Boszzz, kończy się wreszcie (mam nadzieję) niekorzystność jakaś
straszliwa. Samopoczucie fatalne, na domiar złego padł internet.
Mnie na to wszystko blady fiute strzelił, i zdecydowałam się wespół
w zespół zmuc, i pojechałam jednak prowadzić warsztaty do Łodzi. A
już byłam gotowa odwołać. I dobrze się stało, bo warsztaty poszły
świetnie, wywiadu udzieliłam, stan zdrowia pogorszeniu przez to nie
uległ, za to psychicznie się poczułam lepiej. Wczoraj
interweniowałam w sprawie padniętego netu, odniosłam sukces, i
dzisiaj idzie już ku dobremu, chociaż gardło nadal drapie i w dołku
pogniatowuje.
Jakieś to fatalne, niemniej jednak, wszystko było. Poza tym chociaż
śnieg się już rozpuścił, to jednak definitywnie koniec pięknej
złotej jesieni. Jest chłodno, ciemnawo, mży. I tak będzie przez
następne pół roku. br\
--
wasza pierdo
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.