Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 265 :-)))

13.07.14, 15:31
Otwarte :-)

Zaraz dzisiejsze wpisy :-)
--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy Nr 1 :-) 13.07.14, 15:34
      Upalna niedziela
      blues28 13.07.14, 08:40
      Obudzilam sie z bólem glowy, bo goraco (klime wylaczylam o drugiej). Dzis zapowiada sie piekielko, ale nic to w porównaniu z przyszlym tygodniem gdzie bedzie królowac +38 w cieniu, czyli odczuwalna powyzej 40. Uciekam wiec nad wode.
      Ale jeszcze pójde sobie do fryzjera, bo w tym dziwnym miescie mozna sie uczesac w niedziele w stu albo wiecej miejscach. I mnie z tym dobrze.

      Gazeta postraszyla mnie pomnikiem Jana Pawla II. Dlaczego architekci przestrzenni godza sie na takie kicze do kwadratu?
      Moze jaki sponsor chcial? Bo baj mi (Stokrotne), to sponsor sponsoruje to na co ma ochote, wszak to jego forsa. A dobra sztuka winna bronic sie sama bez jakichs tam sponsorów.

      Dyskusja o mózgu ciekawa, ale ja jestem bardzo sceptyczna w stosunku do naukowców latajacych do TV, zwlaszcza jak mówia o hipotezach a nie mocno udowodnionej sprawie.
      A mózg istotnie jest mocno niezbadanym terytorium czlowieczym. Podobno wykorzystujemy od 5% do 10%%


      Re: Upalna niedziela
      maria421 13.07.14, 08:48
      Tu wcale nie upalna niedziela, raczej odwrotnie. Znow ciemno i ponuro.

      Co do mozgu i naukowcow, to wyjasniam, ze to nie byli "naukowcy latajacy do TV", ale caly film dokumentalny , chyba 1,5 godzinny , w ktorym wystepowali rozni badacze mozgu z roznych krajow, mowili o roznych badaniach, spota czesc filmu byla poswiecona osobom z syndromem Savant. Bardzo ciekawe to bylo.

      Oczywiscie sa to hipotezy , takie same jak hipotezy dotyczace powstania swiata, zycia , czarnych dziur i kosmosu w ogole. Nasz mozg to tez jest taki niezbadany kosmos.

      Re: Upalna niedziela
      jutka1 13.07.14, 09:18
      U nas może nie "upalna", ale bardzo ciepła. Ma dojść do 24C, jest słonecznie.
      Może trochę dzisiaj posiedzę w ogrodzie, trzeba naładować baterie przed dość zajętym tygodniem.

      Wczoraj zaczęłam robić konfitury z wiśni, dziś może skończę i zabiorę się za dżem truskawkowy. :-)
      Dodać do tego wysmarowanie 3 listów do FRadministracji, i wychodzi, że niedzielę mam dosyć naćkaną.

      Miłego dnia :-)


      Re: Upalna niedziela
      blues28 13.07.14, 09:20
      forum sie zbiesilo i wyslalo wpól slowa.
      Ja nie bede sie wymadrzac, nie jestem naukowcem ani latajacym do TV ani studiujacym mózg.
      Przemawia do mnie sprawdzona teza, ze mamy w przysadce mózgowej nasze prymaryjne instynkty i w ekstremalnych sytuacjach one moga zdominowac nasze dzialanie (wojna, spustoszenie, glód dlugookresowy, inne kataklizmy).W mózgu tez sa nasze emocje, uczucia, - a nie w sercu jak chce Danielle Steel, tez tam sa mysli natretne. Ale jesli nie jestesmy chorzy (wszelkie psychopatie) ani w stutacjach ekstremalnych, to odruchy odruchami, mysli i pragnienia, swoja droga, a nasze postepowanie jest nasza wolna wola a nie ukradkowa decyzja mózgu. To do mnie przemawia.
      Jak naukowcy udowodnia inaczej, to sie temu przyjze. Jesli zdaze :-) Póki co trzymam sie teorii ze mam wplyw na moje postepowania i stosunek do wydarzen, które dzieja sie w moim zyciu.

      Musze wziac w obrone spostponowanego profesora :-) Czlek lapanki nie urzadza, a ludzie ida don jak w dym. Fakt, ze kazdemu pacjentowi poswieca tyle czasu ile potrzeba i ja choc akurat w oczach nie mam jakichs powaznych problemów, to prof. wzial sobie czas nalezny, zeby gruntownie zbadac glebie oka. A to wydluza czekanie.
      Oczywiscie w poczekalni roslo napiecie i wkurw czekajacych, zaczely sie dyskusje i narzekania, wiec ucieklam w zaciszny winkiel gdzie nikogo nie bylo. Tez bylam zmaczona czekaniem, ale wiem jak jest i sama sie zglosilam a nie zostalam zgarnieta z ulicy. Próbowalam czytac pól slepymi slepiami gdy do mojej oazy wtargnela mloda dama, z telefonem i zaczela opieprzec kogos po drugiej stronie sluchawki. Oczywiscie nie znam powodu i okolicznosci, nie wiem czy zaawansowana ciaza mlodej miala cos do rzeczy, ale publiczne ruganie kogos od góry do dolu, wywlekania jakichs rodzinnych sporów w tonie imperatywnym i generalnie nieprzyjemna klótnia (raczej monolog) w poczekalni wydaje mi sie i przesada i brakiem wychowania. Ja juz pomijam, ze dawno ciepnelabym sluchawka na takie dictum dziewczyny (jakis nieborak wysluchiwal to stoicko), ale tak sie pytam: nie ma juz prywatnych spraw? Wszedezie trzeba gadac przez telefon nie zwazajac na przygodnych swiadków? Nie istnieje intymnosc, zycie osobiste, prywatnosc naszych problemów?
      To nie tylko problem telefonów uzywanych w przestrzeni publicznej, gdzie reszta osób czy chce czy nie dowaduje sie o perypetriach gadajacego/gadajacej. To tez przeniesienie zycia w wirtual, wklejanie facjaty swojej, dzieci, dziadków i pociatków na portalach spolecznych, koptowanie przyjaciól, którym w zyciu realnym klaniano by sie z daleka, opwiadanie kazdej pierdoly urbi et orbi.
      Czy to jest znak samotnosci i gwaltownej potrzeby zaistnienia, czy to ekshibicjonizm czy co??
      Tak sobie gdybam.


      Re: Upalna niedziela
      maria421 13.07.14, 09:33
      Bluesie, jezeli nasze postepowanie jest nasza wolna wola, a nie ukradkowa decyzja mozgu, to.... gdzie my mamy te "wolna wole"? Skoro nawet uczuc nie mamy w secu, a mamy je w mozgu, to gdzie mamy "wolna wole" ktora my sterujemy nasze dzialania?

      Jezeli jest ona w mozgu, tak jak uczucia, to znaczy ze nasz mozg kieruje sie sam soba...

      P.S. Bluesie, jak piszesz "prymaryjne" to masz na mysli pierwotne ? glowne?

      Re: Upalna niedziela
      jutka1 13.07.14, 09:34
      Zgaduję, że "primordial". :-)))

      Re: Upalna niedziela
      blues28 13.07.14, 09:40
      Tak, primarios czyli pierwotne :-) Pardon za hiszpañszczyzne.

      Gdzie jest wolna wola? Jest w mózgu, ale jest wypadkowa podszeptu instynktów, myslenia i decyzji, które podejmujemy. Wyjdzie na to, ze mózg nami rzadzi, ale jakos inaczej niz robi to watroba :-)
      Mój mózg to ja, ale ja to nie tylko mój mózg :-)

      Re: Upalna niedziela
      maria421 13.07.14, 09:45
      No wiec dochodzimy wlasnie do tego, ze to mozg nami rzadzi, czyli hipoteza naukowcow sie potwierdza:)
      Ale tak sprytnie to nasz mozg robi, ze daje nam poczucie ze to my nim rzadzimy poprzez jakies nasze "ja".

      • jutka1 Dzisiejsze wpisy Nr 2 :-) 13.07.14, 15:37
        Re: Upalna niedziela
        iwannabesedated 13.07.14, 14:20
        Halo halo :)

        Ludzie! Mój mózg mi dał w prezencie niedzielę! Zaczęło się od tego, że kolega miał jechać w sobotę do Holandii. Przy okazji zabrać różne nasze graty, komputery, patelnie takie tam. Ale po graty, się okazało, że przyjedzie w piątek, i ja cały piątek się mniotałam, bo jeszcze inny kolega miał coś tam poinstalować w kompie. Więc ogarniałam obu kolegów, z których jeden ma sesję, a drugi to jest ten co uprzednio go wrzucili pod tramwaj, komputer dopiero mogłam zacząć pakować jak już w nim wszystko zrobiono, walczyłam więc cały dzień na kilku frontach, w parterze i w piwnicy, i mi się jakoś dzień na dzień nałożył, siódmego dnia odpoczywał, i dzisiaj wstałam wkurwiona, więc, pewna że to poniedziałek. A tu masz! Piękna słoneczna niedziela :)

        Profesora nie postponuję, jedynie przy okazji ten Gomóła mi się przypomniał. Pewnie, do sław zielarskich i medycznych ludzie walą, a mając problem zdrowotny, to i dużo są w stanie znieść aby odzyskać zdrowie. Niektórzy to wykorzystują tak jak ten Guła, inni, jak ów profesor - po prostu nie zwracają uwagi na taki szczegół, jak punktualność bo mają cel wyższy.

        Ja się jakoś nie za bardzo zgadzam z pomysłem, że emocje i uczucia są w mózgu. Mózg zbiera sygnały z całego ciała, i je przetwarza w informacje. Stąd uzyskujemy świadomość emocji czy odczuć, ale czasem właśnie odmawiamy uświadamiania sobie pewnych emocji. Wtedy pomocne są sygnały z ciała - ból brzucha, albo sraczka :) Ja jako ja, istota nadrzędna, wiem o różnych ściemach i szachrajstwach mózgu. Dlatego też obserwuję reakcje mojego ciała, żeby zweryfikować czy mnie mózg nie robi w konia. Polegam też na opinii zaufanych osób. Jeśli kilka zaufanych osób twierdzi, że mi w dekiel wali, paranoja mnie memła i schiza gniecie - to jest pewna informacja, że mózg zaszwankował.

        Może człowiek nie być naukowcem, ale każdy ma mózg. I od swojego mózgu jest specjalistą najlepszym. Mnie fascynuje mój mózg, natomiast jest kompletnie bezwątpliwe, że jest mój i ja odpowiadam za to co się tam dzieje. Oczywiście, na przykład za stany lękowe, zgryźliwość i charakter ponury - można powiedzieć, że odpowiada niedobór w mózgu dopaminy. No ale skoro ja u siebie takie objawy, to sobie powiedzmy czytam, i już wiem, że trzeba półzgniłe banany, jagody i migdały żryć. A w ekstremalnych przypadkach - brać leki. Chyba, że mi odpowiada mieć charakter ponury, to wtedy nic nie robię z tym i sobie jestem tak jak jestem, ale nie mogę wtedy zwalać na litość boską kurwa, na mózg! No ludzie! To jakby morderca zaszalał z siekierą i usiłował się bronić zwalając na rękę. Lub co gorsza na siekierę, że mu wskoczyła w rękę, no i co on miał poradzić, no rąbał, no....



        Re: Upalna niedziela
        maria421 13.07.14, 14:44
        Dorotko, pytanie sie pojawia co to jest to "ja, istota nadrzedna" , z czego to sie sklada i gdzie to posiada centrale sterowania :)

        Na dnami przeszla jedna burza z ogromna ulewa, teraz jest spokojnie, ale zapowiada sie na powtorke.

        Do kitu z taka niedziela.

        Re: Upalna niedziela
        ewa553 13.07.14, 14:54
        Tak, Marysiu. Co chwile grzmoty, blyskawice i ulewa. Potem godzina-dwie ciszy i caly czas 24 stopnie. A potem da capo: grzmoty, blyskawice i ulewa. W piatek jadlam piersze wlasne pomidory, kilka bylo "rozowych" i powinny dzis byc do zebrania. Ale przy tej pogodzie nigdzie mi sie wyjsc nie chce. A mialysmy takie piekne plany! Chcialam ubrac moje najpiekniejsze buciki ze Strassburga i specjalnie po raz pierwszy w tym roku polakierowalam paznokcie... Na nic, albo jak mowia Niemcy "Alles für die Katze". Czyli po ichniemu "na nic", co jest oburzajace w obliczu tego, ze ja caly czas robie wszystko "für die Katze", bo one tu som najwazniejsze!

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • iwannabesedated Re: Dzisiejsze wpisy Nr 2 :-) 13.07.14, 23:02
          A właśnie, Ewa się mnie onegdaj pytała, o czym myślałam o niej myśląc. O porzeczkach myślałam :) Bo czytając starsze posty w którymś wątku zobaczyłam, że Ewa własne porzeczki jadła miesiąc temu a u mnie dopiero teraz "dochodzą".

          Otrzymałam raport, że nabój do Holandii dotarł, kolega nie uległ wypadkowi, zaginięciu, grabieży, wraz z nabojem nie utonął ani się nawet nie zgubił. Dotarł w nocy, roztowarował, zjedli na kolację: chłop kolegi kanapki "w drogę", kolega chłopa sałatkę krewetkową z Albert Heijna, poszli spać, rano na śniadanie zjedli goląbki, no i tak. Bez przygód tym razem.

          Ubawiła mnie Marysia pytaniem o jednostkę nadrzędną, mianowicie co to jest, gdzie się mieści i z czego składa :D A nie jest to może pytanie odpowiednie do jakiegoś księdza może? No raczej nie w mózgu chyba, skoro sądzisz, że mózg właśnie Ciebie (jednostkę nadrzędną) usiłuje pozbaść, decyzje podejmować i jeszcze udawać, że to nie on (cycat). To jest chyba pytanie typu co to jest dokładnie myśl, skąd się bierze, jak wygląda i gdzie konkretnie mieści. Ja oczywiście mam swoje zdanie, ale to już wyłącznie moje, jako laika, lecz posiadaczkę mózgu oraz jakiegoś tam czegoś co uważam za "Ja".

          Apropos nauk ścisłych i luźnych, czytałam ostatnio o zmianach w biegunach elektromagnetycznych Ziemii. Otóż się to dzieje co jakieś średnio pół miliona lat, hop siup, zmiana dup, północ się zamienia z południem. Bardzo interesujące. Ponoć znaki na niebie i Ziemii wskazują, że się kolejny zbliża, ale jest to proces powolny i trwa tysiące lat. Więc frasować się nie ma czym.


          --
          wasza stokrotka
          • maria421 Re: Dzisiejsze wpisy Nr 2 :-) 14.07.14, 08:58
            Wczoraj poszlam spac dobrze po polnocy, zadowolona ze zwyciestwa Niemcow, dobrze spalam, teraz musze zaczac sie pakowac bo po poludniu wyjezdzam. Jutro o tej porze jestem w oblokach.

            Dorotko, mowilam ze dyskusji o mozgu lepiej nie zaczynac, bo im bardziej sie czlowiek w ten temat zaglebia, tym mniej wie, a najgorsze jest to, ze nikt mu na jego pytania odpowiedziec nie moze. I tak , jak od tysiecy lat, czlowiek zostaje sam z podstawowymi , egzystencjalnymi pytaniami "skad- dlaczego- w jakim celu".

            Dobrze ze miedzy jednym pytaniem o sens zycia a drugim jest czas na czerpanie radosci z zycia. Ja postanowilam miec tego czasu bardzo duzo dla siebie :)

    • jutka1 Poniedziałek na chorobowym 14.07.14, 09:28
      Dzisiejszy dzień, zamiast dnia świra, jest dniem "na chorobie". Rano stwierdziłam, że jeszcze nie czuję się na tyle dobrze, żeby jechać na cały dzień do miasta, więc pracuję z domu.

      Za oknem jest pochmurno, ale połowa nieba jest niebieska, i zapowiadają 26C i słonecznie. Idę podlać roślinność tarasową - a Wam miłego dnia życzę. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 265 :-))) 14.07.14, 09:42
      verwirujesz mnie Maryska: po poludniu wykezdzasz a jutro po poludniu bedziesz w oblokach? Prosze o wyjasnienie:)
      I ja sie ciesze z wygranej, Moj Loew wreszcie mogl sie usmiechnac:) Ladna byla walka, ogladalam tylko dogrywki - po tym jak sie moje kryminaly skonczyly.
      Mam dzis sporo do zalatwienia, ale chcialabym tez troche pobiegac. Miejmy nadzieje ze uda sie miedzy jednom i drugom ulewom. Cieplo jest, 22 stopni.
      --
      "Nie trac czasu ani slow na darmo,
      nigdy juz ich nie odzyskasz"
            • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 265 :-))) 14.07.14, 12:36
              Dobrze pamietasz, Jutka. Planowo powinnam wrocic do domu w srode okolo polnocy. Biore najmniejsza walizke, jako bagaz podreczny wiec nie musze tracic czasu na czekanie na bagaz, co bedzie wazne szczegolnie w srode, bo laduje o 20.15 a pociag z lotniska mam o 21.02.
              Kto zna frankfurckie lotnisko ten wie, ze to wcale nie jest duzo czasu.

              W Veronie ma byc do 30 stopni, co wcale nie jest takie fajne jak sie ma spotkania na ktorych "trzeba jakos wygladac" :) Kupilam na te okazje nowy, cieniutki zakiet, len kombinowany z jerseyem, pod zakiet tylko top.
              Na jutrzejszy wieczor sie wyluzuje, bo kolacja sie zanosi nad jeziorem i juz czuje zapach ryb...
              • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 265 :-))) 14.07.14, 13:00
                Tak, to jak na Frankfurt bardzo niewiele czasu.
                Zazdroszczę Italii i ryb...

                Ja jakaś taka zastała i zasklepiona jestem ostatnio. Wbrew pozorom chyba. I - może przez te zapalenia krtani etc. - zmęczona.
                Za tydzień przyjeżdża do nas kuzynka z zagramanicy, na 6 dni. Przyznam się bez bicia, że przez to zmęczenie nawet się nie potrafię (u)cieszyć, a myślę tylko, jak przetrwać przygotowania logistyczno-kulinatro-turystyczne i się nie wykończyć. Niedobrze. Dawno już takiej niemocy nie miałam. Dybuk jakiś czyco.

                --
                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                Wysadzam skrzynki balkonowe
    • iwannabesedated Poniedziałek.... :D 14.07.14, 13:57
      ... wszyscy nie lubią poniedziałku. Nawet jeśli się nie trzyma godzin biurowych, to i tak ten dzień zwykle jest taki jakiś - no że coś wisi w powietrzu. Różne nieprzyjemności co się je na "po weekendzie" zostawia, ogony, uszy i kopyta, wszyscy do wszystkich, mało inspirujące. Ciekawe czy są tacy, co z radością witają nowy tydzień. Po ponoć tacy, co się budzą z takim uczuciem rano - to są. Rześcy, wypoczęci, radośni jak świnia w deszcz. Straszni ludzie. Właściwie teraz to już wiem - nieszczęśnicy robieni w balona przez własny mózg.... szprycuje ich z rana dopaminą i heja...

      Wczoraj napatoczyłam się na serial boski. Kryminalny, ofkoz, z cudowną parą Holly Hunter i Linda SanGiacomo. Reszta właściwie nieistotna. Powinnam właściwie to zamieścić na wątku kryminalnym, ale mi się nie chce w ramach poniedziałkowego niechcieja. Którego i tak muszę dzisiaj przełamać bo mnie dentysta porannym telefonem zawezwał na fotel w celu borowania. I jak tu się nie bać poniedziałków.


      --
      wasza stokrotka
      • maria421 Re: Poniedziałek.... :D 14.07.14, 14:14
        Walizka spakowana, taksowka zamowiona na 16.45, najnowszy Spiegel przeczytany (z grubsza), nie mam co robic przez nastepne 2,5 godziny, wiec pewnie sobie telewizor wlacze i jakies reality show obejrze, czyli, jak to sie tu mowi- programy o asocjalnych dla asocjalnych. I kawe jeszcze wypije. O!

        • ewa553 Re: Poniedziałek.... :D 14.07.14, 14:21
          pracujac nie lubialam poniedzialku bo oznaczal ze trzeba bedzie jeszcze dlugo czekac na Wochenende:)) Natomiast teraz poniedzialki lubie, bo sobie w Wochenende robie liste i co mi sie przypomni "do zalatwienia" to wpisuje na liste. I poniedzialek jest tym dniem, kiedy mozna wlasnie odhaczac z listy:)
          --
          "Nie trac czasu ani slow na darmo,
          nigdy juz ich nie odzyskasz"
          • iwannabesedated Re: Poniedziałek.... :D 14.07.14, 18:46
            No właśnie, punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia :) Człowiek znajduje przyjemność w robieniu różnych rzeczy, pod warunkiem, że ich nie musi .... Co do dylematu sens życia vs. czerpanie z niego radości - to ja nie mam. Po prostu radość, cieszenie się z życia jest dla mnie jego sensem. Innego nie widzę :)

            Wróciłam już od dentysty, teraz mogę spokojnie dokończyć kryminał Anne Perry gdzie jakiś złośliwiec wykopuje nadgniłe zwłoki i je w różnych miejscach rozmieszcza.

            Skontaktowała się ze mną kumpela z którą od dość dawna nie miałam kontaktu, coś tam chciała spytać, umówiłyśmy się na telefon - no i w trakcie tej drugiej rozmowy mi się oczywiście zrzygała i wypróżniła swoją matką. Od lat ona te trudne relacje ma, od lat chodzi na terapie różnego rodzaju, różnych rozwiązań próbuje - i nic zdaje się nie dawać efektu. Problem pozostaje. Przykre tym bardziej, że babcia wciąga we wszystko także wnuki, zięcia, no osacza kumpelę ze wszystkich stron. Bardzo to przykre, i z jednej strony współczuwam, a z drugiej zaś - nie jestem kubłem na pomyje. Nie można się tak wyrzygiwać w intymnych sprawach na kogoś po latach niekontaktowania. Się tak spuścić ni stąd ni z owąd. Pchnąć jak bądź ;)





            --
            wasza stokrotka
            • jutka1 Re: Poniedziałek.... :D 14.07.14, 19:06
              Cytując Mańka: "Wystaw dupę udaj jeża".
              Ja z takimi przypadkami mam tak: albo ucinam rozmowę, jak zaczyna się hepanie zmierzające do wyrzygiwania, albo w ogóle ucinam relacje jakiekolwiek.
              Odmawiam bycia rzygownica, spluwaczką czy klozetem. Ejment.

              W ogóle, tak na marginesie, nie rozumiem tego wyrzygiwania się ludziom na głowę. No na miłą bukę, co to kuźwa jest? Zmniejszanie stężenia toksyn we własnym organizmusie poprzez oddawanie ich komuś innemu??? No proszę Was...

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              • iwannabesedated Re: Poniedziałek.... :D 14.07.14, 19:34
                ... I duno... ja się od czasu do czasu spuszczam na zaufane osoby, za ich zgodą, ofkoz, z (mam nadzieję) wyczuciem i umiarem. I też vice versum, gotowa jestem wysłuchać. Natomiast jakaś harmonia musi panować i balans, i w ogóle, no! Wiesz, sens to nie wiem jaki, może to jakaś jest po prostu forma, hm, interakcji towarzyskiej? Tak jak jedni flirtują w celu wydupczenia, a inni, ot tak, dla szpasu, rozrywki, dla dodania wigoru?


                --
                wasza stokrotka
                • jutka1 Re: Poniedziałek.... :D 14.07.14, 20:00
                  no ale co innego z umiarem, a co innego bez. I co innego za zgodą, a co innego bez zgody, znienacka i od tylca.

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                • ewa553 Re: Poniedziałek.... :D 14.07.14, 20:02
                  zamiast sie denerwowac trzeba bylo tej pani polecic psychoterapie. Po to jest takie "urzadzenie", zeby czlowiek mogl powiedziec co ma na watrobie, wyzalic sie, pogadac, a czasami nawet uslyszy dobry komentarz. Ja w takich wypadkach grzecznie przerywam mowiac ze na mnie takie rozmowy dzialaja depresyjnie i nieraz juz bylam przepraszana, nikt sie nie obrazil.
                  --
                  "Nie trac czasu ani slow na darmo,
                  nigdy juz ich nie odzyskasz"
                  • iwannabesedated Re: Poniedziałek.... :D 14.07.14, 20:58
                    Wiem wiem dziewczątka... ja się nie tyle zdenerwowałam, co mnie zaskoczyło :) Że ciągle jeszcze to samo, i tak można człeku znienacka na plecy siup i rzygu rzygu.... W terapii to ona jest od lat, tak jak pisałam. I tak jak pisałam, kontakty rozluźniłam, żeby nie pisać zawiesiłam - z powodu problemu ww.

                    Może to jej daje coś, bo ja wiem? Coś interesującego o sobie może powiedzieć, zaprzątać uwagę, zapychać deficyty z dziecięctwa. Chuj wie. Ja - jak mnie bierze jedna z moich chronicznych bolączek, to się po prostu trochę czuję już samą sobą w tym repertuarze znudzona, a trochę zażenowana.

                    A, nieważne. Dziury mam dwie zaszpachlowane na glanc, w planie jakieś dalsze (jedyne co nie lubię w moim dentyście, to że idziesz z jedną dziurą, a tu się okazuje masz innych kilka), w każdym razie nic wielkiego, zagrażającego życiu i zdrowiu lub liczebności uzębienia - i jestem gotowa do odlotu. Bo, z dziurami, dentysta powiedział, nigdzie tak nie będę jechać. Do Holandii... z dziurami? To jak do lasu z drzewem... Tam i tak już mają za dużo dziur. W serze...


                    --
                    wasza stokrotka
                    • chris-joe Re: Poniedziałek.... :D 15.07.14, 01:23
                      Sie chcialbym z gremium polaczyc w ogolnym rozejsciu sie stawow, ale jednak nie calkiem, bo w sumie nie jest strasznie. Jedynie rachunek z wakacyjnej karty kredytowej grzmotnal mnie w krocze, w brzucho, w nerke i kosc goleniowa. Zwlaszcza, ze podobno przeoczylem termin zaplaty, co mi sie (niemal) nigdy nie zdarza, wiec musialem sie od reki niemal splukac.

                      Spuszczaczy ktoz z nas nie zna?! Choc od lat, przyznam, mam teren w tym wzgledzie uporzadkowany. Zas z czasow vancouverskich do dzis wspominam takiegi jednego natychmiastowym odruchem wymiotnym. Czech on byl. Byl wspolnym znajomym kilku moich znajomych. I on mial takie fazy, ze sie w miasto wypuszczal i wszystkich znajomych nawiedzal, po kolei jednym ciurkiem. Tam zasiadal i bryzgal zolcia na absolutnie wszystko. Po prostu stekal i jojczyl zapamietale. Doprowadzil do tego, ze ci znajomi ostrzegali sie telefonicznie, ze Milan krazy i telefonu ni domofonu nie odbierac.
                      I Wannie chyba musze przyznac racje w tej materii- sa indywidua, ktore tak wlasnie sie ze swiatem komunikuja. Z domu to wyniesli chyba? Inaczej nie potrafia.

                      Ale sie tez spuszcze: ostatnimi NIC nie moge czytac. No NIC! W metrze ordynarnie, ciurkiem wale pasjansa na smartfonie. To samo w lozku przed snem. Dobrze to, czy zle?



                      --
                      Atenção, curva perigosa!
    • ewa553 shit!Shit!Shit! 15.07.14, 10:57
      zaraz musze jechac do centrum i wlasnie poo raz pierwszy dzis spojrzalam na termometr i az mnie o sciane rzucilo: jedenasta godzina, a wiec jeszcze nie szczyt a tu..35 stopni... Jak to przezyc? Bede przynajmniej chodzic z butelka wody pod pacha... Komus zimno? Ktos chce pare stopni ode mnie????
      --
      "Nie trac czasu ani slow na darmo,
      nigdy juz ich nie odzyskasz"
      • jutka1 Re: shit!Shit!Shit! 15.07.14, 12:11
        Zero współczucia z mojej strony, bo czeka mnie za godzinę to samo. :-) Plus stanie w kolejce na poczcie (nie klimatyzowanej, oczywiście). :-)

        Od rana ślęczałam nad listami do FRadministracji. Marzę o dniu, kiedy nie będę juz musiała mieć z tym nic wspólnego. :-/

        Dzisiaj mam ostatni w tym tygodniu dzień jakiej-takiej swobody. Od jutra zaczyna sie seria spotkań, rozmów, negocjacji... Tak więc po powrocie z poczty i zakupów będę nicnierobić. Ok, ok, poczytam trochę i pogapię się na ogród. :-)))

        Miłego dnia :-)

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • iwannabesedated .... ciepły wtorek + wieszczby małe dwie :) 15.07.14, 13:18
          W upały kole środka dnia staram się nie paradować - potrafi mi się zakręcić w głowie. Koniecznie włożyć czapki na głowy. Mnie pomaga też popijanie nie wody, ale coli, której ordynaryjnie nie pijam, ale w łupał (ort. zam.) zapobiega właśnie takim zwątleniom krępującym.

          Wiecie, ta kumpela, poza napadami rzygaczki jest dość fajna, no nie jakoś wyjątkowo, normalnie - tak mnie zinfekaliowała swoją nienawiścią, że się mnie śniło iż się z rodzicami kłócę jakieś pretensje mniej lub bardziej nonsensowne przedstawiając, potem że z ciotką, qva żesz mać, a na koniec mi się śniło że mieszkam w śmietniku, to znaczy mam tam łóżko, tak trochę ukryte za kontenerami, i mam nadzieję, że nikt mnie nie widzi, no fuj. Chyba jednak te kontakty zawieszone powinny pozostać....

          W temacie czytania vs. nieczytania to dobrze jest nieczytać jak się czytać - nie chce. Dodatkowo, ponieważ większość ludzi nie czyta, to można sobie psychologicznie, mentalnie i emocjonalnie pospółkować z większością. Szersze zrozumienie społeczeństwa zdobywając, sympatię, empatię, etc. Gorzej, że może to oznaczać iż MÓZG, ta zdradziecka świnia, coś przeciw Tobie ukradkiem znowu knuje, i są moce przerobowe zajęte tym knuciem, dlategoż na czytanie już ich - nie staje.

          ... i na koniec - wyrocznia.

          Rozwodzi się ze mną i dzieckiem, czy faceci w ogóle kochają swoje dzieci???

          Swoje - to może nawet czasem tak.


          Wyciąg z prosiaczków w owocowej galaretce !!! Co robić ???

          Nie wiem.


          HAHAHAHA.....
          --
          wasza stokrotka
          • jutka1 Re: .... ciepły wtorek + wieszczby małe dwie :) 15.07.14, 13:45
            Wyciąg z prosiaczkow w owocowej galaretce?? Wtf?...

            Wróciłam z miasta. Chyba zbiera się na burzę. Pan od Ogrodu się pewnie zirytuje, bo wczoraj zaczął koszenie, a dzisiaj słabo widzę kontynuację. A może się nie zirytuje, kifjute go tam wie. :-)

            Listy wysłałam, zakupy zrobiłam, mam resztę dnia wyłącznie dla siebie. Economist do przeczytania, seriali kilka do obejrzenia, bób się gotuje, no czyż życie nie jest piękne? :-)
            I roślin podlewać nie muszę, bo właśnie lunął deszcz. Niebiosa dają mi odpoczynek, więc uszy po sobie i biere (zam.). :-)
            A zaraz też pójdę na kulinarny po prośbie. :-)


            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
    • jutka1 Środa, upał 16.07.14, 08:46
      Wróciło słońce i gorąc. Fajnie. :-)
      Skończył się mój kilkudniowy odpoczynek od pracy. Od dzisiaj do końca tygodnia doczepiam sobie motorek do zadka. ;-)

      Pan Od Ogrodu skończy dzisiaj kosić, i znowu będzie wyglądać, jak należy (w odróżnieniu od wyglądu a la pierun w rabarbar). :-)

      Miłego dnia :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • ewa553 Re: Środa, upał 16.07.14, 09:21
        u mnie 23 stopnie, wiec da sie znowu oddychac. Ale niebo zachmurzone, tzn. nie piekne, burzowe chmury, tylko sufit olowiany... Kolega mial na dzis jakis wypadzik zorganizowac, ciekawe co wymysli przy tej pogodzie... Wolalabym zeby mu cos pilnego przeszkodzilo, bo mam w domu mase zaleglej pracy "biurowej"..
        --
        "Nie trac czasu ani slow na darmo,
        nigdy juz ich nie odzyskasz"
    • jutka1 Czwartek, pochmurno 17.07.14, 08:26
      Coś mój app w telefonie nie jest podłączony do rzeczywistości. Pokazuje, że u mnie jest pełne słońce, a tymczasem: jak w tytule.
      Mam dzisiaj jedno spotkanie, potem telekonferencję z moim paryskim prawnikiem, a potem wolne. To znaczy nie do końca, bo muszę się przygotować do innego spotkania, jutro rano.
      Ganiam jak kura bez głowy, a tymczasem czas biegnie jak oszalały, już druga połowa lipca, jaja jakieś... :-/
      Eeeeeeeee...

      Miłego dnia :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • ewa553 czwartek, upalu czesc dalsza 17.07.14, 08:48
        juz mam 31 stopni, ciekawe jak to przezyje. Na 11-ta ide do fryzjera, a potem jedziemy w gorki. Dzieki temu ze jeszcze dlugo jest jasno (godzine dluzej jak u Ciebie Jutka), mozemy tez w poludnie wybrac sie na wycieczke. Jest za goraco, ale jednak lepiej jak deszcz i wiatr...
        I masz racje Jutka: czas biegnie jak szalony...
        --
        "Nie trac czasu ani slow na darmo,
        nigdy juz ich nie odzyskasz"
    • maria421 Krotka podroz z przygodami 17.07.14, 13:33
      Poniedzialek i wtorek zgodnie z planem , wtorkowy wieczor zgodnie z moimi oczekiwaniami nad jeziorem przy dobrej kolacji rybnej podlewanej Lugana.

      Sroda- Niemcy odlatuja do Berlina przez Kolonie (!) o 14.40, ja do Frankfurtu dopiero o 18.50. Zostejemy odwiezieni na lotnisko, ja sobie mysle ze po pozegnalym espresso z Niemcami zostawie walizke w przechowalni, wezme taxi i skocze do miasta. A tu - dupa blada- na calym lotnisku zadnej przechowalni nie ma! Lotnisko male, ale ruch samolotowy w sezonie olbrzymi. Zostaje wiec na przepelnionym, zatloczonym lotnisku. Ide cos zjesc w dosyc jeszcze spokojnym miejscu , biore jakies lasagne i salatke owocowa, patrze na zegarek- zajelo mi to niecale pol godziny. Siedze dalej, po godzinie znow spogladam na zegarek ktory mi pokazuje ze to dopiero kwadrans minal:) Wracam na parter- tlumy ludzi , malo sklepow, znalazlam jakies miejsce do siedzenia, wygodniejsze niz krzeslo w restauracji. Siedze jak ta niewolnica wlasnej walizki ktora musze nawet do kibla ciagnac. Jest jakis sklep jubilerski, a w nim produkty Mont Blanc, wchodze. Jakac blada blondynka oglada i przymierza 10 zegarkow, nie kupuje zadnego. Potem jakis metryczny mlodzieniec przymierza dwa, zastanawia sie pol godziny, nie kupuje zadnego. Ja od razu wiem co chce kupic, nie tylko obejrzec, wiec mowie do sprzedawczyni- "widzi pani, ja przynajmniej kupuje", na co ona " i bez dlugiego namyslu", na co ja, "to chyba jakis rabat mi sie nalezy?". Pani na to ze 10% ... Tak wiec nabylam dlugopis dla mojej corki na jej nastepne okragle urodziny, to nic ze to dopiero za pol roku, taki towar sie nie psuje :)

      Samolot startuje z kilkuminutowym opoznieniem, ale laduje punktualnie. Mam 45 min. do pociagu, ale zanim podstawia schody, autobus itp mija juz ze 20minut. Pedze, dobiegam na peron, pociag do Frankfurt Hbf jest 5 min. opozniony. Kurka wodna, ja na Hbf mam tylko 9 minut na przesiadke, przez 9 min. zdaze, ale przez 4? Potem nagle pociag znika z tablicy. W miedzyczasie byla jakas zapowiedz , zagluszona przez wjezdzajacy na inny peron ICE.

      Na peronie czeka mala, drobna kobieta z dwiema wielkimi walizami. Pyta mnie po hiszpansku czy wiem gdzie sie podzial ten pociag, bo ona miala nim jechac do Erfurtu! Ja po hiszpansku nie hablo, ale troche comprendo, wiec jak ona do mnie "senora , me pierdo", to ja do niej "tranquilla, non se pierde", i razem idziemy do informacji. Okazuje sie ze ta pani przyleciala z PERU i ma za soba 20 godzin podrozy, w perspektywie noc czekania na dworcu....

      W informacji mowia nam, ze nasz pociag byl 5 min. opozniony i skierowany na drugi dworzec lotniska i ze to bylo od godziny zapowiadane. Ja na to ze nie mam obowiazku byc godzine przed odjazdem, bylam punktualnie, ale nawet gdybym uslyszala ostatnia zapowiedz (te zagluszona przez wjezdzajacy ICE), to nie ma mowy zebym zdazyla przejsc na drugi dworzec i ze nie mam zamiaru z tego powodu placic jeszcze raz za bilet. Nie ma problemu, nasze bilety dostaja stempel waznosci na nastepny dzien. Pani Peruwianka dostaje wydruki wszelkich mozliwych polaczen do Erfurtu- albo pojedzie noca z 3 przesiadkami, albo noc na lotnisku... Pyta, gdzie moze kupic karte do komorki, na co ja wyciagam swoja, niech dzwoni gdzie chce. Dzwoni do syna, podaje telefon pani w informacji, ta z nim ustala dalsza podroz matki, i jest wyjscie- pociag za godzine do (juz nie pamietam gdzie) , gdzie syn ja odbierze.

      Kobieta czuje sie uratowana , wie ze "non se pierde", ja mysle ze w koncu musze o sobie pomyslec. Polaczenia do Kassel juz nie mam, wiec ide do Hiltona, gdzie spalam w poniedzialek. Nie ma zadnych wolnych pokoi, ale bylby jeden w Hilton City, pokoj dla palaczy. Mnie wsio rawno, ja chce lozko i prysznic, wiec panienka z recepcji dzwoni do kolegi w City, podaje moje namiary, ja biore taxi jade do Frankfurtu. W recepcji Hilton City pytam czy w cenie (jakiej do tej pory nie znam) jest sniadanie. "Ja, madame, pani jest na Executive Floor, ma pani do wyboru sniadanie w barze na pietrze lub w restauracji na parterze".....

      No to sie wyspalam jak bogata :-)))

      Dzis rano sniadanie, taxi na Frankfurt Hbf, ICE do Kassel, taxi do home sweet home.....

      Mysle ze moja Peruwianka tez dobrze dojechala do swojego syna.
    • jutka1 TGIF :-))) 18.07.14, 07:39
      Wygląda na to, że będzie dzisiaj słonecznie. :-)
      Na 10:00 jadę na spotkanie, potem nasiadówka z siostrą u mamy, żeby omówić logistykę przyszłotygodniowej wizyty rodzinnej. Popołudnie chyba wolne, nie wiem.

      Marysiu, miałaś krótką podróż, acz powrót obfitujący w wydarzenia duże i małe. Dobrze w domu, co? :-)
      Baśka, opowiadaj!
      A Blues nam gdzieś nad wodę wybyła, tak?

      Miłego dnia :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • maria421 Re: TGIF :-))) 18.07.14, 08:11
        W mojej sypialni, w moim lozku wyspalam sie o wiele lepiej niz w hiltonskim Executive Floor, i to za darmo :)
        Czuje sie jeszcze zmeczona, a juz mnie gnaja mailami do roboty.

        Zapowiada sie upalny weekend, po weekendzie pakuje sie na podroz do Polski.

        Milego dnia.
        • iwannabesedated Re: TGIF :-))) 18.07.14, 20:55
          Docenić komforty domowe, to jeden z plusów podróżowania.... Niby jest ciepło, nawet bardzo, ale jakaś duchota panuje niemiła.

          I o, proszę bardzo. Ledwo wyszłam do sklepu i lunęło. Ale jak! No ugrzęzłam w sklepie....

          Takie tam. Letnia rozlezłość.... Uwielbiam móc być rozlezła....


          --
          wasza stokrotka
    • jutka1 Sobota, słońce 19.07.14, 08:30
      Już teraz jest bardzo ciepło, 22C. Ma być koło trzydziestu. :-)
      Mam dzisiaj trochę do porobienia "w domu i zagrodzie", a po południu jestem zaproszona na kawę do znajomych na drugim końcu wsi. Zapowiada się bardzo przyjemny letni dzień, i tak trzymać. :-)

      Miłej soboty :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • ewa553 Re: Sobota, słońce 19.07.14, 10:30
        Upal - ciag dalszy. Narazie tylko 32 stopnie, ma byc duzo wiecej. Bylam juz poza domem zalatwic dwie wazne sprawy i z najwieksza przyjemnoscia wrocilam do zacienionego mieszkania. Mam to szczescie ze mieszkanie ma polozenie pln.wschod-pld.zachod, wiec przez markizy i przeciag udaje sie utrzymac nienajgorsza temperature. Zeby jednak sil nie nadwyrezac, rypne sie zaraz z ksiazka na kanapie. Do ogrodu pojade dzis poznym popoludniem, nie bede sie za dnia katowac:)

        --
        "Nie trac czasu ani slow na darmo,
        nigdy juz ich nie odzyskasz"
        • jutka1 Re: Sobota, słońce 19.07.14, 10:54
          Słońce i upał są dobre na wiele rzeczy, między innymi na pościel. :-))) Idę powiesić kołdry na słońcu, niech nasiąkną zapachem. :-D

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
            • maria421 Re: Sobota, słońce 19.07.14, 11:21
              Tu tez upal, ale u mnie, szczegolnie w salonie, da sie wytrzymac. W nocy spalam bez koldry, drzwi balkonowe sypialni otwarte, zaluzje opuszczone tak, zeby powietrze przez dziurki wchodzilo.

              Robic sie, oczywiscie, nic nie chce, ale ja juz sama nie wiem czy to na upal zwalac, czy na ogolne lenistwo jakie mnie ostatnio opanowalo.

              Milego dnia :)
              • jutka1 Re: Sobota, słońce 19.07.14, 12:44
                Zwal to na upał, Marysiu, upał nie będzie protestować. :-)

                Konstatuję po raz kolejny, że prawie metrowej grubości ściany starych domów to cudny wynalazek. Żadnej klimatyzacji nie trzeba, ani rolet, ani nic. :-)

                --
                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                Wysadzam skrzynki balkonowe
            • jutka1 Re: Sobota, słońce 19.07.14, 11:29
              Ach, Narfi, mityguję się, że zapomniałam podziękować! Pomogła! Głos znowu jak Maria Callas. ;-)))

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
                  • iwannabesedated MUCHY MUCHY MUCHY !!! 19.07.14, 14:59
                    ... od świtu zostałam poddana terrorowi much siadających na mnie z uporczywym bzykaniem ! Przykryłam się prześcieradłem wystawiając tylko czubek nosa, to siadały na tym nosie ! Przysnęłam odrobinę i się przez sen trochę odkryłam, sru, już na kawałku tym siedziały trzy muchy. Nawet jak się nakryłam cała z głową, to latały nade mną złowieszczo bzycząc... Kurwa, co jest z tymi muchami? Czemu siadają z uporem na człowieku śpiącym, skoro nie kieruje nimi chuć spożywcza ? Czy to jakaś złośliwość musza???


                    Upał też mam, po wczorajszym deszczu się ulotniła gdzieś duchota, jest bardzo bardzo pięknie, a u mnie się utrzymuje miły chłodek. Potrzeba najmarniej 2 tygodni upałów aby się nagrzało też moje mieszkanie. Natomiast sąsiadom z wyższych pięter nie zazdraszczam....


                    --
                    wasza stokrotka
    • maria421 Upalna niedziela 20.07.14, 08:47
      Na obiad zaprosilam dwie osoby, mam nadzieje ze nie bedzie zbyt goraco na tarasie.

      Muchy sa upierdliwe france, ale zawsze lepsze niz komary, Dorotko.

      Milego dnia wszystkim zycze :)
      • jutka1 Re: Upalna niedziela 20.07.14, 09:35
        U nas dzisiaj też upalnie, zapowiadają 32C. A ja po południu jadę na grilla - chyba się roztopię... :-/
        Rano podlałam rośliny tarasowe, niech się trochę nawilżą, zanim nastanie patelnia.
        Po kawie trochę ochędożę w domu, poczytam. Relaks. I o. :-)

        Miłej niedzieli :-)

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
      • iwannabesedated Re: Upalna niedziela 20.07.14, 17:26
        ... niedziela deszczowa. U mnie od rana leje. Muchy są sto razy gorsze od komarów ponieważ komarów się można pozbyć wtykając gizmo do kontaktu, można wytłuc ścierką, lub ewentualnie można się dać ugryźć, bo komar, jeśli jest jeden, to człowieka ugryzie i się odpierdoli. Natomiast muchę jest utłuc bardzo trudno, nie działa na nią gizmo odstraszające i się nigdy nie odpierdala. Masz jedną muchę, a jakby sto ich było.

        Pal sześć muchy, bo mam na tapecie nowy kryminał. Napisał jakiś Dziurawiec :) Czytadło bardzo bardzo zacne. Wręcz przednie. Jak jeszcze trochę poczytam, to opiszę na wątku kryminalnym. Na razie tam nie mogę pisać, bo mnie trafia szlag, gdyż przegapiłam w ubiegły czwartek odcinek Kobry co się na niego zasadzałam. Kurwa, teraz jeden tylko został, budzik sobie nastawić czyco. Pierdolony adenauer.

        Nie mogę się też odnieść do płomiennego wątku Marysi, gdzie się ewidentnie ma ochotę z kimś pokłócić odnośnie konfliktu na Bliskim Wschodzie. Dlatego bowiem, uwaga rzucam stwierdzenie nie politycznie poprawne, ten cały konflikt mnie śmiertelnie nudzi. Nudzi, deprymuje i zasmuca. Przypomina mnie to sytuację z moją kuzynką. Która miała faceta co ją bił. Na początku cała rodzina się w to angażowała, wraz z policją, psami, dziećmi, sąsiadami, czatami całonocnymi w krzakach, pogoniami i ucieczkami, ukrywaniem się, rzucaniem części samochodowych przez okno i łot not. Po pewnym czasie wszyscy prócz inkryminowanej pary, się poczuli wyeksploatowani przez te ekscesy i się tylko jakiś od czasu do czasu nowy członek rodziny, czyli frajer, dawał łapać na to. Przyjezdny dopiero z Polski teść mego kuzyna, potem nowy (wtedy) facet mojej ciotki, ale i oni wymiękli, no a para pozbawiona pary, czyli ludzkiego zaangażowania i uwagi, w końcu wymiękła, jeszcze gdzieś tam coś ktoś kogoś podtopił w fontannie, ale tak właściwie to nie, tylko włosy zmoczył, a może nie włosy nawet - tylko czapkę. No bo oni generalnie po prostu lubieją się bić przy udziale zbulwersowanej gawiedzi, bo potem jest lepszy seks. Rodzina w końcu orzekła, że w tych seksualnych zamieszkach udziału brać już nie chce, ewętłalnie się możemy zrzucić na wiagrę. Takie jest moje zdanie odnośnie Bliskiego Wschodu, sądzę, że przez tyle lat życia w konflikcie ich mózgi się rozwinęły w ten sposób, że popadli w nałóg wzajemnego mordowania na oczach oniemiałego świata. Świat na razie korzysta na tym bo jest materiał dla njusów, można się też poczuć bezpiecznie w swoich pieleszach, mieć przyjemne uczucie wyższości, bo my się jednak nie mordujemy, no i można na tym zarobić im sprzedając broń, co jest nie do pogardzenia, bo na sprzedaży broni się nieźle przycina. Co mnie frapuje o niebo bardziej, jest pech Malezyjskich linii lotniczych, które w przeciągu ostatnich kilku miesięcy straciły dwa pełne pasażerów samoloty. Z tego jeden - po prostu zniknął.



        --
        wasza stokrotka
        • maria421 Re: Upalna niedziela 20.07.14, 18:20
          Niedziela mniej upalna niz sie zapowiadala, jest pochmurno, parno, nie wiadomo co z tego wyniknie.
          Goscie byli, zjedli ze mna obiad na tarasie, pogadalismy o tym i owym i poszli.

          Chlopak mojej corki jest od piatku w Warszawie, ona wziela sobie urlop w piatek i poniedzialek i zwiedzaja Warszawe. W piatek byli na Pradze, a dzien wczorajszy, na zyczenie chlopaka, przeznaczyli na getto, Pawiak, Muzeum Powstania. Corka donosi ze on po tym zwiedzaniu wstydzil sie po niemiecku mowic.
          Dzisiaj mieli obejrzec uroczysta zmiane warty przed Grobem Nieznanego Zolnierza i pojsc do Lazienek, mysle ze nie przestraszyli sie deszczu.

          Dorotko, wyciagnelam watek sprzed 5 lat nie po to, zeby rozmawiac o konflikcie zydowsko-arabskim, lecz zeby pokazac, ze w ciagu 5 lat nic sie pod tym wzgledem w Europie nie zmienilo.
          • iwannabesedated Re: Upalna niedziela 20.07.14, 19:49
            ... mam szczerą nadzieję, że się nie przestraszyli, bo jeśli Łazienki latem i dodatkowo w niedzielę, to właśnie najlepiej w dzień deszczowy. Najfajniejszych koncertów wysłuchałam właśnie siedząc pod parasolką na brzegu sadzawki :)

            Chłopakowi Twojej córki chęć odbycia tej mało przyjemnej lekcji historycznej bardzo się chwali. Warto aby też więcej Polaków się pofatygowało, ot tak, żeby się przyjrzeć do czego mogą prowadzić nacjonalistyczno rasistowskie mrzonki. No ale my, Polacy, na autorefleksję jesteśmy niezmiernie odporni, lepiej się drapować w ulubionej pozie uciskanej ofiary, niż wyciągać z historycznych lekcji dla siebie jakieś, jakiekolwiek wnioski.

            A wątek sprzed stu lat wyciągasz, aby uniknąć rozmów o zdradzieckim MÓZGU :) Wolisz bezpieczne tematy paskudnych Turków, złych Arabów, głupich obrońców praw mniejszości, wegetarian i nastających na Twoją osobistą wolność liberałów wszelkiej maści, niż niepokojące rozważania o sensie życia i funkcjonowaniu własnego rozumu.

            Oglądałam dzisiaj w telewizji program, polska wersja amerykańskiego show, gdzie jeżdżą i przerabiają jakimś podupadłym rodzinom rozpierdalające się domy. Na tapecie jakiś chłop samotnie wychowujący pięcioro dzieci, full serwis, grzyb na ścianie, dziecka śpiące w wyrkach po dwóch, trzech, chłop na fotelu rozkładanym. Ot ludzka mizeria powszednia, też to się jakoś nie chce zmienić w Europie, i co prawda jest to tylko głupi program, to jednak miło jak tym ludziom tak odnowią, odświeżą, grzyba osuszą i wyrugują, wyrychtują wszystko i odpicują.



            --
            wasza stokrotka
            • ewa553 Re: Upalna niedziela 20.07.14, 20:00
              tez tak myslalam, zeby zwabic do mnie ekipe odgtuzowujoncom i sprzontajocom. Jak myslicie, jesli bym gdzies zglosila ze mam dwie lewe rece i leniwca w herbie, to moze by przyszli?
              Moja pani od okien zadzwonila wczoraj ze rozumiesz chyba Ewuniu, ale w te upaly myc okien nie moge, bo ledwo zyje. A dzis pogoda sie zmienila, jest zimno (25 stopni) i popaduje, to dopiero myc okien nie warto! Czyli jak mi moja psychoterapeutka przed laty wytlumaczyla: jak zwazasz wycieranie kurzu (lub inne roboty) za Syzyfowe zadanie, to olej, nigdzie nie jest powiedziane ze musisz to robic. Wiec olewam i przywitam za tydzien moje dziewczeta w mieszkaniu zapaskudzonym przez koty i przez uplywajacy od ostatniego wycierania czas...

              A tym czasem bylismy dzis na malej wycieczce w gorkach. Mala wycieczka bo zapowiedziano na popoludniu burze. Mala wycieczke zakonczylismy duzym jedzeniem (aby zachowac rownowage w naturze) w przepieknym lokalu wsrod gorek, stare mury, podworzec pod lipom
              i bylo pieknie. Ale jedno piwko i jedna wodeczka sprawily, ze poi przyjsciu do domu rypnelam sie na kanapke i gdyby nie tel. z Florydy, to spalabym chyba dwa dni. No i przegapilam cudowne zjawisko: deszcz. Teraz moge tylko podziwiac przez (brudne) okno mokre ulice..
              --
              "Nie trac czasu ani slow na darmo,
              nigdy juz ich nie odzyskasz"
              • iwannabesedated Re: Upalna niedziela 20.07.14, 21:14
                ..... Ewuniu, to potwierdza moje zdanie - psychoterapeuci to idioci. To jest syzyfowe zadanie, i nie można tego niestety olać, tak jak nie można olać oddychania, jedzenia czy mycia. Ja dzisiaj jestem nastawiona anty-terapeutycznie bo mi się śnił idiotyczny sen z jakimś starym prykiem terapeutom wyczyniającym jakieś prysiudy i lansady wokoło mnie, zupełnie nie na miejscu, podczas gdy ja się usiłowałam spakować. Co tam ten pryk robił, skąd i po co się wziął - a może to ja się wzięłam tam gdzie on już był uprzednio. Nieważne.

                Niestety na dwie lewe ręce i leniwca nikogo nie zwabisz od wyrychtowania domu, bo społecznej aprobaty nie będzie. Finansowanie cwaniaków i pasożytów nikogo nie podnieci, ani oglądalności odpowiedniej nie da, ani reklamodawców ani sponsorów nie zainteresuje. Nic z tego.

                Bardzo wycieczki i pięknych okoliczności zazdraszczam, bo mnie jakoś udupiło fizycznie oraz mentalnie, lato tymczasem już minęło półmetek, e szkoda gadać.


                --
                wasza stokrotka
                • ewa553 Re: Upalna niedziela 20.07.14, 21:20
                  nie zgadzam sie z Toba Dorociu gdyz albowiem pani terapeutka powiedziala dokladnie to, co chcialam uslyszec:)) Tak wiec staram sie zachowac czystosc w domu - juz chocby ze wzgledu na koty, ktorym sie to nalezy, ale wycieranie kurzu odbywa sie u mnie od swieta, np. krotko przed przyjazdem moich dziewczat:))
                  A jak Ci sie moje wycieczki i okolicznosci podobaja, to nic tylko przyjezdzaj, a ja Cie po okolicy pogonie a potem swietnie nakarmie:)) Bardzo lubie gosci!
                  --
                  "Nie trac czasu ani slow na darmo,
                  nigdy juz ich nie odzyskasz"
            • maria421 Re: Upalna niedziela 20.07.14, 21:24
              Dorotko, moj mozg o samym sobie najwyrazniej nie chce myslec. Wiecej- moj mozg kompulsywnie unika rozwazan na temat samego siebie a moje JA nie moze go do tego zmusic:)

              Co do sensu zycia, to doszlam do wniosku ze zycie jest sensem i celem w samym sobie. Amen.

              W Niemczech tez bylo (a moze jeszcze jest?) takie reality show ze biednym rodzinom odnawiano w ekspresowym tempie mieszkania. Z takiego reality show chociaz cos dobrego wynika.

              Dlaczego mamy snuc autorefleksje w kontekscie niemieckiego nacjonalizmu i rasizmu? Przeciez bylismy jego ofiarami. OK, mozemy snuc te refleksje jako ludzie- to co nam uczyniono nie powinnismy nigdy uczynic innym. Ale jako Polacy mozemy tez snuc autorefleksje na temat wartosci takich jak patriotyzm , wolnosc , ojczyzna, czy po prostu godnosc ludzka.
              Nie, takie refleksje mozemy tez snuc jako zwykli ludzie wlasnie, bo te wartosci tez sa wspolne. Kazdy ma prawo do wlasnej ojczyzny, do patriotyzmu, do wolnosci i szczegolnie do godnosci.

              No i popatrz jaka sie patetyczna zrobilam...
            • felinecaline Re: Upalna niedziela 20.07.14, 21:29
              Ja sie cichutko i z pewnym zazenowaniem przyznam, ze nie znosze takich programow (sa i w "mojej" tv) i wszelkich akcji "pomocy" polegajacych na "dawaniu ryby" a nie "dawaniu wedki".
              Obudowac, "odpicowac" na "wyoki polysk" chalupe, dac wyposazenie - nooo, niby mozna czuc sie fajnie ale tylko do czasu, kiedy sie zauwazy, ze chlop garnki sprzedal na gorzale, dziecka dalej s...ja na materace swoich nowych lozek jak s..ly kiedy mialy jedno wyrko, zadne nie sprobowalo pomoc zmontowac nawet jednego zydla itd itp a nieco dalej inna rodzina - baba z dzieckami i tez grzyb, smrod, chalupa sie wali , z drugiej strony nastepne golodupce w smierdzacej chalupce, troche dalej znowu jakas mizerota i co? wszystkim tak "odpicowywac"? Jakos nie mam ochoty, moge dac deski, mlotek Maryna z przeciwka da pewnie tez cosik, Franek tez jakis inny cozsik, niech sobie sami, wlasnymi rekami i na swoj gust odpicowywuja.
              Pewnie bardziej beda szanowac, dluzej uzywac, przy okazji i dumni beda, ze choc z poczatku koslawo im szlo, ale sie nauczyli mlotek z dobrego konca trzymac i choc pare razy siniaka sobie ten i ow nabil to w koncu fajnie wyszedl ten stolek, lozko, czy co tam jeszcze.
              • iwannabesedated Re: Upalna niedziela 20.07.14, 21:54
                Ano Felinko, dlatego program się kończy w momencie prezentacji odpicowanego lokum uszczęśliwionej rodzinie :) Bo każda historia dobrze się kończy, tylko trzeba wiedzieć w którym momencie przestać ją opowiadać (cycat, Profesor Tutka ;)

                Ja się zastanawiałam, czemu właściwie przyjemnie się ten program oglądało, i sądzę, iż nie żadne tam pobudki samarytańskie mną kierują bo generalnie wielodzietny chłop wiejski mnie kalafiorem zwisa, natomiast miła jest idea takiego deus ex machina się nieoczekiwanie spuszczającego na nasze zabałaganione życie i je odrychtowującego na picuś glancuś podczas gdy my siedzimy w jakimś hotelu pierdząc rozkosznie w kanapę :)

                Kto by tego nie lubił, niech tam kamulcami rzuca ..


                --
                wasza stokrotka
                • jutka1 Re: Upalna niedziela 20.07.14, 23:36
                  Ożeszty. Aleście się rozpisali. :-)
                  Ja wróciłam z grilla nieco zbulwersowana. Primo, byłam zaproszona na grilla a dano mi talerzyk fasolki szparagowej i potem trochę bobu. Secundo, pani domu jako ten kot, co po zmroku dostaje szaleju, wpadła w agresora i ni stąd ni zowąd zaczęła mi dawać wykłady na temat moich pieniędzy, które to wykłady były na granicy krzyków, po czym - czerwona jak indor na twarzy i dekolcie - przeszła na porównania ze swoimi finansami. Zaznaczam, że rozmowa była o czymś zupełnie innym, i nie wiem, jakie to prace jej MÓZGU (hehehe) wtrąciły ją na takie tory. Tak więc ostatnia godzina owego "grilla" była moja próbą pacyfikowania i uspokajania, wbrew w sumie wewnętrznemu świętemu oburzeniu na taki rozwój wypadków. Z jakiej, qrva, racji, i co ona ma do moich qrva pieniędzy?
                  Wyszłam więc uprzejmie i z uśmiechem, cmok cmok, rąsia klapa goździk, ale z niesmakiem ogromnym.
                  A jutro muszę wstać o 6:00, bo przed rozpoczęciem tradycyjnego poniedziałkowego programu muszę jeszcze, zupełnie gdzie indziej, przeszkolić grupkę ludzi. Pardon, ale nie mogę: ja pierdolę.
                  I tym mało optymistycznym akcentem, chyba sobie naleję wiśniówki domowej roboty, coby zasnąć stychnerf. :-(((

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                  • maria421 Re: Upalna niedziela 21.07.14, 08:40
                    No widzisz, Jutka, poniewaz Ty masz, a owa pani nie ma, to mieso i kielbaski na grilla powinnas byla sama przyniesc i to w ilosci takiej, zeby pani miala jeszcze na kilka nastepnych niedziel.
                    Ty na to nie wpadlas, co bylo gafa, faux pas, grzechem i przestepstwem, wiec Ci sie dostalo ;)

                    Mysle ze to byla Twoja ostatnia wizyta u tej pani.

                    • jutka1 Re: Upalna niedziela 21.07.14, 12:28
                      Ta pani ma o WIELE więcej ode mnie, więc to nie o to chodzi...
                      Zresztą, nie wiem, o co jej chodziło. :-/
                      Tak czy siak, masz rację Marysiu, to była moja ostatnia wizyta u nich.


                      --
                      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                      Wysadzam skrzynki balkonowe
                • maria421 Re: Upalna niedziela 21.07.14, 08:43
                  Ja ten program z odnawianiem domow ogladalam dlatego ze podobalo mi sie patrzec na efekty takich akcji, na to jak stare, sypiace sie rudery zamieniaja sie w przytulne mieszkanka.
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 265 :-))) 20.07.14, 21:34
      w miescie upal i niezbedna klima, wiec mnie to rozzloscilo i zarzadalam ewakuacji w plener
      poruptalismy sobie po lasku w kolo jeziora, obejrzelismy plywajacego wielkiego, no dobra, duzego zolwia i spore jeziorne ryby- park St Bruno, jakby kogos to interesowalo i lac moullin
      --
      co bylo to bylo
      co moze byc jest
      a bedzie to co bedzie
          • jutka1 Re: Poniedzialek 21.07.14, 12:31
            W nocy miało padać, ale nie padało. Jest gorąco (32C), duszno i parno. Niech już coś lunie, bo ileż można w tej duchocie.
            A ja za godzinę jem lunch, na który muszę iść z 10 minut, i apetyt tracę na samą myśl.
            Błeeee.

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            • jutka1 Burza 21.07.14, 16:00
              Grzmi, pieruni ;-) i leje. Ufffffffffff...

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
      • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 265 :-))) 21.07.14, 16:22
        Helou! Dzisiaj dla odmiany, dzień piękny po wczorajszym ulewnym dniu. Ze smutkiem przyznaję, iż popadłam w manię czytaczą i obrabiam wymienionego wyżej Dziurawca w przekładańcu z Inspektorem Pittem i Kenem Wilberem. No co ja zrobię, że lubię po nocy czytać?

        Pani owa co na Ciebie napadła, mi wygląda na typowy przypadek osoby przyłapanej na obciachu i usiłującej zrobić "cover up" tego poprzez osobiste napaści. Syndrom tego zwierzątka, co to jest łagodne i miłe, lecz biada temu co je przyłapie jak podąża z koszyczkiem skrzętnie ukrywającym gówniuszczko, do rzeki w celu utopienia owego, i jest to dla tego zwierzątka czynność tak żenująco wstydliwa iż każdego kto je na nim przyłapie gotowe jest rozszarpać na strzępy. Tak mi się widzi, że ta fasolka biedna i bobek, to nie było to co pani zamierzała zaserwować na grillu, HAHAHA, tylko ją okoliczność nagła sparła znienacka. Well, never mind. Przykro mi, że cokolwiek to było, to wylądowało na Twojej głowie w formie kapelusza z kupy - nie tego się człek spodziewa idąc sobie na proszonego grilla ...

        Wracając do tematu głupawych programów telewizyjnych i charytatywności, oraz generalnie - pomagania ludziom. Ostatnio jest jakaś hopa, bo facet opisał na swoim fb historię, którą podchwyciła prasa, i wywołała ona kontrowersje, chociaż pewnie się codzień zdarza pierdylion takich historii. Otóż, zaczepiony przez innego faceta przed sklepem zbierającego "na jedzenie", zaproponował zrobienie mu zakupów, facet przyjął to z wdzięcznością, wybrał sobie jakieś zwykłe jadalne rzeczy i był uszczęśliwiony oraz zażenowany. A darczyńca poszedł do samochodu i się popłakał. Co w tym dziwnego? Ano, niestety to, że (jak pisało wiele osób w odzewie) często gęsto osoby zbierające pieniądze "na jedzenie" - na propozycje kupna im jedzenia, reagują negatywnie a wręcz często - agresywnie. Czyli są to pospolici naciągacze - pewnie na alkohol czy coś w tym rodzaju. Inna rzecz dziwna, to, opisywał facet, ludzie w kolejce, jak skumali jaka jest sytuacja, to wyglądali na tak oburzonych, jakby facet "to im wyciągał pieniądze z portfeli" - a nie ze swojego. Vide, Felinka się tu oburzyła na pomaganie srającym w materace, mnie samą wkurwia Owsiak i dający mu pieniądze ludzie, które to pieniądze się pompuje w niewydolny i zdegenerowany polski system medyczny, ludzie w kolejce się wkurwili że ciężko pracujący facet wspomaga sterczącego pod sklepem nieroba. Onegdaj na fejsie zrugano kumpelę "psiarę", za troskę poświęcaną zwierzątkom, podczas gdy cierpią ludzie, i tak dalej i w ten deseń. W każdym razie, rusza ludzi ten temat, coś w tym dwuznacznego jest.




        --
        wasza stokrotka
        • felinecaline Re: O pierdułach -- Odc. 265 :-))) 21.07.14, 19:28
          "Felinka sie oburzyla na pomagajacych srajacym w materace" - nie nie nie!Oburaylam sie na glupia pomoc wlasnie dla spektaklu dla bezmyslnych ogladaczy dla spektaklu i reklamy bo taka jest ta pomoc z tivizyjnego programu.Nigdy nie oburzam sie na pomoc madra, przemyslana, zaplanowana nieako "à la carte" na konkretny przypadek "pomocobiorcy", tak, by nie tylko mu dac, ale czegos nauczyc. Facet ze sklepu pewnie dobrze przyjrzal sie proszacemu o pomoc i go niejako "wycenil". Glupie ludziska w kolejce nie dostrzegli w ogole koniecznosci pomocy. Na ich miejscu byloby mi wstyd a by tego nieprzyjemnego uczucia uniknac moze ktus by mogl zaproponowac proszacemu: "wiesz, potrzebowalbym kogos kto by mi (tu wstawic np "skosic ogrodek", "wymienic uszczelke " czy cokolwiek innego), oczywiscie zaplace".Powtarzam: pomagac dajac wedke a nie rybe.
            • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 265 :-))) 21.07.14, 19:47
              nie wiem czy mowimy o tym samym programie, ale raz przed paru laty cos takiego obejrzalam: facetka sama wychowujaca kilkoro dzieci, wlasny dom, ale walaca sie buda, umeblowana gratami. Telewizja zafundowala tej pani z dziecmi krotki urlop, a w tym czasie jakos zwolala (zapewne wczesniej) mieszkancow tej pipidowki i kazdy mowil co potrafi zrobic i tak wiocha wspolnymi silami doprowadzila ten dom nie tylko do stanu uzywalnosci, ale i upiekszyla jak i gdzie sie dalo. I to mi sie podobalo, zmobilizowano w ten sposob ludzi do wzajemnej pomocy, bo jestem pewna ze sprawy potoczyly sie dalej i ludzie sobie wzajemnie zaczeli pomagac.

              --
              "Nie trac czasu ani slow na darmo,
              nigdy juz ich nie odzyskasz"
            • felinecaline Re: O pierdułach -- Odc. 265 :-))) 21.07.14, 20:13
              Maja tez i "promotorzy" - ofiarodawcy materialow budowlanych, sprzetu, mebli w ogole wszyscy, ktorym program mimochodem robi reklame.
              Nie w tym problem.Problem jest juz natomiast kiedy "pomocobiorcy" oferuje sie w czasie remontu wakacje, to bardzo mile, ale demoralizujace, bo nie wymaga ie od niego najmniejszego "wkladu wlasnego" - podejrzewam, ze niektorzyobdarowani nie beda zbytnio dbali o tak uzyskane mienie i zamiast regularnie o nie dbac beda czekali z koniecznymi biezacymi naprawami az znowu pomoc przyjdzie "z nieba" (czytaj z tivizji).Niezmiernie rzako zdawalo mi sie widziec w podobnym programie, ze realizator "zatrudnial" po kolei doroslych ze wspomaganej rodziny do drobnych prac pomocniczych, gdzie pod okiem fachowca mieli okazje nauczyc sie wspomnianego wczesniej "prawidlowego trzymania mlotka".Przypuszczam, ze tacy "pomocobiorcy" otrzymana pomoc znacznie wyzej wyceniali.
          • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 265 :-))) 21.07.14, 20:40
            Jasne, że w takim programie chodzi o szoł, a już wymagać od telewizji pomocy "mądrej" - to już tak daleko bym się nie posuwała.

            Tak samo facet to kupił żarcie. Zrobił wysiłek, bo poświęcił czas, aby się przyjrzeć chłopu, czy aby nie pijak, proponując mu zakupy się też naraził na nieprzyjemną reakcję (jedną na przykład panią, proszący opluł, gdy mu zaproponowała jedzenie zamiast pożądanej przez owego kasy), poszedł do sklepu z chłopem, zrobił z nim te zakupy, znowu nieprzyjemna reakcja publiczności przy kasie, i potem jeszcze musiał się zmierzyć z własnym poczuciem smutku, żalu i rozczarowania życiem, systemem, i generalnie wszystkim w ogóle. A teraz tu jeszcze wymagać, żeby oferował chłopu pracę, to znaczy go wpuścił do domu, nawiązał relację, uczył czegoś, ryzykował. Myślę, że zrobił tyle ile zrobił, ani mniej ani więcej.

            Chyba jako ludzie mamy taki wbudowany mechanizm chęci pomagania. Pewnie Luiza by nam dała wykład uzasadniający to zjawisko antropologicznie :) I niestety ta ludzka tendencja do życzliwości jest dość bezwzględnie wyzyskiwana przez duże, wręcz ogromne stado męd i naciągaczy wszelkiej maści.

            Każdy chyba musi sam znaleźć ujście dla swojej manii pomagania, nie ma rozwiązań dobrych dla wszystkich.

            Ludzie, udałam się do nowo otwartego salonu fryzjerskiego gdzie uzyskałam strzyg na wkurwionego pudla (tzn. strzyg jest jak trza, tylko moje przesuszone włosy ten zmierzwiony efekt dają) oraz bardzo miłą rozmowę z młodą panią fryzjerką za całe 35 złotych polskich. Ja nie wiem. Przypomina mi się, że te 20 lat temu zwykle płaciłam ok. 100 złotych za strzyg, i to nie tyle że się nie zwiększyło, co ulega zmniejszeniu. Ja się cieszę oczywiście, że mam tanio fajną fryzurę, ale na litość boga. Jak się ta kobiecina ma w tym swoim zakładzie utrzymać ? Dziwne to jest. Dałam jej 50 dych a i tak mi było głupio, bo to mało. Oh well. Zaraz mnie tu przyjdą i zjebią, że to baby interes ile się ceni.




            --
            wasza stokrotka
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: O pierdułach -- Odc. 265 :-))) 22.07.14, 01:11
          iwannabesedated napisała:
          Czyli są to pospolici naciągacze - pewnie na alkohol czy coś w tym rodzaju.

          z drugiej strony, co ma zrobic degenerat- alkoholik, taki co juz nie nic nie moze,
          chla co popadnie od rana do wieczora, stoczyl sie na dno, zostalo mu juz spanie na ulicy
          i zebranie na jakas tania flaszke?
          do pracy sie nie nadaje, zreszta nie przyjma go.
          popracuje dzien dwa, nachla sie, spozni do roboty albo nie przyjdzie wcale
          i wyleci tak czy siak. alkoholizm to choroba, nielatwa do wyleczenia.
          podobniez drugsy.
          jak takiemu nie dac dolara lub dwa? telepie nim jak nie dostanie swojej dawki.
          ja z kolei wspolczuje takim, czasem dam jakies drobne..

          Minnie

          --
          "Każdy normalny człowiek od czasu do czasu ma ochotę kogoś zabić".
          Jerzy Pilch
              • jutka1 Re: Sloneczny wtorek 22.07.14, 10:45
                U nas też słonecznie, ma być 28C, więc upały się na razie skończyły. Plan dnia: odpoczynek, opalanie się w ogrodzie, czytanie. Może po południu zrobię leczo, zobaczymy.
                Wczoraj zdarzyła mi się upierdliwość w postaci ponownej awarii wifi w laptoku. Znowu naprawa, znowu 300-400 pln w plecy. Chyba czas kupić nowego laptopa, czy co?

                Miłego dnia :-)
                --
                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                Wysadzam skrzynki balkonowe
                • ewa553 Re: Sloneczny wtorek 22.07.14, 13:04
                  U nas dalej 25 stopni i duszno. W nocy padalo i to niezle. Bylam krotko w ogrodzie i sprawdzilam na mojej nowej stacji meteorologicznej. Polega ona na tym, ze stawiam sliczne wiaderka na tarasie i dzieki temu moglam zmierzyc, ze napadalo 10 cm deszczu. Stacja jest niezawodna:)
                  Bylam tez na zakupach i nabylam co trzeba aby zrobic jutro Maryski Melanzane. Juz mi teraz slinka leci:)
                  Marysiu, myslisz ze moge poprosic moje siostrzenice, zeby skoczyly do Poznania po pyry? :)
                  A powaznie: niestety, Twoje rady nie pasuja do mnie. Mam znakomitego slaskiego rzeznika trzy razy w tygodniu na targu i jakby mnie dzika chec opetala, to moge u niego swieze wedliny kupic. Zamowilam (przez grzecznosc) dwie czekolady i kasze jaglana, bo takiej tu nie widzialam. No i ksiazki w ilosciach nieograniczonych. I bob (bub), skoro mowicie ze da sie mrozic.
                  --
                  "Nie trac czasu ani slow na darmo,
                  nigdy juz ich nie odzyskasz"
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: O pierdułach -- Odc. 265 :-))) 23.07.14, 23:18
              maria421 napisała:
              (1) Zaden alkoholik czy narkoman jeszcze nie umarl dlatego ze mu zabraklo na alkohol czy na dawke.
              Wielu natomiast umarlo z przepicia czy z przedawkowania.
              Wielu tez wyleczylo sie z choroby alkoholowej czy z uzaleznienia od narkotykow.


              odnosnie pkt 1, mozna umrzec z naglego braku
              alkoholu lub 'dragsow' bo organizm moze dostac szoku.
              i owszem, chodza pogloski ze Amy Winehouse umarla wlasnie z powodu seizures from alcohol withdrawal.

              methadonne, heroina, nagle zastopowane, tez moga spowodowac smierc.
              rowniez barbiturany. beznodiazepiny - Xanax, Ativan, Valium - moga zabic.

              ale nie o to chodzi. to sa chorzy ludzie. mysle ze sa w slepym zaulku, sytuacji w jakiej wcale nie chca byc ale nie moga sie wydostac. sa na dnie, upokarzaja sie bo musza.
              po prostu musza..

              Minnie
              --
              "Każdy normalny człowiek od czasu do czasu ma ochotę kogoś zabić".
              Jerzy Pilch
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 265 :-))) 22.07.14, 09:04
      u mnie dalej cieplo/duszno, w nocy padalo, ciekawe co zastane dzis w ogrodzie, czy trawa znowu jest zielona:) Maryska, Polanskiego widzialam rok-dwa temu w kinie, jest fantastyczny, cala czworka aktorow gra rewelacyjnie, az mi sie zatesknilo za dobrym teatrem. Z przyjemnoscia wspominam czasy kiedy latalam do siostry w odwiedziny na tydzien i bylysmy wtedy 4 razy w teatrze. Ach, ci warszawscy aktorzy, warszawski teatr....
      --
      "Nie trac czasu ani slow na darmo,
      nigdy juz ich nie odzyskasz"
      • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 265 :-))) 22.07.14, 09:05
        Maryska, co Ty sobie przywozisz z Polski? Mam problem, bo dziewczyny juz za tydzien przylatuja i molestuja mnie jaki prezent przywiezc. Jak zwykle jedyne co mi na mysl przychodzi sa ksiazki, ale to wolalabym sobie sama isc do ksiegarni i wybrac:)) Bobu mi przywioza.. Poradz cos.
        --
        "Nie trac czasu ani slow na darmo,
        nigdy juz ich nie odzyskasz"
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 265 :-))) 22.07.14, 09:43
          Ewa, jak jade samochodem to przywoze kabanosy dla sasiadki ktora mi domu pilnuje, a dla siebie troche twarogu, pare dzemow Lowicza, troche chalwy (ktora znika w ekspresowym tempie) , "Kluseczki babuni" (bo lubie), dla corki herbate "owoce sadu" i michalki.
          Jak jezdzilam pod koniec pazdziernika, to przywozilam makowiec ktory zamrazalam i mialam na Boze Narodzenie, albo puszke maku, przywozilam tez "poznanskie pyry", czyli najlepsze na swiecie ziemniaki. W miod i grzyby suszone zaopatruje mnie moja bratowa, oni miod przywoza z Bieszczad.

          Teraz jade pociagiem, wiec kupie tylko kabanosy dla sasiadki i moze puszke maku dla siebie.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka