Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 420

17.07.19, 10:44
Otwarte. :-)

Niestety, nie mam czasu przeklejać dzsisiejszych wpisów. Ktoś może? Thnx... :-)


--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe
*
Edytor zaawansowany
  • roseanne 17.07.19, 11:30
    Re: wtorek, pranie 😂
    kan_z_oz 17.07.19, 09:36
    Moja komórka wciąż wariuje. Malarz dzwonił dwa dni temu i zostawił wiadomość z której wyszedł jeden nie zrozumiały wyraz.
    Nie podejmuję się instalacji żadnych apps. Po co? albo urządzenie do dupy albo recepcja, albo jedno i drugie.
    Panuje wyrzucić i zastąpić rocznym modelem Apple Pana męża będącym spuścizną po wyrzutce z pracy. Chyba dokonam w piątek nareszcie?
    App z hipnozą - haha - powodzenia, bo tylko dla wytrwałych.

    Niemniej, Pan mąż dostał bardzo miłego mejla. Ma klienta od dwóch miesięcy. Facet urodził się z chorobą mieśni i nie chodzi a ma lat obecnie 62.
    Po dwu miesięcznych sesjach jest poprawa w staniu, zakresie ruchów i dreptaniu do wózka. W samopoczuciu oraz w oddawaniu moczu czego nie da się udawać, ani łatwo naprawić.

    Ludzie opiekujący się oraz cały personel są pod pełnym wrażeniem.

    Zastanawiam się. To o czym tu kiedyś pisałam poszło gdzieś. Jak możliowści gdzie każdego dnia jest odkrywane jednoitosamo - nic.

    Mam długie 150 lat przed sobą.


    --
    Kan_z_oz
    Odpowiedz Cytuj Link
    Re: wtorek, pranie 😂
    minniemouse 17.07.19, 10:16
    a u mnie biegają male zajączki 😍

    i.imgur.com/eHVHSCT.jpg?1

    i maja takie cudne malutkie uszka!!!


    Minnie
    Odpowiedz Cytuj Link
    Re: wtorek, pranie 😂
    roseanne 17.07.19, 10:32
    slodkie, o ile sie nie dorwa do ogrodka
    zdjecie jak na kartke wielkanocna :)

    albo masz gigantyczna babke lancetowa na trawniku, albo to jest naprawde malenstwo, pol dloni

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
    Odpowiedz Cytuj Link
    Re: wtorek, pranie 😂
    roseanne 17.07.19, 10:30
    dobrze wykonana rehabilitacja jest bezcenna... z mojej perspektywy prawie dekady klopotow zdrowotnych, wiec chyle kapelusz przed mezem !

    Zurych cieplejszy od Londka, moze nawet jakis basen zalicze, kto wie

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ertes 17.07.19, 18:43
    Ze mi sie z rana dzis troche nudzi to sie dopisze.
    Wszedzie pisza i mowia ze jest u nas tzw "heat wave" czyli "fala goraca", temperatury powyzej 35 i 40 stopni.
    Ale najwyrazniej ktos niedaleko wybudowal mur bo do nas nie doszlo. W dzien jest w miare cieplo ale wieczorem zimno.
    W weekend chcielismy polezec na plazy ale okazalo sie ze tylko ciemne chmury wiec siedzielismy u nas na basenie.
    Dziwaczna ta pogoda. To chyba najzimniejsze lato odkad tu mieszkam.

    Od wrzesnia mamy nowego domownika. Bedzie pies, urodzil sie niedawno, zadatek dany. Teraz czekamy.
    Ma wygladac jak na zdjeciu ponizej.

    Nabiera tez rozpedu kupno nowego domu. Znaczy moja zona nabiera rozpedu. Codziennie dostaje nowe linki do ogladania.
    Niestety domy w naszym miescie sa z reguly stare. Mnie sie niechce bawic w odnawianie a te co sa odnowione sa poza naszym budzetem. Wyglada na to wiec ze trzeba bedzie sie wyprowadzic stad. 10 lat prawie. Przyzwyczailem sie. A poza tym tu mi sie podoba.
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/hg/vf/9bs6/HUtbg5exoKYUCJAlDX.jpg
  • xurek 17.07.19, 22:25
    a co z obecnym domem jest nie tak? pies bardzo kudlaty :). My odlozylismy psa na po zakonczeniu rozbudowy domu, czyli koniec 2020 :). Tutaj cieplutko ale w europejskim wymiarze, dzisiaj bylo 27.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 18.07.19, 00:18
    Dobre pytanie... Ogolnie jest OK ale ciut za maly. A poza tym jak na tutejsze warunki to dosc stary. Ja juz mam dosc napraw a moja szanowna polowka chcialaby wszystko przerobic. Wole wiec kupic nowy (taki do 5 lat) gdzie juz jest nowoczesnie zaprojektowany.
    Poza tym chyba juz czas na zmiane. Dokladnie 9 lat tu jestesmy.

    Pies kudlaty, fakt, ale to sa wlosy a nie siersc. W zwiazku z tym nie wypada ale trzeba bardzo czesto czesac.
  • kan_z_oz 18.07.19, 01:48
    Dom za mały znam to. Tak się zaczęło. Zaczęło się w starym czyli nowym domu w Sydney gdzie sie okazało, że kuchnia jest za mała. Zaczeliśmy się rozgladać czy nie da sie powiększyć jakoś i sie okazało , że się nie da. Obecnie stwierdzam, że kuchnia jest wciąż za mała...haha...być może będzie więc kiedyś oficjalna jadalnie gdzie będzie stał kredens na część talerzy, garnków mniej używanych itp.

    Po co komu taka duża kuchnia - proszę sie pytać, bo pytanie oczywiście retoryczne jak również odpowiedź jest znana. Nikomu.

    To jest tak samo jak po co komu potrzebne 50 par butów, 30 sukienek lub tyle samo par spodni. 20 torebek i proszę temat na pinkolenie.
    Współczuje Ertesie tak samo jak mojemu Panu mężowi ale się poprostu nie da tego opanować, zatrzymać ani wykorzenić.

    Mam nadzieję, że po latach 15 stu przechodzi, więc jak tyle wytrzymamy to się już nie przeprowadzimy.




    --
    Kan_z_oz
  • maria421 18.07.19, 08:56
    wraca lato! Slonce swieci od rana, zapowiadaja cieplo.

    Milego dnia :-)
  • xurek 18.07.19, 09:13
    kuchnia moich dziadkow, w ktorej sie wychowalam, miala ok 30 m2 i byla OK. Potem nastepowalo ciagle zmiejszanie kuchni w mojej przestrzeni zyciowej, co mi powaznie przeszkadzalo, bo wychowalam sie w kuchni i takoz w niej siedziec lubie. Lubie tez, kiedy jest ona osobnym zamknietym pomieszczeniem a nie kawalkiem salonu oddzielonym jakas komoda czy polscianka.

    Apogeum malej kuchni osiagnelismy w poprzednim mieszkaniu - kuchnia miala 11 m2. Teraz mam kuchnie 25 m2 i nie narzekam. Mam duzy stol, duza lodowke i duzo miejsca na zagracenie :). Mam za to dwie male lazienki, co jest o jedna mala lazienke za duzo i bardzo brzydka pralnie. To sa porjekty, za ktore sie bierzemy od jesieni tego roku. Bedzie piekna pralnia i duza lazienka :). Na szczescie nasz dom dysponuje niezabudowana przestrzenia, ktora mozna wykorzystac, wiec nie musimy sie juz ruszac.

    PS: ja mam zarowno syndrom kuchni jak i syndrom butow :). I marzenie o pokoju-garderobie zamiast szaf, ktore w tym domu jest niestety niespelnialne :(.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • kan_z_oz 18.07.19, 11:37
    Mieszkanie w którym się wychował Pan mąż nie było większe niż 30 m2. Nasza stara kuchnia w nowym domu w Sydney pewnie też nie niż 11m2

    Niemniej co kto lubi i dla kogo co ważne.
    Na szczęście też mam cały strych do zagospodarowania i to jest luksus tutaj bo większość zabudowy ma tylko dach.

    --
    Kan_z_oz
  • xurek 18.07.19, 14:18
    mam tyle zajec w domu i jestem tak do tylu, ze wzielam dzien wolnego, zeby sie uporac z pakowaniem i sortowaniem, ktore musi byc zrobione przed sobota. Skonczylam, zrobilam przy okazji moja wersje kompotu z agrestu i roznych porzeczek, teraz wypadam na krotko kupic filz, potem zaczne sortowac moje ciuchy i zrobie ciasto. O 18 zapowiedziala sie znajoma, S. mowi, ze nie przyjedzie, bo ona tak czesto robi, mam nadzieje, ze ma racje, bo roboty wciaz huk.

    S dzisi wieczorem w Niemczech, wiec nic mnie od pracy nie bedzie odrywac :)

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 18.07.19, 17:26
    Wlasnie, kuchnia to jeden z powodow. Nasza jest mala. Malo szafek, niewiele miejsca na blatach.
    Poza tym jest odgrodzona scianami od jadalni i living.
    Oczywiscie mozna to przerobic ale mnie sie niechce w to bawic. Piszesz brzydka pralnia... U mnie pralnia jest w garazu.
    I niama cudow zeby to gdzies przeniesc. Glownym atutem tego domu w ktorym mieszkamy jest living z sufitem 8 metrow wysokosci, duzy ogrod, jestesmy na samym szczycie gory wiec oprocz sasiadow z boku nikogo nie ma od ogrodu. Samo polozenie tez jest swietne. Niedaleko dwoch autostrad ale nie tak blisko zeby bylo cokolwiek slychac. Blisko oceanu ale nie za blisko wiec nie mamy ciaglego zachmurzenia.
    Niestety czlowiek nie moze miec wszystkiego. Znaczy zwykly czlowiek bo jakbym byl bogaty to mialbym wiekszosc co chce a tak trzeba zawsze wszystko wybierac, myslec, zastanawiac sie po 100 razy... Zycie...
  • roseanne 18.07.19, 19:18
    ha, widac dwa obozy sa
    kuchania jako pomieszczenie lub otwarta przestrzen
    zdecydowanie wole zamknieta, z racji uwielbienia dla kuchni meksykanskiej, hinduskij i tajskiej - mocno wonne
    kocham mpja wyspe, z wielkim blatem - zabronilam przyciecia do rozmiaru plachty , z ktora przyszlo i na dobra sprawe mozna posadziec z 8 osob w kolo
    i jeszcze kuchnka gazowa, to by bylo to !

    pralnia, ha, ja mam wneke szafowa, jako pralnie, bo maszyny sie okazaly wypukle i trzeba bylo drzwi zdjac :) mam za zaslonka i bez zlewu, czego nie lubie, bo niebardzo jak cos namoczyc, czy przeprac recznie - umywalka lazienowa za mala

    pogoda znow coraz bardziej plazowa, tak wiec wyjatkowo, w czasie tego pobytu nie bedzie Como, przeglosowany zostal piknik nad jeziorem i ot, wolny, leniwy czas we dwoje


    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 18.07.19, 23:36
    U mnie kipiszu c.d.
    Rozważam poważnie walnięcie papierami. I to ogólne, bo odejście z projektu oznaczałoby też rozwiązanie poprzedniej umowy.

    Czuję się wrzucona nie tylko na głęboką wodę, ale "do głębokiego wrzątku". I po kij mi to. Zanim się zgodziłam, nie wiedziałam do jakiego stopnia kuweta jest wypełniona goovnem. Jadę pojutrze do pracodawcy, ale jak mnie jutro wkurzą, to nie podpiszę żadnych papierów.

    Jestem na etapie "buntu ogólnego".
    Ejment.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 19.07.19, 02:59
    Kobieto, wejdz na wątek kanowej i wyrzuć zanim Cię udusi. Mnie już dzisiaj przeszło. Wysłałam mejla, że pranie do odbioru jest w każdy wtorek przez następne dwa miesiące oprócz jednego i wtedy dam znać jak to się zmieni.

    Miałam bardzo fajna i dużą kuchnie w mieszkaniu w Polsce. Byłam zamknięta ale na tyle duża, że stała w niej wersalka i całe życie się toczyło w tej kuchni. Obecna jest otwarta. Zapachy usuwa dobry okap. Fakt, że nie w całości więc po kilku gotowaniach śmierdzi jak w 'chińskiej pralni" (wyrażenie zapożyczone od klienta).

    Kwestia kuchni, jej szafek, wielkości - z moich obserwacji domów ludzi, którzy naprawdę mają pieniądze i dokładnie to co chcą. Widziałam tylko jedną wystarczającą na potrzeby. Każda potrzebowałaby zmian i większość renowacji z różnych powodów.

    Pralnie to beznadzieja i jestem pewna, że zaprojektowana przez kogoś kto w takiej nie spędza nawet minuty. Pralnie ludzi mających B&B to następny rozdział, który powinien być przybudówką do domu o rozmiarach garażu aby wstawić dwie pralki i co najmniej jedną suszarkę oraz wszystko do składania pościeli, prasowania.

    Ładny dzień. Slońce świeci, nie ma wiatru zaraz wybywam do ogrodu.


    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 19.07.19, 11:36
    Przeżyłam ten tydzień, i niebiosom za to dziękuję.

    Dzisiaj rano jeszcze jeden kryzys, zażegnany, i mam cichą nadzieję, że dalsza część dnia będzie już w miarę normalna. Tfu, przez lewe ramię i odpukać w niemalowane.

    Jutro pranie, sprzątanie, pakowanie. W niedzielę wyjeżdżam. Niestety, nie na urlop, a na ciężką projektową harówkę. Do tego stopnia, że w ogóle nie będę mogła się z nikim spotkać towarzysko. :-(

    Miłego dnia :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ania_2000 19.07.19, 18:12
    Piateczek! kolejny letni weekend zapowiada sie super, pogoda idealna, slonecznie, max do 27C, akurat tak jak trzeba - wybieramy sie ze znajomimi i z nasza przyczepka na kamping do srodkowego Oregonu, nad jezioro - bedzie kajakowanie, deskownie (plywanie na stojacych deskach), plywanie na dmuchanych kolkach i innych dmuchawcach i plywanie normalne;0 - a potem ogniskowanie z kielbaskami i pifko. I tak do wtorku - bez Wifi!

    Jutko, szacun! nie zazdrosze tej pracy - takiego tempa, napiecia i stresow - bo serce by mi wysiadlo, a wiadomo serce najwazniesze:) Ja bym chyba szukala - cokolwiek - innego no i oczywiscie grala w totolotka, co tez robie haha.

    Przsliczny psiak bedzie Ertes, cudo:) A jaki szczeniaczek! Jak wyjdziesz z nim na plaze, to wszystkie laski beda twoje haha! Jak nasz golden mial miesiac, to maz przez miasto nie mogl przejsc spokojnie, bo dziewczyny piszczaly ( na widok Jokerka oczywiscie ) ale maz zadowolony byl az nie wiem haha.
    Co do domu, to oczywiscie zawsze jest lepiej w nowym - bo lepszy rozklad, open concept w kuchni, wiecej lazienek etc - no ale nigdy sie nie ma tego wszystkiego razem - zeby byl jeszcze dobry dojazd, dobre szkoly, fajny backyard - za w miare rozsadne pieniadze. Tylko trzeba pamietac ze Happy Wife = Happy Life:)
  • ertes 19.07.19, 20:38
    Zazdraszczam wyjazdu. Nasz coroczny camping trip dopiero za 3 tygodnie. Jedziemy jakas niebywale ogromna grupa nad jezioro Bass Lake zaroz obok Yosemite.
    Dzis natomiast jade do Vegas spotkac sie z moim synem ktory jest tam na szkoleniu. Okazja bardzo rzadka gdy on raz ze mieszka w Polsce a dwa to bardziej zwiazany z Kanada. Tam mieszka matka no i oczywiscie mnostwo znajomych.
    Jutro z rana natomiast jedziemy do Grand Canyon. Po drodze Hoover Dam. Mam plan jutro wieczorem a raczej w nocy byc w domu. Okolo 1800km bedzie.
    Upal bedzie niesamowity. W Vegas temperatury powyzej 40C. W sumie cala droga bedzie w takich temperaturach.
  • jutka1 19.07.19, 21:03
    Też zazdroszczę, i Ani, i Ertesowi. Nawet jeśli w Vegas ma być 40C. Samochody z klimatyzacją, pomieszczenia też, da się przeżyć chyba?

    Mój "urlopik" najwcześniej kilka dni we wrześniu, potem jakieś dłuższe weekendy w listopadzie, potem oddech świąteczno-noworoczny. Powtarzam sobie, że lepsze to niż nic.
    Może w październiku pojadę słuzbowo do jednego z ulubionych krajów i zostanę kilka dni odsapnąć, zobaczyć się ze znajomymi i pojeść dobrego jedzenia? Zobaczymy.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ertes 22.07.19, 21:20
    1154 mile czyli 1857 km w piatek i w sobote.
    W piatek do Vegas zajelo mi prawie 6 godzin zamiast normalnie 3...
    Wyjechalismy raniutko z Vegas. Do Grand Canyon 500km. Po drodze szybki przystanek przy Hoover Dam (zdjecie ponizej). A potem dluga jazda do Kanionu. Na miejscu 3 godziny lazenia, podziwiania i zdjec.
    Mysle ze bylem tam po raz moze 5ty lub 6ty i mielismy najlepsza widocznosc! Bardzo czyste powietrze. Zdjecia tego nie oddadza ze wzgledu na UV. A ze robilem zdjecia telefonem wiec wiadomo ze jakosc taka sobie.
    Wyjechalismy okolo 4rtej po poludniu, 900km drogi i w domu o 1 rano w niedziele.
    Mam nadzieje, ze to byla jedyna w sowim rodzaju wycieczka.


    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/hg/vf/9bs6/BREpQLasazBdm5CDqB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/hg/vf/9bs6/a9AadHS4z0YT1PFPkB.jpg
  • jutka1 20.07.19, 12:22
    Ociepliło się - 25 C - ale jest pochmurno. Jutro zapowiadają deszcze i burze.

    Dzień powolny i zmęczony. Odłączyłam sie wczoraj wieczorem od wszystkich kanałów komunikacji związanych z pracą, nawet zakładki w przeglądarce pozamykałam, żeby samymi nazwami nie biły po oczach. Czyszczę mózg trochę.

    Miłego dnia :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • roseanne 20.07.19, 13:28
    Milego weekendu i odpoczynku
    Tu dosc cieplo i parnawo, zachmurzenie czesciowe
    W planach basen popoludniem i "brisket" na kolacje, znaczy knajpa taka
    A jutro plaza nadjeziorna, od "po sniadania" do oporu


    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • kan_z_oz 20.07.19, 13:47
    U mnie piękny i bardzo słoneczny dzień spożytkowany na ogród. Mało jest obecnie wymagane.
    W pół dnia ogarneliśmy wiekszość.
    Patrzę tylko od czasu do czasu ścianę jako dzieło zainspiracjonowane wyjazdem do Peru.


    --
    Kan_z_oz
  • ewa553 20.07.19, 19:12
    Wreszcie!! Bylam godzine temu na balkonie i powietrze bylo jak w piekarniku. I teraz wreszcie lunelo. Ale jak! Nazbieralo sie przez caly dzien i chlusnelo jak z wiadra. Cudownie. Bedzie mozna znowu oddychac.
  • roseanne 21.07.19, 09:16

    Pogoda sie zbiesila.
    Kolo 4 zaczela sie burza i lunelo. Teraz troszke strumienie z gory zwolnily..
    A miala byc plaza.?.



    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 21.07.19, 13:47
    Tutaj też mocno padało.
    Maks dzisiaj: 23 C.

    Zaraz w drogę. Do celu dotrę dobrym wieczorem, zakładając brak opóźnień (odpukać).
    A jutro od rana jazda bez trzymanki. :-/

    Miłej niedzieli :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • jutka1 21.07.19, 23:47
    Dojechałam, podróż w sumie miła, czytałam kryminał od Stokrotnej, bardzo dobry; wymieniałam się z współuczestnikami WARSa miłymi uwagami typu "ależ proszę bardzo, można sie dosiąść", "jak dzisiaj schabowy?" itepe.
    Jednak czytajac o wczorajszym marszu równości w Białymstoku - mdliło i mdli mnie.

    Skojarzenia jednoznaczne, i myśl że "trzeba wypieprzaC". Tylko dokąd? Przyszła mi do głowy Bułgaria na przykład. Znam rosyjski, a bułgarskiego się spoko nauczę; naród przyjazny, mało plam w historii (poza erą późnego Żiwkowa), można kupic domek na wsi za w sumie małe pieniądze. Przyjaciółka kupiła dom w centralnej Bułgarii, donosi "z frontu".
    Musze to przemyśleć.

    Bo tutaj ogrom agresji, nietolerancji, rasizmu, chamstwa, pogardy dla "nie-naszych", głupoty, ignoracji - mnie porażają.
    Nie do takiej Polski wracałam.
    Nie w takim kraju chcę mieszkać.

    Jest mi smutno, i źle, i strasznie.
    :-(((

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 22.07.19, 02:20
    Czytałam właśnie o Bułgarii. Wygląda ciekawie, klimat łagodniejszy na wybrzeżu. Jedzenie i kuchnia dobre. Starsze pokolenia dobrze władaja rosyjskim. Młode nieźle angielskim. Daj znać jak zaczniesz robić jakieś głębsze badania bo nie planując się nigdzie przenosić sama się rozglądam co z tego kolejnego PM wyjdzie?. Od lat tutaj sa próby zrobienia sharii, albo muzułmańskiej, albo katolickiej albo neo-chrześciańskiej. Dla mnie jeden i ten sam syf.

    Pogoda ładna. Zaraz wybywam. Udanego dnia życzę.


    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 22.07.19, 08:27
    Czechy też wyglądają owszem. Żeby tylko nam nie zrobili polexitu, zanim ruszę gdzieś, bo wtedy czapa.
    Dopóki Polska jest w Unii, można się przemieścić. Potem - jak w PRL-u. Ale, ale. Można się będzie o azyl polityczny ubiegać.


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ewa553 22.07.19, 09:05
    Bulgaria? Nie wiem jak wyglada tam zycie, ale od osob ktore zaryzykowaly tam urlop wiem jedno: mieszkasz w hotelu na prawie europejskim poziomie, a jak tylko opuscisz hotel czy plaze, to jestes otoczona gleboka nedza (nendzom) i dziadostwem. Nie wiem czy moglabym zyc spokojnie i zamykac oczy na to, co sie dzieje "za plotem".
  • kan_z_oz 22.07.19, 09:24
    Właśnie w tym problem - wybór jakim dziadostwem chcesz być otoczona - biednym ale spokojnym czy w agresywnym, który Ci wleje na ulicy bo mu sie z czymś pomylisz.

    --
    Kan_z_oz
  • ewa553 22.07.19, 09:27
    nie wiem czy chcialabym byc otoczona nedza. Kazdy kes w ustach bylby nie do przelkniecia gdybym wiedziala o glodnych sasiadach.
  • kan_z_oz 22.07.19, 11:18
    Aż sprawdziłam.
    Bułgaria 23.4% poniżej linii biedy. Mniej więcej porównywalne z Izraelem i Hiszpanią.

    Polska 17.6%. Oczywiście jest ściana zachodnia i wschodnia, gdzie rozdział jest zupełnie inny.

    Czechy - 9.7%

    Niemcy 16.7%

    --
    Kan_z_oz
  • ewa553 22.07.19, 11:32
    Kanie, roznica miedzy bieda Bulgarii a Israela i Hiszpanii jest taka, ze w Bulgarii dochodzi do tego dziadostwo...
  • xurek 22.07.19, 13:19
    Ewa, co rozumiesz przez "dziadostwo"?

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ewa553 22.07.19, 14:04
    "dziadostwo" inaczej zwane syfem to jest to, co rowniez w Polsce obserwowalam w 60/70 latach. Jezdzilismy do wioski na Podhalu, gdzie wynajmowalismy pokoj u gospodarzy. Nie byli dobrze sytuowani, chetnie brali od nas pieniadze. Ale widzialam jak calymi dniami sie obijali, nic nie robiac, a podworze bylo zasyfione, z chlewa ciagnal smrod, brod i zagracenie gdzie okiem siegnac. Na mysl nikomu nie przyszlo uladzic to jakos, a przeciez jedyne co mieli w nadmiarze, to byl czas. I tak wlasnie przezylam Bulgarie w 1968 i tak podobno jest do dzis.
  • xurek 22.07.19, 13:22
    ja tez coraz czesciej sie zastanawiam, czy nie sprzedac inwestycji nad morzem i kontakty z Polska ograniczyc do zapraszania tych z moich znajomych i czlonkow rodziny, ktorym jeszcze nie odbila ultraprawicowa szajba. A niestety jest ich coraz mniej...
    Jutka, jak cos bedzie konkretniejszego z ta Bulgaria, to moze ja tez sie zapisze ? Stworzymy forumowy dom pogodnej i tolerancyjnej starosci :) :) :)

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • kan_z_oz 22.07.19, 13:52
    Z tego co ostatnio wyczytałam to Bułgaria będąc pod 500 letnim zaborem Turcji, nigdy nie miała baroku czy renesansu. Póżniej był kołchoz komunistyczny. Zabudowa więc mniej niz przeciętna. Ma też przyklejony stereotyp brudasa oraz dziadostwa od lat, który w niektórych częściach zaczął już trochę się zmieniać. Wciąż jest w rozwoju dosyć oporna co z koleji jest spowodowane sporą pasywnością polityczna w celu usunięcia ogromnej korupcji rządzących.

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 22.07.19, 14:11
    Podlasie zawsze takie było. Przez 4 lata męska część AWF-u napieprzała się w regularnych wojnach z miejscowymi, które to nawalanki rozdzielała zazwyczaj policja lub ZOMO.
    Część napływowowa czyli obca wypijała zbyt dużo piwa w lokalnej karczmie. Ewentualnie wykupowała ze sklepu lub bzykała zbyt dużo atrakcyjnych dziewcząt, które też były własnością miejsowych.
    Im bliżej granicy tym gorzej bo przy granicy byli drwale i z tym lepiej było nie zadzierać.

    Róznica była taka, że milicja pakowała wszystkich do pudła jak dogoniła.


    --
    Kan_z_oz
  • maria421 22.07.19, 16:21
    Wrocilam z misji na ktora sama siebie wyslalam do kogos, kto byl w potrzebie. Ostatni etep dzisiaj zamkniety, miejmy nadzieje ze z pozytywnym skutkiem.

    W Bulgarii bylam dwa razy na wakacjach, w roku 1978 i 1979. Artykul w GW przeczytalam i zgadzam sie z tym, ze Bulgarzy rozmawiaja ze soba tak, ze my odnosimy wrazenie ze sie kloca:-)

    Wnetrza Bulglarii nie widzialam, nie wiem wiec czy byl tam syf i dziadostwo, Varna i Zlote Piaski wygladaly bardzo porzadnie, zreszta przez te 40 (ojejku! czredziesci!) lat moglo sie duzo zmienic na lepsze.

    Polska PiSowska tez mnie odpycha, ale to jest ciagle moj kraj i nie moge sie doczekac nastepnego wyjazdu , w piatek w przyszlym tygodniu.

    Od jutra ma byc upalnie.

  • ewa553 22.07.19, 16:49
    nie czytalam w GW o Bulgarii. Co do mowy, to nam opowiadal maz jednej z forumowiczek, ktory byl wykladowca we Freiburgu na uniwersytecie, ze jak rozmawial ze swoim polskim kolega, to tez wszyscy Niemcy mysleli, ze sie kloca.
    Bylam i w Warnie i w Zlotych Piaskach Marysiu. I w kilku jeszcze innych miejscach. Wystarczylo wyjechac za miasto i widzialabys jak zyja na codzien.
  • xurek 22.07.19, 17:24
    Po wyjezdzie w 1987 mialam ok. 15-letnia przerwe w czestych kontaktach z Polska. Przez pierwsze 5 lat nie bylam ani razu, potem bywalam sporadycznie, raz na 2-3 lata. Kontakt sie ozywil po urodzeniu Piranhii, w ostanich latach bywalam w Polsce po kilka razy w roku.

    W przeciwienstwie do Marii nie odczuwam, ze jest to moj kraj. Jest to i owszem moj jezyk ojczysty, sa to moje korzenie i jest to dla mnie “swojska kultura”, ale tego kraju, ktory byl moj, nie ma juz od bardzo wielu lat.

    Rozwoj, ktory przeszla Polska w latach 1990 – 2015 napawal mnie radoscia, duma i nadzieja. Dlatego rowniez decyzja, by w kraju zainwestowac i zyc miedzy Polska a Szwajcaria w wieku emerytalnym. To, co dzieje sie w przeciagu ostatnich paru lat jest dla mnie rownie wstretne co niepojmowalne. I najgorszym nie jest bynajmniej wygrana konserwatywnej partii – przerabialam to zarowno w Niemczech jak i w Szwajcarii i nie wplynelo to w jakims istotnym stopniu na moje zycie. Ale w zadym z tych krajow taka zmiana u steru nie doprowadzila do odczuwalnej zmiany w mentalnosci narodu!

    To, co dzieje sie teraz w Polsce, sposob, w jaki ludzie obchodza sie ze soba, ze swoja przyroda, ze swoja religia napawa mnie wstydem i przerazeniem. Morze grubymi nicmi szytej propagandy owocujace w nienawisci, prymitywnej, agersywnej i wulgarniej radosci z cudzego niepowodzenia. I ta niebotyczna wrecz glupota ludzi, rowniez tych, ktorych uwazalam za inteligentnych a nawet madrych.

    Byc moze zmieni sie rzad i temu nowemu uda sie znow zalac ta ohyde cienka polewa lukrowej oglady, ale te obrazy i te slowa, ktore teraz przezywam, pozostana we mnie na zawsze zmieniajac moj obraz Polakow. To ziarno chamstwa trzeba w sobie miec, by moglo wykielkowac i urosnac do takich rozmiarow. Niestety. I jestem juz prawie pewna, ze nie chce wsrod takich ludzi spedzic mojej starosci. Szkoda, bo czlowiek chetnie wraca na starosc do starych katow i nic nie moze dorownac nocnym Polakow rozmowom….



    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 22.07.19, 18:16
    Xurku, mentalnosc Polakow nie zmienila sie w ciagu ostatnich 4 lat rzadow PiSu, tak szybko mentalnosc sie nie zmienia. Ta mentalnosc juz byla wczesniej, ale PiS ja "wprowadzil na salony" , czyli do dyskursu politycznego i do mediow, przez co polski cham poczul sie wyzwolony , nobilitowany, poczul sie silny swoim chamstwem.
  • xurek 22.07.19, 20:27
    dlatego napisalam, ze to ziarno chamstwa trzeba miec w sobie, by moglo wykielkowac. Ale nie widzialam tego przedtem i teraz jestem zniesmaczona i rozczarowana do glebi.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 22.07.19, 21:30
    > Ale w zadym z tych krajow taka zmiana u steru nie doprowadzila do odczuwalnej zmiany w mentalnosci narodu!

    A ja mysle ze tu jest blad. Mentalnosc Narodu sie nic a nic nie zmienila. Nam sie tylko wydawalo.
    Wszystklo bylo przyciszone, wstydliwie ukryte gdzyz chciano byc na rowni z kulturalnym zachodem.
    Niestety nic z tego. Prawda zawsze wypelznie na wierzch.
    Zgadzam sie z Toba w 100% w tym co piszesz o zmianie obrazu Polakow. Dla mnie jest to ohydne, obrzydliwe.
    Tak jak i Ty uwazam ze nic nie dorowna nocnym Polakow rozmowom ALE... teraz trzeba wybierac sobie odpowiednie grono na te rozmowy bo moze sie okazac ze rozleje sie gowno po stole.
  • jutka1 22.07.19, 22:29
    DITTO, Xurku.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • maria421 23.07.19, 09:12
    Wracajac do mentalnosci to naprawde nie mozna wydawac opinii na podstawie wycinkowych relacji medialnych, bo te raz pokazuja wspanialy tlum Polakow manifestujacych ze swiecami w obronie wolnych sadow, a raz pokazuja tepych polglowkow , samozwanczych "prawdziwych Polakow" gotowych sila piesci i kopniaka udowodnic swoja "polskosc".

    Polacy sa i tacy i tacy. Rozni.

    A poza tym zapowiada sie upalny dzien, a ja zaraz pedze do fryzjera.

    Milego wtorku :-)
  • xurek 23.07.19, 11:48
    Ja nie mowie o mediach, tylko o moich doswiadczeniach.

    Media na calym swiecie robia sie coraz bardziej manipulatywne, plytkie, kierujace sie szybka sensacja, wiec trzeba z nich korzystac z coraz wiesza ostroznoscia. Na przyklad «spektakularne» przedruki w niemieckich mediach Bialostockich sytuacji, w ktorych policja aresztuje lezacych na ziemi «demonstrantow» pod naglowkami «Polska nietolerancja wobec LGBT» nie dodajac, ze policja stala «po wlasciwej stronie» a ten lezacy na glebie jeszcze przed chwila rzucal na wspierajacych LGBT kamieniami. Gdyby to dodali, artykul stracilby na dramaturgii, klikach, impresjach, pozycjonowaniu w guglu a tym samym racji bytu.

    Kilka «osobistych» sytuacji z czasu moich ostatnich pobytow w Polsce:

    Jadac taksowka widze wycinke olbrzymich drzew na terenie parku. Wyrazam moja opinie, ze taka szkoda i zal a pan taksowkarz na to, ze jaka szkoda, co ja mowie, wreszcie rzad wzial sie za te lewacka swolocz nabijajaca sobie kieszenie, wreszcie zapanowala wolnosc i demokracja i prosty czlowiek stal sie wazniejszy do glupiego drzewa! Mowie, ze nie widze zwiaku, ze moze mi wyjasni co ten prosty czlowiek zyskal na wyrabaniu najwiekszych drzew w parku a on nagle patrzy podejrzliwie w lusterko, zmienia ton i mowi «a co, Pani moze popiera tych lewackich zboczencow?».

    Prosze mame, by zorganizowala spotkanie naszych znajomych a ona sie smieje i mowi, ze przy tej liscie, to musimy zorganizowac dwa spotkania: dla zwolennikow PIS u i dla «Lewicy» i ze to pierwsze to moze lepiej sobie oszczedzic, bo szkoda nerwow i czasu. Nie wierze, uwazam, ze przesadza, sama robie liste gosci, wysylam wspolne zaproszenie i otrzymuje kilka telefonow. Wszystkie o podobnej tresci, wypowiedzianej tym jakze typowym dla oburzonych Polakow pretensjonalno-belferskim tonem: «wiesz, Ty juz dlugo tutaj nie mieszkasz, wiec nie znasz sytuacji, dlatego musze ci powiedziec, ze jezeli obstajesz przy zaproszeniu rowniez Iksinskiego, to ja niestety musze odmowic, bo musisz wiedziec, ze on stal sie (i tutaj nastepuja dwie wersjie: jedna to «pisiorska zakuta pala» a druga to «lewacki oszolom i propagator pedofilii") i z takim «czyms» to ja sie nie zadaje».

    Mozg staje mi w poprzek, bo mowia o sobie wieloletni dobrzy znajomi, czlonkowie rodziny, ktorzy maja za soba niezliczone wspolne imprezy i wzajemne odwiedziny. Za kazdym razem mowie, ze przemysle sprawe i dam znac. Nie melduje sie wcale, tylko prosze mame, by zorganizowala impreze «lewacka» a z «pisiorami» umawiam sie indywidualnie na kilka spotkan. Przyswieca mi misja, ze jak na prawdziwa neutralna Szwajcarke przstalo ja ich tutaj wszystkich przywroce do rozsadku, ponaprawiam co miedzy soba popsuli i w przyszlym roku bedzie znow wspolna impreza.

    Na koncu maratonu musze przyznac mamie racje : sloma wyszla z wielu dizajerskich butow, chamstwo, glupota i pieniactwo znalezc mozna po obu stronach barykady, cel zrobienia z Polakow cywilizowanego narodu jest wielki i dalekosiezny i nie wiadomo, czy da sie go kiedykolwiek zrealizowac ale z pewnoscia nie za jej zycia.

    Najdziwniejsze «kwiatki» to np:

    Ekolog na etacie PANu z tytulem profesora twierdzacy, ze wycinka lasow ochrony wybrzeza, puszczy bialowieskiej, rzez dzikow sa innowacyjnymi pociagnieciami ekologicznym majacym na celu odnowe ekosystemow, ktore niestety nie mieszcza sie w lewackich mozdzkach zezartych zgnilizna konsumowanej pedofilskiej pornografii i ze to przede wszstkim Niemcy rozsiewaja fake news na temat jedynie slusznej ekologicznej wizji PISu, bo chca Polske zniszczyc, rzucic na kolana i dokonczyc tego, co nie udalo im sie w czasie II wojny swiatowej a zgnile lewactwo im w tym pomaga.

    Kolezanka, ktora studiowala kosmetologie i od tego czasu jest pania domu, stala sie nagle espertka od hodowli arabow i twierdzi, ze lewacy rozpuscili fake news na temat jakosci nowego kierownictwa w stadninach w Janowie i Michalowie zaprzegajac do swojej propagandy nawet Saudyjskich Szejkow w swych zalosnych probach odegrania sie za to, ze PIS odsunal te przezarte swinie od koryta….

    Pani Fizjoterapeutka i Pan Psycholog informuja mnie o istniejacych badaniach jasno wykazujacych, ze znakomita wiekszosc pisiorskiego elektoratu ma IQ ponizej 90 oraz znacznie podwyzszony procent genetycznych wad i ze nalezaloby w pewnych dzielnicach dodawac do wody srodki sterylizujace, by zapobiec dalszemu rozplenianiu sie tej szumowiny.

    Pani Nauczycielka Gimnazjalna ubolewa nad upadkiem jakosci jezyka mowionego i pisanego obarczajac wina za stan rzeczy hordy ukainskich uchodzcow, ktorzy jak szarancza ze wschodu zalewaja kraj, pochlaniaja polskie miliardy i doprowadzaja nas do ruiny. Na niesmiala sugestie z mojej strony, iz nie sa to uchodzcy, tylko sila robocza zarabiajaca na siebie, placaca podatki i sciagnieta tutaj przez polskich przedsiebiorcow nie majacych rak do pracy kolezanka kiwa poblazliwie glowa i mowi ze widac niestety, iz macki lewackiej propagandy juz mnie opetaly ale w sumie nie ma sie co dziwic, bo ja juz zawsze bylam podejrzana, ten sposob jak sie ubieram, te spotkania z zonatymi mezczyznami pod nieobecnosc ich zon (mowa tutaj o wspolnym znajomym z liceum, ktory jest moim przyjacielem od ponad 30 lat) no i niby deklaruje sie jako chrzescjanka ale kiedy bylam ostatni raz u spowiedzi?

    Nie wiem, czy ja bylam taka slepa, czy ci ludzie tak dobrze skrywali swoje twarze pod maska oglady, kultury i tolerancji czy tez moze naprawde ktos im czegos nasypal do wodociagu, co spowodowalo te psychozy. Z niektorymi ludzmi bliskimi od lat nie jestem juz w stanie utrzymac takiego zwiazku, jaki mielismy. A nawet ci «normalni», badz raczej «normalniejsi» tez daja sie powoli wciagnac w to bagno: nie rzucaja co prawda ani miesem ani niestworzonymi glupotami, ale cicho i potulnie przestaja utrzymywac kontakty ze znajomymi z «innego obozu politycznego», no bo «wiesz jak jest».

    Nie, nie wiem. Nasz ulubiony sasiad to skrajna konserwa z SVP, ja jestem bardzo ekologiczna i raczej na lewo, co zupelnie nam nie przeszkadza wymieniac sie plonami z ogrodu, robic wspolnego grila i wspolnie omawiac wiejskie wiadomosci. Zdarzylo nam sie raz nawet stanac po tej samej stronie barykady bo sie okazalo, ze mimo skrajnie roznych pogladow politycznych przeszkadza nam obu ta sama zaplanowana gminna inwestycja. Do glowy by mi nie przyszlo, ani jemu tez nie, by sie na wzajem obrazac, na siebie boczyc, sobie zle zyczyc badz nie pomagac.


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 23.07.19, 13:22
    Xurku, przyznaje Ci racje, bo takiego podzialu Polakow jakiego dokonal PiS nigdy nie bylo. W czasach PRL byl podzial na "my" , zwykli obywatele, i "oni", czyli "ci na gorze", przy czym "my" jednakowo sie na "tych na gorze" uzalalismy.

    Wsrod moich krewnych i znajomych w Polsce wiekszosc to anty-PiS, co wcale nie znaczy ze sa "lewaccy", sa, powiedzialabym centrowi, jak ja.

    Mam dwie kolezanki ze starych lat , ktore sa zagorzalymi zwolenniczkami PiSu. Stosunki miedzy nami bardzo sie ochlodzily, staly sie powierzchowne, rozmowy telefoniczne ograniczaja sie do zdrowia i samopoczucia, nic wiecej. Nie mam ochoty na spotkania z nimi.

    W przyszlym tygodniu jade do Poznania na impreze rodzinna, wiem ze bedzie tam tez maz kuzynki, doktor habilitowany i PiSowiec, ale nie z tych, ktorzy by kazda okazje do "nawracania" inynch na PiS wykorzystywali, wiec mam nadzieje ze bedzie normalnie, wesolo.




  • jutka1 23.07.19, 22:07
    xurek napisała:

    > Nie, nie wiem. Nasz ulubiony sasiad to skrajna konserwa z SVP, ja jestem bardzo
    > ekologiczna i raczej na lewo, co zupelnie nam nie przeszkadza wymieniac sie plonami
    > z ogrodu, robic wspolnego grila i wspolnie omawiac wiejskie wiadomosci.
    > Zdarzylo nam sie raz nawet stanac po tej samej stronie barykady bo sie okazalo,
    > ze mimo skrajnie roznych pogladow politycznych przeszkadza nam obu ta sama zaplanowana
    > gminna inwestycja. Do glowy by mi nie przyszlo, ani jemu tez nie, by sie nawzajem obrazac,
    > na siebie boczyc, sobie zle zyczyc badz nie pomagac.
    *********
    Co do początkowych części Twojego wpisu, trafne obserwacje, i - niestety - śfintoprawdo. Jak poszłam ze 2 miesiące temu na towarzyskie spotkanie fajnej grupy z czasów liceum, to się wielce zadziwiłam, jak słyszałam wypowiedzi ludzi wykształconych, wydawałoby się myślących i niby na poziomie. Kalki z TVPis, zapewnie ukrywane wcześniej poglądy: od ksenofobii przez homofobię po rasizm i antysemityzm. Koszmar po prostu. Z TYMI na pewno nie będę się więcej spotykać.

    Ale. Nawiązując do ostatniego Twojego akapitu, który cytuję powyżej, w PL też sie zdarza. Mam nadzieję, że częściej, niż mamy skłonność myśleć. Wśród moich sąsiadów wokół jeden jest pro-PO, pozostałe dwa domostwa VERYPiS. Sąsiadka, z którą się polubiłyśmy, jest z bardzo-ale-to-bardzo religijnej rodziny, otwarcie wszyscy pro-PiS. A wszyscy wiedzą, komu politycznie sprzyjam, bo mój płot zawsze gości banery kandydatów z innej opcji. I co? I nic. Wiemy, kto za kim, ale mamy normalne - a nawet pozytywno-towarzyskie - sąsiedzkie kontakty. Pogawędki, czasem ogniska i grille, dajemy sobie nawzajem przetwory, dzwonimy jak co trzeba. Więc nie wiem, może to mój region wiejski jakiś inny? Albo może ich religijność jest prawdziwa, nie fasadowa?

    Nie tak dawno temu ta sąsiadka, z którą się polubiłyśmy, zadzwoniła, czy może przyjść, Nigdy wcześniej nie była u mnie w domu. Mówię że oczywiście, przychodzi z kilkoma piwami, mówi że musi się wygadać. No i siedzimy, rozmawiamy. Ona o problemach m.in. ze zdrowiem swoim i rodziców, które ją dołują, innych rzeczach, nieważne. I schodzimy - wyjątek - na poglądy polityczne. I ona do mnie "Ale co mi to ma przeszkadzać, że jesteś za XY, a ja za PiS? Masz prawo mieć swoje poglądy, mnie to nie robi".

    Czyli można? Można.

    A oszołomstwo przemocowe wylazło na powierzchnię, bo czują przyzwolenie "tych z góry".

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ertes 24.07.19, 00:53
    Niestety jak sie okazalo zdecydowana wiekszosc Polakow to tacy z opisu Xurka.
    Jedna jaskolka wiosny nie czyni sie kiedys mowilo.
  • ertes 24.07.19, 01:03
    Tu jest dowod ze P{olacy to banda baranow niewarta kraju w ktorym mieszka.

    W sondażu, który 12 lipca opublikował CBOS, Zjednoczona Prawica zdobyła z kolei 44 proc. poparcia. Drugie miejsce należało do PO (21 proc.), a trzecie do PSL (6 proc.). Pozostałe ugrupowania znalazły się pod progiem wyborczym.
  • maria421 24.07.19, 08:36
    Ertes, CBOS jest finansowana z budzetu panstwa, wiec ja sie sceptycznie odnosze do ich sondazy.

    Jezeli jednak nawet tak jest, to ja sie nie dziwie, bo przecietny obywatel nie ma pojecia o tym co to trojpodzial wladzy, nie interesuje go Trybunal Konstytucyjny, nie interesuja go jakies tam mniejszosci, interesuje go 500+, dodatkowa emerytura oraz to, ze "teraz Polska z kolan wstala", o czym on jest przekonany bo mu tak partyjna propaganda mowi.
    Dopiero jak inflacja zacznie zzerac to 500+ i obywatel zazada wiecej, a nie bedzie juz z czego rozdawac, to sie obywatel obudzi.
  • ertes 24.07.19, 16:21
    Czyli potwierdzasz dokladnie to co napisalem.
    Barany polecialy na 500 zloty. Wystarczylo pomachac kasa.

    A jesli chodzi o sondaze to poczytaj sobie inne skoro nie dowierzasz cbos. Pokazuja dokladie to samo: Polska w zdecydowanej wiekszosci to barany.
  • jutka1 22.07.19, 22:27
    xurek napisała:

    > ja tez coraz czesciej sie zastanawiam, czy nie sprzedac inwestycji nad morzem i
    > kontakty z Polska ograniczyc do zapraszania tych z moich znajomych i czlonkow
    > rodziny, ktorym jeszcze nie odbila ultraprawicowa szajba. A niestety jest ich c
    > oraz mniej...
    > Jutka, jak cos bedzie konkretniejszego z ta Bulgaria, to moze ja tez sie zapisze ? Stworzymy forumowy dom pogodnej i tolerancyjnej starosci :) :) :)
    ********
    Z przyjemnością. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 23.07.19, 00:45
    Polska zawsze miała regiony gdzie normalność była w przewadze i takie gdzie normalni ludzie byli mniejszością.
    Poprawność polityczna przez jakiś czas trzymała to w kupie, tak jak przed 89 komuna z obawy przed zamieszkami.

    Pozwole sobie zauważyć, że tutaj też mam regiony gdzie poprostu nie bywam lub oglądam z okna samochodu w przelocie gdy muszę.
    Utopijny kraj wiecznej szczęśliwości na dzień dzisiejszy nie istnieje.
    Rządy się zmieniają. Ludzie tylko czasami. Od czasu do czasu zmienia się atmosfera w regionach i niestety w różne strony.
    Morze Bałtyckie jest wystarczająco daleko, podobnie jak i okolice na południoym zachodzie Polski. Jeśli atmosfera wołół tych ostatnich jest wciąż w porządku to można poczekać.


    --
    Kan_z_oz
  • roseanne 24.07.19, 08:59

    czas szybko plynie, trzeba sie pakowac, jutro wylot
    dzi kolejna wyzyta w damskim kapieliskku,
    www.stadtzuerich.ch/ssd/de/index/sport/schwimmen/sommerbaeder/frauenbad_stadthausquai.html
    bylam wczoraj, bardzo mi sie podobalo, ale ze wzgledu na specyficznosc miejsca zadnych zdjec dodatkowych, poza strona oficjalna

    wracajac wczoraj pomyslalam, ze wezme zuryskie suche upaly nad montrealska tropikalna zupe chetnie i czesto
    ale po dotarciu do bazy stwierdzilam zerowy poziom energii - jakos wysysa niezauwazalnnia, aczkolwiek szybko, jak pustynie kalifornijskie

    tematy polityczne omijam, z premedytacja. w PL odwiedzam rodzine prawie jedynie, a i tak coaraz wiecej tematow nie do poruszenia

    troche zal, ze mnie ominie szwajcarskie swieto, 1.08, ale mowi sie trudno
    nie da sie obejrzec, uczestniczyc w pelnym grafiku. Nawet Italia zostala skreslona...

    bedzie inna okazja



    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • roseanne 24.07.19, 09:07

    www.stadt-zuerich.ch/ssd/de/index/sport/schwimmen/sommerbaeder/frauenbad_stadthausquai.html

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • kan_z_oz 24.07.19, 13:19
    Piękna pogoda się kontynuuje. Dzisiaj było bardzo wiosennie.
    Pan mąż byl wczoraj na wybrzeżu gdzie panuje niemalże lato.

    Bardzo to miłe i zdecydowanie wolę cieplejszą pogodę.

    Poza tym naprawdę mało się dzieje i mam święty spokój oprócz zwykłych ze ściganiem agenta, już obecnie o wszystko.
    Klientka poprosiła abym poczekała aż wróci z urlopu, bo dzisiaj sama musiała te wory z brudami gdzieś taszczyć.
    Co za porażka z tą agencją.

    --
    Kan_z_oz
  • maria421 24.07.19, 15:43
    Nie wiem gdzie jest watek o snach i nie chce mi sie szukac, a musze powiedziec ze snil mi sie Andrzej Duda :-) Snilo mi sie , ze byl zdruzgotany bo nie wiedzial jak podejsc do jakiegos strasznie prostego zadania, a ja mu tlumaczylam jak dzieciakowi "Sluchaj, Andrzej to jest bardzo proste, zrobisz tak i tak, rozumiesz? ":-)

  • xurek 24.07.19, 16:51
    Rose, fajnie, ze kapielisko Ci sie spodobalo. Ja sie dzisiaj wybieralam na nasze, ale rezygnuje z racji upalu, bo musialabym tam pojechac autobusem i chyba bym umarla.

    Jest 38 stopni, jutro ma byc jeszcze gorecej. Na parterze domu calkiem OK, taras nie do uzytku przed 20-ta, pietro powoli przypomina saune, ciezko spac a urzadzenia klimatyzacyjnego, do ktorego juz zrobilismy odporwadzenie do rury, ani na recepte. Nastepna dostawa za 3 tygodnie, ale sa juz zapisy, wiec nie wiadomo, czy wystarczy, wiec chyba poczekamy do jesieni i kupimy z wyprzedazy na nastepny sezon. Wczoraj w nocy musialam dwa razy wziac zimny prysznic, by dalej spac i sie nie dusic.

    Pracuje z domu i slucham radia. W Szwajcu rolnicy hodujacy bydlo zaczynaja miec problemy, bo laki wysychaja, bydlo nie ma co jesc, trzeba skarmiac na lakach przeznaczonych na zimowe zapasy, wiec w niektorych regionach otwarto parki narodowe jak rowniez spasa sie krowy w normalnych parkach. Poza tym zwierzakom jest za goraco i niektore zdychaja. Ale mamy jeszcze wystarczajaca ilosc wody, wiec nadal wolno podlewac i rolnicy podlewaja tez.

    Instytuty rolictwa zaczely eskperymenty z trawa przywieziona z Sudanu - trzyma sie dobrze, potrzebuje znacznie mniej wody, ale trzeba jeszcze sprawdzic, czy nasze krowy beda ja jadly i jak im posluzy. No i pytanie, jak zachowa sie "wypuszczona na wolnosc".

    We Francji dramat. Wiele regionow cierpi pod temperaturami ponad 40 stopni. Poziom wod gruntowych 20% ponizej koniecznego minimum. Zakaz podlewania czegokolwiek, co skonczy sie tym, ze duza czesc plonow sie zeschnie. Ponoc oznacza to prawie kompletna zaglade plonow slonecznika. Poza tym rzeki staly sie za cieple, by moc skutecznie chlodzic elektrownie atomowe, wiec kilka z nich odloaczono od sieci i ida na minimanlym programie chlodzacym nieczynne reaktory.

    W Nigerii leje od tygodni, we wsi meza podmylo i de facto zmylo z tegto swiata drogi dojazdowe do dwoch sasiednich wsi, ktore sa teraz praktycznie odciete od swiata - czegos takiego nikt z przeszlosci nie pamieta.

    Lato miast oczekiwanego relaksu w plenerze zamienia sie w piekielny koszmar, ale wielcy tego swiata nadal twierdza, ze zmiany klimatyczne to wymysl garstki oszolomow....

    Poza tym koncze na dzisiaj i udaje sie do piekielka (czyli na pietro) przyklejac czerwony filc do 5 metrow sciany. Jezeli cos sensownego z tego wyjdzie, do wkleje zdjecie :).

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ewa553 24.07.19, 19:04
    ladny ten damski bad w Zürich, ale jaki sens ma kapielisko tylko dla kobiet?
    Przesiedzialam dzis moje 38 stopni w cieniu ogrodowym, polewajac sie woda od czhasu do czasu. Ponad 6 godzin
    z krotka przerwa na przekaske i radlera w knajpce obok. Da sie wytrzymac. Jutro ma byc 40 stopni, a ja musze sluzbowo do miasta. Ciekawe jak to przezyje...
  • roseanne 24.07.19, 22:48
    Poczytalam troche
    Powstalo w okolicach 1880, gdy to ciagle kluby gentelmenskie byly a la mode, a plec piekna nalezalo chronic
    Kapielisko jest damskie od 7- 19.30, mali chlopcy z mamusiami sa tez wpuszczani
    Po godzinach bywa tam bar i tance



    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ewa553 25.07.19, 08:07
    dzieki FRose. Ciekawe. No, skoro sa tak przywiazani do tradycji...
  • chris-joe 24.07.19, 19:30
    U nas nic nowego, czyli rutyna. Szybki apdejt z ostatnich ponad 2 miesiecy:

    Po powrocie z Brazylii i Argentyny i rozpakowaniu czemodanow, natychmiastśmy rozpoczeli pakowanie chudoby, w ramach przeprowadzki, ktora miala miejsce tydzien po lądowaniu, czyli w zaczątkach maja. Jak tylko sie nieco rozpakowalismy na nowym i z grubsza urządzili, zaraz rozpoczęlim sezon vermoncko-namiotowy. I od tej doby vermontujemy (neologizm Ewy) niemal w kazdy weekend. Ostatni nam sie przedluzyl, bo lunęło tuz przed pakowaniem namiotowiska; miast suszyć toto na gwałt, zdecydowalim pozostać w Vermont dodatkowy dzionek, tym samym fundując sobie kolejny letni dlugi weekend.

    Zaraz po powrocie do Montrealu dowiedziałem się o Białymstoku... Otrząsnąć się nie potrafię... Psychicznie szykuję się na więcej podobnych wieści...

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • ewa553 24.07.19, 19:52
    napisalbys cos o nowym mieszkaniu. A vermontowania zazdroszcze nieustannie. Zapomnialam jak daleko macie tam z domu?
  • chris-joe 24.07.19, 20:35
    Mieszkanie to dosc przyzwoite dwie sypialnie, w niewielkim budynku kondominium. Nie, nie kupilim, wynajmujemy. Zreszta, jak sie okazalo w trakcie pertraktacji, od Polki. Rozmowy tele i mailowe odbywaly sie po angielsku, ona bez cienia akcentu (tu wychowana, moze i urodzona, nie wiem), mojego tez nie wyczula. Dopiero, gdy otrzymalismy papiery na umowe, dojrzalem nazwisko owej Kathryn (tak sie zowie i pisze) i jej wyjasnilem, żem też niekoniecznie Chris(topher) ale i Krzysztof :) Umowe zas podpisalismy z jej rodzicami (bo sama Kathryn mieszka w Albercie) w montrealskiej kawiarni, a ci to pełni Polacy, bardzo fajni, otwarci, bez polskiego "chuju-muju". Zresztą, szukając mieszkania, podawaliśmy się za "mature gay couple with a cat", co przynajmniej w kanadyjskich realiach jest dobrym chwytem marketingowym :) Choc, przyznam, to "mature" wcale mi nie odpowiada... ;)

    Cała przeprowadzka zaś polegała na tym, by mieć znacznie latwiejszy dostęp do naszych miejsc pracy. Braz jest szczęśliwy, ja zaś do pracy docieram pieszo w 15 minut, a latem na rowerze w 5.

    Przyznam, tęsknię nadal za "naszą" wyspą, ale i nasze nowe sąsiedztwo jest bardzo pozytywne.

    Z innych 'dupereli': wczoraj zawiezlismy Ninę do 'salonu piękności'. Sierść przy tyłku jej się zakłaczyła, trzeba było golić. Skończyło się na ogólnym goleniu. Tylko buzia, ogon i łapy się ostały. Teraz kocica jest nieco zagubiona, chyba osowiała, skonfudowana. I wygląda jak serdel :)))

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • ewa553 24.07.19, 20:46
    biedna Ninka! Czy zapomnieliscie ja czesac? Z mojej dwojki tylko Peggy znosi czesanie, Charly nie da sie dotknac. A zebys wiedzial jakie poduszki klakow wyczesuje z Peggy! To nie tzylko z racji urody, ale one myjac sie lykaja mase siersci, wiec czesanie im tego troche oszczedza.
    Mam nadzieje ze bedziecie mieli rownie mile sasiedztwo jak w poprzednim mieszkaniu. Macie balkon? Beda zdjecia balkonowe na ulice? :)
  • jutka1 24.07.19, 22:16
    Ja tutaj odbywam "Lot nad kukułczym gniazdem". KJAP

    Koszmar nad koszmarami.

    KJAP.

    I tyle. :-/

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 25.07.19, 09:16
    Właśnie się zastanawiałam gdzie się podział CJ.
    Jutka - współczuję kociołka oraz kołowrotka.

    My się nie przeprowadzamy ale w poniedziałek o 7-mej ma się zjawić malarz. Do przechlapania wychodzi wszystko oprócz pokoi, łazienki i ubikacji. Nie należy też malować pralni, bo tam malarz był dwa lata temu..

    Wszystko inne; kuchnia, koło pieca, jadalnia, salon, przedpokój, wejście, sufity do przemalowania. Meble - nie wiem jeszcze gdzie przesunąć bo nie ma miejsca o ile się malarz nie zdecyduje zacząć tam gdzie jest obecnie pusto po rozwalaniu ścian.
    Poligon.

    Nie bardzo chce mi się zaczynać następne projekty w ogrodzie. Jutro może tylko wykopię resztę tumeryku by wsadzić sałaty i inne.


    --
    Kan_z_oz
  • xurek 25.07.19, 10:42
    forum on the move :). CJ sie przeprowadzil (zazdroszcze, ze macie juz za soba), Jutka w pocie czola przerabia swiat (wspolczuje natezenia projektu) a Kan podobnie jak ja przestawia, przemalowuje i boryka sie z problemem logistycznym jak to zrobic (wspolczuje i kibicuje nam obydwu).

    Dojechalam do pracy w znosnej temperaturze, teraz siedze w klimatyzowanym wnetrzu, ale az sie boje wyjsc po lunch nie mowiac o drodze powrotnej do domu. To bedzie prawdziwa katorga.



    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • roseanne 25.07.19, 12:18
    W czwartki, na placyku, niedaleko Migrosa, M hood, pojawia sie foodtruck.
    Kurczaki z rozna, podobno tez golonka z rozna- jeszcze nie kupilam. Kurczaka za to prawie za kazfym razem.
    Dzis tez. Jak ten sprzedawca wytrzymuje w tym upale plus zar od rozna?!

    Zaobserwowalam tez ciekawostke. Na rogu wyburzaja budynek, stacja sewisowa i chyba budynek mieszkalny rowniez.
    Rownoczesnie odbywa sie rozlupywanie betonu i lanie na to wody pod cisnieniem, rozumiem, by opanowac pyl towarzyszacy. Przechodzac obok odczucie dobrze nawodniobej szklarnii, to co wylwne natychmiastowo paruje..

    Wyruszam za 3 godziny, stod3k upaly, zdecydowanie najgoretszy dzien dzis, dobrze, ze lotnisko klimatyzowane, a w Warszawie podobno chlodniej

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • roseanne 25.07.19, 12:20
    roseanne napisała:

    > W czwartki, na placyku, niedaleko Migrosa, M hood, pojawia sie foodtruck.
    > Kurczaki z rozna, podobno tez golonka z rozna- jeszcze nie kupilam. Kurczaka za
    > , stod3k upaly,
    >

    Srodek upalu!


    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ania_2000 25.07.19, 17:25
    Wrocilam z lasu! Ale wypoczynek - wszystkim wam go serdecznie zycze, a szczegolnie Jutce.
    Pelen relaks - i zero dostepu do zewnetrznego swiata. Cell phony nie dzialaly, nie bylo wifi - tylko spiewaly ptaki:) Pogoda dopisala - cieplo, ale nie goroco. Woda w jeziorze cudo, krystaliczna - to bylo Alpejskie jezioro, czyli zimne, bo wysoko ( 1500 m npm) -ludzie sie kapali, ja jednak wolalam moczyc nogi. Zeby nam tylko nie odwalilo calkowicie ze szczescia natura dostarczyla nam chmary komarow lol. I wieczorami, tak przez okolo 2 godziny przy zmroku odbywala sie wielka walka i zabijanie. Licze teraz bomble:) I tak mialam szczescie, bo do mnie jakos nie leca - ale innych atakowaly ostro.

    Teraz back w robocie...
    W Portoland pogodowo nadal mamy piekne lato, temperatury niemeczace, tak do 28C, tak trzymac.

    ponizej pare fotek z kajakowania - jezioro sie nazywa Waldo - jak komus sie chce zobaczyc - woda w nim jest niesamowitej przezroczystosci, bo nic tam nie rosnie - nie ma roslinnosci i ryb. Widocznosc na kilkansascie metrow. A kolor turkusowy, znalezlismy mala plaze w jakiejs zatoczce, prawie jak karaiby, tylko temperutra wody nie ta co trzeba lol

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/Bj68vx1nBn6kjb1GTX.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/F2kc8pJ964aZCn4tfX.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/BSFenwaSOLfclacUKX.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/e3Vb47fxK4G2owy8bX.jpg


  • ewa553 25.07.19, 18:27
    jezioro wyglada pieknie, to bylo na pewno mile przezycie tak sie odciac od cywilizacji. Mnie zaskoczylo jedno: nigdy nie slyszalam o jakims jeziorze zupelnie bez zycia, znaczy bez ryb i roslinnosci. Czy cos takiego to normalne zjawisko?
  • ania_2000 25.07.19, 19:16
    Zjawisko chyba normalne, ale pewnie bardzo rzadko spotykane.

    to zjawisko sie nazywa ultraoligotrophic
    ekstremalnie czyta woda z minimalna zawartoscia organicznego materialu. Przyczyna jest ze nie ma zadnego doplywu ktore by moglo przyniesc skladniki odzywcze . Widocznosc w tym jeziorze moze nawet siegac do 36.5 m glebokosci.

    "Waldo Lake is ultraoligotrophic (having extremely clear water with very little organic material). It has no permanent inlet to carry nutrients into the lake for plant growth. As such, on a clear day one can see depths of up to 120 feet (36.5 m)"
  • ertes 25.07.19, 19:41
    Bardzo ciekawe. Daleko ale biorac pod uwage ze w zeszla sobote przejechalem 900 mil to 855 mil to pestka :😂
    Za dwa tygodnie my jedziemy nad jezioro ktore nazywa sie Bass Lake zaraz niedaleko Yosemite. Polozone na wysokosci 3300 ft. Roznica taka ze z jest cieple jak zupa :) no i zueplnie nic nie widac.
  • jutka1 25.07.19, 19:51
    Aniu, przepięknie, Zazdroszczę. Oj, przydałoby mi się, przydało.

    I dzięki za informację o nazwie tego typu jeziora. Nie znałam. :-)


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • jutka1 25.07.19, 19:46
    roseanne napisała:

    > a w Warszawie podobno chlodniej
    *************
    Jeśli już doleciałaś (chyba tak?) to sama widzisz, jakie "chłodniej". Pod 30 C było dzisiaj, tak "na oko".

    Większość dnia na spotkaniach, robota odłogiem, ale spotkania w temacie tej roboty, więc cóż miałam robić. Ciągle wypluta, zmiąchana i zborsuczona (cycat). No ale jutro ostatni dzień, wprawdzie będzie podwójna jazda bez trzymanki, ale rano w sobotę wiadam w samochód syna Ajnsztajna (Ajnsztajn nad morzem do września), i pinkolę - zapłacę, ale niech te wpół-zwłoki dowiezie door-to-door service, bo nie mam sił. W drodze będę pić nabytego gdzieś zimnego Pilsnera Urquella, gapić się przez okno na krajobrazy, a koło 14:00 będę w domu. No i padnę. :-)

    Na Dln. Śląsku upały, u mnie disiaj były 34 C, jutro i weekend to samo. Ale znowu: pinkolę. Będę tak padnięta, że nie zauważę pewnie, leżąc gdzieś w jakimś kącie pokotem. :-)))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • xurek 25.07.19, 20:56
    Aniu, przepiekne jezioro, tez nie wiedzialam, ze takie zjawisko istnieje.
    Jutka, wspolczuje i masz racje ze nie ma co sie katowac pociagiem po takiej gehennie i w takie upaly. Nie mozesz wliczyc w diety?

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 25.07.19, 20:58
    Widze ze upaly Europy nie opuszczaja - w Paryzu 40C - troche grzeje dupke.

    Haha, Jutka w aucie bedzie pic piwo:) Open container:) Tutaj jakby cie zlapali, toby do ciemnego i zimnego lochu wrzucili, straszna kara jest za picie w aucie - ale pewnie w Twoim przypadku to niebyloby takie zle - przespanie nocy w odosbnionym miejscu (LOL - mysle o twojej pracy ofkorz):)

    Bass Lake - fajne jeziorko, nieduze - no i jak woda jest taka ciepla jak zupa to super!
    Ja w Waldo uczylam sie jezdzic na paddle board - i dzieki ciaglemu strachowi, ze wlece do tej lodowatej wody - ustalam i nie wywalilam sie juz za pierwszym razem haha - taka bylam spieta:)
  • ania_2000 25.07.19, 21:00
    tzn pomylilam sie - Bass nie jest nieduze tylko duze :)
  • jutka1 25.07.19, 22:12
    ania_2000 napisała:

    > Haha, Jutka w aucie bedzie pic piwo:) Open container:) Tutaj jakby cie zlapali,
    > toby do ciemnego i zimnego lochu wrzucili, straszna kara jest za picie w aucie
    **********
    Tutaj pasażer może. Więc mi mogą naskoczyć. :-)))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • roseanne 25.07.19, 22:56
    Jednak chłodniej,
    a i pociąg z klima
    Przylecialam z opóźnieniem i ledwo zdążyłam. Daje słowo, moja walizka wytoczyła się chyba ostatnia i potem kurc galopkiem na S3. Wkroczyłam na 3minuty przed odjazdem, następny godzinę czekania
    A od rana intensywne życie rodzinne. Tym razem rodzina M, moja była na początku.

    Gratuluję udanego urlopu i pięknych widokow
    Współczuję mordoru


    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • kan_z_oz 26.07.19, 03:29
    Piękne te widoki oraz jezioro.

    Dzicz Wi-Fi jest u mnie w biurze, dwóch miejscach na głównej drodze oraz 500m w każdą stroną gdzie zaczynają się krzaki.
    Serio, czy nie możemy dać sobie już spokój i wpuścić chińskie 5G pomimo tego, że upstrzone szpiegowskimi wynalazkami i powoli zacząć wychodzić z dziczy???

    Swoją drogą to instytucja budki telefonicznej czyli komunikacj starej technologii działa tutaj wciąż świętnie na każdym zadupiu. Z tą nową jakoś tylko nam tutaj słabo idzie.

    Piątek i to jest plus. Poza tym dzień wolny...huuura.

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 26.07.19, 04:29
    Zaraz bo mi umknęło w tymi upałami....w Europie...czy wam sie nie wydaje.???
    Xurek; woda gruntowa znika, krowy nie mają co jeść i się pasą w parkach, rolnictwo należy zacząć przestawiać na inne gatunki...

    U mnie tak od 10 lat i głównie czytam, że mi się wydaje...haha

    Jakarta troci wodę gruntową + ponoszący się poziom wody w oceanie i zapada się już 25cm na rok od kilku lat, mając kilka dzielnic pod wodą. No tak, upał w Paryżu jest bulwersujący jaki i ten w Niemczech, Warszawie, Londynie czy Belgii.
    Wszystkie gazety tutaj też przerażone. (teskt jest żartobliwy).

    Trzymajcie się.
    Pisałam przecież, że mało nie zdechłam ostatniego lata tutaj.


    --
    Kan_z_oz
  • roseanne 26.07.19, 07:32
    no bo niestety tak jest Kanie, ze bliska koszula cialu
    puki byla mowa o wysepkach oceanicznych, ktroe znikaja pod poziomem wody, puki byl to odlegly kontynent to nie bylo tak glosno

    zaczely sie "powazne" miasta i regiony turystyczne, to sie zaczelo mowic o anomaliach, ale ze klimat sie zmienie - gdzie, skadze...

    dla mnie pierwszym znakiem bylo jedno z elewniejszych lat w PL, gdy splynal Kopiec Kosciuszki

    w Warszawce poranek calkiem rzeski i przyjemny, ide prac..

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 26.07.19, 07:55
    Trzy wykrzykniki w tytule jak najbardziej zamierzone... Ufff...
    Będę przeszczęśliwa, jak już dotrę do domu.

    Upał tutaj ma trochę odpuścić, maks dzisiaj: przyjemne 26 C. Też "ufff".

    Trzymajcie za mnie kciuki. Byle do jutra.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ewa553 26.07.19, 08:42
    Po dwoch dniach spedzonych w calosci w ogrodzie, jedziemy dzis na basen. Moze chlodzac sie w wodzie, latwiej bedzie wytrzymac. Trudno sie przyzwyczaic do tego nowego klimatu. Pocieszam sie myslac ze wspolczuciem o tych, ktorzy pracuja bez klimy. Nasza w biurze byla stara, slabo chlodzaca i to nie bylo najmilsze. A jak jeszcze przypomne sobie te czasy, gdy w biurach wolno bylo palic papierosy, to juz mi sie dzisiejszy upal wydaje znosniejszy. No i nie mam wyjscia: za pozno aby wyemigrowac do Finlandii:)
  • maria421 26.07.19, 09:53
    W czasie zniw chlopi wychodzili w pole wczesnie rano, zeby jak najwiecej zrobic przed najwiekszym, poludniowym upalem. Ja dzisiaj dosyc wczesnie wyszlam na moje pole, czyli do ogrodka i skosilam trawe:-)

    Upal, owszem, jest, ale jest to u mnie zaledwie trzeci dzien upalu, jutro ma sie skonczyc, a dwa tygodnie temu chodzilam w skarpetkach, bo bylo zaledwie 15 stopni i padalo codziennie, albo prawie codziennie.

    Milego piatku :-)




  • kan_z_oz 26.07.19, 09:57
    Dziekuję Ewuniu, to głównie ja całe lato w pracy i całe szczęście, że pod dachem a nie na pełnym słońcu czym była praca nauczyciela wf.

    W końcu wybrałam się do lokalnego sklepu i uruchomiłam nową komórkę. Zrobiłam natychmiast kilka zdjęć.

    Śladem Xurka z trasy, która jest moją drogą do/z pracy.
    Widok na wybrzeże z punktu widokowego. W dole widać dom kogoś bardzo zapobiegawczego gdzie w całości jest wkopany w zbocze.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/eSi8Wyip82DgB2epyB.jpg

    Widok na drogę, którą pokonuję kilka razy dziennie.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/qGuMnYu0K2Voye3QqB.jpg

    Po drugiej stronie jest dolina z jeziorem ale nie dało rady bo było pod bardzo wysoko ustawione słońce.

    Widok na park w którym często jem lunch lub się zatrzymuję by posiedzieć.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/EarI6b9nLFjMCAo74B.jpg

    Podziwiając to;

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/KMIOcSdANEl0j8OTcB.jpg

    Wokół parku na obrzeżu rosną rodzime australijskie maliny.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/1fv0mdAwrAtkubm3MB.jpg

    W środku za ogrodzeniem chronią się maleńkie kanguro-podobne "padomelony" wielkości nieco lepiej od domowego kota, atakowane głównie przez dzikie psy, których tutaj plaga.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/33LscOejTLhjCwdICB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/FvsjTeq35p28wqe7jB.jpg

    Nie mogłam się oprzeć. Parę zdjęć z parku.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/aqDSsaSeFPnKvIzyjB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/lLxZTSnJpUfGYdbkpB.jpg

    I pomyśleć, że całe wschodnie wybrzeże kiedyś tak wygladało. Nie. Nie da się zastąpić jakimiś tam drzewami. Próbowano. Aby odtworzyć potrzeba 800 lat inaczej to chwastowisko i zagrożenie pożarowe.
    Drzewostan na zdjęciu to rezulat odmowy rodziny wycięcia lasu w celu wprowadzenia krów. Nie byli popularni aż do obecnego stanu czyli długo po śmierci.

    Niemniej, sa tutaj pozytywne akcje; Chevron. Nowa rozbudowa obiektów w WA, gdzie ma być wycięte 1000HA została ukoronowana 7-mio letnim wyprowadzaniem wszystkich zwięrząt z terenu. 30 tysięcy gdzie firma wyszła daleko i dużo wyżej niż było oczekiwane.
    Brawo.






    --
    Kan_z_oz
  • xurek 26.07.19, 10:12
    park robi wrazenie i z pewnoscia chroni w lecie przed goracem :)

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 26.07.19, 18:39
    Ciekawy ten dom wbudowany w zboczu - chlodzic na pewno chlodzi - ale slabo chyba z oknami? z przodu sa? razem z drziwami wejsciowymi?
    Piekny ten park!

    Milego piatku wszystkim!

  • ertes 26.07.19, 20:05
    Pieknie zielono!
    Tego troche mi brakuje na pustyni. Zielonych lasow.
    Tyle ze ten pewnie tropikalny wiec mokro i wilgotno, i cieplo :)
  • jutka1 26.07.19, 23:05
    Jakoś przeżyłam. Jazda bez trzymanki połączona z przysłowiową "ścieżką zdrowia". Pracę dziś skończyłam o 21:30 (zaczęłam o 7:00 rano), pierwszy posiłek (bez śniadania byłam) zjadłam o 18:00. KJAP. Mam dość. I powiedziałam dziś dyrechtorowi, że takiego chaosu w jakimkolwiek projekcie to ja w całym swoim życiu zawodowym nie widziałam, i że tak naprawdę to trzeba się koncentrować na tym, żeby projekt się nie rozwalił. Pal sześć ambitne cele, nowe idee, kij w oko. Ratować. Reszta to doprowadzenie do końca, jakie-takie wyniki, i zbudowanie narracji pozytywnej wokół tych wyników.

    Jednak wykazałam się asertywnością, bo jak mi dzisiaj pod koniec dnia jeden z winowajców (główny winowajca tak naprawdę) chaosu, ale niby-nadzorujący mnie, zasugerował, że coś tam obrobiMY w weekend, to odpowiedziałam, "panie A., po takim tygodniu, jutro jadę przez pół Polski, a w niedzielę sorry muszę odpocząć. Więc jeśli pan chce coś robić w weekend to proszę bardzo, ja nie robię nic i w poniedziałek wracamy do tematu". Zgodził się bez jojczenia, bo w końcu to on jest winowajcą chaosu i "jazd bez trzymanki". Ja na weekend wyłączam telefony.

    Pinkolę.

    Niech mnie najbliwsze forum wirtualnie pogłaszcze i pogładzi po głowie, bo bardzo potrzebuje akurat dzisiaj... Ja - ostoja spokoju i zorganizowania - musiałam się wydrzeć na sprawcę chaosu. Jedyna kontrola, jaka mi została, to powstrzymałam się od słów obraźliwych czy ogólnie uzanych za wulgarne.


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 27.07.19, 04:30
    Szkoda, że mogę się zminiaturyzować oraz przesłać telepatycznie aby obejrzeć Twoje wkurzenie i wychodzenie z siebie. Nie wiem czy głaskanie po głowie jest poprawne może więc poklepię po plecach??

    Czytam te zmagania wspominając różne Pana męża, gdzie część ekipy w pracach różnych się żaliła, że nie może zacząć pracy przed 7-mą rano ani zostać dłużej niż 19-ta nie mówiąc o weekendach bo firmy ochroniarskie nie chcą dać kodu i wpuścić...

    Była jedna szefowa, która miała pomysły i nagły przypływ genialności zawsze rano - lot do Melbourne z Sydney - wiadomość o 6:30 rano, gdzie jesteśmy właśnie w trakcie śniadania na drugim końcu dużego miasta we własnym domu. Tłumaczenie pół godzinne, że aby cokkolwiek załatwić w jeden dzień to należy być w tym samolocie właśnie najpóżniej o 6:30...

    Trzymaj się w poniedziałek - asertywność jest bardzo fajna. Człowiek się ze wszystkim zgadza, a później przedstawia jak rzeczy będą zrobione, kiedy i gdzie na całą resztę serwując "nie".


    --
    Kan_z_oz
  • maria421 27.07.19, 08:06
    Jutka, masz moje wyrazy szacunku za to, ze sie postawilas szefowi, a dodatkowo, jak sobie zyczylas, glaskanie po glowie :-)

    Slonce swieci na blekitnym niebie, jest cieplo ale ma juz nie byc upalnie.

    Milej soboty :-)
  • roseanne 27.07.19, 08:22
    Glask Glask.
    Dzielna byłaś
    Objadam się jagodami odmiany kanadyjska, owoce wielkie jak 5 zł



    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ewa553 27.07.19, 08:31
    Jutus, dzielna jestes. Sciskam Cie najserdeczniej jak moge.
  • ania_2000 27.07.19, 18:56
    Jutko, ty nasza SUPERWOMEN!

    Rowniez sciskam mocno i przesylam duzo energii na poniedzilaek:)))

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/ohKLj8zPDyaPcjkPgX.png
  • jutka1 28.07.19, 01:38
    Kochani (a właściwie "Kochane"), dzieki za wyrazy, ściski i poklepywania.
    Dzień miałam długi. Obudziłam się o piątej, i koniec spania. Stres.
    Zanim ruszyłam w drogę, już byłam zmęczona z niewyspania, a tu upał, burze i inne takie.

    Jak dojechałam wreszcie do domu, to w stuporze jakimś zastygłam i zawiesiłam się jako ten komputer, któremu pamięci i miejsca na dysku nie starcza.
    Podejrzewam, że tak i będzie jutro. Z wyjątkiem - zrobię leczo z dodatkiem lokalnej kiełbasy wędzonej i naturalnie (nie w zalewie chemicznej) - wędzonego chudego boczku. Czemu? Bo krojenie i obróbka ingrediencji mnie uspokajają. :-)

    Mam nadzieję, że jutro dojdę do siebie. I że się ochłodzi trochę, do 25 C z dzisiejszych, jak mi raportowano, 33 C.

    No i tyle. Wysłałam właśnie przypominajkę panu A., że jutro (dzisiaj) jestem "off the grid", i że Outlook i pracowy telefon są wyłączone. Innych numerów / namiarów na mnie nie ma.

    I - jak widać po godzinie tego wpisu - jestem kompletnie nakręcona, wciąż, więc zasnę pewnie za godzinę. Nic to. Odeśpię mam nadzieję.

    Rano otworzę nowego pierdulona, teraz odpełzam kroczonc (cycat).

    Luvyua.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 28.07.19, 04:40
    Z mądrości ludowych i zapożyczonych;

    "the faster I run the behinder I get"
    "The more I do, the more I have to do"
    "The more I do the more I am expected to do"
    1 o'clock is a holy time for a meal so is 6 pm because one can do as much she/he can in a day.
    "There is always somebody who wants something urgently and unless my house is on fire it can be done tomorrow"

    Wygląda, że jest czas na urlop.


    --
    Kan_z_oz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka