Dodaj do ulubionych

(non?)konformizm na codzien

14.02.19, 13:29
Mam «osobista black list» firm / zachowan, ktorych moim zdaniem dla dobra planety i ludzkosci unikac nalezaloby. Naleza do nich Amazon, AirBnB, Uber, Google, Glencore, Facebook, ogolnie kupowanie online zamiast w realnych sklepach, kupowanie w sieciowkach, jezeli mozna lokalnie, kupowanie w sklepie, jezeli mozna u rolnika za miedza. Powodami sa glownie wyzysk, globalizacja i zagrazanie ogolnie pojetej jakosci zycia.

To tyle na temat teorii :). W praktyce jest tak, ze AirBnb, Uber i Amazon konsekwentnie nie uzywam i prawie nic nie kupuje online (oprocz biletow lotniczych, bo trudno inaczej). Gorzej juz z googlem, ktorego wciaz uzywam i wciaz sobie obiecuje, ze w koncu zainstaluje jakies duckduckgo albo inne alternatywne, Facebooka prawie ze musze miec zawodowo (ale moglabym sie nia nim wciale nie udzielac, tylko “byc zaprzyjazniona gdzie trzeba”) no i z tym nie kupowaniem w sieciowce tez roznie bywa. Czesto jestem zbyt wygodna, by kieorwac sie wlasna filozofia. A potem mam wyrzuty sumienia.

Pan Maz czesto nabija sie z mojej postawy i twierdzi, ze niczego oprocz straty pieniedzy ona nie przynosi, uzywa tez (moim zdaniem) bezkrytycznie wszystkiego, co mu sie nawinie pod reke i ulatwi zycie badz zredukuje koszty. Ja zas twierdze, ze moja postawa jest sluszniejsza, bo skoro sama chce zyc w psychicznym i finansowym komforcie, to musze sie zachowywac tak, by go wspierac.

Jak Wy to widzicie?


--
czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
Edytor zaawansowany
  • maria421 14.02.19, 13:59
    Google i Facebook- TAK, bardzo czesto
    Amazon, AirBnB, Uber- nigdy nie korzystalam
    Glencore- nie znam

    Google jest bardzo pozytecznym instrumentem, wiec uzywanie go, tak samo jak ogolne korzystanie z internetu nie nazwalabym konformizmem.

    Konformizm wedlug mnie mnie to raczej bezkrytyczne podazanie za roznymi trendami w modzie i w swiatopogladzie z checi przynaleznosci do wlasciwej grupy.
  • xurek 14.02.19, 14:08
    google swoja monopolistyczna pozycja wykancza wiele innych internetowych bardziej lokanch biznesow. Czesto "szantazuje" rowniez dostawcow content, glownie dziennikazy i gazety do umoliwienia im wykorzystywania informacji prawie ze za darmo. Na dodatek zarabia miliardy na searchu, dopasowujac go glownie do potrzeb firm placacych za wyniki a nie do potrzeb uzytkownika. To samo zaczyna robic w branzy turystycznej, szantazujac wlascicieli osrodkow turystycznych do placenia za reklame, jezeli w ogole chca byc widoczni na mapie i to naprawde niemale pieniadze. Z tych pieniedzy prawie nic nie jest inwestowane lokalnie, jest to wiec hiena zerujaca na uzaleznieniu ludzi od netu i wygodnictwa = niechciejstwu szukania / instalowania alternatywnych wyszukiwarek. Mnie pewnie w koncu wkurzenie tym, ze nie jestem w stanie znalezc prawie zadnych niezaleznych informacji, tylko zawsze cos sponsorowane przez kogos majacego jakis interes w sprzedaniu mi czegos zmusi do zainstalowania ktorejs z wyszukiwarek proponowanych przez moich wspolpracowmikow. Szwajcaria ma zamiar wprowadzic prawo chroniace content przed googlem i facebookiem, ale nie wiem, na jakim jestesmy etapie. Sprawdze i dopisze.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 14.02.19, 15:01
    To ja jestem jak Twoj maz. Zakupy tylko na Amazon. Zadne lokalne sklepy bo w zasadzie ich nawet nie ma.
    Za bardzo lenowy jestem zebym zmienial Google na cos innego.
    Uber a u nas jeszcz Lyft sa wspanialym wynalazkiem i co mnie cieszy ogromnym kopem w D taksowkarza.
    Jesli wychodze gdzies wiedzac ze bedzie alkohol tylko Uber.
    Airbnb i vrbo super. Uzywam i bede uzywal.
    Dodatkowo Tripadvisor na planowanie wyjazdow i wakacji.
    To jest dla mnie komfort.
  • xurek 14.02.19, 16:07
    Tripadvisor przestal byc tym, czym byl. Teraz rozyla do wlascicieli osrodkow / atrakcji turystycznych "oferty sponsoringu". Jezeli jako wlasciciel osrodka / atrakcji Tripadvisora nie zasponsorujesz, wylatujesz z ich searchu, nawet jezeli miales maximum punktow. W ten sposob nie jest to juz rzetelna informacja dla uzytkownika, ktory z cala pewnoscia w 99% nic o tej praktyce i wynikajacych z niej przeklaman nie wie.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • xurek 14.02.19, 16:11
    propozycja ustawy po niemiecku
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 14.02.19, 17:22
    Szkoda ze tak sie dzieje. Wiekszosc naszych wycieczek byla zaplanowana z pomoca Tripadvisor.
    Wszystkie inne przewodniki byly z lekka beznadziejne.
  • xurek 14.02.19, 18:45
    tez uwazam, ze szkoda. lepiej byloby kasowac jakies male pienadze od rzeszy uzytkownikow tlumaczac im rownoczesnie, ze dzieki temu portal pozostaje niezalezny i objektywny. Tak robi co pewien czas Wikipedia (przynajmniej szwajcarskie wydanie) i to nawet nie obowiazkowo tylko prosza o sponsorowanie i ludzie chyba to robia (na przyklad ja :)), by zachowac ten portal bez reklam.

    Uber najapierw przystawil taksowkarzom noz do gardla a teraz zdziera od nich 20% i przetrzymuje kase przez miesiac zmuszajac do wozenia ludzi za pol ceny. Dla tych, co tylek woza moze i dobrze, dla tych, ktorzy zaczynaja miec trudnosci zwiazac koniec z koncem niespecjalnie. (Taksowkarze dostaja nota bene wiece pieniedzy za przewoz iz nie-taksowkarze jezdzacy w Uberze). U nas wiele kantonow Ubera juz zabronilo (np. moj i ten oscienny).

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 14.02.19, 23:00
    Te wszystkie portale to mozna powiedziec - filary naszej cywilizacji.. Uzywam wszystko - oprocz moze Facebooka, ktory dla mnie stal sie platforma ekhibicjonizmu, narcyzmu i wrecz glupoty. Lubie Pinterest. I instagram.
    Kayak na planowanie podrozy, Amazon zakupy wszystkiego co sie tylko chce - Airbnb i booking.com - spanie.
    I juz twoje zycie jest set:)

    Wygodnictwo - za to placimy.
  • kan_z_oz 14.02.19, 23:53
    Używam tylko Google.
    Trip Advisor jeszcze czytam komentarze zanim coś wybiorę.

    Do listy dołożyłabym jeszcze Apple, za niepłacenie podatków lub płacenie tak mało jak kot napłakał praktycznie wszędzie za sprzęt, który jest tak zaprojektowany aby po dwóch latach zdechł i po wysoko zawyżonych cenach z powodu braku konkurencji, którą zabili w kampaniach anty-kompetycyjnych, czyli nie do końca legalnych.

    Amazon u mnie dopiero wszedł i ma beznadziejne towary, na szczęście rząd się zreflektował w porę i nałożył zapory oraz GST. Dzięki temu jest spory wybór sklepików w sieci, gdzie robię sporo zakupów.

    Uprawiam bojkot od lat i praktycznie poza lokalnym sklep, i czasem aldikiem ograniczyłam znacznie. Gdyby było więcej takich ludzi to wszystkie ww firmy by już zdechły i zaczęłaby się zdrowa konkurencja oraz więcej stanowisk pracy.

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 16.02.19, 01:34
    'Outsourcing' u mnie plaga. Telstra czyli firma telekomunikacyjna, która jako jedyna ma sieć na terenie całej Australii wpostaci budki telefonicznej - tak jeszcze są na pustyni), jako alternatywa do połączeń satelitarnych lub radia, jako innych bardzo drogich połączeń telekomunikacyjnych.

    Została zbudowana jak firma państwowa i sprywatyzowana. Centrum obsługi klienta i pomoc techniczna w Indiach i Filipinach obecnie i jaja, jak się coś spieprzy. Czas średni 2 godziny pomnożone przez kilka dni lub nawet tygodni aby usunąć każdą usterkę. Wydził techniczny zlikwidowany - outsourcing - prywatni kontraktorzy różnej maści, wiedzy, wzruszający ramionami lub próbujący coś upchnąć bo pracują dla siebie. Tragedia pamiętając jak to kiedyś działało i obecnie.


    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 16.02.19, 08:42
    Hmmm. Bardzo ciekawy temat Xurku, chociaż tytuł trochę nie przystaje do treści chyba.

    Dzięki za informację o Trip Advisor.

    Z Ubera i AirBnB nie korzystam. Z googla owszem. Z Amazona rzadko, ostatni raz chyba z 5 lat temu. Z racji miejsca zamieszkania, kupuję lokalnie. Wiadomo, że wielbię mój sklepik wioskowy, a "w mieście" preferuję małe sklepy - choć do supermarketu po pewne rzeczy też chodzę. Dyskontów nie wizytuję. Za to sezonowo lokalnych rolników i producentów serów etc. - owszem.

    Apple czy Huawei nie używam.

    I tak dalej, tylko czy to jest w moim przypadku non-konformizm? Chyba raczej taki tok myślenia i preferencje po prostu.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • minniemouse 17.02.19, 03:32
    czasmi, jak chce zamowic jakies ksiazki albo cos korzystam z amazon bo ma najkorzystniejsze ceny, po prostu. a powyzej (teraz) 35$ nie place za S&H. oszczedzam na tym, w zaleznosci ile nakupuje - nieraz 20$ -30$. a to juz jest kolejna ksiazka albo dwie ktore moge sobie kupic wiec nad czym tu sie zastanwiac. sorry wiec, lokalne biznesy. zwlaszcza te duze albumy z kwiatami zwierzetami ktore w okresie swiatecznym, black mondays, fridays itd potafia byc przecenione o 70% to super okazja, np cos podobnego udało mi sie kupic za $9.99. na wyprzedazy zdarzały sie perelki za 4.99$. male biznesy nie maja szans.
    poza tym, kuzwa, jak zlikwidowali Chapters -Indigo - ktory byl najblizej mnie, nie bede jezdzic dwa razy dalej.

    Uber, Lyft - w Vancouver jeszcze nie ma ale co powiecie na to. syn znajomej chcial kupic sobie taksowke, okazalo sie ze musi kupic osobna licencje na kazde miasto w ktorym chcialby jezdzic czyli jak ktos mieszka w Delcie i chce zawiezc klienta do North Van i wziac nasteonego stamtad - to musi wykupic licencje na Delta i North Van at least. licencja tzw perpetual taxi licence hahahaha jedna ok pol miliona dolarow. wyrentowanie ok $24000 miesiecznie. i wez tu czlowieku realizuj american dream 😒🙄
    Z googla:

    How much is a cab license in Vancouver?
    Just three years ago, taxi licences in Vancouver were worth $800,000 to $1 million, largely due to the restricted supply. Those prices essentially guaranteed drivers's investment in a cab and a job.

    lololol.

    i, jakby kogos to obchodzilo, tu wytlumaceznie o co chodzi z naszymi nieszczesnymi żółtymi taksowkami w BC

    bo jeszcze inna sprawa to tu brakuje taksowek. w kazdy weekend przy barach i dyskotekach na zakonczenie kolejki do taxi przynajmniej po pol godziny 45 min. w swieta to juz w ogole szkoda gadac jak nie zarezerwujesz z wyprzedzeniem to po prostu nie ma.
    a sa i takie kwiatki
    na specjalne okazje - swieta, mecz, wielki koncert, mozesz liczyc co najwyzej na darmowy skytrain, na ktory tez z początku kolejka zeby sie dopchac do drzwi.
    czy w takim ukladzie to dziwne ze ludzie chca Uber i Lyft?

    Minnie

    --
    Zaraźliwe?...
  • kan_z_oz 18.02.19, 05:36
    Zdajesz sobie Minni oczywiście sprawę, że aby wydrukować taką kolorową książkę np; w Australii to należy zapłacić drukarnii tyle aby jej się opłaciło funkcjonować. Oczywiści w ramach popierania lokalnego biznesu - o tym jest częściowo ten wątek.
    Jeśli Ty sama jako autorka takiej książki robisz to tylko dla przyjemności, czyli bez zysku czyli zapłaty za czas włożony w napisanie, zrobienie zdjęć tylko aby odzyskać koszty, to żeby 'skały srały' nie ma sensu za 4.99.
    Musi kosztować własnie te 30-50$, albo alternatywnie należy zrobić outsourcing - Chiny już za drogie, lepiej do Bangladeshu w całości...i kółko się tym spobosem zamyka...że ludzie w dupie mają byle kupić jak najtaniej.

    Perspektywa się tylko zmienia gdy się samemu taki mały biznes prowadzi.


    --
    Kan_z_oz
  • xurek 19.02.19, 18:34
    minniemouse napisała:

    > oszczedzam na tym, w zaleznosci ile nakupuje - nieraz 20$ -30$. a to juz jest kolejna
    > ksiazka albo dwie ktore moge sobie kupic wiec nad czym tu sie zastanwiac. >

    - nad tym, czy dany produkt za proponowana cene mogl byc wykonany bez bewzglednego wykorzystania czyjejs sily roboczej, bez destabilizacji rynku pracy, bez szkod dla srodowiska i bez poglebienia przepasci miedzy klasami spolecznymi. A jezeli nie mogl, to czy naprawde nalezy go popierac poprzez zakup.

    - no ale mozna rowniez zastanawiac sie tylko i wylacznie nad wlasna korzyscia. nie jest to karalne.




    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • kan_z_oz 19.02.19, 23:04
    Pewnie, że nie jest karalne....tylko czym w takim układzie różni się Amazon chęć zarobienia za wszelką ceną gwałcąc sprwy socjalno-wynagrodzeniowe pracowników prawnie gwarantowane na wielu rynkach od indywidualnego uprawiania tego samego zjawiska???

    Oczywiście jestem świadoma faktu wygody/braku/niemożności indywidualnych. Chodzi tylko o to czy ktoś robi? co? oraz jak robi? w miarę swoich skromnych możliwości. Nie da sie ukryć, że zaczynamy mieć monopol czyli komunizm. Firma przerzucająca 70%+ na każdym rynku czyni go USSR. RIP kapitalizm.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 20.02.19, 01:13
    ale to nie jest produkt którego oryginalna cena jest $9.99 albo $4.99. to jest produkt ktorego oryginalna cena jest zwykle co najmniej $29.99 i w gore, ja go kupuje na świątecznej wyprzedaży (po której wraca do poprzedniej ceny) albo na likwidacji bo powiedzmy sklep zbankrutował.


    Minnie

    --
    Zaraźliwe?...
  • kan_z_oz 20.02.19, 04:13
    Minni, gratuluję przedsiębiorczości - poproszę o nowy wątek, aby tego nie sqrwiać.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 20.02.19, 04:24
    anyway gdybym nie chciala byc nigdy konformistka to musialabym duzo wiecej zarabiac. nie stac mnie na niszowe sklepy. w tej chwili jestem biedaczka, niestety.

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • minniemouse 20.02.19, 04:26
    ... ale czekolade (albo czasem kawe) kupuje fair trade, chociaz. bo to sa groszowe sprawy. :)

    --
    Zaraźliwe?...
  • kan_z_oz 20.02.19, 05:09
    Kupuję cześć rzeczy w Op shop, czyli używane z podobnego powodu.

    --
    Kan_z_oz
  • ertes 20.02.19, 15:28
    Amazon: 163 orders placed in last 6 months.
    Mam dokaldnie gdzies male sklepiki jesli gdziekowloeikmindziej moge kupic taniej. Nie wspominajac juz o tym ze online jest nieporownywalnie wiekszy wybor.
    Wiele razy bedac w sklepie sprawdzam czy online nie jest taniej.
    Amazon, Walmart cokolwiek. Ekonomia jest dosc prosta. Nie wspominajac o wygodzie: dzis kupuje a jutro lub najpozniej pojutrze mam w domu.
    Zupelnie nie rozumiem tego sentymentu do mom and pop stores. Moj jedyny sentyment to moja rodzina: mniej wydam znaczy mamy wiecej i wiecej mozemy.
  • kan_z_oz 20.02.19, 22:40
    Sentymentu też mam mało. Też moja rodzina jest dla mnie najważniejsza.
    Pomysł przejmowania sprzedaży przez jedna sieć powstał tutaj dużo wcześniej niż Amazon w US. Zaczęło sie już na początku lat 90-tych.

    Rynek mały, mało ludzi, odizolowany czyli daleko. Idealna sytuacja. Na koniec ponad 805+ rynku przejęły dwie sicie sklepowe, jeśli chodzi o zakupy spożywcze. Jedna sięc jesli chodzi o artykuły gospodarczo-budowlane i zacząła powstawać próźnia.

    Mój lokalny sydnejski sklep będąc jedynym sprzedawał stare, często przeterminowane produkty po zawyżonych cenach. Powstały całe okolice gdzie wyrżnięcie kompetycji spowodowało bradzo dostępu do produktów dobrej jakości. Zaczęło się więc jeźdzenie po okolicy szukając oraganicznych jajek lub takich, które przynajmniej są free range i nie śmierdzą rybą. To samo z mięsem. Ceny astronomiczne, bo jak już ktoś zaczął sprowadzać to transport zażynał.

    Ekonomia jest prosta gdy nie ma monopolu. Budowanie i powstawanie monopolu jest podstwawa ekonomii komunizmu i socjalizmu, gdzie każdy kupuje z jednego źródła. Z czasem to źródło zaczyna robić to co robiły sklepem społem w PRL-u - serwować kiepskiej jakości produkt.

    Jestem obecnie w okolicy z odzysku. Przekształconej z pól z krowami na obszary gdzie wprowadziło się sporo ludzi, ze względu na dostęp do żywności dobrej jakości. Część emerytów, część szukających zmian, jak my, część produkująca. Są wokół miejsca, które są też bardzo ładne ale ze względu na towar w sklepie lub jego brak nie są popularne lub są popularne wśród osób, którym nie przeszkadza co jedzą.

    Myślę, że na dużym rynku jak US w okolicy gdzie jesteś, Twoje zwyczaje dobrze równoważy ilość innych osób, które robią dokładnie to co opisałam. U mnie niestety nie. Dla małego sklepu wycofanie się 10-20 stałych klientów to duża dziura, na która czeka sieć od lat 10-13 przynosząca tutaj straty i czekająca cierpliwie aż sklep lokalny padnie aby wrócić do tego co mieli lat temu 30. Sieć też dostarcza do domu i nie korzystam z wyboru bo sieć chromolę w całości.
    Jeśli mam potzrebe kupić dużo taniej to zjeżdżam w dół i kupuję w sieci ALDI, jako przykład tutaj dobrego pracodawcy, i sklepu posiądajacego część europejskich produktów. które lubię, lub produktów od rodzimych producentów - gdy mój lokalny sklep zaczyna mieć okresowo bardzo wysokie ceny na część produktów.

    Wygląda trochę jak zabawa ale jakby padł sklep z dobrą żywnością to chałupę należałoby sprzedać i kto kupi jeśli nie ma gdzie robić zakupów oraz za ile.? To sie właśnie stało gdzie nie ma kompetycji.
    Nie patrzę na najtaniej, patrzę na wartość towaru do wydanego $. Najtaniej tutaj to produkt za 5-6$ sprzedawany przez sieci odzieżowe za 99$ robiące 1000%-2000% zarobki.


    --
    Kan_z_oz
  • ertes 21.02.19, 03:41
    eee... zywnoscie ani ciuchow nie kupuje na amazon wiec troche chybilas.
    Choc mozna gdyz Amazon ma swoje sklepy z zywnoscia. I to calkiem dobre. Dowoza tez do domu. Ale taki serwis maja i inni z ktorych czasami korzysta moja zona.
    Aldi jest po drodze do pracy ale bylem tam tylko raz. Niechce mi sie zatrzymywac.
    Mamy wbrod sklepow wokol. Polskie produkty kupujemy w niedalekim sklepie.Sklep ma nazwe Jordan i jak na nazwe przystalo ma glownie produkty z Bliskiego Wschodu ale rowniez polskie, rosyjskie,niemieckie itp.
  • kan_z_oz 21.02.19, 07:51
    Ertes, nie chybiłam. Jesteś w miejscu gdzie jest najlepsze zaopatrzenie na świecie we wszystko.

    --
    Kan_z_oz
  • chris-joe 27.02.19, 18:45
    W kwestii formalnej: "competiton" po polsku to "konkurencja"... ;)

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • xurek 26.02.19, 18:10
    W piatek bylam na spacerze w sasiedniej wsi. Wies jest mala, polozona wyzej od mojej, rozsypana po Jurajskich pagorach. Kiedys byla wsia rolnicza, ale kierunek rozwoju spoleczno gospodarczego zmusil wiekszosc rolnikow do porzucenia tej dzialalnosci i sprzedania ziemi pod dzialki budowlane. Jako ze wies nie lezy na szlaku turystycznym i nie jest latwo osiagalna, nowi osiedlency nie sa bogaci, naleza tak jak byli rolnicy do klasy sredniej a ich domych wielkoscia i widokiem wkomponowaly sie w kajobraz wsi.

    Pozostalo dwoch aktywnych rolnikow plus jeden, ktory przekwalifikowal sie na stadnine koni oraz gospodarstwo, ktore bezdzietny rolnik podarowal gminie a ona stworzyla w nim osrodek dla ludzi uposledzonych, ktorzy to gospodarstwo prowadza.

    Zaden z rolnikow nie ogrodzil swoich pol i lasow, przez gospodarstwa prowadza polne drogi, ktorych uzywamy wszyscy. Wszyscy rolnicy sprzedaja swoje plony w sklepikach na terenie swoich gospodarstw (najwiekszy ma osrodek dla uposledzonych, maja nawet kawiarnie). Wszystko jest u nich drozsze, niz w naszym wiejskim sklepie, nie mowiac juz o sieciowkach w pobliskim miasteczku.

    Na pierwszy rzut oka zakup u tych gospodarzy wydaje sie bezsensem, bo trzeba sie tam dostac i wiecej zaplacic. Przy bardziej kompleksowym spojrzeniu sprawa wyglada jednak inaczej. Dzieki temu, ze ja i wielu innych z okolicy kupujemy ich produkty, rolnicy moga dalej byc rolnikami i prowadzic godziwe zycie.

    Z tego, ze utrzymuja swoje gospodarstwa ja mam wiele bezposrednich korzysci:

    Do mojej dyspozycji jest ogromny teren, po ktorym moge wedrowac godzinami wsrod ciszy i natury. Jezeli rolicy sprzedadza te ziemie, powstana na niej ogrodzone jednorodzinne domy, znikna drapiezne ptaki, kozice gorskie, krowy, owce i kozy jak rowniez mozliwosc wedrowek.

    Jezeli kupuje u nich to wiem, co jem. Krowy sa karmione trawa z miejscowej laki, wiekszosc czasu spedzaja na zewnatrz, w oborach jest ich malo i maja duzo miejsca, wiec nie musza byc szpikowane antybiotykami, karmione maczka rybna a ich mleko moge kupic prosto z dojenia, ser zas zrobiony przez rolnika.

    Warzywa sa prosto z pola niczym nie zakonserwowane, czeresnie, truskawki, kwiaty a nieraz pomidory moge sobie sama nazbierac na polu, tyle i takie, jak mi akurat pasuje. Moge rowniez kupic mieso, musze sie wtedy zapisac na liste chetnych i przyjsc w dniu uboju. Wiem, ze bede miala swieze, niczym nie naszpikowane i nie napompowane woda, by bylo ciezsze.

    Kupujac w ten sposob mam zupelnie inny kontakt z zywnoscia. Poza tym za te sama cene dostane jej mniej niz w sieciowce a na dodatek albo ide po nia pieszo albo jade na rowerze. Jako wynik koncowy mam wiecej ruchu i mniej kalorii w brzuchu, jedno i drugie wychodzi mi na dobre.

    Poza tym wiem, ze ta zywnosc nie wymagala zadnego trasportu oszczedzajac w ten sposob srodowisko i paliwo. Wszyscy rolnicy w tej wsi maja cale dachy stodol pokryte fotowoltaika, do nawozenia uzywaja naturalnych krowich plackow oraz skompostowanych roslinnych odpadow.

    Ja bardzo chce, by ta wies pozostala taka, jaka jest. Ale jest to mozliwe tylko wtedy, gdy pozostali rolnicy beda mogli zyc na tym samym poziome co ja a to jest mozliwe tylko wtedy, gdy ich produkty beda mialy odpowiednia cene. W tej cenie jest nie tylko to, co od nich kupuje, ale rowniez moja wolnosc wedrowek w naturze, wolnosc i «godziwe zycie» dla krow, kur, owiec & co, ochrona srodowiska oraz miejsce dla ludzi uposledzonych, w ktorym moga sie swobodnie poruszac, nic im nie zagraza i sa akceptowani.

    Jezeli ktos uwaza, ze to wszystko nie jest mu potrzebne i konstelacja «jedzenie chemii z chlodni, mieszkanie wsrod betonu i wiecej kasy na koncie» jest lepsza, to oczywiscie moze tak wybrac.
    Co mnie jednak bardzo dziwi, to to, ze wielu z tych “zglobalizowanych oszczedzaczy” z luboscia oglada programy pokazujace takie “dawne czasy” (jak np. Outlander) a nie np. «Matrix» czy inne futurystyczne wizje.


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 26.02.19, 18:35
    Xurku, chyba nikt nie uwaza ze wszystko to co napisalas jest mu niepotrzebne, ale nie kazdy moze sobie pozwolic na mieszkanie w idylli, ped zycia powoduje ze ludzie kursuja miedzy praca a domem i po drodze z pracy do domu robia szybkie zakupy.

    Absolutnie zgadzam sie z tym, ze dobra zywnosc musi kosztowac.

    Nie wiem czy jestem "zglobalizowanym oszczedzaczem" , ale wole stare westerny czy filmy Hitchkocka od wszelkich Matrixow.
  • ania_2000 26.02.19, 19:17
    Nie bardzo rozumiem co ma zglobalizowany oszczedzacz do ogladania z luboscia Outlandera a nie Matrixa?

    Ja tez mam farmy pod bokiem - i 1000 razy wole tam kupowac niz w sklepie, co zreszta w miare mozliwosci robie. I popieram moja okolice i dzielnie. ALE.
    Nie kazdy moze sobie pozwolic na dysponowanie szwajcarskim dochodem - i mieszkaniu w zdrowych i przepieknych okolicach, z super zdrowymi, nieskazonymi cywilizacja i chorobami lakami i bydlem. Wiekszosc populacji niestety ma inne mozliwosci. O wiele mniejsze. Nie dosc ze nie mieszka w takich okolicach, to rowniez nie ma - mowiac prosto - odpowiedniej ilosci kasy, zeby sobie pozwalac na swiadome poparcie lokalnej gospodarki (i kupowanie po duzo wiekszych cenach tego samego produktu).
    Wiadomo, ze zdrowa zywnosc jest droga - i wiadomo ze kazdy chcial by ja jesc - jednak niestety nie kazdego na to stac. Wiele osob jest niestety zmuszona kupowac w roznych Walmartach - i innych "be i fuj" outletach - nie tylko dlatego, ze ich nie stac - ale rowniez dlatego, ze nie maja czasu.
    Wezmy na przyklad moja osoba - pracuje na pelen etat - wychodze z domu do pracy po 6 am - a wracam po 5 pm. To sa godziny wyjete z dnia - i przeznaczone wylacznie na prace. Po dodaniu innych codziennych obowiazkow - nie ma doprawdy czasu jezdzic wylacznie na farmy (w moim przypadku) aby sie tam zaopatrywac. Sklepikow dzielnicowych (od chlopa) u mnie raczej jest sztuk zero.
    Ja zyje w takim miejscu i w takich czasach, gdzie kazda wolna godzina, czyli ta "pozapracowa" jest dla mnie bardzo wazna - i ceniona. Czyli wszystko co jest dla mnie usprawnieniem czy "uszybceniem" - kupownie online, czy w supersklepie po drodze, czy zamawianie do domu - jest dla mnie bezcenne.
    Byc moze - jak wygram na loterii, przestane pracowac - to bede miala czas i mozliwosc na charytatywne akcje, wspieranie biednych, popieranie domowych biznesow w pelni i wylacznie - i bede tym zacnym i poprawnym przykladem swiecic ale niestety jak na razie wole moj czas wolny spedzac na ogladaniu Outlandera - a glownie Jamie Fraser - a nie lazeniu po spozywczym ;)
  • kan_z_oz 27.02.19, 00:11
    Znam wiele osób, które mają bardzo dużo pieniędzy i wciąż kupują bardzo kiepskiej jakości żywność w ramach tak się przyzwyczaili - chyba?

    Najbardziej pusty jarmark żywności organicznej widziałam w sydnejskim Double Bay, które jest odpowiednikiem tutaj Beverlly Hills czy Monaco.

    Tutaj zdrowa żywność kosztuje. Jest to własnie efekt zabudowania tych pól uprawnych domkami. Europa ma wcąż dostęp do Gracji, Hiszpanii, Włosi wciąż uprawiają plus inni. Jak to zniknie - tak jak mówisz Xurku - zostanie tylko sieciowe żarcie. Jajka free range śmierdzące rybą, miód naturalny z dodatkiem mąki kukurydzianej, świeże pieczywo z ciasta zrobionego w Irlandii, organiczna żywność sprzedawana po extra cenach, która nawet nie jest wolna od pryskania - bo kto ma to wszystko sprawdzać??

    Co jakiś czas tylko wybucha afera, płacone są kary i wszystko zaczyna się od początku.


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 27.02.19, 00:43
    towary produkowane w Chinach. Ominąć się nie daje ale w ramach sportu zawsze szukam aby były wyprodukowane w każdym innym kraju i najlepiej moim.

    Dowiedziałam sie ostatnio, że produkty z certifikatem 'organiczne'w Chinach wydaje tylko rząd. Są więc zawsze autentyczne tylko, że jest normalna procedurą tego rządu dawania ich produktom, które nie spełniają żadnych wymogów takiej żywności. Zanieczyszczenie żywności z Chin jest tak wysokie, iż ogólnie powinny być wycofane. Zaczyna to zjawisko dotyczyć też większości Azji.


    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 27.02.19, 01:08
    kan_z_oz napisała:

    > towary produkowane w Chinach.
    **********
    Od lat nie kupuję. Taki mój prywatny protest i bojkot.


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ertes 27.02.19, 01:32
    O tak? A gdzie byl wyprodukowany komputer na ktorym napisalas ten post?
    :) :) :P :O : )
  • jutka1 27.02.19, 08:22
    ertes napisał:

    > O tak? A gdzie byl wyprodukowany komputer na ktorym napisalas ten post?
    > :) :) :P :O : )
    ***********

    Made in USA
    "with foreign components" (OK, zapewne chińskie, ale nie jest napisane verbatim).

    Starutki jest, kupiłam w 2011.

    Zdaję sobie sprawę z kwestii REE, nie mam wpływu na to, czy były z Chin czy z Malezji na przykład. Natomiast sprawdzam, gdzie coś wyprodukowane, i jeśli Chiny - nie kupuję.

    To miałam na myśli.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ertes 27.02.19, 19:58
    Znam taka osobe co pracuje a wlasciwie prowadzi firme ktora sprzedaje tzw artykuly promocyjne.
    Oczywiscie wszystkie fabryki sa w Korei albo Chinach.
    Czesto wieksze firmy wymagaja zeby bylo Made in USA.
    Jasne ze jest bo mamy fabryke w USA: w moim garazu nastepuje przepakowanie z chinskiego kartonu do kartonu Made in USA...

    To jedna opowiesc, a druga sprezd wielu lat bo bedzie juz 30. Dzialo sie to Niemczech w latach poznych 80-tych, wczesnych 9-tych gdy tam mieszkalem. Moja owczesna zona pracowala wtedy w pakowni warzyw w naszym miasteczku. Warzywa byly dostarczane z Niemiec ale i Hiszpanii, Holandii. Wszystko to co bylo spoza Niemiec przepakowali na Echte Deutche czy jak to sie pisze.
    Ot, taka to prawda z tym niekupowaniem chinszczyzny.
    Poza "feel good" zero pozytku.
  • jutka1 27.02.19, 20:31
    ertes napisał:

    > Poza "feel good" zero pozytku.
    **********

    "Feel good" to też dla mnie pożytek. :-)))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • maria421 27.02.19, 08:27
    Tak samo jak Jutka, nie kupuje zadnych towarow "Made in China" .
  • jutka1 27.02.19, 01:20
    ania_2000 napisała:

    > Nie bardzo rozumiem co ma zglobalizowany oszczedzacz do ogladania z luboscia Outlandera a nie Matrixa?
    **********
    Też nie bardzo.

    > wole moj czas wolny spedzac na ogladaniu glownie Jamie Fraser
    **********
    Ciacho, nie? :-)))

    Ogólnie, to jak wiadomo preferuję mój sklep wiejski. Od maja do grudnia jeżdżę na targ eko, gdzie kupuję warzywa, sery i inne takie.
    Resztę zakupów robię gdzie indziej. Nie mam wyrzutów sumienia, że "tylko tyle, i nie wystarcza".

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • xurek 27.02.19, 10:01
    make oczywiscie :).

    Czesto w dyskusjach na temat zawarty w tym watku spotykam sie z opinia „kupuje jak najtaniej i jak najwygodniej, bo tak jest optymalnie dla mnie i dla mojej rodziny i na nic innego mnie czasowo / finansowo nie stac“.

    Ten moj (niestety niezrozumialy) przyklad z serialem Outlander dotyczyl tego „optymalnie“. Jezeli uwazam, ze jest dla mnie optymalne zaopatrywanie sie we wszystko co sie da w jak najtanszy i najwygodniejszy sposob, to znaczy, ze zgadzam sie i uwazam za optymalne znikniecie wszelkiego lokalnego biznesu i malej „bio-produkcji“ zywnosciowej. Znaczy sie uwazam za optymalne powstawanie wielkich koncernow zywnosciowych, wielkich algromeracji miejskich i wielkich magazynow dobr wszelkich polaczonych z wielkimi rozwiazaniami transportowymi. Taka „globalizacja overall“ ma kluczowy wplyw na wyglad otaczajacego nas srodowiska jak rowniez strukture codziennego zycia. Bedzie ono wygladalo jak na futurystycznych filmach z cala masa blachy, szkla, betonu, masy pojazdow wszelkiej masci i ludzkich tlumow poruszajacych sie glownie na globalnych szlakach.

    Jezeli ktos uwaza cos takiego za optymalne, to nie rozumiem dlaczego oglada z luboscia filmy badz czyta ksiazki badz spedza urlopy w scenerii przedstawiajacej zupelnie inny swiat a mianowicie ten, do ktorego zaglady owa osoba przyczynia sie swoim konsumpcyjnym zachowaniem. Jakos brak w tym logiki i konsekwencji.

    Czy teraz jest bardziej zrozumiale, co chcialam przekazac?


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 27.02.19, 21:06
    Czyli wg ciebie to ze jem, lubie i kupuje zdrowa zywnosc rowna sie temu, ze moze mi sie wylacznie podbac historyczny film z jego spoleczna struktura? :))) Inne "matrixy" juz nie? Ty tak masz?

    Mysle, ze wiem co chcesz przekazac przez to porownanie - ale nie masz racji. Za duzy stretch.

    Filmy - o roznej tematyce ogladaja ludzie z roznych przeslanek. Nie tylko ideologiczn -ekologiczno-gloablizacyjnych. Oglada sie dla rozrywki przeciez! Bo idac twoim tokiem rozumienia osoba ktora oglada seriale kryminalne w stylu Dexter - to jest morderca o sadystycznych wlasciwosciach? Albo to ze ogladam i lubie "breaking Bad" - to jestem meth addict? Nie wspomne o "Hannibal". Co maja powiedziec wielbiciele roznych Zombies?
  • ertes 28.02.19, 00:21
    Zupelne inne realia w krajach europejskich i tutaj, u nas.
    To porownywanie jablek i pomaranczy.
    Nie sadze zeby ktos mieszkajacy tam potrafil zrozumiec realia zakupow zywnosciowych u nas.
    Wszystko rozbija sie o skale.
  • maria421 28.02.19, 08:48
    Ertes, noszenie ciuchow "Made in China" to obciach taki sam jak kupowanie chinskich podrobek :-)



  • ertes 28.02.19, 15:14
    Ta, wiem. W Europie ludzie maja lekkiego bzika na punkcie ubioru i "markowych" ciuchow haha
    Przyjezdzaja do nas na zakupy i kupuja tylko takie.
    Ja za to wlasnie cenie ze mieszkam tutaj gdzie ubior nie ma znaczenia a kazdy zaklada to co mu sie zywnie podoba.
    Jesmy wolni od ograniczen nakladanych przez to co wypada a co nie, co jest obciach a co nie.
    Nie potrafilbym zyc w taki sposob.
  • maria421 28.02.19, 15:30
    Ertes, wierz mi, nie mam bzika na punkcie markowych ciuchow, jak mnie nie stac na torbe LV, to nie kupuja chinskiej podrobki, bo to obciach.
  • ertes 28.02.19, 19:02
    No wlasnie. Obciach. U was wszystko obciach.
    U nas pojecie nieznane. I to jest wlasnie super.
  • ewa553 28.02.19, 19:08
    Moda nie moda, ale Amerykanie sie najczesciej dosc nieestetycznie ubieraja. A to mi robi roznice.
  • ania_2000 28.02.19, 19:55
    Powiem tak - Amerykanie sa wygodni. I ubieraja sie stosownie do sytuacji - na wakacjach w szortach i t-shirtach i trampkach, na plaze w klapkach, na spacer w odpwiednim obuwiu etc. Spodnie kroluja na tylkach pan czesto i gesto - w pracy jest raczej luzno, no chyba ze jakis wyjatkowy dzien lub pozycja - chociaz i to nie jest regula.
    A w Europie? Laski biegaja w butach na obcasach caly dzien. Jak zobaczylam zdjecie kolezanki z GB na hike w butach na obcasie do padlam. Ona tak caly czas. Szalik na szyji u jej meza to juz mu do szyji przyrosl - taki elegancki jest - czy to zima czy to lato. Mecza sie ludzie w tych business attire caly dzien - nawet do sklepu trzeba sie porzadnie ubrac. I te zauroczenie "markami" - oczywiscie nie generalizuje ale duzo wieksze niz tutaj. Wszystko musi miec firmowy znaczek. Inaczej sie nie liczy.
    Tutaj nikt tak specjalnie nie zwraca na to uwagi - (oprocz malolatow moze, bo oni musza miec odpowiednie ubrania, co tam teraz jest na "topie" ofkorz;) - moze dlatego, ze wszystko jest latwiej dostepne? i tansze? Nike czy inne Addidas kazdy nosi - orginalne, zadne podroby. Inne marki raczej tez.
    Rzadko sie zdarza, zeby wyznacznikiem "zamoznosci" byly ubrania - no chyba ze u jakichs celebrities, etc - zwykly szarak ubiera sie jak mu pasuje - i jak mu wygodnie.
    Ja np chodze wylacznie w dzinsach. Spodnice i sukineki tylko latem - a i tak nie duzo ich mam.
    Nie uznaje zadnych "podrob" - wolalabym orginalny worek na kartofle zalozyc niz chinska podrobe.
    Co do drozszych marek ubraniowy - tych na prawde z gornej polki, to nie znam nikogo kto takie ma.
    Dior, Hermes, Prada, Chanel - znam tylko z filmow.

  • maria421 01.03.19, 08:53
    Ania, Minnie, Europa nie jest jednakowa, jest rozna. Co prawda w kazdym kraju europejskim sa te same sieciowki takie jak Zara, Esprit, H&M itp, ale w kazdym kraju mozna wyczuc inny styl ubierania sie.

    Zasuwajace od rana na wysokich obcasach kobiety spotka sie czesciej na wschodzie Europy, w Polsce czesciej niz w Niemczech. W Niemczech jak kobieta jest od rana na szpilkach i w pelnym makijazu, to na 100% jest to Rosjanka.

    W Polsce kobiety podazaja za najnowszymi trendami i efekt jest taki, ze wszystkie wygladaja jednakowo. Czesto nosza to, co modne, a nie to, co im pasuje.

    Najbardziej indywidualny styl maja Francuzki (Paryzanki), i Wloszki w wielkich miastach. Wloszki sa bardzo smiale w lansowaniu nowych trendow , one nie nasladuja, one lansuja wlasnie. Kobiety tych krajow maja jakies wrodzone chyba wyczucie kombinowania ciuchow tak, ze daja one harmonizujaca z sylwetka calosc. One nie musza blyszczec makijazem czy zbytnimi swiecidelkami, one blyszcza pewnoscia siebie, sa niesamowicie w tym wszystkim naturalne, nie widac u nich zadnego wysilku w wykreowaniu wlasnego wygladu.

    Niemki sa bardzo czesto "ekologiczne", Niemcy tez, co daje styl ktory ja nazywam , za chocholem Wyspianskiego "zebralem sie w com ta mial" :-)

    Oczywiscie uogolniam :-)
  • ania_2000 01.03.19, 17:54
    Mario, tak wiem, ze Europa niejednakowa - tak samo jak USA - nie kazdy tutaj jest grubym wielorybem.

    ale OGOLNIE mozna stweirdzic ze jest roznica - Europa jest bardziej elegancka, a USA jest bardziej wyluzowane.

    Czy to zle czy nie, to juz inna sprawa - dla mnie dobrze, bo lubie luz. Dla Europejczykow byc moze nie - bo lubia elegancje.

    Osobiscie wasze (eurpejskie) spostrzezenia sa dla mnie bardzo ciekawe:)

  • minniemouse 02.03.19, 00:53
    maria421 napisała:
    > Ania, Minnie, Europa nie jest jednakowa, jest rozna. Co prawda w kazdym kraju e
    > uropejskim sa te same sieciowki takie jak Zara, Esprit, H&M itp, ale w kazdym k
    > raju mozna wyczuc inny styl ubierania sie.


    Maria, Xurek, & reszta, Kanada z Usa nie sa jednakowe, sa rozne. co prawda w kazdym meiscie sa sieciowki ale sa tez butiki z indywidualnymi markami ze swoim stylem . inaczej ubieraja sie w biedniejszych dzielnicach inaczej w centrum gdzie skupia sie elita intelektualna i finasowa.
    Zasuwajace od rana na wysokich obcasach kobiety spotka sie czesciej w downtown niz na przedmiesciu, w miejscu pracy niz na ulicy, w centrum handlowym niz na zewnatrz.

    >Tutaj kobiety podazaja za najnowszymi trendami i efekt jest taki, ze nie wszystkie wygladaja jednakowo. Czesto nosza to, co modne I TO co im pasuje.

    Najbardziej indywidualny styl maja mlodzi Azjaci, w wielkich miastach. bardzo sie wyrozniaja. sa bardzo smiali w lansowaniu nowych trendow , oni nie nasladuja, one lansuja wlasnie. Kobiety i mezczyzni tych krajow maja jakies wrodzone chyba wyczucie kombinowania ciuchow tak, ze daja one harmonizujaca z sylwetka calosc.
    maja tez swietne wyczucie do fryzur i makijazu.
    ale bardzo duzo narodowsci dobrze sie tu prezentuje, zwlaszcza jak jak sa mlodzi. kazdy ma jakis swoj styl - Latyno, Indie, Wlosi, itd itp
    rewia mody w Vancouver to ulice Robson, Granville, English Bay, cale downtown

    > Oczywiscie uogolniam :-)

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • minniemouse 28.02.19, 23:55
    maria421 napisała:
    > Ertes, wierz mi, nie mam bzika na punkcie markowych ciuchow, jak mnie nie stac
    > na torbe LV, to nie kupuja chinskiej podrobki, bo to obciach.


    maja potwornego bzika 🙄
    jak czytam emame to stwierdzam ze nikt nie jest tak popinkolony w pale jak europejczycy na dowolnym punkcie a juz zwłaszcza ubierania sie.
    Wszystko musi być "ze skory", "100% bawełna", "100% len" albo wlasnie "markowe" - to juz nie jest smieszne tylko straszne.

    Przyjechała kiedys do mnie koleżanka z PL, fajna babka. było super dopóki nie pojechałyśmy na zakupy do lokalnego szmateksu (po miejscowych normalnych mallach chciala zobaczyc tutejsze lumpexy).
    znalazła super kozaczki które leżały na niej jak szyte na miarę. ciemnobrązowe, na zgrabnym obcasiku, z zajebista klamerka w stylu lat 70-tych ale unowocześnione, super wygodne, doskonale wyglądały na nodze, ONA w nich wyglądała jak Twiggy w XXIw
    szalenie trendy. podobały jej się bardzo.
    Zdjęła z nogi zaczęła oglądać i dalej wiadomo - czarna rozpacz bo okazuje się ze to nie skóra!! tylko PU na miękkiej gąbce, dlatego takie super miękkie, dobrze obciskają łydkę i przewygodne. no prawie plakala w sklepie co ona ma robic bo to nie skora.
    niever mind ze buty byly swietne, strasznie sie jej podobaly, ona w nich wygladala zabojczo i kosztowaly jedyne 7.99$ - jak nie skora to zle i ..uj!
    dzizas krajst. w koncu kupila ale co sie przy tym naszarpala, co stracila nerwow to jezu kochany ani przedtem ani potem czegos takiego nie widzialam nawet przy usuwaniu ciazy.

    My dzieki bogu takich problemow nie mamy.

    Minnie
    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • minniemouse 02.03.19, 04:41
    xurek napisała:
    Czesto w dyskusjach na temat zawarty w tym watku spotykam sie z opinia „kupuje jak najtaniej i jak najwygodniej, bo tak jest optymalnie dla mnie i dla mojej rodziny i na nic innego mnie czasowo / finansowo nie stac“.

    niestety dla wielu jest to wybór z konieczności. jesli zarabiasz blisko albo wrecz ponizej poverty line to raczej trudno popierac lokalne biznesy w ktorych glowka salaty kosztuje co najmniej 100% drozej niz w jakiejs sieciowce.
    w dodatku swiadomie rezygnujesz z zywnosci lepszej, organiczej. smutne ale prawdziwe.
    wlasnie dzisiaj przypadkowo podali w dzienniku iż w Kanadzie konsumpcja swiezych warzyw i owocow spadla przez 11 lat o 13%. powod? glownie drożyzna, so to speak. ceny za zywnosci ida drastycznie w gore ale pensje, emerytury, renty, welfare - nie.

    Jezeli uwazam, ze jest dla mnie optymalne zaopatrywanie sie we wszystko co sie da w jak najtanszy i najwygodniejszy sposob, to znaczy, ze zgadzam sie i uwazam za optymalne znikniecie wszelkiego lokalnego biznesu i malej „bio-produkcji“ zywnosciowej. Znaczy sie uwazam za optymalne powstawanie wielkich koncernow zywnosciowych, wielkich algromeracji miejskich i wielkich magazynow dobr wszelkich polaczonych z wielkimi rozwiazaniami transportowymi.

    j.w. - niekoniecznie. to moze znaczyc ze nie, nie podoba mi sie to i nie chce wspierac koncernow ale nie mam wyjscia.


    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • xurek 27.02.19, 11:07
    „ kazda wolna godzina, czyli ta "pozapracowa" jest dla mnie bardzo wazna - i ceniona. Czyli wszystko co jest dla mnie usprawnieniem czy "uszybceniem" - kupownie online, czy w supersklepie po drodze, czy zamawianie do domu - jest dla mnie bezcenne.“


    Ja tez pracuje na 90%, 3 dni w tygdniu w miescie oddalonym o 70 km od domu, wychodze o 7:00 a wracam o 19:30. I tez mam inne obowiazki typu dom, zakupy, rodzina, dodatkowe prace itd. I nie jestem milionerka ani nie wygralam w totolotka. Tak wiec nie sadze, ze mam wiecej wolnego czasu na lokalne zakupy, jest to raczej kwestia wyboru, co z tym wolnym czasem, ktory mam, chce zrobic. Da Ciebie jest wazne, by spedzic go inaczej, niz na lokalnych zakupach, dla mnie byc moze jest to mniej wazne, roznica nie polega wiec na tym, ile tego wolnego czasu mamy, tylko jak chcemy go spedzic.


    „Nie kazdy moze sobie pozwolic na dysponowanie szwajcarskim dochodem - i mieszkaniu w zdrowych i przepieknych okolicach, z super zdrowymi, nieskazonymi cywilizacja i chorobami lakami i bydlem. Wiekszosc populacji niestety ma inne mozliwosci.“


    Szwajcarskie dochody nie sa potrzebne komus, kto nie musi placic szwajcarskich cen, zas ten ktory (w Szwajcarii) musi, owym dochodem dysponuje. Zdrowa „bio“ zywnosc sprzedawana jest w calym zachodnim swiecie, rowniez w miejscach oddalonych od zdrowych krow i przepienkych okolic, wiec prawie kazdy moze ja nabyc. Jestem przekonana, ze wiekszosci populacji zachodniego swiata ma mozliwosci zdrowego i przyjaznego srodowisku typu zycia, ale niestety nie chce ich wykorzystac, bo woli wybrac inna opcje.

    „Wiadomo, ze zdrowa zywnosc jest droga - i wiadomo ze kazdy chcial by ja jesc - jednak niestety nie kazdego na to stac. Wiele osob jest niestety zmuszona kupowac w roznych Walmartach - i innych "be i fuj" outletach - nie tylko dlatego, ze ich nie stac - ale rowniez dlatego, ze nie maja czasu.“

    Bardzo w to watpie. Wg. statystyk dostepnych w necie 40% doroslych i 33% dzieci w USA jest otylych, w Europie jest ich 20% i 9%. Ci otyli ludzie rekrutuja sie glownie z nizszych spolecznych klas majacych zdecydowanie nizsze dochody. Inaczej interpretujac, mimo niskich dochodow stac ich na kupowanie i konsumowanie zdecydowanie zbyt duzych ilosci zywnosci zakupionej w “be i fuj outletach”: za ta sama cene kupiliby z pewnoscia wystarczajaca ilosc zdrowej zywnosci, tak ze jest to w 90% kwestia wyboru a nie koniecznosci. Tak samo jest z czasem: sredni Amerykanin spedza 2.77 godzin dziennie przed telewizorem, sredni Niemiec ponad 3, sredni Szwajcar prawie 2. Nawet polowa tego czasu dziennie nie bylaby konieczna na zakup zdrowej zywnosci.

    Ja absolutnie zdaje sobie sprawe z tego, jak wielka moc maja przyzwyczajenia, wygodnictwo etc., bo widze to na swoim wlasnym przykladzie i w mojej rodzinie. Wydaje mi sie jednak, ze powinnismy przynajmniej byc na tyle szczerzy w stosunku do siebie samych, by nie zaslaniac wlasnego wyboru wyimaginowana koniecznoscia.



    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 27.02.19, 21:09
    Xurku, alez ja sie zgadzam ze popieranie lokalnych biznesow jest bardzo poprawne! i sama to robie, przeciez pisze, ze w miare mozliwosci jezdze na farmy - tylko widze tez realnie co sie dookola mnie dzieje, i dobrymi checiami to pieklo jest wybrukowane - bo reality jest takie jest.
  • minniemouse 01.03.19, 00:47
    xurek napisała:
    Ja tez pracuje na 90%, 3 dni w tygdniu w miescie oddalonym o 70 km od domu, wychodze o 7:00 a wracam o 19:30. I tez mam inne obowiazki typu dom, zakupy, rodzina, dodatkowe prace itd. I nie jestem milionerka ani nie wygralam w totolotka.
    > Tak wiec nie sadze, ze mam wiecej wolnego czasu na lokalne zakupy, jest to raczej kwestia wyboru, co z tym wolnym czasem, ktory mam, chce zrobic.


    tutaj to nie jest kwestia wyboru. tutaj to sa odleglosci z ktorych nie zdajesz sobie sprawy jak dyktuja warunki zycia.
    gdybym mieszkala w poblizu - czyli na piechote 5 minut - takich lokalnych sklepikow to pewnie bym robila w nich zakupy (o ile by mnie nie bankrutowaly). ale do najblizszego takiego warzywniaka gdzie mozna kupic "organiczne" mam 7.5 km. jak wiec sobie wyobrażasz ze bede zapieprzac z siatkami w te i wewte a zwlaszcza z ciezkimi wewte? nawet powiedzmy samochodem to wiesz jakie tu sa korki, jaki ruch? mam zanieczyszczac srodowisko i spalac beznyne $$$ zeby specjalnie do jednego warzywniaka co rusz jechac po organiczne owoce i warzywa a i tak musiec reszte kupic w innym sklepie?
    to tak nie dziala. a nie kupie domu w poblizu za poltora miliona zeby latac rano po swieze warzywka. nawet jakbym chciala to nie mam.

    Tutaj sie zyje inaczej. tu sie bierze samochod i jedzie na wielkie zakupy raz w tygodniu lub rzadziej. kupujesz na raz duzo biorac pod uwage co jak dlugo sie skladuje. dlatego my mamy wielkie lodowki, zamrazarki i spizarki ktore trzymamy w wielkich domach.

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • xurek 27.02.19, 08:33
    Mario, to byl tylko przyklad z "mojego podworka". Tam, gdzie mieszkalam przedtem, nie bylo np. takich mozliwosci zywnosciowych zakupow. Mylse jednak, ze zyjemy wszyscy (mowie nie o forum, tylko krajach zachodnich) w wystarczajacym dobrobycie i "czasowym luksusie", by moc dolozyc cegielke do "sustainable life".

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • kan_z_oz 27.02.19, 10:28
    Xurku jest wyrażne i przejrzyste moim zdaniem.

    Niemniej sama pamiętam lata gdy po przyjeżdzie tutaj kupowałam najtaniej jak tylko można było. 330 na tydzień po odliczeniu 170 za mieszkanie, 50 za przedszkole. Były też koszty tygodniowe biletów na pociąg i innej koniecznej komunikacji - średnio 20, prąd, gaz, telefon i zostawało coś około 50 na jedzenie lub mniej. O ubraniu nawet nie było mowy.

    Ludzie są na różnych etapach, mając różne możliwości.

    Dla mnie ten wątek jest ważny bo koszty życia - wszędzie - idą tylko do góry. Jest potrzeba aby więc kombinować; gdzie, jak można kupić dobrze od zaprzyjaźnionego rolnika lub małego hodowcy - jak my z pszczołami. Wymieniać za inne drobne usługi - batering - lub pozostać w sferze gdzie zostanie się w którymś momencie zaskoczonym.

    Wolę kupować z US, niż Chin bo jest to rynek i kraj zachodni, który popieram. Żałuję tylko, że zablokowano mi możliwość kupowanie sprzętu sportowego praktycznie do zera.


    --
    Kan_z_oz
  • maria421 27.02.19, 11:13
    Xurku, ja , kupujac zdrowe produkty mysle glownie o sobie, nie o tym jak moje zakupy przyczyniaja sie do podtrzymania lokalnego malego biznesu. Kupuje owoce sprzedawane sezonowo na straganie przez okolicznych ogrodnikow, bo te smakuja i pachna jak prawdziwe truskawki czy jablka, a to jest warte wyzszej ceny.
  • kan_z_oz 27.02.19, 11:50
    Muszę powiedzieć, że nie znoszę. Nie lubie gdy ktoś próbuje mi obciąć $ względem,
    że mu się należy zniżka za sprzątanie, które ma godzinną stawkę i wiadomo - robota odwalona - pieniądze muszą być zapłacone.
    Alternatywnie jest to jak w czasie wolnym pójść do kogoś i mu wysprzatać za darmo kibel i łazienkę. Chętni?? Nie, ale targujących wciąż można spotkać.

    Tak samo jest z rolnikami. Wolą u mnie wywalić krowa na pole niz sie szarpać. W pełni ich rozumiem i popieram. Krowy też...haha

    --
    Kan_z_oz
  • xurek 27.02.19, 14:59
    przy niektorych warzywach tej roznicy nie ma (marchew na ten przyklad), przy soku jablkowym tez nie widze roznicy smaku, ale wierze, ze jest bez konserwantow, wiec zdrowszy. Kupuje rowniez te produkty, wlasnie dla podtrzymania lokalnego kolorytu. Jezeli chodzi o truskawi i czeresnie to mamy obcykanych rolnikow, u ktorych mozemy zbierac sami, takie smakuja najlepiej a to sa moje ulubione owoce :).

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 27.02.19, 21:12
    U nas rowniez sprzedaje sie - tzw 'imperfect" warzywa i owce - czyli takie nieudane wizualnie, krzywe lub co tam innego zlego w wygladzie z nimi jest - bardzo dobra alternatywa. Organiczne i - uwaga - TANIE.
  • maria421 28.02.19, 08:54
    ania_2000 napisała:

    > U nas rowniez sprzedaje sie - tzw 'imperfect" warzywa i owce - czyli takie nieu
    > dane wizualnie, krzywe lub co tam innego zlego w wygladzie z nimi jest - bardzo
    > dobra alternatywa. Organiczne i - uwaga - TANIE.

    Sklep ogrodniczy w ktorym sie zaopatruje, sprzedaje rowniez owoce i przetwory okolicznych producentow. Jesienia mozna tam kupic jablka, w workach po ok. 5 kg. Te jablka nie sa rowniutkie, nie sa wypolerowane jak te w supermakretach, jedno jest wieksze, drugie mniejsze, niektore sa krzywe, ale za to przepieknie pachna i wspaniale smakuja. I nawet nie kosztuja wiecej niz te w supermarkecie.
  • chris-joe 27.02.19, 18:50
    W kwestii formalnej: czy "fotowoltaika" to "panele sloneczne"? ;)

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • jutka1 27.02.19, 20:22
    chris-joe napisał:

    > W kwestii formalnej: czy "fotowoltaika" to "panele sloneczne"? ;)
    ********
    "Fotowoltaika" też się w Polsce mówi. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • chris-joe 27.02.19, 20:41
    Pojecia nie mialem. Czy to jakis nowy eponim w jezyku polskim? Od jak dawna w uzyciu? A wymowa? -ajka, czy -aika? Pytam, bo to dla mnie nowosc :)

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • jutka1 27.02.19, 21:12
    chris-joe napisał:

    > Pojecia nie mialem. Czy to jakis nowy eponim w jezyku polskim? Od jak dawna w u
    > zyciu? A wymowa? -ajka, czy -aika? Pytam, bo to dla mnie nowosc :)
    **********
    Podejrzewam, że wzięło się to a) z kręgów akademickich badających źródła energii odnawialnej; b) z funduszy unijnych i dopłat do instalacji takich rozwiązań (ergo: producenci, urzędy gmin etc.). :-)
    Zadomowiło się i funkcjonuje.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • chris-joe 27.02.19, 21:21
    Merci :)


    --
    Atenção, curva perigosa!
  • jutka1 27.02.19, 22:06
    chris-joe napisał:

    > Merci :)
    *********
    Mais je t'en prie cheri. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • xurek 27.02.19, 22:49
    Panele sloneczne (u nas Solarpanele) to ustrojstwo za pomoca ktorego slonce podgrzewa wode. Fotovoltaik to ustrojstwo, za pomoca ktorego slonce wytwarza prad, ktory czesciowo zuzywa sie samemu a nadmiar odprowadza do panstwowej sieci i dostaje za to kase. Solarpanele nie sa u nas dotowane, Fotovoltaik tak.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • chris-joe 27.02.19, 23:25
    Gdy napisane przez V, to od razu jasniej ;) "Photovoltaics (PV)". Tyle, ze PV tez uzywa panele sloneczne, jedynie energia tak uzyskana moze byc wykorzystana tak albo siak. Dzieki za wyjasnienia :)

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • xurek 28.02.19, 10:01
    nie mam pojecia, jak sie to po polski pisze, u nas pisownia jeszcze sie nie ustalila: jedni pisza Photovoltaik, inni Fotovoltaik. Z tego co wczoraj zrozumialam, to panel panelowi nie rowny :): ten, ktory produkuje prad nie nadaje sie do produkcji cieplej wody i na abarot, Rowniez instalacja do tego stopnia sie od siebie rozni, ze sa to dwa rozne profile firm, ktore panele instaluja: te od podgrzewania wody instalujac firmy zajmujace sie ogrzewaniem, te od pradu ekeltrycy. W CH coraz popularniejsze jest rozwiazanie "ogrzewanie na pompy powietrze-woda + fotovoltaik do ich napedzania pradem". Zalozenie takiego ogrzewania jest 3 x drozsze niz olejowego, ale panstwo troche sie doklada no i nie masz zadnych dalszych kosztow ogrzewania. W naszym przypadku inwestycja powinna sie zwrocic w ciagu 8 lat.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • xurek 01.03.19, 08:34
    Nadal twierdze, ze sposob zakupow zarowno w Europie jak i w Ameryce to kwestia indywidualnego wyboru a nie ograniczenia istniejacymi mozliwosciami.

    „Ertes: Nie sadze zeby ktos mieszkajacy tam potrafil zrozumiec realia zakupow zywnosciowych u nas. Wszystko rozbija sie o skale.“


    Bylam kilkakrotnie w USA i w Kanadzie, moja siostra mieszka od lat w Kanadzie a przedtem mieszkala wiele lat w Meksyku. Wiem jak wygladaja mozliwosci zakupow w amerykanskich duzych i srednich miastach, mniej znam tereny pozamiejskie. W kazdym amerykanskim miescie istnieje mozliwosc zakupu „bio“ – zywnosci i ta zywnosc ma sie cenowo do tej „zglobalizowanej“ mnw. tak samo jak w Europie.

    To, ze wiem jak wyglada w Kanadzie czy USA nie znaczy jednak, ze rozumiem amerykanska mentalnosc i wynikajacy z niej styl zycia. I ten wlasnie styl zycia jest powodem takich a nie innych zachowan konsumpcyjnych a nie brak innych mozliwosci.

    "Minnie: tutaj to nie jest kwestia wyboru. tutaj to sa odleglosci z ktorych nie zdajesz sobie sprawy jak dyktuja warunki zycia. gdybym mieszkala w poblizu - czyli na piechote 5 minut - takich lokalnych sklepikow to pewnie bym robila w nich zakupy (o ile by mnie nie bankrutowaly)."

    Minnie, ja do tych gospodarstw mam ok 5-6 km a nie „5 minut“. Jezdze na rowerze, ktory ma koszyczek na zakupy albo ide pieszo z plecakiem, gdy mam ochote na wedrowke. Zakupy warzywne nie waza wiecej niz 3-4 kilo, ktore spokojnie mozna niesc na plecach. Dla Ciebie droga piesza dlusza niz 5 minut to brak mozliwosci, dla mnie brakiem mozliwosci jest dystans, ktory czasowo / wysilkowo jest nie do pokonania. 5 minut to brak checi a tym samym kwestia wyboru a nie braku mozliwosci.

    "Minnie: ale do najblizszego takiego warzywniaka gdzie mozna kupic "organiczne" mam 7.5 km. jak wiec sobie wyobrażasz ze bede zapieprzac z siatkami w te i wewte a zwlaszcza z ciezkimi wewte? nawet powiedzmy samochodem to wiesz jakie tu sa korki, jaki ruch? mam zanieczyszczac srodowisko i spalac beznyne $$$ zeby specjalnie do jednego warzywniaka co rusz jechac po organiczne owoce i warzywa a i tak musiec reszte kupic w innym sklepie?"


    A do tego “wielkiego sklepu zapelnianajcego raz w tygodniu Twoja wielka lodowke” to masz mniej niz 7.5 km? I chodzisz do niego pieszo czy tez tak samo jedziesz samochodem i zanieczyszczasz srodowisko? Znow kwestia wyboru a nie braku mozliwosci.

    "Minnie: Tutaj sie zyje inaczej. tu sie bierze samochod i jedzie na wielkie zakupy raz w tygodniu lub rzadziej. kupujesz na raz duzo biorac pod uwage co jak dlugo sie skladuje. dlatego my mamy wielkie lodowki, zamrazarki i spizarki ktore trzymamy w wielkich domach."

    Ja tez nie chodze na zakupy czesciej niz raz w tygodniu – rowniez w bio – sklepach mozna dokonac zakopow, ktore dadza sie przechowac przez taki okres czasu. Jestem przekonana, ze kupujac mniej i zapelniajac wielka lodowke, zamrazarke i spizarke tylko do polowy zdrowa zywnoscia wyszloby cenowo na to samo albo nawet taniej. No i moze moznaby wtedy miec nieco mniejsza lodowke, zamrazarke i spizarke, ktore zmiescilyby sie w nieco mniejszym domu i znow moznaby zaoszczedzic na zdrowa zywnosc. Raz jeszcze kwestia wyboru a nie koniecznosci.

    Zmiana nawykow konsumpcyjnych wyszlaby obywatelom USA / Kanady na zdrowie, gdyz USA maja najwiekszy odsetek ludzi otylych w zachodnim swiecie i jako jedyne zachodnie panstwo spadajacy sredni wiek zycia a Kanada podaza w tym samym kierunku. Spowodowane jest to brakiem ruchu i otyloscia.
    Europa a sczegolnie Szwajcaria mimo wszystko ma pod tym wzgledem znacznie lepsze wskazniki, wiec moze miast sie z nej nasmiewac, warto byloby sie zastanowic? (Wsrod 20 krajow z najwyzszym srednim wiekiem zycia 12 jest europejskich, CH na 5 miejscu, Kanada na 23 a USA na 39! (statista.com))


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ewa553 01.03.19, 08:59
    Aniu, ja tez jestem spodniowa, glownie jeansy. Ale do pracy nie ubralabym do tego wygodnych adidasow i shirta, bo by to nieestetycznie wygladalo. A do tego mam zaledwie lekka nadwage, nie jestem gruba. Do pracy chodzilam wylacznie na wysokich obcasach i tak tez robie idac teraz do miasta czytepe. Wychowalam sie na szpileczkach, lubie wysokie obcasy i uwazam ze kobieta inaczej porusza sie w butach plaskich a inaczej na obcasie. Teraz na codzien nosze buty sportowe (ale nie adidasy), bo wyjscie z domu laczy sie z pojsciem np.do ogrodu.
    Wracajac do Ameryki: nie spodnie sa be, tylko dupiaste i tluste baby ktore dla wygody nosza zle dobrana garderobe. Wylewajace sie ze spodni sadlo, obcisle shirty podkreslajace tusze delikwentki. Itd. Dla mnie no go (czy jak sie to pisze:)
  • maria421 01.03.19, 09:02
    Xurek ma racje co do roznicy stylu zycia w Europie i w USA, choc w Europie tez sa roznice miedzy roznymi krajami. W kazdym razie, w Europie bardziej kladzie sie nacisk na swieze produkty. Pewnych rzeczy nie da sie kupic na caly tydzien, nie wytrzymaja.
  • maria421 01.03.19, 09:30
    Jeszcze jedna uwaga odnosnie Europa vs. USA odnosnie ubierania sie.

    Z pewnoscia w USA tez jest roznica miedzy ubiaraniem sie do pracy i ubieraniem sie poza praca, tylko ze ludzi ubranych "do pracy" nie widac, bo wyjezdzaja z wasnego garazu na parking firmy , nie ma ich na ulicach miast tak jak w Europie.

    Europejskie miasta , szczegolnie centra miast, maja o wiele wiecej zycia niz amarykanskie miasta, jest wiecej ludzi na ulicach, rowniez ludzi idacych do pracy , z pracy, czy ludzi ktorzy wyszli z pracy na lunch.
  • ertes 01.03.19, 16:00
    Oczywiscie ze jest roznica ale nie az tak wielka jak by ci sie wydawac moglo.
    To jest ten luz wlasnie.
  • xurek 01.03.19, 09:58
    ja to rozwiazuje tak, ze kupuje warzywa / owoce o roznej trwalosci i zaczynam jedzienie od tych, ktore nie wytrzymaja dluzej niz 1-2 dni (salata, truskawki) a koncze na tych, ktore mozna trzymac dlugo (kapusta, marchew, pomarancze etc). Tak wiec kupuje raz w tygodniu wiedzac, ze pewne produkty musze zuzyc znacznie szybciej

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 01.03.19, 15:21
    Xurek, wlasnie dalas przyklad na to co pwiedzialem. I nie potraktuj tego jako cos negatywnego. Wy naprawde nie macie pojecia. Tak jak dosc rzadko zgadzam sie z tym co pisze mimi to tym razem prawie w 100%.
    O ile masz oczywiscie racje piszac o dlugosci zycia to znow trzeba wziac pod uwage skad sie to wszystko bierze. Po raz kolejny wiec porownywanie tych dwoch krajow do EU ma niewiele sensu.
    Pomarancze i jablka.
  • minniemouse 02.03.19, 02:39
    xurek napisała:
    > Bylam kilkakrotnie w USA i w Kanadzie, moja siostra mieszka od lat w Kanadzie a przedtem mieszkala wiele lat w Meksyku. Wiem jak wygladaja mozliwosci zakupow w amerykanskich duzych i srednich miastach, mniej znam tereny pozamiejskie. W kazdym amerykanskim miescie istnieje mozliwosc zakupu „bio“ – zywnosci i ta zywnosc ma sie cenowo do tej „zglobalizowanej“ mnw. tak samo jak w Europie.

    yhy.
    byc na wakacjach, nawet kilkakrotnie, to nie to samo co tu zyc i mieszkac na stale.
    coz, widze ze te pobyty tutaj nie nauczyly cie za wiele skoro dalej nie rozumiesz jakie tu sa naprawde realia.
    nie rozumiesz co to znaczy 7.5 km w jedna strone po warzywka, drugie 7.5 km po inne zakupy. nie rozumiesz ze ja rowerkiem z lol koszyczkiem nie pojade po organiczne warzywka 7.5 km bo mnie sie nie oplaca jechac w smrodzie spalin autobusow (i halasie ) zapieprzac zeby kupic peczek marchewki i dziesiec ziemniaczkow. sorry Xurek, ale musze oblac cie zimnym wiaderkiem tutejszego reality:
    - po pierwsze, mnie sie oplaca kupic 10kg-wy worek "spuds" bo jest taniej jak kupisz wiecej a ja sie musze liczyc z pieniedzmi. i nie peczuszek marchewki, a caly worek poltorakilowy bo znowu taniej. nie 1-2 cebule a worek 1 kg bo znowu taniej. zaoszczedze na tym co najmniej 5 dolarow co sie tygodniowo przeliczy na x4 = 20$ - dla mnie istotna roznica jesli wezmiesz pod uwage ze to dopiero warzywa. a zdarza sie tez ze w lokalna poczta roznosi ulotki w ktorych sa kupony, to dojdzie jeszcze ekstra $2 dolary off.
    a gdzie salata, gdzie pomidory, gdzie papryka, gdzie pietruszka, gdzie cilantro i inne takie bzdety? ja mam te ciężkie kg kg kg jakimś lowelkowym koszyczkiem?
    Aaaaa, i jeszcze... Fajnie jak jest umiarkowana pogoda.
    Ale jak w lecie dowali 30+ i wyzej, a w zimie jest +5 i leje jak z cebra to mnie sie bardzo nie chce pedałować 15 km po warzywka. przez wieksza czesc roku konkretnie u nas potrafi tak lac - jesien zima i wiosna. suszej sie robi od maja do konca sierpnia, wrzesien do maja przewaznie leje i leje. od grudnia do lutego mozna spodziewac sie opadow sniegu, ktore tu sa rzadkie ale jak juz spadna to sa katastrofalne w skutkach.
    pozostala czes Kanday od wrzesnia do maja wyglada like this.
    zreszta nie ma o czym gadac, bo farmy czyli owe lokalne warzywniaki zamykają dzialalnosc od mniej wiecej polowy wrzesnia do poczatku maja.
    takie Toronto, np - poniewaz jest tam bardzo wysokie humidity czyli wilgotnosc powietrza gdy temperatury w lecie (krotkim lecie) siegna powyzej 32'C robotnicy co pracuja na zewnatrz zaprzestaja pracy (np drogowcy, budowlancy itp).
    USA maja swoje własne idiosynkrazje klimatyczno-pogodowe.

    dobra, to jazde po 5 kg warzywek zakonczylismy.
    teraz jedziemy po cukier, mleko, maslo, jogurt, proszek do prania, plyn do prania itd itp.
    wiadomo ze im wiekszy rozmiar kupujesz, tym taniej, a jeszcze jak jest na przecenie to juz w ogole.
    raz na jakis czas kupuje opakowanie 4 kg i + (jak możliwe) płynu do prania, 4kg plynu do plukania, 2L mleka, 2L maslanki (czasem x4 jak robie ser), plus minus 0.5 kg margaryny lub masla, tylez jogurtu, bulka paryska, miesa - wołowina, kurczak, indyk, wieprzowina.
    duperele jak herbata, kawa, przyprawy, woreczki plastikowe, krzyzowka itd. to wszystko wazy....
    Nadmienie iz te drugie zakupy robie w zwyklej sieciowce.
    Bo gdybym chciala odzywiac sie zdrowo i kupowac w tzw health storze (u nas pod nazwa Whole Foods Market), to do najblizszego mam 16.8 km.
    jadac bez trafiku, czyli bardzo optymistycznie obliczajac czas - srednia predkosc 50-60km/h i wyzej - zajeloby mi to minimum 34 minuty w jedna strone. tzn zakladajac ze innych samochodow na drodze by nie bylo i oczywscie wszystkie swiatla zielone lololol

    Obliczenia te oczywscie sa nadal fantazyjne, bo nie wzielam pod uwage posiadania dzieci. dzieciom przeciez nie tylko ze trzeba kupic takze owoce (dodatkowe ciezary - cztery opakowania malin za cene trzech, trzy manga ze cene dwoch itd), zabawki, akcesoria do szkoly, ubrania itp ale jeszcze trzeba im poswiecic czas.
    moje dziecko do szkoly mialo na 8:30, musialam je zawiezc ja.
    zaby moc zrobic zakupy rowerem musialabym najpierw wrocic do domu po tenze.
    bedac z powrotem w domu byla juz 9:00. trzeba bylo szybko wyjsc z psami. zanim sie uszykowalam, zanim wyszlam, zanim wrocilam, byla juz 11: 15, 11:30 - psy musza sie wylatac, do parku jedzie sie 20 minut w jedna strone.
    teraz trzeba szybko nastawiac obiad bo o 3:00 dziecko konczy wiec musze wyjsc o 2:30. po drodze mamy polski sklep, wstepujemy, kupujemy polskie wedliny, bialy serek, ogorki kiszone, Prince Polo. jestesmy w domu, jest juz prawie 4:00 pm. jemy obiad, wypuszczamy psy na ogrod, teraz corke trzeba zawiezc na balet. w poczekalni czytam ksiazke. wracamy, w miedzyczasie warzywniak wlasnie zamkneli, maz wrocil z pracy, i z psami znowu trzeba wyjsc...

    Rowerem, lol...

    Rowerem do warzywniaka tutaj, jak pisalam od poczatku, to lifestyle dobry w pewnych warunkach, ktorego punktem nr 1 jest mieszkanie blisko tegoz.
    Idealnie nadaja sie w tym celu apartamentowce w downtown. ale i to nie zawsze.
    Pomaga tez, i to bardzo, bycie mlodym i bezdzietnym lub "empty-nestowcem" (dorosłe dzieci),
    ewentualnie jeszcze nadaja sie do tego młode, przaśne, wysportowane pary z dziecmi w nosidelkach. jak maja sily uprawiac wspinaczki z potomstwem w "plecakach", to i na rowerek z kochanym 👶🏼 obciążeniem wsiada.

    ja moge pojechac do 'zdrowego' jarzyniaka raz na jakis czas, samochodem, czemu nie.
    ehhh w koncu lubie truskawki co smakuja jak truskawki, i prawdziwe czeresnie, i pomidory i what-not..
    moj rowerek niech se stoi w garazu a tobie brawa Xurku na twoim szwajcarskim :)

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • minniemouse 02.03.19, 05:14
    xurek napisała:
    > A do tego “wielkiego sklepu zapelnianajcego raz w tygodniu Twoja wielka lodowke ” to masz mniej niz 7.5 km? I chodzisz do niego pieszo czy tez tak samo jedziesz samochodem i zanieczyszczasz srodowisko? Znow kwestia wyboru a nie braku mozliwosci.

    nie zrozumialas mnie. chodzi o to, ze nie bede w ciagu jednego dnia robila 7.5 km w jedna strone zeby kupic same warzywa, a stamtad 3 km (w trafiku 20 min) do drugiego sklepu zeby kupic reszte, i stamtad kolejne min 6. 5 km do domu by w koncu wrocic uchetana jak mysz w pologu.
    wole kupic wszystko w jedym sklepie ktory daje mi mozliwosc zakupienia takze produktow organiczych na dziale "organic foods".
    oszczedzam w ten sposb na benzynie, nie zatruwam dodatkowo srodkowiska dlugimi jazdami, i co najwazniejsze - nie trace czasu na stanie w korkach. nudnych, smierdzacych i meczacych.
    Natomiast bardzo chetnie w sezonie wpadam do lokalnego jarzyniaka po drodze jadac od lekarza do domu. tam robie rowniez wielkie zakupy, ledwo mieszczace sie w bagazniku. kupuje raz na dwa trzy tygodnie: mlode zmieniaki, kalafior, brokuly, trzy kilo niezbyt dojrzalych brzoskwin, niezbyt dojrzalych jablek, worek moreli, worek sliwek, ze dwa kilo czeresni, kg paczke malin i paczke jagod, papryke, pomidory pnace, marchewke z peczka itd itp a wszystko organiczne. brzoskwinie jablka sliwki ida na dol do lodowki stamtad pomalu je wyjmuje aby na parapecie na sloncu codziennie nowe dojrzewaly. maliny i jagody sa zjadane w pierwszym rzedzie bo to sie dlugo nie przechowa. moge je tylko podzielic na pol i szybko zjadac. itd itd
    Ale nie bede specjalnie jechala 7.5 km tu a potem tam zeby tu kupic "zdrowe warzywa" i wesprzec lokalny biznes. no nie, to nie te warunki. nie bede tez jechala jednego dnia tu, drugiego tam bo to meczace. plus spalam tym za duzo benzyny a ta jest tu droga.

    jak juz mówiłam, tu sa inne realia.
    a ze ludzie tyja to nie od zakupow w wielkim sklepie tylko od za przeproszeniem szytu jaki jedza. mrozona pizza, mrozone obiady. wanienki lodow i gotowe hamburgery z mrozonymi bulkami. tak ze wez. tych ludzi trzeba najpierw nauczyc CO jesc i jak gotowac a nie GDZIE jesc.
    i bynajmniej nie tylko z braku ruchu. ruch owszem ma znaczenie w zrzucaniu wagi ale nie znowu az taki jaki sie przywiazuje. najpierw wazne jest ratio ilosc kalorii pochlanianych do ilosci kalorii spalanych. jesli spalasz wiecej niz pochlaniasz bez ruchu to nie utyjesz.

    Minnie
    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • xurek 01.03.19, 09:56
    Wow, fala stereotypow powalila mnie na lopatki a ten obraz Europejek biegajacych w szpilkach po gorach tudziez Europejczykow wiszacych w biurach na stryczkach z krawatow i szalikow roztoczony przez Anie made my day :)

    Nie wiem, skad Ania, Minnie i Ertes nazbierali tych „prawd objawionych“ na temat Europy, z rzeczywistoscia maja one jednak bardzo niewiele wspolnego. Dla zrewidowania tego obrazu proponuje wklepac do wyszukiwarki „people in Amsterdam“, „people in Helsinki“, „peolpe in Oslo“, „people in Toscana”, “people in Züirch”, “people rush hour in Paris” jak rowniez “people in New York” albo “people in Montreal”. Przyjzyjcie sie ubiorom i obuwiu i powiedzcie mi, gdzie widzicie te Europejskie armie w szpilkach i krawatach tudziez na czym polega ta ogromna roznica miedzy Paryzem a Nowym Yorkiem.

    Nie istnieje cos takiego jak “Europejska mentalnosc”, poniewaz styl zycia np. Finow i Hiszpanow albo Francuzow i Albanczykow diametralnie sie roznia. Rowiez sposob ubierania sie jest w roznych krajach diametralnie rozny, rozni sie rowniez bardzo miedzy terenami zurbanizowanymi i pozamiejskimi. Ceny ubran tez bardzo sie roznia: tak np. w Szwajcarii Nike czy Adidas uwazane przez Anie za “drogie markowe ciuchy” sa jednymi z tanszych sportowych butow (oprocz linii projektowanych przez jakichs celebrytow), drogie jest np. eco. Poza tym zwracanie uwagi na jakosc i pochodzenie ubioru ma bardzo niewiele wspolnego z jak to ujela Minnie “potwornym bzikiem” na punkcie markowych rzeczy.

    Koncentracje na markach mozna by od biedy uznac za snobizm, ale tez nie zawsze, bo bardzo czesto markowe ciuchy sa znacznie lepszej jakosci i mozna je nosic przez lata cale oszczedzajac na zakupie nowych i robiac cos dla srodowiska. Poza tym konkretne marki oznaczaja konkretne style, co dla ludzi ograniczonych czasem moze byc pomoca w szybkim znalezieniu ubran w konkretnym, im odpowiadajacym stylu.

    Koncentracja na konkretych tkaninach jest wyrazem dbalosci o wlasne zdrowie, gdyz nie trzeba byc Einsteinem by na wlasnej skorze zauwazyc, jak owa reaguje ubrana w jewab / bawelne / welne vs. polyester czy elastan tudziez jak reaguja stopy po calym dniu w skorze i calym dniu w plastiku. Tutaj rowniez nastepuje ewolucja zarowno tkanin jak i europejskiego do nich nastawienia, tak wiec opowiesc Minnie o “fascynacji prawdziwa skora” traci powoli swa aktualnosc. O nowych materialach mozna sie wiele dowiedziec pod pojeciem “organic fashion”, w szerokim uzyciu wiskoza poczynila takie postepy, ze daje sie naprawde przyjemnie nosic.

    Ja nie mam prawie zadnych “markowych” ciuchow, poniewaz nie lubie jakiegokolwiek standardu a indywidualizm w wydaniu markowym, czyli “haute couture” jest nie na moja kieszen. Ale ciesze sie, ze sa ludzie, ktorych na to stac i “haute couture” dzieki temu istnieje i jest dla mnie wizualna uciecha oraz inspiracja. Zaopatruje sie glownie w materialy i szyje sama albo w ciuchy w malych designerskich butikach, w ktorych odzwierciedlaja indywidualne wizje lokalnych tworcow mody. Dla mnie ubranie nie jest tylko funkcjonalnoscia chroniaca moje cialo, ale w takim samym stopniu wyrazem mojej osobowosci i nastroju. Ubior podytkowany li tylko funkcjonalnoscia bylby dla mnie strasznym ograniczeniem i kara boska. Poza tym kocham piekno. Pieknie ubrani ludzie (pieknie nie znaczy ani markowo ani modnie) to uciecha dla oka i duszy.

    Jest dla mnie bardzo wazne, z czego zrobione sa moje ubrania. Sa takie, ze sie w nich nie poce, nie mam wrazenia, ze mnie “oblepiaja” badz “wyziebiaja” przy wietrze badz niskich temperaturach. Do wszystkich butow kupuje skorzane wlkadki, ktore co pewien czas wymieniam. Poza tym bardzo czesto chodze boso, rowniez w biurze zimowa pora. Jezeli kupie cos, co mimo sprawdzania, z czego jest zrobione okazuje sie byc dla mojej skory “niewygodne”, to od razu sie z tym rozstaje.
    To samo dotyczy poscieli, w ktorej spedzam wiele godzin: jest albo bawelniana albo jedwabna i to nie dlatego, ze mam jakiegos bzika, tylko dlatego, ze jest zdrowsza.

    PS: w rewanzu za te osmieszajace Europe stereotypy pozwole sobie na mala zlosliwosc: zakomita wiekszosc markowych ciuchow konczy sie na europejskim rozmiarze 40/42 (USA 12), co byc moze czesciowo wyjasnia ich mniejsza popularnosc w spoleczenstwie z ponad 30% ludzi otylych.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ewa553 01.03.19, 10:17
    Nie potrafie tak ladnie ujac jak Xurek, ale o to mi wlasnie chodzi: nie o mode, ale o estetyke. Lubie patgrzec na ladnie lub elegancko ubranych ludzi. Za pierwszym pobytem w Rzymie zwrocilam uwage na to, ze panie tam mimo lata nie chodzily bez ponczoch. To jest takie piekne i eleganckie! Jak widze np.na koncercie babe z golymi nogami, to mysle o niej nienajlepiej.. Ale to jest oczywiscie moje odczucie, moja opinia. Na szczescie nie musze na codzien ogladac grubasek w ciuchach typu "faszn from Raszn" :) Ale zdarzylo mi sie ostatnio we Freiburgu cos takiego: Jest tam restauracja-bar na dachu wysokiego budynku, pieknie zaraz kolo Münster. Pogoda byla cudowna, sloneczna i popijajac co trzeba siedzialysmy sobie tam cieszac sie pogoda i naszym ukochanym Freiburgiem. Przy barze w srodku tarasu, siedziala m.in para alkoholizujac sie. Pan siedzial tylem do mnie i chcac nie chcac co jakis czas musialam patrzec na jego gola dupe. Otoz mial chyba spodnie biodrowki, a chudy nie byl. I co sie pochylal do swojej pani, to swiecil gola dupa. Pardon, nie gola, bo byla gesto owlosiona! Ten owlosiony przedzialek na jego de bedzie mnie jeszcze dlugo przesladowal. Szkoda ze nie potrafie tu wklejac zdjec, bo nie wytrzymalam i sfotografowalam ten objekt...
  • maria421 01.03.19, 10:53
    Ewa, owlosiona gruba meska dupa to z pewnoscia cos, co odbiera apetyt :-) Twoj pierwszy pobyt w Rzymie musial byc kupe lat temu, skoro pamietasz Rzymianki latem w ponczochach, zaloze sie ze w czasie Twoich pozniejszych pobytow juz tego nie zauwazalas.

    Ja holduje zasadzie "mniej jest wiecej". Mniej ciuchow, ale porzadne, dlatego nigdy bym nie kupila kozakow za $7,99 , kozaki musza byc ze skory czy z zamszu i musza wytrzymac wiecej niz jeden sezon.

    Nigdy bym nie placila tylko za marke, nie znosze ciuchow czy toreb z wielkim, krzyczacym logo producenta, nie po to place za ciuch zebym jeszcze musiala nosic na sobie reklame producenta. Zgadzam sie jednak z Xurkiem, ze markowe rzeczy maja lepsza jakosc i trwaja dluzej niz do pierwszego prania.

    Zgadzam sie z Ewa, ze w ubraniu chodzi o estetyke, nie tyle o najnowsza mode, co o estetyke wlasnie. Estetyczni ludzie wspoltworza estetyke otoczenia.






  • chris-joe 01.03.19, 12:10
    Z moich europejskich obserwacji: zgadzam sie w pelni z Xurem, ze Europa 'modowo' roznic sie potrafi niemal tak jak Manhattan a Utah :) Zgadzam sie z Maria, ze Paryzanki zdecydowanie zasluguja na powielany do nudnosci stereotyp: nosza sie swietnie, elegancko, ale z wlasnym indywidualnym sznytem, dyskretnie, bez cienia przesady, wrecz under-stated; makijaz niemal niedostrzegalny; dobrze dobrane akcesoria; dobra figura, poruszaja sie ladnie. Chyba nigdzie nie ogladam sie za babami tak czesto jak w Paryzu ;)

    Najmniej mi odpowiadaja modowo Wlosi i Hiszpanie, bo tam najwiecej przesady i szpanu.

    Dobrych juz kilka lat temu spedzilismy tydzien w egipskim kurorcie i co wieczor zabawialismy sie z rozkosza ogladaniem tam 'ekip narodowych'. Byly turnusy z Niemiec, Szwajcarii, Polski, Czech, Wloch, Rosji... Wiecie jak to jest w kurortach po plazy, gdy wczasowicze przebiora sie juz na "wieczorek"... Do tego wylegaja nieco w innych porach. Najlepiej sie prezentowali Czesi i Szwajcarzy, bo na luzie, bez cienia przesady. Polacy tez podobnie, przyznam. Rosjanie prezentowali cala game, od zachlanych Wolodii i wypindrzonych jak w cyrku Natasz po absolutny przeboj turnusu: zjawiskowa kobieta dojrzala o urodzie i smaku Moniki Belucci. Tyle, ze wladala jedynie rosyjskim...

    Najpozniej wylegali Wlosi, cala sfora, i na ten kasek wlasnie szykowalismy sie co wieczor ;) Byl to doprawdy pochod na wybiegu! Modowy przepych pilnie wystudiowany przed lustrem. Names, names, names! :)

    Z Niemcami bywa roznie. Jest ta elegancja 'kolonska', dobrze dobrana, markowa acz dyskretnie, na miare, jednak konserwatywna bardzo, bez fantazji i stylu, dretwa nieco. Jest tez ten niesmiertelny Jurgen w kamizelce khaki 'na ryby' z tysiacem kieszonek i w sandalach (styl z entuzjazmem przejety masowo przez Januszy na wschod od Odry; tam tez kroluja latem u facetow te slynne spodenki dzinsowe 3/4, dopasowane, mniej wiecej do polowy lydki, ktorych na zachod od Odry wlasciwie nigdzie sie nie widuje). Ale jest tez duzo luzu u Niemcow.

    Ameryka Pln. jest konserwatywna. Stawia na komfort raczej nizli na wyglad/styl. Malo tu indywidualnosci. Wsrod modnisiow moda zdecydowanie europejska, ale ZAWSZE z paroletnim opoznieniem i nieco 'przytemperowana', by nie odstawac od tlumu. Przecietny mlody Europejczyk z miasta zatrudniony w biurze nosi kuse garniturki, spodnie bardzo dopasowane, nieco przykrotkie, pantofle z czubem, krotka dopasowana marynarka, dyskretna folkowa bransoletka wysuwajaca sie spod rekawa, kolorowy krawat i -koniecznie!- lniany szaliczek/apaszka owinieta wokol szyi. (Do i z pracy bardzo czesto do tego jedzie na rowerze albo na hulajnodze!) W Ameryce Pln. ten styl sie przyjal takze (bez hulajnogi), ale naprawde 5 lat pozniej, i -jak pisalem- stonowany, by nie zwracac na siebie zbytniej uwagi, by nie mysleli, "ze gay" ;)

    I- oczywiscie- tusza! O ile Europejczycy odwiedzajacy Am. Pln. zawsze, do znudzenia, mowia o zalewie grubasow, to my natychmiast po wyladowaniu jestesmy zadziwieni tym jak szczupli sa Europejczycy. Stad tez i koszule np. nosza nieco inne niz u nas, bo naprawde dopasowane, w jakie przecietny Amerykanin by sie nie wcisnal.


    --
    Atenção, curva perigosa!
  • chris-joe 01.03.19, 11:04
    W pasie mam 30, a nawet 29, w US/Kanadzie zakup portek dla mnie to niekonczaca sie mordega; w Europie wchodze, wybieram, kupuje, wychodze... :))))

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • ewa553 01.03.19, 12:17
    Chris, 30/29 centymetrow? Hahaha
  • chris-joe 01.03.19, 12:22
    Ewa, pas sie w calach liczy! :)

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • chris-joe 01.03.19, 12:30
    Choc i te cale u was chyba inne :) Wlasnie sprawdzilem, ze spodnie ktore kupilem w Europie w zeszlym roku maja w pasie 31. U nas 31 sa dla mnie za grube...

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • ewa553 01.03.19, 13:04
    Czasami usmiechaja sie do mnie jakies jeansy z calami, ale po pierwsze nie chce mi sie liczyc ile to cm, a po drugie po przymierzeniu zawsze sie okazuje ze cos nie tak. Wiec trzymam sie moich spodni nr.42:) Ale kiedys na zakupach rzucila mi psipsiolka do przymierzenia nr 38 i zmusila do przymierzenia: pasuja jak ulal. Bo czesto czytam jak zle sa oznaczone numery garderoby i ze koniecznie trzeba wszystko przymierzac.
  • maria421 01.03.19, 13:13
    Jeszcze jakies 15 lat temu Polakow na wakacjach za granica mozna bylo z daleka rozpoznac po tym, ze pan mial wlasnie te kamizelke khaki z tysiacami kieszeni, o ktorej pisal Chris, na nogach czesto letnie buty z dziurkami, a pani miala wlosy ufarbowane na rudo-czerwono, czyli w kolorze w jakim tylko Polki farbowaly wlosy, na nogach czesto "gdynki".

    Teraz to sie zmienia, jest o wiele lepie, niestety polscy faceci wygladaja generalnie gorzej niz kobiety.
    Polska mlodziez natomiast na ogol nie odstaje od zachodniej.
  • ewa553 01.03.19, 13:15
    Fakt. Nie wiem na czym to polega, ale Panowie Polacy nie sa atrakcyjni.
  • ertes 01.03.19, 15:58
    I prosze jak nasz kochany cj zadal klam europekjskiej propagandzie o otylosci.
  • ertes 01.03.19, 15:27
    o i zaczal sie watek o wyzszosci wielkanocy nad swietamo bozego narodzenia.

    Kazdy widzi to co widzi. Tak naprawde co to ma za znaczenie. Ja osobiscie wszedzie chcialbym byc osobiscie i zobaczyc.
    A poza tym Xurek to czepianie sie otylosci przy wiekszosci dyskusji to takie... europejskie... haha
  • ania_2000 01.03.19, 17:16
    hahaha - wiedzialam ze Xurek wytknie mi: "Ceny ubran tez bardzo sie roznia: tak np. w Szwajcarii Nike czy Adidas uwazane przez Anie za “drogie markowe ciuchy” sa jednymi z tanszych sportowych butow"
    czego nie napisalam - a napisalam ze droge markowe ciuchy to Prada, Chanel etc.

    :))
    do reszty sie nie ustosunkouje na razie, pozniej przecztyam


    BTW- zarzucacie nam stereotypy - no ale tak wlasnie jest! Wszyscysy jada na stereotypach - jak ma byc inaczej?
    Ja nie mieszkam w Europie - widze to co jest raz od dzwonu, i zauwazam to co widze moze inaczej niz wy. Patrze na zdjecia i i troche "live" - to samo mozna powiedziec o stereotypach Europejczykow na temat Amerykanow - ze niechlujne grube dupy i do tego maja debila prezydenta - brzydkiego i z zaczeska.

    :)))))
  • ania_2000 01.03.19, 17:35
    Po przeczytaniu bardzo ciekaweych wypowiedzi pierwsze co mi sie rzucilo - to ta zaznaczana w postach ogolna "wyzszosc" Europy nad USA:)
    Ciesze sie ze zrobilam dobry dzien dla Xurka, i na fali steretypow opisujac moje spostrzezenia - o szliczkach i obcasach - ale ale prosze, jakby poczytac dalej to kazda z was pisze wlasnie o butach na obcasach, skorzanych, eleganckich, z klasa. O szaliczkach tez jest zdanie - i rowniez o za malych i za przykrotkich garniturkach dla panow, ktorzy wg mnie wygladaja jakby sie wbili w ubrania z duzo mlodszego brata. I jest jeszcze o tym jakie to fajne male rozmiary kazdy nosi.
    no i co? jak mam zmienic te "stereotypy" skoro sami je zaznaczacie i mi o nich piszecie?
    pfeeee....
  • ertes 01.03.19, 17:48
    >Po przeczytaniu bardzo ciekaweych wypowiedzi pierwsze co mi sie rzucilo - to ta zaznaczana w postach ogolna "wyzszosc" Europy nad USA

    Wlasnie. Co to za bzdura. Jest po prostu inaczej i tyle. Nie gorzej, nie lepiej po prostu inaczej. Xurek sie od razu zaperzyl nie wiadomo po co.
  • xurek 01.03.19, 19:53
    caly watek byl na temat zywnosci i "sustainable life" oraz imporow z Chin. Nie bylo w nim ani slowa o modzie, dopoki Aniu Ty, Ertes i Minni nie wjechaliscie na Europe ze swoimi postami typu "maja bzika na punkcie markowych ciuchow" itd. Ty zaczelas o tych Adidasach i Nikeas, Ty zaczelas od wysmiewania sie z Twojej kolezanki "na obcasach" i kolegi "w szaliku" a Minni wysmiala swoja odwiedzajaca kolezanke na temat kupowania kozaczkow. O ciasnych garniturach i szufladkowaniu ubran podle kraju tez byl glownie CJ z Kanady a nie "sekcja europejska". A teraz sarkazm, ze to "Europa sie wywyzsza"? I to ma byc ten "Amerykanski luz"?

    Zupelnie niezaleznie od miejsca pochodzenia i zamieszkania: czytam Te wypowiedzi z przykroscia.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 01.03.19, 19:59
    Xurku, gwoli scislosci, to ja i Jutka zaczelysmy od tego ze bojkotujemy produkty z Chin, ja potem napisalam o chinskich podrobkach ciuchow i tak sie zaczelo.

    Put the blame on me :-)
  • ertes 01.03.19, 19:59
    Xurek ty chyba za nerwowa jestes. Nikt na nikogo nie najezdza. Kazdy ma swoje obserwacje ale to nie znaczy ze trzeba sie zaraz wkurzac bo ma sie inne zdanie.
    Musisz wyluzowac tak troche po amerykansku :) p)
  • ania_2000 01.03.19, 20:11
    Bardzo apodyktyczna Xurek jestes. - i lubisz ludzi opierdalac. O swojej kolezance pisalam w zwiazku z tym ze amerykanie lubia byc wygodni - czytaj a potem osadzaj. Nike i addidasy sa do wygodnego chodzenia, a nid do szpanowania marka - czytaj dalej. O jedzeniu tez bylo - kazdy sie zgadza z teza, ze jedzenie zdrowej zywnosci i popieranie lokalnego bizensu jest bardzo dobre i pozyteczne.
    Moje odpowiedzi byly glownie dla Ewy.
    Nie chce dalej kijem mieszac - i dziekuje za uwage.
  • ertes 01.03.19, 20:19
    Eee nie, no nie klocic sie prosze. Xurek jest opinionated i tyle.
    Ale w zasadzie to kazdy z nas jest w wiekszym lub mniejszym stopniu.
  • xurek 01.03.19, 21:04
    „Bardzo apodyktyczna Xurek jestes. - i lubisz ludzi opierdalac.“

    Aniu, czy mozesz konkretnie przytoczyc, gdzie kogos „op….lam“?

    O swojej kolezance pisalam w zwiazku z tym ze amerykanie lubia byc wygodni - czytaj a potem osadzaj.

    Dokladnie to zrobilam. Mnie nie byloby mi przyjemnie, gdyby moja kolezanka tak o mnie pisala.

    „Ania: Jak zobaczylam zdjecie kolezanki z GB na hike w butach na obcasie do padlam. Ona tak caly czas. Szalik na szyji u jej meza to juz mu do szyji przyrosl - taki elegancki jest - czy to zima czy to lato.“

    Aniu, jestem zdania, ze czlowiek powinien zachowywac sie na forum tak, jak w realu. Tak mowic o innych i do innych, jak zrobillby to siedzac z nimi przy stole. NIe wiem, czy Ty siedzac ze mna przy stole i znajac mnie na tyle, na ile mnie znasz, powiedzialabys do mnie “jestes apodyktyczna i lubisz opierdalac ludzi”, nie wiem, czy powiedzialabys do kolezanki ze “szalik twojemy mezowi to juz do szyi przyrosl”. Za to wiem, ze ja nie chcialabym przy takim stole siedziec, ze nigdy nikogo nie “op….lam” ale ze owszem, wypowiadam swoje zdanie, rowniez wtedy, gdy nie zgadza sie ze zdaniem innych badz jest kontrowersyne i ze rzadko pozostawiam bez komentarza odpowiedzi, ktore mnie irytuja, bynajmniej nie napadajac na adwersarza.


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 01.03.19, 21:35
    Jeszcze dodam, ze uwazasz siebie za nieomylna.

    Napisalam "Opierdalasz" - bo dla mnie to jest sposob jak bym nazwala w jaki sposob komentujesz moje komentarze. Moze mocne slowo - no ale mi tak jakos wyszlo i poszlo. Nie uzywam go na codzien, wiec nie wiem.
    Jezeli urazilam jakies slabe uszy - to przepraszam.

    Nie wiem dlaczego? moj nick ci w oku kole, moze jest jak dla ciebie zbyt ..infantylny?- ale musi cie on bardzo irytowac skoro co kolwiek napisze, to i tak nie zrozumiesz, albo zrozumiesz tak jak to ci pasuje. Traktujesz mnie z wyzszoscia - tlumaczeniem, ze Europa wyglada roznie? Myslisz ze w swojej malej glowce nie dostrzegam gdzie Rzym a gdzie Krym? Ze ludzie "nosza" sie inczasej w Paryzu i w Berlinie? Mam sobie googlac jak wyglada "Madryt Street Look" WTF?

    Co do koleznaki i jej meza - to oczywiscie ze jej to napisalam! I smialysmy sie z tych jej obcasow obydwie! - moze dlatego ze nie mamy kija w tylku? Podalam jej buty jako przyklad "kobiety europejskiej" - widze ze to jest jakies "tabu"?

    Ja staram sie byc zawsze uczciwa i w realu i tutaj - w tym co mowie i w tym co robie. Tobie np zawsze mowilam jak bardzo mi imponujesz swoim pisaniem i elokwencja, ktorej ja osobiscie nie posiadam. I jak wspaniale potrafisz opisywac rozne wydarzenia - doprawdy majstersztyk.
    Nie znam cie osobiscie oczywiscie - ale po ostatnich wpisach wychodzi mi obraz niemilej 'paniusi", uznajacej tylko i wylacznie swoje racje. Polityczne, obyczajowe, zyciowe.
    Przykro.
    Mam nadzieje, ze sie myle - bo przychodze tu do forum posmiac sie i podyskutowac - a nie byc pouczana i strofowana, tylko dlatego, ze mam inne podejscie do tematu, a moje proby wytlumaczenia dlaczego tak mysle, lub rozumiem - sa od razu atakowane z oburzeniem.
  • xurek 01.03.19, 22:00
    Sprawia Ci przyjemnosc jezdzenie po mnie jak po lysej kobyle i rownoczesne twierdzenie, ze to ja na Ciebie napadam? Jestem pewna, ze w zadnej z moich wypowiedzi nie znajdziesz ani jednego slowa oceniajaciego Twoja osobe badz odnoszacego sie do Twojego charakteru a nie do Twoich wypowiedzi. Zadnej "apodyktycznej", "opierdalajacej" tudziez "nieomylnej" "paniusi ani nic podobnego. Za to zas, co Tobie sie wydaje, ze ja o Tobie mysle, ja nie ponosze zadnej odpowiedzialnosci. Jezeli masz cos do powiedzenia na temat moich pogladow, chetnie tego poslucham, ale prosze daruj sobie dalsza analize mojej osobowosci.



    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 01.03.19, 22:14
    Ano tak, analiza osobowosci tylko jest dozwolona dla Ciebie. Oczywiscie gornolotna. Taka w domysle.

    przykre przykre przykre - rozczarowana jestem :(
    moj ulubiony Xurek okazal sie byc niewypalem.


  • xurek 01.03.19, 22:28
    ditto

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 02.03.19, 14:54
    I panie sie poklocily.
    Xurek w wersji zadziornej haha ... i prowokacyjnej.
  • xurek 01.03.19, 21:17
    ja sie na zdanie bynajmniej nie wkurzam, tylko z nim polemizuje :). wkurzam sie (jak zawsze) na niegrzecznosc i osobiste wycieczki, ale w rakingu "cech osobowosci, ktore chce zmienic i nad nimi pracuje" jest to na pozycji xxxxx... :).

    Ide sie napic wina z australii posypujac rownoczesnie glowe popiolem na mysl o tym, ile paliwa zanieczyscilo srodowisko by to wino tu przytransportowac. No ale od miejscowego dostaje niestety migreny, wiec moze sobie wybacze :)

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 01.03.19, 18:02
    odpowiedzialam "pod Maria" - ale powinnam wkleic odpowiedz tutaj.

    TAK wiem, ze Europa niejednakowa - tak samo jak USA - i nie kazdy tutaj jest grubym wielorybem.

    ale OGOLNIE mozna stweirdzic ze jest roznica - Europa jest bardziej elegancka, a USA jest bardziej wyluzowane.

    Czy to zle czy nie, to juz inna sprawa - dla mnie dobrze, bo lubie luz. Dla Europejczykow byc moze nie - bo lubia elegancje.

    Osobiscie wasze (eurpejskie) spostrzezenia sa dla mnie bardzo ciekawe:) - i z przyjemnoscia je czytam, ale jednak nie widze potrzeby za pouczajacego i troche pogardliwego tonu - bo po co? Wiadomo - ze Europa jest lepsza.

    btw - MOIM spostrzeniem jest to, ze w EUR bardzo duzo ludzi pali papierosy. Byc moze to jest rowniez powodem, ze sa chudsi? lol - zamiasta muffina - papierosek.
  • ertes 01.03.19, 18:33
    >btw - MOIM spostrzeniem jest to, ze w EUR bardzo duzo ludzi pali papierosy. Byc moze to jest rowniez powodem, ze sa >chudsi? lol - zamiasta muffina - papierosek.

    To nie tylko Twoje spostrzezenie. Pala jak smoki :)
    U nas najchudszy CJ tez pali jak smok nie wspominajac ze ma chodzaca prace wiec i dlatego spadaja z niego spodnie rozmiar 31.
  • chris-joe 01.03.19, 21:21
    Od lat 4, Ertes, pracuje stacjonarnie :) Jednak po miescie poruszam sie zawsze pieszo i publicznie, czyli po europejsku. Autem jezdzimy raz w tygodniu na wieksze zakupy.
    Co do palenia: pelna racja, Europa pali znacznie wiecej niz Am. Pln. W Ameryce Pln. zas najbardziej pali Quebec. Niemniej, trzeba tez zauwazyc, ze to w Europie wlasnie jest wiekszy "luz", i nie o sposob noszenia tu chodzi. Chocby to palenie. W Am. Pln. nastapil pelen ostracyzm dla palaczy, trzeba sie kryc i bunkrowac, bo cie wzrokiem mierza, badz zmierza odleglosc miedzy palacym a wejsciem do restauracji. W Europie w wiekszosci knajp tez nie zapalisz, ale przy stoliku na zewnatrz, czemu nie. Podobnie wiekszy luz jest w przypadku picia alkoholu. Tu sa szalone obostrzenia co, gdzie i kiedy mozna wypic. Bron boze przy dzieciach!
    Pamietam scenke z Hiszpanii: poznym wieczorem, po zmroku, udalem sie na obiad, przysiadlem na pustawym 'ogrodku' restauracji, poprosilem o popielniczke. Bylo naprawde i pozno, i pusto. Az nagle zjawila sie cala grupa rodzinno-towarzyska, tez w ogrodku. Kupa luda, chmara bachorow. Zamowili sporo zarcia, sporo picia, popielniczki. Sobie pomyslalem: przeciez 'u nas' natychmiast jakies organa by interweniowaly!

    Aniu, sprobuj tez poopalac sie toples na plazy w Oregonie...

    Mysle tez, ze w Europie styl pilniejszego sie odziania wynika z innej przyczyny nizli chec 'pokazania sie'. Europejczycy najczesciej mieszkaja 'wsrod ludzi', czyli w miastach, miasteczkach, wsiach. Po wieksze zakupy, owszem, wybieraja sie autem do wielkich magazynow, jednak zakupy drobniejsze zalatwiaja codzien za rogiem, przy rynku, pieszo, gdzie zwykle wpada sie na sasiada, znajomych, zagada, moze przysiadzie sie na chwilke na espresso.
    U nas zas, wiekszosc luda mieszka w podmiejskich sypialnianych satelitach, skad i po glupi chleb czy sol jedzie sie autem, czyli od wlasnego garazu po parking przed mallem w ukryciu, i spowrotem. Stad mozna wiec jechac w domowym dresie i pepegach. Do sasiada krzykniesz "hi" z daleka oprozniajac bagaznik tylko.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • xurek 01.03.19, 21:31
    tak to czytam i mi sie przypomina, ze u mnie w domu (mieszkalismy na poczatku w 2 pokojach z kuchnia, z jakies 50 m2) palili oboje rodzice a jak przyszli palacy znajomi, to powietrze mozna bylo siekiera kroic. Stoly uginaly sie od alkoholu a my dzieciaki paletalismy sie wsrod tej sodomy i gomory. Pamietam moja ciotke, ktora byla w ciazy i palila jak lokomotywa. W ten sposob zyl caly nasz blok (z jakies 30 rodzin), mielismy jednego niepalacego i to byla wielka sensacja, inne "chopy z bloku" sie z niego nasmiewali. Dzisiaj brzmi jak opowiesc z innej planety, gdyby ktos dzisiaj urzadzil taka "imprezke", to mialby szanse na pierwsza strone w lokanym brukowcu :)

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 01.03.19, 21:35
    Dokladnie Xurek. Ja jak sobie przypomne siekere w moim mieszkaniu to az niechce mi sie wierzyc.
    A z paleniem CJ masz calkowita racje. Poszlo az za daleko. Ja czasami lubie sobie cygarko zapalic i najpewniej sie czuje we wlasnym ogrodku bo gdziekowliek poza mozna by juz sie komus narazic.
  • jutka1 01.03.19, 21:56
    A wiecie, że 9 lutego minęło 6 lat, odkąd nie miałam analogowego papierosa w ustach? :-)
    Tak tylko, a propos Europejczyków. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • chris-joe 01.03.19, 22:01
    Brava! :)

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • xurek 01.03.19, 22:02
    ja od 13 zadnego :). Tez tak tylko :)

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • xurek 01.03.19, 22:02
    no i gratuluje, bo wiem, jak ciezko :)


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 01.03.19, 23:35
    Very nice :)
  • maria421 02.03.19, 09:31
    jutka1 napisała:

    > A wiecie, że 9 lutego minęło 6 lat, odkąd nie miałam analogowego papierosa w us
    > tach? :-)
    > Tak tylko, a propos Europejczyków. :-)
    >

    U mnie minelo ponad 30 lat jak nie mialam zadnego papierosa w ustach.
  • ewa553 02.03.19, 09:33
    Pamietam Twoje odwiedziny, Jutka: wszyscy w pokoju tylko Ty na balkonie z odwiecznym papierosem w ustach:)
  • maria421 01.03.19, 19:28
    Aniu, caly sekret dobrego wygladu polega na polaczeniu elegancji z wyluzowaniem :-)



  • ewa553 01.03.19, 19:37
    masz lajka, Maryska
  • ania_2000 01.03.19, 20:18
    Re: @ our Americans: ubior w Europie
    maria421 01.03.19, 19:28
    Aniu, caly sekret dobrego wygladu polega na polaczeniu elegancji z wyluzowaniem :-)

    no ba kazdy by tak chcial - ale nie kazdy to potrafi:)
  • kan_z_oz 02.03.19, 12:02
    Ceny Was zabiją wolno ale systemetycznie jako efekt rosnących cen gdzie nie możcie sobie pozowilić na zakupy.

    Wciąż - birekring. ogh my, my my,

    Wolna smierć jest not '"cool'.
    Wake up.


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 02.03.19, 12:18
    Dziwne rzeczy robią. Krzewy zaczynają mieć kwiaty poza sezonem oraz owoce i my zbiory.


    Hahah, bójcie się to nikt nie bedzie widział tych plonów. Jak będzcie żyć?
    Ze sklepów...hihihi. Amaznon??? Skąd bedzie jedzienie????


    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 02.03.19, 13:02
    ja mam ogrod to sobie wyhoduje cos sama. na dobra sprawe mam jezyny i winogrona. moge tez kupic kury i ewentualnie swinie. na szczescie bedac wychowana w PRLu na osiedlu z ogrodkami dzialkowymi wiem jak hodowac wazrywa i owoce. znam sie tez na zbieraniu jagod grzybow itd a tu jeszcze mozna sie nauczyc od innych nacji jak jesc np paproc i inne paskudztwa :) bardziej martwie sie o wode. ale mozna wykopac studnie.
    poza tym tu jest Kanada, psze pani, maz moze mi upolowac karibu. kolo domu lata w najgorszym wypadku - powtarzam w najgorszym - rakun. jest pelno gesi i mew dookola. nie wiem jak smakuja ale burczacy zoladek chyba nie grymasi?...
    chociaz ogolnie jestem przeciwko zabijaniu zwierzat. no ale jak w sklepie nie ma to wyznaje tez zasade jak trzeba to trzeba. z pewnoscia nie dopuszcze aby moje dziecko glodowalo.

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • kan_z_oz 03.03.19, 03:45
    Mini - odnośnie Twojego wpisu 'życie w Kanadzie', to właśnie robiłam przez 15 lat mieszkając w Sydney. Cały dzień na zakupy, bo na żarciu typu z zasiłku oraz początkach w AU długo pociągnać się nie da.
    Obecnie też mam do lokalnego sklepu 15 km co jest tuż za rogiem i jeśli potrzeba to jestem w nim codziennie. Samochodem oczywiscie, bo teren górski, droga wąska, kręta i do jazdy rowem się nie nadaje.

    Był to wybór przeprowadzenia się, który sobie obecnie bardzo cenię

    Australia ma jedno z najgrubszych i otyłych społeczeństw na świecie bo opócz tego, że z lenistwa przestali gotować, to są całe pokolenia, które nie potrafią nic ugotować. Oprócz tego używanie nawozów, które EU wycofało co powoduje opuchliznę - w Pań biorda, dupa oraz odkładanie się tkanki tłuszczowej w miejscacch tak dziwnych, że człowiek traci wygląd ludzki u Panów - piersi, brzuchy itp.
    Są to zaburzenia hormonalne, rozwalone układy pokarmowe i naprawianie tego to jest dopiero ciekawa historia.

    Ale 'round up' wciąż tutaj jest używany do oprysków.

    Dyskusja na temat ubrań - bez sensu. Szpilki nosi całe CBD sydnejskie, które widać w czasie lunch jako ubranie robocze. czarne, granatowe i białe, pończochy - bardzo drogie i markowe zresztą, wygladajace jak maszerująca armia.

    Nic ładnego w tym nie widzę. Nikt też o tym nic specjalnego nie myśli, oprócz - mundurek do pracy. Pan mąż ma swój mundurek i ja mam też swój.

    Co noszę poza godzinami to nikogo biznes.

    Najtańsze ubrania z Chin tutaj są toksyczne, bo są używane niebezpieczne dla skóry barwniki. Smród w takim sklepie jest taki, że nie daje się wejść.


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 03.03.19, 05:02
    Europa zachodnia wprowadziła też ostre regulacje i wymogi odnośnie sprzedawanego jedzenia. Kupujący wiec wie; co, skąd, czym itp.

    U mnie takich regulacji nie było przez lata, co efektywnie spowodowało, że sieciówki zaczęły robić śmietnisko sprowadzając najgorszej jakości produkty gdzie nie można było ich upchnąć na innych rynkach.
    Do tej pory mamy genetycznie modyfikowaną żywność, która nie jest oznaczona. O to mi chodzi - konsument powinnien wiedzieć co kupuję - po aby mógł zrobić świadomy wybór.

    A czy robi, nie robi, jak robi - mnie to wisi - w ramach, że mało mnie interesuje jak się to u innych odbywa. Szwajcaria, Niemcy i Skandynawia na szczęście pilnują i tak trzymać.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 03.03.19, 05:31
    imho...
    Droga do popularyzowania zdrowej żywności w krajach o powierzchni jak A pln Aus lezy raczej w farmach organicznych gdzie zwierzeta sie traktuje jak dawniej na domowych farmach. zaczac trzeba od tego ze na zwyklych farmach bydla jest za duzo. topia sie blocie. umieraja na stojaco w boksach. horror.
    miesa w sprzedazy jest za duzo. wyrzuca sie. po co tyle. zreszta co ja bede pisac kazdy zna reality.
    powinne byc najpier zdrowe farmy, uprawy a potem powinno to byc sprzedawane w sklepach jak Whole Foods.

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • kan_z_oz 03.03.19, 05:56
    Minni, właśnie to dyskutujemy od pierwszego wpisu Xurka. Te zdrowe farmy to mała produkcja, która jest nieopłacalna i do sieciówek nie trafia. Do sieci trafia towar, który może być włożony do sprzedaży na całym terenie kraju i wszystko jedno jakiego. Kiedyś towar od drobnych producentów sprzedawały małe sklepy, gdzie mały rolnik mógł wstawić towar. Obecnie jest sprzedawany na jarmarkach i najczęściej już przez pośrednika.

    Oczekiwanie, że ten rolnik bedzie produkował etycznie i zdrowo, do tego sprzedawał dostarczając komuś do domu w cenach konkurencyjnych jest utopią. Ten rolnik wyprodukuje dla siebie oraz innych z którymi sie wymieni towarami, zapakuje sobie komercjalną zamrażarę na cały rok, jak również chłodnie. Odpadami których nie sprzeda za cenę, która jest właściwa wykarmi psy, bydło i świnie, jako odpowiedź co myśli na temat co inni myślą on powinnien robić dla dobra planety, głownie za darmo. Litr mleka jest dalej w cenie sprzed lat 25-ciu, czyli 049centa, czyli poniżej obecnych kosztów produkcji. 1AUD wcale nie jest zbyt dużo - oczywiście mowa o skupie, a nie cenach detalicznych. Zarobki sieciówki na tym produkcie nie powinny przekraczać 0.5 centów i to powinno być regulowane a nie zostawiane rolnikowi aby sam sobie to rozwiązał.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 03.03.19, 07:23
    ale mnie wlasnie o to chodzi.
    ze powinno sie zlikwidowac przemysl miesny w obecnej postaci i stworzyc nowy, oparty na dawnym stylu husbandry czyli w humanitarnych, ekologicznych warunkach.
    to sie da jesli sie to zreorganizuje i przy pomocy dofinasowaniu rzadu. przynajmniej na poczatek.
    popatrz, dawno temu chlop produkowal ekologicznie bo po prostu byly takie czasy. sprzedawal za tyle za ile mu sie oplacalo. ludzie kupowali lub nie kupowali, zalezy na co kogo bylo stac. w zasadzie na mleko i jajka wiekszosc bylo stac na mieso juz nie. ale dzisiaj mogloby to byc inaczej rozwiazane bo kazdy teoretycznie moze miec prace. niektora żywność moze stac sie sporo drozsza (mieso) ale z kolei przestanie sie ja marnowac i wyrzucac.
    np moze ogromnje farmy juz sie nie da ale male polaczone w clusters mozna sprobowac.

    wiecej ludzi moze przerzucic sie na wlasna produkcje. ludzie juz teraz probuja hodowaqc wlasne kury w apartamentach
    zaczynaja tez hodowac kury w tzw chicken condos w ogrodkach przy kondominiach i apartamentach.
    niektorzy lokatorzy sie wkurzaja ze gdakanie kur i pianie kogutow im halasuje no i ze kury im smierdza, ale jakos to sie utrzymuje.
    my point is ludzie szukaja rozwiazan ekologicznych wiec sadze ze przebudowa systemu mialaby poparcie.
    ale jezdzenia do warzywniaka kilometrami na wlasna reke ani nie widze jako korzysc dla mnie, ani nie widze w tym rozwiazania problemu malych biznesow.

    Minnie
    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • kan_z_oz 03.03.19, 08:56
    Ten 'nowy' system oznaczałby duzo wyższe ceny. Dotacje rządu? tutaj sie nie sprawdziły i ich nie ma. Zlikwidowanie dotacji na wszystkich rynkach byłoby ok.

    Taki organiczny kurczak tutaj kosztuje 15/kg. Kura więc to 25-30AUD i tyle płacę robiąc rosół na jednej cwiartce. Nie jest to oczywiście typowy polski rosół tylko bardziej azjatycka rosołu odmiana. Nic też nie wyrzucam, bo przy tej cenie to strach. Inny kurczak jest moim zdaniem tutaj już nie kwalifikuje sie do miana jedzenia. A już chlorem myte mięso do konsumcji kojarzy mi się z moim środkiem do mycia łazienek. Salmonela czy inne potencjalne giną w gotowaniu. Nie ma więc takiej potrzeby ale jest to właśnie stosowane.
    Smacznego.

    --
    Kan_z_oz
  • ewa553 03.03.19, 09:03
    Uprzejmie zawiadamiam ze mialam salmonelle po zjedzeniu flaczkow w Krakowie. Flaczki jak wiadomo sa gotowane, a wiec - conajmniej polskie salmonelle - bardzo lubia sie gotowac.
  • maria421 03.03.19, 09:09
    Ewa, prawdopodobnie dali Ci jakies odgrzewane flaczki. Czyli, te flaczki mogly byc zainfekowane po ugotowaniu, pozniej przechowywane w zlej temperaturze i tylko podgrzane przed podaniem.

    Ja sie kiedys w Krakowie, u Wierzynka, zatrulam kuropatwa.
  • maria421 03.03.19, 09:19
    Wroce jeszcze do tego, ze wiele osob ma problem z dalekim dojazdem po zakupy do farmerow.

    Farmer na ogol nie czeka, az do niego przyjada, on sam szuka sposobow zbytu wlasnych produktow. Wiec wiezie swoj towar na rynek, gdzie albo ma stragan, albo umowe ze straganiarzem. Moze tez miec umowe z supermarketami, pisalam juz ze najlepsze jablka, truskawki i szparagi kupuje w centrum ogrodniczym. Oczywiscie farmer placi za to, ze mu sklep udostepnia kacik, ale z pewnoscia mu sie to oplaca. Wczoraj kupilam w naszym supermakrecie chleb z jakiejs niszowej produkcji, same ziarna, cena 4 € za 400 gr, ale doskonaly.

  • kan_z_oz 03.03.19, 13:00
    Artykuł z GW o wsi niemieckiej.

    weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,24472492,o-czym-szumi-niemiecka-wies-przetrwaja-tylko-idealisci.html

    Walka na 40 HA, u mnie jest walka na 2000HA dla wielu.

    --
    Kan_z_oz
  • ertes 03.03.19, 15:58
    95% ludzi ma dokladnie w dupie zdrowa zywnosc.
    Zbawicielki swiata, krecicie sie w kolko.
    Wymyslscie inny, ciekawy temat.
  • maria421 03.03.19, 16:24
    Ertes, ludzie wcale nie maja w dupie zdrowej zywnosci, tylko by ja chcieli miec tanio i szybko.
  • xurek 04.03.19, 10:16
    Zbawiciele od lat tysieciy zawsze kreca sie wokol odpornej na nauki ludzkosci, ktora w 95% wypadkow ma ich nauki w dupie :). No i od lat tysieciy zbawiciele trzymaja sie wybranej drogi tudziez tematu, bo taka ich misja i tak maja. Niektorzy dla tematu nawet koncza na krzyzu :). A te 5%, ktore daja sie nawrocic, nawracaja potem nastepne 5% i po latach wielu nauka przynosi (zdorwe) owoce :). Tak wiec porzuc wszelka nadzieje, ze my porzucimy temat. Sam wymysl inny, ciekawy i zaloz nowy watek.

    PS: na wypadek, gdyby jakis czytelnik mial wpasc na pomysl, ze cierpie rowniez na manie wielkosci i uwazam sie za mesjasza: ten post jest ironiczny i nalezy go traktowac z przymruzeniem oka.


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • kan_z_oz 04.03.19, 10:47
    Jako 'zbawiciel' mam w dupie zwyczaje odonosnie zywienia innych jak również ich edukacje. po to sprzątam aby edukacją sie nie zajmować.

    Ciekawe co wychodzi z ludzi przy okazji niewinnego watku na temat jedzenia/zakupy/przyzwyczajenie..
    Nie ma to komus w dupe wsadzić szpilę przy okazji kurczaka...jakie nudne ale powtarzalalne - zadrość i wredota.

    Zdecydowanie ten wątek ujawił do końca kto tutaj jest
    NARPAWDĘ kim - żegnaj towarzyszu stowarzyszenia płaskiej ziemi.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 05.03.19, 02:43
    kan_z_oz napisała:
    > Ciekawe co wychodzi z ludzi przy okazji niewinnego watku na temat jedzenia/zakupy/przyzwyczajenie..

    zeby nie bylo watpliowsci - to ja popieram lokalne biznesy. na tyle na ile moge kiedy moge. bo jeszcze kilka lat temu to stac mnie bylo na organiczne mieso i ryby a teraz to nawet jajek z farmy typu free run nie moge kupic tylko te najtansze chociaz wcale nie chce bo wiem jak mecza kury. coz kazdy orze jak moze. ale np jak pisalam za 2.50 wybiore czekolade Fair Trade albo kupie sobie nozyk do otwierania listow tez Fair Trade. dzieki mnie jakies kobiety na zadupiu w Afryce albo Central America zarobia pare groszy. zawsze cos.

    Minnie
    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • minniemouse 04.03.19, 10:45
    maria421 napisała:
    Farmer na ogol nie czeka, az do niego przyjada, on sam szuka sposobow zbytu wla
    > snych produktow. Wiec wiezie swoj towar na rynek, gdzie albo ma stragan, albo u
    > mowe ze straganiarzem.


    oczywscie masz racje Mario. tutaj w sezonie stawiaja wlasnie takie stragany przy autostradzie (wiem, smog, ale nie jest tragicznie bo owoce ida jak woda) wiec mozna kupic po drodze plus maja stale stragany w poniektorych miejscach w miescie. jak sie taki trafi niedaleko mnie to oczywscie ze tam sie zaopatrzam.
    kiedys mieszkalam kolo jarzyniaka gdzie cale lato zwozili organiczne, świeżutkie truskawki, czeresnie, brzoskwinie, jagody, maliny, groszek, heirloom pomidory jak dynie, ogoreczki, to co trzy dni tam zajezdzalam, ale to bylo blisko, 7 minut gora samochodem prosta droga. to to rozumiem.

    Minnie
    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • ertes 04.03.19, 15:21
    Marzycielki hahaha
  • xurek 04.03.19, 15:54
    .......
    imagine no possessions
    I wonder if you can
    no need for greed or hunger
    a brotherhood of man
    .............
    You, you may say I'm a dreamer
    but I'm not the only one
    I hope someday you will join us
    and the world will live as one

    Xur, Kameleon - Zbawiciel :) :) :)

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 04.03.19, 16:20
    A propos "zbawieciele" i "misja" skojarzyla mi sie Greta Thunberg, 16 letnia (wyglada mlodziej) dziewczyna z bardzo smutna twarza i z misja ratowania swiata przez ratowanie klimatu. Greta wymyslila "Friday for Future", co sie bardzo spodobato tutejszym uczniom , bo teraz w piatki zamiast do szkoly ida na manife w zboznym celu ratowania swiata przed zmianami klimatycznymi, przy bardzo poblazajacym stosunku szkol i politykow.

    Rozumiem, ze wagary z misja sa fajniejsze niz klasowki w szkole, ale skora mi cierpnie jak pomysle ze uczniowie ktorzy mowia ze szkola nie ma sensu jezeli swiat nie ma przyszlosci , naprawde wierza w to co mowia.
  • ewa553 04.03.19, 16:35
    Troche nie na temat, a jednak: bardzo mi sie spodobala postawa Angeli Merkel, ktora wbrew grozbom nauczycieli/szkol, ktorzy postanowili traktowac te piatki jako wagary, ona poparla mlodych.
  • maria421 04.03.19, 16:46
    ewa553 napisała:

    > Troche nie na temat, a jednak: bardzo mi sie spodobala postawa Angeli Merkel, k
    > tora wbrew grozbom nauczycieli/szkol, ktorzy postanowili traktowac te piatki ja
    > ko wagary, ona poparla mlodych.

    To bardzo zle ze kanclerz popiera wagarowanie.
  • ewa553 04.03.19, 17:16
    Maryska, nie rozsmieszaj mnie!
  • xurek 04.03.19, 10:59
    Sprzedaz «prosto z pola we wlasnym sklepie» jest z pewnoscia tylko niewielkim dodatkiem do dochodow i zaden rolnik nie moglby chyba z tego wyzyc, tym nie mniej jest dla rolnika najbardziej oplacalna a dla nabywcy chyba najwieksza frajda. Ale rzadko kto mieszka tak, by moc z tego skorzystac – ja w poprzednim miejscu zamieszkania tez nie mialam takich mozliwosci.

    Z opowiesci tego rolnika, do ktorego my najczesciej zagladamy na straganach jest duza konkurencja zywnosci przywiezionej z zagranicy, glownie przez male tureckie i wloskie firmy, ktora ma nizsze ceny a dla kupujacych uchodzi za zdrowa zywnosc (pewnie taka tez jest, ale nie ma na to zadnej «gwarancji»). Dla sieciowek zas, ktore maja oddzialy «bio» on jest za malym partnerem. Ten «nasz» zyje glownie z dostarczania miesa i jajek do naszego wiejsiego rzeznika oraz warzyw / owocow plus miesa do pobliskich drogich restauracji. O dziwo w restauracjach koncept «drogo, ale zdrowo i z certyfikatem pochodzenia» przechodzi znacznie latwiej niz w sklepach. Moze dlatego, ze i tak sa drogie, wiec ludziom malo czyni, jezeli sa jeszcze drozsze? Jedna ma nawet na wejsciu i na jadlospisach napis «Unser Essen hat Flughverbot» i detaliczna liste, skad pochodza jakie produkty.


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • minniemouse 04.03.19, 11:23
    tu jeszcze mozna z pola samemu zbierac, wtedy najtaniej wychodzi.

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • xurek 06.03.19, 11:52
    xurek napisała:

    W miescie zbierali dzisiaj podpisy na nowe referendum: zakaz masowej produkcji miesa i przemyslowego trzymania zwierzat w Szwajcarii. Oczywiscie podpisalam. Byla 8-ma rano, podpisanie zajelo troche czasu i bylo malo wygodne, bo trzeba najpierw przecztac o co biega a potem recznie wszystkie dane osobowe wpisac trzymajac niewygodny duzy zeszyt w reku, mimo to pan zbierajacy podpisy zapelnial juz drugi zeszyt.

    Jezeli zbiora 10'000 podpisow, to inicjatywa przejdzie do narodowego glosowania i jezeli otrzyma ponad 50% glosow, to rzad wyda odpowiednie prawo zakazujace takiej hodowli. Oczywiscie prawo bedzie obwarowane odpowiednio dlugim czasem przejsciowym, dajacym gospodarstwom o takim profilu mozliwosc przestawienia sie i z pewnoscia bedzie jakies finansowe wsparcie, byl mogli to zrobic. Drogie zdrowe mieso mozna bedzie chronic przed tanim niezdrowym importem za pomoca odpowiednich cel.

    Jestem pelna podziwu dla Szwajcarii za jej rzetelna dbalosc o spoleczenstwo i kraj i za system panstwowy, w ktorym naprawde ma sie wrazenie, ze ma sie na cos wplyw. Oczywiscie, ze sa tutaj rowniez rzeczy wnerwiajace na maxa, ale ogolnie bilans dla mnie pozytywny.


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 06.03.19, 16:42
    Zakaz masowej produkcji miesa i przemyslowego trzymania zwierzat? Nie bedzie dozwolonej hodowli ? takiej co sie pasie na lakach? Nie bedzie farm? Mieso bedzie moglo pochodzic z importu? Przemyslowa hodowla to jaka? Wiecej niz np 5 sztuk? Czy wtedy kiedy wszystko idzie na sprzedaz? Jak mieso bedzie produkowane jezeli masowa produkcja bedzie zakazana? Domowym sposobem? czy tez tylko import?
    Niesamowity pomysl - ciekawe jak to wyjdzie.
  • xurek 06.03.19, 17:15
    Wow, ilez pytan i jak wielkie zainteresowanie! Niestety moje nie bylo az tak doglebne, wiec nie jestem w stanie udzielic szczegolowych odpowiedzi, ale tutaj link, w ktorym z cala pewnoscia jest wiecej informacji na temat (szukac pod „hängige Initiativen“)

    www.bk.admin.ch/bk/de/home/politische-rechte/volksinitiativen.html
    Gdyby informacje naszej Budeskanzlei rowniez okazaly sie niewystarczajace, to tutaj adres komitetu lansujacego to referendum, z pewnoscia uciesza sie takim zainteresowaniem i chetnie odpowiedza, mysle, ze rowniez po angielsku.

    „Mitteilung an das Initiativkomitee: Massentierhaltungsinitiative, Postfach 5534, 8050 Zürich“

    Mam nadzieje, ze podzielisz sie z nami uzyskanymi szczegolami.

    Ewentualnie mozesz poczekac do wiosny 2020, kiedy to odbedzie sie glosowanie na ten temat (jezeli oczywscie zbiora wystarczajaca ilosc podpisow) – przed glosowaniem dostaniemy broszurke z wszystkimi szczegolami oraz argumentami pro i con rzadu, komitetu oraz wszystki zasiadajacych w Nationalrat partii, moge sfotografowac i wkleic na watku.




    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ewa553 06.03.19, 17:18
    nie mam teraz czasu, ale jutro poczytam bo zupeönie nie moge sobie wyobrazic, jak oni to zaplanowali.

    --
    Dobrze ze computer i lodowka stoja w roznych pomieszczeniach.
    Zawsze to jakis ruch...
  • ania_2000 06.03.19, 17:31
    Oczywiscie - w miare czasu sporbuje przeczytac, interesuje mnie co sie stanie ze szwajcarskim zoltym serem? - troche sie dziwie, ze podpisujesz sie pod czyms o czym dokladnie nie wiesz. Ze swojej strony moge polecic do przeczytania"new green deal" autorstwa Alexandria Ocasio-Cortez
    www.npr.org/2019/02/07/691997301/rep-alexandria-ocasio-cortez-releases-green-new-deal-outline





  • xurek 06.03.19, 17:40
    wiem dokladnie tyle ile mi przekazano i ile potrzebuje, by podpisac chec doprowadzenia inicjatywy do referendum do przeglosowania. Wiekszosci Szwajcarow najwyrazniej wystarcza, reszta moze sie doinformowac. W momencie kiedy inicjatywa bedzie gotowa do przeglosowania na tak badz nie i wejscia w prawne zycie, dostepne beda wszystkie szczegoly do przeczytania wygodnie w domowym fotelu a nie na srodku ulicy w drodze do pracy, o czym zreszta napisalam, wystarczy uwaznie czytac. Pozatym dziwi mnie ze Cie dziwi, iz taki "niewypal" jak ja podpisuje cos, czego nie rozumie.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 06.03.19, 17:57
    Ah, no tak. - rzucanie niewypalem.
    Brak rzeczowych argumentow - tylko podpisywanie sie pod czyms co jest to akurat ideologicznie poprawne - bez zrozumenie ekonomicznych przeslanek.
  • ertes 06.03.19, 18:00
    Cat fight. Cat fight. mmmmm
    Where is popcorn?
  • xurek 06.03.19, 18:27
    Aniu, ja jestem Ta sama osoba, ktora bylam, zanim zaczelas pisac na tym forum i najpierw postanowilas postawic mnie na piedestale a potem zrzucic kopem z tronu. Mam o sobie to samo zdanie, ktore mialam, zanim zedydowalas postawic sobie za glowny cel Twojej tutaj obecnosci czepianie sie mnie jak rzep psiego ogona i chyba nie sadzisz, ze Twoje uszczypliwosci cokolwiek w nim zmienia? To samo dotyczy pewnie wiekszosci forumowiczow, ktorzy znaja mnie od lat i z pewnoscia nie potrzebuja Twojej pomocy w ocenie mojej osoby.

    Biorac pod uwage moj zyciorys i zawod, zarzucanie mi kierowania sie ideologiczna poprawnoscia i braku zrozumienia ekonomicznych przeslanek jest zalosne.

    Proponuje, bys wreszcie odczepila sie ode mnie i skoncentrowala na komentarzach moich wypowiedzi a nie mojej osoby. Albo znalazla sobie jakis inny forumowy cel, otworzyla swoj wlasny watek na interesujacy cie temat, udzielala sie tak jak sobie zyczylas w forumowych zartach i rozrywce, bo ja naprawde nie mam ochoty ani na to, by musiec przelykac twoje madrosci domoroslego psychologa na moj temat ani opedzac sie od twoich zlosliwosci. Ja rowniez chcialabym w spokoju dyksutowac na interesjujace mnie TEMATY a nie wyciagac z tylka wbijane tam przez ciebie szpile.


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 06.03.19, 18:50
    Za duzo chwaly sobie przypisujesz Xurku - ani nie jade po tobie jak po lysej kobyle, ani sie przyczepilam jak rzep psiego ogona.
    To ty kazde moje pytanie okreslasz jako osobisty atak - ALE jednoczesnie nie zauwazasz, jak sama wywolujesz mnie tablicy poprzez cytowanie moich zdan - i potem ironiczne komentowanie, lub konkretnie juz pisanie do mnie zaadresowanych postow.
    Moglabym identycznie ci napisac - cozes sie do mnie tak przyczepila?

    Na przyklad - nie wiem jaki zawod wykonujesz, i nie znam twojego zyciorysu - wiec okreslenie "zalosnym" moj brak tej wiedzy i zrozumienia dla twojej ideologii jest kolejnym kwiatkiem okreslenia mojej osoby.
    Lub okreslaniem mnie mianem domrosloego psychologa. To tylko z twojego do mnie ostatniego postu. Jak te epitety w stosunku do mnie sie maja z twoim zdaniem, ze dyskutje sie z pogladami a nie ocenia osoby? Tobie wolno tak?

    Zauwaz belke w swoim oku wpierw - przed wyjmowaniem drzazgi u kogos innego.

    I na koniec. Nie jestes wlascicielem tego forum. To jest forum do ktorego rowniez ja naleze. Kazdy z nas ma prawo pisac i wyrazac swoje opinie - mozesz wygasic moj nick, co ci serdecznie zycze. Nie bedziesz musiala przelykac wiecej moich madrosci. (tez przyjemne okreslenie prawda?)
  • xurek 06.03.19, 18:53
    serdecznie to ty mi nie zyczysz niczego, co za hipokryzja.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 06.03.19, 19:02
    O to to - jeszcze wiesz dobrze, ze jestem hipokrytka.
  • xurek 06.03.19, 19:01
    Ania Post 1: „troche sie dziwie, ze podpisujesz sie pod czyms o czym dokladnie nie wiesz.“

    Ania Post 2:“ Brak rzeczowych argumentow - tylko podpisywanie sie pod czyms co jest to akurat ideologicznie poprawne - bez zrozumenie ekonomicznych przeslanek.“

    Ania Post 3: „Na przyklad - nie wiem jaki zawod wykonujesz, i nie znam twojego zyciorysu“

    Ania Post 4: „Zauwaz belke w swoim oku wpierw - przed wyjmowaniem drzazgi u kogos innego“

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 06.03.19, 19:09
    Xurek post 1:
    "Wow, ilez pytan i jak wielkie zainteresowanie! Niestety moje nie bylo az tak doglebne, wiec nie jestem w stanie udzielic szczegolowych odpowiedzi, ale tutaj link, w ktorym z cala pewnoscia jest wiecej informacji na temat (szukac pod „hängige Initiativen“)

    www.bk.admin.ch/bk/de/home/politische-rechte/volksinitiativen.html
    Gdyby informacje naszej Budeskanzlei rowniez okazaly sie niewystarczajace, to tutaj adres komitetu lansujacego to referendum, z pewnoscia uciesza sie takim zainteresowaniem i chetnie odpowiedza, mysle, ze rowniez po angielsku.

    „Mitteilung an das Initiativkomitee: Massentierhaltungsinitiative, Postfach 5534, 8050 Zürich“

    Mam nadzieje, ze podzielisz sie z nami uzyskanymi szczegolami.

    Ewentualnie mozesz poczekac do wiosny 2020, kiedy to odbedzie sie glosowanie na ten temat (jezeli oczywscie zbiora wystarczajaca ilosc podpisow) – przed glosowaniem dostaniemy broszurke z wszystkimi szczegolami oraz argumentami pro i con rzadu, komitetu oraz wszystki zasiadajacych w Nationalrat partii, moge sfotografowac i wkleic na watku."

    Xurek, post 2:
    "Re: referendum
    "wiem dokladnie tyle ile mi przekazano i ile potrzebuje, by podpisac chec doprowadzenia inicjatywy do referendum do przeglosowania. Wiekszosci Szwajcarow najwyrazniej wystarcza, reszta moze sie doinformowac. W momencie kiedy inicjatywa bedzie gotowa do przeglosowania na tak badz nie i wejscia w prawne zycie, dostepne beda wszystkie szczegoly do przeczytania wygodnie w domowym fotelu a nie na srodku ulicy w drodze do pracy, o czym zreszta napisalam, wystarczy uwaznie czytac. Pozatym dziwi mnie ze Cie dziwi, iz taki "niewypal" jak ja podpisuje cos, czego nie rozumie.

    Xurek, Post 3:
    " Biorac pod uwage moj zyciorys i zawod, zarzucanie mi kierowania sie ideologiczna poprawnoscia i braku zrozumienia ekonomicznych przeslanek jest zalosne.

    Proponuje, bys wreszcie odczepila sie ode mnie i skoncentrowala na komentarzach moich wypowiedzi a nie mojej osoby. Albo znalazla sobie jakis inny forumowy cel, otworzyla swoj wlasny watek na interesujacy cie temat, udzielala sie tak jak sobie zyczylas w forumowych zartach i rozrywce, bo ja naprawde nie mam ochoty ani na to, by musiec przelykac twoje madrosci domoroslego psychologa na moj temat ani opedzac sie od twoich zlosliwosci. Ja rowniez chcialabym w spokoju dyksutowac na interesjujace mnie TEMATY a nie wyciagac z tylka wbijane tam przez ciebie szpile.



    Xurek, Post 4:
    "serdecznie to ty mi nie zyczysz niczego, co za hipokryzja.






  • maria421 06.03.19, 19:35
    W temacie powiem tylko to, co juz pare razy mowilam- podoba mi sie szwajcarski model demokracji.
  • minniemouse 07.03.19, 01:08
    ania_2000 napisała:
    z linku:
    "High-quality health care" for all Americans.


    hehehehehehehe dobre :D



    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • ertes 06.03.19, 17:53
    Szwajcaria zmieni przy okazji nazwe na Indie Europy :) :ROTFL
    Xurek, ja tam ci radze nie pij tyle wina :)
  • xurek 06.03.19, 18:00
    Sorry, ale nie widze ani co w tym smiesznego ani zwiazku z moja konsumpcja wina (w koncu to nie ja lansuje te inicjatywe i jak widac podpisuje ja calkiem niemala ilosc ludzi, ktorzy mnie w ogole nie znaja). Nie sadze rowniez, ze komitet skladajacy sie z kilkudziesieciu ludzi to sami nieobliczalni fantasci zaslugujacyi na "ROTFL". Mozna sie z czyms zgadzac albo nie, mozna miec argumenty za i przeciw, ale wysmiewac sie z czegos, o czym ma sie bardzo mgliste pojecie i nad czym grupa ludzi rzetelnie sie napracowala to takie bardzo..... nieszwajcarskie :)

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 06.03.19, 18:12
    Sluchaj, niektorzy wierza ze ziemia jest plaska i jest wiecej ich niz kilkadziesiat. I dostana ode mnie jeszcze wieksze ROTFL.
    A wiesz, jak sie konsun=muje wino to wtedy do glowy przychodza rozne pomysly i nie zawsze dobre ale czesto smieszne.
    Ja bardzo lubie wino choc nie az tak jak kolumbijski rum pod nazwa Dictador. Polecam jakbys znalazla gdzies w sklepie.
    Najlepszy, choc drogi, jest 20 letni.
    Do szklaneczki wrzucic dwie kostki (a najlepiej kulke) ldou. Nalac rumu i... sie delektowac.
    To dopiero jest wegetarianizm!
  • xurek 06.03.19, 18:50
    Z tego, co mowil facet od podpisow, w Szwajcarii zyje 7.5 Mio ludzi, ok 11 mio kur, 2 mio swin i tylez krow. W roku 1900 zylo w Szwajcarii polowe tego luda i ok 20% tych wszystkich zwierzakow, na dodatek byly mniejsze, chudsze i produkowaly mniej mleka. Poza tym zyly na znacznie bardziej rozrzuconej przestrzeni, dzisiaj placimy rolnikom za koszenie trawy w Alpach, bo nie ma tam krow, ktore by ja zjadly a laki nie pielegnowane ponoc “kamienieja” i sie wysuszaja a monokultruy w dolinach potrzebne do wyzywiena skoncentrowanego bydla prowadza np. do wymierania pszczol, bo nie ma dla nich wystarczajaco kwiatow. W 1900 nikt nie byl glodny albo niedozywiony. Tak wiec na chlopski rozum mozna spokojnie zredukowac i rozproszyc ten zwierzyniec bez naprawde negatywnych konsekwencji. No chyba ze “wzrost ekonomiczny” tudziez zysk to jedyne interesujace wskazniki, moim zdaniem nie prowadza one do nikad oprocz odczuwalnego pogorszenia jakosci zycia i pracy oraz koncentracji ekonomicznej a co za tym idzie politycznej decyzyjnosci w coraz mniejszej ilosci rak.

    Ja zdecydowanie wole gin od rumu, ale rum z pewnoscia lepszy niz whisky. ¼ gin, ¼ soda, ¼ tonic I ¼ lod. Plus koniecznie plasterek cytryny, bio oczywiscie, bo ze skorka prezentuje sie lepiej w szklance. Wegetarianiniem nie zamierzam nigdy zostac.



    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • chris-joe 06.03.19, 19:02
    O w morde!... Coraz mniej mam cierpliwosci ostatnio do naszej frakcji trumpowskiej. To typowe prawicowe paplanie, niezaleznie od tematu, o "poprawnosci polit./ideol." Te zalosne, knajackie niemal, kpiny Ertesa... Bleee :(

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • maria421 06.03.19, 19:33
    chris-joe napisał:

    > O w morde!... Coraz mniej mam cierpliwosci ostatnio do naszej frakcji trumpowsk
    > iej. To typowe prawicowe paplanie, niezaleznie od tematu, o "poprawnosci polit.
    > /ideol." Te zalosne, knajackie niemal, kpiny Ertesa... Bleee :(

    Przyganial kociol garnkowi.
  • xurek 06.03.19, 19:33
    Na dodatek niczego to nie wnosi do tematu. Zadnego kontrargumentu, tylko albo kpiny albo osobiste ataki. I zupelnie nie wiadomo po co, skoro jedyne, co w temacie interesuje, to udupic/osmieszyc adwersarza. Kan juz ma dosyc i sie wypisala z dyskusji, ja powoli tez mam dosc, skonczy sie jak zawsze: wszyscy, ktorzy chca dyskutowac na temat zwina manatki i nie pozostanie nic innego, jak pier...lic na pierdulach :).

    Najpierw bylismy na Polonii i ucieklismy stamtad przed ujadajaca wataha, potem zalozylismy Bisa, i zrobilo sie tak samo, teraz tutaj ta sama melodia, chociaz zdawaloby sie, ze znamy sie latami i nam na zalezy, by na forurm bylo fajnie. Jak widac nie wszystkim.


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 06.03.19, 19:47
    Powtorze za Maria - przyganial kociol garnkowi. Wszystko pasuje, jak sie chwali i popiera - jak sie ma pytania czy inny punkt widzenia - to jest sie "ujadajaca watha" albo sie chce "udupic/osmieszyc".
    Moglabym identycznie tak samo napisac.

    Ale - poniewaz widze, ze osoby takie jak ja, - ujadajacy hipokryci, zalosni psycholodzy przyczepiajacy sie jak rzep psiego ogona nie sa - mile widziane - wiec nie pozostaje mi nic innego jak wypisac sie z takiego towarzystwa.
    Naprawde nie musze przebywac tam, gdzie moja osoba jest ciagle stawiana pod mur, i wyszydzana.

    Jutko - prosze mnie wykreslic.
  • xurek 06.03.19, 19:53
    Xurek "Najpierw bylismy na Polonii i ucieklismy stamtad przed ujadajaca wataha"

    nie przypominam sobie, bys byla na tamtym forum, jestem pewna, ze nie masz najmniejszego pojecia, o czym pisze, ale "slon a sprawa polska", czyli "wszystko co pisze xurek musi byc o Ani". Daj sobie wreszcie spokoj i zejdz ze mnie. znajdz sobie inna ofiare.


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 06.03.19, 19:54
    ania_2000 napisała:

    > Powtorze za Maria - przyganial kociol garnkowi. Wszystko pasuje, jak sie chwali
    > i popiera - jak sie ma pytania czy inny punkt widzenia - to jest sie "ujadajac
    > a watha" albo sie chce "udupic/osmieszyc".
    > Moglabym identycznie tak samo napisac.
    >
    > Ale - poniewaz widze, ze osoby takie jak ja, - ujadajacy hipokryci, zalosni psy
    > cholodzy przyczepiajacy sie jak rzep psiego ogona nie sa - mile widziane - wiec
    > nie pozostaje mi nic innego jak wypisac sie z takiego towarzystwa.
    > Naprawde nie musze przebywac tam, gdzie moja osoba jest ciagle stawiana pod mur
    > , i wyszydzana.
    >
    > Jutko - prosze mnie wykreslic.

    Aniu, nie rob tego! Zostan! Prosze!
  • maria421 06.03.19, 20:02
    Nonkonformizm na codzien to jest posiadanie WLASNEGO zdania i odwaga gloszenia go rowniez tutaj, na tym forum, nawet jezeli jest sie w mniejszosci, nawet jezeli za to dostaje sie baty.
  • xurek 06.03.19, 20:10
    Stuprocentowo sie zgadzam, pod warunkiem, ze te "baty" nie sa osobistej natury, tylko odnosza sie do owego zdania. Tutaj (i zreszta nie tylko a pewnie nawet w mniejszym stopniu niz na innych forach) zawsze niestety dyskusje o polityce tudziez postawie ideologicznej albo podobnych tematach koncza sie osobistymi wycieczkami. Ich ofiara padl tutaj juz chyba kazdy, co nie zmiena faktu, ze jest to sposob dyskusji do bani i nie powinien miec miejsca.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • jutka1 06.03.19, 20:03
    ania_2000 napisała:

    > Jutko - prosze mnie wykreslic.
    *************
    Aniu, po primo nie jestem adminem i nikogo nie mogę "wykreślać". Po secundo - przestań. Było ostre ścięcie, OK było. Ale jeśli ścięcie było z jedną osobą czy dwiema, to nie znaczy, że musisz trzaskać drzwiami.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ewa553 06.03.19, 19:55
    nie wyglupiaj sie Ania. I przestancie sie obie napierdalac. Juz mi sie odechcialo czytac. Nagle o bie jestescie pozbawione poczucia humoru i najmniejsza uwage kladziecie na aptekarska wage. Jest nas juz malo, wiec tym bardziej powinnysmy sie troche trzymac w ryzach.

    --
    Dobrze ze computer i lodowka stoja w roznych pomieszczeniach.
    Zawsze to jakis ruch...
  • chris-joe 06.03.19, 20:18
    Kalkuje swoj wpis z pierdul:

    Ania, Jutka juz od daaawna adminem nie jest. Pisz do adminow. A lepiej jeszcze: odczekaj. Wielu z nas sie stad "wypisywalo" by jednak wrocic :) I tak masz szczescie, ze odkad tu jestes, potyczki jesli sa, to raczej delikatne. Kiedys to tu bywalo! A jednak przezylismy... ;) Trzymaj sie, zrelaksuj, powdychaj oregonskie powietrze znad oceanu (ktory jest tam dramatycznie piekny) i nie traktuj forum zbyt serio... :)

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • ertes 06.03.19, 21:23
    Ludzie? Jakie kpiny??? Przeciez ja sobie niewinnie, przynajmniej wedlug mnie, dowcipkuje bez zadnych, zupelnie zadnych podtekstow.
    Troche wiecej umiechu zycze wam wszystkim.
  • ertes 06.03.19, 21:38
    To ma co chwile dosyc. Taka sinusoida.
    A potem wraca i znow pisze setki stron. Potem znow napisze jakies glupoty jak ostatnio o muzulmankach i wtedy sie chowa ze wstydu.
    Potem jej przechodzi czy wstyd czy zlosc i znow pisze cale stronice.
  • ertes 06.03.19, 21:38
    Te, lewak, nie podskakuj tak bo i tak komunizmu w Kanadzie nie wprowadza.
  • minniemouse 07.03.19, 01:12
    what the fuck happened???? 😲

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • ertes 07.03.19, 01:27
    Te minnie, zachowuj sie jak kanadolke przystalo. To nie hokej, tu forum.
  • minniemouse 07.03.19, 01:53
    a juz myslalam ze i ja kijem pomacham....

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • ertes 07.03.19, 02:00
    ty se machaj szmata zbierajac te wode co wam sie codziennie leje na glowy
  • ertes 07.03.19, 02:10
    i wcale sie nie smiej. Ja musze podstawiac garnej bo mi sie leje z okna w livingu. W kuchni to juz nawet niechce mowic :(
    Ale to tylko jak wiatr wieje z poludniowego wschodu. I to dosc ostro. Takie to kalifornijskie budownictwo. Ale fakt ze jak u nas pada to rzeczywiscie pada. Z nieba leje sie sciana wody.
  • kan_z_oz 07.03.19, 23:23
    Tyle razy zakładający wątki prosili; kto się nie interesuje, nie obchodzi go, nie uprawia, nie lubi - załóż sobie człowieku na temat który cię interesuje...swój wątek.

    Dokonany został wpis jeden, dwa czy cztery, że kogoś temat nie interesuje, uważa że bez sensu - raz moim zdaniem wystarczy ale jesli ktoś naprawdę musi powtórzyć parę razy dla podkreślenia...good.

    Argumenty - Ty jesteś w bogatej części świata i ze zdjęć zamieszczonych w przeszłości wnioskuje, że nadziana jesteś, poparte tyradą śmaka, owaka i nijaka....atakują mnie...US znowu pod atakiem, Cala Ameryka Północna pod atakiem....nikt kto w tej Ameryce nie mieszka nic nie wie, nie rozumie, wszyscy 'nawiedzeni' oprócz jednego, który stanowi 95% polulacji świata i w imieniu się wypowiada.

    Admin - usuń - chociaz można się samemu wylogować....ale po co sobie robić klłpot. Po co ktoś kto jest założycielem Forum miałby jakieś wątki/wpisy usuwać mając stare ustawienie, czy ktoś kto kiedyś moderował ale po co ma korzystać z funkcji nożyczki, i w ogóle jak jest więcej tych z nożyczkami niż bez to najlepiej założyć nowy wątek, napisać podanie w trzech kopiach, odczekać dwa miesiące, posypać sobie glowę popołem, bo z cała pewnościa się okaże, że narzekający jest atakujacym admina tak jak pierwszy dający komuś pod oko jest ofiarom..ofiarą...za to ą można zorganizować mobbing trawajacy tygodniami, na wszystkich wątkach do końca życia ścigając..gdzie ktoś twierdzi, że zawsze tak było więc tak jest najlepiej, on też tak był potraktowany wiec inni też mogą a nawet powinni, a ktoś sie dziwi - co się stało?

    Nie wiem też co się stało ale muszę stwierdzić, że napierda;nka przy okazji kurczaka jest mistrzostwem świata. Moim zdaniem padł nowy rekord. Wontek chyba zakończony...haha

    Istnieje oczywiście alternatywa - przepraszam - byleby nie sorrki.

    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 08.03.19, 00:31
    No się sorrki zdarzyły...haha...teraz można na wymianą zdań bez sensu przejść do senda czyli zacząć znowu pisać z sensem aż do momentu bez sensu i takwkołomacieju.

    --
    Kan_z_oz
  • xurek 08.03.19, 00:57
    😊

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • minniemouse 08.03.19, 01:02
    ja sie nie smieje bo ja zbieram wode co mi sie leje z nosa jak z cebra. powaznie. moj maz, ten morderca, zarazil mnie trzy dni temu grypa. jemu przeszlo po czterech dniach prawie bez sladu bo tylko dwa dni go porzadniej skichalo i powiercilo a ja leze lub siedze z kurkami odkreconymi z obu dziurek (z jednej bardziej) i jeszcze do tego dzisiaj obudzilam sie z jakas pinezka w oku 😣
    co do pdania na dworze - no wczoraj u nas jeszcze sniezek spadl ! 😣😣
    ale juz wylania sie słoneczko. niemniej wspolczuje wam precipitation..

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka