w piatek tworzylam caly dzien bizuterie i szlo mi naprawde dobrze.
Rezultat wrzucilam na galerie. Wieczorem poszlismy z Piranha do
restauracji na kolacje w ramach swietowania rocznicy slubu (bez meza
bedacego w rozjazdach). Bylo bardzo sympatycznie.
W sobote z przyjaciolka i dzieciorami wymoczylismy tylki w Swiss
Holiday Park (polecam, jezeli ktos sie na urlop do Szwajcarii
wybiera, z basenow z ciepla woda i bablami ma sie superwidok na Alby
i Vierwaldstättersee wdychajac rzezkie gorskie powietrze) a potem
skonsumowali gigantyczna pizze. Przyjaciolka pochwalila moje
najnowsze dziela i przy okazji zaopatrzyla sie u mnie w swiateczne
prezenty dla siebie i siostr robiac tym samym mnie wspanialy
swiateczny prezent.
Poznym wieczorem wrocil maz z bukietem roz i bylo bardzo
romantycznie, teraz chlopaki robia sniadanie, potem idziemy do kina
a pozniej na wspolna obiadokolacje.
Ten weekend jest naprawde prawie ze doskonaly: nawet slone zaczyna
przebijac sie przez mgle.
Ehhh, dobrze jest od czasu do czasu miec taki kawalek „szczesliwosci
bez zgrzytow“ :).
PS: jest mi tak milo, ze chwilowo nawet Jutce nie zazdraszczam :)
--
czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful
bad boy!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.