chris-joe napisał:
> Się zgralismy wiec, kanie, bo ja też zdecydowanie optuję za
niegdysiejszym
> dzikim Zachodem, i pejzażowo, i kulturalnie.
> Zachód w międzyczasie dorobił sie pewnego wysublimowania (czasem
odbieranego
> jako pretensjonalność) z perspektywy którego Wschód jawi nieco
arogancki i
> ogólnie uncough.
> Jasne, na Wschodzie są śliczności, kiedykolwiek jednak widzę te
atlantyckie
> zatoczki, skaliste wybrzeża itp., to mówie sobie: jak tu ładnie,
prawie jak w
> Pacific Northwest...
>
ODP: Wiesz CJ, moja wizyta byla w sumie bardzo krotka. Normalnie
wiec z punktu logicznego widzenia, to zadne komentarze; lepiej vs
gorzej nie powinny wychodzic.
Poza logicznym; odebralam to tak - najkorzystniejsze to okolice
Vancouver oraz na polnoc, lub polnocny wschod od.
Calgary - w strone gor... Nie ciagnelo mnie zdecydowanie na polnoc
Alberty.
Ontario - duze skupiska sa wyjatkowo niemile. Byly okolice nad rzeka
w poblizu Niagary...w miare spokojnie, ale ogolnie jesli juz to
tylko polnocny zachod...od Toronto.
Ten kompas ma kazdy wbudowany indywidualnie - tylko nie kazdy chce
go uzywac. Twoj wydaje sie dzialac.
Ogolnie Kanada wypada bardzo dobrze... dla porownania, tam gdzie
jest zupelnie do kitu, to nawet nie da sie oddychac (zadna
przenosnia, tylko doslownie, sciskanie w dolku i obrecz wokol klatki
piersiowej jest tak wyrazna, ze az sie chce wymiotowac)
Tak wiec - wybory, pomiedzy bardzo dobrze i troche gorzej sa
mile...energetycznie, w przypadku Kanady.
Szkoda tylko, ze US tak blisko macie - co tam czulam tam...niech to
szlag trafi. Mam nadzieje, ze jakos wybrna???
Od ich granicy wiec jak najdalej...sugeruje sie trzymac.
Kan