czyli interpersonator??? (czy tak sie nazywa osoba, ktora idaje inna?) Freddie Mercury (nie zyjacy od lat lider zespolu Queen) w produkcji "Let me entertain you".
Wybralismy sie bez wiekszych oczekiwan, z ciekawosci glownie ale i z checi posluchania muzyki nam osobiscie milej oraz poogladania. Jakos nie moglam sobie wyobrazic kogos w karkolomnej roli udawania Freddiego. Mozna Elvisa...mozna wielu innych.
Freddie posiadal skale glosu wychodzaca poza 4 oktavy, czyli potrafil spiewac. Wersje koncertowe byly dzikie - w zachowaniu, strojach, muzyce...
Produkcja udana - chociaz nie Freddie; glos Freddiego wyciagaly dwie osoby - niskie nuty glos meski, wysokie glos zenski w jednym duecie...haha
Na sali; babcie, dziadkowie, Pan i Panow w srednim wieku bez liku...'kolorowa publicznosc' - oddajaca pochodzenie Mercurego (arabskie; wychowany w Afryce, Indiach, nastepnie zyjacy w UK). Jak sie czasy zmienily...i pomyslec, ze byl to kiedys twardy rock w wykonaniu jednego z najbardziej bulwersujacych, konrowersyjnych, krytykowanych i obmawianych artystow, zmarlego na AIDS w 91.
Zalaczam clip - Montreal 81, dla przypomnienia...haha
www.youtube.com/watch?v=jBfVpG2PqPo&feature=related
Kan