Dodaj do ulubionych

O pierdułach --- Odc. 313 --- szczęśliwy :-)))

10.08.15, 11:33
Otwarte. :-)
Numer symetryczny i szczęśliwy. :-)

--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe
Edytor zaawansowany
  • jutka1 10.08.15, 11:34
    • Poniedzialek
    blues28 10.08.15, 07:12
    Jutka by powiedziala (pozwolisz, ze zacytuje) KJP, KJP...
    Obudzilam sie o czwartej (4 !) i juz nie dalo rady spac. O drugiej wylaczylam klime, (ilez mozna w koncu) i przedrzemalam do czwartej ale dalej ani rusz.
    Temperatury troche spadly, jednak miasto jest tak mocno rozgrzane, mury i asfalt wchlonelay taka mase ciepla, ze spadki temperatur sa malo zauwazalne. Moze jak przyjdzie (jesli przyjdzie) wiatr z pólnocy.
    Na poudnie ode mnie, kolo Caceres pali sie Sierra de Gata, bogate w typowo iberyjska faune i flore lasy. Pozar juz strawil 6.500 km kwadratowych i polyka coraz wiecej :-((( Zal :-((

    Dzis ide na kroplówke, czyli pól dnia uwiazania do butelki w moim ulubionym La Paz. Zabieram czytadla a i w razie czego jest smartfon przydatny do grzebania. Czas ma to do siebie, ze w takich przypadkach mocno sie dluzy.

    Ide sie ubierac i w droge. A Wam zycze milego, nie za goracego dnia!


    • Re: XURKU!!!!
    xurek 10.08.15, 07:57
    kazda autostrada jest w naszym kraju platna :), jezeli E 35 to jakas autostrada, to jest platna. Bez placenia za winiete musicie sie nastawic na to, ze podroze beda dlugie, bo bedziecie musialy wszedzie jezdzic lokalnymi drogami prowadzacymi przez miasteczka i wsie, za to beda bardzo malownicze.

    Czemu mieliby Ci amputowac noge?


    • Re: XURKU!!!!
    ewa553 10.08.15, 09:30
    Dzieki. Nie bylam pewna czy E to u Was autostrada, a tom drogie pokazal mi planer. Musze znalezc inna droge. W Zürich bylam wiele lat temu autobusem, ktory wlasnie jechal bocznymi drogami bylo bardzo ladnie. Autostrady pamietam z licznych przejkazdow przez Szwajc na urlopy we Wloszech i z autostrady nic ciekawego (poza pieknymi gorami) nie zobaczysz.

    Z noga oczywiscie przesadzam, ale nie moge chodzic, nie moge lezec, siedziec moge, ale nie siadac czy wstawac, bo stan zapalny jest gdzies w kolanie, biodrze i przegubie stopy. Tak nagle w nocy piatkowej obudzil mnie okrutny bol. Jakies zapalenie i mam nadzieje ze jakis cortison ustawi mnie do pionu, bo ledwo sie poruszam. Jutro mam wizyte u ortopedy, bo od tygodni lecze jakies zapalenie w lewej dloni:) parafrazujac haslo PiSu: Ewa w ruinie...


    • Ha!
    ewa553 10.08.15, 09:31
    przejeta swoim szlachetnym zdrowiem, zapomnialam o najwazniejszym: w nocy byla burza, ulewa jak trza i ochlodzilo sie na cudowne 26 stopnie! Tak trzymac (ale bez deszczu).


    • O!
    ewa553 10.08.15, 11:22
    Jutka odsypia zaleglosci...

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • roseanne 10.08.15, 17:59
    nagrzewa sie
    w pobliskim markecie mam pyszne brzoskwinie ontaryjskie, za pol ceny, wiec mi odbilo i kupilam 3 kobialki - dotachanie ich do domu nie bylo przyjemnoscia
    ale to nic, dotarlam, napilam sie kawy na zimno i powoli dochodze do siebie
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 10.08.15, 23:50
    I co zrobisz z trzema kobiałkami nektarynek?

    Tutaj upał, było 34C, ale też wieczorem przeszła krótka burza i lało. Roślinność pewnie szczęśliwa. A przed wejściem do domu ropucha brała prysznic, wyglądała na kontentą. :-D
    Fajny wieczór z sabatem czarownic. Moje gazpacho a la polonaise bardzo im smakowało (czyli zimna zupa-krem z żółtej cukinii i marchewki z imbirem, na wierzch kosteczki surowej cukinii, czerwonej papryki i szczypior, plus tymianek. Pycha).

    Jutro chcę wstać wcześnie i popracować trochę, a o 14:00 przyjeżdża mama z drugim tatuśkiem.
    W środę pół dnia w mieście: manipedi, bank, szewc, pralnia chemiczna, szklarz. Takie tam.

    Ewa, jak noga?

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • roseanne 11.08.15, 03:26
    brzoskwinie, nie nektarynki :-)
    zjemy, na surowo - tu promocje od czwartku do srody, z tym ze czesto z obcieciem granicznych dni - nie dowioza, albo zbraknie
    wiec skoro dzis bylo z czego wybierac...
    w obrobce traca- mrozone lapia dziwny posmaczek, a konserwowe, greckie taniej wychodza, poza sezonem

    poplulo dwa razy, bo deszczem tego nazwac nie mozna, miala byc burza, rozeszlo sie po kosciach
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ewa553 11.08.15, 11:44
    Noge zaniose po poludniu do ortopedy. Narazie wykorzystuje obecny personel pokladowy: wieksza z dziewczynek (1,80 wzrostu) chodzi po0 mieszkaniu i balkonach i odkurza odkurzaczem malenkie muszko-pajeczynki ktore u roznych sufitow upodobaly sobie miejsce. Dobrze mi. Spakowana na jutro juz prawie jestem.
    Brzoskinie tez wole od nektarynek, tyleze brzoskwinie obieram z futerka:)


    --
    Bog stworzyl faceta po czym pomyslal: "stac mnie na wiecej".
    I tak powstala kobieta.
  • ewa553 11.08.15, 21:27
    bylam u ortopedy. mam menuskusriss, nie wiem jak po polskju, Maryska na pewno wie.
    Wielkie hallo, wielkie hece, na koncu wyblagalam o cortison (zastrzyk) i dostalam. ale w warunkach!: maseczki, rekawiczki, sterylne otoczenie itd. Bo ortopeda powiedzial ze przy tym moge dostac jakiegos zakazenia czy co i wtedy bede miala problem w drodze. Po powrocie
    musze isc na kernspinnthomographie (Maryska!!), potem sie zobaczy. Niestety, w kolanie zebrala sie juz jakas ciecz. Dostalam bardzo atrakcyjne opakowanie na kolano, w slicznych szaro-niebieskich kolorach. Jakos dam rade, prawda?
    Jutro rano jedziemy, mam nadzieje ze bedzie pieknie. Ba! Jestem tego pewna.
    Scviskam Szanowne Towarzystwo na dowidzenia. Zamelduje sie po powrocie.
    --
    Bog stworzyl faceta po czym pomyslal: "stac mnie na wiecej".
    I tak powstala kobieta.
  • felinecaline 11.08.15, 23:02
    "zapalily" Ci sie lekotki ww kolanie. To sa takie chrzestne plytki miedzy powierzchnia stawowa nasady dalszej kosci udowej a odpowiednia nasada stawowa nasady blizszej kosci piszczelowej.Istotnie bolesne toto i upierdliwe, mocno uwazaj w podrozy. Bez tych lekotek niby mona zyc, ale spacery juz nie beda mialy takich urokow. Mozliwa tez jest calkowita wymiana stawu kolanowego (endoproteza).
  • iwannabesedated 11.08.15, 23:25
    Przepraszam, ostatnio mam jakiegoś anty pisa, anty czyta i wsoba. Więc, pomijając kustomarne lizanie każdemu z osobna dupy, przechodzę do merita, czyli wyłuszczenia przemyśleń, bo anty myśla niestety nie mam.

    Po pierwsze, dużo ludzi się troszczy o środowisko, powietrze, wodę i zieleń. Przytaczane przy okazji są dane, jaką to okrutną świnią jest człowiek, bo zniszcza, zanieczyszcza, i infekaliuje matkę Ziemię, dobrotliwą Gaję, gdyby generalnie nie człowiek świnia, to by tu raj na ziemii był. lew by leżał koło barana ekcetera. Więc, jeśli się człowiek zreflektuje, przestanie emitować dwutlenek węgla, produkować śmieci, i syf - to wszystko będzie dobrze, w nagrodę go Matka Gaja obdarzy szczęścliwością i dobrotliwością swoją na amen. Nie negując oczywiście faktu, iż człowiek infekaliuje i zaneczyszcza nad miarę czego powinien zaprzestać, bo się nie sra do wody w której się siedzi i ją piję, to resztę tego rozumowania uważam za zabobonne i infantylne bzdedy. Planeta, której częścią ekosystemu jest człowiek, jest tak samo kapryśna, zmienna, destruktywna jak i człowiek, który produktem jej jest. Niejednokrotnie zalewała potopami, raziła wulkanami, zamrażała w kość wyniszczając całe gatunki, bez powodu, nie za karę, bo ludzi wtedy jeszcze nie było, i chuj wie co Matce Gai złego uczyniły na przykład takie - dinozaury? Może nie myły zębów i im jebało z gęby, czyco. Człowiek jako gatunek jest genralnie niezmiernie delikatny, małe wahanie temperatury fte czy wefte, i kit i finito. Mała zmiana trajektorii orbity, niewielkie pierdnięcie naszej miłościwej gwiazdy Słońce, przelot zbyt bliski jakiej planetoidy i ciao bambino dla całej populacji.

    Moim zdaniem ta cała hopa, że człowiek powoduje negatywne zmiany klimatu, jest tylko i jedynie po to, aby stworzyć sobie mylne kompletnie wrażenie, że ludzie mogą w jakikolwiek sposób kontrolować planety kaprysy jako takiej. Bowiem, jeśli to naszą jest winą, że się klimat ociepla, to znaczy, że jak przestaniemy robić to co robimy - to się ocieplać przestanie. A to wcale nie jest powiedziane, bo nikt nie udowodnił do jakiego stopnia ocieplanie jest efektem działalności człowieka, a w jakim stopniu jest zmianą klimatu Ziemii od tej działalności niezależną, bo Ziemia takie zmiany przechodziła w swej historii wiele razy, bez jakiego kolwiek człowieka udziału.

    Produkowanie więc ideii, zły człowiek który się musi zreflektować, i dobrotliwa Matka, która jak to zrobi, to go wynagrodzi klimatu pieszczotą jest infantylną bzdetą i para-pogańskim wierzeniem jakimś na poziomie ludów pierwotnych.

    Także samo ckliwe focie lwa pijącego wodę łeb łeb z zebrą, mające udowodnić iż zwierzęta to DOBRO same wcielone, jest kolejną płaczliwą wyssaną ze smutnej dupy bzdurą, bo lew zabija zebry po to aby je zjeść. I jak jest nażarty, a chce mu się tylko pić, to mordowanie w tym momencie zebry, byłoby jak otwieranie w upał lodówki i tak jej zostawianie. Bo zebra dla lwa jest zasobem samokonserwującym się mięsa, i tyle. Także samo, usiłowanie wykazania, iż człowiek zabijający dla przyjemności jest czymś gorszym niż zwierzę co zabija dla jedzenia, jest intelektualnie miałkim bełkotem, bo zwierzę po prostu nie posiada ośrodku produkcji serotoniny co się uruchamia przez zabijanie. Po prostu z samego zabijania zwierzę nic nie ma. Jak by miało haja z tego jak człowiek - to by też zabijało.

    Ogólnie rzecz biorąc zauważam jakąś niekorzystną tendencję do mizoginizmu, która się z tych wszystkich niby pro-ekologicznych postaw wyłania. Tak samo zresztą jak uznaję za ideologicznie podejrzane wszelkie pro-zwierzęce wolontariaty, o czym pisałam nie raz. Logicznie bowiem rzecz biorąc, takie dajmy na to zdziczałe domowe koty. Jak wszystkie żyjące w naturze zwierzęta doskonale regulują same swoje populacjie. Jeśli więc jest problem nadprodukcji tych że kotów, to znaczy iż znajdują odpowiednie warunki aby się mnożyć. Jeśli zaś tych warunków nie ma, ie. żarcia jest za mało, koty doskonale rozwiązują ten problem same, to znaczy kotki zżerają nadprogramowe kocięta, utrzymując przy życiu tylko tyle ile zdołają wykarmić. Natomiast przekarmianie tychże kotów, co stwarza im doskonałe warunki do obfitego rozrodu, potem wyłapywanie ich, kastrowanie, i gwałturetowanie nad ich losem jest objawem tak skrajnego idiotyzmu, że nawet słów nie mam. Prowadzi to do stad rozhisteryzowanych osobników uganiających za kotami, wciskających im fury żarcia a potem łapiących te niesczęsne stworzenia aby im wyciąć jaja i jajniki, Przeżarte i nic nie rozumiejące koty, zamiast się żywić gryzoniami, czekają tylko na dostawy karmy, a szczury trzeba tępić chemią co jest szkodliwe. Koty ich bowiem nie łowią. Nie wiem co prowadzi ludzi to pielęgnowania tak perwersyjnego hobby lecz mam wrażenie iż napawają się opowiadaniem o okropnym losie kotów. wstrętnych ludziach, i szukają jakiegoś ujścia dla swojej frustracji, wrogości i agresji. Najlepiej moim zdaniem aby może na siłownię zaczeli chodzić, zamiast nękać biedne zwierzęta swoim zboczonym idiotyzmem.
    --
    wasza stokrotka
  • kan_z_oz 12.08.15, 02:04
    Pomijajac wiele z wpisu Iwany; moze dinozaury, podobnie jak obecnie czlowiek poruszul tylko jakas mala cegielke, ktora niczym skomplikowana konstrukcja klockow domino ruszyla juz dawno temu i obecnie obserwujemy tylko konsekwencje, i skutki wynikajace z ruszenia takowych?
    Mam nadzieje, ze na wzor dinozurow, ktore wcale sie nie zmarnowaly tylko przetworzyly w rope, my sie zdolamy sie zaadoptowac?

    Do tego mnie tylko sluzy 'krzyk' roznych osobnikow, bo zaadoptowac ogolnie znaczy cos zmienic a nie biczowac sie. Ze zmiana tez chyba najwiekszy jest problem?

    Ogolnie to z mojego podworka obserwuje, ze coraz trudniej jakos cos wyprodukowac - mam na mysli wsadzic aby uroslo. Moze Nas wiec zalawic taka prosta kwestia jak niemoznosc kontynuowania rolnictwa na skale przemyslowa znanymi Nam metodami, czy tez w regionanch, ktore nagle przestaja byc rolnicze. Wolalabym tez aby poszukiwania w takie strony szly raczej niz 'szukania winnych'.

    Czlowiek tez wcale nie jest az tak delikatny. Gdyby byl, toby sie az tak nie rozmnozyl. Jest tylko dosyc 'slepy' ze wzgledu na oderwanie od ziemi. Czesc duza spoleczenstwa jest w stanie tylko zaobserwowac powodz gdy im stoliki w lokalnej restauracji zaczna odplywac z jedzonkiem. W tym samym czasie wszystkie zwierzaki bez wyjatku beda juz dawno siedzialy na drzewach i na pogorkach.

    Kan
  • maria421 12.08.15, 08:32
    Ewa, wspolczuje dolegliwosci w kolanie i utrudnien z zym zwiazanych i zycze zeby sie wszystko dobrze i szybko zagoilo. To badanie o ktorym piszezsz po polsku nazywa sie rezonans magnetyczny.

    Wpis Dorotki nalezaloby w ramke oprawic. Kiedys, juz dobre pare lat temu scielam sie na tym forum z Chrisem w temacie filmu Al Gore´a o "niewygodniej prawdzie" , od tamtej pory zdania nie zmienilam.

    Ratowanie klimatu stalo sie religia, i to religia panstwowa, finansowana przez panstwo.
    Jest to religia opierajaca sie na WIERZE w moc czlowieka nad klimatem, jak do tej pory w destruktywna moc czlowieka nad klimatem.
    Czlowiek wobec klimatu grzeszy, za co klimat spuszcza na niego kleski zywiolowe. Tak wiec tylko wyrazenie skruchy za wydychany CO2 i przyjecie na siebie pokuty polegajacej na redukcji wydychanego CO2 moze czlowieka uratowac przed pieklem klimatycznej zaglady i zaprowadzic do klimatycznego raju.
    Panstwa, dbajac o zbawienie obywatela, handluja spalinami jak kiedys kosciol handlowal rozgrzeszeniem. Zaplacisz i bedzie ci odpuszczone.

    Jakkolwiek bardzo doceniam dlugoterminowe prognozy badaczy klimatu wedlug ktorych moge wiedziec jakie kleski czlowieka czekaja za 20-30 lat, to jednak wolalabym wiedziec jaka dokladnie pogoda bedzie 22 sierpnia ;-)


    Milego dnia !
  • kan_z_oz 12.08.15, 10:01
    Osobiscie to nie lubie trendow ktore sa natarczywe, nachalne i wciskajace innym swoje racje. W zasadzie wszystko jedno w jakim temacie. Mysle wiec, ze ustanownienie z globalnego ocieplenia nastepnego nachalnego trendu przez rozne grupy nie powinno zacierac faktu, ze ten ostatni porusza rozne wazne kwestie.

    Grono badaczy klimatu tez sie bardzo poszerzylo. Omijajac wiec politykow manipulujacych takowym oraz wszelkich innych oszolomow, ktorzy kreca przy temacie wlasne interesy ten sam pozostaje i jest wazny.
    Nie wydaje mi sie aby proste wolanie o przemyslowe zredukowanie CO2 w obliczu faktu, ze znaczace polacie lasow tez zostaly powaznie przetrzebione w zwiazku z czym nie ma mozliwosci aby CO2 bylo szybko asymilowane, mialo na celu jakkiekolwiek manupulacje dodatkowe.

    Na koniec oznacza to tylko, ze jest zaburzona homeostaza miedzy produkcja O i asmymilacja CO2, a na tym ostatnim czlowiekowi akurat zyc sie nie da. O tym sie juz przekonuja mieszkancy miast chinskich, gdzie w ostatnich latach sa notowane zatrucia, oraz przedwczesne zgony, spowodowane nadmiernym stezeniem CO2 przenikajacego prosto z powietrza atmosferycznego do ukladu krwionosnego.
    Niestety caly ten syf nie siedzi tylko w jednym miejscu, tylko sie przesuwa i kazdy go wdycha.
    Dla mnie jest to wiec klasyczny przyklad fekalii w powietrzu, czy Iwany porownania 'srania' do wody, ktora sie pije.

    www.nytimes.com/2013/04/02/world/asia/air-pollution-linked-to-1-2-million-deaths-in-china.html?_r=0
    Oprocz Chin sa tez Indie, Indonezja, Filipiny oraz reszta szybko dolaczajacej sie Azji; Wietnam, Kambodza, Laos ect. Australia nie pozostaje w tyle. Niestety ze wzgledu na mala populacje wnosimy nikly procentowo wplyw ale w przeliczeniu na mieszkanca jeden z najwyzszych. Wobec takich danych Ja protestuje i lokalnie. Glownie podpisujac petycje majace na celu zakaz zbudowania nastepnych kopalni wegla na rafach koralowych. Zabijam przy tym dwa ptaki jednym kamieniem.

    No wiec chyba jestem jakims rodzajem tej od dokarmiania kotow.

    Kan

  • iwannabesedated 12.08.15, 13:12
    E tam, Kanie, ostatnią jesteś osobą która przychodzi na myśl w temacie histerycznie rozedrgany mizoginizmi plus pasywna agresja :D

    Sama, jak wiecie, jestem histeryczną obrończynią zieloności na moim spłachetku, segreguję śmieci, i w miarę możności oszczędzam wodę (teraz na przykład wodą z wanny w której dokonuję schładzających zanurzeń dzielę się z roślinami w moim ogródku, co jest upierdliwe bo muszę ją nosić w kubełku o dość małej pojemności, ze względu na wzgląd). Nie jest mi niezbędnie potrzebne auto, więc go nie mam. Natomiast mi do głowy nie przychodzi aby latać za moim dajmy na to sąsiadem co dysponuje wielką bryką i go jebać za to, lub publikować na fejsie nienawistne odezwy niby pro ekologiczne (np. "jebnij się w łeb bo jeśli w to nie klikniesz to ON umrze", i dodane zdjęcie tragicznie wychudzonego psa z wyrwaną połową dupy i głowy).

    Zalew ten emocjonalnych womicin i manipulacji jest tak wielki, iż trudno się normalnemu przez to przebić człowiekowi, co powoduje opór i chęć negacji, a nie racjonalne myślenie prowadzące do sensownych działań. Za chmurą, więc agresywnych głupot i bełkotu, dziwne indywidua i organizacje realizują swoje podejrzane interesa zwykle chuj mające do meritu, a wszystko - z ilością zer na koncie.



    --
    wasza stokrotka
  • kan_z_oz 12.08.15, 13:53
    W temacie sie juz wypowiedzialm i w sumie nic wiecej do dodania nie widze. Dzien wolny mam. Jestem wiec pomiedzy gotowaniem, kompem i byciem w stanie na wpol, bo z poprzedniego ni chora-ni zdrowa kaszel sie urodzil.
    Za jezdzenie duzym autem jebia mowiesz?

    Obserwowane lata temu przyklady cyber-bulling na niektorych forach GW, skutecznie mnie powstrzymaly przed zalozeniem konta na FB. Jeszcze sie nie zdecydowalam...haha

    Manipulacje byly i sa. Jest na ten przyklad tutaj jedna fundacja do ochrony rafy koralowej, gdzie prezydentami sa szefowie BP i Rio. Jest to mnie wiecej jak lew szefem w zagrodzie z kurami, oplacany za obowiazek przez koguta...haha

    Mnie ostatnio ruszaja tutaj rozni 'good doers', zbierajacy pieniadze metoda stolik z trzema osobami prawie blokujacy wejscie do jedynej hurtowni alkoholu w okolicy w piatek wieczorem...no bo jak masz na trunek to tez oczywiscie MUSISZ miec na cel. Kurwa mac.

    Kan
  • iwannabesedated 12.08.15, 15:01
    Pewnie jebią za dużą brykę, ale to raczej zawiść niż jakaś tam eko-świadomość. To Polska przecież.


    --
    wasza stokrotka
  • jutka1 12.08.15, 16:01
    Podzielam Twoją konstatację, Stokrotku. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • chris-joe 12.08.15, 17:32
    Jak zwykle sie usmialem czytajac Wanne. To felieton maly, eseik. Ale tez i odpowiednimi do gatunku sie regulami rzadzi. Wszystkiego w nim po trochu, troche tak, troche nie, niekiedy siak, owdzie zas inak. Ale zabawnie, swietnie sie czyta, ja sie nawet ze smiechu zakrztusilem. Glowe daje, ze Maria lapki zatarla. Moja dobra zas przyjaciolka w PL wlasnie wyszla z ukrycia i obwiescila, ze tez jest zdecydowanie przeciw szczepionkom bobasow. A my tu wlasnie ten temat na zywca przerobilim. Nic, ma prawo.

    Sie tylko kotkow i pieskow czepne w rozmyslaniach wannowych: wlasnie dlatego, ze zarcia wokol czlowieka tak w brod, te kotki i pieski kastrowac nalezy. Bo akurat my wlasnie 'naturalny samoregulujacy sie system' tychze rozchwialismy do szalenstwa. Lubie pieski i kotki, wystarczyla mi jednak wizyta do kociego raju na Cyprze, by oglad katastrofy dogladnac.

    Nie chcecie, nie kastrujcie. Mi jedna Francuzka np. powiedziala onegdaj, ze gdy chciala pieska kastrowac, to jej wet zaproponowal, ze meza jej tez -jesli tak nalega- moze przyciac.
    Zdrowy odruch naturalny, jak by nie bylo, wet zademonstrowal.

    9/11 (inside job), globalne ocieplenie, szczepionki milusinskich, Zbrodnia Smolenska. To ONI z pewnoscia. A przynajmniej- przypuszczalnie...

    Ble....


    --
    Atenção, curva perigosa!
  • iwannabesedated 12.08.15, 20:52
    No przecież dla szutki to piszę, rozbawienia gawiedzi, rozluźnienia zwieraczy i luźniego przepływu treści wszelkich (a kto w tym momencie pomyślał o kupie, ten świnia!) mój drogi.


    --
    wasza stokrotka
  • jutka1 12.08.15, 09:08
    W sumie tak jak 100K mam wsoba i ogólną nieprzysiadalność. Wiem czemu, i staram się toto opanować, ale nie jest łatwo, szczerze mówiąc.

    Za oknem upał. Ogród wyschnięty do imentu, zamiast trawy beżowe placki jak wielkie gówna nomen omen dinozaura. Co wieczór podlewam rośliny na tarasie, te w kamiennym korycie przed domem, i hortensje przy tarasie i pod oknem gabinetu. Na resztę nie mam czasu ani osprzętu. Najgorsze, że do końca następnego tygodnia ma być tak samo.

    Za godzinę jadę "do miasta" pozałatwiać kilka spraw. Szklarz/ramiarz, pralnia chemiczna, bank, sklep rtv, może szewc jeśli zdążę. Jutro manipedi, znowu bank, zakupy na weekendowego gościa w postaci ukochanego kuzyna z dalekich krajów.

    Miłego dnia

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • ewa553 12.08.15, 09:36
    Dziekuje Kociaczku za wyjasnienia. Faktycznie w przyszlym tygodniu sie okaze, czy trzeba operowac, wymieniac, odczekac. Narazie, przed samym wyjazdem odczulam ogromna potrzeba podzielenia sie z Wami dobra wiadomoscia, ze po cortisonie bezbolesnie sie poruszam!! Nie moge normalnie zginac kolana, ale chodze bez bolu! I tym bezbolesnym akcentem koncze biegnac do auta. i pardonezmua, ze nie ustosunkowuje sie (przez pospiech) do arcyciekawego tematu zapodanego przez Stokrotna.

    --
    Bog stworzyl faceta po czym pomyslal: "stac mnie na wiecej".
    I tak powstala kobieta.
  • iwannabesedated 12.08.15, 13:21
    No właśnie Pytoniem, ja też notuję swoje jakieś podskórne zmierzwienie wewnętrzne.

    W temacie pierduł mogę donieść, iż mój pies zaczął pić. Od zawsze bowiem nie szczekał i nie pił wody. Takiego go dostałam i się dziwiłam skąd ma na siku, bo sikał. Kiedyś jeszcze to się zakradał do kąpiących w wannie i im wypijał wodę, ale w ostatnich latach i tego zaprzestał więc mu dolewałam wodę do żarcia. Nagle więc zaczął ku własnemu zdumieniu pić jak smok. A co za tym idzie - szczać obficie i co chwila. Do czego jest nieprzywykły, że nagła na przykład potrzeba odlania się - się w środku nocy pojawia. Wczoraj więc mój zajęty spaniem pies, nie dał się w nocy wygonić do ogródka na ostatnie siku. I się, na podłogę w pokoju w nocy bidulek zeszczał. Co odkrył z oburzeniem i zdumieniem dzisiaj rano, wąchał kałużę podejrzliwie i na mnie łypał dając do zrozumienia iż uważa, że to ja nalałam.


    --
    wasza stokrotka
  • kan_z_oz 12.08.15, 13:56
    Haha, moja suka jak walnela baka to tez zawsze patrzyla na nas z najglebszym oburzeniem.

    Kan
  • kan_z_oz 12.08.15, 14:02
    Znalazlam stare video. Pies i dziecko sami w domu.

    A jak sie dziwilam dlaczego dywan jakos tak nie bardzo pachnie...haha

    www.youtube.com/watch?v=ZOCf_knZsKQ

    Kan
  • roseanne 12.08.15, 16:01
    biedna zwierzyna - owsiki? :)
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 12.08.15, 16:03
    Od owsików się sika? Stąd ta nazwa? Ow-siki? :-))))))))))))))))))))))))))))))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • roseanne 12.08.15, 16:10
    podobno poo-poo hole swedzi

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 12.08.15, 16:17
    No ale swędząca poo-poo hole najwyżej spowoduje poo, a nie siku. :-)))))))))
    Tofika przepraszam. ;-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • roseanne 12.08.15, 16:29
    to apropos video bylo


    co do Tofika, niestety jedyne co mi przychodzi do glowy to albo nerki, albo poczatki cukrzycy - jesli by o czleka chodzilo
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • iwannabesedated 13.08.15, 13:28
    Excuse me, pytał Cię kto ?

    Samozwańcze diagnozy mojego psa mnie nie interesują. Idź się wyżywaj medycznie na kim innym.


    --
    wasza stokrotka
  • iwannabesedated 13.08.15, 13:30
    Kurwa gorąco jest to pije. Ja pierdolę. Może jeszcze napisz że NOWOTWÓR.
    Po to do weta nie chodzę aby uniknąć takich pierdoł, a tu masz. Na forum się wyrocznia objawiła. Szmatami obetkać chyba czyco. Jak pieprzone strusie za Luizą...


    --
    wasza stokrotka
  • felinecaline 13.08.15, 14:19
    Zycze twojemu Psu (ort. zam) zebys jednak zdazyla w pore do tego weta.
  • iwannabesedated 13.08.15, 14:53
    Masz ochotę dyskutować o tym?

    I z czym mam konkretnie zdążyć do veta, który już mi powiedział, że mój pies jest na wykończeniu i oczywiście można go pokroić, ale tylko w celach poznawczych, bo mu to nic nie pomoże?

    Rozumiem, że się tutaj mianowałaś obrończynią mojego psa i reprezentantką jego (w Twoim pojęciu oczywiście) interesów wobec mnie.

    Mój pies oraz ja dziękujemy Ci bardzo, jednak to jest dziękuję NIE.

    Jednym słowem - spadaj na szczaw.


    --
    wasza stokrotka
  • felinecaline 13.08.15, 15:37
    Rozumiem, ze do lekarza tez nie chodzisz. I rzeczywiscie spadam w imie zasady: "nie dyskutuj z idiota na domiar zlego jeszcze wulgarnym ).
  • iwannabesedated 13.08.15, 15:56
    Aha, czyli jesteśmy w domu.
    Pozorna troska o mojego psa kończy się obelgami, czyli wyzywaniem od idiotów, czyli dawaniu upustu swojej agresji. Ulżyło?



    --
    wasza stokrotka
  • felinecaline 13.08.15, 20:25
    Nie mialo mi co ulzyc, to nie byla obelga tylko stwierdzenie faktu.
  • iwannabesedated 12.08.15, 16:38
    Wpraszam postponowanie owsików, owsiki to ja jem na śniadanie. Bo mi kazał chińska doktor. Żaden hole mnie potem nie swędzi. Pfff....


    --
    wasza stokrotka
  • jutka1 12.08.15, 17:06
    Właśnie sobie dzisiaj nabyłam owsiki, bo te z szafki jakieś przeterminowane, czycuś. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • chris-joe 12.08.15, 17:38
    Mnie sie zdaje, ze to zwykle dingle berries :)

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • iwannabesedated 12.08.15, 21:02
    Yuck!

    Kto czytał De Bernieresa Wojnę o czułe miejsca? Gdzie sobie facet wyczesywał kołtuny z włosów łonowych do strumienia wiedząc iż trafią do ujęcia wody pitnej jego sąsiadki? I nazywał to spławianiem jagód sromych?

    --
    wasza stokrotka
  • jutka1 12.08.15, 21:23
    Błeeee.
    Nie czytałam, a teraz to już pewnie nie przeczytam.

    Ale zabieram się za Bondę. Na Centralnym kupiłam, a tu czytam: druga z serii. To zamówiłam dzisiaj pierwszą i jutro będę ją mieć. Może to mnie wyciągnie za uszy z wsobności. Albo do szczętu pogrąży, kifjuteznajet.


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • kan_z_oz 13.08.15, 12:39
    Rose - zadne owsiki. Suka miala wszelakie mozliwe alergie. Wspolny mianownik - sie drapac lubila.
    Na video jest juz na drugim dywanie, ktory wkrotce po musial byc zmieniony. Na takowy tez w pokoju miala zakaz wstepu, bo miala cala serie wlasnych chodnikow do drapania sie.
    Video krecil syn, gdy Nas w domu nie bylo...

    Kan
  • luiza-w-ogrodzie 13.08.15, 00:14
    Wyłaniam się na moment z odmetow babciowania żeby wyrazić chęć powrotu na łono foruma. Jutro dotrę do Poznania, zorganizuje sobie internet a potem się zobaczy. Cierpię na poważne braki dyskusji z dorosłymi!

    Luiza-w-Ogrodzie
    Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
  • iwannabesedated 13.08.15, 13:32
    Uważaj na strusie, żeby tam pod auta nie powpadały, bo pewnie będą za Tobą lazły...


    --
    wasza stokrotka
  • iwannabesedated 13.08.15, 22:36
    Polazłam dzisiaj do PROM-u na wieczór greckiej muzyki, jakiś ensambl mięszany grecko polski, bardzo fajnie grali melodie tradycyjne z różnych obszarów Grecji. Do tego, trochę przaśnawo, ale w sumie fajnie, w końcu to dom kultury dzielnicowy, troje dansiorów, dwie baby i facet, w strojach para-ludowych, Polacy, do tych melodii jakieś tańce całkiem udatnie wywijali. Jedna z kobit machała na koleżankę z widowni, żeby się dołączyła, więc wstało to pomachane babo.... a za nią... tłum się cały poderwał, no dobra, nie jakiś horrendalny, bo to kamerlany koncert, ale sporo osób i dalej też hajda się tam za ramiona brać i wywijać...
    Co ciekawe, to wywijanie im nieźle szło, pewnie się na wakacjiach w Grecji naumieli. A już jak orkiestra zaczęła popierdzielać Zorbę, to się jakieś pospolite ruszenie zakłębiło, i już nikt nie zważał, czy zna kroki czy nie.
    Prócz bardzo pozytywnej konstatacji, iż Polacy nieźlie umieją tańczyć greckie tańce, płynie inna, już kompletnie powalająca (mnie do tej pory szczęka wisi i nie mogę uwierzyć) a mianowicie ludność przestała być sztywniakami....

    No bo imaginujcie, nie impreza, dyskoteka, dancing ani ślub ino wieczór muzyczny w domu kultury, więc wszyscy trzeżwi a profil wiekowy 40-60 i tak w tany... To chyba Polacy ... sztywniakami przestają być... CZYCO ???!!!
    --
    wasza stokrotka
  • roseanne 13.08.15, 22:44
    I hear ya!


    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 14.08.15, 09:44
    Następny upalny dzień. Podobno ma tak trzymać jeszcze przez tydzień. Biedne rośliny.
    Weekend mam pod znakiem spędów rodzinnych. Miłe, choć pracochłonne. Tym więc akcentem odmeldowuję się, życząc miłego dnia.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • chris-joe 15.08.15, 03:18
    Wlasnie czytam, ze upaly w PL jednak wkrotce maja ustac. Za to u nas sie wzbiora- od weekendu przez caly przyszly tydzien odczuwalna ma byc tuz pod 40-cha...

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • jutka1 15.08.15, 10:26
    Zależy, gdzie w Polsce. :-) Tutaj ma być jeszcze przez tydzień ok. 30C. Na szczęście zapowiadają też burze i trochę deszczu.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • jutka1 15.08.15, 10:37
    Kontynuuję zajęcia rodzinne. :-)
    Bardzo ciekawe wczoraj było czytanie raportu genealogicznego, który kuzyn zamówił rok temu i przywiózł rezultaty dla jednej połowy rodziny, czyli dla nas wszystkich "po mieczu". Na razie mamy ślady do 2 poł. XVII w., druga część "po kądzieli" jest podobno lepiej udokumentowana, a raport będzie na początku 2016. Strasznie interesująca lektura. :-)

    Dzisiaj byczymy się u mnie, a wieczorem jedziemy do knajpy.

    Miłej soboty :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • iwannabesedated 15.08.15, 14:55
    A to ciekawe Pytonie, rewelacje na temat tego co wyprawiali nasi przodkowie są zarówno lekturą pouczającą, bulwersującą, lecz także wnoszącą odpowiednie proportium do naszych własnych życiowych perypetui....

    Mnie wczoraj rzeczywistość polska zaserwowała kolejny stek z bzdur. Sądzę, że takie steki z bzdur i głupot to coś w rodzaju potrawy narodowej, trudno na obczyźnie bez tego wytrzymać jest człeku. Co pewnie tłumaczy, czemu niektórzy wyjezdni nadal "głownie" przebywają w PL, żywiąc ochłapami naszego steka rodzinnego co im dostarczają media, a co się ma nijak do doświadczania owego na świeżo. Wręcz, taki wtórnie przetworzony stek, to tylko niestrawności napyta człeku, a przyjemność gdzie?

    Wyszłam ja li tylko do sklepu aby nabyć kwas chlebowy, moją obecną miłość do grobowej deski. A tu sklep z kwasem - zamknięty. No pewnie, sklep z samymi napojami, na cholerę ma być otwarty w upały. Otwórzmy go w listopadzie, i tam stójmy do 23 z cierpiętniczą mordą, bo klientów co wykastrowany kot napłakał. W desperacji swojej, bo mnie chuć okrutna spierała na coś z bąbelkami, zimnego i wmiarę niezdrowego, weszedłam do sklepu obok w celu kupna Coca-coli. Coca-cola jest dobra do upodlenia się w upał. Wchodzę więc ja, do lodówy marsz, a tu....

    Osz kurwa mać! Wszystkie butelki opatrzone idiot-napisami. Dwoma. Do wyboru Siostra i Super-tata. Tragedia. Pytam się, czy jest coś bez napisu? Bufetowa wydęła wargę w podkówkę i pogardliwie wzruszyła ramionami. To może jaki sensowniejszy napis, niż ta kretyńska Siostra czy jeszcze gorsza Super-tata, na przykład taki dajmy na to WUJ? Wuj, no nawet i by mógł być... Nawet mi na to odpowiedzi nie raczyła udzielić, bo już jej oko zabyłysło, zalegający do tej pory rozleźle na ladzie obfity biust - stanął na baczność, i bufetowa zarżała... no, ehem, przemówiła, głosem perlistym i chichotliwym bo właśnie oto w drzwi sklepu wkroczyła para męskich gaci. Ten już fenomen bab stawania na baczność w przytomności męskich gatek, wiele razy opisywałam. Może jak Luiza będzie miała chwilę czasu to mi przedstawi jakieś uzasadnienie naukowe, czy to jakaś przypadłość kręgosłupa, czy neurologiczna, a może jakiś atawizm ? Wzięłam więc ową nieszczęsną Siostrę, uiściłam, i spłynęłam z Siostrą (którą spożyłam wymięszaną pół na pół z zimną herbatą z rooibosa).

    Jaki jednak proces plemenno histeryczny prowadzi do tego, iż człowiek po tym padole nawet w celu upodlenia może kroczyć jedynie jako jakiś dodatek do kogoś innego, jako siostra, super-tata, wuj.... snując te myśli na internet wlazłam aby się bliżej okiem uzbrojonym przyjrzeć tej nowej wariacji steku polskiego, i oto znalazłam ten oto wykwit bujnej samostojnej indywidualności niezawisłej:



    --
    wasza stokrotka
  • iwannabesedated 15.08.15, 15:00

    http://img.wiocha.pl/images/5/a/5ab1e874e760234ac7b01e8db52a6dfd.jpg


    --
    wasza stokrotka
  • chris-joe 15.08.15, 15:26
    Sie wzruszylem szalenie, ze Coca-cola korporejszyn tak mnie -chocby nawet zbiorczo- uczcila. Nie powiem, ze od glow do stop az, ale jednak kawalek nieposledni.

    Cos jest na rzeczy, Wanna: pare dni temu sie wzialem w sobie i na jutubie (znow nic z Jutka nie ma wspolnego) wyczesalem wszystkie migawki z zaprzysiezenia prezydenta macierzystego. Nie zebym kazda migawek obejrzal od deski do deski, jeno migawki migawek. Ciekawe jednak, ze na jutubie wszystkie te migawki sa autorstwa niejakiej TV Republika, a wsrod komentatorow zdarzenia Ziemkiewicz i inne osobniki ziemkopodobne.
    Zauwazylem tamze, ze nie bylo NI JEDNEJ migawki, na ktorej prezydent nie kreslilby na swojej osobie znaku krzyza. Co rusz buch na kolana i krzyz. I duchownych masa szalona. Jak na maszczeniach koronacyjnych u Matejki. A i marsz z katedry na Zamek bardzo matejkowski. Taka bizantyjska oprawa, cesarska. Mnie sie bardzo podobalo. Maluja juz to polscy artysci? Bo powinni. Sam bym sobie gdzies powiesil takie plotno z koronacji prezydenta, gdyby cena byla przystepna.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • iwannabesedated 15.08.15, 16:56
    Nie, ale dwie książki już napisali!

    Andrzej Duda, nasz prezydent
    oraz
    Prezydent nadziei

    Widać "sie" pisze szybciej niż "sie" maluje. Ha!


    --
    wasza stokrotka
  • maria421 15.08.15, 17:04
    Juz tez piesni na czesc skomponowali :

    wyborcza.pl/1,75478,18555911,jak-polacy-spiewaja-andrzejowi-dudzie-bo-babel-klamstw-obalil.html#BoxGWImg
  • chris-joe 15.08.15, 17:26
    A to swietnie.
    Transparenty "habemus presidendtem" mnie tez bardzo ujely. Sempre fidelis. Maryi zostalim zawierzeni chyba nawet bardziej hurtowo niz przez coca-cole. Bardzo to malownicze. Kocham.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • roseanne 15.08.15, 18:45
    duchota sie robie
    ale!

    wygralam bbq w loterii sklepowej :)
    kasjerka z tydzien temu mnie namawiala, coby podpisac rachunek imieniem i numerem telefonu

    kto, kurcze pieczone, wygrywa w loterii?
    sklepowej?!
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 15.08.15, 23:22
    Congrats, Rose. :-)

    A ja melduję, że po południu była BURZA, i temperatura spadła z 33C do 23C. Ach. I och.
    Jutro, niestety, znowu 32C. A wieczorem burza, hurra. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • jutka1 15.08.15, 23:20
    Na razie będę się przekopywać przez kopie wpisów o zgonach, małżeństwach i narodzinach. Pierwsze, bo wiek i powody (często pewnie domniemane) zgonów zapodają. Drugie i trzecie, bo czym się zajmowali jest często wpisane.
    Wywęszyli też badacze geneo potencjalny skandalik obyczajowy w linii po kądzieli, gdzie jakoby moja praprababka uciekła od jednego męża (podobno rozwód był !!!) i trafiła w łapy mego prapradziadka. Z dwójką dzieci z pierwszego małżeństwa. HA!!! :-)))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • jutka1 16.08.15, 09:36
    Teraz jest 22C, słonecznie, ma dojść do 31C. No i tyszpiknie.
    Kuzyn wyjeżdża po późnym śniadaniu w postaci tortilla de patatas y cebolla. :-)
    Resztę dnia spędzam w domu i ogrodzie. Mam dwie Bondy, i się napawam.

    Miłej niedzieli :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • chris-joe 16.08.15, 13:45
    7:30 rano, odczuwalna juz 28C, powietrze puchnie, docelowa odczuwalna zapowiadana na 39C...

    Rose gratuluje wygranego pieca. Mi sie w zyciu raz tylko trafila podobna gratka: w Vancouver wygralem lot z hotelem do San Francisco, i to w pubie zakupujac pyfko. Tyle, ze z przyczyn zyciowych nie moglem skorzystac. Z wycieczki znaczy sie, bo z pyfka- owszem.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • iwannabesedated 16.08.15, 14:35
    Heh, BBQ wygrać, niezła rzecz. Ja tam nigdy nic nie wygrałam, natomiast Ojciec wygrał działkę w Meksyku nad Baja California. Która, jak reszta, przepadła w zawierusze wojennej... ehem... no gdzieś tam jakoś przepadła. Poza tym u mnie dziś także chłodniej, lube 32C przy lekkiej bryzie odczuwalne jako 30C.

    Odnośnie media-researchu Krisa i spostrzeżeń odnośnie Prezydenta Dudy, to może także on po prostu taki pokraczny przykurcz od dziecka posiadał - jak stające dęba baby, lub napady narkolepsji, albo natręctwo wykrzykiwania obscenii. Przykurcz ten dyskwalifikował go praktycznie do wykonywania jakiejkolwiek sensownej pracy, jedyne co się dało zrobić, to w procesie długiej i uciążliwej rehabilitacji przekształcić ów przykurcz kolan i wymachiwane ręką, w przyklęk i znaku krzyża wykonywanie. W wyniku zaś szczęśliwego (dla Dudy oczywiście) obrotu koła historii, dane mu zostało otrzymać pracę gdzie akurat ta umiejętność jest jedyną (chyba, tak się wydaje) kwalifikacją niezbędną aby zostać Prezydentem. Ot i tyle, koło fortuny, szczęścia łut.

    --
    wasza stokrotka
  • chris-joe 16.08.15, 15:58
    A wiesz, ta eksplikacja w samej rzeczy ma rece i nogi, ze sie tak wyraze. Taki lut to lepiej nawet niz piec Rosy, czy moje San Fran. W koncu o tym lud piesni nie ukladal.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • chris-joe 16.08.15, 15:59
    Ach i przypomnial mnie sie sw. Szymon Slupnik, co najprzypuszczalniej cierpial na katatonie po prostu. Czyli: odpowiedni czlowiek w odpowiednim miejscu.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • iwannabesedated 16.08.15, 19:19
    Słupnik, to nie był ten co miał wbity w d..ę pal? No, nieistotne. Apropos słupnictwa, to dzisiaj wracając z koncertu w Łazienkach (przyjemnie bo się udało znaleźć miejsce by na trawie w cieniu zalec nad głową mając kiście kwiecia białego przypominające bez, lecz na krzakach takich jak hortensja), tak więc w Alejach wracając z tego koncertu poprzedzała mnie para damsko męska, gdzie ona dysponowała rubensowską pupą, a reszta czyli pozostała część jej oraz facet w całości było chude i żylaste. Wzdłuż Alej natomiast są słupki chodnikowe tego oto fasonu:

    http://pzmwimet.pl/sklep/photos/1372682447.jpg

    Więc, para, pupa, światła przy ulicznym przejściu, tam te słupki i ona tą pupą robi hop i siad na ten słupek. Nie będę opisywać w szczegółach efektu, lecz wyglądało to jak (udana) próba ulicznego analnego seksu, mam nadzieję że Pani sobie dogodziła, i cieszyć się należy że w jej ślad nie podążył nie obdarzony rubensowską, lecz chudą, du... ą partner bo wtedy to by już się liczyło jako próba samobójcza i byłabym zobligowana powiadomić odpowiednie służby iż się tutaj obywatel na własne życie targa przy niedzieli.


  • jutka1 17.08.15, 09:48
    To fragment Alej od razu przed Piękną?
    Super fotka. :-)

    A panią nadzianą na pal od razu zobaczyłam pod powiekami i obśmiałam jak norka. :-)))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • jutka1 17.08.15, 10:07
    Dzień wstał mglisty i szary, od czasu do czasu słońce próbuje się przedrzeć przez mglistą watę, z miernym rezultatem jeśli pominąć chwilowe jej rozświetlenia.

    Zaraz wyjeżdżam na badania alergii. Bardzo jestem ciekawa, co wykażą.

    Miłego poniedziałku :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • kan_z_oz 18.08.15, 10:43
    W mnie juz wtorku koncowka. Czas jakos przyszpiesza mi ostatnio szalenie.
    Plus tego wszystkiego taki, ze coraz blizej do pogody radosnej, czyli przyjemnego 26+ w dzien oraz powyzej 15C w nocy.

    Weekend byl zajety niesamowicie. Mielismy gosci na workshop medytacyjno-radosny. Zaczelo sie wiec od obiadu w piatek, przeszlo na zajecia dopoludniowo sobotnio/niedzielne zakonczone kazdego dnia lunchem.
    Skads wzielo sie nagle duzo ludzi, w sumie 15 osob plus Nas dwoje. I tyle tylko mozna pomiescic w chalupie i to po przesunieciu mebli.
    Pierwszego dnia wiec mielismy duzo sera, bo kazdy przywlokl takowy. Mielismy wiec sery szwajcarskie, przyniesione przez Szwajcara sprowadzajace takowe oraz produkujacego juz tutaj na miejscu. Rozne rodzaje fety - Serb sie skads wzial i przywlokl. Nastepnie byly sery lokalne od dziewczyny prowadzacej lokalny sklep organiczny rozprowadzajacy rozne produkty.

    Na koniec sie okazalo, ze mielismy tyle zarcia, ze wydawalismy w pojemnikach ludziom odchodzacym. Nie jestem nawet w stanie wyliczyc potraw, bo ludzie byli z Wloch, Nowej Gwinei, Szkocji. My sami po doswiadczeniach z przeszlosci z 'catering' nagotowalismy jak szaleni i dobrze. Jutro wiec wciaz nie musimy nic na obiad czy zaden inny posilek przygotowywac...haha
    No wiec, nastapilo rozmnozenie jedzenia.

    Medytacje oraz chi-gong byly fajne. Zawsze budzi sie we mnie usmiech gdy po natezonej pracy nad oddechem ludzie zaczynaja wchodzic w faze glebokiej medytacji oraz cwiczen. Ogromny usmiech tez sie pojawia na mojej twarzy gdy sie okazuje, ze medytacje te odbywaja sie do pospolicie znanej modlitwy "Ojcze Nasz".
    Ta ostatnia jest w jezyku Jezusa, czyli w Arameik i jest inwokacja do medytacji...haha
    Przyjemnosc jest w ogladaniu takowej. O men, I wish you were here...dimonds.
    Ta krotka inwokacja dzwiekowo-brzeczeniowa, pozwala na bardzo glebokie dzwiekowe oczyszczanie wszystkich organow. Czlowiek sie wiec czuje po jak nowo narodzony.

    Musze powiedzic, ze lubie rozcigac wszystkie te skostniale kanony. Chociaz osobiscie to chcialam i zaplanowalam taki workshop z powodow egoistycznych - pozbycia sie energi zaloby po smierci mojej matki.

    Kan

  • jutka1 19.08.15, 09:12
    Za oknem dość jasno, ma być 25C i nie zapowiadają deszczu. Może wreszcie uda się zrobic ognisko, bo juz dwa razy pod rząd przekładaliśmy, bo po południu zaczynało padać.

    Niby jestem na urlopie, ale zupełnie nie odpoczywam. Codziennie coś załatwiam, z pracy mnie pracownicy namolniakują telefonicznie i mailowo, i do dupy taki urlop. :-((( Dzisiaj przyjeżdża facet do naprawy lodówki, potem jadę "do miasta" na pocztę z poleconym do FRadministracji (tak, tak, ciągle mnie gnębią) i odebrać ciuchy z pralni chemicznej, plus do operatora komórkowego, żeby zamówić nowy smartfon. Może jutro uda mi się nic nie robić???

    Milszego dnia życzę. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • maria421 19.08.15, 13:38
    Sroda w srode, czyli pani Sroda w dzisiejszej GW broni macierzynstwa po 60-tce jako jakiejs zdobyczy feminizmu.
    Chodzi o te polska aktorke krora w wieku 60 lat "po kuracji hormonalnej"(!) urodzila bliznieta, ktorych ojciec "nie ma do nich zadnych praw". Aktorka sie dziwi ze dla emerytek zasilek macierzynski nie jest przewidziany a pan Seweryn apeluje o pomoc.

    Czy do tego jest potrzebny jakis komentarz? Nie sadze.

    Poza tym nic nowego. Sporo sie ochlodzilo, zarezerwowalam krotki urlop we Wloszech na poczatku pazdziernika.






  • iwannabesedated 19.08.15, 14:21
    To po co podnosisz ten temat, skoro uważasz że jest niewart komentarzy? Coś Cię tu widzę Marysia jednak frapuje i ekscytuje podejrzewam...

    HAHAHA

    No, powiedz, powiedz, bo widzę, że tylko czekasz na okazję. Nie żałuj sobie, forum wszystko zniesie.


    --
    wasza stokrotka
  • maria421 19.08.15, 14:25
    To co mialam powiedziec powiedzialam juz przy okazji macierzynstwa 65 letniej Niemki.
    Chcialam tylko odnotowac ze moda na tak pozne macierzynstwo dotarla tez juz do Polski.

  • iwannabesedated 19.08.15, 21:18
    No niemiecka franca, nie widzę inaczej. Niemcy psują świat.

    --
    wasza stokrotka
  • chris-joe 19.08.15, 15:42
    Zapanowal nam zwykly piekarnik; gruby, lepki, wilgotny upal jak melasa. Noca burza szalona, a po niej natychmiast tropikalna parowka. Do przyszlego tygodnia na pewno.

    I nie wiem czy to z tej goraczki, czy tez sprawa znacznie powazniejsza, bo sie lapie co raz na 'bezmyslnych glupstewkach'. Pare dni temu z rana wybralem sie w gaciach na balkon na dymka i tamze gacie spuscilem nim siadlem na zydlu. Zaraz sie zmiarkowalem, ze na balkonie jestem a nie w klopie, wiec szkody nie bylo zadnej. Jeno salwa wlasnego nerwowego smichu.
    Wczoraj zas w kuchni swiatlo zamierzalem wlaczyc, lecz miast pstryknac pstryk zaczalem od reki gmerac przy zarowie. Tatus mial alzheimera, wiec troche tenteges sie czuje z tymi glupstewkami.

    Acha, wyszarpalem dzienna zmiane od konca sierpnia... poltora tygodnia nocnej meki jeszcze 'tylko' przede mna.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • roseanne 19.08.15, 16:16
    czyli nareszcie koniec meki bedzie, hip hip hura!

    wiadomo co dalej?


    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • chris-joe 19.08.15, 16:41
    Nie, nie wiadomo, bo walka o pozycje z ktora naprawde 'da sie zyc' to proces raczej dlugofalowy i nikt nie wie, jak wiele czasu to zajmie. Moze za pare dni, moze za kilka miesiecy... Natomiast Koniec Dlugiej Nocy to juz calkiem namacalne zwyciestwo, bo to co jest to zwykla biologiczna wegetacja... Hold on, I hope to rejoin the living sooner rather than later ;)

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • roseanne 19.08.15, 16:16

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • roseanne 19.08.15, 16:17

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • kan_z_oz 19.08.15, 12:22
    Jakos zagladm i zawsze mi wychdzi, ze to Forum jest jakos na uboczu. Szkoda troche, ale chyba nie ma sie co klocic z danymi i aktywnoscia?
    No wiec pozostaja ylko emocjonalne wpisy?

    kan
  • iwannabesedated 19.08.15, 21:50
    Dzisiaj na drzwiach wejściowych do budynku znalazła się informacja iż jutro w związku z rozpoczęciem sezonu grzewczego, zostanie napełniona wodą instalacja CO. I się prosi o otwarcie zaworów, etc.

    A więc, ... to już?

    --
    wasza stokrotka
  • jutka1 19.08.15, 23:45
    O kuźwa, już???
    Ciekawe, czy w moim budynku też. Bo jak wiadomo mnie nie ma, i kto ich ma wpuścić?

    Dzisiaj przy ognisku skonstatowaliśmy to samo: jesień. Wieczór zimny (10C), liście na drzewach pożółkłe od suszy i opadają chmarami. Pola już puste, bo plony zebrali na początku sierpnia. Jesień i nie widzę inaczej (cycat).

    Miałam dzień pt. Kongo z Sajgonem, ale na koniec był super wieczór przy ognisku. Świetny.
    A do tego mój asystent jest od jutra na urlopie, więc przestanie mnie dręczyć. Dzisiaj to już miałam go ochotę poturbować. :-/

    Jutro, poza dwoma mailami do wysłania poranną porą, nie robię NIC. Czytam, walam się po trawie i patrzę na chmury.
    Amen.


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • kan_z_oz 20.08.15, 01:42
    U mnie znowu zostal wznowiony sezon grzewczy. Duje niemilosiernie i nieprzyjemnie. Kupa drewna sie zmniejszyla do rozmiaru kupki. Chyba bedzie trzeba dokupic?
    Nie wiem juz sama czy to Zima taka sroga czy Ja sie tak nagle postarzalam, ze mi ciagle zimno? Nie lubie.

    Do kitu z takimi wakacjami, gdzie czlowiek jest nekany ciaglymi telefonami z pracy. Mam tutaj pod reka pare miejsc gdzie nie ma zadnego odbioru telefonicznego ani internetu...haha
    W takich miejscach w Australii dziala tylko instytucja 'budki telefonicznej'. Pamietacie jeszcze?

    Kan
  • kan_z_oz 20.08.15, 05:15
    Mam chwile wolna dzisiaj wiec sie wyprodukuje w temacie badan genealogicznych. Otoz w ramach mojej ostatnio rozwinietej alegii do zjawiska "good-doers', najwieksza alergie mam do takowych uzdrawiaczy chyba we wlasnej rodzinie...haha

    Moje badania genealogiczne mozna byloby chyba zatytulowac; najchetniej bylalbym w chwili obecnej sierota, bez zadnych ogonow wlasnych rodzinnych z mezem tez sierota, lub na wpol...haha

    W zeszlym roku goscilismy brata i bratowa ze strony meza. Bylo bardzo fajnie i sympatycznie, pomimo moich poczatkowych oporow, widzac kilka punktow gdzie rzeczy mogly sie kiepsko potoczyc.
    Naturalna koleja losu jakos nam sie wydawalo tez aby zaprosic drugiego brata z zona. Okazuje sie w tym momencie, ze bratowa majac od paru lat male zwichniecie, ktore Ja zatytulowalam 'matka jest tylko jedna', ma juz obecnie pierdla zdrowego.

    Nie wiem, czy to jakies zmiany juz glebsze, czy tez wciaz tylko na etapie samo narzuconego jakiegos obledu. No, nie daje sie kobity zniesc obecnie nawet przez 10 minut skypa.
    Znajac zwichniecie, omijamy temat. My wiec to o ptaszkach, o pogodzie, o zdrowiu a Ona cyk schodzi na matke. Rzucamy zarcik pt; Matka - jest tylko jedna (flaszka w lodowce - stary kawal). I zaczyna sie stala litania i rzucanie gromow za bezczeszczenie rodzicielki. Nie wiem juz ktorej?
    Wychodzimy do kuchni, robimy herbate, fonia grzmi w pustym pomieszczeniu. No bo sie w koncu musi wydrzyzgac potok, bez wzgledu co go nakrecilo. Nope, 20 minut i wciaz leci.

    Taka mala komedia rodzinno-tragiczna w odcinkach...sie wiec nam jakos rozwinela. Jest na etapie wysylania wlasnego syna do psychiatry, ktory podobno stwierdzil, ze On wyrzeka sie matki. Dobrze byloby obsesje jakos skierowac moze na ratowanie psow? moze kotow? Nie wiem tylko, czy mozna tak od razu bez dreczenia siebie i innych?

    Mamy jednego znajomego ktoremu jego stara obsesja sie wlasnie przerzuciala i obecnie wkleja jakies makabryczne zdjecia lub filmiki maltretowanych psow. Nie jestem wiec pewna czy nie wolalam juz tej starej? haha

    Tekst z przymruzeniem oka.
    Pa
    kan
  • iwannabesedated 20.08.15, 19:22
    Na czym na litość boga polega fiksacja "matka jest tylko jedna" ??? ... bo mnie zafrapowało?


    --
    wasza stokrotka
  • ewa553 20.08.15, 20:43
    "Synku" mowi matka. "w szafie sa dwie pollitrowki, podaj" syn otwiera szafe i mowi "Matka, jest tylko jedna". Tyle dla wyjasnienia dla Dorotki.

    --
    Bog stworzyl faceta po czym pomyslal: "stac mnie na wiecej".
    I tak powstala kobieta.
  • iwannabesedated 20.08.15, 20:54
    Dalej nic nie rozumiem. Dlaczego trzymać wódkę w szafie, zamiast odzież? Czyli na czym polega zwichnięcie Kanowej familiantki? Piciu? Niepiciu? Co się stało z drugą butelką? I czy syn jest pełnoletni?


    --
    wasza stokrotka
  • roseanne 20.08.15, 23:12
    ile osob tyle wersji...
    mi znana jest "napisac wypracowanie na temat - matka jest tylko jedna"

    niby nie goraco, ale duszno przerazliwie
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • kan_z_oz 21.08.15, 08:01
    Stokroc - fiksacja pt; 'matka jest tylko jedna' polega na ciaglym gloszeniu tyrad wieszczacych waznosc 'matki'. Kazde wiec zapytanie co u Ciebie, czy jak sie czuje Twoja matka, zawsze konczylo sie monologiem mnie usprawniajacym. Do tego dochodzily monologi na temat matki bratowej pt; 'jak to jest wazne sie poswiecic' oraz ostra krytyka tych co sie nie poswiecil (Ja na ten przyklad)i, nie chcieli lub nie mogli (siostra ww). Na koniec; to samo serwowane wlasnym synom, ktorzy bedac w okolicy 30+ mieli siedziec i sie nie odzywac - bo matka jest tylko jedna i takowa nalezy traktowac jak obrazek matki boskiej, czyli robic jak takowa nakazuje bez pytan.

    Wszystko na serio i bez mozliwosci zlapania oddechu...uff...zart byl mocno krytykowany oraz osoba Go smiaca wypowiadac.

    Kan
  • ewa553 20.08.15, 20:51
    Skoncvzyly sie moje piekne wajacje rodzinne. Odwiozlam wczoraj wieczorem "Dziewczynki" na lotnisko. Byly to piekne dni, ale nieslychanie meczcace, co zauwazylam dopiero dzis spiac do 9-tej, a nastepnie dwie godziny po poludniu. Wakacje nad Jeziorem Bodenskim byly boskie, mielysmy szczescie zlapac jeszcze upalna pogode. Zwiedzalysmy, lazilysmy, na ile tylko moje kolano pozwalalo. To czego sie najbardziej obawialam, jazdy do Zürich, udalo sie fantastycznie jak sie okazalo ze nie musze sama jechac, bo jezdzi luksusowy autobus, ktory najpierw promem a nastepnie ladem w ciagu 2 godz, nas tam zawiozl. Tak wiec miaqlysmy caly dzien ciekawy i bezstressowy. Bawilysmy sie swietnie wyprobowujac wspaniale wina badenskie. jedzac specjality szwajcarskie i ryby z jeziora. Wracajac bylysmy jeszcze w Colmar - przeslicznym starym miasteczku francuskim. W domu dziewczyny rzucily sie znowu z pomoca i co najwazniejsze odnowily mi moja ukochana laweczke w ogrodzie, czego im chyba nigdy nie zapomne. A ogrod w tej chwili zasypuje mnie gruszkami i pysznymi jablkami, wczoraj niespodziewanie zebralysmy duza ilosc malin. Ostatnia fasolke szparagowa mialam dzis na obiad. Temperatury sa nareszcie fantastyczne, najwyzsza byla dzis 24 stopnie. Tak lubie. Choc nie moge sie do tego przyzwyczaic, ze latoi juz mija. Przeciez to jeszcze sierpien!!! Wszystko sie poprzesuwalo. Pare lat temu mowilam ze ach, maj taki piekny itd. a tymczasem widze ze lato zaczyna sie po mprostu teraz w maju i dlatego tez tak predko konczy..."A mnie jest szkoda lata..." - pamieta ktos ta piosenke? Smutno mi
    --
    Bog stworzyl faceta po czym pomyslal: "stac mnie na wiecej".
    I tak powstala kobieta.
  • kan_z_oz 21.08.15, 08:26
    Znam uczucie, gdy zaproszona rodzina sie zakrzatnie wokol domu i cos zrobi. Moja pierwsza bratowa z meza bratem zdecydowali umyc Nam okna w domu. Poszlo im to bardzo sprawnie. Poza tym naprawde chcieli jakos Nam pomoc, czy nawet sie zrewanzowac. Bardzo docenilam, ze chcieli poswiecic jedno przedpoludnie na to niewdzieczne zajecie.

    Zaczely nam znowu dojrzewac banany. Musial wiec chlop wejsc na drabine i sciac. Wisza pod domem dojrzewajac w kisciach, podobnie jak te zamieszczone przez Rose z tropikow.
    Posadzilam poza tym salate. Cale mnostwo salaty i roznych gatunkow. Dostalam cala skrzynke sadzonek w prezencie. Zobaczymy co wyjdzie, bo konkurencja ostra. Indyki kopia, slimaki sie slimacza i trzeba podlewac codziennie. Auc

    Do tego mam na tarasach inkaskich posadzona kapuste, brokuly, groszek i cykorie. Tylko kapusta i brokuly wygladaja zdrowo - reszta walczy...haha

    Do tego mam do podlewania drzewko brazylijskiej wisni - dzien dobry CJ. Drzewko kurri, oraz wampee, chinskie drzewko produkujace owoce na podobienstwo winogron z wlasciwosciami mocno rekomendowanymi na raka. Nie mam pojecia bladego, ma zaczac owocowac w przyszlym roku...zdam relajce jak przezyje.

    Wogole to mam plan na ta dzialke aby posadzic duzo egzotycznych drzewek produkujacych rzadko spotykane owoce. Czy unikalne i ciekawe.

    Kan
  • chris-joe 21.08.15, 18:12
    Bardzo mi sie wycieczka Ewy i podoba, i cieszy. A i zazdroszcze nieco. O Colmar wiele slyszalem, wabi.

    Apogeum lata, fakt, wlasnie nastalo, juz z gorki. Kocica Nina jeno sie nie przejmuje: zalega calymi dniami w co rokoszniejszych sennych pozach, nocami zas poluje na balkonie na wszelkie latajace i pelzajace robactwo. Morduje to i zjada.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • jutka1 21.08.15, 11:07
    Wczoraj miałam pierwszy dzień nicnierobienia czyli urlopu. OK OK, rano wysłałam maila zawodowego, bo jakiś termin był, ale poza tym niente. Dolce. :-)
    Dzisiaj kontynuuję. Nie mam gości, nie jadę do miasta, jedzenie mam; świeci słońce, ma być 24C max., bardzo przyjemnie.
    Miłego dnia życzę :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • ewa553 21.08.15, 12:00
    nie wszystko mi sie dzis uklada tak, jakbym chciala. Ale czy ja mam jakies prawo zadac, aby wszystko gralo? No wlasnie. Zaczyna mnie bolec gardlo i zastanawiam sie od rana czy strzelic sobie kielonek leczniczej nalewki (wlasnego wyrobu) czy lyknac rutinoskorbin. Nie lubie nalewki i poza tym czekam na tel. po ktorym bede musiala jechac autem. No wiec.
    Odkrylam jedna pajeczynke, bede musiala Panienki spowrotem sciagnac z Polski:)
    Poza tym musze zamowic mojom POS, bo trzeba okna wymyc: lubie jak ladne jesienne sloince wpada przez czyste szyby..
    Na niedziele mamy zaplanowala mala wycieczke wsrod lasow i jezior z zakonczeniem nad jeziorem rybnym, gdzie zjemy wspanialego pstraga. Ciesze sie. Mam nadzieje ze konczyny pozwola mi na to.

    --
    Bog stworzyl faceta po czym pomyslal: "stac mnie na wiecej".
    I tak powstala kobieta.
  • ewa553 21.08.15, 19:56
    a u mnie z kuchni dochodzi boski zapach ciasta sliwkowego..... Z posypka....
    --
    Bog stworzyl faceta po czym pomyslal: "stac mnie na wiecej".
    I tak powstala kobieta.
  • chris-joe 21.08.15, 20:10
    Wez ty sie Ewka odczep ;)

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • maria421 21.08.15, 20:36
    O rany, Ewa, nie wodz na pokuszenie :) ....
  • roseanne 21.08.15, 21:52
    o co to to nie
    sliwkowe to wrzesien!
    o !


    dostalam przepis na bagietki b.glutenowe, ale przy tym piekle sie nie odwaze na piekanik,
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • felinecaline 21.08.15, 22:17
    Mirabelki tez sliwki, pewnie sie nawachals w Colmar, bo wlasnie zaczal sie sezon a tam to sztandarowy owoc i tarta mirabelkowa i konfiura...aaaach! Comar to przesliczna miejscowosc, bardzo charakterystyczna dla swojego regionu a jak do tego dodasz kieliszek Gewurzta to juz sam szal. Prawie jak marne 700 km dalej na zachod, Anjou teraz pacnace renklodami z ktorych tez z zapalem (mimo upalow) pieke tarty albo "pasztety" - nie,zadna tam "mienszanika" owocowo-miesna! Tak od casow Asterixa i Obelixa nazyw sie tutejsza specjalnosc cukiernicza: na ciescie francuskim uklada sie odpowiednia ilosc tych szlachetnych sliwek i przykrywa niemal szczelnie, z pozostawieniem jedynie niewielkego "kominka" posrodku. No i oczywiscie piecze sie toto jak byle tarte i pozera na cieplo z dzika lakomoscia i kieliszkiem Cremant d'Anjou. A drozdowe z posypka bede piec we wrzesniu, jak przyjdzie pora na wegierki.
  • ewa553 22.08.15, 09:23
    w ogrodzie sasiadki wegierki w pelnym "rozkwicie". Dzis zjemy w ogrodzie moje wczoraj upieczone ciasto, a jak dzis nazbieram to upieke jeszcze jedno. Te jej wegierki sa szczegolnie dobre: soczyste i slodkie. Maja niestety w tymn roku sporo robactwa, ale przy tej ilosci sliwek kilka wyrzuconych to nie problem.
    Dobre mirabelki trafiaja sie tu rzadko, najczesciej sa takie jakies "monczyste". Nie urywam sie, ale takie austriackie knedle z mirabelkami to bym znowu kiedys zjadla. W Colmar jadlysmy Flam przepyszny. I przednie winko, ale nie Gewürztraminer, bo dla mnie za malo wytrawny. Poza tym niestety byla niedziela i nie moglam zrobic zakupow:( Bede musiala znowu skoczyc do Wissembourga

    --
    Bog stworzyl faceta po czym pomyslal: "stac mnie na wiecej".
    I tak powstala kobieta.
  • jutka1 22.08.15, 15:36
    ... do setki brakuje jednego wpisu, ale pozwalam sobie zamknąć i idę otworzyć nowego pierdulona.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.