Dodaj do ulubionych

Chrzescijanstwo

05.01.16, 13:43
Pozwole sobie wkleic swoje wlasne przemyslenia. Wejde wiec w uklad zaawansowany, czyli foruma wiedzacego na ten temat;
Medytacja Jezusa dzieli sie ogolnie na dwie czesci; pierwsza jest bardzo aktywna, druga pasywna, co czytajacy tutaj moga lepiej znac, jako zamkniecie poprostu oczu i bycie w momemcie bez zadnych mysli.

Ta czesc aktywna jest bardzo pasjonujaca. W takiej wiec medytacji jest intonowanie dzwiekow roznych. Te sa intonowane w celu wplywania i oczyszczania 5-ciu glownych organow z nadmiaru emocji;
Tak wiec jest nadmiar emocji zlosci, agersji, ktory wpywajac niesamowicie niszczaco na watrobe moze powodowac rozne schorzenia. Intonacja, czyli mantra jest dzwiek 'ssszy' (nieco jako syczenie). Ten intonowany przy glebokim przeponowym wydechu dzwiek pozwala na uwalnianie nadmiaru tejze emocji, oczywiscie gdy praktykujacy jest w pelni swiadomy procesu oraz w stanie zupelniego pozwolenia czyli 'milosci'.
Dalej wiec jest dzwiek wplywajacy na nerki (starch), dzwiek przypomina gurgul 'plykania gardla'.
Nastepnie pluca oraz zwiazane z chorobami takowymi wszystkie inne choroby ukladu kostnego. Dzwiekiem jest 'Sia'. Emocja do wydychania jest zaloba i poczucie utraty oraz braku osiagniecia celu w tym zyciu.

Serce i zoladek ze sledzona. Bradzo zblizony dzwiek 'Uuu'. Serce to blokowanie wszystkich emocji, gdzie zoladek i sledziona to emocja posiadana przez akademikow - przetwarzania jednej i tej samej informacji az do znudzenia i przetwarzania znowu bo sie konkluzja nie zgadza.

Praktykwanie tychze dziekow osobno moze byc mylace. Dlatego Jezus zamknal je w prostym ukladzie, gdzie takowe sie powtarzaja bez wiekszego zaangazoawnia je praktykujacego.
Linia brzmi; abwoon-dwoszeje-maja.
Linia pochodzi ze starozytnego arameik i jest ukladem, ktory ma w tym zawolaniu zawarte wszystkie ww dzwieki, majace na celu leczyc.
Ta linie tlumacze jako;
Matko, ojcze (It) calego kosmosu, Ty ktory rozprzestrzeniasz sie po calym Wszechswiecie, napelniajac cala kreacje swoja obecnoscia przyjdz i napelnij mnie swoja miloscia...

Ta linie Wy znacie jako; 'Ojcze Nasz, ktorys jest w niebie..."

Oczywiescie ta linia idzie dalej w formie modlitwy, powtarzajac wszystkie te zakodowane dzwieki w ukladach sluzacych jednostce aby wyzdrowiec.

Jedna linia nic nie robi dla nikogo, bo Bog reaguje tylko na wibracje milosci oraz my reagujemy i korzystamy z wibracjii boskich zawratych w intonacji, ktorej w calym obecnym chrzescijanstwie i katolicyzmie poprostu jej nie ma. Dlatego ludzie sa przede wszystkim poprostu bardzo chorzy i dalej idac cale spoleczeczenstwo wychowane na warunkach tych wartosci cierpi. Ludzie poprostu klepia formuly bez sensu, bo od poczatku powstania chrzescianstwa tak mialo byc. Takowe mialo sluzyc niczemu innemu niz utrzymaniu wladzy.
Obecne wartosci chrzesciajnskie sluza kazdej obecnej wldzy w celu zniewolnienia ludzi. Jest to absolutna przeciwnoscia tego co Jezus postulowal, ze za Go ukrzyzowano i za to umarl.

Ludzie musieliby zaczac sie zastaniawiac, zdawac pytania i kwestionowac...zycze wiec...chociaz mnie obojetne.

Kan
Edytor zaawansowany
  • 05.01.16, 15:21
    Kan, to co piszesz o medytacjach i oddychaniu jest ciekawe, ale nie ma to nic wspolnego z chrzescijanstwem przeciez ani z Jezusem.

  • 05.01.16, 19:18
    kan_z_oz napisała:

    > Pozwole sobie wkleic swoje wlasne przemyslenia. Wejde wiec w uklad zaawansowany
    > , czyli foruma wiedzacego na ten temat;
    > Medytacja Jezusa dzieli sie ogolnie na dwie czesci; pierwsza jest bardzo aktywn
    > a, druga pasywna, co czytajacy tutaj moga lepiej znac, jako zamkniecie poprostu
    > oczu i bycie w momemcie bez zadnych mysli.

    Bardzo mądre.
    Prawdą jest że zamknięcie oczu i "bycie bez żadnych myśli" jest jedynym sposobem na otwarcie na głos Pana.
    Jak sam nieustannie gadasz i wymawiasz formuły to się na ten głos zamykasz.
    Modlitwa nie polega tylko na gadaniu, ale i na słuchaniu.

    >
    > Ta czesc aktywna jest bardzo pasjonujaca. W takiej wiec medytacji jest intonow
    > anie dzwiekow roznych. Te sa intonowane w celu wplywania i oczyszczania 5-ciu g
    > lownych organow z nadmiaru emocji;.... itd

    Cały Twój wywód na temat medytacji jest fascynujący. Powiem że nigdy nie chodziłem na coś co można nazwać profesjonalnie kierowaną medytację.
    Znałem i byłem raz pod silnym wpływem człowieka, który mi pokazywał jak taką istotną częścią modlitwy jest losowe wymawianie dźwięków, czyli niejako przestawienie się na mowę "intuicyjną". Staranie się porozumieć z Panem poprzez ten język intuicji, a nie język schematów gramatycznych i sztywnego słownictwa.
    Mówił że ta metoda wymaga dużej wprawy, bowiem jak ja to próbowałem to nic z tego mi nie wychodziło. To znaczy wymawiałem te dźwięki, ale nie czułem konktaktu. A potem nie kontynuowałem tej metody bo straciłem kontakt z tym człowiekiem.
    Oczywiście postronny może mieć teraz niezłe pole do śmiechu czytając te wywody, ale ten kontakt może być naprawdę realny.
    Był czas kiedy udawało mi się nawiązać dość bliski stosunkowo kontakt, ale to było poprzez własne metody. Musiałem sobie sam pewne sposoby wypracować i też zajęło mi to trochę czasu.
    Jak atmosfera na forum zrobi się bardziej rodzinna i przyjazna, czyli pewnie nigdy, to mogę się podzielić tymi metodami. Są to jednak sprawy niezwykle osobiste, więc nie można o tym sobie gadać ot tak.

    Generalnie celem modlitwy jest osiągnięcie kontaktu z Panem. W taki czy inny sposób. Od Ciebie to zależy jak to osiągniesz. Okoliczności nie mają znaczenia. Możesz siedzieć przed ołtarzem, spacerować, biegać, albo nawet siedzieć na kiblu. Nie ma to znaczenia.

    > Ta linie tlumacze jako;
    > Matko, ojcze (It) calego kosmosu, Ty ktory rozprzestrzeniasz sie po calym Wsze
    > chswiecie, napelniajac cala kreacje swoja obecnoscia przyjdz i napelnij mnie swoja
    > miloscia...

    To jest piękne. Jesteśmy już tak obeznani z "Ojcze Nasz", że stało się to pustą rutyną bez żadnej emocji. Może to miało siłę jak się to mówiło pierwszy raz, ale teraz jest to często tylko pamięciowe wymawianie zaklęć. Dlatego dobrze jest jak się ciągle zmienia formę i język modlitwy. Aby właśnie nie wchodzić w tą pustą rutynę i wymawianie zaklęć.
    Ale to też jest bardzo osobiste i zależy od człowieka. Ja tutaj mówię generalnie o sobie, a wiem że są osoby które wchodzą w natychmiastowy emocjonalny i intelektualny kontakt po wymówieniu pierwszych słów "Ojcze Nasz".

    > Jedna linia nic nie robi dla nikogo, bo Bog reaguje tylko na wibracje milosci
    > oraz my reagujemy i korzystamy z wibracjii boskich zawratych w intonacji,

    Absolutna racja. 100%

    > której w calym obecnym chrzescijanstwie i katolicyzmie poprostu jej nie ma.

    Nieprawda. Jest obecna. Ponownie: zależy od człowieka. W każdej religii jest element pustej frazesowej rutyny, jak i głebokiej i emocjonalnej więzi z Panem.
    Nie ma znaczenia czy to chrześcijaństwo, buddyzm czy judaizm.

    > ludzie sa przede wszystkim poprostu bardzo chorzy i dalej idac cale spoleczecze
    > nstwo wychowane na warunkach tych wartosci cierpi. Ludzie poprostu klepia formu
    > ly bez sensu, bo od poczatku powstania chrzescianstwa tak mialo byc. Takowe mia
    > lo sluzyc niczemu innemu niz utrzymaniu wladzy.
    > Obecne wartosci chrzesciajnskie sluza kazdej obecnej wldzy w celu zniewolnieni
    > a ludzi. Jest to absolutna przeciwnoscia tego co Jezus postulowal, ze za Go ukr
    > zyzowano i za to umarl.

    Znowu to samo. Tak gdzie są masy, tam jest żądza władzy. Ale ta żądza władzy nie jest z powodu samej wiary, ale z powodu że istnieje duża skoordynowana grupa ludzi zjednoczona jedną ideą, więc daje to możliwość łatwej manipulacji. Żadna religia ani ideologia nie jest od tego wolna.
    Wszędzie gdzie jest jakakolwiek grupa ludzi pod jakąkolwiek ideą, to jest i grupa ludzi którzy chcą to wykorzystać do osiągnięcia własnej pozycji. Jest to wpisane w naturę.

    A klepanie formułek jest cechą charakterystyczną nie tylko dla chrześcijaństwa. Istnieje w każdej religii. Jest efektem ubocznym tychże religiii.

    Co do "chorych ludzi": nigdzie nie jest obiecane że wiara da ci zdrowie i przywileje. Wręcz przeciwnie, prawdziwa wiara czyni życie teoretycznie trudniejszym: żyjesz dla innych nie dla siebie, kochasz, więc jesteś zależny od innych oraz jesteś bezbronny. Bowiem prawdziwa miłość oznacza bezbronność i otwarcie na atak (vulnerability). Nie masz w sobie miłości jeśli nie jesteś całkowicie vulnerable (czy istnieje odpowiednie polskie słowo? "Wrażliwość" nie oddaje tego znaczenia).

  • 05.01.16, 19:29
    Panie Światło, przepraszam, że się wtrącę.
    Niestety, konstatuję pewien brak spójności między tym, z czym Pan się zgadza z Kanem tutaj, a tonem Pańskich wypowiedzi gdzie indziej na forum: tonem i słowami nienawiści, przemocy i pogardy.
    Naprawdę życzę, by żył Pan (i pisał na forum) w duchu tego, z czym się Pan zgadza z Kanem.
    A że Kan słusznie prawi, to już nie raz, lata temu, pisałam.

    May you be blessed by the light.
    Love, J.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • 05.01.16, 19:45
    jutka1 napisała:

    > Panie Światło, przepraszam, że się wtrącę.
    > Niestety, konstatuję pewien brak spójności między tym, z czym Pan się zgadza z
    > Kanem tutaj, a tonem Pańskich wypowiedzi gdzie indziej na forum: tonem i słowam
    > i nienawiści, przemocy i pogardy.
    > Naprawdę życzę, by żył Pan (i pisał na forum) w duchu tego, z czym się Pan zgad
    > za z Kanem.

    Po pierwsze jestem człowiekiem, więc jestem absolutnie podatny na wszystko co jest z tym związane. Czyli emocje, niespójność i sprzeczności.
    Po drugie, nie zamierzam być bezbronny wobec zjawisk które klasyfikuję jako absolutne i bezwzględne zło. A do takich zaliczam między innymi zachodnią wersję społecznego liberalizmu. Czy jestem tutaj potulnym barankiem? Absolutnie nie!
    Zreszta sam Chrystus to nie był baranek który tylko nastawiał policzek i się potulnie uśmiechał. Wręcz przeciwnie! Potrafił zrugać, potrafił skopać stragany, potrafił potępić.

  • 05.01.16, 20:21
    swiatlo napisał:

    > Zreszta sam Chrystus to nie był baranek który tylko nastawiał policzek i się po
    > tulnie uśmiechał. Wręcz przeciwnie! Potrafił zrugać, potrafił skopać stragany,
    > potrafił potępić.
    ***********
    Matthew 5:43-47
    I say to you, Love your enemies and pray for those who persecute you, so that you may be sons of your Father who is in heaven. For he makes his sun rise on the evil and on the good, and sends rain on the just and on the unjust. For if you love those who love you, what reward do you have? Do not even the tax collectors do the same? And if you greet only your brothers, what more are you doing than others? Do not even the Gentiles do the same?

    Titus 3:2
    To speak evil of no one, to avoid quarreling, to be gentle, and to show perfect courtesy toward all people.

    Matthew 5:22
    But I say to you that everyone who is angry with his brother will be liable to judgment; whoever insults his brother will be liable to the council; and whoever says, ‘You fool!’ will be liable to the hell of fire.

    Matthew 5:9
    Blessed are the peacemakers: for they shall be called the children of God.

    Romans 12:19
    Beloved, never avenge yourselves, but leave it to the wrath of God, for it is written, “Vengeance is mine, I will repay, says the Lord.”

    1 John 3:15
    Everyone who hates his brother is a murderer, and you know that no murderer has eternal life abiding in him.

    1 John 2:11
    But whoever hates his brother is in the darkness and walks in the darkness, and does not know where he is going, because the darkness has blinded his eyes.
    ********************
    Etc., etc.
    Welcome to the Word of the Lord. Enjoy & learn.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • 05.01.16, 20:44
    Bardzo ładny wybór.

    U mnie każdego dnia coś innego.
    Na dzisiaj:

    Matthew 7:7
    Ask, and it shall be given you; seek, and ye shall find; knock, and it shall be opened

    I oczywiście na codzień:
    Psalm 23:4
    Even though I walk through the darkest valley, I will fear no evil, for you are with me;

    No i Plac Zwycięstwa, 2 czerwca 1979. Podstawowe wołanie na dzisiejsze czasy:
    Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!
  • 05.01.16, 20:51
    Jak ja lubie kiedy ludzie ktorzy na codzien nie maja z chrzescijanstwem nic wspolnego, kosciol szerokim lukiem omijaja, pouczaja z Pisma Swietego jak sie powinni chrzescijanie zachowywac....


  • 05.01.16, 21:00
    Mario, napisałam tu na forum nie tak dawno, że jestem głęboko wierząca. Nie masz zielonego, nomen omen, pojęcia, jak bardzo i w jaki sposób, i w jakim odłamie. Oszczędź więc sobie takich uwag, bo tylko sobie wystawiłaś tym wpisem świadectwo. Congrats.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • 06.01.16, 08:03
    Sorry, Jutka, ale pamietam tylko ze okreslalas sie jako agnostyczka.
  • 06.01.16, 08:49
    Lata temu, Marysiu.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • 07.01.16, 01:26
    Sorry, Jutka, ale pamietam tylko ze okreslalas sie jako agnostyczka.


    ale mozna byc agnostykiem a mimo to wierzyc w Boga. to jest agnostic theism.

    Minnie

    --
    Połowa tego, co piszemy jest szkodliwa, druga połowa niepotrzebna.
    T. Bernard
  • 05.01.16, 21:06
    maria421 napisała:

    > Jak ja lubie kiedy ludzie ktorzy na codzien nie maja z chrzescijanstwem nic wsp
    > olnego, kosciol szerokim lukiem omijaja, pouczaja z Pisma Swietego jak sie powi
    > nni chrzescijanie zachowywac....
    >

    Pani Jutka jest bardzo wierząca. Co bardzo cenię. Zresztą uważam za niepotrzebne zmuszanie kogoś do wytłumaczenia się ze swojej wiary. Nawet jeśli ktoś nie deklaruje wiary to ma prawo wyrażać opinię. Nawet osoba tak świecka jak CJ ma prawo do zabierania głosu na temat wiary, włącznie z Chrześcijaństwem. I nawet krytyką owej wiary.
    Ja zresztą nie uważam CJ za świecką osobę. Jest on niezwykle spirytualny i idealistyczny.
    Podobnie pani Jutka.
  • 05.01.16, 21:15
    Panie nicku Swiatlo. Uprzejmie proszę o nie mieszanie mnie w Pańskie rodzinne konflikty z bratem. Nie mam z tym nic wspólnego. Co więcej, ODMAWIAM mieć z tym cokolwiek wspólnego.
    A od mojej wiary proszę się odstosunkować. Amen.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • 05.01.16, 21:45
    jutka1 napisała:

    > Panie nicku Swiatlo. Uprzejmie proszę o nie mieszanie mnie w Pańskie rodzinne k
    > onflikty z bratem. Nie mam z tym nic wspólnego. Co więcej, ODMAWIAM mieć z tym
    > cokolwiek wspólnego.
    > A od mojej wiary proszę się odstosunkować. Amen.
    >

    Przecież do licha mój post był pozytywny. Pani odpowiedź, a zwłaszcza jej ton, jest zupełnie nieadekwatna do mojego postu. Zresztą to nie ja wciągnąłem Panią w tą dyskusję. Ja wręcz stanąłem po Pani stronie.
    Co do brata, to podobnie, nie mieszam nikogo w nic. Pani interpretacja mojego wpisu jest miliony lat świetlnych od jego intencji.

  • 05.01.16, 21:59
    swiatlo napisał:

    > jutka1 napisała:
    > > A od mojej wiary proszę się odstosunkować. Amen.
    > >
    > Przecież do licha mój post był pozytywny. Pani odpowiedź, a zwłaszcza jej ton,
    > jest zupełnie nieadekwatna do mojego postu. Zresztą to nie ja wciągnąłem Panią
    > w tą dyskusję. Ja wręcz stanąłem po Pani stronie.
    *****************
    Really?

    Przesyłam miłość, Wam wszystkim.

    xoxoxo

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • 05.01.16, 22:43
    O znowu się zaczyna na forum syndrom błędnego rycerza, czyli stawanie.

    Dobrze, to teraz ja staję w obronie Swiatla stającego po stronie Pytona. Ktoś teraz na nas powinien napaść.

    Może Marysia? Jeśli już wyszła z meczetu, bo tak się tutaj często o Islamie wypowiada, iż, z tego co sama napisała, wnioskuję, że tam non-stop siedzi. Bo jakby szerokim łukiem omijała, to by przecież ani słowa o Islamie nie miała prawa bałaknąć. A bałaka...

    Możemy się także my wszyscy tutaj, z "chrześcijaństwa" skrzyknąć i dokonać abordażu ertesowych "imigrantów" i tam trollować. No chyba, że ktoś jak ten lis farbowany - wypisuje i na chrześcijaństwie i na imigrantach, jak ten zdrajca, Judasz i pokorne ciele w (pardon) kościele...



    --
    wasza stokrotka
  • 05.01.16, 22:47
    iwannabesedated napisała:

    > Dobrze, to teraz ja staję w obronie Swiatla stającego po stronie Pytona. Ktoś
    > teraz na nas powinien napaść.

    Niektóre osoby są po prostu zbyt nerwowe. Reagują zanim jest jest powód na reakcję... :)
    Preemptively, że tak powiem... :)

  • 05.01.16, 23:08
    Możliwe, natomiast niektóre osoby przesadzają.

    Tak, z tego co piszą w Ewangeliach, Chrystus potrafił. Zrugać, skopać, potępić. A także ożywiać zmarłych, zamieniać wodę w wino, oraz chodzić po wodzie. Umówmy się, że dopóki nie ożywasz zmarłych, nie zamieniasz wody w wino, nie chodzisz po wodzie - to się chwilowo wstrzymaj od rugania, kopania i potępiania.

    Przyznawanie sobie prawa do zachowywania jak Chrystus, kiedy się nie ma jego możliwości, jest przesadą. Już wystarczy, że wygadując nieprawdopodobne głupoty - na dodatek twierdzisz, że nas tutaj na forumie, nawracasz na Ewangelię i nauczasz. A teraz na dobitkę twierdzisz, że jesteś czymś w rodzaju Chrystusa. I my - to musimy znosić.

    --
    wasza stokrotka
  • 05.01.16, 23:24
    iwannabesedated napisała:

    > Możliwe, natomiast niektóre osoby przesadzają.
    >
    > Tak, z tego co piszą w Ewangeliach, Chrystus potrafił. Zrugać, skopać, potępić.
    > A także ożywiać zmarłych, zamieniać wodę w wino, oraz chodzić po wodzie. Umówm
    > y się, że dopóki nie ożywasz zmarłych, nie zamieniasz wody w wino, nie chodzisz
    > po wodzie - to się chwilowo wstrzymaj od rugania, kopania i potępiania.
    >
    > Przyznawanie sobie prawa do zachowywania jak Chrystus, kiedy się nie ma jego mo
    > żliwości, jest przesadą. Już wystarczy, że wygadując nieprawdopodobne głupoty -
    > na dodatek twierdzisz, że nas tutaj na forumie, nawracasz na Ewangelię i naucz
    > asz. A teraz na dobitkę twierdzisz, że jesteś czymś w rodzaju Chrystusa. I my -
    > to musimy znosić.
    >

    Jezus Maryja, co za interpretacja! Ja się zachowuję jak Chrystus? Łojezu!
    Ja nawet tego wątka nie zacząłem. Odpowiedziałem Kanowi, bo ona napisała ciekawy tekst.
    Potem pani Jutka zarzuciła mnie bibilijnymi cytatami, więc też odpowiedziałem. Rzeczowo, technicznie. Potem Maria zaatakowała panią Jutkę, to z kolei grzecznie stanąłem w obronie pani Jutki. I teraz jestem Chrystusem?
    Czy jest bezpieczne powiedzieć COKOLWIEK na tym forum????
    Przecież ja nikogo nie nawracam. Ło rany, muszę się teraz bronić że nie jestem Chrystusem! To jest chyba najcięższa armata jaką można by wytoczyć! lol

    Oczywiście że rugam, że kopię itd. Bo reaguję na zło! Dla mnie zło jest zło i tyle. Zachodni liberalizm jest dla mnie oczywistym i bezdyskusyjnym złem. Tak do licha uważam. I tak reaguję. Wy reagujecie nerwowo na Macierewicza, bardzo dobrze, róbcie to, ja reaguję nerwowo na Unię. Jesteśmy 50-50!

    O rany, nie skręcajmy tego ciekawego wątku o religijnej medytacji. I nie atakujmy uczestników, ktokolwiek to jest. Proszę! Niech przynajmniej ten wątek będzie bezpieczny i bez jadu!
    Jak nie możesz się powstrzymać przed atakiem na kogoś, na przykład mnie, to zrób to na sąsiednim wątku. Jestem tam gotowy!
  • 05.01.16, 23:31
    ... odpowiedzieli chórem orszańscy zabijakowie :D

    Kontynuujmy o medytacji, bardzo proszę.


    --
    wasza stokrotka
  • 06.01.16, 08:50
    Jak Pan Światło stanął w obronie pani Jutki, to jest prawie Chrystusem, nie widzę inaczej (cycat). :-D

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • 06.01.16, 08:15
    iwannabesedated napisała:

    > Może Marysia? Jeśli już wyszła z meczetu, bo tak się tutaj często o Islamie wyp
    > owiada, iż, z tego co sama napisała, wnioskuję, że tam non-stop siedzi. Bo jakb
    > y szerokim łukiem omijała, to by przecież ani słowa o Islamie nie miała prawa b
    > ałaknąć. A bałaka...


    Czy sa tu muzulmanie na sali?

    Jezeli tak, to przepraszam uprzejmie ze pouczalam muzulmanow :-)
  • 08.01.16, 01:23
    Przylapana w gorejacej czapce, wymskla sie niezwykle lekkim a wdziecznym dowcipem :))) Bossska, a juz ja mieli tuz tuz, sie zdawalo... ;))))))))


    --
    Atenção, curva perigosa!
  • 06.01.16, 08:09
    swiatlo napisał:

    > Pani Jutka jest bardzo wierząca. Co bardzo cenię. Zresztą uważam za niepotrzebn
    > e zmuszanie kogoś do wytłumaczenia się ze swojej wiary. Nawet jeśli ktoś nie de
    > klaruje wiary to ma prawo wyrażać opinię. Nawet osoba tak świecka jak CJ ma pra
    > wo do zabierania głosu na temat wiary, włącznie z Chrześcijaństwem. I nawet kry
    > tyką owej wiary.
    > Ja zresztą nie uważam CJ za świecką osobę. Jest on niezwykle spirytualny i idea
    > listyczny.
    > Podobnie pani Jutka.

    Swiatlo, nikomu nie zabraniam wypowiadac sie na jakikolwiek temat.
    Wielokrotnie spotkalam sie jednak z tym, ze w sytuacji kiedy chrzescijanin sie burzy, wscieka na ZLO , tak jak Ty sie czesto burzysz i wsciekasz na tym forum, to mu sie natychmiast wymachuje przed nosem ze jako chrzescijanin powinien drugi policzek nadstawic.

    O to mi chodzilo i dlatego zareagowalam.
  • 08.01.16, 00:13
    Chrzescijanstwo zostalo 'ogniem i mieczem' wpisane w nasza rzeczywistosc. (Dobrze to, czy zle; gorzej, czy lepiej- to inny temat.) Nawet w komunistycznej i oficjalnie ateistycznej Polsce nie dalo mi sie wybronic przed katolicka indoktrynacja. Kazdy niemal dzien wolny od pracy w Europie, czy w Ameryce Pln., ma chrzescijanskie suply. Mnie to wsjo rawno, jakie ma suply, bylem mial regularna labe. Jednak gdy w bardzo zlaicyzowanej Europie czy Kanadzie na ten przyklad, z mymi zlaicyzowanymi znajomymi wymieniamy sie laickimi zyczeniami 'season's greetings', Swiatlo i Maria skowycza, ze to szalbierstwo, politpoprawna przemoc i kradziez. Ze Chrysta trza nam chwalic, bo przeciez o Chrysta tu chodzi jedynie! I o chrzescijanstwie niechrzescijanom wypowiadac sie - WARA! To jest verbotten i co za czelnosc!?

    Osobiscie i personalnie, potrafie znalezc ciekawosty i u Chrysta, u Buddy, i u Mojzesza. Czy sugerujesz jednak, ze tylko chrzescijanie, buddysci czy mojzeszowcy maja prawo sie w tych tematach wypowiadac? O Marxie i Freudzie tylko marksisci i freudysci? Jakim wiec prawem wypowiadasz sie (czesto do nudnosci...) o islamie?

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • 05.01.16, 21:24
    A mnie wnerwiają ludzie, co dreptając do jakiegoś podejrzanego przybytku, usiłują sobie przypisać monopol na definiowanie "chrześcijaństwa", "Boga", i "moralności".

    O swoich doświadczeniach z siłą wyższą, Jezusem, Allahem, Bogiem, każdy ma prawo pisać co chce, definiować w sposób dowolny, i dla mnie Kan piszący o Jezusie jest dużo bardziej wiarygodny niż Książę Rydzyk, albo Ty Marysia.


    Kanie, dzięki za to co napisałaś, podziwiam Ciebie za to, że Ci się chce tutaj swoimi przemyśleniami dzielić. Dla mnie są bardzo ważne. I tutaj zrobię mój kolejny "comingout" - ja także jestem osobą głęboko wierzącą, swoją siłę wyższą nazywam "zielonymi" i wczoraj zieloni mi podrzucili perski dywan puszczając perskie oko. Ot i tyle. Nie nauczam, nie nawracam, nie gadam i nie opowiadam.

    Ale innym tego nie zabraniam, nie oceniam, i gęby nie knebluję.



    --
    wasza stokrotka
  • 05.01.16, 21:31
    Ejment.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • 06.01.16, 08:13
    Dorotko, mamy wolnosc religijna, wiec mozesz nawet stac sie pierwsza apostolka nowej religii Kana, tam nie bedzie zadnego moralizowania tylko oddechy i wibracje :-)

    Tylko nie nazywajcie tego chrzescijanstwem :-)
  • 06.01.16, 16:48
    maria421 napisała:

    > Dorotko, mamy wolnosc religijna, wiec mozesz nawet stac sie pierwsza apostolka
    > nowej religii Kana, tam nie bedzie zadnego moralizowania tylko oddechy i wibrac
    > je :-)
    >
    > Tylko nie nazywajcie tego chrzescijanstwem :-)

    Generalnie warunkiem bycia chrześcijaninem jest uznanie Zmartwychwstania Chrystusa. Zatem jeśli Stokrota to uzna, to jest chrześcijanką i już. A oddechy i wibracje są tylko dodatkiem, urozmaiceniem. :)
  • 06.01.16, 17:19
    swiatlo napisał:

    >
    >
    > Generalnie warunkiem bycia chrześcijaninem jest uznanie Zmartwychwstania Chryst
    > usa. Zatem jeśli Stokrota to uzna, to jest chrześcijanką i już. A oddechy i wi
    > bracje są tylko dodatkiem, urozmaiceniem. :)

    Chrzescijaninem staje sie czlowiek przez chrzest i to najczesciej w wieku kiedy sie jeszcze pojecia o Jezusie i jego zmartwychwstaniu nie ma.

    Chrzescijanstwo to jest nazwa zarezerwowana, takie "TM" tylko dla jednej religii z ktorej wyrasta kilka odlamow, ale wszystkie te odlamy maja ta sama podstawe.

    Dlatego uzycie tego TM dla innych dowolnych religii jest naduzyciem.

    I tyle.
  • 06.01.16, 19:13
    maria421 napisała:

    > Chrzescijaninem staje sie czlowiek przez chrzest i to najczesciej w wieku kiedy
    > sie jeszcze pojecia o Jezusie i jego zmartwychwstaniu nie ma.

    Ewangelicy nie praktykują chrztu i są chrześcijanami.
    Chrześcijaninem jest ten kto uznaje zmartwychstanie oraz nauki Chrystusa. To jest jedyny punkt wspólny wszystkich tych ludzi na całej Ziemi którzy nazywają się Chrześcijanami: katolicy, ewangelicy, anglikanie, luteranie, prawosławni, mormoni, itd.

  • 06.01.16, 19:17
    Poza tym nie wciągniesz mnie w naukowe dywagacje teologiczne. Chrześcijaństwo to wiara, a nie nauka teoretyczna. Poza tym jest kolosalna różnica pomiędzy byciem chrześcijaninem a teoretykiem chrześcijaństwa. Jeśli jesteś teoretyczką, proszę bardzo, ale nie głoś więc że jesteś chrześcijanką.
  • 06.01.16, 19:26
    swiatlo napisał:

    > Poza tym nie wciągniesz mnie w naukowe dywagacje teologiczne. Chrześcijaństwo t
    > o wiara, a nie nauka teoretyczna. Poza tym jest kolosalna różnica pomiędzy byci
    > em chrześcijaninem a teoretykiem chrześcijaństwa. Jeśli jesteś teoretyczką, pro
    > szę bardzo, ale nie głoś więc że jesteś chrześcijanką.

    Chrzescijanstwo to jest konkretna religia

    Owszem, moze byc wiara bez religii, ale nie ma religii bez wiary.

    W chrzescijanstwie jest Credo , pochodzace z 325 roku i do tej pory tylko leciutko rozniace sie tekstem w roznych wyznaniach .
  • 06.01.16, 20:34
    Mario, zupełnie nie jestem zainteresowany Twoją klasyfikacją.
    Zadaj też sama sobie takie pytanie: czy jesteś chrześcijanką, czy też teoretyczką katolicyzmu? I sobie odpowiedz. A różnica pomiędzy jednym a drugim jest niewymierna.
    Bo jeśli widzę teoretyka chrześcijaństwa klasyfikującego i dzielącego chrześcijan to przypomina mi się diabeł ubrany w sutannę i dzwoniący ogonem na mszę.


  • 07.01.16, 10:24
    swiatlo napisał:

    > Mario, zupełnie nie jestem zainteresowany Twoją klasyfikacją.

    Swiatlo, palnales blad piszac :

    Generalnie warunkiem bycia chrześcijaninem jest uznanie Zmartwychwstania Chrystusa.

    Jako chrzescijanin powinienes na tyle znac wlasna religie zeby wiedziec ze czlowiek chrzescijaninem staje sie przez chrzest i ze jest tak w kazdym wyznaniu - w katolicyzmie, protestanzyzmie itp.

    > Zadaj też sama sobie takie pytanie: czy jesteś chrześcijanką, czy też teoretycz
    > ką katolicyzmu? I sobie odpowiedz. A różnica pomiędzy jednym a drugim jest niew
    > ymierna.

    Przeciez jezeli jestem katoliczka, to jestem tez chrzescijanka.
    Poniewaz jestem swiadoma chrzescijanka, to uwazam ze moim obowiazkiem jest znajomosc tak historii jak i teorii mojej religii. Wiec jaka sprzecznosc w tym widzisz?

    > Bo jeśli widzę teoretyka chrześcijaństwa klasyfikującego i dzielącego chrześcij
    > an to przypomina mi się diabeł ubrany w sutannę i dzwoniący ogonem na mszę.

    Swiatlo, skarbie, to nie ja podzielilam chrzescijanstwo! Ono sie podzielilo wieki przede mna!
    Ja zyje w kraju w ktorym ekumenizm jest praktykowany na codzien, moja corka , ochrzczona w kosciele katolickim wychodzi za maz za chlopaka ochrzczonego w kosciele ewangelickim.
    To jest ZYWY ekumenizm, wiec wypraszam sobie podobne uwagi!

    >
  • 07.01.16, 19:31
    Mario, mnie to całe Credo czy inne sredo zupełnie nie interesuje. Podejrzewam że Bóg też nie jest tym zbyt zainteresowany.
    Mój chrzest w wieku 1 roku życia miał jedynie takie znaczenie że proboszcz mógł mnie wpisać w rejestr parafii. No i że mam świstek który mnie uprawnia to iluś tam rzeczy. Przydatna po prostu rzecz.
    Bycie chrześcijaninem to stan umysłu, serca i duszy, a nie chodzenie z linijką i lupą. To jest cały proces jak myślisz, jak pracujesz nad sobą, jak starasz się pokonowywać własne słabości. Nie mówię oczywiście o modlitwie, ale to osobista sprawa.

    Oto jest warunek najważniejszy warunek aby zostać chrześcijaninem, Mario:
    Jan 3-3
    W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego.

  • 07.01.16, 19:52
    Swiatlo, jezeli sie definiujesz jako wierzacy wyznawca religii chrzescijanskiej, to musisz tez wiedziec w CO wierzysz!

    Wczesniej mowiles ze warunkiem bycia chrzescijaninem jest wiara w zmartwychwstanie Jezusa. No a co jest w Credo? : "trzeciego dnia zmartwychwstał".
    Teraz mowisz ze Cie to nie interesuje i wyciagasz inny warunek zeby zostac chrzescijaninem , cytujac Jan.3-3, co sie odnosi do Zbawienia, a nie do stania sie chrzescijaninem.

    To wszystko o czym piszesz czyli "stan umyslu, serca duszy, jak myslisz i pracujesz nad soba, jak starasz sie pokonywac wlasne slabosci" moze powiedziec wyznawca kazdej religii.
    Buddyzm tez moze byc "stanem umyslu, serca , duszy, pracy nad soba" itd.

  • 07.01.16, 20:56
    maria421 napisała:

    > co sie odnosi do Zbawienia, a nie do stania sie chrzescijaninem.

    Czy to nie jedno i to samo?
  • 06.01.16, 19:22
    swiatlo napisał:

    > Ewangelicy nie praktykują chrztu i są chrześcijanami.

    Jak to nie?
    Tu masz przyklad :

    www.luteranie.pl/materialy/rozne_pisma/chrzest_swiety,327.html

    > Chrześcijaninem jest ten kto uznaje zmartwychstanie oraz nauki Chrystusa. To je
    > st jedyny punkt wspólny wszystkich tych ludzi na całej Ziemi którzy nazywają si
    > ę Chrześcijanami: katolicy, ewangelicy, anglikanie, luteranie, prawosławni, mor
    > moni, itd.

    Mylisz sie. Tu jeszcze jeden przyklad :

    www.umc.org/what-we-believe/baptism

  • 06.01.16, 17:45
    A kto to nazywa czymkolwiek? Ten o zupie, a tamten - o dupie. Co ma do religii - wiara? A już zaglądanie jeden drugiemu w majtki, i żądania aby się opowiedział jako "chrześcijanin" lub "muzułmanin" lub jakiś inny "-janin" - to kompletne brednie.

    Wracając do meritum, oddechów i mantry nauczyli mnie Kan z Kanowym jakieś cztery lata temu. Od tego czasu praktykuję, może nie jakoś intensywnie i codzień, ale regularnie, na dodatek praktyki, której się nauczyłam w mojej sekcie. Dzięki temu trzymam się jakoś w dobrym zdrowiu psychicznym i fizycznym. Z siłą wyższą kontaktuję się bezpośrednio, to co się dowiaduję jest właściwą odpowiedzią dla mnie i tylko dla mnie. Stąd nikogo nie nauczam, ani nie pouczam, ani drogi nie wskazuję.

    Do kontaktowania z siłą wyższą nie używam żadnej religii. Bardzo więc proszę o zaniechanie usiłowań wepchania mnie w jakąś religijną szufladę. Jeśli można. Bo rozumiem, iż chcemy rozmawiać o wierze i medytacjach.


    --
    wasza stokrotka
  • 06.01.16, 18:14
    iwannabesedated napisała:

    > A kto to nazywa czymkolwiek?

    A jaki ma tytul ten watek???

  • 07.01.16, 01:07
    Mario. Napisałaś, że nie lubisz aby osoby omijające kościół szerokim łukiem i niechrzczone wypowiadały się na temat chrześcijaństwa.

    Na tym wątku wypowiada się Kan, Swiatlo, Jutka, Ty oraz ja. Jeśli miało by być po "Twojemu" to wszyscy, włącznie z Tobą, muszą udowodnić, iż są ochrzczeni i chodzą regularnie do kościoła.

    No to dobra, Ty pierwsza. Udowadniaj.


    --
    wasza stokrotka
  • 07.01.16, 10:14
    Dorotko, nie mam zamiaru nikogo uswiadamiac.

    To co chcialam napisac juz napisalam- a mianowicie ze nazwa "chrzescijanstwo" to jest taki TM tej religii , i nie mozna pod te nazwe podciagac cokolwiek sie wymysli. Podobnie inne religie judaizm czy islam to tez da nazwy okreslajace konkretne religie z konkretnymi zalozeniami itp.

    Nie przekrecaj, nie przypisuj mi czego nie napisalam. Na temat chrzescijanstwa moga sie wszyscy wypowiadac. Juz wyjasnilam ze nie podoba mi sie kiedy w sytuacji jak np. Swiatlo (definiujacy sie jako chrzescijanin) sie burzy i pomstuje, to mu ktos (kogo uwazalam za agnostyka) natychmiast wymachuje Pismem Swietym i przypomina ze jako chrzescijanin powinien nadstawic drugi policzek.

    Nie bede uswiadamiac, bede korygowac ewidentne bledy, zeby nie bylo dalej powielane. Wiec jak Swiatlo mowi ze wystarczy ze czlowiek uznaje zmartwychwstanie Jezusa zeby byl chrzescijaninem, to koryguje ze chrzescijaninem staje sie czlowiek przez chrzest i jest tak we wszystkich wyznaniach.

  • 07.01.16, 11:57
    Bardzo dobrze Marysiu. Takiej odpowiedzi oczekiwałam :)


    --
    wasza stokrotka
  • 06.01.16, 19:43
    Ten wpis z 19:40 nie nalezy do tego watku, prosze o wyciecie.
    Sorry!

  • 07.01.16, 11:28
    Wow, prosze wolniej, bo u mnie byly dzieci, roboty mam po pachy bo wciaz sezon. Moge wiec tylko co ktorys dzien i gdy w miare mam spokojnie.

    Kontynuuje wiec dalej. Opisuje obecnie medytacje, czyli praktyczne cwiczenia. Oprocz tych medytacyjnych cwiczen w opraciu o oddech, rowniez mam te w opraciu o rozne fizyczne uklady. Rozumiem, ze cale Forum nie moze sie odniesc bo moje praktyczne czyli realne spostrzezenia poparte fizycznymi rezultatami sa trudne do porownania z dogmatami. Niemniej moze troche cierpliwosci, czy ciekawosci, czy cokolwiek???

    "Ojcze Nasz" jest wiec dla mnie mantra, ktora uwalniania emocje. Jest tez narzedziem nastrojajacym, czy przystrajajacym caly ludzki organizm do dalszej czesci.

    Dalej sa 'Nauczania Jezusa" - Too-bwejun. "Too-bwejun' znaczy; bycie w gotowosci, niczym ziemia, ktora jest gotowa na siew, lub owoc bedacy dojrzalym do spadniecia z galezi.

    Too-bwejun zostalo przetlumaczone jako; blogoslawieni...no wiec, guzik z tego - nie blogostawieni - tylko gotowi jak ww opisane.
    Gotowi wiec i tutaj sie cale piekno zaczyna...

    Nauczania Jezusa to praktyczna instrukcja, niczym obslugi toastera, do Jego medytacji.

    Pierwsze nauczanie to; gdy jestes w stanie too-bwejun i chcesz pozbyc sie reaktywnych mysli i jestes w stanie wkorwienia - zasiadz do medytacji, rozpoznajac, ze jestes 'ubogi' w "Boga" i pozbawiony kosmicznej energii, niczym gleba nawozu.

    Drugie - gdy jestes znowu w stanie 'too-bwejun" wez oddech i napelniej swoja osobe czyli 'swoja swiatynie' duchem bozym, ktory zmiekczy wszystkie energetycznie zablokowane punkty, czyli miejsca bolu emocjonalnego.

    Trzeci- bedac dalej w stanie 'too-bwejun' - wszystkie te miejsca zaczna byc leczone przez reke boska, czyli milosc bezwarunkowa...
    Sa tych pierwszych trzech krokow fizyczne odczucia czy symptom a nie wyimagowane reakcje. Zycie zaczyna sie zmieniac...tak glebko to wchodzi.

    To sa podstawy Jezusa medytacji, ktora idzie dalej az do punktu 10-tego, czyli osiagniecia tego co Jezus nazwal, pokonaniem iluzjii tego swiata. Czyli 'zbawienia'

    Ja sie bardzo ciesze, ze nam sie udalo to praktycznie zlozyc, czyli przecwiczyc, przetestowac.

    Co mnie martwi, to fakt, ze Jezua medytacja jest przez chrzesciajanstwo zakazana jako nagorszy mozliwy grzech, bedaca tempiona przez 2000 lat. Jesli wiezmie sie pod uwage, ze ta medytacja jest najprostsza droga dla ludzi w zachodniej obecnej cywilizacji aby sie stac ta miloscia bezwarunkowa o ktorej Jezus nauczal, a tysiace posaly wiersze, ksiazki, liryki i spiewaly piosenki...to dlaczego ten mechanizm dla ludzi aby byc ta miloscia jest taka drzazga w oku kosicola???
    Oczywiscie tez taka sama drzazga w oku tylu niby normalnych ludzi?

    Mnie, generalnie odpowiedz nie obchodzi, bo sama korzystajac eksluzywnie czerpiac wszystkie mozlwe benefity, mam w dupie.
    Moim zadaniem bylo zlozyc.

    Zadaniem innych jest odkryc - have fun.
    Poprzeczka jest ustawiona wyskoko, jak na Boga przystalo. Nalezy wiec grzebac gleboko i bolesnie i ja sie dalej nie mam zamiaru odzywac w temacie, bo wpisy nie sa mile.

    Kan



  • 07.01.16, 12:05
    Kanie, wpisy są jakie są, bo jest to temat ważny i drażliwy.

    Swiatlo odpowiedział o medytacjach, moim zdaniem dorzecznie, ja przeczytałam, i ma to sens. Ja się także, jak widzisz, ustosunkowuję pozytywnie.

    Reszta to przepychanki między swiatlem, jutką, marią i mną, a na dodatek - nie w temacie, natomiast staraliśmy się uzyskać płaszczyznę porozumienia, odnośnie kto i w jaki sposób może się wypowiadać :) Jeśli możesz, to zignoruj.

    I gdybyś chciała jeszcze coś napisać - to pamiętaj, że dużo ludzi czyta ale się nie wpisuje. Piszą pisacze :)


    --
    wasza stokrotka
  • 07.01.16, 12:36
    iwannabesedated napisała:

    > I gdybyś chciała jeszcze coś napisać - to pamiętaj, że dużo ludzi czyta ale się
    > nie wpisuje. Piszą pisacze :)

    Tak tak Kanie, szczegolnie jeden taki czytacz sie ucieszy :)
    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • 07.01.16, 13:08
    Wiem Stowka, nie musisz tlumaczyc, mnie sie poprostu znudzilo.
    Wiesz przeciez, ze zainwestowalam w to wszystko wiele $$ plus 10 lat zycia. Ogolnie to przed temat mi latal luzno. Ale co Ty bys zrobila tak na serio gdyby u Ciebie Bog z tymi nauczaniami Jezusa sie w sypialni o 10-tej rano w niedziele na poranna kawe w lozku wstawil??

    Kurwa, no nie moglam wygnac, bo jakos nie uchodzilo i sie czulam jak ostatni ciec, ktory prosi i cud i jak sie takowy zdarza to sie wypina. Jakos to nie w moim charakterze lezy.

    Jestem tez dosyc wsciekla, ze akurat ta moja ceche charakteru wyeksploatowano, bo tak na serio kto daje agnostykowi do zlozenia medytacje Jezusa?

    No, ale z drugiej strony, to ja Boga rozumiem; w koncu to niby komu podrzucic; katolikowi? chrzescijanom? niewierzacym?
    Pewnie tez zostalo podrzucone wszystkim ww i ugrzezlo.
    Wyszlo wiec na mnie czyli oszoloma, ktory malo co mysli, czyli ma pusto miedzy uszami i bez wiekszego zastanawiania sie podjal. Czyli trafilo na glupa. Tak mi wychodzi.

    Niemniej, po lat 10-ciu wszystkich mozliwych zastanawian tak mi wychodzi; Nasza cywilizacja nie jest w stanie ominac czy pominac tej praktycznej medytacji Jezusa.

    W dalszych punktach od 4-7, jest o pozbywaniu sie w wyniku takowej medytacji tzw 'grzechow karmicznych', czyli uwalniania emocji, ktore sa nie z obecnego zycia. Tutaj sie wiec takowy rozprawia z hinduizmem.

    Dalej, jest juz tylko droga serca, czyli to co tak pieknie przedstawiaja wszystkie obrazki religijne jako obraz Jezusa z promieniujacym sercem. Buddyzm doszedl w temacie chyba najdalej, oprocz tego serca oczywiscie. Jezus wiec niejako doklada tez Buddyzmowi nowa pigulke, ktorej czesc pewnie nie chce lyknac. Jest tez spora czesc buddyzmu, ktora ugrzezla przy koniecznosci posiadania tego 'grzechu karmicznego'

    Jesli chodzi o islam, to zupelnie takowi nie zrozumieli punktu bycia asertywnym, mieszajac go z byciem agresywnym, czyli wrocili do zalozen reka za reke, zab za zab. Ci dopiero maja lekcje do odrobienia, no ale tez ogolnie maja niezly bajzel jako efekt swoich przeinaczen.

    Promieniujace serce to zupelnie otworzony punkt energetyczny, poprzez ktory nastepuje polaczenie z bogiem, czy Divine czy w cokolwiek ktos wierzy. Jest to ten moment 'enlightment', ktory nie jest niczym innym niz bycie calkowiecie otoczonym swiatlem/miloscia, ktora jest odczuwana jako stan zupelnego blogostanu. Jest to moment okreslany jako bycia 'holly' znaczacy whole i complete, czy 'wholy'. Scalony - nie swiety. Wszystkie pofragmentowane elementy, czy jak psychologia okresla 'archetypes' bedace w jednym punkcie milosci, gdzie nie ma innych osobowosci.

    Medytacja Jezusa w czesci aktywnej jest wiec tak prosta jak areobik. Wymogiem jest tylko gotowosc jednostki.

    Wyjasnie dlaczego ta medytacja jest tak wazna.
    Bycie w stanie milosci, czyli w stanie gdy czyny, slowa i mysli sa czyste 'pure', czyli bywanie obecnie w tym stanie na jakis okres czasu (bycie na 100% uwazam obecnie jest wciaz niemozliwe, co rozwine dalej) jest wazne z powodu, ze pozwala to aby znosic lagodnie zmiany, ktore sa powodowane przez nasza planete.
    Ziemia sie zmienia, co widzimy jako zmiany klimatyczne. Zmiany naszej planety to zmiany majace na celu jej regeneracje, czyli zmiany w kierunku milosci (czestotliwosc). Wszystko co nie jest na tej czestotliwosci zaczyna abyc eliminowane jako zagrozenie ukladu. Ludzie sa wiec rozciagani do granicy bolu fizycznego lub emocjonalnego w celu zmuszenia jednostki aby weszla na droge milosci. Tylko po to powstala praca Jezusa i milosci.

    To jest co Mayowie widzieli jako koniec swiata 2012. Koniec cywilizacji aby kontynuowala dalej stara droge. Mamy wiec obecnie biblijny 'sad ostateczny', gdzie kazdy indywidulanie jest wypychany i rozciagany ponad swoje mozliwosci w celu stania sie miloscia.

    Oczywiscie jest wiele drog aby takowa sie stac. Mozna poprostu w ciagu pare sekund, czysta sila woli. Zycze powodzenia bo nie chodzi o staranie ale o wynik. Wiem; spacery z psem grzebanie w ogrodku, spacery po lesie...propunuje obserwowac swoje wlasne mysli przez jakis nastepne 24 godziny w celu ustalenie ile czasu sie samemu spedza na myslenie o innych, sobie samym i wszystkim dookola tylko pozytywnie. Do tego oczywiscie slowa i czyny.

    To jest o co Gorze chodzi, reszte ma bardzo doskonale w dupie, gdzie wychodzi, ze planeta ziemia moze byc miejscem bez swiadomosci, ktore nalezy zaorac niczym ugor.

    Obecnie to wszystki religie wg moich spostrzezenien powinny siedziec w jednym pokoju powaznie myslec jak uratowac ludzi. Dla mnie wiec wszystkie oblaly egzamin przydatnosci.

    Kan
  • 07.01.16, 15:41
    Kan napisala :

    Co mnie martwi, to fakt, ze Jezua medytacja jest przez chrzesciajanstwo zakazana jako nagorszy mozliwy grzech, bedaca tempiona przez 2000 lat.

    a to wszystko Kan wie osobiscie od Boga ktory sie z tymi nauczaniami Jezusa u Kana osobiscie w sypialni o 10 rano w niedziele objawil.

    No to, moi drodzy, ja mam teraz do wyboru- albo wyrzucic Pismo Swiete do kosza i podazyc na Kanem -Prorokiem Nowego Chrzescijanstwa , albo.... albo sie wylaczyc z dyskusji.

    Wybieram to drugie :-)
  • 07.01.16, 19:38
    maria421 napisała:


    > No to, moi drodzy, ja mam teraz do wyboru- albo wyrzucic Pismo Swiete do kosza
    > i podazyc na Kanem -Prorokiem Nowego Chrzescijanstwa , albo.... albo sie wylaczyc z dyskusji.

    Każde źródło jest dobre jeśli przenosi Cię bliżej Twojego Pana. Jeśli czytanie Pisma powoduje że człowiek jest pełen zła i pogardy, to należy to pismo wyrzucić do kosza, bowiem znaczy że nie czytasz go właściwie. Jeśli natomiast medytacja powoduje że lepiej rozumiesz drugiego człowieka oraz samego siebie, to znaczy że to powinna być Twoja droga.
  • 07.01.16, 19:59
    swiatlo napisał:

    > Każde źródło jest dobre jeśli przenosi Cię bliżej Twojego Pana. Jeśli czytanie
    > Pisma powoduje że człowiek jest pełen zła i pogardy, to należy to pismo wyrzuci
    > ć do kosza, bowiem znaczy że nie czytasz go właściwie. Jeśli natomiast medytacj
    > a powoduje że lepiej rozumiesz drugiego człowieka oraz samego siebie, to znaczy
    > że to powinna być Twoja droga.

    Swiatlo, ja juz jestem troche za stara na eksperymenty i gdybym w moim wieku nie rozumiala samej siebie, to byloby ze mna cos nie tak :) Uwazam tez ze moja relacja z Bogiem jest na wystarczajacym poziomie, wiec kto sobie chce oddychac i wibrowac niech to czyni, ja pozostane przy moim trzezwym i swiadomym podejsciu do religii.
  • 07.01.16, 20:55
    maria421 napisała:


    > Swiatlo, ja juz jestem troche za stara na eksperymenty i gdybym w moim wieku nie
    > rozumiala samej siebie, to byloby ze mna cos nie tak :)

    Zazdroszczę Ci. Ja mam tyle lat ile mam i wciąż sam siebie do końca nie rozumiem. Każdy dzień przynosi mi nowe nauki... :)
  • 08.01.16, 01:14
    "...albo sie wylaczyc z dyskusji. Wybieram to drugie :-) "

    Moze bog jednak naprawde istnieje ;)))

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • 07.01.16, 19:55
    Kan, kiedys ja i moj ex spotkalismy faceta nad Renem, odzianego w biala plachte, boso, z dlugim siwym wlosem, ktory nas zagadal na temat powiedzmy „religijno – filozoficzny“ (szczegolow juz niestety nie pamietam). W ktoryms momencie dyskusji facet nam objawil, ze jest personifikacja Boga, ktora pojawila sie w tej formie na naszej drodze, by nas (niestety nie pamietam szczegolowo o czym) poinformowac.

    Ja go wtedy poprosilam zupelnie na powaznie, by zrobil cos, co pomoze mi w jego relacje uwierzyc typu zaszybuje w powietrzu, rozplynie sie i znow zmaterializuje albo cokolwiek innego, co Bog potrafi a „nawiedzony facet“ nie. A on mi na to, ze wiara polega na tym, ze nie potrzebuje takich „dowodow“.

    Gosciu byl bardzo inteligenty i interesujacy, „nawrocic“ sie co prawda nie dalismy, ale zaproponowalismy kolacje, lampke wina i nocleg u nas (bylo dosc zimno nad tym Renem), ale „Bog“ odmowil. Co bylo dziwne w tym facecie to to, ze mimo nader skapego odzienia nie trzasl sie z zimna, ze mimo braku obuwia mial bardzo wypielegnowane, czyste i niepopekane stopy.

    W domu obgadywalismy godzinami to zajscie i doszlismy do nastepujacych wnioskow: statystczna szansa na to, ze objawil sie nam Bog jest bardzo niewielka, jezeli zas sie objawil, to powinien byl z gory wiedziec, ze nic z tego nie wyjdzie i albo dac nam dowody, ktorych (szczerze i bez jaj) potrzebujemy, by uwierzyc w to, na czym mu zalezalo albo cale to przedsiewziecie nie ma sensu, bo z gory bylo wiadomo, jak sie przy dwoch „niewiernych Tomaszach“ musi skonczyc, wiec albo Bog robi bezsensowne rzeczy albo ten facet jednak nie byl Bogiem, co potwierdzaloby statystyczne prawdopodobienstwo.

    Na koncu zadalismy sobie pytanie, co jezeli naprawde byl Bogiem i stwierdzilismy, ze w tej opcji jest nam zarowno jego jak i siebie zal, bo w 99% wypadkow jego przesiewziecia bez czynienia cudow skazane sa naszym zdaniem na niepowodzenie.

    Wracajac do Twoich wynurzen: statystycznie „Bog w Twojej sypialni“ jest mwn. rownie prawdopodobny co ten nad Renem a nasza zachodnia cywilizacja opiera sie obecnie na „logice i statystyce“, wiec nie powinno Cie ani dziwic ani bolec, ze wiekszosc ludzi bedzie miala wielkie trudnosci z uwierzeniem w Twoje zwierzenia.

    Rownoczesnie zdaje sobie sprawe, ze jezeli naprawde mialy miejsce to mozna z desperacji walnac lbem w sciane widzac reakcje otoczenia. I tak jak „Bogowi znad Renu“ w tej opcji Tobie wspolczuje.

    To tyle na temat „zrodla“, jezeli zas chodzi o zawartosc, to mam pare pytan:

    -skad ta wiadomosc, ze jest to medytacja Jezusa tepiona przez kosciol? Czy jest to gdzies zapisane (ja sie na pismach swietych wszelkich znam slabo) czy tez zostalo Tobie przekazane?

    Generalnie jestem zdania, ze prawie wszytkie medytacje i cwiczenia oddechowe sa pomocne w uzyskaniu i podtrzymywaniu wewnetrznej rownowagi, tyle tylko, ze dla kazdego inna wersja jest optymalna. Dlatego uwazam Twoje opisy za interesujace, ale sa zbyc skokowe i wyrywkowe, bym mogla sobie wyobrazic jakis „spojny koncept“, ktory polecasz. Czy mozna nabyc te Wasza ksiazke albo istnieje inne zrodlo podajace wiecej szczegolow?

    Zgadzam sie rowniez, ze milosc do kazdego i wszystkiego (taka szczera a nie odbicie milosci do samego siebie badz do wlasych pozadan) rozwiazalaby wszystkie problemy tego siwata i sama mnie dziwi, jak trudno jest takie uczucie w sobie wygenerowac, szczegolnie jezeli pozbawione jest wzajemnosci. Ja sie staram, z wynikiem moim zdaniem troche lepszym niz „srednia ludzkosci“ :).

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • 07.01.16, 20:05
    xurek napisała:

    > -skad ta wiadomosc, ze jest to medytacja Jezusa tepiona przez kosciol? Czy jest
    > to gdzies zapisane (ja sie na pismach swietych wszelkich znam slabo) czy tez z
    > ostalo Tobie przekazane?


    W zrodlach (Ewangeliach) jest tylko o tym, ze Jezus udal sie na pustynie gdzie sie przez 40 dni modlil i byl kuszony przez Szatana.

  • 07.01.16, 21:36
    Xurku, ksiazke Kana goraco polecam.

    Jest tez wiele innych zrodel.
    www.whoneedslight.org/
    masz tam miedzy innymi
    Nowe Pismo Święte dane przez Jezusa/Sanandę
    a spisane przez Kathryn E. May, PsyD.
    Na youtubie ma mase fimikow z cwiczeniami, tak aby mozna bylo medrca szkielkiem i okiem obejrzec.

    No i na koniec szwedzki instrument stolarz Sture Johansson, przez ktorego nadaje Ambres.

    www.youtube.com/playlist?list=PL3C3FE6E9D18369F4
    filmiki sa z ang.tekstem

    tu jego strona z info:
    ambresfilm.com/eng/en_ambres.htm
    na chybcika wszystko wyszukane, poki co mozesz spojrzec
    --
    po prostu, prosto z mostu
  • 07.01.16, 21:42
    Chcialam tylko powiedziec, ze czytam z ogromna przyjemnoscia. I zaciekawieniem. Nie sa to "nowe" sprawy, ale warto w koncu ( w moim przypadku) sie do tego przylozyc. Do poczucia milosci i wewnterznego spokoju.
  • 08.01.16, 01:59
    ... z moich doświadczeń z "zielonym" (lub jak inni wolą "Bóg" czyco), to posiadają nieprawdopodobnie diaboliczne poczucie humoru oraz jaja.

    Co to by na litość boską był za "challenge" się objawić łatwowiernym baranom co zaraz uwierzą na słowo, no proszę Cię. Co uczynili zieloni to zaprzątnęli Wasze umysły, zmusili do dyskusji i zasiali w Was ziarno wątpliwości. To pieprzone 1% wątpliwości ;)

    Bardzo typowe.

    --
    wasza stokrotka
  • 11.01.16, 09:22
    Sorry Xur, Nie omijam nic. Temat przedstawiam wyrywkowo, bo jest to tego masa i nie chce wchodzic we wszystkie szczegoly.
    Medytacja transcendentalna taka jakiej uczyl Jezus byla zakazana przez chrzescijanstwo od samego poczatku przed i jak rowniez po Soborze w Konstantynopolu. Konstantyn zakazal tez kazda inna forme spirytualnosci czy luzno sie do medytacji odnoszacych praktyk.
    Zakazal tez homoseksualizm - wszystko wiec znalazlo sie pod kara smierci.
    Byl to odzew Konstantyna szukajacego silnej wladzy i religii i bedacego gotowym usmiercic kazdego przeciwnika i wszystko co nowemu systemowi mogloby zagrazac.

    Przed Konstantynem chrzescijanstwo bylo mieszanina roznych i przedziwnych konceptow. Pewne rzeczy ktore tutaj opisuje zostaly nam powiedziane ale generalnie opisuje rzeczy z praktykowania medytacji. Takowa zlozylismy gdzis na poczatku 2007 i od tego czasu przechodzilismy przez jej rozne stopnie praktycznie.

    Jezusa nauczania czyli jego praktyka postulowala - i to mowie na podstawie naszych praktycznych cwiczen + info z gory...od lat 10-ciu - czlowiek nie powienin podazac za zadnym innym czlowiekiem, tylko swoim wlasnym wewnetrznym wezwaniem. Jezus byl wiec przeciwny instytucji kosciola, widzac w takowej niebezpieczenstwo manipulowania ludzmi.
    Jego medytacja wiec uczyla jak kazdy wchodzac w glebie siebie samego moze to osiagnac.
    Jezus byl wiec mocnym przeciwnikiem zorganizowanej religii, czyli chrzescijanstwa w ktorym masz Papieza jako namiestnika Boga, dzialajacego tutaj jako ww przedstawiciel z pomoca posrednikow - kaplanow, ktorzy dla Ciebie sa jedyna droga do raju, zbawienia, dania Ci madrosci i tylko od takowych zalezy czy Ci sie nalezy - chyba nie moge juz prosciej...

    Mam ksiazke, ktora wsadzilam na Amazon i szesliwie utonela w potoku innych ksiazek. Mam tez na strone na necie, ktora odnowil nasz syn, niechcacych zreszta i chyba na nastepne dwa lata.

    Nie mam zamiaru, ani checi aby podawac jakies namiary.
    Moim zadaniem bylo tylko zlozyc.
    Jest wiec zagrzebane.

    Kan
  • 11.01.16, 09:29
    Kan, jak Jezus mogl byc 2000 lat temu przeciwny czemus (instytucja kosciola, papiestwo) co jeszcze wtedy nie istnialo?

  • 11.01.16, 14:35
    hm, bedac Bogiem a tym samym przewidujac przyszosc - mogl :). Poza tym istnialy juz wtedy inne religie i koscioly, wiec istytucja sama w sobie byla znana.
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • 11.01.16, 14:57
    xurek napisała:

    > hm, bedac Bogiem a tym samym przewidujac przyszosc - mogl :). Poza tym istnialy
    > juz wtedy inne religie i koscioly, wiec istytucja sama w sobie byla znana.

    Wtedy w Ziemi Swietej istnial tylko judaizm i synagogi.
  • 11.01.16, 15:16
    a to nie "religia i koscioly" :)?
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • 11.01.16, 15:24
    xurek napisała:

    > a to nie "religia i koscioly" :)?

    Ale tylko jedna, z jednam Sanhedrynem :-)
  • 11.01.16, 14:36
    a mozesz podac nazwe ksiazki na priva, to ja sobie na Amazonie znajde? Adres mailowy wysle Ci na maila gazetowego
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • 11.01.16, 14:43
    nic z tego bo nie "przenioslam konta pocztowego" czy cus, wiec na gazecie nie mam. Ale Stokrota i Jutka maja moj priv. adres mailowy - moze moga Ci go przeslac, bo chyba masz z nimi kontakt?
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • 13.01.16, 05:00
    Nie ma problem - przeslij.
    Kan
  • 08.01.16, 02:07
    Kurczę blade, Kanie, nie mam pojęcia co bym zrobiła. Pewnie to samo co Ty, poszła w to, bo mnie by to zafrapowało i zaciekawiło, a z drugiej strony bym była nieziemsko wkurzona na takie zbulwersowanie mojego życia :)

    Ale przyznasz, że "góra" daje w zamian pewne profity, czyli gruchy w zamian. Czy się to opłacało, to podliczymy na koniec, co jak się obie (pewnie słusznie) obawiamy, jeszcze daleko przed nami. Mnie ostatnio zaprześladowano wierszem Roberta Frosta (the woods are lovely, dark and deep, but I have promises to keep,
    and miles to go before I sleep).


    --
    wasza stokrotka
  • 08.01.16, 00:42
    Mi sie ten watek bardzo podoba :))))

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • 08.01.16, 01:35
    chris-joe napisał:

    > Mi sie ten watek bardzo podoba :))))
    >

    chris-joe napisał:

    > Osobiscie i personalnie, potrafie znalezc ciekawosty i u Chrysta, u Buddy, i u
    > Mojzesza. Czy sugerujesz jednak, ze tylko chrzescijanie, buddysci czy mojzeszow
    > cy maja prawo sie w tych tematach wypowiadac? O Marxie i Freudzie tylko marksis
    > ci i freudysci?

    Absolutnie wypowiadaj się.

    Zresztą sam już nie wiem czy ten wątek jest o chrześcijaństwie, czy o wierze w Boga w ogóle.
    Maria uważa że metryka chrztu jest jedynym świadectwem bycia chrześcijaninem, więc ponieważ taką metrykę posiadasz to daje Ci to prawo do mówienia "My chrześcijanie".
    Czyli uczestniczenia w rozmowie z punktu widzenia chrześcijaninia, czyli od środka. :)

    Ja uważam że metryka jest jedynie dla kościelnej biurokracji, natomiast chrześcijaństwo to stan umysłu, to świadoma i dorosła deklaracja. Maria się nie z tym zgadza i wymachuje jakimiś zapisanymi statutami, więc sam nie wiem czy ja jestem chrześcijaninem. Chociaż metrykę oczywiście mam.

    Tak naprawdę to według wielu kryteriów nie jestem chrześcijaninem. Wierzę w fizykę, więc dogmat o zmartwychstaniu jest dla mnie dość trudny. Nie zaprzeczam, ale i nie wypowiadam się na ten temat. Po prostu akceptuję dogmat. Pojęcie Boga u mnie ma raczej znaczenie metafizyczne, symboliczne. Modląc się do Boga modlę się w takim samym stopniu do Buddy jak i do Chrystusa. Zresztą ja w ogóle nad tym się nie zastanawiam. W ogóle tego nie usiłuję racjonalizować. Modlitwa, dogmaty, liturgie i obrzędy, święci, apostołowie, sam Chrystus, to nośnik do Absolutu, do Ojca, do Nauczyciela, Pana, który jest poza fizyką i poza prawami nauki. Którego istnienia bądź nieistnienia nikt nigdy nie udowodni.
    Mam własne prywatne dowody na Jego istnienie, może kiedyś prywatnie Ci o nich opowiem, ale to nie jest na forum.

    "Ojcze nasz" wydaje się być formułką, ale tak naprawdę jest nośnikiem. Jest wehikułem za pomocą którego można się z tym Panem porozumieć. Jak się chce.
    Dlaczego nie mówię formułek z innych religii? Bo zostałem wychowany na Ojcze Nasz, to jest mój język i ja potrafię ten wehikuł obsługiwać. Podobnie jak cała liturgia Kościóła Katolickiego.
    To nie jest cel w sobie, ale jedynie wehikuł. Network, połączenie. A każdy musi mieć taki wehikuł czy połączenie z jakim jest kompatybilny. Dla mnie tym jest liturgia i symbolika wiary Chrześcijańskiej.

    Dla Ciebie wehikułem może być coś innego. I wcale nie musisz tego szukać. Zresztą tego nie powinno się szukać. To musi samo do Ciebie przyjść. Jak natchnienie. Nie wymusisz w sobie natchnienia. Możesz się schlać i nawąchać ziół, ale to nie to samo. :)
    Jak to do Ciebie samo nie przyjdzie, to może tak powinno być. Taka jest Twoja droga.
    Jednak w momencie kiedy tylko wypowiesz chęć aby to do Ciebie przyjdzie, to wtedy przyjdzie na pewno.


  • 08.01.16, 01:50
    Ale po co MI to wlasnie piszesz? Naprawde nie znam tego jezyka, ni go potrzebuje. Kaza wam prozelitowac?

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • 08.01.16, 02:01
    Mi się też podoba ten wątek.

    --
    wasza stokrotka
  • 08.01.16, 07:52
    Mnie również. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • 08.01.16, 02:07
    chris-joe napisał:

    > Ale po co MI to wlasnie piszesz? Naprawde nie znam tego jezyka, ni go potrzebuj
    > e. Kaza wam prozelitowac?
    >

    Bo się sam wpisałeś na ten wątek. Więc piszę.

    Oczywiście że nie potrzebujesz. Ja też nie potrzebuję. Nikt nie potrzebuje. Wiara w Boga jest w ogóle niepotrzebna aby mieć udane życie.
    Ale się wpisałeś, więc niejako sam się wyeksponowałeś.
  • 08.01.16, 02:18
    Nosz proszę Cię Swiatlo, tosz jak tłumaczenie niewieście, iż wchodząc do publicznego wyszynku się sama wyeksponowała na napastowanie gburami. Na wątku jest w tytule "Chrześcijaństwo", a nie że "Tu nawraca Swiatlo", na litość....

    Ninejszym stanąwszy w obronie gwałconego Swiatlom Krisa, ja Stokrotka, się oddalam jak Ferdynand na Rozynancie czy innym Bucefale majtając kitą, spać.

    --
    wasza stokrotka
  • 08.01.16, 02:32
    Prosiłem w poście powyżej żeby ten wątek był wolny od kpin. Zgodziłaś się.
    Jednak się nie udało...

  • 08.01.16, 02:23
    Nie potrzebujesz, nikt nie potrzebuje, ale jest taka potrzeba, bo sie wpisales, wiec potrzebujesz, mimo ze nie potrzebujesz, ani ja nie potrzebuje. Potrzebuje, potrzebujesz, potrzebowalibysmy, oni potrzebowaliby, ona potrzebowalaby.
    Lubie jezyk macierzysty :) (Nawiasem, do znawcow: przed 'ani' stawiamy przecinek, czy tez nie? Mnie to naprawde nurtuje.)

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • 08.01.16, 02:30
    Próbowałem napisać coś osobistego. Czyli sam się wyeksponowałem. I natrafiłem na docinki.
    Tak to jest. Człowiek się obnaży bo myśli że jest bezpiecznie, a tu śmiechy i kpiny.
    Powinienem to przewidzieć. Moja wina.
  • 08.01.16, 02:47
    Jak boga ckiego... Nagle biedne Swiatlo padlo ofiara mniachania watkow i docinkow, gdy wlasnie nalezaloby sie z nim z szacunkiem zlaczyc?... Padl, padla, padlaby, nie padlby. Nie padlibysmy.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • 08.01.16, 02:55
    Sp........


  • 08.01.16, 03:16
    Mysle, ze tym akcentem mozemy na dzis zamknac rozmowe na watku "Chrzescijanstwo".

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • 08.01.16, 02:33
    Bo ta interpunkcja to jest cholera, lubi czlowieka dobic.

    Przed jakimi wyrazami stawiamy przecinek?
    1. Przed powtórzonymi spójnikami: i, oraz, lub, bądź, czy, ani, ni. ( Nie kupiłem ani ziemniaków, ani fasoli. )
    Ale tylko jeśli się powtórzą, inaczej nie stawiamy przecinka (;


    2. Przed wyrazami: jak, jakby, niby, niż - wtedy, gdy poprzedzają porównania wtrącone lub mające formę zdań albo równoważników zdań. ( Janek uciekał, jakby go goniło stado wilków.)

    3. Przed wyrażeniami: i to, albo raczej, albo lepiej, na przykład, to jest, to znaczy, ale tylko wtedy, gdy wprowadzają szczegół zapowiedziany we wcześniejszej części zdania. ( Napiszę do Janka, albo lepiej go odwiedzę.)

    4. Przed spójnikiem a rozpoczynającym zdanie składowe w ramach zdania złożonego.

    (Szukaliśmy Janka w ogrodzie, a on pobiegł do parku. )

    5. Przecinek stawiamy zawsze wtedy, gdy jego brak mógłby powodować dwuznaczność wypowiedzi.
    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • 08.01.16, 02:41
    To to! Tylko przed powtorzonym 'ani'. Czyli sie nacialem...

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • 08.01.16, 09:51
    swiatlo napisał:

    .
    > Maria uważa że metryka chrztu jest jedynym świadectwem bycia chrześcijaninem, w
    > ięc ponieważ taką metrykę posiadasz to daje Ci to prawo do mówienia "My chrześc
    > ijanie".

    Swiatlo, tak jak juz wczoraj pisalam, zeby okreslac sie jako wyznawca jakiejs religii nalezy sobie najpierw samemu uswiadomic w CO sie wierzy.

    Jak widze ze tego co napisales, Ty sam sie jeszcze troche w tym wszystkim gubisz, tak jak tym co to jest chrzest i Credo. Chrzest to nie jest tylko metryka, to jest sakrament, nie tylko w katolicyzmie, lecz tez w innych kosciolach chrzescijanskich.
    Oczywiscie ze metryka chrztu nie jest jedynym swiadectwem bycia chrzescijaninem, bo swiadomy czlowiek swoim zyciem daje swiadectwo tym, czy jest chrzescijaninem czy nie, a daje to swiadectwo nie tylko wlasna relacja z Bogiem, ale glownie relacja z innymi ludzmi.

    Nie wystarczy szukac Boga dla siebie, dla wlasnych przezyc duchowych. Znasz ten cytat z Mateusza?:
    Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili

    Bog w chrzescijanstwie to nie jest jakis abstrakt ktorego nawet namalowac nie wolno. Bog w chrzescjanstwie stal sie Czlowiekiem, zszedl do ludzkosci, znizyl sie do niej, uznal ludzi za swych braci i siostry, czym dal Czlowiekowi element boskosci.

    To jest wlasnie to, co najbardziej wyroznia chrzescijanstwo. To jest religia Boga- Czlowieka. Religia w ktorej do Dziesieciu Przykazan dodano jedenaste "miluj blizniego twego jak siebie samego". To jest religia skierowana na Czlowieka. To jest religia gdzie warunkiem wybaczenia boskiego jest nasze wybaczenie :" odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom."
  • 08.01.16, 11:22
    Nie wiem jak szybowac czy unosic sie w powietrzu, bo wedlug mnie jak i gory jest to dla czlowieka niemozliwe. Anatomia z fizjologia nie pozwala na ten wybryk. Podobnie tez nie umiem chodzic po wodzie, chociaz bradzo bym chciala...haha
    Jesli ktos chce rozrywki to chyba cyrk moze zafundowac?

    Milo Cie widziec Asiu po latach - dzien dobry. Milo mi tez, ze watek jest ciekawy dla paru osob, bo jakby nie bylo to bym sobie nie zadawala trudu pisania. Nie mam natomiast odpowiedzi dla Ciebie Xurku w celu udowodnienia, ze to co mowie to prawda. Wiesz jak to idzie; prawda , gowno prawda. Testuj, pytaj i chyba nie u mnie, bo ja nie mam zadnych opowiedzi ani checi udowadniania.

    Przejde wiec dalej;
    Czy znacie znak, gdy w kosciele ludzie sie zegnaja?
    W imie Ojca I Syna I ducha Swietego? Przedstawie go inaczej.

    Jest to pierwszy krok Jezusa, poprzedzajacy mantre 'Ojcze Nasz'.
    Opisze wiec ruchy, czy chi-goong.
    Z pozycji rak z dlonmi otwartymi wzdluz tulowia krore sa przenoszone do srodka tulowia w tzw. 'scooping motion' czyli brzucha i dalej wzdluz tulowie do gory, ponad glowe gdzie rece sa rozpostarte szeroko ponad glowa.
    W tym momencie nastepuje Jezusa zawolanie;
    I the name of the Father, czyli w imie Ojca.
    To jest punkt gdzie praktykujacy kumuluje swoja uwage na osrodku energetycznym umyslu. Dokladnie tam, gdzie katolicy dotykaja czola w tym zawolaniu.

    Nastepnie, idzie w dol do zaaktiwizowania energi egzystencji, czyli ziemi/naszej planety.
    In the name of the Son; czyli Syna.

    Jest to aktywizowanie centrum tzw; Tan-teim, duzo nizej (jakies 3 inches ponizej pempka), czyli centrum nie pokrywajacym sie z przezegnaniem. (orthodox sa bliscy punktu)

    Dalej, idzie do centrum energetycznego serca czyli 'holy spirit'. Zupelna zgoda, czyli zupelne oddanie sie.

    Ta zupelnie prosta inwokacja w ruchu gdy rece konca w medlitewnej pozycji, to jest proste balansowanie przez Jezusa 3-ch energii; enzystencji, kosmosu oraz ducha swietego, znanych tylko w katlicyzmie pod postacia "Trojcy Swietej". Opisu takowej oczywiscie nie ma w Bibilii, bo zostala takowa ocenzurowana.

    Sa jednakze te energie rozpoznane w buddyzmie; chi-goong, tai-chi, yoga i dlatego te filozofie sa zakazane przez chrzesciajnstwo.

    Przyjrzymy sie wiec takowym...

    Ok, jest piatek i mam gosci, dzieci, pranie...
    Jutro lub po...

    Kan


  • 08.01.16, 12:23
    Kan napisala :

    Sa jednakze te energie rozpoznane w buddyzmie; chi-goong, tai-chi, yoga i dlatego te filozofie sa zakazane przez chrzesciajnstwo.

    Pare pytan :

    1. Najpierw pisalas ze medytacje Jezusa byly zakazane przez 2000 lat, czyli od poczatku chrzescijanstwa. Przez kogo byly zakazane , skoro 2000 lat temu nie bylo jeszcze instytucji kosciola?

    2. Pisalas ze Biblia byla sfalszowana - kiedy i przez kogo i jakie sa na to dowody?

    3. Piszesz ze filozofie chi-goong , tai-chi, yoga sa spotykane tez w buddyzmie i dlatego sa zakazane w chrzescijanstwie. Ale przeciez o tych filozofiach chrzescijanie 2000 lat temu nie mogli wiedziec.

  • 10.01.16, 17:26
    Kan, zdaje sie ze nie zrozumialas nic z mojego postu, bo ja bynajmniej nie oczekuje od Ciebie dowodu na cokolwiek (gdybys chciala / mogla taki przytoczyc, zrobilabys to przed latami, wiec pytanie zbedne). Cyrku zas bardzo nie lubie i uwazam za dosc prymitywna forme rozrywki.

    Nie odpowiedzialas tez na zadne z moich pytan, co mozna rowniez uznac za forme odpowiedzi albo przynajmniej "przeslania".

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • 08.01.16, 18:42
    maria421 napisała:

    > Nie wystarczy szukac Boga dla siebie, dla wlasnych przezyc duchowych. Znasz ten
    > cytat z Mateusza?:
    > Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście
    > uczynili

    >
    > To jest wlasnie to, co najbardziej wyroznia chrzescijanstwo. To jest religia Bo
    > ga- Czlowieka. Religia w ktorej do Dziesieciu Przykazan dodano jedenaste "mi
    > luj blizniego twego jak siebie samego".
    To jest religia skierowana na Czlow
    > ieka. To jest religia gdzie warunkiem wybaczenia boskiego jest nasze wybaczenie
    > :" odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom."

    No i właśnie o to dokładnie chodzi. Wreszcie się zgadzamy. :)

  • 09.01.16, 04:15
    Wypowiadalam sie kiedys i nie myslalam aby robic to w tym watku, ktory mial byc o pracy Jezusa i w tym kontekscie chrzescijanstwa.

    Widze jednak, ze obrazek starszego Pana z siwa broda, noszacego biale szaty, podpierajacego sie laska wciaz w wielu tkwi...
    Nie wiem; lot samolotem i spojrzenie na chmury z wysokosci 10tys metrow, czyli biblijne niebo...pomaga?
    Ten wizerunek powstal gdy ludzie nie latali. Nie wiem wiec dlaczego ktos jeszcze w takowy wierzy. To chyba pytanie, ktore powinno byc kierowane do duchownych i religii, bo one takowy wciaz utrzymuja.

    Dowod na istnienie Boga? Znowu; fizyka zalozyla, ze istnieje jedna wspolna 'cegla' budujaca wszystko i tego chyba szukaja w Szwajcarii, pracujac nad rozpedzaniem jakichs sub-atomowych czasteczek. Skad niby mialby przecietny smiertelnik wiedziec, jak bardzo sa te prace zaawansowane i co odkryto? (Higgs boson).

    Biorac pod uwage medytacje Jezusa i w zwiazku z takowa cala filozofie, to byloby to. Bog to jedna wspolna cegla sub atomowych rozmiarow, posiadajaca swoja wlasna inteligencje. Oznaczaloby to, ze Bog to niesamowicie mala czasteczka, budujaca wszystko. Bog wiec to wszystko.

    Stad tez byly zawolania Jezusa, ze ludzie sa chodzacymi Bogami po tej ziemi, a Bog stworzyl czlowieka na swoje podobienstwo (kreatywnosc).
    Nie wiem wiec skad sie wzial obraz, ze Bog ma wyglad czlowieka w chrzescijanstwie. Najrozsadniejsze wyjasnienie dla mnie to to, ze Konstantyn, bedac zainteresowany jaka chrzescijanstwo przybierze forme najprawdopodobniej narzucil obraz, czyli taki w jaki sam wierzyl.(Konstantyn przyjal chrzescijanstwo jako druga religie).

    W koncu mitologia grecka byla pelna ludzi bogow rezydujacych na gorze Olimp i siedzacych w chmurach. Zastapiono wiec tych wielu jednym i wyrzucono gore, na ktora pewnie sie ktos wdrapal i bogow na niej nie bylo...ach ta ciekawosc ludzka...haha

    Jesli wezmiemy pod uwage zaawansowanie naszej technologii i obecne osiagniecia wspolczesnej nauki, ktora tylko w ostatnich latach udowodnila, ze Higgs boson istnieje, to koncepty fizyki atomowej czy obecnej biologii 2000 lat temu byly przerazajaca abstrakcja.

    Nie sadze aby ludzie wowczas zyjacy mogli sobie taki obraz Boga wyobrazic.

    Jezus rozumial wiec to nauczajac;
    "Cokolwiek uczyniles Bratu swojemu, uczyniles mnie. I cokolwiek uczyniles mnie, uczyniles Bogu swemu"

    Zastanowmy sie wiec nad korelacja; jesli Bog to niezwykle mala czasteczka, ktora buduje wszystko posiadajaca swoja wlasna inteligencje, to znaczy, ze my sami ja posiadamy. Ta czasteczka musi wiec tworzyc aby sie realizowac i mowiac 'tworzyc' nie mam na mysli biblijnego czegos z niczego. Mam na mysli, ze te czasteczki poprostu buduja wszystko wokol nas i nas samych. Inaczej istnienie tej czasteczki nie mialoby wiekszego sensu.

    Stad wiec wychodzil Jezus, ktory opisal to w sposob zrozumialy dla innych.

    Kan

  • 09.01.16, 04:35
    To jest teoria.
    Ciekawe jest pisanie i czytanie różnych teorii, ale ja generalnie w ogóle nie staram się racjonalizować istnienia istoty tak metafizycznej jak Bóg. Ani tego nie opisywać, ani wyobrażać sobie jak On wygląda albo jak jest wkomponowany w fizykę Kosmosu.

    Na przykład inna teoria. Otóż coraz więcej kosmologów rozważa możliwość że Kosmos jako całość, czyli dosłownie wszystko, czyli nasz Wszechświat, i inne równoległe jeśli istnieją, wszystko co istniało przed naszym Wszechświatem, i wszystko co będzie istnieć potem, w ogóle wszystko co nam się wydaje fizyczne i realne, no więc to wszystko to nic innego jak realizacja pewnego równania matematycznego. Czyli jak hiperbola. Istniejemy tylko dlatego bo musimy istnieć. Bo samo istnienie równania matematycznego automatycznie powoduje istnienie jego rozwiązania w sensie abstrakcyjnym, a istnienie abstrakcyjne automatycznie powoduje jego realizację realną. Zresztą istnienie realne nawet nie jest potrzebne. Bo jaka jest definicja istnienia realnego? Być może istnienie abstrakcyjne jest także istnieniem realnym.

    Jeśli więc jesteśmy niczym innym jak realizacją równania matematycznego, to kim jest Bóg. Czyś nie owym matematykiem? Tym, który to równanie postawił?

    Oczywiście pułapka tutaj jest taka, że można samego Boga wciągnąć w to samo rozumowanie. Czyli skąd się wziął ten matematyk?
    Ale to już zbywam milczeniem.... :)


  • 09.01.16, 09:15
    Kanie, to ze Michelangelo namalowal w Kaplicy Sykstynskiej fresk przedstawiajacy Boga w postaci starszego pana z siwa broda budzacego do zycia mlodego Adama wcale nie znaczy ze chrzescijanie wyobrazaja sobie Boga jako starszego pana z siwa broda :-)

    Najistotniejszym elementem tego obrazu jest to, ze Bog dotyka palcem palec Adama, dajac mu tym dotykiem zycie, i dajac mu to, co wyroznia czlowieka sposrod innych stworzen boskich, to, co nazywamy "iskra boska" , a co dla ludzi jest ciagle wielka tajemnica zycia.


  • 11.01.16, 11:11
    Mario - fakt Boga jako czlowieka, wciaz istnieje dla katolikow i chrzescijan czyli Ciebie tez.
    Dla mnie nie.
    Imie Adam to nazwa wzieta z orginalnego slowa ancient Hibru - Adama - znaczace ziemia, jako planeta.
    Jesli odnosimy sie do planety, to odnosimy sie do wszystkich stworzen boskich. Co nie robi nas w niczym specjalnymi.
    W takim ulkadzie cala planeta ma swiadomosc Adama.
    Co ma do to tego Michael Angelo?
    Kan

    Kan
  • 11.01.16, 11:34
    Kanie, napisalas :

    "Widze jednak, ze obrazek starszego Pana z siwa broda, noszacego biale szaty, podpierajacego sie laska wciaz w wielu tkwi..."


    To nie ma NIC wspolnego z tym, ze chrzescijanie uznaja boskosc Jezusa, ktory zostal ukrzyzowany bedac mezczyzna w sile wieku.


  • 11.01.16, 12:55
    Mario, rzuc okiem w ten tekst po niemiecku. Pojecia nie mam czy tlumaczenie z angielskiego jest dobre...to espaniol w nazwie linka mnie zaskoczylo.

    www.whoneedslight.org/espanol-the-new-scriptures-1/
    Jesli cie odrzuci a nie zaciekawi, to porzuc temat i nie mecz Kana.
    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • 11.01.16, 13:59
    Asiu, dziekuje za link, tekst jest w bardzo poprawnym niemieckim.

    Na poczatku VII wieku Mahomet w jaskini uslyszal glos archaniola Gabriela ktory mu nakazal recytowac i przez nastepne 20 lat dyktowal mu sury Koranu. W tych surach, gloszonych przez jednego czlowieka, 600 lat po Chrystusie i 1000 km od Ziemi Swietej, znajdowala sie cala "prawda" na temat Jezusa, m. inn. to ze nigdy nie zostal ukrzyzowany.
    Muzulmanie tez twierdza ze Biblia zostala przez ludzi sfalszowana i dlatego wlasnie Allah musial jeszcze raz podyktowac swa "ksiege" ludziom, tym razem za posrednictwem Mahometa.

    Na poczatku XXI wieku mamy znow "The New Scriptures" podyktowane przez Sananda/Jezus pani Dr. Kathryn...

    No i fajnie, niech sobie bedzie. Tylko nie nazywajcie tego "chrzescijanstwem" .



  • 13.01.16, 06:13
    Bog to wszystko. W takim ukladzie Chrystus (Christ) to koncept milosci w ramach tego wszystkiego.
    Chrystus, nie byl wiec nigdy czlowiekiem, tylko okresleniem boskiej milosci, czy milosci bezwarunkowej. Takiej idealistycznej i ludziom najblizej znanej jako milosci matki do swoich wlasnych dzieci.

    Jezusa nazwano Chrystusem z powodu pracy nad miloscia oraz swoich praktyk, ktore spowodowaly, ze byl bardzo wysoko zaawansowanym spirytualnie czlowiekiem. Okreslenie Chrystus stalo sie Jego wiec drugim imieniem.

    Dla mnie wiec Chrzescijanstwo to nauczania Jezusa. Fakt, ze Konstantyn i grupa wspolczesnych mu klerykow zdecydowala sie uzyc reputacje Jezusa i Jego imie do religii, ktora z ww ma malo wspolnego. Gdyby chrzescijanstwo nadalo sobie nazwe inna, pochodzaca od imienia tych, ktorzy ja zlozyli, nie mialabym zadnego problemu. Krotko mowiac, gdyby Jezus zyl, czy zmartwychwstal to w pierwszym rzedzie nie zyczyl by sobie aby chrzescijanstwo dalej nosilo jego imie.

    Byl ukrzyzowany, co w owczesnych czasach bylo normalnym procederem usmiercania pospolitych zlodziejaszkow i przestepcow. Usmiercono Go w taki akurat sposob aby Jego szybko rozprzestrzeniajace sie nauczania medytacje zniechecily pospolstwo, ktore sprawujacy wladze widzieli jako zagrozenie systemu, i hierarchi.
    Jezus spedzil wiec wiekszosc zycia ukrywajac sie i zmieniajac szybko miejsca zamieszkania.

    Spedzil ze 20 lat na studiowaniu nauczan Buddy, Hinduizmu, sztuki balansowania energii chi-goong, czyli podrozach po Wschodzie.
    Nic wiec dziwnego, ze jest prorokiem, ktory pomimo naroslych wielu roznic; jak umarl, co robil i gdzie bywal respektuja do dnia dzisiejszego, i uznaja wszystkie glowne religie.

    Ostatnie 10 lat sam Dalaj Lama spedzil zreszta na pracy nad sercem i empatia - cos czego starozytne odlamy buddyzmu nie mialy, koncentrujac sie tylko na cwiczeniach kontrolujacych umysl.

    Jezus wiec wyciagnal z Hinduizmu element tzw; 'Kundulini", czyli energii egzystencjii, ktory chrzescijanstwo nazywa 'Synem bozym'. Jak juz wyzej wspominalam, proby aktywowania tej energii maja chrzescijanie w znaku przezegnania sie, gdy w drugim ruchu dotykaja okolice pempka.
    Energia egzystencji pozwala jednostce odczuwac poczucie bezpieczenstwa. W zachodnim spoleczenstwie brak takowej jest odbierany jako brak pieniedzy czy zagrozenie wynikajace z braku posiadania takowych. W ekstremalnym przypadkach, gdy jednostka jest pozbawiona tej energii przez wiele lat, jest to zazwyczaj stan balaganu w finansach i poczucie braku zakotwiczenia "grounding'.
    Duzo cwieczen obecnie przetrwalo w karate. Wdechy-wydechy w pozycjach z szeroko rozstawionymi nogami, gdy ta energia egzystencji/ziemi jest pobierana przez cwiczacych poprzez tantiem (okolo 9 cm ponizej pempka) daje cwiczacym mocno zakotwiczona postawe, gdzie trudno jest wytracic ich z rownowagi. Okrzyk na wydechu z charcacym uuu..jest w celu pozbycia sie strachu (to samo zawolanie i dzwiek jest w abwoon-dlosze-maja, czyli "Ojcze Nasz").

    I na koniec; brak tej energii jest tez odpowiedzialny za brak balansu seksualnego. Kosciol Katolicki narzucil swoim kaplanom celibat, na ktory wielu nie jest gotowa. Do tego pozbawial i zabronil takowym stosowac cwiczenia czy inne praktyki medytacyjne, ktore moglyby z powodzeniem balansowac czy rownowazyc ta energie. Z tego powodu ilosc pedofilstwa i zalu godne praktyki jak sie takowym 'pomaga' powstaly, dodajac tylko ilosc jeszcze wieksza cierpienia do planety juz pelnej cierpiacych ludzi i oczekujacych rozwiazan.

    Powtorze jeszcze raz; celibat jest mozliwy i pewnie tylko dla niewielu. Kontrole na wlasnym popedem mozna tylko uzyskac gdy sie medytuje regularnie i intensywnie w sytuacji kaplanow. Nie ma innej mozliwosci.
    Te restrykcyjne praktyki seksualne, ktore zeszly na spoleczenstwo, wzorujace sie na 'boskim obrazie' kosciola stad sie wziely, i glownie sa w chrzescijanstwie.

    Kan

    Kan
  • 13.01.16, 08:36
    Kan, jak Jezus mogl spedzic "ze 20 lat" na studiowaniu Buddy i podrozach po Wschodzie skoro zostal ukrzyzowany w wieku lat ok.33?

    Sam sie dzieckiem bedac wypuscil w podroz do Indii i wrocil po 20 latach do domu?
  • 13.01.16, 10:45
    Wyglada no to, ze byl utalentowanym nastolatkiem? Lub nie byl w wieku 33 jak umarl, tylko duzo starszym.
    Masz cala prowincje w Indiach do dnia obecnego Go czaca, jako proroka, ktory u nich zawital. Masz caly nowy odlam budyzmu zbudowany na jego wierze, czyli mniej wiecej co opisuje. Ci ostatni nie maja zamiaru nic udowadniac, nikogo przekonywac ani sie klococ, bo jest to niezgodne ani z Buddy naukami, ani Jezusa.

    Zrodel jest wiele;
    reluctant-messenger.com/issa.htm

    Kan

    --
    Kan_z_oz
  • 14.01.16, 06:40
    Dokoncze Jezusa praktyki;
    Tak wiec, Jezus oprocz tej energii egzystencji/ziemi, czyli "Syna Bozego" w chrzescijanstwie, wyciagnal druga, ktora nazywa sie energia kosmosu, prana (hindu), chi(Chiny), ki (Japonia) etc. W chrzescijanstwie w znaku przezegnania sie jest proba jej aktywizowania w znaku pierwszym, czyli dotkniecia czola (w imie Ojca). Prana i jej dzialanie na czlowieka nawet tylko wedlug filozofii wschodu to jak doladowywanie baterii. W takim ukladzie praktykujacy uzupelniajac swoje wlasne zapasy tejze energii ma zmniejszone i znacznie zmienione zapotrzebowanie na jedzenie. W przypadku regularnego praktykowania w ukladzie gdy jednostka pozbedzie sie juz sporej czesci balastu emocjonalnego, widac znacznie przyspieszone efekty zdrowienia. Krotko mowiac; wszystko sie goi jak na przyslowiowym psie.

    Te energie Jezus polaczyl z oddechem. Mamy wiec 3 niezbedne i konieczne elementy;
    Energie egzystencji/ziemi, czyli Syna Bozego, Energie kosmosu/prana, czyli Ojca, i oddech (spirare z laciny znaczy oddychac, spiritus znaczy oddech przetlumaczony tez jako duch), czyli Ducha Swietego.
    Calosc stanowi obraz Boga, czyli to co katolicy wprowadzili jako obraz "Trojcy Swietej" jakies 600 lat po ustanowieniu chrzescijanstwa.
    W Bibilii jest wiec 'spirit', ktory gdyby sobie ktos trud zadal i szukal wyjasnienia co to jest - takowego nie znajdzie, oprocz tego, ze jest, sie pojawil etc.

    Wprowadzenie nowego dogmatu, ktorego w Bibilli nie bylo stalo sie zreszta punktem niezgody pomiedzy wieloma owczesnymi klerykami, ktora zakonczyla sie znacznie pozniej reformacjami kosciola i jego rozlamami.

    Ten dogmat natomiast wystepuje najwyrazniej w pracy Jezusa - nie pod taka nazwa - ale w Jego medytacji. Cala takowa odbywa sie wokol; balansowania dwochch energii poprzez oddech. To jest sedno Jego nauczan.

    W ramach wiec praktycznej medytacji Jezus wprowadzal "Boga" do swojego ciala, nazywajac takowe "swiatynia boza". Stad sie braly Jego zawolania o budowaniu "swiatyni bozej" czy "dla Boga", znaczace -czlowieku zacznij dbac o siebie samego, o swoje cialo.

    Nie musze chyba wyjasniac jak takie podejscie do siebie samego i wlasnego ciala oraz dbalosci o takowe, mialo chrzescijanstwo w takim na ten przyklad sredniowieczu. I wciaz jako konsekwencja dzisiaj, wciaz cialo fizyczne pozostaje zaniedbane, jako cos co nie jest warte wiekszej uwagi.

    Nigdy wiec nie chodzilo o budowanie kosciolow, jako domow bozych.
    --
    Kan_z_oz
  • 14.01.16, 07:16
    Zapomniałaś że On jeszcze w międzyczasie zawitał do Ameryki Płn, gdzie założył odłam Mormonów.
    Po prostu bardzo dużo podróżował... :)

  • 15.01.16, 00:30
    lol

    kolejna dyskusja ktora mnie upewnia ze jezeli naprawde cos takiego jak niebo i pieklo istnieje, to religie wymyslil diabel. to, i karty kredytowe. :)

    Minnie

    --
    Połowa tego, co piszemy jest szkodliwa, druga połowa niepotrzebna.
    T. Bernard
  • 15.01.16, 11:48
    Pieklo/niebo. Takowych nie ma. Lub moze powinnam powiedziec istnieje tylko w naszym umysle. Moze byc jednostka na tej ziemi w stanie 'piekla' lub 'nieba'.

    Wyjasnie; nadmiar nieuwolnianych emocji powoduje, ze kazda jednostka okolo 40+ zaczyna czuc sie ciezko. Ciezaru z wiekiem tez zaczyna przybywac i zaczyna miec to znaczenie na wszystko; zwiazek, zdrowie, zatrudnienie.

    Jest to wiec tez punkt gdy zdrowie sie zaczyna rozkladac wedlug ustalonego regulaminu.

    Ok, bedzie sie rozkladalo dalej az do punktu gdzie bedzie to malo smieszne dla jednostki.
    Nie wiem, rak? problemy mentalne?, zawal lub 'stroke'.
    Gora ma 'poczucie humoru' i mam nadzieje, ze wszyscy sie z takowym tez utozsamiaja.



    Kan
    --
    Kan_z_oz
  • 23.01.16, 13:52
    Musze napisac, bo jest to chyba najbardziej niezrozumiala czesc chrzescijanstwa.

    No wiec, nigdy nie chodzilo o wstanie z grobu, gdy ktos juz umarl.

    Jezus odnosil sie do zmartwychwstania w przenosni.
    Chodzilo wiec o uwalnianie emocji.

    Pozwole sobie wiec glebiej wyjasnic;
    Emocje z obecnego zycia czy rozne sytuacje, ktore mogly spowodowac u kazdego z nas roznego rodzaju blokady/problem, to w sumie prosta sprawa. Kazdy psychology sobie jest z takowymi w stanie poradzic.
    Zabawa sie zaczyna gdy zaczynamy wchodzic na poziom podswiadomosci, czyli tego czego nie pamietamy.

    Chrzesciajnstwo zaklada tutaj bariere; nie ma reinkarnacji, nie ma karmy, nie ma mozliwosci, ze mozemy miec pamieci z poprzednich zyc i w podswiadomosci je przezywac.

    A my wszyscy mamy pamiec z poprzednich zyc. Ta pamiec siega obecnie tak daleko i gleboko, ze aby sobie wyobrazic, kazdy musialby widziec siebie na przestrzeni ostatniego 1000 lat jako, "abused & abuser". Znaczy to, ze kazdy z nas ma w podswiadomosci pamiec bycia katem i ofiarom.
    Znaczy to, ze krucjady, wojny, przesladowania sprzed lat sie nie skonczyly. W naszej pamieci dalej tkwia, sa poruszane i przywolywane poprzez 'random' wpisy na Forum, opinie znajomych i sytuacje sie dziejace wokol te wydarzenia z przeszlosci.

    Zmartwychwstanie to pozbycie sie tego bagazu obciazen. Znaczy to wdychanie i wydychanie emocji w procesie medytacji stworzonej przez Jezusa.

    To znaczylo zmartchwychwstanie - pozbycie sie calego tego balastu emocjonalnego i spojrzenie na swiat bez zadnych obciazen.

    Punktem przelomowym Jezusa medytacji byla wizja i praktyka przelamujaca koncept 'karmy'.
    Karma to emocje, ktore sa przekazywane z zycia na zycie. Jezus rozwiazal to jednym pociagnieciem - mozna sie takowej pozbyc, czyli takowa rozwiazac w jednym zyciu i szybko.

    To ustanowilo przelom, nawet nie jestem w stanie powiedziec jak wielki? Odkrycie komputera lub internetu sie wydaja malymi...

    No coz, czuje sie jak dziecko, ktore majac przed soba nieskonczona wizje, odkrylo fortepian, na ktorym wlasnie zaczynam grac 'kuplety'...patrzac na wirtuoza, ktorym bez zadnej watpliwosci z mojej strony byl Jezus...moge tylko czekac na wirtuoza.

    --
    Kan_z_oz
  • 24.01.16, 07:15
    Kan, w co ty sie wdalas?


    M

    --
    * Mówi jasnowidz do jasnowidza:
    - Stary, czy wiesz, że...
    - Wiem-
  • 24.01.16, 23:29
    W co sie wdalam? Zadalam pytanie kiedys, chcac naprawde ale tak NAPRAWDE wiedziec dalczego cala ta nasza obecna cywilizacja taka z lekka 'pieprzenieta' skoro Bog jest taki kochajacy. Dostalam odpowiedz, tylko, ze nie takiej oczekiwalam oczywsicie.

    To Zmartwychwstanie czyli budzenie sie innymi slowy dotyczy kazdego. Kazdy moze tylko nieco inczaje odbierac czyli miec inne symptom. Moze na ten przyklad pieprzyc znajomym czy na Forum 3po trzy. Ogolnie to stan bycia w sporej depresji - tak by to opisal lekarz. Ogolnie tez sporo osob z takowego moze nie wyjsc, bo budzenie sie u ludzi, ktorzy maja ogromny 'bagaz emocjonaly' moze wepchnac ich w choroby mentalne i stamad kogs wyciagnac jest trudno.
    U czesci beda to choroby fizyczne. Ludzie beda wiec padac jak 'muchy' wokol na stutek roznych chorob. Znowu ten 'bagaz emocjonalny' noszony przez wieel lat ma takim wlasnie skutek, a wyrzucenie go gdy czlowiek jest nafaszerowany roznymi chemikalmi farmaceutycznymi bedzie niemozliwy.

    Co ktos sobie zrobi z moimi opisami to jego sprawa. Jest to najwaznijsze wydarzenie historycznie wiec wlasnie odbywajace, wiec nie wiem czy pytanie 'w co ja sie wdalam' jest wlasciwe. Raczej czego inni nie widza lub nie chce widziec bylo bardziej stosowne.

    Niemniej wraz z wpsisami na 40+ jest to calosc, ktora zdecydowalam sie zamiescic dla tych, ktorzy po angielsku nie funkcjonuja a ja nie ma zamiaru tlumaczyc ksiazki na polski. Jest to wiec krotki ekstrat - dla tych ktorzy czytaja i nie koniecznie dopisuja sie czy nawet uczestnica w tym Forum.
    Wiecej chyba juz nie mam nic nowego w temacie do dodania - oprocz - trzymajcie sie kochani, bo czasy mam naprawde interesujace i Watykan wciaz milczy w temacie...haha

    --
    Kan_z_oz
  • 25.01.16, 09:57
    Dzieki Kan, ale jelsi nie masz nic przeciwko to dokladnie jaki kosciol udziela takich nauk?
    ps- ze cywilizacja jest "pieprznieta" a "Bog kochajacy" to to bylo od zarania dziejow, wiec to akurat nihil novi sub sole..

    Minnie

    --
    * Mówi jasnowidz do jasnowidza:
    - Stary, czy wiesz, że...
    - Wiem-
  • 26.01.16, 07:11
    Nie wiem. Nie chodze do kosciola zadnego. Jestem osobom nie religiijna i niepraktykujaca, majaca alegrie na kazda religie od lat juz wielu. Zdecydowanie wieksza, od momentu gdy zaczely sie nasze przygody z tym co wyzej opisalam.
    --
    Kan_z_oz
  • 27.01.16, 05:19
    To bardzo interesujace Kan, to cos jak ja. tylko ja nie medytuje, jestem za bardzo ADHD lol
    no ale gdzies musialas cos uslyszec, znalezc jakies zrodla dokladnie takiej a nie innej medytacji - tego probuje dojsc :)

    Minnie

    --
    * Mówi jasnowidz do jasnowidza:
    - Stary, czy wiesz, że...
    - Wiem-
  • 27.01.16, 06:22
    Minie - moj maz mial spektakularne obudzenie spirytualne w sierpniu 2004 roku. Zdarzylo sie to akurat jakos pare miesiecy przed moim debutem na tym Forum. Tak sie wiec zdarzylo, ze przez nastepnych pare lat cale Forum bylo zaangazowane, dzieki temu, ze mnie spadlo na glowe cos mniej wiecej tak jak ludziom spada rozwod, smierc bliskiego czy cos w tym rodzaju.
    Efektem, czy owocem tego obudzenia jest wlasnie po tych wszystkich latach ta medytacja, ktora opisalam.
    Nie spotkalam sie jeszcze z nikim kto by dokladnie taka sama cwiczyl, chociaz spotkalam sie z ludzmi czy ksiazkami, ktore ogolnie o Bogu/milosc pisuja w podobnym stylu. Spotkalam tez medytacje buddystow, ktora musialabym cwiczyc przez lat 20+ w ascezie i klasztorze aby miec porownywalne odczucia.

    2005-2006 byly latami gdzie rozpisywalam sie tutaj namietnie, glownie zreszta traktujac jako 'zawor' aby nie zbzikowac z powodu doswiadczenia.
    Masz wiec pewnie gdzies w archiwach cale 'wypociny' bedace raczej seria pytan, szukania i prob znaleziania w tym jakies sensu.
    Cale Forum jest wiec z tematem zaznajomione.

    Calosc wyszla z glowy, czy jesli wolisz serca czy z nas bez sciagania, przepisywania, czytania czy uczeszczania na kursy. Jestesmy wiec autorami calosci, jakby sie ktos bardzo uparl, bo naprawde to jest to informacja wlaczajac medytacje sciagnieta poprzez 'channeling', czyli nie nasza. Jasniej chyba nie jestem w stanie wytlumaczyc. Mam nadzieje, ze ta odpowiedz wyjasnia.?
    --
    Kan_z_oz
  • 27.01.16, 23:33
    To tlumaczy wiele, ale moze to ja niedokladnie sie wyrazam - czego probuje dojsc to co jest podstawa twojej medytacji. z jakiego zrodla sie wywodzi - hinduizmu, buddyzmu, katolizmu (;) )
    itd - bo np piszesz o medytacji Jezusa. zatem musi to miec zrodlo w jakiejs religii, nawet jesli w zadna nie wierzysz (calkiem jak ja). ktod gdzies musial ci pokazac chocby wzory tych medytacji - no chyba ze wymyslilas je sama i ja tego nie pojmuje .
    np moj ojciec pasjami rozwodzil sie na podobne tematy ale u niego mialo to zrodlo w hinduizmie.

    Oto michodzi :)
    (a do archiwum tyz zajrze)

    O, jeszcze przyszlo mi glowy moze to twoja prywatna sprawa co i jak- jesli tak, to oczywscie ze nie domagam sie odpowiedzi :)

    Minnie

    --
    * Mówi jasnowidz do jasnowidza:
    - Stary, czy wiesz, że...
    - Wiem-
  • 28.01.16, 09:47
    Podstawa mojej medytacji jest w calosci 'download', czyli channeling medytacji Jezusa.
    Jezus natomiast korzystal z wielu religii. Glownie z buddyzmu, ktory powstal jakies 800 lat przed jego narodzeniem. Jest to wiec dosyc stara religia, ktora doskonale dzialala w latach powstania. Duzo wiec Jezus wzial z takowej oraz z odlamu chi-goong (praktyczne cwiczenia balansowania energii poprzez ruch/cwiczenia).
    Korzystal tez z; kabala, judaizmu, hinduizmu.
    W tych czasach bylo tez chyba sporo innych odlamow, ktorych nie mozna zidentyfikowac po 2000 latach.

    Na koniec to czego uczyl to bylo wczesne chrzescijanstwo po jego smierci .
    Dopiero na tej podstawie powstal katolicyzm sporo pozniej. Nastepnie, ten bedacy nie do zniesienia wprowadzil "trojce swieta", mniej wiecej w tym samym czsaie gdy powstal Islam.

    Dalej byly reformacje, wczesniej krusady.

    Intelektualnie mozna miec tysiace opinii. Dlatego medytacja jest jedynym miernikiem. Gdy ktos w takowa wchodzi znajdujec od razu swoje wlasne odpowiedzi i rozumienie tematu.

    PS; Moge zrozumiec poszukiwania ojca.


    --
    Kan_z_oz
  • 28.01.16, 22:12
    Dzieki Kan. to pewnie rozumiesz jak mi ojciec tlumaczyl "Co to jest "to"? "To" jest TO! :)

    Minnie

    --
    * Mówi jasnowidz do jasnowidza:
    - Stary, czy wiesz, że...
    - Wiem-
  • 30.01.16, 08:12
    Sorry Minnie nie widzialam wpisu. Najblizej to Jezus byl buddyzmu, w szczegolnosci tego odlamu, ktory wprowadzil medytacje oparta o oddech.
    Nie powiedzialbym jednak, ze to on ja sciagnal z buddyzmu. Jezus spedzil lata na wschodzie praktykujac.
    Mysle wiec, ze oddech Ci ostatni wprowadzili do wlasnej medytacji ze wzgledu na niego. Czyli buddyzm sie rozwinal dzieki niemu.
    Cale obecne chrzescijanstwo tez powstalo dzieki niemu, chociaz ma obecnie bardzo malo z Jego praktykami wspolnego.
    Jego medytacja jest tak zaawansowana i niesamowita, ze zupelnie nie jestem sobie w stanie wyobrazic co ten czlowiek byl w stanie robic. To 'chodzenie po wodzie' moze wiec nie byc az taka przesada.

    Nie wiem; ogladalas film pt: "Lucy"?, gdzie pod wplywem lekarstwa otwieraja sie wszystkie kanaly oraz calkowity dostep do wszystkich mozliwosci mozgu?
    Teoria jest taka, ze Jezus to osiagnal. Oczywiscie majac rezultaty nie jak w 'Hollywood' wykonaniu. Jego rezultaty ida znacznie glebiej i dalej.
    Chrzescijanstwo okreslilo to jako "holy grail", mylac oczywiscie wszystko i placzac.

    Zabawa z ta medytacja mysle moze sie zaczac gdy zbierze sie wystraczajaco duza i zaawansowana grupa wedlug 'Whenever two or more gather in my name, there I am, dwelling amongst..." (i nie ma to nic wspolnego ze spotkaniami obecnymi chrzescijan. Jezus mial na mysli bezwarunkowa milosc - gdyby Ci naprawde mieli mogliby zmienic wszystko).

    Teoria za tym jest; taka grupa moze miec wplyw na klimat, ekonomie/polityke i decyzje, na uspokajanie lub wywolywanie 'powstan' w celu uzyskania balansu lun wojen. Krotko; czlowiek moze byc 'chodzacym Bogiem' po tej ziemi o ile zacznie korzystac z tego co w przenosni korzystala "Lucy", zamiast bycia tylko konsumentem.
    --
    Kan_z_oz
  • 30.01.16, 23:00
    bardzo interesujace Kan, dziekuje za wyczerpujaca informacje :)

    M.

    --
    * Mówi jasnowidz do jasnowidza:
    - Stary, czy wiesz, że...
    - Wiem-
  • 26.01.16, 20:32
    www.bbc.com/news/world-europe-35413384
  • 27.01.16, 06:29
    Ertes moja babcia miala na takie okazje specjalne powiedzenie; ku...wa, ku..wie lba nie urwie.
    Tylko pospolstwo, czyli kazdy z nas dostaniemy po dupie, bo nie sadzisz, ze spotykaja aby obgadywac 'milosc'....?...haha


    --
    Kan_z_oz
  • 27.01.16, 07:08
    och, sie usmialam:) Ruchani w Europie LOL
  • 30.01.16, 08:46
    Ja zas nie bardzo chwytam tresc cytowanego z bbc tekstu. Jedno z kapitolinskich muzeow (bo jest ich kilka) ktos (kto? dlaczego? domyslam sie, ze gospodarz) wybral jako miejsce do wygloszenia mow PO podpisaniu umow miedzy Iranem i wloskim biznesem. Gdzie te umowy zostaly podpisane- nie wiem. Wiem jedynie, ze do wygloszenia mow Rouhani zostal do jednego z tych muzeow zaproszony. Ze rzad iranski mogl miec w takim razie objekcje do dekoracji- smieszyc to moze, ale nie koniecznie dziwic. Skandal to bylby, gdyby Rouhani poprosil o zwiedzenie muzeum, na co pozakrywano by dla niego cycki, siuraki i cipki. A tak, to zwykla dyplomatyczna etykieta, czyli dziennikarska kaczka.
    W koncu w samym sercu Rzymu, w Watykanie, wszystkie kobiety, takze koronowane, musza okrywac wlosy.


    --
    Atenção, curva perigosa!
  • 30.01.16, 08:54
    korekta!: pozakrywanoBY. Razem! Wstyd mi...

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • 30.01.16, 10:33
    Chris, to co zrobil wloski premier w "holdzie" dla Rouhaniego, to jest wlasnie to, o czym pisze Houllebecq w "Soumission" (goraco polecam!), na szczescie w samych Wloszech ten akt poddanstwa wzbudzil ogromne protesty.

    Jest powiedzenie "When in Rome, do as the Romans do", to powinno dotyczyc rowniez muzulmanskich dostojnikow.
    Tymczasem jest tak, ze to zawsze MY dostosowujemy sie do ich "wrazliwosci". Tak kiedy Mogherini odwiedza Teheran i na te okolicznosc zakrywa wlosy, jak i kiedy Rouhani odwiedza Rzym i na te okolicznosc starozytne rzezby zostaja zasloniete, podobno nie dlatego zeby nie razic wrazliwych oczu ajatollaha, ale zeby przypadkiem nie fotografowac go na tak obscenicznym tle, bo to by podwazylo jego wizerunek w Iranie.

    Co do zakrywania wlosow przez kobiety w Watykanie- znow przypominam " When in Rome...", ktos sie doprasza o audiencje, wiec akceptuje protokol. Te same kobiety podejmujac papiezy u siebie, nie nakrywaja glow.

    Merkel byla u Franciszka z odkryta glowa.

    Przy okazji- szacun dla Hollande ze w czasie obiadu z Rouhanim nie zrezygnowal z wina.

  • 30.01.16, 23:09
    maria421 napisała:
    Jest powiedzenie "When in Rome, do as the Romans do", to powinno dotyczyc rowniez muzulmanskich dostojnikow.


    wyjatkowo sie z toba zgadzam. ja tez uwazam ze kraj nie powinien sie wstydzic/ukrywac wlasnych osiagniec kulturowych. zakrywanie aktow to jakby powiedziec "wiem, wiem, to jest naganne" - nie pasuje mi to.
    za bardzo sie cackaja z Muzulmanami, fakt. a to ich tylko utwierdza w przekonaniu ze sa wszechwladni. Allah ich prowadzi itp

    Z kolei moglo tez tak byc ze Ruohani zawczasu poprosil o przygotowanie sie na jego przyjecie czyli pozakrywac 'gole' rzezby. nie bardzo w tak napietej sytuacji politycznej odmawiac takiemu zyczeniu.. czasem lepiej przegrac mala bitwe by wygrac wielka wojne.

    Minnie

    --
    * Mówi jasnowidz do jasnowidza:
    - Stary, czy wiesz, że...
    - Wiem-
  • 27.07.16, 09:13
    Nie umiem na watku gdzie jest rozpierducha, bo tak to nie dziala. Albo jestem w swiecie milosci i sercu, albo w ego napierdalajac sie rowno z innymi. A co? tez umiem...haha

    Tak na serio, to nie umiem. Nie bez powodu mieszkam w Australii i do tego w QLD, i do tego na wsi. Spokoj i cisza.

    Ertes wyzwal mnie do tablicy odnosnie milosci.
    Wypowiem sie, chociaz nic nowego nie mam naprawde do powiedzenia. Od 2004 roku pisze na tym Forum. Od 2005 roku pisalam, ze cala nasza cywilizacja jest na skraju przepasci i moze sie rozpasc. W 2005 tez napisalam, ze zacznie sie najprawdopodobniej ten rozpad od bankow, co spowoduje cala reakcje lancuchowa, gdzie bedziemy obserwowac rozne systemy sie wolniej czy szybciej rozpadajace.

    Jest to proces zaprojektowany i wbudowany w czesc 'divine consiousness', majacy na celu nas obudzic. Nie ma od tego odwrotu. Nasza cywilizacja musi przejsc przez ten proces, ktory ma zblizyc nas do milosci. Zaczynajac od; jak my sami siebie traktujemy, jak traktujemy innych, otoczenie, cala planete.

    Obecnie nic sie nie dzieje. Ludzie maja swoj wlasny strach i takowego pochodne do wyrzucenia. 'Divine' jest ustawione na zachowanie gatunku i naszej planety. Zrobi wiele byc zachowac kontynuacje, ale nie zrobi NIC dopoki jednostka sie nie otworzy, wyrazi checi, nie porzuci ego i swoich rzadan.
    Milosc jest kluczem, niczym software w komputerze. Jedynym zrozumialym programem, ktory dociera i zmienia.

    Najgorszym wrogiem kazdego z nas, jest nasza wlasna zlosc, nienawisc czyli pochodne strachu. W kazdym momencie i kazdy moze wrocic do 'domu Ojce swego', czyli w miejsce ciszy i spokoju. Do serca, empatii, zrozumienia, wyrozumialosci, goscinnosci, radosci - wybierz/wykresl.

    Jest to tak latwe i tak trudne. Kazdy zostanie wiec indywidualnie rozciagniety daleko i bardziej niz do tej pory. Pisalam gdzies, jesli nie pisalam to tutaj powtorze. My wsadzilismy w to 12 lat naszego zycia, wszystkie nasze oszczednosci, zaskorniaki, fundusz - wszystko bo bylo to zbyt wazne aby moralnie zlekcewazyc.

    Tak wiec , sorry guys ale moje ostatnie lata uplynely aby utrzymac glowe nad powierzchnia i nie trafic do pierdla. Tak gleboko zabrnelismy, bo bylo warto.

    Ksiazka i darmowa medytacja. I kurwa udusze jak admin wytnie...

    www.bodymindandheart.com.au
    --
    Kan_z_oz
  • 27.07.16, 11:51
    Chrzescijanstwo jest w tych czasach wystawione na ogromna probe.
    Jak ma sie zachowac chrzescijanin zwiazany nakazem milowania blizniego swego, milowania nieprzyjaciol, nadstawiania policzka w konfrontacji ze smiertelnym zagrozeniem?

    Ma sie dac zaszlachtowac jak ten ksiadz-staruszek ktory wczoraj rano celebrowal msze sw. kiedy do kosciola wpadlo dwoch Allahsynow zeby mu gardlo podciac i to sfilmowac? Od wczoraj Europa ma wspolczesnego chrzescijanskiego meczennika za wiare. Poza Europa podobnych chrzescijanskich meczennikow, zabitych tylko dlatego ze byli chrzescijanami , jest o wiele wiecej.

    Jak ma reagowac chrzescijanin zwiazany samarytanskim obowiazkiem pomocy blizniemu wiedzac ze ten blizni moze mu za te pomoc glowe siekiera rozwalic?

    Jezeli mamy "zlo dobrem zwyciezac" to ja widze tylko jedno wyjscie z obecnej sytuacji- musimy tych, ktorzy nam zagrazaja realnie czy potencjalnie przekabacic na nasza strone! Na strone chrzescijanstwa i Praw Czlowieka!
  • 28.07.16, 23:19
    Bron boze kochac blizniego, bron boze nadstawiac policzek, bron boze przed milosierdziem. To gdzie ty jestes chrzescijanka? Z geby tylko. A w srodku... -jak juz niegdys pisalem.

    Jak tu kiedys pisal do ciebie -i slusznie- byly juz forumowicz: "Zerwij okowy, a poczujesz smak wolnosci" (znow nie verbatim, bo musialbym szperac). Mial swinta racje: oddanie sie instynktownej, nieokielzananej NICZYM wreszcie nienawisci z pewnoscia da sie odczuc jak wolnosc. A wiedzial do kogo pisze, bo jestes od tej wolnosci o krok, juz prawie tam, juz w pelni na nia gotowa, gdyby nie tych kilka mieszczansko-chrzescijanskich pozorow, ktorymi lubisz sie oslaniac przed sama soba. On juz ta granice przekroczyl. Jeszcze tylko maly kroczek, Maria, a nawet pol...

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • 29.07.16, 11:10
    Chris, wlasnie potwierdziles za mialam racje piszac o Twoim lewackim swiatopogladzie.

    Zero reflaksji na temat chrzescijanskiego dylematu miedzy "milowaniem wrogow" a prawem do samoobrony, zero refleksji na temat ze taki dylemat maja chrzescijanie codziennie w Syrii, Iraku, Nigerii.
    Zero refleksji w obliczu bestialsko zamordowanego we Francji ksiedza staruszka i empatii dla inynch duchownych ktorzy nie wiedza czy ich tez nie czeka taki los.

    Nie stac Cie na to.

    Ciebie stac tylko na podle uwagi ad personam...
  • 29.07.16, 19:10
    Czy ty naprawde uwazasz, ze ja sie o twoje dylematy winienem klopotac? Zwlaszcza, ze jest oczywiste, iz nie masz zadnych. Mozesz mialas daaaawno temu, jednak juz je sprawnie i praktycznie rozwiazalas.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • 29.07.16, 19:32
    chris-joe napisał:

    > Czy ty naprawde uwazasz, ze ja sie o twoje dylematy winienem klopotac?

    Absolutnie NIE :-))))))
    Moje wlasne dylematy rozwiazuje sama i calkiem dobrze mi to idzie.

    Zwlaszcz
    > a, ze jest oczywiste, iz nie masz zadnych. Mozesz mialas daaaawno temu, jednak
    > juz je sprawnie i praktycznie rozwiazalas.

    Owszem, rozne dylematy mialam w zyciu ale je rozwiazalam, lub same sie rozwiazaly.

    Poniewaz jednak "No man is an island" i "because I am involved in mankind" , poniewaz mysle , czuje i wspolczuje to zadaje sobie pytania ktore dotycza nie tylko mnie, ale milionow ludzi, o ktorych Ty, zamkniety w swoim egocentryzmie, nie chcesz wiedziec, na ktore Ty zamykasz oczy i uszy.
  • 30.07.16, 13:48
    Prawda, czucie i wspolczucie sa mi calkiem obce, bom ateusz. Jako taki nie miewam dylematow moralnych, bo i moralnosc wszelka jest mi nieznana. A jesli propaguje pomoc dla tych, co w potrzebie, to tylko dlatego, iz politpoprawne lewactwo wymaga ode mnie takich deklaracji.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • 06.08.16, 08:42
    Wasza dyskusja, jakkolwiek przyjemna/nieprzyjema, czyli bolesna jest wlasnie reprezentowaniem obecnie scierajacych sie pogladow swiatowo.
    Moge tylko rekomendowac, abyscie byli wyrozumiali dla siebie samych.

    Najwiekszym przestepstwem zachodniej cywilizacji jest ograniczanie wolnej woli innych.

    Nie ma wiec dobra/zla. Jest tylko co dziala i co nie dziala. Jest to ogromny skok myslowy dla wiekszosci.
    --
    Kan_z_oz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.