Dodaj do ulubionych

Cz.3 Kanowej rozważania oraz dylematy

13.09.19, 10:46
Należy przerzucić.

Dylemat Xurka: Quis sum ego? xurek 11.09.19, 22:43
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
ertes 11.09.19, 23:30
Mysle ze wiele z nas czasami ma ochote wygarnac tak jak Ty bo widzi jak to wszystko naprawde wyglada.
Daleko rzeczywistosci od idealow nastolatka.
Ale nie kazdy ma odwage, ochote itp itd. Gratule wiec odwagi i oczyszczenia.
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
stokrotna 11.09.19, 23:36
Wow! Super fota. No to ja rozumiem.
Podoba mi się "deadpan" reakcja Twego męża.
Pretty much ditto to co Ty.
Myślę, że właśnie dodałaś sobie sporo lat życia, pozbawiłaś możliwości przebycia kilku gustownych chorób autoimmunologicznych tudzież innych sposobów wyrażania desgustu sama sobą.
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
kan_z_oz 12.09.19, 01:34
To się kwalifikuje na dylemat.
Mam nadzieję, że nie zrezygnowałaś tylko poczekasz aż się rozwinie?

Jak to dzieje? Dzieje się powoli gdy czlowiek poprostu nie chce się na poczatku kłócić. Nie chce być nieuprzejmy. Ma nadzieję, że ktoś się opanuje, bo to tylko chwilowe.
A przede wszystkim, że praca tego wymaga. Z doświadczenia własnego, jak się już raz tego filtrowania w pracy pozbyłaś to już go nigdy więcej nie założysz. To jest jak wyjście z szafy.

Teraz to tylko ważne aby być sobą i mówić co się myśli w taki sposób aby to było neutralne.
Potwierdzam, zniknie Ci pewnie dziesieć dolegliwości oraz poprawi humor.

--
Kan_z_oz
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
kan_z_oz 12.09.19, 01:58
Trzymaj się Xurku.


--
Kan_z_oz
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
kan_z_oz 12.09.19, 02:27
Z serii jak to się stało, że tolerujemy wszystko, wiele, ponad miarę lub niemalże na każdym kroku.

Parę tygodni temu na spacerze w lokalnym rezerwacie przyrody widzę taką scenkę; dwie mamusie z dziećmi. Dwójka młodszych prowadzona za ręce. Dwójka starszych chłopców 8-10 lat biegająca jak szaleni dyndając z każdej liany możliwej gdzie matka musiał fizycznie odrywać.

Wyprzedzilismy szybko zostawiajac daleko w tyle. Za chwilę dwójka chłopców nas dogoniła i zawisła na linie grubości sporego konaru drzewa przechodzacej nad scieżka pod którą przyszło mnam przejść. Dostałam kqrwicy. Wokół stało stado 20 osób się przyglądało jednemu bachorowi dyndającemu blokujac drogę bez słowa.
nakazałam mu natychmiast zejść w dół i poczekałam aż zejdzie. Dałam cały wykład jak to jest niemądre, niebezpieczne skierowany do całego tej grupy tez gapiów, zauważając, że nie życzę sobie aby mi taka liana spadła na głowę.

Bachor pobiegł do przodu i zobaczyliśmy go na płocie. Nie było wokół nikogo więc tylko wysyczałam, że to może robić bo jak spadnie łamiąc nogi i wybijając żęby to będzie jest wina i dobra lekcja.

Zawiadomiłam strażników, że mają dzikich w środku i muszą iść bo zerwie 400letnią lianę, którą będzie trzeba wyciąć.

NIKT nie zareagował. To było przerażające nie bachor.


--
Kan_z_oz
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
minniemouse 12.09.19, 08:01
Dlaczego tak sie rozmylam? Nie wiem. Ze strachu? Poczucia odpowiedzialnosci za rodzine? Utraty wiary w siebieiI moja umiejetnosc poradzenia sobie w kazedej sytuacji? Z wygodnictwa? Ze zbytniego przywiazania do statusu materialnego i obawy o jego utrate? Ze starczego stetryczenia i zmeczenia? Z racji menopauzy?

proza zycia i peer pressure. ideały czesto niechetnie ale ustepuja zwyczajnie obowiazkom przy dzieciach.
macierzyństwo to bardzo silny bodziec oslabiajacy. zwlaszcza dla kobiety. ciezko jest sie zdecydowac skazac dzieci na biede wiedziac ze ma sie warunki by sprawic klawy byt.
do tego trzeba miec juz na czyms obsesje a ty Xurku obsesji raczej nie masz, jestes (chyba?) normalna kobieta. i bardzo dobrze.
Ale oto pękła twojej wytrzymałości tama, poległy zdawałoby sie niewyczerpane limity. Docisnieta do sciany niczym katiusza strzelasz scrunchy'ami, ogniskowa w okularach wypalasz oskarzycielskie znaki zapytania, a zza ust twych jak z kłów wampirzych skapuje kaustyczny veritas, na dźwięk którego zahipnotyzowani zlotem z pierścionków nędzni czciciele Mamona niemrawo i bez polotu probuja protestować: "oh, that'snot fair..."
Za późno!! za późno - teraz niech drżą te rzesze < kretaczy, cwaniakow, glupkow, dupolizow, egomanow i rzadnych wladzy tyranow > - teraz niech truchleją!, bo ty własnie przemieniłaś sie w straszliwa nastoletnia rozkudłaną bezpardonowa bestie, co rozora im silnymi nastoletnimi pazurami te ich nikczemne, intryganckie gardła.

~ Ole!


Minnie
--
Savoir Vivre czyli jak się zachować
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
ania_2000 12.09.19, 05:11
Gratuluje odwagi. I silnego core- bo nie kazdy jest w stanie opierdzilic towarzystwo na zebraniu.
Masz Xurku cojones:)
Bez wzgledu na wzglad - dobrze zrobilas. Zycie przeciwko sobie, w ciaglym stresie - dla mnie rowniez niewyobrazalne.
No ale o czym ja tu gadam - ja prowadze nudne zycie ksiegowej, wiec nawet nie wiem o czym tu porownywac.

Idz dalej ta droga - nie patrz sie, nie ogldaja - najgorsze minelo. Teraz tylko bedzie coraz lepiej.

Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
kan_z_oz 12.09.19, 06:36
Aniu, a Ty nie w korpo robisz?

--
Kan_z_oz
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
kan_z_oz 12.09.19, 07:13
Xurek - zdecydowałaś już co zrobisz?

--
Kan_z_oz
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
xurek 12.09.19, 09:03
Nic. Zdecydowalam ze dzisiaj jednak odbebnie te moje pol dnia home office i zrobie wazne terminowe rzeczy, wiec pracuje do 11-tej z domu, potem zamykam teatrzyk. Szefowstwo wyslalo mail z zapytaniem, kiedy mam jutro czas na rozmowe. Odpisalam podajac terminy i czekam, co dalej :). Asystent przy okazji maila na inny temat wzmiankowal tylko, ze w naszej czesci biura chuczy jak w ulu i kazdy z kazdym plotkuje szeptem po katach.

Poza tym czuje sie jak na kacu i w rozsypce. Ale mam dzisiaj bardzo duzo na glowie: ta jeszcze nie dokonczona robota, przyjazd mamy z przyjaciolka, przygotowanie tego garage sales. Moze i dobrze?

--
czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
ania_2000 12.09.19, 08:17
tak
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
jutka1 12.09.19, 07:21
WOW! Gratulacje!

--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe
*
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
ania_2000 12.09.19, 08:18
fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/n8yV4WAbDKWghdRaPX.png
Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
maria421 12.09.19, 08:45
Xurku, to co opisalas jest dla mnie swiadectwem dojrzalej niezaleznosci. Tak wiec, jezeli Twoim dylematem jest to "kim jestes", to Ci powiem, ze jestes dojrzala, niezalezna kobieta :-)

Odpowiedz Cytuj Link
Re: Dylemat Xurka: Quis sum ego?
xurek 12.09.19, 09:20
Dziekuje wszystkim za slowa aprobaty, jak juz wspomnialam, czuje sie jak na kacu. W nocy spalam marnie i mialam odlotowy sen, jak znajde czas to opisze na snulum.

Wstalam kolo 5-tej, zastanowilam sie nad tym naglym urlopem i doszlam do wniosku, ze ani mi w niczym nie pomoze ani nie odpowiada mojemu poczuciu obowiazku, wiec postanowilam zakonczyc robote, ktora mam dzisiaj dostarczyc. Zamienilam tyko moje pol dnia z piatku na dzisiaj, wiec jutro caly dzien w Zurychu.

Szefostwo zapowiedzialo rozmowe, zobaczymy, co maja mi do powiedzenia. Ja sobie przyrzeklam solennie, ze nie powiem nic ad hoc. Wyslucham i ozjamniej, ze przez weekend przetrawie i w poniedzialek sie ustosunkuje. Przegwaze z S. i z mama i sama ze soba i z szacownym forumem i cos postanowie.

Ale juz widze, ze polykanie emocjolanych badz moralnych ropuch jest rownie niezdrowe co takich fizycznych i ze wczesniej czy pozniej dostanie sie od tego wymiotow
Edytor zaawansowany
  • xurek 13.09.19, 17:13
    Szef glowny nie byl obecny. Za to jego zastepca, ktorego nie bylo przy tym “zajsciu». Oraz ten szef-teamu intrygant i jego zastepca dupoliz oraz moj asystent. I ja oczywiscie.

    Zastepca poinformowal nas, ze po glebokim zastanowieniu sie nad obecna sytuacja postanowil, co nastepuje:

    Dupoliz (jak dotad nie mial z naszym klientem nic wspolnego, ale jest Wegrem) przejmuje support i odpowiedzialnosc za dzialalnosc planistyczno-bookingowa kolegow w Budapeszcie i jej wyniki. Raportowac ma codziennie Asystentowi, ktory ma (rowniez codzienie) sprawdzac, czy wyniki raportow sa zgodne z rzeczywistoscia.

    Asystent ma raportowac Zastepcy i Intrygantowi o stanie rzeczy.
    Intrygant ma to spisac i wyslac odpowiedni glejt do Budapesztu oraz monitorowac Dupoliza.

    Ja zostaje wylaczona z procesu, Asystent mam mi jedynie przekazywac miesieczne wyniki, ktore mam raportowac i omawiac z Klientem. Wyniki rozmowy mam omawiac z Zastepca. Poza tym jestem odpowiedzialna za caly pozostamy kram dotyczacy tego klienta, czyli strategie, negocjacje, kontrakty, badania rynku i cotamjeszczepodrodzesieprzydarzy. Asystent ma robic dla mnie wszelka data collection.

    Intrygant zostaje wylaczony z nowego projektu obejmujacego wszystkie agencje holdingu: jest nim feasibility check nowego systemu planistycznego, ktory moglibysmy zakupic w Germanii i wcielic w Szwajcu oraz ewentualny proces adaptacji i wcielania, jezeli sie na niego zdecydujemy. Koordynacje, ewaluacje i kontakt z development team przejac mam ja. Raportowac bezposrednio do Zastepcy, CFO i CEO.

    To by bylo na tyle, wszstkie tematy wyczerpane, spotykamy sie w tym samym gronie za dwa tygodnie by omowic pozytywne wyniki dokonanych usprawnien.

    Wszyscy rozdziawilismy geby i wszyscy wzielismy gleboki oddech, by zadac pytanie / zaprostestowac / sie oburzyc / cholerawiecopowiedziec.

    Ale zanim udalo sie komukolwiek wydac z siebie jakikolwiek dzwiek, Zastepca podniosl palec w autorytatywnie – kategorycznym gescie i powiedzial « I’m sure, you don’t have any meaningful questions» Po czym poklonil sie nam, otwarl drzwi i zapraszajacym gestem wykomplementowal ze swojego biura.

    Wyszlismy i nikt z nas nic do nikogo nie powiedzial. Dupoliz powiedzial do siebie cos po wegiersku i wyszedl, do teraz nie wrocil. Asystent wsadzil sluchawki na uszy, odpowiedzial na kilka maili i poszedl do domu mowiac “see you at Monday”. Intrygant wyslal do Wszystkich maila, ktorego tutaj cytuje:

    Hi All,
    as a conclusion from our last discussions I would suggest to proceed as following:
    @Budapest
    Please proceed with the “next steps” resulting from the call on Tuesday 10th. Email: Client XX Buying process check - summary
    @Zürich
    D….. will from now on support the buying process in Budapest closely and acts as a daily contact partner. We shall monitor the process together and come together again beginning of October. Thank you!

    Ja napisalam do S. ze juz po rozmowie i ze zadzwonie do niego w drodze do domu.

    Z calej sytuacji nie rozumiem nic. Nie wiem, czy zostalam zdegradowana czy awansowana, nie wiem, czy Intrygant sie cieszy czy martwi ze stracil ten projekt. Jestem prawie pewna ze Dupoliz i Asystent sa wsciekli z powodu obrotu sprawy. Naczalstwo zas objawilo mi sie jako UFO, ktorego jezyka nie rozumiem a zamiarow zglebic nie moge.

    Ide do domu, chyba sobie puszcze w drodze : « a po nocy przychodzi dzien, a po burzy spokoj».

    Moze szanowne Forum ma jakis pomysl na interpretacje?

    Moja mama czesto mawia "badz tu madry i pisz wiersze...."

    Ajment.
  • maria421 13.09.19, 18:24
    Xurek, skoro Ty nie wiesz co i jak, to nikt Ci tu tego nie powie. W kazdym razie, poniewaz aktorzy na scenie ciagle ci sami, tylko w innych rolach, to nastepne zgrzyty wydaja mi sie zaprogramowane.
    Obym sie mylila.
  • ania_2000 13.09.19, 21:49
    Jedyne co mozna miec nadzieje, ze aktorzy w nowych zadaniach sie lepiej sprawdza. I majac konkretne "goals" beda za nie odpowiedzialni.
    Tobie Xurku zostaje najgorsze - a moze nienajgorsze - zadowalanie klienta. Jak dupolizy i intryganci wykonaja swoje zadania - to bedziesz spijac pianke. A jak nie, to bedziesz musiala swiecic przed klientem. Wiec teges.
    Ale moze sie uda:)
  • kan_z_oz 14.09.19, 02:13
    Tak to widzę; Normalnie gdyby to było tutaj zostałabyś wywalona najprawdopodobniej natychmiastowo za brak przynależności i dzielenia kultury firmy.
    Jeśli zostałaś to najwyraźniej szefostwo ceni umiejętności/kontakty z klientem/czyli coś co masz i zgraja dupo-lizo-knująca nie.
    Ktoś robotę musi robić, pilnować ,żeby cyrk się CEO na glowę nie zawalił. Jeśli te Węgry są grupą przypadkoo zebranych ludzi pracujących w ramach bo im się tak wydaje to chyba do szefostwa dotarlo, że siedzą w szybko tonącej łódce. Znaczy też, że i sa nieco ciency w temacie merytorycznie bo inaczej szybko poszukaliby innego specjalistę.

    Szukaj nowej pracy na wszelki wypadek, bo ego szefostwa zazwyczaj ma rozmiar balonu i nie wybacza publicznej 'humilitacji'...haha

    Pozytywne - bedziesz miała spokój, bo dupo-lizacz bedzie się bał, intrygant szukał aby Cie wykopać. Asystent wyglada na bardzo zadowolonego, reszta bedzie omijac aby się nie zarazić i Ci co sie będa normalnie odzywać to Ci których warto włożyc w książeczkę pozytecznych znajomości na przyszłość.
    Qwa "Game of Thrones". Ćwiczymy tutaj z Panem mężem od lat. Ja w roli S. tylko podpowiadając opinie z boku.

    Obecnie jest etap brakujących fundyszy na koncie emerytalnym gdzie widać max f..k up w departamencie wypłat. Wypłacają obecnie więcej pensji niż powinni kosztem skarbówki. Jest to zadarcie z samym Panem Bogiem i jak się skarbówka zorientuje (a zorientuje się z całą pewnością) to będą jaja jak berety. Jak przetrwają to bedą, a jak nie to będzie znowu szukanie i takwkołomacieju.haha


    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 14.09.19, 02:37
    xurek napisała:
    > Dupoliz (jak dotad nie mial z naszym klientem nic wspolnego, ale jest Wegrem) przejmuje support i odpowiedzialnosc za dzialalnosc planistyczno-bookingowa kolegow w Budapeszcie i jej wyniki.

    a wiec bedzie w pelni odpowiedzialny za wlasna kuwete.

    Raportowac ma codziennie Asystentowi, ktory ma (rowniez codzienie) sprawdzac, czy wyniki raportow sa zgodne z rzeczywistoscia.

    a wiec nie dowierzaja mu i maja nad nim oko.

    > Asystent ma raportowac Zastepcy i Intrygantowi o stanie rzeczy.
    > Intrygant ma to spisac i wyslac odpowiedni glejt do Budapesztu oraz monitorowacDupoliza.


    z cala pewnoscia Dupoliz jest pod mikroskopem.

    > Ja zostaje wylaczona z procesu, Asystent mam mi jedynie przekazywac miesieczne wyniki, ktore mam raportowac i omawiac z Klientem.

    moze proces knucia i psucia zaszedł za daleko aby cos zmieniać wiec postanowili cie nie denerwować.

    Wyniki rozmowy mam omawiac z Zastepca. Poza tym jestem odpowiedzialna za caly pozostamy kram dotyczacy tego klienta, czyli strategie, negocjacje, kontrakty, badania rynku i cotamjeszczepodrodzesieprzydarzy.

    uznali ze najlepiej ze wszystkich nadajesz sie do prowadzenia klienta.

    Asystent ma robic dla mnie wszelka data collection.

    to w polaczeniu z konsultacjami z Zastepca wyglada na co najmniej dobra pozycje.

    > Intrygant zostaje wylaczony z nowego projektu obejmujacego wszystkie agencje holdingu: jest nim feasibility check nowego systemu planistycznego, ktory moglibysmy zakupic w Germanii i wcielic w Szwajcu oraz ewentualny proces adaptacji i wcielania, jezeli sie na niego zdecydujemy. Koordynacje, ewaluacje i kontakt z development team przejac mam ja.

    znaczy, ktos beknal za poprzedni balagan nad ktorym ty teraz bedziesz sprawowac piecze.

    Raportowac bezposrednio do Zastepcy, CFO i CEO.

    jak równy z równym 👍

    > Z calej sytuacji nie rozumiem nic. Nie wiem, czy zostalam zdegradowana czy awansowana,

    mysle ze co najmniej jestes na tej samej pozycji lub na lepszej.

    nie wiem, czy Intrygant sie cieszy czy martwi ze stracil ten projekt. Jestem prawie pewna ze Dupoliz i Asystent sa wsciekli z powodu obrotu sprawy. Naczalstwo zas objawilo mi sie jako UFO, ktorego jezyka nie rozumiem a zamiarow z glebic nie moge.

    na szczescie to nie twoje zmartwienie.

    > Ide do domu, chyba sobie puszcze w drodze : « a po nocy przychodzi dzien, a po burzy spokoj».

    pusc sobie jeszcze to ;)
    Relax

    Minnie
    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kan_z_oz 14.09.19, 02:43
    Pozycja jest - dużo większa odpowiedzialność. Jeśli za to samo wynagrodzenie to raczej 'za karę'.

    Niewątpliwie cała reszta ma 'test ride'...haha


    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 14.09.19, 05:14
    sluszna uwaga. i tak tylko gdybajac, jesli sie sprawdzi (a sprawdzi na pewno) na 'nowej' pozycji - wtedy smialo moze zazadac podwyzki :)

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • stokrotna 14.09.19, 23:01
    ... przypomniałam sobie niedawny TedExowy talk.
    Teraz "positive input only" jest out. In jest "volunteering critical feedback".

    ... staff is strongy encouraged to volunteer critical feedback. As this allows for current procedure improvement for process optimization... czyli po polsku, wiadra pomyj są do wylania do kuwety celem oczyszczenia, a nie pod dywan gdzie leżo i śmierdzo, ot co.

    Udaj, że zrobiłaś bardzo śmiały i odważny, lecz ku chwale projektu i w szczytnym celu - ruch. Aby sprostać wyzwaniom i stosując innowacyjne metody :D

    I nadstaw pierś lub obie do wciśnięcia między nie mile widzianego bonusu, czyco. Serio piszę, choć może po czasie.

    Nie wiem, czy ma to sens.

  • kan_z_oz 21.09.19, 03:10
    Czytam o CEO, czyli bardzo wysokiej i odpowiedzialnej funkcji Pana, który na znak protestu uraźonej dumy osobistej przestaje sie kłaniać własnemu pracownikowi.
    O przerośniętym własnym alter ego, które sieje chaos wszędzie gdzie postawi własne kopytko.

    Nerwowych, którym puszczają nerwy już w 5 sekund po otworzeniu oczu bladym świtem...i się zastanawiam czy w tej masie ogólnego wysypu oszołomstwa różnej maści jest jakiś wzór do ustalenia?

    Sami przyglądaliśmy się genialnemu marketing, który w przeciągu 10 miesięcy od zatrudnienia rozłożył na czynniki pierwsze dwie firmy. Doprowadził do klapy świetny produkt, zamknął biuro gdzie wylano wszystkich na bruk oprócz niego samego.
    To jest umiejetność sama w sobie niezwykła. Nie wiem, czy go przysłała jakaś konkurencja? Czy też jakaś nieziemska organizacja, której celem nadrzędnym jest sianie chaosu??

    Czytam właśnie serie książek fantazyjnych, gdzie istnienie jakieś zło bez imienia, którego celem jedynym jest sianie chaosu i zła jako przeciwstawność do tego co sieje dobro. Czyli wychodzi mi jakaś wersja szatana tylko nie do końca jak nam przekazano z rogami, tylko ludzi obok zamieniających się nagle w to coś paranoiczno-świrniętego, zombi w wersji zmodyfikowanej.

    Myśli szanownego Forum?



    --
    Kan_z_oz
  • minniemouse 21.09.19, 04:54
    tak, widze to. jest jak mowisz za duzo ludzi. zawsze byli zli zawistni ambitni ludzie ale nie tyle i nie do tego stopnia walnieci.
    ja np nie moge zniesc tej nagonki na Trudeau bo akurat - akurat - jak sa wybory to sie "znalazly" zdjecia blackface i brownface. to jest wlasnie to sianie chaosu zeby wygral nie on tylko on on albo on. niedobrze mi sie robi jak widze te obludne geby pelne "swietego oburzenia" jak on tak mogl. tralala. sami nie lepsi. kto tu wlasciwie sieje to zlo, gowniarz ktory za mlodu mial siano w glowie czy "pelen oburzenia" przesladowany Hindus?? no??
    co jest wazne? naiwnie zapytam - dobro kraju czy kto pierwszy dorwie sie do stolka premiera? teraz ukrywa sie pod pozorem dobra, ot co.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • maria421 21.09.19, 08:30
    Kan, takie przerosniete ego to jest wypisz-wymaluj PiS.

    Tak jak CEO wprowadza idiotyczne zmiany w firmie tylko po to zeby pokazac kto tu rzadzi, tak PiS wprowadza rozne "reformy" tylko po to, zeby pokazac ze on tu rzadzi. Nie liczy sie efekt, nie licza sie skutki, liczy sie wladza.



  • kan_z_oz 22.09.19, 04:03
    Dobrze mario, ale pytanie zadane było nie mamy przypadkiem do czynienia z tym co KK określa jako Anty-christ.
    W Twoim kraju II wojna i postać psychicznego lidera wyrosła na fali ogólnego niezadowolenia dosyć przeciętnej masy ludzi.
    Bez tej masy ogólnego poparcia oraz poierania coraz bardziej idytotycznych oraz niebezpiecznych pomysłów stosunkowo mała grupa psychopatyczna małoby zrobiła. Był to klasyczny przykład. Obecnie taki istniej np; w Syrii w postaci psychocznego Assada, który uplatał w wojne domową cały kraj. Oczywiście zawsze "takie rzeczy" dzieją się u innych, chociaż psychologia i nauki społeczne ostrzegają, że każdy psychol zaczyna się bardzo skromnie. Problem w tym, że jak zdobędzie popracie to nie można go zatrzymać. Ironicznie PiS ma popracie KK.

    --
    Kan_z_oz
  • kan_z_oz 22.09.19, 04:04
    Mario, oczywiście - pardąsik.

    --
    Kan_z_oz
  • maria421 22.09.19, 08:51
    Kan, pojecia "antychryst" czy "diabel" to dla mnie abstrakt, ale temat tego jak to sie dzieje ze co jakis czas pojawia sie jakis typ ktory potrafi zahipnotyzowac duza czesc spoleczenstwa i doprowadzic je do katastrofy od dawna mnie nurtuje.
  • stokrotna 22.09.19, 20:34
    ... to JA!

    Mnie puszczają nerwy nawet jeszcze przed wstaniem.
    Myślą mi się jakieś myśli nienawisto głupawe i paranoiczne.
    Serio. Obserwuję to od jakiegoś czasu. Kompletnie bez przyczyny mnie zalewa ten "wewnętrzny" syfotrysk.
    Mija jakieś 10 do 30 minut po wstaniu. Nie wiem co to jest.
    Nie identyfikuję już nawet "tego" z "JA".
    Jest upierdliwe, uprzykrza życie, co gorsza - nic na to nie działa, ani dieta, ani medytacja, jedyne co działa (proszę się śmiać lub nie) to ziołowe środki na przeczyszczenie. Ja prdle...

    :D


  • kan_z_oz 25.09.19, 13:44
    Przyglądam się. Jest to naprawdę fascynujące.
    Grupa wierząca w elewacje kontra setka, która wierzy, że nastąpi raj na tej ziemi tutaj i obecnie.

    Ok, myślę, że jestem obecnie w raju. Jest to poparte długoletnimi poszukawaniami miejsca gdzie nie ma spalonych słońcem trawy przez większość roku.
    W tym mogę się zgodzić z Gretą. Aurtalia jest fucked.

    Sadzę, stosuję coraz więcej, sadzę coraz więcej, Hhaha. sadzę coraz więcej. Chmury na horyzoniecie...jedzenie. Główna rzecz. Dbajcie o siebie...ciekawa przyszłość przed nami.




    --
    Kan_z_oz
  • xurek 07.10.19, 16:18
    tak nazwal akcje majaca miejsce poprzedniego czwartku moj kolega z Polski.

    Stracilismy jednego klienta, nad ktorym pracowaly 4 osoby. Bylo wiadomo od paru miesiecy, ze odejdzie, bo zostal sprzedany i nowy wlasciciel poinformowal nasza agencje o zakonczeniu wspolpracy koncem roku.

    CEO zapowiedzial kazanie na godzine 13:30 w "town hall", czyli na korytarzu przed swoim akwarium (tak moj polski kolega nazwal szklane biura naszego naczalstwa).

    O 12 moj zastepca powiadomil mnie w wielkim sekrecie, ze Personalna wezwala do swojego biura jednego z facetow z "BI" (buisness intelligency czyli po naszemu chlopaki od komputerow) i go zwolnila. Kila minut pozniej O z torba na ramieniu i skrzynia w rekach przemaszerowal obok mojego biurka opuszczajac biuro.

    Krotko po tym zaaferowany kolega Polak powiedzial mi, ze Personalna przyszla do jednego z jego pracownikow i poprosila go do swojego biura, w ktorym ten wciaz jeszcze siedzi.

    F wyszedl z akwarium Personalnej krotko przed przemowieniem w Town Hall na ktorym to CEO oznajmil co nastepuje. Powiedzial, ze ma dla nas zla wiadomosc i dobra wiadomosc. Ta zla wiadomosc to ze stracili tego klienta, musza oszczedzac i dlatego musieli sie rozstac z kilkoma osobami pracujacymi nad tym klientem. A dobra wiadomosc to to, ze zwolnienia wlasnie zakonczyli, wiec kto nie zostal wezwany na rozmowe nadal ma swoja posade.....

    Nie powiedziano, kogo zwolniono, do dzisiaj dowiedzialam sie czesciowo osobiscie, czesciowo z wiarygodnych zrodel a czesciowo z byc moze przesadzonych plot, ze zwolniono 11 osob (z 70-cio osobowej zalogi). Z tego nad tym klientem pracowalo dwoch.....

    Ten z BI slynal z tego, ze ciagle "walil kawe na lawe", odmawial wykonywania "idiotycznych polecen" oraz dokonywal w naszych bazach danych nie poleconych, ale skutecznych zmian. Jedyny specjalista IT "z prawdziwego zdarzenia" w naszej firmie, ze studiami informatyki i wieloletnim doswiadczeniem oraz poparciem i zadowoleniem z jego pracy nas wszystkich. Jak widac niewiele mu pomoglo

    Dwie laski z "Digital Transformation" obie mlode, sexy, lubiane wsrod kolegow i glupie jak but. Jak widac tez im nie pomoglo.

    Dwoch co pracowali nad tym klientem, z tego jeden moj najulubienszy kolega z Izraela. Fajni faceci, szkoda.

    Dwoch z ekipy telewizyjnej, jeden od planowania, jeden od zakupu, obydwaj fajni pracowici goscie, nie wychylajacy sie, robiacy swoja robote, w ogole nie majacy nic wspolnego z tym straconym klientem. Zupelnia "srednia". Nie mam pojecia, za jakie grzechy.

    Student i asystentka z deparamentu finansow, malo ich znam.

    Client Service Director jednego z zespolow: najwiekszy leser i tuman w calej agencji, dla mnie jedna z najwiekszych zagadek, w jaki sposob tak daleko zaszedl i jak sie na tym stolku tak dlugo utrzymal. Oraz jego prywatna asystentka w kadzym tego slowa znaczeniu :). Tez nie mial z tym straconym klientem nic wspolnego i wydawalo mi sie, ze jest zaprzyjazniony z CEO.

    Moj kumpel Izraelczyk byl zdruzgotany, poszedl do domu, wizal tydzien wolnego i pojechal do rodziny do Izraela. O z BI dzisiaj nie przyszedl, F z telewizji byl rano, powiedzial, ze zle sie czuje i poszedl do domu.

    Ja zgodnie z "dobra wiadomoscia" mam jeszcze robote, tez nie wiem dlaczego :) :) :). W czwartek bylam tym totalnie przybita i slabo spalam, ale weekendowa wycieczka skutecznie wyrobila we mnie dystans do "czystki".

    Dzisiaj w sumie fajny dzien, moj zastepca na urlopie, dostalam innego w zastepstwie zastepcy, ktory sie dwoi i troi (moze jako stutek tej czystki?), wiec jest OK. Telekonferencja przebiegla dobrze a fajrant zbliza sie wielkimi krokami.


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • kan_z_oz 08.10.19, 06:45
    Czy dobrze. Masz pracę i wiecej czasu aby się zastanawić jak się z cyrku urwać.

    --
    Kan_z_oz
  • xurek 08.10.19, 09:41
    no wlasnie. dobrze, ze mi przypomnialas, co wlasciwie chcialam powiedziec :). Dylemat to czy szukac nowej pracy czy sprobowac sie stac tutaj w ramach tego nowego projektu bardziej "niezastapiona". Z jednej strony firma zachowuje sie coraz wredniej, z drugiej z tego, co slysze od kolegow z branzy, w innych firmach dzieje sie to samo. Ja jestem juz dosc leciwa: jezeli zmienie prace i w nowej bylyby zwolnienia, nowo przyjeci zawsze ida na pierwszy ogien. I potem co? Znajde znow cos nowego? Na dodatek chyba nie ma nikogo na tym rynku, kto z tym konkretnym klientem ma wiecej doswiadczenia i zna tam od tak dawna tak wielu ludzi. Moze to mnie w jakis sposob chroni?

    Eh, badz tu madry i pisz wiersze :)

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • kan_z_oz 08.10.19, 11:01
    Pan mąż od lat nie robi nic. Jest przesuwany, firmy się walą, są armagedony gdzieś, wywalanie ludzi. Pan mąż zawsze ląduje na cztery łapy bez względu czy coś robi lub nie.

    To jest umięjętność, która mnie przyprawia o ataki paniki.
    Opieka góry - tak to widzę.
    Najlepszy możliwy układ możliwy jaki mamy i gdyby byłoby to według planowania nie byłoby tak fajnie.
    Odddychanie i rozmowy. Z górą oczywiście czyli szukanie we wnętrzu własnej duszy.

    Go figure.




    --
    Kan_z_oz
  • stokrotna 09.10.19, 02:27
    kan_z_oz napisała:

    > Pan mąż od lat nie robi nic. Jest przesuwany, firmy się walą, są armagedony gdz
    > ieś, wywalanie ludzi. Pan mąż zawsze ląduje na cztery łapy bez względu czy coś
    > robi lub nie.
    >
    > To jest umięjętność, która mnie przyprawia o ataki paniki.
    > Opieka góry - tak to widzę....


    Hłe hłe hłe... Kanie. "Góra" się nazywa "system". Biali wysocy faceci mają fory jak bufetowej bufory. A jeśli do tego dysponują niezłym głosem - to lądują miękko i czterołapnie. Mam takiego obecnie na stanie, więc - bez despektu dla koncepcji "góry" - coś o tym wiem.

    Co gorsza, ten syf-stem obowiązuje nie tylko w pracach i korpo, ale także - w różnych pozapracowych konfiguracjach. Jeśli tylko są do dzielenia jakieś bawoły, głaski i profity - zaraz na czoło się skrzętnie wysuwają samcy alfalfa rozmaici, których ze świecą szukać wtedy gdy do zrobienia jest jakiś konkret.

    No i rywalizacja międzysamicza :( Gdy tylko się w noktowizorze pojawi jakowa para gaci, natychmiast się włącza jakiś mechanizm wiernopoddańczo, dupo/buto-polerny :( Rozmodlone spojrzenie, usłużalczość, kawo-nośność.... jakiś nie do zwalczenia blue-printing. Młodsze roczniki mają mniej to wtłoczone na szczęście - obie płcie. Więc jest nadzieja...

    Ale "beton społeczny" mocno się trzyma, coś co kiedyś Kan określiła "damage goods" - damidżgudoza ;)

    Tak sobie zajadziłam nocnie :) Piję melisę i wykonam kolejne podejście to usiłowania zasnąć.


  • maria421 08.10.19, 11:46
    Xurku, stara firma to jak "Sami swoi", nawet wrog jest swoj , wiec nie warto zamieniac na obcego wroga :-)

  • jutka1 08.10.19, 13:18
    xurek napisała:

    > no wlasnie. dobrze, ze mi przypomnialas, co wlasciwie chcialam powiedziec :).
    > Dylemat to czy szukac nowej pracy czy sprobowac sie stac tutaj w ramach tego nowego
    > projektu bardziej "niezastapiona". Z jednej strony firma zachowuje sie coraz
    > wredniej, z drugiej z tego, co slysze od kolegow z branzy, w innych firmach
    > dzieje sie to samo. Ja jestem juz dosc leciwa: jezeli zmienie prace i w nowej
    > bylyby zwolnienia, nowo przyjeci zawsze ida na pierwszy ogien. I potem co? Znajde
    > znow cos nowego? Na dodatek chyba nie ma nikogo na tym rynku, kto z tym konkre
    > tnym klientem ma wiecej doswiadczenia i zna tam od tak dawna tak wielu ludzi.
    > Moze to mnie w jakis sposob chroni?
    >
    > Eh, badz tu madry i pisz wiersze :)
    **********
    Mam od czasu podjęcia się czyszczenia kuwety podobne dylematy. I też rozmyślanie, czy aby nie zamieniłabym siekierki na kijek. Inna rzecz jest taka, że w Polsce oprócz seksizmu jest też ageism, i kobieta z mojego rocznika z moim profilem zawodowym ma bardzo małe szanse na zatrudnienie gdziekolwiek.

    No i też mam jak Xurek. Bądź mądry i pisz wiersze.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
    *
  • kan_z_oz 09.10.19, 00:16
    Z tego co widzę to kuweta korpo jest zawsze podobna jedna do drugiej. Nawet jak jest mała firma to natychmiast zaczyna się zatrudnianie specjalistów, którzy przychodza z innych dużych i po paru miesiacach w ramach budowania nowej unikalnej firmy zawsze powstaje jeden i ten sam shit. Też nie widzę zmiany w zamianie jednej na drugą.
    Wiek tutaj też ma znaczenie - Jutka. Młodzi prężni, a naprawdę można nawinąć im wciąż makaron na uszy, rozbudować marzenia by biegali z motorkiem dopóki się nie wypalą. Ze starszymi trochę trudniej, bo byli, widzieli, mieli różne stanowiska.

    Na szczęście minęły czasy zatrudniania długonogich i głupawych dwudziestolatek, noszących zbyt krótkie i obcisłe wdzianka. Lekarze źle reagują bo nastały czasy MeToo i całe szczęście bo nikt nie ma zamiaru ryzykować licencji GP. Jest duzo normalnych, dojrzałych w różnym wieku pracujących ludzi, którzy nie zatrudnia się już, że są 'ładne buzie'.

    Ogólnie to musze stwierdzić, że najgorsze układy mają najprotsze prace. Czasem dobrze taką znaleść aby sobie poprawić albo posłuchać innych. Podjęłam się ostatnio zastępstwa w nowych airB&B, bo znajoma znajomej i bardzo miła osoba.
    Wszystko pieknie, oprócz, że jest kobieta na stałe się opiekująca obecnie na urlopie. Ile piór miałam żeby się dowiedzić gdzie i co - nie żeby było trudne - tylko nie dało rady się umówić, bo odwoływała przez 2 miesiące i w końcu właścicielka została bez nikogo na długi tydzień.

    Zjebałam Panią, więc nie zostawiła mi wystarczająco pościeli, worków na brudna bieliznę. Qva zabić. Zapewniła mnie, że wszystko jest tylko parę dni temu. Jeźdżę więc tam i spowrotem od poniedziałku. Dzisiaj lub jutro może pralnia wyrzuci czystą pościel abym mogła dokończyć?

    Niby prosta praca.


    --
    Kan_z_oz
  • xurek 15.10.19, 12:50
    nastepne dwa zwolnienia, po tym, jak niby mialo juz zadnych nie byc. Zadnej informacji, dowiedzialam sie od zwolnionych osob. Przegladam oferty na rynku i wszystkie nie po drodze......

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • xurek 17.10.19, 11:39
    Dylemat gnebiacy mnie od dluzszego czasu. Mam coraz wiecej znajomych na facebooku jak rowniez w realu, ktorzy wstepuja do jakichs moim zdaniem nieco sekciarskich organizacji, glownie gloszacych jakis «zdorwy tryb zycia», ktory przewaznie polega na tym, ze nalezy kupowac i lykac jakies piguly albo sie smarowac jakimis olejkami, albo trzymac jakies diety, ktore oczywiscie za drobna odplata mozna od nich dostac itp itd.

    Znajomi ci z zarem wlasciwym kazemu neoficie zaczynaja zalewac mnie virtualnie badz co gorsze «realnie» reklama dotyczaca ich nowego sposobu na zycie przytaczajac coraz to nowe moim zdaniem coraz bardziej bajeczne «przyklady i osiagi», przewaznie nie wlasne, tylko kogos innego z ich «grupy pod wezwaniem».

    Wielu z tych ludzi jest poza ym nieszkodliwych i nawet milych i czesto ich lubie i nie chce im burzyc tej nowej banki mydlanej i «sukcesu», wiec zmilczam grzecnie sie usmiechajac i jeszcze grzeczniej odpowiadajac, ze sie zastanowie, ze teraz nie jest dobry moment itd itp. No a potem mnie ta wlasna hipokryzja lezy kamieniem w zaladku i sie na siebie sama wkurzam i mysle, ze skoro oni nie maja skrupulow tymi swoimi prawdami objawionymi mnie nagabywac, to ja rowniez nie powinnam miec, by sie do nich ustosunkowywac.

    Dzisiaj przelala mi sie miarka i odpowiedzialam na post takiej dziewczyny, ktora naprawde lubie i teraz mam wyrzuty sumienia 😊. Cytuje tutaj ten post i moja odpowiedz oraz prosze o Wasze wypowiedzi na temat, czy tez jestescie czyms takim nagabywani i co z tym robicie:

    Post wyjsciowy (czlonkini organizacji pt. Team Rakiet)

    • UWAGA • KOBIETKI • WYZWANIE •
    Gdybyś w ciągu 2 tygodni mogła pozbyć się
    do 5 kg ⚖️🔥
    Podjęłabyś się wyzwania ? 🤔😍
    Tak/nie ⚠️ 😎

    I moja odpowiedz:

    Nie :)
    Aby zrzucic, czyli spalic 5 kg tluszczu, musialabym «zaoszczedzic» 38'500 kalorii, znaczysie 2'750 kalorii dziennie, jezeli tego osiagniecia mialabym dokonac przez 2 tygodnie.
    Nie wiem, czy Ty zjadasz tyle kalorii dziennie, ja co najwyzej 2'000 i to tylko w weekend 😊. Jem srednio 1'700 kalorii dziennie wiec musialabym calkowcie przestac jesc przez dwa tygodnie, zaoszczedzilabym wtedy ok. 23'800 kalorii i zredukowala moj zapas tluszczu o 3 kg.

    By spalic pozostale 2 kg tluszczu, musialabym zwiekszyc dzienne spalanie kalorii, czyli wziac sie za sport, np. jogging. By spalic dodatkowo 14'400 kalorii musialabym biegac ok. 48 godzin, czyli dzielac to na 14 dni po 3.5 godziny dziennie.

    Reasumujac: przez dwa tygodnie musialabym nic nie jesc i biegac 3.5 godziny dziennie by spalic 5 kilo tluszczu, czyli naprawde schudnac a nie zmniejszyc ilosc wody w organizmie 😊. Absolutnie nie stac mnie na taki heroiczny wyczyn, malo tego, jestem zupelnie pewna, ze nawet gdyby stal sie cud i udalo mi sie poscic w biegu przez 2 tygodnie, to potem rzucilabym sie na jedzenie bez opamietania i tym samym zniszczyla znaczna czesc tego bohaterskiego osiagniecia. Nie mowiac juz o tym, ze moj ogranizm, zaalarmowany tym glodem zredukowalby metabolizm i musialabym w przyszlosci ograniczyc moje 1'700 kalorii dziennie, by utrzymac wage.

    Jestem absolutnie ZA zdrowym sposobem zycia i trzymaniem wagi nie zagrazajacej zdrowiu oraz takiego wygladu, z ktorym czujemy sie dobrze we wlasnej skorze, ale z wlasnego doswiadczenia wiem, ze cuda osiagniete «w rekordowym tempie» w takim samym tempie znikaja i przeradzaja sie w dodatkowa frustracje. Ale to moje doswiadczenie 😊.
  • kan_z_oz 17.10.19, 13:39
    Przystaje często w moim sklepie i oglądam puszki plastikowe wielkości 1,5 kg wypełnione jakąś substancją mającą zastąpić proteiny dla ludzi na diecie vegan.
    Pytałam nawet kiedyś veganów co wchodzi w skład tych protein bo kosztują cały majątek. Nikt za bardzo nie wiedział. Produkt zza granicy. Ale jest to najlepsza dieta na świecie.

    Nie mam nic przeciwko dietom. Mam natomist zdecydowanie przeciwko niewiedzy tego co mogłaby konsumować.
    Nie jestem zasypywana ale spotykam od czasu ludzi opowiadających tak koszmąrne brednie na temat co jedzą lub czego nie oraz dlaczego, że też ostatnio odpowiedziałam.

    Buraki czerwone mają za dużo cukru i Pani nie je. Z tego samego powodu arbuza, miodu, natomiast bardzo chętnie wpierdzieli całą michę makaronu czterojajecznego z bogatym sosem po którym nie tyje.

    Stwierdziłam, że dieta makaronowa jest bardzo dobra dla ludzi biegających maratony bo węglowodany rozkładają się szybciej niż proteiny i dostarczają potrzebnej energii biegaczom. W przypadku trybu siedzącego zamieniają się niestety szybko w tłuszcz w związku z czym tyje się jak gęś żywiona na siłę.
    Owoce natomiast mają cukier prosty, który rozkłada się tak szybko, że człowiek jest głodny po 30 minutach. Nie powodują tycia tylko skoki poziomu cukru we krwi, co nie stanowi problemu gdy się siedzi i je jedno jabłko co jakiś czas w ramach jednodniowego zaspokojenia apetytu na świeżyznę.

    Stosuję od czasu do czasu jako zachciankę organizmu i zdecydowanie znam tylko jedną osobę tyjacą po owocach...haha



    --
    Kan_z_oz
  • roseanne 17.10.19, 14:32
    No i slusznie, tez powiedzialaby, NIE

    Wystarczy mi, ze ze podpowiedzia lekarza rodzinnego sprobowalam ponad dekade diete wysoko bialkowa, 2 tygodnie, zjezdzajac nerki , niestety okazalo sie permanentnie.

    Na wszelkoe tego typu nawolywania odpowiadam wprost, ze mi zdrowie na to nie pozwala i eksperymentowac nie bede

    Co do proszku bialkowego, najczesciej jest to serwatka, soja, czasami zarodki konopne
    Nie jestem wege, ale przeciez straczkowe rozsadnie laczone z innymi roslinkami potrafia dostarczyc wlasciwe ilosci bialka, wiec po co proszek


    Plus ta dieta makaronowa, z wykluczeniem buraka mnie ubawila, swoja droga to znam podobne przypadki...

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • stokrotna 17.10.19, 15:27
    Nie wiem na czym polega dylemat, czy na posiadaniu znajomych "odbitych" nagle czymś w rodzaju "amwaya" - czy dylematu spożywczego.

    "Odbitym" i ich odbiciom - stanowcze nie. Jeśli napastują osobiście (mam praktykę bo sama jestem sekciarą, więc mnie od czasu do czasu usiłują aktywizować) to ignorować. Jak intensywniej napastują - skontrnapastować i się wyżyć z frustracji. Jak są zbyt wkurzający, wywalić ze znajomych i zablkować.

    Jak szybko stracić 15 kilo - hm, łeb sobie dać uciąć. Jeśli zaś chodzi o sposób odżywiania, to owszem, jest istotne co się je, tyle że jest to kwestia bardzo indywidualna. Nie ma pacaneum dla wszystkich dobrego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka