jestem cala nerwowata, zoladek i glowa mnie boli i nie wiem co
robic, a raczej od czego zaczac. Powiedzial mi wczoraj pan od
zarzadzania mieszkania, ze moga wreszcie przyjsc cyklinarze odnowic
moj parkiet w "salonie" (jak sie to w Polsce nazywa). Zapytal ile
czasu potrzebuje na przygotowanie mieszkania, powiedzialam lekko ze
przyszly tydzien mam bez terminow, wiec do konca przyszlego....
Wieczorem przypomniala mi Hildegard, ze mamy od poniedzialku do
piatku kurs, 5 godzin dziennie, w pozostalym czasie trzeba sie duzo
uczyc. Przypomnialo mi sie rowniez, ze mam zamowionego fryzjera
i termin w banku -. o tyle wazny, ze pare razy przeze mnie
przekladany. Jak mam to wszystko zalatwic? Do tego obie przyjaciolki
ktore solennie przyrzekly mi pomoc w tych przygotowaniach, sa na
urlopie:(((( jedna z nich przynajmniej w sobote wieczorem wraca.
Ale jak ja zdaze? Jak dam rade? Jest tyle do noszenia i wynoszenia,
oklejania i zabezpieczania. Ja nosic nie moge. Juz jak pomysle o
cieciu i usuwaniu wykladziny podlogowej.... A dopiero odklejanie
od parkietu w miejscach gdzie guma zostanie.... Pani od sprzatania
znalazla akurat prace, wiec tez odpada. Nowej jeszcze nie mam.
Jak sie dobrze zastanowie to potrzebny mi jest przede wszystkim
manager ktory by mi wszystko zaplanowal, zanim wpadne w czarna
dziure i nie wyjde z niej do lutego:(((((
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.