Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 424

24.08.19, 09:42
Otwieram i spadam do kieratu.


--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe
*
Edytor zaawansowany
  • xurek 24.08.19, 18:17
    Skonczylam malowanie mebli sypialnianych i skrzyni. Wklejam toaletke przed i po oraz skrzynie po, bo przed zapomnialam sfotografowac. Ale wygladala gorzej od toaletki.

    Dzisiaj jest festyn we wsi, wiec nie gotujemy, tylko idziemy na wyzerke. Mamy ok. 50 metrow :).

    Mam zdecydowanie za duzo roboty i za malo czasu na nicnierobienie (chociaz porownujac z Jutka to pewnie mam totalna labe). Chcialabym miec z tydzien czasu na zupelne nicnierobienie, ale tak jak to widze plan bedzie do zrealizowania dopiero w okolicach Bozego Narodzenia.

    Poza tym nic sie nie dzieje, slonce swieci, pomidory dojzewaja i druga porcja winogron jest gotowa do konsumpcji.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/mumV1Dxa3HEsqLEHIX.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/SQLhpLxg76PvKepS2X.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/SHV02jTglzvSQ0abaX.jpg

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 24.08.19, 18:33
    Pieknie wyglada odnowiona toaletka , kufer tez.

    Kiedys takie toaletki z trzyczesciowym, zamykanym lustrem to byl szyk, jedna z moich ciotek miala bardzo podobna, "na wysoki polysk i ze slojami", to byl luskus. Na toaletce byly perfumy rozpylane za pomoca pompki i pudernica z sypkim pudrem.

  • roseanne 24.08.19, 20:46
    Fajne mebelki
    Moja bacia tez taka toaletke posiadala. W szufladach byly zdjevia, w szafkach pasta bhp w pudelkach, stwardniala na kamien.😁
    Na stala lampa nocna


    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • xurek 24.08.19, 22:28
    To jest toaletka mojej babci. I tez staly na niej takie perfumy z pompka, ale nie bylo pudernicy. Nie stala tez na niej nocna lampka, bo do kompletu byly dwa stoliki nocne, na ktorych owe lampki staly. Stoliki tez mam, zalaczam zdjecie, nieco beznadziejne, bo zrobione teraza czyli jak jest ciemno.

    Dziadkowie dostali te meble razem z dwoma szafami, stolem, 6 krzeslami i malzenskim lozem jako wyprawke na slub w 1935 roku. Ja po smierci dziadka uratowalam toaletke, stoliki nocne oraz maszyne do szycia marki Minerva od zaglady na ognisku, na ktorym reszte mebli spalil ich najmlodszy syn, ktory odziedziczyl dom.

    Meble sa z orzecha, widac na nich strukture drewna, dzisiaj odnowilam je po raz pierwszy (przedtem wymienilam tylko zasniedziale lustro), wiec jak na swoj wiek byly w bardzo dobrym stanie. Maszyna do dzisiaj nie byla odnawiana i ma sie siwetnie.

    Flakon na perfumy pamietam tylko z woda :). Babcia dostala te perfumy na jakies urodziny i jak sie skonczyly, nalala do flakonika wody i pozwalala mi sie nim bawic.

    Na dzisiejszej wiejskiej imprezie byly trzy potrawy do wyboru: ossobuco z polenta, stek wolowy z salata i chlebem oraz picatta milanese. Owa picatta to bylo nastepne dla mnie nowe danie dzisiaj, bo Basinym parmigiana di melanzane. Picatta przypominala z wygladu omlet z pieczarkami i pachniala jakby byla zrobiona w pierkarniku (troche dymem). S. zjadl ossobuco, znacznie lepsze niz te, ktore mnie sie jak dotad udalo wyprodukowac a ja stek, znacznie gorszy niz te, ktore ja robie. Wrocilismy przed chwila, bo to nie calkiem nasze klimaty, ale wokol domu dudni rockn‘ roll i schlager i wies bawi sie w najlepsze. Pozamykalam wszystkie okna, ale nie wiem, czy przy tych basach zasne :)

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/D4Mqs6MTOu6ic4slAX.jpg


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • jutka1 24.08.19, 23:17
    Xurku, bardzo lubię ten styl w meblach. Masz wiele szczęścia, że spadkobierca nie spalił i że mogłaś zachować. :-/ Czy masz obie szafki nocne?

    Jedynymi rzeczami po pradziadkach, jakie miałam, to był zegar ścienny (którego dźwięk wciąż pamiętam z dzieciństwa) i tulski samowar Braci Woroncowów z 1882 roku (przeszedł drogę z Polski do CCCP do Iranu) - oba ukradzione we włamaniu z 2015 r. Nie do odzyskania, Żeby ich pokręciło i inne inwektywy.


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • xurek 24.08.19, 23:24
    wspolczuje, chyba szlag by mnie trafil. Ale ze takie specyficzne rzeczy nie zostaly znalezione przy np. proble sprzedazy w jakims komisie? Tak, mam obydwa stoliki.

    Moj wojek nikogo nie zapytal, czy czcemy te meble: bylam przypadkiem w Polsce i zanim sie zorientowalam splonelo malzenskie loze, z ktorego chetnie zachowalabym zaglowek i "bifyj" czyli kredens kuchenny z taka gora z kolorowym szklem, ktory bardzo lubilam i tez chetnie bym zagospodarowala.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • jutka1 25.08.19, 07:09
    xurek napisała:

    > Ale ze takie specyficzne rzeczy nie zostaly znalezione przy np. probie sprzedazy w jakims
    > komisie?
    **********
    Od policjanta prowadzącego sprawę dowiedziałam się, że sprzedali wszystkie moje rzeczy w Gdańsku - wsiedli w nocny pociąg i natychmiast tam pojechali. Szukaj wiatru w polu.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • roseanne 25.08.19, 02:56
    Stoliczek troche inny, bez bocznych mini poleczek, tylko szuflada i drzwiczki. Jeden stal w sypialni, z lampka
    Drugi w innym pokoju, przy lozu nie malzenskim, za malo miejsca
    Lampka fredzelkow nie miala, abazur byl recznie robiony

    Meble zniknely z domu dziadkow, po moim juz wyjezdzie z Pl

    Jako pamiatke mam dwa kubeczki, ktore pamietam z mych lat wczesnonastoletnich



    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ania_2000 24.08.19, 22:30
    tak, lampka nocna taka z frendzlami.
  • kan_z_oz 25.08.19, 02:58
    Bardzo fajnie to wszystko wygląda. Butelkę z pompką na perfumy można chyba dostać w moim miasteczku w jednym ze sklepików.
    Po moim dziadku uratowałam tylko posrebrzany zegarek, który tutaj ze sobą przywiozłam i przekazałm już dziecku wraz z kilkoma monetami i banknotami z PRL-u.

    Cała reszta dostała się siostrzeńcowi, włączając zdjecia mojego ojca, który w żaden sposób nie był z nim spokrewniony. Zakończyłam sprawę, że mogą (siostra ze swoim synusiem) sobie to wszystko wsadzić w d... skoro im tak potrzebne. W końcu jeśli się już okazało, że tylko pół siostra jestem to całe szczęście, że to nie moja rodzina...haha


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 25.08.19, 03:49
    Skoro już rodziną nie jesteśmy...zaczęło się od plądrowanie mieszkania matki w ramach 'pożyczania' książek do czytania. Było gdzieś przed 2010 czyli jak siostrzeniec znalazł sobie bardzo do siebie podobną panienkę. Okazało się też, że nasz ślubny komplet obiadowy, który zostawiliśmy matce też jest w ich posiadaniu. Trudno bylo ustalić czy dane, pożyczone bo matka faktycznie nie korzystała. Były też dziesiatki innych drobniejszych i większych rzeczy jak pościel, kodłry, jakieś szafki, sztucce, porcelana i kamionki.

    W późniejszych latach 'zgubiły' się 3 wielkie lniane obrusy, które dostaliśmy w prezencie bedąc z wizytą w Polsce. Byliśmy na weselu. W domu siotry było dziesiatki osób. Wyjechaliśmy bez bo miała się popytać, bo się gdzieś zawieruszyły co bylo wielce prawdopodobne.

    Nigdy sie nie odnalazły. Za to było przepytywanie Pana męża czy aby w pewnościa je dostał???. Torba była wielkości małej walizki, ciężka jak cholera i została przytargana w rękach w ramach długiego spaceru.

    Jak się już okazało, że mieszkanie jest przepisane to wtedy dopiero zaczęły się jaja.
    Wyglądało to jakąś bandę/metę czy melinę, gdzie wodzem był starszy synuś z żoną. Siostrze bardzo to odpowiadło niemniej nic nie miała do powiedzenie w niczym, młodszy syn udawał, że nic nie widzi i sporadycznie tylko ich odwiedzał.

    Nawet nie wiecie jaka ulga dla mnie oraz to, że nie musze się z tym spotykać. Siostra miała zawsze lepkie łapki i tysiące sposobów aby wyciągnąć od kogoś przedmioty, pieniądze lub wrobić kogoś w pracę, do której miała zawsze alergię. O złodziejstwo nigdy jej nie podejrzewałam. Syna jej z żoną - nie mamy żadnych wątpliwości.

    Całe szczęście, że inni ojcowie bo teraz siedziałabym i się zastanawiała czy ja nie jestem złodziejem.

    --
    Kan_z_oz
  • roseanne 25.08.19, 15:55


    Kolejny dzien pustelnika na wsi.
    Kroliki obskakuja, jeden sie domaga glaskania
    Koty tesknie spiewaja za wlascicielem
    Ptaszki swiergola

    Robie sobie dzis tarte z cukiniami i pomidorami, na bazie cista kruchego z migdalow. Pierwsze podejscie
    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • stokrotna 25.08.19, 21:45
    ... cały dzień szykowałam trzy kawałki improwizacji poetyckiej na mój występ. Gatunek "word-art" w formie improwizacji jest w Polsce mało znany. Dużo osób myli go z "deklamacją wierszy" lub jakimiś formami kabaretowymi.

    Ale też, sporo już "łapie czaczę" i kojarzy "o co kaman". Ma się na występ dokładnie 2 minuty. Sam wybór był niezmiernie trudny, tak aby się to trzymało kupy.

    No i tak to. Foruma poczytałam, podziwiłam Xurkowe pomysły naszafne, opisy ogrodowe i inne small talki. Bardzo wyluzowujące. Trochę się spięłam przy sprawach związanych z doznanym złodziejstwem. Bardzo mi przykro, Jutko i Kan. To naprawdę rzecz paskudna co się stało. Dlategoż sama się zdumiałam wielce gdy jakaś osoba wzięła i mnie publicznie pomówiła o "kradzież".

    Inne też przykrości były, nie powiem. Wolę o tym nie myśleć i się skupić na pozytywach. Na przykład na tym, że poświęciwszy zaledwie godzinę mego czasu na stworzenie małej formy green artu - ot kilka śmiesznych dzikich stokrotek z mego ogródka, plus jakieś mchy, kuleczki szklane, piórko z dupy ptaszka, i takie tam - nagle się stało przedmiotem przyjemnościowo medialnym. Mała rzecz duża radość.



  • jutka1 25.08.19, 22:56
    Popatrzyłam w kalendarz i kontstatuję, że koń-czę (vide nowelka "Nasza szkapa"...) trzeci (czy nawet czwarty) pod rząd weekend w pełni+ pracujący. KJAP.

    No nic. Powrót do domu bliżej niż dalej, a nawet całkiem blisko, więc to mnie trzyma w pionie. Na środę (czyli koniec przygody, hahaha) naciągnęłam szefostwo na kolację u lubianych Tajów, niech się szefostwo rehabilituje za to szambo, w jakie mnie wrzuciło.

    W temacie pogoda na świecie - upały.

    W temacie "co się dzieje w Polsce i na świecie" - nie wiem.

    W temacie "Jak się nazywam" - nie wiem.

    I tak to. I o.


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • maria421 26.08.19, 08:56
    Niedziele spedzilam na 1000 urodzinach wsi, w ktorej mieszkalam przez pierwsze 11 lat mojego pobytu w Niemczech i ktora juz od dawna jest dzielnica naszego miasteczka, najstarsza z trzech dzielnic. Moja dzielnica jest troche mlodsza, z poczatkow 12 wieku. Zadne specjalne zabytki z tamtych czasow sie nie zachowaly, ale sa jest jeszcze kilka domow z polowy XVII wieku.

    Specjalnie na 1000 lecie nawarzono piwa, ktore mi bardzo, bardzo smakowalo, podobno czasem mozna je kupic w naszym sklepie, wiec musze sie za tym rozejrzec.

    Milego dnia i tygodnia :-)
  • stokrotna 26.08.19, 09:41
    Jasny gwint, Pytonie, może szefostwo myśli, że Ty tak lubisz? Szefostwa miewają takie odpały. Kiedyś szefostwo w tej firmie szkoleniowej gdzie pracowałam - w odpowiedzi na już moje "na ostrzu noża" postawienie sprawy z ociąganiem się z wypłatą honorariów, otwierając szeroko oczęta i mrugając nimi, pedziało, że przecież nie myślało, że brak wypłat to AŻ taki problem dla mnie... Nosz kurka wodna (nosh qoorkah vodna - o co kaman z tą transkrypcją napiszę zaraz), że niby ja taka jakaś jestem dziwna, bo DLA MNIE jest problem, że nie płacą...

    HAHAHA :)

    Tak że sprawdź, bo może szefostwo sobie wyprodukowało jakiś taki mentalny projekt, dla własnej wygody, że Ty się po prostu lubisz zaharowywać. Serio piszę.
  • kan_z_oz 26.08.19, 10:00
    Przyziemne problemy. Jest sucho. Tylko 8mm deszczu w tym miesiacu. Mając ogólnie swoje wodociągi oraz sralnię muszę sprawdzać stan. Jest to okres planowania czyli co będzie gdy będzie i co robić gdy sie nie wydarzy.

    Serio mówiąc - wolę mieć kontrolę i wgląd. Chciałabym mieć pełną w elektryczność. Dach jest tylko baterie wciąż drogie.
    Niemniej, kończymy większe i mniejsze projekty.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/pBcbgPZn16TxfWF4KB.jpg

    Na zdjęciu obrazek 'Broken Hill line' malarza o nazwisku Kim Hart.


    --
    Kan_z_oz
  • xurek 26.08.19, 14:36
    Ludzie sa swinie. Temat rozwine wieczorem.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 26.08.19, 15:07
    Bylem i wrocilem.
    Zupelnie co innego jest pojechac do Polski w lecie. Nie ma nic przyjemniejszego niz przejsc sie po Nowym Swiecie. Mnie to sie udalo wieczorem i nawet nad ranem gdy raptem naszla mnie niesamowita ochota zobaczyc Palac Kultury o swicie gdy wracalem z wesela. Cale szczescie ze i wesele i mieszkanie bylo bardzo blisko bo nie wiem jak to by sie skonczylo.
    Nowy Swiat i Foksla to same knajpki i bary otwarte cala noc! Masa ludzie, swietne drinki, super jedzenia no i oczywiscie atmosfera. Dzis rano az trudno mi uwierzyc ze tam spedzilem weekend.
  • maria421 26.08.19, 15:10
    No i nie ma to jak polskie wesele, prawda, Ertes?
  • ertes 26.08.19, 15:39
    Tak, bylo super. Miejsce bomba. Konstnty Zamojski palac czy jakos tak. Restauracja Endorfina. Nawet nie wiedzialem ze cos takiego tam jest... Oczywiscie jedzenie bylo swietne, alkoholu ocean i wielki parkiet na ktorym bawilem sie chyba do 5tej rano :)
    A na koniec jak to na weselu karetka, szpital i szwy na glowie u panny mlodej... Ale dobrze ze to PO slubie i weselu a nie PRZED wiec poprawiny nastepnego dnia tez sie udaly a obandazowana glowa juz mlodej zony przypominala ze impreza byla swietna.
  • xurek 26.08.19, 16:34
    wrzucilam do googla, zdjecia robia wrazenie. To bardzo wielka sala - czy to wesele bylo takie wielkie? Mam nadzieje, ze panna mloda nie zachowa widocznych blizn, tylko ciekawe wspomnienia i ciesze sie, ze zarowno niespodzianka jak i impreza sie udaly.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 26.08.19, 17:20
    Wesle do bialego rana to tylko w PL:) wlasnie niedawno bylam na tutejszym, ah wogle szkoda gadac. Bez porownoania - wybrazam sobie te zastwione stoly uginajace sie pod pysznym jadlem i szalencze tance:))))

    Przypomnial mi sie tutaj moj pierwszy sylwester, gdzie to polskim zwyczajem wystroilam sie w cudna zwiewna kiecke, w szpile i wogole - a impreza byla jak z ostatniej zabawy w Podjuchach, ludzie w dzinsach, flanelowych koszulach w buciorach - o 12 toast i towarzystwo poszlo spac. Nigdy tak oslupila, wstrzasnieta i zniesmaczona nie bylam.

  • roseanne 26.08.19, 17:52
    kinda sorta podobnie
    hiszpanska restauracja w Princton. tym , tym

    ludzie co prawda odstawienie, ale polsim zwyczajem pojawilismy sie pozno
    jakes napoje, przekaski,
    o polnocy szampan
    w 20 minut pozniej nawet obrusy ze stolow zdjeto, w nastepne 15 dj przestal grac, koniec imprezy

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ertes 26.08.19, 17:55
    Siedzac w pieknym kosciele Wizytanek na Krakowskim Przedmiescu podczas slubu mialem taka relfleksje.
    Pupa panny mlodej wyglada niczego sobie a pan mlody mial jasne podeszwy.
    Niemniej jednak czy sluby nie powinny byc brane odwrotnie?
    Tzn ksiadz tylem a mlodzi przodem do gosci? Po co ja mam sie gapic na jakiegos faceta ktorego nie znam?

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/hg/vf/9bs6/VVBNcJ7YJKRSaAyiHB.jpg
  • roseanne 26.08.19, 18:00
    slub , jako taki, to mlodzi stoja twarza w twarz, jedyni wazni w tym momencie

    wszedzie fajnie, w domu najlepiej
    kota wreszcie przestala plakac.. ale czy sie odwaze wstac, skoro sie ledwo wtulila w klebek przy mojej nodze?
    10 koszyczkow truskawek do zasloikowania,mrozenia


    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ania_2000 26.08.19, 18:17
    tam byly dwa sluby jednoczesnie? bo widze dwie pary przed ksiedzem.
  • maria421 26.08.19, 18:18

    ania_2000 napisała:

    > tam byly dwa sluby jednoczesnie? bo widze dwie pary przed ksiedzem.

    To chyba swiadkowie.
  • ertes 27.08.19, 00:28
    Jakby kto szukal super lokum w Warszawie w swietnym miejscu za dobra cene to sluze namiarem.
  • jutka1 26.08.19, 23:02
    stokrotna napisała:

    > Jasny gwint, Pytonie, może szefostwo myśli, że Ty tak lubisz? Szefostwa miewają
    > takie odpały. Kiedyś szefostwo w tej firmie szkoleniowej gdzie pracowałam - w
    > odpowiedzi na już moje "na ostrzu noża" postawienie sprawy z ociąganiem się z w
    > ypłatą honorariów, otwierając szeroko oczęta i mrugając nimi, pedziało, że prze
    > cież nie myślało, że brak wypłat to AŻ taki problem dla mnie...
    **********
    Powtarzam, co wtedy mówiłam. Przekręt na Was zrobili, i trzeba było do Komisji Europejskiej wtedy pisać. Teraz musztarda po obiedzie, firma pewnie dawno rozwiązana, i doopa.

    > Tak że sprawdź, bo może szefostwo sobie wyprodukowało jakiś taki mentalny proje
    > kt, dla własnej wygody, że Ty się po prostu lubisz zaharowywać. Serio piszę.
    **********
    A ja serio odpowiem. Znasz mnie nie od dziś. Pracę i obowiązki traktuję poważnie, ale najbardziej lubię, kiedy mam również czas dla siebie i na swoje przyjemności. Więc ten, no.

    Uwaga, że się lubię zaharowywać i "serio piszę", w sytuacji, kiedy słaniam się na nogach i mam na schodach zawroty głowy, i muszę się trzymać poręczy - no jednak Stokrotko troche nieteges.
    Mój problem to dotrzymywanie słowa, no matter what. Nie wiedząc jakie szambo - obiecałam że oczyszczę kuwetę, i staram się oczyścić.
    A że lubię, no to sorry, ale mnie rozsierdziłaś.

    Staram sie wywiązać. Nie, że "lubię". I have a life, GDM. A nie mam opcji bycia teraz bez zatrudnienia. Rozważałam nie podpisanie nowej umowy i szukanie pracy. Wszędzie słyszę "overqualified" oraz "younger-cheaper".

    Bycie skazaną na dobrą pracę ma wiele minusów.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • stokrotna 26.08.19, 23:45
    Hm, rozumiem... Nie napisałam, że ja sądzę, że lubisz się zaharowywać. Toż to idiotyzm by był. Napisałam, że "możę szefostwo sobie wyrpodukowało". I, że szefostwa tak miewają.

    ... "rozsierdziłaś" - nie miałam intencji.
    ... "przekręt na Was" - hm, trochę inaczej to było. I temat chyba nie na publiczne forum.

    Tak czy siak, spokoju, zdrowia, i cokolwiek Ci tam potrzeba obecnie.
  • kan_z_oz 27.08.19, 09:11
    Niektórzy ludzie są rzeczywiście świnie. Wróciliśmy wczoraj dosyć późnym wieczorem do domu i zastałam kota sąsiada od skrzynki przed moimi drzwiami koło krzaków polującego. Złożyłam dzisiaj skargę w urzędzie.
    Urząd wyśle mu upomnienie na początek.

    Kobieta z którą skrzynkowiec się kłócił wyprowadziła się dwa tygodnie temu. Druga sąsiadka parkuje pożyczony autobus z koleji przed naszą chałupa bo znalazła gwódź w oponie gdy zostawiła go nieco dalej od nas i zbyt blisko domu skrzynkowca.

    Jeden taki Pan potrafi wprowadzić tyle zamieszania. Mam cichą nadzieję, że urząd go puści z torbami naliczając mu wszystkie koszty sądowe i się wyprowadzi. Pierwszą sprawę z urzędem przegrał. Zlożył odwołanie do sądu najwyższego bo - uwaga - chce aby urząd dał mu pozwolenie na beton na działce urzędu, który sobie sam położył aby parkować samochód twierdząc, że jest to chodnik do chodzenia o rozmiarze 1.7m na 3m.
    Kamienie ułożone w rowie sa 'habitatem' dla żab. Żab to już dawno na ulicy nie ma i dokładnie od momentu gdy pojawiły się koty i zostały ułożone aby utrudnić sasiedniej posesji wjazd, który nie był według skrzynkowca w prawidłowym miejscu.

    Pozjad został już przerobiony i odsunięty pomimo, że był w tym samym miejscu od lat 30-tu a skrzynkowca dom lat 3.
    Jestem więc szósta osobą, która złożyła na skrzynkowca skargę z różnych powodów.

    Skrzynowiec też planuje awanturę z firma dostarczają prąd bo kable idące górą są podobno zbyt blisko jego nowo powstałego domu.

    Czekam na ciąg dalszy oraz co jeszcze zostanie wymyślone.

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 27.08.19, 09:33
    Pogoda dopisuje. Chmury wiszą, może spadnie jutro?

    Mlodsze tańsze, zbyt wysokie wykształcenie, tylko lata temu człowiek był zbyt młody i miał zbyt mało doświadczenia.
    275AUD/tydzień zasiłku dla bezrobotnych przy średnim czynszu 400AUD/tydzień w wynajmowanym mieszkaniu lub w dużych miastach w zakwaterowaniu dzielonym są wystarczającą motywacją aby 'kochać' co się robi.

    Nawet jakby człowiek chciał spać w samochodzie to jest to zajęcie nielegalne i grozi grzywną. Zostaje tylko chodnik bo spanie na ławce w parku lub na plaży też nielegalne.

    Dbaj Jutka o siebie. Miłego dnia życzę.

    --
    Kan_z_oz
  • stokrotna 27.08.19, 13:18
    Też uważam jak wyżej. Chaosowcy wszelakiej maści - żywią się produkowaną przez siebie czarną dziurą, która wysysa energę z innych ludzi.

    Idiotyczne oczekiwania, że jeśli lubisz to co robisz, to będziesz to robić za darmochę, lub może jeszcze dopłacać - są idiotyczne.

    Zrobiłam co miałam zrobić (średnio, a nawet wcale, nie przyjemne) dla frajdy, ekscytacji i przyjemności bycia upierdliwą istnieniu, wykonałam drugi mój występ jako "word-artist" na slamie poetyckim !!! Po prawie dwóch latach od pierwszego w październiku 2017, i iluś tam podejściach, gdzie "chciałam ale wymiękłam". Opiszę potem, bo na razie dochodzę do siebie, a robota też do zrobienia jest.
  • roseanne 27.08.19, 12:51
    Przykre, po prostu przykre

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • xurek 27.08.19, 15:36
    Akt 1: Anno Domini 1997: napisalam dwa programy planistyczne : jeden do ewaluacji strategii, drugi do tworzenia szczegolowych planow. Obydwa programy napisalam bez zastanawiania sie nad tym, czy sa wlasnoscia moja czy firmy (bo firma byla w 33% moja i mialam wtedy w doopie takie szczegoly). Programy (roczne licencje) sprzedawalysmy jako firma wielu innym firmom, zarabiajac na tym coraz lepiej. Rownoczesnie nasza firma pracowala z tymi programami.

    Akt 2: Anno Domini 2005: Jako ze ciagle aktualizowanie programow wymagajace ciaglego aktualizowania mojej wiedzy w tym temacie zaczelo mi ciazyc, zatrunilysmy programiste: ja przejelam rozwoj algorytmu, on programowanie. Przeszkolilysmy rowniez dwoch pracownikow (A i B) w aktualizacji danych dajac im wszystkie hasla i mozliwosci wgladu w bebechy programow.

    Akt 3: Anno Domini 2011: Sprzedalam moje udzialy w firmie Behemotowi. Za programy dostalam niewiele, bo Behemot wzial adwokata, ktory twierdzil, ze sa one wlasnoscia firmy a nie moja a ja bylam zbyt zniesmaczona zachowaniem Behemota, by wejsc na sciezke wojenna, wiec przelkenlam ropuche, tym bardziej, ze caloksztalt ceny za moje udzialy byl dla mnie OK. Programy wciaz sa na rynku, Behemot sprzedaje licencje do dzis, programy zostaly nieco rozwiniete, ale wygladaja wciaz tak samo, jedyne co to to, ze musi na nich byc napisane «copyright by xurek». Ja przez kilka lat po sprzedazy udzialow pracowalam jako freelancer i czesto polecalam agencjom te programy, oni kupowali licencje i kupuja do dzisiaj, sa zadowoleni, ja z tego nie mialam nic oprocz ulatwienia pracy mnie i innym.

    Akt 4. Anno Domini 2011 – 2016:W czasie mojego freelancu napisalam nastepny program sulzacy do kontroli rocznych poczynan duzych miedzynarodowych klientow. Uzywalam go sama i sprzedalam kilku agencjom, jak skonczylam z freelancem, to ciagnelam ten program jeszcze dwa lata a potem zrezygnowalam, przestalam uaktualniac i kasowac licencje, ale nie zabronilam dawnym klientom uzywania starych wersji.

    Akt 5: Latem 2018 Pracownik B zadzwonil do mnie i poprosil, bym pomogla mu dostac postade w firmie, w ktorej teraz pracuje. Mialam z nim mieszane doswiadczenia, facet to inteligentny leser na dodatek chory na cukrzyce (od dziecka, nie z powodu odzywiania, jest chudy i cherlawy), co powodowalo czeste zachorowania i absencje. Nie za bardzo mi pasowalo wstawienie sie za nim, ale zmieklam bo a) opowiedzial mi, ze ma w miedzyczasie dwoje dzieci i niepracujaca zone i jest od kilku miesiecy bez pracy i sytuacja w domu robi sie katastrofalna i b) napuscil na mnie Behemota i jeszcze jedna kolezanke, ktore tez zaczely mnie obrabiac. Porozmawialam z nasza HR, ktora znam od prawie 30-tu lat, przedstawilam jej sytuacje, nieco podkoloryzowalam jego plusy i zamydlilam minusy i pracownik B zostal do nas przyjety. Nieco zdziwilo mnie stanowisko, ktore dostal (zbyt odpowiedzialne jak na moj gust), ale w innym departamencie niz ja, wiec w koncu wsio mi ryba.

    Akt 6: Wczoraj dowiedzialam sie od «dobrej duszy» pracujacej w naszej agencji, co nstepuje: pracownik B dostal te postade, poniewaz przedstawil sie mojemu pracodawcy jako osoba, ktora potrafi programowac «strategic tools» i zapewnil, ze taki program im napisze. Tym zajmowal sie przez ostanie pol roku, wczoraj przedstawil program w agencji na meetingu, na ktory tylko ja i moj zastepca nie zostalismy zaproszeni. Prezentacja zakonczyla sie wielkim sukcesem, wszyscy byli zachwyceni, piali peany na jego temat, padly pytania, czym sie inspirowal, na ktore odpowiedzial, ze dlugo nad tym pracowal i myslal w pocie czola i wszystko to wytwor jego przemyslen i ciezkiej pracy. Tego bylo widocznie «dobrej duszy», ktora zna moj progam, za wiele, wiec przeslal mi kopie programu pracownika B jak rowniez opisal przebieg owego meetingu.

    Program jest w 90% zerzniety z tego, ktory ja sprzedalam Behemotowi. “Dobra dusza” napomknal rowniez, ze pracownik B zapowiedzial, ze pracuje nad nastepnym programem, sluzacym do controllingu caloksztalut poczynan reklamowych miedzynarodowych klientow, ktory ma zakonczyc w polowie 2020. Wiekszosc pracy bedzie wykonywal z home office, bo tutaj, w otwartym biurze, nie moze sie skoncentrowac…..
    To tyle na dzisaj…….


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 27.08.19, 16:11
    Xurek, czy zabezpieczylas swoje prawa autorskie? Na jak dlugo? Jezeli tak, to skarzyc drania, jezeli nie, to z troski o wlasne zdrowie, puscic w niepamiec.

    Ale faktycznie, niektorzy ludzie sa swinie.
  • ertes 27.08.19, 16:14
    Horror :(
  • ania_2000 27.08.19, 16:54
    Co za historia! Az sie krew gotuje. Ja bym w ten program wsadzila mu jakis bug. niech szuka. wrrr..

    Karma wraca.

  • stokrotna 27.08.19, 19:14
    Współczuję :(

    Sprawa jest zaiste paskudna i wybór między syfem i syfonem.

    Zapomnieć się jak widać nie da, lub "dobre dusze" - nie dają zapomnieć.
    Procesować się o sprawę sprzed 20 lat?

    Ja się staram nie memłać. Choć mnie czasem bierze.

    Ja się zastanawiam nad motywacją "dobrych dusz" - wątpię czy ich intencje są dobre. Normalny człowiek w takich wypadkach wstaje i mówi "Hej to wygląda jak program made by Xurek A.D. 1998-2005".

    A także różne "jabymtobym" i "amówiłemprzecieże" - e tam.

    No czasem się uleje człekowi. Od tegoż jest forum - też.

    W podsumowaniu - piękna szafa Xur, świetne pomysły, a mnie właśnie filmik z mojego występu poetyckiego przywieźli. I co z tego, że na tym filmiku gęba żółta, poetessa nie musi nie mieć żółtej gęby. Może nawet zieloną mieć. I co z tego, że w trakcie występu sobie wbiłam dżazgę w stopę. Wszystko to są pierdydle. Ważne jest to co jest ważne. A reszta niech zniknie, bo zawsze była, jest i będzie do dupy.

  • kan_z_oz 28.08.19, 07:47
    Zabezpieczanie praw autorskich na różnych programach to temat rzeka. Sami ćwiczyliśmy po złożeniu różnych programów treningowych gdzie kawałki są wykorzystywane przez różności bo opatentowanie tego jest prawie niemożliwe. Tak samo jak niemożliwe jest opatentowanie książki, gdzie ktoś napisze podobną zmieniajac różne kawałki, trochę fabułę.

    Przykre bo osobiste, gdzie przysługa zakończyła sie kopem. mam nadzieję, że będziesz miała okazje oddać taka sama przysługę i pilnuj programów bez dzielenia sie z innymi.


    --
    Kan_z_oz
  • stokrotna 29.08.19, 13:04
    Możliwa też jest sytuacja odwrotna. Gdzie ktoś, często duża firma, występując ze sztabem prawników twierdzi, że zwaliłeś coś od nich.

    Sławna historia tego faceta, gdzie jakaś wielka firma muzyczna pozwała autora o plagiat (rzekomo) jakiegoś kawałka Stonesów.... Latami całymi facet nie otrzymywał grosza tantiemów... poszło dokładnie o kilka "chords"... Totalny skandal.

    W końcu Stonesi się złamali, bo przedtem nabrali wody w usta i przekazali gościowi jakieś tam pieniądze i - co najważniejsze, zrzekli się praw autorskich.... I to jest chlubny wyjątek ...
  • jutka1 27.08.19, 21:14
    Jutro ostatni dzień "dżamprezy". Dzięki niebiosom. Hosanna i alleluja.

    Za wczorajsze fuczenie 100K przeprosiłam telefonicznie, zostałam potraktowana z łaską i zrozumieniem ;-) - a najbliwsze foro nie musi się martwić, że się pokłóciłyśmy czycuś (autocytat najwyższą formą cytatu...).

    Xurku, serdecznie współczuję. Nazywanie takich świniami to obrażanie świń w sumie. Glono-sinice raczej, albo hooynia z grzybnią. Słusznie 100K prawi - tak źle i tak niedobrze. Nie wiem, co bym zrobiła na Twoim miejscu.
    Ciekawe, od kogo ukradnie to, co niby "nowego" teraz opracowuje...

    Kanie, wydaje mi się, że ten od skrzynki musi mieć nieźle nierówno pod sufitem. Zresztą to nie jest żaden mój nowy wniosek. Współczuję. I czytając Twoje opisy, czy czytając/słuchając opowieści o tzw. sąsiedzkich zatargach, tym bardziej doceniam swoich sąsiadów: tych najbliższych i tych trochę dalszych.

    Wszystkim polecam obejrzenie raz jeszcze "Dnia świra:.

    Dobranoc. Jutro o tej porze będzie już PO (nie partia, tylko wielkie litery :-) ).

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 28.08.19, 07:53
    Dziękuję. Nie bardzo mnie martwi świr obecny bo ostatniego świra na ulicy, który się zjawił na progu mojej chałupy tak sklełam, że uciekł.
    Wyeksmitowaliśmy też lokatorów urzadzajcych dzikie balangi do białego rano. Zajęło 8 miesięcy ale tak rozwścieczyli policję, która musiała przyjeżdżać nocą z wybrzeża, że po którymś razie zapowiedzieli, że wsadza ich wszystkich do pierdla na 24 godziny bo mogą i postaraja się im unieważnić wizy.

    Bedzie spokój, nie bedzię sie odzywał i tak mi pasuje. Damy radę.

    --
    Kan_z_oz
  • stokrotna 28.08.19, 12:51
    A chromolić to wszystko. Środa. Byle do przodu.

    Jutunia, oni się nie "martwią, że się pokłóciłyśmy" tylko skrycie na to liczą <żart> ;) No więc, sępy, otóż nie. Nie tym razem, chcecie to się sami kłóćcie.

    Kan, otóż i to. Człek się jakoś konkretyzuje aby przetrwać. Też sobie mentalnie postanowiłam, że klabzdra z góry już mi nie będzie po łbie hopsać. Bo jej się wydaje, że może. Otóż nie, będzie cichutka, uprzejmiutka i bezwonna. Nauczy się nie drzeć mordy, nie tłuc girami, a wychodząc przemykać koło moich drzwi ciuchutko jak nietoperek. Ot i co. Kraść se mogą, byle nie ode mnie. Pozabijać wzajem - a niech sobie nawet flaki powypruwają, tylko niech nie zapomną posprzątać po sobie.

    A poza tym - pogoda dobra :) Na działkach spokój (cytat ;)))

    Zarzuciłam sobie z youtube Charlesa Aznavoura... jakoś tak dobrze mi wpływa na... twarz... Muzyka łagodzi obyczaje.

    Wszystkim dzisiaj życzę, aby wbrew burzom, wredocie, upadkowi obyczajów, zniknięciu etyki zawodowej, trzymali pion, i wewnętrzny kompas oraz busolę. Stopy wody pod kilem i... płyniemy (choć qrva nie wiadomo dokąd i ... po co)
  • ertes 28.08.19, 14:15
    Po polskich wojazach cala rodzina od wczoraj wieczorem w domu.
    Oni juz nie spia a ja wraz z nimi.
    Niby wszyscy tacy madrzy a jeszcze nie wymyslili lekarstwa na jetlag.
  • stokrotna 28.08.19, 15:14
    Stewardesy, pardon, Flight Attendants, używają.
  • roseanne 28.08.19, 15:47
    Probowalam melatonine, CJ polecal
    Nie dziala za bardzo na mnie

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • stokrotna 28.08.19, 23:40
    Wiesz, na mnie też nie za bardzo. Bardziej niż jet lag dokucza odwodnienie i kłopoty z krążeniem w wyniku tak długiego siedzenia. Na to pomagają przechadzki, prysznice, i uzupełnianie płynów - ale powoli. I nie wodą broń boże. Elektrolity, napary, soki (pomidor, marchewa, jablko-mięta).
  • ertes 29.08.19, 01:30
    W tamta strone moze zadzialac ale w ta nie zadziala.
  • xurek 28.08.19, 21:10
    zla passa nie ustaje. komisja budowlana odrzucila nasz projekt, okazalo sie, ze sa jakies linie nieprzekraczalnej zabudowy, o ktorych nas nie poinformowano i ktorych nie da sie obejsc. 20 lat temu jakis pacan sie machnal, namalowal linie zamiast na koncu naszej dzialki 2 metry przed i nikt tego nie zauwazyl, nie sprostowal. Teraz jest zaklepane w kantonalnych planach zabudowy i nawet przy pozytywnym zaopiniowaniu naszej gminnej komisji budowlanej odkrecenie tego zalejoby co najmniej 3 lata. To kompletnie rujnuje dotychczasowy plan. Dzis ide se wypic a jutro zakasam rekawy i zaczne sie zastanawiac jak zrobic niemozliwe mozliwym.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • stokrotna 28.08.19, 23:42
    Da się, da. Ja tak podeszłam do problemu dziury w syfonie. Wydawało się nie do przeskoczenia bez totalnej rozpierduchy całego srocza. Skończyło się na zalepieniu dziury poxiliną.
  • jutka1 29.08.19, 00:04
    Mattcobosco! Przeżyłam (jakoś)!

    Jutro pobudka, krótkie spotkanie z szefostwem bezpośrednim (tym OK), kawa/rozmowa - i wsiadam, i jadę w siną dal. Wszystkich świętych zawiadomiłam ponownie, że do poniedziałku włącznie mnie nie ma w jakimkolwiek dostępie elektronicznym, czy telefonicznym.

    Jak pisałam zakiszę ogórki, pan ze sklepiku ma mi też odłożyć kurczaka na rosół, jutro napiszę rano sms-a, żeby mi też wołowinę do tego rosołu zamówił. Ugotuję wielki gar, a nadmiar zamrożę "na zaś". Poza tym będę czytać, słuchać ulubionej muzyki, patrzeć jak trawa rośnie. Jeśli jeszcze są - zbiorę węgierki na powidła.
    Outlooka pracowego wyłączę. Takoż telefon służbowy. Na prywatny numer komórki od nikogo z pracy nie będę odbierać telefonu, ani przesłuchiwać nagranych wiadomości. Chromolę, basta.

    Pogoda na świecie: tam, gdzie 100K, może i było OK. Tutaj X-kilometrów dalej - nie było OK. 32 C, wilgotność ponad 60%. Przed chwilą przeszła burza, może coś pomoże.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ania_2000 29.08.19, 00:15
    o to to Jutko - swietny plan. A odlaczyc sie od sieci/chmury/wszystkiego to po prostu niesamowity relaks. Ostatnie dwa camps spedzilismy w takim odludzi w ktorym NIC nie dochodzilo - ale radocha!:)
    a jak tam udala sie kolacja z szefostwem?:) Tak czy siak mam nadzieje, ze wysciskali cie na koniec, i dobrze poklepali po plecach za excellent job!:))))

    Melatonine zeby byly efekty to trzeba brac mininum 3 miesiace - i to jest dla tych co maja trudnosci ze spaniem a nie na jet lag.
    Na jet lag nic nie dziala - trzeba odespac i juz. Godzina na dzien. Jak od nas do PL jest 9 godzin roznicy, to trzeba 9 dni zeby sie calkowicie przestawic.

    w Portland upaly -dzisiaj walnie 100 stopni, co dla mnie oznacza gruby sweter i dlugie spodnie w pracy, bo tutaj jak zwykle odmrozenie dupki. W planie na wieczor chlodne piwo na patio po zachodzie slonca.
  • jutka1 29.08.19, 00:22
    ania_2000 napisała:

    > a jak tam udala sie kolacja z szefostwem?:) Tak czy siak mam nadzieje, ze wysciskali cie na
    > koniec, i dobrze poklepali po plecach za excellent job!:))))
    ********
    Największa frajda to maile od uczestników. Zachwyceni. No i uwagi głównego sponsora, który był na miejscu. Zachwycony. A jakie kłębowisko żmij się działo pod powierzchnią - nikt postronny nie widział i nie zauważył.

    U Tajów było super. :-)

    Dobranoc :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • chris-joe 29.08.19, 01:02
    Gdy latam do Europy, to jetlagu wogole nie mam. Rozwiazanie? Prowadzic zycie w/g strefy czasowej "tam". Ja tu zawsze wstaje o 2:30 rano, czyli akurat o 8:30 tam :))))))

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • maria421 29.08.19, 08:53
    Jutka, gratuluje zakonczenia orki. Wypoczywaj i ciesz sie sukcesem.

    Milego dnia :-)
  • roseanne 29.08.19, 00:47
    ufff, no to odpoczywaj, zasluzylas :)

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • stokrotna 29.08.19, 13:26
    I tak trzymać.

    Syfony do dziury, żmije do terrarium. Potoki g.., jadu i błocka do ... syfona :) Użytkownicy też dla mnie to czynili wartym.

    A wybryki "szefostwa", jednostki nadrzędnej oraz towarzyszących kanalii i fekalii, do dziury w głowie, niech tam ten... Adenauer wysprząta :)

    Przejrzałam wątek zdjęciowy i konotuję - Ania jest przepiękna kobita! Nie wiem czemu wydawało mi się, że jesteś brunetka i Cię imaginowałam sobie w koszuli flanelowej kraciatej i butach pionierkach ("workboots") hehehe

    Ertes, to jest Kościół WIZYTEK :) Ale fakt, imponujący jest. Podeszwy zaś jasne to pryszcz, gorzej jak metka z ceną jest pod obcasem... Ostatnim razem jak byłam w Kościele (pogrzeb) - to takie miałam doświadczenie.

    Tak czy owak, najgorzej jednak jest jak ksiądz... śpiewa...

  • xurek 29.08.19, 13:48
    gratuluje wytrzymalosci i sukcesu. Odpoczywaj :)

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • kan_z_oz 30.08.19, 02:30
    Pierwsza. Dzisiaj spotkanie z księgową.

    Zastanawiam się czy zamówić wodę. Chmury deszczowe wiszą od poniedziałku ale spadło tylko 3mm. Zadzwonię na wszelki wypadek bo kolejka może wynosić trzy tygodnie.

    Gratuluję pomyślnego zakończenia projetu oraz zakończenia prac łazienkowo-kanalizacyjnych.


    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 30.08.19, 07:20
    kan_z_oz napisała:

    > Gratuluję pomyślnego zakończenia projektu
    **********
    "...etapu projektu". Przede mną jeszcze rok mordęgi, ale już na moich zasadach, czyli na uporządkowanych zasadach. Nie będzie kontynuacji "na hurra" i "jakośtobędzizmu", jakie królowały do lipca.


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • maria421 30.08.19, 09:02
    Piatek zapowiada sie pogodnie, ale truche chlodniej niz w ciagu ostatnich dni. Lato powoli odchodzi.

    Milego dnia wszystkim :-)
  • xurek 30.08.19, 09:13
    Powrot do lipcowych upalow. Zapowiadaja na dzisiaj 32 stopnie, wczoraj bylo 30, przedwczoraj to samo. Dom znosi sierpniowe upaly znacznie lepiej i wciaz da sie bezproblemowo spac, mysle, ze jest to spowodowane tym, ze dni sa krotsze, wiec okrez nagrzewania sie rowniez oraz ze w nocy temperatura spada znacznie, w przeciwienstwie do upalow lipcowych.

    Za dwa dni wraca Piranha po dwumiesieczniej przerwie, mam nadzieje, ze lepsze stosunki rodzinne sie utrzymaja.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • jutka1 30.08.19, 10:01
    Tutaj chłodniej, i dobrze, bo wczorajsza sauna była wykańczająca. Otworzyłam pod wieczór okna, i zamknęłam, bo wilgotność właziła do domu. Dzisiaj ma być 22-24 C, jest pochmurno i w sumie przyjemnie.

    Muszę przyciąć porządnie wisterię, bo coś dziwnie agresywny przyrost zalicza. Zbiorę trochę mirabelek i węgierek - niestety, sporo pospadało pod moją nieobecność, więc owoce będą do zjedzenia, a nie na przetwory. Poza tym posiedzę w ogrodzie jeśli nie będzie padać, poczytam, mam trzy Polityki odłożone "pod ladą" w sklepiku w czasie wyjazdu.

    Staram się dochodzić do siebie. Mimo zapowiedzi, żeby mnie nie niepokoić zawodowo, wieczorem była afera, i znowu się poddenerwowałam; w nocy śniła mi się bohaterka afery, i wstałam wymiąchana. Jak tylko po południu przywiozą mi olej opałowy, wyłączam też prywatną komórkę (wieczorna afera użyła prywatnego numeru do kontaktu). Bliskim powiem, żeby dzwonili pod numer domowy.

    No żeby człowiek aż tak musiał się obwarowywać. :-((( :-///

    Idę do sklepiku. Wam życzę miłego dnia/wieczoru. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 30.08.19, 10:28
    Jest potwornie gorąco. Wybrałam się do zoo w celu odreagowania.

    W ramach misio koala śpiący

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/9TosuuzcwQBlhBnBFB.jpg

    Obudzony i gotowy do akcji.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/V797JIbQWZv3RKTVcB.jpg

    Misio się drapiący.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/IHbsEWVa3SSto2S15B.jpg

    Misiowy tandem? Naliczyłam cztery w pozycji sanczkowej.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/YxLBQVRsqBkqw4oFHB.jpg

    Młody w objęciach rodzica - zazdroszczę - to jest prawdziwy rodzic.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/BwZ4OaR7IQm7ta4kIB.jpg


    --
    Kan_z_oz
  • xurek 30.08.19, 10:50
    sliczne. czy u was nie jest teraz zima :)?

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • xurek 30.08.19, 10:52
    wysoce wkurzajace i zupelny brak szacunku i kindersztuby. czy oni nie sa zupelnie nic w stanie zrobic bez Twojego udzialu?

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • jutka1 30.08.19, 10:58
    xurek napisała:

    > wysoce wkurzajace i zupelny brak szacunku i kindersztuby. czy oni nie sa zupelnie nic
    > w stanie zrobic bez Twojego udzialu?
    ***********
    Są w stanie, tylko doopy kryją sobie, próbując zwalić na mnie. :-(((

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • stokrotna 30.08.19, 14:37
    To jest testowanie granic. Spychotechnika i lenistwo. Nie dawaj się Jutunia.

    Czohrająca się koala mnie rozbawiła do łez, dzięki Kan.

    Opad szczęk na wczoraj - facet chce jechać do Ameryki, ale nienawidzi "czarnuchów" ("czarnuch Obama" - nie tylko rasizm, ale brak szacunku dla Urzędu, i całego kraju). Po co się pchać do Ameryki, skoro są tam Murzyni ???

    Osobę "zaprzyjaźnioną" szlag trafił, bo mam mały sukcesik w tym konkursie poetyckim, plus przeczytałam osobie kawałki "Kronik Srula Messerschmitta" (kto mnie zna, to wie kto zacz ten Srul). Jak długo piszę tę historię, jak długo piszę w ogóle, fakt, że mam M.A. z literatury co flaki niemal własne wyprułam i zjadłam, cała moja praca, furda... Ktoś zazdrości sukcesu i chce mieć to co Ty/My/Wy macie, ale pracy, bólu dupy, wysiłku woli nie widzieć.

    Wczoraj upał, dzisiaj upał, pnącze u mnie też agresywnie przyrasta, ale pozwalam bo czuję ile chłodu daje.

    Poza tym, kto zgadnie kto jest Szanur WAGINAK ??? Jeśli nikt, to odpowiedź znajdziecie na "Muzycznym" wątku Marysi ...
  • jutka1 30.08.19, 15:54
    stokrotna napisała:

    > To jest testowanie granic. Spychotechnika i lenistwo. Nie dawaj się Jutunia.
    ********
    Wiem, wiem. Nie daję się. Zaraz wyłączam prywatną komórkę, i do końca dnia w poniedziałek bajbaj. Nie ma to tamto.


    > Osobę "zaprzyjaźnioną" szlag trafił, bo mam mały sukcesik w tym konkursie poety
    > ckim, plus przeczytałam osobie kawałki "Kronik Srula Messerschmitta" (kto mnie
    > zna, to wie kto zacz ten Srul). Jak długo piszę tę historię, jak długo piszę w
    > ogóle, fakt, że mam M.A. z literatury co flaki niemal własne wyprułam i zjadłam
    > , cała moja praca, furda... Ktoś zazdrości sukcesu i chce mieć to co Ty/My/Wy m
    > acie, ale pracy, bólu dupy, wysiłku woli nie widzieć.
    **********
    Klasyka gatunku.


    > Wczoraj upał, dzisiaj upał, pnącze u mnie też agresywnie przyrasta, ale pozwalam
    > bo czuję ile chłodu daje.
    ***********
    Też bym nie ruszała. Wisteria moja natomiast dostała szaleju w tym roku, potrafi w miesiąc trzy metry urosnąć. Znowu zaczęła się wspinać po ścianie domu prawie pod dach (a dach potrafi skolonizować i zniszczyć dachówki). Nie było mnie prawie 3 tygodnie, a poprzednie 3 tygodnie też w amoku, więc dzisiaj było cięcia i cięcia. Plus przycięłam wisterie przy pergolach w ramach spóźnionego letniego cięcia (powinnam była 4 tygodnie temu, ale patrz wyżej).

    Przerzedziłam i podcięłam pnącze na płocie, które też opanowało wierzbę przed domem.

    Zmachałam się i dobrze mi to zrobiło. Poza tym posiedziałam ze 2 godziny na tarasie, i też mi to dobrze zrobiło.
    Zaraz będzie dostawa świeżo upieczonego chleb żytniego na zakwasie z kminkiem.

    Jutro kulinarnie: kiszenie ogórków i pomidorów, i pyrkolenie rosłu drobiowo-wołowego. Też na jutro zawołałam PoO.

    Powoli, powoli, pełznę na powrót do pionu.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • stokrotna 30.08.19, 16:20
    Zdecydowanie pnącza wszelkie wymagają opanowywania. Hedera co ją mam - nie wolno puścić na drzewo bo potrafi zadusić sciskając pień. No i na budynek nie wolno puszczać pnączy no po prostu niszczą tynk, mur, dach. W starym domu starych w Afryce, pnącze przez strych się wdarło mi do sypialni na parterze !!!

    U mnie niestety problem z małą kuchenką szybkonagrzewającą się powoduje, iż jakiegolwiek działania "gotowawcze" podnoszą temperaturę. Wczoraj dopadłam w biedrze sardyny do smażenia. Nie mogłam się oprzeć, usmażyłam. Zniosłam żar i zapach rybi. Pożarłam łapami z talerza, były boskie. Popiłam schłodzonym chardonnay.

    Tak ogólnie, to ostatnio smakuje mi niewiele. Smutek :( Chyba, że towarzystwo zacne, jak ostatnio Jutunia, to wtedy - smakuje. Więc i pichcę w domu rzadziej. Szczególnie jak się namnożyło rozlicznych dziurexów, gdzie ceny takie, że naprawdę się nie opłaca gotować na 1 - dwie osoby. Tam zrobione, dobre, pachnące, ludzi można podglądać, i podsłuchiwać, garów brudzić ani myć nie trzeba.

    .. rowadza, wyczytałam, w New Yorkerze.

    Wow... kurde... oraz, że abdykuje na rzecz Karola, bowiem U.K. już jest tak spieprzone, że nawet Karol tego spieprzyć bardziej nie da rady.

    Zanim się połapałam, że to żartobliwy felieton, to skonstatowałam, że skoro 97-letnia Królowa może (bo sądzę, że całkiem serio to - może) się po prostu przenieść gdzieś, to czemu mi się wydaje, że ja nie mogę. Może to nie starość jeszcze tylko jakiś middle-age crisis mam ??? Trochę późno, bo tutaj lokalnie ludzie te middle-age przechodzą jakoś wcześnie, niektórych przed 40-stką bierze...

    Oh, well...
  • ertes 30.08.19, 17:22
    Chcesz sie przeniesc w miejsce gdzie bedziesz odcieta ale jednak blisko swiata.
    Ja mam takie :)
  • ertes 30.08.19, 15:57
    Ile ma lat Piranha?
    Moj syn byl nie do zniesienia tak mniej wiecej do 19 roku zycia. A potem ni stad ni zowad nastapila zmiana o 180 stopni.
    Od tamtej pory jest moim super kumplem na ile pozwala odleglosc oczywiscie.
  • stokrotna 31.08.19, 13:18



    Nadal ciepło... nie do wiary, że to znów koniec lata.

    Od jutra wrzesień. W sumie, nie mam jakichś szczególnych - myśli. Nie chce mi się mieć.

    Zjadłam zamiast śniadania coś w podobnego do croissanta, tylko okrągłe. Wzięłam bo akurat to było świeże. Zrobiłam kawę. Klepię na forumie. I jest... dobrze... jest jakoś cholernie dobrze. W sensie bez fajerwerków ok.






  • roseanne 31.08.19, 15:55
    no to mamy wrzesnien
    poranki chlodne, popoludnia wciaz letnie, chyba , ze leje
    a skoro sezon huraganow w Usa, to bedzie lac, taka rzyzn

    pojawily sie winogrona z Ontario

    dzemy mi sie zbiesily... mialy dobra konsystencje przy nalewaniu do sloikow, resztka , co pozostala wstawiona do lodowki ise zestalila
    a sloikowe zmienily sie w plyn...
    ki bies?

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 31.08.19, 16:58
    roseanne napisała:

    > dzemy mi sie zbiesily... mialy dobra konsystencje przy nalewaniu do slo
    > ikow, resztka , co pozostala wstawiona do lodowki ise zestalila
    > a sloikowe zmienily sie w plyn...
    > ki bies?
    ********
    Dużo tego jest? Może wszystkie wstaw do lodówki?

    Albo przesmaż jeszcze raz, odparuj troche płynu żeby zgęstniały?

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • roseanne 31.08.19, 18:06
    wstawilam jeden, bo dluo nie chcial "zlapac" i po nocy nadal plynny
    chyba otworze i przesmaze rzaczywiscie
    a moze dodam starte jablko, by bylo wiecej pektyn?

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 31.08.19, 18:26
    roseanne napisała:

    > wstawilam jeden, bo dluo nie chcial "zlapac" i po nocy nadal plynny
    > chyba otworze i przesmaze rzaczywiscie
    > a moze dodam starte jablko, by bylo wiecej pektyn?
    *********
    Starte jabłko plus przesmażenie, żeby odparował plłyn.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • roseanne 31.08.19, 18:10
    nie duzo, troszke powyzej litra owocow
    6 sloiczkow musztardowek

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • kan_z_oz 01.09.19, 02:41
    Uwielbiam 1szy dzień września. Pierwszy dzień wiosny i piękna pora roku.
    Z niczym innym wrzesień się tutaj nikomu nie kojarzy...uff...cudo.

    --
    Kan_z_oz
  • stokrotna 01.09.19, 11:00
    Pogoda fajna, upał odpuścił, ale jakaś irytacja podskórna.

    Coś jakby pod skórą mi biegało stado mrówek. Za Wisłą świętują kolejną rocznicę gdzie ktoś na nas napadł, zmemłał, upodlił i wymordował. Trump nas olał. Szwedzi opublikowali śmieszny rysunek w gazecie (jarkacz w todze z napisem "piss" szczy na polską flagę) - rwanie włosów z głowo i jęki - tak "nas" świat widzi, oto jak "nas widzą Skandynawowie".

    Ja się co i raz to czuję osobiście dotknięta. Niby, każdorazowo, słusznie. Ale... coś za dużo tych "coiraztos" :)

    Z konstruktywności - pranie zrobiłam (lubię). Gary pomyłam (nie lubię). Forum czytam - (lubię).
  • kan_z_oz 01.09.19, 11:46
    Niedziela bardzo miła chociaz pracująca.

    Z serii co może jeszcze człowieka zaskoczyć? Nie przestaje mnie zaskakiwać jedno i to samo miejsce czyli airB&B. Weszliśmy dzisiaj z Panem mężem i na środku pomieszczenia głównego zobaczyliśmy Mt Everest pościeli, kołder, poduszek, reczników plus cała brudna bielizna. Wszystko ustawione w jeden kopiec naszej wysokości. Domek ma cztery łóżka do tego bardzo duże. Zdjęte zostały też bardzo grube ochraniacze z materców i też wrzucone na stertę.

    Zaczęło się robieranie tego wynalazku, sortowanie ręczników do worków, pościeli do innych. Latanie między pokojami z tymi ochraniaczami bo różne rozmiary, póżniej z tymi kołdrami, poduszkami. Daliśmy radę.
    Domek był poza tym bardzo czysty.

    Co autorzy mieli na myśli tracąc czas na budowę - nie mam pojęcia...haha

    Dodzwoniła się tez część rodziny Pana męża z tragedią rodzinną. Syn bratowej PiSowskiej pobił ją. Była karetka, policja, sąsiedzi się zlecieli, rodzina. Do nas natychmiast zadzwoniono.
    Według opowieści bratowa PiSowska wszystkiemu winna. Ona wykończyła własną matkę, ojca, obecnie wykńcza męża oraz przez nią syn jest w stanie jakim jest.

    Wzięłam głęboki oddech; Matka bartowej Pisowskiej umarła w sędziwy wieku po przebyciu poważnego udaru, paląc do końca życia wagon papierosów popijając litrami czarnej kawy.
    Ojciec mając klopoty z sercem zszedł koło 90-ciu. Mąż w żadnym momencie tutaj nie wyglądał na uciskanego bez względu na kłapanie żony.

    Syn? Podejrzewam, że jest gej. Ale skąd niby mam wiedzieć na pewno? Można go oczywiście leczyć na depresje, agresje, urojenia. Policja go zabrała, lekarze będą leczyć. Całe szczęście. Może w końcu ktoś mu pomoże.

    Co robić? Co teraz będzie? Bratowa jest w domu więc pobicie na szczęście nie aż tak groźne. Nie można zadzwonić bo to tajemnica o czym rodzina mnie przestrzegła, żeby źródła nie ujawnić. Dylemat czy ją zaprosić na grila z okazji przylotu mojego dziecka...haha

    Ależ tak. Założy czarne okulary i będziemy udawać, że ten upadek na schodach był naprawdę wredny o ile zdecyduje się przyjść.




    --
    Kan_z_oz
  • stokrotna 01.09.19, 13:12
    A to typowy polski rodzinny "drama". U mnie też takich mamy - w Afryce. Cioteczną bija jej facet. Ona - walkiria wielka. On - chudy żylasty. Zawsze się leją jak dziecka nie ma. Im więcej się zdarza rodzinnych "łosiów" wciągnąć w spektakl, tym lepiej. Jak kilka lat temu był spęd rodzinny nad morzem, a oni spędzali wakacje miejscowość obok, to im powiedzieliśmy że mogą zakwaterować, ale się nie bić. Bo inaczej ich my pobijemy. No to się nie bili. Ale za to my się wszyscy pokłóciliśmy i od kilku lat nie gadamy ze sobą. No i tak to. Niech bratowa przyjdzie, i ją niech zleją. Niech ma.
  • jutka1 01.09.19, 14:02
    Ciągle upał, 32-33 C dzisiaj.

    Byłam na targu ekologicznym, obkupiłam się (i dla innych), pogadałam miło z kilkoma sprzedawcami, którzy mnie rozpoznają i kojarzą. Telefon komórkowy ciągle wyłączony, do wtorku rano - jak planowałam.

    Kiszę ogórki. Pierwsze 4 słoiki rano przed wyjazdem na targ, i po zamknięciu ostatniego zdałam sobie sprawę, że: a) kupiłam wczoraj za mało kopru i czosnku, i b) zapomniałam o korzeniu chrzanu. Poranne słoiki będą więc konsumowane najpierw. Na targu kupiłam tylko czosnek - kopru nie było, ani chrzanu. Pognalam w drodze powrotnej do sklepiku wiejskiego. Był koper, tro nadsechnięty, ale OK. I ostatnie korzenie chrzanu ("już więcej nie będzie"), suche jak patyki. Odmaczają się w wodzie; pod wieczór, jak będzie już można wyjść do ogrodu po liście wiśni i dębu (teraz patelnia), zakiszę resztę. Wyjdzie na oko w sumie jakieś 18-20 litrowych słoików. Do przyszłego roku wystarczy. :-)

    Jutro zakiszę pomidory. Do listopada spokój, potem kapusta. W zeszłym roku kupiłam z beczki w eko-farmie (tej samej, u której kupuję warzywa na eko-targu), ale nie smakowala mi tak jak moja. Powrót do 10-cio kilowego wora poszarkowanej kapusty ze sklepiku wiejskiego (a raczej przywiezionego przez właściciela, bo za ciężkie dla mnie do dźwigania).

    Powoli, powoli, jest mi stopniowo lepiej. Tylko sny mam ciągle o tym horrorze, dzisiaj też. No cóż. Mózg i dusza muszą przepracować traumę, nie ma inaczej.

    Miłej reszty niedzieli. :-)


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • stokrotna 01.09.19, 14:41
    Bardzo dobre Jutunia. Kiszenie dobre. Powoli, powoli, też dobre. Nie dawać się - dobre.
    Odpierać napady - dobre.
    Horrory senne z potami - niedo-brrrr-e :( Upał kurde nie pomaga. Letni prysznic - pomaga. Napar z melisy - pomaga. Za dużo naparu - przytępia.
    Wyklarowałam 1 idiotyzm telefonem. Mam rację, ten co mi się wydaje, że zajob - to JEST zajob.
    Zrobiłam umowę ze sobą. Nie tworzyć chaosu. Odpierać chęć uczestniczenia w chaosach. Odpierać próby wciągnięcia mnie w chaosy.
    Jedno zdanie na fejsie lub forumie - równoważyć jednym zdaniem książki o Srulu. Trudno.
    Działania odwetowe - napaści na moją osobę, osobiste wycieczki, próby krytyki, "karać" odczytywaniem kawałków "Srula" lub recytacjami moich improwizaji poetyckich. Właśnie na to wpadłam. Skoro ludzi taki szlag na to trafia, no to niech mają. A co mi tam.
  • jutka1 01.09.19, 22:40
    W ramach doprowadzania organismusa ponownie do równowagi, kilka postanowień żywieniowych poczyniłam.

    Zakwas buraczany (eko) wprowadzam do codziennego użytku. Pierwsze 3 dni 50 gr. dziennie, potem po 100 gr.
    Patrząc wczoraj na ilość rosołu stwierdziłam, że pójdę w rameny i zupę miso. Od razu wczoraj zamówiłam pastę miso (czerwoną), wodorosty, a do ramenu makaron ryzowy. Do tego "na zaś" zamówiłam pastę z tamaryndowca bez ziaren. Bo lubię. :-)

    Mięso z rosołu dam psu sąsiadów. Nic z mięsem nie jest nie tak, tylko jego zapach po wyjęciu z garnka jakoś mi nieteges. Jestem mięsożerca, więc dziwi mnie to. Zjadlam kawałek, smakowalo, ale zapach. No cóż. Organismus mówi - organismus dostaje.

    Burza, leje. Dobrze dla roślin i nie narzekam. Lubię burze. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • stokrotna 02.09.19, 00:31
    ... za mną chodzi. Normalnie jak termit mi się wgryza w mózg... Będzie mi się śniło. Jaki PROCES myślowy doprowadził ludzkość do stworzenia tego ??? Wiecie co, człowiek jak ma mózg, to się nigdy nie nudzi.

    Wieczór miałam fajny, ale opiszę go jutro. Znaczy, dzisiaj.

    Pomysł przekazania mjensa psu - popieram. Psu zawsze jest potrzebne dobre, gotowane mjenso, a człeku nie zawsze.

  • kan_z_oz 02.09.19, 01:30
    Góra mnie jakoś opłynęła obojętnie. Przy okazji zrobiłam wiosenne porządku i naliczyłam za rozbiór.
    Podejrzewam, że w ramach 'pomocy' ułatwiono zadanie żeby nie potrzeba było biegać między pokojami. Można przecież taka górę zapakować w jeden worek, dzwigiem przez balkon wsadzić na ciężarówkę i zawieść do pralni gdzie tak samo zostanie rozpakowana.
    Każdy 5-cio gwiazdkowy hotel przecież pierze całą pościel, kołdry, poduszki i ochraniacze po każdym kliencie, jak również wymienia łóżka na nowe. Klient płaci to wymaga - proste?

    Lub coś koło tych linii.haha


    --
    Kan_z_oz
  • ewa553 02.09.19, 09:10
    zagladam tu wprawdzie bardzo rzadko, wiec moze mnie jakies zmiany ominely? Chcialam zalozyc nowy watek z zyczeniami urodzinowymi dla Xurka i okazalo sie, ze nie mam takiej mozliwosci...
    Wiec tutaj Xurku zycze Ci samych pogodnych dni w zyciu i powodzenia we wszystkich Twoich przedsiewzieciach. Milego dnia!
  • xurek 02.09.19, 09:18
    Bardzo dziejuje za zyczenia i ciesze sie, ze wpadlas, bo juz chcialam listy goncze slac :). Bylas na wyjezdzie czy tak zajeta?
    Ja tez nie moglam dodac watku, opcja znikla. Ale kliknelam pod "Xurek" na "posty", potem zamknelam to okno i nagle opcja sie znow pojawila.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • jutka1 02.09.19, 09:27
    Wszystkiego najlepszego, Xurku! :-)


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ewa553 02.09.19, 09:47
    Xurku, zle znosze upaly, wiec mimo wielu terminow ktore mnie "scigaja" przesiadujemy calymi dniami na basenie. Zagladam tu czasem, ale n ie mam nic ciekawego do powiedzenia, wiec tak jakby mnie nie bylo:) Doszlam do wniosku ze nie ma teraz wlasciwie miejsca do ktorego moglabym - szukajac lagodniejszej aury - wyemigrowac, wiec pozostaje mi tylko w calym mieszkaniu zalozyc klime. Pracuje nad tym pomyslem.
  • xurek 02.09.19, 13:13
    jezeli calosc okaze sie za droga badz zbyt skomplikowana, zaloz przynajmniej w jednym pomieszczeniu, gdzie bedziesz mogla rowniez spac.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 02.09.19, 11:13
    Ewa, dobrze ze sie odezwalas, bo sie niepokoilam i planowalam do Ciebie zadzwonic.

    Popracowalam troche w ogrodku, scielam lawende i powsadzalam do woreczkow a woreczki do szaf.

    Mileg dnia :-)
  • kan_z_oz 02.09.19, 11:52
    Upały będą się kończyć na północnej półkuli. Masz Ewa czas aby pomyśleć, poszukać i popracować nad klimatyzacja jaka potrzebujesz. Z doświadczenie wiem, że czasem wystarczy jedno, dwa pomieszczenia, gdzie można odetchnąć przez pół dnia lub kilka godzin.

    Suszysz lewandę do woreczków? czy wkładasz świeżą?

    Łykend był bardzo miły i szkoda, że już minął.

    Wybraliśmy sie na drugą stronę naszego pogórza do doliny. Było ciepło, sucho ale ładnie. Rozrosło się. Przybyło gospodarstw z krowami dojnymi. Krasule leżały najedzone w trawie. Piękny widok, dużo młodych cielaków.
    Odwiedziliśmy figowce.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/fsFTPQ0FRtHeTk4YhB.jpg

    Zjechaliśmy w dół do bardzo wiejskiej serowni na posiłek. Wszystko domowej roboty.
    Moje selfie włożyłam bo Xurek pytał mnie o pogodę czy porę roku. Zima, byłam ugotowana.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/b2xARCtMsjbwPpOkWB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/xi0S7l9gA3eLGTEWcB.jpg

    W drodze powrotnej wstąpiliśmy do galerii drewna. Ludzie mają fantazję.

    Garaż i pracownia.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/rCzzxNsdBhUSuFFH2B.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/Fb8CjsUY8in2mCf1hB.jpg

    Po drodze zobaczyliśmy gospodarstwo na sprzedaż. 40HA, dwa domy w bardzo dobrym stanie na wzgóżu, w tym ten główny podzielony na dwa samodzielne i samowystarczające mieszkania z nieograniczonymi widokami na doline oraz pogórze. Tylko 10 km asfaltową drogą do cywilizacji. Prąd podłączony ale jest też 5,5kW uzupełnienie. Jest jezioro oraz licencja na czerpanie wody z rzeki. 40% bez lasu. W bardzo przystępnej cenia.

    Wymagane będa urządzenia, samochody z napędem czterokołowym ale proszę bardzo gdyby ktoś byl zaintersowany? bo to nie jest dla dwójki.







    --
    Kan_z_oz
  • xurek 02.09.19, 13:04
    Widze, ze wlosy Ci urosly. Nie myslalas nigy, by zapuscic na dlugie? Co to jest to w kolorze miesnym obok chleba? Wyglada jak ozorki, cala plyta wyglada apetycznie.

    Przystepna cena to ile? Moze sie zrzucimy forumowo i zakupimy wspolnie na przyjemna starosc bez PISu i innych Upierdliwosci :)?



    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • stokrotna 02.09.19, 14:33
    Dokładnie wygląda jak ozorek... znam się, bo afrykańską tradi z ... ozorek na mój przyjazd, to ze sto razy opisywałam. A ten serek z tyłu po lewej, taki miękki - to co jest? Apetycznie wygląda. Bardzo sympatyczny down-town bez zadęcia (czy w OZ - up-utown?).

    Dziureksy super, mnie się podoba na niżej, jeśli chodzi o budowlę, ale otoczenie preferuję szerszy widok. A forum razem w takiej dziurze, no to chyba za karę :) To by dopiero koszmar był....

    Odnośnie klimy to osobiście nie lubię, ale czasem jest niezbędnym aby przetrwać. A Afryce jest łagdny klimat, klima zbędna, ale w Nowym Jorku to inna historia. Mieliśmy klimę, ale tylko na noc i tylko w sypialni włączaliśmy.

    Tutaj natomiast, naprawdę czuję różnicę, jak się tymi pnączami opętałam. Mam w miarę do wytrzymania chłód, a inni sądziedzi z parteru się gotują żywcem. Mimo, że to ja jestem od południa, a oni od zachodu. Tak, że kto może, ile da radę, to chociaż balkon i okna sobie zachodować.

    Miałam coś pisać o wczoraj, ale na razie jeszcze mi się nie chce, bo było tak niedorzecznie i sprzecznie i absurdalnie - że trudno coś sensownego napisać. Może na razie tyle, że poszliśmy na znakomity koncert finałowy Festiwalu Warszawa Singera - był występ Nigela Kennedy'ego. Wspaniale przygotowany, z pokazem świateł, świetną akustyką, etc.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka