Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 426

13.09.19, 07:30
Otwarte :-)


--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe
*
Edytor zaawansowany
  • jutka1 13.09.19, 08:29
    Dziękiniebiosom (zam.). Piątek, tydzień się kończy, może mi się uda mieć wolny weekend? (odpukać i tfu przez lewe ramię...) Jeśli tak, to sobota - zakupy, niedziela - dolce far niente (czyli książka i muzyka).

    Może dziś pójdę do Gruzina na kolację? Zobaczę, jak się będzie dzień rozwijać. Najchętniej o 17:00 bym stąd zwiała. :-)

    Miłego dnia :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • xurek 13.09.19, 09:39
    wolny weekend w stolycy czy powrot do domu? Tak czy siak zycze milego dnia. Moja rozmowa z naczalstwem dzisiaj o 15:30 :)

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • kan_z_oz 13.09.19, 10:40
    Życzę zwartości w rozmowach oraz spójności moralnej do przekazania korporacyjnej zakale by 'korki' nie wystrzeliły.

    Bardzo długi i bardzo miły dzień.
    Zaczęłąm bardzo wcześnie i skończyłam tuż przed 17-tą. Nie często mam.

    Problemy wsi to inny wymiar; koń miał poważna operacje nogi. Operacja nogi u konia to prawie wymiar śmierci. Przeszedł i przeżył.

    Dom w poważnej renowacji gdzie połowa jest zburzona. Posprzątałam część nie zburzoną gdzie głównym problemem była re-lokacja trzech jamników.
    Czekam na łykend chociaż nie będzie wolnym od pracy.

    Lubię koncept.


    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 13.09.19, 21:09
    xurek napisała:

    > wolny weekend w stolycy czy powrot do domu? Tak czy siak zycze milego dnia. Moja
    > rozmowa z naczalstwem dzisiaj o 15:30 :)
    **********
    Jestem tu do przyszłego weekendu niestety. Wolny weekend będzie polegać na "dogorywaniu" z książką. Jutrzejsze zakupy skreśliłam z listy - nie chce mi się. :-) Książka od 100K - znakomita, i będę czytać.

    Uciekłam z roboty cichaczem przed 18:00, poszłam do Gruzina, pół zamówienia zjadłam a pół wzięłam na wynos, i będę sobie jutro podjadać w ramach posiłków.

    Zła wiadomość - chasowiec wraca o tydzień wcześniej. W innych projektach (u nas też) pozawalał przed wyjazdem, i musi odkręcać. Będę siedzieć za zamkniętymi drzwiami, bo sam jego widok mnie stresuje i irytuje. Odruch Pawłowa mam. :-(

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ania_2000 13.09.19, 21:45
    tko, milego weekendu z ksiazka! I smacznej gruzinskiej kolacji - a co tam takiego dobrego daja?

    U nas rowniez pracowity piatek - pogoda taka sobie, leb mnie troche nap...la.
    Weekend bedzie pod znakiem Marka Knopflera - jedziemy na jego koncert do Seatlle. Prosze trzymac kciuki za pogode, koncert jest na trawie, w winiarni - pod golym niebem, wiec lepiej, zeby z niego nie chlustalo.

  • jutka1 13.09.19, 22:00
    ania_2000 napisała:

    > tko, milego weekendu z ksiazka! I smacznej gruzinskiej kolacji - a co tam takiego
    > dobrego daja?
    ***********
    Kocham kuchnie gruzińską, więc dla mnie - wszystko dobre. :-)))
    Dzisiaj było prosto i nieskomplikowanie: chaczapuri (khachapuri) imeruli:
    www.georgianjournal.ge/georgian-cuisine/30463-imeruli-khachapuri-one-of-georgias-most-popular-type-of-cheese-bread.html
    plus "sałatka gruzińska" czyli pomidory, ogórki, cebula, zielona-czerwona-i-żółta papryka, z sosem z soku z cytryny, oleju, soli sulgumijskiej i rozmiażdżonych orzechów.

    Na mięso nie miałam jakoś ochoty.

    O kuchni gruzińskiej pogoogluj, tutaj też poczytaj:
    www.georgianjournal.ge/georgian-cuisine.html
    > Weekend bedzie pod znakiem Marka Knopflera - jedziemy na jego koncert do Seatlle.
    > Prosze trzymac kciuki za pogode, koncert jest na trawie, w winiarni - pod golym
    > niebem, wiec lepiej, zeby z niego nie chlustalo.
    **********
    Zazdrość mnie zżera taka, że nie wiem co! Kocham go i wielbię od wczesnych lat osiemdziesiątych.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ania_2000 13.09.19, 22:31
    Jutko, dzieki - mniam mniam ten "cheese bread" wyglada bardzo smakowicie.
    Nie znalam kuchni gruzinskiej wogole - a chaczapuri imeruli fajnie brzmi:)
  • jutka1 13.09.19, 22:36
    ania_2000 napisała:

    > Jutko, dzieki - mniam mniam ten "cheese bread" wyglada bardzo smakowicie.
    > Nie znalam kuchni gruzinskiej wogole - a chaczapuri imeruli fajnie brzmi:)
    ***********
    Nie zdziwiłoby mnie, gdybyś tam u Was nie miała gruzińskiej knajpy. Sprawdź. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ertes 13.09.19, 22:39
    Jak jest "gruzinska" po naszemu?

    Kilka lat temu po wakacjach w Kolumbii i zachwyceniu ichniejsza kuchnia postanowilismy znalezc jaks restauracje w okolicy. Jest a jakze. Zajelo nam chyba ze 3 lata zeby tam pojsc.
    Niestety okazalo sie totalna pomylka: droga i srednio smacznie :(
  • jutka1 13.09.19, 23:10
    ertes napisał:

    > Jak jest "gruzinska" po naszemu?
    *********

    Georgian. Country. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • roseanne 14.09.19, 00:25
    podumam, czy sie da zrobic w wersji racuchowej
    z zamiana sera na fete i maki pszennej na mmieszanine brazowego i bialego ryzu - powinno wyjsc cos jadalnego z takiego erzatza

    wlasnie, Malej nie ma, moge gotowac co chce i lubie i bez ogladania sie, ha! szkoda, ze juz koperku nie ma prawie sezonowego

    tylko musze objesc resztki, co mi zalegaja w lodowce "z kuchnii wspolnej"

    jutro ja na targ, to sie obkupie w baklazany i pablano i bede czarowac


    znalazlam rowniez klasy artystyczne, darmowe! raz w tygodniu, do grudnia, wiec sie czym predzej zapisalam
    nie wiem ile sie da, bo przed poczatkiem grudnia ma 2 wyceiszki wstepnie zaplanowane

    zaczelam sobie przestawiac Malej office na moj pokoj do szycia, jeszcze pare pudel do spakowania i bedzie miejsce na moje rzeczy, a potem obrazki i juz

    jej sypialnie zostawiam na sam koniec, Kota juz tam sie przeniosla i jej szuka i placze... - wiec ile sie da "przedluzyc jej obecnosc" znaczy zachowac kilka szmatek, koc, bez prania, dla komfortu zwierzaka, tyle bede trzymac

    Aniu, bardzo mila piosenka

    Ertes, zazdroszcze, uwielbiam zaglowki, bylam kilka razy, jako pasazer, z roznym nasileniem hustawki, najlepsze wspomnienia z San Diego

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ertes 13.09.19, 22:37
    Zarabiscie :)
    Nawet spory kawalek macie do Seattle.
    U nas wrocily upaly. W tej chwili 34C. Wrzesien niestety z reguly taki jest czego bardzo nie lubie.
    Weekend zapowiada sie spokojnie. Jutro pozeglujemy w rejonie Los Angeles na kolegi jachcie.
    Mam nadzieje ze nie bedzie wialo gdyz zbytnie przechylanie mnie nie bawi.
    W niedziele jedziemy ogladac domy na sprzedaz. Kto wie, moze cos sie nam rzuci na oczy ;)
  • ania_2000 13.09.19, 23:40
    Na jachcie kolegi to bedziesz jako zalogant, znaczy sie - bedziesz ciagnal za sznurki?;)
    czy raczej lezal i sie relaskowal na sloncu:)? tak czy siak fajnie!
    Z domami tez fajnie -" house hunters" to jeden z moich ulubionych programow. Have a great time!
  • ertes 14.09.19, 00:56
    Znajac zycie bede sternik bo reszta zalogi bedzie sie piwoszyla, szampanila i margaritowala.
  • ertes 14.09.19, 01:23
    Wlasnie sie dowiedzailem ze organizujemy Halloween u nas w domu :)
    Temat: Lata '70te.
    Zapraszam jak ktos w poblizu.
  • minniemouse 14.09.19, 05:40
    uwielbiam Halloween. kiedys tez robilam przebierane party. zycze udanej zabawy i pomyslowych strojow. masz juz jaki pomysl? moze przebierz sie za Maryle Rodowicz :D

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kan_z_oz 14.09.19, 11:23
    Bardzo piękny dzień pomimo, że pracujący.
    W chałupie pachnie kiszoną kapustą. Nie kiszę tadycyjnie, bo nie mam chrzanu, kopru itp. Kapusta to chińska odmiana 'womboka' oraz 'sugar loaf' z chilii, pierzem, dobrze natarta solą, imbirem, tumerykiem i czosnkiem. Zobaczy, bo experyment kim-czi.

    Wybrany został w końcu miód. Mało, tylko 12kg i tylko z jednego ula. Nie wiem co drugi robi? Sprawdzimy za dwa tygodnie.

    Niemniej coraz więcej udaje się nam produkować. Owocują lata zrzucania ton podściółki aby trzymać wilogoć.
    Wokół jest sucho, żółto i pożarowo nieprzyjemnie.
    Łykeknd znowu na max zagrożenie.

    Niemniej; u mnie pachnie jaśmin, kwitną orchidee, kapusta dochodzi oraz wschodzi nowa odmiana groszku. Wyszedł jeden krokus - biedny - haha.
    Lawenda ma mnóstwo kwiatów oraz mango.

    Na zewnątrz jest letnia pogoda i cykady szaleją.

    Jutro czyścimy dalszą część krzaków wokół domu, tnąc krótko, bo to nie przelewki.

    Udanego łykendu życzę.


    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 14.09.19, 15:06
    kan_z_oz napisała:

    > W chałupie pachnie kiszoną kapustą. Nie kiszę tadycyjnie, bo nie mam chrzanu, kopru itp.
    **************
    Chrzan i koper to do ogórków. :-)

    Kapustę "tradycyjnie" kisi się: kapusta + 2% wagi kapusty to sól. Po posztkowaniu się soli, ugniata bardzo mocno, żeby puściła sok, i tyle. :-) Ja dodaję kminek i trochę utartej marchewki.

    A na oko, kim-chi powinno się świetnie udać.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • roseanne 14.09.19, 12:38
    Juz sie pokuje! 😎

    A serio, fajny temat, bajeczne ciuchy i super muzyka, ale strasznie daleko

    Kota nie zna litosci. 6 !!! W sobote, deszczowa sobote.


    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jutka1 14.09.19, 10:59
    Miałam odespać, ale obudziłam się o szostej, i kicha. :-) Ale za to: jak w tytule. Wolne, nic nie muszę ani dzisiaj, ani jutro.

    Z tej wiekopomnej okazji, plany dziś takie. Na lunch spacerkiem do Hindusa, konsumpcja i czytanie książki od 100K. Potem spacer po parku. Potem czytanie. Potem kolacja z gruzińskim jadłem. Potem oglądanie. Potem lulu. :-) Dawno już mój plan dnia aż tak mi nie przypadł do gustu. :-)

    Miłej soboty :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • stokrotna 14.09.19, 22:16
    Mark Knopfler... no nieźle :) Trzymam kciuki za ekstra pogodę Ania.
    Proponuję aby Ertesa przemianować na Impreza... Jesusss, gościu, podziwiam i pomysłowości i umiejętności wyłuskania fajnego towarzystwa - całkiem serio piszę. Co do przebrania za Marylę Rodowicz na Halloween, co Ci proponuje Min - jestem za. Albo za Violettę Villas.

    Ja inaczej niż Pyton, miałam wielkie plany sprzątacze, pisać materiał do kolejnej rundy konkursu poetyckiego oraz szkolenia z campaiging dla mojej orgi ( nie mylić z orgą ). Obudziłam się o... 14.00. Poleżałam. Pacze - 15.00. No to wstałam. Stoje. No to siadłam.

    Wdrożyłam plan "zrzędzenia fejsbukiem" - z czego mi korepetycji udzielił Pyton. Dodatkowo! znalazłam przyczynę dla której zmulał mi fejs na kompie. Odkryłam, że moja lokalizacja logowania na fejsie się nie pokrywa z obecną. Zaraportowałam, zdebugowałam, przy okazji pogmeroliłam w ustawieniach bezpieczeństwa. Muszę powiedzieć, że Fejs błyskawicznie zaregował na zgłoszenie, wszystko oczyścili, ustawili miejsce logowania właściwie. A potem.... zablokowali konto, bo się rzekomo nagle zalogowałam z "nierozpoznanej lokalizacji". Przy okazji usiłowali wyłudzić (normalka) dodatkowe dane celem "poprawienia bezpieczeństwa" p.t. przyślij nam fotę swojej nagiej dupy, numer telefonu i rozmiar cyckonosza... - ale się nie dałam. Kazali więc rozpoznawać znajomych na fotach - zdałam. Takie tam, w sumie - idiotyczne.
  • kan_z_oz 15.09.19, 05:34
    Nad ranem spod karmnika Pan mąż usłyszał miauczenie kota. Miauczenie kota nie jest tutaj niczym nadzwyczajnym bo mam ptaki-koty, które też miau robią.

    Do pułapki złapał się kot. Po bliższej inspekcji okazało się, że kot jest nam nieznany. Po dalszej inspekcji już w domu okazało się, że wygląda jakby się szlajał przez kilka dni bez żarcia oraz wdał się w kilka bijatyk co widać było po podrapanym pysku.

    Zobaczylismy, że ma obrożę, imię oraz numer telefonu.
    Wysłałam sms-a pod numer. Wysłałam następnego sms-a po jakiejś godzinie.
    Zaczęłam szukać gdzie się znajduje najbliższe schronisko bo brak telefonu.

    Zaczeliśmy już się zbierać do wyjazdu, gdy telefon zadzwonił. Pan mąż odebrał i zmusił Pania po drugiej stronie aby przyjechała i sobie kota odebrała.

    Nie, nie zgarneliśmy go z ulicy w celu przetrzymywania go w domu. Prawem takim jest w naszym domu, że polował w nocy na naszej działce i złapał w pułapkę pod naszym karmnikiem.
    Tak, mamy pułapkę na polecenie urzędu bo giną nam ptaki.

    Po godzinie Pani przyjechała, gdzieś z głównej drogi. Kobiety nie znamy. Kota też nie.

    Zwykłe tłumaczenie, że kot jest tak spokojny, że go prawie nie widzą ale wczoraj wieczorem gdzieś się koło domu kręcił.

    Mamy nastepnego siersiucha polującego na wół zdziczałego. No trudno, nie będę zbyt popularna w okolicy ale wyłapie wszystkie wypuszczane na noc. Kot miał boki tak zapadnięte, że na serio się zastanawiałam czy wogóle kontaktować się z właścicielem.

    Makabra.


    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 15.09.19, 05:42
    świeża emigrantka?

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kan_z_oz 15.09.19, 07:12
    Minii, w mojej okolicy nie ma emigrantów, nie ma kolorowych, ani muzułmanów. Sami biali i z całą pewnościa była to australijka tutaj urodzona o ile nie z dziada pradziada.
    Była też bardzo niezadowolona ale nie pisnęła ani słowa. Mruczała tylko półsłówkami przez zaciśnięte zęby. Miała też ze sobą nastoletniego chłopczyka. A my byliśmy baaardzo uprzejmi i dopytywaliśmy się czy aby kotem jest w porządku bo bardzo źle wyglada.
    Normalnie zadzwoniłabym do urzędu ale niedziela i urząd nieczynny a kot miuczał sie w tej klatce ile wlezie.
    Jeśli jest normalna to nie będzie wypuszczać na noc, bo o to prosiliśmy.

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 15.09.19, 23:54
    cos podobnego. to chyba zna przepisy a wypuszcza. tsk tsk tsk.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • minniemouse 15.09.19, 23:58
    ps
    btw - hehehe wyobrażam sobie jak uprzejmie rozmawialiście 😂

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • jutka1 15.09.19, 10:32
    Robię postępy - obudziłam się o 6:30. :-) Może za kilka dni dojdę do zwyczajowej 7:00-7:30?

    Za oknem słońce, ma być 20-21 C. Pójdę więc na lunch do Włocha, spacer koło kilometra w każdą stronę dobrze mi zrobi. A i trasa dość przyjemna, bo koło parku.
    Zmuszam się trochę, żeby nie myśleć o pracy. Książka pomaga.

    Miłej niedzieli Wam życzę. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • stokrotna 15.09.19, 13:54
    Ciekawe perypetie Kanie :) Mam wrażenie, że tutaj problem raczej jest ze zdziczeniem opiekunów futrzaków - niż z samymi futrzakami.
    Jeśli chodzi o książkę, to dla porównania dam Ci potem "Śpiewaj ogrody" Huellego. Też zacne. I pisarze niby z innych półek i inne zawody.
    Mnie kusi zewnętrzność, bo jest ładnie, może to już ostatnie takie dni w tym roku. Z drugiej zaś strony, mam dwa fajne pomysły na następne rozdziały mojej epopei Srulnej/Srulowej. Z praktyki wiem, że albo je napiszę teraz, albo się rozmyją w następnych zdarzeniach. A z trzeciej - do chaty się wdarł niezły syf już. Może to jest ten straszny "obcy" co mi się śnił. Mam po prostu brudno w chacie :(
  • kan_z_oz 16.09.19, 03:06
    Stokrotko, wszystkie zdziczałe koty tutaj przecież się magicznie nie pojawiły. Trzymanie takiego niby domego kota, którego można żywić raz na tydzień lub wcale. Od czasu do czasu pogłaskać, nie czyścić kuwety, nie ogranizować opieki gdy się wyjeżdża na tydzień - bardzo wygodne.

    Tylko nikt takiego kotaka, który pochodzi od innego właściciela nie chce i bardzo głośno krzyczy jacy ludzie są nieodpowiedzialni.

    Ludzie karmią tej Pani kota i dlatego się kręci ludziom po ogrodzie. Nie chciała na początku przyjechać, tylko należy kota wypuścić bo sam sobie znajdzie drogę do domu. Zawsze tak robi.

    7 lat wyrywania chwastów. Usuwania śmietniska, sadzenie krzeków i roślinności przyciągającej ptaki, dającej ochronę np; echidnie, posumom, monitorom aby wszystkie sierściuchy na wpół zdziczałe mogły się bawić polowaniem.

    Żadne przepraszam, ani takie tam - qva czepiam się kotka.

    Nie dziwię jak mi na początku ktoś mający działkę hektarową powiedział, że ma spluwę i strzela do wszystkich 'zabłąkanych' psów i kotów, bo jest plaga, i nie ma czasu na szukanie właścicieli.

    W przeciwnym wypadku wyduszono by mu wszystkie kury, kaczki wraz z młodymi.

    Obecnie jest susza wszystko co żyje się przemieszcza gdzie jest jeszcze trochę żarcia włączając dzikie koty. Te ostatnie sa tak wielkie, że potrafią upolować do 25 myszy jednej nocy i wszystkie zjeść. Wyobrażasz sobie??


    --
    Kan_z_oz
  • stokrotna 16.09.19, 04:29
    Ech, nie mam słów.
    Dlatego z przekąsem podchodzę to panującej na fejsie "kotomanii". Wszyscy kochają kotki. Na słitfociach. Realia natomiast wyglądają nieco inaczej. Opowiadał mi raz facet, że znajomi zostawili mu do mieszkania klucze, aby raz w tygodniu wpadł do ich mieszkania i "rzucił okiem". W mieszkaniu pozostał pies wilczur oraz trójka kotów oraz syn 19 czy nawet 20-letni. Wchodzi tedy typ, paczy, a tu na belce podsufitnej siedzą łypiąc na siebie nienawistnie, a w dół bojaźliwie - trzy koty. Spod kanapy łypie i kły szczerzy dziko wyglądający pies. Wszędzie nas.. i nasz.. "Dziecka" - ni mo. Zadzwonił do wyjechanych właścicieli. Nie odebrali telefonu. Zostawił wiadomość, wysłał sms, poszedł do sklepu, kupił żarcie psie i kocie. Gdy je wykładał to koty skoczyły mu na łeb pazurami, to czym rzuciły nawzajem na siebie, zaś pies wyczołgał się spod kanapy, dziabnął chłopa w łydę, chłop zwiał, za plecami mając jakieś odgłosy straszliwe mordujących się zwierząt. Właściciele zadzwonili następnego dnia, bo się okazało iż "synek" pojechał sobie na tydzień do Pragi i w związku z tym chłop aby przychodził codziennie i karmił zwierzęta oraz wyprowadzał psa. Gdy odmówił grzecznie z obrazą się spotkał ciężką, no bo jakto i jak śmie. Aha, jeszcze potem były kwasy, że ta karma zła, bo zaszkodziła zwierzętom. No i tak to.

    Jaki z tego morał - bo ja wiem? Chyba nie ma. Znajomi do wtedy - jakoś stwarzali pozory normalnych.
  • kan_z_oz 16.09.19, 09:30
    Co ludzie sobie robią w domu to niech sobie robią co chcą włączając karmienie swoich pupilii innymi zwierzetami.
    Oczywiśćie gdybym ja miała kota na wpół zdziczałego a skrzynkowiec z tą Pania ptaki w klatce na werandzie domu, starszone przez kota, to już byłaby policja, sądy, urzędy, odszkodowania.

    Jestem wkurzona sama na siebie, że tyle miesięcy czekałam i prosiłam, włączając próbę normalnej rozmowy z tą fizdą. Trzeba było kota zatrzymać w klatce i następnego dnia zawiadomić urząd aby go zabrali.

    Może jednak szlag trafi bo wszędzie oprócz pułapek na dzikie koty jest rozłożona truzina na dzikie psy. Krowiarze stracili swojego na wpół dzikiego kota już ponad miesiąc temu. Dowlókł się tylko i zdechł na dywanie pokoju.
    Całe szczęście, że nie przy mnie.


    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 17.09.19, 00:20
    kan_z_oz napisała:
    > Jestem wkurzona sama na siebie, że tyle miesięcy czekałam i prosiłam, włączając próbę normalnej rozmowy z tą fizdą. Trzeba było kota zatrzymać w klatce i następnego dnia zawiadomić urząd aby go zabrali.

    Jest spora szansa ze to nie jest ostatni raz kiedy pani wypuszcza kota i kiedy ty go złapiesz. wtedy zawiadomisz odpowiednie władze.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • minniemouse 17.09.19, 00:23
    kan_z_oz napisała:
    > Obecnie jest susza wszystko co żyje się przemieszcza gdzie jest jeszcze trochę żarcia włączając dzikie koty. Te ostatnie sa tak wielkie, że potrafią upolować do 25 myszy jednej nocy i wszystkie zjeść. Wyobrażasz sobie??

    no ja nie bardzo - skąd wiadomo ze kot upolował akurat 25 myszy? ktoś to liczy? w jakiś sposób?
    a drugie, jeśli jeden kot faktycznie jest w stanie upolować az 25 myszy jednej tylko nocy to ja bym się trochę obawiala plagi myszy w okolicy. moze jednak te koty nie sa takie złe?

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kan_z_oz 17.09.19, 09:54
    Mini, jest obecnie 124 gatunków różnych rdzennych 'myszowatych', które nie mają z myszą polną nic wspólnego zagrożonych dzikim kotem oraz 6 na zupełnym wymarciu, jako działalność kota. Są liczone i zajmują sie tym naukowcy od lat bo to jedna z wielu plag. Australia ma jedną z najszybciej znikających populacji zwierząt na świecie.

    Czego nie możesz sobie wyobrazić? że Australia nie ma łosi, niedźwiedzi, kojotów tylko drobne gryzonie???

    --
    Kan_z_oz
  • maria421 17.09.19, 19:25
    minniemouse napisała:

    > no ja nie bardzo - skąd wiadomo ze kot upolował akurat 25 myszy? ktoś to liczy?
    > w jakiś sposób?

    Dalaczam sie do tego pytania, tez mnie ciekawi skad wiadomo ile myszy kot upolowal?

    > a drugie, jeśli jeden kot faktycznie jest w stanie upolować az 25 myszy jednej
    > tylko nocy to ja bym się trochę obawiala plagi myszy w okolicy. moze jednak te
    > koty nie sa takie złe?

    No wlasnie.

    >
  • maria421 17.09.19, 19:29
    Piekna, sloneczna pogoda, bylam we Frankfurcie u mojej corki, spedzilysmy razem fantastyczny dzien.
    Zostalo jeszcze okolo miesiaca ;-)
  • jutka1 17.09.19, 20:28
    Donoszę. Uspokoiło się. Chaosowiec po przyjeździe zjawił się, zaczął naprawiać chaosy, jakie nam przed zniknięciem zostawił (my zgodnie odmówiliśmy tykania palcem), i jutro powinny być na prostej. Odpukać, oczywiście.

    Zwołałam zebranie kolektywu - analiza miesięcy przed nami, rozdzielenie ról i zdefiniowanie terminów wykonania. Krok po, kurdę, kroku. :-) Nie ma to tamto.

    Poza tym pogoda dziś do bani, przeszły trzy ulewy i dwie burze, ochłodziło się - w nocy było 6 stopni. No i wichury okropne. Brrr. Nota bene, właśnie znowu się zaczęła nastepna ulewa.

    W Dolnej Silezji (zam.) podobnie. Wichury, deszcze. Oh well, rośliny się pewnie cieszą.

    Zdałam sobie dziś sprawę, że nagle vortex mnie przeniósł z czerwca do prawie października, a zajęło to, na mojego czuja, tydzień. :-/ Nie miałam lata, ukradło mi.

    No nic. Byle do wiosny. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • jutka1 17.09.19, 19:58
    maria421 napisała:

    > No wlasnie.
    **********
    Przeczytaj Mario odpowiedź Kana.


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • xurek 16.09.19, 11:31
    dalsza czesc lata, w weekend bylo 30 stopni, dzisiaj ma byc 28.

    Wszystkie weekendowe posilki byly na balkonie, garage sales w przeciwienistwie do lokalnego targu okazala sie duzym sukcesem (dzieki afrykanskim kumplom S.), pozbylismy sie prawie wszystkiego.

    Odwiedziny mamy z jej kolezanka przebiegaja harmonijnie, bylo kilka wycieczek, nieco obzarstwa i nadzuycia napojow wyskokowych, jutro ostatni dzien, jako ze pracuje z domu, to wykonam salatke ryzowa wg. przepisu Ani i poke z tunczyka, ciekawe jak im zasmakuje (jezeli nie, to nie ma problemu, ja wciagne poke a S. ten ryz :)).



    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ania_2000 16.09.19, 17:19
    wrocilismy z concertu w Seatlle w strugach deszczu wczoraj - ale sam wystep pod golym niebem udal sie wysmienicie.
    Super venue - winiarnia St Michelle https://www.ste-michelle.com - wiec zaopatrzenie w flaszki pod bokiem, cena troche wygorowana, 45$ za buteleke Merlota, no ale byl pyszny. Troche tez sie milo zdziwilam co do publicznosci - duzo bardzo dojrzalych osob, ale bardzo wesolych, z tak obfitym zaopatrzeniem, ze bylam w lekkim szoku, jacy to imprezowicze. Obok nas siedziala duza grupa retired nauczycieli, a polewali ze hohoho, wino sie lalo strumieniami tacy smakosze:))) aha i nie mozna bylo pilic marihuany - i dobrze, bo ten skunkowy smrod mi dosyc przeszkadza.

    Natomiast sam artysta - chyba najlepszy (jak dla mnie ofkorz) koncert dal. Jego obecna trasa to pozegnanie - w sumie sie nie dziwie, Knoplfer ma 70 lat, i moze spokojnie siedziec wdomu na tylkku i spijac smietanke. Band byl 12 osobowy - wszyskie mozliwe instrumenty, duzo elementow szkockiej muzyki, skrypce, flet - nawet kobza byla:) No i Mark na gitarze solowki:) Baaardzo udany wieczor. Bawilismy sie cudownie, a ostatnie bisowanie to juz bylo w deszczu, akurat zaczelo padac na ostatnia minute - mial odpowiednie pozegananie z Nortwest:)

    ponizej fragment z tej samej trasy - z koncertu w Paryzu. oczywiscie dzwiek z youtube nie jest to samo, ale na koncercie skora sie marszczy:)))

  • kan_z_oz 17.09.19, 10:07
    www.google.com/search?rlz=1C1GGRV_enAU751AU751&sxsrf=ACYBGNRG3MbcuDhj8vef5tE6V-sKZHYyZA:1568707512204&q=very+small+australian+mammals&tbm=isch&source=univ&sa=X&ved=2ahUKEwjoyJXwstfkAhVMAHIKHddzCr8QsAR6BAgFEAE&biw=1920&bih=979

    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 17.09.19, 23:53
    aaaaa, no to proszę pisz Kanie dokładnie <drobne gryzonie,>
    bo tak to ja sobie wyobrażam ze jeden koteczek zjada na raz 26 takich myszek
    https://i.imgur.com/u92nAkg.jpg?1
    czyli po prostu Mus Musculus
    i zaczęłam sobie wyobrażać taka infestacje - wrażliwych proszę o nieoglądanie -
    plaga myszek

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • minniemouse 17.09.19, 23:54
    ps
    ale dalej nie wiem jak policzono te 26 myszy u jednego kota? wyjaśnisz?

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kan_z_oz 18.09.19, 01:45
    Rozpruto mi żołądek i obejrzano zawartość. Policzono ilość szkieletów i przemnożone przez wagę średniej myszy polnej. Kot ważył 7 kg i chyba nie przeprowadzano dokładnej sekcji zwłok każdej ofiary.

    --
    Kan_z_oz
  • stokrotna 18.09.19, 03:50
    ... zaczęła się źle. Bezsenność.
    Wchodze na forum. Pacze.
    Kan z Mini robią sekcję zwłok oraz badają treść żołądka kota.
    Zrobiło mi się ... gorzej.

    Na dobitkę skończyła mi się melisa. I waleriana. Tabletki chmielowe....
    RUMIANEK! Mam jeszcze rumianek.

  • minniemouse 18.09.19, 05:11
    ehhhhhh, walnij se skocza. od razu ci sie poprawi :)

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kan_z_oz 18.09.19, 09:14
    Kot siedzi na piecu, pije mleko oraz łapie myszy.
    Bajki PRL-u.

    U mnie wiosennie i pomimo suszy wciąż kwitnie.

    Orchidee jak nigdy na drzewach. Produkują więcej kwiatów gdy myślą, że zginą.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/RfMKdaSkVTrp2b4ofB.jpg

    Lewanda, nigdy nie miałam tak pięknej.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/wBqz6tlWZndaDCpP9B.jpg

    Mandarynka znowu z kwiatami, ta sama z której zebrałam 60 kg owoców na jesieni.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/uIgjmifal6wA5aW1PB.jpg

    Kapusta, kale, sałata oraz obok seler. Niesamowity urodzaj.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/EB86uuasRatutQ7lRB.jpg

    Widok ogólny na dym w dole.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/ChpeG0B7BzukqUZCSB.jpg




    --
    Kan_z_oz
  • stokrotna 18.09.19, 14:36
    Wow, Kanie.
    Hej, która to kapucha, a która sałata? Kale, czyli jarmuż, dobre. Różnistości można z tego. Reszta też niczego, kocham paproty.

    No pewnie, że walnąć skocza - najlepiej. Ale na sen nie pomaga, wręcz przeciwnie. Ostatnio nawet do wina poczułam desgust. Psychiczny. Normalnie mam w domu i schodzi w tempie różnym, czerwone średnio w 3 do 4 dni butelka, a białe nieco szybciej. Żarcie się lepiej procesuje. Tyle, że ostatnio, jakoś tak ani mi to żarcie, ani wino nie smakuje, a jak ostatnio zaniedbałam "wynos" butelek i zobaczyłam te opróżnione butelki, to się poczułam wrednie.
    Jak jakiś alko desperat. Rozsierdziłam się, bo to jakoś wyglądało płaczliwo rozpaczliwie. Nie cierpię w sumie pić sama w chacie. Lubię w towarzystwie. Wolę lampkę lub dwie w kafei, niż tak sama ze sobą.

    Więc zrobiłam regułę, że zero chlania do lustra. Za to uwielbiam różne napary, ziela, mikstury i takie tam. Siemienia lniane, ostropesty, wcierki pokrzywowe i inne duperele. Luiza w zimie podrzuciła mi jakąś maść, oraz ocet różano miodny - do tej pory jeszcze odrobinę mam - i to jest co mi pozwoliło przywrócić do życia po zimowym upadku moją biedną gębulę.

    Poza tym ochłodziło się, i po dość kijowym lecie, idzie jesień. Skoro lato było kijowe, to może jesień będzie fajna. Czasem to się zdarza. Pamiętam pewnego roku listopad tak wspaniały, że aż strach.

    Nie wiem, czy kto zauważył, ale Kan napisałaś "rozpruli mi żołądek" dopiero teraz doczytałam. Coś się jednak z tym "pruciem" przekotłowywuje tutaj, no nie?
  • roseanne 18.09.19, 15:26

    melisa, chmiell, waleriana , rumianek - owszem, przyjemne ziolka

    winko, szklaneczka do kolacji, albo na balkonie przy sloneczku calkiem w porzadku
    zakupilam sobie wczoraj nowa serie sycylijczykow i hiszpanow, moich ulubionych portugalczykow nie bylo
    ja sama po lokalach chodzic nie cierpie, a nie mam z kim


    poranki zimnawe, zaparowane szyby na samchodach, a w srodku dnia lato, w tym tygodniu pod 30

    podobno w zwiazku z tym zima ma byc opozniona - co to oznacza ale moich oolic nie mam pojecia, bo przezylam juz to sniegi w pazdzierniku, jak i pierwsze opady bialego kolo 20 grudnia

    ogrodek z Antypodow , jak zwykle bujie zielony i piekne storczyki
    donosze, e otrzymane storczyki w bodajze kwietniu, jeszcze zupelnei nie padly, ba, jeden nawet wypuscul kepke lisci na "biczu kwiatowym", z 15 cm nad gruntem
    co z tym zrobic? zostawic, uciac, posadzic?
    drugi zasuszyl owe patyki, ale liscie ma wielce sprezyste, wiec chyba tez zyje

    jutro w ramach rozrywki ludycznej jade sobie z moja grupa z Women centre (Liga rzadzi, iga radzi, liga nigdy Cie nie zdradzi") na zrywanie jablek. NIe ma to jak takie prosto z drzewa!

    w piatek Native studenci organizuja Powwow, na McGill, sie wybieram

    a teraz butki na nogi i tup tup na klasy artystyczne

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • maria421 18.09.19, 16:15
    Nie potrafie, nigdy nie potrafilam pic alkoholu sama. Nie potrafie, nigdy nie potrafilam pic wina poza posilkiem. Mocne alkohole, czyli wodka, koniak, whisky itp. zupelnie mi nie wchodza.

    Lubie dobre wino do dobrego posilku w dobrym towarzystwie.

    Ziolek nie lubie, jedyne ziola jakie czasem pije to rumianek albo napar z kwiatu lipy.





  • ania_2000 18.09.19, 17:14
    Nigdy mi sie nie udalo wychodowac kwiata na orchdei - wszystki ktore mialam po przekwitnieciu NIGDY nic nie wypuscily - a pryskalam/lub nie, kupilam specjalne nawozy na orchidee - nic. Za kazdym razem idzie do kosza. Nie wiem gdzie jest ten magic moment.
    Wino lubie, czerwone merloty, shirazy, i pinot noir - chec mam zawsze, tylko w praktyce nie bardzo. Boli glowa. Wiec musze bardzo ograniczac. Lubie tez whisky - ale nie jakies wykwintne, kanadyjski Crown Royal z seven up - polecam jako przyjemny zimowy drink - a latem gin z tonikiem. I piwo hefe - no i to wszystko co lubie (pije) z alkoholi. Nie lubie wodki, i slodkich likierow. No chyba ze pomoczyc jezyk w jakiejs babcinej nalewce.
    A ziolka to ewentualnie mieta - czasem - ale bardzo polubilam malinowe herbatki, moge je ciagle i duszkiem)

    Ostatnio sie zastanawiam nad jakimis cannabis - na bol glowy - olejki, czy jakies galaretki do jedzenia. Nie robie vaping oraz nie pale, wiec raczej ten rodzaj przyjmowania odpada. Zobacze. Wszystkie uwagi i doswiadczenia przyjme. A jak sie zdecyduje to podziele sie wrazeniami:)))

    Milej srodki wszystkim - od jutra pogoda ma sie w koncu poprawic, jest ciagle deszczowo! Troche slonca na weekend zamawiam!
  • maria421 18.09.19, 18:10
    Aniu, po przekwitnieciu orchidei obetnij jej stare pedy i zostaw rosline w spokoju, lekko podlewajac raz na tydzien, po jakims (dosyc dlugim) czasie zakwitnie, choc nie tak obficie jak dawniej.
  • roseanne 18.09.19, 19:22
    cannabis probowalam, na nerwobole glownie - w wersji lizakow w Oregoni, ulatwiely zasypianie
    wtedy byla mieszanka obu substancji czynnych, ale glownie cbd

    we Francji zakupilam 5% olejek z tylko cbd, kropelki od jezyk
    nie usypial, ale przyspieszal i wydluzal dzialanie lekow p.bolowych. Jako efekt uboczny troche wiecej gadatliwa podobno bywalam :)

    nie pale, nie vapuje, czasami sie tylko nawdycham idac przez konkretne uliczki, lub parki

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • minniemouse 18.09.19, 23:01
    od jakis 30tu lat nie pije alkoholi bo zaraz dostaje migreny. rzadko bardzo rzadko napije sie szampana - lubie wytrawne, lubie wino babelkowe typu Proseco (wytrawne, gora lekko slodkie) lubie czerwone wina 01 gora 02, lubie drinki typu rum z cola i cytryna, z ciezkich alkoholi lubie a wlasciwie lubialam (wymowa regionalna!) - whisky typu Glenfiddich, lubie piwa ale lekkie jak np lekkie Amstel beer (ktorego tu nie ma) lubie jeden likier - Amaretto ale nie w nadmiarze. ginu nie lubie. tak czy siak bardzo bardzo, bardzo, bardzo rzadko to pijam.
    maryski nie pale bo niespecjalnie mi pomaga.
    Orchidee - oprocz tego co pisala Maria dodam - one potrzebuja mocno nie tyle naslonecznione co naswietlone okno -
    kiedys postawilam na takim oknie doniczke z przekwitla orchidea i jak pamietalam to podlalam. pewnego razu przchodze pacze a ta wypuszcza paki. nawet sporo tych pakow miala. okno mialo mocne swiatlo od rana do poludnia, w poludnie do wieczora slonce. swiatlo, swiatlo, swiatlo. i zakiwtnie.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kan_z_oz 19.09.19, 00:10
    A ja mogę i lubię. W szczegolności single malt, prosty bez zawiłych zapachów lub smaków. Wino, okazjonalnie. Znalazłam gatunek bez dodatków.
    Moge z kimś, mogę sama i nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Ból głowy tylko po przedawkowaniu. Nie wiem? powietrze inne? W mieście zdychałam i nie trawiłam żadnego alkoholu. Jedyny 'niezdrowy' nawyk i mam nadzieję, że będę mogła kontynuuować na zawsze.

    Na zdjęciu są na początku sałaty, później jarmuże i 'bok-choi'. Technicznie nie kapusta ale też nie sałata. Kapusty chińskiej i słodkiej mam tylko tesztke w inspekcie.

    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 19.09.19, 00:53
    No to tak. Pobudka - organismus, nie budzik - szósta z groszami.
    Ósma - w biurze.
    Skończyłam - 23:00.

    Pozytywy. Odparłam napory chaosowca, żeby kolejny chaos stworzyć, wszystko w celu utrzymania poprzedniego status quo coby niby nie rządzić ale rządzić. Nie ze mną te numery Brunner. Najwyższe szefostwo zgodne ze mną i, jak mawiamy przynajmniej na Dolnym Śląsku - całujta wójta.

    Następny pozytyw - jak się obudzę rano, to mogę powiedzieć: "Pojutrze wyjeżdżam". :-)))

    W temacie orchidei - w klimacie moim, one lubią nasłonecznione ale bardziej południowy-wschód (żeby je zachodnie światło nie dobijało). Lubią być nawadniane raz w tygodniu, tego samego dnia tygodnia i mniej więcej o tej samej porze. Odwdzięczają się kwitnieniem prawie ciągłym.

    Podziwiam, Kanie, Twój warzywniak. Dla mnie samej nawet nie ma sensu, bo by uległ marnacji...

    Pozdrawiam, i nie wiem, kiedy bedę mogła się znowu odezwać. "Sytuacja jest rozwojowa", jak mawiają prokuratorzy. Nie w stosunku do mnie :-D - ale lubię to sformułowanie :-)))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • minniemouse 19.09.19, 03:29
    orchidee po prostu lubia duzo duzo duzo swiatla. tak samo jak hoja ktora u mnie w kacie pomiedzy dwoma wielkimi oknami kwitla prawie non stop. raz naliczylalm tylko na jednej galezi 20 kwiatow. moj maz nie cierpial tego dziwnego duszno wanilio-miodowego zapachu. ja tez nie za bardzo, ale pachniala pod wieczor i byla w bawialni w ktorej nikt nie spal, tak ze spoko.
    jakby ktos nie wiedziala co to jest HOYA
    mialam taka wlasnie rozowa.
    a teraz poluje na takiego kaktusika Stapelia

    juz dwa razy mi jakies biale waciki zniszczyly :(

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • jutka1 19.09.19, 08:46
    Moja hoya też wariuje z kwitnięciem. Ja przynajmniej lubię ten zapach. :-)


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • xurek 19.09.19, 10:44
    Wizytujaca mama z kolezanka wyjechaly wczoraj, wizytujaca "prawie corka cioteczna" przyjezdza dzisiaj z chlopakiem.

    W robocie dziwnie: CEO mnie kompletnie ignoruje (nie odpowiedzial na moje dzien dobry nawet jak sie prawie zderzylismy), nikt nie odpowiada na moje pytania odnosnie nowego projektu, za to wciaz dostaje jakies zapytania / raporty dotyczace tych z Budapesztu, ktorzy nie maja mnie juz niby obchodzic. Na razie nie mam jednak czasu na zastanowienie sie nad tym, bo przygotowuje meetingowy maraton na przyszly tydzien (sroda - piatek).

    Jutka, dobrze, ze idzie ku lepszemu, nawet jezeli malymi kroczkami.

    Orhidee: mam bardzo ambiwalentny stosunek, nigdy nie kupilam, ale dostalam rok temu jedna w prezencie. Musiala byc dana od serca, bo mimio braku jakiejkolwiek specjalnej opieki zakwitla drugi raz i kwitnie juz od dwoch miesiecy. Polubilam ja i juz zostanie.

    Alkohol: smaku generalnie nie lubie, do posilkow prawie nigdy nie uzywam, bo psuje ich smak. Slodkie wchodza mi gorzej niz "kwasne", mocne tylko rozcienczone jako drinki i w zasadzie tylko gin, bo inne smakuja tragicznie. Piwa organicznie nie cierpie: zarowno smaku jak i zapachu.

    Znam sie na winach :) :) :): Chardonnay i Chablis to jedyne, ktore nie powoduja migreny, Chardonnay jest tanie a Chablis drogie. Riesling i Fechy to najgorsze biale wina pod sloncem, bo leb peka od samego patrzenia. Czerwone wszystkie generalnie niespozywalne, bo nie warte bolu glowy, ktory u mnie wywoluja. Prosecco moze byc, wchodzi prawie kazde. Szampan gorszy od Prosecco, bo i leb boli i za bardzo intensywny w smaku.

    Pije tylko i wylacznie dla efektu, zarowno w towarzystwie jak i sama: W towarzystwie dla towarzystwa i czasem bo z racji sytuacji inaczej sie nie da, sama tylko z racji sytuacji. Czasem alkohol jest lepsza alternatywa od melisy czy tabletek nasennych. I tak jak Kan mam nadzieje, ze bede mogla uyzwac do konca dni moich.

    Cannabis: uzywalam przed laty wielu tyko w postaci dymnej, tylko incl. thc i tylko jako hash, w celach takich jak teraz alkohol :). Od lat nie uzywam wcale. Ale w CH zalegalizowali niedawno ten bez thc i obiecalam kolezance, ze sie wywiem, co jest, do czego sluzy i za ile. Jak dokonam wywiadu, to zareportuje.

    Ziola & Co: lubie coraz bardziej. Robie sobie kremy na bazie moich aloesowych roslin, coraz czesciej jakies napary / wywary z ogrodowych ziol. Chyba objaw starzenia sie, bo kiedys oprocz jako przypraw nie uzywalam wcale :).

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • roseanne 19.09.19, 14:42
    ha, jak juz tak zupelnie sie uzewnetrzniamy, to ja tez gin, nie spotkalam jeszcze takiego, co by mi nie smakowal . moze byc z kostkami lod, woda gazowana lub tonikiem - w tej kolejnosci preferencji

    wino czerwone, typu ciezkie, z duza iloscia tanin
    biale czasami,
    rozowe nie bardzo

    wodki - zalezy od okazji


    wczoraj wieczorem wlaczylo mi sie ogrzewanie w pokoju do szycia, co to wczesniej byl office corki, a wczesniej sypialnia syna - otworzylam balkon kolo 9 wieczorem , czekajac na kota - temperatura spadla ponizej 20 C

    ogolnie w mieszkaniu teraz 21, jeszcze bez ogrzewnia i z wietrzeniem popoludniowym, gdy mam slonce od zachodniej strony

    dopijam sobie kawysie, z cynamonem i mlekiem migdalowym ( ostatnio latwiej dostac niz kozie), spakowalam sobie lunczyk do zjedzenia w sadzie

    Xurek - troche niepokojace to zachowanie otoczenia.
    Jutus - yeah, odpor chaosowcowi!

    Mini - hoja to dla mnie wspomnienie dziecinstwa, rosla wielka i kwitla jak szalona, na okraglo na oknie u babci. nigdzie , poza ogrodem botanicznym takiej pozniej nie spotkalam, mi nigdy nie chciala rosnac

    wszystkim milego dnia

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • ertes 19.09.19, 18:50
    Moje zwierzaki sie badaja. Pies jest bardzo zainteresowany zabawa, kot nie tak bardzo ale jest oczywiscie ciekawski i powoli sie przekonuje.
    Czasami pozwala sie wahac a czasami fuka, warczy i bije lapa.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/hg/vf/9bs6/1r9ZBhJKgA9ZtctN4B.jpg
  • jutka1 19.09.19, 19:23
    Boskie oba. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • jutka1 19.09.19, 19:55
    Omatkoscurko. Omatkoscurko. Omatkoscurko.
    Apogeum dzisiaj. Chaosowiec zgubił ważny dokument, bez którego nie możemy zapłacić kontrahentom. Faktury leżą, departament budżetowy widział ten dokument, ale do przelewów potrzebuje choć kopię - a oryginał chaosowiec posiał a kopii nie był łaskaw zrobić. Wczoraj szefostwu najwyższemu obiecał, że dzisiaj zrobi "na legalu" duplikatę. Po czym zniknął. Objawił się... zdalnie, że pracuje dzisiaj online. A duplikaty nimo. KJAP.

    Do mnie jako jego szefowej dzwonią, piszą, ścigają po budynku, siedzę na chwilkę u lubianego kolegi z pracy żeby odsapnąć - a już jedna pani drugiej pani, gdzie jestem i pukanie do drzwi, czy mogą mnie na chwilę i czy chaosowie się znalazł i czy jest duplikata. Omatkoscurko. Omatkoscurko. KJAP KJAP KJAP.

    No nic. To, po co przyjechałam - dopilnować i wesprzeć - zrobione, zaaprobowane przez główne szefostwo, wysłane. Ufff. Kilka jeszcze innych rzeczy pchnęłam do przodu, więc mimo afer z chaosowcem mam poczucie "zadanie wykonane". Jutro idę z lubianym szefem "na miasto" na obiad, a po obiedzie już zapowiedziałam, że pinkole-nie-robie. Przyjął z wysoką dozą zrozumienia. :-)

    Pogoda na świecie - matkoscurko jak zimno. I burze były z piorunami, i ulewy, i grad, i wietrzysko. Brrr. W Dolnej Silezji to samo. Brrr.

    Ale tak. Mam wodorosty wakame nabyte tutaj. W domu mam pastę miso nabytą kilka tygodni temu internetem. W zamrażarce mam bulion kurzęco-wołowy, com go jako komfort food uwarzyła po powrocie z sierpniowego koszmaru. I zrobię sobie zupę miso, a potem resztę bulionu: ramen. I o.

    Czy wspominałam już może przypadkiem, że chcę do domu? :-)))


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ania_2000 19.09.19, 21:53
    Jutko, jak juz zapewne wiesz - jestes dla mnie niedosciglym wzorcem pracowitowsci i spokoju. Ja bym spokojnie polegla juz w przedbiegach - ciesze sie, ze to ogarniasz i nie dajesz sie zbytnio! Ach!

    Xurku, jak glowny dowodca nie odpowiada na pozdrowienie, to tylko swiadczy o jego kulturze. Wiec tez mozna sobie zadac pytanie - czy z tak kulturalnymi ludzmi warto obcowac? Moze nie jest to warte.

    Dziekuje za rady w sprawie orchidei - probowalam wszystko. Niemam do tego zielonego palca widac i juz. Sorry batory, nic mi nie rosnie. Moze rzeczywiscie jakbym w sloncu postawila - ale moje okna sa zachodnie to raz, a dwa w domu nie mam parapetow, orchidea stala na stoliku, tam swiatlo "niedosiega" wiec dupa.

    u nas tez juz zimno sie zrobilo - nagle przyszla jesien, przesunela pstryczek i jest jesiennie. dziisaj jest slonecznie, no ale jest wiatr i juz wczoraj palilismy kominkiem w domu. A dziisiaj to juz chyba trzeba wylaczyc klimatyzacje i wlaczyc ogrzewanie. A tu kurde planowany mamy ostatni weekendowy wyjazd z przyczepka. Pozegnanie sezonu.
    Obym nie wymarzla - tyle z tego, ze komary to na pewno sa dead:) i inne meszki tym bardziej! Bierzemy flaszke whisky zamiast piwa - w razie koniecznosci rozgrzewania sie od wewntarz hehe.

    Ertes - masz cudne zwierzaki:) Kot jak to kot - na gornym miejscu:)

    Minnie - piekna hoya, nigdy nie widzialam u nikogo takiego drzewka w domu! myslalam ze to rosnie outside, takie tropikalne bardziej.

    czy Chardonnay wymawia sie poprawnie - szar-do-ne? czy raczej: szar-donej?

    Czy wszystko ok z EWA?? Ewa!
  • kan_z_oz 20.09.19, 01:35
    Daj numer komórki i adres mejlowy chaosowca wszystkim ścigającym i niech sami go sobie rozliczają z tego dokumentu.

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 20.09.19, 06:31
    Czyli ulubiony dzień w tygodniu bez względu czy łykend pracujący.

    Pogoda piękna i słoneczna dalej się kontynuuje. Dzisiaj było chyba ze 30C. Piękne lato tej wiosny. Należy uważać tylko bo wygląda, że nawet od puszczenia baka może się zapalić. W ogrodzie spadła ogromna gałąź, która uschła. Całe szczęście, że na ogrodu część dziką. Ogarniemy nie wiem kiedy.

    Poza tym cicho i spokojnie oprócz tego, że jakaś menda zrobiła zakupy na moją kartę kredytową. Kartę mam już nową ale wciąż jedną tranzakcje do wyjaśnienia bo zakupona letnia sukienka w necie jeszcze nie doszła. Nie ma też żadnego znaku, że ktoś ma ją zamiar wysłać. zapłatę przyjął PayPal...haha

    Wysłałam dzisiaj zapytanie do firmy i zobaczymy co wyjdzie.

    Xurku - bardzo nie ciekawie w pracy i z pracą wygląda. Trzymaj się dzielnie w środo-piątek.


    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 20.09.19, 11:17
    Aniu, gdzie się wybieracie na pożegnanie sezonu? Na kajak?
    Ewa, no właśnie? Co słychać?

    Czekam na skypowo-rodzinną konferencję. Dziecko kończy wizytacje rodzinne. Wszyscy się zeszli razem tak jak bywało onegdaj gdy teściowa funkcjonowała. Grillowali, objadali się i nie wiem jeszcze co robili ale po przesłanych zdjęciach widzę, że było wesoło i sentymentalnie. Dostałam nawet zdjęcia Pana męża w włosami chyba z pierwszych lat ogólniaka...nigdy nie widziałam.

    Mam nadzieję, że dzieciaki się trochę lepiej poznały. Czy będą trzymać kontakt obecnie czy wrócą kiedyś...kto wie.

    Bardzo się ucieszyłam i jest zdecydowanie bardzo pozytywny obraz, że można sie kłócić, mieć problemy wciąż zasiąść przy wspólnym stole gdzie nikt nikogo widelcem nie dziubnie.

    Wygląda, że sukienka jednak dojdzie. Firma jest spóźniona. Mocno przepraszali. Ja oczywiście za podejrzenia tłumacząc, że się akurat tak głupio zbiegło z hakerami, którzy praktycznie w tym samym czasie też zrobili zakupy.

    Życie jest więc piekne tylko ostatnio dosyć upierdliwe.
    Na grządkach warzywnych zostały rozrzucone dzisiaj kupy, przykryte wartstwą ziemi oraz słomy. Będą gotowe pod nowe sadzonki za tydzień lub dwa.
    Może nawet popada, bo się zebrały jakieś ogromne chmury.

    Poza tym wygrałam dwa razy w lotka. W tym tygodniu mój marny hazard jest na małym plusie.

    Życzę wszystkim tego samego czyli fajnych zakończeń.


    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 20.09.19, 17:30
    Zakończyłam na ten tydzień pracę. Jutro do domu, i to jest najważniejsze.

    Poszłam do sklepu. Stychnerf kupiłam sobie piwo (akurat w odróżnieniu od Xurka - lubię). :-)
    I sobie to piwo piję. A potem wypiję drugie piwo. A potem zjem kolację. A potem pooglądam serial na Netflixie (Peaky Blinders, nowy sezon). A potem padnę.

    Jutro rano się spakuję i - bez najmniejszego żalu - ruszę w drogę powrotną.

    :-D

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • jutka1 20.09.19, 17:23
    kan_z_oz napisała:

    > Daj numer komórki i adres mejlowy chaosowca wszystkim ścigającym i niech sami go
    > sobie rozliczają z tego dokumentu.
    ************
    Wszyscy maja jeo telefon i maila. Telefonu od osób ścigających nie odbiera, na maile nie odpowiada, ani na smsy. Bo w jego głowie to ON ustala zasady gry, a nie jakiś pracodawca i jakieś szefostwo (od najwyższego szefostwa też przestał odbierać). Mnie się wydaje - może on zwariował?

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • ania_2000 20.09.19, 19:10
    Ja mysle, ze on ma jakas chorobe w stylu autyzm albo jakies spectrum.
  • jutka1 20.09.19, 19:30
    ania_2000 napisała:

    > Ja mysle, ze on ma jakas chorobe w stylu autyzm albo jakies spectrum.
    **********
    Podejrzewałam od dawna Aspergera, ale kiedyś jak był moim podwładnym w innym projekcie, to nie miał w sobie tyle cynizmu, złości, i "jaturządzizmu". Zawsze był chaosowcem, ale nie stawiał sobie za główny cel, że wszyscy mają funkcjonować na jego zasadach. Jak przestał teraz odbierać telefony od najgłównieszego szefa czyli CEO - wtedy pomyśłałam, że rzuciło mu się na głowę coś.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • stokrotna 20.09.19, 21:32
    Omg... Jutunia... to jest ZARAŹLIWE...
    Mój bliska osoba się pochorwała na to... Ludzi na ulicy (guess whom) nie rozpoznajo, telefonów nieodbierajo... Strach się bać :)
    Moim zdaniem, to żaden Asperger ani Alfons, tylko CHAM. Chamstwo, burctwo i tyle :)
  • jutka1 21.09.19, 09:17
    stokrotna napisała:

    > Omg... Jutunia... to jest ZARAŹLIWE...
    > Mój bliska osoba się pochorwała na to... Ludzi na ulicy (guess whom) nie rozpoz
    > najo, telefonów nieodbierajo... Strach się bać :)
    > Moim zdaniem, to żaden Asperger ani Alfons, tylko CHAM. Chamstwo, burctwo i tyle :)
    ***********
    To też. Ale Stokrotko uważam, naprawdę, że tam się coś pod kopułą niezdrowego dzieje.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • stokrotna 20.09.19, 17:05
    ... się wkradł i włada :)

    Od kilku dni walczę z FB, bo oznacza miejsca logowania w różnych miejscach, prócz tego gdzie jestem. Zmieniałam hasło i robiłam procedurę bezpieczeństwa 3 f..ing times...

    Dzisiaj w google - to samo. Niby się loguję z "nowego urządzana" - a loguję się zawsze z tego samego. Procedura bezpieczeństwa. Zmiana hasła. Czy były tam dotyczące twojej tożsamości, tożsamości innych osób, dane bankowe, czyli potrzebne do przelewów - ano jasne, że tak... Kupę tego, n.p. dane baby/chłopa od której kupuję świece do uszu, korki do dupy, i czapki na uszy...

    "Powiadom wszystkich, że taka sytuacja miała miejsce", Zmień hasła... fuck.

    Zadzwoniłam w panice do Starego, bo jego dane tam były. Nawrzeszczałam. On na mnie.

    Po długotrwałym namolniakowaniu fb, googla, i mojego mózgu - wypracowałam racjonalne możliwe rozwiązanie. Media społecznościowe nie rozpoznały mojego urządzenia po niedawnym dużym updejcie Windowsa.

    Z drugiej strony - faktem jest, iż skrzynki mailowe google i pewnie inne są tak samo poufne jak pisanie sprayem na płocie :(

    Tak czy owak, chaos mnie zagarnął i międli.

    Negatyw - ludzkość jest nerwowa i nerw puszcza. Mnie zjebano telefonicznie i smsowo bo chciałam być miła i jakieś spotkanie spiknąć, bo się spytałam jak się osoba czuje, bo spytałam osoby jak się czuje inna osoba, kurwa mać :) Czuję się jak dupek.

    Pozytyw. Mój Stary rządzi i włada :D On jeden zachował zimną krew, zbagatelizował moją paranoję, ochrzanił mnie przez telefon, zadał kilka konretnych pytań mailem, odmówił udziału w paranoi i bałaganie i poszedł sobie zrobić drinka. Ostatnio kilka najbliższych osób ma problemy z senioralnymi demencjuszami i widzę jakie to jest okropne, więc się poczułam wdzięczna za mojego Starego.

    I tyle. Na razie, bo mnie z nerwów brzuch rozbolał.

    Bardzo miłe zdarzenie sprzed dni kilku opiszę jak przestanie. Pruć flaków mi się więcej ani śni. Dość mam. Idę się zasztrykować a potem będę gadała z Wami.

    Ucałowańska dla forumańska.
  • ertes 20.09.19, 18:24
    Jutka zakonczyla prace a ja mam dokladnie jeszcze jeden dzien. I gdzie tu sprawiedliwosc?
    Wczoraj poszedlem sobie do okulisty bo juz dawno nie bylem i chyba byl cza na nowa recepte choc nie czuje zeby wzrok sie pogporszyl.
    Bedac z wizyta pomyslalem sobie ze sprobuje szkla kontaktowe, wytlumaczylem ze kilka lat temu probowalem i wogole, za nic mi to nie wyszlo. Moj problem polega na tym ze zle widze daleko i blisko, czyli dupa blada. Okulista zaproponowal wiec cos innego: monovision.
    Jak ktos nie wie to polega to na tym ze w jedno oko daje sie soczewke do czytania a w drugie do widzenie daleko. Od wczoraj to nosze. Efekt jest bardzo dobry.
    I to jeszcze zanim szara masa zrozumiala ze sie ja chce oglupic. Podobno ma sie dostosowac gdzie w ciagu tygodnia.
    Pierwszy efekt to ze jednak nie jest tak ostro jak w okularach a zwlaszcza jak czytam lub pisze na kompie.
    Drugi efekt to poszerzyl mi sie zakrase widzenia niepomiernie bez ograniczajacych ramek.
    Na razie mi sie podoba choc nie cierpie dotykania galek ocznych ale jakos sie naucze.
    Jutro natomiast sa u nas Dozynki czyli impraza w polskim centrum :)
    Okazja spotkania sie z ludzmi ktorych sie nie widzialo przez rok, miedzy innymi. A poza tym jak juz wspominalem nasza spora czesc naszej grupy udziela sie przy organizacji wiec bedzie pelno roboty i oczywiscie zabawy.
    Oprocz tego zarejestrowalismy sie do glosowania. Jakos Dorota mnie przekonala jednak. :)
    Trzeba niestety jechac do LA ale w sobote powinno byc w miare OK.

    Jesli chodzi o puszczanie nerwow to jedyna osoba co sie odwazy mnie zjebac to moja kochana zona ;)
    Innym sie nie zdarza wiec chyba sie boja bo nie sadze zebym mial jakis super mily charakter (szanowne forum chyba cos wie na ten temat hahahaha). Nawet w pracy wiedza ze nie ma co do mnie przychodzic z glupotami bo bedzie szkolenie.
    To tyle poranno-piatkowych wynurzen.

  • ania_2000 20.09.19, 19:20
    No ja tez w pracy. Ale jeszcze tylko dwie godziny - urywam sie w poludnie, i spadamy do lasow. Jedziemy w okolice Bend, na pozegnanie lata. W planach rowery - kajaki juz schowane i nie jada z nami.
    U nas tez Polski Festiwal w ten weekend - ale nie bedziemy. Nie pomagam, i nie uczestnicze w tym roku. Dziewczyny upiekly 40 blach jablecznika, galabki i bigos robiony jest przez ochotnikow juz od tygodni, z Chicago przyjedza kielbasa i piwo - a kumpel z zespolem beda grali polskie hity z lat 90-tych.

    Co do opierdalania, to ja glownie opierdalam, wogole z wiekiem to mnie coraz wiecej rzeczy zaczyna wkurzac, i niemam cierpliwosci, od razu przez leb. A co do technicznych spraw, to nawet teog nie dotykam, mam meza do tego, ja mu gotuje, a jego zadaniem jest ogarniecie calej reszty. Sprzateniem i praniem tez. Bo ja mam uczulenie hehe.

    Na wybory nie ide, nie mam polskiego paszpartu damn it!. To jest moj nastepny goal jak pojade do Polski w przyszlym roku - zalatwiac formalnosci. Mam nadzieje, ze Polscy Urzednicy juz sa bardzo mili i uczynni. Bo ja mam slabe nerwy:)

    milego piatku wszystkim!
  • stokrotna 20.09.19, 21:20
    Dobra, pospiesznie ogarnęłam się i resztę. Podczytam coście tam powpisywali i się zwalniam z netu.

    Gały - tak, soczewki są praktyczne i się warto przyzwyczaić. Bo się nie zachuchują i mają obecnie uniwersalnie blok UVA/UVB. Nie wiem dokładnie co to za wada, Ertesie, którą posiadasz, ale są od dawna dostępne soczewki dwuogniskowe, czyli bifocal. Tak czy owak, warto nauczyć się nosić, w niektórych sytuacjach jest to super.

    Ania, urząd miejski w Szczecinie jest ekstra. Mnóstwo rzeczy możesz załatwić zdalnie, a urzędnicy są już bardzo uczynni i mili. Ja swój paszport polski otrzymałam bardzo szybko. Więc na pewno tutaj nie będzie żadnego problemu :)

    eurzad.szczecin.pl/chapter_51000.asp
  • ertes 20.09.19, 21:33
    Probowalem bifocal ale za cholere nie pasowaly.
    Na razie mono jest OK ale moze jeszcze raz sprobuje bi. Zobaczymy.
  • jutka1 21.09.19, 09:25
    Jak w tytule.

    Pogoda na świecie: słońce. Weekend ma być ciepły, jutro u mnie ma być 24 C. YEAH!!! Będę się byczyć w ogrodzie. :-)

    W domu będę wcześniej, niż przewidywałam, koło 15:00, więc trochę byczenia dzisiaj też zaliczę. Yay. :-)

    I wyjeżdżam stąd z ulgą - i będę się starała nie myśleć za dużo o tym, że za kilka tygodni znowu wracam.

    Miłej soboty! :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • maria421 21.09.19, 09:40
    Slonecznie, bezwietrznie, ale zimno, tylko 7 stopni, co znaczy ze albo klimat posluchal masowych protestow i sie ochlodzil, albo po prostu ze jesien za pasem.

    Milego dnia :-)

  • kan_z_oz 21.09.19, 11:45
    Dzień był miły, chociaż spędziliśmy z Panem Mężem 5 godzin na szorowaniu domu.

    Miałam bardzo nieciekawa obserwację z okolicy w której nie bywam bo nie mam klientów.
    Getto. Tak to widzę. Gównianej jakości domki na wynajem. Wszystko się rozpadało w rękach. Każdy siedział, każdemu na głowie w zagęszczeniu tutaj nie spotykanym.

    Kto to promuje, reklamuje oraz buduje. Slamsy w dosyć zamożnej części Australii.

    Dzieci już w Krakowie utuczone przez rodzinę. Mają cztery noce gdzie nakazałam obowiazkowo Oświęcim.

    Susza trwa. Był dzisiaj opad jakieś 2mm.
    Woda przychodzi w piątek.
    ,


    --
    Kan_z_oz
  • stokrotna 21.09.19, 16:23
    Jakiś czas temu się dowiedziałam, że mam w stolicy krewniaczkę. Córkę mojego ukochanego, przedwcześnie zmarłego kuzyna - na dodatek.

    Umówiłyśmy się na kawę. Bardzo byłam poruszona, bo młoda (przed 30-stką) familiantka niezywkle przypomina kuzyna. Odparłam dzielnie cisnące się do głowy gorzkie żale, że odchodzą przedwcześnie cudowni ludzie, a zatruwające życie otoczeniu pokrętła ciągną do upadłego.

    Skupiłam się na pozytywach, a tych cała góra. Bo nikogo innego pod ręką już nie obchodziło, co wyczyniał w młodości wujek taki to a taki, czyja na litość boską jest ta dziwna gęba na zdjęciach, i och czyli to jest ten kuzyn co potem był takim przystojniakiem, i inne plotki rodzinne. Mało tego, kuzynka odziedziczyła spore archiwum rodzinne i teraz już wiadomo jak się nazywała z domu prababka, oraz jej rodzice, jak wyglądali dziadkowie w latach 1930'stych i kurkawodna, kuzynka dopatrzyla się we mnie podobieństwa do mojego Dziadka. A ten - pięknym facetem był :)

    Dodatkowo, niezwykłą frajdę sprawiło po prostu obcowanie z ambitną, fajną, młodą kobietą - takie jak to teraz są - która ma swoje plany, pasje, i na dodatek wspólne poglądy z moimi.

    Nagle się poczułam zrewitalizowana, odświeżona i odgruzowana. Sądzę, iż ci z Was, którzy macie dzieciaki będące młodymi dorosłymi, wiecie o co mi chodzi.

    Tak czy owak, dobrze mi to zrobiło na twarz, bo nie ukrywam, że ciśnienia w pracy (z uwagi na toczącą się kampanię jest jej dużo, ciśnienia są duże, a adwersarze coraz bardziej się przestają patyczkować - bo do tej pory okazuje się, właśnie to było "patyczkowanie") także mnie dają się we znaki.

    Pomaga czytanie foruma, pisanie materiału na kolejną rundę pojedynku poetyckiego, chęć utrzymania komunikacji z bliskimi na cywilnym poziomie (stąd też cieszy mnie, iż mój stary dał ognia i pomógł mi opanować panikę zwązaną z naruszenia bezpieczeństwa moich danych).
  • jutka1 21.09.19, 16:48
    Gratuluję spotkania i pozytywnych emocji!
    Współczuję natomiast balastu post-patyczkowanie. Szczegółów nie znam/nie chcę, ale sobie chyba wyobrażam. :-/

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • maria421 21.09.19, 16:54
    Milo przeczytac taki pozytywny post. Mam nadzieje, ze nie byla to wasza ostatnia wspolna kawa.
  • roseanne 21.09.19, 21:27
    To mile doprawfy.

    W Mtl wyb7chlo lato, takie w okolicach 30 w srodku dnia, no noce chlodne i owszem
    Wczoraj bylam na Powwow, or ganizowany przez Premier People House, czyli studrntow autochtonow. Buly tance, stroje, troche historii, spiewy innuickie, gulasz z lodia i burgery z zubra

    Dzis natomiast uczczenie pamieci Cohena przez kanadyjska poczte. Najpierw z po,toratygodniowym wyprzedzeniem rozeslano info, ze sie bedzie dzialo i ze bedzie tez strona internetowa tematyczna. Strona pokazala sie wczoraj wieczorem. Dzis zas, w konkretnej poczcie, wskazanej przez info pandemonium Znaczki, kartki, plakaty, ramki , czesc w ilosciach limitowanych. Plus tort, kawa, bajgle, na miejscu dodatkowo okazalo sie, ze rowniez loteria
    Od podejscia, do wyjscia zajelo mi prawie poltorej godziny. Pani sprzedajaca byla wielce zdziwiona, ze tylko dwie rzeczy chcialam
    A potem spacerek miastem, chyba troszke za dlugo na moje kolanko
    Wstapienie do Wowy, mojego ulubionego sklepu rosyjskiego, ktory ma produkty od Niemiec po Turcje. Nabylam ajvar i kozia fete, nie jakies mieszanki podejrzane
    A teraz czekam, az mi w koncu dojdz plastry schabu z kosvia, duszone z baklazanem i rozmarynem


    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • stokrotna 22.09.19, 01:35
    I tak oto się stała niedziela :)

    Na ostatni koncert sezonu w Łazienkach nie pójdę. Fajnie czytać o poczynaniach Rose. Tego typu bogactwo możliwości spędzania czasu, które jest dostępne na wyciągnięcie ręki, to kolejna rzecz - którą bardzo sobie cenię. Mogę nie korzystać, a chwilami ta ilość możliwości jest przytłaczająca wręcz, ale nawet jeśli ze wszystkiego się nie da skorzystać, to fajnie, że się dzieje.

    Kawa z familiantką - bo ja wiem? Może nie ostatnia. Ja nie za bardzo chcę już wchodzić za głęboko w przeszłość i genealogię. Młoda osoba poszukuje pewnych odpowiedzi w celu określenia siebie. Jest ciekawa. Ja przerobiłam gmerolenie, nie za bardzo mi się chce znowu w to zagłębiać. Poza tym, sama nie wiem? Tylko dlatego, że się jest spokrewnionym, nie zobowiązuje do czucia się "rodziną".

    Kiedyś Ertes jakiś familiantów swoich na kontynencie chciał spotkać, nie wiem jak Ci to poszło w końcu. Czasem po prostu jedno spotkanie na kawę i wymiana starych fotek i anegdotek - wystarczy.

    Inny pozytyw, udało się odbyć spotkanie ze zborsuczonym bliską osobą, i - dzięki usilnemu i desperackiemu, a wręcz heroicznemu wysiłkowi obu stron - spożyć razem kolację i odbyć spacer, unikając odgryzania sobie rąk i nóg, urywania głów i sikania w szyje. Odczytałam za karę osobie fragment "Srula Messerschmitta" (tam gdzie dwaj agenci Mossadu przybywają z odsieczą aby pomóc komisarz Kitwasińskiej w śledztwie dotyczącym znikniętego trupa).

    Bardzo zazdroszczę tym z Was, którzy posiadają takie odskocznie, lub enklawy, typu ogród, dom, ulubione miejsce kempingowe, etc. - gdzie można złapać oddech i dystans. Człowiek się od razu - sądzę, czuje inaczej. Można złapać utracony balans. Inną perspektywę.

  • kan_z_oz 22.09.19, 02:56
    Podobnie się czułam lata temu gdy siostra z synami wyraźili chęć bliższego kontaktu. Do tej pory nie jestem pewna czy w którymkolwiek momencie była to uczciwa i bezinteresowna chęć się bliższego poznania czy wyrafinowany krok aby wrzucić nam opiekę nad matką na głowę.

    Piękna pogoda się kontynuuje. Pogoda, ogród i ptaszki nie zawodzą. Zdecydowany plus gdzie człowiek zawsze wie czego się spodziewać i nigdy nie jest uplątany w żadne manipulacje.
    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 22.09.19, 05:47
    Wypierniczyłam dzisiaj agenta. To znaczy zawiadomiłam klientkę, że mogę pracować z nią bezpośrednio ale nie przez trzecią osobę. Jeśli jej pasuje to fajnie, jeśli nie to nie ma sprzątania.

    Przejechałam się dzisiaj na próźno bo zklepani od tygodni goście odwołali w ostatniej chwili.




    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 22.09.19, 10:33
    kan_z_oz napisała:

    > Wypierniczyłam dzisiaj agenta. To znaczy zawiadomiłam klientkę, że mogę pracować
    > z nią bezpośrednio ale nie przez trzecią osobę. Jeśli jej pasuje to fajnie, jeśli
    > nie to nie ma sprzątania.
    ***********

    To ta agentka od prowadzenia spraw Airbnb?

    Ciekawa jestem odpowiedzi klientki.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • jutka1 22.09.19, 08:09
    Wczoraj pod wieczór włączyłam ogrzewanie, bo nie dało się - dom pod nieobecność wyziębił się okropnie. Powrót lata jak w tytule, ale niech się jeszcze pogrzeje, zanim temperatura na zewnątrz nie dojdzie do zapowiadanego maksimum.

    O 6:45 organismus mi zrobił pobudkę. Dopijam kawę, zakwas z buraków i kefir kozi zaliczone, można wchodzić w nowy dzień. Dolce far niente, nie licząc rozpakowywania walizki i prania/suszenia. Obiad - jedziemy z Mańkiem na placki ziemniaczane do naszej ulubionej mordowni. Posiedzę też w ogrodzie, jak wczoraj po przyjeździe. Jednym słowem - odpoczywam. Nawet już mi sie odechciało robić zupę miso. Poczeka, nie ucieknie.

    Miłej niedzieli :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • maria421 22.09.19, 08:59
    Tu tez slonce i tez ma byc do 24 stopni, czyli mamy piekny ostatni weekend lata.

    Milego dnia :-)

  • kan_z_oz 22.09.19, 10:54
    Ta sama od tego airb&b. Z resztą pracuje bezpośrednio i bez problemów. Bedzie musiała dać znać przed następnym łykendem/lub się nie odezwać bo inaczej się nigdzie nie wybieram.

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 23.09.19, 07:36
    Nie wiem ile można wlepić zdjęć z tego samego miejsca bez znudzenia publiki.
    Okazuje sie, że można.
    Figowce, cedry, czarne jabłka, orzechy, tamarind, safaras - unikalny świat tropikalnego QLD. Nigdzie nie do spotkania.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/BY2AF3BAwLn70OWHuB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/qc0D1AaGgDUt0B3TRB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/lL3P6LQUgcbej4V43B.jpg

    Wonga liana ta sama na której parę tygodni temu wisiał młodociany. Największa jaką widziałam. Stulecia.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/5BzUiishuB6zO0tKdB.jpg

    Oraz maliny rodzime.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/0xHpqmp2AMcY7nnswB.jpg

    Miły smak.



    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 23.09.19, 21:13
    Super zdjęcia Kanie. Czy te Wasze maliny w smaku mają coś współnego z europejskimi? Czy tylko wyglądają podobnie?

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • jutka1 23.09.19, 22:06
    Zaspałam, więc prosto od pierwszej kawy siadłam do pracowego komputera, i tak zeszło. Niby drobiazgi, ale jak jest ich tuziny, to cały dzień niepostrzeżenie mija.

    Nastrój na granicy nasRUJa, ale dałam radę się ochronić, jakoś. Czyli OK.

    Jutro też dzień wypełniony. I tak już będzie do grudnia.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 24.09.19, 00:09
    Trochę są podobne do europejskich.
    Muszę powiedzieć, że u mnie z koleji nastrój bardzo dobry. Nie odezwała się jeszcze klientka, chociaż sprzątanie w łykend.
    Wszystko jedno co zdecyduje, pozbyłam się syfu i czuję sie b. dobrze.
    Zachmurzyło sie, może cos w końcu spadnie?? 8mm od połowy lipca to drobna przesadza na moją okolice.

    Woda przyjeża w piątek i nie będę odwoływała nawet jak zacznie padać. No chyba, że będzie ulewa.
    Koszt normalnych zakupów poszedł w górę chyba z 50%. Wciąż to samo ale wszystko w górę. Pracując we dwoje dajemy radę ale samotni, single rodzice z dziećmi, starsi, czy nawet pojedyńczy dochód - przejebane.

    --
    Kan_z_oz
  • jutka1 24.09.19, 09:37
    ... i idę otworzyć nowe. Do setki dwa wpisy, ale w godzinach pracy mogę przegapić w zakręceniu.


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka