szlismy na spotkanie, na ktorym chcialam, bysmy wszyscy ladnie
wygladali. To zdarza sie mnw. raz na dwa miesiace i mamy z Piranha
umowe, ze w takich wypadkach geba w kubel i ubiera co mamusia powie.
Dalam mu brazowe sztruksy, brazowy obcisly sweetshirt i na to
taka "wytarta" bezowa bawelniana koszle i brazowa skorkowa kortke, w
ktorej wyglada naprawde super, ale jej nie cierpi.
Jak zobaczyl kurtke w mojej lapie to juz nabral powietrza by sie
wydrzec, ale opanowal sie w pore, wlozyl kurtke, stanal przed
lustrem i powiedzial "mamo, nie sadze, ze powinienem pojsc w tej
kurtce, bo wygladam w niej po prostu banalnie". Ja z trudem
stlamsilam salwe smiechu i zapytalam "S, a co to znaczy banalnie?".
Na co Pranha: "nie wiem, ale brzmi bardzo oryginalnie i juz za to
powinnas mi pozwolic nie ubrac tej kurtki".
--
czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful
bad boy!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.