Dodaj do ulubionych

Planeta dla ludzi

07.06.17, 13:52
Marzy mi sie oczywscie, niemniej jest wazne aby zaczac szukac rozwiazan i pozytywnych rozwiazan. Moga byc indywidualne, jak rowniez bardziej zorganizowane.

Wezmy pod uwage taki malenki Bhutan, gdzie w konstytucji panstwa krol wpisal, ze Bhutan musi byc demokratycznym panstwem i krol moze zostac usuniety za naduzycia. Jest tez obowiazkowy wiek emerytalny dla ww - 65 lat.
Nie glosowili za tym ludzie, nie zachecali, strajkowali czy protestowali.

Jest to oczywscie bardzo biedne panstwo, ktore doskonale o tym wie. Niemniej cala edukacja jest darmowa, podobnie jak opieka lekarska.

Ponad 60% kraju jest obecnie pokryte lasem i jest wpisane w konstytucje, ze 60% jest absolutnym minimum. Bhutan zasadzil miliony drzew w ramach narodowych projektow. Polaczyl wszystkie parki narodowe korytarzami, gdzie zwierzeta moga przemieszczac sie z obszarow calego kraju. Maja wiec obecie tygrysy ktore przed projektem wystepowaly tylko do wysokosci 300m w regionach 4000m.

Produkuja czysta energie i ja sprzedaja do sasiadow. Dotuja oswietenia LED oraz samochody elektryczne.

Bhutan bedac wcisniety pomiedzy Indie i Chiny nie jest regionem, gdzie nie ma problemow. Poprostu zdecydowali, ze beda robic bo jest to dla nich wazne.

--
Kan_z_oz
Edytor zaawansowany
  • kan_z_oz 07.06.17, 14:39
    Z moich indywidualnych obserwacji z mojej wsi.
    Mieszkam na bardzo malej ulicy. W sumie 13 domow. W momencie wprowadzenia sie byly to przewaznie domy wakacyjne, stojace puste przez wiekszosc roku. Tylko dwa byly wynajmowane. Jeden jak luksusowy weekender drugi dla stalego mieszkanca.

    Gdy sie wprowadzilismy, nikt nie robil wiele w ogrodach czy kolo domow poza koszeniem trawy, ktora wykonywal jeden wynajmowany facet.
    Istnial zwyczaj wyrzucania wszystkich galezi na posesje w dol lub swoja wlasna, jak rowniez wielu odpadow w celu 'umacniania stoku'.

    Obecnie sie bardzo zmienilo i to tylko w niecale 5 lat. Chcialabym myslec, ze to nasz wplyw. Moze troche. Niemniej ludzie z jakiegos powodu zaczeli nagle dzialac. Sasiad obok maluje swoja chalupe, wynajmuje ludzie aby usunac kupe smieci, ktora poprzedni wlasciciele skladowali od ponad 20 stu lat. Nastepny dalej, tez postanowil podobna kupe usunac ktora sam skladowal przez 20-cia lat. Zaczal tez wyrywac i kosic chwasty sporo ponizej swojej dzialki.

    Powstaly dwa nowe domy. Jeden klasyczny dom o nazwie queenslandera i drugi architektonicznie super nowoczesny, wkomponowany w otoczenie. Obydwa kosztowne projekty, gdzie sie zastanawiam dlaczego akurat wybrali ta ulice? Nie dla pieniedzy, co jest oczywiste.

    Zostala sprzedana dzialka budowlana, ktora stala pusta od lat 40-tu. Nowy wlasciciel robi mury oporowe i wygladaja super.

    Sa oczywiscie rozne dynamiki, gdzie ktos tam nie rozmawia z innym. Troche plotek. Nie jest wiec jakos idealnie. Niemniej na pusta niemalze ulice, gdzie sie wydalo, ze nikt nie dba o nic, wrocilo zycie, ruch, jakas energia robienia, dbania, gospodarowania, upiekszania.

    Lokalny agent nieruchomosci jest oczywiscie zachwycony, bo na tejze ulicy mial do tej pory najwiecej sprzedazy.

    Moze to jest caly sekret aby gdzies gdzie sie jest, nagle zaczac robic cos konstruktywnego bez wiekszego mowienia innym, radzenia, zachecania, krytykowania...poprostu robic swoje jako wlasna kontrybucje.

    --
    Kan_z_oz
  • maria421 07.06.17, 16:56
    Planeta dla ludzi, ludzie dla Planety w jednej wielkiej symbiozie Dziela Stworzenia.

    Gornolotnie zabrzmialo ? Chyba tak :-)

    No to bardziej przyziemnie- kazdy powinien dbac o swoj wlasny ogrodek, a ten "wlasny ogrodek" znajduje sie zawsze tam, gdzie znajduje sie w danym momencie czlowiek, czy jest to ulica, pole, las, plaza, rzeka , czy jakies pomieszczenie zamkniete. Gdziekolwiek sie znajdujemy sami przejmujemy wspolodpowiedzialnosc za miejsce w ktorym sie akurat znajdujemy.

    Tylko w ten sposob da sie zyc w symbiozie ze srodowiskiem.



  • jutka1 07.06.17, 18:54
    Niestety, ludzie są, jacy są. :-(

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • jutka1 07.06.17, 19:14
    W "mojej" wsi też się dużo zmieniło na przestrzeni lat (o matko, dom kupiłam 16 lat temu, a remont skończyłam 15 lat temu... hm). Ludzie dbają o ogrody, remontują stare domy, budują nowe. Jeden od drugiego "zgapia" pomysły, nawet chyba nieformalnie rywalizują. Efekty są ładne. :-)


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 08.06.17, 06:17
    W pelni sie zgadzam Mario i nie mam problemu z takimi gornolotnymi stwierdzeniami, ktore mnie samej ciagle z ust wyskakuja.
    Odkrywam co jakis czas jakas nowa odmiane roslinna lub zwierzeca, cieszac sie, ze wciaz istnieje tego tyle. Jest wiec na czym oko zawiesic i musze powiedziec sprawia mi takowe ogladanie czy obcowanie ogromna przyjemnosc.

    Pamietam Jutka jedne z pierwszych zdjec z zoltego domku.


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 08.06.17, 11:00
    Takowa w przyrodzie jest bardzo wazna. Obserwuje i praktykuje wszedzie tam, gdzie chce aby ogrod samo sie napedzal i mnie nie wymagal lub tylko sporadycznie. Wiadomo wiec ogolnie co sadzic.

    U ludzi jest znacznie bardziej skomplikowany proces. Cala nasza zachodnia cywilizacja jest daleko poza rownowaga i patrzac na historie - od dawna.
    Jestem pewna, ze to jest powod dlaczego wszystkie cywilizacje padly w przeszlosci, co upewnia mnie w przekonaniu, ze moze sie stac podobnie o ile czegos w znaczacy sposob nie zmienimy.

    Jestesmy w bardzo przelomowym punkcie, jako calosc czyli cala ziemia.
    Mamy technologie rozwinieta do punktu, ktory sie nigdy przed nie wydarzyl oraz jest nas tak duzo, ze nie ma mowy aby jakas frakcje sie ruszyla, przeniosla w miejsce, gdzie nie ma nic i zaczela od nowa.

    Zycie i caly koncept istnienia tutaj ma tylko sens, gdy cywilizacja moze przetrwac dalej dzieki wzrostowi czyli over-populacji, co moim zdaniem udalo sie osiagnac z powodzeniem w Azji.

    Jesli cywilizacja nie moze sie rozmnazac, musi zaczac sie bronic. To jest obecnie co widzimy.
    Bronimy sie przed wszystkimi mozliwymy zagrozeniami, wyslawiajac wszystkie mozliwe opinie.

    Well, w sytuacji gdy planeta jest w pelni zaludniona i nikt nie moze usunac siebie w odlegle miejsce...w sytuacji gdy wyraznie tracimy walke przeciw mozliwym zagozeniom, bo takowe liczbami nas przerastaja - jest wyjscie.
    Ewolucja.
    Rozepchniecie wlasnych niepewnosci i watpliwosci daleko poza uklad. Jest to moim zdaniem jedyna rzecz, ktora moze uratowac czesc chrzescjanstwa zanim zotaniemy wciagnieci w ciemne sredniowiecze.



    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 11.06.17, 04:31
    W momencie gdy cywilizacja dochodzi do punktu gdy technologia jaka posiada jest w stanie zniszczyc kazda forme zycia na planecie, na ktorej rezyduje wlaczajac sama planete, taka cywilizacja dochodzi do punktu przelomowego, w ktorym musi przejsc process ewolucji.
    Jest to moment gdzie musi nastapic przelom filozoficzny, ktory najtrafniej w tym momecie oddaje to co jest nam znane jak Buddyzm. Jest to prosto rzecz ujmujac system oparty o ‘milosc’, czyli rozpoznania wspolzaleznosci miedzy ludzmi, zwierzatami, roslinami, sama planeta jako jeden uklad, ktory musi zaczac istniec w zupelnej symbiozie. Mam na mysli symbioze, gdzie jednostak respektuje sama siebie, innych oraz wszystko zywe i ‘matrwe’ wokol siebie.
    Do tego wszystkiego dadalabym tylko jeden wazny punkt, ktory byl do tej pory pominiety. Mianowicie, zalozenie, ze planeta posiada swoja wlasna inteligencje, czyli mozliwosc decydowania o tym co jej zagraza, oraz moment w ktorym zadecyduje o fakcie rozpadu.
    Wychodzac z takiego zalozenia filozoficznego, posiadamy kolektywnie jako mieszkancy Ziemi bardzo zaawansowane wynalazki ale swiadmoscia wciaz tkwimy w 1000BC.
    Planeta czyli zycie, posiadajac swoj wlasny mechanizm obrony zaczyna nas odbierac jako zagrozenie. W ramach tej wbudowanej wspolzaleznosci zaczyna uruchamiac mechanizmy majace takowe wyeliminowac.
    Pojecia planeta, zycie, wyzsza inteligencja, jest oczywiscie trudne do zrozumienia i pojecia dla kazdego kto z Buddyzm sie nie spotkal. Dla ulatwienia – jest to ta sama nazwa znana powszechnie jako Bog, czy Allah.
    Kazda jednostka bedaca oczywiscie czescia tego ukladu ma wbudowany swoj wlasny mechanizm, ktory w ramach wlaczajacego sie system obronnego calego system, jemu samemu sie tez uruchamia. Krotko mowiac wiemy, czujemy, ze cos jest bardzo nie tak. W ramach wlasnego mechanizmu samoobronnego probojemy zidentyfikowac to zagrozenie czy zagrozenia by je moc wyeliminowac w celu kontynuowania spokojnego zycia.
    Stad, i tylko stad wynikaja wiec zjawiska jak; homofibia, islamofobia, nienawisc do chrzescijanstwa, ekstremalny feminism, aktywizmu itp. Ogolnie rzecz biorac wszyscy czujac zagrozenie w ramach tego samego zjawiska, albo atakujemy innych albo sie bronimy przekraczajac wszelakie rozsadne granice.
    Balans, jest wiec odpowiedzia, co jest nieslychanie trudne obecnie do utrzymania, gdyz kojarzy mi sie z tzrymanie szklanki pelnej wody w samochodzie sunacym po wertepach, w probach aby nie uronic kropli.
    Wychodzac z takiego punktu filozoficznego wynikaloby, ze w ogromnym uproszczeniu zmiany klimatyczne jakie obecnie obserwujemy, sa uzaleznione nie tylko od ilosci CO2, od wycinania masowych obszarow lesnych, czy innej aktywnosci dewastujacej srodowisko naturalne ale od tego jak sie odnosimy sami do siebie, oraz innych zarazam majac technologie, ktorej przy tym sposobie myslenia i bycia nie powinnismy posiadac. Mozna wiec znowu stosujac ogromny przeskok stwierdzic, ze klimat i jego zmiany obecnie zachodza proporcjonalnie do tempa rozwoju technologicznego, na nasza niekorzysc.
    Klimat to oczywscie jeden tylko przyklad, pomijajacy wszystkie inne wyzwania jakie posiadamy, jako konsekwencja tego co wyzej wyjasnilam.


    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 12.06.17, 05:17
    Wychodzac z takiego zalozenia filozoficznego, posiadamy kolektywnie jako mieszkancy Ziemi bardzo zaawansowane wynalazki ale swiadmoscia wciaz tkwimy w 1000BC.

    wypraszam sobie - ja stanowczo nie ! :->

    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • minniemouse 12.06.17, 05:16
    kan_z_oz napisała:
    Lokalny agent nieruchomosci jest oczywiscie zachwycony, bo na tejze ulicy mial do tej pory najwiecej sprzedazy.

    to jest oczywiste że gdy u kogoś robi sie ladnie to sąsiad pozazdrości i sam tez tak chce :0)
    - co najprawdopodobniejsze, jeśli chodzi o zwiększenie dbania o własną i nie własną zagrodę.
    tak, to z pewnością zasługa Kanow, bo ja sama jak sie patrze na twoje zdjęcia Kaniu to mnie dźga do ogrodu :)


    ale, ... ale ruch w real estate to bym sie predzej spodziewala cos innego. czy bylas sprawdzić w city hall jakie sa plany co do waszej dzielnicy w przyszłości??
    byc moze zrobił sie bum bo w planie jest budowa mallu albo wieżowców albo ulicy albo cos w tym stylu kolo was albo w okolicy, i ceny domów pojda w gore.
    zresztą kto wie, po was mozna sie wszystkiego spodziewac :D


    Minnie
    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kan_z_oz 12.06.17, 06:59
    Minniemouse, cala okolica jest na liscie 'heritage'. Nie ma wiec blokow, mallow, ani tez wiekszych skokow cen.
    Pewnie, ze nie wszyscy ludzie sa w 1000BC. Gdyby byli, to pewnie cala populacja zostalaby juz przerobiona na kompost.

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 12.06.17, 11:27
    Dlugi temat.
    Oczywiscie takowe od Mahomeda, Jezusa czy Buddy sa obecnie tylko tym co uczniowie, uczniom do potegi...przekazali.
    Teksty takowe nie moga byc interpretowane. Bardzo trudno je tez tlumaczyc, bo juz tlumacz wklada swoja interpretacje w oparciu o wlasne zrozumienie.

    Ludzi majacych talent komunikowania roznych wiadomosi sa tysiaca. Jak w muzyce, tysiace proboja grac na fortepianie, ale tylko paru doznaje slawy bedac wirtuozami.

    Nie bedac wiec wirtuozem zadnym, w kazdym momencie mozemy wyprodukowac tekst jak ten ponizej. Ja mniej - bo nie chce - Pan maz bo nie moze sie powstrzymac.

    Obydwoje widzimy to jako - ku radosci ogolu, gdzie kazdy bierze wszystko co najlepsze.

    Dla mnie samej te teksty sie zmieniaja w ramach uplywu czasu. Gdzie doroslejemy, poglady sie modernizuja...widzimy rzeczy nieco inaczej jak i nasze teksty. Jedno, tylko pozostaje nienaruszone - koncept milosci.

    Tekts ponizej pochodzi z 2005 roku. Wlepie, chociaz tekst nie byl tutaj dobrze widziany.

    Z naszej ksiazki; dlugi tekt tylko po angielsku, bo nie funkcjonujemy w innym jezyku.

    “Your scientists have formulated particle physics, also called quantum physics. According to quantum physics, everything is interconnected, interrelated and interdependent. And the most important point here is that everything is intercreated! Yes, this is perhaps the statement most challenging to your science. Everything in the Universe is intercreated.
    “This idea has been further developed in super string theory and is based on the principle that each thought, on the molecular level, causes resonance, which affects the Universe. This is the main reason for each thought to be clear, for each word and action to be Godlike. This is also the main reason that you are consistently reminded about Love.
    “The fundamental principle that quantum physics is based on says that the observer affects objects that are being observed. In other words, everything that is observed is affected by the very observer.
    “There is nothing we observe that is not affected by our observation.
    “The extent of this effect depends on the level of the observer’s consciousness.
    “This is the base of quantum physics.
    “This is something that the human race has been told repeatedly for a long time in a way more applicable to life: ‘Whatever you have done to your brothers, you have done it unto me. And whatever you have done to me, it will be done unto you.’
    “At the beginning, all energy has consciousness. That energy is conscious of who it is, and that energy is Life. And I am the Life; therefore that energy is Divine and knows it.
    “In the process of transformation, energy changes. You can say it separates into individual units. It becomes you: people. This process of separation has been inbuilt into each molecule and temporarily overrides the Supreme Intelligence and the sense of unity and oneness. Therefore, after your creation, you start to discover that you are separate from each other. This is possible because you have temporarily lost your consciousness of who you are. You have forgotten. The energy has forgotten and become individual or separate units; hence it feels itself as separated from the whole.
    “This is the process of forgetfulness and perceived separateness.
    “In the further process of life, individuals start to develop consciousness. At the beginning, an individual starts to discover self-consciousness or self-awareness and ultimately concludes that in fact it might be a part of the whole.
    “The process of regaining this consciousness and reaching higher levels of it continues and never stops. The process of elevating consciousness levels is everlasting and cyclical. As all Life is.
    “When this consciousness reaches a certain level, the individual knows beyond any doubt that it is a part of the whole.
    “Before this happens, however, the life of that individual is in chaos. Individuals, in the quest to find out who they truly are, make the journey very rough. The conscious mind leads the way; however, the unconscious intelligence knows the way better. The unconscious inherently knows the truth. And it is following that truth.
    “The two are in conflict. The conflict between the conscious and the unconscious continues for some time. It may be many years and many lives on Earth or other planets before the conflict ceases.
    “Both contestantsthat is, the conscious and the unconsciousarrive at the same conclusion: that they do belong to the whole. They begin to feel the Oneness with all that is.
    “The process of separation does not really happen, but the individual understands it that way. Separation is not real but feels real. You feel that you live your lives as separate units or individuals. The moment you start believing that separation is real, your life becomes disordered, and this period of conflict and not knowing who you are is very chaotic.
    “And this experience your scientists describe as the theory of chaos. So there is such a thing as the theory of chaos. And it is manifested in every life as the magnificent life cycle continues.
    “In the process of chaos, you with I eventually rediscover our previous connection with the Whole. We rediscover that we are part of the Oneness and that we are not separate. We have never been separated from each other.
    “When this discovery of unity occurs, the cycle of life becomes full and complete.
    “At first, everything becomes One on an individual level and then for the entire planet. This is when the human race is going to be reunited into Oneness.
    “I have sent you my masters and teachers over many centuries in order for you to come home.
    “They have been sent to you to show you the way. And they have shown you the way, as their purpose is always the same. And their words are always the same.
    “The One who has touched so many lives through his teachings and then his crucifixion, Jesus, has always said, ‘I am the Way and I am the Life. Follow me. . . .’
    “The human race must decide right now and choose its way. The time has come. The flock needs to come home. People need to find themselves. They need to find the truth and follow it.
    “You see, all Life is a process which continues. It will continue because Life is Me: the Creator and Being Created in this process.
    “So Life is the Process. And the Process is Life.
    “And Life is an everlasting, eternal event, which will never cease as I am the Life. I will always be.
    “You can never destroy Life because this is how it has been designed. You cannot destroy Me.
    “In order for Life to be, it is governed by three principles that have been built into it, and they will always prevail! They need to be there for Life to be eternal.
    “These principles are about the functionality, adaptability and sustainability of all Life.
    “It would not be possible for Life to continue its being without these.
    “Wherever you look, whatever you see and experience, it is all a manifestation of these principles.
    “These three principles have been built into everything that is, and they are not changeable. In other words they are non-negotiable. No one can change them because the system is Me. Whatever name you choose for itUniverse, Creator, Eternal Life, Processit is all Me.
    “So let’s have a look at each of the three principles and what they mean.
    “The first one is Functionality.
    “Life’s function is to function. Life is a function. It cannot not be. The primary purpose of Life is to . . . serve Life. Its purpose is to function, to be.
    “And since you are a part of it, your purpose is to function and to. . . serve Life.
    “You make a contribution to it. A very significant contribution to it. You cannot stop. If you stopped, this would mean you have changed your form and shape! Only in this way can you cease all your being and doing in your current (earthly) life.
    “Through your contribution, you move Life forward; you recreate Life-force energy, which like a chain reaction affects all Life aroun
  • kan_z_oz 12.06.17, 11:27
    “It affects the entire Universe.
    “Ha, that’s novel, you might think! Yes, you’d better believe it! That’s how profound is the effect you have on the entirety of Life, as explained to you earlier.
    “All living things in your world make their contribution and affect each other because every single particle has inbuilt memory, the supreme intelligence. These particles constitute larger bodies, whether they be atoms, molecules, cells or whole organisms.
    “Humans are a part of the whole system, just as those tiny particles are a part of larger bodies.
    “Life is a process of permanent change or a process in constant change. This is the way Life expresses itself and manifests its functionality.
    “During the process of a constant change, the energy is changing, too. The second law of thermodynamics says that energy constantly changes and tends to organize itself toward chaos.
    “This process flows into the second principle of the Universe, which is Adaptation.
    “Life or all systems adaptchange shapes, sizes and formsin order to sustain Life and to carry on. This is the cycle of Life, which continues eternally and cannot be stopped. I cannot be stopped.
    “For I just Am. I am in the state of Being. I am the Creator.
    “You cannot stop Life as it will always adapt itself in order to be. No matter how much tampering you do, no matter how many changes you create around you and in your own environment, Life will always adapt itself.
    “However, by tampering with Life, you are becoming the main threat to your own lives, your own existence. Why?
    “This is because the second principle of the Universe will trigger the third one. And it is about Life serving Life itself.
    “The third principle is Sustainability.
    “The system cannot stop working, and the system works and adapts all the time in order to sustain Life. In order for Life to be! The human race has reached the point where you have created a massive threat to the system. You are the main threat to the Universe.
    “I have created it, and only I can change it. Not that I will destroy it. The system has been programmed by Me, and it will make such an adaptation, such a change, that you may not be able to adjust in time. Therefore your life may look quite different.
    “People may not be able to adapt as quickly as the system changes, and therefore the system, which you have triggered and altered as the result of your own actions, will transform you into quite different shapes or forms.
    “This message is serious; however, it is not to frighten you.
    “This message is a call for your action now!
    “There is not much time but still enough to elevate your consciousness to bring about physical changes. . . .”



    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 13.06.17, 10:19
    Majac inna definicje Boga, oczywiscie nie widze wiekszego problemu aby uzywac imie oraz, ze cos wyszlo od takowego. Mysle, ze podobnie moze czuc sie ktos kto siadajac przy jakims instrumencie nagle odkrywa, ze w sumie moze zaczac na nim grac w pare dni.
    Podobnie musi czuc sie ktos, kto cwiczac rok czy dwa balet, czy jakis skomplikowany sport wykazuje zupelna kontrole, gdzie przerasta wszystkich innych cwiczacych latami.

    Lub spiewajacy, uwazajacy sie za zupelny brak talentu, nagle odkrywa, ze wyciaga nuty, ktore wychodza skads, gdzie ich nigdy nie bylo.

    Tym dla mnie samej jak i chlopa sa takie zapiski. Oczywiscie bardzo bym sobie zyczyla osobiscie abysmy mogli posiadac inny talent rozpoznany. Najlepiej zreszta dobrze platny...a tu trafilo nam sie cos, czego ani sprzedac, ani delikatnie mowiac chwalic sie nikomu...

    Wciaz, jest to jak lep na muchy, lub raczej jak ciaza...nie da sie zatrzymac. Od czasu do czasu musimy wiec cos 'urodzic' by nie wyeksplodowac i osobiscie zycze kazdemu takiego uczucia robiac rzeczy oczywiscie bardziej normalne i rozpoznawalne.

    Obecnie mnie juz nie martwi jak ktos przylepia mi etykietke na czole. Z konceptami jako filozofia - wiekszosc ludzi jakich spotykami nie ma problemow. Ze, przychodza od Boga - tak.

    Jest wbudowany schemat na stale juz w nasza tradycje, ze ludzie nie moga rozmawiac z Bogiem. Dopiero teraz sobie przypominam, ze zawsze od malego dziecka to robilam. Oczywiscie, musialam gdzies w ktoryms momencie przestac i zamknac sie w klozecie...haha

    Sarkastycznie patrzac na taki stan rzeczy powinnam winic islam i jego 'heroicznych synow' wysadzajacych sie w powietrze w imie tego ostatniego.

    Sporo pracy wlozyli tez oczywscie wszyscy Ci, ktorych ja widze jako "budzacy sie, gdzie rzeczy poszly nie tak" - mam na mysli spora czesc pacjentow mentalnych.

    "Budzenie sie" moze sie tak zakonczyc i podejrzewam, ze tak wlasnie sie stalo dla tysiecy. Oczywiscie nie wszystkich.
    Niemniej, z naszych doswiadczen mozna miec dziesiatki 'glosow' w glowie i dokladnie precyzyjnie wiedziec, co jest rzeczywistoscia a co jest efektem podlaczenia sie do uniwersalnego internetu. Tylko tyle. Jest to jak korzystanie z netu. Nic wiecej. Wymaga tylko momentu przestawienia, gdzie poza tym mozna bardzo dobrze sobie funkcjonowac.

    Korzystajac wiec z tego universalnego netu sciagamy rozne informacje. Obecnie w wiekszosci praktyczne i potrzebne nam do codziennego funkcjonowania.
    Nie zawsze tez rozumiemy scigane info i w sumie nie musimy...po co ? czy naprawde czlowiek musi wszystko wiedziec, gdy moze zrobic 'download'??
    Widze to jako niepotrzebne zajmowanie 'hard-drive'. W koncu czlowiek ma tylko jedna glowe i bez mozliwosci 'upgrade'.

    To co sciagnelismy wiec widze jako uzupelnienie, byc moze, dlatego co widze jako Teoria Wszystkiego, laczaca raz i na zawsze religie, nauke, pokonujaca roznice kulturowe miedzy roznymi frakcjami. Jako koncept filozoficzny lub byc moze punkt wyjsciowy aby takowy powstal? nie wiem, mowiac prawde. Otwart koncept oczywiscie na poprawki, nowe rzeczy i w zupelnosci nie nowej religii.

    Wlepie moze pare o ile szanowne grono nie padlo juz z nudow lub oburzenia?

    Jakies mysli?
    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 13.06.17, 22:55
    No ja to już słyszałam od mojego ojca jak dziecięciem byłam: "Co to jest "To"? "To jest To" "ale co to jest to To"
    "To jest TO!" ale co to jest TO??????" To jest TO!!" OOO!

    Mniej więcej wiem o czym gadasz.

    M.

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kan_z_oz 14.06.17, 05:52
    Tak to widze. Wchodzimy w ere, gdzie widzac obecne futurystyczne rozwiazania technologiczne bedziemy wkrotce widziec ich coraz wiecej w kazdej innej dziedzinie naszego zycia.

    Musze przyznac, ze SF nie jest moim osobiscie ulubionym tematem. Nigdy nie lubilam zbytnio ksiazek, nawet jesli podobaly mi sie pewne koncepty, czytanie roznych opracowan, mnie poprostu nudzilo.
    W ramach mniemniej, ze sciagajac rozne rzeczy z uniwersalnego netu nalezy byc otwartym, zostawiajac selekcje na boku, zamiesze fragment, ktory uwazam za SF.

    Znalazlam w takowym pewne praktyczne i wazne wskazowki.

    Nasza przyszlosc jest w zupelnosci uzalezniona od klimatu. Od tego co z takowym dalej bedzie sie dzialo. Nie czarujmy sie, nikt nie moze zyc bez tlenu, wody oraz pozywienia. Zachodza wiec coraz szybciej postepujace zmiany klimatyczne, wynikajace z wbudowanego mechanizmu samej planety, spotegowane przez nasza dzialalnosc pedzace obecnie do rytmu rozwijajacej sie technologii.

    Fragment zostal napisany pod koniec 2011 roku. Krotko-terminowe zmiany wiec zblizajace sie do 2020. Mamy wiec w tym fragmencie, gwoltowne wydarzenia pogodowe. Stopniowe ale wyrazne zmiany dlugosci roku kalendarzowego.
    Wszystko pedzace ogolnie aby zaakomodowac nasza wciaz wzrastajaca populacje, nasze zapotrzebowanie na energie, zywnosc, i wszystko proporcjonalnie do technologii.


    Niemniej, czy nie byloby fajnie, gdyby spogladac poprzez filtry wszytkich frakcji klimatyczo-za lub przeciw, majac poglad;
    Tak, sa wbudowane zmiany, ktorych ludzie swoja dzialalnoscia nie spowodowali. Niemniej, sa tez zmiany, ktore ludzie swoja dzialalnoscia wlasnie zaczeli przyspieszac. Co robic? oczywiscie potrzeba nam jak najwiecej czasu...by sie zaadoptowac.

    Dame it, zaczac rozne alternatywne projekty tylko dlatego, ze moga nam kupic wiecej czasu.
    Rozpoznac, ze nie rozwiaze to problemu. W takim ukladzie nie byloby problemu miedzy tymi ktorzy sa obecnie za 'klimatem' oraz tymi przeciw. Bylaby to walka o przetrwanie jak najwiekszej ilosci populacji.

    Test dlugi i bardzo biblijny - sorry - nawet nie wiem co wyciac?

    “The Doors to Heaven are open now. They are open. It is time for each person to decide whether it is going to be only Love filling the heart.
    “It is so important to have only Unconditional Love in the heart, for only Love will allow for passing through the Doors to Heaven. Only Unconditional Love is the key, my Son and my Daughter, my Children.
    “Those who have only Love in their hearts will be able to pass through the Doors.
    “What does this mean?
    “To enter the Kingdom of Heaventhat is, to change your vibrational statusan individual has to be filled with Love. Love will change a person’s vibrations to a higher level, to more refined energies that are compatible with another dimension: the dimension that humanity must enter very shortly.
    “Toward the end of this decade, there will be more and more changes, some of which will be very rapid and violent. Some of the changes will be smooth and peaceful. All of the changes are needed in order for humanity to elevate its consciousness.
    “Without that change of consciousness, passing through the Doors will be impossible.
    “No one will be able to survive, to sustain Life at the current level of vibrations. The current vibrations most humans are filled with and operate on are not compatible with the next dimension, where you are all heading.
    “It is written. It is programmed. There is no other choice.
    “That may sound like a contradiction of what has been said before about free will and free choice.
    “Yes, you all have a choice of changing or remaining where you are in terms of the vibration level.
    “However, those who remain without any change will not be able to continue living. Their bodies and minds will disintegrate. They will change into a different form.

    “All of this has been programmed and written into the principles of the Universe.
    “All of you intrinsically know it. The question here is whether anyone is listening and attempting to remember the principles through which Life unfolds.
    “So the question here is, Will you remember? Will you do anythingthat is, everything that you can doin order to take the flock home? Will you do your best?
    “No, the question is not if you will try; that is semi-committed. That is not a real commitment.
    “It is time for the flock, for all of my children, to come home. It is time for people to reunite, to become One. And to become One in the way they think about God, in the way they implement their spiritual guidelines.
    “There is not a lot of time to waste. This is your time: all of you on this Earth.
    “Your Earth will also change. It will change as the vibrations are changing. It will change its revolution around the Sun. Rather than completing its annual journey in 365 or 366 days, it will take many more days!
    “If it were possible to live then, after that change, with the same mind and form and means of measuring all the parameters of the Earth’s geometry, you would all be astounded by the fact that the Earth’s revolution around the Sun will take several hundred more days to come full circle. Yes: several hundred more days added to what you know and now call now one year!
    “That slowdown will mean a lot of physical changes in the very core of Mother Earth.

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 14.06.17, 05:53
    “This means many significant changes to what is on the surface of the Earth.
    “The Earth will not be the same Earth you all know now.
    “The Earth will be totally different from what you are experiencing now and have experienced so far.
    “The Earth’s atmosphere will consist of many more gases generated from some of the fluids of the Earth.
    “The concentration of the gases will be unbearable for today’s humans. Human lungs will not be able to utilise the concentrated hydrogen and oxygen mixed with many other nitrogen derivatives.
    “Even if human lungs could breathe that kind of air, your physical bodies would not be able to stay upright. In fact, body massthat is, your musculaturewill not exist in the form you know now.
    “That musculature will in fact not be needed, so you all will have a more gaseous form. The current physical body and its form will not be able to sustain its life.
    “There will be a high concentration of higher vibrations, which will simply disintegrate your current physical bodies.
    “The atoms, the cells, the tissues that you all consist of now, and that your science is able to define, all will significantly change and adapt to a new level of vibrations. They will all be lighter, less dense and more diluted. This needs to happen as the vibrations will be higher and of a different frequency.
    “You, in your new form, will be able to swiftly move across space and distance without the need for specific means of transport. You will actually be able to use teletransportation—yes, the way you have seen in movies so far.
    “This will be possible due to your significantly changed physicality.
    “Your physicality will be altered so that you have more fluid bodies.
    “This does not mean you will be composed of liquids.
    “It means that you will be able to adapt, change, transform into various forms and shapes easily at will and take on a new body without having to die! Yes, you will be able to do this at will. With your very thought. With your very creative forces, behind which there is only Love. Unconditional Love. Nothing else but Love.
    “That’s why it is imperative that you all start filling your hearts with Love and that you are only Love.
    “Without it, you will not be able to survive. And without it, even if you survived, you would kill yourselves due to your Thoughts and Intentions. For every Thought in the Absolute has its full creative power. . . .
    “I am glad you have captured this message, my son! This is the message you have been waiting for. This is it.
    “Continue being Love. Continue showing the way. Continue being the Life. This is the only way to be. This is the only way for humanity to change in order to enter the Doors to Heaven that are open now.
    “They will stay open until thenuntil such time as it all happens. And it will all happen very soon.
    “Bring the flock back home, my Son and my Daughter. Bring them back home. Do not let them perish. Do not leave them behind.
    “Show them the Way, show them the Light, and show them the Life!


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 24.06.17, 11:01
    Gdy wszystkie te koncepty zaczely nagle klebic sie w naszych glowach, bylo to niesamowite uczucie.
    Tak, chyba musi czuc sie ktos kto siada przy fortepianie po raz pierwszy w zyciu i odkrywa, ze skads zna instrument i wie jak na takowym grac. Jest to nieslychanie ekscytujace doswiadczenie, gdzie czlowiek przechodzacy przez cos takiego chce dzielic sie ze wszystkimi, ta nieslychana radoscia z odkrycia.

    Nie w celu przekonania, udowadniania - poprostu dzielenia sie. Trudne dla mnie do przekazania slownego, bo wymaga oczywistego talentu pisarskiego.

    Patrzac wiec na wersety we wszystkich ksiegach, ktore maja tzw przekazy od Boga widac od razu co zostalo dodane, zmienione, 'polepszone'. Smutny w sumie widok.
    Nasza Biblia nie wyglada az tak zle, gdyby ktos chcial sie pofatygowac i zrobic klasyfikacje.

    Koran jest zdecydowanie jednym z najbardziej raniacych, drazniacych i znieksztalconych wersji. Dowod? Jaki wiecej, niz spojrzec na obecny widok Syrii, Afganistanu, Iraku, Iranu, Pakistanu. Owszem, bylo sporo ingerencji z zewnatrz ale na 'litosc boska' kto nakazal tym ludziom aby do siebie strzelali w ramach sasiedzkiej rozrywki?
    Nikt, oczywiscie ale to powoduje ksiega majaca tzw przekazy od Boga.

    Jest to najbardziej potezne narzedzie, jakie mozna uzyc. Moze dzialac dla dobra ludzi lub doprowadzic do katastrofy calej cywilizacji. Pisalam o tym lat tutaj ponad 10c-temu, nie uda nam sie tematu religii ominac, bo takowa wszystko napedza.

    "Wojna swieta" w Koranie jest wojna ktora prowadzi kazda jednostka sama z soba aby stac sie lepsza osoba - dokladnie to co nasza Biblia mowi - aby stac sie Godlike. Jest to to samo, co nasza Biblia ujela jako walke z 'diablem', czyli swoja negatywna strona.
    Ogolnie i poza religia, dwie rozne funkcje, ktore kazdy z nas ma wbudowane. Mozliowsc aby byc 'dobrym' i takowe powodowac poprzez swoja dzialalnosc lub 'zlo'. Destruktywna dzialalnosc dla innych i w koncu dla siebie samego. Wszystko jest wyborem.
    Jest decyzja, ktora kazdy z nas kazdego ranka podejmuje...zrugac...lub nie. Tak proste i zarazem bardzo skomplikowane.
    Obecnie testowane w warunkach ekstemalnych. Mam nadzieje, ze nikt tutaj nie liczyl, ze milosc mozna najlepiej testowac siedzac w cieplym domku w papuciach, gdzie cale 'zlo' dzieje sie gdzie tam...
    Test jest prawdziwy i obecnie rozciagajacy sie na wszystkie nasze chrzescijanskie wartosci z powodu. Czy naprawde w nie wierzymy, czy tez to tylko maly 'bullshit', typu spodnie w nowym sezonie. Podniosla sie wiec ogolnie poprzeczka testu. Tylko tyle.

    Kazdego dnia jest nowy dzien...hahah...corny...nowy wybor.

    Z naszych prywatnych rozmow kawalek.

    “What do you choose? What do you choose? What do you choose, now?
    “And what are you choosing right now? What is your choice, your choice, your free will–based choice?
    “What is it that you’ve chosen? Is this your choice, always, always, for always?
    “I am asking you. I am not imposing on you. I am not telling you. I am not commanding you, nor am I making you do something. I am merely asking you.
    “You. That means all of you, not just youthe two of you herenot just you two. Each of you.
    “I am asking every human being, What is your choice now?
    “Your free will that is given to you will dictate your choice. And then the Universeor if you wish, Me, the Creatoris providing you with what you have chosen.
    “And this is the truth. What you ask for you will realize; it will become your reality. And here lies the answer to all of your pain or all your joy, to all of your anger or inner peace or frustration or desperation or sense of fulfillment, and so on.
    “The choice is yours.
    “Remember, I am experiencing as much as you are. So what you feel, I am feeling.
    “Do not think I am not feeling what you experience.
    “Do not think I am not feeling what you feel.
    “Do not think I am not feeling what you think.
    “Do not think I am not feeling what you do.
    “I do feel all of that and more. For I said to you, I am the Life. This is why you feel what you feel.
    “Next time, choose your own intentions wisely.
    “Next time, choose your own thoughts wisely.
    “Next time, choose your own feelings wisely.
    “Next time, choose your own words and actions wisely.
    “If you do not like what you feel, why don’t you change it? You have a free choice indeed. However, some of you seem to choose the same thoughts, words and actions all the time. Isn’t this telling you something?
    “If you are hurting, why do you continually choose thoughts or words or actions that cause more hurting?
    “If you are feeling frustrated, why do you continually choose thoughts, words or actions that lead you there?
    “Conversely, if you feel happy in a given instance, why do you discard that feeling of happiness?
    “Is happiness really dependent on external circumstances? Or is it driven internally? You know the answer.
    “That’s how it works.
    “In all of that, my choice always is, has been and will be one for you. It is Unconditional Love. And that’s what I feel for you. No matter how much pain of yours I may feel, I choose Love. That is my choice.
    “What is your choice, I am asking youyou twoyou my Daughter and you my Son?
    “What is the choice of your Brothers and Sisters. . . .?”


    --
    Kan_z_oz
  • maria421 24.06.17, 11:29
    Kan, pozwol ze ja tematy religijne bede kontynuowala w Twoim watku "Chrzescijanstwo vs. islam"
  • minniemouse 25.06.17, 08:36
    kan_z_oz napisała:

    Koran jest zdecydowanie jednym z najbardziej raniacych, drazniacych i znieksztalconych wersji. Dowod? Jaki wiecej, niz spojrzec na obecny widok Syrii, Afganistanu, Iraku, Iranu, Pakistanu. Owszem, bylo sporo ingerencji z zewnatrz ale na 'litosc boska' kto nakazal tym ludziom aby do siebie strzelali w ramach sasiedzkiej rozrywki?
    Nikt, oczywiscie ale to powoduje ksiega majaca tzw przekazy od Boga.


    Nie tylko. głownie to psychologia. wiem czy wiesz jak potężna siłą jest pranie mózgu od małego dziecka. a potem, gdy sie dorośnie, to się nawet nie chce uwierzyć ze to było bez sensu, oszustwo.
    Odrzuca się wiec "oświecenie", bo mozna tego zwyczajnie nie wytrzymać - świadomości ze to co miało być niezwykle ważne, wzniosłe, okazało się pospolite. i kontynuuje dalej.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kan_z_oz 25.06.17, 09:53
    Masz racje Minnie, jak zwykle. Ksiegi, religia byly najwazniejsze dopoki nie wynaleziono internetu. W miedzyczasie oczywiscie udoskonalono propagande, korzystajac z najnowszych osiagniec nauki w tym psychologii.

    Wiem, ze czasem 'jade' streotypowo - bez urazy, pisanie jest trudnym zajeciem. Nieslychanie sie ciesze na wszelakie spostrzezenia i jak najbardziej cieszac sie.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 26.06.17, 00:01
    kan_z_oz napisała:

    Ooo, tak, internet spełnia ogromna role w sianiu wszelakiej propagandy, ale imo indoktrynacja od wczesnego dzieciństwa w społeczeństwie niepiśmiennych dokonywana przez kilku wykształconych psychopatów jest najskuteczniejsza.
    Dlaczego kraje które wymieniłaś "celują w strzelaniu do siebie dla rozrywki?"
    Bo jakby nie było, jeśli jednostka (z której składają się armie ( a la z kamyczków usypana jest gora)) która nic sobą nie reprezentuje, nic nie potrafi - ani czytać, pisac, ani nie ma pieniędzy, nie sprawuje żadnej istotnej funkcji poza kiedyś dżihadem - czyli jest nikim i będzie nikim o ile nie dokona czegoś ważnego w imię Boga,
    wiec jeśli taka jednostka wychowywana (czyt =indoktrynowana) jest w duchu ze jest kimś bardzo bardzo bardzo ważnym, ba!, najważniejszym! bo jej przeznaczeniem jest najwyższa wartość w tym życiu (ważniejsza od edukacji, pieniędzy, stanowiska) czyli Święta Misja w imię Allaha (jihad) - to taka jednostka ma nareszcie sens życia. inaczej, po co żyć?

    I to jest bardzo niebezpieczne. I w ten sposób powstają fanatycy. czyli, ponownie, fanatyzm bierze sie głownie z niewiedzy. także jak kogoś popieprzy w łeb, ale to inna para kaloszy :)

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • minniemouse 26.06.17, 23:09
    Gorbaczow kiedys powiedział:
    "It all came together between us and the Americans, we looked at each other and exchanged culture.
    And a new world formulated."


    bardzo mi sie to podoba - "exchanged culture".

    Minnie



    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kan_z_oz 27.06.17, 10:04
    Ciekawe, bo wychodzi mi z dlugich rozwazan, ze jakkolwiek ewolucja zachodzi to nie dotyczy fizycznych zmian. Wszystkie te zmiany fizyczne sa efektem adaptacji, co oczywiscie nie zgadza sie z naukowymi definicjami.

    W mojej glowie wiec powstala nastepujaca teoria; wszystkie zmiany, ktore obecna nauka nazywa zmianami ewolucyjnymi sa tak napawde zmianami adaptacyjnymi, pozwalajacymi jednostce przystosowac sie do zmian srodowiska.
    Ewolucja dotyczy czegos innego - swiadomosci.
    Ok, wiem, ze nauka sie nie zgadza, religia wzywa do spalenia na stosie lub inna do ukamieniowania.

    Moze wiec dlatego nalezy sie przyjrzec??

    Z zapiskow;

    We seem to have a different definition or understanding of the word Evolution.
    “In my terms, Evolution translates into ‘mindful elevation of one’s consciousness to the point where any perceived separation is erased from the field of shared mind and all intentions, thoughts, feelings and actions are in the spirit of Oneness.’ For we All are One. And One is All.
    “When your consciousness is permeated with this sense of inner knowing, your actions are therefore vastly different since you consider All rather than being intensely preoccupied only with yourself.
    “This kind of Evolutionthe Evolution of Consciousnesssimply places sole responsibility on everyone. No matter how rich or poor, no matter how privileged or not, no matter how powerful or powerless, no matter how old or young . . . no matter . . .EVERYONE is responsible for everyone.
    “And there are no exceptions here; the politician, the ruler, the servant, the educated, the uneducated, the scientist, the simple-minded, the soldier, the civilian, the clergyman, the devotee, the husband, the wife . . .EVERYONE . . . and this is not done by force. This is simply the inner knowing with its outward flow, where All-in-One understands the law of reciprocity: Remember, “Whatsoever I have done unto my brethren. . . .”
    “Do you see how such Evolution can literally change the world in an instant, so that you all experience Heaven on Earth? Do you see how this can end all starvation, all suffering, all exploitation of humans by humans and the incessant abuse of the Earth’s resources by humans?
    “By contrast, in your terms Evolution is an outer focus on scientifically driven technological advancements in various fields of so-called evidence-based science.
    “Yes, your lives are basically dictated by your scientific evidence.
    “This approach to Evolution causes great imbalance in all life on Earth including human life. It simply discards any elements that cannot be proved by intellect- controlled ‘scientific’ minds. It is the nature of the left mind to discriminate against anything your eye cannot see, and your hand cannot touch, and your ear cannot hear. . . .
    “And yet Consciousness is not something your eye can see, your hand can touch, your ear can hear. It is invisible. Your left-minded science therefore associates its presence with and limits it to the human brain, for the brain is physical. You can see the brain and you can touch the brain, therefore your Consciousness must reside within the brain. This is the way of your scientific thinking.”






    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 28.06.17, 10:33
    Nie jest też powiedziane że 'science' i 'evolution' to nie jest jedno. ostatecznie wszystko otwarte do interpretacji. warto i o tym pomyśleć.

    M.

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kan_z_oz 05.07.17, 08:31
    Nieslychanie ciekawy temat. Moze wydawac sie dziwny dla wielu...
    Zaczne od tego jak swiadomosc zostala zdefinjowana w ramach naszych gadul;

    “Consciousness is a timeless and limitless field of energy transcending any boundaries and connecting all Life. And yes, the human brain is interwoven into the matrix of this electromagnetic field; however, human Consciousness is not limited to the brain. It is limitless.
    “It is through this limitless field of Consciousness that you are interconnected with other living things on this planet.
    “But how can you feel connected to other forms of life on the planet, and the planet herself, if your understanding of Consciousness is vastly hindered by your scientific minds insisting on proof?”

    Z tego powodu czujemy sie dobrze bedac w naturze gdzie kazdy moze odnowic swoje wlasne polaczenie z takowa.
    Z tego tez powodu czujemy sie niewygodnie w miejscach gdzie ludzie martwia sie/rozpaczaja/wkurzaja lub sa agresywni. Odczucia moga byc bardzo indywidualne, niemniej beda w zasiegu odbierania niewygodnego odczucia irytacji, fizycznego - odczucia jakby ktos kopnal nas w zoladek.
    Przebywanie w takich miejscach jest uciazliwe, meczacy gdzie ludzie czuja sie wyssani z energii, ktora najlepiej i najszybciej daje sie uzupelnic kawa i cukrem.

    Przebywanie w takiej energii nie jest zle. Ludzie, ktorzy towrza takie pole energetyczne tez nie sa zli. Sa chwilowo w zlym nastroju.
    Obecnie widze coraz wiecej miejsc gdzie jest absolutnie fantastyczne pole swiadomosci, gdzie czlowiek czuje sie, ze moze niemalze fruwac oraz drugi biegun, gdzie czlowiek czuje dokladnie odwrotnie.

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 05.07.17, 08:50
    Brzmi zle i dziecinnie. Jest to niemniej proste wyjasnienie do milosci bezwarunkowej oraz jak taka odczuwac.
    Intencja, okreslam to co jest przed sformulowaniem mysli, slowa itp. Intencja wychodzi z serca. Czysta i piekna z serca, ktore nie ma wiele trosk i ciezka, gdy serce jest zbytnio obciazone.

    Skoncentrujmy sie wiec na 'czystym sercu' - pure heart - tym samym tak dzielnie malowanym na obrazkach przedstawiajacych Jezusa z otwarta w pelni czakra serca.

    Fragment to opisujacy. Czyste serce jest produktem medytacji. Medytacja jest tym czym dla atletow jest trening. Czyste serce to klucz aby stac sie miloscia bezwarunkowa albo w procesie swiadomych medytacji, albo w efekcie przechodzenia przez zyciowe doswiadczenia, jako alternatywa dla tych ktorzy nie chca nic cwiczyc.

    The Way of the Heart
    “This has always been my main motive in sending you many Prophets throughout the centuries. One of the recent ones you crucified. The Master Teacher was showing you the way, the Way of the Heart, the way to return home; the way to recreate that Wholly reunion with Me. Wholly reunion with me: that is, whole and complete in contrast to partial and semi-committed.
    “‘I am the Way,’ he called. And he called everyone, but only some were willing to listen.
    “Will you listen to the Call now?For the time is now.
    “The Way of the Heart is a simple, step-by-step process that allows everyone, not just the anointed ones, to step outside the ego-driven mind and become Christed.
    “To become Christed means to open to and then allow the Divine spark of Light to permeate one’s Consciousness to the point where the Consciousness knows its own origin, the Divine.
    “For the word Christ means thatDivine spark of Light or Unconditional Love in My Mind, which is also present deep in your own heart. In everyone’s heart. So within each and every one of you liesan unawakened Christ who can be cultivated and awakened only through the heart. Not through the logical mind.
    “It is for this reason that these words were spoken: ‘Behold, I stand at the door [of your heart] and knock. Whoever opens to me, therein I enter. . . .’
    “And yet, it is the heart that your logical mind has despised, leaving you with a sense of abandonment within, a sense of a great void, a sense of something missing in your life. And it is that sense of an inner void that ultimately drives your reactive and self-compensating behaviours in an attempt to satisfy that inner longing.
    “It is your heart, not your logic, that will allow you to understand that All is One.
    “Everyone is a part of the Whole.
    “The moment you understand and accept that truth, you become whole and complete againthat is, Wholly . . . Holy. . . . Then, and only then, the perception of separation melts away.
    “As you are walking down the street and you see another walking past, you understand that it is you who is walking past you.
    “When you see a little child cry, you understand that it is you who is crying.
    “As you see another persona strangerhurt, you understand that it is you who is hurting.
    “And when you look at a tree or a bird in the sky, smell the forest, or hear bees hum, you understand and accept that these things are you.
    “It is you everywhere because we are all One.
    “This is when you have overcome the illusion of separation, when you have ended the dream of a moonlight walker, when you have returned homeand yet you are still in your physical form as before.
    “You still recognise the physical home you return to, you still remember your family whom you love dearly, you still may earn your living the way you did before, but deep inside there is that knowing of your true self.
    “Others around may look at you, not understanding what has happened, since they remember your physical ‘you.’ But this is only a resemblance that they are recognizing.
    “For you have transcended the illusion. You have conquered the fear of separateness and all other fears rooted in that same primal force. You now walk through Life spacious and empty inside, allowing your heartMeto guide you toward the grand purpose of your own life. It is through that spaciousness and emptiness within, that you trust Life, allow Life, accept Life, embrace Life and become Life. . . .Your true essenceyour hearthas that knowing. The knowing has been always within you, and at times you could hear that inner voice whispering lovingly, ‘I live inside your heart, and you live inside mine.’
    “And any time you hear that inner voice, you have a temporary feeling of Oneness. This is when we are together again. This is when your awareness of our Oneness appears. You have the knowing that you and I are One. And this is when tears of joy and tears of sorrow begin filling your eyes. It is the joy of being found again and sorrow for having been lost for a long time.
    “As you come to the knowing of who you truly are, your name is not important any more. I can call you by all the other names you had in various lives on this planet, but it will not make a difference anymore. And it does not matter, either, what you were doing before.
    “The only thing that makes a difference to you now is that you have discovered who you really are.”




    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 06.07.17, 12:05
    Wpisze troche z tego jak zrozumielismy wersety, ktore jak wyzej zamieszczone przeplywaja bardzo luzno, czesto i obficie przez nasza dwojke. Szczerze mowiac, na poczatku walczylismy okropnie z informacja plynaca widzac ja jako malo dostepna. Z czasem sie przyzwyczailismy, przyjmujac zasade zasugerowana aby pozbyc sie intelektu, wszystkiego co wiemy i zaczac przyjmowac info bez wzgledu na nasze poglady, wierzenia, strachy.
    Krotko, mowiac wymazac wszystko co wiemy i sie otworzyc na nowe koncepty. To wlasnie zrobilismy.

    Ekstraktem tych rozmow i rozwazan jest obserwacja nastepujaca; powtarzajaca spostrzezenia z poprzednich wpisow.
    Kazdy czlowiek jest miloscia i ma mozliwosci na praktykowanie takowej. Kazdy ma tez wolna wole i obrocic takowa w calkowie przeciwienstwo. Krotko mowiac - stac sie 'zlym'.
    Ogromna wiekszosc ludzi szuka, celujac kula w plot.
    Powtorze; aby stac sie miloscia bezwarunkowa nalezy miec dobre intencje i 'czyste serce'.

    Serce obciazaja emocje, tylko tyle. Nadmiar gniewu, zalu, zaloby, znieksztalcaja intencje.
    Praktyki medytacyjne wyrzucaja wiec nadmiar emocji, ktore kazdy odczuwa, bez wyjatku i kazdego rodzaju emocji. Zadna emocja nie jest zla. Emocje zaczynaja szkodzic jednostce gdy zaczynaja byc magazynowane, czyli przechowywane.
    Stad wzielo sie w chrzesciajanstwie 'wybaczenie'. Nie chodzi az tak bardzo o wybaczenie innym, chodzi o odkorkowanie zablokowanych emocji w jednostce. Powrot energii do przeplywu.
    Chodzi wiec o powrot jednostki do stanu co niegrzecznie opiesze jako 'I don't give a fuck'. Kazdy dba. Chodzi o czas o ile nie dluzej niz chwila - wtedy energia powraca do przeplywu.
    O to chodzi, nic wiecej.

    Oczywiscie jednostki, ktore nie znaja medytacji, sie o takowa nie otarly, nie wiedza, nie wierza i nie chca - maja inna droge - droge zycia, gdzie takowe rzucajac niesamowite wyzwania, najczesciej spowadzajace takowe jednostki na kolana osiaga dokladnie to samo - uwalnianie emocji metoda mlota przez glowe.

    Musze tytaj tylko dodac, ze medytacja tylko nieco lagodzi proces. Mlot jest toche lagodniejszy.
    Jest tez swiadomosc, czyli wiedza tego co czlowieka czeka i dlaczego.
    Maly comfort.

    Wrzuce wiec dalej, pare...rzeczy...ta rozmowa rozwaznia tak naprawde nie maja konca...

    Majac czyste serce i wlasciwe intencje nastepuje czas na stworzenie mysli.
    Wszystkie mysli sa wyciagane z tego co nazywa sie "Bliblioteka Universalna".

    Powtorze, nasze mysli nie sa formulowane w naszym mozgu. Wszystkie sa przyciagane/ wyciagane z Biblioteki (Universal Net).
    Selekcja zalezy tylko i wylacznie od tego co jest w naszym sercu/intencjach.

    W praktyce wyglada to jak bycie w ogromnej bibliotece. Prosze sobie wyobrazic tysiace regalow, tysiace ksiazek i nas w takowej.
    To jak sie czujemy, jak piszemy, jak mowimy i najwazniesze jak myslimy przesuwa nas w tej bibliotece do innych sektorow. A to wszystko jest podyktowane intencja.

    To wszystko zostalo ujete w Biblijnych wersetach; "Proscie a bedzie Wam dane".
    To wyzej opisane jest prawem atrakcji. Jest to bardzo skomplikowany koncept...

  • kan_z_oz 07.07.17, 13:41
    Tuz obok zmian klimatycznych bedzie tym co nas sprowadzi znowu do poziomu rownowagi - mam nadzieje - pewnosci zadnej.
    Jestesmy obecnie na etapie gdzie rewolucja informacji zostala juz opanowana. Zaczynamy powaznie wkraczac w rozne odmiany AI czyli sztucznej inteligencji.

    Nie jestem zadnym ekspertem w temacie - tlumacze jak rozumiem;
    Przemysl finansowy - ma juz technologie, ktora nazywa sie 'blockchains'. W skrocie ta technologia jest dla systemu bankowego tym czym internet byl dla mediow.
    Zupelny przewrot technologiczny. Informacja nie bedzie juz wiecej skladowana w centralnych systemach bankowych. Dzieki nowym rozwiazaniom bedzie dzielona miedzy uzytkownikami.
    Powstaje wiec wirtualny pieniadz, gdzie tranzakcje np; placenia wszystkich rachunkow beda w ten sposob uskuteczniane. "ledger" czyli rekord tranzakcji bedzie dzielony przez cala siec swiatowa, gdzie tysiace innych uzytkownikow potwierdzi prawidlowosc. Do tych tranzakcji bedzie mozliwosci dolaczania aplikacji - takich jak kontrakty prawne. Bedzie to tez najpewniej polaczone z medyczna baza danych uzytkownikow.

    Krotko mowiac, prywatnosc jaka znamy zniknie. Wszystko bedac dostepne i widoczne nie bedzie pozwalalo na manipulacje (oprocz bardzo zaawansowanych na najwyzszym szczeblu, czyli tych co uklad zalozyli - chyba?)

    Do tego nalezy dolaczyc rewolucje w przemysle zdrowotnym. Wiekszosc testow medycznych, diagnoz, powtarzajacych sie skryptow medycznych, monitorowania przewleklych chorob bedzie prowadzone przez aplikacje komputerowe w gwaltownie kurczacym sie swiecie zatrudnienia w dziedzinie medycyny.

    Dzisiaj zaczynajacy studia absolwent medycyny w krajach zachodnich ma pewnie 50-50 szanse na znalezienie zatrudnienia kiedykolwiek w zawodzie.
    Podobnie jak aptekarz - chyba nawet mniej. Ksiegowy, prawnik, wielu inzynierow, pilotow, kierowcow itp. itd.

    Na dzien dzisiejszy baza danych dostarczana tylko przez sam Facebook jest wystarczajacym zrodlem informacji aby po przeanalizowaniu profilow milionow mieszkancow danego kraju przewidziec, jakie slogany powinien glosic polityk aby elekcje wygral z dokladnoscia ponad 90%.

    Zaczynamy wiec wchodzic w faze gdzie nasze wybory zaczynaja byc fikcja, nasze zdrowie i finanse oraz wszystkie nawyki zrodlem publicznej informacji dostepnej dla pracodawcow, firm ubezpieczeniowych, rzadow i nie widze przed tym wszystkim ucieczki.

    Najprawdopodobniej bedzie musialo powstac wkrotce prawo miedzynarodowe, bo przepisy roznych krajow zachodnich sa obecnie sprzeczne. AU moze scigac rozmowy terorystow ale nie moze ich czytac, bo ci ostatni korzystaja z aplikacji Apple, ktore sa bronione prawem US (First Amendment).

    Nastepne pare lat bedzie wiec bardzo ciekawych, bo Zachod moze sie zamienic w fajne miejsce, gdzie bedzie mniej godzin pracy, moze nie az tak wysokie zarobki ale jakos w miare spokojnie dla milionow sredniej i "upper-middle" klasy, gdy sie okaze, ze w wieku 40 sa bezrobotni bez szans na uzyskanie podobnego zatrudnienia. Mam nadzieje, ze powstana jakies nowe alternatywy.

    Moze tez byc malo ciekawie, gdy sie okaze, ze kontrole przejal znowu 'tough boys club' gdzie pies zjada psa i zaczyna sie walka o przetrwanie. To moze zamienic zachod w druga Grecje lub Bolivie, gdzie paru bogatych siedzi za murem a reszta przymiera. Tego nie chcialabym widziec.

    Po to powstal koncept 'milosci' czyli przejscia do ludzkiego i humanitarnego podejscia do ludzi. Widze, ze to co obserwowalismy do tej pory w innych krajach III swiata moze zaczac dziac sie u nas. Mam nadzieje, ze zachod sie obudzi i otrzasnie z propagandy terorrystycznej.
    Mamy naprawde 'ciekawe' czasy na horyzoncie i obawiam sie, ze o ile ktos tutaj nie planuje zgonu w tym roku to doczeka.


    --
    Kan_z_oz
  • maria421 07.07.17, 14:38
    Kan, ja mam zwyczaj nie zabiarania glosu w sprawach o ktorych nie mam pojecia, a do takich naleza finanse i bankowosc. Wystarczy mi ze swoimi finansami potrafie zarzadzac :-)
    Coraz czesciej slyszy sie opinie ze niedlugo pieniadz jaki znamy- czyli banknoty i monety znikna, bedziemy placic tylko wirtualnie. Nie podoba mi sie taka wizja przyszlosci.

    Co do studentow medycyny- w Niemczech zaden student nie musi sie bac ze nie znajdzie zatrudnienia. Sa raczej problemy, ze starsi wiekiem lekarze rodzinni na prowincji nie maja komu przekazac gabinetow , bo malo ktory mlody lekarz po studiach w wielkim miescie chce wyjechac na prowincje.

    Podobnie jest z inzynierami. Sztuczna inteligencja jest jakby nie bylo, rzecza wtorna, jest stworzona i udoskonalana przez czlowieka, sama nie ma potencjalu do samorozwoju.

  • kan_z_oz 08.07.17, 03:58
    Mario, juz obecnie istnieja algorytmy, ktore lepiej diagnozuja arytmie serca, raka skory, piersi itp niz najlepiej wyksztalcony lekarz. Te algorytmy sie rowniez ucza od siebie w tempie, ktore przerasta wszystkie ludzkie mozliowsci...same sie wiec rozwija i szybciej niz lekarze...to tylko jeden naprawde malenki skrawek.

    W Australii, ktora nie jest technologicznie zaawansowana, mozna w aptece kupic prosty tester, ktory bada Twoje DNA. Maly patyczkek, ktory wklada sie do ust, pozniej do buteleczki i wysyla do laboratorium. W tydzien masz wyniki. Z tym, ze Twoje DNA i informacje, ktore dolaczasz porownuja Ciebie z milionami podobnych danych z calego swiata i te miliony informacji podaja Twoje wyniki. Jakie potrzebujesz witaminy, lub nie, co mozesz jesc lub nie jest wskazane, sklonnosci rodzinne jak cisnienie, choresterol.

    Kosztuje to tylko 99 AUD i to jest tylko malenki poczatek. Algorytmy analizujace te dane tez sie od siebie ucza i wykonuja w krotkim czasie to co kiedys robilo cale laboratorium w procesie dziesiatek testow medycznych...witaj w AI.

    Tez mi sie nie podoba ale to juz inny temat.

    --
    Kan_z_oz
  • maria421 08.07.17, 08:32
    Kanie, oczywiscie ze nowoczesna diagnostyka medyczna posluguje sie sprzetem wysokiej technologii, ale sama diagnostyka nie leczy, do tego potrzebny jest czlowiek, lekarz.

  • kan_z_oz 08.07.17, 10:06
    Mario, nie oznacza to wszyscy lekarze znikna. W sumie, ci na wsi pewnie na samym koncu.

    Na poczatku beda pewnie aptekarze. Tutaj od lat 10-ciu trwa bitwa miedzy rzadem/aptekami/wielkimi suprmarketami aby te ostatnie dostaly pozwolenie na sprzedawanie lekarsw na recepty. Nie robia tego, bo im nie wolno - czyli byloby to nielegalne.

    Duze apteki maja obecnie w sekcji lekarsw na recepty maszyny, ktore te leki wyszukuja i do kupujacego przynosi asystentka, ktore nie musi miec zadnych kwalifikacji famaceutycznych.
    Recepty maja 'code bar'. Maszyna bez bledu je czyta, szuka i tyle. Zastepuje to magistra. farmacji.
    Supermarkety wlasnie chca otworzyc takie dzialy z urzadzeniami.

    Sa tez plany, bardzo juz zaawansowane aby wsztkie recepty, ktre sie powtarzaja byly wydawane przez pielegniarki. Pacjent majacy nadcisnienie, obecnie uczeszczajcy do lekarza co dwa tygodnie, czy co miesiac na regularne wizyty i bez problemow wiekszych, widzialby tylko pielegniarke. Ta ostatnia ma wystarczajaco wiedzy aby zmierzyc cisnienie i ewentualnie zmienic dawki lub skierowac do lekarza.

    Lekarze w duzych miastach tutaj glownie przepisuja tabletki, daja skierowania na badania lub do specjalisty. Nie wykonuja natomist zadnych drobnych zabiegow.
    Pewnie najszybciej zaczna sie wiec zmiany wsrod tzw 'lekarzy rodzinnych'.

    Oprogramowanie jest obecnie tak skomplikowane, ze wpisujac symptomy, moze zrobic natychmiastowa analize, porownujac z poprzednimi problemami, chorobami i porownac z baza danych milionow innych podobnych przypadkow na koncu robiac to samo; skierowac do lekarza specjalisty czy lekarza, skierowac na dodatkowe badania lub dac lekarstwo. W takim ukladzie nie ma znaczenia kto wprowadza dane.



    --
    Kan_z_oz
  • maria421 08.07.17, 11:56
    Kanie, ja nie chcialabym swiata w ktorym roboty zastepuja czlowieka.

    Zle sie czuje jak gdzies dzwonie , wlacza sie automat i mowi "jezeli dzwonisz w takiej sprawei to nacisnij 1, jezeli w innej, nacisnij 2", chce kontaktu z zywym czlowiekiem. Lekarz rodzinny, czyli lekarz pierwszego kontaktu jest m. inn po to, zeby wysluchal naszych bolaczek, poza tym jako "lekarz rodzinny" powinien byc lekarzem znajacym rodzine, znajacym historie chorob w rodzinie.

    U mojego lekarza rodzinnego moge zrobic analize krwi i moczu, USG i EKG, a ostatnio nawet mi wrosniety paznokiec wycial bez kierowania do chirurga.

    Zapowiadaja tez ze niedlugo samochody beda jezdzily calkowicie automatycznie, czego ja tez nie chce, ja chce miec kontrole nad samochodem ktory prowadze, wszystkie gadgety maja mi tylko podniesc bezpieczenstwo jazdy.


  • kan_z_oz 08.07.17, 12:26
    Lekarza rodzinnego to moze Niemcy nie pozbeda sie tak szybko, za to samochodow bez kierowcow pewnie dorobia sie jako jedni z pierwszych. Mnie do tej pory straszy widmo naszego starego VW, ktory sam robil parkowanie rownolegle 8 lat temu.

    --
    Kan_z_oz
  • maria421 09.07.17, 17:18
    Powiedzcie mi, czy slyszeliscie juz o "ecosexuality" ??? Bo ja sie dopiero dzisiaj dowiedzialam. Zacofana jestem ?

  • jutka1 10.07.17, 07:28
    maria421 napisała:

    > Powiedzcie mi, czy slyszeliscie juz o "ecosexuality" ??? Bo ja sie dopiero dzisiaj dowiedzialam. Zacofana jestem ?
    ***********
    Co to jest?

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • maria421 10.07.17, 08:53
    jutka1 napisała:

    > maria421 napisała:
    >
    > > Powiedzcie mi, czy slyszeliscie juz o "ecosexuality" ??? Bo ja sie dopier
    > o dzisiaj dowiedzialam. Zacofana jestem ?
    > ***********
    > Co to jest?


    Fajnie Jutka, ze nie jestem sama z moja niewiedza w tym temacie :-)

    Ecosexuals .... are unafraid to engage in and embrace their erotic experience with the earth, such as bathing naked, having sex with vegetables or having an orgasm in a waterfall.[3] Stephens describes ecosexuals as people who "... are related to cyborgs and are not afraid of engaging in intercourse with nature and/or with technology for that matter. We make love with the Earth through our senses."[2]
    ...
    Ecosexuality is an orientation directed toward the non-human material world.


    (Wiki)

    Niedawno u nas w miescie mialo miejsce cos takiego :

    www.rtl-hessen.de/video/17342/oekosexueller-spaziergang-wenn-baeume-geliebt-werden




  • jutka1 10.07.17, 12:14
    Hmmm.
    It takes all kinds... :-)))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 11.07.17, 00:27
    Mario, to sa tzw 'tryndy'...haha (fads). Sa takowe tworzone przez jednostki, ktore sobie doskonale zdaja sprawe z nonsensu. Im wieksza bzdura tym wieksza ogladalnosc, w wielu ukladach klikalnosc na platformach.
    Klikalnosc oznacza ruch, takowy pieniadze od sponsorow reklamujace odpowiednie towary.
    Siedzi wiec sobie taki 'fader' i sie smieje w glos z tego jaki ON/ONA sa madrzey a reszta 'suckers' wessana zasuwa w normalnych prackach za polowe tego co jemu placa za wymyslania bzdur.

    Jedynym sposob aby z tym 'walczyc' to przestac klikac. Niestety ten 'shit' jest niezmiernie uzalezniajacy i jak juz czlek kliknie to jest wessany i wyssany, i oglada to gowno pomimo, ze wie, ze nie powinnien byl nawet otwierac. W zamian za to dostaje przez nastepne tygodnie tysiace spamu, wlaczajac wszystkie oferty Viagry, Prozaku, porn i seks shoppow...


    --
    Kan_z_oz
  • maria421 11.07.17, 08:58
    Kanie, oni juz wyszli poza internet i weszli do... swiatowej wystaway sztuki wspolczesnej "Documenta" ktora przez cale lato odbywa sie w moim miescie. Obok fantastycznego Parthenonu z ksiazek (zdjecie tu wklejalam) , jest tez "ekoseksualny spacer" z ktorego relacje telewizyjna tu zalinkowalam.
    Wszystko sponsorowane z pieniedzy podatnika.

    Problemem nie jest wiec sama chec zaistnienia, nie jest to , ze podstarzala i utyta gwiazda porno wpadla na pomysl zeby robic kase na "seksualnosci" ktorej jeszcze nie bylo , ale ze sie do tych idiotyzmow jakas pozytywna ideologie dorabia i to finansuje.

  • kan_z_oz 11.07.17, 10:49
    Nabycie 'fanow' to juz nastepny etap.
    Beda wiec wiece tych za, aby pozniej mogly powstac tych przeciw.
    Wszystko w imie wolnosci warzyw, jakby ogorkowi robilo roznice czy zrobia z niego mizerie czy 'doodle'

    --
    Kan_z_oz
  • maria421 11.07.17, 14:03
    kan_z_oz napisała:


    > Wszystko w imie wolnosci warzyw, jakby ogorkowi robilo roznice czy zrobia z nie
    > go mizerie czy 'doodle'

    :-))))))))))))))


  • minniemouse 12.07.17, 22:57
    maria421 napisała:
    Niedawno u nas w miescie mialo miejsce cos takiego :
    > www.rtl-hessen.de/video/17342/oekosexueller-spaziergang-wenn-baeume-geliebt-werden


    seks ze strumieniem wody? eeee, to przeca nic nowego....

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • minniemouse 12.07.17, 22:50
    maria421 napisała:
    > Kanie, ja nie chcialabym swiata w ktorym roboty zastepuja czlowieka.
    > Zle sie czuje jak gdzies dzwonie , wlacza sie automat i mowi "jezeli dzwonisz w
    > takiej sprawei to nacisnij 1, jezeli w innej, nacisnij 2", chce kontaktu z zywym czlowiekiem.
    Zapowiadaja tez ze niedlugo samochody beda jezdzily calkowicie automatycznie, c
    > zego ja tez nie chce, ja chce miec kontrole nad samochodem ktory prowadze, wszystkie gadgety maja mi tylko podniesc bezpieczenstwo jazdy.


    to mi przypomina ktoras prorocza powiesc Vonneguta gdzie wlasnie byly na wszystko roboty, ludzie sie zbuntowali, zrobili 'rajot', rozwalili uliczne roboty,
    ale za chwile zrobilo im sie przykro ze tak zespuli i zaraz jeden automat z napojami naprawili: "o, juz dziala, juz dziala!" :D

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • chris-joe 12.07.17, 22:58
    Ja jeszcze o guzikach w telefonicznych automatonach: W Quebeku wszystkie automatony zawsze, oczywiscie, po QC-cusku, dobra, pas de problem, zwlaszcza ze niemal zawsze jest i opcja angielska. Automaton mowi wiec: chcesz po francusku, wcisnij 1; chcesz po angielsku, wcisnij 9. A dlaczego, np. nigdy nie 2, albo chociaz 3. Zawsze 9! :)

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • kan_z_oz 03.08.17, 11:09
    Pomyslalam, ze wlepie. Jakos mi przyszlo i nie jestem pewna czy to dobry pomysl?

    Mam osobiscie bardzo mieszane uczucia w kwestii kim Bog jest oraz czym moze nie jest, biorac pod uwage moje stare poglady, ktore wyrosly z wychowania w kraju, gdzie takowy posiadal kompletnie odmienny wyglad.
    Jestem wiec gdzies obecnie w stanie miedzy mala rozterka w temacie i tysiacem pytan, ktore oczywiscie nie znajda odpowiedzi.

    Tak wiec rozumiem; jest to sila natury czy przyrody, bedaca poza wszelka kontrola (w szczegolnosci nasza).
    Jest to efekt kogos, kto bawiac sie klockami lego, buduje, burzy, uklada wbrew wszelkim obowiazujacym zasadom, znajdujac niesamowita przyjemnosc we wszystkich przedsiewzieciach. Co mnie zmusilo do pytania; gdzie MY, male 'ludziczki' w tym wszystkim sie znajdujemy??
    Nie musze chyba nadmieniac, ze nie bylo zadnej wyraznej odpowiedzi...raczej wzruszenie ramion...kochajace, szanujace, akceptujace - niemniej wzruszenie ramionami kogos, kto ma na barkach caly Wszechswiat, wszystkie uklady planetarne, problemy z tym zwiazane i nagle pytanie skads...bardzo nieistotne dla calosci calego systemu.

    Nie jestesmy wiec nawet na radarze, aby narzekac, bo to widze tak; Bog nawet nie dostrzega naszych problemow ze wzgledu na 'prymitywizm' naszej cywilizacji.
    Auc, to boli...

    Fragment z 2006.


    “I have created you in My image. That is My image. Not yours.
    “I do not possess any physical image. Although many of you have imagined God as some figure, and many of you have created various images of God, I do not have any of those images.
    “I am the Alpha and the Omega. I am ever present. I am here and there, and not just in one particular place or space. Therefore I cannot have any image.
    “I could create an image for myself if that were necessary. But it is not.
    “People would like to see my image. But they won’t.
    “I am the Creator. Your Creator. The secret and truth lie in co-creation. You have the same ability to create as I do. That means I created you, and you are co-creating your reality with me. Yes, you create your own reality and your own world. That way you are also co-creators of Me, not just of your life!
    “You have been told many times, “You are Gods!” That is what it means: You are creators and co-creators. There is nothing that happens by accident. It all gets created. And it gets created by you—by your intentions, thoughts, words and deeds.
    “This is a discovery, you think?
    “No, it is not. You have been told many times and over and over again: ‘You are Gods, indeed!’”

    “I am not a punisher. I have never punished you, nor will I punish you. It is you. You perform your daily duties as punishers, judges, assessors and critics. By doing so, you express so-called justice.
    “Justice measured by whom?
    “In the name of justice, or of being right, you create pain, hurt and frustration felt by the many; you create anger and hatred and a sense of vast injustice. You do that in every second, minute and hour of your lives. You judge and criticize yourselves and each other.
    “Did not I tell you? Did not I remind you so many times?
    “The one who judges his brother or sister judges me, and therefore judges himself.
    “This is how it works because that is how I created it. Please understand. . . .
    “I am sorry. I nearly missed the term Hell. I have just been asked about its existence.
    “I am sorry to disappoint you when I say that Hell does exist! But it is only in your mind. And what’s in your mind becomes manifested in your reality.
    “You have created your own Hell on your planet.
    “Hell is not a faraway place that you get thrown into at the end of your life when you disobey God!
    “There is no such a place!
    “Hell is simply the state of your mind! Remember this! For it is the most powerful statement you can have in your mind: If you do hold to Hell-like thought, your reality becomes Hell.
    “But there is hope for all those who believe they live in Hell: Start thinking otherwise. Start thinking and believing that here, on your planet, is the most wonderful, the most beautiful, the most magnificent place, where there is only Love and peace.
    “The moment you start doing so, your world will turn around in front of your very eyes! Your world becomes Heaven! Heaven on Earth!
    “This is it! There is no Heaven out there. It is also in your mind. You create either Heaven or Hell in your mind.
    “How?
    “You have a choice.
    “I am asking you, in every moment of your life, this very fundamental question: What is your choice right now? That means, Which of the two are you choosing right now, Heaven or Hell?
    “Life, as you know, is Me. I am the Life.
    “And Life is a constant process of creation with a constant change.
    “Life is the Process. Life is the Change.
    “I am in a constant process of creation. And change. Your scientists call it evolution. Your historians sometimes refer to it as revolution.
    “It is Me: the Creator and the Being Created. How wonderful and magnificent this process is!
    “What people have always searched for and attempted to identify (or, in their radical thoughts, even to touch), and what the world’s religions have tried to define, describe and finally write about, is . . . inside you all. What people are still searching for and questioning is around and inside them.
    “They live in it, participate in it, and actively or passively create it.
    “They create IT every day, they breathe IT in and out, and consume IT, and hear IT, and see IT, and feel IT, and sleep through IT, and enjoy IT, and often worry about IT. All these and more: IT is Life, and this Life, this processit is Me. It is Methe Creator.
    “And you are the created and creating. You are co-creating with me. You cannot not create. Whether you are active or passive about it, you still create. And then you either accept or reject the fruit of your creation. Then you either enjoy it, or you blame someone else for it.
    “This revelation might be confrontational for many. Based on religions and their image of Me, I am supposed to be a man with a grey beard. I am supposed to be very old, and I am supposed to clothe myself in white robes because white is the colour of Heaven. I am supposed to aid myself with a curved walking stick because of my seriously advanced age.
    “This is not the case! It’s not like that at all! Not at all! It is not what I look like.
    “I could choose to appear this way. I could choose to appear in any possible way. Yet I should not be imagined in any physical way. Some groups of people may have imagined Me that way, or they may have interpreted God’s messages that way.
    “That misinterpreted image of me is a barrier that guarantees that we remain separate from each other. And, simply, this is why today’s people perceive God the way that they do, which makes them separate from Him.
    “You have separated yourselves from Me. Through such a simple thing as my image!
    “I am not separate from you. Neither are you from Me.
    “We are all One. We are inseparable. We have never been separated, even physically. Only by your own devices have you thought you have been separated from your Creator.
    “People must understand that the God they have imagined does not exist. They must understand that the One who does exist looks different because I am different from the One you all have imagined. I have already told you several times, and I tell you once more, I am the Life. . . .”


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 10.08.17, 13:09
    No wlasnie. W ramach Uniwersalnego rozumu jest to paradoks.
    Zycie poprostu jest. Sa gorki, ktore mozna nazwac okolicznosciami ladujacymi czlowieka po grzbiecie parami; zle/zle, dobre/dobre, lub na przemian zle/dobre.

    Jesli Bog jest zyciem, to nie ma uciecki przed zyciem zycia. Takowe nalezy poprostu zyc w pelni. Nalezy robic wszystkie mozliwe szalone projekty, bedac w pelni swiadomym, ze krytyka z zewnatrz je pewnie powali. Moze nie?

    Nie ma wiec zadnego systemu co robic.
    Jest zycie by zyc, doswiadczac, przyjmujac, ze beda niespodzianki, testujace nas do granic i limitu.


    --
    Kan_z_oz
  • maria421 10.08.17, 18:17
    kan_z_oz napisała:

    > Jest zycie by zyc, doswiadczac, przyjmujac, ze beda niespodzianki, testujace na
    > s do granic i limitu.

    No wlasnie.
    Sensem zycia jest zycie.

  • kan_z_oz 14.08.17, 12:20
    Nie ma oczywiscie prostej odpowiedzi.
    "Gora" zawsze nalegala na jedna rzecz i zawsze tez wyrownywala przeszkody aby ta jedna rzecz sie odbywala - medytacja.

    Nie chce byc zbyt techniczna, bo medytacja takowa jest.

    Zaczne wiec moze od czegos co kazdemu jest bliskie?

    Modlitwa "Ojcze Nasz".
    Otoz, dla mnie jest to mantra, wymawiana w starozytnym arameik i sluzaca do 'dostrojenia' organizmu czyli balansowania energii.
    Zawsze ja wymawiam w jezyku oryginalnym, bo tylko w takowym cos dla mnie takowa robi.

    Zalacze wiec tekst fonetyczny oraz najblizsza wersje z youtube. Jest to wazne, mam nadzieje, ze dotrwacie i doczytacie do konca?

    Aab’woo-n, d'washem-'maayaa.
    'Nee-tahka-'daashahsh-'maakh.
    ‘Tay ‘tay, mal-‘khoo-tah.

    Ne-'whay tse-vye-'naakh,
    Ai-ken'nah d'washem-'maayaa
    Op-'aarehah.
    'How-lan laach-'maa
    Tsoon-'khonen ya-'maanah.

    Wash-'woklan how-'bayn,
    Ai-ken'naa dapha'naan
    Shwaa-khen el-haia-'bayn.

    'Oo-lah ta-'laan el-nis'yo-nah,
    'E-lah pa'tsan men-'beeshaah.

    Mat-'haal, del-ak'heel, mal-'khootah,
    Oo-'hailah,oo-tish-'bahta.
    Laah-'lam al-'mee-n.
    'Amayn.

    www.youtube.com/watch?v=ROM5EpCQUlg
    Dzwieki z nagrania z youtube sa bardzo ladne i melodyjne. Moje doswiadczenia z intonacja sa odmienne. Jest to produkcja dzwiekow, ktore nie sa mile dla ucha ale mile dla serca..

    Aaa jest wiec dlugie i bez konca. Wydobywa sie z niskiego C, gdzie caly brzuch wibruje.
    Buu, w tym samym wykonaniu, na wydechu gdzie nastepuje dlugie Nnnn.

    Pierwsza linia tzw 'modlitwy' zawiera wszystkie mozliwe dzwieki, ktore maja na celu dzialac na 5 glownych ludzkich organow. Mam na mysli, uwalnianie nadmiaru niepotrzebnych emocji z takowych.
    Reszta modlitwy to sekwencje takowych dzwiekow, ktore robia to samo tylko w glebszym wymiarze.

    Abbwon - dloszemaja, jest wiec kombinacja dzwiekow, ktora dziala na nerki, watrobe, pluca, zaladek/trzystke, serce.
    Intonacja i dzwieki usuwaja nadmiar nieporzadanych emocji ze wszytkich tych organow.

    Modlitwa jest wiec tym, czym jest strojenie instrumentow dla orkiestry. Moge powiedziec to z pewnoscia bo cwicze prawie codziennie...cudo.
    Usuwanie nadmiaru emocji z wyzej wymienionych organow zapewnia zdrowie. To jest ta fonntana zdrowia czyli kielich dlugowiecznosci o ktorym wspominaja stare zapisy.
    To jest 'holly grail' , czyli fontanna zycia.

    Dalej jest nastepny prog - nalezy byc gotowym na powyzsze nauczania.
    Toobwajoon - czyli gotowym niczym owoc na drzewie - nastepny rozdzial nauczan.
    Oczywiscie Jezusa, bo takowy zlozyl modlitwe jak i cala reszte.

    Sama "gora" na temat - The Way of the Heart

    “This has always been my main motive in sending you many Prophets throughout the centuries. One of the recent ones you crucified. The Master Teacher was showing you the way, the Way of the Heart, the way to return home; the way to recreate that Wholly reunion with Me. Wholly reunion with me: that is, whole and complete in contrast to partial and semi-committed.
    “‘I am the Way,’ he called. And he called everyone, but only some were willing to listen.
    “Will you listen to the Call now?For the time is now.
    “The Way of the Heart is a simple, step-by-step process that allows everyone, not just the anointed ones, to step outside the ego-driven mind and become Christed.
    “To become Christed means to open to and then allow the Divine spark of Light to permeate one’s Consciousness to the point where the Consciousness knows its own origin, the Divine.
    “For the word Christ means thatDivine spark of Light or Unconditional Love in My Mind, which is also present deep in your own heart. In everyone’s heart. So within each and every one of you liesan unawakened Christ who can be cultivated and awakened only through the heart. Not through the logical mind.
    “It is for this reason that these words were spoken: ‘Behold, I stand at the door [of your heart] and knock. Whoever opens to me, therein I enter. . . .’
    “And yet, it is the heart that your logical mind has despised, leaving you with a sense of abandonment within, a sense of a great void, a sense of something missing in your life. And it is that sense of an inner void that ultimately drives your reactive and self-compensating behaviours in an attempt to satisfy that inner longing.
    “It is your heart, not your logic, that will allow you to understand that All is One.
    “Everyone is a part of the Whole.
    “The moment you understand and accept that truth, you become whole and complete againthat is, Wholly . . . Holy. . . . Then, and only then, the perception of separation melts away.
    “As you are walking down the street and you see another walking past, you understand that it is you who is walking past you.
    “When you see a little child cry, you understand that it is you who is crying.
    “As you see another persona strangerhurt, you understand that it is you who is hurting.
    “And when you look at a tree or a bird in the sky, smell the forest, or hear bees hum, you understand and accept that these things are you.
    “It is you everywhere because we are all One.
    “This is when you have overcome the illusion of separation, when you have ended the dream of a moonlight walker, when you have returned homeand yet you are still in your physical form as before.
    “You still recognise the physical home you return to, you still remember your family whom you love dearly, you still may earn your living the way you did before, but deep inside there is that knowing of your true self.
    “Others around may look at you, not understanding what has happened, since they remember your physical ‘you.’ But this is only a resemblance that they are recognizing.
    “For you have transcended the illusion. You have conquered the fear of separateness and all other fears rooted in that same primal force. You now walk through Life spacious and empty inside, allowing your heartMeto guide you toward the grand purpose of your own life. It is through that spaciousness and emptiness within, that you trust Life, allow Life, accept Life, embrace Life and become Life. . . .Your true essenceyour hearthas that knowing. The knowing has been always within you, and at times you could hear that inner voice whispering lovingly, ‘I live inside your heart, and you live inside mine.’
    “And any time you hear that inner voice, you have a temporary feeling of Oneness. This is when we are together again. This is when your awareness of our Oneness appears. You have the knowing that you and I are One. And this is when tears of joy and tears of sorrow begin filling your eyes. It is the joy of being found again and sorrow for having been lost for a long time.
    “As you come to the knowing of who you truly are, your name is not important any more. I can call you by all the other names you had in various lives on this planet, but it will not make a difference anymore. And it does not matter, either, what you were doing before.
    “The only thing that makes a difference to you now is that you have discovered who you really are.”

    --
    Kan_z_oz
  • xurek 15.08.17, 22:40
    mam pytanie: znasz osobiscie ludzi, ktorzy osiagnieli ten stopien swiadomosci? jezeli tak, jak odmienilo to ich codzienne zycie?

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • kan_z_oz 16.08.17, 10:46
    Odpowiem szczerze. Mam oczywisty problem ze wszystkimi wiadomosciami plynacymi z oczywistego zrodla. Moje wyobrazenie osiagniecia tego stopnia swiadomosci wiaze sie z 'nirvana'.
    Ok, wiazalo sie do tej pory. Obecnie zredukowalam swoje oczekiwania. Dziala, ale nie tak jak myslalam. Pewnie wiec tez nie zaspokoi to oczekiwan innych ludzi.

    Gdyby ktos mial obecnie tak wysoki poziom swiadomsci pewnie albo by skonal z bolu, albo zostal zabity jak Jezus. Nie oznacza to, ze teoria nie dziala. Dziala tylko czesciowo w spoleczenstwie o niskiej swiadomosci.

    Odpowiadajac wiec wprost; nie znam nikogo komu odmieniloby to zycie w sposob wyzej opisany. Sama sie zastanawiam na ile odmienilo to nasze zycie a na ile bylo to nasza praca 'targania wlasnymi recami'? Odmienilo niemniej.

    Jestesmy pionierami - caly nowy rodzial przed nami. Ja potrzebuje sporych funduszy aby moc dalej kontynuowac, gdy znowu przyjdzie czas.
    Wsadzilismy w to wszystkie nasze oszczednosci. Mysle, ze okolo 500K.
    Temat jest bez konca...i moze nawet takowego mozemy nie doczekac.

    Jedna rzecz jest pewna i to moge potwierdzic; jestesmy zdrowi jak byki i to z cala pewnoscia moge opisac.

    Przejde wiec do czesci technicznej buczenia "abwoon dloszmaja" bo takowa dziala na dzien dzisiejszy.

    Dzwieki dzialaja na glowne organy;
    - nerki; takowe akumuluja glownie emocje strachu. Dzwiek w medytacji usuwajacy nadmiar tej emocji jest pomiedzy niskim ARrrr i gardlowym Rchrr. Nieco podobne do zwyczaju z karate, gdzie zawodnik wydobywa podobny dzwiek, tlumaczony u nas jako 'kiia' z naciskiem na dluigie i 'hrapowate' ar.

    -watroba; ma tendencje kumulowania gniewu i agresji. Nie powinno wiec chyba nikogo dziwic, ze ludzie pijacy alkohol i oslabiajacy w ten sposob ten organ moga miec tendecje do epizodow niespotykanej agresji.
    Dzwiek uwalniajacy nadmiar tej emocji to gardlowe Szss.

    -zoladek/trzustka; kumuluje emocje obsewsynego skupia sie na problemach czy sytuacjach. Akademicy skupiacy sie na jednym problemie, gdzie jest on analizowany miesiacami. Do tego organy te kumuluja zazdrosc.
    Dzwiek uwalniajcy emocje - Uuu.

    -pluca; w glowniej mierze kumuluja smutek, zal, rozpacz czy zalobe i niepokoj.
    Dzwiek uwalniajacy takowe emocje to Siaaaah. Brzmi to bardziej jak syczenie weza Sssiah.

    -serce; kumuluje nadmiar wszystkich emocji, doprowadzjac do zbyt wczesnego zejcia na 'zawal' i ' udar'. Dotyczy glownie Panow, bo takowi sa bardzo mescy. Glowna emocja, ktora dotyka serce jest nadmiar wspolczucia, do tego stopnia, ze sie czuja bol innych i ich troski.
    Dzwiek pomocny to dlugie Uuuu, niemniej brzmi jak Luuuuu.

    Medytacja transcendentalna zostala zlozona przez Jezusa aby wymazac emocje zwiazane z dlugami karmicznymi, czyli emocjami utkwionymi w naszych organach.
    Przyklad; genetycznie dziedziczenie chorob - wymazanie dlugu karmicznego, wymazuje cale genetyczne polaczenie nasze z rodzicami i chorobami.
    Bardzo rozlegly rozdzial, gdzie nie ma mozliwosci wchodzic na malym 'blogu'.
    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 20.08.17, 07:02
    :)
    mnie sie wydaje, na podstawie opisow ile roboty wykonujecie w ogrodku i przy domu to z samej tej roboty na powietrzu - przeciez fizycznej na zewnatrz, i jakby nie bylo ogrod jest relaksujacy i satysfakcjonujacy - juz mozna sie duzo lepiej poczuc : )

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kan_z_oz 20.08.17, 10:42
    Pewnie, ze tak. Ogrod nie tylko relaksuje ale daje czlowiekowi 'kopa' do funkcjonowania.

    Niemniej, ogrod i wies to dopiero 4,5 roku. Przed bylo Sydney, czyli zycie w duzym miescie.


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 20.08.17, 11:26
    Pomyslalam, ze rozwine. Oczywiscie w chrzescijanstwie nie ma karmy. Wystepuje w hinduizmie obficie, a buddyzm odnosi sie do takowej bardziej w ukladzie przyczyna-efekt.

    Nie jest to tez poparte zadnymi badaniami naukowymi - chyba?

    Nalezy wiec spojrzec jako koncept filozoficzny.

    Niemniej opisze wlasne doswiadczenia...

    Na poczatku, gdy zaczelam tutaj pisywac na ww tematy, czyli gdzies okolo 2004, oboje zaczelismy przechodzic przez bardzo dziwne hustawki emocjonalne.
    Uderzylam wtedy 40 i bardzo racjonalnie sobie tlumaczylam wszystkie emocjonalne zawirowania kryzysem 40-to latki. Podobnie tez widzialm z mezem jak i takowy swoje wlasne hustania.

    Potrafilam sie wiec budzic sobotnim rankiem przy perfekcyjnej i slonecznej pogodzie z najobrzydliwszym poczuciem samotnosci, kogos kto nie ma rodziny, zadnych przyjaciol, zycia, gdzie po domu krzatal sie Pan maz, biegal pies i dorastajacy syn.

    Bylo to meczace, niepokojace i wkurzajace. Widzialam chalupe starej kobiety, gdzie tygodniami we snie, w chwilach mojego zamyslenia takowa krzatala sie po malym domku. Znalam wiec kazdy szczegol, mebel, stare tapety na scianie, mala kuchnie z widokiem wychodzacym na nieograniczone niczym pofalowane pola i lasy.

    Widoki byly piekne. Domek w sumie niczego sobie. Za to uczucie niesamowitego opuszczenia i samotnosci mniej.
    W ogromnym zapuszczonym ogrodzie byl basen. Wielki, porosniety mchem z metna woda. Basem wymagal solidnego czyszczenia.

    W tym basenie ta kobieta z dlugimi siwymi wlosami popelnila samobojstwo. Dziesiatki razy czulam wiec wode tonacej osoby rozrywajacej pluca, duszenia sie miedzy wodorostami.

    Ok, nigdy w zyciu sie nie topilam, nie bylam opuszczona, zaniedbana. Wrecz przeciwnie. Plywam jak ryba od dziecka i kocham wode.

    Niemniej gdzies w glebi mam gleboka obawe przed byciem opuszczona przez bliskich oraz co odkrylam niedawno probujac nurkowac na rafie, ogromny strach nurkowania, do punktu absolutnej paniki.

    Mysle, ze na dzien dzisiejszy obydwie zmory mam pod kontrola, ale pamiec wydarzen z poprzednich zyc, ktorych az dokladnie nie pamietam i nie chce, jest gdzies zakodowana.

    Budzenie sie, zwracanie pamieci - na tym to polega - wchodzenie w najglebsze zakatki podswiadomosci z poprzednich zyc i 'uwalnianie'. Oznacza to emocjonalne przezywanie tych tragicznych epizodow w trakcie medytacji, gdzie oddychanie pozwala na wyrzucenie tych obciazen.

    Siadajac wiec do medytacji transcendentalnej na poczatku czlowiek czuje sie dobrze i relaksuje ale nie do tego ona sluzy. Dalej zaczynaja sie wiec stany emocjonlane, ktore krotko mowiac mozna opisac jako 'niepokojace'. Z czasem czyli z praktyka zaczynaja takowe sie stabilizowac.

    Zajmuje jakies 6-9 miesiecy regularnych praktyk, aby wyrzucic caly 'smietnik' karmiczny, czyli emocje ze wszystkich poprzednich zyc z najglebszych zakatkow podswiadomosci i nadswiadomosci.

    Zadna terapia, hipnoterapia nie jest w stanie wejsc az tak gleboko.
    Po tym wiec 'buczeniu' gdzie czlowiek sie samo-leczy, nadchodzi nastepna faza, cichej medytacji gdzie to wszystko sie dzieje.

    Tam wiec dotarlismy, do tego punktu co uwazam za osobisty sukces kogos nie jest zadnym materialem medytacyjnym.

    Co to oznacza praktycznie? o men nie wiem nawet gdzie zaczac...caly nowy swiat.


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 20.08.17, 12:24
    Wiem, ze moze byc zbyt duzo ale kto wie, kto jest gotowy i chce wiecej a kto bedzie protestowal przeciw?

    Obcowanie z Diviane jest nieslychanie absorbujace. Czlowiek nie chce wracac do 'normalnego' zycia. Mozna bujac miedzy wszystkimi nasza planete absorbujacymi pytaniami i bawic sie odpowiedziami - gdzie nie ma zadnej pewnosci.

    Wkleje kawalek na temat z ostrzezeniem, ze trudne.
    Ja lubie. Jest to jak patrzenie na rzezbe stworzona przed tysiacleciami, gdzie kazdy sie zastanawia co to jest i kazdy ma teorie, gdzie nic nie pracuje...

    Enjoy and bon voyage.

    "“The Cosmos is like an enormous hologram duplicated an infinite number of times. He, he, hethat’s novel, isn’t it? A hologrambut not just one: infinite holograms.
    “Wasn’t this said before and vastly misunderstood ?‘In my Father’s house there are many mansions. . . .’
    “The Cosmos is not just multidimensional but multiexistential, multirepresentational, multiemotional, and multi-multi. . . .
    “Your left mind cannot comprehend such a concept, for there is nothing you know that has any resemblance to It.
    “Living in your dualism, you become limited by its limitedness: If it’s black, then it cannot be white; if it’s cold, then it cannot be hot; and so on. . . .
    “And yet the Cosmos operates in multi-isms, infinite-isms.
    “Everything is possibleand possible at once. With black, you can have white, and many more colours; with cold, you can have hot and many other temperature variations; you can have this and that, and everything else at the same time; and so on.
    “What does this mean to you, living in your earthly dualism?
    “Simply, it means that you are a part of it all!
    “You exist here, on Earth, but you also exist everywhere else. . . .
    “You think a thought here, but your thought is thought everywhere else. . . .
    “You feel Love here, but your Love is felt everywhere else. . . .
    “This is how grand you are. This is how big you are. This is how unlimited you are.
    “In fact, everythingand I tell you everythinghas sprung forth from you. . . .
    “For you are the Earth, you are the Cosmos, you are Me.
    “What you call time is not time. What you call space is not space. What you call God is not God.
    “You mixed things up a little bit. And that mix-up is a result of your left-minded or logical thinking.
    “When you open your right mind, or heart, you will have accessed the unlimitedness of All. For it is your heart that is your doorway to Heaven. And only through your heart can you enter the Kingdom. And then it will dawn upon you how much you have limited yourself in your left-minded attempts to understand . . . but your logical mind cannot comprehend what it cannot visualise or what it has not experienced.
    “So, what is time? Time is the relationship between Thoughts and memories. So you thinkor a Thought arrives at your mind, because you really don’t think on your ownand then your mind will relate the Thought to a memory it has had in the Matrix. That relation between the Thought and the memory is time.
    “And what is space? There is no such a thing as space . . . empty space. There is only one timeless and limitless energy field. But the gaps between memories in that field are what you can call space. Gaps between memories and Thoughts in relation to memories . . .space and time.
    “And in all that, Unconditional Love is the overriding button. If you are Love, if you truly forgive, then that time and space collapse, for the energy behind the thought and the memory has been transformed. . . .”


    Wiecie, sa praktyczne aspekty takich rozmow; mozna sie dowiedziec kto zabil JFK, gdzie leza zagrzebane zapisane nauczania Jezusa. Kto jest najwiekszym zagrozeniem obecnie na swiecie wedlug nazwiska i majac cala ta wiedza mozna zrobic absolutnie nic, dopoki ludzie nie sa gotowi.
    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 08.09.17, 12:11
    Jak wpisalam powyzej - istnieje cos ponad nami, cos co ma swoja wlasna inteligencje, plany dla Wszechswiata oraz w tym - naszej planety.
    Plany sa w sumie proste.
    Przypomne.
    Musimy przejsc ewolucje, bo nasza technologia jest najwiekszym dla nas samych zagrozeniem.
    Ewolucja musi pojsc w strone 'milosci', czyli ogolnie malo zrozumialego konceptu, gdzie kazdy biorac odpowiedzialnosc za siebie samego oraz wszystko wokol niego samego, zrozumie, ze nic nie jest przypadkiem. Wszystko jest tylko wypadkowa dzialania, mowienia i myslenia.

    Nie mamy pozwolenia na nastepny konflikt globalny...period.

    Beda wlaczone mechanizmy, ktore zrobia wszystko aby powstrzymac tych, ktorzy takowy planuja. "Dog eats dog", tylko, ze ten "dog" jest naprawde duzy i nie widze mozliwosci na negocjacje czy takowego powstrzymanie. Ten "dog" ma tez juz dosc 'zabawy'. Ustalil tez granice czasowe.

    2000 lat od urodzin Chrystusa. Dokladnie, tylko niedokladnie, bo czas jest liczony wedlug 'divine' a nie naszego czasu. Jezus urodzil sie nieco pozniej...haha

    Sad ostateczny - to obserwujemy - i znowu, glownie sami sadzacy siebie samych oraz oczywiscie innych.
    Klimat nas polaczy. Klimat oraz wszystkie inne dziedziny zycia; ekonomia, finanse, kazdego indywidualne wyzwania.

    Co nastepnie? Nie wiem. Kazdy musi zrobic swoje wlasne przemyslenia. Po to mamy umysl aby analizowac, pytac, sprawdzac do punktu, gdzie kazdy zacznie miec swoj wlasny obraz.

    Powodzenia.

    Ja widze zakonczenie dobrze, chociaz bedzie spory okres czasu ogromnych niedogodnosci dla milionow.

    --
    Kan_z_oz
  • xurek 11.09.17, 21:27
    Abwoon d’baschmayo. Dzieki Kanie za te wskazowke.

    Od kiedy przeczytalam Twoj post modlitwa zajmuje mnie prawie kazdego dnia. Wglebiam sie w poszukiwania wymowy, tlumaczen, melodii, okolicznosci powstania. Nieraz zaslyszane na youtubie glosy mnichow wtoruja moim snom przez cala noc.

    W efekcie ubocznym znalazlam grupe aramejskich chrzescjanskich raperow, ktorzy wieczorami rozszerzaja moje horyzonty, odkrylam klasztor Mor Gabriel, etymologie, historie i zydowsko-aramejska wymowe imienia Jezus, i po raz pierwszy w zyciu zastanowilam sie emocjonalnie nad tym, jak to jest umierac na krzyzu.

    Wybralam najbardziej bliska mi melodie i zydowsko-aramejska wymowe i nauczylam sie pierwszych czterech wersow. Wlaczylam je do moich porannych modlitwo-medytacji. Nie jestem pewna, czy mnie to do czegokolwiek zbliza, ale zwieksza to poczucie mojej harmonii ze sama soba. Podoba mi sie mysl, ze cos tak starego i ciaglego jest czescia mojej codziennosci.

    Dziekuje. Jezeli naucze sie kiedys nagrywac wlasny glos i wklejac go jako linka do foruma, to Ci zaspiewam :)




    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • minniemouse 12.09.17, 02:10
    a ja wam zadroszcze bo ja nie mam cierpliwosci na medytacje.. chyba mam adhd.


    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • maria421 12.09.17, 09:26
    Po podrozy do Izraela, juz ponad 5 lat temu, odkrylam Ana Bekoach, kabalistyczna modlitwe i stwierdzam ze "cos w tym jest" , na mnie dziala jak balsam :

    www.youtube.com/watch?v=1EdL_TLbHsg

  • minniemouse 13.09.17, 00:54
    a moglibyscie tak pamietac z raz ze ja jestem gluszec i potrzebuje subtitles?? :D
    wiem ze to trudne ale byloby mi doprawdy milo..

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kan_z_oz 13.09.17, 11:32
    Ciesze sie Xurku, ze Ci sie podoba i dobrze na Ciebie dziala.
    Pewnie, ze chcialabym uslyszec Twoje brzmienie Abwoon na YouTube w wersji spiewajacej.
    My sobie tylko buczymy bo nie jestesmy zbytnio muzykalni.

    Slyszalam niemniej dziewczyny spiewajace te wersety u nas medytujace i bylo to niesamowite.

    Minnimouse - adhd jest prawie norma na zachodzie w odniesieniu do siedzenia cicho i medytowania. Oddech i buczenie dzwiekow jest praktyka, gdzie sie koncentrujesz na oddychniu i produkowaniu dzwiekow. Jest to wiec cwieczenie fizycznie, ktore kazdy moze wykonac bez wzgledu na adhd.

    Mario, fragment nagrany na YouTube jest nam znany we fragmentach. Jest to archaiczny jezyk Jezusa, uzyty do produkowania Jego nauczan ( Beatitudes). Nie dziwie sie, ze przykul Twoja uwaga. To bedzie moj nastepny post na ten temat na tym watku, wlasnie to opisujacy.

    Rozpoznalam wiele zdan i je znam.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 14.09.17, 01:08
    kan_z_oz napisała:

    Minnimouse - adhd jest prawie norma na zachodzie w odniesieniu do siedzenia cicho i medytowania. Oddech i buczenie dzwiekow jest praktyka, gdzie sie koncentrujesz na oddychniu i produkowaniu dzwiekow. Jest to wiec cwieczenie fizycznie, ktore kazdy moze wykonac bez wzgledu na adhd

    Kanie latwo mowic. rzecz w tym ze jak sie ma adhd czy moze lepiej add to sie latwo nudzi a nuda vqrvia..
    jak nie masz to nie zrozumiesz.
    ja przy tym chyba nie mam typowego adhd, bo potrafie sie tez zawziac na czyms. np posadz mnie przy gorze poplatanej wloczki a nie ma takiej ktorej bym nie rozsuplala. bede siedziec miesiac ale pokonam dziada! z kolei gdy jest np tekst ktory CHCE - musze! przeczytac (np manual albo kontrakt) ale mnie nie zajmuje to po pierwszym zdaniu oczy zachodza mgla, mysli odplywaja hen w fantastyczna przestrzen. czytam i nie mam pojecia co czytam. wiec niby bucze sobie a mysle, mysle, mysle, myslami juz gdzie indziej.... a tak bardzo przeciez chce!!!

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • minniemouse 14.09.17, 01:13
    btw
    Przepraszam!!! Mario.

    bylo tak: w pierwszym odruchu zobaczylam ze na klipie nie ma znaczka cc, i na wstepie byla dziewczyna. wiec mysle sobie 'no tak, jasne, kolejny klip bez napisow' i sie sieklam.
    Dzisiaj znowu kliknelam, ale pojechalam dalej, patrze no oczywscie, zawsze tak jest, tylko narozrabiaj i sama siebie kopniesz w de :D
    Napisy, same, byly dalej.

    Sorry.

    Minnie

    --
    * Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić. *
    Stanisław Tym
  • kan_z_oz 14.09.17, 10:03
    Dlugie i nudne – ostrzegam.

    Ponizej sa nauczania Jezusa, ktore byly szczegolowymi krokami prowadzacymi do osiagniecia pelnej swiadomosci. Swiadomosc ta okreslana jest jako “Christ Consciousness”. Jest to ta swiadomosc, ktorej zalazek kazdy z nas ma w sercu. Takowa swiadomosc moze byc kultywowana poprzez regularne praktyki, ktore Jezus nauczal. Celem tego jest aby stac sie “Christed or Christened” czyli jednostka ktora osiagnela pelnie swiadomosci jaka mial Jezus.
    Zalacze tlumaczenie starozytnego Arameik na wersje angielska. Gdy tekst zaczal plynac plynely tez bardzo szczegolowe wyjasnienia jezykowe, dlaczego tekst arameicki powinien w wersji angielskiej brzmiec tak a nie inaczaj. Bylo tego tyle, ze wyszla by osobna ksiazka -
    tylko to tlumaczaca.
    Obecna wersja znana powszechnie jest w sumie prawidlowa tylko nieslychanie splycona.

    Dla Nas jest to praktyczna instrukcja do medytacji, ktora praktykujemy oraz tego jak takowa zaczela wplywac na nas samych oraz nasze zycie.

    Zgadzam sie wiec w pelni z wersja rozszerzona bo wlasnie to obserwowalismy i niemalze do konca. Utknelismy gdzies okolo punktu 8-mego. Musze stwierdzic, ze to co napisane jest w punkcie 8-ym i 9-tym, przeszlo nasze wszelkie oczekiwania. W zyciu nie doswiadczylam czegos podobnego. Przestraszylo mnie to tak okropnie, ze reszte juz znacie – ucieklismy na wies. Przestraszylo mnie nie to co przeczytalam tylko to czego doswiadczylismy.
    Nie mam jakiejs wiekszej urazy, rozumiejac proces, tylko pomyslalam sobie, ze mozemy zakonczyc jak “Jozek” (Jezus). Obecny swiat nie wydaje sie gotowy...
    Tak wiec wyglada receptura Divine abysmy stali sie miloscia.

    Mam tylko cicha nadzieje, ze gbyby znalazly sie miliony majace prawdziwa chec wdrozenia tego w zycie to byloby to duzo latwiejsze, szybsze i z pewnoscia mniej nieprzyjemne. Jak na razie nie widze oczywiscie milionow.

    1. 'Toob-way-'hoon,
    Leh-mes'ken-aahee ba-'rookh,
    Dil-'honay mal-'khoota d’ashe-’maayaa.

    2. 'Toob-way-'hoon,
    'Laah-hwilay 'di-hih-'nown
    ‘Net-bai'oon.

    3. 'Toob-way-'hoon,
    Leh-'maaki-khay 'di-hih-'nown
    Naare'toon aare-'haah.

    4. 'Toob-way-'hoon,
    'Laah-layn di-'koff-neen 'wot-zayn,
    Le-khe-'nootaah 'di-hih-'nown nis-'oon.

    5. 'Toob-way-'hoon,
    La-hm'rah-manay dal'ai-hoon
    'Neh-woon'rah-may.

    6. 'Toob-way-'hoon,
    'Laah-layn'daahd-kayn b'leh-'bone,
    'Di-hih-'nown netz-'oon l'ah-alla-a.

    7. 'Toob-way-‘hoon,
    'Luv-dai sh-hla-'makh,
    Donne-'hay d'ah-alla-ah nit-ka'roon.

    8. 'Toob-way-'hoon,
    'Laah-layn det-'rrrep,
    Meh-'tolKhe-'nootaa,h
    Dil-'honay mal-'khoota d'ashe’maayaa.

    9. 'Toob-way-'hoon,
    Ai-'maath daahm-'haas-deen,
    Leh-'khonwah-raad-'peen leh-'khon wahm-'reen,
    El'lai-khon 'kool milla 'beesha,
    Meto-'laath beh-dahg-a-'lootaa.

    10. Hah-'dayn 'khaa-h 'daah,
    'Whaa-raatz-'wah.
    Dawg-'are-'khoon se-h-'gee 'b’ashem-'maaya,.
    Haa-h k'haanna 'geer
    'Raaht-'pah leh-na'biya,
    Dooh-'men khook-'daahm-ai-'khoon.





    1. To those ready, who through their own Breathing re-establish Home in the luminous sphere of Living Energy, will come the Queendom of Heaven.

    2. In readiness; for you have rested in Love’s Breath, you are safe to touch places of your innermost mourning, which caused the feeling of being fragmented within. Love will come and bring your fragmented aspects into wholeness. You will feel a sense of Oneness within.

    3. In readiness; as you have rested in Love’s Breath while touching your inner mourning, you will feel a sense of softening inside, as your own resistances toward the inner mourning melt away, and guilt with judgment as a result of those resistances are released. You will feel a sense of clear direction, new enthusiasm and creative power.

    4. In your readiness, when you open to your true heart’s desire, lovingly allowing it to be, and embracing it, the presence of the living Spirit, Shem, shall touch you, uplift you and move you toward your true purpose; you will feel supported from within and around you.

    5. In your readiness, as you have begun restoring Divine Love within you, that Love begins blessing the world by extending itself in your thoughts, words and actions.

    6. Your readiness and restoration is herenow; as the seeds of your re-birth manifest in you and through you, and you have consistently rested in the awakened Christ Heart, you illuminate God from the depth of your core. Loving forgiveness is the way you have become.

    7. Now, your readiness is in your re-birth into True Love. You consciously become a channel for God’s creations, which are a manifest of your inner peace.

    8. In your readiness, for your further rest in the true Home of Living Spirit, the energy of being persecuted will arrive, to push you out of your familiar territories and comfort zones.

    9. Yes, you are blessed! When others increasingly project their negative and low vibrations on you, criticizing you behind your back while attempting to block the support of others by making false accusations, this way taking your vital life force away from you.

    10. Expand from your heart by resting deeper in Love’s Breath. Thus pushing on the edges of shrinking ego from within and moving beyond, arise to the peak of your aliveness and joy. All that will happen is that your inner connection with the Universal Spirit will significantly increase. This is what happened to all men and women, Prophets before me.



    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 14.09.17, 10:54
    Nie chce wchodzic zbyt gleboko, bo jest to bardzo obszerny i specjalistyczny temat.
    Starozytny Arameik byl jezykow dzwiekow i wibracji. To znaczy jak dany znak byl wyprodukowany, takie mial znaczenie. Troche podobne do tego, ze jednen utwor moze miec rozne wykonania.

    Wytlumacze tylko dwa pojecia.
    Pierwszy "Abwoon".

    "A", Aaa, oznaczajace Boga czyli bardziej trafnie okreslajac "Absolute", czyli ten, ktory istnieje. (Biblia - omni present). Inne nazwy Boga; Allah, Abba, Aaa, pierwsza litera alfabetu korespondujaca z cyfra '1' z Kabbalah, odnoszaca sie do Boga, ktorego nazywano Aleph.

    Dalej; 'B'
    Jest to sposob w jaki Absolut rozprzestrzenia sie po Wszechswiecie. Jest to podobne do zjawiska, gdy ktos wrzuca kamien do stawu, gdzie po spokojnej tabli wody zaczynaja rozchodzic sie okregi, czy pierscienie. Pamiecie, rzucanie kamyka aby zrobic 'kaczki'?. To samo.
    Najwazniejsze w tej analogi jest natura Boga - dociera do kazdego zakatka Wszechswiata w podobny sposob - ripple effect.

    Nastepnie 'U'.
    Oddech. Jest to oddech kosmiczny czy jesli ktos woli Boga. Biorac dalej znamy to pod slowami; Shem, Prana, Chi, Ki, Nil-chi i w chrzescijanstwie pod nazwa ducha swietego (holy spirit) jako jedna z entity wchodzaca w wizerunek Boga.

    Ostatnie 'N'.
    Nefesh. Slowo pochodzi ze starozytnego jezyka hebrajskiego. W tlumaczeniu na dzisiejszy jezyk oznaczaloby zyjaca tkanke czy komorke.

    Cale slowo oznacza wiec Boga, ktory rozprzestrzeniajac sie po calym wszechsiwecie, jako fala docierajaca do kazdego zakatka ma na celu i za zadanie penetrowac (docierac) do kazdego zyjacego stworzenia.
    Po to aby napelniac je zyciowa energia.

    "Abwoon" - w tlumaczeniu znaczy - Mother/Father/It of the entire Cosmos, spreading across and suffusing all creation with itself to sustain life.

    Drugi jutro...sorry...musze isc spac.

    --
    Kan_z_oz
  • maria421 14.09.17, 16:30
    OK, Minnie, dobrze ze wlaczylas ponownie i zobaczylas tekst.
  • kan_z_oz 25.10.17, 08:45
    Dlugi temat. Konflikt miedzy Yin i Yan, czyli miedzy energia zenska i meska jest staly, ciagly i w calym Wszechswiecie najtrudniejszy do rozwiazania. Rozwiazaniem jest oczywiscie osiagniecie balansu czyli rownowagi miedzy tymi dwoma energiami. Latwiej napisac niz praktycznie zrobic.
    Postaram sie wyjasnic.

    Praktycznie dla kazdego zyjacego w obecnym zachodnim spoleczenstwie, jest to kwestia zwiazkow partnerskich, rodzicielskich, ukladow w pracy z bosami czy wspol-pracownikami, ze znajomymi, rodzinom - czyli wszystko wokol w sensie jakkiekolwiek kontaktu z ludzmi.

    W perfekcyjnym swiecie, idealna kobieta w sensie energetycznego balansu, bylaby osoba niczym 'matka ziemia'. Dajaca oraz stwarzajaca warunki do zycia. Nie chodzi zreszta tylko o pro-kreacje. W definicji dawania jest tysiace mozliwosci. Wchodzi w rachube wszystko co kazdy moze sobie wyobrazic w tak szeroko pojetej definicji 'dawania'. Dawania zycia ogrodom, pomyslom, warunkom aby inni sie rozwijali, incjatywom malym, drobnym lub wielkim, zaczynajac od tak prostych jak gotowanie, sprzatania, konczac na prowadzeniu biznesow, wynalazkach.
    To jest i zawsze byla rola przewodnia kobiet w zyciu. Opieki nad ogniskiem domowym. Obecnie bycia narzedziem napedu calego zycia.
    Ognisko domowe w naszej kulturze sie rozroslo niesamowiecie. Powstaly cale nowe rodzialy; religia, biznes, polityka czyli bycia zaangazowanymi w wszystkich newralgicznych punktach tego co jest wazne.

    Do tego taka opieka matczyna w idealnym scenariuszu wychodzic powinna od kogos kto jest mocny, solidny jak skala. Na tym polega idealna kobiecosc - sila tworzenia zycia i mozliwosci bez strachu, czy obaw.

    Mezszczyzna w takim ukladzie to 'pojazd' ktory uzupelnia i zapewnia warunki sukcesu prajektow. Zapewnia zreszta bezpieczenstwo, stabilnosc, gotowosc wlasnej przewagi fizycznej oraz sily aby wesprzec projekty wychodzace z serca matczynego. Jest oczywiscie duzo miejsca w swiecie idealnie balansujacej sie energii na rozmowy i dyskusje, bo meski racjonalny obraz doskonale uzupelnia serce kobiety.

    Gdy te dwie energie sa w balansie, powstaje jedna calosc. Powstaje scenariusz gdzie wszystko bedac w perfekcyjnej rownowadze gwarantuje stabilnosc, trwalosc, bezpieczenstwo - czyli - wszystkie biblijne skarby tej ziemi.
    To jest malzenstwo. Unia tych dwoch energii.
    Nie ma tez zupelnie znaczenia czy taka unia nastepuje w zwiazku formalanym, nieformalnym czy tez w zwiazku gdzie energie sa usadowione w plci, ktore z takowymi energiami wedlug naszych norm nie koresponduja. Odnosze sie do par homo-seksualnych. Organy czyli seks nie maja znaczenia. To wszystko moze i jest przepisane przez 'Gore' gdy zachodzi potrzeba.

    Napisze moze co sie dzieje, gdy brakuje balansu w zwiazkach.

    'Slaba kobieta' mam na mysli placzliwa, niezdecydowana, niepewna - przyciaga energetycznie, panow, ktorzy poluja na slaba zwierzyne. Przyciaga taka energia facetow, ktorzy lubia kontrolowac, dominowac, dyktowac i pozbawiac osobe mozliwosci decydowania o sobie i na koncu czymkkolwiek.
    Taka placzliwa kobieta czesto wywoluje w zaburzonej energii meskiej, niekontrolowane i nieczym uzadadnione wybuchy agresji. Mowa o przypadkach przemocy fizycznej.

    Aby zatrzymac takowa, kobieta musi zajac swoja silna matczyna pozycje. Ok, to teoria. Praktycznie facet wie co robi. Tez moze uzyc swoj rozum. Niemniej, energetycznie jest to duzo latwiejsze dla kobiety aby postawic barykade.

    Energia meska zawsze sie podporzadkuje 'silnej kobiecie'.

    Oczywiscie, aby byc w pelni sprawiedliwa; bardzo agresywny partner, spowoduje brak balansu u swojej partnerki zamieniajac ja w 'placzliwa niewiaste'.
    Niemniej, kobiety kontroluja wikszosc energii odpowiedzialnej za jakosc zycia na tej planecie.
    I to jest pewna forma feminizu bo meskie 'mach' nie ma na takowej zupelnie miejsca.
    Trump jest wiec wedle tego, prehistrorycznym okazem, juz zmarlym. Podobnie do innych podobnych mu liderow.

    There you go. Caly sekret malzenstwa, zwiazkow.


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 08.11.17, 10:03
    Fragment z ksiazki.
    Ksiazka jest martwa i nic nie robi ,gdyby sie ktos martwil o korzysci jakie czerpie z takowej.

    Fragment mnie poruszul i widac, ze przyjaciel o niemieckim nazwisku moze mnie tez wkrotce pokonac, bo najwyrazaniej nie pamietam co napisalam. Zanim wiec odplyne...

    Chapter 5
    Present
    Time flies. It has been many years since the information from the Voice was recorded. I did not do much with it as I didn’t know what possibly could be done. Now the information is stirring within me in such a way that I can no longer contain it inside me. I cannot sleep, nor can I eat.
    Pacing through the rooms of our home does not work either as I can feel the surge from within! But this time, I understand more about emotions and how they flow, about how they change and affect us. And above all, the power of those energies in motion is literally unstoppable.
    I am totally consumed by the flow of this suddenly surfacing urge to write. With it there is that inner knowing that it must be done or else I will explode. That’s how it feels.
    Imagine! Many chapters were done in one day. I have accomplished more in just a few days than in the last seven years. What irony! Although I was reminded countless times over these seven years to write, to share and to spread this “gospel,” I couldn’t get my head around it.
    The truth is, I was afraid for all of that time. Afraid of how it might affect others. Afraid of causing chaos in people’s lives. And afraid of what it might bring to my life.
    In particular, sharing my personal and even intimate information was quite daunting. Writing about my feelings is more than just talking about them with someone else who is sitting in my living room. I write for unknown readers and disclose my soft spots, which makes me feel most vulnerable.
    A few years ago I wouldn’t have done it, wouldn’t have opened up to sharedefinitely not this much.
    Why?
    I come from the land of insecurity and feelings of awkwardness, with a huge hole inside that was my longing for acceptance and approval. In my childhood and adolescent years, I was taught to hide my emotions, to mask my little fears and to show confidence. It did not really matter how I felt; it was more important to present the appearance of a good little girl who was growing into a confident person. As a child, I learned very quickly to cover my real thoughts and to give to the outside world the version of me that was expected.
    My cover-up was so good that no one could figure out what was underneath. Only a few knew, as I trusted noone. In fact, I spoke little because children could not express their opinions without being asked. They were to be seen but not heard. In spite of all this, I still considered my childhood to have been happy. Maybe I did not know any different.
    Things changed after my graduation from the university. We migrated to Australia. Now, looking at life differently, I see that I could not have lived in my old country any more.
    My memories from the first month after our arrival are still so vivid: the vast array of lively colours, the lush vegetation with exotic flowers, and the smells of hot and humid first nights. It was such a contrast: where I came from and the new country. Moving to Australia was like watching a colour movie for the first time after being used to only black and white.
    And then, the people! They smiled and laughed whole-heartedly. They were lightereasygoing and genuine. Their authentic and open approach to strangers was overwhelming. I remember it was quite a challenge to look straight into their eyes with the same genuine beam.
    At this moment, reflecting on the last several years, the journey I have made has been enormous and yet invisible. On the outside, not much has changed; I am still the same person, am married to the same man and have the same interests. But on the inside. . . that is a different story! This is why the book had to wait until the inner shift occurred.
    And now, here you are: reading our book!
    If it only helps the tiniest speck to make our world a more loving place, it is all worth every minute of my own anguish.
    For this beautiful planet, Earth, is our home. Those who think otherwise, please wake up! No one is going to come and clean it up for us. No one is going to come to fix things for us. No one is going to come to undo the things we have done. We mess it up, we clean it. . . .
    The time is now; therefore, you need to know what is in this book as much as I do. Each of us needs to make a choice. It does not matter to me which choice. And it does not matter how many will be pleased or how many others will be displeased because of having to make their choices. I mean this in a loving and genuine way; my intention is not to offend anyone. But the choice has to be made.
    In the months to come, each of us needs to learn how to build our own resilience as we will all witness more adversity with increased intensity heading our way. Having our own hearts flourish will allow us to put things in the “right” perspective. On the other hand, worry, concern and fear will be our worst enemies.
    We need to learn how to be calm in our own behaviours and actions. More importantly, this calmness needs to exist inside us. It is necessary to recognise the difference between pretending or covering up (as I did as a little girl) and truly feeling confident strength within our hearts. For this is what will make the ultimate difference.
    The challenges we are currently facing are really about testing each of us individually, as a group, as nations, and as the human race. These challenges are the ultimate test of our character, belief systems, values, attitudes and ability to stand up for what is right and good, with no more pretending, denying, resisting or dismissing. It is about the “right” choicenot just by one, but by all.

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 26.06.18, 11:45
    do zaawansowanej technologii bez problemu w lat zaledwie ponad 30-tu?

    Oto technologia SF.

    www.msn.com/en-my/news/world/25-jaw-dropping-innovations-that-show-why-china%e2%80%99s-leading-the-world/ss-AAz4hkw#image=3
    Najwieksza na swiecie farma paneli slonecznych ulokowana na bylej kopalni na oceanie, juz operujaca. Koszt 151 milionow.

    Na ukonczeniu i do otwarcia w 2020 najwieksza na swiecie fabryka przetwarzajaca 1/3 chinskich odpadow w energie.

    Najnowszej generacji fabryka produkujaca energie atomowa AP1000 do otwarcia w listopadzie tego roku.

    Najnowszej generacji drony sluzace do transporu ludzi (pierwszy drone zdal test w lutym), przesylek (uzywa obecnie Amazon) oraz ladowania na wodzie (prototyp zdal test prawie rok temu).

    Pierwszy samochod elektryczny z drukarki 3D do produkcji masowej w przyszlym roku. Koszt 10,000.

    Pociagi bez szyn wydalajace autobusy i caly tradycyjny transport jako malo oplacalny, i nie ekologiczny. Wprowadzone w pazdzierniku zeszlego roku.

    Autrostrada sloneczna czyli panele. Francja w 2016 zrobila droge. Chiny wybudowaly cala obecnie operujaca autostrade.

    Najwieksze na swiecie oczysczalnie zanieczyszczonego powietrza. Wieze maja wysokosc 100metrow i poniewaz sie sprawdzily, Chiny buduja dalsze.

    Miasta ekologiczne, czy zielone projekty majce eliminowac CO2 na ogromna skale.

    Zakonczone pierwsza kwantowa satelita juz umieszczona na orbicie w 2016, ktora bedzie uzupelniona na dniach komputerem niemozliwym do wlaman. (kwantowy komputer).
    W tym momencie Chiny maja wladze calkowita na wszystkimi satelitami, czyli space.

    I tak dalej i dalej. E-banki, e-lekarze, e-technologia eliminujaca chorobe pluc...

    Moim zdaniem przeszly w tak krotkim czasie, bo dzialaja na zasadzie mrowiska lub ula. Jest to koncept nie znany zachodowi i nie widze mozliwosci aby szybko sie przestawic.

    Osobiscie mnie nie martwi, bo lubie ul. Ciekawe co dalej.??
    Mysli? Forumowe?






    --
    Kan_z_oz
  • maria421 27.06.18, 09:57
    W ubieglym tygodniu obejrzalam w TV film "Dziecko dzungli" ("Das Dschungelkind") i do tej pory jestem pod wrazeniem. Jest to film zrobiony na podstawie autentycznych wydarzen.
    W latach 80-tych niemiecka rodzina Kuegler, ojciec jezykoznawca, matka pielegniarka i ich troje dzieci, zamieszkuja w dzungli w Nowej Gwinei gdzie Kuegler ma rozszyfrowac jezyk i poznac kulture plemienia Fayu zyjacego poza wszelka stycznoscia z cywilizacja.
    Z biegiem lat Fayu sie cywilizuja , tzn. przestaja sie wzajemnie wyniszczac bratobojczymi wojnami, zaczynaja wierzyc ze czlowiek moze pokonac fatum (czyli np. lekarstwem pokonac chorobe) , natomiast dzieci Kuegler dziczeja , wizyta w Niemczech jest dla nich szokiem kulturowym z ktorym tylko najstarsza corka potrafi sobie poradzic.

    Film jest oparty na ksiazce Sabine Kuegler, mlodszej corki Kueglerow, ktora nazwala siebie i rodzenstwo "dziecmi trzeciej kultury" i ktora przez wiele lat czula sie bardziej "tam" , czyli w papuanskiej dzungli, niz "tu", czyli w niemieckiej terazniejszosci.

    Sabine Kuegler uwaza ze dzungla jest bardziej cywilizowana niz Zachod, gdzie za cywilizacje uwaza sie glownie postep techniczny. Dzungla i jej proste zasady sa zdrowsze od zachodnich zawilosci, powierzchownych i nieszczerych ukladow miedzyludzkich i wiecznej pogoni za wiecej i lepiej.

    --------

    W ubieglym roku para moich znajomych wybrala sie na urlop do Botswany, ktora przemierzali jeepem z jakims przewodnikiem.
    Opowiadali ze spotkali milych, otwartych, szczesliwych ludzi, zyjacych co prawda w prymitywnych warunkach, ale sytych, potrafiacych sie wyzywic plonami wlasnych upraw.

    Czy jest sens tych ludzi uszczesliwiac nasza cywilizacja? Mowic im jak maja zyc, bo my zyjemy "lepiej"?



  • kan_z_oz 27.06.18, 10:59
    Z dzungli Nowej Gwinei niewiele zostalo. Ropa, gaz oraz rozwoj wkroczyly i swoje zrobily. Chinscy chlopi zostali z pol wywlaszczeni i wrzuceni do blokow przy bardzo silnych oporach. Nie mieli wyjscia.

    Obawiam sie, ze na refleksje Kueglerow jest wlasnie o te 30 lat za pozno. Obecnie to polnocne plaze Australii, ktore sa niezamieszkale i nie dotkniete cywilizacja sa pokryte kupa smieci, ktore wyrzuca ocean z Azji. U wybrzezy Indonezji mozna natomiast poplywac w otwartym oceanie w kupie plastikowych odpadow. Dzungla Krueglerow to juz przeszlosc.

    Chiny zaczynaja oczyszczac powietrze oraz zazieleniac kraj w walce z iloscia CO2. Maja tez plany pozbyc sie 'brudnej produkcji' wyrzucajac ja do innych krajow, ktore sa w biedzie badz sa wyniszczone wojnami i nie maja kasy na odbudowe (Bliski Wschod).
    Przechodza tez masowo na zielona energie pozostawiajac wegiel innym. Od Australii przestali kupowac wegiel gorszej jakosci juz pare lat temu. Jest tylko kwestia czasu gdy beda brac tak malo, ze spora czesc kopalni sie zamknie.
    Przestali tez odbierac recycling i nagle kupa 'smieci' urosla wielkosci sporej wyspy. Rzad teraz nie wiem co robic...haha

    Chiny robia obecnie to wszytko o czym Zachod tylko mowil oraz zbieral pieniadze na cele, ktore sie pozniej gdzies rozmywaly. No tak, Chincycy poprostu robia a 'biali' debatuja.

    --
    Kan_z_oz
  • maria421 29.06.18, 17:16
    Jak mozna myslec ze takim "statkiem" da sie doplynac z Libii do Europy???

    https://external-frx5-1.xx.fbcdn.net/safe_image.php?d=AQAEgrdfs93_OOhP&w=540&h=282&url=https%3A%2F%2Fbuffer-media-uploads.s3.amazonaws.com%2F5b36461a77bf9718704f4fd3%2F6666af1ae40f9d7a50ea30d851b0d0750e1660be_817a207a7b40d75272f72e1ac7dac154e308cd09_facebook&cfs=1&upscale=1&fallback=news_d_placeholder_publisher&_nc_hash=AQDeKuRkblo2bVqS

    Ci, ktorzy kasuja od "pasazerow" ciezkie pieniedze za miejsce na takim pontonie skazanym na zatoniecie jezeli w pore nie pojawi sie ratunek, to sa bandyci ktorym nalezy sie konfiskata majatku i dozywocie.

  • kan_z_oz 30.06.18, 11:12
    Podobne 'pontony' i tylko troche wieksze przeplywaja z Indonezji do Australii. Przez ocean. Czego oczekiwac od kraju, ktorego prezydent ma szwadrony strzelajace do bezdomnych i narkomanow?

    --
    Kan_z_oz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.