Pamietam ze kuchnie, z braku kafli, malowalo sie do wysokosci mniej wiecej
poltora metra farba olejna, bo tak bylo praktyczniej. Lazienki tez sie tak malowalo.
Pamietam tez wzorki kladzione walkiem na sciane, zeby sciana wygladala jak
wytapetowana, bo tapety w czasach mego dziecinstwa to tez byl luksus. Nasze
mieszkanie mialo 4 metry wysokosci, wiec polozyc rowno walek (tak to sie fachowo
nazywalo) bylo rzecza wlasciwie niewykonalna, wiec czasem sie te wzorki
rozchodzily, a czasem zachodzily jeden na drugi.
A szlaczek to sie u nas malowalo pod paskiem, czyli pod linia oddzielajaca bialy
sufit od kolorowej sciany.
Od kiedy jestem "na swoim" mam tylko biale sciany, wszedzie. I tak juz pozostanie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.