Lucjo, chyba lekko przesadzasz. Obama wiele zaczal i niewiele, jak
dotad, z racji krotkiego czasu, tak naprawde zdzialal. Wiec jest to
Nobel za "dobre zamiary" a nie "osiagniete czyny". Ty masz prawo
uwazac, ze dobre zamiary wystaracza, ja mam prawo uwazac, ze
nalezalo poczekac, czy rzeczwiscie ma na tyle sily, by te kolosalne
zmiany wcielic w zycie. I jak sama mowisz: nagrode przyznaje sie co
roku, wiec mozna bylo jeszcze rok-dwa jego prezydentury poczekac i
wtedy zadecycowac.
--
czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful
bad boy!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.