Dodaj do ulubionych

Folwark Xurka Odslona Druga

10.09.19, 14:32
Tutaj bede spisywac historie 3-go etapu remontu domu, poczynajac od «przygody targowej» odbytej poprzedniego weekendu.

--
czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
Edytor zaawansowany
  • xurek 10.09.19, 14:42
    Afrykanski Artysta (AA) kontra Europejska Ekonomistka (EE) czyli 40-ty Dorfmäret In L…., Schweiz.

    Plan:

    Poczatkiem lata EE, siedzac nad planami rozbudowy folwarku, popuscila wodze fantazji i ujrzala oczami wyobrazni chmurne wasate twarze czlonkow Kernzonen – Kommision (KK) grozacych palcem i potrzasajacych z dezaprobata siwymi czuprynami nad swietokradczymi planami przebudowy drewnianych wrot stodoly na przeszkone wejscie, zamiany drewnianych drzwi do chlewa na okno balkonowe tudziez przefunkcjonowanie koryta z piaskowca na donice z roslinnoscia sroddziemnomorksa. Wasaczom wtorowal chor sasiadow dalszych i blizszych skandujacych «un-mö-glich un-mö-glich nicht-ge-setz-kon-form nicht-ge-setz-kon-form».

    EE machnela reka odganiajac natretna muche i wizje, ale gdzies w zakamarku zwojow mozgowych mucha zdazyla zrobic wizjonerska kupe i owa zaczela smierdziec odrzuceniem projektu, rekursem, sadem kantonalnym, nocnymi studiami przepisow budowlanych, palcami skostnialymi od pisania wyjasnien i odwolan oraz eksplozja kosztow i czasu budowy.

    Smrod zapowiadajacy zblizajace sie problemy obudzil co prawda bojowego ducha EE, ale tak zmeczonego stoczonymi ostatnimi czasy bojami i wojnami, ze ledwo zwlokl sie z lozka i nie mial sily podniesc ani miecza ani tarczy. EE stwierdzila, ze trzeba zmienic modus operandi i dac czas bojowej marze na zasluzony wypoczynek tudziez znajezc sojusznikow, ktorzy stocza za nia pierwsze boje i przetrzebia szeregi wroga.

    EE przelaczyla bieg z «wolny przeplyw mysli» na «docelowa analiza» zaczynajac od dziesieciu koncentracyjnych oddechow dajacych czas opatrznosci na wziecie czynnego udzialu w planowaniu akcji. I opatrznosc jak zwykle nie zawiodla, meldujac sie w postaci dzwonka do drzwi uskutecznionego przez niejaka Vreni, ktora przyszla zapytac, czy rowniez w tym roku moze uzyc stodoly na zainstalowanie w niej Kafi Stübli na corocznym Dorfmäret.

    EE przytaknela informujac rownoczesnie, ze byc moze bedzie to ostania Karfejka w stodole, bo owa zamierza przebudowac. Vreni wyrazila ubolewanie ze szkoda, ciekawosc co i jak zostanie przebudowane i obawe, czy to aby w KK przejdzie oraz rade, by w przedtakcie przekonac jak najwiecej sasiadow, iz owo przedsiewziecie wszystkim wyjdzie na dobre.

    Blyskawica olsnienia przeciela umysl EE ukladajac sie w znak rownosci miedzy Dorfmäret i kampania propagujaca budowlane przedsiewziecie. Maszyna, raz puszczona w ruch, zaczela tworzyc jeden targowy scenariusz po drugim rozwazajac koszty vs. zyski, naklad pracy vs. potenjcalne korzysci, prawdopodobienstwo i rodzaj dodatkowego ryzyka badz korzysci oraz feasibility check najsensowniejszych opcji. Po przezuciu wszstkich dostepnych i domniemanych informacji maszyna wyplula plan optymanly:

    - Nalezy koniecznie wziac udzial w Dormäret i zaistniec na nim jako jednostka wzbudzajaca zainteresowanie i sympatie i nie bedaca konkurencja dla zadnego istotnego targowego uczestnika

    - Nalezy zminimalizowac naklad wszelki zwiazany z aktywnoscia targowa, zarowno finansowy jak i czasowy i skoncentrowac sily na strategii propagujacej projekt przebudowy.

    - Nalezy uzyc targu jako instrumentu generujacego zrodla darmowego pozbycia sie ogromnych pokladow zbednych przedmiotow zgromadzonych przez AA i zajmujacych miejsce przyszlej przebudowy.

    - Na przedpolu dzialan wszelkich nalezy odpowiednia propaganda przekonac AA do absolutneje racji stworzonego planu jako jedynego slusznego i sensownego.

    Tlumaczac z teoretycznego na praktyczne, EE postanowila, co nastepuje:

    Stodola oddana zostanie do dyspozycji Vreni i Kafi Stübli, stanowisko targowe AA-EE zas postawione zostanie przed drzwiami hoteliku znajdujacego sie na polnocnym krancu Dormäret. Vreni zostanie poinformowana o poswieceniu i wyrzeczeniu na korzysc jej przedsiewziecia, AA zostanie poinformowany o dodatkowych korzysciach plynacych z mozliwosci dodatkowej reklamy dla hoteliku oraz wykorzystania zadaszenia nad wejsciem w razie niepogody. Stanowisko bedzie male i skromne, ale stylowe i oryginalne, z mozliwoscia wygodnego zasiadu dla max. 3 osob na raz.

    Przedmiotem handlu bedzie bizuteria wytworzona w przeszlosci przez EE i sprzedawana na wernisazach AA: nie wymagajaca zadnego nakladu pracy oprocz odkurzenia, zupelnie nie pasujaca do profilu rynku i nie konkurujaca z zadnym ze sprzedawanych na nim wyrobow, ale dodajaca stanowisku AA-EE estetyki i artystycznego blichtru oraz ksiazka ze zdjeciami i dzielami AA odpowiadajaca dokladnie tym samym kryteriom.

    Oprocz tego sprzedawane beda fried plantains po cenie zakupu w Afromarkiecie. Bananow ma byc na tyle malo, by sie sprzedaly (plus rozdaly w formie zachety do sprobowania nieznanego) w ciagu pierwszych 3 godzin targu, stawiajac AA-EE w swietle “odniesionego sukcesu, ktory nikomu nie zaszkodzil” i dajac mozliwosc wykorzystania nastepnych pieciu do prowadzenia intensywnej kampanii na rzecz przebudowy oraz rozreklamowania wyprzedazy w stodole, majacej sie odbyc tydzien pozniej. Plantains latwo ufrytowac, frytowanie jest efentkowne, mala ilosc kosztuje niewiele no i jest to zarcie neutralne, ktore prawie kazdy lubi i ktore wyglada apetycznie.

    Przed stoiskiem mial stanac duzy plakat reklamujacy majcy rozreklamowac wyprzedaz oraz male flyery z konkretnym adresem, data i godzinami otwarcia, ktore mozna bedzie rozdawac, made by EE & Photoshop i wydrukowane na drukarce w miejscu pracy.

    Projekt optymalny do bolu. Bolem w projekcie bylo rzecz jasna przekonanie AA do tej szczuplej i preznej struktury, bo AA ma wrodzony wstret do wszelkich prostych i wydajnych rozwiazan.






    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • xurek 10.09.19, 20:37
    czyli ozodba :). Zdjecia najpierwszych uczestnikow targu, czyli menazerii pod tytulem "terapia dla dzieci poprzez kontakt ze zwierzetami", dokladnie na przeciwko moich drzwi do domu. Sasiadka - Wariatka udostepnila im swoja lake, ale wykosic musieli sami, coby zwierzeta nie zniknely w sawannie.

    Nic nie sprzedawali, tylko reklamowali swoj osrodek i wpuszczali dzieci do zagrody z kozami, owcami i kurami. Poprosili o wode, to im dalam :). Jeden dobry uczynek wiecej na moim koncie :) :) :)

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/wA8rw2iBtMwlSMHSjX.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/bWHZEcq8vscIXtXFaX.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/o6p2ba51GYHBMbmZBX.jpg

    Ta owca przypomina mi troche psa Ertesa :)
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/QSHLhOEbPL40jkoN2X.jpg



    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • stokrotna 10.09.19, 22:17
    maxi-cock...

    Obejrzałam tylko foty, i rzuciłam okiem na smakowity tekst :)

    "i zaistniec na nim jako jednostka wzbudzajaca zainteresowanie i sympatie i nie bedaca konkurencja dla zadnego istotnego targowego uczestnika" - to mnie natychmiast wzięło, bo wydaje się - przynajmniej z kontekstu polskiego - kompletnie niemożliwe :D

    Czekam wraz z resztą... na resztę opowieści.
  • ania_2000 11.09.19, 00:28
    haha, pierwszy odcinek super, tekst tak soczysty, ze musialam dwa razy przeczytac, zeby ogarnac:))
    przebieglosc cudna, dobry trop przekupienia - jedzeniem! jeszcze ciasteczek napiec i rozdawac i wszyscy beda kochac:)

    petting zoo fajne, a ta owca sliczna!
  • kan_z_oz 11.09.19, 01:18
    Xurku, ludzie nie lubia zmian. Nie wszyscy oczywiście. Widzą zmiany jako zagrożenie ich terytorium.
    Tez prowadziłam rozmowy zsąsiadkom przed przebudowa zadaszenia na samochody. Były słoiki z miodem, kompoty i wyjasnianie. Był lament, gdy zaczelismy podcinać krzaki przy płocie. Jej dzieci przychodziły i pytały dlaczego niszczymy zieleń?

    Wymaga to sporo cierpliwości i opanowania ale w sumie warto trochę się przestawić i traktować jako rodzaj 'zabawy'.

    Można było oczywiście wylecieć dlaczego tak ceniąc sobie zielń do tej pory nie zostało wsadzone nic po ich stronie płotu? Nic w cały zreszta ogrodzie, gdzie cała reszta to tylko wielka kupa suchego drewna, która kazdego roku jest zagrożeniem pożarowym. Nwet proponowaliśmy pomoc w postaci użycia taczki i nas aby sie tego pozbyc...i zero odzewu.

    Po naszej stronie wszystko odrosło. Została tylko dziura w zieleni, gdzie kiedyś wszystko wchodziło na nasze zadaszenie. Płotu wspólnego nie dało rady zamontować a ja się zawziełam i odmówiłam stawiania wyłącznie z mojej kieszeni. K musiała założyć zasłony w oknach i była bardzo niezadowolona z tego faktu. Dwa lata minęło i woli mieć tą dziure niż wsadzić krzew.

    Czekam na ciąg dalszy.


    --
    Kan_z_oz
  • roseanne 11.09.19, 03:20
    Super opowiesc, super zwierzaki
    Choc kto to widzial, by " le coq" byl prawie wielkosci kozki?!

    Czekam na nastepne odcinki

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 11.09.19, 07:53
    Czytam z ogromną przyjemnością. I czekam na dalsze odcinki! :-)


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • maria421 11.09.19, 16:45
    Fajnie, Xurku, gratulacje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka