O pierdułach -- Odcinek 146 :-))) Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Otwieram :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    • Ciągle chłodno, dopiero od jutra ma się zacząć znów ocieplać. Światło za oknem jest perliście szare: bardziej wrześniowe niż majowe tak naprawdę.

      Do końca dnia jutro muszę "obrobić" resztę tygodnia pracy, bo w czwartek i piątek jestem na szkoleniu. Grrr. Pocomito.
      Dzisiaj natomiast mamy z zespołem szampana na cześć jednej ze współpracownic. Buzia, rąsia, goździk, prezent, wicierozumicie.

      No i tyle pierduł. Miłego dnia życzę. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • U nast tez chlodnawy i deszczowy wtorek i dobrze bo natura tego potrzebowala.
        Od jutra ma byc cieplej.
        • W robocie był dzień z piekła rodem. OMG. :-(
          Sajgon z Kongiem, podszyte Rwandą. OMG.
          :-(((
          No nic, przeżyłam. Jutro będzie podobnie. BR\
          Idę odpocząć.

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
    • No to pięknie. Wczoraj znienacka odezwały się Bergamuty, i dodały mi do napiętego do granic kalendarza prośbę o skomentowanie jednej ustawy, pilnie oczywiście bo komitet rady ministrów ma się tym zająć w tym tygodniu (nie do wiary, nie? no ale tam pojęcie czasu jest w trochę innym matriksie), plus zgodę po 6 tygodniach od mojego maila na mój przyjazd i na zaproponowane duże spotkanie (które oczywiście ja mam zorganizować)..
      Qrv.
      W łeb sobie strzelę. Pierwszy, trzeci i czwarty tydzień czerwca w podróżach służbowych, w tym dwie jedna po drugiej podróże przez Atlantyk fteiwefte, z jednym dniem przerwy w Paryżu. A w czwartym tygodniu czerwca ostatnie posiedzenie naszej rady nadzorczej, które oczywiście ja przygotowuję.
      Gdyby nie wizyta Fedo tutaj pod koniec czerwca, to 24/06 bym sobie w łeb strzeliła.

      Jak mawiają anglojęzyczni: "Jak już pada, to leje jak z cebra".

      No nic. Czerwiec to ostatni tydzień niewolnictwa. Potem już będę mogła odpocząć. I tym optymistycznym akcentem...

      Miłego dnia :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • Jutka, jak juz masz sobie strzelac to tylko jednego glebszego dla couragu przeciw Twoim osobistym wyzyskiwaczom.

        Mamy sloneczny ranek, po poludniu bede mogla wreszcie posadzic kwiatki na klombie ktory teraz, zmoczony ostatnimi deszczami z pewnoscia da sie latwo przekopac.

        Corcia jest wlasnie w podrozy na Krym. Jednak nie przez Istambul, lecz przez Berlin i Kijow do Simfiropola. Wraca w sobote wieczorem, na szczescie bezposrednio do Frankfurtu.

        Milego dnia!
      • Pyt, łączę się w bólu bo u mnie również sajgon a na dobitkę wdała mi się infekcja zęba, akurat jak dentysta jest wyjechany. Szkolę więc prawie codziennie, z bolącą gębą, a malowanie wyje na puszczy, jedynie zdołałam sufit zrobić a i to nie cały. Na dodatek w weekend pierwszy raz w życiu mnie złapał kanar, bo mi się przeterminowała karta, i mandat mnie wlepił!
        Poza tym Ojciec wyciął straszliwy numer, do histerii mnie doprowadzając - jak nigdy!
        Więc chujoza z mędozą, ale się cieszę, bo ten 24.06 to jest noc kupalna gdzie się powinny zbierać baby i wyczyniać gusła roliczne. Gdyby nie to że się na gusła już gdzie indziej umówiłam to bym się Wam wbiła w imprezę, hahaha!

        --
        --
        wasza pierdo
    • Dzień mam wyjęty z życiorysu, bo jestem na jakimś durnym szkoleniu, z którego na łeb na szyję biegnę do dentysty. Do domu wrócę dopiero koło 20:00. br\
      Meteoparis zapowiada słońce i 22-24 stopnie. A ja będę zamknięta szczelnie na szkoleniu. :-(

      No dobra, nie jojczyć. Ryjem do przodu. I tego się będę trzymać.

      Miłego dnia. Już prawie weekend. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • A ja jakoś żyje i trwam. Dzień dzisiaj ciepły i już mi w ogródku zakwitły irysy, chociaż ponoć to nie są wcale irysy. Bo irysy są drobniejsze, a to niby są liliowce. Co prawda w sobotę szkolę, ale tylko pół dnia, a potem wolna niedziela więc może dokończę malowanie.


        --
        wasza pierdo
    • No wreszcie! Tym bardziej po wczorajszym okropieństwie dnia, opis którego pominę litościwym milczeniem z końcowym opuszczeniem kurtyny. Łomatko.
      A w nocy sny namolne i męczące, na Snulum ich nie opiszę, bo z jednej strony zbyt fragmentaryczne i zagmatwane, z drugiej zaś zbyt osobiste jednak.

      Dzień przede mną połowiczny zawodowo, bo tylko rano i stricte zawodowy obiad nad papierami i przygotowaniami przyszłotygodniowego cyrku. Po obiedzie jadę do fryzjera, po fryzjerze spotykam się na kawie z byłym szefem, wizytującym z Azji. Potem raczej do domu, ale kto wie, może nawiedzę piątkowy spęd, bo będzie mi po drodze do domu. Zobaczymy.

      Weekend zapowiada się pół-pracujący, niestety. Wyciskają mnie na koniec jak ściereczkę... No nic to, po powrocie z Polski i jednym dniu na miejscu wylatuję na trzynastodniowy objazd zachodniej półkuli (z 2 delegacji transatlantyckich zrobiła się jedna długa). Lepiej, bo będę mieć jeden weekend na Bergamutach, brodząc w morzu i relaksując się, a drugi z Jakotką. Fajnie.

      I tego optymizmu będę się trzymać, bo inaczej stychnerf potłukę się na kawałeczki, jak zmieciony kocim ogonem kryształowy kieliszek.

      Miłego piątku. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • U nas nadal 20 maja, ale u was juz 21. Na rany boskie doniescie jak tam Dzien Sadu, bo sie troche o was niepokoimy!
      Na stronie familyradio (procz obwiniania parad gejowskich za te zasluzona kare) nadal przyjmuja datki. Wiec sie pocieszam za sprawa tych mixed signals...

      --
      Atenção, curva perigosa!
      • Dzień Sadu (SONDU? Sądu? hę?) obudził mnie wrzaskiem ptaków i słońcem w gały. Za wcześnie jak na sobotę, dodam podirytowana.

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • A ja do roboty! Yuck! Pochmurno, w nocy była burza, ma być prawie 30C. I tak niby cały weekend. Burza wczoraj była w sumie niezła, przyjemnie się tarasowało, potem siedziało na kanapie z książką. Za-siedziało można powiedzieć, bo dzisiaj się niewyspało, i w ogóle się czuje poszkodowana przez życie i przepracowana.

          --
          wasza pierdo
          • 100K, ja może nie "poszkodowana", ale przepracowana też.
            U nas zapowiadają 23-25 C, bez burz, ale jutro ma się ochłodzić do 19 C.
            Ma dziś przyjść przesyłka z Amazona z kilkoma wyczekanymi książkami, w tym ta o 5 rodzajach, którą mi 100K poleciła. Fajnie.
            Weekend spędzam w 3/4 na balkonie, w 1/4 pracując. A od poniedziałku do czwartku mam w robocie cyrk w małpim gaju; nie wiem, jak to przeżyję. Jedynie myśl o zbliżającym się długim weekendzie w ŻD trzyma mnie przy życiu.

            Tyle pierduł na ten piękny sobotni poranek. Baj. :-)

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            • Ten dzien sadu to mial byc o 6 rano, czy o 6 wieczorem? Moze juz byl i go przespalam i obudzilam sie w raju ktory wyglada kropka w kropke jak moj dom i moj ogrod , moja ziemia, moja zielen i moje blekitne , sloneczne niebo nade mna?
              I moj komputer tez w tym raju jest i pozwala sie kontaktowac z innymi duszyczkami w roznych innach warszawskich, paryskich , montrealskich rajach?
    • 20-tego mial byc Dzien Sondu? Moze sie zgadzac: w Madrycie:((((( Ludzie, co to byl za pobyt!
      Najpierw pozytywy: mimo wszelkich przeciwienst losu i innych rewolucji itd. bylo pieknie, chodzilysmy na drzacych nogach (o czym dalej) powtarzajac ze tak nam dobrze, tak jest slicznie, swiat jest wspanialy i oby tak dalej. "Moj" Madryt pokazany na podstawie Bluesa
      przewodnika sprzed roku, zrobil odpowiednie wrazenie na psipsiole (dalej zwanej Edda)
      ktora widziala kawal swiata, jest wrazliwa na piekno i pstrykala (nie wiem dla kogo - o czym dalej) setki zdjec. Przylecialysmy w poniedzialek na tyle wczesnie, ze wyszlysmy do miasta,
      lazilysmy, zachwycalysmy sie, jadlysmy popijajac Vino Tinto i delektujac sie zyciem.
      Nastepnego dnia duze zwiedzanie "od zewnatrz", a wiec ulice, place, domy, przesiadywanie przy napojach na licznych placach, w ulicznych kawiarenkach i restauracjach. Wieczorem winko
      w ulubionych (od zeszlego roku) lokalu, gdzie lekkomyslnie zjadlam baaardzo tluste chipsy podane do wina. No i sie zaczelo. Kolo polnocy pierwszy klus do klopa. Nawet czasu nie bylo na rozwazenie czy najpierw usiasc czy najpierw nachylic sie nad..(pardon za szczegoly!!). I tak cala noc do wieczora..... Edda w tym czasie odwiedzila Prado, odwiedzala mnie w hotelu pojac i karmiac tabletkami. Na szczescie nie zmarnowala dnia i nawet na winko poszla wieczorem sama:)))) Chwalilam sobie polozenie hotelu, bo mogla faktycznie raz po raz zagladac czy jeszcze zyje. Nastepnego dnia wlasnie zaczelam chodzic na drzacych nogach po miescie, nie pozwolilam sobie zepsuc pobytu. Staralysmy sie tylko pilnowac gdzie sa toalety:)))
      Polecam goraco te w Raina Sofia:))), mniej te w McDonaldzie:))) Dzien byl piekny. A nastepnego dnia katar zoladka dorwal Edde..... Na szczescie mialysmy jeszcze tabletki ktore dla mnie kupila, wiec jej przebieg byl lagodniejszy. Ale teraz rozumiecie, ze chodzilysmy na drzacych nogach? Dzis sie zwazylam: schudlam 3 kg. Niezle.
      Wczorajszy, ostatni dzien, zaczal sie wspaniale: blekitne niebo, slonce, cieplo i obie lekko oslabione postanowilysmy zrobic objazdowke Madrytu na pietrowym autobusie. Bylo pieknie. Sa dwie linie: jedna po starym Madrycie, druga ponowym, z nowa architektura. Bardzo ciekawe. I te setki zdjec (dla kogo???). Po przejechaniu obu linii bylysmy zmeczone nadmiarem wrazen, do tego - mimo sniadania skladajacego sie jedynie z herbaty i czubkow (!) croissants, bylo nam obu mdlo. Poszlysmy wiec do przepieknego parku Retiro. Tam jest naprawde slicznie, kolorowo, mnostwo spacerowiczow. Siedzialysmy troche za duzo w sloncu, ale Edda, strasznie szczupla sportsmenka, drzala z zimna, wiec musialo byc slonce.
      Delektujac sie miejscem i nastrojem wyslalam pozegnalnego sms-a do bluesa, a potem sie zaczelo: Edzie zrobilo sie strasznie mdlo, chcialam wstac po zimna wode, ale prawie sie rozplakala zeby jej nie zostawiac, poczym w dziwny sposob rypla z laweczki i...zemdlala.
      Oczywiscie tlum pomagaczy, niektorzy nawet sensowni, ja prawie glowe stracilam, zapomnialam ze w takim wypadku trzeba przede wszystkim rozpiac spodnie (nosi sie przeciez bardzo ciasne) i stanik. A przeciez uczono mnie tego! Jakos ja docucilismy, jakis mily pan przyniosl szklanke wody z kostkami lodu, ja w jej torebce znalazlam tabletke na wszelki wypadek. Jak tylko mogla sie podniesc, przeszlysmy na laweczke do cienia. Siedziala jeszcze na wpol oszolomiona. zauwazyla, ze maly, miejski plecaczek, ktory byl jej torebka, ociera ja.
      Miala calkowicie otarte ze skory ramie, przed laweczka z ktorej spadla, byl ostry piasek.
      Poradzilam jej, zeby z tego ramienia zdjela plecak i niosla jak torebke. Kretynka jestem i bede to sobie stale wyrzucac: powinnam byla jej torebke zabrac i wogole przejac kontrole nad sytuacja. Mnie sie wydawalo, ze ona juz jest ok. Nie byla. Postawila torebke obok siebie na lawce, a potem potoczylo sie wszysto blyskawicznie. Podeszly 4 urocze mlode dziewczyny,
      spytaly czy jestesmy German, ucieszyly sie ze tak, wreczyly Edzie sliczny wachlarz polecajac
      chlodzenie sie nim. I podczas gdy mysmy bardzo wzruszone dziekowaly i kiwaly dziewczynom
      rozmawiajac o tym, ze to nie pierwsze spotkanie w Madrycie z przemilymi mlodymi ludzmi, wspolnik dziewczyn usiadl niespostrzezenie za nami (laweczki so obustronne, ze wspolnym oparciem) i zabral Eddy plecak. W nim paszport, droga kamere, super-komorke, drogie okulary (Edda ma wszystko super i drogie) i 300 Euro.... Wysoka cena za pieprzony wachlarz.
      Rowniez ticket z parkingu, gdzie w Niemczech stalo nasze auto, poszedl. Przylecialysmy o pierwszej w nocy i znowu policja i inne takie, zeby wyjechac. (w sumie poszlo latwo, ale bylysmy zdenerwowane). Zadzwonilysmy zaraz do Niemiec zeby jej karte kredytowa zablokowac. Narazie gotowki nie pobrano (sprawdzila online), moze zrobia jakies cenne zakupy? A pozytywne podsumowanie tej sprawy? Gdyby to mnie ukradli torebke, byloby gorzej: nie mialam zapasowego paszportu (ona miala), za to mialam nasze bilety na samolot... Nie wiem jak dlugo musialybysmy jeszcze w Madrycie czekac na powrot.....
      Szkoda zdjec...Ja bylam za leniwa zeby nosic swoj aparat, wiec to ona wszystko fotografowala. Rowniez 3 zdjecia nasze wspolne, bardzo ladne... No i w Raina Sofia byla szalenie ciekawa wystawa japonskiej artystki. Tak chetnie bym te zdjecia jeszcze raz obejrzala..... Uff, zadyszalam sie. Koniec historii.
      --
      carpe noctem
      • O rany, Ewa! Toz to Wy bylyscie w czysccu przed koncem swiata!
        Witaj w raju, duszyczko :)
        • wszystko jest relatywne, mario! Mimo tych przygod, bilans jest poozytywny: widzialysmy i przezylysmy rowniez rzeczy piekne, bylo nam bardzo dobrze razem, a przeciez bylysmy po raz pierwszy tylko we dwojke - do tej pory wyjezdzalysmy z towarzywstwem. I Edda mowi ze przeciez moglo byc gorzej, mogla nie zemdlec, a miec np. zawal. Tylko podrozy samolotem odechcialo mi sie na jakis czas, ale o tym innym razem.
          Smiesznostka: wspominalam, ze Edda jest sportsmenka. Jak po odejsci panienek zauwazylam tego podejrzanego typa ktory za nami siedzial i mial duza sportowa torbe, w ktorej zmiescily by sie z cztery plecaczki, powiedzialam o moim podejrzeniu E. W miedzyczasie facet obojetnym, ale nie spacerowym krokiem zaczal sie oddalac. W momencie kiedy do E. dotarlo ze to moze facet odchodzi z jej torebka, wykonala taki sprint, jak na olimpiadzie! Ta sama E., ktora niewiele minut temu lezala nieprzytomna. To bylo warte obejrzenia:)))) Co oznacza zastrzyk adrenaliny...
          --
          carpe noctem
          • 21.05.11, 13:56

            wspomnialam, ze poznalysmy w Madrycie kilka przemilych, mlodych ludzi, o ktorych mozna by tez opowiedziec. Opowiem tylko krotko o jednych, o studentach ktorzy akurat w czwartek budowali miasteczko namiotowe na samym Puerta del Sol (przemianowanym na Puerta del Solution). Zagadalysmy grupke siedzaca w koleczko jak przy ognisku. Mowili po angielsku, wiec mogla ich E. wypytac. Byli bardzo mili, spokojni ale namietnie tlumaczyli, ze robia "rewolucje". Ach ci mlodzi ludzie z wielkimi slowami! Podobalo mi sie, bo protestowali/demonstrowali spokojnie siedzac i...uczac sie niemieckiego:)))) Mieli przed soba
            wydruki z czasownikami regularnymi i nieregularnymi i jakos to bylo rozczulajace.
            Dzis rano dowiedzialam sie, ze te demonstracje trwaja i to nie tylko w Madrycie ale i w innych miastach. Czy moglabys cos na ten temat napisac? Nie ogladalam rzez kilka dni dziennikow ani nie czytalam prasy. Prosze!
            --
            carpe noctem
            • Ewo,
              Szkoda, ze dopadly Was takie niemile historie :( Te zatrucia i jeszcze okradzenie na koniec, to fatalnie! Dobrze, ze trafily sie przynajmniej mile dni, bo ja zawsze mówie, ze Madryt jest wart mszy!

              A manifestacja o która pytasz to pokojowy Ruch 15 M. Mlodziez skrzyknela sie na portalach spolecznosciowych (Facebook i twitter), zeby zaprotestowac przeciw zaistnialej sytuacji i fatalnej gestii rzadowej. Konwokatoria rozniosla sie jak w dym i w tej chwili na wiekszosci placów glównych w hiszpanskich miastach (nie tylko duzych, w mniejszych tez) zasiadly w pokoju rzesze mlodziezy, bezrobotnych, emerytów... W wiekszosci to sa mlodzi ludzie (bezrobocie wsród mlodych jest zastraszajace), ale przekrój wiekowy jest juz bardzo rózny. Sa swietnie zorganizowani, swiadomi i nie ma zadnych zadym ani szrpaniny cz demolowania czegokolwiek.
              Jest to manifestacja polityczna, ale anty partyjna i antybankowa. Dominujace partie nie budza zaufania - zwlaszcza ta u wladzy, ze statutu lewicowa a w praktyce wpychajace w nedze ten kraj - a banki maja zbyt szerokie uprzywilejowania i instrumenty prawne zeby gnebic ubigich. A tych jest coraz wiecej.

              W niedziele 22/05 sa tutaj wybory do wladz regionalnych i miejskich. Sobota jest zawsze dniem refleksji, nie ma pozwolen na manifestacje czy mitingi. Ale tym razem komisja elektoralna musiala sie ugiac. Nie sposób bylo zaatakowac spokojnie siedzacych ludzi, zwlaszcza, ze byly to prawdziwe tlumy. Na Puerta del Sol w Madrycie bylo ok 24.000 a na Plaza Catalunia w Barcelonie jakies 20.000, w innych miastach tez ludzie przybywaja tlumnie.
              I faktem jest, ze wiecej sie mówi o Ruchu 15M niz o wyborach.
              Moze choc osiagna malenki krok w "demokratyzowaniu demokracji"?
              • 21.05.11, 15:13
                A tu jest widok (dosc ubogi) na moja ulubiona Dluga w Gdansku:
                oognet.pl/content/details/725
                • 21.05.11, 15:18
                  wybacz ze pomijam zachwyt slicznymi kamienicami, ale udrza mnie po kolorowym, slonecznym Madrycie cos innego: ciemno, ponuro i cieplo ubrani ludzie na ulicy....

                  --
                  carpe noctem
                • 21.05.11, 15:32
                  sie juz konczy. Zostalo zaledwie 40 min. Cale szczescie. Od wczoraj wszystkie wiadomosci i gazety dudnia bez przerwy o koncu swiata. Porabalo ludzi czy co?
                  Rozumiem, ze sekta sobie cos tam mowi, ale jakim cudem cala prasa powtarza? Dla mnie to jest raczej wydarzeniem apokaliptycznym.

                  Na przekor byl dzisiaj u nas bardzo piekny i sloneczny dzien. Wybralismy sie wiec jak zwykle w gory aby polazic. Cudownie sie bylo poszwendac miedzy paprociami, eukaliptusami i inna zielenina. Na szkalach byla dzisiaj niespotykana ilosc ludzi - moze wiec plusem doom bylo, ze ludzie wylegli gromadnie poza miasto aby sie cieszyc zyciem. Bylo tak radosnie jak nigdy i do tego zloto-rozowy zachod slonca do dzwieku ptakow gwizdzacych swoje trele.

                  Kan
              • dzieki Bluesie. Tak, ten spokoj i znakomita organizacja byly zaskakujace. Mam nadzieje, ze ten ruch pokojowy cos przyniesie. Dobrze, ze ma tylu zwolennikow. I te masy swiadcza chyba o tym, jak wielki jest problem.
                --
                carpe noctem
          • Ewa, zamiast "bylyscie w czysccu" powinnam byla napisac ze "mialyscie czysciec" przed koncem swiata , bo z tego co piszesz widac ze Was porzadnie czyscilo :)
            • swintucho:))))
              --
              carpe noctem
              • Ja z kolei mialem taki czysciec w Mendozie (Argentyna) po wysmienitej brochette... Wtedy stwierdzilem, ze najwiekszym przeklenstwem winno byc: abys w podrozy dostal sraczki!
                Ilez ja tam wypilem butelek wody w iluz to knajpach, byle tylko sie na chwile przysiasc i skorzystac z klopa. Przy okazji mialem okazje przestudiowac stan argentynskich wucetow- katastrofalny.
                I ta kradziez torebki- jakze mi bliska... Po "zniknieciu" mojego smartfona tez sie cieszylem, ze to tylko smartfon, bo tuz pod nim w torebce mialem portfel z kartami kredytowymi i debetowymi- bez nich musialbym najpewniej szukac kanadyjskiej ambasady i tam skomlec o zapomoge...

                --
                Atenção, curva perigosa!
                • Najlepszym lekarstwem na "czysciec" jest kieliszek spirytusu, troche tylko rozcienczony woda.
                  Z braku tegoz mozna posluzyc sie jakims innym bardzo mocnym, czystym alkoholem.
                  • czysciec juz dawno za mnom (zam), brak trzech kilogramow waga dzis potwierdzila i mam silna wole utrzymac to conajmniej przez 2 tygodnie:))) wiecej nie wytrzymam, bo jestem lasuch:((( Ale dobrze mi teraz mowic, zoladek (rzolondek) jeszcze nie jest w porzadku, nie przyjmuje nadmiaru. Wczoraj nabylam dwa funtowe opakowania pysznych truskawek, zjadam normalnie w jeden dzien. Wczoraj z najwiekszym trudem, z przerwami, skubiac po jednej, zjadlam...pol jednego opakowania. No i dobrze. organizm wyczyszczony, ini za to placa kupe forsy na jakichs kuracjach czy co. Teraz moge sie zajac zyciem codziennym i zaraz udam sie do ogrodu, gdzie jest mnostwo przekwitlych roz (rurz) ktore trzeba obciac. Wczoraj byly to peonie. Jest bardzo cieplo, ale raczej zachmurzone. Jak bede miala szczescie, to siknie porzadnie do wieczora.
                    --
                    carpe noctem
                    • No to rzeczywiście podróż z piekła rodem, współczuję.
                      --
                      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                      Wysadzam skrzynki balkonowe
                    • pelno wszedzie o Madrycie i Hiszpanii, o tych pokojowych demonstracjach i polityce. Jakie sa prognozy, bluesie? Jestem krasnoludkiem politycznym, wiec prosze o wyjasnienia. Czytam, ze partia socjalistyczna nie ma teraz szans w wyborach. A szkoda (?), bo socjalistyczny Pan Z. zgadza sie z demonstrantami. Tylko czy potrafilby cos zmienic, choc mu sie do tej pory nie udalo? Jak to jest?

                      Temat drugi: lotnisko. Wylatujac z Niemiec bylam dokladnie kotrolowana, bo w bagazu podrecznym mam moj aparat oddechowy. Dosc duzy, w takiej teczce jak Laptopy, tyle ze grubszej i z mnostwem wezy (wenrzy, rurek) i innych podejrzanych elementow. Mam zaswiadczenie ze jest to aparat niezbedny dla zycia, ale mimo tego badano jakimis metodami czy wszystko jest jak trza, czy nie ma w srodku jakichs materialow wybuchowych. Bardzo cieszylam sie z tej kontroli, bo to przeciez dla naszego dobra.
                      Wracajac z M. nastawilam sie na jeszcze ostrzejsza kontrole bo wiadomo: Katalonia, Baskowie i te rzeczy. Z najwyzszym zdumieniem stwierdzilam, ze nikt sie moim bagazem nie zainteresowal, a jeszcze wiekszym zdumieniem napelnil mnie fakt, ze mialam w torbie podrecznej dwie butelki wody, ktora stych nerf zapomnialysmy wypic i butelki wyrzucic. Rozumiecie? Dwie pollitrowe butelki wody w obecnej sytuacji nie wzbudzaja zainteresowania!!!
                      Az mialoby sie ochote o tym do kogos napisac....
                      --
                      carpe noctem
                      • Ewa, dobrze ze zdazylas wrocic bo islandzki wulkan znow zaczyna kopcic i moze byc jak w zeszlym roku.
                        Ania tez zdazyla wrocic z Krymu (bardzo zadowolona), ale moj brat jest akurat na wczasach na Costa del Sol. No ale moze nie bedzie tak zle jak rok temu.

                        A propos kontroli na lotniskach, to ja sie buntuje przeciw stosowaniu "zbiorowej odpowiedzialnosci" wobec wszystkich pasazerow za czyny i zamiary jednostek ktorych profil jest doskonale znany.
    • Zbieram siły przed przyszłym tygodniem. Trudno mi się je zbiera, bo miałam w nocy trzygodzinny atak bezsenności, między pierwszą i czwartą, i jakaś taka rozbita i przemiąchana się czuję. Tak jakby po mnie walec przejechał.
      No nic to, za oknem słońce, więc idę na balkon. Czytam dwie książki na raz, i trochę prasy się zebrało, więc...

      Miłej niedzieli :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • Niedziela zapowiadala sie pieknie, ale wlasnie pogoda sie zmienila i pewno znow bedzie burza.

        Wnerwia mnie ostatnio moja jedna kolezanka ktora wydzwania do mnie po pare razy dziennie z roznymi pierdulami i za kazdym razem trzyma dlugo przy telefonie. Dzisiaj na przyklad dzwoni i od razu zaczyna "mialas mi przyslac (mailem) to i to, kiedy mi to przyslesz?"
        Czy ja do cholery jestem jej sekratrka dyspozycyjna nawet w weekendy czy co?
        • Mario, załóż proszę wątek o namolniakach, bo mam też kilka mrożących krew w żyłach historii.
          A wolę się dopisać niż zakładać wątek. :-)

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          • zaloz Maryska, tez mam momenty!
            A wlasnie wrocilam z ogrodu. Niestety, burza nie przyszla, podlkewalam jak glupia cieszac sie, ze pompujemy wode z Renu a nie z wodociagow! Mialam w ogrodzie prase i ksiazke, ale zowu nie uszadlam ani na chwile, tyle pracy. Za to nazbieralam porzeczek i zaraz sobie zrobie na jutro kilka miseczek galaretki z porzeczek. Bedzie bardzo ciekawa, gdyz jedyna galaretka gotowa w proszku jaka posiadam, jest o smaku brzoskwiniowym:)))) Ale owoc jest owoc - nie widze inaczej (cyt.)
            --
            carpe noctem
    • 22.05.11, 21:15
      kiedys pisalas o wlasnej kompozycji sosu do szparagow. Czy moglabys powtorzyc? Nie zapisalam, a jade do bauera jutro po szparagi i chetnie wyprobuje.
      --
      carpe noctem
      • 23.05.11, 09:06
        Wykombinowalam sos jogurtowy, ktory mi sie wydaje lzejszy niz hollandaise.
        Biore 1 kubek (125 ml) jogurtu LC1, lyzeczke lagodnej musztardy (dijonaise), dosypuje troche estragonu i dolewam troche octu winnego.
        Ma troche rzadsza konsystencje niz hollandaise.
    • Wlasnie obejrzalam "Gran Torino". Jestem pod wrazeniem....
      --
      carpe noctem
      • "Gran Torino" tez mi sie bardzo podobal.

        Pogoda piekna a ja postanowilam zabrac sie za malowanie. Dzisiaj sypialnia, jutro biuro. Zdaje sie ze mierze sily na zamiary, ale zobaczymy co mi z tego wyjdzie.
        • Pamietam Mario, chyba rok temu pisalas o tym filmie.
          Przepis jogurtowy tym razem odpisalam, dzieki. Smieszny jogurt z numerem
          zapisalam na kartce zakupowej.

          Wczoraj u nas bylo 30 stopni. Ani kropli deszczu czy zapowiedzianej burzy.
          Z sadzeniem pomidorow poczekam do 16-tej, bo od 17-tej jest na zaplanowanej grzadce cien.
          Nie chce aby slonce spalilo od razu mlode roslinki. Podrosly zreszta niebywale na balkonie i...kwitna. Jak sie nie pospiesze, bede miala pomidory balkonowe...
          Ciagle jeszcze jestem slaba po tych atrakcjach i schudnieciu. Ale moze to i upal i fakt,
          ze jeszcze nie jem calkiem normalnie, troche mi smiesznie w zoladku.
          --
          carpe noctem
    • Zaczynamy ten teatrzyk. Niech mnie Niebiosa mają w opiece w tym tygodniu.

      MeteoP zapowiada 22-24 C i słońce. To dobrze, ostatni w tym tygodniu wolny lunch zjem gdzieś na tarasie.
      Roboty huk, będę mieć dziś przysłowiowy motorek w zadnicy. Po pracy koktajl, potem do domu i - mam nadzieję - wcześnie spać. Trzeba ładować akumulatory.

      Tyle pierduł poranno-poniedziałkowych. Miłego dnia życzę. :-)


      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • Ja przedewszystkim jestem pod wrażeniem Madryckiego czyśćca Ewy. Ewcia, gratuluję Ci poczucia humoru, bo gdyby moja wymarzona wyprawa gdzieśtam upłynęła pod znakiem sraczki i złodziejstwa, to nie wiem czy byłabym w stanie tak pozytywnie do tego się ustosunkować. Qrv! Człek planuje miesiącami, cieszy się, a tu taka chujoza z mendozą wynika. Pierwszy i ostatni taki wyjazd z piekła rodem miałam chyba 12 lat temu w zimie do Tunezji i do dziś mnie się skóra na dupie z przykrości marszczy jak o tem pomyślę.

        Weekend był boski, nic dodać nic ująć. Szkolenie mi poszło fantastycznie, dostałam same szóstki w ewaluacji. I co ważniejsze, wielką frajdę miałam, więc potem na pozytywnym haju wpadłam i kiełznałam ogródek. Bo w czasie mojego zębowego "czyśćca" w dwa dni na całym terytorium mojem wyrosły chwaściory do pasa! Ja pierdolę! Czegoś takiego to tutaj jeszcze nie było. Pies mi się prawie w tym zgubił! Więc kupiłam roślinki, i najpierw odchwaszczałam, potem sadziłam, potem tak mnie już wzięło że złapałam piłę i odpiłowywałam suche odrosty od akacji, a potem padłam i spałam do wpół do drugiej po południu w niedzielę. Aż umówiona na kawę kumpela, dostała ataku paniki, bo nie odbierałam telefonu. O!
        Niedzielę sobie już zrobiłam bardziej lajtową , bo jeszcze myślałam o malowaniu. Ale bez jaj! Ten tydzień jest również dość hardcorowy, malowanie poczeka.



        --
        wasza pierdo
        • Ba, Doroto, a gdybys slyszala z jakim poczuciem humoru wszystko komentuje ta bardziej poszkodowana! I - nie uwierzycie, ale zadna z nas przez sekunde nie zaluje tego wyjazdu. Bo wprawdzie przezycia minusowe byly mocniejsze, ale te pozytywne przezycia przewazaly.

          Dorota, widze Cie wsrod Twoich chwastow....Ja od soboty nic tylko odchwaszczam....Te cholery sa silniejsze od kwiatow i naprawde wystarczy sie obrocic a juz swiezo wyrwane odrosly.... Zeby przynajmniej wszystkie byly wysokie i latwe do wyrwania! Najgorsze sa te male, upierdliwe, co to by je trzeba bylo wygryzac z ziemi. A ziemia akurat twarda, spalona.
          W radio uslyszalam w poludnie, ze ochlodzenie (!!) minelo i znowu mamy lato. Zorientowalam sie wiec, ze wszedzie, oprocz Mannheim, ochlodzone bylo... Ha! zachcialo mi sie cieplego klimatu!
          --
          carpe noctem
          • Melduje ze sufit w sypialni juz pomalowany . Wlasnorecznie! Odpoczelam troche i ide malowac sciany.
            • na sama mysl o wlasnorecznym malowaniu rosna mi cztery lewe rece i wpadam w panike.
              A poza tym: nic dziwnego, ze tylu bezrobotnych malarzy, jak paniusie same maluja!
              --
              carpe noctem
              • Ja też mam już całość zagruntowaną oraz machnięte pół sufitu! Trochę się tego sufitu bałam, bo ostatnio chociaż ściany malowałam sama to do sufitów wzięłam malarzy. No i wiecie, to wcale trudno nie jest! A frajda i satysfakcja - ogromna! Serio. Każdemu polecam.

                --
                wasza pierdo
                • Ja jestem kobieta pracujaca, zadnej pracy sie nie boje. Wlasnie skonczylam jedna sciane i zrobilam sobie przerwe, zostala mi tylko jedna sciana bo scian do pomalowania sa tylko dwie, jako za jedna sciane zajmuje okno i drzwi na balkon, a cala druga wielka szafa ktorej ruszac przeciez nie bede.

                  • Co mi tez, kurde, do glowy przyszlo z tym malowaniem? Sypialnia pomalowana, ale sil na sprzatanie dzisiaj juz nie mam.
                    Przespie sie na kanapie w biurze bo Ani pokoj zawalony gratami z sypialni, a jutro od rana zabiore sie za ewentualne poprawki , sprzatanie itp.
                    Malowanie biura przesune na srode.
                    • O malowaniu nie wiem, ale wiem to: wyszłam z domu koło dziewiątej rano, wróciłam pół godziny temu. Czy 11-godzinny dzień pracy to normalne???
                      NIE.
                      Jestem zła na siebie, że się władowałam na minę. GupiPytun.

                      Słucham Pino Daniele w celu uspokojenia siebie i duszy, jutro normalny (mam nadzieję) dzień pracy, a środa i czwartek małpi gaj.
                      Plus Islandia znowu wybuchła, i zaczynam się martwić o mój wyjazd do ŻD. :-\ Jak nie urok to sraczka.

                      Dobranoc

                      --
                      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                      Wysadzam skrzynki balkonowe
                      • Jaki 11-godzinny? Sorry. 13-godzinny. KJAP.

                        --
                        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                        Wysadzam skrzynki balkonowe
                        • jako iz maz wyjechal na trzy dni do Genewy to musze przychodzic wczesniej z pracy, by zajac sie Piranha. Tak wiec "przymusowo" zakonczylam dzisiaj o czwatrtej i o piatej bylam w domu razem z malymi zakupami.

                          musze przyznac, ze takie dlugie wolne popoludnie zupelnie zmienia perspektywe: zrobilam niewiele: gotowalismy, jedlismy, przygotowalismy na jutro referat o salamandrze, powyglupialismy sie, nawklejalam zdjec do netu, nasiedzialam sie na tarasie a teraz udam sie na spoczynek. Jutro bedzie podobnie i juz sie ciesze. A w srode powrot do roboczej normalki, nadgodziny, zebrania, wyjazdy i ten caly kram.

                          Ale nie az tak tragicznie jak u Jutki, nie mam tez biegunki i niczego nie musze malowac, wiec bilans jest chyba na plus :)
                          --
                          czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
    • Dzisiaj ostatni dzień wolności (względnej) przed cyrkiem w małpim gaju. Sporo do z(nad)robienia, tak na zapas na dwa dni, kiedy będę babysitterką, przewodnikiem i dobrą ciocią w jednym.
      MeteoP zapowiada na dziś 19-20 stopni, pochmurno. Tyszpiknie, obiad zjem w "zakładowej stołówce" - nie będą mnie kusić żadne tarasy.

      Nastrój mam średni. Pewnie przez niedospanie i stres. A do tego w czwartek muszę wstać o piątej, co jeszcze na zaś mi psuje humor. Nacomitobyło. :-/

      No nic to. Nie jojczyć. Cichobyć. Odpełzam po domestos. Baj.

      No ale Wam miłego dnia życzę. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • czytam o Waszych zachwytach wolnym popoludniem od 17-tej (!!) i mysle o tym, jak mi dobrze. Jestem zaheta, bo chce. Mam obowiazki, ale glownie z wlasnego wyboru. Mysle tez, ze rozumnie (przewaznie) gospodaruje tym wolnym czasem i mozliwoscia wyspania sie kiedy mam na to ochote. Swiat jest piekny, ale chyba juz o tym wspominalam:))) A pamietam te cale lata, gdy wracalam kolo 6 wie3czorem do domu wykonczona nie tylko praca, ale i stressem dojazdowym: te dzienne jazdy do Heidelbergu! Ale zeby nie bylo ze narzekam i zeby udowodnic ze i u mnie najczesciej bilans jest na plus: pamietam moje codzienne zachwyty na koncu autostrady, przy wjezdzie do Heidelbergu, gdzie jedzie sie na wprost gorki zwanej "Königsstuhl" czyli tron. Porosniety drzewami lisciastymi, wital ten tron na wiosne swieza zielenia a jesienia cala paleta barw. I te bzy zwieszajace sie niemalze nad koncowka autostrady po obu stronach, pachnace oblednie. I wieczorny powrot do domu: jeszcze w HD takie miejsce gdzie modlilam sie niemalze o czerwone swiatlo na skrzyzowaniu zeby sie jeszcze napatrzyc na kolory nastepnej gorki.... Cos za serce sciska....
      --
      carpe noctem
      • Ewa, pan Z. nie jest wart wpisu na forum. Uwierz na slowo :)
        Acz, jesli istotnie Cie to bardzo interesuje to sie zmobilizuje i napisze :)

        Póki co mila wiosna poszla sie pasc i mamy juz upalne lato. Dzis 32 w cieniu. Strach sie bac co to bedzie dalej, a mi tu grozi cale lato w Madrycie. Ale nic to! Po lecie przychodzi jesien, a ta jest zachwycajaco piekna tutaj.

        Milego dnia!
        • Glupia baba jestem. Malowania mi sie wlasnorecznego zachcialo. Potknelam sie o rame postego lozka, polecialm jak dluga i cos mi strzyknelo w lewym barku i wiedzialam od razu ze samo nie przejdzie.Zadzwonilam po Anie, przyjechala, zabrala mnie do chirurga. Mam zlamany bark, w poniedzialek maja mi wstawic sruby.Lewa strona unieruchomiona i bedzie tak jakies 6 tyg.
          • o jezu Mario, ten koniec swiata to chyba jednak cos w sobie ma. Bardzo wspolczuje, podejrzewam, ze musi powaznie bolec. Czy beda musieli operowac bark by wstawic te sruby? A co masz z tym barkiem robic do poniedzialku?

            --
            czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
          • Oj Bidulu!!!! :-(
            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            • Mam zalozony rekaw ortopedyczny i unieruchmiona cala reke. jutro ide do lekarza na EKG i badanie krwi przed oparacja.
              operacja ma sie odbyc ambulatoryjnie w tej klinice gdzie dzis bylam, pod narkoza.Ania mnie zawiezie i odbierze i zostanie ze mna.
              bark unieruchomiony nie boli, ale nie wiem jak sie wypetam z tego rekawa zeby sie przebrac czy umyc i czy sobie sama dam sam z tym rade. mam w tym spac.
              prawa reke mam sprawna, wiec na forum pisac moge. z gory przepraszam za nieuzywanie duzych liter i ewentualne literowki.
              • rany boskie Maryska, Ty jak juz cos robisz to dokladnie! Od razu zlamanie...Zal mi Cie.
                A na pocieche moge Ci dac tel. do mojej siostry: miala w zeszlym roku zlamana lewa reke i dokladnie jak Ty gips od obojczyka do polowy dloni. Chyba nawet 8 tygodni. Bylam u niej
                w tym czasie. Jakos sobie dawala rade, nawet rodziny nie zawiadomila zeby nie robic zadymy.
                Byla juz nad morzem, kompletnie sama. I ogrod oprawiala, i gotowala itd. A ja jej poradzilam jak sie ubierac, a sposob na ubieranie stanika powinnam byla opatentowac: kazalam zapinac, a nastepnie wkladac przez nogi jak majtki, tyle ze wyzej:)))
                --
                carpe noctem
                • to co mialam dokladnie zrobic, czyli malowanie i sprzatanie jest niedokladnie zrobione. na scianie zostaly smugi. wkolo okna nie pomalowane, ale nie szkodzi firanka przykryje. ania posprzatala, doprowadzila lozko do stanu uzywalnosci .
                  ja nie mam gipsu tylko taki rekaw

                  http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcT7v6SIzJqv07lkAf5T4kJ6rnbijfrmL07ypNz1SxfP0RrHzN5HMA
                  • z takim rekawem dasz sobie rade, skoro moja siostra dala rade ze sztywnym gipsem.
                    No i wazne, ze masz Anie. Tylko jak wytrzymasz tak dlugo bez auta? :))) Dla mnie bylby to odwyk.
                    --
                    carpe noctem
                  • Trzymaj się Marysiu!
                    --
                    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                    Wysadzam skrzynki balkonowe
                    • Marysiu, współczuję niezmiernie.
                      Trzeba mieć umiar jakiś a nie tak szaleć jak opętana do złamania barku :) Następnym razem dozuj przyjemności. Zamiast malować wszystko naraz w jeden dzień - maluj po trochu. A zamiast powiedzmy pięciu bladych Murzynów - sobie zaproś dwóch.

                      --
                      wasza pierdo
                    • nie zebym Cie chciala straszyc, Jutencjo. Ale wysluchalam wulkanicznej prognozy. U nas juz lotnisko w Hamburgu zamkniete, grozba wisi nad Berlinem. Jednakze nie ma juz isc bardziej na poludnie, tylko...do Polski..... Zastanow sie juz nad wynajeciem auta zamiast odwolanego lotu do Polski.
                      --
                      carpe noctem
                      • 25.05.11, 12:01

                        jak dzis samopoczucie Szanownej Pacjentki? Boje sie, ze po wczorajszym szoku dzis moga przyjsc bole? Dostalas cos przeciwbolowego? Napisz koniecznie.
                        --
                        carpe noctem
                        • 25.05.11, 12:58
                          odpukac, ale bark unieruchomiony nie boli. dzisiaj bylam na ekg i oddalam krew do analizy przed operacja. zle spalam, ale moze sie przyzwyczaje. rano weszlam pod prysznic i mialam problem jak prawa reka umyc prawa pache. potem sama sie ubralam, ewa dzieki za rade wkladania biustonosza od dolu. z zalozeniem mojego chomata (chomonta) czyli tego rekawa daje sobie tylko czesciowo rade. tzn. rekaw i pas na szyje sama zaloze, ale pasa ktory idzie wkolo talii i zapina sie nad lokciem nie dam rady zalozyc.
                          jutro przyjdzie pan z ubezpieczalni, jestem prywatnie ubezpieczona od wypadku, ciekawe co mi zaproponuje.
                          • 25.05.11, 13:25
                            Mario, dowiedz sie czy jako osoba samotna (Ania przeciez nie mieszka w Twoim miescie!)
                            nie masz prawa (oprocz ubezpieczenia) do kogos przez Krankenkasse kto by Ci przynajmniej raz dziennie pomogl w osobistej hygenie, ubieraniu czy co tam.
                            A swoja droga pamietam jak sie ubezpieczalam od wypadku to mi pan wytlumaczyl jak wiele wypadkow zdarza sie wlasnie w domu, a nie gdzies po drodze.
                            --
                            carpe noctem
                            • 25.05.11, 15:29
                              Mario, no przykro, ze taki krach! Bardzo wspólczuje! I bólu i operacji i niedogodnosci i uczucia bezradnosci typu "kurcze, jak ja mam to zrobic"?
                              Czy u Ciebie upaly? Bo jak goraco to mala radosc nosic taki rekaw czy gips.
                              Trzymaj sie dzielnie :)
                              • 25.05.11, 17:22
                                Bluesie, pogoda jest cudowna i ja sie po popoludniowej drzemce poczulam jak nowonarodzona, wiec pojechalysmy z corka na zakupy zebym miala troche zapasow w domu.
                            • 25.05.11, 17:24
                              Ewa, ja jestem ubezpieczona od wypadku w Barmenii, oni maja wlasnie takie wlasnie uslugi jak sprzatanie, robienie zakupow itp. ale jutro wiecej sie dowiem.
    • 25.05.11, 08:13
      No to zaczynam dziś cyrk. Łomatko.

      Nic to, damy radę. Niech inni panikują. Ja natomiast na dwa dni zawieszam życie na kołku, a za ewentualną nieobecność proszę mnie usprawiedliwić.

      Czirs! :-)



      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe

      • U mnie niby się dzisiaj też zaczyna szkoleniowy maraton, ale jakoś się nie czuję zgruzgotana. Wręcz przeciwnie, cieszę się, bo tak fajnie te szkolenia wychodzą.
        Dzisiaj chłodniej, więc konsumuję kawę przed kompem. Ale taras i ogródek wygląda naprawdę pięknie. Rzadko kto ma za oknem w Warszawie aż tyle zieleni. Trochę się obudziłam sfrąknięta bo sen się śnił, który zaraz opiszę na Snulum.


        --
        wasza pierdo
        • ale moj ukochany siostrzeniec mial wczoraj ostatni egzamin maturalny i - jak zwykle, chcialoby sie powiedziec - mial 20 z dwudziestu mozliwych punktow...On jest niesamowity, caly czas rodzina zalamywala rece i nogi, ze on zamiast sie uczyc, robi te swoje liczne projekty....
          Jestem dumna ciotka:)))
          --
          carpe noctem
        • u nas dzisiaj. Wialo wsciekle caly dzien i padalo..brrr, nieprzyjemnie. Niewiele tez z tego widzialam, bo wstalam pozno.
          Chlop nie mial dzisiaj nic do robienia, wiec planowalismy 'boruczenie', czyli pol-sen zimowy.
          I jakos tak nam zeszlo az do wieczora...hahaha

          Kan
          • Och Kanie, jak Ci zazdraszczam! Nawet tej wichury i deszczu!
            Ja mam trzydziesci pare w cieniu i spedzilam caly ranek i poludnie w szpitalu, w tloku i bez klimatyzacji! Zaiste trzeba byc zdrowym zeby chorowac.
            Jestem wypluta jak ten Dzierzynski czy Warynski w celi (juz pluca wyplute, juz zeby przezarte szkorbutem... brrr sorry za wizje).
            Ide pasc, ale póki co donosze, ze Dell wrócil po usunieciu malej usterki. Ciekawe ile potrwa ten bliss komputerowy?

    • wszelakie pociagi sa klimatyzowane, a szpital nie!!!! Wspolczuje pobytu tam.
      --
      carpe noctem

      • czyli Marii i Xura. Zakonczylam dzis rozmowe z siostra lekkomyslnie powtarzajac swoj zarcik:
        "in diesem Sinne..". No i sek (a w seku dziura): jak to przetlumaczyc/wytlumaczyc na polski?
        Bo przetlumaczenie jedynie gramatyczne jest oczywiscie bez sensu. Jest jakis polski odpowiednik?
        --
        carpe noctem
        • przetlumaczylabym na " w tym duchu".
          • tez sobie zak w nocy wymyslilam, ale nie bylam pewna. Dzieki za potwierdzemie.
            A jak tam ramie? Jak spalas? Czy w rekawie? Nie przewracasz sie w nocy fte-i-wefte?
            --
            carpe noctem
            • nie moglam spac w tej uprzezy, zaczelo mi dretwiec i bolec cale ramie, wiec w srodku nocy sie z tego wyplatalam i potem spalm dobrze , na zdrowym boku, do rana.
              byl pan z Barmenii, oni placa za pobyt w szpitalu czy w klinice rehabilitacyjnej, a potem za stopien inwalidztwa, uslugi typu zakupy czy sprzatanie naleza mi sie z krankenkassy, Ania tam zadzwonila, maja przyslac papiery do wypelnienia ktore maja rozpatrzyc w ciagu 14 dni, czyli jak juz najgorsze bedzie za mna.
      • Ewa, wszystkie pomieszczenia publiczne (tym bardziej szpitale!) sa klimatyzowane :)
        A ze wczoraj klimatyzacja nie dzialala w poczekalni to zwyczajny pech. Czasami tak bywa :)

    • . Np. u Erazma z Rotterdamu w "Jak młodych ludzi wychowywać", młodych ludzi z wyższych warstw szlacheckich oczywiście, są takie wpisy - cytuję z pamięci: przy obiedzie nie wypada zatłuszczonych palców wycierać w perukę sąsiada, wyciera się we własną. Albo że mężczyzna oddający mocz na ulicy winien odwrócić się od towarzystwa. Nie jest też w dobrym tonie na ulicy chwytać kobietę za cycki, jeśli nie było się jej wcześniej przedstawionym.

      Więcej... wyborcza.pl/1,75480,9627650,Jak_pan_sie_przechrzci__bedzie_panu_latwiej.html?as=8&startsz=x#ixzz1NOiRJ5YJ--
      carpe noctem
    • Tyle tylko, że przeżyłam Day1, dzisiaj Day2 i koniec cyrku w małpim gaju. Poszło nad wyraz dobrze, chociaż nóg nie czułam - 12 godzin na nogach. Ufff.
      A teraz lecę, bo za 40 minut taxi czeka. Baaaajjjjjjj..... :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 26.05.11, 11:01
      Jutka, trzymaj sie!

      Mamy ochlodzenie, czyli temperatura spadla z 32 st na 29 :) Noc byla koszmarnie goraca.
      Jutro ma byc lepiej, ba nawet deszcz ma pokropic.

      Moje zmagania z gadzetami technologicznymi trwaja. Komp na razie pracuje pieknie, ale wylala mi sie szklanka wody na stól gdzie lezal tel komórkowy. No i komórka dostala szalu. Wyslala 6 pustych SMS-ów do pierwszej osoby z listy kontaktów, a to jest moja przyjaciólka w PL. Wlaczyly sie jakies dzwonki w kalendarzu, mimo, ze nie mialam tam zadnych adnotacji. Klawiarura sie zablokowala i tel nie reagowal na zadne komanda. Mimo ze go starannie wytarlam to wariowal przez ponad 2 godziny. No ale dzis jest w porzadku.

      Jutrzejszy dzien jest pod znakiem fiskusa, a zaraz potem klusem do szpitala na PET-TAC.
      Jeszcze moment i nie bede potrzebowala zarówek tylko sama bede swiecic w ciemnosciach.
    • uspokojilas mnie B. ze normalnie masz klimatyzacje w szpitalu, a to byl wyjatek.
      Co jak co, ale przy Twoim klimnacie brak klimy bylby naprawde karom (zam).
      No i mysle, ze to u Ciebie trzeba stale podziwiac poczucie humoru, ktore Csie nie
      opuszcza!.
      Prawie a propos Madrytz usmialam sie dzisiaj. Zaprosilam do ogrodu trzy znajome, ktore w ostatnim czasie byly w Madrycie. Zadna nie wiedziala o przygodach innych uczestniczek.
      I okazalo sie, ze wszystkie mialysmy cos, co nas laczy: wszystkie mialysmy przygody z roz-
      strojem zoladka (rzolondka), czy jak to nazwa. Przyszedl moment kiedy nie moglysmy juz
      opowiadac, takie wybuchy smiechu towarzyszyly kazdemu zdaniu:))))) Fajnie bylo.

      MARYSIU, nie daj sie zbyc, przeciez to nie jest normalne, zeby czekac wieki na pomoc, ktora jest konieczna natychmiast. Zaraz jutroi z rana zadzwonie do mojej kasy chorych i spytam jak to u nas wyglada. Podejrzewam, ze to lekarz/stpital powinien postawic wniosek o natychmiastowa pomoc. To zawsze pomaga.
      Pamietam jak wiele lat temu kiedy juz sie u nas miesiacami czekalo na miejsce w sanatorium, moj lekarz napisal we wniosku, ze jesli nie dostane miejsca natychmiast, to musi mnie skierowac na drogie, stacjonarne leczenie. Dostalam wtedy nie tylko natychmiast miejsce, ale i na 6 tygodni, choc juz wtedy dawno dawali tylko 3 tygodnie. Nie daj sie, walcz, co Ci sie nalezy, to z nich wycisnij.
      --
      carpe noctem
      • Ewa, napewno o to poprosze chirurga w poniedzialek, a raczej Ania to zrobi, bo ja moze nie bede w stanie.
        na szczescie nie jestem zalezna od ich pomocy, bo mam na kogo liczyc, tylko chcialam napisac jak ten system dziala. na papierku masz wszystko, w praktyce o wiele mniej.
    • Jestem obrażona na życie i nadęta. Ząb co mi się tak dał we znaki - okazało się obumarł. Teraz mnie czeka leczenie 4 kanałów co mi skonsumuje sporą część kwoty zarobionej na ostatnich szkoleniach. Grrr....
      No ale szczęście w nieszczęściu jest takie, że akurat na taki kaprys leczenia zęba mnie stać. Dentysta zdumiony zresztą, bo nie było podstaw żadnych to takiej akcji ze strony zęba. Tyle że jutro bladym świtem jadę na to leczenie, a po południu szkolę. W sobotę też szkolę, cały dzień.
      W niedzielę chyba padnę i będę padnięta. A fryzjer? Końce włosów mam już zsiepane jak słoma po młocce. A malowanie sypialni?


      --
      wasza pierdo
      • 27.05.11, 07:10
        Stokrocie, malowanie i włosy mogą poczekać, zdrowie nie. Naprawiaj zęby - od nich wiele innych rzeczy się przyplątuje, ostatnio czytałam.


        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
    • Nie dość, że piątek, to jeszcze piątek przed wyczekiwanym wyjazdem do ŻD, i piątek po cyrku w małpim gaju. Trzy powody do radości. :-)))

      Obudziłam się sama z siebie wcześnie, czyli organizm się już zregenerował. Czuję się pełna energii, i werwy, i czego tam jeszcze. Tyszpiknie, bo w robocie mam huk do wypchnięcia przed końcem tygodnia. Im więcej wypchnę dzisiaj, tym mniej będę mieć na tapecie na weekend.

      Mario, trzymaj się z tym barkiem!
      A Ty Bluesie trzymaj się mocno ogólnie, pozytywne fluidy Ci posyłam nieustająco.

      Miłego dnia wszystkim. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 27.05.11, 15:54
        Od lat paru nie ma dla mnie znaczenia czy piatek czy poniedzialek. Jest to zaleta i przeklenstwo pracy dla siebie samego i w zaleznosci jak sie to do tego podchodzi.
        Maz umowil sie dzisiaj w srodku dnia na spotkanie w CBD i dzieki temu wyjechalismy poznym popoludniem w gory na spacer. Normalny szlak, w dol do wodospadu, jakies 1000 stopni w dol i tyle samo w gore.
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/zAy0aHd5NIgvCgfnjB.jpg

        Co lubie w tym szlaku to fakt, ze zostal wykuty w 1908 roku, czyli w czasach gdy bylo to marzeniem. Prosze sobie wyobrazic reczne kucie w tych czasach w skale piaskowej 1000 stopni. Tak wiec obecnie stada turystow moga zejsc w dol do wodospadu i przejsc lasem zwrotnikowym. Jest to zupelnie unikalne doswiadczenie i zdjecie malo oddaja.

        Jest to nas jeden z dziesiatkow wybiegow w tym reginionie zamiast cwiecznia w gymie.

        Kan
    • Co za dzien. Po nieprzespanej nocy (najpierw do polnocy filmy, potem zmartwienia) smutny
      ranek, z placzem wlacznie. Osobiste niepowodzenie, ktore sie czesciowo w miedzyczasie poprawilo. Potem na drzacych nogach, z zawrotami glowy do miasta, kilka spraw zalatwic.
      W drodze powrotnej zakupy w duzym sklepie z jeszcze wiekszym parkingiem. I tu ciag dalszy zawirowan, jak ktos tu mawia. Wyjezdzam z miejsca parkingowego do tylu. Widze ze z drugiej strony, rowniez do tylu wyjezdzaja panie. Zatrzymalam sie. One nie staly na tej samaj linii co ja, jakby 2 miejsca w bok. Czekam az wyjada, a one nie wyjechaly na wprost, talko chca sie skierowac od ratzu do wyjazdu, wyjechaly dupkom w strone mojego stojacego auta. Stalo sie co sie stac mialo, wjechaly mi w drzwi. Wysiadla najpierw nie kierowczyni, lecz jej corka siedzaca obok. Przemila mloda osoba, zapytala od ratzu czy mi sie cos stalo i zaczela przepraszac. Na to ja "nie patrzalyscie dziewczyny do tylu?" pna przepraszajac, ze nie. Na to wysiadla zza kierownicy matka. Rownie mila, przepraszajaca i na moje stereotypowe pytanie o spojerzenie w tyl, powiedziala ze ne patrzala. Poglaskalam ja po rtamieniu (bo byla niezwykle zasmucona) powiedzialam ze trudno, moze sie zdarzyc i ze zadzwonie po policje.
      Prosily zeby nie, ze sie jakos zgodzimy. Zadzwonilam jednak i Bogu dzieki! Sprawy ptoczyly sie mianowicie tak: Obie panie wytlumaczyly mi ze maja malo czasu bo musza dziecko odebrac na stacji. Byly spoza Mannheim. Daly mi swoja karte z ubezpieczenia, dowod osobisty i sie okazalo, ze auto nalezalo do syna tej pani. Napisaly mi tez pozostale dane, dostaly moja wizytowke z danymi i nr auta i juz, juz bylam sklonna odwolac policje, gdy zjawila sie synowa kierowczyni. Rany! Co za wredna gowniara! Od razu powiedziala, ze wprawdzie prawa jazdy nie ma, ale sie zna. I ze mowy nie ma, zeby jej tesciowa byla winna, to ja musialam w ich auto wjechac (bokiem, rozumiecie?) i ze tesciowa wprawdzie marnie mowi po niemiecku (bzdura, mowila nienajgorzej), ale za to ona! Zaczela na mnie napadac, insynuowac bzdury itd. Najwyrazniej przestraszyla tesciowa, bo ta nagle nie byla pewna czy ja jej nie wjechalam
      za to byla pewna, ze patrzala do tylu! Zal mi tej tesciowej, takiew ziolko miec na codzien!
      Policja przyjechala, jako pierwsze wylaczyla synowa, ktora wprawdzie nie byla w aucie, ale
      "wszystko widziala". Synowa tak sie obrazliwie zachowywala, ze policjan ja ostrzegl, nastepnie zakazal jej sie zblizac, po czym zapytal tesciowej "ona tak zawsze?", wprawiajac tesciowa w zaklopotanie. Ta mloda zgaga wogole nie pasowala do tej rodziny. Nie wiem jakiej byli narodowosci, sadzac z danych osobistych i wygladu, jakiejs arabskiej, ale nie byly prostaczkami. To widac bylo po zachowaniu i po stroju: okutane tak zeby cienia wlosow nie bylo widac i w dlugich strojach, mialy te wszystkie ciuszki eleganckie i w znakomitym gatunku. Takie rzeczy od razu sie widzi, szczegolnie mieszkajac w miescie pelnym niezbyt eleganckich Turkow.Synowa tej samej narodowosci, ale jakas "wyzwolona", z rozwianym wlosem i..jezykiem:))))
      No, najwazniejsze ze policja spisala, sfotografowala. Nota bene tekst z synowej, kiedy to policjant fotografowal: to smieszne, to po prostu smiesze, ale typowe dla policji:))))--
      Mam nadzieje, ze limit przygod na ten tydzien wyczerpany. Pozdrawiam wszystkich pieszych i kierowcow:))))
      carpe noctem
      • Ewa, wspominajac Twa historie z Turkami na bazarze mysle ze Ty juz powinnas byc wycwiczona w konflliktach z poludniowymi klanami.
        Dobrze ze zadzwonilas po policje, bo jeszcze by od Ciebie odszkodowania zadali za to ze im bokiem w tyl wjechalas.
        • wiesz Maryska, te typy wtedy z bazatu i te panie dzisiaj, to dwa swiaty. Gdyby sie ta pieprznieta synowa nie wmieszala, to sprawa skonczylaby sie kulturalnie, cywilizowanie.
          Przypomniala mi sie nota bene historia sprzed prawie 40 lat, jak wjechalam w jedna pania, ta w druga, po czym bylam tak zdenerwowana, ze obie mnie pocieszaly:)))) Normalne kobiety nie maja w sobie agresji, dlatego zalatwia sie takie sprawy z nimi spokojnie, rzeczowo.

          PS jak sie czujesz, Mario? Powiedz mi prosze dokladnie gdzie Ci te sruby beda wkrecac,
          bo streszczalam sprawe siostrze i platalam sie w zeznaniach:))))
          --
          carpe noctem
          • Ewa, czuje sie niezle. bylam dzisiaj u chirurga ktory tylko zobaczyl i pomacal ramie i powiedzial ze jest ok, tzn. nie pogorszylo sie. pokazal mi zdjecie, od glowicy barku cos sie odlamalo i to trzeba przybic jednym albo dwoma gwozdziami, ktore potem mozna ewentualnie usunac.
            Ania dzisiaj rano musiala jechac do Gießen, wiec do lekarza zawiozla mnie znajoma.
            Ania przyjezdza jutro i ze mna zostanie.
            Przyszly formularze z krankenkassy, jezeli lekarz zaleci , to dostane zwrot kosztow za dojazdy do kliniki i za pomoc domowa, ,musze podac jednak dane tej osoby i ta osoba musi to pokwitowac.
            • czyli ze nie masz zlamania! Dlatego nie masz bolu - domyslam sie.
              Domyslam sie rowniez ze masz osobe ktora sie Toba zajmie i wszystko to mnie
              uspokaja. Trzymaj sie, Maryska!
              --
              carpe noctem
przejdź do: 1-100 101-102
(101-102)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.