Dodaj do ulubionych

18 lat temu we wtorek po południu...

11.09.19, 15:38
... stałam w korku w Centrum Warszawy, blisko Mariottu.

Prowadził auto Prezes, starszawy Amerykanin. Ja obok. Z tyłu Pani Zofia. Wracaliśmy z rozmów z trudnym kontrahentem. Zniecierpliwiony Prezes wysiadł z auta w stanie wzburzonym i pomaszerował do Mariottu na kolejne spotkanie. Kluczyki w stacyjce. Silnik na chodzie. Zapomniana komórka się rozdzwoniła..

Przesiadłam się na miejsce kierowcy. Ruszyliśmy.



9/11/2001 nie jest to miła rocznica. Tym niemniej ważna jest pamięć.

Kto chce, może napisać jakieś swoje myśli. Albo pomilczeć.

Tak czy owak, należy nie NIE PAMIĘTAĆ wszystkiego.

Edytor zaawansowany
  • xurek 11.09.19, 15:47
    bylam w pracy. mialysmy wtedy jeszcze nasza agencje, byla w zenicie swojego rozwoju. Behemot zawsze sluchal radia, wiec i tym razem przylecial z informacja. Nikt z nas nie mogl uwierzyc, wlaczylismy telewizje, ogladalismy wciaz te same ujecia jak sparalizowani, wciaz nie mogac uwierzyc.

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 11.09.19, 16:31
    Dowiedzielismy sie z mezem od kogos przez telefon, wlaczalismy natychmiast telewizor, stalismy przed nim jak wryci nie do konca rozumiejac co sie wlaciwie stalo bo i swiat nie wiedzial, nie rozumial co sie stalo.

    Obawiam sie , ze wiele ludzi do tej pory nie chce przyjac do wiadomosci co sie wtedy stalo.
  • ania_2000 11.09.19, 17:50
    Jechalam do pracy, pracowalam na przedmisciach Chicago wtedy - i sluchalam jak zwykle radia. Pierwsze informacje byly takie, ze turystyczny samolot wlecial w wieze - jak dojechalam do biura, to juz pare osob mowilo i bylo niespokojne - informacje na biezaco nie byly jasne. Czesc osob z dzialu pobiegla do conference room i wlaczyli tv - na CNN byla relacja na zywo :(((( Pozniejszy czas jakby sie zatrzymal, ogladalismy w szoku, czesc ludzi pojechala do domu. Maz, ktory pracowal w downtown w wiezy searsa byl ewaukowany. To bylo wszystko tak wstrzasajace, ze mimo ze uplynelo 18 lat to pamietam niektore momenty z tego dnia jak zywo. A potem puste niebo - zadnego samolotu, pracowalam blisko lotniska Ohare, i tam zawsze pelno -i halas - a potem byla cisza.. Oby nigdy nigdy wiecej taka tragedia sie nie powtorzyla - a "mozgi" ktore te makabre wymyslily nigdy nie znalazly wiecznego spokoju..
  • ertes 11.09.19, 18:13
    To byly moje pierwsze miesiace w USa po wyprowadzce z Kanady w maju.
    Z regulu codziennie rano ogladalem TV przy sniadaniu ale tego dnia cos mi wypadlo i nie wlaczylem.
    Do pracy mialem niedaleko wiec jezdzilem rowerem. Pierwsze zaskoczenie to ze nie moglem sie podlaczyc do Internetu.
    Jakos w tym momencie zadxwonila do mnie zona z wiadomoscia bo wlasnie wlaczyla TV.
    Szok!
    Dzis zyjemy w Swiecie ktory jest konsekwencja tamtych wydarzen.
  • jutka1 11.09.19, 20:33
    Tak też pamiętam. W Paryżu też było popołudnie, spokojny dzień w pracy, i nagle ktoś wysłał maila - turn on your TVs!

    W głównym hallu głownego budynku był wielki telewizor. Stałam jak osłupiała, nie wierząc własnym oczom. Długo staliśmy tak, w ciszy.

    Potem któś mi powiedział, że jak wszedł do biura mojego ówczesnego szefa, zobaczył, że ten gorączkowo sprawdza stan swoich akcji na NYSE. Pomyślałam - co za "ch...". No i okazało sie potem, że nim był, w całej płaszczyźnie.

    Pamiętam i pamietać będę.


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 12.09.19, 01:48
    Byłam w domu bo walnęłam 'sicka'aby nie pójść do pracy (szkoła). Byłam wtedy pi razy drzwi w stanie jak Xurek po wczorajszej rozmowie w firmie. Zarejestrowałam tylko i było zupełnie wszystko jedno co się dzieje wokół.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 12.09.19, 08:50
    U mnie bylo rano. Byliśmy sami w domu, dziecko chyba zostalo w domu. Akurat schodzilam z gory, jeszcze bylam na schodach, i maz z dziwna mina mowi do mnie "popatrz w telewizor".
    Patrzylam i nie rozumialam co widze. no raz po raz jakis samolot wlatuje w wieżowiec. jeden z wiezowcow strasznie plonie. pod spodem napis ze cos terrorist, cos New York, cos Twin Towers, attacks - jakoś tak .
    ale nic nie pojmowalam. pytam wiec meza - "o co tu chodzi?" "no nie widzisz? ktos zaatakowal Ameryke. porwal samolot i walnął w wieżowce. Pentagon tez zaatakowali".
    "Ale co ty gadasz, ale jak to, no ale kto, ale po co?" "czy to jakas wojna sie zaczęła?"- zalałam go potokiem pytan, nagle przerażona, i dalej nic nie rozumiejac.
    Obrazy przesuwające sie na ekranie tv nie trafiały do mojego ośrodka rejestrowania, jak również znajdujace sie pod nimi napisy (CC).
    Teraz już razem oglądaliśmy wciąż nierealne wiadomości i nie chcielismy wierzyc ze cos takiego moglo sie stac.
    Ale bardzo powoli, nieublaganie zaczynało to docierac.
    Nagle rozdzwoniły sie telefony - dzwonili najblizsi znajomi z pytaniami czy juz wiemy. tak wiemy. straszne. potworne. samoloty. komórki. pożar. ludzie..
    Pamiętam płaczącego Lettermana. Pamietam wiszącą w powietrzu atmosfere przerazenia, przygnębienia, oszołomienia, glebokiego wspolczucia i solidarnosci z sasiadami "zza plota". Pamietam ludzi otwarcie placzacych na ulicy. rozmawiajacych ze soba i czasem obejmujących sie - mimo ze sie wczesniej nie znali.

    Pamiętam.

    Minnie


    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka