• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 198 :-)))

  • 23.12.12, 09:48
    Otwarte. :-)

    Dzisiejsze wpisy:
    Re: O pierdułach -- Odc. 197 :-)))
    iwannabesedated 23.12.12, 01:04 Odpowiedz

    Tutaj mroźno, śnieżnie i spokój. Wychynęłam dziś nawet to marketu po zwykłe aprowizacje, a tam też spokojnie i cywilizowanie. Pewnie bliźni stwierdzili, że nie wypada świątecznych zakupów dokonywać w lokalnym markecie, i się tłoczą w jakiś hiper-strukturach.
    Jedyne co mi dolega to okropna suchość. Do tego stopnia, że na kaloryferach rozwieszam zmoczone ręczniki. Pomaga, ale szmaty są suche jak pieprz po mniej więcej pół godzinie. Możeby kupić nawilżacz powietrza? Z drugiej strony, przydaje się takie ustrojstwo tylko w przypadku mroźnej zimy, a to raz na kilka lat. Przy okazji jednak, uznaniem mnie napawa nasza polska mowa. "Nawilżacz i oczyszczacz powietrza" brzmi dumnie i groźnie. Ten oczyszczacz szczególnie.
    --
    wasza stokrotka


    Re: O pierdułach -- Odc. 197 :-)))
    maria421 23.12.12, 09:26 Odpowiedz
    Deszcz pada. Nic to, i tak pojedziemy na placki kartoflane do miasta, bo nie mam zadnej alternatywy na obiad.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    Edytor zaawansowany
    • 23.12.12, 10:07
      a ja spozyje na obiad alternatywe w sosie wlasnym:))) 13 stopni, deszczowo. Po poludniu jade do Heidelbergu na cudowny koncert Bacha. W ostatnim miesiacu "zaliczylam" tyle koncertow, jak nigdy. Wiecej jak przez caly rok! Dobrze mi.
      --
      "Nie trac czasu ani slow na darmo,
      nigdy juz ich nie odzyskasz"
      • 23.12.12, 10:22
        Co to jest "alternatywa w sosie własnym"? :-)

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • 23.12.12, 10:28
          tak mi sie skojarzylo z Maryski wpisem, ze nie ma alternatywy do plackow ziemniaczanych. wiec mi sie tak nasunelo...
          --
          "Nie trac czasu ani slow na darmo,
          nigdy juz ich nie odzyskasz"
    • 23.12.12, 10:21
      Wieczorem napadało trochę śniegu, za oknem jest biało. Nie wiem, ile stopni. :-) Pewnie poniżej zera, bo śnieg nie topnieje.

      Zgodnie z planem, dzień spędzam w domu, tylko do sklepiku wiejskiego wyskoczę na chwilę. Skończę reorganizację kuchni, ubiorę choinkę, wszystko przy dźwiękach fajnej muzyki. :-)
      Konfitury z pigwowca jeszcze nie robię, bo wczoraj sklep ekologiczny z cukrem brzozowym był zamknięty. W przyszły weekend się tym zajmę.
      Przy okazji zastanawiam się, czy poczta przyjmuje paczki, w których są słoi(cz)ki? Bo biorąc pod uwagę ograniczenia wagi bagażu, nie uda mi się zabrać wszystkiego, co by dusza chciała. Po świętach wypytam na poczcie.

      No i tyle pierduł. Na szczęście mało się dzieje, co mnie akurat cieszy. :-)

      Miłej niedzieli :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 23.12.12, 10:56
        Ano biala i zimowa :-) Za oknem -12 i pieknie bialo i czysto.
        Dzis robie za sile najemna, czyli lepie hurtowe ilosci pierogów. Ale najpierw musze wykonac kruszonke na serniki.

        Jutka, ja zrezygnowalam z wysylania ksiazek, bo nie kalkulowalo sie cenowo. No, ale LH dopuszcza do 25 kg, wiec sie zmieszcze smialo. Nie wiem jak inne linie.
        • 23.12.12, 11:36
          buchujac dla znajomej tanie linie odkrylam nowy serwis: sa teraz dwie rozne "wagi" ktore mozna wybrac, nie pamietam ile to kosztuje. W kazdym razie warto porownac ceny poczty i RY
          --
          "Nie trac czasu ani slow na darmo,
          nigdy juz ich nie odzyskasz"
          • 23.12.12, 13:15
            W moich liniach jest tylko opcja dodania sztuki bagażu za opłatą. No tom sobie dodała. :-)))
            Teraz tylko muszę kupić folię z kulkami do owinięcia słoików, i gites! :-D
            Dzięki za otwarcie ócz mych (zam.) ;-)

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            • 23.12.12, 13:25
              Ty wiesz Jutka ile energii potrzeba na wyprodukowanie tych "bombelkow"? A ile energii, by sie "rozlozyl"? Badz no bardziej ekologiczna, zawin sloiki w jedna warstwe gazety (ze wzgledu na ew.nieczystosci marmoladowe), a nastepnie w kojene ciuchy w walizce. Natura Ci podziekuje!
              --
              "Nie trac czasu ani slow na darmo,
              nigdy juz ich nie odzyskasz"
              • 23.12.12, 13:30
                Ewciu, proszę nie ucz ojca dzieci robić. :-))) Bez przesady... Może przestań jeździć swoim samochodem i latać samolotami? Wiesz, ile TO produkuje gazów cieplarnianych? No i wołowinę przestań jeść, bo wiadomo, te pierdzące krowy też dokładają do efektu cieplarnianego. Itepe itepe itede. Śmieci segreguję, inne proekolo rzeczy robie, więc nie susz mi głowy o bąbelki.
                A poza tym ja tych kulkowych folii nigdy nie wyrzucam, tylko reutylizuję.
                Amen.
                :-)

                --
                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                Wysadzam skrzynki balkonowe
                • 23.12.12, 13:34
                  Przeczytalam w poscie Ewy slowo "buchujac" i .... ROTFL :)

                  Wlasnie wrocilysmy z miasta, dosyc malo ludzi, pewnie przez pogode, placki kartoflane jak zwykle doskonale. Nastepne dopiero za rok.

                  • 23.12.12, 13:50
                    Miałam taką samą reakcję, ale już nic nie napisałam, żeby nie było, że znowu Ewcię gnębię. ;-)))

                    A na placki narobiłyście mi smaka! Kupiłam w sklepiku wiejskim najlepsze na świecie ziemniaki lokalnego rolnika, i sobie w pierwszy dzień świąt zrobię placki. I może też upiekę babkę ziemniaczaną? :-D

                    --
                    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                    Wysadzam skrzynki balkonowe
                  • 23.12.12, 14:00
                    coto jest ROTFL????

                    DZIEWCZYNY! Pomozcie! Siostra podyktowala mi przepis na - podobno - rewelacyjny piernik, ktory bede piekla zaraz po Swietach. I przepis ma caly czas wszystko mierzone szklanka:((((
                    Nie mam polskich szklanek, a te do napi maja inny ksztalt itd. Wiec ta prosba jest, czy mozecie mi powiedziec czy polskie szklanki maja pojemnosc 200 czy 250ml?
                    Jestescie teraz 4 w Polsce, wiec moze ktoras znajdzie czas i zmierzy? Z gory dziekuje.
                    --
                    "Nie trac czasu ani slow na darmo,
                    nigdy juz ich nie odzyskasz"
                • 23.12.12, 13:35
                  sa rzeczy z ktorych mozna zrezygnowac i rzeczy niezbedne. kazdy sobie musi na to pytanie odpowiedziec, z czego moze zrezygnowac. usmieszki do tego nie pasuja, wiec nie umieszczam, ale prosze nie brac tego wpisu smiertelnie powaznie!
                  --
                  "Nie trac czasu ani slow na darmo,
                  nigdy juz ich nie odzyskasz"
                  • 23.12.12, 13:47
                    Ja zrezygnowałam z posiadania samochodu i używam albo własnych nóg, albo transportu miejskiego. Natomiast żadnymi gazetami ani ciuchami owijać konfitur i grzybków marynowanych nie będę, ogórków kiszonych też nie. Sorry, tutaj przebiega moja granica (jedna z) proekologicznego życia.

                    --
                    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                    Wysadzam skrzynki balkonowe
                    • 23.12.12, 15:36
                      Musze przyznac, ze sloików nie woze, choc grzybki i ogórki kiszone by sie przydaly. Troche sie boje, bo latam z przesiadka w Niemczech, wiec moja walizka fruwa przynajmniej 4 razy. Za to jezdza ze mna nietlukace sie ksiazki, kasze i np susz wloszczyzny (w Hiszpanii brak pietruszki korzeniowej, korzenia selera tez nie). I tak jakos zawsze bagaz sie zrobi wielki.

                      Ewa, ROTFL w jezyku internetowym to pokladac sie ze smiechu (Rolling On The Floor Laughing).
                      Odnosnie szklanek, to w mojej rodzinie juz niet tych prl-owskich modeli, ale dalabym glowe, ze to 250 ml. Moja psiapsióla chroni wlasna piersia 3-4 niedobitki z tych slynnych szklanek, no ale ona wyjechana na swieta w rodzinne strony.
                      • 23.12.12, 16:56
                        sloiczki spoko- lataja ze mna z krakowa i warszawy za kazdym razem, zaden jeszcze sie uszkodzil
                        jedyna przygode jaka mialam, to mi kazali jeden dzem otworzyc przy odprawie, by udowodnic, ze to produkt spozywczy, to w 2003 bylo
                        dzis -8, jutro ma byc do -15, sniezku tu i owdzie po kilka cm -wczoraj zamiec byla

                        pora na pastwienie sie kulinarne :-)
                        --
                        co bylo to bylo
                        co moze byc jest
                        a bedzie to co bedzie
                        • 24.12.12, 13:42
                          Wigilia, wigilia a u mnie juz po. W tym roku nietypowa i bardzo mi sie spodobala wiec moze cala tradycja pojdzie sie w las bzyczyc w przyszlosci?

                          Ok, nie wiem skad sie biora 'robaczki' po niektorych moich wpisach na Forum ale musi miec cos wspolnego z polaczeniem?

                          Wyjasnilo sie tez kto obgryza moje banany - nie sa to posumy - indyki wlatuja i je wtryniaja (mnie sie wydawolo, ze indyki to nieloty?) Jedna galaz udalo sie okryc, dwie nastepne wymagaja zdolnosci akrobatycznych nad 4 metrowym kaktusem - Merry X-mas indyki i zdrowej bananowej odzywki... Oh, well; life is brutal and full of zasadzkas.

                          Wszystko sie dzieje naraz. Wczoraj mlody pyton - nie mylic z Pytonem...hihi...wygrzewal sie na asfalcie przed nasza chalupa. Udalo sie zwierze zapedzic do zagrody, czyli poprzez grzadke z przodu domu na wolna posesje obok, skad mam nadzieje nie wynurzy sie ani 'baby' ani jego rodzina w najblizszej przyszlosci. Amen

                          Sprzatam wiec ogrod coby nas cosik nie uzarlo. A'propos, uzarl mnie kilka dni temu 'funnel'. Mowa o pajaku tym wielkim czarnym, flagowym, ktorym straszony jest kazdy turysta przed przylotem do Australii. Wina nie byla pajka tylko moja, bo wygrzebujac liscie w szale wariata z przerwami w i bez rekawiczek - zlapalam go akurat nie majac rekawic.
                          No wiec albo jestem 'lucky' bo trafilam na wersje bez jadu, albo jestem 'lucky' bo trafilam na wersje z jadem ale czesc glowna jadu trafila na paznokiec, mala pod...bo nic mi nie bylo.

                          Nie potrafie tego wyjasnic, bo powinnam pomimo wyladowc w szpitalu (nie psychiatrycznym) w stanie ciezkim i bolu ogromnym.
                          Sztuke ktora mnie kasnala obejrzalam nieco pozniej, bo wiem gdzie mieszka i lotaboga, jest to najdorodniejszy osobnik meski tego gatunku przeze mnie widziany. Niestety ceni sobie prywatnosc, wiec na zdjecia nie ma co liczyc. Niemniej lubimy sie chyba...haha...bo siedzi sobie cichutko w dziurze pod kamieniem skad wygjadaja mu czarne tluste lapki i lypie na mnie, jak sprzetam w poblizu.

                          Sowa w nocy jest ok, cykady - bosko - chociaz 60 decybeli to tez przesada. Lamane galezie przez posumy - ok, znam.
                          Ale musze poszukac; jaki ptak w nocy wydaje glos przypominajacy szczekanie malego ratlerka? doprowadza mnie to szalu, nie glos ale swiadomosc, ze ptak moze?
                          Oraz
                          insekt, czy cos co w nocy wydaje odglos glosno obcinanych paznokci? Noz kurna chata, please jest to denerwujace, podejrzane i oburzajace..hihi

                          Jest fajnie.

                          Kan



                          • 24.12.12, 22:21
                            Oto Queensland wlasnie - moja corka byla tam pol roku.
                            Pomimo roznych fobii (pajaki, owady, roznego rodzaju pelzajace,
                            fruwajace, futerkowe i bezfuterkowe;-)) przywiozla wspaniale
                            wspomnienia i ponowna chec wyjazdu, ktora "popelnila" ok. miesiaca
                            pozniej,,,,,,
                            --
                            Carpe diem
                            • 25.12.12, 01:21
                              U nas w Wrszawie wieczerze wigilijne też były białe. Wprawdzie i po prawdzie mokre i wyjątkowo śliskie, ale jeszcze białe. Rano przeżyłam koszmar, wioząc Kota Rany Boskie na zastrzyk, niby miasto puste, ale jeździć prawie się nie dawało. Każdy skręt kierownicy (pomimo opon zimowych) sprowadzał się do niekontrolowanego poślizgu. Istny horror. Teoretyczny oczywiście bo mnie akurat takie jazdy strasznie śmieszą i cieszą:-) Potem byłam na spacerze z Krowisią i miałam upojne wrażenie, że kroczę po powierzchni "creme brulee".Na kilunastu cerntymetrowej powierzchni śniegu była słodka warstwa lodu. Każdy krok chrupał upojnie zanim stopa zapadła się we właściwy, głęboki sposób.
                              Mrau, jak ja lubię zimę:-)
                              --
                              - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
                              Wino jest dla ludzi dobrych, woda dla złych, potop jest najlepszym na to dowodem. Ja jestem dobrym człowiekiem!
                              • 25.12.12, 09:49
                                No, nareszcie wyhynelas z zaswiatow. wprawdzie spotykalysmy sie gdzie indziej, ale mi Cie tu brakowalo. Co jest Kotu Rany Boskie?? Mam nadzieje, ze nic powaznego?
                                Zima jest piekna, ale gololedz niekoniecznie. To chyba 2 lata temu bylam zima w Wawie
                                i nie moglam wrocic do domu, bo odwolali z powodu gololedzi moj lot. I dowiedzialam sie o tym po paru godzinach na lotnisku:(((( Ale Warszawa byla wtedy przepiekna, pamietam sliczna choinke na Placu Zamkowym, pamietam mnostwo swiatel na Krakowskim i na Starym Miescie. Bylo pieknie. A u mnie dzis tylko 11 stopni, wczoraj bylo 15....W Monachium poibili wczoaj rekord: +20 stopni!!!!
                                --
                                "Nie trac czasu ani slow na darmo,
                                nigdy juz ich nie odzyskasz"
    • 24.12.12, 13:17
      ze pierwszy wpis odbywa sie o 13.14, to tego jeszcze nie bylo! Powinnam sie wkurzyc, ale musze Wam cos powiedziec, cos wspanialego na miare odkrycia Ameryki. Otoz od 50 lat pieke w Wigilie zawijane ciasto drozdzowe z makiem. Tak juz mam, Wigilia musi u mnie w mieszkaniu pachniec slodkim ciastem. Robienie ciasta drozdzowego jest zmudne, wymaga cierpliwosci i sily w ubijaniu ciasta. I otoz wczoraj, w ostatniej chwili podyktowala mi siostra nowo odkryty i przez nia wyprobowany przepis na to ciasto. Absolutna re-we-lac-ja!!
      Niby robi sie tak samo, a jednak o polowe krocej, o polowe latwiej. Moje dwie strucle wlasnie wsadzilam na 40 minut do pieca i jak narazie znam ich smak z zachwytow rodziny, ktora zdazyla siostrze opedzlowac juz cala jedna strucle. Ten przepis to dla mnie najpiekniejszy prezent urodzinowy. Pochodzi zreszta od...Jadwigi Hartwig!!
      --
      "Nie trac czasu ani slow na darmo,
      nigdy juz ich nie odzyskasz"
    • 24.12.12, 14:27
      dziekuje za miarke. zapisalam te 250 ml w kilku miejscach, zeby za miesiac nie pytac znowu:)))
      Zaraz po Swietach bede piekla piernik, do ktorego mi ta miarka byla potrzebna. Podobno rewelacja, ale wiádomo: kazdemu smakuje co innego, wiec ciekawa jestem wlasnych wrazen.
      Jak bedzie dobry, to tu podam kilka sztuk do sprobowania:)))
      --
      "Nie trac czasu ani slow na darmo,
      nigdy juz ich nie odzyskasz"
      • 25.12.12, 10:01
        Zapisz 200 ml bo (wybacz blusiku) zwykla polska szklanka ma te pojemnosc
        :)
        --
        30 stoi za wiek oczywiscie
        • 25.12.12, 10:07
          widocznie sa dwa rozmiary szklanek kielbiu. w miedzyczasie zmierzyla jednak moja siostra i jej szklanki maja faktycznie 250ml. Poniewaz przepis jest od mojej siostry, wiec biore tym razem te 250 ml. ale to potwierdza jeszcze raz jak beznadziejne sa przepisy na szklanki czy inne pojemniki. moga od razu pisac "na oko".
          Tak samo lyzki/lyzeczki. Mam 3 rozne komplety i wielkosc lyzek rozni sie zasadniczo.
          --
          "Nie trac czasu ani slow na darmo,
          nigdy juz ich nie odzyskasz"
        • 25.12.12, 10:10
          Bluesie, znowu mi odbiło. Oczywiście nie osobiście, chociaż może też trochę,ale tym razem chodzi mi o maila:-( Muszę coś wymyślić bo mnie trak szlafi jak mawiała moja babcia.
          Ewa, niestety Kot Ranyboskie ma przechlapane:-( Nie będę się rozpisywać w temacie, jest jak jest.
          Lecę do garów, bo mam na dzisiaj ponad dwudziestkę gości w planach, a lekki acz zdecydowanie zuważalny katz trzyma od "powstania" :-)
          --
          - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
          Wino jest dla ludzi dobrych, woda dla złych, potop jest najlepszym na to dowodem. Ja jestem dobrym człowiekiem!
    • 25.12.12, 11:10
      Fedorko, udanego party swiatecznego!
      Za oknem +6 i odwilz i jakos tak burawo, brzydko. Sanki i balwany z najmlodszym pokoleniem niestety musza poczekac. No, ale poczytamy bajki, bo dzis obiad i sobremesa u pokolenia mlodszego, wiec najmlodsze dodane w pakiecie. Ale bardzo fajne i pogodne jest :-)

      Ewa, zasiegnelam jezyka u starszyzny rodzinnej i sklaniaja sie do 220-230 w szklance, a jak czubata, to 250 ml. Ale jesli wszystkie pomiary ida na szklanki to i tak proporcje beda wlasciwe, bo ustalisz dana miarke i bedziesz sie jej trzymac.
      Osobiscie tez nie lubie miarek typu szklanka, filizanka, lyzeczka, bo dizajny sa rózne i nic do niczego nie przystaje.
      A generalnie, mimo ze wigilia byla umiarkowana, to wcale mi sie nie chce jesc. Nawet o jedzeniu dywagowac :-) Pewnie syci mnie sam widok zastawionych stolów :-)

      Odpoczywajcie biernie lub czynnie, jak komu pasuje. Milych, wesolych Swiat :-)
      • 25.12.12, 11:30
        masz racje Jutka, zobacze jak sie to ma do innych dodatkow i zadecyduje ile das.
        Wlasnie jem TRZECI kawalek mojego przepysznego makowca. Od dziecinstwa jem w Swieta jedynie ciasto na sniadanie, nawet teraz, gdy wczoraj wieczorem prawie nic nie jadlam. Ale w pamieci zostaly Wigilie z wieloma pysznymi daniami i wielkim jedzeniem w Swieta wogole, wiec jakies popoludniowe kawki i ciasta nie mialy prawa istnienia. Po poludniu to sie chodzi na spacer celem ubicia w zoladku zjedzonych kalorii. A propos: troche mnie podrzucilo jak na fehsbuku przeczytalam wczoraj wpis mojej 13-letniej chrzesniaczki: "Wesolych, i niech nam te wszystkie kalorie pojda w cycki (dziewczyny) a chlopakom gdzie indziej". Nie wiem co o tym myslec....Chyba ja poprosze zeby mi dala bana na fejsbuku, bo to rzeciez dopiero poczatek...
        --
        "Nie trac czasu ani slow na darmo,
        nigdy juz ich nie odzyskasz"
        • 25.12.12, 11:36
          To nie Jutka, tylko Blues Ci dawała porady kulinarne. :-)

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          • 25.12.12, 11:47
            ale Wyscie z Kielbiem wzniecily watpliwosci co do tego co powiedziala Blues i moja siostra. Wiec postanowilam luzniej spojrzec na te rozmiary:)))
            --
            "Nie trac czasu ani slow na darmo,
            nigdy juz ich nie odzyskasz"
    • 25.12.12, 11:21
      Mam dzisiaj dzień kompletnie i zupełnie wolny, bo do jutra rodzinka odpoczywa od siebie. ;-)))
      Spałam prawie 9 godzin, chyba zaczynam znowu normalny cykl snu/odpoczynku, co mnie niezmiernie cieszy. :-)

      Co mnie niezmiernie martwi natomiast, to podejrzenie graniczące z pewnością, skąd te moje zimowe tutaj choróbska co roku, napady niekontrolowanego kaszlu pomieszane z dybukiem, siedzącym okrakiem na grudzimej (zam.). OTUSZ zam., uwaga! MAM KURWA MAĆ ALERGIĘ NA KOMINEK!!! Ja pierdolę.
      Podejrzenie pojawiło mi się "znikąd" kilka dni temu, jak - męcząc się z bolesnymi, piekącymi atakami kaszlu, zdałam sobie sprawę ze wspólnego mianownika wszystkich moich chorób, pojawiających sie co roku o tej porze roku z ŻD. Kominek buzujący od rana do nocy. No to następnego dnia zrobiłam eksperyment: rozpaliłam w kominku później, po południu dopiero; drewna dorzucałam mało i rzadziej, i co pół godziny otwierałam okno na 10-15 minut. Różnica była wielka. Wczoraj zaś u siostry na wigilii palił się kominek, i chyba z 15 razy musiałam odejść od stołu, takie miałam ataki.
      No i po powrocie wczoraj zaczęłam buszować po necie, i zdałam sobie sprawę, że spalające się drewno, również w kominkach, to alergen i niszczyciel pierwszej wody. KJAP!!!
      Oczywiście: lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć. Ale. Następna rzecz, która sprawia mi przyjemność a jest dla mnie zabójcza. KJAP.

      Po powrocie wybiorę się po sąsiedzku do alergologa, znowu zrobimy testy, może coś się da zaradzić? Tylko problem też w substancjach chemicznych, uwalniających się z palonego drewna: nie tylko są rakotwórcze, ale zmieniają DNA! Błeee.

      No nic to. Dzień bezkominkowy sobie robię. Mam kupkę rzeczy do poczytania, skończę reorganizację kuchni, posłucham muzyki. Fajnie.

      Miłego dnia :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 25.12.12, 11:44
        No wspolczuje Ci bardzo bo kominek to mila rzecz ...


        --
        30 stoi za wiek oczywiscie
        • 25.12.12, 13:06
          Dzięki, Kiełbiu... Sama sobie współczuję. Stychnerf przemeblowuję kuchnię. No bo co innego. :-)

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 25.12.12, 11:52
        na obiedzie dzisiaj bedzie tez moj mlody przyjaciel, ktory jest drem chemii. Chetnie mnie meczy roznymi takimi na ten temat jak i z czym nalezy polykac rozne lekarstwa, przy czym nie streszcza sie niestety, tylko tlumaczy mi procesy chemiczne nastepujace we mnie:))) uzywajac roznych chemicznych nazw, wiec czuje sie jak na lekcji chemii. Ale wracajac do adremu (zam., jakby kto nie wiedzial), spytam go czy cos wie na temat spalanego drzewa. A mnie osobiscie przychodzi na mysl, ze moze bedziesz musiala niestety zrezygnowac z drewna, ale sa jakies inne "palacze" dla alergikow? Bo przeciez nie jestes pierwsza z ta dolegliwoscia.
        Przykre, cholera. Twoj kominek to przeciez jednba z atrakcji ZD.
        --
        "Nie trac czasu ani slow na darmo,
        nigdy juz ich nie odzyskasz"
        • 25.12.12, 13:08
          Spytaj, Basiu. Plus zapytaj, czy jest jakaś różnica, jesli się używa zamiast drewna brykietów. No bo brykiety jedna ze ścinków drewna są zrobione, ale producenci oczywiście zachwalają, że brykiety są "przyjazne dla alergików". Ale ja producentom nie ufam.

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          • 25.12.12, 20:18
            dopiero teraz Twoje pytanie przeczytalam, wiec nie pytalam o brykiety. Ale powiedzial, ze przy spalaniu drzewa (drewna?) powstaja gazy, ktore przy dobrze zbudowanym wyciagu/kominie nie maja prawa ulatniac sie do mieszkania. Bylismy wlasnie u znajomej i tez byl zapalony kominek i mowila, ze jak czasami komin nie jest przeczyszczony to u niej tez pachnie gaz. Kto Ci kominek wraz z wyciagiem do komina budowal? Jakas specjalna firma?
            Poszukaj jakiejs solidnej firmy zeby wyciag sprawdzila i ew.poprawila. Jest w kazdym razie nadzieja, ze kominka bedziesz dalej uzywac.
            --
            "Nie trac czasu ani slow na darmo,
            nigdy juz ich nie odzyskasz"
            • 26.12.12, 09:56
              Dzięki, Basiu. Tę teorię znam od kilku dni, od kiedy zaczęłam się tym interesować i pytać wokół. Rzecz okazuje się być bardziej skomplikowana. Otusz (zam.):
              Typ kominka, jaki mam, ma wkład żeliwny z obudową (wklejam zdjęcie)

              http://i47.tinypic.com/27wzj2a.jpg

              Kominek nie jest podłączony do ogrzewania całego domu, i ciepło do salonu idzie przez: a) szybki, i b) taką siatkę umieszczoną wysoko na wywiewie (to brązowe na górze, siatki na zdjęciu nie widać), u mnie rozmiarów 30 cm na 12 cm.
              I przez tę siatkę dostaje się do pomieszczenia ciepłe powietrze, a z nim mikro-drobinki różnych chemikaliów, powstających w procesie spalania drewna.
              I tutaj jest clou problemu. Te mikrodrobinki są i tak niezdrowe, ale u niektórych ludzi powodują reakcje alergiczne układu oddechowego. Jak u jorstruli.
              Te cząsteczki są tak małe, że nie istnieje siatka, która by była w stanie je filtrować.
              Tak więc wszystkie kominki z wkładem żeliwnym, które mają taki odpływ ciepła do pomieszczenia będą dla mnie masakrą.
              Jedyny typ kominka, gdzie takiego problemu mieć nie będę, to tzw. kominek szamotowy, czyli zbudowany jak piec kaflowy, gdzie ciepło się kumuluje w cegłach szamotowych w obudowie i jest oddawane ścianami kominka. No, jak piec kaflowy.
              Wniosek: muszę zmienić kominek na ten szamotowy kominko-piec. Pytanie dodatkowe, na które jeszcze nie znam odpowiedzi, to koszt takiego przedsięwzięcia. :-///
              Będę szukać zdunów i specjalistów od takich kominków, niech mi przyjadą i wycenią.
              Jeśli uciągnę finansowo, to zlecę zrobienie kominka w podobie pieca kaflowego, może i stare poniemiecki kafle by się udało gdzieś zdobyć.

              No i tak to, pszepaństwa, wygląda.


              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              • 26.12.12, 10:07
                on mowil o gazie, a wiec jeszcze trudniejsze od pylkow. A jak wyglada normalny kominek otwarty, dostatecznie gleboki, z dobrym wyciagiem?

                A tak wogole, to pozdrawiam w ten piekny, wiosenny i sloneczny poranek! plus 10...i obledne slonce.
                --
                "Nie trac czasu ani slow na darmo,
                nigdy juz ich nie odzyskasz"
                • 26.12.12, 10:31
                  Otwarty kominek wygląda jeszcze gorzej. :-)

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 25.12.12, 12:23

      wlasnie podlalam kwiaty na balkonie i na klatce schodowej. Kwitnie gerania, fioleczki i jeszcze inne egzotyczne co nazwy zapomnialam.... A w kuchni opedzic sie nie moge od much. Zwabil je zapach gesi w piekarniku czy okruszyny maku na talerzu? I wogole: co maja muchy do zalatwienia o tej porze roku?
      --
      "Nie trac czasu ani slow na darmo,
      nigdy juz ich nie odzyskasz"
      • 25.12.12, 13:09
        U mnie muchy też się obudziły. Przy tych temperaturach to myślą, że wiosna jest. :-)))

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 26.12.12, 10:30
      Niezbyt dobrze spałam i czuję się, jakby walec po mnie przejechał. :-(
      Za oknem niebieskie niebo, troszkę chmur; w necie piszą, że ma być dzisiaj 6 C i bez deszczu. Tyszpiknie.
      Program na dziś jest dość luźny i zrelaksowany. Obiad rodzinny u mamy, reszta dnia i wieczór do mojej dyspozycji. Skończę pozostałe 5% reorganizacji kuchni, poczytam, obejrzę jakiś film na DVD.
      A teraz siedzę sobie nad druga kawą, gra radio FIP, choinka się świeci, jest fajnie.
      Czego i Wam życzę (c) m.k. :-D


      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 26.12.12, 10:51
        Obsewuje roznoronosc ptactwa przelatujacego do nas. Mamy regulrnie stado kookabar rodzice + 3 dzieci. Caly ten gang powoduje haslas niesamowity. Zachowuja sie tez jak male pieski siedzace na plocie, dopingujace, asystuajace az do momentu pojawienia sie halasu - tym byli nasi znajomi z 3-ja dzieci. Wszystkie ptaki znikneky...haha

        A przylatauja papugi rozmaite; wlaczajac 'endemic' pale headed lorrikets - piekne, zotle glowy i niebieskie tulowie.

        Dzisiaj pojawil sie tez 'elusive' Wonga golab' - nie nalezy mylic z golebiem skalnym srajacym na miejski parapet. Wonga jest nieuchwytny; ma biala czapeczke, bialy gorsecik i podwozko biale z czarnymi kropkami. Znika szybko...

        Kan
      • 26.12.12, 15:58
        Pytko, właśnie przeczytałam o przypadłości kominkowej. Przykro mi bardzo, bardzo. Czyli jak kominka nie palisz, to jak ręką odjął?
        Wiesz, to znaleźć źródło corocznej przypadłości, jednak lepiej niż rok w rok mieć zepsute Święta. No, nie zepsute, zupierdliwione letko.
        Rozwiązanie z kaflopiecem się zacne wydaje, do takich kafli się można przykładać z plecami i poduchą, lub nogami czyco. Bardzo przyjemnościowe doświadczenie.

        Śnieg się poszedł paść cały właściwie, za to pogoda dużo bardziej jest spacerowa niż ów tęgi mróz. Ale wiecie co, po tym spacerze nad Wisłą, co zabrałam nań mego psa, pies się przestawił na tryb zimowy i kompletnie przestał gubić włosy! Mam cudownie czystą podłogę od wielu dni, uwierzyć w to nie mogę. Poza tym dochodzę do siebie po towarzyskim maratonie poprzednich dwóch dni, słucham Sinatry, i się zdylemaciłam wpomiędzy dwoma kryminałami - mianowicie "Człowiek nietoperz" Jo Nesbo oraz "Traitor's Gate" Anne Perry. Hm....
        --
        wasza stokrotka
        • 26.12.12, 19:11
          Słusznie prawisz. Zaczęłam się już na ten kaflopiec cieszyć. :-)

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 26.12.12, 17:47
      -15 i ostre slonce

      kota choinke nadal rozbiera

      CJ - zapomnieliscie swoje prezenty zabrac :)
      --
      co bylo to bylo
      co moze byc jest
      a bedzie to co bedzie
      • 26.12.12, 18:06
        .... a przepis na tę szynkę co jej peany Kris piał na wątku Ewy, to by można wydębić? Bo się zaśliniłam czytając, tak to smakowicie brzmi :))


        --
        wasza stokrotka
        • 26.12.12, 18:23
          a na fejsbuku jakas nieznana mi osoba pisze o pysznym wegetarianskim bigosie. ktos ma pomysl? nie chce mi sie tam pytac
          --
          "Nie trac czasu ani slow na darmo,
          nigdy juz ich nie odzyskasz"
          • 26.12.12, 22:21
            bigos, bez miesa, z grzybami, przyprawami, winem itd
            robie na wigilie, danie "wniesione" przez M do menu
            --
            co bylo to bylo
            co moze byc jest
            a bedzie to co bedzie
            • 27.12.12, 09:17
              to sie w Polsce nazywalo bigos mysliwski: kapusta na stole, mieso w lesie:)))
              --
              "Nie trac czasu ani slow na darmo,
              nigdy juz ich nie odzyskasz"
        • 26.12.12, 18:58
          to to bylo, M przygotowal w calosci :)

          www.jamieoliver.com/magazine/recipes-view.php?title=jamie-s-jerk-ham
          tequila byla obok
          --
          co bylo to bylo
          co moze byc jest
          a bedzie to co bedzie
          • 27.12.12, 15:04
            Śliczne dzięki :)))
            Ależ to ingrediencji różnistych, no no no!

            --
            wasza stokrotka
    • 26.12.12, 17:50

      nie moge znalezc naszej rozmowy o cukrze brzozowym, a zapomnialam jak sie nazywa:(((
      pomoz prosze.
      --
      "Nie trac czasu ani slow na darmo,
      nigdy juz ich nie odzyskasz"
      • 26.12.12, 17:54
        ksylitol. Po niemiecku zupelnie inaczej: Xylitol:))))
        --
        "Nie trac czasu ani slow na darmo,
        nigdy juz ich nie odzyskasz"
        • 26.12.12, 19:12
          Hahaha, no widzisz, chcieć to móc. :-)))

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          • 27.12.12, 10:12
            ... i dobrze, troche zoladek odpocznie. Do Sylwestra:)

    • 27.12.12, 10:15
      Odespałam zaległości z zeszłej nocy, od razu i poziom energii się podniósł. :-)
      Za oknem słońce i - w większości - niebieskie niebo, ale zapowiadają na dziś deszcze, maks 7 stopni. Jutro ma padać lekki śnieg.

      Do wieczora na pewno jestem w domu, a potem albo ja pojadę do koleżanki, albo ona przyjedzie tutaj: jeszcze musimy to uzgodnić.
      Poza tym boli mnie od kilku dni prawy przegub. Upierdliwa upierdliwość. Chyba w końcu owinę bandażem elastycznym, bo coraz bardziej mi to doskwiera.

      I tyle pierduł poświątecznych. :-)
      Miłego dnia :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 27.12.12, 15:15
        No tak, po Świętach. Wiecie co, od kilku dni zauważam zdumiewający fenomen. Mianowicie brak tłumów. Na moim osiedlu panuje doskonała cisza, przedświątecznych zakupów dokonywałam w prawie pustych sklepach. Przemieszczając się w trakcie Świąt, też doświadczałam pustki na ulicach, drogach i w autobusach. Jacyś przydrożni ludzie to tu to śmu. Wracając z Wigilii późną porą dwaj panowie z pieskiem mi życzyli Wesołych Świąt :)

        Może istotnie ten koniec świata nastąpił był i większość ludzi zniknęła trafiona szlakiem, a jakieś niedobitki tylko zostały, typu ja? I Wy? Dwóch panów z pieskiem? Pan kierowca co podjechał kompletnie pustym autobusem na przystanek w tę noc wigilijną, aby mnie do domu zawieźć? Hm.... Dziwne dziwy...

        Nadgarstek koniecznie od razu elastycznym bandażem Pytonie, uprzednio posmarowawszy maścią końską, lub amolem :)))
        --
        wasza stokrotka
        • 27.12.12, 18:00
          Stokrotku, rano nasmarowałam Argolem i owinęłam bandażem elastycznym. Pomaga. :-)

          Był u mnie pan zdun, obgadaliśmy, obejrzałam zdjęcia jego projektów. :-) Latem zrobi mi piec kaflowy, z drzwiczkami z szybą. :-) Piec będzie zielony. A do obu sieni, na górze i na dole, dam po wolno stojącym piecyku kaflowym. Jeden niebieski, jeden zielony. :-)))))))))
          Cieszę się. :-D

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          • 27.12.12, 18:04
            oj, to bedzie slicznie, Jutka. Palic bedziesz wylacznie drzewem?

            I jeszcze jedno pytanie: z jakiego powodu uzywasz cukru brzozowego?
            Potem Ci napisze, co mi o tym moj chemik odpisal.

            "Nie trac czasu ani slow na darmo,
            nigdy juz ich nie odzyskasz"
            • 27.12.12, 18:15
              Palić można drewnem, węglem, brykietami, czymkolwiek byle nie koksem. Ja pewnie drewnem i brykietami będę palić.

              A cukier brzozowy jest zdrowszy od cukru. :-)
              Masz tutaj informacje:
              www.twoj-lekarz.com.pl/artykuly/metody-leczenia/cukier-brzozowy-zrowy-cukier

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
          • 27.12.12, 18:05
            No to się nazywa szybka akcja Pytonie :))) Brzmi fantastycznie. Łapkę kuruj.


            --
            wasza stokrotka
    • 27.12.12, 18:04
      A u nas pierdyknelo. Miasto do szczetu zasypane a sypac ma do poznego wieczora. Zapowiadaja do 50cm. Najgorsze zas to jak sypie: sniezyca kolujaca, czyli wali z i w kazdym kierunku, czyli tak czy siak, ciagle prosto w slepia.

      Tak jawi sie w tej chwili balkon:

      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/cHRxHus5VzVIegwyqB.jpg

      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/yFE2cihYufVyVpqs0B.jpg

      --
      Atenção, curva perigosa!
      • 27.12.12, 18:10
        Niesamowite! Uwielbiam Twoje reportaze balkonowe:))) Wypusc Nine na balkon:))))
        --
        "Nie trac czasu ani slow na darmo,
        nigdy juz ich nie odzyskasz"
        • 27.12.12, 18:20
          Tam moze jedynie jakis specjalny kanadyjski kret z polnocy by sie w tej chwili dostal :) Nina zalega w poscieli i olewa.

          Kurcze, chcialem odsniezyc oba balkony, ale lopata chyba w samochodzie z Brazem. Mam nadzieje, ze balkon nie pierdyknie do jego powrotu.

          --
          Atenção, curva perigosa!
      • 27.12.12, 18:27
        SiDżej, nie zazdroszczę! Siedź w cieple, skarpety na stopy, kalesony na dupę, szklanicę w dłoń! :-)

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • 27.12.12, 18:36
          mam nadzieje, ze masz cieple mieszkanie, cejocie. Jak nie, to nic tylko pod koldre przytulic sie do Niny!

          Jutka, moj chemik napisal:
          grundsätzllich: JEDER süßstoff ist ungesund: macht BLÖD, da er ablagerungen in gehirn produziert und verursacht ablagerungen in gewebe, also eine basis für herzinfarkt und schlaganfall und verfettung;

          ALSO, daraus folgt: finger weg von süßstoff!
          tlumacze: kazdy slodzik jest niezdrowy: oglupia, bo produkuje (cos, co sie osadza, nie wiem jak to przetlumaczyc) w mozgu, te same "osady" w tkankach, jest wiec bazom (zam) dla zawalu, wylewu i otluszczenia. Z tego wynika: rece precz od slodzikow!

          I wiesz co, ja mu bardziej wierze jak innym zrodlom internetowym. Wiec ty brzozke, ja buraki cukrowe popieram:)))
          --
          "Nie trac czasu ani slow na darmo,
          nigdy juz ich nie odzyskasz"
          • 27.12.12, 18:43
            Bzdury gada Basiu. Biochemikiem ani lekarzem nie jest, więc pozwolisz, że ja będę słuchać lekarzy. Oraz mądrości ludowych - od wieków sok z brzozy pijano ze względu na jego lecznicze właściwości.
            Widzę, że nie przeczytałas nawet linku, który podałam...

            No ale, ja decyduję za siebie, Ty za siebie, no i gites. :-)

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            • 27.12.12, 19:10
              zeby nie bylo watpliwosci: ja sie z Toba nie sprzeczam. Ale o slodzikach nasluchalam sie od lat tyle zlego, ze sama ich unikam. Wiem, ze brzoza ma jakies pozytywne dzialanie, sama na wycieczkach lubie sie do brzozy przytulac:))) albo przynajmniej czolo na jakis czas przytykac do bialej kory.
              --
              "Nie trac czasu ani slow na darmo,
              nigdy juz ich nie odzyskasz"
              • 27.12.12, 19:21
                Wszystko zalezy od ilosci spozywanego cukru czy slodzikow.
                Przy czym niebezpieczenstwo tkwi rowniez w cukrze ukrytym w produktach, w ktorych nikt cukru nie podejrzewa, tudziez w lekcewazeniu ilosci wypijanych dziennie slodzonych herbat czy kaw, albo tez przemyslowych sokow, napojow czy roznych modnych latte macchiato czy kaw smakowych.
    • 27.12.12, 19:39
      niech to wszystko .... trafi
      Cj, szczesciarzu! tylko sie balkonem musisz martwic

      ja, jako posiadacz posesji, mam miec odsniezony dostep do chalupy z obu stron - droga p.poz na trawniku z tylu tez
      wlasnie mi lopata do odsniezania rozwalila,
      Mlody co dopiero poltorej godziny temu zgarnal z 20 cm i znow sie wydostac z domu nie da

      --
      co bylo to bylo
      co moze byc jest
      a bedzie to co bedzie
      • 27.12.12, 21:06
        Jak skonczysz, to podrzuc lopate, co? :) Mnie tu calkiem zasypalo, a Braza z lopata nie ma:

        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/OtYYta60y9rJbC2WEB.jpg
        --
        Atenção, curva perigosa!
        • 27.12.12, 21:43
          musialam sie przekopac przez caly ogrodek grabiami i lopatka na smieci, by sie dostac do samochodu, tam wersja mini sprzetu odsniegowego

          rowno po kolana...

          teraz to juz ani raczka, ani nozka nie ruszam
          --
          co bylo to bylo
          co moze byc jest
          a bedzie to co bedzie
          • 27.12.12, 21:49
            Kurwa, no ze smietniczka nie pojde na balkon! ;)) A moze...

            --
            Atenção, curva perigosa!
            • 27.12.12, 22:01
              Chyba jednak pojde, bo patrz tylko:

              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/D7kcZsRu3HtEgQTymB.jpg

              A to z okna, gdy recznie odsniezylem zewnetrzny parapet, bo tam snieg zalegal do 3/4 wysokosci okna:
              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/iHzK3P9fj9qxJZ4DKB.jpg
              --
              Atenção, curva perigosa!
              • 27.12.12, 22:05
                hi hi
                piekne

                tu powoli zwalnia
                --
                co bylo to bylo
                co moze byc jest
                a bedzie to co bedzie
                • 27.12.12, 22:30
                  Otworzylem drzwi balkonowe i cala czapa sniegu sie do pokoju wladowala, wiec rozpoczalem od odsniezania pokoju. Nastepnie, tak, SMIETNICZKA, zaczalem spychac snieg, gdy dobilem do dna, okazalo sie, ze szufla do odsniezania lezala caly czas na balkonie pod calym tym sniegiem.

                  U mnie nawiewa caly czas, mam jednak nadzieje, ze zgodnie z zapowiedziami wkrotce ustanie i nie bede musial tam wracac.

                  --
                  Atenção, curva perigosa!
                  • 28.12.12, 02:07
                    skonczylo sypac na dzis
                    pojawily sie lopaty i odsniezarki, ciekawe kiedy bedzie mozna normalnie przejsc chodnikiem
                    --
                    co bylo to bylo
                    co moze byc jest
                    a bedzie to co bedzie
    • 28.12.12, 10:00
      W przerwie świąteczno-noworocznej piątek nie ma konotacji piątkowej, czyli końca tygodnia pracującego. Podaruję więc sobie tradycyjny tytuł. :-)))

      Za oknem niebieskie niebo, i doszłam do wniosku, że internetowe prognozy pogody można sobie o kant dupy rozbić. Na wczoraj zapowiadali deszcze - nie padało. Na dzisiaj gadali, że śnieg - na razie się nie zapowiada. No i szydło im w gadupę (cycat). :-)

      Muszę za godzinę wyskoczyć do powiatu, kilka rzeczy załatwić, a potem wracam i okopuję się w domu do poniedziałku. Jutro/pojutrze robię konfitury i galaretki z pigwowca, dzisiaj przyjmuję koleżankę na kawie i cieście, a poza tym książki, filmy, płyty, dolce far niente. Aaaaa, sałatke jarzynową zrobię, byłabym zapomniała. :-)

      Miłego piątku wszystkim :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 28.12.12, 13:48
        za oknem bucza, pikaja i dzwonia- znaczy daja znac kierowcom, zeby sie zwlekli z lozek i wykopali swoje auteczka zanim mega plug przyjedzie
        mega plug jest naprawde mega, sluchac go i wibracje czuc podloza z odleglosci kilku skrzyzowan

        mam nadzieje, ze do poludnia sie rozprawia z zywiolem i bede mogla pobiec po malze, mam straszna ochote na malze z fenkulem
        --
        co bylo to bylo
        co moze byc jest
        a bedzie to co bedze
    • 28.12.12, 14:00
      Pojechalam z corka do miasta na poswiateczna wloczege po sklepach ale nic wlasciwie nie kupilysmy. Ku naszemu zdziwieniu jarmark jeszcze dziala, wiec oczywiscie nie obylo sie bez plackow kartoflanych.

      Pogoda cudna, blekitne niebo, slonecznie, spokojnie. Taka zime lubie.
    • 28.12.12, 14:52
      melduje ze mam angine. zupelnie mi to nie pasuje. od wieczora "opycham sie" aspiryna i innymi medykamentami, mam tez tabletki do ssania. mam uczucie jakbym sie dusila, gardlo jest pewnie spuchniete i powietrze przechodzi jakby z oporem. dawno juz nie bylam chora, wiec zapomnialam jak to nieciekawie:(((((
      No, wracam do lozka.
      --
      "Nie trac czasu ani slow na darmo,
      nigdy juz ich nie odzyskasz"
      • 28.12.12, 15:57
        Ewa, moze jest Ci potrzebny antybiotyk? Idz do lekarza.
        • 28.12.12, 16:06
          wstalam wprawdzie jak widzisz, ale do lekarza bym sie nie dowlokla. Mam naprawde miekkie kolana... Mam w domu rozne lekarstwa, antybiotyku nie, bo bym i tak bez konsulracji z lekarzem nie zazyla. Ale na noc wezme niezawodny Wick MediNait i jestem pewna ze jutro bede mogla wyskoczyc po miod i chleb! Zycie singla nauczylo mnie nie piescic sie zanadto z soba.
          --
          "Nie trac czasu ani slow na darmo,
          nigdy juz ich nie odzyskasz"
    • 28.12.12, 15:56
      Piece to moje dziecinstwo. W kazdym pokoju stal wielki piec jeszcze z poniemieckiej szamotki i kafli. A w tzw pokoju dziennym, stolowym stal najwiekszy i zawieral dochówke.To rodzaj schowka/piekarnika montowanego z boku pieca tak w polowie wysokości gdzie dochodzily golabki albo bigos albo inne solidne danie na zimowe dni. Jutka, daj sobie zrobic dochówke, to cudowny wynalazek!
      Na wybrzezu nad wyraz piekna pogoda. Troche powyzej zera i cudowne slonce.
      Wczoraj obbylam dlugi spacer po bajkowo oswietlonej Gdyni. Startuje do ogólnopolskiego konkursu na najladniej oswietlene swiateczne miasto. Na razie wygrala w województwie :-)

      Rose i CJ, macie bardzo puchato za oknem :-) Ale chwilowo wole te sucha i sloneczna pogode co tu mamy :-)
      Ewa, naduzywaj miodu! Z czym sie da. Jest bardzo pomocny na gardlo!
      • 28.12.12, 16:04
        w moim rodzinnym domu tez byly wspaniale kaflowe piece. W sypialni sie nie grzalo, za to przed polozeniem sie do lozka grzala nam mama pierzynke na nagrzanym kaflowcu. To bylo wspaniale. I za dochowka, twana tez duchowka (moze to tylko na Ukrainie, bo stamtad to mam), byla tez. Miala ozdobne, metaowe drzwiczki. Piekne to bylo.

        Bluesie, resztke miodu zuzylam do makowca:(((( Dzis mialam isc na zakupy do polskiego sklepu wlasnie zeby kupüic miod gryczany, bo chcialam upiec piernik....
        Nie mam tez kawalka kury zamrozonej, na leczniczy rosol. Bede o tym myslec w przyszlosci. Mam duzy problem z tym, zeby kogokolwiek poprosic o pomoc. Osobisty ma ten nowy dom 40 km ode mnie, w gorkach, wiec i kawalek serpentyny jest. Przysiegal, ze to nie bedzie problem, a jednak nie czulabym sie dobrze proszac go o zakupy....
        --
        "Nie trac czasu ani slow na darmo,
        nigdy juz ich nie odzyskasz"
      • 28.12.12, 16:34
        piece :)
        cale moje dziecinstwo, ogrzewanie koldry i maksymalnie wydajne suszenie obok :)
        u babci byl rowniez szymbrownik, czyli wspomniana poleczka z zamknieciem, w polowie wysokosci - a jakze , na bigos :)

        sprzet sye wytoczyl na ulice, jeszcze nie maksi - podobno usuwanie wczorajszych opadow moze zajac do 4 dni
        --
        co bylo to bylo
        co moze byc jest
        a bedzie to co bedzie
    • 29.12.12, 09:45
      Piękny, słoneczny dzień. :-) W nocy było podobno -5, teraz pewnie jest trochę poniżej zera. Śniegu nimo. Tyszpiknie.
      Weekend mam domowy. Pigwowiec rozmrożony, czeka na moją atencję. Mam tez dobrą książkę Jacka Hugo-Badera, więc się w nią wgryzę. Jedyne wyjście to wyskoczenie do sklepiku wiejskiego po mleko do kawy. I tyle. :-)

      A wczorajsze dziwne zdarzenie opiszę na Pierdulum osobno. :-)

      Miłej soboty :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 29.12.12, 17:43
        Wychynęłam z domu jedynie po aprowizacje, i sobie myślę, że taki tryb zimowy, gdzie się w sumie nic nie robi tylko w cieple siedzi - no to jest naturalny w naszej sferze klimatycznej. Siedziały zimą wszak człeczyska w cieple w chatach, spały na zapiecku i na ławach, baby ewentualnie darły pierze. Zwierzęta jedynie trzeba było oporządzić, uwarzyć strawy i tyle. Wielki czas odpoczynku, wysypiania i bajania bajd. Teraz się zaś coś popieprzyło, zimą się zapieprza, zaś odpoczywa w lecie. Sensu to nie ma. Tak sobie myślę zimowe myśli, na kanapie zalegam z kryminałem, na choinkę łypię a ona na mnie, i przywracam mam nadzieję w ten swój skromny sposób światu jakiś porządek :)))
        --
        wasza stokrotka
        • 29.12.12, 20:47
          Ja tam zima, czy latem donosze i na zapiecku nie zalegam.

          Moja ulica wczoraj tak wygladala:
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/NPWB09Ske6s5auiLtB.jpg
          i zamierza chyba wygladac jeszcze przyjemniej, bo znow wali. Ulica niby podmieciona, do chodnikow jednak miasto sie jeszcze nie pokwapilo. I pewnie slusznie, bo po co, jak wali.

          --
          Atenção, curva perigosa!
          • 30.12.12, 01:42
            Bozesz ale Ci zadroszcze - nic tylko przypiac narty biegowe i chociazby poczlapac po tych zwalach, nurzajac sie w tej bieli sniegowej. Nie mowiac juz nic o zjazdach na tych 'prawdziwych'.

            Kan
          • 30.12.12, 09:15
            No nieźle, nieźle, CJ! A ja to już chyba tej zimy śniegu nie zobaczę. :-)

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 30.12.12, 10:16
      Piękny poranek, tylko jestem niewyspana, i przez to na świat patrzę z lekką dozą irytacji. :-)))

      Dzisiaj domowego wygrzewania się ciąg dalszy. Usmażę drugą wersje konfitury z pigwowca (z imbirem i chilli), coś tam ochędożę w obejściu, może uda mi się sjestę regeneracyjną odbyć.
      Rację miała 100K wczoraj, pisząc o zimie. Człek powinien w hibernację i odpoczynek się udawać, grzać się, wirusów unikać. A propos, podobno szaleje tutaj wirusowe zapalenie płuc. KJAP. Wolę doprawdy w domu siedzieć.
      Po południu mają przyjechać znajomi. Ciekawe, czy mi dług oddadzą. Jeśli nie, to mam już prawnika na "stand-by". Jak mawia moja lokalna koleżanka: nie ma srania po krzakach. :-)

      I tym optymistycznym akcentem... Miłej niedzieli :-)))

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 30.12.12, 12:29
        obudzil mnie (o 10.30) deszcz bebniacy pieknie po parapecie. Potem po godzinie bylo przepiekne slonce i blekitne niebo. 10 stopni. Teraz znowu sie zachmurzylo. Kwiecien-plecien??
        Gardlo boli mnie mniej, za to mam katar i kaszel. Jutro ide na koncert, musze wziasc jakic "hamulec" na kaszel!
        --
        "Nie trac czasu ani slow na darmo,
        nigdy juz ich nie odzyskasz"
    • 30.12.12, 15:05
      U mnie chyba z innej bajki.
      Dzisiaj w trakcie ogrodkowania zlapalismy malego weza; dwarf white crowned snake - w plastykowy kontener. Ok, ja nie jestem kobita od wezy, chlop tez nie.
      Pan od wezy potwierdzil i przeniosl weza w inna czesc ogrodu.
      Spory kawalek do nauki. Zwazywszy ze pare dnie temu bylam 'upierdolona' przez funnela. Ok, strozytna historia. Dwa dni temu ukryzl mnie 'tick' w szyje. Przez dwa dni tez bylam przestawiona. Dzisiaj tylko z objawiami odchodzacymi na bok. O well, qld.

      Poza tym - czuje sie absolutnie bosko i dobrze. Dzisiaj tez napomnialam, ze widze mozliwosc rozbudowy domu pod profit ....hahaa...welcome me developer-side.

      Kan


      • 30.12.12, 16:23
        Corka juz wyjechala, a ja zaczynam przygotowania do Sylwestra, ktory tym razem odbedzie sie u mnie i bedzie nas razem 13 osob, zamiast 7 najpierw planowanych.
        Przed wyjazdem Ania pomogla mi przyniesc stol i krzesla z piwnicy do salonu, w polaczeniu z rozciagnietym stolem w salonie i z pomoca krzesel sciagnietych z roznych innych pomieszczen dam rade wszystkich posadzic.
        No to pedze do kuchni miesa piec.
        • 30.12.12, 16:43
          a ja sie wlasnie zastanawialam, dokad Cie wywialo, Marysiu! No, niezla imprezka Ci sie szykuje. Czy bedzie jakis atrakcyjny mezczyzna do wziecia`?
          --
          "Nie trac czasu ani slow na darmo,
          nigdy juz ich nie odzyskasz"
          • 30.12.12, 16:54
            Ach, Pyt, z workiem pieniędzy niech przyjdą. Najpierw, każ sobie przez okno pokazać worek, a dopiero potem wpuść. Ewentualnie :))) A potem i tak podaj do sądu, o odsetki oraz szkody moralne, a co? HAHAHA

            Marysia, jaki stół? Jakie "posadzić"? Sylwester Ci się z Wigilią pomerdał. Na Sylwestra to się zwija dywan do tańców i chowa kryształy, żeby doń nie rzygano. Poduszkę do wanny też można włożyć, bo murowane że ktoś uzna że to świetne miejsce na drzemkę... Posadzić... Też mi coś.
            --
            wasza stokrotka
            • 30.12.12, 19:02
              Dorota, do tanca tez bedzie miejsce, jakby nie bylo salon ma prawie 40 mq. Ale przed tancami, w czasie i po towarzystwo musi cos przekasic i cos popic. I latwiej jest to ogarnac przy stole niz potem, tygodnie po imprezie, znajdowac jeszcze jakies niedogryzki pod czy za meblami.

              Ewa, jest 6 par i ja , single. Zaden z facetow nie jest wart mego zainteresowania.

              Poza tym gleboko sie zacielam wczoraj zaostrzonym nozem :(
              • 30.12.12, 19:57
                jak zwykle myslisz tylko o sobie. a JA???? dla mnie mialas zorganizowac singla!
                --
                "Nie trac czasu ani slow na darmo,
                nigdy juz ich nie odzyskasz"
                • 30.12.12, 20:21

                  ewa553 napisała:

                  > jak zwykle myslisz tylko o sobie. a JA???? dla mnie mialas zorganizowac singla!

                  A skad mam go wziac ? :-)))
            • 30.12.12, 19:56
              Maryska chyba nigdy naprawde nie imprezowala. I mi sie przypomina, jak mi wiele lat temu opowiadal pewien polski olimpijczyk o swoim pierwszym sylwestrze tu w Niemczech: siedzialo towarzystwo wokol stalu, raz jedli, raz grali w chinczyka i co on sie podnosil z krzesla, to pytali z troska co mu jest:)))
              --
              "Nie trac czasu ani slow na darmo,
              nigdy juz ich nie odzyskasz"
              • 30.12.12, 20:08
                Hahaha, potworność jakaś :))) A co do Maryśki, to się nie daj jej omamić, Ewa. Przed chwilą taki artykuł czytałam, co jest najbardziej irytującego w Polskich babach, z punktu widzenia cudzoziemskich facetów. Otóż blisko numer 1 bardzo, było że się kreują na cnotki-niedojebki z upodobaniem. Jednemu to dziewczyna wciskała, że w ogóle to miała tylko jednego faceta, nie piła nigdy, nie paliła, siedziała z rodzicami i chodziła do kościoła. No ale jak mu zaufała i się rozwarła w końcu, to się okazał obraz nie całkiem, a w zasadzie kompletnie nieprawdziwy :)))


                --
                wasza stokrotka
                • 30.12.12, 20:29
                  Nigdy nie robilam Sylwestra na 13 osob, nie wiem jak sie uda, w kazdym razie napisze jak bylo.
                  Jestem nastawiona na te impreze tak, jakbym miala obowiazek jakis odwalic, wiec moze sie uda.

                  Artykul o tym jak zagraniczni mezowie widza Polki tez czytalam, ale to jest o Polkach ktore mieszkaja w Polsce, ja od pond 30 lat mieszkam poza.
                  Tak czy inaczej, bledem jest opowiadac aktualnemu facetowi, a tym bardziej mezowi, o wlasnej przeszlosci seksualnej, bo faceci , niezaleznie od wieku i kultury, boja sie porownan.
                  • 30.12.12, 20:38
                    Marysiu, masz rację. Ja zawsze wszystkim moim facetom mówiłam, że jestem dziewicą. :-))) Ale jakieś to chłopstwo takie dziwnie nieufne jest... hahahahaha :-)

                    --
                    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                    Wysadzam skrzynki balkonowe
                    • 30.12.12, 20:49
                      HA HAHA!

                      I tutaj się cieszę, że to nie JA tę grochówkę jadłam, bo by było nieciekawie :))))


                      --
                      wasza stokrotka
                      • 30.12.12, 21:03
                        MOJA grochówka jest absolutnie nie-wiatropędna :-)))

                        --
                        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                        Wysadzam skrzynki balkonowe
                    • 30.12.12, 20:52
                      A po co im to mowilas? Pytali, czy co? :-)))
                      W lozku obowiazuje zasada "don´t ask, don´t tell" :-)
                      • 30.12.12, 21:01
                        No tak sama z dobroci serca ich informowałam, Marysiu. ;-) Ciekawe, dlaczego mieli jakieś dziwne trudności z uwierzeniem?... hahahaha :-)))

                        --
                        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                        Wysadzam skrzynki balkonowe
                        • 30.12.12, 21:11
                          Na "dobroc serca" bym nie wpadla:)
                          Zastanawialam sie raczej czy taka informacja miala dzialac jako straszak czy jako podnieta:)
                          • 30.12.12, 21:16
                            A, to zależało od danego osobnika, czasem tak, a czasem tak. :-))))

                            --
                            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                            Wysadzam skrzynki balkonowe
                            • 31.12.12, 09:20
                              "Czasem tak, czasem tak" pisze Jutka i ze to "zalezy od danego osobnika", co mi sie skojarzylo z maksyma na temat kobiecego szczytu:

                              Szczyt rozczarowania kobiecego - kiedy partnerka u swego partnera pod listkiem figowym znajdzie figę.

                              Potraktujcie to jako zakonczenie tej dyskusji lub temat na nowa :)
                              • 31.12.12, 11:40

                                nie wiem czy to kwestia wieku, czy tez dzialanie uboczne moich lekarstw przeziebieniowych, ale zdawalo mi sie ze wczoraj Jutka zapowiedziala otwarcie nowego odcinka budowy. A tu juz poludnie i nic sie nie dzieje...ktos oprocz mnie ma omamy???
                                --
                                "Nie trac czasu ani slow na darmo,
                                nigdy juz ich nie odzyskasz"
    • 30.12.12, 20:07
      zadzwonilam do Ciebie zeby powiedziec, ze watek sie przelal. A tu automat mowi, ze abonent czasowo wylaczony. Czy to znaczy ze mam ten numer zapomniec, czy tylko nie zaplacilas rachunku?
      --
      "Nie trac czasu ani slow na darmo,
      nigdy juz ich nie odzyskasz"
      • 30.12.12, 20:15
        Co się dzisiaj dzieje z tymi zakładaczami wątków? Jeden się nadyma i szarogęsi, druga się opierdziela...


        --
        wasza stokrotka
        • 30.12.12, 20:20
          Cichaj tam Jagna! PURpozycję przed chwilą dałam, coby do jutra rana poczekać z nowym pierdulum. :-)

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 30.12.12, 20:17
        Rachunek zapłacony, tylko numer "zawieszony". Tylko latem odwieszam, jak tu jestem przez miesiąc.
        A co do przelania wątku, to do jasnej cholery cały dzień nic nie pisza, a ledwie się człek odwróci, prt prt prt, nawalą wpisów od groma. Noyesssu. :-)))
        Wytrzymajmy z tym Pierdulum do jutra rana, co? To rano założę sulwestrowo-noworoczne pierdupierdu. :-)))

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • 30.12.12, 20:23
          Jako szczymać się??? Nie pisać, zawrzeć w sobie i jutro wytrysnąć? Jadem? Czyco? Hej, a może otwórz 199, szybko go jutro zapełnijmy, i zaczniemy Nowy Rok od 200? Bożeszty ileż to możliwości... Muszę chyba sobie iść zaraz dorsza usmażyć. Bo zdobyłam i jest to rzecz niebiańska. Ponoć w rybach jest coś co wspomaga funkcjonowanie głowy.


          --
          wasza stokrotka
          • 30.12.12, 20:24
            Nieeee...... Pisac tutaj do jutra rana. :-)))

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            • 30.12.12, 20:29
              Pyton. Dlaczego chodzisz po forum i popierdujesz?

              Tu pur pur a tam tur tur.... Co za Francja Elegancja?
              Jak ja puściłam bąka, to mnie babka wyganiała na dwór spódnicę wywietrzyć. Pfff...


              --
              wasza stokrotka
              • 30.12.12, 20:32
                Grochówki się najadłam, HAHAHAHAHAHAHA :-)))))))))

                --
                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 30.12.12, 21:57
      rozne rzeczy sie u mnie duialy wieczorem, zanim zaczelam ogladac psychotrylera. A ten byl najgorszy, bo na koncu nie powiedzieli, kto czyhal na bohatera. Protestuje! Bym nie ogladala, gdybym wiedziala co mnie czeka.
      Przed filmem natomiast weszlam na ibej zeby sobie kupic torebke. Spodobala mi sie jedna taka i zaczelam licytowac. Choc cene podalam niska, od razu bylam prowadzaca. I wtedy zobaczylam, ze to nie ze skory, tylko z imitacji!!!! Wscieklam sie. jeszcze bylo 19 minut do konca. I nic sie nie ruszalo. Trzymalam kciuki, zeby mnie ktos przebil. No i w ostatnich sekundach doslownie przebil mnie ktos. Uff! A juz myslalam, ze dostane plastyk:))))
      A potem zobaczylam jakas straszna muche na scianie, duza jakos. Po zapaleniu swiatla stwierdzilam, ze sa to dwie muchy zajete kopulacja. Tak to wiec jednym uderzeniem recznika zabilam dwie muchy. Mialy piekna smierc, mam nadzieje, ze mialy orgazm.
      --
      "Nie trac czasu ani slow na darmo,
      nigdy juz ich nie odzyskasz"
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.