Jak zauwazylas, znowu w Madrycie ;-)
Musze wracac do roboty, do opisów. Cos mi to opornie idzie. Trzeba
zajac sie Madrytem Borbonów, moim ulubionym. Lubie go w sposób
szczególny i dla mnie to ten najprawdziwszy, najwlasciwszy Madryt.
Zdazylam juz rzucic okiem na Plac Kastylii. I nowa kolumne
Calatravy. Pierwsze warzenie nie jest najlepsze. Sam obiekt nie
zachwyca, plac zatloczony , za duzo na nim elementów, budynków,
obelisków. Kolumna, z uwagi na jej potezny ciezar ustawiona jest na
bardzo masywnej podstawie co jeszcze bardziej zatlacza wizualnie
perspektywe.
Pamietam moje pierwsze wrazenie tego placu 20 lat temu. Upalna,
letnia noc, duza przestrzen, orzezwiajaca, kolorowa fontanna, woda
spadajaca w wielkich kaskadach.
A teraz na tym placu tak nacpane, ze tylko dziada i baby brakuje i,
jak w zydowskim opowiadaniu, jeszcze i koze mozna by dodac. Szkoda,
bo miejsce piekne bylo.
A kolumna, nie wiedziec czemu ani obraca sie ani nie faluje.
Mechanizm bezpieczenstwa mial zatrzymywac obiekt przy wietrze
powyzej 45 km/godzine. A tymczasem w dzien zupelnie bezwietrzny
kolumna stoi jak wól!
Ach, na Twój prywatny adres (ten jeszcze z Barcelony) wyslalam Ci
zdjecia (prezentacja Power Point)z róznych, emblematycznych punktów
Madrytu rozswietlonego swiatecznymi swiatlami, wedlug dizajnu top
dizajnerów hiszpanskich. Mam kolege romantyka, który biega z
aparatem i chwyta momenty i widoki, które ujmuja go szczególnie.
Mimo kryzysu, Madryt w okresie swiatecznym wygladal magicznie. Kazde
ujecie jest podpisane i podane jest nazwisko dizajnera.
Zdjecia robione noca, wiec pustawo, ale w pelnym blasku.