Dodaj do ulubionych

Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2

31.03.15, 23:24
W istocie, dojechalim. Braz chcial od razu na wies, ja chcialem dekompresji, MK sie zneutralizowal. Stanelo wiec na kompromisie: ruszylim w droge prosto z lotniska i zatrzymalim sie po 4 godzinach w polowie drogi. Padlo na miescine o nazwie Agudos. Dziura to straszna, hotel o nazwie Palace Hotel zas to niegdys, u poczatkow wieku ubieglego, gmach calkiem przyjemny, dzis jednak oblazla liszajem speluna. Wyszukalim jednak i knajpe z napojami alkoholizowanymi, gdzie wieczor prowincjonalny sobie uprzyjemnialismy. Napoje alkoholizowane pozwolily nam calkiem nie zwracac uwagi na hotelowy wystroj, gdysmy wreszcie zdrozeni zlegli na zasluzony.

Na wies dotarlismy wczesnym popoludniem, gdzie z marszu dolaczylim do biesiady z pieczystem.
Zalegamy tu gremialnie juz trzeci dzien, wypuszczajac sie niekiedy na niedalekie ekskursje. Na szczescie atrakcji tu niewiele, wiec glownie sie lenimy na patio i opedzamy od wszechobecnej zwierzyny domowej: 6 kotow, 3 psy, gromada kur i gesi.

Wczorajszego wieczora wybralim sie do wsi na bazarowisko, gdziesmy stanowili glowna atrakcje zbiegowiska. Przylaczylo do nas na chwile mlode dziewcze, ktore pare miesiecy temu powrocilo z saksow w Anglii i stesknilo sie za angielszczyzna. Zabawnie bylo gaworzyc na tej glebokiej brazylijskiej prowincji z dziewczeciem mowiacym biegle po angielsku z silnym brytyjskim zaspiewem.

Pozatym zbijamy baki i czujemy sie na tej sielskiej fazendzie (hacjenda po brazylijsku) jak letniskujaca ruska szlachta przed rewolucja.
Pojutrze zas spadamy do Rio.


--
Atenção, curva perigosa!
Edytor zaawansowany
  • chris-joe 31.03.15, 23:41
    "Nasza" fazenda:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/voOd4Npx591ODFA6pB.jpg

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • iwannabesedated 01.04.15, 00:22
    Omdlewam... zwłaszcza, że dopiero wróciłam ze spaceru psem, gdzie huragani i deszczy oraz zimni...

    Gdzie są kury-szpiedzy?


    --
    wasza stokrotka
  • chris-joe 01.04.15, 02:44
    Szpiony zwykle od tylca, jak to szpiony, od frontu wzglednie bezpiecznie. Sprobuje zlapac zwiezyzne pozniej i zapodam.
    --
    Atenção, curva perigosa!
  • ewa553 01.04.15, 09:50
    ja poprosze o szesc kotow:)

    --
    Gdy odzywa sie do ciebie przeszlosc....to nie odbieraj.
    Ona nie ma ci nic nowego do powiedzenia.
  • roseanne 01.04.15, 17:59
    dzis dolce far niente, prawie
    rano wizyta w punkcie pakowania i plantacji urucum- annatto

    nic sie nie dzieje

    wieczorem pakowanie, dzikim porankiem odjazd i odlot do rio
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • chris-joe 01.04.15, 21:05
    Kotow, sie okazalo, jest 8. Trudno je zliczyc, bo gesiego nie chadzaja a na dodatek 4 z nich sa bardzo podobne. Popoludniem, gdy upal najwiekszy, oraz noca rozklada sie toto po katach i gdzie czlowiek nie zerknie, zalega kot badz pies.

    Wklejam foty Rose na jej zamowienie:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/bV6zbfaC0fwLZzyBLB.jpg

    krzak mango:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/S9PDrWh0FIAcC7NK0B.jpg

    kury z kotem:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/tc186LSGbbYd0276sB.jpg

    tukan:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/a9QJM0wOSBiHA9Ip2B.jpg

    skorpion:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/Ps3Gkz9Hxnok23g4TB.jpg

    acerola:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/zgqgyxeInP2wmevYGB.jpg

    bananowiec:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/0dJtnBgQgeqYyJl8SB.jpg

    wiecej kotow:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/T1bPkk2QkNaOBPUgbB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/SfLIaDcDSE4EZ4bvqB.jpg







    --
    Atenção, curva perigosa!
  • chris-joe 01.04.15, 21:12
    I pare moich fot z fazendy.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/uH4VnNUx7sBe2WW32B.jpg

    tu najczesciej zalegamy w porze upalnej:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/foWY7TnxgKdIQnqLWB.jpg

    i wiecej zwierzyzny:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/riUaMbyOvgQqjZzrwB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/EnrRYTlcZoSM9w83kB.jpg

    Acha, w Montrealu -2C...

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • roseanne 01.04.15, 23:06
    nie krzak mango tylko drzewko papaja

    owe czarne kocie to wielki znak zapytania- najbardziej nieufne z calej menazerii, przez tydzien wmawiano mi, ze to wykastrowana kotka, fakt ten potwierdzaloby seksualne zainteresowanie bialych samcow
    dwa dni temu mi wmawiaja, ze to jednak samczyk
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ewa553 02.04.15, 08:36
    Piekne miejsce, cudowny zwierzyniec. My<sle ze byloby to idealne miejsce urlopowe dla mnie... Szkoda ze moj Maz nie byl Brazylijczykiem..
    --
    Gdy odzywa sie do ciebie przeszlosc....to nie odbieraj.
    Ona nie ma ci nic nowego do powiedzenia.
  • iwannabesedated 02.04.15, 15:55
    Miejscie bukoliczno sielskie, ze swojskimi (kury!) elementami :) Taras z hamakiem przepełnia mnie bulgoczącą zazdrością. A te klajstry czarnego czegoś? Dziwne niby banany? To co? Też się prezentują dość niepokojąco...


    --
    wasza stokrotka
  • roseanne 02.04.15, 20:12
    te banany, to jak zart z jagodami
    ciemne bo zielone, jak beda dojrzale to beda czerwone :-)
    scieto je dwa dni po zrobieniu zfjecia, zawinieto w pier i takie tam, zdazylismy zjesc kilka
    ogolnie sprobowalam tu 4 rozne typy bananow
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • kan_z_oz 03.04.15, 09:15
    Widac, ze ogolnie brakuje Wam wszystkim obfitosci tropikalnych oraz klimatu. No, coz nie bede skromna tym razem...haha...jesli zdecyduje sie rozszerzyc bycie na inne kontynety, to jestem w najlepszym miejscu w AU - podobno. Zapraszam, krotko mowiac, opisywac mi sie nie chce.

    Kan
  • roseanne 03.04.15, 11:45
    cos widze, w najblizszych miesiacach tylko marchewke i jajka :-)
    obiecalam sobie, ze po powrocie, bede odkladala minimum $5 z kazdych zakupow, na kolejny brazylijski wypad

    a jak widac, apetyt rosnie w czasie jedzenia, podroze z obstawa mimo niedogodnosci zdrowotnych podobaja mi sie coraz bardziej, kto wie wiec, czy obok skarbonki brazylijskiej nie stanie australijska
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • roseanne 03.04.15, 13:08
    proba mikrofonu, redakcja mnie zakneblowala!
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ewa553 03.04.15, 16:15
    jestem pewna ze swietnie sie bawisz z Chlopakami..

    --
    Gdy odzywa sie do ciebie przeszlosc....to nie odbieraj.
    Ona nie ma ci nic nowego do powiedzenia.
  • roseanne 03.04.15, 21:39
    gazeta zablokowala mi chyba z 5 prob pisania
    dostalam wytlumaczenie, ze nie nick, tylko domena brazylijska z ktorej pisze zostala zablokowana
    CJ bedzie probowal
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • iwannabesedated 03.04.15, 21:47
    Auć! To sabotaż...

    Przebijajcie się, bo my tu czekamy na relacje. Zimno jak w dupie, to się chociaż człowiek Waszymi opowieściami i fotami rozgrzeje.


    --
    wasza stokrotka
  • chris-joe 04.04.15, 04:33
    O zesz, Rose ma racje, cos i mnie blokuje. Usiluje zaladowac i wrzucic foty a strony sie nie otwieraja. Wojna?

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • jutka1 04.04.15, 09:06
    Napiszcie maila ze skrzynki GW do admina forum Gazety.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • chris-joe 04.04.15, 14:43
    Rose pisala wczoraj, wyjasnili ze z naszej brazylijskiej domeny leci kupa spamu, wiec blokuja.
    --
    Atenção, curva perigosa!
  • chris-joe 04.04.15, 15:03
    Wczoraj wybralismy sie tam:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/jl4nNckG6koTBlaazB.jpg

    i ogladalismy to:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/5S6QQl6hgzaoOBzMaB.jpg


    --
    Atenção, curva perigosa!
  • chris-joe 04.04.15, 15:07
    o w morde. Wylaczylem wifi i wlazlem na mobile data roaming przez karte sim. Przepuscili. Nie wiem, czy niechcacy, czy tez po prostu zmienilem swoja domene. Sie zobaczy.
    --
    Atenção, curva perigosa!
  • iwannabesedated 04.04.15, 16:04
    Blokuja dla naszego dobra. Te zdjęcia są POTWORNE. Po prostu się w nie chce dać nura, głową naprzód... Gazeta blokuje Brazylię, bo nadsyła rozjątrzające społeczeństwo widoki... :D


    --
    wasza stokrotka
  • ewa553 04.04.15, 16:25
    masz lajka Dorotko:) Ja tylko otwieram szeroko gembe z podziwu ogladajac te wszystkie obrzydliwe zdjecia


    --
    Gdy odzywa sie do ciebie przeszlosc....to nie odbieraj.
    Ona nie ma ci nic nowego do powiedzenia.
  • luiza-w-ogrodzie 05.04.15, 05:20
    Patrzac na te zdjecia czuje sie jak u siebie w domu. Papaja, acerola, papugi (no dobra, tukanow nie mamy), widoki na miasto miedz oceanem a gorami... Jak u nas na wsi :)

    Wygrzewajcie sie i napawajcie. I zalozcie sobie skarbonki australijskie!

    Luiza-w-Ogrodzie
    Forum AUSTRALIA
  • kan_z_oz 05.04.15, 11:14
    Obejrzalam zdjecia gory 'sugarloaf' i oczywiscie zolc mnie zalala natychmiastowo z zazdrosci. Te moje gorki z QLD z serii 'shark fins' tuz za rogiem sa zupelnie niepozorne w porownaniu. O, well jakos przezyje.
    Za to nie bede sie uzalac na zadne placze 'frakcji kanadyjskiej' z powodu nastepnej dlugiej zimy...haha

    Ale, by nie zboczyc z tematu; zerknelam na ta plaze, co ja widac z tej gory bochenkowej. Oczywiscie korzystajac z pomocy dziadka 'googla'. No, zesz. Tam sie dopiero odbywaja rzeczy niecne, by nie powiedziec chaniebne.
    Wszystkie 'laski' bez wzgledu na wiek i tusze nosza bikini o co najmniej 5 numerow za male wg miernika mojego kontynetu.

    No i mam dylemat; ruszyc z odsiecza edukacyjana na pomoc ucisnietym i wcisnietym w te okropne instrumenta plazowego wyzysku imperialistycznego czy odczekac? U mnie moda panuje anty-rakowa. Nosie sie wiec koszulki, spodenki i absolutnie zaden 'floss' do zebow nie wchodzi w rachube jako stroj kapielowy. No, kurwa - podroze ksztalca ale tez wkurzaja...haha

    Napisane, z przymruzeniem oka.

    Pa
    Kan
  • chris-joe 06.04.15, 05:53
    Kan, chyba sie tu temat omawialo, ale wroce zawezwany, bo to bylo lata temu. Wiec ja sie nigdy do galotow amerykanskich przekonac nie dalem. O tyle mi latwiej, ze w Am.Pln. niemal nigdy sie (publicznie) nie obnazam. Bo naprawde nie ma po co. Kraje gorace zas, ktore odwiedzam, wyznaja plazowa religie im-mniej-tym-lepiej. Bo jesli boska natura dala cycki i jajca do sterczenia, niech stercza, lekko jeno okryte. Albo i odkryte, jesli jest ochota. Mnie tam wsjo rawno.
    Ciezkie dlugie galoty w wodzie sa i niepraktyczne, i niebezpieczne. Sa jedynie tu i owdzie 'cool'.
    I'm cooler than that ;)

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • kan_z_oz 06.04.15, 09:30
    Ok, nie bede wiec nudzic. Watek podciagniety, galoty wyjasnione.
    Wklejajcie wiec fotki i bawcie sie dobrze...

    Pa
    Kan
  • roseanne 06.04.15, 02:23
    ok, probujmy wiec:-)

    w zeszla srode odwiedzilismy wieczorem ta sama rybiarnie, co to dostalam przepis
    pani szefowa wielce sie ucieszyla
    zapytala, czy moze nam zrobic zdjecie i zamiescic reklamowo na facebuku
    gdy czekalismy na papu pojawil sie maly kotek, bardzo zalosnie miauczacy i chowajacy sie po katach, z czasem sie oswajal- karmione powolutku, po posilku chyba sie bardziej odtoczyl, niz odszedl od stolu:-)
    w czwartek trzeba bylo sie zerwac przed switem
    rumience jutrzenki nasilaly sie w miare oddalania sie zod farmy
    lot do sao paolo sie opoznil, szczesliwie prawie cwiartka pasazerow zmieniala lit na tensam co my, do rio, wiec szczesliwie zatrzymali odlot i wpakowali cala reszte, dolecielismy


    cdn

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • roseanne 06.04.15, 13:12
    uplaze odwiedzamy czesto i na dlugo, czesc ludka ma piekny kolir parzonego homara
    czesc jest poobijanaprzez fale, ocean tu wielce agresywny, fale przewracaja ludka, i szoruja nim po grubopiaszczystym dnie

    zdjecia z jednej z wycieczek CJ juz umiescil, moze z czasem uda sie umiescic wiecej....

    dzis przy powrocie z ipanemy, na wyjsciu z peronow metra zaatakowala nas sciana deszczu, grupka luda zaczela sie powiekszac i z narastajaca troska oglad na walace strugi wody

    w tym momencie nadtapila przemila niespodzianka
    metro cop, czyli security dude zaczal rozdawac malutkie plastikowe torebki
    a w torebkach jednorazowe togi przeciwdeszczowe, z logo " metrorio" :-)

    most impresive :-)





    a teraz chwila prawdy, czy post sie pokaze, czy juz knebelek na dzis?
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • blues28 07.04.15, 10:19
    Wow, wycieczka pieknie sie rozwija!
    Widze, ze na Glowe Cukrowa sie wspieli. Czy na Christo Redentor sie wybieracie?
    Czy oni juz sie szykuja na olimiade, ze te pelerinki p/deszczowe wreczaja?
  • chris-joe 07.04.15, 11:34
    Wczoraj od popludnia deszcz, wieczorem zas szalone, tropikalne ulewy. Wrazenie niesamowite, wrecz grozne, gdy cisza w ciagu kliku sekund przeradza sie w coraz intensywniejszy huk placht wody.
    Dzis, nie wiedziec po co, obudzilem sie o 5 rano. Turnus caly spi jeszcze, ja siedze na balkonie i ogladam swit w strugach deszczu.

    Wczoraj polazilismy po srodmiesciu, gmachy i koscioly historyczne ogladalim. Na Corcovado z pewnoscia sie -przynajmniej polowa turnusu- wybierzemy. Bylem tam juz 2 razy, ale tego widoku nigdy nie za wiele. Niech sie tylko przejasni.

    Te pelerynki na deszcz, to najpewniej przedolimpijski PR, ale nader uzyteczny. W centrum bulwar rozkopany, bo kolejko-tramwaj na igry tam szykuja.

    Ipanema/Leblon bardzo sie podobala. Spokojniej i kameralniej niz na Copacabanie, bardziej szykownie. I niegdysiejszy sklepik, gdzie dziewcze z Ipanemy sie niegdys przechadzalo, odnalezlismy. Dzis to modna knajpa oblegana przez turystow, ktorej wlascicielka jest taz wlasnie -no, juz nie taka znow dziewczyna. Knajpa nazywa sie "Garota de Ipanema", a uzywanie tej nazwy wlascicielka wyszarpala w sadzie od spadkobiercow Jobima i Moraisa. Ku uldze i radosci calego narodu zreszta.

    Deszcz lekko ustaje. Dzis chcialbym na Corcovado i do ogrodow botanicznych. A i skakanie po falach na Copie by sie zdalo. Jesli pogoda sie zlaskawi. Zostaly nam w Rio 2 dni tylko raptem, w czwartek bladym porankiem lecimy juz do Bahia.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • blues28 07.04.15, 14:45
    Nie zazdraszczam fali, plazy (wczoraj wrócilam z Very) ale uoooch, ten sklepik/knajpka The Girl from Ipanema, no zal sciska, ze nie widzielismy, przeoczylismy, nie pomyslelismy!! Moze to nic takiego, a moze tam duch Jobima sie przechadza?
  • iwannabesedated 08.04.15, 00:03
    Dzięki za opowieści Rose i Kris. Trochę człek się czuje jakby się z Wami tam załapał, na ćwierć krzywego ryja.

    Chyba się czuję zmuszona do Was dołączyć następnym razem. To kiedy mówicie ta Australia;)

    I kto jeszcze jedzie?


    --
    wasza stokrotka
  • jutka1 08.04.15, 08:06
    Ja! :-D

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • luiza-w-ogrodzie 08.04.15, 11:57
    iwannabesedated napisała:
    > Chyba się czuję zmuszona do Was dołączyć następnym razem. To kiedy mówicie ta Australia;)
    > I kto jeszcze jedzie?

    Piszcie, piszcie, zebym wiedziala ile namiotow postawic w ogrodzie ;)

    PS. C-J, u nas na plazach chodzi wszystko, od miniaturowych "budgie smugglers" (na zdjeciu) do galotow do kolan. Zas panie i w mini-bikini, i w strojach kapielowych w stylu lat 50-tych

    http://resources2.news.com.au/images/2015/01/16/1227187/345082-37d917ae-9d2d-11e4-8f33-8e666e0016f7.jpg

    Luiza-w-Ogrodzie
    Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
  • iwannabesedated 08.04.15, 14:59
    A fuj, jaki brzydki młodzieniec.... :( Twarz myślą nieskażona, mimo szczupłości - love handles, a obrzar "majtkowy" - no pożal się boże... kurtyna...

    --
    wasza stokrotka
  • roseanne 08.04.15, 13:55
    Wszedzie, absolutnie wszedzie ktos probuje cossprzedac, zaoferowac, zaproponowac usluge
    Jak nie drinki na plazy, to krzesla i parasole. To kanapki, kokosy, przekaski arabskie, grilowane krewetki na patyku, prazone orzeszki, szmatki, kapelusze i okulary przeciwsloneczne
    nie zapominajmy o kostiumach kapielowych i wiaderkach do piasku- to tylko plaza

    NA deptau dochodzi sznurkowa bizuteria, czasami z kamyczkami lub muszelkami, gwizdki, magnesy I makabryczne plastkowe jezuski migajace kolorowymi swiatelkami
    na brzegu plaxy- boardwalk sa oczywiscie Lynne barracas chetne napoic I nakarmic wszystkich, czesto stosujac tortury muzyczne z bumboxa, z rzadka muzyk nazywo sie produkuje
    raz by naprawde fajny gitarzysta zbossanowa, raz!

    w downtown dochodza wozki zwyrobami ciastkowymi, lody, woda I szmatki
    wszechobecne platform z owocami stanowia tlo do wszystkiego

    w czasie ulewy plaza I boardwalk opustoszaja I robia sie smetnawe, obsluga stosuje metody namolnej lapanki, wiatr siecze drobinkami piasku

    w porownaniu do weekend zmniejsza sie ilosc ludzi w ulicznych knajpkach, do mniejwiecej 1/4
    ludkow w normalnej odziezy przybywa- wersus idos, klapki I krzesla plazowe

    pojawiajasie garnitury I panie w garsonkach badz koszulach I sztywnych biurowych spodnicach, zaobserwowalam tez kilka w rajstopach, przy 30 c

    obmacalismy downtown, z grubsza glowne kosciolki, palac z wierzchu, port
    maracane z zewnatrz I wewnatrz
    ze boys by li w ogrodzie botanicznym, my jeszcze nie
    christos jakos nie doczekal sie wizytacji

    by la churascaria, orgiawolowiny-chyba6 roznych rodzajow, 2 wieprza, losos na plasko i na patyku, kurczeta, serduszka i polmiski z seafoodem, dodatkowo bufet, ale pakudy nie dokladali ostryg - wlasciwie pomiedzy CJ, M I mna oproznilismy polmisek I tyle

    dzis dzien ostatni etapu Rio, zdania podzielone- plaza, po prawie3 dniach deszczu, Chris to, nasz wypad do botanika
    no i pakowanko
    rano wiuuuu


    zdjecia oczywiscie robimy w dzikich ilosciacj, NA 4 kamery I tyleztelefonow, ale wstawieniem tu, zblokada it'd to juz inna historia
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • iwannabesedated 08.04.15, 15:05
    Dokładnie, zdjęcia potem. Teraz możemy się oddawać naszej wyobraźni... Bardzo to brzmi ekscytująco, ciekawe, choć odrobinę bazarowo, i tak myślę sobie...

    ... który to jest krąg piekielny pracować w tam w biurze, i kroczyć w tej sztywnej biurwy kiecce plus rajstopy gdy inni w plażowej półnagości i rozmemłaniu... i gdy oni na tej plaży robią sobie pośladków peeling tudzież falami oceanu masaż ud, rąk i nóg... ty za biurkiem tkwisz, papierami szurasz, i wysłuchujesz enuncjacji szefa idioty...

    HAHAHAHA

    --
    wasza stokrotka
  • kan_z_oz 08.04.15, 14:08
    Sie nie przejmuj - zdjecia wkleicie jak juz do domu dojedziecie. Opisy sa w porzadku.

    Kan
  • roseanne 09.04.15, 01:55
    [b]sooo
    dzis nie mam nic do zaraportowania, zycie daje mi czasami w kosc i dzis byl taki dzien
    przesiedziany dzionek na plazy, obserwowanie pieknych agresywnych fal

    i pakowanie...
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • blues28 09.04.15, 11:45
    Zdrowia i ciekawych wrazen z Bahii, Rose!
    Toz samo dla calej wycieczki :-)
  • chris-joe 09.04.15, 13:32
    Wczoraj polowa turnusu wjechala na Corcovado, wyhasalismy sie takze pozegnalnie na falach Copy.

    Wlasnie wolaja na poklad samolotu do Salvadoru. Ate logo, Rio :)

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • iwannabesedated 09.04.15, 23:54
    Lecą? Dolecieli?

    --
    wasza stokrotka
  • roseanne 10.04.15, 01:29
    [b]dolecieli do salvadoru w packajacym deszczu, ktory tylko narastal...
    przesiedli sie do taxi, by przeniesc sie do portu
    punkt sprzedazy biletow i poczekalnia, do ktorej trzeba dojsc przez deszcz, jak ruski wokzal
    katamaran sie pojawil, uczynni brazylijczycy pomogli wsiasc w bujajaca jednostke morska
    deszcz nie przechodzil....
    po ok 40 minutach podrozy morskiej, w bujajacych falach i przy pisku bardziej nerwowych wspolpasazerek zawinelismy do portu, w jakims malowniczym miasteczku, z droga wylozona kocimi lbami
    zawartosc jednego katamarana wcisnieto w trzy minibusy- vany, ktore zdaniem CJ nic innrgo niz marszrutki
    na sztuke przypadalo oklo 15 osob, bagaze i kierowca

    i tu mozna sobie wziac do reki national geografic :-)

    waska droga, przez srodrk dzungli
    w miedzyczasie jakis wypadek na poboczu i ponizej
    masy sklebionej zielonosci, mniej lub bardziej znanej, palmy wieksze i mniejszr, mango, bananowce, jakies pnacza, liany i dziwne kwiaty
    , deszcz prawie caly czas
    co niegdzie jakies osady, z barem, lub pizzeria
    albo warsztatem samochodowym
    albo salonem pieknosci
    rowniez policja drogowa z wrakami dookola ronda, by dac przyklad czym moze skonczyc sie nieprzestrzeganie szybkosci

    i tak sobie jechalismy, stloczeni, jak sardynki
    mniej lub bardzirj nieszczesliwi, przez miasteczka, dzungle, pastwiska i bagna
    bez mozliwosci zmiany pozycji, szczesliwiec jeden zasnal nawet
    nagle pojazd zatrzymal sie, kazali wysiadac - deszcz w strugach sie mocno trzyma
    okazalo sie, ze to koniec trady drogowej, pora na ostatni etap taxi wodne, male motorowki, z daszkiem, mieszczocem lacznie 10 osob, bagaze naprane, za przroszeniem, na chama,
    niczym nie zabezpieczone, lodki sie kolebia, woda pod lodka, nad lodka, wiaterek smiga
    motorowka tez smiga, chwilami strach, ze nie utrzyma balansy na zakretach, i albo chlupna pasazerowie, albo walizki, doplynelim!
    wejscie llodki po mokrych stromych schodkach, dalej punkt pkacenie taxow srodowiskowych
    dalej nadtepna stroma pochylnia
    deszcz zwolnil, ale nie skonczyl wystepow
    pojawiaja sie stada chetnych do pomocy, za oplata mlofych menow, z taczkami!
    otoz to lokalne taxi, walizy lubudu do taczki, przyeiazac sznurkiem i hajda na kon, znaczy pod gore, w blocku,
    stromo lub schodki, laznia parowa do okola
    dotarliusmy na posade, mila mini chatka
    dzungla do okola, zycie zwierzece sie odzywa
    fale chlupia, cos sie ruszaoza kregiem swiatla
    zaobserwowane stonogi wielkosci palca!
    koliberek tez byl, i dwu centymetrowe mrowki

    znalezlismy supermarket, nabylismy produkty na sniadanie
    a teraz CJ spi, a reszta stuka w ekraniki :-)

    cdn


    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • kan_z_oz 10.04.15, 12:18
    Czyz podroze nie sa boskie? Mam nadzieje, ze sie cieszycie, bo nie ma nic piekniejszego i okropniejszego niz tropikalne ulewy w dziwnych miejscach.

    Krajobraz tez moze byc przecietny?
    Mam zdjecie z Krolestwa Tonga, ktore byc moze oddaje atmosphere...

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/UCqPowlTaJ78aLlQ9B.jpg

    Kan
  • roseanne 10.04.15, 17:49
    twoje zdecie zbyt cywilizowane :-)
    firanki w oknach?
    no i brak bujnej wszechobecnej zielonosci

    leje nadal, z niewielkimi przejasnieniami
    wyskoczylismy z CJ na plaze, w sztuk dwie, wybadac wode i takie tam
    woda ciepla dosc i mokra i slona
    miejscami kawalki korala, wiec rafa jest
    nawet byl jeden lokales z pletwami, pokazal gdzie mozna podziwiac, ale skarzyl sie, ze ulewie woda metna, ulewa zaraz po tym lunela znow, z mocniejszymi falami

    w miedzyczasie doczlapal Br, wstapilim do sklepu, bo sie przejasnilo czasowo, po jakies produkta zywnosciowe i ja zdecydowalam sie na powrot do stancji, a oni chcieli przeczekac

    doczlapalam w strugach deszczu, wykrecilam recznik, co go mialam w torbie na ramieniu
    przebralam sie w suche szatki i ok
    po jakims czasie pojawily sie dwie zmokle kury :-)- panowie mieli dosc czekania


    ogolnie rzecz biorac cos jest z tymi ulewami w bujnej zieleni tropikow i piekne i wkurzajace na maksa

    przestrzen zyciowa mniejsza, niz w apartamencie w rio, niby dosc duzy teren outdorsowy, ale kapie w przejsciu pod plachte nad stolikiem
    grill metalowy staly kapie sie w deszczu

    jeszcze sobie do oczu nie skaczemy wszyscy na raz!



    ciao:-)
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • roseanne 10.04.15, 18:13
    jakby co,mozna usunac
    poniewaz zmienilidmy miejsce pobytu, to i moze sie domena zmienila i zdjeto klatwe? :-)
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 10.04.15, 19:40
    Oj znam te tropikalne ulewy. Współczuję...

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • chris-joe 10.04.15, 21:05
    Jak Rose pisala- wczorajszy dzien to byla wycieczka w klasycznym stylu National Geographic. Zaczelo sie bardzo niewinnie w Rio taksowka na lotnisko. Lot do Salvadoru, jak lot. Taksowka z lotniska do przystani promow, tez zwykla taksowka. Choc widoki juz inne. To nie Rio ni Sao Paulo. Bahia nalezy do brazylijskiego nordestu, regionu tropikalnego, historycznie biedniejszego, zaniedbanego, glosnego, stad i widoki, budowle i ich stan, atmosfera- niemal afrykanskie.
    Do tego Bahia juz widziana z samolotu byla niewidziana, bo skryta ciezka pokrywa chmur. Na ziemi lalo.
    Przystan promow w sercu Salvadoru bardzo trzecioswiatowa i powoli zalewana od drzwi deszczowa fala. Prom, niewielki katamaran moze na 90 pasazerow, niemal zaraz po odbiciu od ladu zaczal ostro sie kolebac. Kurs z Salvador do docelowego Morro de Sao Paulo przewidywal kilka przystankow. Na pierwszym przystanku, w miescinie Itaparica na wyspie Itaparica, dowiedzielismy sie, ze dalszy rejs odwolano. Pasazerow promu przesadzono do kilku marszrutek, a wlasciwie upchano wraz z licznym bagazem.
    O ile przygodom i niespodziankom zwykle bywam chetny, to tego dnia jednak nie bylem na nie wcale przygotowany. Niedosc bowiem, ze spalismy poprzedniej nocy ledwo z 5 godzin, to jeszcze przyblakalo mi sie przeziebienie z mdlosciami i sraczka, jesli panstwo sie na moj jezyk nie obrusza.
    W marszrutce wiec sie slanialem, badz zapadalem w drzemkopodobny stupor.

    Za oknem marszrutki zas, uchylonym jako A/C i leb urywajacym, migaly wsie i osady calkiem afrykanskie. I lalo. W koncu dobilismy do kolejnej przystani, gdzie w strugach ulewy przesadzono nas do motorowek, z szesc osob na poklad plus stos waliz i cala naprzod wraz z wirazami wkrotce dobilismy do Morro De Sao Paulo.

    Morro De Sao Paulo to niewielka wies nadmorska, ktora w ciagu kilku ostatnich lat przeistoczyla sie w dosc modna wypoczywalnie. Jajo polega tez na tym, ze wies jest eco-friendly, wiec poza karetkami, malymi smieciarkami oraz pojazdami policji nie ma tu ruchu kolowego. Jednak wies jest wetknieta miedzy dosc waskie plaze a strome niekiedy wzgorza, wiec dowozeniem bagazu turystow z przystani do ich kwater zajmuja sie grupy tragarzy z taczkami, za ktorymi podazaja bagazu wlasciciele. Natychmiast wiec po opuszczeniu motorowki bylismy osaczeni przez przedsiebiorczych tragarzy dosc energicznie oferujacych swoje uslugi. I takim przemyslem, podazajac za tragarzem, dotarlismy wreszcie do naszej kwatery usytuowanej dosc wysoko na sztucznym tarasie na zboczu wzgorza.

    Kwatera nasza, to niewielki dom odnajety od argentynskiego wlasciciela. Zreszta cala wies -zauwazylismy- jest dosc popularna wsrod Argentynczykow.

    Domek jest przyjemny bardzo, z drwa i szkla, z widokiem na morze, otoczony rozpustna tropikalna roslinnoscia. Ma 2 sypialnie, 2 lazienki, pare dodatkowych spalni, kuchnie i obszerny swietlicosalon, podworzec ze stolami pod baldachimem, paleniskiem z rusztem oraz czyms miedzy jacuzzi a wanna wkopanym w ziemie. Wiec nie byloby sie niemal czego czepiac, gdyby nie istotne braki w wyposazeniu -brak porzadnych luster w lazienkach, miejsca do rozpakowania dobr, wyposazenie kuchni godne mlodziezowego schroniska. A na dodatek leje niemal bez przerwy. Leje i leje! I ma tak lac przez kilka kolejnych dni.
    --
    Atenção, curva perigosa!
  • chris-joe 10.04.15, 21:22
    Dom:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/wOtHYBf9ksBfTTaf3B.jpg

    Na tarasie:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/69r2pG0mPxoWO2DWiB.jpg

    Widok, gdy siedze na klopie:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/hxbKuRvmE95OpaIHCB.jpg

    Deszcz we wsi:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/Mols7Hsbc5NK1yBmoB.jpg


    --
    Atenção, curva perigosa!
  • iwannabesedated 10.04.15, 23:23
    Są zdjęcia! Są zdjęcia!

    Rację ma gazeta dawkując nam te emocje, bo całe forum by jasna cholera strzeliła, musząc więcej tego oglądać :)


    --
    wasza stokrotka
  • blues28 11.04.15, 09:19
    Ach, uch, och to jest calkowicie tropikalne!!
    Straszliwie wspólczuwam nieustajacej ulewy i (w duchu) pionierskiej wyprawy do miejsca docelowego. Katamarany, lódki, taczki, tylko furmanki zabraklo :-)
    Zycze szybkiego przejasnienia, ale w miedzyczasie relacjonujcie. Forum sie Wam w kark wczepilo jak kocie i jezdzi razem z Wami.
  • roseanne 11.04.15, 23:16
    dzien zaczal sie potwornie - wysiadl ibternet, po ogolnej debacie, co z faktem zrobic zmusilismy Br do skotaktowania sie z wlascicielem posiadlosci, ten nastraszyl, ze awaria w calej wsi, ale technicy robia co moga
    deszcz, jak to deszcz, nie ustepowal
    po niezadlugim czasie net sie pojawil, na krotko
    deszcz zwolnil, wydawaloby sie, ze bedzie dobrze
    Br zaplanowal kapiel, a tu d.blada, brak cieplej wody
    okazalo sie, ze tym razem awaria pradu
    poddalismy sie z M losowi, wzielismy nasze kapturko z rio i poszlismy na plaze
    po drodxe zauwazylismy, ze pradu nie bylo ba calej wiosce, sklepy ciemne, ludzie na chodnikach rozmawiali sobie, ot tak, pewnie wiatraki, ac i inne takie nie dzialaly
    ulewa zlapa nas prawie u celu, przeczekalismy nawalnice w pierwszym barze, espressp i sok z mango, ten sok to doslownie 100% pulpy owocowej, przez rurke jakos sie to pic dalo, ale lyzeczka bylaby wygodniejsza :-)
    w ktoryms momencie rozleglo sie umpa umpa, na kilka roznych zrodl dzwielu, znak prund dowiezli

    deszczyk zmalam, przeskoczylismy na wlasciwa plaze, parasol, krzeselka, stolik i lezak za darmo, jesli zamowimy cokolwiek- na plazy jakotakiej pustki, w wodzie kilka lebkow, w ooda
    i mlodziency jacys smigali na deskach- w czasie ulewy tez

    rozlozylismy oboz pod parasolem i wskoczylismy do wody, ok, zamowilismy wode gazowana :-)
    zaczelo pluskac, pan od parasolow zrobil nam mini namiocik, z innych parasoli, bo zacinalo niewasko, my do wody, bo tam cieplej
    i znow lunelo na fest
    zniesmaczeni, przeczekalismy owe oberwanie chmury w oceanie, jak zaczelo sie przejasniac juz chcielismy wracac, a tu pan wlasciciel z usmiechem oswiadczyl, ze na razie to koniec deszczu
    M z radosvi podbil rachunek o dwa drinki lokalne, te z limetka

    w koncu glod nas przygnal do bazy,
    the boyz were gone! - w koncu przyczlali, oswiadczajac, ze znalezli zejscie do inbej plazy, ladniejszej, spokojniejszem, tysmy tam polezli razem :-)
    owszrm, miejsce urocze, zero merczandow i umpa umpa
    pojedyncze jednostki plci obojga, lub pary, w wieku roznym sie przechadzaja
    jeden mankament- caly piasrk zupelnie mokry i trzeba bylo sie rozlozyc na kamysiach

    drugi mankament to spore zasmiecenie styropianem, odkrylismy zrodlo z CJ, lokalne chlopieta, wiek 8-11 lat uzywaja tego materialu jako pomoce do plywania, a ze sie toto lamie i kruszy i wyglada paskudnie to juz nie wazne


    wazne, od godz 13:30 nie pada, odpukac
    wczoraj zdeszczone ciuchy wciaz nie wyschly



    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 12.04.15, 08:08
    Niezłe przygody macie. :-)
    A ulewa to przestała tak w ogóle, czy tylko wczoraj?
    Jak długo jeszcze tam będziecie?

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • blues28 12.04.15, 09:19
    Kurcze,no czas juz na jakies przejasnienia! Chyba nie zalapaliscie sie na pore deszczowa?
    W kazdym razie slonca, plazy i cieplego oceanu zycze!
  • chris-joe 12.04.15, 15:38
    Kurde...

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/6ionsSc1wNleKrjHnB.png

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • roseanne 12.04.15, 23:48
    mimo mrocznych wizji udalo nam sie wykrzesac kilka godzin na pluskanie w oceanie
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • chris-joe 13.04.15, 05:25
    Kilka godzin?! Jak na dotychczasowe tzw. warunki pogodowe, dzień był zwyczajnie rajskie. Akurat na urodziny Braza :)
    --
    Atenção, curva perigosa!
  • blues28 13.04.15, 09:10
    Happy birthday to Braz!!
    Mysle, ze piekne promyki slonca beda sie pojawiac w tzw miedzyczasie. Enjoy!
  • jutka1 13.04.15, 09:16
    Przekaż ode mnie też Happy Birthday! :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • chris-joe 13.04.15, 15:43
    Dzieki za zyczenia, dziewczeta, przekazalem :)

    I wyglada na to, ze krakania pogodziarzy sie nie spelniaja. Nagle zmienili lekko ton i poranek jest w sam raz (uff, jak goraco):

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/rWSaT0fKDtqeBTw0OB.jpg

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • luiza-w-ogrodzie 15.04.15, 13:43
    Pieknie tam macie, czuje sie sprowokowana do przejazdzki na plaze :)
    Wygrzewajcie sie i napawajcie dzika Ameryka!

    Luiza-w-Ogrodzie
    Forum AUSTRALIA
  • roseanne 15.04.15, 00:42
    co by tu jeszcze, o czym nie bylo

    miasteczko Morro de Sao Paolo jest czesciowo turystyczne, czesciowo normalna osada wyspiarska
    sa kawalki wypicowane pod letniskowcow, sa kawalki miasteczka, gdzie mieszkaja tylko tubylcy
    jest szkola podstawowa, zlobek/ przedszkole, sa stoiska z warzywami i owocami i podstawowe sklepy spozywcze i art gosp. domowego, fryzjerow kilku

    wieszosc to jednak komercja pro komarcyjna:-)

    komarow od groma! i ciut cuit!

    czesc puktow sprzedazy otwierana jest juz kolo 8, wiekszosc blizej poludnia
    w ciagu dnia miasteczko jest prawie niemrawe- slychac dzieci w szkolach i tlumy na plazach

    z zapadnieciem zmroku otwieraja sie restauracje, wylega tlum, pojawiaja sie stoiska merchantow, artystow, wyszynku napoju i jadla
    wielce zaineresowalismy sie np stoiskami z drinkami - wozeczek, badz stolik. zastawiony/ napakowany owocami, w wiekszosci lokalne cudenka, niedostepne poza krajem i alkohole, glownie wodka i cachaca
    w tych punktach mieszaja, miksuja dowolna kombinacje owockow, solo, z cukrem, ze skondensowanym mlekiem i oczywiscie procentami :-)
    owice tam spotkane do tej pory:
    cytryny, limetki, kakao, cashew, umbu, graviola, pithaya, acerola, jackfriut, cupaushu, rambutam, arbuz, truskawki, melon, co to wyglada jak fioletowy metrowy ogorek, ananas, pomarancze, uglyfruit,, i jakies inne, ktorych nazw nie pamietam nawet :-)
    niektore slodkie, niektore kwasne, niektore dziwne
    M z wielkim poswieceniem odwiedzal kazdego wieczora, sprawdzajac kolejne kombinacje
    mi przypadl do gustu stoliczek z wypiekami, kilka roznych slodkosci- kombinacje z kokosa i cukru, bez mleka, bez maki

    sklepow z odzeza pamiatkarska od groma, najwiekszy wybor dla dzieci, mniejszy dla pan, dla panow glownie kapielowki i szorty

    mlody sobie zazyczyl tshirta z tukanem lub ara- modele tylko do lat 10...
    troche cepelii oczywiscie tez jest.


    dwa ostatnie dni byly glownie spedzone na plazowaniu, karmieniu rybek na rafach- herbatnikami kruszonymi do wody! , zanim sobie cos bezecnie skojarzy

    jutro ma byc zlamanie passy pogodowej, wiec M i ja sie ewakuujemyze strachu, czy zdazymy na lat do Sao P. wymykamy sie dzien wczesniej, jakby nam sie miala powtorzyc podroz national geografic
    zostawiamy sobie poduszke czasowa na obmacanie Salwadoru

    potem wspomniany lot do SP, w sobote lot do montrealu
    paniwie zas maja wielce ambitne plany na reszte swego pobytu, czym zapewne sie beda chwalic! :-)
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • blues28 15.04.15, 09:19
    Jak mi sie podoba to zagladanie przez ramie turystom :-)
    Dzieki Rose and Co.! Jestescie jak lonely explorers tych odleglych zakatków.
    Skoro pól wycieczki juz wraca, to zycze w miare milej podrózy do Salvador de Bahia :-)
    Te mototaksówki wodne kojarze z pobytu w Iguaçu. Tam tez wieziona ze 100/godz. patrzylam na zólte wody Parany i zastanawialam sie czy w razie wywrotki da sie w tym plynac :-)

    Chlopakom, wbrew prognozom, pieknej pogody!
  • kan_z_oz 15.04.15, 13:36
    Yep, dolaczam sie do wpisu Blusa, bo sama trafniej bym nie ujela.

    Od siebie dodam; lubie takie wedrowki internetowe. W koncu samemu nie da sie fizycznie wszedzie byc. No - poprawka - moze 'dalobysie', gdyby sie ktos bardzo uparl, ale ja sie upierac nie bede...
    Czekam oczywiscie na te obiecane zdjecia w ilosciach zwiekszonych po powrocie.

    Pa
    Kan
  • chris-joe 15.04.15, 19:31
    Połówka turnusu już na promie do Salvadoru.
    Dupy jesteśmy, bo się im upiekło bez kocówy.

    W chacie na wzgórzu dzień gospodarczy przed jutrzejszym przyjazdem teściowej i szwagierstwa.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/opeHCB3LVJbrICZ9bB.jpg

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • chris-joe 15.04.15, 22:19
    Zaniemoglem nieco, więc wczoraj się udałem do lokalnej kliniki publicznej. Ciekawa przygoda krajoznawcza. Po półgodzinnym odczekaniu przyjęła mnie miła i młoda lekarka wiejska, trochę po angielsku, trochę z pomocą Braza. Zapalenie oskrzeli. Recepta na leki. Konsultacja gratis. Przyznam, ze byłem pod wrażeniem.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • roseanne 16.04.15, 18:28
    Tylko zajawka z telefonu, w oczekiwaniu na lunch. Zwabila nas do sklepiku muzyka, jakas mila bossanowa. Sklep sprzedawal CD i plyty tradycyjne, pytamy pania, co to za wykonawca, a ta wskazuje na swoj telefonu. Pytana o cos w podobnym stylu kreci przeczaco glowa, kurtyna.
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ewa553 16.04.15, 20:09
    zajrzalam tu po mparodniowej przerwie i co widze? Braz7 mial chzyba w tym samym dniu urodziny co ja? Spoznione ale serdeczne zyczenia.
    Az mi bedzie szkoda jak wszyscy wrocicie do domu. Lubie Wasze tu i Luizy na pierdulach zdjecia ogladac. Nie musze nigdzie w swiecie bywac, mile opisy i ladne zdjecia mi wystarczaja.
    A swoja droga Chris: Z Twoimi zdjeciami i opisami bedziemy w Lizbonie!
    --
    Gdy odzywa sie do ciebie przeszlosc....to nie odbieraj.
    Ona nie ma ci nic nowego do powiedzenia.
  • chris-joe 18.04.15, 14:21
    Jedna odnoga turnusu bawi obecnie w Sao Paulo i szykuje się najpewniej do dzisiejszego wylotu do domu.

    Druga odnoga zaś oddaje się życiu rodzinnemu w chacie na nadmorskim wzgórzu.
    Dziś zakupilim świeże ryby od rybaków i będziem piec na ruszcie. Ale to dopiero po plażowaniu.
    --
    Atenção, curva perigosa!
  • roseanne 19.04.15, 22:18
    potwornie zmiachani i zmeczeni dotarlismy do punktu wyjscia
    stewardes w atlancie odmowila mi pomocy w wrzuceniu plecaka na polke, dobrze, ze wspolpasazerowie byli uczynniejsi

    montrealscy pogranicznucy zabrali mi kozie mleko w proszku, moze nie powinnam byla mowic, ze mam- na kaimaki przerozne i wypieki, - ze to przepisy na ochrone rynku, bla bla bla- nigdzie w mojej prowincji nie spotkalam!

    kota zmienila sie w trajtorek

    opisy z salvadoru i sao paulo umieszcze, nie ma strachu
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • chris-joe 19.04.15, 23:19
    Plany są po to, by je zmieniać, nie? Więc je zmieniliśmy. Otóż miała miejsce kolejna pyskówka z sąsiadami chaty na wzgórzu, którzy po raz kolejny urządzili sobie całonocną biesiadę połączoną z darciem mord. Tym razem padły pod naszym adresem groźby. Szwagrowie wzięli je do serca i rano zarządzili odwrót, rezygnując w ten sposób z trzech ostatnich dni na wzgórzu. Zabukowaliśmy kurort pod Salvadorem i gdy pierwsza odnoga turnusu dobijała do Montrealu, druga wsiadła do promu na suchy ląd. Kurort jest super-duper na boskiej plaży i do środy tu będziemy się urlopować.
    Tyle apdejtu.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • chris-joe 19.04.15, 23:26
    Prom dobija do Salvadoru:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/UYFU5V6MLZJb55obKB.jpg

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • blues28 20.04.15, 08:06
    Och, jakie szmaragdowe wody!
    Wychodzi na to, ze nawet w takim zakatku czlek sie nie moze uchronic od durnej a czestej odmiany homo erectus (mówia, ze wymarl tysiace la temu, ale to chyba nieprawda??). Wspólczuje! Ale bawcie sie dobrze w kurorcie! Jakies dalsze plany od srody?

    Rose! Welcome home! Sama widzisz, ze z uczciwoscia nie ma co wyskakiwac przed szereg!
  • iwannabesedated 21.04.15, 00:02
    Hah, no tak. Rzeczywistość czasem zaskrzeczy nawet w bukolicznych zakątkach. Kurort jednak się wydaje przedni, więc wybacz, że nie współczuwam. Aczkolwiek chamstwo i agresja innych to zawsze nieprzyjemność.

    Powracających w domu witamy, choć z odległości, i czekamy na zaległe raporty, oraz do przyłączenie do frakcji "arm chair travellers" co tutaj na Waszej podróży jak grono zachwyconych parazytów żeruje ;)


    --
    wasza stokrotka
  • chris-joe 22.04.15, 02:24
    W kurorcie praca wrze, zajmujemy się bowiem nieustannie nakładaniem na się substancji mających nas chronić przed słońcem, następnie to zmywamy i nakladamy kremy łagodzące spaleniznę, później zaś kremy nawilżające i tak w kółko. Do tego ciągłe zmagania z falami.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/glsUEx7NAJn5FJiv7B.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/0Yk9jCvZHSBShZUHvB.jpg

    Wczoraj zaś udaliśmy się na salvadorską starówkę- Pelourinho:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/aCAZQErYpSJesmjsBB.jpg

    http://i304.photobucket.com/albums/nn186/chris15joe1/20150420_171212_zps3kyj3svu.jpg

    http://i304.photobucket.com/albums/nn186/chris15joe1/20150420_172258_zpsolb8pm6l.jpg

    Letko nie jest ;)


    --
    Atenção, curva perigosa!
  • chris-joe 22.04.15, 02:30
    Dwie ostatnie foty raz jeszcze:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/xsQl7iDPMJhpy0mxvB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/1N9cxElhvq7nBgKy8B.jpg


    --
    Atenção, curva perigosa!
  • kan_z_oz 22.04.15, 05:10
    Yep, nie ma letko. Ktos musi sie meczyc, aby ktos inny wypoczywal...bawcie sie dobrze.

    Dodaj 'snorklowanie' i tylko gornik ma ciezej...hihi

    Kan
  • luiza-w-ogrodzie 22.04.15, 07:41
    kan_z_oz napisała:

    > Yep, nie ma letko. Ktos musi sie meczyc, aby ktos inny wypoczywal...bawcie sie dobrze.
    > Dodaj 'snorklowanie' i tylko gornik ma ciezej...hihi

    Przylaczam sie do wyrazow wspolczucia ze strony Kan. I jeszcze chodzenie po piasku, co za meka! Bedziecie potrzebowali z pol roku, zeby sie otrzasnac po tym miesiacu ciezkich robot
    (a poza tym zazdroszcze, gapiac sie bezmyslnie na deszcz za oknem po szoku wywolanym ogladaniem najnowszych zdjec z drugiej polkuli).

    Luiza-w-Ogrodzie
    Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
  • blues28 22.04.15, 09:54
    Ja tez sie lacze w wyrazach wspólczucia! Jeszcze byc wyrzuconym ze wsi przez wrednych sasiadów i wyladowac na robotach gorszych niz kamieniolomy (nawiasem, kamieniolomy cudnie polozone) to strach ;-))
    A w tych kamieniolomach jakies magiczne swiatlo zlocace kopuly starówki, morze szmaragdowe a plaze - podejrzewam - zlociste.
    Tylko nie dostance odcisków od tego smarowania sie :-)))
    Acha, ile ta katorga jeszcze potrwa? :-)
  • chris-joe 22.04.15, 14:23
    Za wyrazy współczucia serdecznie dziękujemy. Dziś ostatni dzień w kurorcie. Wieczorem lecimy na dalszą północ, jeszcze bliżej równika, do Fortalezy.Bez rodziny już jednak, która jutro wraca do SP.
    W samej Fortalezie będziemy 2 dni, po czym się schronimy na tydzień prawie w kolejnej wypoczynkowej mieścinie pod Fortalezą o malowniczej nazwie Cumbuco. Wypoczywać tam jednak, jak się domyślacie, WCALE nie będziemy ;)
    --
    Atenção, curva perigosa!
  • iwannabesedated 22.04.15, 14:53
    Cóż za wulgarna kaźń !!!

    Na marginesie Waszych męczarni, zaś, oglądając zdjęcia, z przyjemnością przeżuwam konstatację iż istnieje poza starą Europą coś co ja uważam za normalność miasteczkowo miejską. Mianowicie ulice z chodnikami, niektóre te ulice brukowane i do chodzenia, spacerująca owymi promenadami leniwym krokiem ludność, przyuliczne kafejki, tudzież kamieniczki z balkonami oraz dachami krytymi dachówką. Znaczy zaraza miejskiej bezużyteczności (no bo na cholerę komu miasta nie do spacerowania, nie do kafejkowania, chodnikowania, balkonowania i gapienia się oraz bycia gapionym na ???), dotyka raczej kraje kolonizowane anglofonami?

    Bezwzglęnie się czuję przez Amerykę Południową przyciągana i wabiona, co oczywiście znowu mogą wszyscy brechtać w kalendarz, że mi się wydaje, tak jak mi ów i niektóra tutaj przy różnych okazjach sugeruje, ale pierniczę to. Jak opowiadałam onegdaj w kuluarach Pytońskiej, to rodzinne spaczenie, tak mam i co gorsza, tak mi się podoba mać. Hahahahaaaa. HA. HA. <tubalnie z nutą rubaszności>
    --
    wasza stokrotka
  • jutka1 23.04.15, 08:00
    Zgadzam się w temacie krajobrazu miejskiego. :-)

    A uczestnikom wyprawy oczywiście serdecznie współczuję, wcale nie zazdroszczę, i wewogle. :-)))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • blues28 23.04.15, 08:31
    Z zapodanego schedule wyglada na to, ze wygnanie bedzie trwalo do maja. Masochisci :-)
    A wuj google wyrazil taka opinie nt nadchodzacych kazamatów
    http://www.brazilbookers.com/webcontrol/images/wc/bb_city_names/banner_city_cumbucu.jpg

    Enjoy!
  • jutka1 23.04.15, 09:00
    Sodomia, gomoria i perwersja. Degeneracja. FUJ.
    :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

    ps. teszkcem................ :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • iwannabesedated 23.04.15, 15:45
    A ja tam... nie chcem.
    Bo by mnie odwaliło na bank, od razu, i by mnie wołami stamtąd nikt już nigdy nie wyciągnął.
    I kto by wtedy się tutaj męczył, dylemata egzystencjalne miał, weltanszmerce i inne szmerce, doły, fumy, zjazdy, odjazdy i paranoje, czyli kto by był mną, gdybym ja się tam borsucząc przewalała? Nie mogę, rozumiecie, tego robić światu.


    --
    wasza stokrotka
  • kan_z_oz 24.04.15, 11:44
    Yep, Stokroc.
    Tak samo to rozumiem i ubolewam nad, jak nad meczarnia CJ-a i Braza na wakacjach.

    Ciekawe, jak jeszcze mozna ten watek wykrecic, czekajac na zdjecia.?

    Moje zdjecia z Poludniowej Ameryki, wszystkie sie ugotowaly w transporcie przeprowadzkowym. Tak wyszlo, ze kontener bedacy w tranzycie tydzien borykal sie z temperaturami 'hardcorowymi' 40C+ na zewnatrz a wewnatrz zzolkly mi wszystkie papiery. Musialo byc wiec wiecej niz 60C. Ugotowaly mi sie wiec czesciowo dyski ze zdjeciami.

    Kan
  • ertes 24.04.15, 19:26
    Siedze juz jak na szpilkach. Check in zrobiony.
    Jutro raniutko lecimy :)
  • roseanne 24.04.15, 20:46
    no to chyba swoj wateczek zalozysz?
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ertes 24.04.15, 22:56
    Przepraszam za zasmiecanie.
    Jakims cudem pomylilem watki.
    Poprawie sie.
  • jutka1 24.04.15, 23:01
    Ertu, bawcie sie dobrze, i donoś na swoim peruwiańskim wątku, please! :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • ertes 24.04.15, 23:28
    Moj watek bedzie na fejsie :)


  • jutka1 24.04.15, 23:30
    Ertu, ale na przykład Bluesik jest niefejsowa...
    Please? :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • roseanne 25.04.15, 01:10
    ja rowniez nie
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • blues28 25.04.15, 09:32
    Ertes, no! Nie badz swinia! Kto przychodzi na forum oznajmic, ze watek to sobie zalozy na fejsie??
    Rób zdjecia i wklejaj na biezaco lub po powrocie!
    Enjoy :-)
  • kan_z_oz 25.04.15, 10:14
    Tez nie jestem fejsowa, ale nie bede nalegac na inne zdjecia.
  • roseanne 24.04.15, 22:04
    jak odplywalismy z wyspy bylo tak
    http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3817923,2,1,IMG-20150415-111108.html

    wspomniany wczesniej stoliczek capifruity
    http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3817924,2,2,IMG-20150409-192509.html

    z lewej kako, potem kiwi, caju ( to od nerkowcow orzeszkow), kupausu , niewiem, acerola, niewiem,, armoya, niewiem, truskawki, grawiola
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 24.04.15, 22:42
    Rose, zdjęcia się nie pokazują... :-(

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • roseanne 24.04.15, 22:54
    zauwazylam... :(
    robilam jak trzeba, technologoe mnie nie cierpia
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • roseanne 24.04.15, 23:18
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3817924,2,2,IMG-20150409-192509.html
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • chris-joe 25.04.15, 07:46
    Ja się tego wszystkiego boję, jak to pacholę na zdjeciu. Coś niby skubnę i zaraz uciekam nim mnie to zeżre. Głównie orzeszki podgryzam i własne paznokcie. Chudnę strasznie.
    Rose okiełznała te dziwactwa natury, ja im nie ufam.

    Za to dziś w Cumbuco zjedliśmy najwspanialsze steki w życiu i padliśmy na kolana przed ich wykonawcą. Ale to całkiem inna historia, do której później powrócę.

    Tymczasem sie zasadzam na Peru Ertesa.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • ewa553 25.04.15, 08:25
    przeczytalam jednym tchem zaleglosci, cala zachwycona. Mysle ze kto jak kto, ale cejnot pracujacy i zyjacy w Krainie Wiecznej Zimy, zasluzyl na takie przezycia. Braz oczywiscie rowniez, yep!
    --
    "Nieposluszenstwo jest prawdziwa podstawa wolnosci.
    Posluszni musza byc niewolnicy".
  • roseanne 25.04.15, 19:36
    Salvador, miasto szalenie pomieszane
    przy samej zatoce starowka z 16 wieku, waskie brukowane uliczki, piekne elewacje - te ktore sa odnowione, masa kosciolow
    im glebiej w miasto tym budynki nowsze, kilka eklektycznych 19 wiecznych lub poczatkow 20 wieku pomiedzy zszarzalymi blokami,
    misternie ukladane we wzorki chodniki naprawiane przez zalanie dziur cementem

    straganiki wszedzie, Bahiany pozujace do zdjec, kafejki - po zmroku nagle robi sie pusto, w wiekszosci cicho, chyba, ze okolice hosteli - tam sie nie da wrecz przejsc bo lomot pseudomuzyczny wrecz atakuje,
    duzo policji z oddzialu specjalnego - ochrona turystow
    im dalej od starowki tym wiecej blokow, czesc z lekka zapyzialych, czesc blyszczaca nowoscia, na gorkach favele, ktore w deszczu wygladaja wielce przygnebiajaco, w sloncu - ok, ale nie tak malownico, jak na pocztowkach...
    sam wjazd na lotnisko przez przesliczny gaj bambusowy

    wklejanie zdjec mi wcale nie wychodzi, ale jakby kto sie uparl, to na fotoforum sa :)
    http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3818271,2,6,DSCF4137.html



    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • roseanne 25.04.15, 19:36
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3818271,2,6,DSCF4137.html
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • chris-joe 30.04.15, 15:30
    W Sao Paulo szok termiczny: 17 stopni! Może to i lepiej, łatwiej będzie wsiadać w samolot w sobotę...

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • roseanne 30.04.15, 15:45
    Chris, jak dasz znac kiedy ladujecie, to moze sie znajdzie transport dla was
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • roseanne 30.04.15, 16:28
    ostatnie zdjecia wrzucone na galerie
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3820912,2,16,DSCF4468.html
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • chris-joe 05.05.15, 20:36
    I po urlopie.

    Zegnajac sie ze szwagierstwem na lotnisku w SP musialem uciekac w bramke, by sie nie rozmazgaic, gdy szwagierce glos utknal... Do Braza tylko machnalem, ze sie spotkamy rano na lotnisku w NYC. Acha, bo w trosce o kota lecielismy osobno innymi liniami, choc niemal rownolegle. No, moze nie ze wzgledu na kota jednak, jeno inne airmiles ciulamy :)

    Na JFK wypilim razem kawe, wypalili kilka szlugow i pognalem do montrealskiego samolotu. W samolocie doniesli jednak, ze drugi pilot sie na szychte nie stawil, szukaja innego, won z samolotu, zbiorka za poltorej godziny.

    Tak czy siak, do Montrealu dotarlim. W stanie bliskim wyczerpania.
    Kocica, niby ze zadne wielkie halo, pomialczala nieco i wrocila na balkon. Dopiero noca wlazla nam do wyra (czego od doroslosci nigdy wlasciwie nie robi) i odkleic sie juz nie chciala. Z jednego na drugiego sie trynila, nosem tracala, w boki sie wczepiala, mruki w mialczenie przechodzily, troche niby pospala wklejona, by znow migdalenie na nowo rozpoczac. Kurcze, chyba sie jednak stesknila ;)

    By nam powrot w kierat oslodzic, wiosna z mety w lato sie nam przerodzila. Po 20 kilka stopni, blisko trzedziestki! Co dziwne wrazenie sprawia, bo zielen ledwo co sie zaczela otwierac, konwalie dopiero sie zbieraja w sobie. Wiec juz ekskursje do VT nam po glowie chodza.

    Teraz, jak Ertes, foty musze przetrzebic, by forumowej gawiedzi nieco podrzucic ;)

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • iwannabesedated 06.05.15, 00:24
    Podrzucaj, podrzucaj. Będzie nie tylko bezustanny forumowy orgazm podróżny, ale na dwa tak zwane (pardon) baty ;)

    Welcome home, dołączam się mentalnie do kota i się Wam wtryniam wczepiając.

    --
    wasza stokrotka
  • ewa553 06.05.15, 10:07
    juz chocby dla takiego powitania w domu warto miec kotka! Pozdrawiam cala trojke..

    --
    "Nieposluszenstwo jest prawdziwa podstawa wolnosci.
    Posluszni musza byc niewolnicy".
  • blues28 06.05.15, 10:13
    I ja dorzucam moje "welcome home" i "a la dura realidad". Dobrze, ze wiosna Wam osladza powrót, bo Rose & Co wpadli jeszcze na liszaje sniegu!
    Foty egzotyczne mile widziane :-)
  • ewa553 06.05.15, 17:32
    polecaja mi wspanialy lokal portugalski, zamawiam wlasnie stolik na sobote, ale chcialabym wuiedziec co oznacza nazwa lokalu:
    Quinta da luz
    --
    "Nieposluszenstwo jest prawdziwa podstawa wolnosci.
    Posluszni musza byc niewolnicy".
  • blues28 06.05.15, 20:19
    Dworek swiatla :-)
    Quinta to dwór, któremu poddani skladali piata czesc zbiorów (tak jak w Polsce byla dziesiecina)
    Luz - swiatlo

    A tu masz referencje po niemiecku znanej restauracji w Lizbonie:
    www.restaurant-quinta-da-luz.de/
  • ewa553 06.05.15, 22:13
    dzieki Bluesie. Zaraz zamawiam tam na sobote stolik. Tzn. u nas nie u Ciebie:)

    --
    "Nieposluszenstwo jest prawdziwa podstawa wolnosci.
    Posluszni musza byc niewolnicy".
  • ewa553 06.05.15, 22:15
    Poimylilas sie, Bluesie. Link ktory przyslöalas jest do naszej restauracji do ktorej sie wybieram:)

    --
    "Nieposluszenstwo jest prawdziwa podstawa wolnosci.
    Posluszni musza byc niewolnicy".
  • kan_z_oz 07.05.15, 12:56
    Kocica albo sie stesknila albo CIe pilnuje zebys z wakacyjnego uniesienia lagodnie wrocil do chwilowo innej rzeczywistosci. Zwierzaki to robia, filtruja, poleruja, podnosza na duchu i wszystko za miche zarcia jedynie.
    Trzymaj sie cieplutko.

    Kan
  • chris-joe 08.05.15, 21:48
    Za mna juz pierwszy tydzien zwyklej rutyny. Ale kocica nadal noca nas oblega. Wczoraj, gdy bylem z nia sam w domu, udalo mi sie nawet poobcinac jej pazury u jednej lapy, co normalnie dla jednej osoby jest niemozliwoscia. Druga lape poskubalismy dopiero po powrocie Braza :)

    --
    Atenção, curva perigosa!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka