Dodaj do ulubionych

Kanowej rozważania oraz dylematy, jak również inny

13.07.19, 00:54
innych Forumowiczów.

Lubię sobie popinkolić od czasu do czasu. Aby nie zatruwać Pierduł oraz innych wątków. Wątek gdzie się myśli luźno toczą.


--
Kan_z_oz
Edytor zaawansowany
  • kan_z_oz 13.07.19, 01:39
    Przypomniał mi się Pan, który był prezydentem stowarzyszenia polsko-zambazijskiego (Zambazii - nazwa celowo zmieniona, pewnego kraju afrykańskiego aby nie ujawnić osoby). Stanowisku predydenta podlegały stanowiska sekretarza oraz skarbnika jak również wszyscy członkowie.

    Niby nic nowego ani dziwnego. Po pół godzinnej towarzysko-jakiejś innej rozmowie, ktoś w końcu znudziony spytał o liczebność tego egzotycznego zrzeszenia.?
    -Dwóch; ja i mój kolega.

    Unikalność, odmienność, wybicie się, wyróżnienie, każdy od każdego jako główny motor napędowy całej naszej kultury i cywilizacji.
    W gronie 7 miliardów konkurencja ostra. Jest potrzeba na wynajdowanie nowych sportów, akcji, przedsięwzięć, tytułów, konkurencji gdzie można dać sobie palmę zwycięstwa lub pierszeństwa.

    Plucie do celu z balkonu pierwszego piętra peskami słonecznika na łysinę stojącego poniżej właściciela biznesu. Oj, zebrałam lanie za tą działalność oraz burę za zaangażowanie koleżanki i jej balkonu. Odkryłam tą konkurecję przez przypadek w trakcie długiego i nudnego lata w mieście, gdzie większość wyjechała lub robiła coś atrakcyjnego oprócz nas.

    No właśnie; jak wejście na górę Everest.
    Wydaję mi się ,że obecnie istnieją już podgrupy bo samo wejście mało imponujące. Wejście po 60+. Wejście i zejście z utraceniem tylko jednej kończyny lub palca. Po zawale serca lub z ciężką astmą.
    Wejście w celu usunięcia śmieci czyli 11 ton odpadów po innych wchodzących oraz czterech trupów.
    Ciekawa jestem kto wynajdzie wejście aby zebrać wszystkie odchody ludzkie, które pewnie też już zaczynają wychodzić, czy też pozostaną jako pomnik ludzkiej wytrwałości i dominacji, jaką z całą pewnością jest wypróżnienie się przy -30C na zewnątrz.

    Ostatnia podgrupa tych co na górze zostali, bohaterów którzy zginęli - najbardziej ekskluzywny klub wszystkich klubów.
    Proszę mnie źle nie zrozumieć ale dlaczego facio, który zginął na górze w ramach uprawianej rekreacji jest bohaterem większym od tego którego cyknął samochód na przejściu dla pieszych??

    Wiem, wiem są tomy na temat jak szli pod górę oraz z góry. Pod wiatr i z wiatrem w zamieci. Doświadczenie zaiste chyba tylko możliwe do odbioru na Syberii po długiej nocnej popijawie, gdzie komuś nagle wpadłoby do głowy aby wybrać w stanie ciężkiej nieważkości na przechadzkę po lesie.
    cdn


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 13.07.19, 02:36
    Spanie z bezdomnymi.
    Praktykowane jako konieczne do wykonania przez każdego szefa wielkiej firmy. Ta nowo powstała dyscyplina została dopracowana już do perfekcji. W okresie przygotowawczym czyli w trakcie zakupu najlepszych puchowych śpiworów, pianek izolacyjnych, odpowiedniego ubrania ćwiczone jest spanie na dywanie własnej sypialni.

    W trakcie zbierane są pieniądze od innych pracowników, które szef ma za zadanie zrównoważyć. Bardzo jest to sprawiedliwe i twórcze. Powiedzmy, że zebrana kwota 5000 tysięcy z całej firmy, gdzie jest oczekiwane aby indywidualnie dać co najmniej 100 lub się skompromitować jest przez szefa zarabiającego 20 milionów tylko w bonusach zrównoważona.

    Przy takiej matematyce od razu widać dlaczego zamożny jest bogaty a biedny jest biedny i takim pozostanie.

    Ilość miejsc do spania jest ściśle limitowana. Oprócz paru wyselekcjonowanych bezdomnych jest możliowść spania dla paru pupilków firmowych podyktowana gorliwością awansu oraz szefa aprobatą na dzielenie przestrzeni w bliskim kontakcie.
    Nie czarujmy się. Nie z każdym da się spać oraz chce się spać.

    Okres rekonwalescencji może trwać miesiąc + i zawierać sesje fizjoterapeutyczne, pobyty w hotelach pięcio -gwiazdkowych tudzież wzięcia urlopu w celu usunięcia stresu emocjonalnego z doświadczenia.

    Nie wiem, czy ktoś kiedykolwiek spytał bezdomnych co myślą w temacie?

    Spodziewam się, że są olśnieni, że ktoś mając tyle kasy ile Everest lodu, dzieli z nimi asfalt. Myślę, że marzą i czekają z utęsknieniem na tą noc tak samo jak każdy głodny czekałby na współtowarzysza, który podzieliłby z nim dzień bez żarcia.

    Ja też wiem jak to jest spać na asfalcie. Doświadczyłam, byłem, leżałem, zrobiłem swoją część dla dobra całej ludzkości a teraz możemy wrócić już do normy. Ja do swojej firmy a ty na swoją ławkę.

    Alternatywa??? Jaka alternatywa!!! Układ jest stały i ustalony. Są Ci co mają, Ci którzy mają nadzieję, że może będą mieli, Ci którym sie wydaje, że mają oraz ci co mają guzik bo tyle mieli, i tyle będą też w przyszłości posiadali.
    Układu nie można zburzyć bo zginęłaby ta dyscyplina sportu i nastałby komunizm.


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 13.07.19, 04:41
    Strzelający do tłumu w obronie praw wieloryba to alt-left.
    Strzelający do tłumu na wszelki wypadek aby wyeliminować tych, którzy mogliby strzelać do wieloryba to alt-right.
    Oczywiście w każdym przypadku strzelający musi być biały i chrześcijanin bo inaczej to terorryzm, o którym ten wątek nie jest.

    Obydwa alt są oczywiście mniejszościami. Problem przez lata był więc tylko teoretyczny. Obecnie już nie.
    Co obecnie jest mniejszością a co jest większością.??

    W obliczu nauk chrześciajńskich nie jestem pewna czy dawne 50% + dalej jest równe większości?
    Przykłady ? Proszę bardzo...chrześcijanie praktykujący u mnie są mniejszością (liczby z Urzędu Statystycznego). Kraj jest chrześcijański bo ci którzy nic nie praktykują, nie wiadomo też dokładnie w co wierzą też się uważają za chrześcijan.

    Istnieje obecnie tutaj debata czy należy bronić praw mniejszości religijnej z którą identyfikuje się wiekszość populacji tego kraju, która z koleji nie zgadza się poglądami wyznawanymi przez tą mniejszość.

    Ta większość zresztą zgadza się z innymi mniejszościami religijnymi, z innymi urgupowaniami etnicznymi, gejowskimi czyli z grupami które z koleji nie zawsze się ze sobą zgadzają, które z koleji sa chronione prawnie.
    Znowu, ta większość też nie zgadza się z częścią ugrupowań alt-right, które pod sztandarem organizacji i zrzeszeń też cieszą się ochrona prawną.

    Nadawać kolejne prawa każdemu kto chce? lub głośniej krzyczy?

    Konsekwencje wychodzą bardzo dziwne.
    Mamy sportowca, który będąc nawróconym na prawidłową drogę nowym wyznawcą sądzi się ze stowarzyszeniem rugby o anulowanie jego kontraktu. Warunki tego podpisanego kontraktu które zresztą naruszył powołując się na wyznawanie wolności religijnej.

    Oświadczył i napisał oraz odmówił wymazać; "wszyscy pijący, cudzołożący oraz homoseksualiści o ile się nie nawrócą trafią do piekła."

    Mnie rozśmieszył, bo zawsze wyglądał na mózg o wielkości ziarnka maku. Ogólnie - śmiać się czy płakać. Głównie, że naprawdę w to wierzy czy też życzyć aby jak najszybciej dostał się do tego nieba w ramach wyznaniowej wolności, i najlepiej już dzisiaj.

    Oczywiście nie będąc zrzeszona nie mogę złożyć mu życzeń dostania się do nieba jak najszybciej bez wizyty policji pod pretekstem straszenia go śmiercią, które jest nielegalne ale z moimi wyznaniami religijnymi bardzo w zgodzie.
    Gdzie jest moja wolność wyznaniowa??? Uważam się za mniejszość i też chcę praw.

    Niemniej, urazy glowy w footbolu mogą być ciężkie. Ekcesy, wybryki bywały przeróżne i do tej pory dotyczyły seksu, narkotyków, hazardu, picia, spania z żonami kolegów. Nie wiem, może stowarzyszenie usunęło go dla jego własnego dobra, bo sobie wyobrażam jego nagłą popularność kaznodzieji wśród 'takich' kolegów.

    Może rzeczywiście należy się i dołączyć do jakiejś grupy? Święto ziemi przez godzinę raz na rok? Brzmi dobrze. Będę mogła dostać fundusze jak sie wpakuję w jakiś pasztet na obronę prawną. Godzina dla ziemi gówno zrobi, tak jak i gaszenie światła ale cały hype wokół, drukowanie bibuły, agitacja i poczucie, że się jednak coś dzieje. Kiedyś było tutaj zbieranie śmieci. Oczywiście zbieranie śmieci to mam na codzień. Niemniej wiadmo, że nie nie chodzi o zbieranie śmieci w akcjach zbierania śmieci tylko z kim się je zbiera oraz pod jakim sztandarem.
    Zbieranie bez sztandaru to jak łażenie po górach, które nie są ani Everestem, ani jakimś tysięcznikiem na którym nikt nie zginął. I nie czarujmy się - nikt śmieci nie chce zbierać bo od tego są zbieracze a nie ludzie.

    Jest oczywście możliwość sztandaru alt-right, bo proste, szybkie i sukces gwarantowany nie mylić z byciem lubianym.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 13.07.19, 04:48
    nie BRONBOZE Kanie juz ty nie dolaczaj do zadnej grupy, ty stworz swoja!
    btw ja tam mam ochote zbierac smieci, np z plazy, ale mi sie nie chce :>

    mam i ja swoje przemyslenia ale nikt ich nie chce sluchac, lol

    Minnie
  • kan_z_oz 18.07.19, 03:24
    Mając swoje własne skręcenie sympatyzujące z lewicą oczywiście zawsze wyszukuje wszystko co źle robi prawica.
    Niemniej bardzo mnie śmieszy obecna moda "przyklejania się ludzi" do różnych monumentów, obiektów, dróg, mostów, przejść, urządzeń. Jestem niezmiernie ciekawa jak rodzaj kleju stosują? Przykleją się gołym ciałem? czy też poprzez ubrania?

    Czy w takim razie nie łatwiej rozbierać takich osobników? niż próbować te ubrania odklejać.
    Naruszanie godności gdy się komuś zdziera ubranie? Nie oszukujmy sie - jest mało godności gdy się jest przyklejonym do czegoś na amen i nagle jest potrzeba wyjścia do ubikacji.

    Oczywiście jest też kwestia czy ten klej jest ekologiczny? i nie daj panie boże dobry dla zdrowia, skóry???Inaczej to przyklejanie się na znak protestu przeciwko niszczeniu natury produktem będacym produktem tych zniszczeń, to pokojowe protesty polegające na wielkiej bijatyce.

    Czy nie lepiej zostawiać tych wszystkich przyklejonych czy przykutych jako tymczasowa dekoracja, ustawiajac znaki - dzisiaj droga zamknięta z powodu przyklejonych lub robić objazdy tak jak się robi wokół robót drogowych. Mogą powstać nowe znaki drogowe - uwaga na jelenie i przyklejonych.

    Natura jest oczywiście też bardzo głęboko wdzięczna za działalność. Jak można uratować ginącą populacje misia koali - należy się przykleić do drzewa na którym misio mieszka, w celu zwrócenia uwagi wszystkich, że misio potrzebuje drzew do zamieszkania co jest nowo-odkrytym faktem naukowym poprzednio nikomu nie znanym.

    Po takim przyklejeniu u ludzi następuje przypływ nowej wiedzy i świadomości - średnio na 5 minut po czym wchodzimy znowu w fazę błogiej ignorancji czyli zapomnienia aż do następnego przyklejenia.

    U wielu osób jest to nazywane demencją i nie wiem dlaczego skoro cierpi na takie zapominanie znakomita większość całej populacji ludzkiej. Kto może pamiętać takiego misi gdy ma obciążony mózg pamiętaniem 20 kombinacji numerowych, gdzie nie wolno używać takich jak: 123456, abcdef lub imię i data urodzenia. (technologia to następny dłuuuugi temat. Nawet nie chcę zaczynać).

    U mnie na ulicy trwały ciche protesty i bojkoty przeciwko usunięciu jednego drzewa. Było to bardzo ciekawe do obserwowowania. Przyjeżdżała ekipa zamówiona przez urząd i się okazywało, że są zaparkowane samochody po tym drzewem. Ekipa się pakowała, wyjeżdżała i wracała w późniejszych godzinach...nici...był zawsze ustawiony jakiś samochód dyżurny.

    Którymś razem ekipa wróciła i drzewo wycięła zakurzając samochód dyżurny trocinami. Nikt nie złożył skargi, nikt nie narzekał, nikt o drzewie już ani słowa, co potwierdza moją tezę, że w 5 minut po wycięciu zapomiano nawet nie zwrócono uwagi na fakt pobrudzenia samochodu, co w normalnej sytuacji skończyłoby się tutaj awanturą z urzędem i oficjalnym umyciem samochodu na koszt podatnika.


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 18.07.19, 04:32
    Jest pierwszy, jedyny, nasz rodem z Tasmanii protest. Para misjonarzy chrześcijańskich sądząca się z tutejszą skarbówką o płacenie podatków.

    Narusza ten brutalny akt ich wiarę. Ściślej mówiąc pierwsze przykazanie i tym samy nauczania z Biblii.

    "Transferring our allegiance from God to the Commonwealth would mean rebelling against God and therefore breaking the first commandment."

    "As we reject God, the curses upon us become greater, but if we return to God's teachings there will be healing," Ms Beerepoot said.

    "We rely on the blessings we receive from God which we give to him and not to an outside entity such as the tax office."

    Nawet nie macie pojęcia jak bardzo bym kibicowała aby para sprawę wygrała. Tak - zgadzam się.
    Wyrażanie poparcia dla skarbówki jest aktem zaniechania wiary w Boga i tym samym sprowadzenia sobie na głowę wielkich klopotów: susza, powodzie, szarńcza. U mnie pszczoły przestały produkować miód. Mam odpowiedź - podatki...haha

    Wiecie co; Biblia powinna być drukowana z wielkim napisem na okładce ostrzegającym, że pewnej części populacji zrobi nieowracalne szkody w mózgu.

    Uwaga; czytający czyta na własną odpowiedzialność. Treść zawarta najprawdopodobniej u rozsądnych i mądrych ludzi wzbudzi głębokie refleksje, i napełni ich wiarą u głupców natomiast spowoduje nieowracalne zmiany polegające na wynalezieniu rzeczy z którymi autor nie ma nic wspólnego.
    Podpisane - Bóg.

    Przez lata widziałam różne rzeczy, które ludzie w Biblii wyczytali. Fragment nauczań Jezusa, gdzie jest opisane jak rolnik sieje ziarno. Rzuca ziarno na glebę. Część wschodzi gdy ma odpowiedznie warunki, część nie wschodzi bo nie ma.

    Głębia tego fragmentu wydobyta przed laty z usłyszanego kazania - wśród ziarna mogą być plewy. Może byc ziarno, które nie jest zdatne.

    Morał??? Chrześcijanie praktykujący bądźcie ostrożni gdy wybieracie partnera życiowego, który nie będąc praktykujacym chrześcijaninem może zmienić wasze poglądy. Może być jak te plewy gdzie rzucone na glebę nic nie dadzą...to Jezus miał na myśli.

    Mnie to przypomina jakimś cudem lata szkolne, gdy na lekcjach języka polskiego nauczycielka się pytała co autor miał na myśli. Jakaś życzliwa dusza mi popowiedziała, żebym się nie siliła na żadną oryginalność, bo istnieje lektura w której jest napisane co autor miał na myśli i sama czytając poezje czy prozę w życiu nie wpadnę. Zostało komisyjnie ustalone co emigracyjnie nieobecni autorzy umierający na "suchoty" mieli na myśli w momentach "natchnienia" literackiego i te opracowanie wiedza lepiej niż sami autorzy.

    To samo z Biblią. To samo z Jezusem. Rolnik robi selekcje ziarna przed siewem - fakt. Odrzuca, czarne, grube, chude, krzywe, małe, suche i wybiera tylko to najładniejsze aby wzeszło. Tak samo należy robić z ludźmi...haha.

    Był już taki pomysł tylko nie Jezusa a Hitlera. Nie jestem pewny czy ten ostatni wziął go też z Biblii ale nie byłabym zdziwiona.

    Czekam na moment gdy ktoś wpadnie na fragment budowania ołtarzy z drzewa akacjowego, na którym należy składać ofiary z krowy, owcy i kozy. Nie pamiętam z jaką częstotliwością ale przynajmniej raz na miesiąc się wydaje bardzo rozsądne.

    Para sprawę przegrała. Na dzień dzisiejszy sądzić można się z Bogiem. Targować z diabłem. Płacenie podatków byłoby rzeczywiście ciekawe w ramach ochrony religijnej wolności gdzie widzę naprawdę możliwość gdzie wszyscy zgodnie staliby się praktykującymi chrześcijanami wobec wizji bycia wyłączonymi z obiegu podatkowego.

    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 18.07.19, 07:04
    "Wracaj tam skąd przybyłeś".

    Bardzo lubię ten frazes. Jeszcze lepiej gdy słyszę u ust 20letniego człowieka w kierunku kogoś powiedzmy w wieku dojrzałym.
    -Ty wracaj skąd przybyłeś - od razu mi się ciśnie na usta.
    -Ale ja się tutaj urodziłem.
    -A ile masz lat? bo ten Pan mieszka tutaj od 40-tu.

    No tak, powrót do kanału spermowego byłby nieco trudny ale oj, boy nawet nie wiecie jak bardzo sobie bym życzyła aby był możliwy w przypadku każdego kto używa tego hasełka.

    Chociaż szczerze mówiąc wolałabym aby przez jakiś okres czasu będąc całkowicie świadomym mógł się zobaczyć w stadium zygoty w pierwszych dniach. Dałabym absolutnie dużo aby zobaczyć minę swojej własnej unikalności, wyjątkowości, niepowtarzalności dzielonej z innymi zygotami;
    żaby, ptaka, węża...o człowiek...wyjątkowy przypadek patrioty-idioty czyli specjalny twór narodowościowca.

    Twór mając nieograniczone pole do popisu w obecnych czasach się szerzący z predkością lantany i powoju u mnie.
    Czekam na relacje z przedszkoli gdzie każdy 5cio latek będzie w ramach uprawiania swoich wolności obywatelskich mógł użyć ten frazes, gdy zostanie zmuszony w skonsumowania nie lubianych warzyw na drugie śniadanie.

    Może posunąć się dalej? Precz z tymi warzywami. Niech wracają skąd przybyły. Karofle, przepraszam ziemniaki do Ameryki Południowej. Nie czarujmy się są i zawsze były podejrzane. Nie dość, że ludzi tuczą to jeszcze uzależniają. Weźmy takie frytki. Człowiek sięgnie po jeden kawałek i fruuu, całe opakowanie nagle jest zżarte bez wiedzy, poza kontrolą.

    Młode ziemniaczki z koperkiem i zsiadłym mlekiem...o boże...toż to pedofilia aby zjadać tak młode i kuszące wszystkie ludzkie zmysły potrawy. Ktoś musi się temu przyjrzeć.

    A na serio. To Aborygeni mają tutaj ubaw z całą pewnością słuchając tych wszystkich "wracaj skąd przybyłeś", myśląc zapewne tak - wszyscy najlepiej wracajcie skąd przybyliście to może wreszcie nastanie tutaj spokój. I nie, 26 stycznia, dzień oficjalnej kolonizacji tego kraju nie jest naszym świętem narodzin nowej cywilizacji tylko upadku naszej. Świętowanie dla jednych i żałoba dla innych i w końcu byłoby miło przestać być zmuszanymi do radosnej celebracji w ramach integracji.

    Czekam też na moment gdy nakaz powrotu skąd przybyłeś zacznie padać w kierunku tych, których rodzice, dziadkowie i pra-dziadkowie się tutaj nie urodzili. To byłoby bardzo zabawne i wylądało pewnie tak;

    -Dzień dobry, wracaj skąd przybyłeś.
    -Dzień dobry i Ty też wracaj skąd przybyłeś.

    Na dużą skalę byłoby;

    -drodzy parafianie witajcie na mszy i wracajcie skąd przybyliście. Nie teraz, po mszy.
    oraz
    -witajcie w Parlamencie i wracajcie skąd przybyliście...i to już mamy gdzie niegdzie. Teraz należy metodą odwrotnej psychologii wprowadzić w każde inne miejsce życia, zwyczaje, rozmowy i powitania.



    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 18.07.19, 07:28
    🤣🤣🤣
    love it 👍
  • kan_z_oz 18.07.19, 08:46
    Też kocham.
    Swoją drogą to ciekawe jak to alt-right się tutaj usadowiło. Czuję się mimo wszystko bardzo blisko związana bo obserwowałam rozwój od niemowlęcia czyli początków.
    Powstanie kościoła z bardzo obskurnych początków, gdzie stała jeszcze dosyć mała budka, która następnie zaczęła rosnąć i się upiekszać w szybkim tempie.

    Zaczęły się dziać cuda, gdzie mlodzież lokalna została wchlonięta bo zamiast ambony wstawiono scenę, zamiast chóru zespół oraz głośniki. Zaczęły się śpiewy i mnóstwo talenu.
    Wszystko pięknie.

    Pierwszy zgrzyt się zaczął gdy w pierszym roku programu telewizyjnego, konkursu na talent wygrał członek tej kongregacji. Drugi zgrzyt sie zaczął gdy w drugim roku tego samego konkursu wygrał następny członek tej samej kongergacji.
    Nastepny zgrzyt powstał gdy w trzecim roku znowu konkurs otwarty dla wszystkich wygrał kolejny czlonek tego samego kościoła.

    Powstało pytanie; po co komu taki konkurs gdzie i tak wiadmo, kto wygra. Z tej sceny wszyscy mieli powiedziane na kogo głosować oraz, że należy głosować włączając ludzi z zagranicy tego samego odłamu oraz pokrewnych.

    Na koniec cud okazał sie nie cudem tylko dosyć niemałym przekrętem i przestano przyjmować do konkursu członków tego kościoła.

    Po co o tym mówię??? Bo ten sportowiec, podobnie jak to kazanie o rolniku pochodzą z tego samego miejsca. Nie ustaliłam skąd pochodz ta nowo-nawrócona para z Tasmanii ale myślę, że jakby pogrzebał to też jakoś koło tej nowej wiary wypadnie.

    I tutaj znowu uwaga; nasz nowy PM jest aktywnym członiek tego kościoła, który doświadczył też cudu wyborczego czyli wygrania wyborów gdzie z pewnością miał przegrać.

    Bardzo też ten obecny PM jest lubiany przez Pana z pomarańczową czupryną. Wedle tego co sportowiec według swoich nalepszych chęci zamieścił w celu uratowania wszystkich grzeszników - lista jest dosyć długa; zlodzieje, pijący, klnący, zabijający, cudzołożący, kłamiący bójcie się "dzień sądny " nadchodzi.

    Mam pytanie - czy ja mogę zostać w piekle czyli zostać tutaj i obejrzeć tylko jak wszyscy godni pójdą do nieba?? czy może się ktoś zrozumieć, że ja nie chcę być zbawiana ani ratowana od ogni piekielnych jako świadomy wybór.

    Czy całe to towarzystwo jest tez w stanie przyjąć, że posiadanie w kraju lidera loonie-loop under cover jak wysatrczajacą męką do oglądania i zdecydowanie wiekszą niż Watykanu dylematy w edukacji seksualnej.

    Może rzeczywiście lata temu powinnam byc założyć nowa religię, która byłaby dzisiaj w równej opozycji do tego wytworu, zamiast tylko pinkolić na forumie....ufff

    Jak tak dalej pójdzie to zacznę mieć pretensje, że mnie zniechęcono tutaj, postarszono, że stworzę sekte...i co sekta powstała i urosła 5 km w linii prostej od mojego starego domu w Sydney. Mało tego ma macki mocne aż za ocean i kto wie gdzie jeszcze.


    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 18.07.19, 09:40
    Jak sie ten kościół nazywa?

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 18.07.19, 09:57
    Hillsong. Zalożony w 1983 roku i połączony obecnie z 80 innymi odmianami na całym swiecie. Tygodniowy serwis w tym jednym to obecnie 100tysięcy.

    --
    Kan_z_oz
  • maria421 18.07.19, 08:30
    Kan, dobrze ze uprzedzilas ze ten watek jest (ma byc) humorystyczny, bo tego zdania :

    Był już taki pomysł tylko nie Jezusa a Hitlera. Nie jestem pewny czy ten ostatni wziął go też z Biblii ale nie byłabym zdziwiona

    na serio nie da sie strawic.

    Odbieram to wiec jako niewybredny dowcip.
  • kan_z_oz 13.07.19, 07:23
    Nie wiem czy pamiętacie lata gdy ktoś w PRL-u zaczął zastępować wyrazy zapożyczne nazwami rodzimymi?
    Zwis męski pozostanie na zawsze w mojej pamięci oraz pierwsze wrażenie gdy o istnieniu zwisu męskiego się dowiedziałam.
    Czy nazwanie kogoś w takim układzie zwisem męskim byłoby obraźliwe?

    Mój Pan mąż orzekł, że tak i znacznie gorzej niż grożenie komuś piekłem. I nie dba, że może być mowa o krawacie.

    Parę lat temu zwracano mi notorocznie uwagę poprawiając, że nie ma sprzątaczki (cleaner) tylko nazywalo się to zajecie w jednym miejscu "housekeeping" (utrzymująca w porządku dom). Miało się to chyba kojarzyć w sposób pozytywny z "housemakers"(utrzymująca w porządku dom), że niby jedno i to samo minus oczywiście zapłata za pracę.

    W jaki sposób jest to pozytywne oraz dla kogo? Dla tego kto wykonuje bez zapłaty czy dla tego kto wykonuje z zapłatą? Nigdy się nie dowiedziałam.

    Polerujący przestrzenie zamknięte w odróżnieniu do utrzymującego przestrzenie otwarte. Może być też menadżer nadzorujący estetykę wszystkich tych przestrzeni co byłoby tutaj bardzo typowym słowotwórstwem z udziałm urzędów państwowych w bardzo luźnym tłumaczeniu.

    Co to oznacza? O to właśnie chodzi aby nikt nie wiedział co posiadający tytuł wykonuje bo jakby bylo wiadomo to zniknęłoby uuuu...rozumiem...awansowałeś. Do tego wszystkiego jak się czlowiek posiadający taki tytuł czuje. Zarządza, nawet jeśli jest to tylko miotła ale ma jednego, któremu może wydawać polecenia, dokładnie tak samo jak Pan w dwuosobowym klubie polsko-zambizijskim.
    cdn

    --
    Kan_z_oz
  • maria421 13.07.19, 08:50
    Haha, "zwis meski" :-)))) , pamietam.

    Zgadzam sie z wiekszoscia tego co napisalas. Spanie z bezdomnymi -prosze bardzo, ale anonimowo, bez rozglosu, nie na pokaz. U nas w TV jest cykl "Undercover Boss", gdzie boss przebiera sie za zwyklego pracownika swojej formy i z nim pracuje zeby poznac swoja firme "od dolu". Pic na wode, reklama, nic wiecej.

    Piszesz o Mt Everest, mnie wystarcza zdjecia z kolejki do podejscia na Giewont, ktora wyglada jak kolejka do miesnego w PRLu. Czy to, kurcze, musi byc?

    Jest wiele rzeczy ktore mnie wkurzaja, przede wszystkim obluda, bezmyslnosc, ignorancja i przypisywanie sobie "moralnej wyzszosci" i "absolutnej racji" ktora sie usprawiedliwia kazde swinstwo.
  • kan_z_oz 13.07.19, 09:42
    Wątek jest oczywiście humorystyczny. No prawie bo nie zawsze da radę ze wszystkiego się śmiać. Absolutnie nie twierdzę, że odkryłam coś nowego czy też, że jestem oryginalna, unikalna, niepowtarzalna.
    Co złego z bycia nudnym, powtarzalnym, mało oryginalnym. Czy naprawdę muszę robić szpagat poprzeczny w wieku lat 80-ciu?
    Absolutnie mam szacunek do pionierów górskich o których mało kto słyszał w latach gdy poprostu realizowali swoje pasje.

    Niemniej, jakoś we mnie siedziało od kilku miesięcy, więc nagle wylew cały. Za co forumowe grono przepraszam gdy w sezonie ogórkowym nie nadążają z czytaniem.

    Cała ekonomia i wszystkie gospodarki światowe są zadłużone na biliony dolarów.

    U kogo? Za co, gdzie i kiedy?
    Kto posiada ten dług? Komu lecimy pieniądze nawet jak nie wiemy, że lecimy?

    Natychmiast wpada mi do głowy Mars. Marsjanie to podejrzane istoty, które do tej pory zdołały się ukrywać pod pretekstem nie posiadania ziemskiej atmosferty. Trele morele, każda wymówka jest dobra.
    NASA leci na Marsa i każdy wie...odebrać ukradzione pieniądze...a na serio.

    Znalazłam odpowiedź, że dług światowy to baaardzo skomplikowany twór, gdzie każdy leci każdemu i w związku z tym możliwości zrozumienia kto komu i dlaczego wykraczają poza możliwości wszystkich normalnych ludzi, nie wspominając takich jak moje z mózgiem trochę tylko większym od ziarnka maku.

    Każdy jest więc winny pieniądze każdemu co ustawia każdego niemalże w pozycji niewygodnej.
    No dobrze; czy ja bedąca winna Jasiowi 10PLZ, który jest winny Piotrusiowi tyle samo, gdzie ten sam Piotruś zalega mi dokładnie tego samego 10PLZ odkryłam koło jakiejś wielkiej machiny? Jaki jest mój dług, jak również tego Jasia i Piotrusia?

    Rozumiem, że dług to gdy i ja, i Jasio zalegamy Piotrusowi 10PLZ a Piotruś nie zalega nikomu. Co doprowadza mnie znowu do pytania - u kogo jest ten dług całej gospodarki światowej. Serio. Imiona poproszę.
    cdn


    --
    Kan_z_oz
  • maria421 13.07.19, 12:21
    Kanie , tu masz dobrze wylozona "mistyke finansow" :-)

    www.youtube.com/watch?v=lKLiIocg-C0

  • kan_z_oz 14.07.19, 03:24
    Kwestia światowej dziury budżetowej jest naprawdę fascynująca. Jest też bardzo zabawne, że Arabia Saudyjska jej nie ma. Domyślam się, że usunięcie na siłę starego króla i zastąpienie go nowym, który rozpoczął kadencje od wsadzenia do więzienia tych, którzy posiadali znaczącze fortuny jakoś tą dziurę zatkało.
    Był to zresztą bardzo luksusowy areszt domowy z którego można było wyjść po oddaniu 75% majątku. Król wyszedł z założenia, że są to i tak ukradzione pieniądze lub zarobione na korupcji. Nie ma większego znaczenia gdy komuś z 10 miliardów zostanie 2,5. Z głodu nie umrze, na glowę nie będzie mu się lało i pewnie z czasem znowu się odkuje.

    W końcu co jest ważniejsze? Całe państwo jako całość czy grupa 100 skorumpowanych jednostek. No tak. To jest wahhabizm. Nie do przyjecia.

    Co jest więc do przyjęcia? Wszystko zostało wydane na uchodźców? i bezdomnych?
    Jeśli zostało wydane to dlaczego ci pierwsi wciąż są uchodźcami a ci ostatni bezdomni?

    Duży biznes ma kłopoty ze wzrostem, i tym samym z płaceniem podatków. To stwierdzenie wyciska mi prawie łzy z oczu...ze śmiechu.

    Jeśli w mieście liczącym 10 tyś mieszkańców powstanie piekarnia piecząca smaczne pieczywo, to wzrost tej piekarni do rozmiaru wypieku na 100 tyś mieszkańców byłby wytworem walniętego w głowę zarządu, który należałoby natychmiastowo wywalić na bruk.

    Nie w przypadku dużego biznesu. Duży biznes te bułki wypiecze bo zarząd dostanie premie za wzrost. Te bułki zamrozi i wyśle do sąsiednich miast gdzie po odgrzaniu zostaną sprzedane jako świeżo upieczone. Jak sie sprawa rypnie to ten zarząd zrezygnuje zabierając wypłaty za przedwczesne unieważnienie im kontraktu i znajdzie następną piekarnie gdzie w następnym roku zrobi dokładnie to samo. Mało tego zarejestruje biuro na wyspach Wielkanocnych lub każdej innej gdzie jest zero podatku włączając wszystkie te na Karaibach nawet jeśli po ostatnich cyklonach jest tam tylko kupa gruzu.

    Z takiej piekarni już nikt i nigdy nie uwidzi ani grosza wpływajacego do skarbu państwa, ani świeżego pieczywa i to jeszcze nie koniec.

    Ta piekarnia wypuści obligacje i jak się zaczną kłopoty te obligacje zostaną upchnięte do funduszy emerytalnych dla 'bydła' czyli pracującej rodziny. Fundusze emerytalne zachodu to niczyje pieniadze służące do pokrywania strat kiepsko operujacych dużych biznesów bo - uwaga - są zbyt duże aby zbakrutować. Sa to fundusze należące do tej grupy, której się wydaje, że jest ok, dopóki się nie okaże, że na kontach emrytalnych hulał halny.

    Nikt nie jest winny. Winna jest giełda.

    Tak się obecnie rabuje. Bardzo legalnie, bardzo otwarcie, wymagany jest tylko odpowiedni charakter.

    Jak długo to się będzie kontynuowało? Aż zostanie zero - tak myślę.


    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 14.07.19, 05:00
    Kanie słusznie prawisz, ale w dziedzinie finansów, i polityki nic się nie zmienia i nie zmieni - taka jest natura ludzka. czy to nie Jezus rozpędzając biczem bankierów rzekł: "z domu Ojca mojego nie róbcie targowiska?" i co? zmieniło się coś od tamtego czasu? lol...

    co natomiast naprawdę doprowadza do rozpaczy to pazerna eksploatacja ziemi, z czym nikt nic nie robi. nawet nie chce rozpisywać się o znikaniu piasku, wody, rainforestu, sawanny, znika tez pomału olej, gaz, i inne surowce naturalne. o zwierzętach nie ma nawet co nadmieniać. nikt z tym tak naprawde nie robi, a jak robi to znikomo. wkurwia mnie jak tereny zadrzewione z ustabilizowanym habitatem roslinno-zwierzecym wycina sie na tereny golfowe. ale kto je bedzie bronil?, barykady z milosnikow przyrody? smiech na... oni nie maja pieniedzy, club membership, a i owszem.
    kilka lat temu miasto Burnaby-Vancouver zagospodarowało dzikie tereny nad rzeka Fraser. no i dobrze, nawet b ladnie im to wyszlo. przez te kilka lat ustabilizowal sie bardzo fajny habitat, pojawily sie zaby, zurawie, kaczki, rybki i inne 'ptactwo'. nad brzegiem sporego stawu wyroslo jakies trawiaste sitowie, bazie, nenufary, kaczence, irysy wodne - no raj na ziemi.
    teraz rozkopali bo robia nowe plany, bedzie inaczej. po jakiego grzyba??? bylo pieknie! zwierzeta sie przyzwyczaily, rosilny sie przyjely! nosz ku....a.
    niedobrze sie robi jak sie o tym mysli, a co dopiero pinkoli..


    tu całkiem sensownie wyłożony bezsens postępowania z przyroda.
    czasami mam ochotę, ja mam ochotę - ja, mieszczuch z krwi i kości z 4-tego pod względem wielkości miasta w Polsce (Wrocław, jako jedyne polskie miasto, znalazł się w pierwszej dziesiątce miejsc wartych odwiedzenia w rankingu brytyjskiego dziennika “The Guardian”), ja czasami po wysłuchaniu dziennika mam ochotę zamieszkać z Indianami. (o ile mnie lol zechcą..)
    btw dla relaksu:
    A Tribe Called Red - Stadium Pow Wow
    nieco informacji
    grupa A Tribe Called Red to zdobywajacy coraz wieksza popularnosc i uwage zespól elektroniczny z Ottawy, utworzony oryginalnie przez Ian Campeau, obecni członkowie to Tim "2oolman" Hill
    Ehren "Bear Witness" Thomas.
    Co jest niezwykle w tej grupie to to, ze mieszają oni elementy hip hop, reggae, elektronikę

    z typowymi motywami indiańskimi i powwow.
    Grupa zdobywa taka popularność, ze zaczęli robić tour po Kanadzie.
    miłego słuchania!
    btw Kanie sorry za OT. tak mi przy okazji wyszlo.

    Minnie

  • minniemouse 14.07.19, 05:04
    kan_z_oz napisała:
    Jak długo to się będzie kontynuowało
    ?

    OT - aż zabraknie naturalnych surowców. jak zabraknie wody, piasku, gazu oleju it itd to po prostu pieniądze przestana mieć racje bytu. co komu z pierdyliardow na koncie, jak nie moze za nie kupić chleba i wody.

    Minnie
    >
    >
  • minniemouse 14.07.19, 01:44
    maria421 napisała:
    Spanie z bezdomnymi -prosze bardzo, ale anonimowo, bez rozglosu, nie na pokaz.

    no coś ty, jak to tak, bez rozgłosuuuu? to przecież nikt by o tym nie wiedział :>

    U nas w TV jest cykl "Undercover Boss",

    i nie płakałaś jak oglądałaś? 🤨 to takie wzruszające... (łapię się za serce)

    > Piszesz o Mt Everest, mnie wystarcza zdjecia z kolejki do podejscia na Giewont, ktora wyglada jak kolejka do miesnego w PRLu. Czy to, kurcze, musi byc?

    tak, bo podobno Leprechaun rozdaje skrzynki złota pod wieżą

    https://d2pptc4exyus09.cloudfront.net/puzzle/160/823/original.jpg

    Minnie
  • minniemouse 14.07.19, 01:46
    Kanie tak na serio - ty powinnaś prowadzić chociaz kolumnę satyryczna w gazecie, w gazecie na miare USA Today albo
  • minniemouse 14.07.19, 01:47
    ... (sorry problemy na łączach)

    .. Chicago Tribune 👍👍👍
  • maria421 14.07.19, 09:05
    Odkrycie stulecia: dla "ratowania klimatu" nalezy zasadzic 900 milionow hektarow lasow, miejsce na takie lasy jest w Rosji, USA, Kanadzie, Chinach, Australii. 900 milionow hektarow lasu przetworzy 2/3 wydzielanego CO2.

    Mnie (a zapewnie i Was) uczyli juz w PRL-owskiej podstawowce ze roslinnosc oczyszcza powietrze i ze rowniez dlatego nalezy dbac o parki i lasy, tak wiec rozwiazanie problemu emisji CO2 przez zalesienie olbrzymich polaci Ziemi jest tak proste, ze trudno uwierzyc ze nikt na to wczesniej nie wpadl podczas rozlicznych szczytow klimatycznych.

    Ale- czy na tym da sie zarobic? Czy zalesienie polaci Ziemi w roznych krajach na roznych kontynentach to jest biznes taki sam jak handel emisjami?

    W Niemczech zapowiadaja nowy podatek od CO2....


  • minniemouse 16.07.19, 02:41
    No Kanie, miało być pinkolenie. wchodze z kawka by poczytać cos nowego a tu ... nimanic.
    nadymam sie https://www.cosgan.de/images/smilie/konfus/s020.gif
  • kan_z_oz 17.07.19, 08:44
    Wessało mnie, ugrzęzłam w dylematy innych oraz problemy.

    Ogólnie to nie dzieje sie wiele ale cała taka twórczość gdzie człowiek myśli, się zastanawia, się martwi co zrobił - o ile zrobił, i czy nie tak czy tak, czy jego wina czy też można coś jeszcze usprawnić z ludźmi się dogadać...praca na 1.5 etatu która mnie pochłonęła.

    Mowa oczywiście o tym airb&b gdzie się pieprzy od miesięcy. Jeszcze człek ma nadzieję, bo nie chce być jakąś swinią, która robi innym przykrość, chociaż wie, że nie da rady się dogadać i należy odciąć.

    Dlaczego tak się dzieje - nie mam pojęcia oprócz spostrzeżeń, że bedąc na równoległych falach w komunikacji nie ma szans dogadanie się bo brak punktu przecięcia czyli zgody.
    Równoległość może powstać z osobą z którą kiedyś pracowało się znakomicie co jest jeszcze bardziej trudne do przecięcia i przyjęcia.

    Decyzję podjęłam i to b&b idzie w las. Odcinanie pempowiny natomiast wciąż trwa, bo nie mogę nagle zostawić kogoś narażając go na poważne straty w biznesie, pomimo zaistaniałych różnic. Cała energia idzie na to i zero na pinkolenie czasu oraz chęci.


    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 17.07.19, 09:59
    równoległość powstaje gdy jednej osobie zabraknie luzu i/bądź obiektywizmu, i zawsze ma być tak jak ona chce.
    swoja droga, współczuję.

    Minnie
  • kan_z_oz 18.07.19, 02:20
    Co Ty Minni, sado-masochizm jako część wychowania. Wyciąganie nożeczek aby zacząć tą pempowinę odcinać, następnie ich odkładanie - może sama się urwie? nastepnie udawanie, że jej nie ma lub jej nie widze poprzez zastosowanie dywersji czyli zmiany tematu zainteresowania.

    Proszę, dzisiaj mam już inny pomysł; będę ignorować agentkę i tą pralnię, mieć w nosie co chcą, nie reagować na smsy marnujące mi czas, czyli zachwywać się ta świnia zamiast jak zwykle uciekać.

    Chcą abym zostawiała obecnie brudna posciel pod drzwiami domu, co było nie-do-wykonania przez ostatnie 15 miesięcy. Worki trzeba bylo podrzucić w inne miejsce co mi bardzo znakomicie psuło nastrój, kradło czas oraz utrudniało oragnizacje bo do tego te worki można bylo tylko w dwa określone dni i określone godziny...Nie da rady, nie ma systemu, świat się zawali, kierowcy odejdą, pranie się zborsuczy... aż nagle przyszedł majl ni z gruchy i pietruchy, że ot tak dla jaj oni teraz będą odbierać bo jak ja się już przyzwyczaiłam, zorganizowałam, dograłam i przestałam pytać to teraz bedzie nowy rytuał i ja będe dzwonić do agentki, dawać znać. Ona będzie do tej pralni a ta pralnia będzie odbierać.

    Dlaczego ja mam dzwonić??? Odbieranie jest zawsze tego samego dnia. Zawsze o porze wyznaczonej przez pralnię. Zawsze wtedy gdy są goście i nigdy gdy gości nie ma. Kiedy są goście? No właśnie, wtedy gdy agent przyjmujący rezerwacje tych gości rezerwuje do unitu i nastepnie daje mi znać a nie vice versa.

    Bo tak sobie pralnia teraz wymysliła, pizda blada ochoczo sie zgodziła. Gówno - będę sado-maso i będę podrzucała tam gdzie przez miesiące musiałam, bo przynajmniej wiem, że wory nie będą się walały bo kto ma niby pilnowac tą agentke aby do tej pralni dzwoniła jak będzie na urlopie lub kto będzie tą pralnię, która robi co chce, jak chce i kiedy chce???

    Mam dzwonić bo zawsze mozna zwalić, że nie dostała wiadmości - moja wina. Pralnia nie zrobiła - pralni wina. Pralnia nie odebrała - moja wina, bo powinnam drugi raz zadzwonić. Jeśli pralnie znowu nie odebrała - też moja wina bo powinnam dzwonić aż do skutku, bo istniejące siły wyższe uniemożliwiły po czym wziąść to pranie i podrzucić w to samo miejsce gdzie bylo podrzucane przed usprawnieniem w wolnym czasie, jako część hobby dla mnie coby nie zgniło do cna w tych worach, co też wina moja bo powinno być podrzucone wcześniej. I tak kurna w koło macieju.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 18.07.19, 03:34
    Po prostu wystarczy ustalić dni i godziny kiedy pralnia przyjeżdża po pranie i tyle, nie rozumiem co za problem?
    a możesz dzwonić od razu do pralni? omijasz pierniczenie sie z agentka itd..
    Jeśli możesz, nie zgadzaj sie na zostawianie worów - powiedz ze w zadnym wypadku!, bo jak zginie czyco, to nie masz zamiaru byc za to odpowiedzialna. i za logistykę w razie "zapomniała, urlopy" - tez nie.

    Minnie


  • kan_z_oz 18.07.19, 04:58
    Jest ustalone. Pralnia odbiera we wtorki i piatki miedzy 8 rano a końcem dnia biznesowego czyli 17-tą. W moim układzie głownie we wtorki. Agent może tylko ustalić bo parlnia to kilkunastu kierowców pracujących na własnym rozkładzie. Należy dać znać szefowi pralni/układajacymi rozkład kiedy NIE przyjeżdzać za co agent ma płaconą pensje bo jest na etacie. Ja dla pralni nie istnije, ani pralnia dla mnie, bo pralnia to setki klientów rozsianych po całym wybrzeżu. Agent o tym doskonale wie ale wiesz jest wygodnej bo nie musi sprawdzac kiedy nasz unit nie ma gosci a to dodatkowe zajecie, za które w pracy na etacie nikt nie placi dodatkowo. Mozna probowac zepchnac na kogos robiac bardzo slodkie oczy.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 18.07.19, 05:01
    to masz racje, nie dzwon. nich sama dzwoni 😣
  • kan_z_oz 18.07.19, 11:01
    Nie zapomniałam. Też mam swoje przemyślenia.
    Spotyka się czasem różne historie, jak te ostatnie z uciekającymi kuzynkami jakiejś grubej szyszki nadzianej ropą.
    Ludzie ryzykują życie, płyną łódkami, stają na ziemi obecanej - gdziekolwiek to jest - i część bardzo szybko zaczyna wracać oraz kontynuować tradycje z podowu których opuścili kraje rodzinne.
    Dlaczego???
    Dalczego kobieta mająca absolutnie prawo noszenia co jej się podoba wybiera strój w którym nie można jeździć na rowerze, biegać po parku, pływać w oceanie, prowadzić samochodu nie mówiąc, że kolor czarny w trakcie upalnego lata nie pozwala nawet na wyjście na ulicę.
    Dlaczego w tym dążeniu do wolności tak szybko następuje u części powrót do tych samych ograniczeń?!
    Jest to trochę jak szpiki na Giewont, mini z kolanami 80+, bikini z 4FF.

    Czy wiecie, że zazwyczaj burki są sprzedawane w cenia, która wlicza ilość zużytego materiału.
    Rozmiar mały jest tańszy, tak samo jak tańszy jest dla osób niskich i podążając ta analogią droższy dla większych rozmiarów oraz osób wysokich.

    Zdecydowanie uważam to za rewelacje, która powinna być stosowana w świecie zachodnim. Stanik, majtki i bikini teoretycznie korzystając z tej zasady powinny być najtańsze. Jak to się dzieje, że im mniejsze bikini im bardziej skąpa bielizna tym wyższa cena? Krótkie spodenki mogą kosztować tylko co dlugie spodnie. Mini więcej niż cała 4 częściowa burka.

    Sama pamiętam gdy uniesiona wizją wyjazdu do Australii wydałam cały majątek na dwu częściowy kostium kapielowy bikini, który okazał sie zupełnym fiaskiem. Pierwsza fala zmyła mi górę. Druga ściągnęła dół w dół i resztę dnia spędziłam na kocyku.

    Wyobrażacie sobie co taka fala zrobiłaby z ubraniem składajacym się z 4 kawałków gdzie pewnie żaden nie jest mniejszy od ręcznika kapielowego i reszta równa dużemu prześcieradłu na łóżko. (prześcieradłowi? ki fjut?)
    Przecież to pułapka śmiertelna.

    Dlaczego kobieta chodzi za mężczyzną?
    Ja zawsze chodziłam za moim psem i nie dało rady aby pies chodził koło mojej nogi. Miał mnie w nosie. Przyzwyczaiłam się, że w ramach bycia mądrym homo-sapiens sporo wyżej ustawionym w hierarchii ewolucyjnej drabiny jestem alfa i omega w domu aż do momentu założenia smyczy i otworzenia drzwi.

    Jest jakaś tutaj jakaś analogia czy co?

    Mężczyzna decyduje o wszystkim.
    Czytałam ostatnio artykuł, gdzie powstała nawet książka. 40+ wykształcona kobieta, dziennikarka spisała doświadczenia swoje oraz dziesiątek innych kobiet.
    Jej mąż, bardzo zrealizowany i samodzielny prawnik. W przeszłości też dziennkarz zdający raporty z Iraku, Afganistanu wciąż pytający przed wspólnym wyjazdem czy ma wyjść teraz zrobić siusiu czy będzie na to czas później.

    Kochanie gdzie jest mój nóż oraz czy wyczyściłaś mój karabin??? Na serio, mężczyzna podejmujący wszystkie decyzje w małżeństwie? Gdzie jest moja czysta koszula, wiesz ta, która lubię, spinki do wyjściowej koszuli, której nie noszę od lat. Czy mam zapłacić rachunki czy też ty to zrobisz.
    Co będzie dzisiaj na obiad?
    Nie lubisz? możesz nie jeść lub pójść do mamusi, która spierze Ci głowę.

    Biją żony. Ten kawałek w Koranie jest wpisany przez faceta, który miał kobitę 7XL oraz 66 długość materiału. Nie ma kwestii, że zebrał lanie i się zemścił. Co miał zrobić ? poskarżyć się kolegom?

    Nie jesteśmy w lepszej kulturze gdzie można złożyć donos na żonę heterę i policja nie wyśmieje. Lub - czy też jesteśmy w gorszej kulturze bo musimy szukać ochrony przed żoną heterą.
    Czy też jesteśmy w lepszej kulturze bo mamy wpisane wszędzie, że żon się nie bije co jest praktycznie równe temu gdzie jest wpisane, że można i tak samo przestrzegane. Gdzie więc ta różnica oprócz tej na papierze?

    Meczety - to jest różnica. Kopuła i krzyż dziwny.
    Nie odżałuję nigdy, że straciłam moje zdjęcia z Punto Peru kościoła katolickiego, gdzie w miejscu krzyża na kopule kościoła stał wielki penis jako hołd dla Boga oraz bogini płodności.




    --
    Kan_z_oz
  • ertes 18.07.19, 23:07
    >Nie odżałuję nigdy, że straciłam moje zdjęcia z Punto Peru kościoła katolickiego, gdzie w miejscu krzyża na kopule kościoła stał wielki penis jako hołd dla Boga oraz bogini płodności.

    Ktos cie nabil w butelke...
    In 2006, local restaurateur Juan Luis Nuñez Geldres told the New York Times that he came up with the idea of moving the stones to the Inca Uyo to create a "fertility temple" as a joke while drunk one night. However, Enrique Morro, formerly of the National Institute of Culture, claims he himself transported them there and arranged them in an approximation of how the site might have once looked.
    The residents of Chucuito may have created their own myth for the sake of tourism, but don't expect the tour guides to admit to it. The penis temple of Puno has taken on a life and alternate history of its own.
  • kan_z_oz 19.07.19, 02:34
    Może nabił. Nabijanie w tych okolicach jest częścią całej kultury. Ostatnia wieczerzą z świnką morską zamiast ryby jako wariacja do obrazu L Da Vinci wisi w Limie. Nie podejmuję się jaka historia za tym cudem stoi.

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 19.07.19, 06:04
    Czy pamiętacie wygląd platypusa?
    Nie bedę wklejać zdjęć bo są dziesiątki.
    Stworzenie wodne o kształcie małej wydry z kaczym dziobem, który wygląda jak kiepsko wykonana i przyklejona chwilowo plastikowa atrapa. Ogon - coś z rodzaju co ma bóbr z trucizną gdzieś ulokowaną. Nie ma nóg tylko małe płetwy i do tego ssak, który składa jajka.

    Człowiek patrzy i myśli sobie - na serio? dla jaj? celowo? przypadkowo? - co autor tej kreacji miał na myśli o ile wogóle miał na myśli cokkolwiek innego niż jakiś żart.

    Na szczęście dla platypusa nie dość, że mieszka w Australii w strumieniach i położonych na odludziu akwenach głównie wychodząc z ukrycia nocą.

    Powaga wielkiego 'All Mighty' patrząc na stworzenie wyglądające jak ulepione z plasteliny nagle pryska. Mam od razu przed oczami obrazek małego dziecka, które lepi z tej samej plasteliny często z lepszymi efektami.

    Dlaczego jesteśmy tak obsesysyjnie poważni i gotowi bronić honoru boskiego. Dlaczego część konserwatywna muzułmanów jest gotowa się wysadzić i każdego kto podobno znieważa swoimi niewygodnymi spostrzeżeniami, pytaniami, obserwacjami czy rusunkami??

    Są ambasadorami Boga? Czy ten ostatni dał im pracę, zatrudnił, poprosił, wymaga obrony, ochrony, żeby się za nim wstawiać, bronić ustawami tak jak się bronią mniejszości, i najważniejsze karać?

    Musze stwierdzić, że części rasy ludzkiej zupełnie brakuje logiki. Jeśli Bóg jest kreatorem wszystkiego, wszechobecnym, siłą napędzająca cały Wszechświat to nie sądzę aby potrzebował ludzkiej pomocy.
    Byłoby miło gdyby się okazało, że jest jakaś rasa, klasa, grupa, która jest ulubiona. Oczywiście miło byloby tej grupie gdyby dostała odpowiedź potwierdzającą. W tym momencie byłoby mniej miło całej reszcie, która okazałaby się mniej lubiana.

    Czy ktoś na serio wierzy tutaj, że są jacyś wybrańcy? Dlaczego? Z jakiego powodu ktoś miałby być tym lepszym.

    Gdyby tak na chwilę odłożyć i odsunąć Boga z całej tej formuły, usiąść i stwierdzić, że wszystko co robimy robimy w swoim imieniu, na swoje konto mając absolutną wolność dokonywania najprzeróżniejszych ruchów i nikt, nic w żadnym momencie nas za to nie wynagrodzi, wyróżni, ani teraz , ani po śmierci - jak wyglądałby świat?
    Czy wciąż ktoś decydowałby się wysadzić lub innych.?

    To jest najtrudniejsza rzecz do zrobienia dla każdego indywidualnie. Indywidualne przyjęcie odpowiedzialności za kurs własnego życia jako wypadkowa własnych działań, kolektywnie kształtująca całe państwa czy regiony.

    Kraje gdzie fanatyzm religijny odmówił przyjęcia tej odpowiedzialności stały się pogorzeliskiem, którego na dzień dzisiejszy krajobraz, życie codzienne, gospodarka są najgorszym rodzajem piekła poza możliwościami nawet do egzystencji. Bóg tego nie naprawi i nie ruszy palcem - i to jest odpowiedź - popsułeś to sobie zreperuj.


    --
    Kan_z_oz
  • ertes 19.07.19, 21:16
    Nie w Limie tylko w Cuzco :)
    Bylem, widzialem. troche historii i wszystko jasne. Swinki morskie (Cuy) w Peru sa hodowane nie jako mile zwierzatka do glaskania tylko jako jedzenie. I to wcale nie to najtansze. Tradycja siega kilka tysiecy lat wstecz.
    Dopiero Hiszpanie przywiezli swinki do Europy gdzie na dworach sie spodobaly jaka mile zwierzatka.
    W Peru swinki nadal sie zjada. Oczywiscie bedac tam probowalem.
    W kazdym razie stad ta swinka na stole ostatniej wieczerzy w katedrze w Cusco. Znaczy nie ze ja jadlem :) ale dlatego ze jest to potrawa z gornej polki. Nie kazdego stac na zjedzenie swinki.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/hg/vf/9bs6/nibNdJJu6cE8JwUFUB.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/hg/vf/9bs6/4aEHMQsPCzaD09ulWB.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/hg/vf/9bs6/qMPPpfbER2p5cT51nB.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/hg/vf/9bs6/gvw5aQsnysd4SBMRNB.jpg
  • minniemouse 20.07.19, 01:30
    oh well...
    no ale nie napisałeś jak smakuje
  • minniemouse 20.07.19, 02:41
    Zjadanie swinek moze byc podyktowane po prostu warunkami geograficznymi. Cusco lezy wysoko w gorach, warunki nie na masowe lowienie ryb chociaz jakies pstragi tam sie ponoc lowi. byc moze swinek bylo tam od groma. hodolwe bydla jak w Teksasie chyba tez raczej nie, moze owce czy cus.

    Minnie
  • minniemouse 20.07.19, 02:48
    Kanie z zachwytem czytam twoje przemyślenia i żałuję ze jak nie potrafię!!!!
  • kan_z_oz 20.07.19, 03:04
    Oj, właśnie o ten obraz mi chodziło. Miło, że wkleiłeś. Też próbowałam, nie mogę powiedzieć, że jadłam.
    Peru to taki nawał kultury, zabytków, widoków, dziwności, piękna, kontrastów, że po latach (byłam w 2006) wszystko wymieszane.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 20.07.19, 03:14
    noszszz kurka to niech wreszcie ktoś napisze jak to smakuje!!!!
  • kan_z_oz 20.07.19, 13:49
    Google; między wieprzowiną a kurczakiem i komuś smakowało też pomiedzy tymi ostatnimi rybą.

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 21.07.19, 01:46
    Temat zaiste fascynujący.
    Sobota, dzień wolny tuż przed 9-tą rano. Wolne zimowe poranki gdzie człowiek szwenda się po chałupie rozmemłany, na wpół jeszcze ubrany dopijający dopiero poranną kawę.
    Puk, puk do drzwi wejściowych. Chciał nie chciał w szlafroku otwieram.

    Na progu stoi para. Pani w sukience zakrywającej kolana. Pan w garniturze i białej koszuli.
    -Dzień dobry Pani, sa fałszywi bogowie...

    Rozgładam sie rozpaczliwie i jest Pan mąż zjawia się z odsieczą.

    -Bóg jest jeden. Są tylko fałszywe przekonania.

    Inna niedziela rano. Zapchał się kibelek. Pan mąż na zewnątrz przy zbiorniku wiadomo z czym i otworzoną włazem. Na rękach specjalne rękawice do łokci. pan mąż jest w trakcie wycinania korzeni z rury.
    Słyszę;
    - To jest prawdziwe słowo Boga. Jest tuż na i-pad. Pan mąż może oglądać nawet w trakcie prac hydraulicznych.

    Czy to jest szokujace? Nie wiem.
    Wyobraźmy sobie, że otwieram drzwi a tam stoi para. Pan z brodą, szerokim pasem skórzanym za którym widać utkwiną meczetę. Na ramieniu ma karabin. Pani - to samo bez brody.

    - Allah jest jedynym bogiem, a Mahomed jedynym prorokiem.
    I ja nagle;
    - Allah jest jedynym bogiem, a Mahomed jego prorokiem.

    - Koran jest słowem Boga Allaha i proroka Mahomeda.
    - Koran jest słowem Mahomeda i jego Boga Allaha. Ja jestem grzeszną Ewą przyznającą się do kuszenia Adama z którego żebra mnie stworzono.

    Brodacz kręci glową i para odchodzi.
    Udało się. Zdałam test i mogę zaryglować drzwi.

    Następna niedziela i znowu puk, puk. Nie chce ale muszę, bo pukanie nie ustaje.
    Co wiem na temat raka??...

    Czy nie brakuje wam czasami pana, który stał za drzwiami z kartką, ołówkiem i pytał czy nie może odkurzyć wam mieszkania w ramach demonstracji urządzenia, umyć naczyń w dishdropie, podrapać nogę odzianą w pończochę druciakiem, oraz wypić rozpuszczone LOC?

    Na tego ostatniego można zadzwonić na policję. Nazwać go zboczencem naruszajacym prywatność wciskającym ludziom odkurzacz w cenie samochodu, garnek w cenie odkurzacza oraz druciaki w cenie garnka.

    Gdzie to się kończy, gdzie zaczyna? ta prywaność a zależność miedzy handlem oraz potrzebą ludzi głoszenia słów zbawienia.?

    Otwieram komputer i widzę, że mam, mejla od atrakcyjnej azjatki, biuściatej rosjanki, które się we mnie zakochały po obejrzeniu mojego zdjęcia. Chcą się spotkać, przylecieć, zamieszkać z "boyfrendami" - cel matrymonialny.

    Skrzynka pocztowa dostarcza mi list. Dobrej jakości koperta, drogi papier w środku, produkcja wykonana na profesjonalnej kolorowej drukarce, gdzie nawet istnieje podpis wyglądający na granatowy atrament.
    Jestem bogata. Umarła moja ciotka, która mieszkał całe życie tylko kilka kilometrów od mojej chałupy. Zostawiła mi w spadku dom, całe gospodarstwo i jestem poszukiwana. Nazwisko się zgadza, imię nie ale to szczegół bo wszystko jest dopiero do ustalenia. Z całą pewnością o mnie chodzi.

    Telefon stacjonarny w domu. Dzwoni ubezpieczenie z Viktorii (2000km ode mnie). Jestem w wypadku. Mam uszkodzony samochód na który zerkam kątem oka w trakcie rozmowy z "pracownikiem" tej ubezpieczalni.
    -Kiedy miałam?
    -Kiedyś miałam. On wie i mi pomoże.

    Czy nie czujecie się specjalni, wyróżnieni mając cały ten tłum wokół. Tyle uwagi nagle gdzie normalnie gdy człowiek dzwoni do wszystko jedno jakiej ubezpieczalni słyszy, że czas oczekiwania wynosi dzisiaj 15 minut za co przepraszają i jak nie mam czasu to mogę zadzwonić jak będe miała czas lub mogę zostawić wiadomość i oni oddzwionią gdy znajdą czas.

    Czy wiecie dlaczego Amway między innymi tak opornie wygladał w Polsce?
    -Kto chce być bogaty? Musicie w niedzielę rano zacząć uczęszczać na spotkania, które wam wyjaśnią jak stać się bogatymi.

    W tym samym czasie - ksiądz w kościele.
    -A gdzie są wszyscy moi parafianie?
    -Na BBS-ie.
    -A co to ten BBS?
    -Spotkanie Amway.

    Sekta. Amway to sekta. Wyciąga ludzi w kościoła i wciąga w swoje tryby machiny pierzącej im mózgi w celach materialnych w dzień święty od pracy. Nie będzie zbawienia.

    Nie muszę już chyba tłumaczyć, że było tylko kwestią czasu wprowadzenie niedziel wolnych od handlu w Polsce.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 21.07.19, 04:34
    moj maz mowi - to wszystko z zycia wziete, kobietko :D

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kan_z_oz 21.07.19, 10:12
    Sprzedaż bezpośrednia.
    Uważam, że jak każda sprzedaż gdyby nie do zapomnienia różne sytuacje.

    Ostatnio moja Sandy mnie wessała na spotkanie w jej domu w celu zakupów środków do sprzątania. Poczułam się jako pracodawca zobowiązana w szczególności, że miała dostać jakiś mop za darmo na którym jej zależało a urządzenie kosztowalo majątek.
    Stawiła się oprócz mnie jeszcze tylko jedna pani w takim samym układzie z Sandy czyli zatrudniająca. Dziewczyna kupiła wino, owoce, zakąski oraz się przygotowała ale reszta znajomych, przyjaciół się nie stawiła bo padał deszcz....haha

    Mopu nie dostała bo nie było wystarczająco zakupów. Ja zakupiłam szmaty do okien oraz inne i jestem z nich bardzo zadowolona.

    Amway to nieco inna sprawa. Tam są ludzie oprócz tych tylko sprzedających na przeróżnych misjach.
    Czy jestem zainteresowana propozycja biznesu - brzmi pytanie w słuchawce telefonu od osoby, która spotkałam lat temu 10 i odbyłam 10 minutową rozmowę.
    -Czy to Amway?
    -Co ja na ten temat wiem, bo mimo wszystko należy sie spotkać bo biznesu nie robi sie przez telefon.

    Czy wiecie, że ta linijka nie zmieniła się przez ostatnie 30 lat?
    Mogą być tylko drobne wariacje.

    -To nie jest Amway, bo ten tylko dostarcza produkt, jak również inne znane firmy.

    Zapraszają mnie na prezentacje w celu założenia portfiolio inwestycyjnego aby osiągnąć różnorodność dochodu na przyszłość.
    To ostatnie mnie zbiło z tropu.
    -czy to time-share?

    Oczywiście, że nie. Time-share obiecuje darmowe weekendy za udział w prezentacji gdzie później siedzi się w pomieszczeniu z zabarykadowanymi drzwiami oraz oknami aby po tej prezentacji nie ucieć.

    Amway wydawał mi się prosty. Kupuję mydło, proszek do prania, pastę do zębów za co dostaje punkty. Jeśli kogoś spotkam kogo taki pomysł też interesuje to jego punkty, które dostaje sam na własne konto bedą też przepływały przez moje i mając ich więcęj będę miała premię za obrót.
    Proste? Nie!!!

    Jakie jest moje marzenie. Nie mogę nie mieć, bo muszę mieć.
    -Mydła nie da rady używać bez marzenia?
    -Mydło można używać ale nie można go sprzedawać na globalną skalę bez marzenia.
    -Czy ja mogę sprzedawać na małą a później myśleć o całym globie?
    -Nie. Jak od początku nie będę myślała o całym globie to nigdy nie bedę i to już koniec bo nie ma marzenia.

    Można marzenie rozwinąć...hlehle

    -Co bym zrobiła gdybym wygrała w lotka 1 milion??!!
    -Nic.
    -Jak to nic. Przecież muszę coś chcieć.

    W tym momencie można się wyłączyć. Czy jest sens?
    1 bańka tutaj w oprocentowaniu bankowym na 6 miesięcy to 1.95% czyli 19500tyś/rok. 36tyś to granica biedy.

    Pewnie, że można wyjechać na dłuższy urlop, którego nie nazwałabym marzeniem. Na koniec czyli po paru tygodniach czy miesiącach czy innej przerwie należy wrócic do rzeczywistości.
    Byłoby miło, dobrze, fajnie, przyjemnie i zdecydowanie spowodowałoby uśmiech na twarzy ale to nie lata 1960-1970 czyli gdzieś gdy wymyślono LOC i marzenie 1 miliona razem z nim.

    Miałam ostatnio duży uśmiech na twarzy gdy którąś z rund Donal Trump odbył w centrum konferencyjnym Amway'a, który jest znany z urządzania polowań na osoby znane, sławne po to chociażby aby zaklepać ich na własne spotkania biznesowe jako mówców. Mogą też wpuścić w ich obieg każdą książkę, która będzie obowiązkową lekturą do czytania oraz zakupu dla milionów na całym świecie, jednocześnie stając się bestsellerem czyniąc autora pisarzem.

    Fabryka snów jakby nie patrzył oraz tego jak są realizowane. Czy Trump da się po zakończeniu kadencji wciągnąć ze swoja książką w machinę gdzie entuzjastyczne tłumy bedą z uwielbieniem skandowały jego imię w trakcie przemów???
    Musimy poczekać na odpowiedź.


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 21.07.19, 14:55
    Wpis nie nadaje się na snulum.
    Nie wiem gdzie się nadaje oraz czy się nadaje.

    Miałam parę dni temu i bum cyk-cyk chyba tylko i z powodu pinkolenia tutaj.

    Byłam w jakimś mieście. Wiecie jak to bywa w snach. Człowiek gdzieś chodzi i nie wie po co, z kim. Jest w jednym miejscu, następnie w innym - nudne, szkoda prądu, czasu jest tylko dla zainteresowanych. Sorry Iwanna.

    Znudzona w tym śnie chodzę i nagle widzę ścianę czy raczej mury jakiegoś ogrodu. Nie ma furtki tylko przestrzeń między jako wejście. Pakuję się zostawiając Pana męża bo widzę drzewo.
    Nie jest to zwykłe drzewo. Jest to drzewo czereśni z owocami na jakichś hormonach niesamowitej wielkości oraz obfitości, gdzie liście stanowią mniejszość, owoce większość. Wokół stada pszczół zupełnie nieszkodliwych i nie zainteresowanych, że zaczynam zrywać i jeść owoce w kolorze żółto-różowym wielkości śliwek.
    Sok się leje a ja doznaję niesamowitych wrażeń smakowych.

    Patrzę dalej w głąb tego ogrodu i widzę więcej tych drzew ze znacznie większymi owocami.
    Wołam Pana męża.
    -Chodź, zobacz te owoce - spróbuj.

    Jemy obydwoje te czereśnie już wielkości pomarańczy przesuwając się w głąb.

    Dalej koszmar lub rozkosz. Ja się rzucam na owoce wielkości piłki nożnej o kolorze żółtym, które po obraniu ze skóry, podzielenia na ćwiartki i tylko wyssaniu soku smakują jak coś pomiędzy mango-pomarańcza-grepfrut. Wraźnie smakowe w tym śnie jest niesamowite.

    Pan mąż buszuje gdzieś pomiędzy najdziewniejszymi kształtami.

    W końcu dochodzimy do następnej przestrzeni, która pomiędzy murami jest przestrzenią na przepiekną plaże i domy o zabudowie trochę przypominającej morze śródziemnomorskie.
    Nie jest to miasto w którym byłam, widziałam, słyszałam, czy czytałam. Jest bliskie naszej cywilizacji ale nie należy do niej.

    Na końcu muru jest też furtka na lewo i widać następne ogrody równoległe do przebyłego, i następne , i następne, i ludzi wychodzących - kobietę z dziećmi.
    Pan mąż idzie na lewo, ja na prawo.

    Znajduję wieką, ciężką ławę i na niej owoce których nie widziałam w ogrodach. Po namyśle wybieram jeden. Brązowo-kolczasty. Zaczynam obierać i po obłupieniu ze skóry widzę filetową otoczkę. Jest to seria paru bardzo cienkich pergaminów, które są tak kruche, że przy rozbieraniu rozsypują się w pył, który pokrywa fioletowo-purpurowym pyłem moje dłonie.

    Biegnę do Pan męża
    -Zobacz - co znalazłam. Docieram trzymając w rękach już tylko nasienie ze ściętą górą zaopatrzoną w małą drewnianą łyżeczkę. Otwieram i jem.

    Jest to orgazm; waniliowo-poziomkowo-malinowo nie wiem co zamrożone. Jemy, pałaszujemy.
    Patrzę na ludzi i widzę, ze dzieci mają w dłoniach pełno malin i borówek. Mają buzie umorusane gdzie widać, że zjady po drodze sporo.

    Chlopiec w wieku może 10 lat patrzy na nas i się śmieje. Te lody można kupić w sklepie w innej części i robią je mieszając trzy smaki włączając ten, który spróbowaliśmy. Siada przy ławie, wyciąga ogromne nasienie ze sciętą góra i zaczyna jeść to co opisał.

    W tym momencie się obudziłam. Głodna jak nie wiem co. Kokofonia smaków w ustach nie do opisania. Byłam w raju? Tak sie czułam.
    Skąd ten sklep i po co? Jaki sklep?

    Miałam wizję gdzie pójdę po smierci czy wizję gdzie nie pójdę za bluźnierstwa uprawiane?
    Wizję, że może nie aż tak smakowo ale w sumie we własnym ogrodzie nie aż tak źle.

    Nigdy nie doświadczyłam czegoś takiego. Życzę na serio doświadzczenia smakowo-wizualnego każdemu.
    Żałuję, że nie mogłam przepytać tego 10-cio latka, bo widać było, że miał wszystko obcykane.


    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 22.07.19, 02:27
    Bog cie wynagrodzil Kanie. naprawde bylas w raju i najpierw najadlas sie z drzewa wiadomosci samego dobrego (bo ze zlego nie mialas powodu) a potem dowiedzialas sie ze niesiesz kaganek oswiaty za co ci sie nalezy nagroda. tak ze pinkol dalej bo to bardzo ciekawe co piszesz...!
    btw

    "Amway wydawał mi się prosty. Kupuję mydło, proszek do prania, pastę do zębów za co dostaje punkty. Jeśli kogoś spotkam kogo taki pomysł też interesuje to jego punkty, które dostaje sam na własne konto bedą też przepływały przez moje i mając ich więcęj będę miała premię za obrót.
    Proste? Nie!!!"


    pewnie ze nie. w 89r moi znajomi dali sie nabrac na amwaya, nawet nie pamietam jak i skad. mnie tez probowali namowic, kupilam paste do zebow, proszek do prania, krem na zmarszczki i nawilzajacy, itp pierdoly. no i dostalam tez ladnie wydany folder z entuzjastycznymi testimonials, zdjecia tez byly przesliczne, usmiechniete buzie calej filipinskiej rodziny, a jakze, success story itd,
    no i zaczelam myslec ile to ja musze stracic zeby zarobic ... hmmm dosc szybko skalkulowalam ze przy tak ograniczonym kolku znajomych jak nasze, proszek starczy przecietnie na 3 tyg na rodzine a niektorym nawet na miesiac, pasta moze pojdzie szybciej tudziez mydlo, a kremu oprocz mnie nikt nie kupi bo wola isc nagrzebac sie do woli w probkach w department store
    a przy tym bede z miejsca miala konkurencje w postaci kolezanki ktora sama chce tym samym ludziom to opchnac. nope. podziekowalam wiec ze thanks but no thanks.
    tak w ogole przeciez amway to ponzi scheme, do dzis jestem zadziwiona ze to jeszcze dziala.

    Minnie


    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kan_z_oz 22.07.19, 05:45
    Absolutnie się mylisz. Żaden ponzi. Ponzi to ponzi. Bierzesz od ludzi pieniądze, obiecując im zwrot 10%. Jak przychodzi czas to znajdziesz następnego jelenia od którego bierzesz pieniądze żeby zwrócic tym pierwszym plus to 10%. Następnie szukasz innych...nie bawisz się w produkt.
    Madoff, 40 lat tak operował, oczywiście nikt o tym nie wiedział...haha...zwracając zawsze 10% aż wykopał dziurę 1 miliarda i szczerze mówiąc miał dość.

    Odmianami ponzi są niektóre łańcuszki z biżuterią, gdzie kupujesz i sprzedajesz wartość 10 za 1000 az się całość rypnie i ci ostatni zostaną na lodzie po wpłaceniu kupy pieniędzy majac w reku goovniany produkt.

    Amway co inny zwierz i tylko firma produkująca. Część grup rozrzucająca jego produkty i go uprawiająca a jest ich bez liku to temat wart nowego wątku, zaczynając od zwykłej sprzedaży do mesjaszy nawiedzonych, których odłamy są sektami.


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 22.07.19, 06:11
    Minni - Ja i Bóg mamy układ. Ja się nie mieszam w jego sprawy a on niech mi nic nie wynagradza. Z tego co się zoirentowałam to Bóg nie robi nic za darmo i zawsze coś chce w dużo większym wymiarze niż ta nagroda.
    Lata mi zajęło siebie i Pana męża wyciągnąć z bałaganu jakim nas uraczył, jak chce może dać mi numery w lotka i będziemy kwita.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 22.07.19, 06:51
    Kanie - nie ludz sie - amway to ponzi. kto sie naprawde bogaci? wlasciciel amway i kilka vipow na topie. reszta zapierdala i nic ztego nie ma, no chyba ze tym sie zajmuje kilkupokoleniowa i stuosobowa rodzina hinduska albo filipinska. reszta - baija kase tym na topie. no przeciez.

    ad Bog - dobrze. ja tu tylko sny wykladam :)

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • minniemouse 22.07.19, 07:03
    ps
    ale jak nie chcesz nazwyac tego ponzi to niech bedzie tylko pyramid scheme. na jeden gwizdek wychodzi, ale to JEST piramidalne oszustwo polegajace glownie na wyciaganiu z ludzi ciezkiej kasy na seminaria, kasety, dvd, ksiazki itp. i tyle. o nie, ja sie na to nie nabieram.

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • jutka1 22.07.19, 08:19
    Wystarczy wrzucić w wyszukiwarkę "multi-level marketing" albo MLM, i wyskoczą i ponzi, i Amway, i Herbalife, i inne.
    Ściema.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 22.07.19, 09:49
    Oczywiście wiecie, że można sobie kupić licencje i tylko korzystać z produktów bez bycia wciąganym w cokkolwiek. Miałam magazyn/sklep blisko po drodze do głównego sklepu i korzystałam przez lata z mydła, proszku, druciaków, LOC, płynu do naczyń oraz świetnej pianki do czyszczenia piekarnika. Pan mąż czasem kupował sobie koszulę i kiedyś nawet kupiłam pralkę LG oczywiście w Amway sklepie.

    Obok Amway różne chodofaki zaczęły sprzedawać kasety, książki i seminaria, gdzie powstał system w systemie Amway i sprzedaż była większa niż z samych produktów firmy - to było sekciarstwo i obiecywanie gruszek na wierzbie oraz bicie kasy dla kilku, kosztem golenia jelenia.

    Oczywiście firma Amway dała pełne blogosławiństwo i wolną rękę takiej działalności, co nie zmienia faktu, że produkty mieli i chyba wciąż mają niezłe. W latach 90-tych były rewelacyjne, bo produkty organiczne, skondensowane i wysokiej jakości były unikatami.

    Amway przewidując na początku lat 90- epokę zakupów przez net przespał całą sprawę na skalę światowego fiaska i powstał Amazon...haha...kocham neo-chrześcijaństwo - tym się zaczeli zajmować głównie misją gdzie wszyscy będą zgodnym krokiem w imię wartości ściśle chrześcijańskich, i w imię Boga.
    Niemniej walka KK w Polsce z Amway była zaiste epicka...haha

    Tego oczywiście nie ma w wyszukiwarce.


    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 23.07.19, 05:24
    nawet jak nie ma to mozna sobie wyobrazić, tylko nie wiadomo śmiać się czy płakać.
    a moze po prostu płakać ze śmiechu....

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • minniemouse 23.07.19, 05:54
    kan_z_oz napisała:
    Oczywiście wiecie, że można sobie kupić licencje i tylko korzystać z produktów bez bycia wciąganym w cokkolwiek.

    no ja wiem bo ja w r 89 miałam własnie taka mozliwosc, po prostu wstąpić do Amwaya i kupować i sprzedawać ale jak mowie mnie się to kompletnie nie opłacało wiec nie zdecydowałam sie na to. owszem nie maja złych produktów. ale ja jestem osoba która lubi próbować nowe rzeczy wiec ja to nawet jako klientka sie nie nadaje.

    ale rok czy dwa temu moja córkę nagabywał w mallu całkiem fajny chłopak, Hindus, który zaczął od "czy chciałabyś legalnie i prosto zarabiać z domu? moge ci dac za darmo informacje" - i to byl tylko wstepnie zarzucony haczyk w postaci książeczki do obowiązkowego przeczytania jakiegos self-made multimilionera od Rich Dad Poor Dad Kiyosaki (ktory btw wielokrotnie bankrutowal). bo potem mialo byc Wazny Meeting wstep 25$ ktory tym razem on funduje bo "ma dwa bilety" gdzie miala sie nauczyc jak robic $$$$ i wtedy zaczelam podejrzewac ze chyba chodzi o Amway - i mialam racje :D!!!
    do domu wrocila z nareczem folderow od tej piramidy, powiedzialam jej zeby dala se spokoj (wytlumaczylam dlaczego w naszym malym gronie to sie absolutnie nie oplaca) i po tym mityngu podziekowala chlopakowi.
    - dwa lata po tym zaczepia nas jakas mila Filipinka w kolejce do kasy w Walmarcie "what's your accent? - oh, ona zna Polakow, pracuje z nimi. rozwija sie fajna gadka szmatka, jest sympatycznie i w ogole, płacimy, wychodzimy, ona zaprasza do domu na obiad, my teraz nie mozemy wiec wymieniamy sie telefonami i nagle BUM! na zakonczenie "nie chcecie pracowac w Amway? no k mac.... needless to say ani nie zadzwonilysmy ani nie odebraly od niej. prosze, juz poluja na jeleni w kolejkach, suuuper..
    a my naiwne myslalysmy ze chodza jeszcze dobrzy ludzie po swiecie :/

    Minnie


    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • maria421 23.07.19, 08:55
    A propos Amway, przypominam film Dederki :

    www.youtube.com/watch?v=X5PnZQMzEo0

    O ile wiem, ten film nadal lezy na polce :

    www.youtube.com/watch?v=X5PnZQMzEo0

    Ja kiedys, juz dawno temu, na innym forum mialam ostre sciecie z jednym Amwayowcem, ktory mnie straszyl ze Amway znajdzie moj IP i mi proces wytoczy , ale sam sie potem z dyskusji wycofal :-)

  • kan_z_oz 23.07.19, 09:08
    Mario: Miałam siatkę sporej wielkości w Polsce. Co Cię interesuje? Bo większość twarzy z filmu znam osobiście.

    --
    Kan_z_oz
  • maria421 23.07.19, 09:13
    kan_z_oz napisała:

    > Mario: Miałam siatkę sporej wielkości w Polsce. Co Cię interesuje? Bo większość
    > twarzy z filmu znam osobiście.
    >
    Zona mojego kuzyna tez, nawet jakis level osiagnela, ale potem cos trzasnelo i o Amwayu nie chce nawet wspominac.
  • kan_z_oz 23.07.19, 10:14
    Dziwne. Ja mogę.
    Warszwa 1996 rok Marriott.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/OT0dZelqJknRQAAaxB.jpg



    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 24.07.19, 01:35
    amway ;), moje pinkolenie na dzisiaj.
    przy z okazji grzebania po necie trafiłam na taki obrazek:

    https://i.imgur.com/Fe1oo7a.jpg?1

    podpisany loafers, hahahahaha
    (loaf po ang to bochenek, loafers - mokasyny, moga byc bez piety)

    nie powiem, uśmiałam sie. ale czy to naprawdę śmieszne?
    jak to sie stalo?, i kiedy?,
    ze przekroczyliśmy pewien próg - przeszliśmy od podnoszenia upadłej kromki chleba by ja z czcią ucałować, jak to niegdyś czynili moi dziadkowie na wsi, którzy sami musieli chleb upiec,
    do marnowania chleba dla głupiej zabawy?
    za chwile mi sie przypomniał inny obrazek, słynny, za ktory Carter dostal nagrode Pulitzera (i ponad rok później popełnił samobójstwo)
    daje tylko linka bo zbyt drastyczne:
    Sudan famine 1993

    stare zdjęcie, to prawda, co nie znaczy ze gdzieś w świecie nie ma głodujących, marzących by moc rzucić się do tych "loafers", skore z nich zedrzeć i zjeść. nic to, ze z czyichś brudnych nóg, z brudnej ziemi.
    chleb to chleb, rzecz święta, ciało Chrystusa, nasyci każdego głodnego i w każdej postaci...


    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kan_z_oz 24.07.19, 09:50
    Co w Amway trzasnęło to wiadomo. W Europie wschodniej skończyła się komuna. Powstała luka gdzie zaczęły sie wprowadzać nowe firmy, przemysł, biznes i pomysły.
    Stary trup Amway z zachodnich rynków odżył i zauważył nowe rynki.

    Mając spore i długoletnie już doświadczenie z tego jak tego nie robić - oraz doświadczenie co robić wychodziło prosto i logicznie - jak wyżej napisałam. Amway miał wprowadzać coraz to nowe produkty oraz całe linie zwykłych do konsumpcji. Miał werbować inne firmy do wkładania produktów własnych do sprzedaży przez sieć włączając producentów lokalnych. Taka była mowa, jak się później okazało - głównie trawa.

    Produkty miały zacząc tanieć jako efekt coraz większej konsumpcji czyli produkcji. Znowu -guzik prawda, bo głównie zaczynały rosnąć, a opakowania części maleć.

    Ogromna większość ludzi chciała dorobić sobie 400-500PLZ, co było możliwe gdyby ceny detaliczne zaczęły być konkurencyjne z tym co było już na rynku do tego mając paru klientów i ludzi gdzie ich punkty przepływały przez konta - tyle właśnie wychodziło.

    Guzik.
    Zasypano ludzi tonami do kupna książek, kaset indywidualnych, zbiorowych, seminarów, konferencji, spotkań bo góra urządziła sobie firmę w firmie.

    Zaczęto się tarzać po scenie dla śmiechu i pod publikę, leżeć na podłodze, obrażać ludzi, którzy do Amway nie należą, nazwywać ich głupkami i dupkami.

    Węgry - proszę bardzo. W dwa lata powstały gigantyczne sieci, gdzie nikt z mówców nie robił z siebie palanta. Pierwszy Pan z video James Vagyi.

    Po spiknięciu się z kościołem względem kradzenia czasu poranno-niedzielnego, poszło domino prasowe i zaczęła się zwykła przewałka, gdzie się okazało, że Amway nie jest w stanie zbudować konsumencko-handlowej sieci takiej jak obecnego Amazon chociażby część bo zaczął sie zajmować wszystkim tylko nie produktem, klientami, dystrybutorami, których w wiekszości wkurzył.

    Ludzie mający małe sieci jak 50-czy 150 osób poprostu odpadli z tego cyrku. My sobie tylko cykneliśmy fotkę na pożegnanie z tym, który oprócz tego na video leżącego na podłodze mógł naprawdę coś zrobić oprócz 'małpowania' na scenie.

    Dodam tylko, że Amway zatrudnia wyjatkowo często pastorów różnych odłamów kościołow, wielu z mówców też dziękuje Boga za możliwości i błogosławieństwo. Format dużych spotkań Amway nie różni się od spotkań nowych kościołów chrześcijańskich czy innych, gdzie muzyka gra, na scenie zawsze się znajdzie ktoś kto zacznie obrażać ludzi bo nie przynależą.

    Ostatnio to mi Amway przypomina też Trump ze swoimi rundami przewyborczymi, gdzie tłumy skandują, krzyczą, klaszczą a główny mówca nie zawsze zachowuje się godnie mając mikrofon w ręce robiąc podziały na tych co należą do klubu i tych spoza.

    Amway szkolenie weszło też korporacji, bo większość tego co kiedyś wyprodukowano w ramach rozwoju personalnego leżało na półkach i było obgryzane przez mole. Wpuszczone w obieg stało się numerami 1, dodano i rozwinięto; pozytywne myślenie, win-win, win-loose, afirmacja, go getters, sukces i cała jego filozofia oraz moje ulubione wniesone przez pastorów - pieniądze nie są złe bo każdy może sobie upieć sobie tyle kawałków ile tylko chce bez zabierania innym.

    To ostatnie widać na przykładzie Bezosa, gdzie każdy kupujący piecze sobie taką przyszłość finansową jaką tylko chce ale niestety wszystkie pieniądze trafiają tylko do jednej kieszeni...haha

    Ksążka kogoś kto zajechał bardzo daleko w tym systemie i się rozmyślił z całą pewnością będzie No1 bez potrzeby sztucznego pompowania i jak się ukaże natychmiast sobie kupię aby porównać notatki oraz poczytać o fragmentach gdzie dostęp do wiadomości sieci 1000+ to zupełnie inny kawałek niż dla owieczki wprowadzonej do rzeźni.

    Minni, pamietam to zdjęcie z 1993.



    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 24.07.19, 13:33
    tak tak. ja to widze tak - ludzie lubia nalezec do czegos a szczegolnie gdy im to za darmo -no-prawie za darmo daje jakies przywileje. np u nas dziala taka firma Costco, miedzynarodowa korporacja sprzedajaca za wholesale ceny w sklepach do ktorych trzeba miec członkostwo. karta nawet nie wiem ile teraz kosztuje ale jest chyba na rok, za to nabiera sie praw do nabywania w sklepie. mozna kupic rozne rzeczy taniej niz w zwykłym food storze. haczyk tylko taki ze w duzych ilosciach co jest swietne dla duzych rodzin i wlascicieli malych biznesow. no i przewyzszyc cene karty w roku. tacy jak ja to maja fajnie jak znajda druga małą dwuosobowa rodzine i sie dziela np bułkami na pol bo inaczej worka bulek nie przejedzą zanim sie zeschna. lub splesnieja.
    back on track, wiec ma sie poczucie ze sie jest taka mala elita bo na sie karte gdzie nie kazdy moze kupic a ty mozesz, lol ludzie to kochaja! wole to, niz pieprzenie sie z avonem np.
    gdyby amway przerzucil sie na ten system i jeszcze obnizyl ceny to wyobrazam sobie jak by wykosil wszelka konkurencje. kolosalne sklepy ala pietrowe hangary samolotowe i kto wie moze by bylo po amazonie. Ikea w sumie dalej nienajgorzej sie ma.

    Minnie




    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • xurek 24.07.19, 16:32
    czy jestem jedyna osoba (na tym forum? na swiecie ? :)), ktora po raz pierwszy slyszy o Amway, Costco & co? Czuje sie jak Alien jakis :)

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 24.07.19, 16:55
    Xurku, pewnie wyjechalas z Polski zanim Amway tam przyjechal, dlatego nie wiesz :-)

    Ja tez wyjechalam z Polski dlugo przed Amwayem, ale wiem bo moja byla bratowa od nich kupowala (nigdy nie potrafilam zrozumiec co takiego magicznego jest w plynie do zmywania czy do okien marki Amway ze kosztuje on kilkakrotnie wiecej niz produkty dostepne w sklepach), potem, jak juz tu wspomnialam, zona kuzyna w to weszla.

  • ertes 24.07.19, 17:39
    3 dni po wyladowaniu w Kanadzie zostalem zaatakowany przez Amway... A m y myslelismy ze tacy mili ludzie, Polacy, zaprosili nas, nowych imigrantow do domu. A tu sie okazalo ze chca nas namowic na piramidke. Potem jeszcze kilka razy na rozne piramidki probowano ale ja jestem dosc wyczulony na bullshit :)

    Costco to jak Minnie wspomniala jest cos takiego co niby jest dystrybutor ale nie wszystko jest w duzych ilosciach. W sumie to jest mnostwo pojedynczych czy podwojnych. Fakt ze jest tez sporo gdzie trzeba kupic cala "zgrzewke". No i duzo produktow ma wieksze gabaryty niz normalnie.
    Ja w Costco kupuje dosc czesto. Jakosc jest bardzo dobra, ceny sa OK. Wysokiej jakosci ieso, ryby, sery. Bardzo dobry i w miare tani alkohol. Nie musze sie z nikim dzielic. Co za duzo idzie do lodowki i zamrazarki.
    Amazon, Costco, Walmart zabily takie firmy jak Amway. Jakosc produktow sie polepszyla a ceny poszly w dol. Nikt nie kaze kupowac co miesiac jakiejs okreslonej ilosci tylko kupujesz co chcesz. Kilka razy slyszalem historie ludzi ktorym garaze sie nie zamykaly bo musieli wykupic przydzial.
  • roseanne 24.07.19, 18:46
    W szpony amway, orriflame itd wpadl ktos z bliskich, wiec znam od podszewki, zaczelo sie w latach 1990
    Juz wtedy mnie dziwilo, jak ludzie sie dali w to wciagnac?!

    Costco - kiedys uzywalismy, gdy do sklepu bylo daleko, a bylo gdzie przechowac.
    Teraz tak, jak pisze Minnie, znajomi maja karte, czasami prosze o pojedyncze produkty, czasami sie wybieram z, czesto dziele sie lupem z tych wypadow
    - zwlaszcza kiszone ogorki, owoce, srodki czystosci

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • minniemouse 25.07.19, 01:00
    Ja po prostu jestem skąpa i uważam ze wszędzie tam gdzie trzeba spędzić ekstra dollar za jakies uslugi od czapy czyli np towar nie taki to juz za shipping&handling płaci klient- mnie to z miejsca odrzuca, dlatgeo takie avony, amwaye, amazony nawet ebaye traktuje jako zlo konieczne gdy juz naprawde nigdzie indziej nie mozna kupic czegos co absolutnie potrzebuje. Costco uwazam jeszcze do rzeczy bo sklep na miejscu, jade i widze co kupuje a nie kota w worku. moge wymienic na miejscu. tyle ze kalkuluje aby zwrocily mi sie koszty membership.

    Minnie


    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kan_z_oz 25.07.19, 02:49
    Xurku - jesteś unikalna nie słysząc i tak trzymaj.

    Minni, klient zawsze płaci i za wszystko. Płaci też dodatkowo gdy obok sklepu nie ma drugiego, który będzie konkurencją. Płaci od dzielnicy i dochodu mieszkających w okolicy. Płaci za wysyłki tych którzy korzystają, nawet jeśli Ty nie korzystasz. Płaci za kary które regulujący nakładają za przewały. Płaci za systemy punktowe i system subskrypcji wymyślone przez taki Amway są poważnym dochodem dla Costco, Amazon, dokładnie takim samym jak dla MLM.

    Nie ma znaczenia czy widzisz. ma tylko znaczenie, że wolisz, bo płacisz tez za to, że widzisz i duzo wiecej obecnie niż za to, że nie widzisz.

    Próbuje tylko wyjasnić, że Amway na serio i poważnie miał system aby włączyć A2, czy globalną sieć dystrybujcji przez internet. Wszyscy na to czekali, na rok 2000 i włączenie się do obiegu. Mieli poważną szanse na to co zrobił Amazon plus cały system premii dla korzystających lub budujących.
    Całe te masy lub prznajmniej część z niech nie byli więc zupełnemu loonie tylko jak zwykle bywa okazało się, że tylko góra bedzie ok a zbudowanie sieci aby z tego żyć jaest tak proste jak zbodycie złotego medalu olimpijskiego w bardzo okreslonej konkurencji. Ta rewelacja jest zazwyczaj wyjawiona jak już ktoś włożył tyle pracy, że się zastania - ciagnąć czy pieprznąć.
    Wtedy tez dokładnie człowiek rozumie, że nie dość co ma zrobić to nie jest w stanie tego zrobić sam bo potzrebuje zespół co najmniej dwóch innych osób, które mają bardzo konkretną wiedzę jak to koorestwo budować.

    Znalezienie takich ludzi graniczy z cudem a zdobycie pomocy od guru jeszcze większym, bo musisz mieć rosnący biznes, listę nie krótszą niż 500+ poważnych kontaktów profesjonalnych ludzi, którzy dażą cię szacunkiem i są gotowi spotkać się bez zadawania żadnych pytań itp, itd.

    Jest to wyprawa na Mt Everst gdzie trup wszędzie zalega co wymaga też charakteru i tutaj wymiękłam. Się nie nadaje.


    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 25.07.19, 03:01
    Kanie to tylko psychologia. jak to mowia co oczy nie widza serce nie boli. wiem ze place za samo pomyslenie wyjscia na zakupy, lol za samo oddychanie na tej planecie,
    ale jednak pewien komfort mam gdy nie musze placic za S&H ekstra a najbardziej mnie satysfakcjonuje ze wchodze i kupuje albo nie, nie czekam az przyjdzie i jeszcze sie wkrwiam bo nie to przyslali albo wyglada inaczej niz na obrazku albo popsute. widzialy gały co brały - w tym najwiekszy sek.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kan_z_oz 25.07.19, 09:27
    Wszystko popieram. Każdą działalność handlową w zmaganiach z siecówkami. Niech każdy myśli, kombinuje, wybiera, dzieli się zakupami ze znajomy lub nie-znajomymi w ramach oszczędzania.

    Patrząc na ilości konsumpcyjne w ramach zachdniej cywilizacji wydaje mi się normalne, że gdzieś w którymś momencie może powstać coś co zacznie liczyć się z siłą konsumenta, który skrzyknął kilkunastu lub 100-tu podobnych.
    Kto, kiedy, jak? - nie wiem.

    Dlatego piszę o Amway jako feniks, który niegdy nie powstał z popiołu.

    W moim ułożeniu geograficznym - zakupy spożywcze mogę uskuteczniać jako przyjemność, którą niewąpliwie mi sprawia oglądanie towaru. Z cała reszta bywa różnie i większość nabywam przez net jako konieczność, włączając pewne materiały budowlane, garnki, pościel, koszule, buty, rośliny, orchidee, bieliznę, wakacje, bilety, przeloty itp.


    --
    Kan_z_oz
  • xurek 25.07.19, 10:51
    ja nie kupuje wirtualnie prawie nic. Jezeli kupuje to cos, co juz mam i albo sie zestarzalo albo chce tego wiecej i staram sie wtedy kupic bezposrednio od producenta: wczoraj np. zakupilam dla meza taka sama walizke samsonite jak juz mam, bo jestem z niej bardzo zadowolona a nie chce mi sie latac po sklepach i szukac identycznej. Najwiecej wirtualnie kupuje muzyki, ostatnio po raz pierwszy kupilam tak notebook.

    Dotyk, zapach, zobaczenie prawdziwego koloru i struktury sa dla mnie bardzo wazne w kazdej dziedzinie zycia: zywnosc, meble, dekoracje, ubrania, buty, ksiazki, AGD, elektronika domowa.

    Co tylko sie da kupuje lokalnie, bo nie chce, by z centrow miasteczek zniknely male butiki, delikatesy, sklepiki specjalistyczne i zastapione zostaly bankami, firmami cunsultingowymi i handlarzami nieruchomosci.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • kan_z_oz 30.07.19, 08:48
    Nie pinkole ostatnio bo w chałupie gdzie zwinięta jest część gratów wszystko zajmuje dwa razy dłużej w związku z czym nie mam czasu.
    To co kiedyś leżało w wiadomym miejscu leży obecnie w kilku miejscach możliwych, które należy weryfikować metodą szukania.
    Nawet dojście do ubikacji zajmuje obecnie dwa razy dłużej nie mówiąc o biurze, które jest magazynem.

    Często używane stwierdzenie - czasy sie zmieniają. Naprawdę? Jak? Na lepsze? gorsze? inne bo jedne rzeczy zastepują inne rzeczy? Jak muzyka?

    Czy wiecie, że zespół ACDC w latach 80-tych był uważany tutaj za niemoralny, szerzący zgorszenie mający zdegenerować wpółczesną młodzież wg raportu rządowego - czyli, nas tutaj w wiekszości obecnych, których znakomita więkoszść o ile nie wyrostała na muzyce tego ostatniego, to doskonale wie, że taka grupa była, grała i śpiewała.

    W lasach północnego stanu NSW mieszkała damska grupa hippisowsko-gejowska, głosząca hasło bez mężczyzn, bez mięsa i bez urządzeń mechanicznych budząca bulwersacje ludności miejscowej bo panie do tego chadzały nago.
    Odbywały się regularne wojny podjazdowe gdzie podrzucano grupiej uprawiającej wegetarianizm zdechłe kangury na co panie rewanżowały się przejazdami na koniach po terenach do nich już nie przynależących. Zakończyło się to wynajęciem spychacza do zburzenia drogi w trakcie której to demolki operator płci męskiej uciekł w popłochu.

    Co się zmieniło? Wyraźcie swoje opinie. Ja nie widzę żadnych zmian tylko zataczanie jednego wielkiego koła gdzie po latach rozpychania następuje rodzaj kurczenia i mamy znowu jednitosamo tylko trochę inaczej opakowane.
    Niczym moda; spodnie dzwony, luźne, regularne, dopasowane, za bardzo dopasowane i uff znowu dzwony...

    Ta histeria z gejostwem ciągnie się od ponad 2000 lat. Czy naprawdę się nikomu jeszcze nie znudziło.
    Czytałam kiedyś, że nawet w czasach sporo przed powstaniem chrześcijaństwa czyli w okresie judaizmu w było znane, rozpoznane. Mało tego, pierwsze ze świątyń miały urząd westalek, czyli kapłanek, które świadczyły usługi seksualne.

    Rozumiem dlaczego ta instytucja padła. Wyobraźcie sobie ówczesny mąż do żony.
    -Kochanie idę się pomodlić do kościoła
    -Znowu idziesz się łajdaczyć??? Który to już raz w tym tygodniu? a krowa dalej chora.

    Jestem pewna, że zazdrosne żony obaliły urząd westalek, wprowadzając zło niewyobrażalne w postaci prostytucji.
    Kto załatwił homoseksualizm? Nie mam pojęcia ale idąc śladem żelaznej logiki ludzkiej musieli to być mężowie odwiedzający te westalki do cna zgorszeni. Pewnie też w rewanżu myśląc sobie jak my nie możemy korzystać z dobrodziejstw tych świątyń to niech też innym się oberwie.
    Albo wszyscy albo nikt.

    Domyślacie się w jakim kierunku obyczajowych zmian podążamy!!!w ramach zataczanie wieeelkiego koła ironicznej historii cywilizacji zachodniej.
    Nie podejmuję się tego absolutnie tłumaczyć w Białymstoku. Ten ostatni powinien zostać wyłączony i najlepiej otoczony murem. Nie dla bezpieczeństwa tylko aby się nie wydostało na zewnątrz.
    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 30.07.19, 10:22
    Czasy się zmieniły...wyszliśmy z epoki kamienia łupanego z jaskiń, poprzez różnego rodzaju prowizoryczne konstrukcje, do trwałych domów, klasyki która dała cacka zabytkowe poprzez rozwój nowoczesnego wysokopiętrowego budownictwa.

    Zaglądam do gazety regularnie. Od miesięcy wielu toczy się tutaj zawzięta dyskusja na temat jakości obecnego budownictwa. Pomijając wszystkie - nie chodzi o wbijanie szpilki w sektor konstrukcyjny.
    Zaczęło się pod koniec zeszłego roku tuż przed świętami BN.

    Nowo wybudowany wieżowiec (30pięter) w dzielnicy przylegającej do parku Olimpijskiego w Sydney zaczął pękać. Wysiedlono mieszkańców kilku pięter na święta. Gdzie? W demokracji jest wolność - wszędzie tam gdzie chcieli ludzie pójść. Do rodziny, znajomych, sąsiadów, do hotelu na koszt własny lub innych mieszkań też na koszt własny.

    Powstał Trójkąt Bermudzki; rozwścieczeni ludzie zaczęli szukać dewelopera. Po jakimś czasie się odnalazł i broniąc się zawzięcie machając wszystkimi papierami w porządku złożył winę na wykonawcę. Wykonawca się też bardzo oburzył bo wykonał do jakichś tam wymaganych standartów budowlanych zatwierdzonych przez urzędy i inżynierów.

    Urząd się też oburzył, że podbija papiery i nie sprawdza kto, jak i co buduje bo to należy do inżyniera i dewelopera.
    Inżynier też się oburzył bo ma swoje wytyczne, których podobno się pilnował a urząd przecież przybijał pieczatkę jakiemuś innemu inżynierowi projektującemu.

    Projektujący się żachnął na wykonawcę...i tak w koło macieju.
    Zdarza się. Winnego nie daje się ustalić bo wszyscy przymykając jedno oko na małe problemy stali współtwórcami gigantycznego bubla autorstwa zbiorowego.

    Zaczęły się akcje na pomoc bo ludzie nie dość, że mortgicze to do tego mają niemałe czynsze za wynajem a banki jak to banki - nie ich sprawa.

    Ubezpieczalnie się wypięły bo wchodzą jak biznes zbankrutował - podobno - nie ich też kwestia.
    Koniec jednej sprawy stał sie początkiem plagi.
    Po paru miesiącach doszły następne dwa wieżowce w innych punktach miasta. Następnie doszło parę w Melbourne, kultowy jeszcze nie dokończony drapacz chmur w Brisbane.

    Złożono komisje. Wyszły rezulaty - 80% bloków skonstruowanych w ciagu ostatnich 10ciu lat ma wady z serii od bardzo poważnych konstrukcyjnych do mniejszych jak dziurawe dachy, przeciekające łazienki, niesprawna klimatyzacja do małych, które wciąż polegają na wymianie.

    Co się stało - ja się pytam - zapominamy jak budować? Już straciliśmy tą wyrafinowaną umiejętność.?
    Zapomnieliśmy jak budować tylko bloki czy też ogólnie jak budować co mnie interesuje bedąc w stałym temacie niekończących się renowacji.

    Nowo powstałe całe dzielnice gdzie 80% wymaga remontów zaczynając od drobnych do kapitalnych poprzez te które wymagają wyburzenia.
    Chaos i jego agenci są odpowiedzilni? Czy też jakaś inna siła nieczysta?

    Może należy wrócić do korzeni? Wyrzucić z repertuaru; nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera i zacząć znowu zatrudniać ludzi na podstawie posiadanych kwalifikacji a nie przynależności polityczno-kościelno-po znajomości, płci, koloru, ile ktoś ma kasy czy jaki biznes robił więc szybko złapie.

    Teraz można sie tylko modlić aby nie wiało, trzęsło, lało lub suszyło bo bez tych wybryków natury cała ta architektura ledwie zipie pod własnym ciężarem. Nie dotykać? czy gładzić, głaskać, całować żeby nie znaleść się w kupie gruzu, zataczając następne koło z serii powrót do kamienia łupanego, pomijając wszystkie inne epoki.

    Patrzę czasem na wybrzeże i się zastanawiam jak to dotknęło tą okolicę.
    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 31.07.19, 01:04
    kan_z_oz napisała:
    > Powstał Trójkąt Bermudzki; rozwścieczeni ludzie zaczęli szukać dewelopera. Po jakimś czasie się odnalazł i broniąc się zawzięcie machając wszystkimi papierami w porządku złożył winę na wykonawcę. Wykonawca się też bardzo oburzył bo wykonał do jakichś tam wymaganych standartów budowlanych zatwierdzonych przez urzędy i inżynierów.
    > Urząd się też oburzył, że podbija papiery i nie sprawdza kto, jak i co buduje bo to należy do inżyniera i dewelopera. Inżynier też się oburzył bo ma swoje wytyczne, których podobno się pilnował a u rząd przecież przybijał pieczatkę jakiemuś innemu inżynierowi projektującemu.
    > Projektujący się żachnął na wykonawcę...i tak w koło macieju.
    > Zdarza się. Winnego nie daje się ustalić bo wszyscy przymykając jedno oko na małe problemy stali współtwórcami gigantycznego bubla autorstwa zbiorowego.


    o jak ja to dobrze znam - u nas to sie nazywa leaky condo. byly przypadki ze leaky condo budowaly firmy ktore po wybudowaniu natychmiast "bankrutowaly",
    w zwiazku z czym nie bylo w ogole kogo podac od sadu. a o odzyskaniu kosztow mozna bylo spokojnie zapomniec.
    jeszcze w latach 2000+ pokazywali w w TV w drogich downtown condos sciany z ktorych tryskala nie woda a cala fontanna wody. zreszta nie tylko woda, rozne jaja byly.

    Minnie



    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • maria421 30.07.19, 15:59
    Wczoraj na dworcu glownym we Frankfurcie nad Menem Erytrejczyk pchnal matke z jej 8-letnim synem pod nadjezdzajacy pociag, usilowac pchnac jeszcze jedna kobiete. Chlopiec zmarl na miejscu, jego matka przezyla.

    To byl drugi taki przypadek w Niemczech tylko w lipcu tego roku. Wczesniej inny facet, notowany przez policje Serb, wepchnal 34 letnia kobiete pod nadjezdzajacy pociag, kobieta zmarla na miejscu.

    Wczasniej byly podobne przypadki.

    Jak pytasz o to, co sie zmienilo, to moge Ci powiedziec ze zmienilo sie poczucie bezpieczenstwa. Pamietam czasy kiedy pasazer nie musial sie bac czekajac na pociag na peronie, kiedy jarmarki Bozego Narodzenie nie byly ogrodzone betonowymi blokami, kiedy baseny latem byly milym miejscem wypoczynku dla rodzin a nie terenem masowych rozrob itd. itp.

    W Polsce tez sie zmienilo poczucie bezpieczenstwa- dawniej, w PRLu wiadomo bylo, ze pala mozna bylo tylko od milicjanta oberwac, teraz wala "patrioci" samozwanczy straznicy moralnosci.
  • minniemouse 31.07.19, 00:28
    Często używane stwierdzenie - czasy sie zmieniają. Naprawdę? Jak? Na lepsze? gorsze? inne bo jedne rzeczy zastepują inne rzeczy? Jak muzyka?

    czasy zawsze zmieniają sie na gorsze.
    u nas leci, chyba na na pbs, taki serial "Grantchester" - w sumie miało byc o anglikańskim księdzu-detektywie Sidney, ale po 3 sezonach aktor miał dość wiec "wyjechali" go do Stanów z nowa ukochana, czarnoskórą walczyć o prawa black minorities.
    I teraz serial oparty jest bardziej na policjancie- detektywie. tenże detektyw- Geordie - w pewnej chwili rozejrzawszy sie po - dla mnie - sielskim anielskim miasteczku z polowy lat 1950, zaczął narzekać "kiedys było lepiej, łatwiej!" - zaczęłam się śmiać, przypomniawszy sobie swoje niemalże identyczne słowa powiedziane niedawno :)
    każde pokolenie tak mówi. każde pokolenie pamięta dzieciństwo i młodość jako lepsze i łatwiejsze. każde pokolenie ma trudności w załapaniu nowego a zwłaszcza technologii
    https://i.pinimg.com/236x/37/4d/21/374d2164308f86784bbf6d96dc3f2121.jpg
    i nawet dla polskich dziadkow jest 😂😂😂
    https://i.imgur.com/vPqKkR4.jpg?1

    jedyne co nie ulega wątpliwości to ze jest nas duzo za duzo.

    re: kogo winić za 'w Białymstoku'? rząd. oczywiście ze rząd. który pozwala na taki światopogląd w kraju jaki jest.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • minniemouse 31.07.19, 00:31
    ps
    acha i zapomniałam - w związku z czym doszłam do wniosku -" łatwiej i lepiej" jest zawsze młodym.
    na co patrzy się z perspektywy czasu, rzecz jasna.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • maria421 31.07.19, 11:24
    minniemouse napisała:

    > re: kogo winić za 'w Białymstoku'? rząd. oczywiście ze rząd. który pozwala na
    > taki światopogląd w kraju jaki jest.

    Jestes przeciwna wolnosci swiatopogladowej?

  • minniemouse 31.07.19, 20:27
    jestem przeciwna szerzeniu nienawiści i nietolerancji.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kan_z_oz 01.08.19, 05:57
    "Pasażer nie musiał się bać czekając na peronie"...bo pasażer nie jeździł pociągiem relacji Dęblin - Łuków, w którym to Łukowie była przesiadka poparta godzinnym czekaniem w barze, który serwował pierogi ruskie bez sera, flaczki bez flaczków oraz bigos w skład którego wchodziła prawie wyłącznie kapusta kiszona - i bardzo dobrze bo aż się boję pomysleć skąd albo z czego mogło pochodzić mięso.

    Pociąg poruszał się głównie w tempie szybkiego marszu aby nie wypaść z torów na zakręcie a poza tym ciuchcia nie mogła chyba tych wszystkich wagonów uciągnąć. Fakt, że na peronie nikt nikogo nie popychał, należało tylko wejść do środka pociągu gdzie siedziały często różne grupy dziwnych pasażerów spojrzeć nie tak lub nie tak się odezwać i można było w ciągu 3 sekund zacząć się bić albo bardzo mocno przepraszać za niewłaściwe patrzenie.

    Alternatywą były połączenia nocne przez Warszawę. Miejscem bezpiecznym po północy był dworzec cetralny ale już nie należało się zagłębiać w jakieś tunele gdzie wszystko było pozamykane. Nie daj panie boże aby po tej północy sie wpakować się na dworzec zachodni lub wschodni.

    Bardzo też fajny i bezpieczny był nocny pociąg osobowy relacji Warszawa - Zakopane. Na szczęście zawsze tak przeładowany, że w tym nigdy nie siadziałam tylko stałam w korzytarzu utrzymywana w pionie przez inne stojące osoby i zupełnie zbyt blisko. W zimie było zawsze ciepło dopóki jakiś palący w wagonie dla niepalących musiał zapalić i otworzyć okno. Pasywne palenie jest zupełnie ok bo zabija wolno i nie wiadomo kogo. Zapalenie płuc już było trochę mniej bo zanim zabije trzeba się by było namęczyć wizytami u lekarza, gdzie będąc nawet pierwszym wyciągało się zawsze numerek dwucyfrowy.

    Dworce pamiętam jako bardzo spokojne i przyjazne miejsca. Jeśli komuś zginęła walizka, został obity lub pobity to było normalne. Prasa nie pisała bo nie było o czym w związku z tym, że była to rzecz powszednia i oczywista.

    Obecnie mogę na stronie pierwszej swojej gazety znaleść, co Erytrejczyk zrobił w Niemczech. Kanadyjczyk z kumplem o typowo kandyjskim nazwisku Szmigielski w Kanadzie. Co zrobiono rowerzystce w Austrii.
    Atakuja, biją, wpychają, popychają wszędzie. Jest więc absolutnie normalne, że bezpieczeństwo upadło i jesteśmy w czasach niebezpiecznych.

    Właśnie sobie o tym pinkolę, że kiedyś tak było gdy człowiek wyszedł z jaskini natychmiast rzucał się na niego jakiś zwierz dziki. Dzisiaj dokładnie to samo.

    --
    Kan_z_oz
  • maria421 01.08.19, 08:28
    minniemouse napisała:

    > jestem przeciwna szerzeniu nienawiści i nietolerancji.
    >

    To trzeba bylo tak napisac :-)

  • kan_z_oz 05.08.19, 06:43
    Zaczyna być to bardzo konfudujące...

    Biały strzelający do spaniardów to przestępstwo pełne nienawiści.
    Biały strzelający do tłumu czarno-białego to też przestępstwo nienawiści ale już biały strzelajacy do białego to już tylko przestępstwo oczywiście z wyłączeniem muzułmamów gdzie biały jest poprostu szalony...uff...

    "Czarny" strzelający do osób o tym samym kolorze skóry to element kryminalny. Strzelający do białych??
    No właśnie co? też elemnt kryminalny, szaleniec czy przestępstwo pełne nienawiści czy członek black power??

    Na szczęście muzułmanie strzalający do każdego koloru skóry oraz wyznania to terorryści - na szczęście tylko dlatego, że łatwo zapamiętać więc się człowiek nie rypnie używając jakiegoś niestosownego określenia.

    Żółty strzelający do żółtego bez większego powodu na dzień dzisiejszy to polityk chiński, używający do tego celu pospolite bandy.

    Żółty strzelający poza Chinami do innych żółtych to kryminalista pospolity, z wyłączeniem żółtych muzumanów (terorryści).
    Strzlający do białego - tutaj brakuje mi danych statystycznych takich wypadków - czy wogóle strzelają oprócz napadów??
    Bo jeśli nie to wychodzi bardzo podejrzanie w świecie gdzie każdy do każdego strzela. Uważam, że grupa, która się na tym polu wyłamuje ma jakieś ukryte i perfidne zamiary. Należy uważać na taki okaz i zdecycowanie wygląda mi to na rasiz.

    A może poprostu wprowadzic jedna nazwę i zostawić całą ta zabawę zgadywania, bo jak rozwiązać problem 'czarnego' gdzie jeden rodzic biały albo nie daj panie boże żółty??
    Albo jeszcze lepiej układ, który oczywiście nigdy sie nie zdarza relacji muzułmanin z chrześcijaniniem (aż się boje napisać tak rażące). Co wtedy? Jak sie ustosunkować do produktu, który nie dość, że terorrysta to jeszcze element krymianalny lub terrorystyczno-szalony?

    Ciekawe czy dojdziemy kiedyś do odkrywczej myśli, że przestępstwo to przestepstwo. Kropka.

    Strzelanie do tłumu/wysadzanie ludzi/wpychanie ich do pociagi/rozjeźdżanie samochodem itp. to przestępstwa wyrażające najwyższą pogardę dla całości gatunku ludzkiego które powinny być karane najwyższą możliwą bez względu na kolor czy upodobania religijno-inne.

    Biorąc pod uwagę zbytnie zaludnienie planety nawet nie widzę problemu ze wskrzeszeniem kary śmierci i nie czuję się absolutnie źle, że właśnie napisałam.
    --
    Kan_z_oz
  • ertes 05.08.19, 15:59
    Kanie a mozesz zakladac nowy temat pod glownym postem? Wygodniej bedzie.

    A w temacie to masz bardzo ciekawe spojrzenie ktore mi sie bardzo podoba. Przyzwyczailismy sie do przyklejania latek do wszystkiego. Mamy nowe nazewnictwo prawie w kazdej dziedzinie zycia. Slowa uzywane od dziesiatkow lat raptem staje sie nielegalne.
    A w ostatnich latach slowo "rasizm" stalo sie najbardziej uzywanym slowem. Media sie w nim lubuja. My zreszta tez bo jak te owce idziemy za przewodnikiem. Tak jest wygodniej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka