Jedna babo zrobiła ostatnio analizę języka używanego na forach
zwanych Cipowymi (od skrótu CIP, czyli ciąża i poród). Mnie tematyka
obchodzi średnio, właściwie - wcale mnie nie obchodzi. Ale
specyficzności lingwistyczne lubię. Przeczytałam.
Okazuje się, że w kręgach Cipowych panuje specyficzny,
zrytualizowany i zinfantylizowany język. Zarodki nazywa
się "fasolkami", zapłodnienie "zafasolkowaniem", a seks
to "przytulanko" lub (qvra!) "igraszki"! W tej gaworzącej konwencji
rozmawiają kobiety o superpoważnych przeżyciach, typu poronienie
("aniołek w niebie"), niemożność zajścia w ciążę, ciąża
pozamaciczna, trudny poród. Autorka jeszcze pisała, o niemal
kompletnie ignorancji w sprawach anatomii rozrodczej.
Aż mnie się skóra na dupie zmarszczyła jak to czytałam. Wiek XIX w
najczystszej postaci. Makabra.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.