Przeklejam dzisiejsze wpisy
Re: ratuj mnie kto moze!
jutka1 14.10.09, 23:09 Odpowiedz
QRV!!!!
Wchodzę na najbliwsze, z nadzieją na poprawę humoru, a tu co?
Na kota przeszło czy jak?
Pierdoklecjo, mogę przesłać rosół na imbirze i czosnku, jakby co.
Co do reszty, nie mam pomysłu. br\
Re: ratuj mnie kto moze!
ewa553 15.10.09, 08:48 Odpowiedz
juz jak czytam o Twoim rosole, to mi niedobrze Jutencjo. Chyba te
wszystkie dziwne przepisy na przeziebienie maja jeden cel: tak
obrzydzic choremu chorowanie, zeby myk-myk uciekl z lozka.
Na poprawienie nastroju ide dzis w poldnie do kina. A co, kultura
wazniejsza od podlog!
A jak ten cholerny pies nie przestanie mi jezdzic po ekranie, to
siegne po pistolet!!
Re: ratuj mnie kto moze!
jutka1 15.10.09, 09:00 Odpowiedz
A dlaczegóż to robi Ci się niedobrze?
Re: ratuj mnie kto moze!
ewa553 15.10.09, 09:08 Odpowiedz
to zestawienie wywoluje u mnie niedobre uczucia. Ale pewnie - jak to
mowi niemieckie przyslowie: czego bauer nie zna, tego nie tknie:)))
recepta na sile robocza
xurek 15.10.09, 10:17 Odpowiedz
no wiec ja (nauczylam sie od exa a obecny tez tak robi) jak mam duzo
do roboty i nie wiem, kto to ma zrobic a na dodatek wymaga to sily
fizycznej maszeruje do najblizszego "Asylantenheim", pytam kto mowi
po niemiecku (ktos zawsze mowi) a potem wyluszczam o co chodzi i
zawsze znajduje chetna druzyne za przyzwoita cene. Oni maja czas,
nie sa wymagajacy, zadnym dziwnym zyczeniom sie nie dziwia, nie
zadaja zadnych pytan i wykonuja robote jak trzeba:)).
PS: prac managersikich jeszcze nie zlecalam, bo managerem jestem
zawsze ja :))), wiec nie wiem, czy takie zadanie tez by dobrze
wykonali.
Re: ratuj mnie kto moze!
jutka1 15.10.09, 10:34 Odpowiedz
A jadlas kiedys tajskie czy wietnamskie zupy? Czesto sa na bulionie z imbirem i
czosnkiem.
Re: recepta na sile robocza
blues28 15.10.09, 10:44 Odpowiedz
Nie mówiac juz, ze ludzie ci moga sie ucieszyc ze zlecenia :-)
Stokroc, jak sie dzis miewasz???
Od wczorajszego popoludnia nie bylo u nas dostepu do netu. Dziwne
uczucie, jakby brak okna na swiat. A musialam wyslac kilka pilnych
maili a i moje freelancowe prace mialy termin. Typowe prawo
Murphy’ego. Jak sie wali to wtedy kiedy jest najpotrzebniejszy. Cos
z tym moim netem bardzo jest nie tak jak trzeba, niby taki szybki, a
wolny albo wcale go nie ma.
Nie mówiac o IMIENINACH Jadwigi (czy tu jest jakas Jadwiga??? –
Najlepszego!!). Musialam dzwonic z zyczeniami, a robie to OFC przez
internet. Nie po to mam dobry komunikator zeby zbednie wydawac
pieniadze na telefon.
Polaczenie ze swiatem nastapilo po dziewiatej. I po dyskusji z
dostawca. A jakze :-)
Ta dziwna pustka w "okienku swiata", niemoznosc skontaktowania sie,
dowiedzenia sie co sie dzieje (a cóz takiego w koncu ma sie dziac),
uswiadamia jak bardzo uzaleznieni jestesmy od dupereli
cywilizacyjnych.
Jak bardzo wsiaklismy w tzw. bycie na biezaco. Dzien w dzien
jestesmy zalewani informacjami, musimy sie przeprogramowywac,
otoczenie ciagnie nas za rekawy i poly plaszcza, kazdy zada
komentarzy, opinii, wypowiedzi, ustosunkowania sie do wydazen,
sytuacji. Przedwczoraj byl Polanski, wczoraj Nobel Obamy, dzis...
Zyjemy otoczeni nieustannym halasem zewnetrzym, jazgotem
politycznym, serwisem ekonomicznym, danymi statystycznymi bla, bla,
bla komercyjnym, historiami spolecznymi... zapominajac jak brzmi
cisza i jak brzmi nasz wewnetrzny glos. Jesli go w ogóle jeszcze
mamy?
No, egzystencjalna sie zrobilam.... albo wstalam lewa noga?
Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-)))
maria421 15.10.09, 10:45 Odpowiedz
Gdzie to globalne ocieplenie?
Przyspieszylam o 2 tygodnie termin zmiany opon, chce bezpiecznie pojechac do
Polski w przyszlym tygodniu.
Re: recepta na sile robocza
ewa553 15.10.09, 10:59 Odpowiedz
a owszem, mamy Jadwige ale tak mi sie kojarzy z nickiem, ze o
zyczeniach nie pomyslalam:))) No wiec spoznione, imieninowe, Jadzka!
Co do sily roboczej: o azylantach nie pomyslalam. Problem u mnie w
sumie jest taki, ze sa to prace najwyzej na 2 godziny, potem inny
etap, do zrobienia przeze mnie tylko, a nastepnego dnia znowu ze 2
godziny. Musialabym na drugi koniec miasta po jakas azylantke jechac
no i potem odwozic. Pomysle jednak o tym. Faceta bym sie bala
wpuscic do mieszkania, ale jakoms kobite - sprobuje. Dzieki za
pomysl. Narazie ide dzis do kina (jak juz chyba wspomnialam), a do
roboty zabiore sie jutro.
Musze jednak uwazac z ta azylantka, zeby sie nie narazic na jakas
policje czy co. W rozmowie z zarzadzajacym naszymi mieszkaniami
dowiedzialam sie ze sasiedzi ktorych od lat uwazam za
zaprzyjaznionych, jestesmy nawet na ty, powiedzieli mu nieprawde o
mnie. Bylam tym bardzo poruszona. Myslalam, ze moge im zaufac. Co
sobie tacy ludzie mysla, dlaczego klamia bezinteresownie? Bo im
osobiscie nic to nie dalo. No i teraz sobie mysle: a jak zobacze ze
jakas egzotyczna osobe prowadze do domu? Jest mi niemilo ze
swiadomoscia ze mieszkam z kims takim w jednym domu.
--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe