Dodaj do ulubionych

Feralna sroda...

02.10.19, 20:50
Przyszedlem tu sie wyzalic, a tu dramat Ertesa... Co za dzien!

Od dwoch tygodni latam po Warszawie i okolicach zalatwiac sprawy z mama i dla mamy. A to lekarz mamy, pozniej neurolog, a to rozne urzedy, szpitale. Szukanie i sprawdzanie domow opieki. Wybralem jeden, tuz pod Warszawa. Zespol paru budynkow na duzej posesji, ogrod, park niemal, sciezki, laweczki, jakies chustawki itp. Personel i rzeczowy, i wzbudzajacy zaufanie; opiekunka ze swietnym podejsciem. W srodku atmosfera niemal domowa, tylko ci nieszczesni pacjenci... Wszyscy w roznych stadiach demencji/Alzheimera, tak jak moja mama...

W miedzyczasie zlapalem jakies koszmarne przeziebienie, bo pogoda wyjatkowo tu podla, wiec w takim ledwo-stanie szamotam sie po miescie wte i wewte. Jednoczesnie zajmuje sie mama: nakarmic, niby-pogadac, czyli odpowiadac na te same nonsensowne pytania po sto razy. Przypominac jej, jak sie nazywam. Przygotowac i podac jedzenie, przypilnowac leki. Wszystko nieustannie prac... przygotowac i dogladac kapiel.

Dzis wlasnie zawiozlem mame wreszcie do domu opieki. Szykowalem sie na najgorsze, bo od tygodnia przypominalem mamie o 'skierowaniu do sanatorium', a mama raz sie buntowala, innym razem, ze moze na pare dni, innym ze na dwa tygodnie, innym znowu, ze nigdzie nie pojedzie; albo ze "jakie sanatorium?", i od nowa...

Zostawilem ja tam.
Jutro znow pojade. Pozniej wstrzymam sie z odwiedzinami na pare dni.

Szykowalem sie na dramat w domu opieki, ale calkiem nie pomyslalem o powrocie do domu mamy, bez mamy... Pozmywalem naczynia po sniadaniu, nastawilem kolejne pranie rzeczy mamy.

Jestem w moim dawnym mlodzienczym pokoju (w ktorym 10 lat temu umarl moj ojciec) i stukam na maminym laptopie, ktory od kilku juz lat byl dla niej nieznanym i niepotrzebnym gratem.

Czuje sie jak wrak. Jasne, usiluje odnalezc w glebokiej glebi poczucie, ze spelniam konieczny obowiazek; silniej jednak, na samej powierzchni- czuje sie winny, czuje sie jak krzywdziciel i jak 'podly syn'.

Mam jeszcze kilka spraw do zalatwienia. Jakis stempelek od neurologa, jakis kolejny dokument mamy musze odnalezc. Otworzyc postepowanie o ubezwlasnowolnienie.

W mym dawnym mlodzienczym pokoju, ja- dobiegajacy 60-tki, mam wrazenie, ze Kanada, Montreal, moje tamtejsze zycie sobie wysnilem. Tylko Braz dzwoni codziennie, by mnie zapewnic, ze tak nie jest...







--
Atenção, curva perigosa!
Obserwuj wątek
    • ania_2000 Re: Feralna sroda... 03.10.19, 00:08
      Chris, nie masz powodu sie tak oskarzac! jezeli tak postepuje "podly syn" to juz nie wiem co powiedziec. Choroby rodzicow, ich starzenie - szczegolnie dla nas, tych co jestesmy daleko, jest bolesne. Do tego dochodzi poczucie winy - ze sie ich 'porzucilo".. Kazdy niesie swoj krzyz i sie z nim zmaga. Chris, jestes dobrym, wrazliwym czlowiekiem, ktory przechodzi naturalne depresje w takiej sytuacjii.. Trzymaj sie - przytulam wirtualnie (chcesz czy nie, i tak przytulam)
      • kan_z_oz Re: Feralna sroda... 03.10.19, 06:04
        Mamy co łykendowe sesje skypowe z teściami. Zawsze jest ta sama rozmowa Pana męża - to ja twój syn z Australii. Byłaś tutaj i pies Cię przewrócił. Pamiętasz psa?
        Tak, byłaś w Australii i się kąpałaś w morzu.

