xurek napisała:
> Kanie, obojetnie skad pochodza i jakiej natury sa glosy kazace Ci
> przekazywac owe przeslania, wspolczuje owej misji. Z czystej
> ciekawosci: co by sie stalo, gdybys nie przekazala tych przeslan?
ODP: Nic by sie nie stalo. Jest to tylko moje emocjonalne
polaczenie, w tym ukladzie z Forum i ludzmi na Nim. Nie oznacza
oczywiscie, ze Ci ludzi musza odbierac tak samo czy nawet podobnie.
To moj 'kwiatek' czy dokladniej 'strach' - krotko mowiac moj problem.
>
> Mnie na wszystkich seminariach dotyczachych wspolpracy z ludzmi
> uczono, ze jezeli mam komus cos do przekazania to powinnam to
zrobic
> tak, by a) ten ktos mial swobode decyzji, co z tym dalej zrobi
> (czyli nie publicznie) i b) w formie w miare mozliwosci pozytywnej
i
> nie atakujacej bezposrednio odbiorcy informacji. Ty wg. tych
> kryteriow (moim zdaniem rownie prawdziwych co przydatnych) dalas
> plame na calej linii.
ODP: Z tego co opisujesz to wyglada, ze prawidlowo Cie uczono. To co
odebralas jako atak, tak naprawde jest moim strachem. O ile
przewaznie udaje mi sie przecietnie zejsc i uspokoic, po czym
napisac kontruktywnie - tym razem mi sie nie udalo.
I znowu - nie jest to wytlumaczenie, ze karygodne wpisy nagle staly
sie modne, tylko stwierdzenie, ze od czasu do czasu wyskakuja.
Moglas przeslanie wyslac poczta gazetowa w
> postaci tego „zdania w zlotych ramkach“ a nie napadac na mnie na
> forum isynuujac cos, na co nie masz zadnych dowodow (Twoja
> bardzo „dowolna“ interpretacja tego, co sie za moimi slowami kryje
> nie jest zadnym dowodem) w formie, ktora do przeslania musiala
> nastawic mnie negatywnie.
ODP: Sczerze mowiac nawet nie pomyslalam o skrzynce, chociaz moglam
rzeczywiscie akurat to do Ciebie tak przeslac...
> To „przeslanie w ramkach“ jest gobalnie sluszne i madre, aczkolwiek
>
> bardzo uproszczone, bo dziecko ma rowniez ojca, ktory rowniez chce
> jak najlepiej i z ktorym ja musze sie dla dobra dziecka i
stosunkow
> w rodzinie liczyc rowniez wtedy, kiedy nasze opinie sa
diametralnie
> rozne a kompromis (jak w przypadku szczepionki) niemozliwy.
ODP: Xurku czy ma ojca i matke, czy tylko jedno - nie ma znaczenia.
Decyzje sa wspolne tam gdzie jest zgodna obojga. Rozmowy sa
potrzebne odnosnie wlasnych odczuc w temacie, gdzie sa wahania...i w
sytuacjach diametralnie roznych opinii - przyjmuje sie jedna z
dwoch. Nie ma lepszej, gorszej. Pilnuje sie tylko aby w sytuacji gdy
realizowana jest opcja do ktorej osobiscie mamy zastrzezenia, byc w
zgodzie z soba - byc moze np; nalezy wycofac sie z udzialu w
egzekwowaniu takowej? Moze - nie musi, wazne aby nie zrobic w takim
ukladzie wbrew sobie. Druga strona wtedy przejmuje...bo Tej drugiej
strony wklad jest tak samo wazny. Nie ma wiec mowy, ze to tylko Ty
masz decydowac i narzucac to co czujesz...
Ta czesc zreszta jest w miare prosta. Trudny jest strach, w
sczegolnosci gdy jestesmy po stronie, gdzie z realizowane jest cos z
czym sie nie koniecznie zgadzamy.
Co do
> strachu rowniez prawda, ze jest zlym doradca, ale latwiej
werbalnie
> niz realnie sie go pozbyc.
ODP: Yep. 'Walka' ze strachem jest trudna. Jest to glownie
zaakceptowanie, ze go mamy. Generalnie tez nie bardzo sie lubimy za
to ze go mamy czy odczuwamy. Zaakceptowanie wiec, ze go czujemy,
jest kluczem bo ten strach jest czescia Nas. Jest wiec ok odczuwac
go, chociaz nie jest to przyjemne uczucie i wierz mi nikt go nie
lubi.
Walczenie z nim czy zmuszanie sie aby nie czuc, czy narzucanie sobie
samemu aby go nie czuc - niestety tylko go umacnia. Strach czy inne
negatywne emocje identyfikowac najlatwiej mozna po objawach
fizycznych.
Scisnieta przepona z odczuciem obreczy na klatce piersowej oraz
uciskanie w dolku w okolicach zoladka, gdzie oddech juz niemalze
jest zatrzymany i jestesmy na bezdechu???
To ostania faza, po ktorej nastepuje alboo eksplozja - taka wlasnie
jak 'przyszlo mi chlubnie' zademonstrowac lub dusimy i zatrzymujemy
w sobie, gdzie ten jest magazynowany...
Radzenie sobie ze strachem to wylapanie pierwszych objawow; ogolne
poddenerwowanie i niepokoj. Takie cmiace uczucie, gdy krecimy sie i
nie mozemy sobie znalesc miejsca.
Cwiczenie rozciagajace przepone; glebsze wdechy i wydechy...nic
wiecej nie musisz robic, tylko te z krotkimi przerwami, pozwalajac
sobie na odczucie tego niechcianego strachu...bez rozwijania mysli
pt; dlaczego go czuje...
Wszystko to jest metoda prob i bledow. Nie ma perfekcji i nie o nia
chodzi. Dasz sobie rade, bo najwazniejsze to chciec. Jesli
oddychajac poprosisz aby odeszlo, to sobie pojdzie - na jakis czas.
Zajmuje zwykle jakis czas aby to uczucie odwiedzalo Nas tylko
spradycznie. Zanim tam sie dojdzie, pamietasz tylko; dasz sobie
rade, bo to tylko chwilowe i kiedys odejdzie od Ciebie. Nie chodzi o
Piranhe, syn naciska Ci tylko guzik strachu, bo jestescie w trojce
caloscia i pomaga Ci w ten sposob pozbyc sie go. Zreszta gdy ogolnie
Twoj strach zacznie slabnac, sama zaczniesz dostrzegac jak sytuacje
gdzie istnieje domniemane 'zagrozenie'zaczna proporcjonalnie
slabnosc - az do punktu gdy znikna. Tak to jest polaczone.
Doslownie wiec Twoje serce i Twoja milosc czy Wasza jest ta tarcza
ochronna, ktora probujesz znalesc. Ta tarcza jest w 100% skuteczna.
Milosc jest pod absolutna ochrona i wszystko dziala aby jej pomoc.
Nie ma nic na zewnatrz co mogloby jej dorownac.
Udanego weekendu
Kan