• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Sny i inne zdarzenia cz. IX

  • 05.07.11, 10:50
    Zastanawiam się, jeśli Snulum dojdzie do poziomu numeracji na którym operuje obecnie Pierdulum - to chyba będę musiała powtórzyć sobie liczby rzymskie. Czyco? Jak jest w rzymskich 150? albo 193? Na razie na szczęście daleko.

    --
    wasza pierdo
    Edytor zaawansowany
    • 05.07.11, 10:59
      Mnie najpierw się śniło, że zadzwoniła Ewa i powiedziała, że jej się śniło, że ma mi obwieścić, że moje życzenia zostaną spełnione, i że będzie mi dane. Hm... No dobra, Ewa, trzymam Cię za słowo :)))

      Potem mi się śniło, że opętał mnie szatan w postaci roju owadów które się przyczepiły do mojej twarzy i pogryzły. Po czym zdechły i uformowały taką smierdzącą maskę na twarzy, którą ja odlepiałam. Wyłoniła się morda opuchła, ale to szybko zlazło i okazało się że wypiękniłam się i odmłodziłam i na to wpadła moja koleżanka, aktorka, boska Izabel z niejakim Józefowiczem Józkiem w wersji minus 15 lat. Który mi wpadł w oko, bo za czasów dziennikarskich z nim robiłam wywiad, i powiem że nawet jakaś chemia była. W każdym razie Izabel z tym Józkiem wpada, ja mam gdzieś z nimi iść, ale soczewek nie mogę założyć bo
      a) nie mogę ich znaleźć
      b) jak już znajduję to się okazuje że Ojciec nachlapał do pojemniczka pasty do zębów i się założyć ich nie da
      I świadomość taka na mnie spływa, że to znowu szatan, tyle że tym razem dla mojego dobra bo inne damsko męskie eskapady są mi pisane, a ten Józek mógłby mnie gdzieś w emocjonalne chęchy sprowadzić.

      Dwie rzeczy mnie zastanawiają w ostatnim śnie, mianowicie, że ten szatan się tak o mnie troszczy. No bo gębę mi pogryzł muchami to prawda, ale w efekcie wypiękniłam się.

      A druga, na chuj mi te soczewki były, we śnie bez nich widziałam całkiem dobrze...
      --
      wasza pierdo
      • 05.07.11, 16:07
        Uwielbiam Twoje sny, 100K. :-)
        A swoich od bardzo dawna nie pamiętam po obudzeniu. Szkoda.

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • 05.07.11, 17:44
          Goddamn! Ja też je uwielbiam psiakrew. Hahaha!


          --
          wasza pierdo
          • 05.07.11, 21:08
            CuśMisie (btw, widziMisie z wątku obok straszliwie Misie ;-) podoba!) wydaje, że albo Misie :-) spłyciło odbieranie świata, albo mam za dużo na-wew-głowie i mozg przerabia w nocy taki intensywnie, że nie zapa-miętuje. A propos. Mięta pachnie. Piszę z balkonu. :-)

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            • 07.07.11, 10:59
              A propos, zapamiętałam dwa motywy z dzisiejszych intensywnych snów. Jeden, że dokądś leciałam prze-o-grom-nym samolotem, no gigantycznym po prostu, byłam w kabinie pierwszej klasy wielkiej jak sala balowa, i była noc koloru ciemno-ciemno-chabrowego (mój ulubiony późnowieczorny kolor nieba). Dokąd leciałam - nie pamiętam.
              A potem gdzieś tam przyleciałam, byli ludzie znajomi i nieznajomi, jakaś impreza, i motyw był, że ja tam przyjechałam brać jakiś ślub. Ale z kim - też nie pamiętam. :-)))
              Hehehehe.

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              • 07.07.11, 12:35
                Wow, boski sen Pytonie, niezmiernie mi się podoba. Wokół mnie się też jakiś ślub kręci, wokół przyjaciele, znajomi, muzyki granie, tańczenie tańców i świętowanie w plenerze, w ogrodach, wśród łąk i lasów, przy kominku, przy ognisku. Jakieś takie wizje, flasze i przebitki mam. Nie wiem co to jest, ale ja to fcem.
                • 07.07.11, 23:40
                  Tak sobie myślę, może wreszcie zacznę znowu pamiętać sny?
                  Może jak przestanę być-żyć na bezdechu, w niedoczasie, w biegu i na ostatnich nogach; kiedy przestanę się budzić czekając na budzik - może wtedy zacznę pamiętać moje sny?
                  Bo że są, to wiem co noc i co rano. A potem puffff, budzę się i nic nie pamiętam.

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                  • 08.07.11, 00:12
                    Bez paniki, zlotko. Np. taki ja: okresy niepokojaco dlugie 'bez-snow', i nagle zza wegla srrru. I czaszka migocze.
                    Czestszy problem z tym zwiazany jest nastepujacy: po 20 min. od przebudzenia sen sie rozplywa w niebyt, sie zmywa, splukuje, gdzies miedzy prysznicem a myciem zebow...
                    Normalna katastrofa.

                    Niemal taka jak ta: dekady temu, w mym greckim okresie, turystycznie odwiedzilem Delfy i w tych to Delfach (juz jako miejscu czysto przypadkowo-geograficznym) natchnal mnie geniusz jakis, wymyslilem sobie rozwiazanie na zycie- plan spojny, godzacy moja skromna osobe z BYTEM. THE plan, THE clarity, THE purpose.
                    I co? I smo. Zajety akurat bylem osoba, co ze mna w tych Delfach byla, wiec planu nie zapamietalem.
                    Gie mnie to wtedy w sumie obchodzilo, bo wtedy wcale nie szukalem planu. No, ale pozniej by sie przydal.
                    Anywho...


                    --
                    Atenção, curva perigosa!
    • 05.07.11, 18:35
      O jak milo, snilam Ci sie jako dobra wrozka! Ostatni raz bylam dobrom wrozkom w szkolnym przedstawieniu.....

      I ja lubie moje sny, uwazam ze wzbogacaja moje zycie, bo to jakbym zyla rownolegle roznymi innymi zyciami. Do tego posiadaja najczesciej element humorystyczny, co mnie zaraz z rana wprawia w znakomity nastroj.
      --
      carpe noctem
      • 07.07.11, 12:38
        Raczej wieszczką niż wróżką Ewcia, tym niemniej bardzo Ci jestem wdzięczna za ów przekaz :))


        --
        wasza pierdo
    • 11.07.11, 17:48
      woda mnie przeslalduje - czy to w postaci antycznej wielkiej wanny, z ktorej ktos wlasnie skorzystal i stoja w niej pomyje
      czy tez rzeka, przez ktora mam przeplynac, ale nie moge sie dostac do brzegu
      czy tez bagna, w ktorych sie prawie topie - ki ciort?

      w snach oczywiscie
      --
      Inny Swiat - Zespół Aspergera
      • 09.08.11, 13:14
        Sny o wodzie należą do tzw. snów archetypowych odzwierciedlających pewne kluczowe sytuacje w naszym życiu. Np. sen o siedzeniu na kiblu, lub mój dawny sen o windzie.

        Woda obrazuje stan naszego życia, lub sił witalnych. Woda stojąca, brudna, bagnista nie jest zbyt pięknym obrazem. Stagnacja, brak przepływu, zamknięty, ograniczający obszar. Rzeka jest znacznie lepszym znakiem, tyle że stanowi oczywiście niebezpieczeństwo - bo rzeka nas może porwać, lub może być trudność w dotarciu do drugiego brzegu. Z Twojego snu wynika dylemat pomiędzy jakąś stagnacyjnością i nieruchawością, a obawą przez zmianą która zawsze stanowi ryzyko. Zresztą pozorne, bo pozostając w bagnie, ma się nie tyle że ryzyko co granitową pewnośc bycia wciągniętym, zaś brudna śmierdząca wanna grozi tym że nas szlag trafi z obrzydzenia. W końcu.

        --
        wasza pierdo
    • 26.07.11, 11:15
      Śniła mi się wczoraj moja była walizka. "Była", bo po odsłużeniu dobrych kilku lat w dobrych kilku podróżach w drodze miesiąc temu z Miami na Begamuty - pękła obudowa. Nabyłam więc w Waszyngtonie nowy komplet (jasno wiśniowe Samsonity na 4 kółkach, cudo! i tanio jak barszcz :-D), a tamtą zostawiłam w hotelu.

      I ta walizka mi się śniła, że na jakimś lotnisku wylądowałam, i nie ma bagażu. Latam, biegam, szukam, reklamuję, opisuję, wypełniam formularze, gdzieś tam się - ku mojemu zdziwieniu - pojawia mój szef, nie wiadomo z jakiej mańki, potem znika. A ja po zgłoszeniu zaginięcia bagażu jadę do lokum, w którym się zatrzymałam (miejsce nieznane mi, ale jakby trochę znane), wchodzę, patrzę i oczom nie wierzę. Na środku pokoju jest moja walizka! Na wpół rozpakowana. I wtedy sobie przypominam, że przecież z tego lotniska już raz przyjechałam, zaczęłam się rozpakowywać, i nagle nie wiadomo po co znalazłam się na nim z powrotem i dawaj szukać nie zaginionej jak się okazało walizki. I we śnie się zastanawiam: po kiego grzyba?

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 09.08.11, 13:29
        Ja bym powiedziała tak, Pytonie. Zakończyłaś swój etap pracowy (wysłużona walizeka) i sobie już wyrychtowałaś (przynajmniej w marzeniach lub świadomości swojej) całkiem nowy zestaw wiśniowy lux. Ale we śnie się manifestuje obawa, że będziesz jakichś cofek na te stare lotniska do starych walizek doznawać. Co gorsza, zabiegać o nie będziesz musieć, i się ich domagać biegając, szukając i wypełniając rozliczne formularze.

        Ja natomiast miałam sen boski, więc obudzeniu i wychynięciu na świat byłam niechętna. Na dodatek zaś przyjechał autobus starego typu, wsiedli do niego sami starzy ludzie z których jeden usiadł za mną i uporczywie śmierdział, a drugi nade mną zawisł i szturchał mnie w nogi twardą teczką. W kontraście śniło mi się że arystokratką będąc wiośnianą mam narzeczonego-kuzyna szok, szał ciał i uprzęży. Lecz podsłuchuję jak opowiada jakiejś babie, że jeśli by miał zagranicę wyjechać w celach jakichś poważnych i długotrwałych to nasze narzeczeństwo zakończy. Więc mimo że on jest szok, szał ciał i uprzęży to unoszę się i zakańczam je - ja. A potem idę gdzieś do części pałacu mnie mało znanej, książkę innemu kuzynowi oddać lub od niego pożyczyć. A tam, panie, okazuje się być część zamieszkała przez samych kuzynów i co jeden to bardziej interesujący. I kuzyni ci się właśnie gromadzą na jakiś wykład, czycoś, i kuzynki jakieś nadciągają także i się tutaj właśnie okazuje, że ja się wyróżniam in plus wyglądem, osobowością i enteligencją więc mam wszelkie szanse na liczne podboje sercowe oraz erotyczne na polu obfitującym w mrowie atrakcyjnych osobników męskich i tutaj zadzwonił budzik...

        --
        wasza pierdo
        • 09.08.11, 15:51
          zawsze mowilam, ze budzik to diabelski wynalazek:))))
          --
          carpe noctem
          • 10.08.11, 16:21
            Tak, budzik to wynalazek diabelski. Ale wynalazek diabelski o wiele bardziej to dziecko z ADHD w PKP. Dzisiaj w pracy dostałyśmy z koleżanką głupawki i dywagowałyśmy a temat takiej bramki jak na lotnisku gdzie wchodziłaby ciężarna i zapalałoby się nad nią światło. Czerwone na seryjnego mordercę, pomarańczowe na dziecko z ADHD, żółte jeszcze na coś... Z drugiej strony straszny byłby to świat, bo Horacjo z Kryminalnych Zagadek Miami musiałby się wtedy zajmować przez 60 minut odcinka (z przerwami na reklamy) na przykład tajemnicą kradzieży ciasteczek z jarmarku dobroczynnego czycoś.



            --
            wasza pierdo
    • 08.08.11, 08:53
      Snilo mi sie ze bylam w..... Libii! W jakims bardzo ubogim domu, lepiance doslownie gdzie byly tylko legowiska. Ta lepienka byla zamieszkala przez stara kobiete i kilku jej synow, byla tez tam jakas mloda dziewczyna, z Polski czy z Niemiec, nie pamietam, z 5-letnia corka. Miala to byc zona czy narzeczona jednego z tych facetow, ale nie wiadomo bylo ktorego. Ja sama tez nie wiedzialam co w tym wszystkim robie, jaka role tam odgrywam, ale koniecznie chcialam pomoc tej dziewczynie z dzieckiem wydostac sie stamtad.
    • 24.08.11, 14:55
      Ostatnio mam falangę snów intensywnych i wyrazistych po których się rano czuję jakby przejechał mnie walec 8-[
      Dzisiaj mi się śniło że ojciec mnie wiezie autobusem - to znaczy autobus to jest pojazd, ojciec kieruje, ja siedzę. Bagażu mam straszną kupę, a na dodatek porozpakowywałam nie wiedzieć czemu i rozwlekłam po całym autobusie. Zatrzymujemy się i trzeba wysiąść bo gdzieś tam (jak to zwykle w tego typu snach) jadę i mam przesiąść się czyco. A ja nie mogę, bo zbieram te rzeczy, pakuję, a im bardziej pakuję tym bardziej to jest nie do ogarnięcia. A tu ojciec się włącza, szybko i sprawnie wszystko załadowuje, wystawia na chodnik. Ja się tylko gapię przerażona bo chyba z pięc waliz jest tego i tobołki rozliczne. Okazuje się że jadę skądś bezpośrednio na obóz jeździecki (na fjute skoro ani nie jeżdżę ani nie zamierzam???). I już mnie ma ojciec wpakować do odpowiedniego pojazdu, aby na ten obóz mnie dostarczyć, kiedy ja stwierdzam - że przeholowałam. Nie dam rady, nie chcę, jestem zmęczona. Po prostu. I chuj. Zmęczona jestem!
      --
      wasza pierdo
      • 24.08.11, 20:16
        A to wygląda na klasykę gatunku, 100K. Niemoc i niemożność, i wreszcie "enough is enough". Bajmi bardzo pozytywny sen w sumie, bo nie pojechałaś na tę - dla Ciebie bezsensowną - imprezę.

        U mnie też falanga w typie poprzednich, jeno tej z ostatniej nocy nie pamiętam. Ale nie było miło, o nie. Wiem po palpitacjach przy budzeniu. 8-[

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • 25.08.11, 09:25
          Snilo mi sie ze sie we mnie zakochal przystojny lekarz. Ja w nim nie.
          • 25.08.11, 09:44
            A znasz tego lekarza? :-)

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            • 25.08.11, 10:26
              jutka1 napisała:

              > A znasz tego lekarza? :-)
              >

              Z telewizji :-)))
        • 25.08.11, 09:43
          Motyw pakowania przeszedł na kota czyli na mnie. Wszystkiego nie pamiętam, ale na jakiejś konferencji czy konwencji byłam, i przy pakowaniu do wyjazdu (całą grupą) nie mogłam znaleźć rzeczy, nie mieściły mi się, kosmetyczka się rozerwała, a ja oczywiście na wielkim niedoczasie i czy zdążę. Chyba to był sen hepania mi się robotą, czycuś.

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 26.08.11, 04:34
      Mi zas kumpel z pracy mowi, ze idzie z corka na La Ronde, czyli wielki montrealski lunapark. Calkiem zajebistny. I czy sie nie wybiore. Ja sie takich atrakcji boje strasznie, ale tez nie moge sie im oprzec, wiec tentatywnie mowie Oui.
      I noca sie zaczyna rajd. Rolerkouster sie rozpada, wozki wala w dol, ciala martwe i ich kawalki lataja wokol twarzy, krzyki agonalne i hekatomba. Zas ja sie uczepiam rury-szyny na najwyzszym punkcie i opuszkami palcow sie trzymam przy zyciu. A -panstwo nie wiedza pewnie- mam straszny lek wysokosci i jedne z najgorszych horrorow nocnych to te zwiazane z wysokoscia wlasnie.

      Wiec dyndam na opuszkach tracac zmysly i wiem, ze umrzec musze, bo sam koncept wiszenia paralizuje mnie tak, ze horror musze zakonczyc byle szybciej. Jednoczesnie nie chce pagibnac, wiec jakos sie spinam, wymyslam bzdury by cal po calu w dol nie patrzac, wogole przenoszac sie do paralelnego uniwersum, sie w dol sprowadzic. Nie wiem jak sie skonczylo, bo pewnie zdrowy umysl poratowal mnie w sen inny mnie przeprowadzajac.

      Tak czy siak, nastepnego dnia (wczoraj) w lunaparku bylem i korone rolerkousterow zaliczylem. (W trakcie wspinania sie wozkow na poczatkowy, najwyzszy punkt, nalezy zamknac oczy.) Szczesliwie, naturalny kolor wlosa siwizne dobrze tuszuje, glos zas dzis odzyskalem. Czego wpis ow ma byc dowodem.

      --
      Atenção, curva perigosa!
      • 29.08.11, 08:56
        Snilo mi sie ze wpuscilam do domu, o swicie, dwoch malych, zmarznietych cyganskich chlopcow. Powiedzialam im zeby sie polozyli spac a potem ich zbudze na sniadanie. Nagle mieszkanie (niby moje, ale zupelnie inne) bylo pelne Cyganow ktorzy wszedzie sie lazili jakby u siebie byli, a ja wyrzucalam ich z domu.
    • 30.08.11, 09:23

      To w Twoich okolicach, Jutencjo. Mam stamtad piekne wspomnienia jako 16-latka.
      Moze go uratowali przed rozsypka? Slyszalas o nim kiedys? To w okolicy Zar (Rzar).
      Opowiesc o nim dluga i dla ogolu nieinteresujaca, wiec jej Wam oszczedze.
      Ale bede dzis - mimo urozmaiconego programu, stale myslami do Mrowin wracac....
      --
      carpe noctem
      • 30.08.11, 11:32
        Nie znam, nie słyszałam, i jeżeli "moje okolice" oznacza promień 150 kilometrów, to i Opole jest "w moich okolicach". :-)

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • 30.08.11, 11:53
          A ja wbiłam w wyszukiwarkę i dowiedzialam się, że pałac jest w prywatnych rękach ale mooocno zaniedbany. Szkoda bo na zdjęciu wyglada fajnie.
          --
          - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
          • 30.08.11, 16:12
            Jutencjo, nie sadze aby od Ciebie do Mrowin bylo wiecej jak 20 km.....
            Fedoro, to bylo prawdziwe cacko. Moj tato "zawiadowal" palacem w latach 60/61 (plus/minus.
            Pamietam wielki sukces, jak zaniedbany staw przed palacem po wyczyszczeniu, i oproznieniu itd. okazal sie byc pieknie wylozony kafelkami, na dnie spoczywaly rowniez ozdobne figury, ktore przed wojna staly na brzegu. Pamietam przecudowna sale balowa, wysoka na dwa pietra, ze wspanialymi malowidlami i na scianach i na suficie. Wlasciciele palacu (ci przedwojenni) byli najwyrazniej nowoczesnymi ludzmi, gdyz byly rowniez lazienki. A mysmy z kolezanka, z ktora spedzilam tam miesiac u taty, opalalysmy sie na wiezy nad okolica.
            Do palacu prowadzila aleja z bardzo, bardzo starymi debami. To byla bajka a nie palac.....
            Zaraz zajrze do internetu, moze dowiem sie jakie koleje losu przeszedl palac po tych szescdziesiatych latach? Gdzies w rekach naszej rodziny znajduja sie piekne akwarele malowane tam przez znajomego artyste. Szkoda, ze prawi wlasciciele nie odzyskali i nie doprowadzili palacu do dawnej chwaly.
            --
            carpe noctem
            • 30.08.11, 16:19
              Napisałaś "To w okolicy Zar (Rzar)." Ode mnie do Żar jest 200 km.
              A pałac jest w okolicach Żarowa, więc w mojej okolicy. :-)

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              • 30.08.11, 17:01
                ze Twoje okolice - tego bylam pewna, troche znam te strony:)))) ale faktycznie, pomylilam zarow z zarami - pardonezmua.
                Zajrzalam na gugle: rany, w zyciu bym nie pomyslala ze o tak malej wso moze byc taka masa informacji! I to polowa po angielsku.
                Obejrzalam zdjecia palacu i lza mi sie w oku zakrecila.... Jak tylko bede miala czas, to poszukam stare zdjecia stamtad. Ale wlasciwe zdjecia to ja mam w glowie: patrzalam na staw
                i sobie mowilam: o, na tych schodkach na wprost, siedziala chetnie Genia, a ja czytalam po placzacymi wierzbami na tych lewych schodkach..... Patrzalam na okna parteru i myslalam: o, tu byla nasza lazienka. itd.itd. rany, no i przeczytalam ze ta aleja kasztanowa, a raczej je drzewa maja ponad 300 lat... Cos takiego pamietalam. Ludzie, trzymac, bo tone we wspomnieniach!!!! Po tej alei chodzilam z mama, ktora uczyla mnie francuskiego: mialam po wakacjach zmienic liceum, a tam byl nieznany mi francuski....
                --
                carpe noctem
                • 30.08.11, 17:56
                  Czy to jest to?

                  http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,600,38376,20081105,staw-palac-ruiny-mrowiny.jpg
                  • 02.09.11, 10:53
                    tak Mario, to "moj" palac. Czy nie bajkowy? Ciekawe cza znajde zdjecie, ktore mi Genia zrobila na tej wiezy: opalalysmy sie tam....
                    Zastanawialam sie, dlaczego prawowici wlasciciele nie probowali tego odzyskac. Ale w internecie pisza ze to nie byla jakas stara szlachta, ktora wspolnymi silami moglaby odremontowac to, co tam pozostalo. Ostatni wlasciciel przedwojenny dostal szlachectwo, a wiec niente wielka rodzina, solidarnosc i te rzeczy. Szkoda...
                    --
                    carpe noctem
    • 06.09.11, 08:32
      mialam dzis prze-o-krop-ny sen. Cos w rodzaju odwiedziny Mansona z banda, najpierw spokojnie tyle ze namolnie, a potem - wiecie juz jak sie to toczy. Bedzie mnie to caly dzien przesladowalo:(((( Skad sie takie paskudztwo bierze? Nic z tych rzeczy ze w podswiadomosci, bo tego nie ma. Tyle ze glowna ofiara tego byl moj maz, o ktorym w ostatnich dniach szczegolnie duzo mysle i rozmawiam..... Cos ze mna nie gra? Strach sie bac....
      --
      carpe noctem
      • 06.09.11, 13:21
        Ewa, bardzo współczuję. Takie sny potrafią zmielić człowieka. Wszyscy miewają okropne i gwałtowne koszmary, to jest zupełnie normalne.

        Niedawno czytałam artykuł w tygodniku Forum (chyba przedruk z Die Zeit) na temat najnowszych badań nad snem i obecnie jedna z hipotez twierdzi, że we śnie mózg "ćwiczy" różne sytuacje i na tych snach się uczy. Dla naszego przetrwania kluczowe właśnie jest umieć się zachować w ekstremalnych sytuacjach, stąd właśnie ludzie wiodący życie bardzo spokojne mogą mieć gwałtowne sny - żeby nie wypaść z wprawy, że tak powiem.

        Mnie się kilka nocy temu śniło, że mnie namolniakował psychopata. Z pozoru normalny, zachowywać się zaczynał coraz bardziej groźnie i chorze. Ot. Taki temat - ani nigdy nie miałam takiego doświadczenia, ani szczególnie się nie boję wariatów czy prześladowców. A tu masz. Poligon mózgu :)

        --
        wasza pierdo
        • 06.09.11, 13:43
          tak jak przewidzialam, sen mnie caly czas zajmuje. Uczucie ktore goruje, to bezsilnosc wobec zla, bezsilnosc w momencie, gdy sie chce kochanemu czlowiekowi pomoc i w zaden sposob nie da sie. I zastanawiam sie, jak dalece ma ten sen cos wspolnego z ksiazka, ktora wczoraj przeczytalam: Philippe Grimbert "Tajemnica" (un Secret). Tam jest tez ten moment bezsilnosci ktory najpierw objawia sie w momencie gdy Hanna demaskuje sie sama przed niemieckimi zolnierzami, a rodzina nie moze w zaden sposob temu zapobiec. I drugi, wazniejszy moim zdaniem moment, to bezsilnosc Maxima, ktorego cale zycie bedzie przesladowac to, ze nie mogl temu zapobiec, ktory przez cale zycie czuje sie temu winien
          i nic nie moze zrobic, bo czasu i historii nie da sie odwrocic. "Nic dwa razy sie nie zdarza..."
          Dawno juz zadna ksiazka nie zrobila na mnie tak wielkiego wrazenia. Jest zreszta autobiografia autora.
          No i tak mysle, ze moze ten film wywolal we mnie takie mysli, ktore skolei pokierowaly snem?

          --
          carpe noctem
        • 06.09.11, 15:35
          Opisze dopoki pamietam. Mnie sie sni bardzo duzo, tylko ze malo kiedy pamietam.
          Dzisiaj bylo cos z serii SF.
          Patrzylam na jakis ocean z gory. Nad nim latalo bardzo duzo jakichs dziwnych szybowcow. Przy brzegu tego zbiornika wodnego fala sie zalamywala spadajac pionowo w dol jakies kilkadziesciat metrow. Te szybowce wlasnie korzystaly z tego zjawiska zalamujacej sie nagle fali aby wzbil sie wyzej w gore korzystajac z inercji, podobnej do tej wystepujacej nad klifami skalnymi.

          Ta fala zalamujaca sie powodowala niesamowite prady na nabrzezu, na ktorym nagle sie znalazlam. Trzeba bylo szybko sie przemiescic na jakis bezpieczny teren przed nadejsciem nastepnej. Biegne sobie wiec jakas waska drozka przypominajaca raczej koryto rzeczne. Na lewym nabrzezu tego koryta jest osadzony potezny posag kompletnie zerodowany. Po prawej stronie stoi wysoki budynek z piaskowca.

          Otwieram w budynku drzwi by uciec przed ta nadchodzaca juz fala i waskim kretym korytarzem wbiegam na gore. Tam jest tylko male pomieszczenie i zakratowane okienko, nad ktorym zaczynam pracowac jakims metalowym pretem w celu usuniecia krat...i nagle siup przeskok.

          W tym pomieszczeniu w okregu stopami do srodka leza i spia jakies znane mi postaci ludzkie z innych snow. Po chwili wbiega schodami ogromny mezczyzna, otyly, siwy, ubrany w jakies starozytne szaty. Wyciaga pistolet i odaje jeden strzal w kierunku glowy kazdego spiacego. Nie ma krwi, nie jest to straszne, ja tylko obserwuje, jak kazdy otwiera oczy przed strzalem i zamyka po.

          Znowu, zoom i jestesmy w tym grubasem w innej sal. Na dole tego budynku. Na srodku stoi kobieta w czarnej sukni i ma pretensje, ze wchodzac do budowli naruszone zostaly jakies jej zasady. Wsaje jakas kobeta i zaczyna kontar argumenty z siwy mezczyzna...
          Po czym wstaje ja i kontynuuje, do punktu gdy ten traci zupelnie kontrole nad soba i zbliza sie do mnie. Czuje bol fizyczny w lewej dloni i palcach, bo go uderzam zanim ten cos robi...i zoom... budze sie.

          Z bolacym palcem srodkowym.

          Jak powiedzialam - sen nie byl nieprzyjemny, ani straszacy - teraz ja poprosze o analize...haha

          Kan
          • 08.09.11, 10:26
            Hahaha, czuję się jak Agent Smith w Matriksie, któremu przystawili lufę do głowy i powiedzieli "Dodge this!".

            Powiedzmy, że pokazuje to dwie perspektywy - z jednej strony niebezpieczeństwa, zagrożenia życia, ucieczki, kraty i inne szamotuły. A prócz tego, kotłują się jakieś postaci, wiadomo po ubiorze że są stare, więc pewnie się od dawna kotłują się między sobą w różnych pretensjach i kontredansach. A tam na górze, bawią się po prostu ruchami powietrza. I tyle.

            Mnie się dzisiaj śniło malowanie barierki balkonu na kolor brązu, oraz szefowej były mąż. Skąd ten mąż to wiem, bo dyskutowałyśmy wczoraj z kumpelą czy były mąż powiedzmy szefowej, przyjaciółki, ect. jest off limits czy nie. Ja uważam, że raczej jest bo człek jednak w swej pierwotności terytorialny jest i były jakoś należy do terytorium. Ponadto, nigdy się nie wie tak naprawdę jakie uczucia kto do swojego byłego ma i czy puścił czy nie całkiem. Tak więc ten mąż był kontynuacją rozmowy, natomiast malowanie barierki balkonu? Hm.


            --
            wasza pierdo
            • 19.09.11, 09:12
              Snilo mi sie ze sprzedawalam samochod dwom facetom, tylko dlatego ze oni go chcieli kupic. Wlasciwie nie chcialam go sprzedac, ale nie wiedzialam jak sie wycofac bo sie ich balam. Myslalam "czym ja bede jezdzic?" i przypomnialam sobie ze mam jeszcze transporter (choc takiego oczywiscie nie posiadam), a potem kombinowalam ze te 21.500 Euro co oni mi zaplaca wplace na nowy samochod.
              • 20.09.11, 10:38
                Mnie się śnił jakiś zbitek senny. Po pierwsze byłam spowrotem na uniwersytecie - co wskazuje jednak na pewną ewolucję moją bo przez długi czas śniło mi się że jestem spowrotem w podstawówce. Więc jestem spowrotem na uniwerytecie, żeby tam jakieś dodatkowe kursy do licencjatu porobić (po kiego kutafona nie wiem, bo bieja mam i emeja tyż, potwierdzone na papierze czerpanym a jakże). Mieszkam w akademiku i przychodzi moja przyjaciółka Magda co teraz mieszka w Santa Fe i mówi żebym przeniosła się do budynku gdzie oni mieszkają. I ja się pakuję i przenoszę. O dziwo nie mając zwyczajowych dla moich snów problemów ze spakowaniem.
                Potem zaś mi się śniło że jestem w domu mojej babci, uganiają się jakieś dziecka rodzinne (ale nie moje) i jedno dziecko mi się ładuje na kolana żądając nauczenia je liczyć po hiszpańsku. Więc ja stwierdzam, że w takim razie ja się muszę nauczyć żeby skolei nauczyć owo dziecko.


                Co do snu Marysi o byciu zmuszonym do sprzedaży bezsensownej auta, no to kolejny sen o jakiejś presji której się ulega wcale nie chcąc.

                --
                wasza pierdo
    • 23.09.11, 18:45
      Czasem zamiast jednego przyzwoitego snu mam taką sekwencję "jednoaktówek" - tak jak dzisiaj. Śniło mi się po kolei, że:

      1. Zabezpieczam dom przed intruzami, domykam okna, a potem wsiadam do ogromnego, luksusowego mercedesa, ale takiego nie nowego tylko właśnie trochę starszego typu, kierowcą jest Helmut Kohl, ja się opieram o siedzenie z takiej grubej skóry i je gładzę. Mam też na sobie szary kaszmirowy golf, i skórzane spodnie. I jakieś poczucie hm, stabilności, dobrobytu zasiedziałego, oraz bezpieczeństwa i spokoju w tym wsiadnięciu do merca jest.
      2. Spędzam urlop z moim byłym a on nie chce zwiedzać okolicy
      3. Golę pachy wokaliście zespołu rockowego z lat '80 któren to wokalista mi się już drugi raz śni chociaż wcale nie jest w moim typie, a wręcz przeciwnie, i w tym śnie goląc zacinam go dwa razy.

      Po czym się budzę w świetnym humorze.


      --
      wasza pierdo
      • 23.09.11, 19:15
        A to ciekawe, bo sny sekwencyjne są u mnie są serialami wielonocnymi.
        I o dziwo, jak mi się następny "odcinek" zaczyna śnić, to wiem przez sen, że to następny odcinek, i jakiego snu i z kiedy, i jakoś tak się we śnie rozsiadam w kinowym fotelu, i z ciekawością patrzę co dalej.

        Ale w ramach snulum donoszę, że częściowo wreszcie zapamiętałam swój sen, co to się skończył piosenką (do południa za mną łaziła): "Żołnierz dziewczynie nie skłamie, tylko nie wszystko jej powie, żołnierz zarzuci broń na ramie - wróci to wszystko opowie. Wstęgą szos, miedzą pól złoconych, krętą ścieżką poprzez las. Po ten kwiat, po ten kwiat czerwony, skoro przyszedł na to czas". Etc.

        A we śnie był kot straszliwie wrogi dla całego świata, który do mnie (która we śnie byłam facetem i do tego z drewna zrobionym) o dziwo miał miełość wielką. I dzięki tej miełości z drewnianego się stałam facetem żywym, a potem mnie ta piosenka "Po ten kwiat czerwony" obudziła. Kifjute. Hę?

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • 23.09.11, 19:37
          Facet z kotem, to źle. Ale drewniany facet z kotem, to kurwa jest sick, man! YUCK! Shame on you.

          --
          wasza pierdo
          • 23.09.11, 19:48
            :-(((

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            • 23.09.11, 20:14
              Hej, no jaja sobie robię :)))
              To bardzo fajny sen Pytonie. A piosenkę "po ten kwiat" to śpiewaliśmy na koloniach...


              --
              wasza pierdo
              • 23.09.11, 20:28
                Ufffffffffffffffffffffff....................
                :-)

                --
                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                Wysadzam skrzynki balkonowe
              • 24.09.11, 11:18
                Dzisiaj przy budzeniu miałam w głowie bardzo ładną bossanovę. Goetz i Gilberto. :-)

                --
                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 06.11.11, 09:58
      Spałam dziś długo i burzliwie. I, o dziwo, niektóre z majaków sennych zapamiętałam.
      Byłam z mamą i siostrą w jakimś mieście na Ukrainie, nie bardzo pamiętając nazwę tego miasta i nie bardzo właściwie wiedząc, po co tam jestem. Byłyśmy w jakimś skomplikowanym budynku, przypominającym moje kaukaskie ministerstwo ale nim nie będącym, natykałam się co rusz na jakichś Polaków, którzy myśleli że jestem tam na tych samych "Europejskich dniach kultury" czy czymś w podobie. Gubiłam się i mamę z siostrą gubiłam, nie było tam żadnej logiki rozmieszczenia schodów i wind, niektóre piętra w ogóle były nieosiągalne.
      Śniło mi się też, że facet mojej siostry był jakimś straszliwym ohydnym typem (nie znam ani z twarzy, ani z postury), który na jej oczach usiłował zgwałcić jej przyjaciółkę, a ja usiłowałam go odciągnąć.
      No i śniło mi się też, że idziemy z siostrą ulicą, a ona nagle mówi:"Patrz! Babcia!", i rzeczywiście z naprzeciwka idzie nasza babcia, młoda taka i ładna, i myśmy się tak strasznie ucieszyły, a ja się prawie popłakałam z tej radości że żyje i że ją widzę.

      Hmmm.

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 06.11.11, 13:59
        Mnie też się roiło intensywnie, między innymi miałam taki sen: otóż jestem gdzieś w jakimś dużym zagranicznym mieście na wycieczce z grupą znajomych. Wyjazd się ma ku końcowi, jest ostatni dzień i właściwie do odjazdu pociągu zostało 2 godziny. A niektórzy się gramolą jeszcze po sklepach, a tu trzeba jechać na jeden dworzec i zabrać bagaż a potem z drugiego odjeżdża pociąg. Więc zostawiam gramolących w sklepie i wraz z jakimś chłopem wsiadam do czerwonej lini szybkiego pociągu. Chłop jakiś niby się starający o mnie i pewnie wstępnie zaakceptowany - chociaż dziwny i zupełnie nie w moim typie. Za duży jakiś, za nudny, i za nadęty. To takie pozasenne spostrzeżenie. Więc jedziemy, i mnie do głowy przychodzi żeby go spytać czy jest pewien że dobrze wsiedliśmy. Bo on do tego pociągu nas pokierował więc przyjęłam że wie, ale się jednak chciałam upewnić. A on na to, że myśli że tak. Po czym się okazuje, że myśleć a wiedzieć to inne sprawy zupełnie. Pociąg nas wywozi w jakieś dzielnice peryferyjne, dość gettciaste zresztą. Ja mówię, żeby od razu wysiąść, i znaleźć odpowiedni pociąg lub się wrócić. A chłop, że po co, lepiej jechać dalej i zobaczyć. Hm. Jednak wysiadamy, i tutaj myślę że chłop się zaraz rozpyta i podowiaduje - bo we śnie taki obraz siebie mi przedstawił, sensownego typa na którym mogę polegać. A on się snuje to tu to tam, nikogo nie pyta, gada coś bez sensu, może tu, a może tam. Ja w końcu widzę, że gówno z tego będzie, i już nieźle wcięta postanawiam zasiegnąć języka sama, bo miasto jest francuskojęzyczne a ja prawie nic nie kumam (a chłop się przedstawiał jako mówiący perfect w tym jezyku). Łapię jakichś policjantów i dukając się od nich dowiaduję, że ani potrzebnej linii pociągu tu nie ma, ani taksówek, trzeba wsiąść spowrotem w to czym przyjechaliśmy i się wrócić. A tu już tylko godzina do odjazdu została, marne szanse aby zdążyć. W tej chwili sie pojawia ów chłop i zaczyna przysłuchiwać moje rozmowie z policjantem komentarze głośne wydając, że on to rozumie bardzo dobrze co jest powiedziane, że ja coś tam źle wymawiam, a tamto słowo to lepiej jest zastąpić owym. Co gorsza, jakiś jego totumfacki się pojawia, w którym rozpoznaję rzeczywistą osobę Y i zaczyna mu potakiwać, bisować i sekundować. Że tak, to słowo jest lepsze, a tamto to on też rozumie bardzo dobrze, i owo by lepiej wysłowił i się tak nawzajem lansują, cuckają i sobie spijają z dzióbków. Na co mnie chuj straszny strzela, dziękuję miłym policjantom i zaczynam obu dupków lać siatą co ją w ręku mam po łbach i garbach lżąc od idiotów, nieudaczników, półgłówków i sierot. A oni uszy po sobie kładą i mordy wsadzają w musztardę, i tak ich przed sobą gonię urągając im i lejąc po plerach siatą - na przystanek pociągu.

        --
        wasza pierdo
        • 06.11.11, 16:13
          Hahaha, no i dobrze zrobiłaś, że ich obu pogoniłaś. :-)

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          • 06.11.11, 20:02
            Pffffff.... właśnie stwierdziłam, że w tym śnie, lepiej bym zrobiła prosząc o podwózkę policjantów, z których dwaj byli całkiem niezłymi chrancuskimi mulatami... A ofiary zostawić same sobie, niech się tam dalej muskają i pompują on onego.


            --
            wasza pierdo
            • 06.11.11, 20:14
              Spróbuj wyśnić seryjnie i zmienić zakończenie. :-)
              Ale kopnij po goleniach najpierw. :-)

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 07.11.11, 11:25
        Ciekawe czy jest jakieś archetypowe wyjaśnienie snów o byciu zagubionym w obcym mieście?
        Tutaj znalazłam taki opis odnoszący się do snów o urzędach:

        Żywioł OGNIA to gorące uczucia i pierwotna potrzeba aktywnego działania, pasja i namiętność, żywotność i siła organizmu. W snach ukazuje się w formie erupcji gwiazd, wulkanów i bomb, piorunów, pożarów, ognisk, płonących lamp, świec i pieców. Sprzężony z nim jest pociąg, jako przedstawienie Ognia napędzającego Maszynę (czyli uwarunkowania determinujące obecną sytuację, w której tkwi człowiek), kuchenki i kominki, sprzęt elektryczny, wszelkie akcesoria wojenne i wojskowe (broń ostra, czołgi, armaty, wojsko), żołnierze, strażacy, hutnicy, kowale, elektrycy i ludzie kierujący pojazdami, oraz zwierzęta drapieżne.
        A także wyjaśnienie, że budynek we śnie odzwierciedla naszą jaźń.

        --
        wasza pierdo
        • 07.11.11, 11:26
          Sory, do urzędów się odnosi to:


          Żywioł ZIEMI to praktyczne wyrażanie idei, ambicje socjalne, potrzeba konkretyzacji swoich myśli, nadania trwałego kształtu uczuciom i marzeniom. W snach pojawia się w formie gór, pustyń, skał, głazów, kopalń i kopalin, jaskiń i lasów. Symbolizują go rzeźby i kamienie szlachetne, a związane z nim są budynki użyteczności publicznej, takie jak kościoły, zamki, urzędy, szkoły i szpitale, oraz rolnicy, górnicy, ludzie pełniący jakąś (niższą lub wyższą) rolę w hierarchii społecznej, a także zwierzęta roślinożerne.


          --
          wasza pierdo
          • 09.11.11, 06:14
            AnopaczPani. To by się zgadzało. :-)

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 10.11.11, 10:25
      ...dzisiaj mi się śnił. I się obudziłam cała zirytowana.

      Mianowicie mam za dużo mebli w mieszkaniu na dodatek głupio poustawianych. I jeszcze te meble są jakieś niestabilne, jedne o drugie są poopierane i jak się jeden ruszy to reszta się wypierdala! Najgorsze ze wszystkiego, to że zastawiają drzwi balkonowe. Ja chcę otworzyć te drzwi, więc przesuwam jedną durnostojkę, zaraz więc wali się druga a trzecia wpada i się klinuje w czwartej. Totalnie te drzwi tarasują, przylatuje skądś niewiadomo skąd moja mama, ja się na nią wkurwiam oczywiście no bo na kogoś muszę, ona coś tam usiłuje przestawiać. W rezultacie jeszcze więcej się rzeczy wypierdala i na to dzwoni do drzwi ojciec zamiast sobie otworzyć kluczem i sie obie wkurzamy na niego.

      Pffff....????

      --
      wasza pierdo
      • 10.11.11, 11:12
        Przecież sama wiesz, że wnętrze domu/mieszkania daje sygnał, co Ci w duszy gra... Coś sobie może próbujesz uporządkować i masz trudności? Czycuś?

        Mnie się przypomniał sen sprzed kilku dni (UWAGA, wrażliwi nie czytać, skatologia ekstremalna i ekskrementalna będzie) - że ktoś mnie zaprowadził/zawiózł do jakiegoś (czy jakiejś, nie pomnę) słynnego GURU, który odżywiał się tylko własnym gie. Kifjute??? :-)

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • 10.11.11, 12:27
          Ach, w rzeczy samej Pytoniem.... Dzięki.

          A gównozjad to nic innego jak ... sen o dupczeniu! Hahaha! Tutaj masz stosowny cycatek:


          Pierwotna potrzeba szukania swego biegunowego dopełnienia poprzez seksualny kontakt z drugą płcią i tym samym nasycenia wiecznego głodu Pełni wyraża się w symbolach związanych z przyrządzaniem, spożywaniem i wydalaniem pokarmu.

          Ja bym powiedziała, że taki "guru" to ktoś w sferze seksualnej żywiący się jakimiś własnymi fantasmagoriami (lub innymi produktami jaźni). Albo zatwardziały onanista :)))

          --
          wasza pierdo
          • 10.11.11, 12:42
            Hahahahaha... :-)

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 11.11.11, 12:14
      Śniło mi się, że byłam blisko parku, do którego w dzieciństwie chodziliśmy. Patrzę i widzę nadlatującą awionetkę, i widzę że coś się z nią niedobrego dzieje, myślę "zaraz się rozwali!" i ona rzeczywiście BUM, i wielka kula ognia i czarny dym. I potem tylko dymiące szczątki, i straż pożarna, która mówi, że nie ma co zbierać.
      I zaraz potem mi się śni, że przypadkiem odbiłam się w lustrze gdzieś nade mną, i patrzę, a linia włosów zaczyna mi się gdzieś w połowie głowy, z 10-15 cm nad czołem! Łysina, panie dziejku, długie włosy i łysina! Koszmar. :-)))

      No i Pfff...??

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 15.11.11, 11:26
        Ha! Masz tu pani połączenie żywiołów powietrza i ognia!
        Żywioł POWIETRZA to procesy intelektualne, wielkie idee łączące społeczeństwo, informacja i komunikacja, a także wpływy modnych poglądów i koniunktury gospodarczej, którym poddany jest pojedynczy człowiek biernie albo czynnie (wtedy, gdy próbuje wykorzystać ogólnospołeczne trendy dla realizacji swoich ambicjonalnych celów). Ta energia pojawia się w snach w formie przestrzeni kosmicznych i nieba, huraganów, wiatrów, a także dźwięków, głosów i muzyki. Obrazują ją maszyny takie jak: wiatrak, samoloty, śmigłowce, balony.

        Na to następuje wybuch w płomieniach, po czym nie ma co zbierać. Czyli jakiś Twój proces intelektualny został zakłócony przez emocje i namiętności. A właściwie zniszczony dokumentnie.

        Łysina się też kojarzy z utratą, łysieje się ze zgryzoty, wyrywa się garściami włosy. Ale także zrzuca się jak pyton (hahaha) starą skórę aby ją zastąpić nową, a zwierzęta co sezon zmieniają owłosienie z zimowego na letnie i odwrotnie. Ja bym powiedziała, że to jest zmiana, która chociaż w tym momencie wygląda bardzo nietwarzowo to jednak może w końcowym efekcie być czymś zaskakująco pozytywnym.

        --
        --
        wasza pierdo
        • 16.11.11, 17:09
          W sumie sfintesłowa, Stokrotko. :-)

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 18.11.11, 09:47
      Snilo mi sie ze sie budze bo slysze jakies halasy w kuchni, schodze do kuchni, tam sie krzata Ania i stoi jakas zielona szafka. Wiem ze snie, i mowie do Ani zeby mnie obudzila, a ona tylko sie usmiecha. Napilam sie wody, szczypie sie w policzek i sie nie budze, strasznie sie mecze i w koncu mowie musze pojsc do lozka i znow zasnac moze sie wtedy obudze. Ide do lozka, Ania mnie przykrywa koldra i caluje w policzek, ja do niej zeby dala mi spokoj, bo jej tu wcale nie ma. Zasypiam i sie budze...
      Uff !
    • 05.12.11, 11:26
      Śni mi się, że jakiś facet leży na czymś w rodzaju stołu operacyjnego ale w szklanej tubie wypełnionej wodą. Pływają wokół niego tacy maleńcy nurko-chirurdzy i coś mu reperują w okolicy tyłu głowy. I na to napływa ławica drapieżnych ryb i dziesiątkuje doktorków - krew się leje, to znaczy rozpływa w wodzie.

      I na to się obudziłam z zawrotami głowy...




      --
      wasza pierdo
      • 06.12.11, 07:32
        Po południu wrócę do tego. Very interesting. :-)

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 07.12.11, 10:12
        Wygląda mi to na sygnał, że ktoś/coś jest przeszkodą do oczyszczenia/gojenia (się).
        Tylko zidentyfikować trzeba.

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • 11.12.11, 13:12
          Snilo mi sie ze wyjelam z szafki w lazience krem do twarzy ktory okazal sie byc biala pasta do butow marki "kiwi", potem snilo mi sie ze przechodze przez most na rzece w Veronie, woda jest bardzo wysoka, ide przez most i widze ze nie przejde, bo druga polowa juz jest zalana, odwracam sie i widze ze odcinek mostu za mna tez juz jest zalany, wiec zawrocic nie moge.
          Nie wiem jak potem znalazlam sie sucha noga w innej scenerii.
          • 11.12.11, 13:28
            o rany! ten most opadajacy do wody sni mi sie regularnie od lat! I jest zwiazany ze straszliwym lekiem, jako ze wody (jako zywiolu) boje sie bardziej jak ognia.
            --
            carpe noctem
          • 11.12.11, 16:18
            Wiesz, smarowanie twarzy szuwaksem czyteż pastą do zębów to zwyczajowe rytuały kolonijne, obozowe czyteż wojskowe. Tyle, że komu innemu się to robi, a nie sobie samemu. Więc to pewnie nie to. Inna możliwość, jest że coś chcesz nałożyć na twarz co się do tego nie nadaje. Czy znalazłaś się może w sytuacji, gdzie, bo ja wiem? Nakładasz jakąś niewygodną maskę, robisz dobrą minę do złej gry, czy innego rodzaju nieszczerość popełniasz, która Ci nie za bardzo odpowiada?
            Co do przechodzenia przez mosty, to jest archetypowy sen "przejścia" z jednego etapu do następnego. Zwykle wiąże się z niepokojem, bo jasne jest że do tego co z tyłu nie ma powrotu. A to co z przodu - jest nieznane, więc niewidoczne.

            --
            wasza pierdo
            • 11.12.11, 16:44
              Ten krem-paste do butow wyciagnelam z mojej szafki w mojej lazience i sie bardzo zdziwilam skad on tam sie wzial. Poznalam po zapachu i nie uzylam.

              Sen na moscia zatapianym przez wode taz tak zinterpretowalam, choc nie potrafie do mojej obecnej sytuacji przypasowac.
              • 04.01.12, 09:24
                Snilo mi sie ze jestem w jakiejs dziwnej krainie pelnej zbojcow i dziwek. Nagle cala grupe ludzi, w ktorej ja tez jestem, ktos pcha przez jakies drzwi, za drzwiami sa dlugie schody prowadzace gleboko w dol. Schodzimy, zatrzymujemy sie na przedostatnim poziomie, w dole siedzi jakis skrzat , wola na mnie "Kobra" i przywoluje do siebie. Schodze, a on mi daje jakas kartke na ktorej jest napisane cos co bez okularow nie moge odczytac, wiec on mi mowi ze jest to kartka do piekla. A ja w mysli "takiego wala, nie zamkniesz mnie w piekle", nogi za pas i po schodach na gore ucieklam i sie obudzilam.
                • 05.01.12, 10:04
                  Hahaha! Marysia spieprzyła z piekła! Fantastyczny sen Marysiu. Zazdraszczam.

                  --
                  wasza pierdo
    • 05.01.12, 10:16
      Śni mi się, że pracuję w firmie, którą chyba zaskoczył nagły sukces. Biuro nieduże, kręci się kupa ludzi w jakimś amoku, gdzieś latają, w kuchence się poniewierają jakieś ogromne surowe steki, lodówka jest przeładowana, z biurek spadają dokumenty i jakieś przedmioty. Panuje niewiarygodny chaos. Gdzieś wszyscy nagle wychodzą nieoczekiwanie, nic się nie odbywa kiedy powinno, jacyś posypiają pod ścianami lub pod biurkami. Raz szefami są mój ojciec z wujem, a raz jakiś prezes co z przerażenia się zabarykadował w swoim gabinecie. Ja się staram ten chaos okiełznać, jestem co prawda czymś jedynie w rodzaju asystentki czy sekretarki. Ale się nagle okazuje, że to mniie wszyscy słuchają i się spodziewają jakichś poleceń oraz wytycznych sensownych. Acha, i się pęta po obrzeżach ten mały chiński chłopaczek.

      --
      wasza pierdo
      • 05.01.12, 21:33
        A może Ci się hepie jakoś? Fear of success czycuś?

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • 06.01.12, 13:58
          Hep hep, hurra! Bo ja wiem??? Może...

          Ten nadmiar w kuchence, to mi przypomina co się działo w kuchni Strasznego Dworu po przybyciu gości. Jakaś klęska urodzaju, zapchana do granic niemożliwości lodówka niemal odmówiła posłuszeństwa, lub odwrotnie, zaczęła chyba produkować żarcie! A te surowe steki to mi przypominają, że pewnego dnia zdesperowana wrzasnęłam że żadnych zakupów do odwołania, a tego dnia żremy same resztki. No i gdy zaczęłyśmy ze szwagierką odgruzowywać lodówkę, to znalazł się wór boskiej zamarynowanej karkówki, o której wszyscy kompletnie zapomnieli. I która by się niechybnie zepsuła i smrodem zabiła nas oraz całą okolicę, wiec saved by the bell :)
          --
          wasza pierdo
        • 07.01.12, 13:41
          No więc prawdopodobnie masz rację Pytonie, z tą obawą przed sukcesem. To samo mi wyciągnęła moja terapeutka mau-ri genialna gdy się wczoraj do niej udałam. Ki fjute? Żadnego sukcesu na horyzoncie nie widzę cobym się go miała bać, więc skonfundowana się czuję. Ale skoro Ty i An to samo mi mówicie, to musi tak być.


          --
          wasza pierdo
          • 07.01.12, 14:42
            Stokrocie, strach przed sukcesem nie ma nic wspólnego z sukcesem na horyzoncie czy też jego brakiem. To jest trochę podobne do sabotowania dobrych rzeczy na swej drodze, bo gdzieś podświadomie ma się poczucie, że na nic dobrego się nie zasługuje. Tak mi się przynajmniej kojarzy.

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 09.01.12, 10:21
      Śnił mi się drugą noc z rzędu jakiś nieznany mi facet, który we śnie był moim nowym dentystą. I weftymweśnie jakieś podchody damsko-męskie do mnie czynił, dość subtelne acz ewidentne, i nie bardzo wiedziałam co z tym fantem zrobić. I jakoś tak między siedzeniem u niego na fotelu dentystycznym, a spóźnianiem się na kilka innych rzeczy, nagle zauważyłam brak kciuka lewej ręki, który to kciuk ku memu przerażeniu skonstatowałam, że trzymałam w prawej ręce. A ponieważ przy okazji zachlapał się on był wodą z płynem do mycia naczyń (bo myłam naczynia z odciętym kciukiem w ręku), to i zdałam sobie sprawę, że za późno, już się nic z tym nie da zrobić, żaden szpital już mi go na powrót nie przyszyje bo kciuk się już do niczego nie nadaje.
      I nagle patrzę, a ta cała sytuacja z kciukiem to był tylko sen (we śnie), wszystko jest na miejscu, więc odetchnęłam z ulgą, wyszłam z gabinetu dziwnego dentysty, i mnie bachory z góry obudziły.
      Kifijute?

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 09.01.12, 12:46
        otoz mialam dzisiaj w nocy kutasa!!! Tak, powyzej mojego damskiego narzadu (narzondu) zwisal i stal (na przemian) normalny meski narzad! Ludzie, to bylo takie obrzydliwe, ze sie nie da opisac.
        Obecnosc tego narzadu nie miala zadnego zwiazku z reszta snu, wiec nie wiem po cholere mi sie snil? Zeby mi dzien zepsuc????
        --
        carpe noctem
      • 11.01.12, 11:51
        Sen we śnie jakoś tam podważa realność wszystkiego. Może na jawie się zakalapućkałaś w dziwny obszar, jakąś sferę osobliwości i nierzeczywistości?
        A palec to chyba też nie pierwszy raz Ci się śni, że tracisz. Coś mi się mgliście przypomina. Wydaje Ci się, że coś ważnego nie do odzyskania straciłaś, ale to się tylko sen we śnie okazuje. Ponadto Ty nie myjesz naczyń rękami (z lub bez kciuka) bo masz zmywarkę, więc jeszcze bardziej nierealne to jest. Jedyny realistyczny element to ten dentysta co robi podchody, ale czemu nowy? A co zrobiłaś ze starym?

        W ogóle obserwuję, że się w ostatnich dniach ludziom jakieś organy śnią intensywnie. Moja kumpela miała dwie noce pod rząd sen że stoi nad nią groźny facet z obrzydliwym chujem w ręku. Ewie się śniło, że MA chuja i też się zbrzydziła. A Tobie palec odpadł.

        --
        wasza pierdo
        • 11.01.12, 19:35
          Dentystę mam ciągle tego samego, tylko ten we śnie był nowy. Wiedziałam we śnie, że to był mój nowy dentysta i nawet się we śnie zastanawiałam, dlaczego, i gdzie się podział ten stary.

          Co do reszty, to chyba masz rację Pierdoklecjo. Z tymi (u)(s)tratami, z momentem jaki teraz mam, i że wiele rzeczy mi się wydaje dziwnych by nie rzec "nierzeczywistych". Tylko na to trochę z przymrużeniem oka i dystansem patrzę, więc może stąd odcięty palec sie okazał snem we śnie, czyli metamessage: to nic takiego, spoko. :-)

          Sen Basi natomiast, hmmm. Nie chciałabym mieć takiego snu. :-)

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 23.01.12, 11:26
      Śniło mi się, że jestem Maryną, stoję w kościele koło dzwonnicy i chce mnie tam wydupczyć Janosik (kurwa, no tak mi się śniło, co ja na to poradzę???). Ja niby udaję, że pfff pfff, jak to tak, w kościele? ale wcale chętna jestem. Tylko że przyłazi jakieś głupie babo i zaczyna z Janosikiem gadać, coś mu tam pierdoli, no i dupczenie nie dochodzi do skutku. A potem jest zaraz przebitka na chatę, i okej jest, zara się bedziema dupczyć. Ino że, to jakoś wczesny wieczór jest, że lato więc jasno jak w dzień. Ale nic to, okiennice ochoczo zamykam i nagle patrzę, a tu.... Janosik w koszuli nocnej (Janosik! w koszuli nocnej!), siedzi przy stole i z miski łyżką kaszę mannę wpierdala na kolację! Nieno! Dupczenia mi się odechciewa, Janosika, i czegokolwiek w ogóle i się budzę zlana potem, i z bólem głowy...


      --
      wasza pierdo
      • 25.01.12, 12:27
        Z cyklu "snów o tym, jak to pozory mylą". :-)))
        Niby taki seksaśny Janosik, a tu proszę co z niego wylazło jak przyszło co do czego. :-)
        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 26.01.12, 08:04
      Śniło mi się, że miałam kilka sytuacji jedna po drugiej, kiedy musiałam podawać przez telefon czy wstukiwać na klawiaturze kody wszelakie, od 4- do 10-cyfrowych. Wszystko było OK, robiłam to z automatu, dopóki nie musiałam podać kodu przez telefon, coby bezpłatnie do jakiegoś innego kraju zadzwonić. I tu zaczęły się schody, bo nijak nie mogłam sobie go przypomnieć, a długi był, skubaniec. Nic nie pomagało: ani wizualizacje sytuacji, kiedy wcześniej gdzieś dzwoniłam, ani machanie nad klawiaturą, żeby może mechanicznie sobie przypomnieć, no nic. Już stychnerf zaczęłam się budzić, kiedy dotarło do mnie, że przecież takiego kodu nigdy nie miałam, bo rozmowy międzynarodowe mam za darmo w pakiecie. I się obudziłam. Ki czort?

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 01.02.12, 08:50
      Snilo mi sie ze mialam wyjsc za maz, choc nie wiadomo bylo za kogo, ale slub mial byc juz za godzine a ja nie mialam sie w co ubrac, stalam przy jakims wieszaku ktory sie przesuwal automatycznie jak w pralni chemicznej, lapalam jakies ciuchy ktore potem odrzucalam, az obudzil mnie telefon.
      I tak sobie ten sen zinterpretowalam, ze za maz to ja nie wyjde, ale koniecznie musze garderobe odnowic.
      • 01.02.12, 10:19
        Albo przynajmniej uporządkować. :-)))

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 25.02.12, 10:26
      Dla osób o mocnych nerwach. Żeby nie było, że nie ostrzegałam.

      Otóż śniło mi się, że w jakiejś tam osobisto-zawodowej sytuacji, w której brało udział kilka osób, był jeden facet (nie znam). Ów gostek był, czyli chodził, siadał, rozmawiał z nami etc., ale to był trup. Wiedziałam o tym, nawet się dziwiłam w myślach, że nie śmierdzi. A był z nami, bo czekał, aż coś tam skończymy czy załatwimy, w końcu dziesiątego dnia warknął że dosyć tego, kończyć mi tu, bo kto to widział przez dziesięć dni nie móc że się tak wyrażę spocząć. No to skończyliśmy, cokolwiek toto nie było, nie pamiętam, i facet wreszcie mógł wrócić do swego normalnego stanu, czyli wiadomo i nie będę tu już wchodzić w olfaktoryczne szczegóły.

      Następnie mi się śniło, że patrzę, a na eBayu mój przyjaciel wystawił świetnej jakości i tanie podkłady do makijażu, zaczynam klikać coby butelkę tego kupić, i nagle mi się przypomina: "zarazara, jak to, przecież on nie żyje, to jak może na eBayu wystawiać?" (co jest prawdą, bo nie żyje). I ktoś mówi: "Spokojnie, to telewizja się zapasów po nim pozbywa".
      I tu się obudziłam, z lekka wymiąchana.

      Kifjute?

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 25.02.12, 10:40
        Brrrr, paskudny sen.
        • 25.02.12, 10:51
          Ano, Mario, paskudny. BR/
          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 27.02.12, 11:28
        Wow, żywy trup... Nie żre, nie pije a chodzi i żyje. Jakby chciało Ci dwie sytuacje pojawiające się ostatnio. Jedno to jest coś co jest chociaż nie ma prawa już egzystować. Stary strach, program, sytuacja co się zużyła. Coś co w zasadzie umarło, ale dalej na wariackich papierach nipricziom funkcjonuje.

        Druga to czegoś już nie ma, i istotnie tego nie ma. Jedynie jakieś refleksy się pojawiają na krótko ożywiając w Twej pamięci czy emocjach dawne sprawy.

        Suma sumarum, wynika że obciąża Cię balast przeszłości. I warto się go pozbyć, na przykład wyprzedając zbędne rzeczy na allegro, co może być alegorią do zrobienia z refleksami czegoś pożytecznego. Co z daje się masz zamiar. Gorszy jest trup numer jeden.


        --
        wasza pierdo
        • 27.02.12, 11:37
          Słusznie prawisz, Stokrotko.

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 26.02.12, 13:39
      Snilo mi sie ze nagle w moim domu pojawily sie koty- jeden duzy i kilka malych, z ktorych jeden bardzo malutki. Cieszylam sie z tego powodu i mialam ochote choc jednego kota zostawic sobie w domu i sie zastanawialam gdzie go umieszcze.
      • 17.03.12, 13:01
        Kota najlepiej umieścić w worku. A wziąć od Ewy, która ma tych kotów chyba ze sto.
        Hahaha!


        --
        wasza pierdo
    • 17.03.12, 13:10
      Śniło mi się, że z Pytonem jestem gdzieś na prowincji chrancuskiej, Pyton tam gdzieś swoich różnych serwisował znajomych i przyjaciół i na obiad się ze mną spotkać w jakiejś gospodzie z tarasem o ogrodem (ofkoz) mniał. Ja oczekując wybrałam stół moim zdaniem niebiańsko niebiański, w ogrodzie, nad bajorkiem, z widokiem na pagóry oraz ścianę lasu. Przyleciał Pytun, ja go wyszłam powitać, po czym Pytun, jakby to była najoczywistsza oczywistość skierował się do kompletnie chujowego (bajmi) stołu na tarasie, przy samym przejściu dla kelnerów i przy samej barierce od drogi wiejskiej. Mnie na to strzelił okropny chuj, strzeliłam okropnego focha, po czym zawinęłam się i poszłam do "mojego" stołu aby przynieść moje rzeczy stamtąd i napoczęte wino. Po czym już w drodze tam, się zmitygowałam, dlaczego mnie strzelił taki chuj? Przecież zawsze się tak usadzamy z Pytonem bo Pyton (w moim śnie myślę tę myśl) tak zawsze w knajpie siada aby mieć baczenie na co jest co i hu is hu oraz z uwagi na łatwą złapalność kelnera. Więc czemu mnie ten chuj taki strzelił tak strasznie i jak ja się na litość boską Pytonowi wytłumaczę - wracam zasromana myśląc sobie a tu napotykam wyszczerzony uśmiech Pytona. Który mi mówi, że sory że mnie zaniedbał zajmując się znajomymi, ale teraz już cały czas ma dla mnie i pojedziemy tu (gdzie chciałam jechać, ale się nawet przed sobą nie przyznałam) i śmu (gdzie nawet nie wiem że istnieje, ale czuję już trzecim okiem poprzez gacie, że będzie bosko). I ja się skonfundowałam jeszcze bardziej, bo skąd i jakim prawem ten Pyton wie DLACZEGO mnie strzela chuj, skoro ja tego nie wiem??? I się obudziłam...
      --
      wasza pierdo
      • 17.03.12, 14:23
        Bardzo zabawny sen, Stokrocie. :-) Coś chyba gdzieś, bezwiednie, musiałam powiedzieć czy napisać, co Ci cuś wytłumaczyło, i musiało Ci to w podświadomość zapadnąć. Albo wyśniło Ci się, że dobrze łapię Twoje myśli, czycuś? A sceneria bardzo zacna się wydaje z Twojego opisu. I prawdą jest, że wolę siadać tak, jak Ci się wyśniło. :-)))

        Mnie natomiast dzisiaj się śnił jakiś Sylwester gdzieś, nie wiem gdzie, w towarzystwie różnych ludzi znajomych i nieznajomych, i pierwszy stycznia roku niewiadomojakiego. I tego pierwszego stycznia złapał mnie jakiś lekarz, znajomy moich przyjaciół z winnicy, i zaczął mnie namolnie namawiać, żebym poszła z nim zobaczyć jego gabinet. Wyłgałam się, że mam people to see places to go... ale potem z ciekawością we śnie myślałam, co w tym gabinecie takiego ciekawego, i czemu mnie tam ciągnął. Hahaha.

        Wczoraj natomiast miałam sen o sirjakilerze. Nie latał za mną, ani mi nie zagrażał, ja go tylko bacznie obserwowałam. Nie znam gostka, ale że wieczór wcześniej oglądałam nową serię Dextera, to mogę sobie ten sen wytłumaczyć. :-)

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • 18.03.12, 13:36
          To, że stalkowałaś sijakilera mnie wcale nie dziwi, no bo co z takim właściwie innego zrobić? No, można zamordować mu się dać, ale to koniec serialu, przynajmniej dla Ciebie. Hahahaha. Lekarze w dwuznacznych sytuacjach, to się u Ciebie niemal jakiś sen stalkujący kolejny robi, jak sen podróżny. Więcej powiedzieć nie mogę, bo nie wiem co dla Ciebie symbolizuje lekarz. Gdyby mnie się lekarz ciągający śnił, to bym była pewna, że kostucha na mnie dybie. Lub szatan. No ale mnie szatan robi ten wielki honor, że się osobiście śni. Well, to each her own...

          Mój sen jest trochę "puzzling" bo ostatnio doznawałam frustracji na osobę jedną taką, co ja bardziej wiem co się z niom dzieje w środku i czemu się wkurwia czycoś, niż ta osoba. Więc w realu, to ja jestem Tobą, wyszczerzonym Pytonem, a osoba jest mną co się wkurwia....


          --
          --
          wasza pierdo
          • 18.03.12, 14:03
            A, no widzisz, samaś sobie swój sen zinterpretowała. :-)

            Nie wiem, co u mnie symbolizuje lekarz. Może "authority figure", a może wręcz przeciwnie.
            Co do serii snów podróżnych, dzisiaj w nocy byłam w Nowym Jorku z byłym szefem i grupą ludzi, nie wiem, w jakim celu. Kupiłam dziwną roślinę, która po tygodniu zgniła, chyba jakiś kot sobie w niej zrobił kuwetę (tak przynajmniej we śnie myślałam). I szef się w stosunku do mnie zachowywał nieco dziwnie, if you get my drift. ;-)
            No, ale ten sen jest normalny, bo: a) od dość dawna nie miałam snu podróżnego, i b) kilka dni temu z byłym szefem rozmawiałam dość długo przez telefon.

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 24.03.12, 12:47
      Wczoraj mi się śniło, że cała moja rodzina z Afryki się przeniosła do Argentyny. No i ja ich tam nawiedzam, a oni... mnie do prywatnej szkoły średniej zapisali. Jakimś ogromnym wysiłkiem całorodzinnym. I ja już do tej szkoły mam iść, tylko dziękibogu sobie nagle zdaję sprawę, że przecież nie dość że szkołę dawno już skończyłam, to jeszcze i studia, i na dodatek przecież jestem już starą babą, i borsuczę się i do szkoły iść odmawiam. Zamiast, żądam zwiedzania Argentyny oraz wycieczek i atrakcji. Na chuj mi szkoła?

      --
      wasza pierdo
      • 24.03.12, 13:12
        I co? Zabrali Cię na wycieczki po Argentynie? Czy sen się na tym skończył?

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • 24.03.12, 16:51
          Kurdem jak wam zazdraszczam ze pamietacie swoje sny...ja nigdy :(
          --
          30 stoi za wiek oczywiscie
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.