        Po kilku latach się przyzwyczailiśmy i szok już minął. Stalo sie to jakąś nową normalną sytuacją, jeślili pominąć fakt, że teściowa była bardzo energiaczna, towarzyska i naprawdę fajna kobieta.

        Trzymaj się CJ. Emocje i uczucia bycia wrednym synem jak najbardziej normalne. Tak się czuliśmy gdy się wszystko zaczynało. Obecnie też jak człowiek nie w formie. Nie walczymy z uczuciami tylko wydmuchujemy jako część jakąś bez większego analizowania.


        --
        Kan_z_oz
    • maria421 Re: Feralna sroda... 03.10.19, 09:09
      Chris, jezeli czujesz sie winny, jezeli czujesz sie jak krzywdziciel i jak podly syn, to wlasnie znaczy ze nie jestes ani winny, ani nie jestes krzywdzicielem ani podlym synem, jestes dobrym synem wypelniajacym swoj ciezki, smutny obowiazek.

      W takich sytuacjach, jak i po smierci najblizszych zawsze zadajemy sobie pytania czy naprawde wystarczajaco duzo zrobilismy, wydaje nam sie ze moze moglismy wiecej zrobic, ale po jakims czasie odzyskujemy spokoj i swiadomosc ze naprawde inaczej nie mozna bylo, ze z losem sie nie wygra.

      Trzymaj sie.
    • xurek Re: Feralna sroda... 03.10.19, 09:18
      Mimo, iz mieszkasz tak daleko przyjechales, zajales sie mama i zapewniles jej jedyna mozliwa godziwa przyszlosc. Coz wiecej moglbys zrobic bedac na miejscu? Czy bylbys sie w stanie zajac nia lepiej w takim stanie, w jakim jest, niz personel w osrodku, ktory dla niej znalazles? Podejrzewam, ze nie.

      Nie masz realnego powodu, by czus sie podlym, ale pewnie sam los mamy wystaracza, by sie tak czuc. Dobrze, ze Braz Cie wspiera, ze sprawy posuwaja sie do przodu, ze bedziesz mogl wrocic do swojego zycia. Smutek i wyrzuty sumienia beda ci pewnie towarzyszyc przez dluzszy czas, ale jest to normalne zjawisko – staraj sie stworzyc emocjolana rownowage przypominajac sobie, ze zrobiles wszystko, co mogles, dla mamy.

      Trzymaj sie cieplo.


      --
      czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
    • roseanne Re: Feralna sroda... 03.10.19, 13:27
      Ciesze sie, ze udalo sie ten kamien milowy dopchnac do szczytu. Domyslam sie ile Cie to kosztowalo
      .emocje, emocje sa i beda, ale to tylko emocje i sam wiesz, ze to najlepsze, co mogles.
      A prace wykonales przeogromna. Jeszcze troche i sie uda wszystko.
      Uscicki



      --
      co bylo to bylo
      co moze byc jest
      a bedzie to co bedzie
    • chris-joe Re: Feralna sroda... 04.10.19, 14:06
      Wczoraj pierwsze odwiedziny. Jechalem z ciezkim sercem przygotowany na najgorsze.

      Okazalo sie, ze juz po pierwszej nocy mama tam niemal kwitnie. Zakolegowala sie z "dziewczynami i chlopakami". Jako ze jest fizycznie w lepszym stanie niz pozostali pensjonariusze, doglada ich, pomaga przy posilkach. Przedstawila mnie kolezenstwu w swietlicy jako meza, poprawilem ja, "a tak, to moj syn". Poszlismy na spacer po parku na posesji, ogladalismy jeziorko, drzewa, przysiedlismy a to na tej lawce, a to na innej, pozniej na chustawce, sledzilismy nieznane nam sciezki.

      Nie dopytywala o dom, o powrot. Co pare minut na nowo odkrywala, ze mam katar, i co pare minut kazala mi zajac sie moim przeziebieniem.
      Pozniej chciala juz wracac do siebie, czyli do pensjonatu. Pozegnalismy sie czule, ale bez dramy. "Na razie".

      Teraz przez pare dni sie wstrzymam z odwiedzinami, niech tam sie przyzwyczai, pozarzadza dziewczynami i chlopakami.

      Wracalem z niewypowiedziana ulga. Droga powrotna przez sliczny las, mimo duszacego kataru, zerzenia w plucach i goraczki, zdawala mi sie relaksujaca przechadzka. Mimo zapchanego nosa, po raz pierwszy od kilku juz tygodni, wreszcie oddychalem, bez poczucia balansowania na krawedzi ataku paniki.
      Emocje mam rozchustane kompletnie, ale odczuwam wielka wdziecznosc dla mamy. Mimo stanu w jakim jest, mimo postradanego umyslu, jest tym samym cudownym, kochajacym czlowiekiem...

      Dzis nie ruszam sie z maminego domu. Kuruje sie. I sprzatam gruntownie mamy sypialnie. Piore wszystko co popadnie, wietrze, odkurzam, szoruje, zaraz bede wieszal wyprane firany i zaslony.
      Na noc chyba przeprowadze sie z mojego niegdys pokoju do podwojnego loza moich rodzicow.

      --
      Atenção, curva perigosa!
        • ania_2000 Re: Feralna sroda... 04.10.19, 17:11
          A po zlym dniu bardzo dobry dzien.
          Wyglada na to ze mama bedzie sie czula dobrze, bedzie miala towarzystwo, opieke, bedzie sie mogla czuc pomocna, - to jest dobre uczucie.
          Bedzie dobrze.
      • stokrotna Re: Feralna sroda... 04.10.19, 20:00
        Wow... no właśnie... :)
        Cholerny polski heritage nas uczy aby tworzyć najgorsze scenariusze z możliwych. A tu się okazuje, że bóg-góra-los czy coś - robi nas w konia, balona ... i, zaskakuje nas pozytywnie. A na to nie jesteśmy gotowi. Pierz, wietrz, trzeb, odkurzaj i odgruzowuj <3
        • ewa553 Re: Feralna sroda... 06.10.19, 16:26
          ce-jocie Drogi, dopiero dzis tu zajrzalam i przeczytalam o chorobie Twojej Mamy. Jestem pelna podziwu, ze udalo Ci sie tak wspaniale wszystko urzadzic. No i jakie szczescie, ze Mama tak pozytywnie odebrala przeprowadzke. Trzymaj sie, jestes wspanialym synem, wierz mi!!
        • minniemouse Re: Feralna sroda... 09.10.19, 04:22
          stokrotna napisała:
          > Cholerny polski heritage nas uczy aby tworzyć najgorsze scenariusze z możliwych

          szczególnie my wychowani na "Żeromskiej" literaturze mamy utkwiony w mentalności motyw oddać = odrzucić. a to nie te czasy.

          Minnie


          --
          Savoir Vivre czyli jak się zachować
      • xurek Re: Feralna sroda... 07.10.19, 15:51
        No widzisz, wszystko przybralo dobry obrot, mama zadowolona i w dobrych rekach, mylsle, ze chalupe juz wyszorowales do konca :) i ze zle emocje opadly. Jak sie czujesz sam w domu rodzicow?

        --
        czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
          • minniemouse Re: Feralna sroda... 09.10.19, 04:10
            Współczuję ci bardzo Chris. ale cale szczęście ze mamusia dobrze się zaaklimatyzowała, kamień z serca.
            Jeśli wolno mi wyrazić swoja opinie -
            osoba chora na Alzheimera wymaga specjalistycznej opieki. to jest CHORA osoba.
            zrobiłeś wiec co mogłeś najlepszego w tej ciężkiej sytuacji.
            naprawdę nie masz się za co winić - o czym świadczy dobre samopoczucie samej mamy.

            (((((hugs hugs hugs)))))

            Minnie

            --
            Savoir Vivre czyli jak się zachować

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka