Dodaj do ulubionych

Watek kulinarny 9

02.09.13, 21:24
Sos pomidorowy robie jak Rose- bez smietany i przecieru.
Podsmazam cebule i czosnek na oliwie, wrzucam na to obrane ze skory i pokrojone pomidory, dolewam troche wody, dodaje troche kostki bulionowej, pieprz i bazylie i wszystko gotuje. Lubie jak w sosie sa jeszcze kawalki nierozgotowanych pomidorow.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Watek kulinarny 9 03.09.13, 09:08
      O kurczę. Naprzelewałam poprzedni wątek, przepraszam. :-)
      W ramach ekspiacji zbiorę w jedno przepisy i wkleję tutaj. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • jutka1 Rose's recipes for pulled pork :-) 03.09.13, 09:13
      pulled pork
      roseanne 02.09.13, 17:00 Odpowiedz
      podstawa to micha - gar zwany wolnowarem, crokiem badz slowcookerem
      w piekarniku mi jeszcze tak dobrze nie wyszlo

      miecho - wieprzek, lopatka albo zad, okolo 1,5 kg, moze byc z koscia, moze bez
      taki kawal akurat zgrabnie miesci sie w moim garze, bez strat ciepla

      przyprawy
      1) na styl poludniowy

      lyzeczka soli
      lyzeczka cynamonu
      tylez kminu ( cumin ), nie kminku!
      pol lyzeczka mie
      onego kardaminu
      2 lyzki melasy, ewentualnie przy braku owej brazowego cukru
      lyzeczka ostrej papryki
      wszystko zmieszac, wypaprac mieso z wszystkich stron
      najlepiej zistawic na godzine, ale nie obowiazkowe
      podlac 150 ml wody lub bulionu lyb soku pomidorowego
      wlaczyc slowcooker i zapomniec na 6 -7 godzin

      a potem wylaczyc
      rozdziabac mieso za pomoca lyzek na grube pasma, wzdluz wlokien, zmieszac z powstalym sosem
      jako miecho obiadowe, dodatek do kanapek, farsz do tacos itd

      2) wersja jamajska
      2 lyzki brazowego cukru
      lyzeczka soli
      1 1/2 lyzeczki pieprzu i ziela ang zgniecione razem
      150 ml ciemnego rumu
      3 lyzki marmolady pomaranczowej i 100 ml wody - zastapilam ta sama iloscia soku pomaranczowego z braku marmolady

      obrobka tak jak wyzej

      jestem wielka fanka slowcookera, vardzo mi sie przydawal, gdy chodzilam do lokalnych szkolek, bez zawracania komukolwiek glowy i nerwow mialam gotowy posilek po powrocie
      podobnie przy przeprowadzkach, remontach, zakupach swiatecznych :-)


      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • jutka1 Sos pomidorowy - Roseanne :-) 03.09.13, 09:15

      Re: Proszę o pomoc :-)
      roseanne 02.09.13, 16:13 Odpowiedz
      z przecieru zrezygnowalam dawno
      mroze ilosci hurtowe bez pestek

      wersja sosu - pomidory, najlepiej podluzne w pol, cebule w plasterki, bazylie mozna zostawicw calosci, jak kto lubi mozna i oregano
      tyle by zakrylo typowa blaszke do pieczenia
      na gore sol, pieprz, oliwa
      zapiec 45 minut
      bazylie usunac
      zmiksowac
      w sloiki, pasteryzacja
      gotowe

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • jutka1 Sos pomidorowy - Basia :-) 03.09.13, 09:17
        Sos pomidorowy
        ewa553 02.09.13, 20:03 Odpowiedz
        robie wg przepisu mojego sasiada-Sycylijczyka. Biore moje duze pomidory Ochsenherzen, skalpuje je, a one sa tak wspaniale, ze nie trzeba ich parzyc, skorka sama schodzi. Nastepnie kroje w kostke. Na patelni troche oliwki, w niej dusze cebule i czosneczek. Nastepnie wrzucam te pomidory, sole i pieprze. Dodaje troche koncentratu pom., lyzeczke creme fraiche. Ziola jak kto lubi, ja daje do gotowego sosu( nie do gotowania!!) kupe pietruchy i bazylii. No i jeszcze wazne: nie rozgotowuje pomidorow na papke, dusze je krotko. No i taki sos robie w wiekszych ilosciach i zawsze czesc zamrazam porcjami. Polecam goraco!

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
    • jutka1 Pomidory na zimę :-) 08.09.13, 10:34
      Postanowiłam, że zamiast babrać się z przecierem po prostu zamrożę pomidory. HA. :-D
      A sok z malin zrobię zgodnie z planem.

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • iwannabesedated Re: Watek kulinarny 9 09.09.13, 17:46
      Różne cosie w foremce silikonowej. Weź foremkę silikonową do babeczek lub muffinek i wrzuć co popadnie do każdej. A tu plaster pomidora i koziego sera. A tam śliwki i przykryj plasterkiem boczku. Gruszki pod pleśniowym serem. Dodaj to tu to tam oregano szyczyptkę, pieprzu kapkę, oliwy z oliwek kropelkę lub dwie.... Wstaw do piekarnika, na jakie 15 minut na 200 stopni, potem zapiecz z wierzchu przez jaką minutę, obok kładąc bagietkę dla uzyskania chrupiącej skórki. Wyżeraj z pomocą bagietki zawartość wprost z foremek, na boku podżerając sałatę z winegretem, rukolę z cytryną, zapijając kwasem chlebowym, napojem z imbiru, piwem, winem, lub wodą z miętą i cytryną.
      --
      wasza stokrotka
      • jutka1 Re: Watek kulinarny 9 09.09.13, 21:03
        Chyba sobie sprawię foremki takie. :-) Jak tylko mi wymienią piekarnik, o czym pisałam na Pierdulunie - w starym piekarniku ktoś pod moją nieobecność nasyfił zacnie, i nie da się w nim nic zrobić, bo straz pożarna chce przyjeżdżać. A czyścić tego syfu przed przyszłym tygodniem nie będę. :-))))

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • iwannabesedated Re: Watek kulinarny 9 10.09.13, 15:31
          Dzisiaj na przegryzkę około-lunchową mam pieczone węgierki rozdyźdane na hiszpańskim kozim dojrzewającym serze (courtesy of Biedronka ofkoz), podpiekane krążki pomidora z oregano, grzanki z korzennego chleba. Wszystko prócz grzanek przyrządzone w foremkach :)


          --
          wasza stokrotka
          • jutka1 Re: Watek kulinarny 9 11.09.13, 09:45
            Mam coraz większą ochotę na te foremki... Gdzie się je kupuje? Wsio ryba i wszędzie? :-)

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
    • iwannabesedated Ser manouri oraz pieczony faszerowany szczupak 14.09.13, 12:56
      Przedwczoraj podjechaliśmy rowerowo do lubianej knajpy Santorini, gdzie spożyliśmy mousakę, oraz pieczonego bakłażana faszerowanego warzywami, z dużą ilością pomidorów, w towarzystwie plastra sera manouri. Do tego jakieś wino, podczas gdy obsługa rzucała talerzami, bo muzycy zagrali Zrobę. Więc wciągnęli też w tany jakichś klientów, bo ostatnio telewizja prześladuje ludzi reklamą serka do smarowania, gdzie zorbę tańczy pan z bardzo dużą dupą w za krótkiej marynarce. I się jakaś moda wywołała czyco. Na szczęscie porwany przez obsługę pan z dużą dupą szybko pękł i się dla ratunku uczepił rozpaczliwie swojej komórki aby kamerować swoją tańczącą żonę, także ze sporawą dupą, lecz dość kształtną i na dodatek pani szybko podłapała kroki, więc wykonała wraz z obsługą zupełnie udane wywijanie.

      W drodze powrotnej skorzystaliśmy z nowej usługi, która się nazywa Mlekomat - jest to coś w rodzaju dojnej automatycznej krowy miejskiej. Całkiem zacne mleko daje, bardzo świeże, nieodśmietanione, do porannej kawy bomba.

      Szczupaka zaś kupiliśmy świeżego, przyznam w akompaniamencie mojego dozgonnego (tak się wydawało) przerażenia patroszeniem oraz skrobaniem. Na szczęście nie ja to robiłam, a w ogóle nie było to takie straszne, ja za to wykonałam farsz z krewetek, jajka na twardo, dużej ilości pietruszki, dwóch kurek, czosnku i rozmoczonej w mleku bułeczki. Po czym rybę nafaszerowaliśmy, upiekliśmy i zjedli w towarzystwie podpieczonych ziemniaków oraz szparagowej fasolki. Była boska, chociaż nam dostarczyła wrażeń emocjonujących, gdyż w trakcie pieczenia eksplojdowała farszem. Ale suma summarum na dobre to wyszło, gdyż można było ten eksplojdowany farsz wraz z resztą ryby podrumienić, po poskutowało przepyszną skórką chrupiącą.
      --
      wasza stokrotka
          • iwannabesedated Kotleciki rybne 20.09.13, 17:14
            O mlekomejcie pisałam chyba na Pierdulonie, natomiast pragnę podać przepis na kotleciki rybne,bo mi zacne.... ehem... bardzo smaczne wyszły.

            Ja robię te kotleciki z filetów mrożonego dorsza atlantyckiego, który, courtesy of Biedronka, do usług, jest obecnie, zaraz po świeżym szczupaku, mój rybi namberłan. Trzeba więc rozmrozić filety, i można zmielić, ale też zupełnie dobre efekty daje po prostu podziabanie tego widelcem lub nożem. Wtedy jest siekaniec rybi. Startą marchewkę, może także być cebulka, seler, czosneczek, co kto lubi - poddusić - ja lubię na maśle klarowanym, może też być podduszone na oliwie. Namoczyć w mleku bułeczkę, odcisnąć, wrzucić do ryby, dodać podduszone warzywa, zbełtane całe jajko, oraz sporą ilość siekanej natki z pietruszki. Przyprawy jak kto lubi, może być odrobina startej gałki muszkatołowej, kurkumy, albo po prostu tylko sól i pieprz, albo nic. Wymieszać, uformować kotleciki, obtoczyć w mące, podsmażyć i zeżreć. Można pewnie zrobić w ten sposób także pulpeciki i podawać z sosem, na przykład z pleśniowego sera, albo koperkowym. Myślę, że pieczarkowy też by mógł być, albo kurkowy, ale na śladowej ilości grzybów, żeby nie zdominowały delikatnego smaku ryby.
            --
            wasza stokrotka
            • maria421 Re: Kotleciki rybne 20.09.13, 19:05
              Nigdy nie robilam, ale pewnie zrobie bo wyglada to zachecajaco. Tylko ze mi zaden sos serowy ani grzyby do dania z ryby nie pasuje. Koperkowy jak najbardziej. Z cytryna i koperkiem. Moja mama do dorsza panierowanego robila doskonaly sos z musztardy, musze cos pokombinowac, moze mi sie uda podrobic.
              • iwannabesedated Re: Kotleciki rybne 21.09.13, 12:09
                Nie pasuje Ci bo myślisz standardami polskiej kuchni. A połączenie owoców morza lub ryby z elementami grzybowymi jest dość powszechne w różnych kuchniach. I się komponuje całkiem zac... ehem, tego, harmonijnie :))) Natomiast każdy oczywiście się swoim smakiem powinien kierować, dlatego podałam tu tylko jako sugestie.
                W zasadzie, to każdy dość delikatny sos byłby dobry.

                --
                wasza stokrotka
                • maria421 Re: Kotleciki rybne 21.09.13, 13:15
                  Wiem ze polaczenie owocow morza i grzybow funkcjonuje we wloskiej kuchni pod nazwa "mare e monti" (morze i gory), sa to sosy do makaronow ale ja wole albo jedno albo drugie.

                  Te kotleciki mozna tez zrobic z bulka tarta , prawda?
    • maria421 Re: Watek kulinarny 9 23.09.13, 13:06
      Wczoraj u corki ugotowalysmy risotto con salsiccia e radicchio. Czyli risotto z wloska miekka kielbasa i z radicchio, co nie wiem jak jest po polsku, bo ani to salata ani kapusta czerwona.

      Pyszne bylo :)
      • morsa Grzyby...... 25.09.13, 03:40
        Ach, ta jesien! Wypady do lasu....
        I oczywiscie tony(albo kilogramy) grzybow;-))
        Mam mase sloikow marynowanych grzybow,
        mam mase suszonych / borowikow szlachetnych!
        I mam mase mieszanych grzybow ( posiekanych,
        smazonych na masle z cebula, sola i pieprzem.,
        mase grzybow tzw "blanchowanych" (we wlasnym sosie)!
        Mam w zamrazalniku kurki, rydze, borowiki, naziemek bialawy,
        klejowka swierkowa, itd itp;
        Zupy, sosy, kotlety grzybowe, pierogi; wszystko juz probowalam.
        Szukam nowych ciekawych przepisow......


        --
        Carpe diem
    • jutka1 Gruszki? 27.09.13, 10:20
      Czy ktoś z Was robił albo ma czyjś sprawdzony przepis na przetwory z gruszek? Będę mieć jakieś okrutne ilości gruszek "konferencja" (twarde i soczyste), część porozdaję, ale część bym chciała zrobić na zimę...

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
          • maria421 Re: Gruszki? 27.09.13, 10:57
            Podsmazasz posiekana cebule na oliwie i odrobinie masla. Jezeli gruszki sa twarde, to wrzucasz je (oczywiscie obrane ze skorki i pokrojone) do garnka i obsmazasz, na to wrzucasz ryz, obsmazasz, zalewasz bulionem dodajac go w miare jak ryz go wchlania. Mozesz dodac kieliszek bialego wina. Pod koniec gotowania wrzucasz rozdrobniona gorgonzole, ja wole w wersji "dolce" a nie "piccante". Na koniec troche pieprzu z mlynka.
            Jzeeli gruszki sa bardzo miekkie, to je podsmazasz osobno na patelni i dodajesz do ryzu razem z gorgonzola.

      • roseanne Re: Gruszki? 27.09.13, 14:04
        jedyny przetwor, ktory sie robilo w donu to kompit, a raczej owoce w lekkim syropie
        obrane owoce, najlepiej cale, tylko z wydlubanym gniazdem, upchane w szeroki sloi, na maks
        zalane lekkim syropem z cukru, wody i kwasku cytr.
        i zapastetyzowane

        potem jedzone na zywca, dodawane do salatek owocowych, zapiekane pod serkiem

        proporcji juz nie pamietam

        ulegalki babcia suszyla :-)
        --
        co bylo to bylo
        co moze byc jest
        a bedzie to co bedzie
        • blues28 Re: Gruszki? 27.09.13, 14:42
          W moim domu, podobnie jak u Rose, z gruszek robilo sie kompoty. Wiem, ze bywaja gruszki w occie, ale w mojej rodzinie sie nie praktykowalo. Za to rodzina ma slynie do dzis z wegierek w occie :-)
          Tutaj bardzo typowym deserem sa peras al vino czyli gruszki w winie. Równiez sie to konserwuje w sloikach. Ale nie wiem czy by Cie interesowalo, bo proporcje sa troche deakonskie: na 4 gruszki przypada 1/2 l. wina tino :-)
    • jutka1 Sałatka z kabaczka i gruszki z serem pleśniowym 04.10.13, 12:51
      Sporej wielkości kabaczka pokroić w plastry grubości ok.1 cm. Posolić, popieprzyć, posmarować oliwą i zgrillować na patelni grillowej z obu stron, aż środek plastra zmięknie, ale skórka jest ciągle al dente. Położyć warstwę na dużym talerzu. Na to warstwę plastrów gruszki. Na to rozkruszyć ser pleśniowy, nie musi wcale być super-hiper górna półka. :-) Na to piórka czerwonej cebuli, wcześniej posolonej, żeby zmiękła.
      Sos: oliwa, cytryna, musztarda dijon (czyli klasyczny vinaigrette), do niego starta na tarce mała gruszka i łyżka miodu, sól i pieprz do smaku.
      Cudmniódmalyna, powiadam Wam. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
              • jutka1 Arabbiata dla Bluesa 05.10.13, 12:44
                Bluesie, sos arabbiata jest prosty jak budowa cepa.
                Używam w ramach chilli co pod ręką: ostatnio świeże, ale często suszone.
                Najpierw szklę cebulę, dodaję czosnek i chilli; potem pomidory bez skórek i czarne wypestkowane oliwki, i to tak pyrka, do smaku sól pieprz trochę miodu i soku z cytryny, na koniec parmezan i trochę wody, w której gotowała się pasta, pyrkoli, aż wreszcie wrzucam do sosu makaron al dente i mieszam wszystko na patelni. W zależności od nastroju posypuję albo świeżą bazylią, albo natką pietruszki. :-)
                --
                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                Wysadzam skrzynki balkonowe
                • blues28 Mniam :-))) 05.10.13, 14:23
                  Brzmi pysznie, dziekuje i wypróbuje w trybie pilnym.
                  Nie cierpie obierac pomidorów ze skórki, ale mam w zasiegu pomidory swiezo przetarte przez sito. Spróbuje czy mi z nimi wyjdzie.

                  A propos kabaczka. Gruszek specjalnie nie lubie, ale czy np. szra reneta pokrojona w plastry i przerzucona przez patelnie/ruszt nie bylaby dobra?
                  • jutka1 Re: Mniam :-))) 05.10.13, 14:41
                    Pomidory świeżo przez sito jeszcze lepsze, bo łatwiejsze. :-)))

                    Szra reneta (hahahahaha.... szrająca reneta - piękna wizja... ;-) żeby nie było, że tylko Basi dokuczam! :-))))))) tez może być, i nie musi być przerzucana przez patelnie, świeża też dobra, tylko trzeba sokiem z cytryny skropić, coby nie ściemniała. :-)

                    --
                    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                    Wysadzam skrzynki balkonowe
                      • jutka1 Re: Mniam :-))) 05.10.13, 14:50
                        Zawsze do usług! :-))))))))))))) Z matfizu jestem, jakby co. ;-))))))))))))

                        --
                        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                        Wysadzam skrzynki balkonowe
                        • blues28 Re: Mniam :-))) 06.10.13, 10:16
                          Tja, zlosliwosc przemawia, ot co! :-))))))))

                          Przypomniala mi sie literówka, która doprowadzila mnie do lez ze smiechu.
                          Na jakims forum, jakas pani rozpaczala, ze partner wystawil ja za drzwi z jakichs tam powodów.
                          Pisala: stalam na schodach i plakalam, tyle tylko, ze w slowie sTalam zamiast T wstawila R.
                          Wyszlo jak wyszlo i poczatkowo biedna nie mogla pojac, dlaczego ludzie zamiast wspólczucia rycza ze smiechu i nie dziwia sie, ze facet nie chce jej wpuscic za próg :-))
              • iwannabesedated Re: Sałatka z kabaczka i gruszki z serem pleśniow 05.10.13, 13:42
                O raju.... Tak chlast i już? Apropos h i ch. Moja ciotka się upiera pisać słowo chuj przez samo ha, bo twierdzi iż tak jest bardziej wyraziście. I że się tak pisało zawsze, przez samo ha i na płocie, aż się wmięszały różne w to Mniodki i całość rozmydliły całkiem zbędnym "c" ni w cipę (hahaha!) ni w oko tam dodanym.

                Co do gruszek z serem to zainspirowana Pytonem wczoraj wykonałam gruszki zapiekane z kozim serem pleśniowym. Zacna przegryzka, polecam. Zresztą, gruszka należy się człeku, byle była duża i soczysta, a reszta to huj i hlast :D


                --
                wasza stokrotka
    • iwannabesedated Re: Watek kulinarny 9 26.11.13, 22:18
      Prócz tego, że ugotowałam dziś psu nogę indyczą z warzywami i tym razem sama jej nie zjadłam tylko dałam psinie, to jeszcze popełniłam zupę.

      Niestety, będzie to wpis auto-mitologizujący i pełen samozachwytu, więc jeśli to kogoś wkurwia, to niech tego broń boże nie czyta.

      Zupa zaczęła się od zwykłego kremu z cukinii. Więc na klarowanym maśle podsmażam plasterki cukinii, najlepiej w ten sposób aby część się dobrze przypiekła a część - nie. W ten sposób zupa nabiera ciekawej wielowarstwowości smaku. Ale ponieważ wróciłam z miasta, gdzie panuje obecnie mróz, i poczułam ubytek kaloryczny wymagający uzupełnienia - to do tej zupy dodałam dwa rodzaje sera pleśniowego. Typu camembert i typu roquefort. Przyprawiłam ćwiartką kostki bulionu warzywnego, ząbkiem czosnku, solą oraz pieprzem. I zmiksowałam na krem. Ludzie moi dobrzy co za niebo w gębie i orgazm oralny, a przy okazji rozgrzewające i jakoś smerający duszę in plus. Bardzo polecam i sądzę iż dodatek paru kropel wytrawnego sherry umieszczonego w zupie lub spożytego do towarzystwa mógłby wybitnie to przeżycie zintensyfikować.

      Swoją drogą, kompletnie nie kumam po co się oburzać, że jakiś hudefak z internetu, na przykład ja, się podnieca w swoich wpisach swoją genialnością, szlachetnością, wyjątkowością oraz mitologizuje swoje zaistniałe lub domniemane przeżycia i działania popełniając cudaczne i nadęte wpisy? I na dodatek nie czyta z uwagą tego co ktokolwiek pisze, bo czyta wyłącznie pewnie to co napisze sam? Większość przecież ludzi w internecie uprawia jakąś formę autokreacji aby poprawić sobie odrobinę poczucie własnej wartości, czemuż im tego żałować? Ja się tam cieszę i zawsze przyklaskuję tego typu ludzkim inicjatywom bo ponoć cierpimy gremialnie na zbyt niskie poczucie wartości i z tego wynikają same nieszczęścia, a to niemożność odniesienia sukcesu, bicie babć po bramach, noszenie dziwnej odzieży, odpychający wyraz twarzy, objadanie się, wyrywanie ptakom piór z odwłoków, śmiecenie na ulicach i mnóstwo innych nagannych zachowań.

      --
      wasza stokrotka
      • maria421 Re: Watek kulinarny 9 27.11.13, 09:59
        Dorota, nie musisz sie wcale kajac za auto-mitologizowanie, bo Twoja zupa juz na odleglosc wydaje sie smakowita, w kazdym razie ja ten przepis kupuje. O tej porze roku organizm potrzebuje wiecej tluszczu niz latem, to jest wlasnie czas na rozne fondue, makaron z sosem z 4 serow, wiec tez na zupy zaprawiane serem.

        Nie mam nic przeciw autokreacji w internecie, nie lubie nadymania sie z powodu wlasnej wielkosci.
        • iwannabesedated Re: Watek kulinarny 9 27.11.13, 21:03
          Marysiu, uwielbiam Twoją serdeczną prostoduszność, choć skrycie podejrzewam, że sobie robisz jaja. Ja się nie kajam, tylko złośliwie szydzę. A potrawy zimowe w naszym klimacie zdecydowanie się domagają pewnej substancji. Ja nadal mam kłopoty z przyswajaniem mięsa, nad czym ubolewam. Myślę, że nie koniecznie jest problem z mięsem jako takim, tylko coś mi w konserwantach lub paszy spożywanej przez zwierzę musi zaszkadzać. Bo onegdaj u Fed pożarłam pokaźną porcję jej genialnego boeuf bourguignon po czym się czułam boska i rześka jak wiosenna jutrzenka.

          Dzisiaj wyprodukowałam szybkie danie do towarzystwa kieliszkowi Chardonnay. Mianowicie nabyłam zupę "krewetkowa tajska", uczyniłam z niej sam makaron z przyprawą i na to rzuciłam podsmażone szybko na bardzo gorącej oliwie: paski czerwonej papryki, groszek zielony z torebki a nie z puszki, ząbek czosnku, piórka cebuli, plasterki marchewki oraz pieczarek, posypawszy prażonym sezamem. Bardzo szybkie i zacne danko.


          --
          wasza stokrotka
          • iwannabesedated Re: Watek kulinarny 9 27.11.13, 21:05
            ... MIESZANKA OWOCÓW MORZA! ... psiakrew. Główny składnik to były te owoce morza, kalmary, ośmiorniczki, mule i krewetki. Aha, i jeszcze pokroiłam w plastry endywię i też tam ciepłam. Po podsmażeniu ekstrakrótkim.


            --
            wasza stokrotka
          • maria421 Re: Watek kulinarny 9 28.11.13, 09:16
            Daje slowo ze sie zlosliwego szyderstwa w Twoim poscie nie dopatrzylam:)

            Moj organizm w listopadzie-grudniu tez sie domaga wiekszej dawki tluszczu. Bierze mnie apetyt na chleb z dobrym gesim smalcem.
    • jutka1 Menu zimowe 13.02.14, 12:30
      Tak mnie wkurza szron na porannej trawie ;-) - no bo w końcu na temperaturę +9C w dzień nie można w lutym narzekać - że mam ostatnio jazdę na zimowe potrawy. Pal sześć, że ciężkawe. :-)
      Wczoraj np. ugotowałam gar grochówki na wędzonce. :-) Z dużą ilością czosnku i majeranku. :-)
      A jak skończę robotę, po 20 lutego, to zrobię zakwas żytni i po raz pierwszy w życiu upiekę chleb. I o! :-)))

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • iwannabesedated Bakłażanomania, inaczej oberżynia 14.07.14, 20:14
      W odniesieniu do jedzenia miewam różne manie. Jakiś czas temu było natręctwo kremu z cukinii - normalnie codziennie mogłam jeść, i jadłam :) Bób w sezonie lub szparagi (koniecznie zielone) - to chyba natręctwo które nie tylko ja mam. Ostatnio zaś nawiązałam romans z oberżyną. Oberżynę, od kiedy się nauczyłam tego myku z nasalaniem i odsączaniem, w ogóle bardzo lubię. Natomiast od dwóch tygodni to wręcz jest mania galopująca.

      Oczywiście same mocno podsmażone na odrobinie klarowanego masła plastry stanowią bardzo kuszący kąsek i często gęsto pewna część bakłażana kończy swoją karierę kulinarną na tym właśnie etapie. Dlatego należy zaczynać obrabiać bakłażany możliwe duże :) To istnieje szansa, że przynajmniej trochę dotrwa do drugiego etapu. Na przykład w sosie pomidorowym z dodatkiem bazylii i tymianku. Można, choć nie trzeba, zapiec całość pod kołderką z sera mozarella. Lub, już na talerzu obrzucić tartym parmezanem oraz parmeńską szynką. Ślinię się....

      Bardzo udaną potrawą był też gulasz wołowy, do którego na ostatnim etapie podduszania wrzuciłam przeleciane po patelni z klarowanym masłem kawałki marchewki, cebuli, oczywiście przecier lub pomidory, i ..... opisane ww. plastry oberżyny. Danie wyszło niezmiernie zacne, pochwalił nawet mój chłop, który przeżywa jakiś trudny okres gastronomiczny i - gapiąc się w telewizor - zjada wszystko pod warunkiem że jest to mięso z kartoflami i jakimś obojętnie jakim warzywem utopionym w litrze śmietany. Ale ten gulasz w oberżynie wchłonął, oczywiście kartofle były, lecz koktajlu śmietanowego z warzywem - zaniechał, oraz jakiś błysk świadomego życia intelektualnego się we wzroku odlepionego od telewizora pojawił. Dobitny jest więc dowód na boskość dań z oberżyny, których pewnie jest od pyty (nie mylić z Pytem :) i o których depozyt na kulinarnym wątku się od Was dopraszam niniejszym ja
      --
      wasza stokrotka
      • roseanne Re: Bakłażanomania, inaczej oberżynia 14.07.14, 22:27
        jestem ewenementem genetycznym, ktory nie czuje goryczki baklazana, wiec sobie nie zawracam glowy z soleniem, plukanie etc

        myje, odcinam szypulke, kroje na xienkie plastery
        smaryje oliwa, psypuje zatarem ipieke z 20 minut w piekarniku, albo 10 ma grilu
        jako dodatek do kanapek, salatek,

        albo do posmarowania masa z orzechow wloskich, czosnku i oliwy - przepis byl na gelerii potraw, kole wielkanocy, cos z gruzja w tytule
        --
        co bylo to bylo
        co moze byc jest
        a bedzie to co bedzie
      • jutka1 Babbaghanouj, czyli babaganusz :-) 15.07.14, 12:20
        ... inaczej zwany kawiorem z oberżyny (caviar d'aubergine, baklażannaja ikra).

        3 bakłażany kroisz wzdłuż w plastry (każdy na 4-5 plastrów, zależy od wielkości). Solisz, po 20 minutach odsączasz tę wodę. Smarujesz cienko oliwą.
        Na rozgrzaną blachę dajesz troche oliwy, na to bakłażanowe plastry, do piekarnika 180C na 30-35 minut. Po 20 minutach nakłuwasz bakłażany widelcem, żeby woda odparowała i dalej pieczesz. Jak się ładnie zabrązowią na ciemno-miodowy lub jasno-brązowy kolor, wyjmujesz. Po ostygnięciu oddzielasz miąższ od skórki, przypieczone części zostawiasz, bo dodają fajnego smaku. Oddzielony miąższ dajesz do miseczki i kroisz nożem "na kratkę". Nastepnie dodajesz: pastę tahine (łyżkę stołową), jogurt naturalny (łyżkę stołową), trochę soku z cytryny, ząbek czosnku, troszkę oliwy, sól i pieprz (co do soli, to sprawdź najpierw smak, bo już są trochę słone). Mieszasz, do lodówki na godzine i smacznego. :-)

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
            • ewa553 Re: Bakłażanomania, inaczej oberżynia 19.07.14, 12:42
              Dzieki Maryska, wlasnie wydrukowalam. Bedzie jak znalazl jak przyjedzie za 10 dni moja wegetarianska siostrzenica:)) Zrobie tez w tym czasie Tabuleh - tez Twoj przepis.
              Licze ze glownie bedziemy jadac po drodze, na wycieczkach/wypadach, ale warto miec cos
              na podoredziu, kolacje w koncu tez bendom w domu jadane:)
              --
              "Nie trac czasu ani slow na darmo,
              nigdy juz ich nie odzyskasz"
              • felinecaline Re:Pasztet andegawenski :D 23.07.14, 16:41
                Ja tu dzis zupelnie wyjatkowo stymulowana wpisem na FB na profilu mieszkancow "mojego" pieknego miasta.
                Podaje recepte na nasza sezonowa specjalnosc a mianowicie "Paté aux prunes". Najsompirf leccie kupic niezbedne skladniki a mianowicie:
                - sliwki najlepiej zielone okragle albo jasne renklody, albo jakies czerwone - wsio rowno, byle nie...wegierki (szkoda by ich bylo).
                - rulon mrozonego ciasta "francuskiego" albo jakie tam insze traficie, byle nie slone,
                - opakowanie maczki migdalowej - dla skapychy: moze byc tarta bulka.

                Po powrocie do domu rozmrozicie ciasto, ktore wraz z jego papioorem rozlozycie na dowolnej blasze, na to ciasto wysypiecie 3mm warstwe maczki migdalowej i ciut cukru waniliowego.
                Na tonwylozycie dowolna ilosc sliwek nie obieranych i z pestkamitworzac z nich kolo na srodku blachy, tak, aby moc zebrac ciasto od brzegow i przykryc nim sliwki, zostawiajac dosc seroki "kominek" posrodku, ponacinac ciasto a nawet i skiwki nim przykryte, posmarowac wierzch "pasztetu" syropem i piec w temp 24° przez jakies 20 minut od spodu, potem obnizyc temperature do 180-200 stopni i piec od gory jeszcze drugie 20minut.
                Wyjac z piekarnika, ostudzic mimo silnej oskomy, podzielic na czesci i serwowac. Przy krojeniu uwaga na sok! Trzeba sie uzbroic w spora ilosc papierowych recznikow lub serwetek.


                http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/50LF8caUpnFEmGuHmB.jpg

                http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/EMhwImsVKwVF2MrSnB.jpg

                http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/zbOS2c28BHZbKuvTzB.jpg
                A gdzie ten "pasztet"? zapytacie:D
                Pasztety mozna sobie jesc caly rok, ale w lipcu i sierpniu w Anjou je sie sliwki - i juz!





                  • felinecaline Re:Pasztet andegawenski :D 23.07.14, 16:57
                    Tylko nie szczedz tej "podsypki, tym bardziej, im bardziej soczyste beda sliwki - polecalabym wyprobowac przed upieczeniem dla gosci, bo jak dasz zbyt malo zrobi sie zakalec (tubylcy to lubia, ja nie bardzo), jak podsypiesz za duzo a nnie "nadzkasz dosyc sliwek to bedzie "sahara".
                    I uprzedz konsumentow o obecnosci pestek w sliwkach.
                      • ewa553 Re:Pasztet andegawenski :D 24.07.14, 08:09
                        ZWETSCHGENDATSCHI pochodzi od Zwetschken, czyli wegierek. Jest w roznych regionach inaczej robione, raz jako placek z w. i posypka, raz bez posypki, ale najpyszniejszy jest w moim regionie: dluga buchta drozdzowo skladajaca sie z odrywanych malych bucht (porcje), a w kazdej malej jest sliwka wlasnie. Kupowalam to w Heidelbergu u znanego piekarza jezdzac do pracy. Buchta i sliwki byly jeszcze cieple, ciasto pachnialo i w pracy stala juz kolejka zeby sobie takie jedno Datschi oderwac:))) Niestety, nie jezdze juz do pracy, a piekarz o pieknym nazwisku Job (twoju mac, powtarzalam za kazdym razem przejezdzajac) tez juz wrota zamknal. Tak wiec jesli Cie jakiekolwiek z tych ciast sliwkowych interesuje, to Ci z Chefkoch
                        przepis chetnie przetlumacze.
                        --
                        "Nie trac czasu ani slow na darmo,
                        nigdy juz ich nie odzyskasz"
                        • felinecaline Re:Pasztet andegawenski :D 24.07.14, 10:58
                          I wszystko jasne! :) Po Allemandsku :Zwetschken, po andegawensku ( jak i w reszcie Francji i Navarry) Quetches, nie mozna sie pomylic.Nawiasem mowiac nasz "pasztet sliwkowy" w swojej ortodoksyjnej formie jest z renklod (reine claude)a nie z wegierek (nawet mi wczoraj z tego powodu na Fb "skrocono szelki", bo moj byl po prostu z czerwonych sliwek, ktore mialam na podoredziu a nie z renklod w dodatku tez obowiazkowo zielonych a ja kolorystka jestem).
                          W rewanzu opisalam im Twoja "buchte" (przypomnialas mi stara, poczciwa, slaska nazwe bulki).
                          • ewa553 Re:Pasztet andegawenski :D 24.07.14, 16:19
                            hmmm, u nas "na Brynowie" mowilo sie zymla (rzymla), a buchta to buchta, drozdzowa.
                            Zasadzilam sobie nota bene w ogrodzie dwa drzewka renclod, bo tutaj sa malo znane i na targu raczej nie uswiadczysz, w sklepach jeszcze mniej. W zeszlym roku mialam sporo tych owocow, w tym roku znowu zatrzesienie innych, a renklod jakos nie widze:((( A szkoda, bo uwielbiam. Natomiast mam trefne drzewko wegierek, poprzedni wlasciciel ogrodka zle zasadzil tuman i teraz owoce sa do kitu. Sa juz czesciowo dojrzale, zerwalam dzis 10 szt. i tylko jedna byla bezmiesna.... Mam szczescie ze sasiadka z naprzeciwka majaca ogromne drzewko wegierkowe, pozwala u siebie zrywac. Jak jej beda dojrzale, to bede znowu co tydzien (albo i czesciej) piekla tradycyjnie placek ze sliwkami i kruszonka (jak juz przeszlysmy na slaski:))
                            --
                            "Nie trac czasu ani slow na darmo,
                            nigdy juz ich nie odzyskasz"
    • jutka1 Obiad proszony dla 8 osób 15.07.14, 13:47
      Proszę o poradę (cycat).
      Jakies pomysły na obiad proszony dla 8 osób, żeby było smacznie, ładnie, niedrogo i niezbyt pracochłonnie?
      Wszystko prócz ryb i owoców morza wchodzi w rachubę, aha - jeszcze oprócz papryki w jakiejkolwiek postaci, bo jedna osoba jest uczulona.
      Gracias...

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • iwannabesedated Re: Obiad proszony dla 8 osób 15.07.14, 16:04
        "Bigos" z młodej kapusty: poszatkować kapustę, pokroić w talarki marchewkę, pomidory w ćwiartki, rozmrozić groszek (lub od-puszczyć), posiekać koperek. Dusić w garnku najpierw kapustę i marchewkę, potem dodać resztę. Doprawić przecierem pomidorowym, może być kostka warzywna, czy co tam. Można dodać skwarki, można w przepisie uwzględnić mięso - indyk, kurczak, wołowe. Podawać z ziemniakami lub bez.

        Na przystawkę na przykład sałatka bobowa w wersji bez owoców morza, czyli suszone pomidory, kapary, koperek, majonez, czosnek. Tylko to sporo łuskaniny. Ale dobre....


        Aha, ten koperek... to kolejne moje natręctwo... do wielu rzeczy dodaję bo lubię. Ale nie koniecznie musi we wszystkim być. Wydaje mi się ;)



        --
        wasza stokrotka
        • jutka1 Re: Obiad proszony dla 8 osób 15.07.14, 17:09
          Dowiem sie Stokrotko, jaki jest stosunek do młodej kapusty. Brzmi dobrze.
          Natomiast sałatka z bobu łuskanego odpada, bo naprawdę na przygotowanie całego obiadu będę mieć najwyżej dwie godziny, a z powodu gościa w domu przez 36 godzin wcześniej nie będę mogła przygotowywać "na zaś". Don't ask...

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
    • ewa553 Re: Watek kulinarny 9 15.07.14, 16:13
      albo Djuvec i do tego dobrom pieczen schabowa. A ja kiedys nabylam wieksza ilosc udek kurzych i te z Djuvecem podalam. Tez bylo dobre. I mozna wczesniej przygotowac, przed przyjsciem gosci wsunac do piekarnika i w spokoju gosci witac. Bedziecie jesc na tarasie? Obys nie miala deszczu!
      --
      "Nie trac czasu ani slow na darmo,
      nigdy juz ich nie odzyskasz"
        • jutka1 PS - Basiu 15.07.14, 17:07
          Poczytałam jeszcze o djuvecu, że to nie tylko cielęcina po serbsku, ale takie ragout warzywne.
          Więc powtarzam, co napisałam w pierwszym wpisie z prośbą o poradę - że nie może być nic z papryka, bo jedna z osób jest uczulona na papryke w każdej postaci i każdej ilości.

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          • iwannabesedated Zapiekanka pod beszamelem 15.07.14, 20:38
            ... nie możesz na "zaś"? Znaczy gość "jamochłon-odkurzacz" ? To może być przykre. Nie wiem czy nie gorszy niż gość "melioracja" - osusza wszelkie płyny...

            Jeśli masz odpowiednie naczynie, to może być także zapiekanka z ryby pod beszamelem. Ugotowane ziemniaki pokrojone w plastry. Pietruszka i marchewka w zapałkę - mocno i szybko zaprzyjaźniona z patelnią w towarzystwie klarowanego masła (nadaje pyszny, korzenno waniliowy smak pietruszce). Filety z drobiu oprószyć mąką i lekko z obu stron obsmażyć (można ten etap w ogóle pominąć jeśli w pośpiechu). Układać warstwami na blasze lub w żaroodpornym naczyniu. Zalać beszamelem, wstawić do piekarnika - jakie 45 minut na 180 C.

            --
            wasza stokrotka
            • jutka1 Re: Zapiekanka pod beszamelem 15.07.14, 20:55
              Ani odkurzacz, ani meliorant, ale tzw. gość absorbujący i nie znający "otoczenia", więc trzeba obwozic, pokazywać, tłumaczyć na język gościowi zrozumiały. Plus gość pochodzący z kultury, gdzie przy gościach sie nie gotuje tylko ich zabawia.
              A w dzień obiadu proszonego akurat siostra gościa weźmie na wycieczkę krajoznawczą, stąd te "2 godziny maks" na przygotowanie obiadu.

              Co do beszamelu etc., jestem zmuszona odpowiedzieć Ci, Stokrotku, podobnie jak odpisałam Basi... Napisałam w pierwszym wpisie, że ryby i owoce morza nie wchodzą w grę - część gości nie znosi. :-)

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              • ewa553 Re: Zapiekanka pod beszamelem 15.07.14, 21:09
                jesli w gosci kulturze gospodarz zabawia gosci a nie gotuje, tzn. ze ma sluzbe. Zy söuzby nie masz wiec chyba zrozumieja? A swoja droga: nie masz kogos kogo bys mogla zaangazowac? Gdybym byla na miejscu,c hetnie bym gotowala dla Twoich gosci:)) To taka drobna kolezenska przysluga. A kilka rzeczy mozesz ugotowac/upiec i zamrozic.
                --
                "Nie trac czasu ani slow na darmo,
                nigdy juz ich nie odzyskasz"
                • jutka1 Re: Zapiekanka pod beszamelem 15.07.14, 21:44
                  Basiu, problem w tym, że moja zamrażarka pęka w szwach, więc nie zmieszczę dodatkowej strawy na 8 osób.
                  Co do angażowania ludzi, żeby mi obiad przygotowali, no to hmmmm. Nie ma takiej możliwości. :-)
                  Nie demonizujmy tego obiadu - jedyna trudność to ograniczenie czasowe 2 godz. Plus to, że pewnych rzeczy być nie może (papryka, ryba, owoce morza).

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
    • ewa553 Djuvec-przepis 15.07.14, 20:14
      Skladniki:
      pol cebuli
      1 zabek czosnku
      2 DL masla
      1,5 filizanki ryzu (dlugiego)
      1 puszka pomidorow w kosteczke
      2 DL rosolu z kury (proszek instant)
      1 ML soli
      pieprz
      1 ML papryki slodkiej (proszek)
      1,5 filizanki groszku
      3 DL Ajvar
      pol czerwonej papryki
      2 filizanki wody
      1 DL pietruszki
      _________________________________________

      Wykonanie: proste, krotkie

      Cebule drobno pkroic, czoisnek przecisnac/wycisnac i razem poddusic na masle.
      Ryz, pomidory, proszek rosolowy, Ajvar i wode dodac. Dobrze posolic i popieprzyc.
      Dodac groszek i drobno pokrojona papryke, calosc dusic 20 minut na niegoracej plycie czy co tam masz. Przed podaniem zmieszac z papryka.
      Te 20 minut jest z przepisu, musisz po prostu obserwowac az caly plyn wsiaknie w ryz and co.

      W Jugoslawii podaja to do Cevapcici, ja tak najbardziej lubie.
      --
      "Nie trac czasu ani slow na darmo,
      nigdy juz ich nie odzyskasz"
      • iwannabesedated Zapiekanka i gulasz z ciecorką 15.07.14, 22:32
        Aj aj, Pyt, otóż pisząc się zmitygowałam, my w domu robimy raz z rybą raz z drobiem. Wydawało mnie się, że w przepisie pozamieniałam rybę na drób, a tu masz.

        Ewętłalnie (ort. zam) - gulasz z cieciorką :) Tylko suszona być powinna i nie wiem czy dysponujesz. W każdym razie cieciorkę namoczyć. Potem dusić z jakimś gulaszem, obojętnie indyk, wołowy. Tyle, że długo - ze trzy godziny. Pod koniec wrzucić warzywa - pomidory w kostkę, jakieś marchewki, cebulki. Bardzo pyszne. Podawać można i z ziemniakami i z ryżem.
        --
        wasza stokrotka
    • ewa553 Re: Watek kulinarny 9 16.07.14, 09:18
      bojonc siem Jutki nie spytalam tylko zajrzalam na gugle: cieciorka, to po niemiecku Kronwicke
      z czym sie jeszcze nie spotkalam, ale najlepsze jest to, ze piszom iz cala roslina, a szczegolnie owoc sa trujonce! Smacznego:))
      --
      "Nie trac czasu ani slow na darmo,
      nigdy juz ich nie odzyskasz"
      • jutka1 Cieciorka po niemiecku 16.07.14, 09:25
        Basiu, ten Twój gugiel to jakis do doopy jest. :-)))))
        Oto cieciorka po niemiecku:
        de.wikipedia.org/wiki/Kichererbse
        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • ewa553 Re: Cieciorka po niemiecku 16.07.14, 09:38
          faktycznie, idiotycznie bylo u mnie i to w Wikipedii podane. Kichererbse jest mi naturalnie znane i jedzone:)) Tak wiec widzisz Kochana, ze lepiej wychodze na tym pytajac tu o wytlumaczenie:)))
          --
          "Nie trac czasu ani slow na darmo,
          nigdy juz ich nie odzyskasz"
          • jutka1 Re: Cieciorka po niemiecku 16.07.14, 09:43
            Nie, Basieńko - słownika lepszego używaj.
            Bo jeśli ja bez znajomości niemieckiego, via angielski, mogłam znaleźć w 2 minuty, to Tobie to zajmie 30 sekund. :-)

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            • ewa553 obsmialam sie: 16.07.14, 17:57
              kolega mnie dzis zawiozl do lokalu ktorego jeszcze nie znalam, fajnie z tarasem nad samym Renem. I co jadlam? Pljeskavice i....Djuvec:)))
              --
              "Nie trac czasu ani slow na darmo,
              nigdy juz ich nie odzyskasz"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka