Dodaj do ulubionych

Zyczenia swiateczne

21.12.09, 10:38
Wszystkim, obchodzacym swieta jak i nie za bardzo obchodzacym zycze
milych cieplych dni, zyczliwosci, radosci i pogody a na Nowy Rok
zdrówka i tej odrobiny szczescia na codzien dla kazdego :-)

Troche moze wczesnie, ale ja nadaje z zimowego kraju Piastów i
zagladam na forum z rzadka :-)
Solo (mieszaniec ras róznych) i ja odbylismy juz szybki spacer, bo
malec jednak chyba marznie w lapki. Przebieral nimi nadzwyczaj
energicznie i wcale nie nalegal na przedluzanie spaceru :-)
Stwierdzilismy psia rewie mody, bo wszelki drobiazg (yorki,
ratlerki, westy, inne...) szpanowaly w barwnych plaszczykach,
kurteczkach, pelerynkach, etc. Bucików jednakowoz nie stwierdzilismy.
Osniezony park bardzo przez to byl kolorowy :-)

Zycze milego dnia a sama oddalam sie robic za kuchcika :-)
Edytor zaawansowany
  • fedorczyk4 21.12.09, 11:17
    Buciki skórzane nosi sąsiedzki ratlerek. I sweterek, a na sweterku
    paletko z kapturem. Bluesie, wszystkiego najcieplejszego,
    najradośniejszego, najweselszego, najspokojniejszego,
    najszczęśliwszego Tobie i całemu Forum życzę na Święta, Nowy Rok i
    całą resztę czasu!
    --
    Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
  • ewa553 21.12.09, 12:35
    widzialam w TV ze wielkim powodzeniem ciesza sie w Kanadzie piekne
    modele butow dla...Husky.
    Bluesie, czy nabylas pieska, czy tez pieska masz w rodzinie?

    Wszystkim zycze milego spedzenia czasu, spokoju i pokoju.
  • pierdoklecja_prutka 21.12.09, 12:52
    Też się dołączam wątku świątecznego raportując, iż śnieg nadal leży,
    choć grożą iż do świąt może się rozpuścić. Dzisiaj rozpoczynamy
    pichcenie bigosu! I w związku z tym zapytań kilka.
    Czy ktoś ma metodę na spacyfikowanie strasznego smrodu gotującej się
    kapuchy?
    Jakieś ciekawe wariacje bigosowe?
    Ja podrzucam swoje: sto lat temu moja Matka wpadła na pomysł aby
    bigos gotować pół na pół z kwaszonej i świeżej kapusty. Wtedy bigos
    wychodzi jak w sam raz - nie za kwaśny.
    W tym roku do bigosu pójdą kawałki golonki indyczej, plus oczywiście
    wołowinka i aromatyczna kiełbaska. Wędzonych śliwek kilka, suszonych
    grzybków i odrobinę koncentratu pomidorowego.

    Apropos psich łapek, to wystarczy dość gruba warstwa wazeliny.
    Trzyma ciepło, zapobiega tworzeniu upierdliwych czopów śniegowych
    między poduszkami i pękaniu poduszek.

    Bluesie, czy jest możliwe aby przestano w końcu Tobą orać w trakcie
    Twoich wizyt w Polsce? A jeśli to Ty sama sobie robisz - to czy dasz
    radę się powstrzymać? Bo włos mi się jeży na łydkach, za każdym
    razem jak czytam Twoje sprawozdania z pobytów tutaj. Sory jeśli
    jestem upierdliwa.

    --
    wasza pierdo
  • maria421 21.12.09, 13:00
    Ja gotuje kiszona kapuste w garnku hermetycznym, pod wlaczonym wyciagiem i przy
    uchylonym oknie.
    Dopiero jak kiszona kapusta jest ugotowana to zaczanam ja doprawiac w zaleznosci
    od tego co ma z niej wyjsc.
    Bigos gotuje bardzo rzadko, ale raz w roku, na Wigilie gotuje kapuste z grochem
    i z grzybami. Oczywiscie dzien przed Wigilia, zeby mi w Wigilie nie smierdzialo
    i zeby sie kapusta "przegryzla".
  • blues28 22.12.09, 10:00
    pierdoklecja_prutka napisała:
    "Apropos psich łapek, to wystarczy dość gruba warstwa wazeliny.
    Trzyma ciepło, zapobiega tworzeniu upierdliwych czopów śniegowych
    między poduszkami i pękaniu poduszek."
    ---
    Informacje kupuje natychmiast!! Dzienks !!

    "Bluesie, czy jest możliwe aby przestano w końcu Tobą orać w trakcie
    Twoich wizyt w Polsce? A jeśli to Ty sama sobie robisz - to czy dasz
    radę się powstrzymać? Bo włos mi się jeży na łydkach, za każdym
    razem jak czytam Twoje sprawozdania z pobytów tutaj. Sory jeśli
    jestem upierdliwa."
    ---
    Gdzies najwyrazniej musialo nastapic sprzezenie zwrotne przekaz-
    odbiór i jakims cudem chyba wyszla "Sierotka Marysia" czy
    inny "Kopciuszek z Macochami", bo inaczej nijak pojac nie moge skad
    owe wnioski? Jakbym pozwolila to moja rodzina usadzilaby mnie na
    kanapie i podtykala smakolyki i co chwile sprawdzala czy to prawda
    zem zywa i zdrowa. Poniewaz nie znosze takich sytuacji i w domach
    moich sióstr (i bratowej) czuje sie jak u siebie to jak one cos
    robia to zwyczajnie pomagam. I wtedy gadamy w najlepszej kompanii. I
    jak jest gotowanie/pieczenie to sie udzielam. Jak bedzie lepienie
    pierogów to tez je bede lepila. Tylko psa zawlaszczam na amen, bo
    lubie :-)

    A propos bigosów: Moja Mama zawsze robila pól na pól kiszona i
    swieza i nie pamietam zeby smierdzialo i zawsze dodawala czerwone,
    wytrawne wino. Byl pyszny!
  • blues28 22.12.09, 09:47
    Pies jest rodzinny, ale go zawlaszczam jak przyjezdzam. Bardzo sie
    wzajemnie kochamy. Pasjami lubimy razem spacerowac a jak siadam na
    kanapie natychmiast mi wskakuje na kolana. A jak ma ochote na
    glaskanie czy drapanie za uchem, to potrafi pacnac lapka w reke zeby
    zostawic ksiazke, gazete, herbate czy co tam robie i zajac sie
    pieszczotami. Bo on asertywny pies jest i wysyla jasne komunikaty :-
    ))
  • ewa553 22.12.09, 09:56
    to jasne, bluesie: ciocia nie po to przyjechala zeby zajmowac sie
    jakimis glupstwami, ciocia ma pieska piescic i juz!
  • maria421 21.12.09, 12:56
    Zdrowych, wesolych, pogodnych, spokojnych Swiat zycze Wam wszystkim.

  • xurek 21.12.09, 15:53

    ja tez zycze Wam wszystkiego najlepszego, pogodnych Swiat pelnych
    wypoczynku. Ja czuje sie jak z troche innej bajki: wciaz pracuje
    pelna para i Swieta zupelnie do mnie nijak nie dotarly. Czasem uda
    mi sie podczytac forum i wtedy wasze relacje z radosnch przygotowan
    poprawiaja mi humor, za co bardzo Wam dziekuje.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful
    bad boy!
  • pierdoklecja_prutka 21.12.09, 21:42
    Jakie radosne przygotowania? Czyje? Co Ty Xurku bredzisz?
    Jakaś męka i udręka panuje, miota się kupa ludzi obładowanych
    torbami i pakami, wrzeszcząc bezustannie w telefony komórkowe, wśród
    szarej brei rozdeptanego śniegu, spóźnionych autobusów, i jakiejś
    ogólnej hekatomby. Ja z kolei przeżyłam Sajgon na kolei (er, er), bo
    od nowego roku wchodzi nowy rozkład, nowe zasady, nowe spółki
    bękarty pkp, nie wiadomo gdzie można kupić bilet na co, co jedzie
    dokąd, za ile, i czy w ogóle pojedzie. Z wpisanych w rozkład chyba 6
    pociągów TLK do Kraka okazał się tylko jeden być prawdziwy, reszta
    to jakieś nibybyty wirtualne, reklamowana promocja biletów nie
    istnieje, od nowego roku nie będzie miejscówek, ale nie sprzedają
    ich już teraz. Wkurwiony tłum miota się od informacji do kas,
    oczywiście wrzeszcząc w komórki, szturchając się torbami i bryzgając
    szarym roztopionym śniegiem nanoszonym do hali głównej lecz - nie
    wiadomo czemu - nie uprzątanym. Radosne, moja dupa. Straszne Święta
    czyli SS atakuje.


    --
    wasza pierdo
  • maria421 21.12.09, 22:49
    Przedswiateczny chaos? Jaki chaos? Trzeba sobie wszystko dobrze zaplanowac. Ja
    dzisiaj juz kupilam karpia , pocwiartowalam, zamrozilam. Przed Swietami musze
    pojsc tylko jeszcze raz do sklepu po swiezy chleb. Jutro przyjezdza corka,
    pojutrze ugotuje kapuste, upieke makowiec i ubierzemy choinke. Prezenty juz
    zapakowane.
    Bilety na podroz na Sylwestra do Poznania kupione juz w listopacie przez internet.
    Pelny relaks.
  • pierdoklecja_prutka 21.12.09, 23:12
    No to się przygotuj - "stare" bilety nie obowiązują i w ogóle od
    Nowego Roku nic nie obowiązuje. Więc może dojedziesz, ale się nie
    zdziw jeśli będziesz miała problemy z powrotem letkie. Hahaha!
    Planować to se możesz u siebie, tutaj planuje, a właściwie panuje
    chaos nam najmiłościwiej.


    Ponadto, jak kiedyś powiedział jeden taki na Patriarszych Prudach -
    człowiek nie jest absolutnie zdolny nic zaplanować. No bo jakżeby
    mógł, skoro nawet nie wie kiedy ma umrzeć. A potem to już historia,
    rozlane oleje, toczące się głowy. Historia literatury oczywiście.


    Hahaha!



    --
    wasza pierdo
  • maria421 22.12.09, 10:01
    Wracam z Poznania 2 stycznia, jade przez Berlin. Nawet jakby sie okazalo ze
    bilet nie jest wazny (w co mi sie wiezyc nie chce), to se w pociagu nowy kupie i
    tak do Berlina dojade. A w Berlinie przesiadam sie z PKP na Deutsche Bahn.
    Relaks!
  • xurek 22.12.09, 08:05
    Maria pisala o spokojnym wypoczywaniu w domu bez koniecznosci
    wychodzenia z niego, Blues i Fedorczyk cieszyly sie sniegiem wzraz z
    psami, Ewa wedruje i w ogole poswieca sie samym przyjemnosciom, o
    Luizie i jej programie wypoczynkowym juz nie wspomnie. Czy my aby
    czytamy to samo forum :)?


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful
    bad boy!
  • maria421 22.12.09, 09:58
    Xurek, nic sie nie martw, jak Ty bedziesz w takim wieku ze bedziesz juz miala
    dziecko poza domem i nie bedziesz musiala pracowac na chleb i na prezenty to tez
    sie bedziesz przed Swiatami relaksowac:)
  • pierdoklecja_prutka 22.12.09, 11:07
    Hm, a ja czytałam o Fedorki rybim incydencie, Jutki koszmarze
    lotniskowym, i Bluesa orce na rodziny memłonie. Maria zaś chyba
    wpadła w totalną depresję, i kompletnie nie wie co pisze, bo czymże
    innym można uzasadnić ten arogancki, protekcjonalny ton który
    ostatnio przbrała? br\

    --
    wasza pierdo
  • maria421 22.12.09, 11:22
    Dorotko, od kiedy to ludzie w depresji sa zorganizowani, zrelaksowani i na luzie?


  • ewa553 21.12.09, 20:57
    w Niemczech mozna dostac specjalny gatunek bialej kapusty, ktora nie
    smierdzi przy gotowaniu. O kiszonej-bezzapachowej nie slyszalam.
    Gotowanie najpierw samej kapusty nie przemawia do mnie, bo nie jest
    wtedy bigos "przegryziony", a ponadto nie ma to zadnego wplywu na
    zapach.
  • ewa553 22.12.09, 09:09
    nono, coraz Was wiecej w Polsce. Nostalgia ogarnia forum...
  • kan_z_oz 22.12.09, 14:43
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie...z upalnego swiatecznego lata.

    Kan
  • jutka1 22.12.09, 15:00
    Spokoju, pokoju, zdrowia, przyjaźni i miłości życzę - reszta sama dołączy :-D

    http://i45.tinypic.com/2zxyx35.jpg

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • pierdoklecja_prutka 22.12.09, 19:19
    Na wczoraj miałam przewidzianą do wysłania pilną przesyłkę.
    Zapakowałam ją więc porządnie i udałam się na pocztę. Gdzie nie
    tyle, że się kłębił straszny tłum (choć się kłębił), ile wszystko
    szło jakoś niebywale opieszale. Panie szły na zaplecze czegośtam
    szukać, cośtam sprawdzać, właściwie po wszystko. Nawet po znaczki za
    1,90. Długo nie wracały. Po odstaniu półtorej godziny się poddałam
    bo musiałam iść do roboty. Po robocie, zajrzałam na pocztę, gdzie
    się kłębił jeszcze wiekszy tłum i postanowiłam szturm odłożyć do
    dziś rano. A jeszcze wieczorem wyczytałam, iż można po prostu
    zadzwonić i zamówić odbiór przesyłki. Więc zadzwoniłam i udało mi
    się nawet dodzwonić, i zamówiłam. Kurier miał przybyć przed
    południem, więc byłoby wszystko ok, gdyby nie fakt iż nagle dostałam
    twóczego furoru i stwierdziłam, że muszę do przesyłki coś dorzucić a
    przedtem to muszę stworzyć. I to coś koniecznie musiało być takie a
    nie owakie, i poddane obróbce czymś co się nazywa "wątroba". Więc
    zaczęłam się miotać tworząc, zarazem zerkając na zegarek w strasznym
    rozdarciu jednocześnie bowiem życząc aby kurier przyszedł i żebym
    miała pewność, że przesyłka pójdzie, a zarazem aby nie przychodził
    jeszcze póki to coś gotowe nie jest. A to coś się zaczęło
    kształtować apetycznie i pięknie nadzwyczaj, chociaż
    gorąca "wątroba" śmierdziała strasznie, obok miałam kwasek stężony
    do wytrawiania, mało co w niego palca nie wsadziłam - pies się pod
    łóżko schował!
    W międzyczasie też stwierdziłam iż jednej rzeczy z przesyłki nie mam
    obfotografowanej, co jest niedopuszczalne, bo piękna jest i zdjęcie
    chociaż muszę zachować sobie! Więc hajda, lampy ustawiać, papierem
    toaletowym je owijać, a tu "wątroba" się gotuje, opary smrodliwe
    roztacza, a tam kurier się pewnie podkrada jak piździec niezamietno,
    lub gorzej jeszcze - moje zlecenie olewa i przybyć nie zamierza
    wcale!
    Zdjęcia jednak udało mi się zrobić, choć chujowe, coś owo zaś wyszło
    przepięknie, zapakowałam wszystko i teraz już tęsknie zaczęłam
    kuriera wypatrywać, lecz im bardziej czekałam tym bardziej oczywiste
    się zaczęło stawać iż go nie ma. I pewnie nie będzie bo już po
    południe się zrobiło z tego wszystkiego.

    cdn. bo muszę bigos gotować

    --
    wasza pierdo
  • pierdoklecja_prutka 22.12.09, 22:24
    Bigos wstępnie obgotowany, powracam do marszczącej skórem na dupie
    opowieści.

