otoz chyba ze 2 lata temu nawiazalam przez nasza klase kontakt
z jedna kolezanka, ktora szczegolnie lubilam. I teraz gadamy sobie
od czasu do czasu przez telefon. Jest to czasami zabawne, bo za
kazdym razem mowi mi, ze Zygmunta to ona najbardziej lubi, bo jej
dal sciage z matmy na maturze, a bez tego nie zdalaby.
Ale wczoraj zapytalam o inna kolezanke, ktora stracilam z oczu.
Otoz bylysmy 3 w klasie malutkie, drobniutkie - tak, tak, ta trzecia
bylam ja. Jako jedyna zreszta rozroslam sie tak wszerz, a to chyba
przez brak dzieci. No bo ta Maryska, moja rozmowczyni, ma piatkie.
Byla z rodziny wielodzietnej, wiec mnie to absolutnie nie dziwi.
Ale ta trzecia - jak sie wczoraj okazalo, jest matka szesciu synow!!!
Myslalam ze sie zalamie. Dom miala taki, ze palcem nie musiala
kiwnac, tata-wielka nomenklatura. I ta mala Baska ma 6 synow!!!!
Nie moge dojsc do siebie...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.