Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 418

19.06.19, 09:52
Otwarte :-)

--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe
*
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy 19.06.19, 09:54
      Środa
      kan_z_oz 19.06.19, 03:28
      Czy 'hump day'.
      Ewa, los kotów trzymanych na zewnątrz jest zawsze jeden. Ginią w przeciągu paru lat. Tak skończyły wszystkie koty klientów oprócz jednego, który jest tak tłusty i leniwy, że nie wychodzi z domu.
      Właśnie jeden z klientów kupił sobie kotka. Śliczny kawowy, pachnący, miły włażący na łóżko, bawiący sie moimi szmatkami tylko 6 tygodni temu.

      Obecnie sierściuch brudny siedzący głównie na zewątrz z upolowanym szczurem polnym w pysku, którego nie można nawet zawołać bo nie przyjdzie, chlapiący juhą tego szczura po całym domu gdy wpadnie. Tfuj. Nie wiem co z nim zrobią bo podobno przynosi im codziennie takiego na wpół ubitego i puszcza w chałupie.



      minniemouse 19.06.19, 04:37
      hmmm a to źle ze te szczury ubija? wola zaszczurzenie?


      kan_z_oz 19.06.19, 07:50
      Zaszczurzenie? To nie są szczury kanałowe z miasta tylko polne.


      kan_z_oz 19.06.19, 08:00
      Może być coś takiego bo mają strymyk i sadzawkę.

      www.qm.qld.gov.au/Find+out+about/Animals+of+Queensland/Mammals/Common+mammals+of+south-east+Queensland/Rats+and+Mice/Fawn-footed+Melomys#.XQnOZOszaHs

      Lub coś takiego.

      www.qm.qld.gov.au/Find+out+about/Animals+of+Queensland/Mammals/Common+mammals+of+south-east+Queensland/Rats+and+Mice/Pale+Field+Rat#.XQnPaeszaHs

      jutka1 19.06.19, 08:42
      Pogoda jak w tytule, ma być 29 C, zapowiadają burze (i przebąkują, że możliwe gradobicia). Hmmm.

      Oprócz pracy dzisiaj szykuję się do wyjazdu - zarówno logistycznie, jak mózgowo. ;-) Muszę sie przestawić na temat piątkowych spotkań, czyli poczytać i pomyśleć, "zmienić temat" w głowie.

      Poza tym spokój. Odpukać.

      Miłej środy :-)


      xurek 19.06.19, 09:32
      ogladalam ostatnio program o "bioinwazorach", czyli gatunkach odpowiedzialnych za wytrzebianie innych gatunkow: koty sa na pierwszym miejscu. Odpowiedzialne ze wygniniecie kikluset gatunkow ptakow, gadow i gryzoni. Nastepne kilkaset gatunkow sa przez koty zagrozone.

      Kot zostal uznany za najbardziej "skutecznego" i dopasowujacego sie do wszelkich warunkow drapieznika.

      Mam teraz bardzo mieszane uczucia, bo bardzo lubie koty......


      ewa553 19.06.19, 09:34
      Na szczescie nie dotyczy to kotow domowych, wiec kochajmy je dalej i cieszmy sie ich obecnoscia.




      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • kan_z_oz Re: Dzisiejsze wpisy 19.06.19, 12:01
        Z kotami biegającymi luzem tutaj Xurku to jak z chodzącym bambusem. Wsadź na zewnątrz i zajmie ci lata aby odzyskać ogródek. Będzie wychodził nawet w szparach między betonem domu.

        U mnie jest następny mały gryzoń, który widzę zatłuczony na poboczach. Wybity do cna w innych stanach. Bardzo milusiński. Nocny, więc trudno o zdjęcia.

        Wielkość małego kota.

        www.qm.qld.gov.au/Find+out+about/Animals+of+Queensland/Mammals/Common+mammals+of+south-east+Queensland/Marsupials/Northern+Brown+Bandicoot#.XQn_zeszaHs
        Te dziury w trawnikach doprowadzają ogródkowiczów do szału.

        Dodam tylko w kwestii wyjaśnienia, że mysz domowa, szczur kalizacyjny oraz szczur domowy (ship rat) jako gatunki sprowadzone są tutaj plagą i są niszczone. Rozmnażają się bez umiaru i zajmują miejsce wielu gatunków rodzimych gryzoni w które Australia jest niesamowicie bogato wyposażana jako konsekwencja braku drapieżników.
        Wszystkie rodzime są obecnie pod ochroną. Wszystkie te 'myszy' łapane przez kocie też.


        --
        Kan_z_oz
          • kan_z_oz Re: Dzisiejsze wpisy 19.06.19, 13:23
            Ewa, nie wygłupiaj się. Zwierzątko jest tutaj co najmniej od 10 tysięcy lat. Jest to okres od ostatniego zlodowacenia, gdzie woda w oceanach spadła 120 metrów niżej niż obecnie. Poruszanie się między Azją, Tasmanią i innymi kontynetami odbywało się metodą małej łódki.
            Stąd wprowadzono psy, czyli obecną odmianę dingo.

            Od tego czasu Tylko Aborygeni ze swoją prymitywną kulturą 60 tyś lat są w stanie powiedzieć co się działo. Takich 'zwierzątek' są tutaj setki.

            Kotek wprowadził tutaj chaos i są miliony wydawane co roku na ekretminacje.

            Kot pochodzi najprawdopodobniej z Azji. Osobiście mi wisi jego obecna holowla. Jest to dobre w dzielnicach, gdzie wszystko jest wycięte. Sa też ograniczenia bo srający kotek, łapiący do tego ptaszki jest mało zabawny w gęstej zabudowie.


            --
            Kan_z_oz
              • kan_z_oz Re: Dzisiejsze wpisy 20.06.19, 01:36
                Królk jest inwazją na południu. QLD jest odgrodzony płotem od NSW aby jej uniknąć. To jest dopiero widok - płot ciągnący się na pustyni ponad 1000km aby uniknąć następnej katastrofy ekologicznej. U mnie trzymanie królików dla zabawy jest zabronione i grozi pół roku więzienia oraz kara 40 tyś, co oddaje rozmiar problemu

                --
                Kan_z_oz
                • kan_z_oz Obozy 20.06.19, 07:14
                  Sprawa skrzynki się kontynuuje. Za parę tygodni minie rok - jak ten czas szybko leci. Wydawało mi sie przez chwile, że już rozeszło się po kościach. Ekipa kładąca nową nawierzchnie poprostu skrzynkę przesuneła dalej od brzegu jezdni. Wciąż mało dogodnie dla D wyjeżdżającej ale dużo lepiej niż było.

                  C czyli moja sąsiadka (ta sama, na którą pan od skrzynki wezwał polijcję) przy okazji porannej wymiany grzecznościowych co słychać pytaniem o moją przyjaźń z panem od skrzynki. Kilka wizyt sasiedzkich, wypicie wspólnego piwa, kilka rozmowy na ulicy i komentarz C jak ja mogę wogóle na typa patrzeć, nie mówiąc o rozmowach.
                  Jak ja bym się też czuła bo może ona sobie postawi skrzynkę na listy między naszymi podjazdami, co zdecydowanie by mnie blokowało.

                  Wiecie co wkurzyłam się. Nie należę do żadnego obozu i nie mam zamiaru aby mnie wciągano w cudze awantury. C jest oczywiście w przyjaźni z D oraz jeszcze paroma paniami na ulicy - co mnie cieszy. Widzę prychanie i spojrzenia w ramach klubu żeńskiego stowarzyszonego w ramach solidarności, gdzie się nie rozmawia z panem od skrzynki...ale czy do tego klubu musi należeć każdy bo jak nie przynależy to jest w klubie pana od skrzynki??

                  Żeby bylo śmieszniej to widzę też pana od skrzynki biegającego po ulicy próbującego werbować do swojego klubu pod hasłem walka z urzędem. Doszedł już do punktu wyprodukowania listu, który mówi, że on jest dobrym sąsiadem, do podpisu.

                  Odnośnie skrzynki blokującej nasz podjazd powiedziałam C, że jeśli zdecyduje się ją ustawić to nie przetrwa ani jednego dnia, bo albo ja albo Pan mąż ją rozjedziemy samochodami. Oczywiście przez przypadek.

                  Wygląda na to, że lista moich 'wrogów' powiększyła się gwałtownie...haha
                  Pan od skrzynki zresztą przestał się też odzywać bo w momencie szczerości przy tym piwie powiedziałam mu, że całą sprawę uważam za stratę czasu, zdrowia i pieniędzy włączając branie urzędu do sądu...hlehle

                  Powstał więc trzeci obóz - ja i Pan mąż.


                  --
                  Kan_z_oz
                  • jutka1 Re: Obozy 20.06.19, 07:55
                    kan_z_oz napisała:

                    > Powstał więc trzeci obóz - ja i Pan mąż.
                    *********
                    Nooo... Niezłe jazdy macie. W sumie przypomina mi to moją wieś, podzieloną na trzy obozy. Przysłowiowe Kargule, Pawlaki i Grzelczuki. :-)))


                    --
                    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                    Wysadzam skrzynki balkonowe
                    *
      • minniemouse Re: Dzisiejsze wpisy 21.06.19, 02:15
        w Japonii ponoc dawno temu kiedys najwiekszym "szkodnikiem" byly wroble - czytalam jeszcze w Przekroju. wytrzebili niemalze co do jednegoa potem mieli takie epidemie much ze czym predzej dawaj wroble sprowadzali i hodowali, oops.
        Xurku ja tez kocham koty. z kotami jest taka sprawa - nieodpowiedzialnosc wlascicieli. koty latwo sie mnoza i w ogromnych ilosciach, kazdy wlasciel powinien miec obowiazek sterylizowania kota ZANIM ten wyda potomstwo. moje byly i nigdy zadnych kociat nie mialy ani nie zrobily. natomiast moja rozkoszna beztroska znajoma, majac wychodzaca kotke, ktora wiedziala ze na naszym osiedlu jest co najmniej kilka nie kastrowanych kocurow, bez problemu puszczala ja na dwor w rui "bo sie darla, nie utrzymasz". a co z kocietami? e, zawsze ktos wezmie. w ciagu dwoch lat dwa razy kocieta. niezadlugo, moze dwa lata pozniej - u corki w szkole kolezanki kotka sie okocila - przesliczne kocieta bo brazowe dachowcve w paski. no ale mialam juz dwa koty, trzeciego nie moge, juz znalezli u mnie uczulenie na koty, powazne.
        i to wlasnie ta bezdenna glupota wlascicieli jest przyczyna dla ktorej kto stal sie nr 1 wrogiem zapalonych ochroniarzy ginących gatunkow. nie powiem ze nie ma w tym slusznosci bo faktycznie no gatunki gina, ale lepiej by usprawnili i zaostrzyli propagande sterylizacji kotow i psow. jest ich po prostu za duzo. kiedys kot byl tylko zwierzeciem gospodarskim, sluzyl do lapania myszy i innych gryzoni. nie sluzyl jako zabawka, nie lalato sie z nim do weterynarza, przezyl albo nie. kocieta tez, a czetso sie je po prostu zabijalo. a teraz? lekarze ze specjalizacjami, szczepienia, lekarstwa, specjalne karmy i trzy niewykastrowane siersciuchy w jednym domu. "ach jakie sliczne kocieta, kto chce"??? - rok w rok albo i dwa razy bo kotka moze byc plodna nawet i dwa razy w roku.
        • minniemouse Re: Dzisiejsze wpisy 21.06.19, 02:32

          przepraszam korekta - szukalam grafu i dowiedzialam sie wlasnie ze jedna kotka mozec nawet trzy mioty w roku nie dwa:
          Female cats can breed three times a year and have an average of 4 kittens per litter. Dogs can breed twice a year with litters of 6 – 10 puppies. In just seven years, one unspayed female cat and her offspring can produce 420,000 kittens; one unspayed female dog and her offspring can produce 97,000 puppies.
          .


          (liczby sa approximate)

          Kotka i jej potomstwo przez 7 lat moga naprodukowac 420,000 kociat
          Suka i jej potomstwo przez 7 lat moga naprodukowac 97,000 szczeniakow.

          http://spayneutercoalition.com/images/pyramid.gif

          a teraz pomnóżmy to przez 5 rodzin tylko na jednej ulicy w której jest przynajmniej jeden niewykastrowany kocur i jedna niewysterylizowana kotka.. i tak przez 10 lat....

          Poraża mnie głupota głupców płaczących nad genitaliami "biednego koteczka" (dla którego seks to tylko survival gatunku), a potem na tym samym oddechu "bo przez niedobre kotki ptaszki i jaszczurki giną"...

          Minnie
    • jutka1 Czwartek, wyjazd 20.06.19, 08:10
      Wyjeżdżam za kilka godzin. Na całej połaci między mną a Warszawą zapowiadają upał. Hmmm.

      No nic to. Przeżyję.

      Jutro cały dzień od świtu spotkania i mrówcza praca. Projekt, który przejmuję, jest w stanie - jak się okazuje - lekko półśrednim. :-/ Ale mam kilka pomysłów, więc może uda mi się go uratować. Oby.

      Miłego dnia Wam życzę. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • ewa553 Re: Czwartek, wyjazd 20.06.19, 09:57
        Jesli chodzi o obozy miedzyludzkie wzajemnie sie zwalczajace, to i ja mam doswiadczenie, choc nie tak barwne jak Twoje kanie. Jak nabylam ogrodek dzialkowy, to mialam sasiada, starszego niezwykle dowcipnego Wlocha, ktory mi udzielal cennych rad oraz bawil zartami i uwagami o przechodniach. Alisci tenze Riccardo byl sklocony z majacym ogrod naprzeciwko niego Alexem, tym niechudym polwlochem, co jest teraz moim przyjacielem. Z A. i jego matka zaprzyjaznilam sie dopiero po jakichs trzech latach i jak tylko R. to wykumal, to i ja stalam sie jego wrogiem. Zaczal mnie niemilo traktowac, moje ziola ktore przedtem chwalil, staly sie nagle chwastami, ktore powinnam natychmiast usunac, wyrywal chwasty na granicy naszych ogrodow i wrzucal mi na trawnik, ze niby ja zaniedbalam, ja mam sprzatnac. Na poczatku nie wiedzialam skad ta nagla zmiana, az kiedys lekkomyslnie zapytalam go o ogrodnicza rade, a on stwierdzil sarkastycznie, ze mam sie spytac mojego przyjaciela i tu machnal lekcewazaco reka w kierunku ogrodu A. Dopiero wtedy zrozumialam. Najgorsze w jego szykanach bylo to, ze nie moglam mu odpowiednio ostro odpowiadac, bo wiedzialam ze jest po 2 zawalach, wiec rozumiecie ze nie chcialam wywolac nastepnego... To byl bardzo niemily okres w moim ogrodowym zyciu. W miedzyczasie R., zatrul sie wlasnym jadem, czyli dostal zawalu i nie ma go. Pokoj jego duszy, ale odetchnelam z ulga. Mam teraz przemile dwie dziewczyny za ""sciana", z dwoma psami ktore pomagaja mi w utrzymaniu porzadku: przychodza zjadac moje opadniete jablka i oszczedzaja mi w ten sposob pracy:) Ale nieraz jeszcze mysle o R. i o tym zjawisku, jak z idiotycznych powodow ludzie sobie zatruwaja zycie.
        • kan_z_oz Re: Czwartek, wyjazd 20.06.19, 13:55
          Współczuję Ewa. Nie zatruwa mi to zbytnio bo olewam. Nie chce wiedzieć co ktoś o mnie myśli a już tym bardziej mówi.
          C mnie trochę zaskoczyłam bo zmiana zachowania zaszła dawno ale co ja? duch świety? menstruacja, chwilowy dół, problemy z dziećmi lub chłopem? Nope - skrzynka - nie do niej należąca zresztą. Pana od skrzynki widzę tak jak go wyceniłam jakiś czas temu. C widziałam poza piaskownica ale po tym co usłyszałam to nie zazdroszczę panu od skrzynki. Ma przerąbane i te panie zebrane w kupie go zarabią bez względu co zrobi.

          I pomysleć, że można w tym samym czasie siedzieć na tarasch podziwiać księżyc, wschodu słońca wciąż bardzo czerwono-pamarańczowe na horyzoncie, słuchać ćwierkania lub wrzasków papug oraz kuku lub zrobić sobie małe piekiełko.


          --
          Kan_z_oz
          • minniemouse Re: Czwartek, wyjazd 21.06.19, 02:45
            Pobawie sie w adwokata diabla i stane w obronie pan - Kanie ogolnie uwazam ze sasiedzi rzeczywscie sprawy zalatwiaja jak Kargule a zwlaszcza bardzo ksobny wydaje mi sie sasiad ktory postawil skrzynke i od ktorego zaczely sie problemy.
            ale tobie latwo gadac bo ty nie masz problemu z wjazdem na posesje, tylko sasiadka. no ale gdyby to ciebie dotyczylo....??

            znajac ciebie zapewne tez bys nic nie powiedziala, jego ziemia jej sprawa, ale na pewno zadowolona bys ze skrzynki nie byla i przynajmniej przez pol roku na tarasie podziwianie ksiezyca o zmierzchu mialabys ehm przytrute...
      • roseanne Re: Czwartek, wyjazd 20.06.19, 14:52
        Bardzo, bardzo nie lubie obozow, klik itp, ale jakos na kazdym etapie zycia sie takie pojawiaja....
        Od ok 6 godzin w Europie. Pogoda wielce glupia, popaduje obficie pprzez kilka minut i przestsje i znow
        Probuje sie zdrzemnac, ale mi nie wychodzi
        Mam nadzieje, ze sie na jutro wypogodzi, owa impfeza w zoo...

        --
        co bylo to bylo
        co moze byc jest
        a bedzie to co bedzie
        • ewa553 Re: Czwartek, wyjazd 20.06.19, 17:29
          Tak, pogoda jest smieszna. Mialysmy isc na wycieczke, ale kolor nieba nad gorkami nas zniechecil. Wiec postanowilysmy pojechac na obiad do niedalekiego miasteczka z uroczymi, starymi kamienicami ktore maja i po 500 lat.. Jak wyszlam z domu, to nagle oberwala sie chmura. Tak grzmocilo w dach, ze potenm sprawdzalam czy mam jakies szkody. Dwie ulice dalej swiecilo slonce, kilka km dalej znowu lalo. Jak dojechalysmy do tego Ladenburga, to tylko kropilo, a potem nawet tak swiecilo slonce, ze siadlysmy na ryneczku w sloncu, wyciagnelysmy mapy i omawialysmy plany na podroz niedzielna:)
          • xurek Re: Czwartek, wyjazd 20.06.19, 17:56
            tutaj tez co chwile inaczej: roznice temperatur do 10 stopni w ciaglu kilku godzin oraz kalejdoskop wszelkich wariantow deszczu, chmur i slonca.

            Pracowalam dwa dni z domu. Wyjatkowo nieproduktywnie, szczegolnie dzisiaj, bo w domu taka atmosfera i takie awantury, ze trudno sie na czymkolwiek skupic. Ale jakos przezylam, byly tez pozytywne hajlajty takie jak przedwczorajsza kolacja w nowo otwartej restauracji, wczorajszy lunch na basenie tudziez dzisiejszy wypad do Aarau na wyjatkowo udane zakupy.

            Teraz zaczynam sie pakowac, bo jutro prosto z pracy, kolo poludnia, wybieram sie z przyjaciolka do jej domu w Indemini. Bosz, jak sie ciesze, ze sie wyrwe z tego wariatkowa i odpoczne.

            Tym razem miast ogrodu wklejam kilka zdjec mojej wsi:

            Strumyk przed moim domem, w betonowym korycie, ktory ma byc renaluralizowany w przyszlym roku:
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/ln7hNUs6F7lTkuFn1X.jpg

            moja droga na przystanek autobusowy z zamkiem w tle:
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/VNpMYq52V6X2oq1IiX.jpg

            i druga strona, dorga z przystanku do domu:
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/QKwVw6GHVbATC2Sz4X.jpg

            a tutaj parnorama wsi:
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/XKbaWb8Zh06CfNsu1X.jpg

            najpopularniejsze miejscowe zwierzeta (po kotach :):
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/wFaluGtbxfouGqiKkX.jpg

            oraz nasz miejscowy zamek:
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/bblMreoPsYfQIa5ppX.jpg
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/9IeTxk8l5YHKjQRHpX.jpg

            --
            czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
              • ania_2000 Re: Czwartek, wyjazd 20.06.19, 19:53
                Alez urocze miasteczko, i w dodatku z zamkiem! A co w zamku?
                Bardzo lubie zamki i ubolewam, ze u nas ich nie ma. W Pl swego czasu objezdzilismy co sie dalo i gdzie sie dalo, w jurze kolo Krakowa, na mazurach, na dolnym Slaku - te wyremontowane i te ruiny. Cudowne zamki! Raz spalam w Czocha, na jakichs pozostalosciach z bedacego tam wtedy chyba osrodka wczasowego, pokoj beznadziejny, ale sam zamek przepiekny! Albo Reszel - to juz mazury, tam bylo odremontowane, i super klimat - a sniadanie serwowane w podziemiach to zapamietam do konca zycia. No troche tego bylo.
                Tutaj nic, zero - najblizej chyba Hearst Castle, ale to jest kompletnie inna historia.

                Pogodowo u nas w koncu dzisiaj pokropilo. Dlugo nic nie padalo, i nalezy sie. I dobrze, ze dzisiaj, bo na weekend zamawiam piekna sloneczna pogode! Jedziemy z nasza przyczepka na kamping przy plazy, wiec lepiej zeby bylo cieplo i sucho do DRASKA!
                • xurek Re: Czwartek, wyjazd 20.06.19, 21:01
                  Tez lubie zamki. Nasz zamek byl zamieszkaly do konca lat 60-tych, potem bezdzietna wlascicielka oddala go powiatowi. W zamku zostalo wyposazenie tak, jak ta bankierska rodzina tam mieszkala. W lecie jest otwarty w niedziele, mozna go wtedy zwiedzac, w holu i podworcu jest zawsze wystawa i kawiarenka. W pozostalych porach roku jest zamkniety ale mozna pewna czesc wynajmowac na imprezy. Mialam fajne zdjecia, ale jakos nie moge znalezc. Zamek i widoki z niego warty odwiedzenia.

                  Ja marze o tym, zeby zrobic na nim moje 60-te urodziny, ale nie wiem, czy mi sie uda.

                  --
                  czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
      • roseanne sobota 22.06.19, 10:57

        Zoo mile, jak zwykle
        Potem pokaz sztucznych ogni i jakims dziwnym zrzadzeniem losu oberwalam opadajacym popiolem w ramie, na szczescie tylko zaczerwieniony placek, przejdzie w 2 dni
        A potem lunely strugi wody
        After party bylo na terenie , ktory sluzy zima za lodowisko, rozstawiono namiot wielki, stoliki, bar, a wiekszosc terenu na tance. Niby bylu rozlozone zapory wzdluz scian, ale po jakiejs godzinie woda na "parkiecie" stala na poltora cm. Wielka przyjemnosc dziecieca, skakanie po kaluzach w skali mega. Tak, ze butki mialam przemoczone.

        Donosze rowniez, ze ochraniacz/ usztywniacz kolana zdal egzamin z wynikiem celujacym!


        --
        co bylo to bylo
        co moze byc jest
        a bedzie to co bedzie
        • jutka1 Re: sobota 22.06.19, 13:53
          roseanne napisała:

          > Donosze rowniez, ze ochraniacz/ usztywniacz kolana zdal egzamin z wynikiem celujacym!
          **********
          Super, Rose!

          Ja donoszę, że powróciłam ze 10lycy na łono domowe. Strasznie mi dał ten wyjazd popalić i do wiwatu. Temperatury, duchota i wilgotność, komarów plaga (dawno nie było takiego wysypu), meszki. Fuj.

          No nic. Z projektem się zapoznałam, będę czyścić tę kuwetę.

          A na dzisiaj zastygam w stuporze. Dwie noce pod rząd ze średnią snu 4.5 godziny (upał, brak klimatyzacji, okna na noc zamknięte bo komary) upoważnia mnie do zastygnięcia. Na obiado-kolacje mam porcję bobu, wiecej jeść nie jestem w stanie.

          Jutro niestety praca.

          Miłej soboty :-)


          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          *
          • ewa553 Re: sobota 22.06.19, 15:17
            Prosze mi natychmiast powiedziec, co mam zrobic: zebralam dzis bob (bub) w ogrodzie, ale nie mam sily go jesc. Czy wsadzic do lodowki w straczkach czy tez "wysuplac" ze straczkow? Chcialabym aby te 8 dni na mnie czekaly...
    • jutka1 Powrót i dochodzenie do siebie :-/ 24.06.19, 01:17
      100lyca mnie przeczołgała, jak pisałam, i wczoraj po powrocie dogorywałam.
      Dzisiaj musiałam trochę pracować.
      Od jutra skok na głęboką wodę z odziedziczonym projektem.

      Niom.
      Ciagle ledwie żyję. To chyba już mój stan pemanentny. :-/

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • kan_z_oz Poniedziałek 24.06.19, 01:39
        Oj wolniutko. Zaczynam o 10-tej. Co za ulga, że moge sobię pozwolić na późniejsze starty.

        Weekend był też leniwy. Pogrzebalismy co prawda w ogrodzie ale bez przesady. Zostały przycięte następne drzewka, zebrane mandarynki i pare innych cytrusów. Guava już pusta. Została jeszcze tylko jedna miednica do przetworzenia. Sok mandarynkowo, imbirowy z miodem jest bardzo smaczny. Zrobię następne parę słoików, bo dużo lepszy niż te sklepowe.

        Zrobiliśmy też pastę vindaloo na zaś. Dzisiaj może zrobimy wieprzowinę? Wychodzi szybko jak jest już gotowa pasta.

        Poza tym nic nowego. Pomimo poźniejszych startów mam wciąż dużo pracy. Doszli następni klienci w miejsce krótszych godzin u paru stałych. Wrócił jeden który zrezygnował parę miesięcy temu. Pan mąż tez zajęty. Ma dodatkowe regularne sesje masażu w tygodniu.
        Trawę robi więc PoO.

        Wkleję parę zdjęć jak wrócę w miarę wcześnie i uda mi sie pstryknąć.
        Udanego dnia i tygodnia.
        --
        Kan_z_oz
        • roseanne Re: Poniedziałek 24.06.19, 14:58
          Temperatura rosnie, ma zaraz za chwilerzebic 30, nie wiem, czy mi sie to podoba
          Lot do Wawki mam jutro po poludniu, potem autobus w czwartek, tez popoludniu

          Planowalam bratersteu przywiezc czekoladki, ale chyba to nie jest najlepszy pomysl

          --
          co bylo to bylo
          co moze byc jest
          a bedzie to co bedzie
          • jutka1 Re: Poniedziałek 24.06.19, 16:35
            Rose, w Polsce też od jutra (a właściwie już od dzisiaj) fala upałów, 30+ C. :-/

            Mój PoO o mało nie wymagał reanimacji (trochę przesadzam...), bo zawalił ustalony termin w sobotę, kiedy było znośnie, i przyjechał dzisiaj. Bidulek.

            Ja od świtu haruję, ale zaraz chyba skończę na dziś, bo od upału nie mogę się już skupić.
            Od jutra ma być gorzej, a w środę i czwartek - jeszcze gorzej.

            No nic. Najważniejsze dać radę, a w najgorszym wypadku będzie się brało zimny prysznic kilka razy dziennie.

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            *
            • ania_2000 Re: Poniedziałek 25.06.19, 05:19
              Troche szok w Pl z tymi upalami. Nie jest to pogoda na przyjemne funkcjonowanie.
              Ciezko.

              U mnie rowniez ciezko, w sensie, ze trzeba do pracy, a pogoda tylko do wakacjonowania!
              wrocilismy z krotkiego wypadu campingowego nad ocean - mimo sloncznych dni bylo troche chlodno - ocean to jak wielki klimatyzator, dodatkowo z wentylatorem.
              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/WBqPsOmJvf1tETRJEX.jpg

              na plazy troche ludzii - a ci w wodzie to surferzy - w piankach, normalnie w wodzie nikt by nie wytrzymal
              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/bTmSqlOdgYFaXkQjFX.jpg

              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/35uCU8fnOIKAOzatYX.jpg

              to sa rozne zyjatka morskie, w niektorych miejscach przy skalach jak jest odplyw mozna zobaczyc rozne takie stworzonka
              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/SqzaFuZSadb6LZPeuX.jpg

              a to byl malenki krabik, chyba niezywy bo sie nie ruszal
              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/4B4RREKawgE15uY9yX.jpg

              to sa te miejsca przy brzegu gdzie mozna zobaczyc podczas odplywu te morskie "ogrody"
              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/7y73Kxjr85zTuGQh8X.jpg

              latarnia morska w Newport, a przed nia - podejrzewam ze te kwiaty to barszcz kwiatkowsiego? nie dotykalam!
              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/qt7VpWAAPoMEBiG3NX.jpg

              zachod na plazy

              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/nb0LQVrxUnD8s2ZX4X.jpg
              • roseanne Re: Poniedziałek 25.06.19, 09:02
                Piekne widoki Aniu. Co prawda ogrodow morskich w Oregonie nie widzialam, tudziez zachod slonca mnie ominal, ale wiekszosc obrazkow mi znajomych. Szlak lasem wzdluz brzegu, z dzikimi ilosciami naparstnic / digitalis/ fox glove i paproci

                Sie pakuje na spotkanie z rodzina, troche sie boje, niekoniecznie mamy ten sam punkt widzenia w wielu tematach.

                --
                co bylo to bylo
                co moze byc jest
                a bedzie to co bedzie
              • jutka1 Re: Poniedziałek 25.06.19, 13:58
                Widoki cudo, Aniu! :-)

                Rose, podróżuj bezpiecznie i nie daj się rodzince. :-)

                --
                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                Wysadzam skrzynki balkonowe
                *
              • xurek Re: Poniedziałek 26.06.19, 15:30
                co to jest "barszcz kwiatkowskiego"?. Te pejzarze to zupelnie inne klimaty, emanuje z nich ogromna przestrzen i "polnocny flair". Czy w tym oceanie mozna sie w lecie kapac czy ciagle jest za zimno? Te domy na klifie maja pewnie prywatne ogrody az do samego klifu? Super taki widok z okna :). A drzewa rosna tak blisko klifu, ze az sie dziwie, ze nie spadaja :).


                --
                czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
                • jutka1 Re: Poniedziałek 26.06.19, 16:04
                  xurek napisała:

                  > co to jest "barszcz kwiatkowskiego"?
                  ***********
                  "Barszcz Sosnowskiego", nie Kwiatkowskiego. :-) To taki agresywny chwast, który parzy (oparzenia 2. i 3. stopnia!)

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                  *
                  • ania_2000 Re: Poniedziałek 28.06.19, 17:30
                    tak, tak Jutko, masz racje - wiedzialam ze jakis barszcz haha - pelno go bylo, nikt tego nie ucinal/zrywal/dotykal - w sumie troche sie dziwie ze tak "pozwalaja" rosnac.

                    W oceanie woda zimna jak skurczybyk! ja nie wejde powyzej kostek za zadne skarby! nawet nie wiem jak ci surferzy w piankach tam wytrzymuja. Plaze sa szeroki i w sumie bezludne, ludzie, jezeli juz tam sa - to spaceruja, malo kto siedzi/lezy i sie opala. Przewaznie jest bardzo wietrznie.
                    Plaze w Oregonie naleza do "ludnosci" - znaczy sie nie sa prywatne, tylko panstwowe i nie mozna robic zadnych zakazow co do ograniczenia ich uzywania przez owa ludnosc. Czyli np hotel ktory jest na skraju nie moze nic odgrodzic tylko dla siebie.
                    Aha - i te drzewa na klifach spadaja:) I sa tez ostanio landslides - ocean jednak zabiera lad wolno ale skutecznie.
    • jutka1 Wtorek, upał 25.06.19, 14:22
      Ufff... 32 stopnie w cieniu. Moja okolica dostała ostrzeżenia smsami, żeby nie wychodzić z domu, jeśli to możliwe. U mnie możliwe, a inni, którzy pracują "na mieście" albo muszą być na zewnątrz? Nie zazdroszczę. Ja sama o 9:00 rano pojechałam na zakupy, wracałam o 10:00 i już byłam zlana potem. Od powrotu z zakupów siedzę przy zasłonietych oknach i do wieczora nie wychodzę, o nie. Jutro ma być jeszcze gorzej, bo 34 C w cieniu. :-/

      Przynajmniej komarów jest - owszem, b. dużo, ale - mniej niż w Warszawie. I w odróżnieniu od Warszawy - nie ma meszek. Czyli: poprawiło mi się, hahaha. :-)


      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • ania_2000 Re: Wtorek, upał 25.06.19, 17:21
        Przy takich upalach Jutko chlodz sie od wewnatrz rowniez - duzo lodow i zimnej wody doustnie :)
        Ale pogoda! w calej PL tak jest czy tylko w twoich rejonach?

        Milego i szybkiej podrozy Rose, i nie daj sie tym upalom! :)
        • jutka1 Re: Wtorek, upał 26.06.19, 07:22
          ania_2000 napisała:

          > Przy takich upalach Jutko chlodz sie od wewnatrz rowniez - duzo lodow i zimnej
          > wody doustnie :)
          > Ale pogoda! w calej PL tak jest czy tylko w twoich rejonach?
          **********
          W całej Polsce, Aniu. Tylko że moje rejony na najcieplejszy region Polski.

          Poprawka: ma być tu dzisiaj 36 C. KJAP.

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          *
          • kan_z_oz Re: Wtorek, upał 26.06.19, 07:44
            U mnie za to mży jest pochmurnie i wieje zimny wiatr. Włączyłam klimatyzacje z grzaniem oraz rozpaliłam w piecu. Pogoda na jakieś cięższe i tylko gorące potrawy. Chyba też do końca tygodnia.

            W ramach wymiany starej koronki mam chwilowo zastępczą i w związku z tym ząb wraźliwy na wszystko oraz dni gdy poprostu boli. Nie ma infekcji, był podpiłowany i guzik. Aż do poniedziałku i mam brać wszystko przciwbólowe co mi do głowy przyjdzie...a taka byłam zadowolona z nowego denstysty.

            --
            Kan_z_oz
            • roseanne Re: Wtorek, upał 26.06.19, 09:19
              Wspolczuje bolu zeba, moze dentysta nie taki zly, tylko procedura uciazliwa?
              Nastawilam sie na owoce, w czasie tego pobytu, a tu rodzinne truskawki wlasnie sie wykanczaja...


              --
              co bylo to bylo
              co moze byc jest
              a bedzie to co bedzie
    • jutka1 Środa, 36 stopni w cieniu... :-/// 26.06.19, 12:02
      O siódmej rano było 27 C (i taka też temperatura w nocy). Lekko nie jest...
      Rano tylko wyszłam podlać rośliny na tarasie, dalię i hortensje przy garażu, i już nie wychodzę.

      Miłego dnia, mam nadzieję w lepszych temperaturach :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
    • jutka1 O mrożeniu bobu dla Ewy :-) 26.06.19, 13:10
      Ewciu,

      Tu masz artykuł o bobie, wraz ze wskazówkami w temacie mrożenia:
      magazyn-kuchnia.pl/magazyn-kuchnia/7,123892,24918396,sezon-na-bob-tuz-tuz.html?disableRedirects=true#S.polecamy-K.C-B.2-L.1.maly


      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
          • xurek Re: O mrożeniu bobu dla Ewy :-) 26.06.19, 15:26
            wczoraj w naszej wsi bylo 38, na dzisiaj zapowiedzieli 39. Siedze w domowm biurze, wentylator leci pelna para. Na parterze przy zamknietych okienniczach i grubych murach jest calkiem przyjemnie, na pietrze z wentylatorem da sie zyc, jak wyszlam nieopatrznie na sekunde do ogrodu to tak dostalam obuchem goraca w leb, ze az mi sie zakrecilo.

            Niestety musze wyjsc kolo 16tej do lekarza i na male zakupy, chyba umre. A jutro normalnie do biura i wieczorem mamy firmowe "Sommerparty" - nie mam pojecia, jak to przezyje.

            Plany rozbudowy domu w ostatniej fazie przed zlozeniem podania o pozwolenie na budowe, intensywna wspolpraca z architektem, lubie te faze.



            Wekend w Ticino byl niesamowity, zrobilam wiele zdjec, opisze i wkleje, jak znajde chwile czasu.

            --
            czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
              • jutka1 Re: O mrożeniu bobu dla Ewy :-) 26.06.19, 16:05
                roseanne napisała:

                > Weekend w Ticino jest zawsze fajny😎
                > Jakos daje odpor upalowi, zmuszajac sie do picia, ciezko, oj ciezko
                > Jutro podobno ma byc chlodniej
                *******

                Ja się stapiam. Też dużo piję, i wolno się poruszam.
                Xurek ma gorzej, a jeszcze musi wyjśc. Brrrr.

                --
                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                Wysadzam skrzynki balkonowe
                *
                • ania_2000 Re: O mrożeniu bobu dla Ewy :-) 26.06.19, 16:44
                  Wspolczuje Wam tego upalu! - Europejskie lato zrobilo news nawet w naszej lokalnej tv, pokazywali jakie temperatury, i jak ciezko w Hiszpanii, Wloszech - Niemcy ograniczaja ruch na niktorych autostradaach, a w Paryzu zakaz wjazdu starszcyh samochodow - ufff!!! Macie tak samo jak w Nevadzie, w Las Vegas. Tylko tam pustynia!
                  Oby sie to wszyskto szybko skonczylo, bo nawet jak w domu klimatyzacja jest, to wyjsc z domu niestety nie da rady, a juz nie wspomne jak przyroda cierpi.

                  U nas 22 stopni i wiaterek, a w biurze mam lodowke i musze sie przykrywac. Maliny chyba juz wyrosly na farmach, warto bybylo pojechac.
                • xurek 39.5 stopni 26.06.19, 20:47
                  pokazywal termometr w czasie jazdy samochodem, co jest zawsze troche chlodniej, niz jak sie stoi. Wrocilismy z tej krotkiej wyprawy ledwo zywi, w srodu sklepow jest OK, na zewnatrz oddychac sie nie dalo.

                  Zrobilismy zeberka na grilu, grilowal Afrykanczyk, Europejka robila w domu salate, zjedlismy w salonie przy zamknietych okiennicach :). Jest prawie 21-sza i prawie zadnej ulgi. Zastanawiam sie powaznie nad tym, czy w ogole isc jutro do pracy czy tez wziac wolne.

                  A tutaj dla kontrastu zdjecie zrobione na przeleczy St. Gotthard zaledwie 4 dni temu :)

                  http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/8dqmy1c8xpkGqFakrX.jpg

                  --
                  czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
                  • jutka1 Re: 39.5 stopni 26.06.19, 21:39
                    Współczuję, Xurku. :-(
                    Nie wiem, jak u Ciebie, ale tutaj ma jutro odpuścić i spaść o 11 stopni do 25 C. Czekam tego jak kania dżdżu...
                    Tylko na noc nie mogę okien otworzyć, bo do północy ma być 32 C, a potem do 6:00 rano - "jedyne" 27. Jasny gwint. Na szczęście moja supialnie jest w zawsze zacienionej części domu, więc powinno być OK.

                    --
                    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                    Wysadzam skrzynki balkonowe
                    *
                    • roseanne Re: 39.5 stopni 27.06.19, 15:27
                      Widze, ze w zurychu nadal goraco.
                      Tu, kolo polnocy, popadalo kolo 5 minut, potem cala ta woda szybko wyparowala
                      Dzis chlodniej, wieje


                      --
                      co bylo to bylo
                      co moze byc jest
                      a bedzie to co bedzie
                      • kan_z_oz Re: 39.5 stopni 28.06.19, 00:36
                        na tej przełęczy można w się w tym śniegu położyć - daleko od ciebie?

                        Upałów nie zazdroszczę. Sama lubię ciepełko i chwilowe piekiełko mi nie przedszkadza zbytnio. Ostatnie lato jednak pobiło rekordy i mieliśmy mokrą saunę trwajacą tygodniami przez wiele miesięcy.
                        Mam nadzieję, że w tym roku trochę odpuści.

                        Dotarłam do piątku. Mam dzisiaj maraton (cyt). w ramach łatania dziur po dniu wolnym na dodatkowa wizyte u dentysty. Weekend wolny - hurrrra - zaczeły się kolejne wakacje szkolne i oblężenie okolicy. Zakupy należy zrobić dzisiaj, bo w niedziele będą puste półki.


                        --
                        Kan_z_oz
                  • maria421 Re: 39.5 stopni 28.06.19, 08:35
                    Tylko 15 stopni na termometrze! Przedwczoraj wieczorem podniosl sie lekki wiaterek, schlodzil powietrze tak, ze w koncu bylo czym oddychac, wczoraj bylo przyjemnie cieplo, dzisiaj ma byc tak samo, jutro do 30 stopni a w niedziele jeszcze wiecej.

                    Jutro robie grilla w ogrodku, przyjezdza corka z mezem, zaprosilam jeszcze dwie osoby, bedzie wesolo.

                    Milego dnia :-)
                    • xurek Re: 39.5 stopni 28.06.19, 09:19
                      Przelecz jest 120 km ode mnie, z tego z jakies 20 po gorskich drogach, wiec troche trwa.
                      Wczoraj osiagnelismy zenit szalenstwa: w Zurychu bylo 39, w naszej wsi 41. W okolicach Bern wygiely sie szyny, co doprowadzilo do absolutnego transportowego chaosu.

                      W biurze dalo sie przezyc, aczkolwiek bylo zbyt cieplo. Od 18-tej mielismy firmowe Sommerparty nad jeziorem. Dojechanie tam autobusem i tramwajem omal mnie nie zabilo, bylo tako goraco, ze bez inhalaatora przeciw astmie nie dalo rady.

                      Samo party bylo bardzo fajne, mottem byla Hiszpania: pyszne tapas, paelha, cyganska kapela I tancerki flamenco. Okolo 21-szej nawet pogoda zrobila sie znosna.

                      Wybralam sie w droge powrotna o 22-giej, planowo powinnam byc w domu o 23-ciej a wyladowalam w nim po dwunastej i to z pomoca meza. Udalo mi sie zalapac na ostatni pociag do Berna opozniony o 75 minut, wszytkie pozniejsze zostaly odwolane. Pociag byl totalnie przepelniony, ludze przepoceni I zmeczeni, ale nikt nie nazekal a koleje naprawde staraly sie pomoc ogrnazilujac transport samochodowy dla tych, ktorych polaczenia do domu wypadly. Ludzie na wzajem rowniez sobie pomagali – jezeli ktos zorganizowal sobie prywatny transport to pytal innych, czy ma ich gdzies podwiezc.

                      Dzisiaj odczuwalna poprawa, jest 33 i wiele przyjemny wiaterek. Jutro ma byc 35 a w niedziele 38, od poniedzialku ma nastapic ochlodzenie.

                      Nie jestesmy ani przygotowani ani przystosowani do takiego klimatu.....



                      --
                      czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
                      • jutka1 Re: 39.5 stopni 28.06.19, 10:00
                        xurek napisała:

                        > Nie jestesmy ani przygotowani ani przystosowani do takiego klimatu.....
                        ***********
                        Święta prawda.

                        To co opisujesz Xurku, to jak z horroru. Współczuję. Ale też podziwiam postawę ludzi. Tutaj to by się pozagryzali. :-/

                        --
                        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                        Wysadzam skrzynki balkonowe
                        *
                        • ania_2000 Re: 39.5 stopni 28.06.19, 17:42
                          Takie temperatury to szalenstwo! Nie dosc ze cialo cierpi to jeszcze wystepuja takie rozne rzeczy, o ktorych sie nawet nie mysli - trudnosci w transporcie, bo szyny sie wyginaja, przerwy w doplywie pradu - lodowka i zamrazarka padaja - albo nawet rozwieszanie prania, jak ktos rozwiesza - haha - widzialam taki napis - czy mozna rozwieszac pranie w temp 40C dla ubran ktore moga byc prane max do 30C ;)

                          Oby to bylo tylko takich kilka dni. W moim rejonie klimat jest duzo bardziej lagodny, nawet jak sa upalne dni, to jak sie pojedzie nad ocean, to na bank tam sie wymarznie. No i wszechobecne klimatyzacje w domach jednak ulatwiaja codzienne zycie.

                          Na nastepny "heat wave" wysle wam wszystkim osobiste wiatraczki do wychodzenia na ulice:)

                          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/RFGleBWL5qbNyKoGGA.png
                          • minniemouse Re: 39.5 stopni 29.06.19, 01:59
                            Jak co roku namawiam abyście sobie zalozyli stale lub przenosne (portable) klimatyzacje. dzisiejsze klimy to nie to co 30 lat temu, poza tym podstawa to kupic dobry HVAC system ktory zapobiega 'lataniu' w powietrzu alergenow
                            best HVAC for allergies
                            raz kupione, raz zainstalowane sluzy "do konca zycia" i naprawde to cos w co warto zainwestowac by co roku sie nie meczyc - upaly byly sa i beda - w kazde lato.
                            mam taki na okno
                            i w kazde lato dziekuje niebosom ze kupilam, zwłaszcza w nocy. instaluje sie latwo przez męża, podlacza do kontaktu :)

                            Mialam tez taki portable1 portable 2 - znaczy podobny ale dzialajcy na dokladnie tej samej zasadzie. o jaka ulga! mozna sobie wozic z pokoju do pokoju, jest na kolkach.

                            naprawde polecam, to jednak sprzęt AGD z gatunku "niezbędny'' na podobieństwo kaloryferów czy lol choinki - używa sie tylko raz w roku ale bez tego jak bez reki.

                            aha - jedyna rzecz na ktora bezapelacyjnie radze zwrocic uwage to jak glosno pracuje. pierwszy AC kupilismy tani i oddalismy bo za glosno chodzil. lepiej dac wiecej, za to miec pelen komfort i miły chlodzik i cisze...

                            Minnie
                            • kan_z_oz Re: 39.5 stopni 29.06.19, 03:24
                              Pozwolę sobie zauważyć, że okresowe temperatury do 40C w sytuacji sporego oddalenia od oceanu lub morza nie są niczym najzwyczajnym. Suche 40C jest porównywalne z mokrym 31C. Skoki pomiędzy temperaturami są natomiast zabójcze.

                              Minni się zgadzam jest potrzeba na klimę gdy trwa kilka dni lub tygodni.

                              Ocean też nie zawsze działa. W przypadku powiewu od zachodu u mnie czyli od pustyni należy stać w wodzie aby sie ochłodzić i są jaja aby dojść po nagrzanym piasku. Zdarza się niezbyt często ale zdarza.
                              Ta klima nie musi być zbyt duża byle wystarczajaco duża do schłodzenia pomieszczenia w którym jest zamontowana. Absolutnie nie do okna, tylko na ścianę i silnik jak najdalej od łóżka.

                              W Australii jak przychodzi fala upałów to jak drogowcy zaskoczeni zimą. Występują przerwy w dostawach prądu z powodu przeładowania sieci...haha...zaskoczenie upałami w kraju pustynno-półpustynnym jest ciekawe do obserwowania, podobnie do uporu zabudowy, która nie jest przystosowana do tego klimatu. Jakis były generał wydał raport wzywający obecny rząd do mobilizacji w walce ze zmianami i przystosowaniem do zmian klimatycznych na miarę mobilizacji w czasie II wojny światowej. Imienia nie pamiętam. Z generałem się zgadzam ale oczywiście nie widzę możliowści wprowadzenia.

                              W QLD grypa. Trzymać się należy daleko od kichających bo jakiś wredny gatunek zbierający obfite żniwa.

                              Poza tym cieszy mnie obecna pora roku. Wyprodukowałam sok manadarynkowo-imbirowy z miodem. Na zimę ze zwiększoną ilością tego imbiru wykorzystując, że rośnie.


                              --
                              Kan_z_oz
    • jutka1 Wolny weekend!!! :-))) 29.06.19, 09:54
      Tydzień zawodowy był z piekła rodem, ale przynajmniej weekend mam wolny. Szkoda tylko, że tylko dzisiaj ma być znośnie temperaturowo - od jutra wracają upały.

      Tak więc dziś spędzę jak najwięcej czasu w ogrodzie i na spacerach. Jutro zamknięta w domu przy zasłoniętych oknach, oprócz umówionego wypadu z Mańkiem do naszej ulubionej mordowni w górach na placki ziemniaczane. :-)

      Miłego dnia :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • kan_z_oz Re: Wolny weekend!!! :-))) 29.06.19, 11:05
        Drewno na opał przybyło wcześniej. Rozładowliśmy. Pogodowo śmiesznie. Musiałam się przebrać i rozebrać.

        Niżej karmiąc indyki tuż przed zachodem. Wciąż 18C+.

        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/TMMCJCSFmkeLp4bI6B.jpg

        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/7Kq2YF4ZtMJVR2TAWB.jpg

        Minni, widziałam wszystkie rodzaje. Do okna, na cały dom, AC na pokoje z silnikiem na zewnątrz. Do okna wredne bo w pokoju chłodzonym zbyt głośne.
        --
        Kan_z_oz
          • ania_2000 Re: Wolny weekend!!! :-))) 29.06.19, 18:55
            Kto by sie bal takiej sympatycznej Kan?;) haha
            Jutko, placki w mordowni to jest to! i jeszcze do tego dzban piwa:)
            Ja dziisaj leniuchuje, potem robie obiad - znajomi przychodza na party, wiec trzeba ich nakarmic - tak jak te indyki lol.
            Plan na dzisiaj - jedzenie i picie. Pogoda jest idealna. Bezwietrzne 25C.
            Milego weekendu wszystkim!
        • minniemouse Re: Wolny weekend!!! :-))) 30.06.19, 02:01
          kan_z_oz napisała:
          . Do okna wredne bo w pokoju chłodzonym zbyt głośne.


          glosne sa to fakt. ja mam akurat na tyle okno daleko ze mnie to niespecjalnie przeszkadza.
          to jest super rozwiazanie dla gluchych :D
          ale ja mam tani AC - moze sa drozsze i lepsze a tymze - bardziej ciche?

          Minnie
          • kan_z_oz Re: Wolny weekend!!! :-))) 30.06.19, 09:12
            Minni, masz i działa - to najważniejsze. W końcu nie ma 6 miesięcy upałów w Kanadzie.

            25C na wybrzeżu. Na górce trochę mniej.
            Pochodziliśmy po okolicznych szlakach trochę. Mam blisko, wszystko 5-15 minut jazdy. Dzisiaj w innym miasteczku M.

            Wlepię parę zdjęć.

            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/Ke71pmr5mhAqm4edBB.jpg

            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/7dfCpczDSQwbZmc73B.jpg

            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/dtYpJMxzgfdAyNYlMB.jpg

            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/HbIvEBAWCxlYMGU30B.jpg

            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/OKbPKCGya0KroEUtoB.jpg

            Widok na dolinę z punktu widokowego.

            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/MYab6Lw0g1PWsVsuaB.jpg

            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/PBugv237C27YTBGfIB.jpg

            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/rm4GayMSaV7DVExB2B.jpg

            I miasteczko.

            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/R2nhr4p7q18y7o3uBB.jpg

            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/owLetPTpnaTHFvBK4B.jpg






            --
            Kan_z_oz
              • ewa553 Re: Wolny weekend!!! :-))) 01.07.19, 15:32
                Dzieki za bobowe wskazowki Jutka. Przed urlopem zamrozilam troche, reszte szlag trafil, co mialam nieprzyjemnosc stwierdzic dzis w ogrodzie. Ogrod wygladal dzis jak dzungla i to niestety nie z powodu kwiatow czytepe, tylko zielsk, trawy ite rzeczy.
                Nigdy, ale to naprawde nigdy wiecej nie wyjade w tym okresie. Plakac mi sie chcialo patrzac na czarny bub, na krzaki obwieszone zepsutymi malinami i na drzewko czeresniowe obwieszone zgnilkami...
                Na urlopie bylo pieknie, choc z powodu stalej temp.39 stopni z zaplanowanych wycieczek zrobilysmy zaledwie dwie i to nie wedrowkowe. Przelezalysmy urlop pod oliwkami nad basenem spogladajac raz w dol na jezioro, raz w gore na gory. Limone jest przepiekne, a polozenie naszego hotelu bylo znakomite. Pierwszego dnia cos mi sie nie podobalo, ale od drugiego dnia juz tylko sie zachwycalam. Mialysmy najlepszy pokoj w calym hotelu i zapisalam jego numer na nastepny raz. Byl to pokoj wyjatkowo duzy, bo wprawdzie na dwie osoby, ale mial kanape ktora mozna byloby rozlozyc, a wiec wiecej miejsca. Poza tym byl parterowy i narozny, wiec mialysmy taras z dwu stron pokoju. Piekne bylo, bo naokolo tarasu (oprocz palm) byl soczyscie zielony trawnik, ktory "sam" sie podlewal co nocy. Z ziemy wysuwaly sie o 1-szej w nocy rurki, ktore rozpylaly wode. Boskie. Po wielu latach wreszcie znalazlam tez bar w ktorym potrafia zrobic boska pinacolade, wiec wiecie juz gdzie spedzalysmy dlugie wieczory. Po raz pierwszy urlop wydal nam sie za krotki, gdyby nie obowiazki, przedluzylybysmy..
                • ania_2000 Re: Wolny weekend!!! :-))) 01.07.19, 20:00
                  Ewa, jakie cudowne wakacje mialas! Opis jak w raju - piniacolada i lezenie na pod oliwkami:) o pogode nie ma co pytac, bo oczywiscte, ze mieliscie piekna i sloneczna:) I rozumiem, ze bylas nad jeziorem Garda? Akurat wielu naszych znajomych "bawi" we Wloszech - na wybrzezu liguryjskim i przy jeziorze Como. Matko, jak tam pieknie!
          • maria421 Wtorek 02.07.19, 08:02
            Zdaje sie ze upaly definitywnie sie skonczyly i wrocila umiarkowana temperatura, ktora ma sie utrzymac przez jakis czas.

            Ewa, ciesze sie ze jestes zadowolona z wakacji w Limone, bylam na 100% pewna ze Ci sie spodoba, nie znam nikogo komu by sie tam nie podobalo. Ja jestem zakochana w Limone juz od 30 lat.

            Tym , ktorzy nie znaja, posylam na zachete :

            www.youtube.com/watch?v=RCj-Rrjhkg0
            • jutka1 Re: Wtorek 02.07.19, 08:38
              Tutaj też upały odpuściły. Miłe 20-22 C, słońce, sucho.
              Wczoraj od popołudnia do nocy - burze. Pierwsza z gradem i to największym, jaki w życiu widziałam - 5-6 cm średnicy. Do tego wichura, a grad walił po oknach i bałam sie, żeby mi szyb nie powybijał. Huk, wycie wiatru, latające przedmioty. Nie do wiary.

              W pracy też burze, pioruny i huragany. Szefostwo sabotujące własny projekt. :-/
              Chyba zacznę się rozglądać za czymś innym, bo już mam po kokardkę. :-(

              Niom. Tak to.

              Miłego dnia :-)))


              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              *
              • kan_z_oz Re: Wtorek 02.07.19, 11:22
                Szkoda Ewa, że nie chce ci się wklejać zdjęć. Zernęłam i wygląda uroczo. Nie to samo co własne fotki ale zawsze coś.
                U mnie sezon turystyczny w pełni. Miasteczko oblężone. Nie ma szans na znalezienie parkingu. Myślałam nawet aby się zatrzymać i coś pstyryknąć ale gdzie tam. Wszędzie samochody i tłumy.
                Co roku coraz większe zresztą.

                W pracy; albo ludzie na wakacjch i prace różne oraz dziwne lub miejsca na wynajem pękające w szwach. Mam dwa airb&b i zaczynam się dwoić oraz troić aby wydołać. Jedno było kiedyś zupełnie zapuszczone bo własiciele pracują w pełnym wymiarze. Zostawili mi prawie zupełnie wolna rękę.

                Ząb dał mi porządnie w kość przez ostanie 10 dni. Wczoraj dopiero została założona koronka i okupiłam to następną zupełnie bezsenną nocą. Rano byłam na pilocie automatycznym, walcząc aby dokończyć i wrócic do domu. Popołudniu nareszcie widoczna poprawa. Brałam pod uwagę usunięcie i wstawienie impalnta w nocy.

                W poniedziałek ekipa zaczyna usuwanie ścian w środku chałupy. Będą zaczynać o 7mej rano aż do zakończenia.

                Pinacolada na wybrzeżu bardzo dobrze by mi zrobiła. Wciąż można się wykąpać bo w sumie woda w miarę i temperatury też. Marzy mi się emerytura...haha

                --
                Kan_z_oz
                • xurek Re: Wtorek 02.07.19, 12:43
                  tez spojrzalam na to Limone i ladnie wyglada i tez mysle ze szkoda, ze nie chcesz wklejac zdjec. Jezeli chcesz zebym Ci pomogla to przyslil mi zdjecia na maila, to je wkleje na forum. Fajnie, ze urlop wam sie mimu upalow udal.

                  Kan, Ty w Twoim domu wywalasz sciany? Co chcesz zmienic?

                  Tutaj pierwszy dzien bez upalow i ponoc dopiero w piatek ma byc znowu +30. Chcielismy w niedziele wejsc pieszo na zamek, bo jest otwarty i chyba nawet jest jakis koncert, ale teraz powaznie (na serio) sie zastanawiamy, czy nie zamowic sobie taksowki :) :) :). Na dol mozemy zejsc pod parasolami, ale wchodzic w ponad 30 to ja nie mam najmniejszego zamiaru.

                  W ogrodzie trawa mimo podlewania miejscami zupelnie wypalona.

                  --
                  czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
                  • roseanne Re: Wtorek 02.07.19, 14:30
                    Mam zapowiedziane, ze w weekend fete du Zurich, ze sztucznymi ogniami etc, lubie
                    Wszystkie kanadyjskie mnie omina...
                    Pogoda uroczo przyjazna w Warszawie, wieczorem troche popadalo, ale drzewa nadal przywiedniete i nieszczesliwe

                    Musze sobie postawic znow bana na straczkowe i ograniczyc miesa, mimo uwazania dna sie odzywa.
                    No, ale jak sezon na bob, tani, mlody swiezy i nie z mrozonki, to takie konsekwencje

                    Od jutro sery i jajka przez tydzien, wroci do normy

                    --
                    co bylo to bylo
                    co moze byc jest
                    a bedzie to co bedzie
                    • ewa553 Re: Wtorek 02.07.19, 15:00
                      Dziwne, dokonalam przed rose dlugi wpis wyjasnioajacy i po "wyslaniu" go dostalam meldunek, ze jak tylko zostanie sprawdzony, to bedzie umieszczony. No i nic, nie ma go. Co z tym zrobic, Szanowna Redakcjo??
                    • xurek Re: Wtorek 02.07.19, 16:29
                      prawda, bedzie Züri Fäsch :). My niestety mamy juz inne plany, wiec nas ominie. Jak dlugo bedziesz jeszcze w CH? Musimy znalezc jakis wspolny termin :)


                      --
                      czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
                      • ania_2000 Re: Wtorek 02.07.19, 18:54
                        Wczoraj u nas byla burza! ale taka fest - z gradobiciem, i urwaniem chmury. Akurat weszlam z pracy do domu, zdazylam tylko z krzesel na patio zerwac poduchy przed pierwszymi kroplami. Lalo przez godzine, ale bardzo dobrze - wszystko sie porzadnie podlalo.

                        Mario - twoj link sie u mnie nie otwieral, ale obejrzalam sobie Limone z google - i musze powiedziec, ze sie prawie zakochalam! jak tam cudnie. No wielka szkoda, ze Ewa nie chwali sie zdjeciami.. chlip chlip..

                        W sprawie pogody - chwilowe ochlodzenie, ale lato wraca w czwartek, na 4 lipca - u nas jest wtedy Independance day - strzelanie ogni i festival bluesowy nad rzeka. Zapowiadaja piekny sloneczny weekend.

                        BTW - co wy z tym bobem. To jakis przysmak?;) nie bardzo znam. Jadlam go moze raz ( i ile pamietam) i nie bardzo mi smakowal. moze to nie byl bob haha.
                        • ewa553 Re: Wtorek 02.07.19, 19:58
                          no nie! Dlugi wpis ktory przez jakiegos anonimowego moderatora zostal pozarty, wyjasnial Wam, ze nie jestem leniwa, tylko nie robie zdjec. Aparatu nie chce mi sie nosic, a smartphonem sa marne zdjecia, ktore nie oddaja piekna tego miejsca.
                          Jak Mi Maryska opowiadala jak tam pieknie, to sluchalam z niejaka rfezerwa, a teraz rozumiem ze kocha to miejsce. Do tego - jak na takie wspanialosci, jest to stosunkowo niedaleko ode mnie, bo 750 km. Poza ostatnimi 80 km wzdluz jeziora, caly czas autostrada. Z przerwami na jedzenie i siku jechalysmy tak tam jak i spowrotem po 10 godzin. Gdyby nie opor Eddy, to jezdzilabym tam teraz co roku... Wlasnie otwarlam sobie buteleczke Limoncello (Crema) co mi jakis czas bedzie przypominac smak tamtejszego powietrza..
                          • minniemouse Re: Wtorek 03.07.19, 03:13
                            Ewa, zalezy jaki masz smartfon.
                            jak nie chcesz nosic aparatu foto to moze zainwestuj w tanszy Huawei albo Samsung S9 - one robia ladne zdjecia.
                            kolezanka ma samsung i jest b. zadowolona
                          • maria421 Re: Wtorek 03.07.19, 08:43
                            Ja tez robie bardzo malo zdjec, bo zeby zrobic zdjecie powinnam najpierw zdjac sloneczne okulary i zalozyc te do czytania, ale mi sie nie chce. Wiec jak juz robie zdjecia komorka, to nawet nie wiem co mi sie do kadru zmiesci, potem obrabiam:-)

                            My w Limone mamy swoje rytualy. Po przyjezdzie, zakwaterowaniu sie w hotelu i lekkim odswiezeniu sie po podrozy, idziemy do miasteczka zeby sprawdzic co sie zmienilo. Wedlug mojej corki w Limone nic nie ma prawa sie zmieniac, w maju sie zloscila na schody ruchome zainstalowane tam, gdzie zawsze byly szerokie schody marmurowe. Ewa, to jest prawie na wprost drogi ktora schodzilas z Twojego hotelu do glownej ulicy i lacza via IV Novembre z Lungolago. Po drodze rzcamy okiem na ciuchy wystawione w Magazzini Horstmann i stwierdzamy ze niektore wisza tam od 30 lat:-) Potem , z Lungolago schodzimy na plaze, koniecznie puscic pare "kaczek" na wode. Dochodzimy plaza do parkingu, dalej do miasteczka (Oscar Beni tez ma niektore buty te same od 30 lat) , konczymy spacer w jednym z 2 barow nad samym jeziorem i pijemy, tradycyjnie, crodino. Potem wracamy do hotelu, bo juz czas na kolacje.

                            Dawniej robilismy mase zakupow w Limone- buty, torby, ciuchy, teraz juz nie. Zakupy spozywcze robimy zawsze w drodze powrotnej z Verony, w Riva del Garda (czy jest to jeszcze Arco?), w supermercato Regina.

                            Pare dni w roku w Limone sul Garda to jest to co mi lekarz przepisal :-)

                            Poza tym jest piekna pogoda, temperatura umiarkowana, po poludniu ide na kawe w ogrodku do znajomej.

                            Milego dnia :-)


                            • roseanne Re: Wtorek 03.07.19, 09:46
                              Bardzo sympatyczny rytual

                              Tu, w porownaniu do Pl, a zwlaszcza stolicy , piekna soczysta zielen. Jakies poziomkowate owoce zauwazylam wsrod traw, tylko bardziej kuliste niz kropelkowe, podejrzewam, ze nie do konsumpcji

                              Co do planow- ten weekend, do przyszlego czwartku tutaj, wiec spokojnie kawa, lunch, kolacja do uzgodnienia, nr kanadyjski na sms lub email bez zmian
                              Potem Londyn, piatek do poniedzialku wlacznie,
                              Do Warszawy i po weselu do domu wylatuje 25 lipca
                              M sugeruje Como lub Milano w tzw miedzyczasie, ale nic nie ustalilismy - strojnis potrzebuje "wygladnych" spodni na ten slub

                              10go podobno ide do opery, nie wiem jeszcze na co, ale bilety kupione miesiac temu

                              --
                              co bylo to bylo
                              co moze byc jest
                              a bedzie to co bedzie
                              • roseanne zdjecia telefonem 03.07.19, 09:50
                                Z mojego sony jestem zadowolona, chyba, ze chodzi o architekture i chce elementy zdobnicze, detale, albo kwiaty, ptaki- wtedy aparat, woze ze soba, sam mi sie czasami wlacza w plecaku, bo nie ma futeralu
                                Czesto bywa, ze naladuje baterie, dotre do celu wycieczki a aparat martwy.
                                W czasie chrzcin bratanka tylko telefo, i nie tylko moj, byl w uzyciu i wszyscy zadowoleni


                                --
                                co bylo to bylo
                                co moze byc jest
                                a bedzie to co bedzie
                              • kan_z_oz Re: Wtorek 03.07.19, 10:07
                                Dziewczyny relax. Wszystkie zdjęcia wlepiam z komórki bez marki. Kamera leży bo nie chce mi się taszczyć. Zdjecia wychodzą na ogół, oprócz księżyca. Dodatkowe wyjśnienia niepotrzebne.

                                Xurku, wywalam kilka ścian; przy oficjalnym wejściu do chałupy gdzie istnieje obecnie coś między wejściem a małym pomieszczeniem. Poszerzam wejście do głównej części, gdzie będzie 1200mm wejście do sufitu zamiast wejścia z drzwami, które wylecą w kosmos.

                                Wywalę ścianę między sypialniami i częścią otwarta chałupy.

                                Ma to być tylko mała renowacja, która była w planach od zawsze. Po tym osądzimy oświetlenie części głównych. Istnieje możliwość podniesinia dachu i zagospodarowania strychu na pokój/schowek. Chałupa jest na tyle solidna, że mogę wybudować na tym strychu co mi się tylko podoba.

                                --
                                Kan_z_oz
                                • xurek Re: Wtorek 04.07.19, 11:17
                                  zrob koniecznie zdjecia, ja uwielbiam przebudowy :). Sciany miedzy sypialniami a livingiem pojda precz? Znaczy powstanie jedno wielkie pomieszczenie "do wszystkiego"?

                                  --
                                  czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
                            • xurek Re: Wtorek 04.07.19, 11:18
                              rytual wsplanialy, Limone przyzje sie blizej i zastanowie nad wizyta :)

                              --
                              czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
    • jutka1 Środa 03.07.19, 11:54
      Pogoda bardzo przyjemna - 20 C, słońce, lekki wiatr. Spacer "w pola" i do sklepiku był czystą przyjemnością.

      Po wczorajszym koszmarze pracowym, kiedy rozważałam szukanie innej roboty, wstałam dzisiaj tak mentalnie i "mózgowo" obolała, że postanowiłam, że dzisiaj "pinkolę-nie robię". Tylko jeśli do mnie ktoś się zgłosi z czymś pilnym na dzisiaj, a jeśli może poczekać do jutra - poczeka. Muszę sobie mózg oczyścić, bo trochę za dużo się na mnie ostatnio zwaliło zawodowo.

      Co do zdjęć, to od kiedy mi we włamaniu ukradli aparat, robię tylko telefonem, i wychodzą zupełnie nieźle. Samsung Galaxy sprzed chyba 4 lat, i spoko.

      Rose, intensywne lato masz. :-)

      Limone mnie też zachwyciło, rytuał Marysi również. Nad ubraniami i butami tymi samymi od 30 lat się obśmiałam. W sumie słodkie to. :-)

      Miłego dnia :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • kan_z_oz Re: Środa 04.07.19, 10:25
        Czytam Rose rozkład wakacji i fajnie ale też intensywnie. Będziesz pewnie potrzebowała odpoczynku po...haha

        Poza tym spokój. Dwa produkty Pana męża rosną jak oszale pomimo, że robi absolutne minimum.
        Dwa produkty firmy, która go wwaliła 7 miesiecy temu rosną jak głupie. Pan mąż będąc już w następnej, gdzie wszyscy są zachwyceni wynikami sprzedarzy może pchać dalej tylko po co?Dużo krótszych dni, bo po co pchać pod górę.

        U mnie jakoś podobnie tylko na znacznie mniejszą skalę.

        Spojrzałam na wakacyjne plany. Nie chce mi się jechać nigdzie. Trochę mnie niepokoi. Czy jest jakieś naprawdę tak atrakcyjne miejsce gdzie natychmiast zaklepie?? czy też brakuje mi ostatnio energii, inicjatywy lub wyobraźni.


        --
        Kan_z_oz
      • xurek Re: Środa 04.07.19, 11:20
        tez robie samsungiem a aparat lezy. Aparatowe wciaz sa lepsze, ale roznice widac dopiero w wielkich formatach (100 cm x 70 cm), ktore rzadko do czegos sa potrzebne. Poza tym Samsung rulez :).

        Wspolczuje zawieruchy w robocie, ja tez czesto mam ochote wszstkim walnac, ale jak trzezwo ocenie alternatywy to przewaznie nabieram do statusu quo bardziej pozytywnego nastawienia :)

        --
        czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka