W ramach snu podróżnego tym razem były wyspy greckie na wyjeździe służbowym całą
ekipą z pracy. Nie wiadomo było, czy i kiedy następny katamaran odwiezie nas
dalej, i szliśmy przez wyspę do portu przez szereg jaskiń, pięknie
udekorowanych, czasem z "oknami" z widokiem na wyspę, na morze. Ludzie się
rozłazili i snuli, szef zalegiwał bez butów to tu to tam, kręciła się w pobliżu
baba, która samym oddechem przypalała mi papierosa a ja za każdym razem zamiast
się dziwować mówiłam jej, że jestem pełna podziwu dla jej umiejętności.
A potem nagle znalazłam się na przedstawieniu. Był to rodzaj monodramu, tyle że
śpiewanego. Aktor siedział przy kawiarnianym stoliku i śpiewał rożne role o i do
bywalców kawiarni, w każdej piosence był kim innym, i każda piosenka była
monologiem kogo innego, i te piosenki/postaci dialogowały między sobą, a ja z
nich dedukowałam kto się z kim kłóci, kto się lubi, a kto z kim o czym w tej
kawiarni rozmawia(-ł). Dziwne.
--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.