    Zrozumiawszy iż dalsze oczekiwanie na kuriera jest czcze i daremne,
    wsadziłam pakę w torbę i potruchtałam do najbliższego przyjmującego
    przesyłki kurierskie urzędu pocztowego. Bowiem, nie każdy, oj nie,
    urząd pocztowy takie przesyłki przyjmuje. W urzędzie odstałam
    stosowną ilość czasu (oczywiście kłębił się w brudnej brei dziki
    tłum, szturchał torbami i wrzeszczał przez komórki) uzyskałam
    informację iż w tym urzędzie przyjmuje się tylko przesyłki
    międzynarodowe. Przesyłki zaś krajowe są przyjmowane w urzędzie w
    dzielnicy obok. Grrrr.... Tymczasem szybkim krokiem zbliżała się
    godzina piętnasta, co jeszcze nie jest tak źle, ale już godzina
    szesnasta, to gorzej. Bo przesyłki przyjęte po szesnastej liczą się
    jak nadane dnia poprzedniego. Więc już szybszym i bardziej nerwowym
    truchtem pognałam na przystanek autobusu, na szczęście środek
    masowego transportu nadjechał szybko i na próg urzędu docelowego
    mnie dostarczył. A tam, o dziwo, nie kłębił się żaden tłum, tylko
    około pięć osób czekało. Szansa wysłania na czas przesyłki pomachała
    do mnie z uśmiechem.

    cdn. bo muszę się napić herbaty. HERBATY. QRV. Bo nie mam w domu
    wina. Nie kupiłam, a tak by się lampka przydała.

    --
    wasza pierdo
  • blues28 23.12.09, 07:59
    Dziendoberek!
    Stokrociu, wlejno z kieliszeczek wina czrwonego (wytrawnego ofc) do
    bigosu a zobaczysz, ze wybitnie smaku doda!
    Tymczasem czekam na dalsza czesc swietozy pocztowej. A moglabys to
    zdjecie na galerie podrzucic, co? Wielcem ciekawa CO wykreowalas?
  • ewa553 23.12.09, 09:36
    Dorotko, sa dni kiedy nie powinno sie wogole wstawac z lozka. I ty
    wlasnie na taki dzien trafilas. Jestem pewna, ze dzisiaj juz bedzie
    wszystko szlo jak z platka.
    Co do wina: co roku klocilysmy sie z sasiadka-przyjaciolka o to, czy
    dodac biale czy czerwone wino. Ona, ze biale bardziej do kapusty
    pasuje. Ja, ze takie wino jakie sie do bigosu pije, takie daje sie
    do srodka. A ja pije wylacznie czerwone. No i kazda z nas dodawala
    swoje i oba bigosy byly nie do pogardzenia. A teraz psipsiola od
    wielu, wielu lat mieszka w stanach i w ostatnich latach ma z mezem
    wielki handel z winem, sprowadza glownie z chile i z toskanii i
    musze sie jej koniecznie zapytac co teraz dolewa do bigosu:)))
  • jutka1 23.12.09, 09:31
    Jesusiemaryjo, Stokrotko! Nigdzie już dzisiaj nie wychodź, na wszelki wypadke,
    bo świętoza czyha!
    Natomiast jorstruli musi pojechać "do miasta" na ostatnie zakupy, już się boję,
    coby i mnie świętoza nie dopadła. Na szczęście mam do obskoczenia tylko 3
    sklepy, powinno się udać bez większych wpadek.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • pierdoklecja_prutka 23.12.09, 09:39
    Niestety muszę Pyt :((( Muszę odpękać te lekcje co ich wczoraj
    zapomniałam. A tu mokro się zrobiło, odwilż, leje, fujt.

    A Ty jaktam? Przestawiłaś się na ZD-time?

    Ty się dowiedziałaś, że miałaś szczęście iż w ogóle Ci się udało na
    święta dolecieć, a ja z kolei dowiedziałam się iż też miałam wielkie
    szczęście uczestnicząc w zamieszkach na kolei (er er) przedwczoraj a
    nie wczoraj. Bo wczoraj na dodatek wszystkiego jeszcze mieli
    problemy z prądem i co chwila kompy i kasy siadały. Hahaha (grube,
    ponure i buczące).



    --
    wasza pierdo
  • jutka1 23.12.09, 10:37
    Internet mi coś zaszwankował. Już się odszwankował.

    Na ZD-time przestawiam się powoli, powoli. Dalsza część przestawiania jak wrócę
    z zakupów i obiadu u rodzicielki: muzyka, książka, kominek, wino. Świętozie moje
    stanowcze NIE.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • pierdoklecja_prutka 23.12.09, 13:35
    Więc pomachała mi łapką ta szansa wysłania paczki na czas, ale
    niestety na tej poczcie opieszałość jakaś była jeszcze większa niż
    na poprzedniej i najpierw był pan co mu zgubili awizowaną przesyłkę,
    więc jej szukali. Przez pół godziny. Nie znaleźli. Potem pani co
    miała do wysłania 66 listów. No więc ważyli, znaczki wydawali.
    Znaczków zabrakło. No to po nie poszli. I chyba drukowali na
    zapleczu bo pękło kolejne pół. I tak tu, śmu, i się 16 ogromniastymi
    krokami zbliżać zaczęła. Więc się zbliża, zbliża i się w końcu
    zbliżyła w formie pana co przyszedł pocztexy odebrać z poczty! No to
    ja nie wytrzymałam i zawrzasnęłam, że MUSI mojego pocztexa zabrać bo
    inaczej rejtana uczynię. Czy co! I co w końcu! Spieniłam się i
    zbulgotałam, reszta ludności co się już zdążyła nagromadzić w
    całkiem pokaźną kupem się wyrwała z otępienia i też zabulgotała
    gromko, personel pocztowy nie miał więc wyboru i musiał temu
    bulgotowi wściekłemu ulec, paczkę moją wzion, a ja czując się jak
    Sobieski pod Wiedniem oddaliłam się by spożyć pasztecika. Z
    grzybami.

    Dzisiaj natomiast mimo odwilży jest już miło, lekcje odbyłam,
    zahaczyłam o sklep z książkami Dedalus, nabyłam Freakonomię co na
    nią polowałam od dłuższego czasu i upominek dla chłopa pod choinkę i
    w Rossmansie fajny parasol. Bo poprzedni zostawiłam dwa miesiace
    temu w przychodni u chińczyków i od tego czasu nigdzie parasola
    kupić nie mogłam. Więc olinol zaczyna się ku lepszemu mać. Tfu tfu.


    --
    wasza pierdo
  • ewa553 23.12.09, 13:41
    no widzisz, im blizej swiat, tym lepiej! trzymaj sie!
  • blues28 23.12.09, 14:10
    O! I to mi sie podoba! Tak trzymac! Swietoze kupuje do mojego
    slownika.
    A czemu nie wstawisz zdjecia do galerii?

    P.S. W domu byly spory, ze "mi" jest rusycyzmem. Ze dawien,dawniej
    prawidlowo bylo mnie. Dla mnie brzmi bardzo topornie: "i to
    mnie sie podoba"
  • pierdoklecja_prutka 23.12.09, 14:26
    Bo najpierw musi to dotrzeć do darczyńcy i się ma darczyńca
    ucieszyć, potem obarowany, a dopiero potem ewętualnie i za zgodą
    mogę coś umieścić. Więc poślijcie skomasowane wibracje aby przesyłka
    jak najszybciej doszła, proszę:)

    Nie wiem jak "mi" może być rusycyzmem, ja sobie w rosyjskim "mi" nie
    przypominam. U mnie zaś uznawano takie pełne formy zawsze i
    wszędzie "życzę tobie", "daj mnie" za element gwary poznańskiej.

    --
    wasza pierdo
  • blues28 23.12.09, 14:40
    Sle wszystkie fluidy!!!
    Przypomnialam sobie! Czy tej Indzie, karin (czy jak jej tam z
    Berlina) ten cudny naszyjnik spodobal sie? Dostalas wreszcie jakis
    fidbak??
  • maria421 23.12.09, 14:50
    Rozmawialam ostatnio z kolezanka ktora po 30 latach emigracji postanowila
    sprobowac wrocic na ojczyzny lono, najpierw ona sama, potem reszta rodziny. Byla
    pelna entuzjazmu, wynajela apartament w Warszawie, chciala kupowac jakis na
    Powislu...
    Wytrzymala 10 miesiecy i wrocila tam, skad przyjechala. Nad piekne Morze
    Srodziemne. I mowi ze w Polsce sie nie da bo to "dziki kraj, dzicy ludzie,
    dzikie obyczaje".
    Tak mi sie skojarzylo jak czytam opisy Stokrotki o tym ze wyslanie paczki to
    jest w Polsce rzecz niezwykle skomplikowana a panie w okienku takie same jak w
    PRL-u.
  • pierdoklecja_prutka 23.12.09, 14:56
    Dagmar!
    Owszem, fidbak został wyrwany z flakami. Pod presją całej niemal
    społeczności 5rytmowej. Będzie nosić, bo jest spory ale lekki i
    wygodny. Nie wiele, ale zwykle NIKT nie otrzymuje fidbeków ŻADNYCH.
    Niemniej, chyba zapoczątkowałam jakąś ogólną niezgodę jej znajomych
    na te braki fidbeków.

    --
    wasza pierdo
  • blues28 23.12.09, 15:45
    Uwazam, ze obyczaje upadly chyba strasznie i w odchlan jesli po
    otrzymaniu czegos zrobionego WLASNORECZNIE (w czasach namietnego,
    napastliwego chinoróbstwa), z troska, pietyzmem i kreatywnoscia
    odbiorca/obdarowana nie podziekuje i nie wyrazi co czuje na widok.
    Jesli nie zaraz to za dzien-dwa!! Przeciez to podstawowa
    kindersztuba wymaga. To co jest grane? Nie rozumiem?

    P.S. Masz golebia pocztowego.
    P.S.1. Ide z psem. Jest szantazysta emocjonalnym i wcale sie tym nie
    szczypie! Siedzi na kanapie i patrzy zalosliwie (spojrzenie
    krzywdzonego psa) kiedy z nim wyjde. No to ide!
  • jutka1 23.12.09, 16:19
    Kurier się zjawił, ja odebrałam, pieję z zachwytu i nad moim, i nad psiapsiółki
    (ona odbierze jutro przed pasterką), cuda cuda cuda! :-)))
    A ta niespodziewajka to z czego jest? I na co to dobrze robi?

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • pierdoklecja_prutka 23.12.09, 16:30
    No jakto!

    Z agatu! Zielonego! Opisu zrobić nie zdążyłam, ale to samo co agaty
    A. robi plus łagodzi lęki.

    --
    wasza pierdo
  • pierdoklecja_prutka 23.12.09, 16:32
    Znaczy się wstrzelił dokładnie jak byłaś ? Nieno, to teraz ja
    rozumim czemu akurat w "tym" momencie miałam to nadać!!!

    Boskość, boskość, i co za ulga!

    Podoba się?


    --
    wasza pierdo
  • jutka1 23.12.09, 16:36
    No toż napisałam, że pieję z zachwytu! :-)

    Kurier przyniósł jak jechałam "do miasta", rodzicielka natychmiast zadzwoniła, a
    z miasta i tak jechałam do niej, to zabrałam.
    PS.(tylko czasem Tokarczuk nie kupuj! :-)))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • pierdoklecja_prutka 23.12.09, 16:39
    Aaaaa!
    No to świętozy kuniec i szlus!
    Cudnie, cudnie:)
    Nie kupywać mam mówisz? Znaczy, co? Zapierdolić? Czyco? ;)))

    --
    wasza pierdo
  • jutka1 23.12.09, 16:59
    Czekać :-)))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • luiza-w-ogrodzie 23.12.09, 12:54
    Dopadlam Internetu, kto wie kiedy nastapi kolejna taka okazja, wiec skladam Wam
    zyczenia pieknych Swiat bez Swietozy za to pelnych spokoju, blogostanu i fluidow
    jak najbardziej pozytywnych, mimo szarej odwilzy za oknem.

    Luiza-w-Ogrodzie
    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • ewa553 23.12.09, 13:28
    pozwalam sobie skromnie zwrocic uwage, ze swietoza doroty nie ma nic
    wspolnego ze swietami! przypadkowo jedynie dzieje sie przed owymi.
  • pierdoklecja_prutka 23.12.09, 14:37
    Jak to nie ma? I to nie jest moja Świętoza, tylko ogólna. Ludzie w
    wielkiej masie na lotniskach, na dworcach, poczcie i sklepach w
    straszliwym pomięszaniu - nie ma nic wspólnego ze Świętami? A z czym?

    --
    wasza pierdo
  • kielbie_we_lbie_30 24.12.09, 10:35
    Wam robaczki zycze..

    Kielbie

    --
    30 stoi za wiek oczywiscie
  • lucja7 25.12.09, 12:04
    zycze wam wszystkim,
    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • pierdoklecja_prutka 25.12.09, 12:57
    Ja się wczoraj obudziłam z jakąś deprechą full, sztywne kończyny,
    łeb jak baniak. Wstanie z łóżka wydało się kompletnie niemożliwe.
    Jednak wstałam, no i jakoś rozkręciłam się.

    Galaretę wykonałam i w celu stanięcia wystawiłam na taras.
    Choineczkę ubrałam. Potem lepiliśmy uszka i pierogi, a potem je
    jedliśmy. Galarety nie, bo przyłapaliśmy na tarasie kota, który
    właśnie się miał do niej dobrać. Już łapa pazurzasta była
    przygotowana! Więc trzeba było galaretę schować do domu. w lodówce
    się nie zmieściła, no i w konsekwencji nie stanęła na czas.

    A dzisiaj już całkiem miło jest, choinka świeci, Mann jakieś melodie
    rożniste zapodaje, na dworze ciepło. Może spacer jakiś? Przekrój
    sobie kupiłam (gwoli tradycji), Bluszcz, mam też Freakonomię. Może
    sobie jakąś biżuterię zrobię? Bo coś mi się wewnętrznie bulwersuje
    od pewnego czasu, że różności są produkowane dla ludzi - a dla
    siebie nie!

    --
    wasza pierdo
  • jutka1 25.12.09, 13:02
    100Krocie, donoszę uprzejmie, że obdarowana się też zachwyciła, co zresztą było
    do przewidzenia. :-)))))))

    A teraz idę do mamy na obiad. Barszcz z pasztecikami i ryba jakaś. Mrumru.
    :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • pierdoklecja_prutka 25.12.09, 13:34
    A to się cieszę nadzwyczajnie, i dziękuję za "zrób to sam - Adam
    Słowowy" połączenie tego co się rozpadło. Cóż za wstyd i sromota! Z
    drugej strony, tak sobie myślę, że to już drugi raz coś mi sabotuje
    wykonane dla kogoś biżu. Może to właśnie ta część mnie, która uważa
    iż dla siebie coś powinnam też piknego wykonać? Zastanawiające jest
    to, że o ile wiem dokładnie co, z czego, i jak zrobić coś dla kogoś,
    to dla siebie samej - cała głupia jezdem. Ani jaki kamień wybrać,
    ani dizajn mi do głowy nie przychodzi nijaki. Pani Jola mi ostatnio
    kazała zrobić sobie talizman na pieniąchy. A ja sobie takiego
    talizmaniu zrobić nie umiem :(( I dlaczegoż mogę to innym robić, a
    nie sobie?

    Smacznej rybki i barszczu. Ja galaretem chyba spożyję cudem przed
    zdradzieckim kacem uratowaną.

    --
    wasza pierdo
  • ewa553 25.12.09, 13:54
    wiem ze podobno niektore kamienie sa dobre na to czy tamto. ale to
    co ostatnio widzialam, powalilo mnie. W uroczym sklepie gdzie bylam
    pare dni temu kupic pare milych i niekoniecznie potrzebnych rzeczy,
    jest m.in. dzial kamieni. Wybor szalony. Rozmiary od kola mlynskiego
    do malutkich. No i sa kamienie wodne - tak je nazwano. No wiec rozne
    zestawy kamieni, ktore maja wplyw na rozne roznosci. I te kamienie
    zalewa sie w dzbanku woda (piekna demonstracja na polce) i wode pije
    sie pewnie po polnocy przez lewe ramie czy jakos tak:)))) No, jak
    ktos naprawde wierzy to pewnie i to mu pomorze.... Choc znam
    przypadek gdzie nawet mocna wiara w sile kamienia nie pomogla....
    ale to inna, smutna historia - nie na forum.
  • pierdoklecja_prutka 25.12.09, 14:32
    Człowiek tak naprawdę pomaga sam sobie. Kamień jedynie katalizuje,
    wzmaga i kieruje tę energię.

    A jak ktoś w zaparte idzie, robi to co zawsze robił, nie chce sam
    sobie pomóc ani się zmienić - to święty boże nie pomoże. Czasem też
    człowiek podlega siłom ogromniejszym niż on sam i wpływu na nie
    niema żadnego. Wtedy kamień może jedynie pomóc zaakceptować to co
    nieuchronne.

    O "eliksirach" słyszałam, nie stosuję. Mnie tolerancja na to w co
    wierzę się poszrzyła po przeczytaniu kilku esejów na temat kwantów.
    To co wyrabiają kwanty, jest niewiarygodne po prostu. Co gorsza, nie
    można nawet tego udowodnić. Ale kwanty mimo to osadziły się w
    epicentrum najściślejszej ze ścisłych nauk - fizyki. I nikt się z
    nich nie śmieje, ani w nie nie wątpi.

    --
    wasza pierdo
  • ewa553 25.12.09, 14:33
    a mozesz nam to Dorotko w dwu slowach przyblizyc, czy sie nie da?
  • pierdoklecja_prutka 25.12.09, 14:54
    Co w dwóch słowach przybliżyć? Teorię kwantową? Hahaha.

    Chodzi między innymi o to, że kwanty łamią nasze przekonania o tym
    co jest fizycznie możliwe a co nie. Bowiem mogą na przykład być w
    dwóch miejscach w tym samym czasie. Mogą też na przykład się pojawić
    w tym samym miejscu w dwóch lub trzech różnych czasach. Przenikanie
    oczywiście różnych barier "fizycznych" to dla nich pestka. Mają też
    na siebie wzajemny wpływ "bedotykowo".



    --
    wasza pierdo
  • blues28 25.12.09, 15:39
    Mimo pogody blee zrobilismy z Solo chyba z 10 km spaceru.
    Trzeba przyznac, ze Trójmiasto sprzyja uprawianiu ruchu, dolem przy
    plazy ulozony jest chodnik, nieomal od Gdyni do Gdanska, a
    przynajmniej od Sopotu do Brzezna mozna jednym ciagiem. Za to góra,
    lasami, to mozna w nieskonczonosc.
    Dzisiaj sciezki pelne byly biegajacych i spacerujacych jakby lud
    próbowal zrzucic kalorie pracowicie wrzucone w siebie wczoraj
    wieczorem. Nawet sporo kijków Nordic Walking widzialam. I psin
    wszelakich. Naspacerowalismy sie po uszy :-)

    Stokrotko, a moze to prawda, ze "szewc bez butów chodzi"? Moze
    latwiej przewidziec co i jak zrobic dla kogos, a dla siebie - na
    zasadzie: najciemniej pod latarnia - najtrudniej?

    Zajrzawszy do mojej hiszpanskiej gazety on-line El Mundo
    dowiedzialam sie, ze 25-letnia kobieta rzucila sie na papieza, który
    opuszczal bazylike po zakonczeniu pasterki. Nim ktokolwiek zdazyl
    zareagowac przewrócila go na ziemie. W ubieglym roku uczynila
    dokladnie to samo. Przyczyny rzucania sie nieszczesnicy na papieza
    nie podano.
  • maria421 25.12.09, 15:55
    Od rana hula wichura, pokrzyzowala nam plany na dzisiejszy dlugi spacer. Wiec
    siedzimy sobie w domowym ciepelku z nadzieja ze moze jutro da sie pospacerowac.

    Ta dziewczyna rzucila sie na papieza na samym poczatku pasterki, w ubieglym roku
    tez chciala to zrobic ale ja zatrzymano zanim zdazyla.
    Pociagnela papieza do przodu, przy okazji jakis kardynal sie przewrocil i zlamal
    noge.
    Nie wiadomo co nia kierowalo.

    W kazdym razie podziwiam papieza za spokoj z jakim po tym wydarzeniu prowadzil
    pasterke.
  • pierdoklecja_prutka 26.12.09, 13:28
    To piękny spacer Bluesie, Trójmiasto ma ten niewątpliwy urok
    naprawdę wspaniałych miejsc do spacerów. Nie do pobicia. Zresztą
    moje rodzinne strony też są pod tym względem boskie. Wspaniała
    Puszcza Bukowa, dorzecze Odry, a na trochę dalsze wycieczki na
    przykład uroczy Kamień Pomorski i inne miasteczka. Plus kupa jezior
    wokoło. Aaaah... Ciągnie wilka do lasu, jak mi powiedział jeden z
    moich Wujów półleżąc na kanapie w swojej szczecińskiej gawrze do
    której powrócił po ponad pół-wieku przemieszkanych to tu to śmu.
    Ja się na razie nie poczuwam (jeszcze?) aby w rodzinnych stronach
    osiąść, zwłaszcza, że rodziny tam zostało naprawdę niewiele. Tak
    sobie myślę, i dochodzę do wniosku, że mnie poczucie ukorzenienia
    dają ludzie. Przyjaciele, rodzina. I nie tyle mi obecnie
    przeszkadza, że są rozrzuceni po całym świecie. Tak sobie marzę, aby
    kiedyś coś takiego stworzyć, coby ich (Was) wszystkich cuzamen do
    kupy skomasowywać od czasu do czasu. Hahaha! A to by się działo. O!
    Chyba kuńcepcja mnie naszła na nowy wątek.


    --
    wasza pierdo
  • blues28 26.12.09, 14:11
    Aaa, nie zaprzeczam :-) Jedna noga jestem ukorzeniona w Trójmiescie,
    rodzinnie, przyjacielsko, kolezensko a i krajobrazowo. Choc w góry
    bardzo mnie ciagnie. Ale to typowe dla ludzi urodzonych nad morzem:-)
    Druga noga mocno tkwi w Madrycie.

    A czasami mysle, jak juz sie postarzeje (a i stosowna kasa z nieba
    spadnie) to w starym domu z winnica zamieszkam. Bedziecie mnie
    odwiedzac, a jakze. Bo pokoi goscinnych bedzie dosyc. Dom duzy,
    przestronny, cieniste altany latem, a buzujacy kominek zima. I dobre
    wlasne wino. Taka piekna przyszlosc widze.

    Wracajac jednak do codziennosci, to kolejna cheap airline, czyli
    tania linia lotnicza rypnela. Na zasadzie zawsze biednemu wiatr w
    oczy, zostawila na ziemi 7.000 osób, przede wszystkim inmigrantów z
    Ameryki Pld., którzy chcieli poleciec na swieta do kraju. Spedzili
    je z tobolkami i dzieciarnia na lotnisku Barajas w Madrycie (inni
    gdzies tam w Ekwadorze, Kolumbii,Peru...) bezskutecznie oczekujac na
    jakikolwiek samolot. Chodzi o Air Comet operujaca miedzy Hiszpania a
    Am Pld. Zafundowali tym biedakom swieta, no,no...

  • pierdoklecja_prutka 26.12.09, 14:19
    Wiesz co, jak coś takiego czytam, to mi nie tyle scyzoryk w
    kieszeni, co cała siekiera w szafie skrzypi. Bo wiadomo, iż jest to
    działanie celowe. Taka linia dokładnie wie, że w tym a tym momencie
    już będzie niewypłacalna i jest to taka strategia aby przed Świętami
    biletów nasprzedawać, kasę z ludzi maksymalnie ściągnąć i im dupę
    pokazać. Dokładnie o tym mówiłam, tłumacząc Marysi czemu trzeci
    świat jest na nas wkurwiony.


    --
    wasza pierdo
  • blues28 26.12.09, 15:03
    Wlasnie! W kieszeni otwiera sie komplet nozy do befsztyków!
    Zeby bylo smieszniej, wlasciciel Air Comet jest Presidente de la
    Patronal czyli prezydentem zjednoczenia przedsiebiorców prywatnych.
    O ironio! Na dodatek oskarza banki o nieudzielenie mu kredytów!!
    Sprzedawalo bilety biedakom (bo to wszystko sa inmigranci, którzy
    ciulali grosze zeby pojechac na swieta) wiedzac, ze banki wezma w
    jasyr samoloty za niewyplacalnosc. Granda!
  • maria421 26.12.09, 15:30
    Na poczatku grudnia pracownicy Air Comet strajkowali bo niektorzy od 8 miesiecy
    nie dostawali wyplaty i to chyba zadna tajemnica nie bylo, skoro nawet w
    niemieckojezycznym internecie pelno jest na ten temat.

    Oczywiscie ze to granda to co zrobili, oczywiscie jest to powod zeby wiecej nie
    latac tanimi liniami jak to Jutka sobie przyrzekla po ostatniej podrozy z
    Paryza, ale to w zadnym wypadku nie jest jakims emblematem wypinania sie Zachodu
    na biedny III swiat, tym bardziej w czasach kiedy Zachod sam sie z wlasnego
    kryzysowego dolka wygrzebac nie moze.
  • go.ga 05.01.10, 21:36
    Ja sie podlaczam ze spoznionymi zyczeniami noworocznymi. Duzo zdrowia i pieniedzy wszystkim zycze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka