Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 427

24.09.19, 09:38
Otwarte :-)


--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe
*
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejszy wpis Kana 24.09.19, 09:39
      O pierdułach -- Odc. 426

      kan_z_oz 24.09.19, 00:09
      Trochę są podobne do europejskich.
      Muszę powiedzieć, że u mnie z koleji nastrój bardzo dobry. Nie odezwała się jeszcze klientka, chociaż sprzątanie w łykend.
      Wszystko jedno co zdecyduje, pozbyłam się syfu i czuję sie b. dobrze.
      Zachmurzyło sie, może cos w końcu spadnie?? 8mm od połowy lipca to drobna przesadza na moją okolice.

      Woda przyjeża w piątek i nie będę odwoływała nawet jak zacznie padać. No chyba, że będzie ulewa.
      Koszt normalnych zakupów poszedł w górę chyba z 50%. Wciąż to samo ale wszystko w górę. Pracując we dwoje dajemy radę ale samotni, single rodzice z dziećmi, starsi, czy nawet pojedyńczy dochód - przejebane.


      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
    • jutka1 Wtorek, pochmurno ale w miarę ciepło 24.09.19, 11:08
      Jakąś pustkę w głowie mam dzisiaj. :-( Siadłam przy komputerze, a tu w czaszce hula halny. :-(
      Poszłam więc z sekatorami i podcięłam wisterie (l. mn.). Może uniwersum zwróci mi mózg po lekkim fizycznym wysiłku...

      Poza tym dzień jak co dzień.

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
    • jutka1 Środa 25.09.19, 11:46
      Straszne problemy były z forum GW od wczoraj. No ale wydaje się, że naprawione.

      Za oknem mokro, od rana padał deszcz, niedawno przestał. Szaro, chłodno - 15 C.

      Zrobię sobie zupę miso, dodam imbiru - akurat na taką pogodę.

      Miłego dnia :-)


      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • stokrotna Wygrałam ... 25.09.19, 15:01
        ... kurwa mać, przeszłam do ostatniej rundy pojedynku poetyckiego, tam gdzie jest jeden na jeden. No i tam przepadłam dopiero, dosłownie o pół głowy. NIE DO WIARY....

        Nigdy w życiu bym nie pomyślała... ja pierdykam... bełkotam... :) Potem zamieszczę obszerniejsze info, to teraz jestem w szoku. Pozytywny szok jest GORSZY niż negatywny bo do tych ostatnich jesteśmy bardziej przywyknięci.

        Pracę się udało ogarnąć do 14.00, poczytam foruma, zjem jakiś lunch czy obiad, czyco.

        Kan pytała, czy się nam nie nudzi ta sama co zawsze ścieżka w zieleni - a nigdy w życiu. Za każdym razem przecież co innego nam pokazujesz, ja się już czuję jakbym to ja chodziła tą trasą. Przecież ja też w sumie pokazuję ciągle to samo ogródko, tarasso, etc. Uwielbiam na przykład widok z okna Pytona, jakby przestała ten widok pokazywać to by mi brakowało czegoś w życiu.

        Ludzie wieszczą uporczywie o końcu świata, a ja jakoś tego nie czuję. Czuję tę histerię i lęk ludzi, to mi okropnie przeszkadza. Ale sama nie mam obaw o koniec planety lub cywilizacji. Raczej odczuwam czasem własne kończenie się, w sensie wyczerpania baterii. To jest upierdliwe, ale teraz coraz bardziej mi to (tfu, tfu) mija.

        Probiłam fajne foty jadalnych kwietników w środku miasta, ale nie chce mi się ich wlepiać na fotoforum, bo już i tak się zajmuję wlepianiem tych fot w różne miejsca, i mam wrażenie, że psu na budę.... Fajnie by było mieć jakieś miejsce do wlepiania fot uniwersalne i niezależne. Nie mam.

        • jutka1 Re: Wygrałam ... 25.09.19, 18:05
          stokrotna napisała:

          > ... kurwa mać, przeszłam do ostatniej rundy pojedynku poetyckiego, tam gdzie jest
          > jeden na jeden. No i tam przepadłam dopiero, dosłownie o pół głowy. NIE DO WIARY....
          **********
          Cieszę się i gratuluję! :-)))


          > Kan pytała, czy się nam nie nudzi ta sama co zawsze ścieżka w zieleni - a nigdy
          > w życiu. Za każdym razem przecież co innego nam pokazujesz, ja się już czuję
          > jakbym to ja chodziła tą trasą. Przecież ja też w sumie pokazuję ciągle to samo
          > ogródko, tarasso, etc. Uwielbiam na przykład widok z okna Pytona, jakby przestała
          > ten widok pokazywać to by mi brakowało czegoś w życiu.
          ***********
          :-)))
          Ja też lubię Wasze zdjęcia, nawet jeśli z tych samych miejsc - zawsze są inne, nigdy takie same.

          Miso wyszło bardzo dobre. Z drugiego zamrożonego bulionu zrobię pomidorową. Chyba z ryżem. A może z makaronem, nie wiem. Tak czy siak, mam z targu eko słoik przecieru, trzeba wykorzystać.

          Jeszcze nie ma 18:00, a ja zeszłam z pracowego komputera. Bunt. Chaosowiec sie wczoraj wieczorem objawił, przysłał mi dwa nieprzyjemne maile, odpowiedziałam uprzejmie acz stanowczo, dzisiaj zjawił się w firmie i zasiał chaos (na szczęście jestem w domu). Mega-toksyczny osobnik. :-/

          No i tak to. Dzień jak co dzień.

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          *
          • kan_z_oz Re: Wygrałam ... 26.09.19, 05:44
            Gratuluję wygranej.

            Przyleć do mnie to Ci pokażę koniec świata. Jak się przejedziesz przez kilkanaście godzin przez obszary objęte suszą to szybko zmienisz zdanie.
            W mieście koniec świata to jak kanalizacja wywali, sklep zamkną w niedzielę, wyłączą zbyt wcześnie centralne ogrzewanie lub jakaś menda wykupi ostatni kawałek ulubionego sera.

            W odróżnieniu od kanalizacji suszy nia da się naprawić czy załatać i nawet jeśli jutro spadłby deszcz to nic nie urośnie już w tym roku. Należy tylko się modlić aby nie spadło zbyt dużo bo miliony hektów zostaną zerodowane czyli wypłukane.
            Należy się też modlić aby spadło tam gdzie są tamy i zbiorniki na wodę a nie na plażę gdzie wszystko spłynie do oceanu.

            Ludzie są oczywiście pozytywni i w tym nastroju jest tutaj rekordowa ilość samobójstw, bo po wybiciu bydła należy sobie też w łeb strzelić. To jest oczywiście bardzo dobre dla wszystkich lokalnych dzieci. Niech się uczą i broń boże nie uroniły dnia szkolnego - ops - cześć szkół nie działa bo gdzie jest susza są pożary czyli wakacje rodzinne, polegajace na pakujemy dzieci i koty do wozu i spadamy jak najszybciej w dowolnym kierunku.

            Ubaw mamy po pachy ale najważniejsze w tym wszystkim jest jak Greta patrzy.
            Takich Gret tutaj są setki.


            --
            Kan_z_oz
            • kan_z_oz Re: Wygrałam ... 26.09.19, 08:44
              Wczoraj pod wieczór w miastaczku obok był wysyp nietoperzy.
              Podobny do tego na vidoe w artykule.

              www.abc.net.au/news/2019-09-25/bats-cover-sky-black-as-drought-raises-numbers/11542494

              Szukają żarcia gdzie się. Zrąbały mi właśnie wszystkie zielone jabłka, chociaż zupełnie małe i niedojrzałe.

              3-ci miesiąc bez opadów się zaczął. Z prognozowanych w tym tygodniu opadów była tylko rano rosa.

              --
              Kan_z_oz
              • stokrotna Re: Wygrałam ... 26.09.19, 17:37
                ... ale o czym mam zmieniać zdanie?

                Nie neguję tego co się dzieje, jedynie twierdzę, iż udaje mi się okiełznać własne odczucia, wbrew panującej histerii.
                Mam niejakie pojęcie co się może dziać na antypodach, bo mam mieszkającego tam na Afrykańskim zadoopiu starego chimeryka. Czy to jest jakaś licytacja, kto ma gorzej? Zaproszenie p.t. "przyjedź to ja Ci pokażę koniec świata " średnio zachęcające.

                Jeśli chodzi o wygraną, to jest to coś takiego, na czym się skupiam aby mieć odskocznę od panującej histerii. Opowiadam więc, jeśli ktoś ma ochotę na pozytywy. W odróżnieniu do moich wystąpień zawodowych czy aktywistyczno-campaignerskich - moje wyrodukty poetycko literackie mnie niezmiennie stresują. Mam tremę straszną i okazuje się iż organizmusowe rewolucje były z tym związane.

                Przgotowałam się przyzwoicie, i chociaż powtarzałam materiał wiele razy, to i tak musiałam czytać z notesika! Czytać! Ja! Nagle okazało się, że 4 minuty trwa wieczność !!! Ja, która szkoląc, musiała gadać czasem po kilka godzin... Tak czy owak przeżyłam kilka szoków.

                1. Pełna sala. Za pierwszym razem, nie było aż tak pełno. Czyli są ludzie, którzy mając tyle możliwości wyboru - chcą przez kilka godzin słuchać poezji!!! Na dobitkę wygłaszanej nie sławnymi poetami tylko jakimiś hudefakami...

                2. Młodzi ludzie 20-30 letni. Żadne strupieszałe babcie i ramole... tak jak się widzi w filharmonii, teatrze, a już szczególnie na spotkaniach autorskich sławnych i okrzyczanych poetów i poetek

                3. Mam ... grupies.... OMG. Kjap. "Bożekurwamamo" (cycat z JL Wiśniewski)... Podeszło do mnie kilka młodych, fajnych kobiet, aby mi podziękować... wyrazić upodobanie moją twórczością, zadać kilka sensowych pytań... trupem mało nie padłam, ale zdołalam się uśmiechnąć, po czym - wzięłam i uciekłam.

                Tak oto, to wyglądało.

                Jeśli jeszcze ktoś zniesie trochę pozytywu i mojego ględzenia o samej sobie to - ogłaszam zwycięstwo (tfu tfu) "żółtą gębą"... jasny gwint, od zimy tego nie mogłam zwalczyć, już myślałam że mi zostanie tak :( Przestałam zwracać uwagę. Po czym zrobiłam sobie w Łazienkach jakieś selfi - pacze - nie ma. I chyba już od jakiegoś czasu nie ma, tylko ja się spostrzegłam teraz.

                Jak zwykle - dostrzegamy że się pojawia nagle coś co jest do dupy, ale jak znika coś co było do dupy, to się tego nie zauważa.

                Miłego popołudnia dla wszystkich :)
                • minniemouse Re: Wygrałam ... 27.09.19, 08:25
                  stokrotna napisała:
                  > Przgotowałam się przyzwoicie, i chociaż powtarzałam materiał wiele razy, to i tak musiałam czytać z notesika! Czytać! Ja! Nagle okazało się, że 4 minuty trwa wieczność !!! Ja, która szkoląc, musiała gadać czasem po kilka godzin... Tak czy owak przeżyłam kilka szoków.

                  Stokroto!!! https://www.cosgan.de/images/smilie/liebe/h053.gif ciesze się ogromnie z Twojego sukcesu!!!! rzucam ci bukiet róż u stop!!!!

                  https://c2.staticflickr.com/4/3180/2990231083_2df5de6708.jpg

                  YaY!!!!! :)

                  Minnie

                  --
                  Savoir Vivre czyli jak się zachować
    • jutka1 Czwartek 26.09.19, 21:53
      Czwartek był zagoniony i nieprzyjemny. :-/

      Jutro, przeczuwam, będzie dzień koszmaru. :-/

      Tak czy siak, za wszelką cenę - do przodu.

      Przeniosłam się chwilowo do sypialni na dole, bo na górze zapanował jakiś ogólny syf z powodu podróży nie-do-końca-przewidzianych, walizek, etc..
      I doceniam, bo tam na dole jednak jest jakaś bańka energetyczna, która regeneruje lepiej od sypialni na górze.

      Trzymajcie proszę kciuki za mnie, i świeczkę zapalcie. Zaczyna się następny armageddon. :-///

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • ania_2000 Re: Czwartek 26.09.19, 22:16
        Juz czwartek, a czuje sie prawie jak piatek! W Oregonie postepujace oziembienie -snieg ma zaczac padac w gorach, i pokryc puchowa kolderka nawet przelecze. Jakies arktyczne zimno wieje prosto z bieguna. Ciekawi mnie jaka bedzie zima - czy bedziemy sie slizgac po lodzie czy raczej chlapac w deszczu? W pracy koncowka miesiaca - w miedzyczasie biurowy piknik, spedzony na golfie - mamy takie cos jak bowling - tylko golf. Shooting range, gdzie pukntacja zalezy od starania sie wbic balls nie tylko na odleglosc ale rowniez trafic w takie "pilary". Nie jestem dobra w tym, ale jest piwo i przekaski to moze byc. Tak czy siak lepsze od bowling, co jest nudny jak flaki z olejem.
        Pozegnanie sezonu campingowania udalo sie polowicznie - jeden dzien sliczny, rowerowanie po pieknych trasach - romantyczna kolacja - zeberka:) ale drugi dzien do duszy - lal deszcze, siedzielismy w srodku i ogladalismy filmy. BTW widzial ktos "Bad times at el royale"?
        dobry:) graja moi ulubieni aktorzy, wiec tym bardziej dobry:)




        Jutko, trzymam kciuki za twoje powodzenie - w co nie watpie - skutecznej walki z chaosowcem !
        Stokrotko, jestem bardzo dumna, i sie rowniez ciesze - ze "wirtualnie znam" prawdziwa artystke! Gratuluje!!! Super byc docenionym i zauwazanym!.


        No i juz przyszla jesien, chlodniej - i kolorowiej! Lubie te pore roku - zmieniajace sie liscie, pojawiajace sie juz dekoracje na halloween - wyjazdy na farmy po rozne pomidory, dynie - mgle nad jeziorami i w gorach. Cieply cider (albo zimny;) Pumpkin spice latte wszedzie:)
        • kan_z_oz Re: Czwartek 27.09.19, 08:22
          Żadna licytacja tylko daje mi się we znaki. Wchodzi w oczy, uszy, pod prysznic, do pralni.
          O, jutro przychodzą ludzie obejrzeć dwa 20-25 metrowe eukaliptusy, które tak wyschły, że nie wiem ile bedzie trzeba obciąć oraz czy dać się uchować.
          Do tego potrzeba ekipę, która się wspina przy użyciu sprzętu górskiego. Nie chcę myśleć ile za takie wygibusy liczą. Podobno są rozsądni.

          Woda przyjechała dzisiaj jak nas nie było w domu czyli o złej godzienie. Wlali połowe nie tego baniaka co potrzeba topiąc dwa sitka, które należy wyłowić lub kupić nowe na wybrzeżu oraz przepompować wodę.

          Kory do podsypywania nie ma śmietnisko od tygodni bo bez wody kompostowanie idzie słabo. Nie jestem pewna czy zdążymy uratować część z krzewami australijskimi zanim wyschną.

          Jest to upierdliwe, męczące i mam dwa razy więcej pracy oprócz tej pracy, której i tak mam o dwa razy za dużo.

          Udał się nam dzisiejszy jubileuszowy lunch na wybrzeżu. Byłoby jeszcze fajniej gdyby nie stół z czwórką piszczących dzieci oraz dwóch młodocianych rozmawiajacych na cały regulator.

          Potrzebuję urlopu, który sie zbyt szybko nie wydarzy bo muszą się jeszcze wydarzyć okna, firma elektryczna dokończyć badanie napięcie sieci bo straciłam maszynę do soku, blender, zmywarka znowu po naprawie nie wypompowuje wody, maszyna do kawy zaczyna robić podejrzany hałas a lampy na zewnatrz razy dwa potrzebują znowu wymiany.
          Podobno może tak być bo dom na końcu. Przełożono nas w inne miejsce aby ktoś inny był na końcu. Proszę mnie nawet nie pytać na końcu czego.

          Pan mąż wciąż się użera z kontem emerytalnym na które nic nie włynęło od 1-go maja ale dyrektor HR zrezygnował bo nie był w stanie opanować chaosu. Ma też list, że musi natychmiastowo oddać samochód do serwisu bo rurka trzymająca płyn hamulcowy może pęknąć w każdej chwili, gdyż jest wadliwa. Najstromsza droga w okolicy to 20stopni oraz sporo 12 stopniowych.
          Skarbówka zgubiła nasze sprzed lat 'straty finansowe' (czytaj możliwe pieniądze do odebrania kiedyś) z lat deweloperki i księgowej zajęło aby znaleść. Nie mogła też dojść jak można było zgubić przypadkowo z dwóch osobnych kont w sumie poważne kwoty.

          I do tego jeszcze nietoperze, które latają zyzgzakiem. Normalnie bardzo miłe zwierzątka ale nie
          wieczorem z chmurze Hitchcocka nad głową ludzką. Też słabo śpię. Marzy mi się aby mało się działo w przyszłym tygodniu.



          --
          Kan_z_oz
    • xurek TGIF 27.09.19, 11:23
      Coz za turbulentne czasy na forumie :)

      Jutka haruje jak kon i konca nie widac (wspolczuje i lacze sie w bolu), Kan jak Don Kichote walczy z susza (tez wspolczuje), Stokrotka rozwija poetyczne skrzydla i wzlatuje coraz wyzej (gratulacje, czy to ten poem, ktory tutaj wkleilas czy jakis inny?), Rose sie artystycznie rozwija (wspieram i zazdraszczam), Maria wziela Grete pod lupe i bada dokladnie kazdy pryszcz (nawet jezeli Greta = srodek do celu nie jest calkiem koszer, to cel moim zdaniem zbozny), Ertes imprezuje (fajne zdjecia z tego white party), Ania wczasuje (zazdraszczam), CJ pewnie zalatwia w Wawie sprawy a Ewa gdzies zniknela (mam nadzieje, ze spedzaja pozaforumowy czas pozytywnie, konstruktywnie i radosnie).

      Ja zas nie wiem, co powiedziec. Dzieje sie cala masa rzeczy roznych, w ktorych intensywnie uczestnicze, ale jakby przez wate, poza mna, wokol mnie i jakos tak niebezposrednio. Dystans sie niejako wytworzyl miedzy mna i swiatem.

      W ciagu ostatnich kilkunastu dni byl targ przed domem, garage sales, trzesienie ziemi w pracy wciaz jakos odczuwalne, wizyta mamy z przyjaciolka bardzo absorbujaca, wizyta «przyszywanej bratanicy» z przyjacielem rownie absorbujaca, bardzo wazny meeting z klientem wizytujacym w zeszla srode od rana do wieczora, targi zawodowe calodzienne wczoraj ze mna w roli babysittera mojej klientki (11:30 do 21:30, wrocilam do domu pol przytomna), w miedzyczasie odrzucono nasze podanie o pozwolenie przebudowy, musielismy zmienic plany, te tyczki co wbili w dach (obowiazkowe w Szwajcu, jezeli budynek zmienia ksztalt) zrobily dziury przez ktore teraz dach przecieka i trzeba to przed zima naprawic plus «rutyna» czyli trudne dziecko (aczkolwiek sa odczuwalne postepy) oraz dramaty na obrzezach miasta, czyli w rodzinie mojego meza, wymagajace jakiejstam interwencji. Dzisiaj musialam niestety przyjechac na caly pracowity dzien do Zurychu, bo ta wizytujaca klientka wciaz tutaj jest i musze z nia na jeszcze jeden meeting dzisiaj po poludniu. Trzeci dzien z kolei z full-makeupem i w pumps, czwartego bym nie zniosla. No ale: jej lot jest o 17:30, wiec 16:30 chocbyniewiadomoco fajrant, na dworcu kupie sobie ten fajny chleb i rozpoczne weekend.

      Z rzeczy pozytywnych: w ramach «dlugu wdziecznosci» dostalismy od sasiadow «Gutschein» (jak to po polsku) na brunch w trojke w bardzo fajnej kawiarni, wiec w najblizszym czasie zabranczujemy. Poza tym w przyszly weekend jedziemy do Montreux w ramach prezentu urodzinowego no i pogoda jest przyjemnie-slonecznie-jesienna.

      Aaaaa, i jeszcze chyba z 4 pomidory sposrod tej setki zielonych i twardych zdaza dojrzec i zostac przeze mnie zjedzone. No i pan maz ma jutro caly dzien jakies egzaminy, do ktorych dzisiaj bedzie sie uczyl, wiec mam caly wieczor wolny, ktory spedze przed telewizornia ogladajac najglupsze dostepne programy a jutro caly dzien w ogrodzie i domu doprowadzajac obydwa do zadowalajacego mnie stanu. I bede jesc tylko marynowane grzybki, malosolne ogorki, ogrodowe pomidory, oscypki i mieso :) :) :)
      --
      czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
      • kan_z_oz Re: TGIF 27.09.19, 13:06
        Miło Cię Xurku znowu czytać. Jak udał sie meeting z szefostwem, jeśli możesz co nieco?

        Oczywiście, że pozytywów jest dużo. Tylko te małe, drobne rzeczy plus te większe oraz zadania dodatkowe człowiekowi zabierają czas aby sie tymi pozytywami cieszyć i hobby uprawiać.
        Ostatnie sadzonki są sadzone nocą bo w sumie kiedy? One lubią a my nie mamy czasu.

        W dzień jest tylko przygotowywana grządka. Fura gówna końskiego przykryta nowo zakupioną ziemią oraz słomą. Zostawiam na dzień, dwa aby się przegryzło i wsadziliśmy przy latarce metodą dosyć niedbałą. Rewelacja, wszystko rośnie, pręży się jak drut...i jak nigdy przed.

        Kim czi jakoś się udało i wyszło już sporo potraw. Dzisiaj zakupione zostało nowe urządzenie do soku i mam zamiar sokować wszystko to co mi ostatnie załatwiło.

        Deszcz jest niesamowiecie potrzebny. Nawet nie chcę zaglądać do uli aby odkryć, że muszę zacząć dokarmiać pszczoły w pełni sezonu produkcji miodu. Niemniej do uli będzie trzeba zajrzeć.


        --
        Kan_z_oz
      • roseanne Re: TGIF 27.09.19, 15:48
        Alez xurku ty masz kolowrot z tymi pozwoleniami i przerobkami. Trzymam kciuki, by sie naprawa dachu skonczyla szybko i pomyslnie



        --
        co bylo to bylo
        co moze byc jest
        a bedzie to co bedzie
        • ewa553 Hallo! 27.09.19, 20:01
          To ja. Po fajnej, dlugiej rozmowie z Maryska melduje sie tu tylko predziutko (bo zaraz wiadomosci w TV) zeby wyjasnic zem zdrowa, zalatana i zapracowana, dlatego nie zagladam od pewnego czasu. Jak mnie tylko wena nawiedzi, to wroce na tzw.lono, poczytam i popisze, bo mi jakos Was brak. Pozdrawiam!!!!
    • ertes Dozynki, kontakty i pies 27.09.19, 20:13
      Jak pisalem wczesniej w zeszly weekend byly u nas tzw Dozynki.
      Znalazlem cos takiego:
      radiorampa.com/dozynki-w-yorba-linda-ca-galeria-zdjec/
      Niestety nas na tych zdjeciach nie ma. W kazdym razie ja sie woluntaryzowalem w kuchni przygotowujac kielbase, kaszanke i inne smakowitosci. Inni tenze produkt sprzedawali :)
      Siedzielismy do prawie 10 wieczorem wiec roboty bylo sporo.
      Ale to juz chyba ostatni rok bo nam sie po prostu niechce zapierdzielac caly weekend.
      Czas zeby ktos przejal paleczke.

      Nadal probuje kontakty. Wczoraj wzilaem tzw multifocal i chyba te sa najlepsze. Pochodze w nich przez kilka dni i zobaczymy. Nie sa tak dobre jak okularu ale to bedzie kompromis: ostrosc OK ale bez niczego na nosie.
      Zakladanie i zdejmowanie idzie mi coraz lepiej. Juz nie rysyje sobie paluchami galek ocznych.
      Znalazlem tez metode na prace przy kompie w pracy: Zakladam okulary do czytania o mocy .75 i widze swietnie.

      Pies rosnie. Szcza i sra glownie w domu :( co mnie wkurza. Ale ogolnie jest OK.
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/hg/vf/9bs6/GCQYRH70Gw4ic5TJlB.jpg
      • ania_2000 Re: Dozynki, kontakty i pies 27.09.19, 22:04
        sadzac po zdjeciach to Wasze dozynki to takie same jak nasz festiwal - btw nazwa "dozynki" mnie troche rozbawila, w sensie dozynanina:) U nas tez kiermasze, tanczace dzieci i duzo folk jedzenia:)

        POLSKI FESTWAL W PORTLAND

        Xurek, ciekawa sprawa z tymi kijami na dachu - faktem jest, pierwsze slysze. U nas tez potrzebne sa permity do przebudowy/budowy/etc swojego domostwa, nie tylko od miasta, ale od rady sasiedzkiej. A ci ostatni jak wiadomo - bardzo grozni i srodzy:)

        Jeszcze pare godzin w pracy i spadam - jak wygladam za okno, to czarne chmury ida i prognoza pogody chyba sie sprawdzi - bedzie lac!.

        Mam dobra ksiazke do czytania, plus Netflix - jest nowy serial "Spy" - podobno dobry.
        No i w kinach "Dowtown Abbey" - film. Nie wiem jak u Was, ale tutaj ten serial zrobil kolosalna furore, ja zreszta tez go ogladalam, wiec z checia teraz ten najnowaszy film obejrze.

        Milego weekendu wszystkim! :)
        • jutka1 Re: Dozynki, kontakty i pies 27.09.19, 22:17
          ania_2000 napisała:

          > Mam dobra ksiazke do czytania, plus Netflix - jest nowy serial "Spy" - podobno
          > dobry.
          ***********
          A widziałaś "Unbelievable"? Bo się nasadzam.

          > No i w kinach "Dowtown Abbey" - film. Nie wiem jak u Was, ale tutaj ten serial
          > zrobil kolosalna furore, ja zreszta tez go ogladalam, wiec z checia teraz ten
          > najnowaszy film obejrze.
          **********
          Też na mojej liście. Serial wielbię. Szczególnie Lady Violet. :-D

          Miłego weekendu :-)

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          *
      • minniemouse Re: Dozynki, kontakty i pies 28.09.19, 00:28
        ertes napisał:
        > Pies rosnie. Szcza i sra glownie w domu :( co mnie wkurza.

        Pewnie wiesz, ale przypomnę:
        - wyprowadzajcie go na nr 1 i nr 2 natychmiast po przebudzeniu, żaden spacerek, aby tylko kojarzyl załatwianie się z outside. spacerki to swoja droga.
        poza tym przerywajcie zabawę na siusiu, bo szczeniak często posikuje z radości i wysiłku.
        (szczeniaki (w ogóle psy) posikują tez na znak uległości.)
        wyprowadzajcie go zaraz z rana i jak najpóźniej wieczorem przed spaniem.
        wyprowadzajcie jak najczęściej, po prostu.

        Aby pies kompletnie oduczył sie brudzenia w domu trwa czasami do roku. tak było z moim psem. mimo ze bardzo uważaliśmy i uczyliśmy. psy są bowiem różne.
        ważne - nigdy nie karać, w ogóle nie robić zamieszania wokół załatwiania się. po prostu konsekwentnie trenować ze "to" robi sie wyłącznie na dworze. cierpliwie czekać. załapie :)


        Minnie

        --
        Savoir Vivre czyli jak się zachować
          • kan_z_oz Re: Dozynki, kontakty i pies 28.09.19, 06:54
            Ertesie, rozśmieszyłeś mnie.
            Naszego psa wspominam gdy w ciągu pierwszych tygodni ogryzł rogi większości mebli, skórzaną aktówkę Pana męża oraz buty biznesowe. Wizytujacej teściowej suka sikała na materc jako rewanż za wyrzucanie jej do ogródka gdy nas nie było. Udało sie jej też raz zwialić tą samą teściową na ziemie metodą podciecia jej nóg. Suka miała też chorobę lokomocyjną więc należało wozić worek i łapać, nawet po zażyciu tabletek.

            Miała też alergię i wybuliliśmy setki zanim wpadłam na pomysł dawania jej telfastu. I, nie robiła nigdy w domu, nawet jako młody szczeniak.

            --
            Kan_z_oz
    • jutka1 Sobota, wolny weekend 28.09.19, 08:48
      Dzień ogarniania domu i czytania w ogrodzie. Jest wprawdzie dość chłodno, ale po dobie deszczu wyszło słońce. Po południu wioskowa impreza, wpadnę na chwilę. I tyle. Aż tyle. Armageddon trzeba odreagować.

      Miłego dnia :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
        • roseanne Re: Sobota, wolny weekend 28.09.19, 14:55
          tu szaro i mokro. 180 stopni od wczoraj
          gotuje ciecierzyce na humus, planowalam piknik ... namoczylam wieczorem

          najwyzej zrobie sobie wersje indoor, koc na podlodze,szum ocenu w kompa i slideshow ze zdjeciami z meksyku )

          --
          co bylo to bylo
          co moze byc jest
          a bedzie to co bedzie
          • kan_z_oz Bardzo miły dzień 29.09.19, 11:23
            Spokojny, słoneczny czyli jak lubię.

            Wyskoczyliśmy z rana aby trochę pochodzić. Tym razem do zoo. Wakacyjne tłumy jakoś się ulokowały na widowiskach, w kafejkach na lunch a my zjedliśmy zakupiony pod drzewem na trawie.
            Pogrzebaliśmy w ogrodzie czyli nasypaliśmy nawozu końskiego, trochę ziemi by dopełnić grządki i słomę.
            Wszystko czeka na deszcz i etap sadzenia.
            Dzięki temu ogród wciąż się trzyma a nowe sadzonki są już dwa razy większe.

            Siatka nad jabłonkami została zdjęta w nocy przez nietoperze. Nie wiem dokładnie jak poodpinały klamry ją trzymajace ale rano było wszystko na ziemi. Założyliśmy jeszcze raz.
            Jabłka nie nadają się jedzenia są tylko ścinane z gałęzi na ziemię.

            Nie mogę uwierzyć, że to już październik za pasem.
            Na wybrzeżu szaleństwo oraz upały dosyć uciążliwe. Górka wciąż bardzo przyjemna i oby tak została.


            --
            Kan_z_oz
            • jutka1 Re: Bardzo miły dzień 29.09.19, 14:56
              Dzień taki sobie. Plusy: wyspałam się, siedziałam dwie godziny na tarasie (skończyłam drugą książkę od 100K - dobry kryminał norweskiego autora, poczytałam zaległą prasę, pogapiłam się na ogród).
              Minusy: przede wszystkim stres już dzisiaj, że jutro poniedziałek. :-( Ścisk w żołądku. :-(

              No nic. Po bardzo pozytywnym zaskoczeniu książką "Grand" Wiśniewskiego (też od 100K) i zwerbalizowanie tego zaskoczenia koleżance z pracy, następnego dnia przyniosła mi inną jego książkę, wg niej wartą uwagi. No to zacznę ją czytać, może pomoże nie myśleć o jutrze.

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              *
                • kan_z_oz Re: *_ "zwerbalizowanU" miało być -- ntxt 30.09.19, 10:45
                  "Owocowy" dzień. Spotkanie z klientem od airb&b w celu wydalenia agenta. Nie odbędzie się tak szybko ale się odbędzie wydalenie.
                  "Gaszenie pożaru" w wiejskim cottagu gdzie zapomniano zablokować i się ktoś dzisiaj zgłosił oraz zapłacił.
                  Lubię niesamowicie obydwie klientki i w związku z tym mi zupełnie nie przeszkadzało.

                  Susza zmusiła nas do ostrego nawożenia, przykrywania czyli robienia znacznie więcej niż do tej pory.
                  Wlepię zdjęcia i opiszę.

                  Inspekt z zasadzonymi w zeszłym tygodniu sałatami. Urosły już dwukrotnie i są tylko spryskiwane raz dziennie.

                  http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/G7dHqQcEMbQJVgGqlB.jpg

                  Groszek cukrowy wsadzony w połowie sierpnia z nasion 15-tu.

                  http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/HwROcEtNLDsYaabemB.jpg

                  Tak wyglądają sałaty wsadzone na mieszance kup końskich oraz lekiej ziemi przykrytej słomą.
                  Podobnie azjatyckie pokrewieństwo. Jestem dumna z rozmiarów. Sa nakryte siatką na muszki owocowe czyli nie przepuszczającej nic. (nie aż tak znowu szczelną ale wystarczająco...haha)

                  http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/Gs8kDrCMPLLoUVLYJB.jpg

                  http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/W8AGL48BFrBivuynKB.jpg

                  Pomogło lewandzie i róży, która ostro walczyła.

                  http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/Ohofy4ayiWo4FVg7nB.jpg

                  http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/24nfELAtBo0k97Ux1B.jpg

                  http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/2BThQFAM4sV1YaZKIB.jpg

                  Nie wymaga od nas nic kilka gatunków.
                  Znoszą dobrze brak deszczu.

                  http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/sySnvuNtvIKcuw0BNB.jpg

                  Pszczoły to ostatnie drzewo uwielbiają. Mam dwa przed chałupą.

                  http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/C0QsH9BQEzxgVI3yBB.jpg






                  --
                  Kan_z_oz
    • jutka1 Poniedziałek - wichury, deszcz, ciemno :-/// 30.09.19, 14:42
      Resztki jakiegoś huraganu przechodzą nad nami, i to widać, słychać i czuć (cycat). Duje, huczy, co rusz pada; mam tylko nadzieję, że burzy nie będzie. Tak silnego wiatru dawno nie widziałam.

      Poza tym - cóż. Poniedziałek. :-/

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • stokrotna Re: Poniedziałek - wichury, deszcz, ciemno :-/// 30.09.19, 17:30
        Wow... imponujące efekty, Kanie :) Dzięki za foty, no i uznanie dla włożonej w to pracy.

        Poza tym, też dzisiaj jest listopadowo-jesiennie.
        Wczoraj zaś było bardziej - październikowo. Zaliczyłam film "Once upon a time in Hollywood" Tarrantino. Nieźle było, idę go opisać na wątku kinomańskim.

        A ogólnie to - trzymajmy się, bo jakoś jest... burzliwie.
          • kan_z_oz Re: Poniedziałek - wichury, deszcz, ciemno :-/// 04.10.19, 01:35
            Piątek już. Przed nami długi łykend. Jutro przybywa ekipa aby obciąć gałęzie. Pocięcie i usunięcie będzie należało już do nas.
            Dziecko kończy już prawie wyprawę po EU. Sa obecnie w Amsterdamie gdzie odkrywają korzenie partnerki. Mają jutro spotkanie z jakimś nieznajomym kuzynem.

            Ptaki szaleją pod karmnikiem. Gołębie nauczyły się od kuku pukać nogami w szybę sypialni. Zwykle koło 7-mej, gdy nie widzą ruchu w domu tylko zwłoki w łóżkach. Bawi nas to ogromnie, bo normalnie te gołębie są niesamowicie płochliwe. Czerwono-zielone papugi też przylatują na taras. Nie daję jednak już ziarna na tarasie.
            Na razie spokój z kotami. O to chodziło w szczególności te wczesno poranne godziny.

            Jest więc obecnie spokój. Oby jak najdłużej czego wszystkim też życzę...aż do następnego falowania co wydaje sie być już normą.


            --
            Kan_z_oz
            • roseanne Re: Poniedziałek - wichury, deszcz, ciemno :-/// 04.10.19, 04:19
              Az glupio mi bylo wpisywac pierdoly, gdy nasi forumowi maja powazne klopoty.
              No ale skoro operacja zakonczona to moze juz mozna?

              We wtorek byla u mnie burza z piorunami i oberwanie chmury. Zanim doszlam do domu, mimo parasolki bylam prawie cala mokre, ulicami plynely rzeki

              Dzielnie, choc troche glupio sie wybralam do konsulatu, by sie wpisac na liste wyborcow, bo oczywisvie elektronicznie sie w 2019 roku nie da... Znaczy jest opcja rubryczek do wypelnienia, ale maja jakiegos buga i twierdza, ze podane informacje sa niezgodne z prawda.
              Listy ma do wyboru 19 i 44, chyba, ile sie tych lebkow zakresla? Bo jedyne info, jakie uzyskalam, to jak sie zarejestrowac i kiedy glosowac

              Dzis za to bylam na spotkaniu lokalnych kandydatow, gdzie zostalam wprowadzona w blad dwukrotnie. Najpoerw sie zaczelo godzine pozniej, niz mialam na rozkladzie, a potem okazalo sie, ze spotkaniy tylko o srodowisku, o czym nie bylo zadnej wzmianki, wiec w zasadzie nic sie nie dowiedzialam w mnie interesujacych tematow poszczegolnych platform, startuje 5. Jestem zdecydowana , by nie glosowac na 2, znaczy na nacjonalnych separatystow.


              Juz zupelnie bzdurnie, czyli fauna. Co z tymi zwierzakami i godzina 7?! Na antypodach ptaszyska, tu moj potwor kudlaty arie zaczyna. Niezaleznie, czy miska pusta, czy pelna...

              No i sie zimno zrobilo, na paltko jesienne i szalik, rekawiczki juz w obiegu tez widzialam

              --
              co bylo to bylo
              co moze byc jest
              a bedzie to co bedzie
              • xurek Re: Poniedziałek - wichury, deszcz, ciemno :-/// 04.10.19, 09:49
                jedziemy dzisiaj na nasza 3-dniowa wycieczke do Montreux. Przesuniety o miesiac prezent urodzinowy, bo wczesniej nie dalo rady. Pogoda ma byc niespecjalna, mam nadzieje, ze wycieczka mimo wszystko sie uda. Zabieramy na wszelki wypadek 2 butelki prosecco:)

                --
                czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
                • kan_z_oz TGIF 04.10.19, 11:29
                  Muszę otworzyć zanim piątek się skończy.

                  Bardzo miły dzień w ogrodzie w ramach dnia wolnego. Wyrwałam wszystkie pelarginie z przodu, które tutaj są chwastem rosnącym do 2 metrów. Nie będe już ich wsadzać w ziemię. Mam wystarczający zapas na działce aby zacząć robić rozsady i zacząć sprzedawać gdy dzień zacznie mieć 50 godzin.
                  Został tylko rozmaryn. Trochę biednie wygląda bo te perlargonie go zagłuszyły. Mam zamiar dosadzić tylko jeden krzak róży. Ocucić ogłuszone dalie przez te same pelargonie i dosadzić...jakieś zieleniny.
                  Ominełam dzisiaj całą sekcje w lokalnym sklepie z tymi ostatnimi. Spojrzałam na ceny i zadrżałam...horendalne.
                  Będę wlepiać jak będzie co.

                  Czekam na jutrzejsze wygibusy wysportowanego wspinacza/obcinacza, robiąc zdjęcia zanim się upłynnie do pracy.

                  Rose, fauna działa tutaj według jakiegoś zegarka cykajacego od wschodu słońca. Im wcześniej wschód tym wcześniej fauny krzyki i wymagania żarcia.
                  W przypadku zwierząt domowych to raczej chęć uwagi.
                  --
                  Kan_z_oz
                  • jutka1 Re: TGIF 04.10.19, 14:06
                    TGIF indeed. I nie wiem, czy w miarę spokojna pierwsza połowa dnia dobrze wróży, czy to raczej cisza przed burzą. :-/

                    Za oknem chmury, ani śladu słońca; jest chłodno i jesiennie. NaSRUj też odpowiedni do pogody.

                    No nic. Week-end tuż-tuż, nie będę pracować; jutro pierogi ruskie u mamy i zakup dmuchawy do liści, pojutrze targ eko, na który jadę z Mańkiem. Poza tym książka, muzyka i laba.

                    Miłej reszty piątku :-)

                    --
                    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                    Wysadzam skrzynki balkonowe
                    *
                  • stokrotna Re: TGIF 04.10.19, 20:08
                    ... dużo zajęć od wczoraj. Sroda faktycznie była jakaś... ch..owa.
                    Dzisiaj mnóstwo pracy, robię sobie teraz brejka, foruma poczytałam pobieżnie, ale jestem ogarnięta w tematach :)
                    Roz... - Twoje pytanie, czy już można... przypomina mi pytanie "czy ja mam ... grać"

                    No... grać, grać. Na dylematy wyborcze, zrobiłam wątek "nie-PORADNIK" bo pewnie realia znacie lepiej niż ja, ale pewne rzeczy, co tam wiem, i jak to się odbywać powinno teoretycznie, a co się w praktyce dzieje - to może sobie nawzajem możemy najlepiej doradzić :)
                    • ania_2000 Re: TGIF 04.10.19, 20:51
                      Glowa mnie znowu zaczyna nawalac, wiec sie nie ciesze z piateczku. Obrabiam robote, i ide spac.

                      Moze w weekend sie rozpogodzi i rozswietli, czego wszystkim bardzo zycze.
                      • kan_z_oz Re: TGIF 05.10.19, 09:47
                        Jedno drzewo ścięte. Podcięty został też poważnie kaktus san pedro.
                        Jeden z eukaliptusów musi zostać ścięty bo jest pusty w środku. Bedzie to nowa praca, bo nie można na niego wejść.
                        Ścinanie będzie z liny zawieszonej na sąsiednim drzewie i wszystko opuszczane w dół.

                        Ładowanie wszystkiego nam przypadło. San pedro jest wredny bo ma ogromne kolce i nie rekawic przed tym kolcami chroniącymi. Należy transportowac bez dotykania, co zrobiliśmy.

                        Zdjęcia klienta wiszącego 6m na drzewie, które ma miękkie drewo i obok już podcięty kaktus.
                        Został tylko 3 metrowy pień i obok awokado.

                        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/ppnTOBfZkv9az44qNB.jpg

                        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/IFbcEoiaal69MVxt9B.jpg
                        --
                        Kan_z_oz
                        • jutka1 Re: TGIF 05.10.19, 12:49
                          Dwa lata temu też zamówiłam specjalistę-arborystę do pielęgnacji mojej lipy. Przyjechali we dwóch i też używali sprzętu alpinistycznego. Robiło wrażenie.

                          Co mi przypomniało, że muszę się z arborystą umówić na jesienną podcinkę drzew.

                          --
                          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                          Wysadzam skrzynki balkonowe
                          *
    • jutka1 Sobota, leje 05.10.19, 09:28
      Pogoda jak w tytule. I tak ma być cały dzień. Szkoda, bo PoO miał dzisiaj przyjechać, a w tej sytuacji nie przyjedzie.

      Planuję dwa dni absolutnie bez pracy. Wczoraj wieczorem wyłączyłam pracowego maila, telefon, i zamknęłam powiązane strony w necie. Mam nadzieję, że pomoże.

      Jedyną "pracą", jaką planuję, jest ogarnianie domu. Ale też bez przesady. :-)

      Miłej soboty :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • kan_z_oz Niedziela 06.10.19, 08:40
        Pogoda jest piękna. Korzystamy aby poogródkować.
        Została dzisiaj wywieziona ostatnia przyczepa z gałęziami na śmietnisko.

        W ogrodzie; mango ma tyle kwiatów jak nigdy. Nie wiem co wyjdzie. Wygląda bardzo dobrze po bardzo ostrym przycięciu. Bardzo bym chciała bo to odmiana z ogromnymi owocami i bardzo smacznymi.

        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/SMqy9VUcbWnT1RVAxB.jpg

        Eukaliptus do ścięcia na planie pierwszym. Ma dom posuma, gniazdo australijskich pszczół ale tez pusty pięń będący zagrożeniem dla domu. Plan jest go obciąć najwyżej jak się da by odbiły gałęzie po bokach. Zachować posumowe gniazdo. Zachować schronienie dla żyjątek na następne lat 30, czekająć aż wyrośnie coś z boku. Wychodzą dwa drzewa parasolowe.

        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/IuBBJCdD8fmN6w6nDB.jpg


        Z prawej strony Pana Męża, gdzieś będzie ucięte powyżej wyrastających kłączy.

        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/2Y6xZwVnnYBPgaBWCB.jpg

        Przód oczyszczony. Zostawiłam marnie wygladajacy rozmaryn. Jest sporo dalii na końcu, które bardzo lubię. Reszta bedzie na uprawy oraz jedna różę (może inne dalie?)

        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/BjFIEbaipZPrjDxb8B.jpg

        Jestem padnięta fizycznie ale nasamowicie dobrze mentalnie.



        --
        Kan_z_oz
        • ewa553 Re: Niedziela 06.10.19, 16:27
          Tyle smutnych nowosci tu dzis zastalam, ze az nie wypada pisac o pierdulach... Pozdrawiam wiec tylko Kolezenstwo i do zobaczenia! Oby wszystko wszystkim sie ulozylo...
        • roseanne Re: Niedziela 06.10.19, 19:40
          Ha, naumialam się, rozpoznalam mango przed opisem. Masa pracy.
          mnie dopadl jakiś wirus. Wypelzlam z domu po leki. Trasa, która mi zajmuje 15minut zajęła prawie godzinę, ok dwie osoby przy kasie do odczekania.
          Wróciłam równocześnie upocona I z dreszczami.
          Głupio samotnie chorować, ileż to się biedny ludz name czy, by herbatę zrobić...

          --
          co bylo to bylo
          co moze byc jest
          a bedzie to co bedzie
          • jutka1 Re: Niedziela 07.10.19, 09:40
            roseanne napisała:

            > mnie dopadl jakiś wirus. Wypelzlam z domu po leki. Trasa, która mi zajmuje 15m
            > inut zajęła prawie godzinę, ok dwie osoby przy kasie do odczekania.
            > Wróciłam równocześnie upocona I z dreszczami.
            > Głupio samotnie chorować, ileż to się biedny ludz name czy, by herbatę zrobić..
            ********
            Rychłego wyzdrowienia życzę!

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            *
          • kan_z_oz Poniedziałek 07.10.19, 09:47
            Wściekły upał. Przywaliło dzisiaj.
            Miałam bardzo zajęty dzień w związku z długim łykendem i się ugotowałam, padłam. Jutro będę musiała dokończyć bo nie dało rady.
            Moja chałupa jest bardzo chłodna w porównaniu. Górka też. Natomiast doliny i inne domy nie. Do tego nie ma klimatyzacji bo górki i do tej pory chyba nie było większej potrzeby.

            Mamy przyczepę do rozładowania z podściółką. Bedzie trzeba zrobić jutro wcześnym ranem przed skończeniem sprzątania zakwaterowania czyli do 11-tej, bo później musi być sjesta.
            W środę przychodzi następny ładunek do rozładowania bo w czwartek pszczoły i dwa ule do wybrania.
            Pan mąż ma urlop a ja próbuję go mieć.
            Niemniej, dobrze się bawimy.

            --
            Kan_z_oz
            • ewa553 Re: Poniedziałek 07.10.19, 13:15
              I ja dzis bylam po raz pierwszy od paru dni w ogrodzie, myslalam ze bede po tym ciaglym deszczu liczyc straty. Tymczasem nie jest tak zle. Roboty byloby spooro, jak to jesienia. Ale wszystko mokre wiec i pana od przekopywania odmowilam i sama wzielam na wstrzymanie. Natomiast zaskoczylo mnie dzisiaj, ze krzaczki poomidorowe ktorych nie zudazylam wywalic przed fala deszczow, obdarzyly mnie dzis koszyczkiem pelnym czerwonych pomidorow! Tak wiec co mnie czeka po poludniu: przerobka pomidorowa. Moze bedzie znowu kiedys sucho, bo chetnie wzielabym sie za dalsue prace. Mysle, ze moze ja nawet jkesienne prace wole od wiosennych. Moze jestem nienormalna...
              • maria421 Re: Poniedziałek 07.10.19, 15:33
                Poniedzialek sloneczny i spokojny wiec korzystajac z dobrej pogody wywalilam letnie kwiatki i posadzilam wrzosy.
                Jeszcze troche jesiennej roboty w ogrodku mnie czeka, mam nadzieje ze trafi sie jeszcze pare slonecznych dni.
          • xurek Re: Niedziela 07.10.19, 13:58
            Wspolczuje, skoro nie lubisz samotnego chorowania. Bo ja z kolei lubie, ale rzadko mi sie zdarza: nikt nie truje d..., nikt nie marudzi, ze mam wypic ta herbatke, polknac tamta pigulke, przykryc sie jeszcze jednym kocykiem, zjesc bulionik, wziac goraca kapiel itd. Jak jestem sama, to choruje podlug wlasnego tempa i widzimisie :)

            --
            czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
        • xurek Re: Niedziela 07.10.19, 13:56
          to bardziej tropikalny las niz ogrod :). Zupelnie inna skala "zieleni" niz u nas, piekne i fascynujace. No ale zawsze cos za cos: u nas nie ma takiego przapychu ale tez nie ma takiego upalu ani jadowitych pajakow czy wezy :). Co to jest to szare na tej wyczyszczonej "grzadce"? usnieta trawa? Rozmaryn wysoki, tylko chudy, jak teraz nie ma konkurencji, to sie rozrosnie i bedzie pieknym "krzakodrzewkiem". Czy u was z daliami trzeba cos na zime robic czy mozna je zostawic w ziemi? Jezeli mozna zostawic, to zazdroszcze :)

          --
          czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
    • jutka1 PonieSRałek 07.10.19, 09:43
      Jak w tytule. Mimo słońca za oknem.
      W nocy był pierwszy przymrozek, a jak wzeszło słońce, to wszystko parowało, włącznie z domem. :-)

      Zaczynam nastepny tydzień harówy. Mam dość tej roboty. :-/

      Tak czy siak - miłego dnia życzę. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • xurek weekend w Montreux 07.10.19, 15:49
        Wrocilismy wczoraj wieczorem z Montreux, byl to naprawde cudowny weekend. Wkleje zdjecia i opisy na watku zdjeciowym.

        Pojechalismy pociagiem, zakwaterowalismy sie w nastepnym "Grand Hotel Suisse" (Eden Palace). Ten byl ciekawiej usytuowany, ale nie az tak bajkowy jak w Giessbach. Doszlismy z S. do wniosku, ze chyba dlatego tak lubimy te hotele, ze sa podobne do nas: piekno nadgryzione zebem czasu :) ;) :).

        Pogoda miala byc deszczowa, a tymczasem Bog wysluchal moich prosb i bylo czesciowo pochmurno a czesciowo nawet slonecznie, cieplo, milo, bezdeszczowo.

        W piatek udalismy sie na wloczege po Montreaux, ktore usytuowane jest na stromym wzgorzu. Piekne wille i ogrody polozone malowniczo na wzgorzach. Stare miasto jest oddalone od centrum i polozone znacznie wyzej, co jest skuteczna ochrona od zwiedzajacych mas Azjatow. Piekny kosciolek, zrodelko z alkaliczna woda mineralna, na poludniowych zboczach malenkie winnice. W miescie wciaz jeszcze jest duzo malych “artystycznych” butikow i sklepikow z ciekawymi artykulami. W jednym zakupilam moherowy sweter dokladnie taki, na jaki poluje od lat za calkiem przystepna cene. Wlascicielka polecila nam brasserie nie uczeszczana przez turystow, w ktorej zjedlismy kolacje. Jedlismy mule, bardzo smaczne.

        W sobote pojechalismy na caly dzien do Lavaux zwiedzac winnice. Wysiedlismy w zlej miejscowosci, ale pani zapytana o droge wyjasnila blad i zawiozla nas do sasiedniej wsi, bardzo sympatyczne i rzadko spotykane. Malenkim “pociagiem turystycznym” przejechalismy kilka wzgorz i zaliczyli wiele winnic. Winnice sa przecudowne, wino smaczne, pilam i produkowane tutaj Pinot Noir i biale Dezaley i nie dostalam bolu glowy. Zwiedzilismy miasteczka Lutry i Cuilly i wsiedli na statek do Chillon, przybywajac niestety 5 minut po zamknieciu. Jako ze bylo jeszcze wczesnie, postanowilismy wracac do Montreux pieszo i odkryli po drodze kolejke gorska jadaca do miejscowosci Glion. W kolejce zapoznalismy trzech mlodych chlopakow studiujacych w “Institue of Higher Education Glion” i dowiedzieli, ze jest to najlepsza wyzsza szkola hotelarska na swiecie :). Chlopcy byli z Idii, Nepalu i Azerbejdzanu.

        Polecili nam restauracje w Glion i pokazali, gdzie jest ich inernat. W Glion sa dwa internaty, szkola i trzeci sa na wzgorzu powyzej miasteczka. Internaty mieszczace sie w Glion to biale nowoczesne ekskluzywne wille z ogromnymi balkonami i przeszkleniami wychodzacymi na jezioro, wspaniale zagospodarowanymi ogrodami, podgrzewanymi jaccuzi i kortem tenisowym…..

        W restauracji, w ktorej jeddlismy kolacje dowiedzielismy sie od kelnera, ze szkola z internatem kosztuje od 5’000 CHF miesiecznie, ze 50% studentow pochodzi z Azji a glownie Chin, nastepne 20% z Rosji. Mialam wrazenie, ze obsluga restauracji nie lubi specjalnie studentow z tej szkoly :). Poza tym napatoczylismy sie na od ponad 20 lat zamkniety budynek z serii “grand hotel”, jak z bajki o spiacej krolewnie, az zal sciskal, ze nie zlazalo sie dotad zaden krolewicz, by przywrocic temu pieknemu miejscu jego dawna swietnosc. Ten sam kelner powiedzial nam, ze hotel jest do sprzeania za 25 milionow i ze trzeba wlozyc co najmniej nastepne 10, by go odnowic. Moze ktos chetny :)?

        W niedziele pojechalismy do twierdzy w Chillon i tym razem udalo nam sie jaj zwiedzic. Twierdza jest warta zobaczenia, ale nie wiem, co robi wieksze wrazenie: sama twierdza czy tlumy chinskich najezdzcow. Chinczycy maja na szczescie inny harmonogram zwiedzania niz my, bo my bylismy w twierdzy juz przed 12-a a najazd wrogich autokarow wypluwajacych azjatyckie hordy zaczal sie okolo 14-tej. O 15-tej postanowilismy uciekac, chociaz nie zwiedzilismy jeszcze wszstkiego, bo po prostu sie nie dalo. Tlumy bezkulturnej szaranczy, nie majacej zadnych zahamowan. Nie wiem co fotografowali czesciej: twierdze czy mojego meza, ktory byl jedynym Afrykanczykiem w okolicy. Jak jednemu pokazal “Stinkefinger” a drugiemu wyciagniety jezyk, to sie nawet oburzyli. I tutaj przechodze do ostatniej anegdotki konczacej moja weekendowa opowiesc:

        W pokoju obok mieszkala arabska para (S. twierdzil, ze Iranczycy, nie mam pojecia, jak na to wpadl), ktora caly piatkowy wieczor przesiedziala na balkonie odpalajac jednego papierosa od drugiego i konwersujac tak glosno, ze zagluszali nawet nasze mysli. Rowniez zaczadorowany babol palil jednego za drugim. Wiatr wial w naszym kierunku i caly pokoj zasmierdl jakimis naperfumowanymi ichniejszymi papierochami. Wyszlam na balkon kilka razy patrzac na nich z wymowna mina – zadnej reakcji. W koncu powiedzialam, zeby ograniczyli palenie badz usiedli na drugim koncu swojego balkonu, babol mnie zignorowal a chlop spojrzal jak na jakiegos karalucha i wypuscil w moim kierunku jeszcze wiekszy klab dymu. S. chcial interweniowac, ale go powstrzymalam, bo chcialam miec mily wieczor bez klotni i zamknelam okno. Niestety siedzieli, kopcili i skrzeczeli do poznej nocy, wiec my musielismy spedzic wieczor w pokoju przy zamknietym balkonie.

        Rano obudzilismy sie w miare wczesnie, otwarlam balkonowe drzwi na osciez i tak slonecznym porankiem, siedzac w cieplutkiej poscieli, delektowalismy sie rzezkim powietrzem przygladajac sie niezmaconej tafli jeziora i przysluchujac glosom ptakow. Az tu nagle znajomy skrzek i smrod. Juz mialam sie rozplakac i zatrzasnac z wsciekloscia balkonowe drzwi, ale S. powstrzymal mnie mowiac: “don’t worry, I guarantee you, they will not enter this balcony any more”. Po czym wyszedl nagi z lozka, udal sie na balkon, stanal na nim z w rozkroku przodem do balkonu naszych arabskich sasiadow, rozlegle sie przeciagnal i ziewnal. Uslyszalam jakis bulgot, szuranie krzesel oraz cos spadajacego na podloge oraz trzasniecie zamykanych drzwi.
        Po czym zobaczylam najpierw szeroki usmiech na twarzy mojego meza a potem, kiedy odwrocil sie w strone jeziora, rozdziawiona gebe wymawiajaca “f…ck, they have no shame and no dignity!!!”. Po tych slowach S uciekl w podskokach z balkonu prosto pod kolderke przed para stojacych pod nim Chinczykow z wycelowanymi w niego kamerami przywolujacych gestami i wrzaskami swoich rodakow.

        Arabska para nie pojawila sie wiecej na balkonie, sobotni balkonowy wieczor nalezal do nas, odbyl sie bez smrodu i bez halasu, przy butelce pro secco, ktora przywiezlismy ze soba, bo na flaszke takowegoz w Grand Hotel Suisse nas nie stac :) :) :).



        --
        czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
        • roseanne Re: weekend w Montreux 07.10.19, 15:58
          wspanialy weekend
          pmietam Montroux, pamietam hotel na wzgorzu, piekny stary park w kolo i zywej duszy

          tylko schody pomiedzy ulicami wspominam ze zgroza, nie wiem, czy teraz bym podolala

          --
          co bylo to bylo
          co moze byc jest
          a bedzie to co bedzie
          • xurek Re: weekend w Montreux 07.10.19, 16:23
            taaa, schody som okrutne :). Po pierwszym dniu i zaliczeniu takowyz 3 razy tak sie sprezylam nad studiami rozkladu jazdy autobusow, ze mi sie tych schodow przez nastepne dwa dni udalo uniknac. Chlopaki z tego instytutu powiedzieli mi, ze do Glion rowniez prowadza schody, 2'000 sztuk, i ze raz nimi poszli dla jaj zamiast pojechac kolejka i ze nigdy wiecej tego nie zrobia :).

            --
            czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
        • jutka1 Re: weekend w Montreux 07.10.19, 17:13
          Obśmiałam się jak norka (a propos balkonu). :-)))

          Super weekend mieliście. Zazdroszczę. :-)

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          *
          • ania_2000 Re: weekend w Montreux 07.10.19, 20:52
            omg, Xurek, what a story hahahahahahaha:)
            genialne!
            mussze to zapamietac - i w razie potrzeby tez miec "cieta riposte" hahaha

            cudowny mialas weekned - czekam na zdjecia, na pewno przepiekny region:)

            Mysmy sie wczoraj wybrali na jablka, pogoda dopisywala i bylo bardzo przyjemnie. A potem sie okazalo, po wejsciu do lasu, ze nastapila tutaj kleska urodzaju kurek!!! Dobrze, ze mielismy torby ze soba do zbierania, bo prosze efekt ponizej - to byla godzina z haczykiem chodzenia!.

            Teraz musze to zamrozic w porcjach - sa dwie szkoly - jedna mowi zeby koniecznie usmazyc i wtedy mrozic, druga, ze bez zadnego smazenia/gotowania - wsadzic do zamrazarki surowe.
            No i niewiem, nie mialam nigdy takiego problemu z iloscia kurek:)

            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/78iiCaXXIrzAXxaYfX.jpg
            • kan_z_oz Re: weekend w Montreux 08.10.19, 00:05
              Nie ma to jak 'klęska urodzaju kurek', nagi mąż na balkonie hotelu w październiku. Reakcje turystów z Chin bardzo prawidłowe. Mieliśmy kiedyś ucznia z Hong kongu na wymianie i oglądał krowę stojąca metr od niego przez lornetkę. Również ta krową był tylko zafascynowany. Zrobił jej setki zdjęć bo nigdy w życiu nie widził. Nigdy w życiu nie był też na piszczystej plaży. Chodził po piachu jak Armstrong po księżycu. Zachwycał naszym ogrodem oraz domem, które należały do najmniejszych możliwych.
              Pomyślałam sobie wtedy, że cywilizacja zdążająca w kierunku takiego zagęszczenie jest oczywiście f..ed i nie dziwię się, że fotografują wszystko. Bardzo smutne i było to lata temu.

              --
              Kan_z_oz
            • xurek Kurkowa zgroza :) 08.10.19, 09:53
              Matkoboskaczestochowska! Ja tez chceeeee!!! A moze da sie je zawakuumowac albo zasuszyc i przeslac do Szwajcarii? Chetnie posluze za adres docelowy :)
              --
              czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
              • maria421 Re: Kurkowa zgroza :) 08.10.19, 11:52
                Uwielbiam kurki i wlasciwie sa to jedyne grzyby ktore rozpoznaje i ktorych niebalabym sie zbierac gdybym chodzila na grzyby.

                Bylam juz dzisiaj w miescie, kupilam sobie kozaczki na zime. Pogoda paskudna wiec chwale sama siebie za to, ze wczoraj kwiatki zmienilam.

                Milego dnia :-)
    • stokrotna Wtorek!!! .... 08.10.19, 00:44
      ... pierwsza :)

      Ponieważ w niedzielę padłam jak betka, dziś więc odrabiałam straty tego co zrobić miałam... forum podczytałam pobieżnie, i wiecie co - naprawdę powinniśmy zacząć sprzedawać bilety :) Nie na wszystkie wątki oczywiście. Ale po zaledwie jednym dniu nieobecności z pobieżnie rzuconego okiem na - Pierdulona - wyłowiłam - "niemrawy" krzak rozmarynu Kana rozmiarów... drzewa... wiszącego z eukaliptusu faceta na alpejskim sprzęcie, pozytywna perspektywa Xura na samotne chorowanie (dla mnie - to horror najgorszy, a tu masz, ktoś może coś w tym pozytywnego zobaczyć, i o dziwo, jest to racja bo szlag by mnie trafił, będąc chorą, być tak ehem, "badrowaną" - pardon za grinpojnckie gatkie - w trakcie choroby jak Xur opisuje), także Xura "piękno nadgryzione", no piękne, i oddaje. Też się właśnie czasem czuję, jak nadgryzione, a czasem po prostu pogryzione, połknięte, lecz z przyczyny osobniczej jadowitości - niemożliwe do strawienia, więc zwrócone światu - piękno jednak Kilo Uniform Romeo Whiskey Alpha mać! No i kur-kęska czyli katastrowa nadmiaru smacznych grzybów :)
      A obok wątek sklepowy, książkowy, filmowy, i tak dzień w dzień, codzień, od kilkunastu lat...
      No to jest coś...
      • kan_z_oz Re: Wtorek!!! .... 08.10.19, 09:12
        Ciepło. 29C przy dużym zachmurzeniu pod wieczór. Parno jak przed burzą i oby coś spadło.

        Xurku, szare to słoma z trzciny cukrowej. Bardzo dobra do okładanie delikatnych roślin czy warzyw. Rozkłada się z czasem ale zwykle wystracza na rok. Zapobiega wysuszaniu gleby i bez tego tutaj ani rusz.
        Dalii nie potrzeba wykopywać ale jest rekomendowane aby to robić co jakiś czas.

        Zostawię trochę miejsca wokół tego rozmarynu bo bez zagłuszania się rozrośnie. W sumie nie potrzebuję aż tak wielkiego.
        Nowa róża została dzisiaj wsadzona. Wsadziłam też nową pietruszkę karbowaną którą mam gdzieś na dole ale nie chca nam się biegać. Wsadziłam też rabarbar i reszta azjatyckiej zieloności czeka na jutrzejsze sadzienie, najlepiej po deszczu.

        Jutro zabieram trochę selera, sałaty oraz jarmużu dla klientki. Dostanę wiejskie jajka.

        Przed chałupą drzewo oblężone pszczołami. Bzyczenie niesamowite, które się zaczyna tuż przed wschodem słońca i trwa sporo po zachodzie.

        Bardzo lubię tą porę roku pomimo bardzo niemiłych obecnie wahań temperatury.


        --
        Kan_z_oz
        • jutka1 Re: Wtorek!!! .... 08.10.19, 12:46
          U mnie pochmurno i zimno. Jak szłam do sklepiku to mi zmarzły ręce. Rękawiczki w pierwszej połowie października? Hmmm. I właśnie zaczęło padać. Tyle w temacie "pogoda na świecie".

          Jakoś dziwnie spokojnie dzisiaj. Odpukać. Tfu, przez lewe ramię.

          Miłego dnia :-)

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          *
          • ewa553 Re: Wtorek!!! .... 08.10.19, 18:21
            Bylysmy odwiedzic chora (po operacji) kolezanke w pobliskiej miejscowosci. A tu kolezanka juz w ruchu, siedziec jej nie wolno, ale chodzic - byle nie za szybko. No i mimo straszliwego deszczu zmusila nas do prawie dwugodzinnego spaceru pod parasolami, wokol pobliskiego jeziora. Mimo parasola wilgoc wdarla mi sie w kurtke, buty, wlosy. Tak to nie lubie...
            Chyba odzwyczaje sie od odwiedzania chorych. Ja sama nie lubie aby mnie nawiedzac, a tu kazda z psipsiolek uwaza za swoj psi obowiazek odwiedzac. Nawet jak chodze na dwudniowa kontrole do szpitala, to takie dwie przychodza... No, moze niewdziecznica jestem?
      • xurek chorowanie 08.10.19, 09:50
        Moj maz cierpi na ostra forme nadopiekunczosci, manifestujaca sie szczegolnie w bezposrednich konfrontacjach z osobami chorymi :). Minal sie z powolaniem, powinien byl pracowac albo na pediatrii albo na geriatrii, bo zauwazylam, ze sa to jedyne grupy wiekowe, ktorym jego nadgorliwosc zdaje sie podobac :).

        Chorowanie zupelnie samotne jest oczywiscie horrorem, do milego chorowania konieczna jest dobra ksiazka, telewizornia, internet, kominek, swieczki i porzadek wogol chorobliwego barlogu. Pojscie do lekarza, po lekarstwa no i zrobienie tego porzadku oraz umoszczenie sobie barlogu sa meczace i upierdliwe, ale jak juz czlowiek zaszadzie wsrod poduszeczek i kocykow w milusiej pizamce i cieplutkich skarpetkach, przed oczami lekko z lewej kominek, lekko z prawej telewizor a przed barlogiem stolik z ksiazka, notebookiem, telefonem, herbatka, swieczkami i ewentualnie jakimis cantucci, to zadne chorobsko nie jest az tak straszne :)
        --
        czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
        • ania_2000 Re: chorowanie 08.10.19, 19:28
          Ja mam bardzo zly organizm pod wzgledem chorowania - choruje krotko ale za to intensywnie. Jak mnie zlapie wirus, to w ciagu dnia padam, ide spac - gdzie spie godzinami - ale na drugi dzien juz jestem zdrowa. Nie mam szansy na barlozenie, jeczenie, wzdychanie - wydawanie polecen, oczekiwania na herbatki, Damn it!. Zupelnie odwrotnie do mojego M> ktory choruje w sposob odwrotny. Dlugo i marudnie.

          Co mi przypomnialo stwierdzenie - "Mezczyzna nie choruje, On Walczy o Zycie".

          A jakby mnie ktos chcial odwiedzic w tym czasie, tobym pogonila i nie wpuscila do domu:) Co to za zwyczaj? Czlowiek obsmarkany, zakaszlany, spocony, ze szklanym okiem i strakami na wlosie ma miec ochoty na pogawedki/spotkania i przyjmowania ludzi w domu?



          • stokrotna Re: chorowanie 09.10.19, 02:47
            Ha, chorowanie, optymalnie - to jest aby kto był pod ręką i wykonał niezbędności. Wynieść śmieci, przynieść coś z apteki, sklepu, wyprowadzić psa lub kota. Zrobić rosół. Całkowita samość jest do bani, gdy, niezależnie od stanu osobistego musi się te rzeczy samej/-memu robić.
            Szpitalnie, to pożądana jest jedynie obecność najbliższych w ramach pacaneum na egzystencjalne przerażenie. Odwiedziny towarzyskie - no please... Aczkolwiek inni mają inaczej i chętnie przyjmują nawiedzających - dla zabicia nudy, dla zaszpanowania wobec innych chorych (w sensie, mnie kochają, lubią, pamiętają, a Ciebie ch..j z kulawą nogą nie odwiedza :)))
            • minniemouse Re: chorowanie 09.10.19, 03:40
              Nigdy nie zapomnę - tuz po wybudzeniu mnie po wycięciu migdałków (w kwiecie lat 20-stu, co nie jest wtedy taka bulka z masłem) gdy leżałam nieprzytomna z bólu, obłożona workami lodu, opuchnięta i czerwona jak burak na gębie - przyszli mnie odwiedzić serdeczni znajomi w licznie 4. chcieli jak najlepiej, a ja glosu wydać z siebie nie moglam, bania mi pękała od migreny, lzy z ocz same leciały.
              jedyny pozytek z tej wizyty byl taki ze wystraszyli sie jak wygladam, zawolali pielegniarke a ja wycharczalam im po polsku "growa... growa mnie bhori".. i dostalam Demerol po ktorym milosiernie przestala mnie tak nap..lac.
              i wkrotce usnelam, chociaz dobre wychowanie nakazywało mi miec oczy otwarte i sie usmiechac. ale nie dalam rady. to byly po prostu tortury, ta wizyta..

              Minnie

              --
              Savoir Vivre czyli jak się zachować
              • kan_z_oz Sroda 09.10.19, 06:57
                Teraz należy jeszcze o kupce porozmawiać...haha.

                Mam dwa dni wolne. No prawie, bo pralnie wypluje dopiero w piątek pranie, które muszę odebrać i dostarczyć.
                Zginął gdzieś spec od drzew. Miał przysłać kosztorys. Nie odzywają się okna do wstawienia oraz obraz oddany do oprawy. Zaraz będę ścigać.
                Poza tym bosko, bo jutro wolne czyli będą pszczoły obrabiane i miód wybierany.

                Cieszę się niesamowicie, jak również melduję, że czuję się wyjątkowo dobrze po bieganiu po stoku oraz ładowaniu. Przestał mnie nawet boleć nadgarstek, który w zeszłym tygodniu trochę dokuczał.
                Zajmuje co prawda coraz dłużej z rana aby się rozruszać i wejść w rytm ale poza tym ok...czego forumowiczom życzę.
                Rose zdrowiej jak najszybciej i znajdź kogoś aby ten rosół zrobił - jak mawia Stokroć - chorowanie do bani jak trzeba samemu przyrządzać.


                --
                Kan_z_oz
                • xurek Re: Sroda 09.10.19, 10:25
                  pogoda iscie listopadowa, tyle tylko, ze zelen jeszcze mocno sie trzyma, wiec za oknem namiast szaroburo jest bardzociemnozielono. Dzieki Bogu pracuje dzisiaj z domu, wiec mi deszcz za oknem nie straszny. O 11-tej jest wazna telekonferencja, na ktora musialam jeszcze cos przygotowac, wiec jak zwykle w takich sytuacjach spanikowana wstalam skoro swit i jak zwykle skonczylam przed czasem i teraz jestem po kawie i bez roboty do 11-tej, bo nie oplaca sie zaczynac jakiegos nowego kawalka.

                  --
                  czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
                    • ewa553 Re: Sroda 09.10.19, 15:19
                      u nas przed poludniem bylo ladnie, slonecznie. Bylam nawet troche w ogrodzie, zrobilam pare zdjec (zaraz wrzuce na fejsa), a teraz znowu pada i jest paskudnie. Szkoda. Na dodatek musze wyjsc na wieczorne zebranie, a wiec nic z lezakowania z ksiazka....
                      • roseanne Re: Sroda 09.10.19, 20:44
                        tu podobnie, rankiem nawet slonecznie, a teraz szarawo . ale nei pada i dobrze. prawie juz doszlam do siebie, choc ciagle mam jeza w gardle, ktory sie kokosi i kokosi i wyniesc nie chce

                        zapomnialam sobie przygotowac obiad na dwa dni wczoraj i dzis po szkolce bylam tak glodna, ze kupilam pieczonego kurczaka i do tego kimchi z lodowki - niesamowite, jak ta kiszonka zmienia profil smakowy. Nasza tradycyjna kiszona kapusta jest w zasadzie taka sama po 2 tygodniach czy 2 miesiacach kiszenia

                        a kimchi jakos zrobilo sie mniej pikantne na pierwszy kes, dopiero po kilku ostraosc powoli rosnie, zostalo mi jeszcze na jeden posilek i trzeba bedzie czekac na nastepny rok , by na sidewalk sale zakupic,


                        w szkolce robilismy litografy, swietne zajecie, bo to i rysowanie i wykrawanie, a na dodatek w negatywie

                        jutro pierwsze spotkanie komitetu gwiazdkowego w moim centrum,ciekawe co bedzie, bo pierwszy raz w nim uczestnicze

                        --
                        co bylo to bylo
                        co moze byc jest
                        a bedzie to co bedzie
    • xurek Czwartek 10.10.19, 11:14
      czulam pismo nosem, wiec przyszlam dzisiaj na wszelki wypadek wczesniej. Pracuje od 3 godzin, umaczana w guanie po lokcie. Jakies nieprawidlowe rachunki, spoty telewizyjne, ktore nie dotarly do stacji a maja byc od poniedzialku wyswietlane, nie dzialajace narzedzia, nie wykonane optymizacje a zastepca zastepcy co sie dwoil i troil jest do piatku chory a od poniedzialku na urlopie.

      Mam ochote kogos zabic: zastepce co jest na urlopie, zastepce zastepcy co jest chory, IT i ksiegowosc co narobili bydla, naczalstwo za outsorcing do Budapesztu bedacy powodem guana albo siebie za glupote nie znalezienia sobie na czas jakiejs lepszej pracy.

      Teraz robie przerwe, bo mi czacha paruje. Przeliczylam wlasnie: od raza dostalam 34 maile, na wszystkie musialam odpowiedziec, na niektore 3 razy do trzech roznych adresatow. K mac i spolka, czuje, ze chyba tez sie robie chora.

      Z mojej wlasnej pilnej roboty nie zrobilam jak dotad NIC. :(. Pogoda rownie doopiasta jak robota.

      --
      czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
      • jutka1 Re: Czwartek 10.10.19, 11:20
        Pisałyśmy równolegle Xurku. Tak jak znam dobrze tego typu sytuacje, to Ci serdecznie współczuję. :-///


        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        *
        • stokrotna Czwartek zagoniony... 11.10.19, 00:13
          ... doładowało jakieś prace, plus musiałam się wyłonić na zewnątrz, bo się desusy powyciągały, zamówić soczewki. Pogoda niezła, kupiłam coś w rodzaju - damskich kaleson? czyco? - nie cierpię bowiem zimą rajtuz pod spodaniami. A za to lubię mieć ciepło. Były też majty przed kolano zakończone ... koronką. Kiedyś to się nazywał kankanki. Nie kupiłam.
          Poszłam się posilić kanapką z rybią, oczywiście wtedy zadzwonił z Afryki mój ojciec, ostatnio są beznadziejne połączenia, prawie go nie słyszałam, ale to był on, więc żyje, więc się ucieszyłam. Zbliżają się urodziny, których nienawidzi, więc jest wkurzony i coraz to dzwoni, że wszyscy umarli. Ja już cierpliwości nie miałam, więc wrzasnęłam w tę słuchawkę, że osoba którą osobiście znam dostała Nobla, że niech nie pierdzieli głupot bo mi stygnie ryba, a jak umarli to PEWNIE BYŁ ICH CZAS więc... <pardąsik> ch.. im w du... e. Pacze, a tu wszyscy na mnie.. paczą.. rodziny wózkowe i takie tam. Co ja tu będę, jestem chodzącym ludzkim kompromitusem.
          A teraz na dodatek czytam, że Ertes dybie na Xurkowego...

          Armagedun.
    • jutka1 Czwartek, słońce :-) 10.10.19, 11:16
      Pogoda jak w tytule, chociaż chłodnawo, bo maks 12 C. Ale świeci słońce, to najważniejsze na humor człowieka. :-)

      Popatrzyłam na listę "rzeczy do zrobienia" przed końcem tygodnia, i japaczejapacze ;-) - a tu wygląda na to, że mogę dzisiaj mieć trochę luzu. I niniejszym udzielam sobie pozwolenia na skorzystanie z tego trochę luzu. O. :-D

      Miłego dnia :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • ania_2000 Re: Czwartek, słońce :-) 10.10.19, 17:13
        Czwarteczek, pieknie swieci slonce od samego rana.

        Ja w pracy tak mialam wczoraj - jak wlazlam w jeden spreadsheet, to wyszlam z niego po 8 godzinach. Czas zlecial niewiadomo kiedy - oczy wylazly z orbit, i zwoje mozgowe wyprostowaly. Jak wrocilam do domu to musialam isc na spacer zeby odreagowac.
        Lol


        dzisiaj na drodze do pracy - gosciu wiozl pickupem dwie dynie - jedna na przyczepce, a druga na pace - dwie na pace mu sie nie zmiescily :)

        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/ovIiwuRBKF6yRUyTwX.jpg


        a tutaj walace w oczy slonce od samego rana

        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/2mepmUaqLybj0gdixX.jpg

        • ewa553 Re: Czwartek, słońce :-) 10.10.19, 17:37
          wszyscy ciesza sie z Nobla, a ja stwierdzam ze jestem z polska literatura do tylu, niczego jej nie przeczytalam.
          Poprosze Malego jak przyjedzie do mnie w grudniu to moze podrzucic. Wypada znac choc jedna ksiazke.
          A ja mam dzien meczacy. Moja pani od sprzatania odeszla w sina dal i sama musze sobie radzic do poki nie znajde nastepczyni. Kurcze, sprzatniecie 100-metrowego mieszkania, nastepnie odkurzenie oraz umycie roznymi plynami a to parkiet, a to laminat (nie ten polski, w Niemczech to co innego), a w koncu wykladzine kuchenna, lazienke i klop. Uff.
          Siedze teraz i staram sie odpoczac, poczem udam sie pod prysznic. trzymajcie kciuki abym jak najpredzej znalazla kogos do pomocy.
          • xurek Re: Czwartek, słońce :-) 10.10.19, 17:51
            Basiu czy nie ma u was "Reinigungsinstitute", ktory moglabys zatrudnic tmyczasowo, az kogos znajdziesz? U nas sa, zazwyczaj drozse niz prywatna osoba, no ale chyba lepiej z raz czy dwa wiecej zaplacic, niz sie samemu meczyc.

            --
            czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
            • ewa553 Re: Czwartek, słońce :-) 10.10.19, 18:05
              Xurku, takiej firmie nie oplaca sie przyjsc raz w tygodniu na 3 godziny. Poza tym zalezy mi na kims zaufanym, za kim nie bede musiala chodzic i obserwowac. Niestety, z obcymi nie wiadomo. Czekam teraz na powrot z urlopu psipsioly, ktora ma taka pania i zapyta jej czy ma jeszcze czas dla mnie. Bede dalej szukac. Obcej zupelnie osoby nie chce. Narazie udalo mi sie znalezc studentke, ktora bedzie opiekowac sie moimi kotami jak wyjezdzam. Bo ta pani od sprzatania rowniez kotami sie zajmowala. Studentka jest urocza, jak jej spytalam jakie ma wobrazenie o placy to powiedziala, ze nie robi tego dla pieniedzy, tylko nie mieszkajac teraz w domu teskni za swoimi zwierzetami:)
    • stokrotna Re: O pierdułach -- Odc. 427 07.11.19, 14:19
      Wiecie co, fajne te opcje wlepiania fot. Tylko teraz, obawiam się, że zamiast pisać - zaczniemy wlepiać same foty, z jakimś burk-komtem.
      Lubiłam nasze forum, bo tutaj się pisało.
      Foty super, oczywiście, ale żeby nie zamiast porządnego wpisu, bo inaczej to - będzie taki dubel fejsa albo instagramu. Ot myśl taka.
      Dzień sobie płynie, lubię takie dnie. To, śmo, a pod koniec dnia się okazuje - że i pracy się wykonało dużo, i sprzątnęło, ugotowało, poczytało, a nawet jakieś czynności kosmetyczno osobiste - zrobiło. Zauważam, że te dni "na spince" są dużo mniej efektywne za to pierdylion razy bardziej wykańczające.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka