Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 405

29.01.19, 08:26
Otwarte.


--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe
*
Edytor zaawansowany
  • jutka1 29.01.19, 08:33
    Pogoda na świecie: szaro, buro, małymi płatkami pada rzadki śnieg i topnieje od razu. Zero stopni.

    W pracy znowu armageddon, ech...

    No nic. Nie jojczyć. Ryjem do przodu. Miłego dnia. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • maria421 29.01.19, 09:02
    Temperatura powyzej zera, slonecznie, bezwietrznie.

    Milego dnia:-9
  • xurek 29.01.19, 10:42
    mrozik na wsi trzyma, snieg tez. dzisiaj rano bylo rownie pieknie jak wczoraj wieczorem, wschodzace slonce pieknie oswietlilo ogrod. Zrobilam zdjecia po drodze do pracy, podziele sie jak wroce do domu.

    W Zurychu powyzej zera, wszystko topnieje, ale tez slonecznie.

    Kan, dziekuje za ostrzezenie, nie bede swinstwa nawet otwierac, tylko wrzuce prosto do kosza i zamowie sobie kapsulki. W sumie poczytalam o morindze i o MSM-ie i nie widze przeciwskazan, zeby to brac, nawet jak sie jest zdrowym, wiec skoro Pan Osteopata polecil, to bede brala.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ewa553 29.01.19, 15:14
    czy ktos z szanownego towarzystwa mial kiedys z Haluxem do czynienia? Potrzebne mi sa rady i wymiana doswiadczen
  • roseanne 29.01.19, 20:19
    osobscie nie, w rodzinie tak


    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • roseanne 29.01.19, 15:11
    zima trwa, -15, ma sie podniesc do 4 , a jutro znow nascie
    pada snieg, niemrawo ale ciagle,w zaleznosci od zrodla ma byc 10-20 cm


    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ania_2000 29.01.19, 16:52
    3/4 USA pod wplywem "polar vortex" - mrozy trzaskajace, sniegi spadajace z nieba nawet do wysokosci 50 cm. A u nas nic. Caly zachodni pas jakby byl na innym swiecie - dzisiaj slonce i ma byc prawie 18C!
    Zrobilam zdjecie wschodzacego wlasnie slonca - z pracy z okna. Na dole rzeka Willamette - a jak sie dobrze przyjrzec daleko z lewej strony taki maly wierzcholek gory - to jest Mt Hood, nasze miejsce do jezdzenia na nartach.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/uQToldQ81YAVvqAvBB.jpg
  • ewa553 29.01.19, 16:57
    Ten spiczasty wierzcholek na lewo od slonca? Aniu, co Ty robisz w pracy przed wschodem slonca?!?
  • ania_2000 29.01.19, 17:26
    Sluszne pytanie Ewa. Co ja tu k. robie :)) - a pamietaj, ze ja tu jeszcze dojechalam, 40 minut mi to zajelo.

    Wychodze z domu o 6:30 am - zeby zdazyc przed porannym szczytem - i wychodze z pracy tez wczesniej - kolo 4 pm - zeby zdazyc zanim wieczorny traffic sie robi.

    taki juz moj los - trzeba pracowac na chlebek z maselkiem ;))))
  • roseanne 29.01.19, 18:38
    piekna fota

    no tak to juz bywa, jak sie dojezdza
    dobrze, ze masz mozliwosc wyjscia przed popoludniowym szczytem, doliczajac autobusy szkolne to niezly miszmasz

    znam wielu, ktorzy przeczekuja popoludnia i nadmiar godzin odbieraja w postaci wolnego pol dnia w innym terminie

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 29.01.19, 17:19
    Super fota, Aniu! :-)
    Pytanie mam takie samo, jak Ewa: wschód słońca, a Ty już w pracy? :-O


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • xurek 29.01.19, 20:55
    piekny widok, mnie by poprawial nastroj przy pracy :). Gorka tez bardzo malownicza, taka symetryczna.

    Godziny faktycznie wczesne, u nas ci dojezdzajacy samochodem robia raczej na odwrot: przychodza o 10-tej i siedza do 18-19-tej.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • kan_z_oz 29.01.19, 22:52
    Widok ładny. 40 min dojazdu na warunki sydnejskie to tuż za rogiem bez żadnego ruchu. Muszę powiedzieć, że mi nie brakuje lat przyklenie pupy do siedzenia samochodu.

    W nocy przelało i to solidnie. Nareszcie kolejny dzień opadów. W końcu mamy pełnie sezonu mokrego. 25C na zewnątrz i pochmurnie.

    Zaraz wyruszam na wieś. Droga biegnie między polami z dużymi posesjami oraz polami na których pasą się krowy. W środku tych pól jest wiejska stacja benzynowa na której biorę paliwo w drodze powrotnej. Po lunchu mam następną dróżkę i pusty domek wakacyjny, wokół którego są pola i konie. Ale ja tylko zapitaląm na chleb. Masełko to Pan mąż.

    Udanego dnia życzę.


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 30.01.19, 10:58
    Mamy jakoś ostanio trochę szczęścia. Cieszy mnie ale patrzę podejrzanie - nigdy nam się nię darzyło az tak fajnie???
    Pan mąż dostał ładną odprawkę, spory bonus, $ za nie wykorzystany urlop, jakieś vauchery extra oraz komputer, i pad i nowy telefon.
    Patrzę nieco zdziowiona. Przyda się bo musimy wyremontać dwa tarsy w których nagle zaczęło gnić wszystko.

    Dni upływają gospodarczo bo gorąco wciąż.

    Z dziećmi na plaży parę dni temu. Był wściekły upał.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/HU5mBYgL2VZj6nOc4B.jpg

    Dzisiaj w kuchni pełną parą. Miód. Słoikowanie acerolii czyli odmiany polskiej mirabelki w słoiki z miodem.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/DLPkRCH7Mbztb1zBbB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/a6OK9Cv57BRM41o24B.jpg

    Świeże zbiory dzisiejsze;

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/4Sjz3g5Cpf09aKd8vB.jpg

    Kafirki i szpinak nigeryski na szampon i odżywkę.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/VTPq2dHQPaBVswO9OB.jpg

    Moringa do suszenia i świeże liście nie smakuja az tak źle. Bedę sie dalej martwić jak to uzdatnić??

    Wosk surowy czeka na przetopienie.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/kGdLGFLVNlFZzKg11B.jpg

    Sloik suszonej kolandry - mam kilka - chętnie rozdaje.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/BN0lQdrBdhbIErbTtB.jpg







    --
    Kan_z_oz
  • ewa553 30.01.19, 11:08
    Milo zobaczyc Twoja rodzinke, Kanie. I rownie mile zobaczycv Tweoje zbiory. Czy moge poprosic o mirabelki w miodzie?
    Ale zarty na bok: takie zbiory - z miodem na czele, to przede wszystkim cholernie duzo pracy. I to nie wtedy gdy sie ma ochote, tylko wtedy gdy cos dojrzeje i czas nagli. Tego akurat nie zazdroszcze. Z ogrodniczym pozdrowieniem, ja
  • xurek 31.01.19, 16:46
    Boszsz, co za egzotyka :). Co Ty robisz z tymi mirabelkami w miodzie? Jak to mozna zuzytkowac? A ten wosk to z czego sie wzial? Pszczeli? I co z niego zrobisz? Zrobilam sie zmeczona od samego czytania o pracy w upale. Fajnie, ze macie dobra passe, oby trwala jak najdluzej.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • jutka1 30.01.19, 10:51
    Słoneczny i oszroniony dzień. Minus jeden stopień.

    Wracam na rutynowe tory, armageddon wydaje się pod kontrolą. Odpukać, oczywiście.

    Aniu, zazdroszczę 18C. Czekam na wiosnę.

    Miłego dnia Wam życzę. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • roseanne 30.01.19, 16:44
    bez zmian
    zima trwa
    kolano boli

    w ramach poprawy humoru upside down cake sie upiekl

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • chris-joe 30.01.19, 19:12
    Dzis niemal wiosennie: -11 (odczuwalna -16), slonce w pelni. Calkiem przyjemnie. Od jutra znow ochlodzenie, odczuwalna ponizej -20. Ale mogloby byc gorzej, i z pewnoscia wkrotce bedzie.
    51 dni do urlopu :)

    Bylem u dentysty na rwanie zeba... Koszmar! Masakra zajela ponad godzine! W zemscie, w przerwach w rwaniu wspominalem "Maratonczyka" z Hoffmanem i Olivierem. Na co on: "Przynajmniej ci szczękę zamrozilem". Zeby bylo pikantniej- moj dentysta jest Zydem... ;) Poza tym omowilismy dosc obszernie polityke USA, Polski i Brazylii. Wyszedlem wymeczony jak po porodzie blizniakow syjamskich.


    --
    Atenção, curva perigosa!
  • ewa553 30.01.19, 19:33
    Haha, ja tez ostatnio mojemu dentyscie opowiadalam ten film:) Mlodziak, nie znal go, wiec musialam caly opowiedziec:)
  • roseanne 30.01.19, 20:09
    wyrywanie zeba do przyjemnosci nie nalezy, there there

    ciesz sie sloncem!

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 31.01.19, 10:02
    C-J, serdecznie współczuję dentystycznych peregrynacji. Brrr. :-/

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • xurek 31.01.19, 16:47
    wspolczuje, ale w sumie te -16 chyba przedluzylo zamrozenie szczeki i umsiezylo bol :)?

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • jutka1 31.01.19, 10:01
    Minus dwa stopnie, słońce. Dobrze się czuję, mam sporo energii, akurat się przyda dzisiaj.

    Mam dziś cykliczną wideokonferencję z pracodawcą. Czytaj: będę musiała się ubrać "po biurowemu" i umakijażować. Brrr. :-)

    Poza tym po staremu. Psy d**ami szczekają (cycat), a bażanty pod dom podchodzą. :-)

    Miłego dnia :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ania_2000 31.01.19, 17:01
    Kolejny sloneczny i lagodny pogodowo dzien sie zapowiada - ale uwaga uwaga! Zapowiadaja na poniedzialek u nas pierwszy tej zimy SNIEG! moze spadnie kilka platkow. Mam nadzieje, ze nie jest to fake news:)

    Jutka - ale ci zazdroszcze tej pracy z domu! Wogole wszystkim o wolnych zawodach - co moga pracowac w pizamie albo w dresach. A na video konferencje mozna zalozyc tylko gore - a spod zostawic pizamowy:)

    Kan, te ostatnie zdjecie sloika z kolendra - to myslalam ze tam jest zloto haha. Fascynujace sa twoje wyroby - i ich ilosci! wy to wszytko zjadacie? bo po rodzinie i tobie nie widac zadnego dodatkowego grama nadwagi, wiec prosze o wyjasnienie:)

    Milego czwartku wszystkim!
  • roseanne 31.01.19, 17:12
    przy takiej ilosci prac ogrodowych, zawodowych, szarpania sie z kamieniami pewnie wszystko sie spala
    plus narty :)

    jakies owocki w miodziie jadlam w Meksyku, jako deser

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • xurek 31.01.19, 17:29
    Pogoda na wsi i w miescie zdecydowanie rozna. Na wsi rano sypalo sniegiem tak, ze nawet drogi biale, w Zurychu nie bylo grama sniegu i znacznie wyzsza temperatura. Droga do pracy byla przepiekna i to chwilowo jedyny highlight.

    Wczoraj i dzisiaj jakies horrorowate dni. Najpierw musialam do szpitala na pierwszy rzut badan kontrolnych po operacji (3 rok z kolei, jezeli sie nie zjawie icos by sie w tym kierunku powtorzylo, to moge miec problemy z ubezpieczalnia). Pobrali mi 5 strzykawek krwi i przez caly dzien bylo mi spiaco i slabo, kolo 17-tej padlam, przespalam chyba ze 2 godziny a potem obudzilam sie o 3 nad ranem i juz wiecej nie bylam w stanie zasnac. Dzisiaj w pracy na drugiej telekonferencji walczylam glownie ze snem malo co rozumiejac i przytakujac tylko jak glupie ciele. Jedyne przy czym sie na chwile obudzilam, to nowy zawod (a przynajmniej dla mnie, bo uslyszalam o nim po raz pierwszy) w branzy “social media” a mianowicie “outfluencer”. Opadla mi szczeka, cycki i rozum. Naprawde sa na tym swiecie rzeczy, o ktorych nam sie nie snilo.

    Wczoraj po poludniu zadzwonila mama z zapytaniem, czy wszystko u nas OK, bo snily jej sie jakies koszmary, poza tym ma jakies zmiany na jelicie grubym, ktore musza byc dokladniej zbadane i sie tym niepokoi.
    Potem sasiadka z nad morza napisala mi, ze sasiad z naprzeciwka umarl tego poranka. Zostawil zone z dwoma corkami ( z tego jedna uposledzona) i dwoma osrodkami do prowadzenia, z czego jeden nie dokonczony. Byl bardzo milym i pomocnym czlowiekiem.

    Dzisiaj w pracy zas M. powiedziala mi, ze wczoraj umarla jej babcia i ze zastanawia sie, czy pojechac na pogrzeb (1’200 km) i zapytala czy moglaby wziac krotkoterminowo urlop. Dziecmi zajac mial sie w tym czasie maz. Jeszcze nie zdazylam zlozyc kondolencji i zastanowic sie, ile dni moge sie bez niej obejsc, kiedy zadzwonij ow maz z wiadomoscia, ze jego ojciec dostal zawalu, jest na intensywnej w krytycznym stanie i zbyt slaby na operacje. Sa juz w drodze do ojca (1’000 km) a ja wlasnie skonczylam przetasowanie zadan, zeby jakos polatac najwieszke dziury.

    W pracy zawierucha spowodowana wydelegowaniem czesci prac na Wegry i zwiazanym z tym bajzlem i przepychankami. Kazdy usiluje w tej roszadzie zajac dla siebie jak najlepsza pozycje i wrobic innych w dodatkowe zadania. Jak dotad udalo mi sie obronic przed dodatkowa robota, ale nie wszystkie kosci zostaly juz rzucone, wiec trzeba pozostac czujnym.

    Mialam z tego powodu jedna rozmowe albo raczej starcie z moim szefem, ktory mi zarzucil, ze nie jestem proaktywna, progresywna i kooperatywna i ze moje negatywne nastawienie do tego outsorsingu jest kontraproduktywne. Odpowiedzialam spokojnie, ze ma zupelna racje, ja sie moralnie nie zgadzam z taka forma prowadzenia agencji i dlatego nie bede jej popierac. Bede robic, co mi kaza w ramach mojej umowy, ale ani mysle jakkolwiek dodatkowo pozytywnie, proaktywnie i kooperatywnie tej akcji wspierac. Mam wrazenie, ze gdybym mu powiedziala, ze pracuje wieczorami jako striptiserka to wpadlby w mniejsze oslupienie. Trzymanie sie jakichs wlasnych zasad i ideologii zaczyna chyba nalezec do cech kwalifikujacych do psychiatryka.

    Poza tym jestem ogolnie w nie najlepszej formie i nic mi sie nie chce. Zeby sie ten dzien, a przynajmniej jego biurowa czesc, juz skonczyl, jutro tylko 4 godziny do przepracowania z domu, powinnam dac rade mimo dola.


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • jutka1 31.01.19, 18:09
    Xurku, współczuję tej serii. Koszmar jakiś. :-/

    Aniu, nie pracuję w pidżamie ani dresie, ubieram się normalnie, bo inaczej zamiast pracować buszowałabym po Netflixie. :-))) Tylko kostiumów biurowych nie lubię nosić. A od makijażu potrafie dostać uczulenie.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ania_2000 31.01.19, 18:38
    OMG - Xurku, jaka okropna czarna seria! Wspolczuje...
    i gratuluje postawienia sie szefowi - nie kazdego na to stac, zeby prosto w oczy powiedziec, co sie mysli. W czasach corporate bullshit moge tylko powiedziec good job!
  • kan_z_oz 01.02.19, 07:43
    Słoik z suszoną kolandrą, niestety nie jest garnczkiem wypełnionym złotem. Wyszło na zdjęciu złotawo...haha
    Mirabelki to te same brazylijskie czereśnie, które smakują jak mirableki w kompocie. Stosuje miód zamiast cukru, bo mam cała spiżarnię pełną miodu. Po co więc cukier??? Nie kupuje od lat. Słodzę miodem wszystko.

    Nic nie robię z wosku pszczelego. Przetapiam i wymiem na ramy do ula. Jest obecnie sprzedawany za 25AUD za kilo czyli dużo wyżej niż sam miód. Bez wosku w zapasie nie ma też zakupu ram, bo nie ma dużo naturalnego wosku - paragraf 22.

    Jestem obecnie napakowana mięśniami co przy moich bardzo drobnych kościach może sprawić wrażenie szczupłej. Optyczne. Nie jestem szczupła, mała, wąska, drobna. Waże też sporo.
    Zdjecia mnie więc jakoś wyszczuplają bez foto shopu.

    Dobra passa sie kontynuuje. Wgrałam dzisiaj 78 AUD w loto oraz znalazłam 20AUD.
    Czego życzę wszystkim.
    --
    Kan_z_oz
  • maria421 01.02.19, 08:57
    Tu pochmurno, ale sucho, temperatura okolo zera.

    Xurku, zycze Twojej Mamie zeby te zmiany na jelicie okazaly sie niegrozne.

    Milego dnia :-)
  • jutka1 01.02.19, 11:42
    Tutaj też słonecznie, ale zimno - trochę poniżej zera.

    Zdążyłam już być "w mieście", zrobić zakupy na weekend i nie tylko. Teraz muszę się sprężyć, żeby zdążyć zrobić wszystko przed końcem dnia, co oznacza obiad w biegu etc.

    Weekend pół-pracujący, bo jutro kończę to dodatkowe zlecenie. W niedzielę pichcę i sprzątam. Dolce far niente tym razem nie dla mnie.

    Miłego piątku :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • roseanne 02.02.19, 00:41
    Nascie na minusie
    Kolano boli, czekam na wyrok wciaz, znaczy czy tylko zwichniecie, czy cos sie urwalo
    Dostalam nowe cwiczenia i obklejono mnie tasma- ta zerwalam po 20 godzinach, bo zaczelo bolec bardziej

    Zycze wyzwolenia sie z czarnej falii koszmarnej

    Zagadka, co spakowac wciaz trapi. Tu srednio -15, Zurych powiedzmy -5 /+5, Marsylia +5/+ 14

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ania_2000 02.02.19, 01:40
    Roseanne, zazdreszcze problemow pod tytulem co spakowac:) Nie zazdroszcze kolana - oby nic powaznego i nie przeszkadzajacego w podrozy.

    Dzisiaj szaro i buro - przychodzi deszcz. Ale temperaturowo ciagle +10C.

    Ale piateczek w koncu! yupppi:) w planie na weekend narty - i moze ogladanie Super Bowl ( to taka doroczna impreza w pilke reczna lol) - poki syn mieszkal w domu, to bylo obowiazkowe party - ale teraz jak sie wyprowadzil z gniazda to my olewamy;) Dobrze ze chociaz wiem kto z kim bedzie gral haha.
  • roseanne 02.02.19, 02:23
    Zapowiadany trailer star wars 9 ma sie pokazac w ramach reklam



    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ertes 02.02.19, 04:36
    My co roku robimy Super Bowl party.
    W tym roku z wiadomych wzgledow jestemy bardzo zaangazowani.
    GO RAMS!!!!
  • ania_2000 03.02.19, 18:41
    o tak! GO RAMS !
  • chris-joe 02.02.19, 02:25
    Tu tez koszmarek... Z duzym wyprzedzeniem zabukowalismy 5 tygodni w Brazylii. Dobra. W miedzyczasie wyszarpalem kolejny tydzien, ktory byli mi dluzni za rok poprzedni i nawet udalo mi sie go wkleic tuz przed tymi piecioma tygodniami. Czyli wyszlo mi w Brazylii 6 tygodni. Jeszcze lepiej! Ale loty juz zabukowane przez expedie, wiec trza zmienic wylot o 1 tydzien wczesniej (tylko dla mnie, Braz leci wedle oryginalnych 5 tygodni). I tu sie cyrki zaczely. Expedia zapragnela za zmiane lotu (koszt ok. 900 CAD) 3000 CAD! Linia LATAM, z ktora lecimy (jak pragne zdrowia, tak sie nazywa :) za tąż samą zmiane zażądała ... 5000 US! Oczywiscie, bilety na te loty sa nadal i nawet nieco tansze, nizli te za ktore zaplacilismy. Parę dni spedzilem gaworząc z agentami expedii, american airlines (wspolna spolka z LATAM), znow z expedia itd. Nieco sie przy tym nauczylem. Ich wersja byla taka: zmieniamy rezerwacje pierwotne za jedyne 3000 CAD bądz 5000 US (zaleznie od tego, z kim sie rozmawialo), po czym dajemy panu kredyt (to expedia) w wysokosci ceny pierwotnego biletu na przyszle rezerwacje. Po dwoch dniach deliberacji z roznymi agentami udalo mi sie wymóc na expedii dosc proste rozwiazanie: kasujemy moj lot, wy mi dajecie za to kredyt, ktory moge natychmiast zużytkować na nowy booking, ktory tez natychmiast robimy wspolnie, thank you very much. Plus jedynie 150 CAD za tzw. fees (czyli za wcisnięcie klawisza). Tak oto z expedia zbiłem cenę za wylot o tydzien wczesniejszy z 3000 CAD- 5000 US do 150 CAD.... Ufff... W miedzyczasie zabukowalem w Guaruja mieszkanie, tuz przy plazy, na ten tydzien bez Braza, po czym to odszczekalem (bo tych tysiecy nie zaplace!), po czym dzis je na nowo zabukowalem, gdy sie jednak okazalo, ze moge... Cena za mieszkanie nieco wyzsza nizli pierwotna, ale to drobiazg.
    Wielbie Braza, i sie raduje na 5 wspolnych tygodni w Brazylii i w Buenos Aires, niemniej ten pierwszy tydzien solo w Guaruja tez mnie bardzo cieszy. To ja bede go wital w Brazylii tym razem :)

    Oczywiscie, Rose, spedzimy tez kilka dni w Monte Castelo :) Mariana bedzie nam towarzyszyc przez 3 tygodnie, w Monte Castelo i w Bahia. Helena, jak zwykle: przyjezdzajcie wszyscy :)

    Odliczam 49 sleeps...



    --
    Atenção, curva perigosa!
  • roseanne 02.02.19, 02:48
    Oczywiscie prosze o przekazanie pozdrowien i paczke gotowej tapioki na biju, jakos nigdy mi sie nie udalo spreparowac wlasciwie

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • chris-joe 02.02.19, 03:57
    Sie zrobi :)


    --
    Atenção, curva perigosa!
  • kan_z_oz 02.02.19, 10:06
    Dziękuję za wskazówki odnośnie Expedii, z której korzystam od lat. Moje doświadczenia z nimi to, że linie lotnicze wolą rezerwacje robione chyba każdą inna drogą, niz Expedia. Dobrze jest więc wydusić aby wydruk miał zawsze zarezerwowane miejsca w samolocie aby unikną ja z przodu a Pan mąż 15 rzędów z tyłu z powodu zmiany przewoźnika. Mieć wyraźnie wpisany limit bagażu na każdą cześć podróży właczając jakieś mniejsze linie, które pytały gdzie ten limit? Jak nie ma to jest nasz 6 kg mniejszy itp.

    Rose współczuje. Kuruj się, dbaj i życzę szybkiej poprawy.

    CJ, czytam te tygodnie urlopowe...fajnie masz i rozumiem. Pan mąż wraca do pracy od poniedziałku po mało robieniu od 10-go grudnia. Trochę sie rozleniwiliśmy. Ja w sczególności. Obiad zrobiony, chałupa ogarnięta...ech
    Na poscieszenie - pierwszy tydzień w domu na czytanie w piżamie. (Aniu, rozumiem i tez zazdroszcze gdy ktoś pracuje w ten sposób) Nie będzie nawet wiele czytania, bo nic nowego.

    Dzień był dzisiaj bardzo leniwy. Nie wile sie działo chgociaz z opisu może brzmieć zajęcie. zerwaliśmy acerolę na kompot. wszadilismy dzrewka morongi. Pan mąż zwiózł mulch na dół taczką.

    Mam do umycia i obrania ostatnią partie czereśni, które zawekuje w wersji mocno skondensowanej, gdzie będzie trzeba rozpuścić. Pół drzewka tylko obrane.
    Szampon jest coraz lepszy i już przechodzi przez pompkę. Wciąż ma grudki więc należy wytrzepać głowę gdy już wyschnie.

    Normalnie nie używałabym, bo w okolicy mnóstwo do kupna ale wyjątkowo mi pasuje. Skóra go wyjatkow lubi.
    Moringa sie suszy i zastanawiam sie czy można to jakoś uzdatnić? czytając reakcje...mam na myśli aby konsumować z przyjemnością???


    --
    Kan_z_oz
  • chris-joe 03.02.19, 05:25
    Jedno musze expedii przyznac- maja swietny customer service. W tym znaczeniu, ze sa natychmiast osiagalni przez telefon. Natomiast, trzeba sie nieco nauczyc jak z nimi rozmawiac, czyli poznac ich 'tok myslenia'. Pierwsze trzy rozmowy mnie naprowadzily na odpowiednia sciezke, tak by przy czwartej rozmowie zaproponowac im konkretne rozwiazanie problemu bez bulenia 3000-5000 (co w praktyce by oznaczalo: pies drapal moj poprzedni bilet, kupie sobie nowy).

    Niemniej: jesli nie jestesmy kompletnie pewni detali podrozy, lepiej w expedii zakupic bilet w opcji "refundable", tyle ze znacznie drozszy zazwyczaj. A najlepiej bezposrednio w linii lotniczej.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • jutka1 02.02.19, 10:38
    Niekcemalemuszem (cycat). Pracować, znaczy. :-/
    Kurczę, cieszę się, że toto już kończę, bo nastąpiło zmęczenie materiału. Do tego mam dużo pracy w "normalnej" robocie, więc i zmęczenie, a tu odpocząć za bardzo nie mam jak.

    Za oknem trochę się ociepliło: osiem stopni na plusie. Podobno jutro od rana (czy od nocy właściwie) ma sypać śnieg, przez ponad dobę. I tyszpiknie.

    Miłej soboty.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • jutka1 03.02.19, 08:47
    Zasypało, i nadal śnieży. Pięknie jest.

    Nie skończyłam wczoraj zlecenia, więc dzisiaj zrobię pozostałą część. To już niewiele - ale wczoraj rozbolały mnie oczy i głowa i musiałam przerwać. Chyba przestanę już brać takie spore rzeczy "na boku"; nie jestem pewna, czy warta skórka wyprawki.

    Oprócz pracy, mam dziś na tapecie dwa prania, barszcz czerwony (bulion zrobiłam wczoraj, teraz buraki i doprawienie), klopsy w sosie grzybowym (gotowanie, to na jutrzejszych gości), plus kilka innych rzeczy. Mam nadzieję, że się wyrobię...

    Miłego dnia :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • maria421 03.02.19, 16:22
    Niedziela, ale nie biala. Lepiej, bo nie musze odsniezac.

    Plaza w Brazylii teraz... to by bylo to !

    Milego niedzielnego popoludnia:-)
  • jutka1 03.02.19, 23:05
    Zasypało nas. Ale też zauważam, że lokalne służby odśnieżania dróg funkcjonują jak trzeba.

    Dwa razy dzisiaj widziałam, jak śnieg się walił z dachu pod swoim ciężarem. Pomyślałam, że dzięki niebiosom, że nowy dach zaordynowałam zeszłej wiosny. Stare dachówki by tego dzisiaj nie wytrzymały.

    Zlecenie w bólach skończyłam, trzy prania zrobione, barszcz gotowy, tylko na klopsy nie starczyło czasu. Jutro.


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 03.02.19, 23:14
    Nie chcę ale muszę czyli poniedzialek rano po miłym weekendzie.

    Ochłodziło się wyraźnie, co ułatwia i poprawia humor.
    Wciąż czekamy na solidniejsze opady w ramach tego sezonu mokrego. Na śzćzęście trochę pokropilo.
    Ma zejść z północy i mam nadzieję, że zejdzie tylko trochę.
    Północ - Tonwsville (duże miasto) jest zalane i odcięte. Mają zabawę z rzekę, która osiągnęła 250% i musiano otworzyc śluzy. Ludność oczywiście ewakuowana bo tej wodzie krokodyle, węże i domy. Wojsko wkroczyło bo transportu nie ma, benzyny, dostaw, lotnisko zamknięte.

    Sąsiedzi mają rodziców z tego miasta. Obgryzają nerwowo paznokcie, bo pod wodą bylo 20 dzielnic przed otworzeniem śluzy w nocy oraz nową dostawą dziasiaj wody do 300mm.

    Te 300mm moja okolica bierze w każdej chwili. Dobrze aby nie było w ciągu godziny, bo spłynie tylko w dół.
    Miłego dnia.



    --
    Kan_z_oz
  • roseanne 04.02.19, 03:04
    Jak extrimum to na calego. Niezla macie ta hustawke pogodowa, nie do zazdroszczenia.
    Tu w nocy ma byc marznacy deszcz, dwa dni leciuchnych roztopow, wiec lyzwy...
    Miejmy nadzieje, ze vortex sie wykrecil

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • kan_z_oz 04.02.19, 10:32
    Południe się pali dla odmiany. Tasmania ma pożary oraz południowo wschodnia część Victorii. Susza w NSW dalej się kontynuuje. Rzeki mają niski poziom wody, wyzdychały więc wszystkie ryby oprócz karpia. Staram się odwracać głowę i patrzeć w drugą stronę ale coraz trudniej to przychodzi. Co lepsze? Vortex z minus ileś tam? susza, upały i pożary? czy powodź, wichury tropikalne?

    Rząd stanowy robi dużo dla Towsville. Miasto powstało w początkowych latach osadnictwa. Jest położone dosyć nisko i płasko czyli obecnie nieco wrednie. Zaczęto budowę wałów ochronnych od oceanu bo były problemy z okresowo coraz wyzszymi falami (king tides), gdzie centrum było zagrożone. Nikt nie spodziewał się nic od strony rzeki, bo susza. Będą musieli też podwyższyć wały, powiekszyć zbiornik bo miasta będącego głównym portem centralnego QLD nie da się odpisać. 1100 mm deszczu w krótkim czasie - też nie zazdroszczę Townsville.

    Wolno dzisiaj było. Ciężkie chmury, mało światła i dom gdzie wokół werandy, małe okna, ciemne ściany, oświetlenie do dupy. Pan domu miał poniedziałkowego niechcieja. Pani za granicą opiekując się chorym rodzicem.

    Kto zapłaci i jak? Pan domu nie umie płacić rachunków, następnie żona tym się opiekuje. Krótko rozważałam - spakować się i wyjść? wrócić do chałupy, zasiąść na ciepłej wygodnej sofie z herbatą??? czy drążyć facia.

    Zostawiłam go i zadrążyłam się w otchłani 'czystego domu' wedle Pana. Łazienki - potrójna dawka ciężkich chemikali aby usunąć wilgoć, warstwę mydła. Reszta domu zasnuta pajęczynami. Myślałam, zę w którymś momencie wyjdę z siebię i pociągnę za siwy spirytualny kucyk na głowie morona. Na szczęście po 11-tej zaczął mówić ludzkim głosem i jakoś się dogadaliśmy.

    Dopracowałam liście moringi z herbatą. Herbata czarna, miód, cytryna i parę listków moringi. CUDO.
    Zamieszczę zdjęcie bo wygląda i smakuje świetnie.

    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 04.02.19, 13:07
    Już przestało padać, ale ciągle jest biało. Śniegu za kostki. Rano listonosz przyniósł list polecony i nie mógł otworzyć furtki do drzwi wejściowych - śnieg zablokował, bo podmarzł w nocy. Jak szłam do garażu po łopatę do odśnieżania, to na tarasie zobaczyłam półmetrową górę śniegu, który spadł z dachu. :-)))

    Dla roślin to dobrze, stopnieje i nawodni. No ale wyprawa do sklepiku wiejskiego to był dzisiaj tor z przeszkodami.

    Nic to. Zaczynam tydzień zawodowy, ale że pracowałam w weekend, to czuję się, jakby była środa czy czwartek. :-(

    Miłego dnia. :-)


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • roseanne 04.02.19, 16:47
    pod sniegiem, pod lodem, bo marznacy deszcz , a jutro bedzie w wodzie, bo jednodniowa odwilz

    fizjo zaczyna przynosic efekty, moge juz wejsc po 12 shodach i zejsc normalnie z 2..

    eksrymentowalam wczoraj z buleczkami bezglutenowymi, zjadliwe, ale wymagaja jeszcze wielu ulepszen
    co prawda nikogo bym nie zabila rzucajac, ale sprezyste tez nie sa
    sklad dostepnego pieczywa coraz bardziej dziwaczny, ceny skacza

    czasami sobie daje wolne od pieczenia i cos kupuje, ale coraz czesciej zaluje

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ania_2000 04.02.19, 17:03
    Wyglada na to, ze zimy w tym roku u nas nie bedzie. Dzisiaj byla chyba ostatnia szansa - zapowiadany od tygodnia "byc moze" snieg sie nie objawil w miescie. Oczekiwalam widoku chociaz jednego platka snieznego przejezdzajac przez wzgorza (im wyzej tym wieksza szansa, ze bedzie padal snieg) - niestety dupa zimna. Troszke pokropil posiapil deszcz i koniec. A ja tu w butach zimowych, przyszykowana na kazda ewnetulanosc lol.

    wczorajszy mecz football wygralo wschodnie wybrzeze - niestety nasze zachodnie (sorry Ertes) nie dalo rady, Brady wlozyl sobie SZOSTY pierscionek na reke.

    Milego dnia wszystkim!
  • kan_z_oz 04.02.19, 23:27
    Po każdej takiej powodzi czy cyklonie, cały szlam z kopalni odkrywkowych jest wypłukiwany. W zależności od położenia kopalni do: rzek, które są za Górami Wododziałowymi jako woda pitna dla ludzi, zwierząt i pól uprawnych lub do rzek, po drugiej stronie i prosto do oceanu na Wielką Rafę Koralową. Okazjonalnie na moczary, które zostały pozostawione dla ptactwa. W przypadku suszy, kurz w tych kopalni pokrywa grubą wartwą pola uprawne, łąki, krowy, winnice i przenoszony jest przez setki kilomertów - w Parlamencie dzisiaj Morisson przekonuje opozycja o dobrobycie wydobywania węgla.

    Na serio, życzę mu aby na zawsze zamieszkał w Gladstone - w samym centrum i nigdy nie mógł się z niego wyprowadzić. Skąd Ci ludzie się biorą, serio???


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 05.02.19, 08:08
    Rodzice sasiadów wygląda jakby przybyło im 10 lat. Nie pytam i nie chce wiedzieć. Dałam słoik miodu i kompotu dla dzieci. Qrwa co ja więcej mogę zrobić??

    System wodny Murray Darling basin, czyli sytem rzek za Górami wododziałowymi jest stuffed.
    8 rok suszy. Nawadnianie pól uprawnych. Algi przejęły i większość zdechła.

    Zanim pojawi się tutaj ktoś, że przesadzam. MD to sytem rzek zaczynający się w centalnym QLD, spływający w dół na południe i następnie przez całe NSW, w dół do Viktorii i Południowej Australii - wielkość - Europa.
    Zaplecze rolnicze dla całej Australii właśnie zdechło.

    Cena; podwyższki żarcia dla Sydney, Melbourne i reszty. Oficjalnie nasze tereny rolnicze w całości stały się pustynią.

    Będą niesamowite koszty utrzymania.
    Wsadziłam wolny pokój na Air B&B - się zaczynam przyzwyczajać do życia w popierdolych latach.


    --
    Kan_z_oz
  • ewa553 05.02.19, 09:33
    Przerazajaca wizja, kanie..
  • kan_z_oz 05.02.19, 11:16
    Wizje nie wizje. Rzeczywistość. Kraj pustynny dopadają najpierw wszystkie zmiany.

    Można się dostosować, ale przy głupim rządzie nie wiem co dalej.

    Czekam co przyszłość przyniesie. Możemy się stać krajem nomadycznym, co robiłoby sens.
    Powrót do korzeni.

    300mm deszczu zamyka wodociągi wszystkich miast bo kanalizacja nie da rady. Oczywiście 'takie' opady nie mogą się zdarzyć bo nie są wliczone jako możliwe.

    Czasy sa ciekawe. Zamówołam 500 słoików. Do odebrania w piątek z Brisbane. Nie dało rady zrobić dostawę.

    --
    Kan_z_oz
  • ewa553 05.02.19, 15:17
    sloiki na miod? W tych ilosciach!?! Nieslychane. Czy to wlasciwie duzo pracy takie pszczelarstwo?
  • ania_2000 05.02.19, 18:19
    Wczoraj wykrakalam. Jak tylko skonczylam krakac ze nie ma zimy - snieg zaczal padac!

    Dzisiaj jechalam do pracy pozniej i w "winter wonderland" - jest slicznie, oszroniene wszystkie drzewa. Sniegu spadlo moze 1-2cm, wiec ledwo ledwo, ale ulice sliskie, wiec trzeba uwazac.

    Slonce swieci, jest pieknie.
    Czego i wam zycze wszystkie Mroweczki:)
  • roseanne 05.02.19, 22:11
    ha ha ha - cos jak zakladanie pj szwem na zewnatrz by "sprowokowac" zamkniecie szkoly powodu opadow sniegu.

    poszlam dzis rano do szpitala, by mi pobrano na badania wiaderka krwi, a tu zonk. w czasie rejestracji numer lekarza zlecajacego nie che wejsc. probowaly panie w okienku kilka razy. W koncu ktoras zlapala za telefon, gdzies z kims rozmawiala i oswiadczyla - pani lekarz zmarl... Prosze wrocic do kliniki po nowe skierowanie.
    Wiec wracam do domku, dzwonie pod adres kliniki, numer rozlaczony. Mial polprywatny gabinet, nieprzynalezny. Co sie stalo z moja kilkunastoletnia kartoteko nie mam pojecia...

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ertes 06.02.19, 00:31
    U nas tez snieg sypie jak szalony.
    Na gorce na ktorej jezdzimy na nartach:
    Over 10 Feet in 4 Days: This mega storm started on Saturday and has already dropped 7-10 feet of snow and it’s still snowing!
  • kan_z_oz 06.02.19, 01:27
    Dobrze, że ubezpieczenie chałupy dopiero w grudniu do odnowienia. Nie wypłacają już za zniszczenia z powodu wody z oceanu ani wody, która wylewa się z rzeki. Wpłacaja jeszcze za zniszczenia wody z deszczu oraz pożary - u mnie. Na południu AU nie wypłacają już za pożary z lasu. Premium w okolicach zniszczonych jest na całą resztę horrendalne. Przeciętna to kilka do kilkunastu tysięcy.

    Problem ubezpieczalni, która za zmiany klimatyczne nie płaci i rządu, który zmian klimatycznych nie widzi. Ci w Townsville będą mieli niezłą zabawę udowodnić, że woda z deszczu a nie z rzeki...nowe domy z pożyczkami. Oczywiście urząd państwowy, który dał pozwolenie jakiemuś lewemu deweloperowi na terenach zalanych też nie ma z tą powodzią nic wspólnego. Jest jeszcze kwestia zbiornika, który przyjął ponad 200% wody i całe szczęście, że się nie zakończyło jak w Brazylii.

    W końcu zaczął się sezon mokry. Pada ale umiarkowanie. Przyjemny dzień.

    Ewa, słoiki musze przywieść z Brisbane. Nie opłaca się mniej a za transport prywatny przewoźnik zażyczył sobie 230AUD. Nie mam więc wyjścia. Miód musi być wybierany, bo inaczej pszczoły uciekną z ula z królową.


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 06.02.19, 06:09
    Sie wyjaśniło nieco. Zbiornik wodny ulokowany powyżej miasta. Zapory otworzono na oścież gdy osiągnął 250%. Zapora zarządzana przez urząd miejski, główny powód zalania takiej ilości domów w tym nowo wybudowanych na terenach, którym pozwolenie dał ten sam urząd.

    Nie widzę aby ubezpieczenie to gówno ruszyło. Będzie jak z powodzią centrum Brisbane lat temu 8.
    Brisbane się z tej lekcji nauczyło zero. Powiększyło sobie tylko zbiornik powyżej miasta, aby następnym razem można było wypuścić dużo więcej wody niż pierwszym.

    Nabrzeże odbudowano dokłanie tak samo, bo wały są brzydkie. Na co wydano setki milionów pieniędzy podatnika. Myślę, że to jakiś rodzaj nie zidentyfikowanej choroby.


    --
    Kan_z_oz
  • maria421 06.02.19, 08:33
    Zero stopni, sucho, prawie bezchmurnie.

    Wam tez sie wyswietla nowa grafika forum? Klikam w Polonia2, widze wiekszy format, inny kolor, dopiero w kliknieciu w watek jaet tak jak zawsze.

    Milego dnia :-)
  • kan_z_oz 06.02.19, 09:30
    Tak, Mario.

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 06.02.19, 10:20
    Z pozytywnych po wymiotach - sorry Forum.

    Pszczoły Ewa, wymagają bardzo dużo pracy. Postanowilismy je hodawć aby się czegoś pożytecznego nauczyć. Do końca sezonu (czerwiec) zużyję pewnie 200+ słoików litrowych.
    Dostarczamy do dwóch kafejek oraz kilkunastu ludzi prywatnie. Rozeszło sie metodą rekomendacji. Wiecej nie mamy zamiaru robić, bo działka jest stroma i jest to spory wysiłek fizyczny.
    Reszta słoików na acerolę, która produkuje średnio 5kg na tydzień/dwa przez pół roku. Zobaczę co zacznie robić guava, która w zeszłym roku była robaczywa. Została opryskana w tym sezonie dwa razy środkiem organicznym. Zaczełam tez mieć owoce gruchichama oraz jaboticaba - wszystko słoiki. Pójdą przed końcem roku.

    Dzięki trzymaniu pszczół i odnowieniu ogrodu mamy dziesiątki pszczół rodzimych. Australia ma około 2000 gatunków. Nie mam nawet pojęcia co lata wokół bo to studia na długie lata.

    Działka daję, oddaję tak jak nigdy przed. Dostałam nawet telefon z firmy słoikowej, która uprzedziła mnie, że mają tańsze niż te co zamówiłam. Bedę zmuszona kupić taniej...haha

    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 06.02.19, 09:30
    maria421 napisała:

    > Zero stopni, sucho, prawie bezchmurnie.
    >
    > Wam tez sie wyswietla nowa grafika forum? Klikam w Polonia2, widze wiekszy form
    > at, inny kolor, dopiero w kliknieciu w watek jaet tak jak zawsze.
    >
    > Milego dnia :-)
    ************
    Wszystkim chyba. "Nieznany sprawca pod osłoną nocy" zmienił. :-)

    Tutaj ciągle biało, temperatury koło zera albo trochę poniżej.

    Miłego dnia

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • roseanne 06.02.19, 14:05
    No niestety, tez nowe szaty cysorza, znaczy new look
    Kiedys sie tlumaczyli, ze robia zmiany dla tych co korzystaja z wersji mobilnej.
    Mnie przewijanie calej dlugiej listy watkow byl sie dostac do ulubionych forow drazni niepomiernie

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 06.02.19, 14:26
    roseanne napisała:

    > No niestety, tez nowe szaty cysorza, znaczy new look
    > Kiedys sie tlumaczyli, ze robia zmiany dla tych co korzystaja z wersji mobilnej.
    > Mnie przewijanie calej dlugiej listy watkow byl sie dostac do ulubionych forow
    > drazni niepomiernie
    *********
    U mnie pojawia się normalnie, od kiedy zmniejszyłam czcionkę. Jak zwiększam (Ctrl+), to spada na dół bo się "nie mieści".
    Wkurza mnie mała czcionka (mam ustawioną na 110%, wcześniek miałam na 130%), ale bardziej by mnie wkurzało zjeżdżanie w dół strony za każdym razem, kiedy chcę zajrzeć na inne forum z mojej listy ulubionych.
    Aha, jeszcze jedno zrobiłam - w ustawieniach odhaczyłam opcję "stała szerokość czcionki" - trochę mi się wizualnie poprawiło.




    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • roseanne 06.02.19, 14:34
    mam 110%
    jesli sie nie zapomne i wchodze przez watek to ulubione mam wciaz na gorze po prawej, ale czasamiprzelaczam sie na glowna do sprawdzenia koszmarkow ipotem opcja forum,strona glowna jaaaaazda w diol


    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 06.02.19, 15:32
    Na FoF adminostwo napisało, że to naprawią.


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • roseanne 06.02.19, 13:38
    Przerazajace to jest.
    Cala sytuacja zabudowan terenow zalewowych, brak pomocy dla ofiar katastroch tego rzedu.
    Co stoi za takim planem urbanizacji? Brak wiedzy, wyobraznii, glupota, pazernosc- pewnie wszystkiego po troche

    Co do pszczol - swietna robota! Kolezanka sie zastanawiala nad ulem, ale tyle przy tym pracy, ze przy normalnej pracy i ogrodzie nie ma na to czasu

    Zima wrocila

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • kan_z_oz 07.02.19, 08:15
    Za takim planem urbanizacji stoi chęć dmuchania ekonomii za wszelką cenę. Zaczęło się gdzieś po 2000 roku, gdzie zaczęto rozluźniać restrykcje budowlane. Dało to niesamowitego kopa ekonomii produkującej małe bezrobocie i wysoki wzrost ekonomiczny czyli GDP.

    Problemy są zawsze po jakimś czasie. Powstało mnóstwo gówniano-operujących budowlańców, biznesów, korupcji w urzędzach.

    1/100 lat obszary zalewane zostały przekształcone pod zabudowę. Przekształcono też na papierze w wielu regionach 1/50.

    Powstały więc domy gdzie przed rokiem 2000 nikomu sie nie śniło budować, mieszkać, inwestować.

    Rozluźnione też zostały wymagania budowlane na tych terenach, gdzie nie jest wymagane NIC. Domy powstają z sosny, która jest najlepszym materiałem do rozpalenia ognia. Na terenach, które były przed wycięciem rodzimego bushu w strefie pożarowej.

    Powstały domy na 'slab' czyli ziemi, gdzie w przeszłości budowano na palach, gdzie woda przepływała pod i wokół. Powstały tez całe osiedla gdzie nikt i nigdy nie budował bo były to tereny zalewane.

    Rozluźnienie restykcji, które obecnie się wymknęły poza kontrolę? W miastach powstały wieżowce z wadami konstrukcyjnymi. 85% ma poważne ustreki. Relaksacje budowlane spowodowały tutaj tsunami tandety, która się wali i walić będzie przez lata.
    Nie wiem kto to postprząta?

    Widziałam z Bankoku 2 wieże porośnięte mchem i drzewami w centrum. Ruina bez zapór, ogrodzeń 50 pieter w górę. Ostatnie 20 lat zabudowy to gówno, którego nikt nie powinien ruszać.

    Jak to się stało.? Ja krwawię.





    --
    Kan_z_oz
  • ewa553 07.02.19, 13:57
    swojego czasu (co za okropne powiedzenie!) kosztowalo mnie to kilka posiedzen u psychoterapeutki aby mnie przekonac ze nie MUSZE wycierac kurzu. Bo sie i tak zakurzy, wiec jak ten Syzyf powtarzam to bezsensowne zadanie. Dzis dolaczam do listy niemuszow wietrzenie mieszkania. Po tym jak wywietrzalam sukcesywnie pokoj za pokojem, pilnujac aby ktorys z Mlodych nie wpadl na pomysl lapania ptaszkow z parapetu, zabralam sie do gotowania: Segedyner Gulasz. A wiec kapusta kiszona.... Powiedziec Wam jak u mnie teraz "pachnie"?
    Czy macie tez jakies czynnosci ktorych nie wykonujecie, bo sa bezsensowne?
  • maria421 07.02.19, 16:15
    Ewa, jezeli wycieranie kurzy jest bezsensowne, bo meble i tak sie znow zakurza, to rowniez mycie rak /zebow/wlosow/ naczyn itp. jest bezsensowne, bo znow sie zabrudza. Nawet jedzenie jest bezsensowne, bo po co jesc kiedy czlowiek znowu zglodnieje :-)

  • ewa553 07.02.19, 16:29
    no, mnie zakurzone meble nie przeszkadzaja, natomiast brudne rece itd.jak najbardziej. To jest ta roznica.
  • xurek 07.02.19, 16:58
    mam alegrie (prawdziwa a nie psychiczna :)) na kurz :). poza tym zakurzone meble wygladaja (dla mnie) paskudnie i jak ich dotknac to kurz zostale na rekach.

    nie lubie rowniez "jedzeniowych" albo "lazienkowych" :)) zapachow w domu, wiec musze wietrzyc, zeby sie dobrze czuc. poza tym wietrzenie to nie tylko zapach, to rowniez wymiana "zuzytego" powietrza na bardziej dotlenione

    ale ja generalnie sprzatac nie lubie, wiec dopoki nie musze, to tego wcale nie robie tylko oddaje to zmudne zajecie w dobre rece za dobra oplata :).

    przestalam za to prawie kompletnie prasowac. koniecznosc prasowania jest dla mnie faktorem eliminujacym ciuch z listy moich potencjalnych zakupow. Nie pastuje ani nie konswerwuje w zaden inny sposob butow. Jak wygladaja na zniszczone to ida do kosza. To samo z dziurawymi skarpetami i bielzna.

    Jezeli robie duza impreze (wielkosci takiej, ze naczynia nie wejda na jeden raz do zmywarki) to kupuje bambusowe jednorazowki, ktorych po imprezie sie pozbywam.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 07.02.19, 17:11
    Kazda praca domowa ktora powoduje ze mieszkanie wyglada czysto ma sens.
  • ania_2000 07.02.19, 17:44
    Nie wytrzymala bym w pomieszczeniu gdzie jest balagan dluzej niz minute. Ja mam jakies OCD pod tym wzgledem i musze miec dokola siebie porzadek. Do tego wszystkie kable musza byc niewidoczne. Tzna kable telewizyjne, komputerowe etc. A koce poskladane w koszu. Nic porozrzucanego na kanapach. Co prawda nie czesze jeszcze fredzelkow przy dywanie, ale jestem tego blisko. Rowniez moje stanowisko pracy musi byc posprzatane w sensie biurko - i rowno wszystko poukladane. Zadne walajace sie papiery!. Ostatnio ukladam nawet papiery do recycle w pojemniku rowno. Aha -i jak gotuje, to od razu wszsytko chowam/myje/wycieram - ze sladu nie ma. Zostaja sam garnek na kuchni:)
    Niezly odjazd co? Wiem, jestem walnieta.
  • jutka1 07.02.19, 17:39
    xurek napisała:

    > ale ja generalnie sprzatac nie lubie, wiec dopoki nie musze, to tego wcale nie
    > robie tylko oddaje to zmudne zajecie w dobre rece za dobra oplata :).
    >
    > przestalam za to prawie kompletnie prasowac. koniecznosc prasowania jest dla mn
    > ie faktorem eliminujacym ciuch z listy moich potencjalnych zakupow.
    ************
    Tutaj mam tak samo w obu kwestiach. :-)

    > Nie pastuje ani nie konswerwuje w zaden inny sposob butow. Jak wygladaja na zniszczone to ida do kosza.
    ***********
    Tutaj mam inaczej, bo przywiązuję się do butów, w których ja i stopy dobrze się czujemy. :-)


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ania_2000 07.02.19, 17:48
    Stare buty i podarte, dziurawe ubrania - do kosza, ubran nie prasuje. Prasuje tylko obrus raz od wielkiego swieta, jak trzeba. Ubrania niepodarte ale nienoszone - do Goodwilla.
  • ewa553 07.02.19, 18:05
    zastanowily mnie te podarte ubrania. He? Jak to podarte? Miewam przetarte bawelniane skarpetki, wtedy oczywiscie wyrzucam. Ale jeszcze nie mialam podartych ubran poza jedna nogawka ulubionych jeansow, ktore zaczepily sie na krzaku roz (rurz). Co do kurzu to "leczylam" sie z tego w dawnych czasach. I chodzilo wtedy o powazniejsza sprawe z tym kurzem, nie powinnam byla tu opowiadac skoro nie mam zamiaru wyjawiac szczegolow. Teraz od dawna mam pania od sprzatania. A wietrzenie to byl zart z cyklu czarnego humoru, bo tak bylo swiezo rano, a tu ta cholerna kapusta... Dobrze chociaz ze kapuste gotuje rzadko i to tylko w zimie.
  • roseanne 07.02.19, 18:40
    kapuste gotuje czesto, le nie kiszona
    na szczescie mam dobry wywietrznik

    co do wewnetrznych przymusow to tylko sprawdzanie swiatla i drzwi. m czasami ma obsesje co do dokumentow podroznych i mnie w nerwice wpycha.. :P


    zauwazylam, ze czasami ubrania uszkadzaja sie w praniu, badz tez kota robi dziurki - te zaszywam, podobnie zreszta z wszelkimi mini uszkodzeniami, tak mmnie wychowano
    ba staniki tez reperuje, jak mi fiszbina wyjdzie, bo ciezko znalezc ladne, wygodne na hmm obfity delkot


    zima trwa

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • minniemouse 08.02.19, 00:39
    roseanne napisała:
    > zauwazylam, ze czasami ubrania uszkadzaja sie w praniu,


    uzywaj siatek do prania Rose. mozna kupic w dolar storze za grosze, 1.w różnych 2.rozmiarach.
    naprawde zabezpieczaja przed zniszczeniem. szczegolnie delikatne rzeczy piore po jednej w siatce. mam ich duzo. a najlepiej to mi się pierze w nich podkoszulki i paski, bo a/nie muszę wtedy rozplątywać ściśniętych na amen z reszta prania pasków a b/koszulki nie maja powyciąganych ramiączek. (i jednego dłuższego od drugiego). :)
    polecam, zresztą nie tylko tobie a wszystkim!
    moze jeszcze tylko dodam, ze jak wszystko te kupione "za dolara" czasem dość łatwo sie sypia a te np w drugstorze wytrzymują dłużej. ale nawet te z dziurami zabezpieczają. w sumie sa "na forever"
    a ty Rose pewnie te poprute zaraz zaszyjesz :)

    Minnie

    --
    https://i.imgur.com/wgQWifz.gif
  • ania_2000 07.02.19, 19:21
    podarte, w sensie zaczepione, lub jak sie dziurka zrobi ;)

    w podartych to ja chodze czasami - na przyklad podarte i z dziurami jeansy albo szorty obdarte :)

    na kapuste dobry wywietrznik to podstawa - albo szybkowar!
  • chris-joe 07.02.19, 22:59
    My rzadko naprawde sprzatamy. Pozwalamy chalupie sie 'deharmonizowac', kurzom sie zbierac. A po co nam to? ;) Bierzemy sie za porzadki, gdy ktos ma wpasc. A ze goscimy ludzkie istoty u siebie nie rzadziej nizli co dwa tygodnie, to akurat. Wtedy wpadamy w orgie sprzatania na kilka godzin przed gościną :) Po czym sie lapiemy, gdy juz mamy towarzystwo, ze z abażuru ktorejs lampy po zmroku zwisaja klaki kocicy. No i co?!

    O prasowaniu juz bylo tu wiele razy. To jest najbardziej nudna i glupia czynnosc domowa! Unikam za wszelka cene!

    Gdy Braz gotuje (a to on gotuje najczesciej), robi burdel nieopisany. Wiec, albo sam pozniej po sobie sprzata, albo ja sie za to biore.
    Gdy ja zas gotuje, kazda lyzeczke, miseczke, garnek, chochlę myje NATYCHMIAST, w trakcie. Nie zapycham zmywarki wogole. Wszystko, gdy gotuje, musi byc czyste od razu! To moja chorobliwa obsesja. I NIE ZNOSZE, gdy ktos mi w kuchni chce pomagac, czy nawet pogadac, bo wtedy napewno cos spalę.
    Zmywarke zapycham dopiero po żarciu, bo nie cierpie zlewu pelnego naczyn.

    W tygodniu, gdy gnamy do pracy, zwykle zlew sie w porannym gwalcie zasmieca. Pierwsza rzecz, jaką robie po powrocie do domu (zawsze wracam przed Brazem)- albo myje wszystko recznie, albo puszczam zmywarke.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • kan_z_oz 08.02.19, 00:05
    Skąd się na Forum zakurzyło? Kurz u mnie nie jest wielkim problem ze względu na wilgotność. Wilgoć natomiast jest. Ani kurzu, ani wilgoci nie da się zostawić na dłużej sie to niestety wdycha i ja od tego kicham, smarkam.
    Sprzątanie mi nie przeszkadza bo traktuje jako rozległą część niezbednej toalety osobistej, która się tylko trochę rozciąga poza włosy, paznokcie, depilacje itp.

    Wykonuję więc nieco automatycznie i bez większego myślenia bo oczywiście znam wiele innych przyjemniejszych rzeczy niż wycieranie kurzu czy usuwanie wilgoci z łazienki.

    --
    Kan_z_oz
  • chris-joe 08.02.19, 00:25
    Chachacha!... ;)

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • kan_z_oz 08.02.19, 08:25
    Przylekliśmy całą paletę słoików. Wizyta w firmie była bardzo przyjemna. Obejrzałam cała gamę opakowań rożnych; sloiki, butelki, kontenery - mają wszystko. Na szczęście nie daleko od nas, chociaż bez dostawy.
    Muszę spojrzeć na etykietki - bo ludzie przewidywalni są i chcą ładne, kolorowe i zachęcające.

    Pracuję więc nad słoikiem do wstawienia do kafejek aby się sprzedał. Miód oraz kompot w zestawię, barbasos wiśnia, miód i >>>widzęliście moringi jak łapiacy dodatek.

    Dam znać, bo obecnie to tylko projekty.


    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 08.02.19, 09:05
    Czapki z głów, Kanie.

    To był ciężki i trudny tydzień. Choroba mamy, testy, różne -skopie, diagnoza w odpowiedniej wrocławskiej klinice. W przyszłym tygodniu będzie przyjęta na pobyt w klinice, będzie następna -skopia, kilka dni obserwacji, potem nie wiemy co. Mama jest dzielna, ja mniej.

    Piątek, i dobrze. Jestem wykończona i fizycznie, i mentalnie, i emocjonalnie.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • maria421 08.02.19, 09:12
    Jutka, jestem z Toba, trzymam kciuki za Twoja mame.

    Milego piatku :-)
  • kan_z_oz 08.02.19, 09:24
    Trzymaj się.
    Bratowa na guza na jelicie i jest w szpitalu. Ta 'dobra' bratowa z która jest kontakt. Czekamy na wyniki, zastanawiąc sie co z teściową???
    Co z bratową i bratem??

    Robimy więc te słoiki bo wszystko wokół sie pieprzy..aż nas dopadnie...


    --
    Kan_z_oz
  • ewa553 08.02.19, 09:33
    Usmialam sie nieco z Waszych wpisow ktore powstaly z tego, ze zle zrozumieliscie moje pytanie. No, chyba poza ce-jotem. Mnie nie chodzilo o to jakiemi wspanialymi paniami domu jestescie, tylko o to co OLEWACIE bo nie lubicie. Ale wiele sie o Was dowiedzialam, naprawde. Nie zebym czuila sie gorsza, ale podziwiam Was za mrowcza pracowitosc itd.
    Kanie, znowu masz nowy pomysl, nowy projekt! Ty chyba masz gumowy czas, ze to wszystko miescisz w nim... Jestem pelna podziwu i zazdroszcze inwencji.
  • maria421 08.02.19, 09:58
    Ewa, chyba naprawde nikt nie wzial na serio tego co pisalas o wietrzeniu :-)

    Olewac w domu raczej niczego sie nie da, ja pewne rzeczy robie odruchowo i z potrzeby- do tych nalezy umycie umywalki kazdego dnia po porannej toalecie, do tego nalezy umycie kuchni po kazdym gotowaniu. Robie to, bo nie znioslabym brudnej umywalki czy kuchni.

    Mycie okien, podlog , odkurzanie dywanow robie na zasadzie "nie chcem ale muszem".

  • ewa553 08.02.19, 10:20
    "nie chce ale musze" mowisz. I o to wlasnie chodzi. Jak to powiedzialam mojej terapeutce, to zaczelysmy dalsze rozmowy od tego: dlaczego musze? Co/kto mnie zmusza? Czy musze sie dac zmuszac itd. Tak w najwiekszym skrocie. Wtedy zrozumialam, ze czesto jestesmy niewolnikami tego co inni pomysla, co jest w zwyczaju itd. Nie chodzi przy tym aby zyc w brudzie czy balaganie. Tylko zeby wyluzowac i nie dac sie zwariowac, sluchac bardziej wewnetrznegoi glosu, jak tego co "wypada".
  • maria421 08.02.19, 11:03
    Ewa, ja mieszkam sama, wiec wlasciwie do utrzymywania porzadku w domu nie zmusza mnie nikt i nic oprocz mojej wewnetrznej potrzeby czystosci i porzadku. Ja to robie dla siebie, tak samo jak dla siebie biore codziennie prysznic.
  • roseanne 08.02.19, 15:02
    Bardzo madrze to brzmi. Przyznam, ze trudne do zrealizowania czasami, miejscami.
    Bo co innego wlasna wygoda i przyzwyczajenia, co innego "wypada"
    A alergie w rodzinie to juz inna para kaliszy, ale na pierwszym miejscu 😎

    Wczoraj lodowo, dzis leciutka odwilz, jutro lodowo... jak ja mam dosc tego lodowo snieznego blocka
    Ciaglego slizgania sie mimo soli i zwirku..

    Jutka sciskam...

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ania_2000 08.02.19, 16:44
    Jutko - same serdecznosci dla Twojej mamy!

    Piatek - zapowiada sie sniezny weekend! koniec swiata tutaj, no bo zimy nie bylo, i teraz sobie o nas przypomniala? ma byc zimno caly tydzien i zapowiadane sa opady sniegu. Normalnie szok.
    W pracy przez caly nastepny tydzien bedzie uciecha - przyjezdzaja delegacje z roznych stron swiata - tzn glownie z Ameryki Pld, ale bedzie tez dziewczyna z Polski!:))) Zakleplalam ja dla siebie ofkorz, tzn zabieramy z lotniska, etc - a potem jak sie uda jakies spotkania w wolnym czasie, shopping. Bardzo sie ciesze:)
    Kanie, masz na te sloiki jakies design? U nas takie organiczne produkty sprzedaja 'wyystylizowane " na rustic - fajnie to wyglada, i bardzo zacheca do kupna. Wiesz - ladne opakowanie to polowa sukcesu, choc na pewno twoj produkt jest wysmienity i bez tego:)

    A w temacie - olewania domowych obowiazkow, to jak najbardziej u mnie olewane teraz. Wszystko sie kurzy i lepi i nie jest wietrzone haha - bo wpadlam w szpony serialu "Outlander" - z duzym opoznieniem, bo serial z 2014 roku haha - ale lepiej pozno niz wcale. Musze sobie go limitowac po jednym odcinku dziennie bo jest boski:)

    Milego piateczku wszystkim!
  • jutka1 08.02.19, 16:55
    Też uwielbiam Outlandera, i też późno zaczęłam oglądać. I też musiałam sobie dozować. :-)

    Dzięki Wam za dobre słowa i myśli, tutaj i poza forum. W przyszłym tygodniu pobiorą biopsję, i dopiero potem się okaże co to, i jak leczyć.

    Skończyłam tydzień pracy, pinkolę i więcej nie robię. A pezde mną pierwszy wolny weekend od nie wiem kiedy. Chyba zajmę się gulaszem i bigosem (szybkowar!). Pichcenie mnie zawsze uspokaja.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ewa553 08.02.19, 17:05
    Goraco wszystkim polecam szegedynski gulasz, absolutna (dla mnie) rewelacja. Wczoraj zrobilam z kg kiszonej kapusty, a poniewaz nie mialam ziemniakow w domu, to polowe zjadlam zwyczajnie, tak, nie moglam przestac dobierac z garnca:)

    Marysiu, mowisz ze sprzatasz i czyscisz z wewnetrznej potrzeby, tzn. nikt Cie nie zmusza i w tym wypadku powiedzenie "nie chce ale musze" nie jest wlasciwie. Prawda? Tak samo wycieranie kurzu z powodu alergii nie jest praca pod przymusem jakichs zwyczajow, tylko potrzeba. Troche czasu uplynelo zanim tego rodzaju roznice, potrzeby itd. zrozumialam. Czuje sie - niezaleznie od tego co robie, duzo wolniejsza oid czasu gdy sie tym kieruje.
  • roseanne 08.02.19, 21:29
    Przeczytalam wszystkie ksiazki z serii dostepne
    Od serialu sie roznia
    Nie potrafie limitowac tego, ogladam az sie skonczy

    W Europie pojawia sie wczesniej, niz tu, licze ze zlapie nastepny sezon

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 08.02.19, 21:49
    Tutaj jest Netflixie, jeśli M. ma europejski, to pewnie złapiesz.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • roseanne 08.02.19, 23:34
    Ma 😎
    Ogolnie z tego samego konta, w zaleznosci od miejsca pobytu mam kanadyjski, szwajcarski, francuski
    Zadziwilo mnie, jak bardzo anime sa popularne we Francji

    Szwajcarski ma mase Disneya
    i przez jakis czas mial prawie wszystkie gwiezdne wojny, lacznie z animowana seria

    Kanadyjska za to ma teraz juz drugi sezon Medici, ktorego M nie ma ! Lol

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • kan_z_oz 09.02.19, 01:33
    Ewa, wypada/co inni powiedzą a samemu się mobilizowanie to dwie różne rzeczy. Uprawiałam sport przez wiele lat. Też mnie nikt nie zmuszał. Treningi codziennie. Wiele razy mi się nie chciało. Tak samo widzę ze sprzątaniem. Lubię wynik końcowy. Najtrudniej zacząć i bariera zawsze jest mentalna. Jak się już zacznie to staje się przyjemnością.
    Tak już człowiek ma, że najchętniej leżałby cały dzień gdyby tylko słuchał swojego 'wewnętrznego głosu leniucha', co zabiłoby szybko.

    Aniu, słoiki proste ze złotą metalową zakrętką. Osobiście uważam 1 litrowy okrągły szklany słoik za najlepszy wynalazek. Można uzywać powtórnie dziesiątki razy aż się nie wyszczerbi. Zakrętki można kupić nowe, bo się w miarę szybko zużywają. Nie lubię miodu w fikuśnych opakowania, bo dużo sie marnuje, trudno wyjąć i trudno domyć. Trudno przywoźić w hurtowych ilościach i trudno składować.

    Widziałam takie ze szklanym uchwytem - ładne bardzo - i bardzo drogie. Hurtowo pakowane słoiki nie są niczym owinięte. Są w pudle tylko z przegrudkami. Pudło nawet nie jest zaklejone taśmą. Pudła są tylko wsadzone na drewnianą paletę, owinięte folią aby powstał jeden wielki pakunek. Jak pomyślałam co musiałabym robić aby tych uchwytów nie uszkodzić to mi przeszła chęć na fikuśne opakowania.


    --
    Kan_z_oz
  • ania_2000 09.02.19, 03:28
    Kan, mi nie chodzilo o fikusne sloiki, tylko o zwykle sloiki, takie troche przystrojone - jakbys sprzedawla pojedynczym ludziom, to moze byc bardziej atrkacyjnie.
    chodzilo mi o takie cos - na przyklad

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/G5FsdupnyBbc6tgKjA.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/h6VDvxbzEdRhCYaLmA.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/Jk2SeS2cmlxESRe52A.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/ctk4xBch1qbRWka5kA.jpg


    no ale niewatpliwie koszt sie liczy - i jak nie trzeba to nie ma co :)
  • minniemouse 09.02.19, 03:51
    zgadzam sie z toba Aniu.
    klientom przede wszystkim wzrok przyciaga towar.
    dlatego ludzie kupuja rozne bzdety typu figurynki, maskotki, gadzeciki, miniaturki bo jest CUTE.
    i dlatego jak ktos idzie z silnym postanowieniem kupić TYLKO chleb i maslo, to wraca jeszcze z czyms takim :D
    TOO CUTE 🤣🤣🤣

    Minnie


    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • minniemouse 09.02.19, 03:54
    o matko, albo TO. jak mozna tego nie miec??? :D :D :D


    --
    https://i.imgur.com/wgQWifz.gif
  • roseanne 09.02.19, 15:15

    gwizidzi niesamowicie, juz drugi dzien
    w okolicach 90 km/ h

    zaobserwowalam tanczaca na wietrze reklamowki, kapelusze,
    mojemu pojemnikowi na recycling wiatr otworzyl klape
    drzwi wejsciowe "pracowaly" cale wieczor, musze zamykac na zamek, bo wiatr otwiera

    no i zimno wciaz jest tez


    mam rekaw na kolano i powoli sie przyzwyczajam do noszenia go, nie wiem, jak ja 9 godzin wytrzymam w tym, na razie max jest 2, mam jeszcze kilka dni..
    terapeutka nakazala

    chyba upieke jakis ciacho, Cj - kawka ?

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • chris-joe 10.02.19, 09:23
    Za zaproszenie na kawke, Rose, dzieki wielkie, dzis jednak udalismy sie wreszcie do Dany'go, po blisko 2 latach przerwy!... A wlasciwie nie do niego, ale do jego Helene. Tak, sa nadal razem, bodaj od 5 lat, co dla Danka to chyba rekord ;) A byla to calkiem powazna wyprawa, bo Helene z Ahuntsic przeprowadzila sie do Laval. A ze i Braz chcial sie nieco napic, udalismy sie metrem... A w Laval katastrofa! Od metra do Helene raptem 10 minut spacerkiem, ale chodniki zalane lodem jak nigdzie! Ni soli, ni piachu, nic. Lodowisko rozlane z chodnika do polowy ulicy, wiec sie czlek czolga jezdnią w ocznym porozumieniu z autami. A mi się wydawalo, ze w Montrealu źle...

    Aura montrealska w tym lutym to morderstwo: jednego dnia -20, drugiego +3, i znowu -20, i znowu +2, czyli co sie stopi, zaraz zamarza... Nie, nie lubię.

    --
    Atenção, curva perigosa!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka