Dodaj do ulubionych

Cz.2 Kanowej rozważania oraz dylematy

06.08.19, 08:11
jak również innych ników forumowych.

Otwarte na życzenie Ertesa.
Wpis ostatni poniżej.

--
Kan_z_oz
Edytor zaawansowany
  • kan_z_oz 06.08.19, 08:14
    Zaczyna być to bardzo konfudujące...

    Biały strzelający do spaniardów to przestępstwo pełne nienawiści.
    Biały strzelający do tłumu czarno-białego to też przestępstwo nienawiści ale już biały strzelajacy do białego to już tylko przestępstwo oczywiście z wyłączeniem muzułmamów gdzie biały jest poprostu szalony...uff...

    "Czarny" strzelający do osób o tym samym kolorze skóry to element kryminalny. Strzelający do białych??
    No właśnie co? też elemnt kryminalny, szaleniec czy przestępstwo pełne nienawiści czy członek black power??

    Na szczęście muzułmanie strzalający do każdego koloru skóry oraz wyznania to terorryści - na szczęście tylko dlatego, że łatwo zapamiętać więc się człowiek nie rypnie używając jakiegoś niestosownego określenia.

    Żółty strzelający do żółtego bez większego powodu na dzień dzisiejszy to polityk chiński, używający do tego celu pospolite bandy.

    Żółty strzelający poza Chinami do innych żółtych to kryminalista pospolity, z wyłączeniem żółtych muzumanów (terorryści).
    Strzlający do białego - tutaj brakuje mi danych statystycznych takich wypadków - czy wogóle strzelają oprócz napadów??
    Bo jeśli nie to wychodzi bardzo podejrzanie w świecie gdzie każdy do każdego strzela. Uważam, że grupa, która się na tym polu wyłamuje ma jakieś ukryte i perfidne zamiary. Należy uważać na taki okaz i zdecycowanie wygląda mi to na rasiz.

    A może poprostu wprowadzic jedna nazwę i zostawić całą ta zabawę zgadywania, bo jak rozwiązać problem 'czarnego' gdzie jeden rodzic biały albo nie daj panie boże żółty??
    Albo jeszcze lepiej układ, który oczywiście nigdy sie nie zdarza relacji muzułmanin z chrześcijaniniem (aż się boje napisać tak rażące). Co wtedy? Jak sie ustosunkować do produktu, który nie dość, że terorrysta to jeszcze element krymianalny lub terrorystyczno-szalony?

    Ciekawe czy dojdziemy kiedyś do odkrywczej myśli, że przestępstwo to przestępstwo. Kropka.

    Strzelanie do tłumu/wysadzanie ludzi/wpychanie ich do pociagi/rozjeźdżanie samochodem itp. to przestępstwa wyrażające najwyższą pogardę dla całości gatunku ludzkiego które powinny być karane najwyższą możliwą bez względu na kolor czy upodobania religijno-inne.

    Biorąc pod uwagę zbytnie zaludnienie planety nawet nie widzę problemu ze wskrzeszeniem kary śmierci i nie czuję się absolutnie źle, że właśnie napisałam.


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 06.08.19, 08:44
    Nie wiem czy rasizm wchodzi tylko w kategorię 'hate' czy należy do 'hate crime'. Pewnie zależy od wykonastwa.
    Zostawię tutaj na chwilę - no chyba, że będzie potrzeba rozwinąć.

    Mieszkając na tej mojej prawie bezludnej wyspie z daleka od wszystkiego i obecnie wszystkich mam znowu różne przemyślenia, które w całości 'zwalam' na wykonywanie pracy gdzie absolutnie nic mi całymi dniami umysłu nie zajmuje lub zaśmieca.
    Dzisiaj na ten przykład rozmawiałam z psem i kotem. Pies dostał lekcje na temat robienia kupki w mieszkaniu a kot został zaścielony kołdrą pod głowę w głównej sypialni. Kot mruczał.

    Godziny bycia samym z sobą przemnożone przez tygodnie, miesiące już obecnie lata i siuuup - się wylewa.

    Wyspa zaczęła się trochę martwić obecnością wyraźnie zaludnionych i przeludnionych wysp i kontynentów sąsiednich już jakiś czas temu. Martwienie tutaj jest też dosyć specyficzne i dopóki dopisuje słoneczna pogoda jest wystarczająca ilość dni wolnych od pracy oraz zasiłek dla bezrobotnych aby stres braku słońca i stres od stresu zaspokoić zasłużonym urlopem od stresu wszystko toczyło się równo i gładko.

    Aż do czasu.

    Jakiś dupek w którymś momencie wymyślił, że musimy być bardziej...no właśnie nie pamiętam co? wydajni, zestresowani, zrównani z nierównością w innych krajach czyli doznać nierozsądnego podziału zasobów materialnych między pracującymi??

    Krótko mówiąc się nam tutaj ucięło. Zasiłek to bzdura podobnie jak wiek emerytalny gdy połączy się to z możliwościami.
    Powstał więc rasizm. Ktoś musi być winny.

    Oczywiście jaja sobie robię. 70% - 80% ludzi tutaj poprostu chce życ normalnie, mieć na spłacanie długów, martwić się pogodą, wakacjami, dzieciakami. Może wrzucić co nieco na ratowanie wielorybów, rafy, lasów tropikalnych, pszczół, rolnictwa i coraz mniej na dzieci z Afryki.

    Powstało ostanio niezadowolenie, rodzaj uczucia gdzie uczciwie pracujący ludzie zostali wzięci na przejażdżkę w której absolutnie nie chcieli uczestnić.

    Dokłanie nie wiadomo wciąż przez kogo. Jesteśmy więc na etapie szukania czy aby to nie były Chiny.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 07.08.19, 13:10
    kan_z_oz napisała:
    Nie wiem czy rasizm wchodzi tylko w kategorię 'hate' czy należy do 'hate crime'
    > . Pewnie zależy od wykonastwa.
    > Zostawię tutaj na chwilę - no chyba, że będzie potrzeba rozwinąć.


    a tak szczerze mówiąc, jest w ogole jakas roznica, i co tu właściwie rozwijać?

    > Dzisiaj na ten przykład rozmawiałam z psem i kotem. Pies dostał lekcje na temat robienia kupki w mieszkaniu a kot został zaścielony kołdrą pod głowę w głównej sypialni. Kot mruczał.

    znaczy od kota otrzymałaś natychmiastowa odpowiedź, a czy pies zareagował i jak (pozytywnie, negatywnie) to dopiero sie zobaczy.

    > Krótko mówiąc się nam tutaj ucięło. Zasiłek to bzdura podobnie jak wiek emerytalny gdy połączy się to z możliwościami.
    > Powstał więc rasizm. Ktoś musi być winny.


    no Trump. a kto by.

    > Dokłanie nie wiadomo wciąż przez kogo. Jesteśmy więc na etapie szukania czy aby
    > to nie były Chiny.


    Chiny, Chiny przez pośrednio Kanadę która aresztowała Meng Wanzhou oczywiscie na zlecenie Trumpa. a co. czyli w gruncie rzeczy znowu Trump. a obrywa cały świat...

    Minnie
    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • stokrotna 06.08.19, 12:56
    Czytam sobie po kawałku poprzedni odcinek Kanie, i powiem, że te paradoksy i sprzeczności też mnie uderzają. Co ciekawe, mimo iż są tak oczywiste, to wydaje się iż nikt ich nie dostrzega. Co jest niemożliwe. Rzuciła się na mnie książka 10 moralnych paradoksów (Saul Smilansky). Otóż facet dowodzi tam, że paradoksy i sprzeczności są częścią naszego systemu cywilizacyjno psychologicznego. A w zasadzie - podstawą. Należy więc je zaakceptować i wpisać w - bo ja wiem - niezbędny koszt, lub też może benefit życia na Ziemii jako człowiek A.D. 2019

    Ja znajduję, iż dopóki wynajdywanie tych paradoksów mnie bawi, to jest ok. Ale jak się nimi udupiać i za bardzo dołować zaczynam, to idę se marchewki skrobać, albo wycinać skórki z paznokci, albo winorośl przycinać, czyco. Nadmierna ilość informacji lub racjonalnego myślenia jest "detrimental to happiness" czyli utrunia szczęślwość.

    Taka moja myśl nieuczesana przyzwoicie :)
  • kan_z_oz 07.08.19, 00:34
    Paradoksów nie da się nie zauważać. Można tylko udawać, że sie ich nie widzi oraz odwracać uwage poprzez wykonywanie zajęć różnych.

    Z serii paradoksy; co ma zrobić US po kolejnej strzelaninie? Nic

    Poprawki do Konstytucji, która wprowadziła wolność posiadania broni nie można zmienić bo nie można zmienić Konstytucji.
    Któryś z komików tutaj zalewał się łzami ze śmiechu dopytując czy ktoś nie wpadł na pomysł, że poprawka jest zmianą, która zreszta wprowadzono aby ludzie uprawiając swoją wolność mogli pozbyć się rządu i zastrzelić prezydenta???

    Ja nie komentuję zbytnio bo w plebiscycie na najbardziej popularnego polityka w Australii wygrała większością głosów 70% Jacinda Arden (PM Nowej Zelandii)


    --
    Kan_z_oz
  • stokrotna 07.08.19, 11:10
    Hm, nie wiem kto zalewał, i czym zalewał, ale druga poprawka miała na celu właśnie danie obywatelom możliwości obrony przed rządem, w razie gdyby coś poszło nie tak. Chodziło o zachowanie równowagi, bo uznano, iż głęboko jest nienormalny stan gdzie jedna grupa ma prawo do noszenia broni i jej używana, a inna - nie.

    Na takiej Islandii na ten przykład to sprawy, moim zdaniem, są dokładnie ustawione tak jak trzeba, mianowicie obywatele mają prawo do noszenia broni, a policjanci jej nie mają.

    Natomiast chućba Amerykanów aby się nawzajem przy każdej okazji mordować, jest specyficznością lokalną. Używają do tego broni palnej, bo jest, a jak się jej zakaże to się będą mordować inaczej.

    W domu od zawsze, nawet w PL w czasie komuny, mieliśmy zawsze w chacie "gnata". Mnie nauczono, że jak masz gnata, to musisz być gotów/gotowa go użyć. Drugie - musisz umieć obronić "gnata" bo drugie co się zdarza idiocie z "gnatem" to że odbierze mu/jej go napastnik i użyje przeciw mu/jej/idiocie właścicielowi "gnata". Bo pierwsza, to jest to, że idiota z gnatem sam siebie postrzeli. No i, aha, też to, że zgraja mieszkająca razem ze sobą (tzw. "rodzina") użyje "gnata" do tego aby się sama powystrzelać. Teraz to już tylko gnata na kulki trzymają na zadoopiu, przeciw małpom, które wcale nie są przyjacielskie ani milusie, tylko podłe, wredne, agresywne i złośliwe. A nie mogąc agresować czego/kogoś innego, same agresują siebie, na przykład samce gryzą samice lub zagryzają młode. Ot - przyroda. All is fair in animal kingdom :)
  • ertes 07.08.19, 18:37
    Paradoks. Caly Swiat dyskutuyje jak okropnie jest w USA, jaki to Trump rasista. Notabene chce mi sie rzygac jak slysze slowo "rasizm" po raz 10000000 uzyte przez tych co nienawidza nienwidzacyc nienawisc nienawiscia...
    Anyway, tutaj taka mala informacyjka z UNICEF ktora i tak caly Swiat ma dokladnie w dupie:

    <b>25,000: The average number of children dying each day is 25,000 ...</b>

  • ania_2000 07.08.19, 18:51
    Aaa wlasnie... i jeszcze HATE. Slowo odmieniane na sto tysiecy sposobow.
  • maria421 08.08.19, 11:04
    Co do rasizmu, to sprawa jest bardzo prosta, wystarczy tylko wykreslic z uzycia prawnego slowo "rasa". No bo, skoro nie ma rasy, to nie ma rasizmu. A tak w ogole, to zgodnie z obowiazujacym trendem, rasa jest , tak jak plec, tylko konstrukcja spoleczna :

    Francuzi daja przyklad postepowego podejscia do sprawy :

    qz.com/1316951/french-mps-removed-the-word-race-from-the-countrys-constitution/
    Bardziej na serio- podobnie jak Ertes, dostaje alergii na slowo "rasizm", a to dlatego ze zarzut rasizmu stawia sie tylko bialym, a wlasciwie to biali sami sobie stawiaja taki zarzut.

    Pare miesiecy temu chcialam kupic swieze bulki w sklepie spozywczym. Bulki leza na polkach zamknietych przezroczystymi drzwiczkami, obok sa papierowe torebki i szczypce ktorymi klient wsadza bulki do torebki.
    Jednoczesnie ze mna do regalu z bulkami zbliza sie mlodzieniec (na oko pochodzenia somalijskiego lub erytrejskiego), otwiera drzwiczki i chce bulke wyjmowac reka, na co ma mu uprzejmie szczypce podaje, a ten mi, lamanym niemieckim zarzuca rasizm i uprzedzenie.....

    No i kto tu jest rasista? Kto jest uprzedzony? Ja czy on?
  • minniemouse 09.08.19, 05:55
    maria421 napisała:
    > Jednoczesnie ze mna do regalu z bulkami zbliza sie mlodzieniec (na oko pochodzenia somalijskiego lub erytrejskiego), otwiera drzwiczki i chce bulke wyjmowac reka, na co ma mu uprzejmie szczypce podaje, a ten mi, lamanym niemieckim zarzuca rasizm i uprzedzenie.....

    > No i kto tu jest rasista? Kto jest uprzedzony? Ja czy on?


    🤣🤣🤣
    dobre
    co byś nie zrobiła jesteś rasistka :D

    well, trzeba było mu powiedzieć ze tu wszyscy wyjmują szczypcami, ty tez.

    Minnie


    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • stokrotna 09.08.19, 10:41
    Marysia, znowu zaczepiasz "gentelmen of color"... wstydziłabyś się. Też miałam incydent rasowo bułczany nidawno, mianowicie "na bułach" mnie zaczepił dość przystojny czarnoskóry pan w średnimi wieku informując, że świeższe pieczywo leży na półce obok.

    Nie posiądziłam go o rasizm, tylko o.... podrywizm ;)
  • maria421 09.08.19, 11:03
    Dorotko, wez sie odczep, bo nie bylas swiadkiem zdarzenia.
  • stokrotna 09.08.19, 11:49
    Hehehe :)
  • maria421 15.08.19, 17:03
    Turystyka masowa to przemysl zatruwajacy srodowisko, niestety, nikt sie globalnie tym nie zajmuje.

    krakow.wyborcza.pl/krakow/1,44425,20389844,armagedon-pod-tatrami-tlumy-na-parkingach-i-szlakach.html


  • stokrotna 07.08.19, 19:00
    Ano tak... Paradox, wszyscy hejtują, tylko jak to jest że wielu aby móc zamieszkać to by zjadło własną kupę... Mnie do tej pory zadziwia, jak tutaj lokalnie działa moja mała granatowa książeczka z obrazkami w środku - hipnotycznie wręcz, hehehe...

    Tak jak z kasą czyteż dziećmi. Jeśli kasa jest taka be, a dzieci takie super, to czemu jest taki pressing na to aby mieć te drugie (nawet tutaj kasę płacą za to), ale nikt nikogo nie przekonuje jak super jest mieć pienądze? Słyszał kiedy kto aby ludzie ludziom mówili, "kasa jest ekstra, naprawdę, musisz spróbować mieć, wierz mi, pokochasz to"...

  • kan_z_oz 08.08.19, 00:47
    Przerzucę na wątek w temacie jako rozwinięcie myśli.

    Re: zyje, czytac bede pozniej
    ertes 07.08.19, 20:23
    "Widzisz, kraj kontrastow. Malo to kto rozumie tak naprawde.
    My czasami zostawiamy otwarty samochod pod domem, zdarzylo sie kilka razy wyjechac na weekend a po powrocie sie okazalo ze mamy pootwierane drzwi do ogrodu. Okien na pietrze nie zamykamy bo i po co? Nie wspominajac o otwartym garazu.
    Jednoczesnie kilkadziesiat kilometrow na polnoc sa dzielnice gdzie kraty w oknach to normalka a normalny, bialy, zolty czy brazowy czlowiek nie wejdzie bo go ukatrupia ze wzgledu na kolor skory. Zreszta co tu mowic, w niedalekim miescie gdzie mieszkaja w 90% Meksykanie nie odwazylbym sie wjechac autem w nocy. Natomiast w miescie gdzie mieszka zdecydowana wiekszosc Chinczykow jest super spokojnie, bezpiecznie, czysto. Spacer o 2 na d ranem niczym sie nie rozni od spaceru o 2 po poludniu.
    Kilka lat temu znajomi zamieszkali w miescie o zroznicowanym rasowo. Poslali dziecko do szkoly gdzie okazalo sie 80% to Meksykanie. Niestety usieli sie przeprowadzic bo dzieci meksykanskie nie znaja slowa rasizm w stosunku do bialego. Cos takiego nie istnieje. To po prostu zwykly wpierdol.
    Ot taki to moj rasizm i nienawisc gdyz jestem bialy a wiec rasista od poczecia."

    Mogłabym sie podpisać z małą poprawką. U mnie identycznie tylko, że biało, biało, i jeszcze raz biało. Takie same układy ze szkołami, dzielnicami, wpierdzielaniem w wykonaniu jeszcze raz samych białych na samych białych.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 08.08.19, 01:48
    Nie wiem czy to tylko ja mam tak ze nie widzę różnic w kolorze skory? a przecież jestem głucha nie ślepa.

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kan_z_oz 08.08.19, 09:50
    Czytam Stokrotnej wspomnienia ze szkoły w US ze zrozumieniem. Mam nieco podobne reminescencje z perspektywy nauczyciela i może nie aż tak drastyczne.
    Szkoła była biała w całości. Pan mąż ćwiczył obok to samo oczywiście w najgorszej okolicy możliwej z najgorszą trudna młodzieżą białą oraz zastraszonyma grupą z Indii.

    Gdy było mordobicie - a był to rytuał normalny - należało tylko znaleść dwóch pierwszych, którzy rozpoczeli. Nastepnie należało ustalić kto pierwszy zaczął boksować oraz ile boksowania wychodziło ze strony zaatakowanej.
    Pierwszy boksujący był zawsze powodem bójki, który kończył w kozie lub na dłuższym urlopie poza szkołą. Drugi, wedle ustalenia zniszczeń miał jakieś 10-20% kary pierwszego bez lekcji, że ma być 'piniadą'.

    Jeśli była reszta która się dołączyła - tu był pogrom. Był powód. Ta dwójka zazwyczaj zaczynała po zaczepce słownej, popychaniu i bójce. Reszta pasażerów!!! Nie miała żadnego powodu.

    Szkoła działa pomimo bardzo trudnej klienteli i tylko dzięki przestrzeganiu religijnym tej zasady. Nauczyciel, który nie przestrzegał był zaraz na dywaniku za bycie beznadziejnym.

    Szkoły które tego nie miały zostały opanowane przez gangi i nauczyciele byli towarem zarożonym, jak w szkole u Pana mężą gdzie spędziłam kilka tygodni. Latały krzesła, ubikacja była miejscem tranzkacji sprzedaży narkotyków przez grupę spoza. Pan mąż został pocięty żyletką niechcący wchodząc się wysikać.
    Kordon ochrony przed szkołą. Palenie samochodów nauczycielom.

    Był winny gówniany dyrektor i zarząd, który obalił złota zasadę pierwszej dwójki zaczynającej bijatykę i reszty do ukarania.

    To samo chciałabym w polityce bo działa.


    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 09.08.19, 01:16
    dla mnie tez ta zasada "nie obchodzi mnie kto zaczął i dlaczego" to jakaś głupota. ale wymyślili sobie dobre zmycie raczek od sprawy i już inaczej "nie da się". heh.

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • stokrotna 09.08.19, 19:08
    Apropos poziomu kretynizacji naszej nacji, to chciałam zapytać Ertesa - czemu na litość, skoro twierdzi, że Polacy to ohyda, obrzydliwość i fuj, to się głównie zadaje z Polakami i Polkami, z nami tutaj rozmawia, oraz sobie bierze za żony i coś nawet o jakichś dzieciach, też polskich, była mowa... Nie mówiąc już o fakcie, że sam jest Polakiem :) Tak tylko, retorycznie pytam.

    Ertesowi i nam wszystkim dedykuję ten oto song Grzegorza Ciechowskiego, który był zaiste osobą obleśną i obrzydliwą, bynajmniej nie z racji bycia Polakiem. Ale dlatego, iż w domu własnej żony wybzykał własną młodocianą opiekunkę do własnych dzieci. A potem wziął i umarł osierocając tłum dzieci, i uniemożliwiając obu żonom wzięcia na nim stosownego odwetu na przykład odgryzienia mu własnozębnie... ucha, czycoś. Muzykiem był niezłym, lecz jednak stworzenie tych kilku chwytliwych pop songów nie uzasadnia poziomu personalnej obrzydliwości który osiągnął.



    Tym niemniej, sądzę iż i tak był lepszy niż przywołany przez Anię przykład "najgorszego człowieka na świecie" :)
  • kan_z_oz 11.08.19, 08:28
    Po doczytaniu, że zostałam gdzies, kiedys i przez kogos zaklasyfikowana jako poglądy liberalno-komunistyczne muszę zareagować.

    Zawsze uważałam i dalej uważam, że moje poglądy są najwyżej liberalno-demokratyczne.
    Spojrzałam dzisiaj aż do slownika aby sprawdzić czy aby mi się nie wydaje, zmieniło lub pokreciło:

    It is generally agreed that liberal democracies are based on four main principles:

    A belief in the individual: since the individual is believed to be both moral and rational;
    A belief in reason and progress: based on the belief that growth and development is the natural condition of mankind and politics the art of compromise;
    A belief in a society that is consensual: based on a desire for order and co-operation not disorder and conflict;
    A belief in shared power: based on a suspicion of concentrated power (whether by individuals, groups or governments).

    Jest ogólnie uznane, że liberalne-demokracje sa oparte na 4-ch głównych zasadach:
    1. wiarę w jednostkę gdzie istnieje przekonanie, że jednostaka jest zarazem moralna jak i racjonalna.
    2. wiarę w dowód i postęp gdzie rozwój i postęp jest naturalnym dążeniem ludzkości a polityka jest sztuką kompromisu.
    3. wiarę w społeczeństwo które jest zdolne do kompromisów, które wychodzą z chęci utrzymania ładu, współpracy a nie chaosu i konfliktów.
    4. wiarę w rozdzielczość władzy (rządów) na podstawie założenia, że skoncentrowana władza jednostki, grup lub rządu korumpuje (może nie najlepsze tłumaczenie ale tak mi wyszło).

    Teraz należy tylko rozejrzać się gdzie jeszcze małe fragmenty tej demokracji się uchowały. Wydaje mi sie, że demokracja w takim wykonaniu to jak biały jednorożec, o którym każdy słyszał i nikt go widział. Mało też kto pamięta - jak widać, skoro myli się z komunizmem.
    --
    Kan_z_oz
  • maria421 11.08.19, 09:41
    Kanie, juz napisalam ze liberalizm i komunizm sie wykluczaja, wiec nie mozna miec pogladow liberalno-komunistycznych :-)
    Roznica jest taka, ze w liberalizmie panstwo jest dla jednostki, a w komunizmie jednostka jest dla panstwa. Jest to roznica miedzy indywidualizmem i kolektywizmem.

    Co do demokracji, to - obojetnie czy jest ona posrednia czy bezposrednia- istnieje wszedzie tam, gdzie zachowany jest trojpodzial wladzy, wolnosc mediow , poszanowanie praw obywatelskich i praw czlowieka.
  • kan_z_oz 11.08.19, 10:21
    W tym punkcie się zgadzam.

    --
    Kan_z_oz
  • stokrotna 11.08.19, 10:30
    Także "ditto" i "disco".

    Albo liberalizm. Albo komunizm. Albo skrzydełko. Albo nóżka. I jeszcze, że nie może być "ryba drugiej świeżości" oraz nie można być "trochę w ciąży". Wyjątek stanowi mój ulubiony kot, czyli kot schroedingera (teoretycznie, martwy i żywy w tym samym czasie).

    Jeśli zaś chodzi o debatę o wyższości bożegonarodzenia nad wielkanocą - to powiem tak, ani system potocznie zwany "komuną" nie był komunizmem, tylko totalitarną dyktaturą, ani to co obecnie jest to nie jest ani ekonomiczny liberalizm, jeno jest to coś co nazywamy "korporacyjną bolszewią", ani zmonopolizowany interesami multikorporacji i klik rządzących oraz posiadających - obecnie powszechny system udający demokrację, nie jest niczym co choćby siedziało, stało lub wisiało gdziekolwiek w pobliżu systemu zwanego "demokracją".
  • chris-joe 15.08.19, 02:20
    No bo sa tuziny liberalizmow: liberalizm obyczajowy (w komunizmie NIET, z wyjatkiem pierwszych lat porewolucyjnego chaosu; pozniej zaraz kula w potylice, albo lata gulagu), liberalizm gospodarczy (Thatcher, Bush), neo-liberalizm i wiele innych.
    Ale Ertesowi nasrali w glowe tak porzadnie, od lat, zmieszali z amerykanska z "komunizmem", wiec sobie tak dziwnie skojarzyl i juz inaczej nie potrafi. Nie pierwszy, nie ostatni, niestety, co padl.

    Stad nagle Kanada jest najzwyczajniej 'bolszewicka'. Sorry, liberalno-komunistyczna! :))))) To mu wyjasnia swiat. Tak jak Marii, ze o PL tylko media żle, bo wogole jest calkiem fajnie. No chyba jest, sie zgadzam. O tyle, o ile. W Rosji tez, chyba, jest calkiem fajowo. Zalezy jednak komu. Da sie zyc.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • maria421 15.08.19, 11:51
    Chris, gdzie ja niby napisalam ze "o PL tylko media zle, bo w ogole jest bardzo fajnie"?

    Ty nie zauwazasz, ze media podaja Ci zawsze WYCINEK rzeczywistosci i ze trudno na podstawie tego wycinka ocenic cala rzeczywistosc?
  • roseanne 14.08.19, 14:31
    troche, niewiele i poza tematem tamtejszym

    ekspedycja smieci, mnie to boli, lokalnie

    i nie wiem co z tym zrobic. bo za przeproszeniem co z tego, ze sie smieci segreguje, gdy nikt tego nie przetwarza w wystarczajacych ilosciach
    jak rowniez wielkie oburzenie swiata, sluszne zreszta, ze np Chiny sa jednymi z przodujacych niszcycieli srodowiska, klimatu, natury, ale rownoczenie wielkie oburzenie ,ze nie chca juz skupowac swiatowej nadwyzki makulatury

    tak mnie zebralo, przy porannej kawie, jeszcze nie skonczonej, wiec mysli niekoherentne
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • minniemouse 14.08.19, 22:39
    akurat kilka dni temu czytałam na temat recyclingu w Chinach. problem jest ze to impotowane smieci uczynily z Chin najwiekszego pollutera.
    www.cnbc.com/2018/04/16/climate-change-china-bans-import-of-foreign-waste-to-stop-pollution.html

    Minnie


    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kan_z_oz 15.08.19, 00:55
    Ok, tu są te niemieckie śmieci na które razem z Marią się nabrałam.

    Problem śmieci też mnie boli. Od lat myje, segreguje, kompostuje...się okazuję, że te złe Chiny przestały kupować australijskie śmieci bo mają swoich pod dostatkiem a do tego mogą kupić taniej obok i czystsze.
    Idea segregowania śmieci tutaj praktycznie nie istnieje i prawie w 100 procentach towarzystwo wali wszystko do obydwu pojemników. Wiem, bo widzą co leży w kubłach. W sumie po co segregować? się okazuję, że nie mając odbiorcy urząd zaczął walić wszystko na jedną kupę.
    Wyszła cała afera oczywiście bo urosła wyspa 300km. Okazało się też, że Sydney w swoim szaleństwie zaludnienia się na wzór Chin przesyła nam swoje bo tutaj mogą wyrzucić za darmo.
    Sydney oczywiście nie może wybudowac następnego śmietniska bo przy takim zaludnieniu trudno wstawić bloki i sprzedać 40m2 za milion z widokiem. Rozumiecie - nie ma miejsca i właśnie sprzedawane są tutaj ostatnie kawałki ziemi gdzie juz obecnie 60% mieszka w Sydney, Melbourne, Brisbane i Perth.

    Gdyby w ten sposób traktowano kury to już wszyscy zieloni byli w amoku przywiązani pasami do klatek. Ludzie??? Nie ma sprawy - wekować, pakowac piętrami, wstawić im zsypy do tych bloków po których lataja karaluchy wielkości myszy, myszy wielkości szczurów oraz szczury w kanałach żywiące się 'fatbergami' o pojemności 6 ton dziennie.

    Cyrk się kręci. 135 pracowników w samym tylko centrum próbuje kontrolować plagę tych szczurów. Nie wiem ilu kontraktowców usuwa te 'fatbergi', które mają w składzie głównie rozpuszczające się chusteczki. Jesli dołożymy coroczne wypalanie lasów, które muszą być wypalane to w kotlinie sydnejskiej oddychają Ci co mieszkają nad samą wodą.

    Jak to rozwiązać - aborcja, małżeństwa gejowskie. Jak to się usprawni to znikną też śmieci.

    SA sobie rozwiazała bardzo ładnie i już lata temu.

    Dokonałam też sama ostatnio odkrycie, że nasza rura do zbiornika gvnianego się natychmiast zatyka przy używaniu grubego, miękkiego papieru toaletowego. Kupuje więc wyłacznie gorszej jakości, czyli cieńszy bo przepychanie jest mało zabawne i absolutnie nie ma problemu z rurami czy grubością tylko papierem.


    --
    Kan_z_oz
  • ertes 15.08.19, 01:49
    Nie ma rozwiazania. Jest nas za duzo i sami sie wykonczymy. Wtedy rozwiaze sie samo przez sie.
  • kan_z_oz 15.08.19, 13:27
    Ogólnie nie ma rozwiązania i się sami wykończymy mnie nie martwi.
    Widzę natomiast logiczny błąd w myśleniu.

    Cywilizacje nie powstają aby paść. Cywilizacje padają bo nie widzą problemów, które je niszczą.
    Punkt do nauki i wyciągania wniosków.
    Pamiętając, że jestem aleinem.
    Z tego punktu wychodząc. Pana męża baterii przymusowe codzienne ładowanie jest pomiędzy planetą i Wszechświatem na skalę komercjalną. Jest to łącznik (conduit).
    Nie muszę Pana męża pytać bo sama wiem co się dzieje gdy człowiek się ustawi w pozycji. Energia wgniata i można ją tylko zrównoważyć jak sie ustawi odpowiednio.

    Nasza planeta zacznie tracić mieszankę tlenu przekształcając się atmosferę z wysokim zasobem toksycznej mieszaniny do opanowania przez 'wysoko przekszłcone jednostki'.

    Co jest ważne to nie te jednostki tylko okres chaosu do tego prowadzącego. Crazy.



    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 15.08.19, 22:15
    Bo ludzi trzeba edukowac i uwrazliwiac od dziecka na prawdziwe problemy czyli to co ty powyżej napisałaś Kanie a na to NIGDY nie ma pieniedzy. z doswiadczenia wiem ze szkoly sie zamyka, wartosciowe programy obcina. ohyda.
    wezmy na przyklad te dziewczynke Grete Thunberg. czyli mozna, da sie, edukowac dzieci (nawet mlodsze, bo to nie jest jej pierwsza walka i protest d/s klimatu. Greta miala 8 lat kiedy zrozumiala jak powazny problem jest z klimatem) i to moze miec ogromny impact. trzeba tylko jeszcze tego chciec.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • maria421 16.08.19, 08:09
    Minnie, czy Ty nie mylisz edukacji z indoktrynacja?
  • kan_z_oz 16.08.19, 08:54
    Wypowiem się.
    Nie podzielam i nie popieram strajków pod wezwaniem Gretry tutaj uprawianych, które mają odcinać komunikacje, blokować drogi i siać chaos dla ogólnej populacji.
    Ekstremizm lewicowy jest upierdliwy. Ma potencjał na poważną przemoc.
    Mała różnica między ekstremalną prawicą i sorry - nie widzę różnicy.

    Oczywiście, nie sądzę aby sama Greta wiedziała co z haseł zrobiono. Ruch zaczyna być indokrynacją i jest mi z tego powodu bardzo przykro ale nie mam zamiaru założyć sobie opaski na oczy aby nie widzieć.

    Zgadzam się Minnie z edukacją w całości ale już nie w przypadku tego ruchu.


    --
    Kan_z_oz
  • maria421 16.08.19, 10:10
    Ciesze sie, ze nie jestem tu jednyna osoba, ktora NIE dala sie oczarowac Greta i strajkami Fridays for Future.

    Co do edukacji, to ma ona stymulowac wlasne, krytyczne myslenie. Wszystko inne to indoktrynacja.

  • xurek 16.08.19, 10:34
    Nie sortuje smieci z malymi wyjatkami (zielone, butelki i PETy). Reszte wrzucam jak leci i place droga opcje wyrzucania smieci bez sortowania, oferowana w Szwajcarii jako jedna ze smieciowych mozliwosci (trzeba na wor przykleic odpowiedni znaczek).

    Nie sortuje ze dwoch powodow: jeden to brak sensownego kuchennego rozwiazania na sortowanie konczacy sie bateria roznych szpecacych dom pojemnikow na rozne rodzaje smieci a druga to juz tutaj wspominane wypadki sortowania po to, by potem posortowane wyladowalo, ponownie zmieszane, na wspolym wysypisku.

    Bardzo podoba mi sie szwajcarskie rozwiazanie z «opcja dla kazdego». Jezeli wszystko sie posortuje i wywiezie w odpowienie miejsca, pozbycie sie smieci jest praktycznie darmowe. Jezeli komus sie nie chce, to moze wszystko, z wyjatkiem baterii, na ktorych jest to wyraznie napisane, wrzucac do jednego wora za ok. 10 CH / 60 litrow smieci, ktory jedzie do sortowni i tam jest sortowany.

    Szwajcaria ma rowniez problem z nadmiarem smieci, szczegolnie plastiku, wiec najpierw narod edukowano i proszono o zmniejszenie zuzycia a jak efekt okazal sie niewystarczajacy, to zabroniono wydawania przez sklepy plastikowych toreb. Teraz Starbucksy i inne CoffeToGo oferuja 0.5 CHF znizki, jezeli ktos chce kawe do wlasnego kubka. Widze, ze coraz wiecej ludzi z takimi kubkami chodzi, ja generalnie nie spozywam plynow w drodze, bo jest to niewygodnie i nieprzytulne.

    U nas jest teraz na tapecie oczyszczanie sciekow. Jestesmy wielokanalowo edukowani na temat nie wpuszczania tluszczow do sciekow za pomoca bardzo sugestywnych video-przekazow i proszeni, by patelnie najpierw wytrzec papierem i wrzucic go do smieci a nie zlewac resztki tluszczu do zlewu. Przekaz mnie przekonal i teraz tak czynie. Poza tym mamy rowniez problem ze spadkiem plodnosci wsrod wielu gatunkow ryb i plazow spowodowany koncentracja srodkow anykoncepcyjnych w moczu, z ktorymi oczyszczalnie nie potrafia sobie poradzic. Nie znaleziono jeszcze rozwiazania tego problemu.

    Ogolnie sie zgadzam i glosze od lat, ze jest nas za duzo i nalezy koniecznie przestac sie rozmnazac jak kroliki, narazajac sie tym wciaz na obraze ze strony wszystkich moich nieeuropejskich znajomych (glownie Afrynakczykow) a ostatnio rowniez, niestety coraz czesciej, moich rodakow…..

    Nie mam pojecia, co sie z nami (homo sapiens) stanie, ale coraz czesciej odczuwam wewnetrzny niepokoj i przybicie spowodowane sytuacja na swiecie – jakies takie przeczucie grozacej katastrofy, ktorego nie potrafie sie pozbyc.

    Jezeli chodzi o Grete, to mnie sie wydaje, ze jest to «egomanka po dobrej stronie barykady”. Trudno powiedziec czy jej przekonania przyniosa wiecej dobrego czy tez jej egomania polaczona z wykorzystywaniem jej do wlasnych celow przez bog wie jakie ugrupowania wiecej zlego.


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 16.08.19, 10:43
    W sprawie sciekow- nie nalezy wrzucac chusteczek higienicznych do kibla, bo one nie rozpuszczaja sie jak papier i potem blokuja kanalizacje.
    Patelnie zawsze czyszcze papierem z tluszczu, dla wlasnej wygody.
  • minniemouse 17.08.19, 00:14
    maria421 napisała:
    Minnie, czy Ty nie mylisz edukacji z indoktrynacja?


    grzecznie ci odpowiem -
    na pewno nie.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • xurek 16.08.19, 10:10

    > Pamiętając, że jestem aleinem.
    > Z tego punktu wychodząc. Pana męża baterii przymusowe codzienne ładowanie jest
    > pomiędzy planetą i Wszechświatem na skalę komercjalną. Jest to łącznik (conduit
    > ).
    > Nie muszę Pana męża pytać bo sama wiem co się dzieje gdy człowiek się ustawi w
    > pozycji. Energia wgniata i można ją tylko zrównoważyć jak sie ustawi odpowiedni
    > o.
    >
    > Nasza planeta zacznie tracić mieszankę tlenu przekształcając się atmosferę z wy
    > sokim zasobem toksycznej mieszaniny do opanowania przez 'wysoko przekszłcone je
    > dnostki'.
    >
    > Co jest ważne to nie te jednostki tylko okres chaosu do tego prowadzącego. Craz
    > y.

    Kan, nie zrozumialam z tego nic. Czy mozesz jakos dostepniej wyjasnic, co chcesz w tym akapicie przekazac?


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • kan_z_oz 16.08.19, 10:56
    Wyjaśnie jak potrafię między co wiem, co mi się wydaje oraz co nam zostało powiedziane przez "Górę"

    Ładowanie baterii przez Pana męża jest mu tak samo potrzebne jak jedzenie dla każdego z nas. Ma tak od czasu obudzenia w 2004. Oprócz tego, że sam czuje się dobrze po nie mam pojęcia do czego jest potrzebna taka ilość energii oprócz tego co nam nam powiedziano "człowiek jest przekaźnikem energii między Wszechświatem i planetą ziemią". Jest to łącznik między ogólnym pojęciem Boga i kreacji w praktyce oznaczający wprowadzanie równowagi i harmonii do całego układu, włączając klimat.

    Z moich doświadczeń przepływ tej energii nie tylko istnieje ale ma ogromną siłę. Pozycja na video gdy się stoi w takie otwartej pozycji w rękami do góry to z moich praktyk jak wgniatanie człowieka w ziemię, dopóki nie znajdzie się punktu dla rąk. Ten punkt to jak gniazdko elektryczne gdzie człowiek zaczyna być wciagany do góry. Energie się wtedy mieszają i jest to jak wielka gorąca kula w brzuchu schodząca w dół.

    Według tego co nam znowu powiedziano; są dwie alternatywy - albo zaczniemy iść w kierunku gdzie w ramach ogólnie nie zrozumiałego konceptu 'miłości' ludzi zaczną jakoś balansować czyli harmonizować te enrgię albo zostaniemy obdarzeni setkami probelmów do rozwiązania w celu wejścia na drogę myślenia.

    Z tego co nam znowu powiedziano i co jest w książce; Ziemia będzie traciła powoli atmosferę.
    Z czasem będzie to planeta bez tlenu z wysoką zawartością siarkowadanu. Jest możliwość adaptacji dla całej populacji pod warunkiem - znowu miłości. Oczwiście nie tej ogólnie rozumianej.



    --
    Kan_z_oz
  • stokrotna 16.08.19, 13:29
    ... przeklejam z wątku "wyborowego" swą wypowiedź i dodaję trochę.

    .. jest absolutnie słuszne.

    Do furii mnie doprowadza fakt, iż sama (!!!) starając się ograniczać zbędności jak się da - produkuję wory śmieci. Większość to opakowania spożywcze.

    Funkcjonuje już bardzo skomplikowany system segregowania, o dziwo (mieszkam na tradycyjnym post-PRL osiedlu i moi sąsiedzi to nie jest ehem, intelektualna śmietanka) - ludzie karnie segregują. Po czym podjeżdża śmieciarka z (teoretycznie) firmy bardzo "eko" i ukradkiem zsypuje wszystko do jednej dziury. A dlaczego? Ano dla pieniędzy, oczywiście. Bo za nieprzesegregowane właściwie śmieci doliczają osiedlu dodatkowe opłaty.

    Jedna rzecz - to oczywiście zaprzestać śmiecenia i zanieczyszczania, gdyż poziom produkowanego syfu przekracza wszelkie granice.

    Druga rzecz - przestać się w tempie wykładniczym mnożyć. Nie będę tutaj robić wykładu, czym się różni wzrost w funkcji liniowej od wykładniczego ale rzucę linką Problemem bowiem jest szybkość namnażania ludności i to, że infrastruktura nie wyrabia tego tempa. Mnożąc się w takim tempie, nie tylko zaludnimy i wykończymy planetę i sami siebie, ale nawet gdybyśmy znaleźli 10 lub 100 planet to je w trymiga też zaludnimy i wykończymy.

    Jaka jest przyczyna tego wariactwa - tak naprawdę nie wiadomo. Zwykle gatunki mają strategię rozmnażania A i B. Jeśli gęstość osobników na terenie jest mała, to się mnożą na potęgę, jeśli jest duża to ograniczają ilość, za to idą w jakość, czyli się dłużej opiekują, lepiej karmią, etc. A tu? Gęstość makabryczna a normalnych samoograniczeń nie ma. Jakaś wada ludzkiego mózgu? Coś jest fucked up. Nie wiem co o tym sądzisz Kan?

    Trzecia rzecz - oceplenie klimatu. Czy jeśli przestaniemy syfić, brudzić i się mnożyć to zapobiegniemy zmianom klimatu planety Ziemia. Are you... shitting me??? HAHAHA. Bez jaj ludzie. Myśl, iż człowiek może kontrolować zmiany klimatu Ziemii czyli "religia eko" - to taka sama szajba jak inne wiary. Co najwyżej, nie syfiąc, brudząc i zanieczyszczając może minimalizować efekty, ale nie może zapobiec zmianom.

  • maria421 16.08.19, 15:15
    stokrotna napisała:

    > Trzecia rzecz - oceplenie klimatu. Czy jeśli przestaniemy syfić, brudzić i się
    > mnożyć to zapobiegniemy zmianom klimatu planety Ziemia. Are you... shitting me?
    > ?? HAHAHA. Bez jaj ludzie. Myśl, iż człowiek może kontrolować zmiany klimatu Zi
    > emii czyli "religia eko" - to taka sama szajba jak inne wiary. Co najwyżej, ni
    > e syfiąc, brudząc i zanieczyszczając może minimalizować efekty, ale nie może za
    > pobiec zmianom.

    Slusznie prawisz :-)


  • xurek 16.08.19, 16:20
    znaczy Waszym zdaniem mozemy dalej na np. takim Slasku w zimie spalac opony i stare podeszwy w piecach i ten czarny dym to ani nam ani srodowisku nie szkodzi a ci co uwazaja, ze jednak szkodzi to jakies sekciarskie szajbusy opowiadajace shit? A to ze ja sie od tego dusze i dostaje ataku astmy to sobie wyimaginowalam? I obojetnie na jaka skale bedziemy wypluwac ten syf do atmosfery to nie bedzie mialo na nic wplywu ani znaczenia? Wow....

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 16.08.19, 16:55
    Xurku, nie wiem skad wyciagnelas taki wniosek. Oczywiscie ze spaliny zagrazaja srodowisku, oczywiscie ze nalezy walczyc z zanieczyszczeniem srodowiska, tego nikt nie neguje.

    Czlowiek ma niewatpliwy wplyw na srodowisko, pytanie jest czy czlowiek ma naprawde taki wplyw na klimat, ze moze zatrzymac globalne ocieplenie.
  • ania_2000 16.08.19, 17:31
    Jak chorym umyslowo trzeba byc, zeby palic w piecu starymi oponami lub szmatami? Zero wyobrazni w mozgu?

    A z drugiej strony - jak chorym umyslowo trzeba byc zeby organizowac Konferencje na temat Ochrony Ziemii przed zmianami klimatycznym i Globalnym Ociepleniem i zwozic na te konferencje bande celebrytow prywatnymi jetami? 140 jetow, ktore wyprodukowaly prawie 1000 ton CO2 przewiozlo pare hollywoodzkich gwiazd do Wloch, na zaproszenie Google - gdzie mieli okazje skakac do morza z luksusowych jachotow, rozbijac sie po miasteczkach pieknymi samochodami, i pijac szampana ubolewac nad ciezka sytuacja klimatyczna? Paranoja.
    www.euronews.com/living/2019/08/01/is-travelling-to-google-climate-change-conference-by-private-jet-hypocritical

  • stokrotna 16.08.19, 18:15
    ... można być zdesperowanym, albo... bezmyślnym i podłym. Są dwie możliwości. Jedni palą oponami i śmieciami z biedy. N.p. w slamsach Afryki, Azji, i indzież gdziesz. Inni - z cwaniactwa, olewania, i łapczywości.

  • minniemouse 17.08.19, 00:11
    @Ania
    - a wiesz ze wielki obrońca planety David Suzuki sam jeździł (jeśli nie jeździ dalej) strasznie smrodliwym Hummero-podobnym suvem? aż go publicznie skrytykowali. to było kilka lat temu.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • minniemouse 17.08.19, 00:42
    maria421 napisała:
    > Czlowiek ma niewatpliwy wplyw na srodowisko, pytanie jest czy czlowiek ma naprawde taki wplyw na klimat, ze moze zatrzymac globalne ocieplenie.

    nawet jak nie to nie musi przyspieszać.
    wpływ człowieka na klimat jest niewątpliwy.
    jak pomyśleć, w naturze występuje co występuje naturalnie w proporcjach jakie się tworzą również naturalnie, np w wyniku wybuchów wulkanów czy pożarów lasów itp. (tego jest wszakże relatywnie ograniczona ilość.)
    - a wiec wszystko to w naturze nie występuje naturalnie w sposób oczywisty jakoś wpływa na ostateczny bilans wszystkiego co się przetwarza w powietrzu, pływa w wodzie, rozkłada w ziemi.
    Dzisiejsza (i od wieków) 24/7 dawka chemikaliów, spalin, śmieci, pożarów, wyziewów, odpadów w kosmosie,
    zresztą co będę wyliczać, sama wiesz. a to tylko wierzchołek góry lodowej. wierzchołek tablicy Mendelejewa.
    pytanie tylko w jak dużym stopniu to ma wpływ? ja wierze ze w dużym, bo to jest po prostu logiczne. system łańcuszkowy.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • stokrotna 16.08.19, 18:12
    Cóż Ty bredzisz Xurku? To się nazywa chwyt erstyczny "strawman" - budujesz jakiś swój myśliokształt i się sama z nim kłócisz. Miłej dyskusji sama ze sobą...

    Napisała(m) przecież, nie, NIE możemy syfić, spalać oopny, i że to nam nie szkodzi... gawd. I za... dokształcenie nieodpłatne w sztuce prowadzenia niedemagogicznych debat - "nie musisz dziękować - wiem że jesteś wdzięczna" (cycat z "Xurek", tandemy do Autory cycata, prowizja dla sprzedawczyni, czyli mła) :D
  • xurek 16.08.19, 22:34
    nie zrozumialam z tego wywodu nic, czyli albo uczen glupi, albo nauczyciel do doopy, albo jedno i drugie, nie dziekuje, bo naprawde nie ma za co i z dalszej proby nauczenia mnie czegokolwiek rezygnuje z gory.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 16.08.19, 22:58
    Ja szczerze mowiac to rozumiem stokrotke tak piate przez dziesiate ale staram sie udawac ze kapuje wsio bo jeszcze wyjde na glupa :) :kciuk
  • stokrotna 17.08.19, 12:44
    ... ale ja też już kompletnie prawie nic nie kumam przecież.

    Ani z emocjonalnych turbulencji Marysi, ani wkurzeń Ewy, ani długich i ciekawych, ale zawierających masę sprzecznych ze sobą stwierdzeń, wywodów Xura, ani też opowieści Kan o ufo co pracuje nad planetą aby ją przerobić na kulę ze śmierdzącego gazu stosowną dla siebie do zamieszkania. Gotownych planet kul ze śmierdzącego gazu jest fura, więc, cytując reklamę "Babciu po co to wszystko" - kto i po co miałby przez miliony lat modyfikować życie na Ziemii aby doprowadzić do tego efektu? Z pewnością nikt inteligentny.
  • xurek 17.08.19, 21:20
    Matołek raz zwiedzał zoo
    I wołał co chwila: "O-o!"
    "Jaka brzydka papuga!"
    "Żyrafa jest za długa!"
    "Słoń za wysoki!"
    "A po co komu te foki?"
    "Zebra ma farbowane żebra!"
    "Tygrys chętnie by mnie stąd wygryzł!"
    "Na, a zajrzyjmy pod daszek:
    Żółw - tuś, bratku, tuś!"
    "A to? Ptaszek.
    Niezły ptaszek -
    Struś!"
    Wreszcie zbliża się do wielbłąda,
    Uważnie mu się przygląda
    I powiada wskazując na niego przez kraty:
    "Owszem, niezły. Niczego! Szkoda tylko, że garbaty!"

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • minniemouse 17.08.19, 00:22
    stokrotna napisała:
    > Trzecia rzecz - oceplenie klimatu. Czy jeśli przestaniemy syfić, brudzić i się mnożyć to zapobiegniemy zmianom klimatu planety Ziemia. Are you... shitting me??? HAHAHA. Bez jaj ludzie. Myśl, iż człowiek może kontrolować zmiany klimatu Ziemii czyli "religia eko" - to taka sama szajba jak inne wiary. Co najwyżej, nie syfiąc, brudząc i zanieczyszczając może minimalizować efekty, ale nie może zapobiec zmianom.

    bo tu tez nie chodzi o wpływ na zatrzymanie zmian których nie mozna, się nie da, tylko te które mozna.
    wystarczy jeśli np ocalimy to co jeszcze zostało - co jeszcze żyje, oczyścimy to jest zatrute, zasyfione. i niechby to tak zostało... .

    Minnie
    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • maria421 17.08.19, 08:39
    minniemouse napisała:

    > bo tu tez nie chodzi o wpływ na zatrzymanie zmian których nie mozna, się nie da
    > , tylko te które mozna.
    > wystarczy jeśli np ocalimy to co jeszcze zostało - co jeszcze żyje, oczyścimy
    > to jest zatrute, zasyfione. i niechby to tak zostało... .

    To znaczy ktore konkretnie zmiany klimatyczne mozna zatrzymac, a ktorych zmian klimatycznych nie da sie zatrzymac? Potrafisz je wymienic?


  • minniemouse 17.08.19, 13:07
    ty idź lepiej zupę gotuj bo dzieci głodne będą, Maryśka :)


    Minnie
    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • maria421 17.08.19, 14:02
    minniemouse napisała:

    > ty idź lepiej zupę gotuj bo dzieci głodne będą, Maryśka :)

    Wszystko gotowe, dzieci w drodze, wiec spoko.

    No to jakie zmiany klimatyczne moze czlowiek zatrzymac a jakich nie? :-)


  • minniemouse 17.08.19, 01:10
    stokrotna napisała:
    > Do furii mnie doprowadza fakt, iż sama (!!!) starając się ograniczać zbędności jak się da - produkuję wory śmieci. Większość to opakowania spożywcze.

    masz zatem wybór- jako konsument, domagać się ograniczenia ilości opakowań, sprzedaży "na wagę" oraz przywrócenia sprzedaży przez ekspedientki. to by znacznie ograniczyło ilość opakowań.
    W sprzedaży typu samoobsługa aby uniknąć zakupu nadjedzonej zupy wprowadziłabym automaty które nalewają zupy do przygotowanych uprzednio - uwaga! własnych pojemników - po wrzuceniu żetonu zakupionego wcześniej w kasie.
    Myśmy się wychowali w PRLu bez worków plastykowych i na menażkach, i daliśmy rade, wiec i tu ludzie by się nauczyli.

    > Jedna rzecz - to oczywiście zaprzestać śmiecenia i zanieczyszczania, gdyż poziom produkowanego syfu przekracza wszelkie granice.

    trzeba zaprzestać również konsumpcjonizmu i product obsolescence bo to najwięcej śmieci.
    dzisiaj nikt już nie zaszyje dziury w bluzce bo po co. i tak za kilka miesięcy będzie niemodna, kupi się druga albo nawet trzecia.
    Nowa komórka nie wytrzyma nawet roku - naprawa kosztuje tyle co nowa, po co naprawiać.
    The Men Who Made Us Spend- na temat wlasnie dlaczego produkty szybko sie psuja. ale czy naprawdę?

    > Jaka jest przyczyna tego wariactwa - tak naprawdę nie wiadomo. Zwykle gatunki mają strategię rozmnażania A i B.

    więcej się rodzi niż umiera. dawniej ludzie starzy chorzy wymierali. nikt nie dożywał tak długo jak teraz ani z takimi chorobami jak teraz. dzieci umierały. jak przyszła epidemia to nie było zmiłuj sie panie. a teraz?

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kan_z_oz 18.08.19, 02:32
    Ufo z tego co sie orientuje nie pracuje nad niczym. Nasze dzielne rządy wydają sie robić wszystko co możliwe aby tą planetę wykończyć.(nie wszystkie) Weźcie pod uwagę taką Australię, gdzie SA ma prawie już cały stan przełączony na alternatywne do węgla oraz bardzo dobrze funkcjonujacy system śmieci. Rząd federalny w ramach swojej 'niepodważalnej' wiary, walczy z tym jak może.

    Wiecie, jak się wierzy, że się pójdzie czwórkami do nieba, alternatywnie, że wszyscy grzesznicy zostaną ulokowani w piekle i wtedy ziemia stanie się rajem - po co coś robić? Skrócić cierpienia i palić jak najwięcej. Logiczne???

    Dziwić sie, że ludzie biegają jak opętani ze strachu??? Idealne rozwiązanie psychopaty, cześć sie utopi, część wymorduje, populacja zostanie zredukowana w sposób dramatyczny. Jeśli gdzieś wybuchnie konflikt to bardzo dobrze i najlepiej w miejscach gdzie taka redukcja jest potrzebna jak Azja, Afryka, Bliski Wschód.
    Wyspy Pacyfiku znikaja - dobrze, mogą cytuję wypowiedź nasze PM ze spotkania: "przyjechać do Australii i zbierać owoce".

    Nie ma zmian klimatycznych - w tej wypowiedzi Morrison potwierdził, że są tylko polityka jest aby nic nie robić i jeśli da sie przspieszyć tym lepiej. Churchy guy - love them - i ich 100% przekonanie dokąd zmierzamy. Muszą tylko jeszcze wysłać list do boga i go poinfomowac co ma zrobić bo z moich dośiwdzceń ten ostatni "pomaga" tym, którzy chcą sami sobie pomóc, czyli zrób to sam.

    Globalna zmiana polityki i tak myślę oraz twierdzę, że w myśl tej reguły mogłaby proces spowolnić. Nie sądzę aby dało się zatrzymać ale czas w tym układzie jest czynnikiem najważniejszym. Te zmiany które obecnie obserwujemy podobno miały być po 2100??


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 18.08.19, 05:32
    Wkleję film (tylko anglo), który jest wywiadem z różnych miast i miasteczek. Jest takich setki. Akurat te z filmu udało mi sie prawie z całości odwiedzić, widzieć, nocować.
    Obszar objęty szuszą jest absolutnie nie do wyobrażenia. Rozciąga się od Południowej Australii, poprzez obszary Victorii, prawie całości NSW przechodząc na północy do mojego stanu w QLD.

    Film poprostu oddaje jak to tutaj obecnie wygląda.

    iview.abc.net.au/show/running-dry/series/0/video/NC1934H012S00

    --
    Kan_z_oz
  • xurek 19.08.19, 15:30
    nie jestem w stanie tego zobaczyc....

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • jutka1 19.08.19, 22:05
    xurek napisała:

    > nie jestem w stanie tego zobaczyc....
    *********
    Też nie.


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 20.08.19, 00:13
    Poszukam, bo właśnie zauważyłam, że video jest zmieniane co kikla dni. Jest parę na Youtube ale chyba zbyt drastyczne.

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 20.08.19, 09:30
    www.youtube.com/watch?v=il2QOw9o4AA
    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 21.08.19, 11:42
    Zaczynam dochodzić do wniosku, że nie mam juz żadnych więcej rozważań.
    Człowiek jest prostą istotą w obsłudze. Potrzebuje dachu na głową, finanse na jedzenie lub jedzenie, wodę itp. oraz spokój.
    Potrzebuje też zajęcie o ile zdobywanie jedzenia nie wypełnia dnia.
    Wtedy potrzebuje pracę lub inne zajęcia gwarantujące to co wpisałam wyżej, czyli spokój, jedzenie, dach nad głową plus zaspokojenie innych drobnych konieczności.

    Cała reszta to przedstawienie, spektakl, dymematy osobiste lub grupowe. Można się angażować lub nie. Oczywiście jest trudno widzieć gdy się jest wciągniętym po łokcie. Wciąż wybór, ani dobry, ani zły.
    Wybór jakiejś sfery wokół samego siebie - tak to widzę


    --
    Kan_z_oz
  • stokrotna 22.08.19, 00:32
    ... nadmiar wnikania w tematy makro prowadzi mój mózg do nadpobudliwości, robię się rozproszona i trudno jest mi się skupić namacalnej codzienności. Jakby energię mi wyżerało.

    Taki cytat znalazłam w książce "Gdy pogoń za cudzym dobrem zawadza ci w osięgnięciu szczęścia wowczas na zatracenie iedzie życiowy twój dorobek" (Cień Poego, Matthew Pearl). Książkę zresztą polecam, w formie kryminału, wyjaśnia zagadkę śmierci Edgara Allana Poego.
  • maria421 22.08.19, 16:16
    Kan, z biegiem czasu przyjda Ci do glowy nowe rozwazania, tak jak nam, na szanownym forum, przychodza do glowy nowe tematy, bo swiat przeciez w miejscu nie stoi.

    Ja jestem pragmatyczka, wiec nie potrafie snuc rozwazan o losach ludzkosci. Jest takie powiedzenie zeby myslec globalnie i dzialac lokalnie, to ma dla mnie sens, bo jak kazdy zacznie cos robic dla swojego otoczenia, to lancuszek wszystkich wysilkow moze miec szeroki zasieg.
  • kan_z_oz 26.08.19, 15:34
    Nie mam wiele rozważań oprócz, że mnie ten tutaj temat dotyka na każdym kroku. Nie szukam, nie chce widzieć. Wchodzi w moje życie na tej południowej półkuli, która najwyraźniej jest niestabilna od lat.
    Podzielę się.
    NSW. Mój ukochany sydnejski stan, czy wy qva ludzie wiecie co się tam się dzieje? Całe przestrzenie pozbawione roślinności, zwierząt, ludzi na granicy wytrzymałości. Wszytko czeka na opady, które były lat temu 2, 3, 5 lub 7 em.

    Dewastacja gleby, ludzi, zwierząt zawieszonych na drutach kangurów w próbach szukania żarcia. Muszę Was tutuj zaprosić abyście zobaczyli. W szczególności tą wrędna frakcję klejmujacą brak zmian.
    Armagedon - to jest co tutaj widzę, siedząc na małej wyspie zielonej, z której będzie Australia przesyłała wołowinę do każdego zakatku świata w wojnie.


    --
    Kan_z_oz
  • xurek 26.08.19, 16:26
    podaj jakies linki do tematu.

    CNN nadaje taki program «Fareed Zakaria GPS», ktory S. zawsze oglada. Ja juz nie ogladam prawie zadnych innych wiadomosci niz moje lokalne, bo bardzo mnie deprymuja.

    Wczoraj jednak obejzalam to GPS razem z S., bylo min. o klimacie i zaludnieniu. Zakaria (moim zdaniem bardzo dobry dziennikarz, reporter i moderator) zaprosil kilku ekspertow od zywnosci i klimatu, w dyskusji padly takie fakty jak to, ze w 2050 bedzie nas 2 Miliardy wiecej, ze w ciagu ostatnich 30!!! lat ilosc ludzi na ziemi ulegla podwojeniu a konsumpcja miesa potrojeniu. W 2050 z powodu suszy “klasyczna” produkcja rolna, zarowno roslin jak i zwierzat, spadnie o ok. 35%, co biorac pod uwage przewidywany przyrost ludnosci doprowadzi do tego, ze glod stanie sie zjawiskiem dotykajacym ok. polowe ludzi na swiecie. Nie trzeba byc Einsteinem by sobie wyobrazic rozmiary konfliktow i migracji spowodowanych takim stanem rzeczy.
    Dyskusja byla na temat, jak temu zapobiec / przeciwdzialac. Jakas biolozka genetyczna (nie pamietam nazwiska) mowila o produkcji “bialka z laboratorium”, ktore ma wyzywic ziemie, jej oponent napomknal, ze ta produkcja potrzebuje bardzo wiele energii i ze eksperymenty prowadzone na zwierzetach stwierdzily, ze ta zywnosc juz teraz pokazuje negatywne skutki uboczne… Mnie sie przypomnialo niemieckie przyslowie “Den Teufel mit dem Satan auszutreiben» (czyli przepedzac diabla za pomoca szatana).

    Ja mieszkam w zielonej zdrowej oazie, narod zamieszkujacy ten kraj od wiekow bardzo madrze obchodzi sie ze swoja przyroda. Dlatego widze, ze mozna, jezeli sie chce i tym bardziej boli i napawa niezrozumieniem fakt, ze wiekszosc naszych «nibymadrych przywodcow i nibyintelektualnej elity» nie chce.



    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 26.08.19, 18:28
    Ogladalam kiedys reportaz z kliniki porodowej w Manili. Nie bede opisywala warunkow w jakich tam kobiety rodza, bo nie o to chodzi. Kobietom ktore mialy juz kilkoro dzieci proponowano po porodzie zalozenie spirali, ale one sie na to nie godzily, argumentem bylo "nie chce czegos takiego w sobie nosic".

    Problem przeludnienia pochodzi z biednych krajow Azji, Afryki, Ameryki Pd.
    Europa ma ujemny przyrost naturalny.
  • ertes 27.08.19, 06:32
    www.forbes.com/sites/michaelshellenberger/2019/08/26/why-everything-they-say-about-the-amazon-including-that-its-the-lungs-of-the-world-is-wrong/?utm_source=FACEBOOK&utm_medium=social&utm_term=Valerie%2F&fbclid=IwAR1ZewxmxPqsMWgL70OD5EvtSAe6cs2NiFSM6XvjwE7LvX0WHwurajcDvws#540763085bde

    No ciekawe
  • stokrotna 28.08.19, 23:27
    Ten sam argument co z "niemieckim" truciem. To jest jedna Ziemia. A Europa jest najgęściej zaludnionym obszarem na planecie. Twierdzenie, że my się mamy mnożyć bo inni się mnożą bardziej - na litość boską.

  • maria421 29.08.19, 08:38
    stokrotna napisała:

    > Ten sam argument co z "niemieckim" truciem. To jest jedna Ziemia. A Europa jest
    > najgęściej zaludnionym obszarem na planecie. Twierdzenie, że my się mamy mnoży
    > ć bo inni się mnożą bardziej - na litość boską.

    To jest jedna Ziemia, ale tylko ogolnie pojetemu Zachodowi wydaje sie ze jest odpowiedzialny za wszystko co sie dzieje na planecie, za to ze sie w Azji czy w Afryce ludzie rozmnazaja jak kroliki, za to ze Chiny smrodza i za to ze lasy amazonskie plona.
  • xurek 28.08.19, 16:48
    przytaczam z facebooka, bo dokladnie przestawia temat, o ktory mi chodzi. Ja juz jestem w innej kategorii, czyli licytacja na temat prawie doroslych dzieci, ale sendo tematu pozostaje to samo. Dla mnie fenomen rownie niepojety co wk...jacy:

    Cytat:

    PigOutSeite
    ·
    Albo taka akcja z wczoraj. Wbijam z Brendonkiem na plac zabaw, paczę, a na piaskownicy siedzą moje parentingowe ziomeczki i sie licytują, które dziecko jest zdolniejsze. Przykładowo taki Waldek spod "trójki" mówi, że jego 2-letni Brajanek to jest przekocur, bo w weekend będzie zdawał egzamin na 5 kyu w judo, czyli jakiś żółty pas. Siedzi dumny z siebie i chyba czeka na oklaski, tymczasem kasuje go Mariola z sąsiedniego bloku i wyjeżdza tak: "Eee tam judo. Moja 19-miesięczna Dżesika właśnie zdała egzmin FCE z angielskiego i się zastanawimy, czy nie dorzucić jej jeszcze mandaryńskiego. Ponoć bardzo przyszłościowy język". W tym momencie w rozmowę wtrąca się taka jedna Weronika: "Plażo proszę, judo i angielski, to są rzeczy, których można się nauczyć, za to z wrażliwością na sztukę trzeba się urodzić. Przykładowo moja 2-letnia Elizabeth uwielbia chodzić do muzeów, oglądać klasykę kina i słuchać Franka Sinatry. Obie jesteśmy wielkimi fankami obrazu "Irysy" Van Gogha". Po tym wyznaniu nastała krepująca cisza, aż w końcu Waldek wyjeżdza z pytaniem: "A jak u Ciebie PigOut? Jakie skille ma Brendonek?"

    - W zeszłym tygodniu zaczął mówić "dzyń dzyń" na widok tramwaju.

    P.S.
    Szukam nowego placu zabaw w okolicy ul. Górczewskiej.


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • minniemouse 28.08.19, 22:13
    powinnam zaśmiać się czy zapłakać ??...
    :D

    Minnie


    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • ertes 28.08.19, 23:11
    Calkiem normalne zjawisko. Niestety.
    Mnie to rowniez mierzi. Wyscig szczurow gdzie rodzice ustawiaja swojego szczura w lepszej pozycji.
    Potem przychodzi presja sukcesu. Na dzieciaki ktore tego nie sa w stanie wytrzymac.
    Gdy moje chlopaki graly w pilke nozna to nie moglem wytrzymac wrzaskow rodzicow.
    A gdy druzyna przegrywa to "good job". What good job ja sie pytam? Przegraliscie. Job do dupy. Jak to zrozumiecie to moze nastepnym razem bedziecie lepsi, bedziecie mocniej trenowac zeby byc lepszymi.
    Porazke trzeba tak samo posmakowac jak wygrana.
    Takie plastikowe zycie z ktorego wyrastaja niedorajdy zyciowe.
  • stokrotna 28.08.19, 23:31
    Nie wiem, nie znam się, nie dotyczy mnie.

    Teoretycznie fenomen ten się nazywa "rywalizacja reprodukcyjna". Niestety, dotyczy też post-reprodukcyjnych, ci z kolei muszą stanąć w szranki rywalizacji finansowego i genetycznego sukcesu potomków. Ile wnuków, czy dobre gatunkowo, i jaki jest status finansowy dorosłych dzieci.

    W Polsce, kraju plemiennym, wyjątkowo upierdliwe. Ale jak widzę, na szczęście, nawet tu nie mamy monopolu na zidiocenie.
  • ania_2000 29.08.19, 00:31
    tutaj rodzice maja odjeb na punkcie sportow - oh te slynne soccer mams - gebe dra na meczach az bebenki pekaja.
    Glupie dzidy. i Biedne dzieci
  • maria421 29.08.19, 08:45
    Rodzice miedzy soba niech sobie rywalizuja o to czy Brajanek czy Andzelika to przyszle Einsteiny i Mozarty, ale niech tych rywalizacji nie przekladaja na dzieci.

  • kan_z_oz 29.08.19, 11:12
    Szhusz...co to za dylematy? Dywagacje na ten wątek.
    Precz ze sportem dziecięcym. Każdym sportem. Proszę sobie założyć osobny wątek lub rozwinąć w ramach obecnego gdzie nie widzę skoorvienia absolutnego.


    --
    Kan_z_oz
  • stokrotna 29.08.19, 14:21
    Kanowej rozważania oraz dylematy

    jak również innych ników forumowych.



    Hehehe... rywalizacja reprodukcyjna i przeludnienie to dylematy "innych ników forumowych"... i nie wymagaj mnożenia wątków, bo ja już kilka namnożyłam, chyba za dużo, bo sama ze sobą - piszę.

    Tak czy owak. Marysiu - "Zachodowi" czyli komu? Bo to trochę archaiczny termin. Co masz na myśli?

    ... się wydaje, że jest odpowiedzialny - no właśnie. A mnie się raczej wydaje, że powiedzmy "Północ", czyli kraje industrialnie zaawansowane - sądzą iż kontrolują świat. Ano nie, nie mamy za bardzo wpływu na Chiny. Ani na Indie, Rosję, Amerykę Południową. Jako Polska (ja mówiąc "Polska" - mam na myśli WSZYSTKICH Polaków, obojętnie od obecnego miejsca zamieszkania) - mamy wpływ na to co w Polsce, jako członek U.E. - jakiś tam wpływ na to co w UE

    Z tego punktu widzenia oznajmiam, iż wołającym o pomstę jest obecna polityka rządu PL cisnąca obywateli, a generalnie obywatelki do namnażania się za wszelką cenę, nawet przymusem. I - płacąc kasę za rodzenie dzieci. To jest CHORE. Jednocześnie ODMAWIAJĄC pomocy osobom, które chcą ale nie mogą mieć dzieci.

    A fenomen społeczny zwany rywalizacją reprodukcyjną - jest opisanym przez naukowców zjawiskiem. Ostatnimi czasy przybiera pokraczne formy ambicjonalnych jazd i gierek tzw. rodziców używających dzieci jak koni wystawianych w wyścigach.
  • maria421 29.08.19, 15:22
    Napisalam "ogolnie pojetemu Zachodowi", oczywiscie jest to malo precyzyjne okreslenie, ale moge zamienic na tak samo malo precyzyjne okreslenie "pierwszy swiat".

    Co do Polski, PiS rzucil 500+ zeby sobie kupic wyborcow, zadnego efektu demograficznego ten program nie ma. Z drugiej strony, masz racje, skoro przyrost naturalny jest tak bardzo wazny , to panstwo powinno finansowac in vitro.

    Co do rywalizacji rodzicow z wykorzystaniem do tego wlasnych dzieci, najgorsze sa amerykanskie konkursy dzieciecych Miss. Na szczescie to jeszcze do Europy nie dotarlo.
  • ania_2000 29.08.19, 17:42
    Kan, to jest watek tylko dla TWOICH DYLEMATOW? czy kazdego?
  • kan_z_oz 30.08.19, 01:45
    Każdego, tylko gdzie te dylematy? widzę prasówkę, pomieszana z polityką czyli dwulinijkowe wpisy.

    --
    Kan_z_oz
  • maria421 30.08.19, 09:04
    kan_z_oz napisała:

    > Każdego, tylko gdzie te dylematy? widzę prasówkę, pomieszana z polityką czyli d
    > wulinijkowe wpisy.

    Proponuje zebys zdefiniowala jak ma wygladac tresc postu i na ile ona ma byc linijek zeby mogl byc uznany przez Ciebie za "dylemat".
  • kan_z_oz 30.08.19, 09:52
    Proszę bardzo: dylemat, wywody, wyprówanie flaków własnych lub innym, konsternacja, zastanawianie się jak 100-kroci.
    Nie ma ograniczeń ale jak się tylko wpisuje dwie linijki to po co watek dylematów?

    Nie wymagam - zwracam się z uprzejmą prośbą aby wypróć z siebie coś nieco więcej. Ku chwale pisania oraz, że takie wciąż istnieje w epoce textów.

    Mam nadzieję, że nie obraziłam bo nie było to zamiarem?
    Przepraszam oczywiście jeśli tak zostało odebrane bo napradwę doceniam każdy wkład oraz każdego czasu, gdzie zdaje sobie sprawę, że każdy może być w zupełnie innym miejscu.


    --
    Kan_z_oz
  • stokrotna 30.08.19, 15:00
    Ach, czasem, jak tak zaczynam pruć i nie mogę przestać, albo jak się ktoś inny zacznie pruć i nie może przestać, to ehem, sobie życzę aby nie pruć. Bo jak się raz zacznie pruć, to jak baba co miała gacie z angory, nagle się może okazać, że z gołą dupą w mróz się zostanie :)

    Wczoraj był dzień spektakularnych pruć. Bo pogoda duszna, gorąca i wilgotna, jakoś tak sprzyja temu. Ktoś mi się popruł, sama się poprułam... Wstałam rano, jeszcze bardziej się poprułam, i wiecie co?

    Zauważam, że popruć się w porę (nie w pory) dobrze jest czasem, tylko trzeba umieć przestać i posprzątać po sobie (ktmu się chce to niech w tubie sobie wrzuci Stanisława Celińska Song sprzątaczki :)
  • xurek 11.09.19, 22:43
    Wspominalam na pierdulach o dzisiejszym zebraniu na temat „a nie mowilam, nie sluchaliscie, to teraz macie“. Bylam pewna, ze potoczy sie zgodnie z (moim) planem, czyli wyslucham, zacisne zeby, umyje dyplomatycznie rece, wzrusze ramionami i pozwole metnej rzece plynac dalej w nieporzadanym kierunku az do nastepnego wiru, w ktorym zachowam sie tak samo jak w tym. No bo wiek, obawa o utrate posady, dyplomacja, niewychylanie sie, itaksieniedaniczmienic itd itp.

    Tak mialo byc, ale nie bylo. Siedzialam, sluchalam, patrzylam i nagle, niezauwazalnie ale uparcie perspektywa zaczela sie zmieniac, powietrze nabralo wagi i smaku, swiatlo ostrosci i gestosci i przez powierzchnie slow i gestow coraz wyrazniej przeswitywac zaczely prawdziwe intencje i postawy. Kontury kretaczy, cwaniakow, glupkow, dupolizow, egomanow i rzadnych wladzy tryanow stawaly sie coraz wyrazniejsze. Ale najbardziej wyrazisty kontur powstal wokol mnie i w calej obrzydliwej wyrazistosci zobaczylam siebie. Najpierw opanowala mnie odraza, potem wscieklosc a na koniec zalala mnie rzeka zimnego spokoju z ktorej wyszlam ja sprzed trzydziestu lat i przejelam paleczke nie dajac tej starej babie zadnej szansy na interwencje. Bez cienia ironii badz gniewu w glosie poplynela rzeka faktow i interpretacji: nie pamietam wszystkiego, co z siebie wyplulam, min. wcisnelam CEO, ze moim zdaniem jego praca nie powinna polegac wylacznie na napychaniu kieszeni udzialowcow kosztem jakosci miejsc pracy nas wszstkich z jego wyjatkiem, szefowi jednego z teamow zasugerowalam, ze intryganctwo nie jest moim zdaniem odpowiednia kwalifikacja na piastowane przez niego stanowisko, mojemu asystentowi powiedzialam, ze nie bede dluzej zolnierzem w jego armii i ze jezeli chce miec lepsze warunki pracy, to niech sam wezmie miecz w lape a tej bandzie w Budapeszcie, ze tacy z nich profesjonalni planerzy jak z koziej dupy rajzetasche a ich postkomunistyczne nadecie nie jest wystarczajaco nadete by zaslonic te kardynalne bledy i nierobstwo.

    Jak skonczylam, zapanowala cisza, przerwana przez Emöke z Budapesztu, ktora zaczela zdanie „I don’t think it is fair“, ktore ja skonczylam „you are right, this whole circus made by you and my management is not fair” i wyszlam, nie reagujac na nakazujacy ton mojego szefa kazacy mi wrocic do okraglego stolu.

    Po drodze do mojego biurka dostalam ataku autowstretu. Wszystko zaczelo mi przeszkadzac i mnie dusic i tlamsic: pierscionki na palcach, gumka we wlosach, okulary na nosie. Wylaczylam kompa, spakowalam wszystko lacznie z pierscionkami, okularami i gumka do wlosow do plecaka , rozczochralam wlosy bo mnie doprowadzaly do szalu i udalam sie w droge do wyjscia, wpadajac na mojego asystenta, ktory wlasnie wracal z najwyrazniej zakonczonego meetingu i z osupiala mina (tak przynajmniej ja postrzeglam bez okularow) wykrztusil „woow, see you tomorrow“.

    Na przystanku doznalam totalnej dezorienacji: stara baba zaczela z powrotem nabierac wagi i konturow, wpadlam w totalna dezorientacje, postanowilam sie sobie przyjrzec, do czegu uzylam smartfona w ktorym zrobilam sobie zdjecie „normalne i takie jak sie czulam“, po czym wlaczylam jedyna na te okazje sluszna muzyke i udalam w droge do domu. Przez cala godzine sluchalam wciaz tego samego kawalka i nie myslalam o niczym. Pod czaszka przesuwaly mi sie obrazy ostatnich godzin jak jakis film, ktory zupelnie mnie nie dotyczy.

    W domu zdalam relacje S. i dopiero opowiadajac cale zajscie zaczelo ono do mnie docierac. Doszlam do wniosku, ze przelala sie jakas wewnetrzna miarka, puscily jakies zbyt czesto i gesto uzywane hamulce, pekla tama, gowno sie przelalo i cisnienie grozace eksplozja osdrodkowa spadlo. S. skwitowal: “it was not clever and it will not help your career, but it happened and you have to live with it.”
    Po tej rozmowie przesluchalam jeszcze sto razy tej samej piosenki, przejrzalam te zdjecia i zrobilam z nich cos co przedstawia stan mojego ducha i mi ulzylo.

    I teraz, majac (chwilowo?) pelna wladze nad moim umyslem i cialem konstatuje co nastepuje:

    Mam wrazenie, ze jako mloda dziewczyna mialam bardzo jasny i wyrazny obraz mojej moralnosci a granice nie do przekroczenia byly ostre i wyraziste. W tych ramach bylo dosc niewygodnie, bo czesto wchodzilam w konflikty najrozniejsze, ale za to bardzo przytulnie i psychiczne zdrowo. Z czasem zaczelam sie rozmywac i blednac, szczegolnie w ostatnich latach. Zaczelam akceptowac nieakceptowalne, godzic sie z rzeczami nie do pogodzenia, przechodzic do porzadku dziennego nad rzeczami nie do przejscia itd itp. Nie udalo mi sie jednak zalezc w tym bagnie domu dla mojej duszy, ktora to jednak miast jak sie zdawalo zychac powoli i prowadzic wygodne zycie zombie spiknela sie z moim alter ego i w momencie brzemiennym w skutki przejela ster, skrecila ostro z drogi i wyprowadzila mnie na manowce.

    Dlaczego tak sie rozmylam? Nie wiem. Ze strachu? Poczucia odpowiedzialnosci za rodzine? Utraty wiary w siebieiI moja umiejetnosc poradzenia sobie w kazedej sytuacji? Z wygodnictwa? Ze zbytniego przywiazania do statusu materialnego i obawy o jego utrate? Ze starczego stetryczenia i zmeczenia? Z racji menopauzy?

    I co teraz? Tez nie wiem. Pojsc do doktora po piguly na szczescie i zatruc te wk…jaca nastolate? Pierd…nac tym calym cyrkiem i powrocic do zycia “rebeliantki”? Znalezc jakas nowa rownowage, jezeli tak, to jaka?

    Ta nastsolatka nie zniklela tak calkiem, wciaz jeszcze czai sie za moimi plecami i przyglada mi sie z pomieszaniem triumfu i politowania. A stara baba wziela jutro wolne, by ochlonac i sie przygotowac na staniecie twarza w twarz ze skutami mlodzienczej niefrasobliwosci i zarozumialstwa.

    Spisalam to wszystko przede wszystkim po to, by wprowadzic jakis bazowy lad w mojej skolowanej glowce, a wklejam tutaj bo jestem ciekawa, czy i co szacowne forum na ten temat.

    Dziele sie z forumem rowniez wyprodukowanym zdjeciem oraz linkiem do towarzyszacej mi caly dzisiejszy wieczor piosenki. Sia, Maddie I ja od 18-tej do teraz :).

    No I PS. Kan, jezeli to sie nie kwalifikuje na dylemat, to ja nie wiem :) :) :)

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/f78dbonBbM4j4KZH2X.jpg

    "no, I won't neve give up, no,
    I won't let you get me down,
    I'll keep gettin up
    when I hit the ground
    I'll find my way home.......








    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 11.09.19, 23:30
    Mysle ze wiele z nas czasami ma ochote wygarnac tak jak Ty bo widzi jak to wszystko naprawde wyglada.
    Daleko rzeczywistosci od idealow nastolatka.
    Ale nie kazdy ma odwage, ochote itp itd. Gratule wiec odwagi i oczyszczenia.
  • stokrotna 11.09.19, 23:36
    Wow! Super fota. No to ja rozumiem.
    Podoba mi się "deadpan" reakcja Twego męża.
    Pretty much ditto to co Ty.
    Myślę, że właśnie dodałaś sobie sporo lat życia, pozbawiłaś możliwości przebycia kilku gustownych chorób autoimmunologicznych tudzież innych sposobów wyrażania desgustu sama sobą.
  • kan_z_oz 12.09.19, 01:34
    To się kwalifikuje na dylemat.
    Mam nadzieję, że nie zrezygnowałaś tylko poczekasz aż się rozwinie?

    Jak to dzieje? Dzieje się powoli gdy czlowiek poprostu nie chce się na poczatku kłócić. Nie chce być nieuprzejmy. Ma nadzieję, że ktoś się opanuje, bo to tylko chwilowe.
    A przede wszystkim, że praca tego wymaga. Z doświadczenia własnego, jak się już raz tego filtrowania w pracy pozbyłaś to już go nigdy więcej nie założysz. To jest jak wyjście z szafy.

    Teraz to tylko ważne aby być sobą i mówić co się myśli w taki sposób aby to było neutralne.
    Potwierdzam, zniknie Ci pewnie dziesieć dolegliwości oraz poprawi humor.

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 12.09.19, 01:58
    Trzymaj się Xurku.


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 12.09.19, 02:27
    Z serii jak to się stało, że tolerujemy wszystko, wiele, ponad miarę lub niemalże na każdym kroku.

    Parę tygodni temu na spacerze w lokalnym rezerwacie przyrody widzę taką scenkę; dwie mamusie z dziećmi. Dwójka młodszych prowadzona za ręce. Dwójka starszych chłopców 8-10 lat biegająca jak szaleni dyndając z każdej liany możliwej gdzie matka musiał fizycznie odrywać.

    Wyprzedzilismy szybko zostawiajac daleko w tyle. Za chwilę dwójka chłopców nas dogoniła i zawisła na linie grubości sporego konaru drzewa przechodzacej nad scieżka pod którą przyszło mnam przejść. Dostałam kqrwicy. Wokół stało stado 20 osób się przyglądało jednemu bachorowi dyndającemu blokujac drogę bez słowa.
    nakazałam mu natychmiast zejść w dół i poczekałam aż zejdzie. Dałam cały wykład jak to jest niemądre, niebezpieczne skierowany do całego tej grupy tez gapiów, zauważając, że nie życzę sobie aby mi taka liana spadła na głowę.

    Bachor pobiegł do przodu i zobaczyliśmy go na płocie. Nie było wokół nikogo więc tylko wysyczałam, że to może robić bo jak spadnie łamiąc nogi i wybijając żęby to będzie jest wina i dobra lekcja.

    Zawiadomiłam strażników, że mają dzikich w środku i muszą iść bo zerwie 400letnią lianę, którą będzie trzeba wyciąć.

    NIKT nie zareagował. To było przerażające nie bachor.


    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 12.09.19, 08:01
    Dlaczego tak sie rozmylam? Nie wiem. Ze strachu? Poczucia odpowiedzialnosci za rodzine? Utraty wiary w siebieiI moja umiejetnosc poradzenia sobie w kazedej sytuacji? Z wygodnictwa? Ze zbytniego przywiazania do statusu materialnego i obawy o jego utrate? Ze starczego stetryczenia i zmeczenia? Z racji menopauzy?

    proza zycia i peer pressure. ideały czesto niechetnie ale ustepuja zwyczajnie obowiazkom przy dzieciach.
    macierzyństwo to bardzo silny bodziec oslabiajacy. zwlaszcza dla kobiety. ciezko jest sie zdecydowac skazac dzieci na biede wiedziac ze ma sie warunki by sprawic klawy byt.
    do tego trzeba miec juz na czyms obsesje a ty Xurku obsesji raczej nie masz, jestes (chyba?) normalna kobieta. i bardzo dobrze.
    Ale oto pękła twojej wytrzymałości tama, poległy zdawałoby sie niewyczerpane limity. Docisnieta do sciany niczym katiusza strzelasz scrunchy'ami, ogniskowa w okularach wypalasz oskarzycielskie znaki zapytania, a zza ust twych jak z kłów wampirzych skapuje kaustyczny veritas, na dźwięk którego zahipnotyzowani zlotem z pierścionków nędzni czciciele Mamona niemrawo i bez polotu probuja protestować: "oh, that'snot fair..."
    Za późno!! za późno - teraz niech drżą te rzesze < kretaczy, cwaniakow, glupkow, dupolizow, egomanow i rzadnych wladzy tyranow > - teraz niech truchleją!, bo ty własnie przemieniłaś sie w straszliwa nastoletnia rozkudłaną bezpardonowa bestie, co rozora im silnymi nastoletnimi pazurami te ich nikczemne, intryganckie gardła.

    ~ Ole!


    Minnie
    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • ania_2000 12.09.19, 05:11
    Gratuluje odwagi. I silnego core- bo nie kazdy jest w stanie opierdzilic towarzystwo na zebraniu.
    Masz Xurku cojones:)
    Bez wzgledu na wzglad - dobrze zrobilas. Zycie przeciwko sobie, w ciaglym stresie - dla mnie rowniez niewyobrazalne.
    No ale o czym ja tu gadam - ja prowadze nudne zycie ksiegowej, wiec nawet nie wiem o czym tu porownywac.

    Idz dalej ta droga - nie patrz sie, nie ogldaja - najgorsze minelo. Teraz tylko bedzie coraz lepiej.

  • kan_z_oz 12.09.19, 06:36
    Aniu, a Ty nie w korpo robisz?

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 12.09.19, 07:13
    Xurek - zdecydowałaś już co zrobisz?

    --
    Kan_z_oz
  • xurek 12.09.19, 09:03
    Nic. Zdecydowalam ze dzisiaj jednak odbebnie te moje pol dnia home office i zrobie wazne terminowe rzeczy, wiec pracuje do 11-tej z domu, potem zamykam teatrzyk. Szefowstwo wyslalo mail z zapytaniem, kiedy mam jutro czas na rozmowe. Odpisalam podajac terminy i czekam, co dalej :). Asystent przy okazji maila na inny temat wzmiankowal tylko, ze w naszej czesci biura chuczy jak w ulu i kazdy z kazdym plotkuje szeptem po katach.

    Poza tym czuje sie jak na kacu i w rozsypce. Ale mam dzisiaj bardzo duzo na glowie: ta jeszcze nie dokonczona robota, przyjazd mamy z przyjaciolka, przygotowanie tego garage sales. Moze i dobrze?

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 12.09.19, 08:17
    tak
  • jutka1 12.09.19, 07:21
    WOW! Gratulacje!

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ania_2000 12.09.19, 08:18
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/n8yV4WAbDKWghdRaPX.png
  • maria421 12.09.19, 08:45
    Xurku, to co opisalas jest dla mnie swiadectwem dojrzalej niezaleznosci. Tak wiec, jezeli Twoim dylematem jest to "kim jestes", to Ci powiem, ze jestes dojrzala, niezalezna kobieta :-)

  • xurek 12.09.19, 09:20
    Dziekuje wszystkim za slowa aprobaty, jak juz wspomnialam, czuje sie jak na kacu. W nocy spalam marnie i mialam odlotowy sen, jak znajde czas to opisze na snulum.

    Wstalam kolo 5-tej, zastanowilam sie nad tym naglym urlopem i doszlam do wniosku, ze ani mi w niczym nie pomoze ani nie odpowiada mojemu poczuciu obowiazku, wiec postanowilam zakonczyc robote, ktora mam dzisiaj dostarczyc. Zamienilam tyko moje pol dnia z piatku na dzisiaj, wiec jutro caly dzien w Zurychu.

    Szefostwo zapowiedzialo rozmowe, zobaczymy, co maja mi do powiedzenia. Ja sobie przyrzeklam solennie, ze nie powiem nic ad hoc. Wyslucham i ozjamniej, ze przez weekend przetrawie i w poniedzialek sie ustosunkuje. Przegwaze z S. i z mama i sama ze soba i z szacownym forumem i cos postanowie.

    Ale juz widze, ze polykanie emocjolanych badz moralnych ropuch jest rownie niezdrowe co takich fizycznych i ze wczesniej czy pozniej dostanie sie od tego wymiotow badz biegunki, wiec trzeba bedzie zmienic generalnie sposob obchodzenia sie z problemami. Konkretnego pomyslu na razie zadnego nie mam

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • kan_z_oz 12.09.19, 09:28
    Dobry plan.

    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 12.09.19, 20:52
    kan_z_oz napisała:

    > Dobry plan.
    **********

    Ditto!

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • stokrotna 13.09.19, 16:12
    ... no właśnie. To jest dobre.

    Jakiś czas temu Kan pisał o tym, że nastąpiła ekstremalna polaryzacja. Czyli albo... albo... a w pomiędzy - nic.

    Coś jest na rzeczy.

    Aby realizować swoje śmiałe, odważne i twórcze projekty Xur - musisz dysponować odpowiednimi środkami. Nastolata by nie mogła zrobić tego co Ty robisz teraz. Czy Ty teraz chciałabyś się włóczyć po świece z plecakiem, mrówkami w tyłku i w towarzystwie, które wtedy Ci pewnie imponowało, a teraz byś uznała za bandę niedojrzałych debili lub gorzej.

    W tym celu wykonujesz swoją pracę zawodową. Małolata też by tego robić nie mogła, bo nie umiała. Nikt jej by nie dał takiej pracy, nikt by jej nie szanował, nie słuchał i nie płacił.

    Iść teraz i robić rebelię w korpo, jak to pisze Min - "pazurami razora" - śmieszne i nie na miejscu. Do korpo się idzie po kasę. Rebelia - drzwi obok. "Pazura razora" - czyli orgia BDSM, w piwnicy, pukać dwa razy.

    Przekombinuj tak jak planowałaś. Jak wykorzystać swój "wybuch" - do swoich celów. I tyle. Taki masz charakter, takie możlwości, powiedziałaś co myślisz, wysłuchaj co mają do powiedzenia, przeżuj, odnieś się. Szachy są dobre. Czy co. Nie gram ale się nauczę. Mnie pomaga nauka tanga :) Napiszę gdzieś o mojej "metodzie".

    Tak czy owak, mniej więcej powtórzyłam, to co Ty i tak zamierzałaś zrobić. Więc generalnie powinnam tylko napisać ditto. Ale skorzystałam z okazji aby się wygrafomanić :)

  • roseanne 12.09.19, 16:53
    ditto S i Kan.
    czystka moralna wazna dla samopoczucia

    collage fotkowy bardzo wyrazisty, znaczy znaczenie


    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • stokrotna 12.09.19, 18:57
    Lubie Was czytać. I fakt, że każdemu się chce jakoś zaangażować, pomóc, zaoferować coś od siebie.

    To ważne. Człowiek potrzebuje punktów odniesienia.

    Moim zdaniem, taka katharsis jest potrzebna od czasu do czasu.

    Co Ty zrobisz? A co masz zrobić? Ich ruch. Iść, wysłuchać, pokiwać głową.

    A czy to Twoja wina, że Ciebie, normalną osobę - doprowadzili do szału?

  • minniemouse 14.09.19, 00:53

    dźgnięcie palcem w oko moze przynieść tylko pozytywy, i ja za taki efekt trzymam kciuki. jak również mocno za Xurka 👍

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka