Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 431

10.11.19, 10:15
Otwarte :-)


--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe
*
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy 10.11.19, 10:20

      kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 430 10.11.19, 01:03
      Rząd się budzi. Staraż wydała ostrzeżenie o zagrożeniu dzielnic sydnejskich. Zaczną współpracę z ADF, czyli wojskiem.
      Pobudka jak się okazuje, że fajewerki moga być ogladane z własnego okna.
      Strażacy są absolutnie super. To samo SES. Wojsko też zawsze sie sprawdzało, klopot tylko żeby ktos ruszył długopisem. Ponad trzy dni zajęło.
      Pali się praktycznie większość wybrzeża wschodniego. O czym tu pisać - normalne - podobno.

      Nienormalna tylko reakcja rządu, bo to wszystko gęsto zaludnione obszary.

      Poza tym ładna pogoda. Jest dzisiaj trochę chłodniej oraz mniejszy wiatr.


      ertes Re: O pierdułach -- Odc. 430 10.11.19, 01:18
      U nas listopad wiec sie poki co nie pali chociaz mamy lato w pelni. Dzis 33C bylo.
      Tyle ze wieczorem robi sie chlodno i przyjemnie.
      A to moje psisko. COraz wieksze: 4 miesiace.


      kan_z_oz Polityka AU 10.11.19, 01:34
      Niestety.
      Liberałowie tradycyjnie byli konserwatywną partią, której bazę stanowili ludzie biznesu. Ekonomia, budżet, podatki czyli wszystkie kwestie finasowe były zawsze na miejscu pierwszym. Od pewnego czasu skrajna frakcja prawicowa trzyma cała partię mocno za mordę. Z tą frakcją nie ma mowy na rozmowy, negocjacje czy porozumienie. Powstało więc ugrupowanie w ramach kiedyś jednej partii, które jest partią samą w sobie, olewając centrum oraz skarajną lewicę. Skrajna lewica w tym przypadku to Turnbull, który dopuścil do referendum guy małżeństw.

      Opozycja to niestety lista programu o niczym, która już dawno temu odeszła od lewicowego programu i obecnie oferuje coś pomiędzy centrum i lewicą liberałów. Dla zwykłego człowieka nie widać więc jakiejś znaczącej różnicy.
      Do tego dochodzą oczywiście bardzo przebiegle zaprojektowane kampanie wyborcze w których liberałowie są o wiele lepsi.
      Wykorzystywanie mediów socjalnych do produkcji fałszywych informacji co opozycja zrobi - zrobilo swoje. Prostowanie po fakcie, że opozycja nigdy nie miała w programie takich zmian jest zawsze musztardą po obiedzie.
      Większość wyborców wciąż korzysta z FB jako rzetelnego źródło informacji. W szczególności celem są wyborcy 'siedzący na płocie' czyli nie intersujący się polityką. Tych jest większość, bo wybory bedąc obowiązkowymi mają tutaj 90% frekwencje.

      O ile nie nastąpią zmiany odnośnie korzystania z platform socjalnych oraz zakładania fałszywych programów w ramach kampanii wyborczych, natępne wybory wygrą ci, którzy są uzbrojeni w większą farmę trolli.

      Demokracja poszła się paść razem ze zdrowym rozsądkiem bo niestety masy są głupie. Nie da się tego nazwać inaczej, chociaż jest to bardzo obraźliwe. Nie da rady powstrzymać ludzi od zdobywania edukacji na FB.



      jutka1 Niedziela, słońce, 6 C 10.11.19, 10:04
      Rano zrobiłam jedną rzecz zawodową (planowałam, że zrobię to dzisiaj rano), teraz mam jakby wolne. "Jakby wolne", bo robię rzeczy okołowyjazdowe: ostatnie pranie, suszenie, mentalne przygotowanie do wyjazdu.

      Ale zaraz oddam się przyjemnościom, czyli oglądactwu i czytatcwu (zam.).

      Miłej niedzieli :-)



      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • kan_z_oz Re: Dzisiejsze wpisy 10.11.19, 23:32
        Odpoczywaj.

        Przyglądam się temu PM i jest szalony. Za wszelką ceną chcę zakazac dziłalności aktywistom klimatycznym oskarżając ich o wyperswadowanie sektorowi finansowemu udzielania kopalniom pożyczek oraz ubezpieczeń, w ramach oczywiście jakiegoś spisku.

        Te ostatnie korzystają z map terenów, które ulegaja zmianom klimatycznym od lat licząc odpowiednio każdej jednostce indywidualnej. Nie wiem gdzie Morrison był przez ostatnie 20 lat bo już wtedy się zaczęło. Powodzenia aby wyłączyć kopalnie z obszaru pożarowego/powodziowego/cyklonów/suszy itp na koszt banku lub ubezpieczalni.
        ONI to aktywiści i finanse vs kopalnie.
        Nie rozumiem tylko dlaczego urzędy państwowe od lat też naliczają ludziom odpowiednie koszty np; budowy czy rozbudowy domu pod te zmiany skoro ich nie ma??




        --
        Kan_z_oz
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 431 11.11.19, 16:35
      snieg, wiecej sniegu i a potem znow snieg, strasza od wczoraj, troche pruszy, ma byc do 20 cm, siem zobaczy

      nieby siweto tu, ale nie swieto
      wience przy pomnikach skladano juz tydzien temu





      --
      co bylo to bylo
      co moze byc jest
      a bedzie to co bedzie
      • ania_2000 Re: O pierdułach -- Odc. 431 11.11.19, 17:17
        Ach Rose - zazdrosze bialego sniebu! u nas ciagle cieplo - juz troche sie zaczynam denerwowac, bo za miesiac jedziemy na narty do Whistler, a tam zielona trawka! mam nadzieje, ze zdazy napadac troche, bo inaczej to bedziemy w domu siedziec!

        u nas Swieto swietowane jest tylko przez szkoly, banki i goverment - cala reszta pracuje normalnie. Ale i tak ruch na drodze rano byl prawie nie istniejacy.

        milego poniedzialku wszystkim!
        • ertes Re: O pierdułach -- Odc. 431 11.11.19, 17:41
          Mimo ze mam niedaleko do pracy to jak przyjemnie jezdzic pustawymi ulicami.
          Na naszej gorze snieg juz troszke sypie a wyciagi sa otwarte. W tym roku rowniez wykupilismy Ikon ale niestety szlag je trafi :(
          • ania_2000 Re: O pierdułach -- Odc. 431 11.11.19, 18:28
            Ertes, no ten sezone to spedzicie przed tv i z grami chyba co?
            Zawsze jest next year:) Wy jezdzicie na Mammoth tak? A pass nie mozecie odsprzedac/zwrocic?

            "nasza" gora ponizej. Rose, przeslij te wasze burze sniezne tutaj! Na drugim zdjeciu stacja dolna.
            • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 431 11.11.19, 22:22
              U mnie słonecznie i dosyć chłodno. Tylko 20C rano. W karmniku siedzą papugi gallah z młodymi. Piszczą ile wlezie od świtu. Są przeurocze, drepcząc za rodzicami oraz próbując wejśc pod dach karmnika. Dzisiątki innych wokół. Wszystko ma młode. Ruch jak nie wiem co. Zwykle ustaje po 9-tej.

              Pożary wokół pod kontrolą. Północ stanu ma nieciekawie. W szczególności okolice wybrzeża, bo centralny zachód został ostatnio solidnie przelany.

              NSW - lepiej nie oglądać. 6 milionów dzisiaj w pogotowiu. Zamkniętych ponad 600 szkół. Tylko PM i zastępca wqrwiają ludzi teoriami spiskowymi zielonych o zmianach klimatycznych. "Wakacje pożarowe" dla połowy populacji, nie potrzeba już dodatkowych świąt. Wszystko co może wylegnie na plażę bo pewnie nie ma czym oddychać.

              --
              Kan_z_oz
              • stokrotna Święto i po Święcie... 11.11.19, 23:48
                ... pokanapowałam, poczytałam, zjadłam a obiad KACZKĘ.

                W Biedronce sprzedają taką KACZKĘ, w formie slow-cooked. Należy tylko wstawić KACZKĘ do piecyka i odgrzać. Pyszna jest ta KACZKA. Wczoraj jedliśmy ją we dwójkę, można się naprawdę fajnie najeść taką KACZKĄ :D Jutro też ją zjem bo jeszcze mam porcję tej KACZKI.

                Śniegu u mnie jeszcze nie ma, i na drzewach jest dość sporo liści. W sumie niezła jak na listopad pogoda. Tylko ciemno się za wcześnie robi. Te zmiany czasu, to kompletny idiotyzm, już od lat obiecują zniesienie tego dziwactwa, ale nadal mają na głowie "ważniejsze" sprawy.

                Jest teraz nowe słowo dobrze opisujące zachowanie polityków. "Nieterazizm". Czyli "nie teraz pora na... ". Jest też słowo dobre nowe, "najpierwyzm" - patrz jak w "najpierw trzeba odsunąć ich od władzy, abyśmy my znowu mogli rządzić". Jeśli chcemy być ekstra złośliwi to mówimy "narpiefism" lub "narpiefiści". Mały updejt w nowomodnej gatce polskiej - nie mylić z gatkami ;)

                • ania_2000 Re: Święto i po Święcie... 12.11.19, 00:33
                  Kaczka brzmi przepysznie. Baaaardzo zadko jem kaczke, naprawde to chyba ze 2 razy - jak bylam w PL - moze to jest narodowy ptak do jedzenia? Bo jak wiadomo tutaj rzadzi indyk - szczegolenie teraz. Kurczakow nie zaliczam, bo to jest i smakuje jak pasza.

                  dobre te "najperwyzm" i "nieterazizm".
                  ja slyszlam kiedys - "niedasie"
            • ertes Re: O pierdułach -- Odc. 431 12.11.19, 00:23
              Ja moze pojade ze dwa razy. Mamy zabukowane lokum na kazdy miesiac do kwietnia. Cale szczescie mamy sporo chetnych wiec nie musimy kasowac.
              Niestety wyglada na to ze pasow nie ma jak oddac wiec przepadlo.
              Ale dzis pozytywnie bo przepisalem bielty lotnicze na znajomych. Mielismy spedzic Thanksgiving jak zwykle w Meksyku. Moja zona znalazla super miejsce: Holbox Island. Coz popatrzymy na zdjecia jak sie znajomi bawia. :)
              Co sie odwlecze to nie uciecze...
                • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 431 12.11.19, 07:32
                  Wpsuję: narpiefism, nieterazizm.
                  Osobiście lubię wymyślone kombo 'chudo-factwa', czyli nazwy na ludzi podejmujących cienkie/liche/chwiejne decyzje będąc w władzy.

                  Tutaj określam podobny zarząd jako "f.ck weeds".

                  Mało sympatyczną lokalną grupę vegan natomiast nazywamy z Panem mężem 'hangry' (złośliwi bo głodni lub głodni i dlatego złośliwi).

                  KACZKA brzmi dobrze. Lepiej niż kaczka, którą kupuję tylko w wersji czerwonej kari z lokalnej knajpy Thai.

                  Aniu, tutaj kurczak komercjalny 'pachnie' rybą. Ten pachnący paszą należy chyba do wyższej jakośći. Kupuję bo jest dostęp do kury wiejskiej.

                  --
                  Kan_z_oz
                • roseanne kaczka 12.11.19, 14:02
                  minniemouse napisała:

                  > a gdzie KACZKA?
                  >


                  Bedzie u mnie w niedziele. Pieczona w calosci.
                  Z jablkami - M przylatuje


                  Cudo opisywane przez stokrotke znam doskonale, zarowno z opisu, jak i organoleptycznie, znano zaserwowano mi

                  --
                  co bylo to bylo
                  co moze byc jest
                  a bedzie to co bedzie
            • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 431 12.11.19, 17:20
              Zdjęcia powiesilam na zdjęciach.
              -6, ciągle drobizna sypie, ale i słonko się pokazuje
              Ślisko bardzo, nawet butki trapery nie bardzo pomagają, jak śnieg z lodem
              Chyba muszę sobie kupić takie doczrpiane kolce do butow

              --
              co bylo to bylo
              co moze byc jest
              a bedzie to co bedzie
              • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 431 12.11.19, 18:40
                Rose, stara metoda ratujaca przed poslizgiem byla taka, ze sie naciagalo skarpetki na buty:)
                U nas sie ocieplilo z trzech na 6 stopni. Nawet troche popracowalam w ogrodzie. Dmuchanie lisci utrudnione bo i trawa troche podrosla i jest mokra, na niej mokre liscie i jakos tak dmuchanie malo efektywne. Wiec troche dzis grabilam. Ale na drzewach jeszcze masa lisci:(

                --
                Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
          • kan_z_oz Środa 12.11.19, 23:21
            Święta coraz bliżej. W tym roku nie za bardzo czuję klimat. Przed chałupą mam już światełka na krzakach. Nie mogłam się powstrzymać.
            Zastanawiamy się znowu czy nie dokupić wody. Opady są w prognozie ale nic z rodzaju, które by podlało ogród solidnie nie mówiąc o wypełnieniu zbiorników.
            Pożary w okolicy pod kontrolą. Sezon się pożarowy nie zakończy aż do solidnego deszczu.
            Liczę, że mokra pora się w końcu zacznie bo już czas.
            Co reszta bedzie robiła wchodząc w lato - nie mam pojęcia.

            Dostałam ubezpieczenie na chałupę. W ciągu 7 lat poszło 50% up...haha...ubezpieczalnie nie są głupie i widać, że rozkładaja równo na wszystkich aby pokryć straty. Najciekawiej mają te miejsca gdzie ubezpieczeń już 'niet' i przybywa. Co za czasy.

            Poza tym wszystko ok.

            --
            Kan_z_oz
      • ertes Re: O pierdułach -- Odc. 431 13.11.19, 00:47
        Od jakiegos roku ogladam sobie zeglujacych youtuberow pod nazwa Sailing La Vagabonde. Spodobalo i zainteresowalo gdyz zaczeli w Grecji w miejscach gdzie bylem a od jakiegos czasu sa na Karaibach ktore ja uwielbiam. Taka sympatyczna para mlodych ludzi z Australii.
        Wlasnie przed chwila przeczytalem ze biora na poklad slynna Grete i plyna do Hiszpanii.
        Ot, smieszny zbieg okolicznosci :)
        • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 431 13.11.19, 07:40
          Jechałam sobie dzisiaj rano do pracy. Klient na wsi już daleko poza miasteczkami. Droga wąska, kręta ale mało ruchliwa bo po godzinie 'szczytu' czyli 9-tej rano. Limit 80km/h, który przestrzegam bo środa to dzień zatrzymujących sięciężarówk odbuerajacych smieci z pobocza.
          Nagle widzę tuz przed przedniaszybą mojego 'bojowego' auta waląca się gałąź na drogę tuz przede mną.
          Wcisnęłam hamulec co pamiętam. Następnie zobaczyłam konary i galęzie przed oczami. Nie wiem co się stało w ciagu następnych 5 sekund bo nie pamiętam.
          Znalazłam się znowu na drodze już dalej oceniajac szkody. Lustero boczne się złożyło. Nie było żadnych klekotań, stukań. Dojechałam do klienta. Lustro i bok solidnie porysowane. Jak głęboko się okaże gdy w końcu samochód 'bojowy' umyję.
          W drodze powrotnej zobaczyłam konar już na boku drogi...kupuję lotka dzisiaj bo mi się najwyraźniej upiekło czyli chyba farci.

          Dadam tylko, że jestem bardzo ok , bo nic nie pamiętam oprócz, że konar spadnie na szybę bo nie ma innego wyjścia.

          Noosa znowu się pali, bo wieje wściekle od 24 godzin. Kłębi się znowu dym i wygląda wokół jak dzień apokalipsy.

          --
          Kan_z_oz
            • stokrotna Sailing, kaczki i takie tam. 13.11.19, 13:54
              Wow, Kanie. Zaiste. Kilka lat temu wychodząc z kawiarni poślizgnęłam się i hobzdłam potylicą w patio. Ot tak.
              Człek kruchy jest, ot co.
              Żeglowanie to jest coś o czym lubię marzyć, ale realia to już co innego. Kilka lat temu miałam możliwość udziału w mini-rejsie po Zalewie Szczecińskim, który de facto jest laguną morską Bałtyku. Trzy jachty sześcioosobowe, cztery dni... i wiecie co??? Spieprzyłam :) Pomysł spędzenia czterech dni, z osbymi osobami zamknięta na maleńkiej przestrzeni, a w razie deszczu - siedząc z nimi w kajucie - NIE!!! Ale popatrzeć, pomarzyć - miło.

              A teraz mój dylemat kaczkowo piżmowy. Kaczka piżmowa się w PL nazywa potocznie "barbi" - od nazwy kaczka barbarie. Ja natomiast mam z tym piżmowcem problem. Poważny. Bo wyskakują mi w google dwa rodzaje zwierząt. Mianowicie jakiś dłogowłosy dziki szczur - co jest tym co mi przychodzi na myśl gdzy myślę "piżmowiec".
              Ale jest też inne zwierzę co wygląda jak mały jelonek - z wamiprzymi kłami! Rany boskie, to okropny zwierz... jak z nocnego koszmaru. Niech mi kto może sklaruje różnicę bo cała paranojna się i rozproszona zrobiłam z tego :(

              • roseanne Re: Sailing, kaczki i takie tam. 13.11.19, 15:21
                uff, Kanie, nie twoje godzina, lap bilet na loterie

                dawno nie ogladalam obrazkow, ale w moim pojeciu pizmowiec to tak w stylu nutrii sie kojarzy


                od niedzieli lazil za mna wirus, no i dopadla na calego
                wczoraj tylko fontanna z nosa, dzis brak glosu - w sumie jak sie jest solo to nie przeszkadza , ze swiatem komunikuje sie przez klwisze. tylko mi szkoda lekcji dzis, mialo byc wprowadzenie w akwarele. Jestem z tych, co wola nie rozsiewac infekcji

                --
                co bylo to bylo
                co moze byc jest
                a bedzie to co bedzie
    • jutka1 Środa, drugi dzień maratonu 13.11.19, 22:40
      Przed-eventowy maraton. Jest trochę lepiej, niż w piekle sierpniowym, ale nadal stres, nerwówka. Chaosowiec niby formalnie przeniesiony na inne fronty, ale ciągle się wtrąca. Chyba z poczucia bycia "odsuniętym od wydarzeń" i niepogodzenia z owym. Tak czy siak, lekko nie jest.

      Aura za oknem wybitnie jesienna: ciemno, mgliście, deszczowo. Dobrze, że jestem tak zajęta - bo inaczej murowana deprecha.

      No i tyle. Moje motto na następne 2.5 tygodnia: przetrwać, nie rozpaść się, i potem wrócić między żywych. Jakoś, z czasem. Po przewaleniu się listopadowych imprez biorę urlop.

      Niom Miłego dzisiaj i jutro. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • kan_z_oz Re: Środa, drugi dzień maratonu 13.11.19, 23:46
        Tutaj dalej trwa dyskusja odnośnie pożarów. Przygladam się z rezygnacją. W 1994 roku w Sydney i wokół tak się paliło, że została tylko jedna i jedyna droga wylotowa z miasta. To samo w 2001. W 2003 spaliło się 2/3 ACT, czyli 2000 domów oraz 95% wildlife. 2009 Czarna niedziela 173 ofiary w VIC. Obecnie tragedia w QLD, NSW.

        Wypowiedź strażaka:

        "What fire services need right now is not empty praise from politicians, or thoughts and prayers. We need on-the-ground support. We need more resources and we need to recognise that volunteers should not be expected to face these enormous challenges alone.
        We urgently need a discussion about how volunteer labour is expected to meet the demands of longer fire seasons.
        And we need our national and state leaders to pull their heads out of the sand and acknowledge that climate change is creating fire conditions the likes of which we’ve never had to face.

        Seeing our nation’s leaders using this week, of all weeks, as an opportunity for political point scoring, and denying the link to climate change, has caused me an enormous amount of stress.

        To see politicians ignoring the reality of changing fire behaviour while those of us in the fire services battle blazes on the ground leaves me feeling unsupported by our leaders.

        I have a message for our prime minister, and any other politicians commenting on the fires this week – I don’t need your thoughts and prayers. If you want to reduce the stress on firefighters, we need less empty talk and more commitment to tackling climate change which is driving these dangerous fire conditions.

        Dodam tylko jeszcze: za odpowiedzialne zarządzanie parkami i ziemią są w całości odpowiedzialne rządy stanowe i federalne. Nigdy zieloni nie byli w pozycji kontroli i obecnie mają jednego senatora, który reprezentuje centrum Melbourne. Od lat Aborygeni 'walczą' o wprowadzenie wypalania i od lat jest jedno, i to samo - NIC.
        Obecne wypalanie jest przeprowadzane przez strażaków oraz pracowników parków i nikt nie jest w stanie im nakazać lub zakzać co wypalać.
        Straż zawodowa oraz pracownicy parków to pracownicy rządowi, obecnie bardzo mocno niedofinansowani i bez środków.
        AU potrzebuje obecnie straż gotową przez 6 miesięcy w roku. Wolontariusze nie są w stanie być na pół rocznych wakacjach.

        --
        Kan_z_oz
        • ania_2000 Re: Środa, drugi dzień maratonu 14.11.19, 00:17
          Kan, w koncu tutaj tez jest w wiadomosciach o waszysch pozarach. Co prawda malutka wzmianka, bo wszystko ryczy o impeachment - no ale who cares, ze sie pali caly wschod kontynentu jak jest daleko :((((

          Grete powinni wam tam podeslac.
        • kan_z_oz Re: Środa, drugi dzień maratonu 14.11.19, 01:54
          Aniu, nawet Grety nie potrzeba, bo tutaj już same Grety. W przyszłym miesiacu część AU zacznie 'wakacje' powodziowe. Wybrzeże pewnie znowu wysokie przypływy, które zostaną wytłumaczone, że są normalne. Tak raz na 100 lat. W ciągu ostatnich 100 lat było ich 33. Ubezpieczalnia liczy już, że się zdarzają co 3 lata.
          Przy rzekach, też normalne w wielkości rocznego opadu w Londynie w parę dni.
          Do tego dochodzą wichury, jako normalne.
          Już nawet irrykundi przesunęły się jakieś 800km w dół oceanu i wszyscy maja udawać, że nic się nie dzieje.

          Obrobiliśmy białe wino do dobrego obiadu pod te pożary oraz gałąź, która mnie jakoś ominęłą...haha..czekam na lotka dzisiaj.

          --
          Kan_z_oz
            • kan_z_oz Re: Środa, drugi dzień maratonu 14.11.19, 11:23
              Haha...szanse w lotto są zawsze nikłe. Tak samo jak gałąź na jadący samochód.
              Z naciąganiem losu to jak z naciąganiem pogody. Pogoda robi swoje i olewa naciągajacych.

              Robię dzisiaj zieloną thai pastę cury bo mi sie skończył zapas. Przerabiamy rosół na inna zupę. Po dodaniu czerwonej thai curry oraz nie-wiem-jeszcze-czego (puszki pomidorów, kawałków rozmrożonego kraba, bok czoja z działki, groszku?) Będzie pyszna zupa.

              --
              Kan_z_oz
              • kan_z_oz Pozytywnie 14.11.19, 12:19
                Wiele rzeczy.
                Robienie przetworów. Curry w tym przypadku.
                Ilość wszystkiego jest tak niesamowita, że działa jak najlepsze lekarstwa. Korzystam bo rośnie oraz mamy dostęp.
                Zapach powala.

                Steki: Mam kilka. Kangur gdzieś już został wlepiony. Krowa, której parktycznie nie jadam oraz barani:
                Sól, pieprz raeszta należy do rodzaju mięsa.

                Na koniec przerobiony rosół na...azjatycką potrawę.

                Test ze zdjęciami bo podgląd nie działa.







                --
                Kan_z_oz
    • jutka1 Czwartek 14.11.19, 23:03
      Tylko donoszę, że żyję. Ledwie bo ledwie, ale jednak.

      Jutro piątek, i wieczorem spotkanie z Xurkowymi, i to jest światełko na końcu tunelu mojego tygodnia.

      Kanie, szapo'ba za te wszystkie przetwory i potrawy.

      Moja kapusta kiszona przywieziona na spróbowanie - sukces na miarę olimpiady. Może tym powinnam się zajmować i sprzedawać jako eko-homemade-etc.? Tak tylko - obmyślam wymiksowanie się z tego, co teraz robię. Jest też taxi. Korepetycje. Te rzeczy. Jak widzicie, mój stosunek do pracodawcy uległ pewnej zmianie.

      I tak. Pozdrawiam :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • kan_z_oz Re: Czwartek 15.11.19, 00:16
        Trzymaj się i miłego wieczoru w ramach spotkania czy spotkań. Praca jest dobry gdy pozwala na posiadania życia poza nią bez względu na to co to jest.
        Przetwory i eco są dobre jako dodatek. Mnie się nie udało wynaleźć sposobu aby z tego żyć.
        To chyba tylko Luiza uczyniła.
        Pichcenie lubimy i dzięki bogu, że to tylko hobby, które oczywiście oprócz przyjemności oszczędza sporo. Głównie żołądek.

        Dzisiaj mam wolne. Zwolniłam bo upały i czuje cały rok za bez urlopu.

        Pożar wciąż koło miasteczka. Pod kontrolą. Pogoda - katastofalne zagrożenie pożarowe, co oznacza bardzo silny wiatr, małą wilgotność oraz zbliżającą się falę nowych upałów. Pierwszy raz w moim stanie takie warunki w całej historii, jakby się ktoś pytał co nowego w klimacie.
        Kręcimy sie więc wokół, bo nie przewidyjemy nic ale wszystko jest w pogotowiu.
        Ma pokropić. Zobaczymy.

        --
        Kan_z_oz
        • ania_2000 Re: Czwartek 15.11.19, 17:43
          Milego piateczku wszystkim!

          U nas mgla i kapusniaczek (przyszlo od Ertesa).
          W TV na wszystkich kanalach od samego rana Impeachemnt - a na drogach korki, a na parkingu brak miejsc. Ladnie sie zapowiada ten piateczek.

          Milego spotkania Jutko i Xurku:) bawcie sie dobrze:)

          Biore sie za robote, ostroznie - i moze nie utne sie czyms -i nie zrobie sobie papercut;))
          • roseanne Re: Czwartek 15.11.19, 18:15
            tu zapowiadane ocieplenie, roztopy i blocko
            maszyny odsniezajace tutejsze sa duzego kalibru i jak przejezdzaja to az sie wszystko trzesie, wybudzily mnie kolo 4
            udalo sie przysnac kolo 7,, nie za dlugo, ale ok

            przeziebienie nie chce ustapic, buu, do niedzieli musi, nie daju mu innej opcji

            udanogo spotkania miniforum zycze rowniez



            --
            co bylo to bylo
            co moze byc jest
            a bedzie to co bedzie
            • ewa553 Re: Czwartek 15.11.19, 20:41
              W wiadomosciach pokazywali straszne opady sniegu we Francji i doniesli o jednym zabitym, co...galaz na niego spadla. Kanie! Jakie szczescie ze Cie to ominelo.

              --
              Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
    • jutka1 TGIF & Xurkowie 15.11.19, 23:51
      Rano nie miałam czasu pisać, potem kierat, ale i tak TGIF. :-)

      Dzień był zadziwiający. Najpierw odzyskałam człowieka, który odpadł przez pomyłkę. Następnie spięłam program wizyty wyjazdowej (myślałam, że właśnie to się przewali). Następnie udało mi się po 4 dniach prób sprawić, że prelegentka jednak dotrze (a wisiało na włosku, że przez jej nieobecność się program zawali).

      Następnie w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku uciekłam z pracy ;-) - pojechałam do centrum na kolację z Xurkowymi i było super.

      Weekend planuję w 90% wolny. Jutro śpię do oporu. Po obiedzie sjesta. Potem coś tam napiszę. Potem nic. W niedzielę NIC. Będę zalegiwać, bo przede mną ostatnia prosta, a przyszły weekend za tydzień już w 100% pracujący.

      Pogoda na świecie: nie za zimno, nie za ciepło, wilgotność w powietrzu i teraz mgła.

      Chyba już "miłej soboty" wypadałoby życzyć. :-)


      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • stokrotna Re: TGIF & Xurkowie 16.11.19, 01:12
        Super!

        O, czyli to Ertes psuje pogodę, wydało się.

        Ta gałąź to spadła we Francji, pewnie nie była aż tak duża aby coś złego Kanowi uczynić.

        Miłej soboty wszystkim.
          • kan_z_oz Re: TGIF & Xurkowie 16.11.19, 05:48
            Ciepło tutaj. W sumie dobrze i normalnie bo w końcu zbliża się lato. Lubię ciepło i ogólnie mi nie przeszkadza.
            Z zapowiedzianego deszczu na dzień dzisiej nici. Spadło kilka kropli i tyle. Nie daje rady wiele zrobić bo temperatury w górnej skali. Człowiek się porusza jak z gęstej mazi.
            Na wybrzeżu jest piekło oraz jakiś maraton, gdzie zablokowano ulice dla tłumów. Reszta ma dym z pożaru.
            Siedzimy więc na tarasie chłepcząc znowu zimne białe wino oglądając wszystko z krzesła.

            Na obiad będzie gulasz z kim-czi własnej roboty oraz sałata z inspektu zasilona bazylią.
            Losy świata, Trumpa problemów bez granic oraz gałęzi są mi dzisiaj obce.

            --
            Kan_z_oz
            • kan_z_oz Świętujemy 16.11.19, 06:00
              Dzisiaj. Pan mąż ma nowy kontrakt i chyba najlepszą pracę kiedykolwiek na następny rok. Nie czuje się zbytnio gorzej z moim obecnym zajęciem, które jest bardzo przewidywalne, stałe i obecnie stanowi bazę naszego dochodu bez żadnych niespodzianek. Końcówkę 6ciu -lat moi drodzy już świętuję w biznesie. Jak ten czas leci.

              Kan_z_oz
                • roseanne Re: Świętujemy 16.11.19, 15:47
                  przez jakis czas byl kanal yt oparty na mapetach

                  Regular Ordinary Swedish Meal Time
                  z czasem "chlopaki" wyrosli, zalozyli rodziny i program ustal


                  jest slonecznie, zimno -9, mialo byc -3...

                  rozmrazam KACZKE

                  --
                  co bylo to bylo
                  co moze byc jest
                  a bedzie to co bedzie
    • jutka1 Sobota, nie wyściubiam nosa 16.11.19, 14:33
      Walka sama ze soba, żeby nie myśleć o pracy zajmuje mi całą energię. Nigdzie dziś nie idę, nie wyściubiam nosa. Oglądam serial na YT i czytam książkę, naprzemiennie. Obiad w "stołówce zakładowej", na kolację chleb razowy z serem haloumi. Minimalistycznie.

      Jutro może nos wyściubię, ale to będzie zależeć od ogólnego stanu ciała i ducha.

      Miłej soboty raz jeszcze. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • kan_z_oz Re: Sobota, nie wyściubiam nosa 17.11.19, 06:36
        Pogoda jest tutaj szlona.
        Wczoraj przyszła ulewa późnym wieczorem wraz z małym gradem. Niemniej 10mm napadało. Dzisiaj uciekliśmy na plażę z rana. Noosa dostała solidny deszcz i wszystko wokół ugaszano. Zjedlismy śniadanie, się poszwędaliśmy, wymoczyli i wróci przed południem do chałupy by przetrwać upał przy klimie.
        Godzine później przeleciała burza, która wyłączyła prąd oraz komputer. Temerature zrzuciła do 20C oraz 3 mm deszcze w 3 min i poleciała młócić wybrzeże.
        Obecnie znowu świeci słońce.
        Ciekawe co jeszcze pogoda dzisiaj wymyśli?

        Tereny po pożarach na wybrzeżu miesiąc temu maja już trawy, paprocie do kolan w odcieniu najbardziej jaskrawej zieloności jaką kieddykolwiek widziałam. Wygląda to niesamowiecie i bardzo pięknie pomimo opalonych na brązowo-czarno konarów, z których już część ma zielone liście. Paliły się też moczary w ramach parku narodowego. Obecnie już z wodą i wszędzie porośnięte sitowiem oraz wciąż sterczącymi kikutami.

        Moja okolica wychodzi.

        NSW nie zazdroszczę bo wchodzą w lato czyli sezon zagrożenia.
        PM jest łajany w gazetach nieźle i słusznie. 500 domów się spaliło w tym stanie ostatnio i nie widać końca. PM nie miał czasu na spotkanie z ekspertami ostrzegającymi go o nadchodzącym katastrofalnym sezonie pożarowym.



        --
        Kan_z_oz
    • jutka1 Niedziela, słońce, 14 C :-) 17.11.19, 12:03
      Bardzo ładny dzień. Pogoda jak w tytule.

      Mam trochę oddechu, chociaż maile zawodowe ciągle "fruwają" fteiwefte (zam.). Ale niedługo odchodzę od komputera i idę do ulubionej lokalnej knajpki na obiad. Biorę książkę Pawła Huelle "Śpiewaj ogrody" (doskonała, dziękuję Stokrotko) i chyba już dzisiaj ją skończę.

      Po południu muszę coś tam napisać, na szczęście bardziej odtwórczego niż "twórczego", więc spoko.

      Miłej niedzieli :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • kan_z_oz Re: Niedziela, słońce, 14 C :-) 18.11.19, 07:46
        Bardzo miły dzień, pogoda cudna u mnie. Zero problemów oprócz pogody.

        Okolica w dół zmłócona. Grad wielkości piłek golfowych lub tenisowych. Domy w nowej dzielnicy wybrzeża wyglądają jak po ostrzale z amunicji ostrej w Bejrucie.

        www.abc.net.au/news/2019-11-18/sunshine-coast-hail-storm-damages-hundreds-of-cars/11713946

        Się zastanawiam; jest jeszcze susza? i pożary? już sezon mokry? i ulewy?
        Mam kupę drewna na działce po wycince. Zwozić bo już mokro? czy czekać jeszcze bo się wciąż pali?

        Wszystko sie jakoś popieprzyło czyli cyrk na kółkach pogodowy.




        --
        Kan_z_oz
        • kan_z_oz Poniedziałek 18.11.19, 09:01
          Czasem czuję się tutaj forumowo jak stara narzekająca baba. Otóż lat mi oczywiście przybywa.
          W realu nie czuje się ani stara, ani narzekająca. Forumowo oczywywiście jakoś tak być może wychodzi.

          Jestem zadowolona. To air B&B, które tutaj przeklinałam przez lat parę. Jaka różnica po usunięciu agenta. Zero problemów z gośćmi i znowu bardzo miłe, bardzo prywatne układy z właścicielką. Uwielbiam. Najlepsze miejsce, gdzie kochamy wpadać na siebie w ramach sprzątania. Jaka fajna babeczka.

          Zajęło by wyczyścić i nie dało rady bez narzekania.
          --
          Kan_z_oz
          • stokrotna Re: Poniedziałek 18.11.19, 10:14
            Kan napisała, że się czuje jak forumowo stara baba. Hehehe... temuż ja otworzyłam wątek o pokrowcu ze Starej Baby. Też się tak czasem czuję. A Twoje zdjęcia, Kanie, opisy działań gospodarskich, przewspaniałe opisy o potyczkach w przygodach zawodowych - świadczą o czymś zupełnie odwrotnym :)

            Teraz ode mnie, mała dykteryjka. Z uwagi na wymagania wizerunkowe (vide ważniejszość falbanek i fryzury baby, niż zbliżającego się końca świata) postanowiłam tedy iż profesjonalny ostrzyg niezbędnym jest. Gdyż sterczące końcówki moich włosów psują, obrażają i urągają światu.

            Postrzygów dokonuję w salonie sieciówki fryzjerskiej. Bez zapisów, bez czekania, bezfochowo, wszedł, wyszedł. Nigdy stamtąd nie wyszłam bez dobrego ostrzygu zgodnego z tym co się obecnie nosi na głowie, a nie z araiczną fryzurą co się jej nauczyła osiedlowa Pani Fryzjerka najmiłościwiej panująca - w latach 1990-tych i odtąd tak właśnie strzyże wszystkich, toteż pół osiedla nosi tę fryzurę, a reszta się strzyże sama... chyba :)

            Obowiązują wszak, aby taką fryzurę otrzymać, pewne reguły. Zawsze pierwsza, wstępna fryzura wymaga szczegółowych instrukcji dotyczących wymaganych modyfikacji, Czasem wymaga zmiany fryzjera lub fryzjerki. Nigdy nie należy się dać podejść i pozwolić sobie "wcisnąć" coś dodatkowego, ani wmówić głupot, ani dać wpuścić w inne zmuły lub zmęty.

            Fryzjerzy ostro między sobą konkurują. Fryzjerzy mają płaconą prowizję od świadczonej usługi. Fryzjerzy zarabiają też na napiwkach. Fryzjerzy mają sprawić, iż klient wychodzi zadowolony. Co nie zawsze się daje pogodzić ze sobą.

            Tak więc, sfotografowaną uprzednio z tyłu, z przodu i z boku fryzurę pokazałam fryzjerce. Uprzednio przy recepcji zażądawszy osoby, która "się czuje dobrze z wykonywaniem krótkich fryzur z podcięciami". Zbyłam lekkim uniesieniem brwi prawej, zabiegi fryzjerki aby mi wmówić iż to co ja wymagam to są trzy fryzury, a dodatkowo mam na głowie trzy rodzaje włosów, więc powinna mi skasować trzy razy trzy. Czyli (110 do sześcianu). Zbyłam uniesieniem lewej brwi wyartykułowanią przez fryzjerkę konieczność sprzedania mi mask na włosy, gdyż "są tak suche iż NIEDASIE ich ostrzyc bez uprzedniego nawilżenia końcowek.... hahahaha, kurwa, nawilżać końcówki za 30 dodatkowych zeta po to aby je potem... ostrzyc).

            Domniemany brak możliwości zawezwania menadżera aby rozwiązał problem z zostawieniem mnie na fotelu z połową spartaczonej fryzury - przez panią fryzjerkę, która uznała, iż jej praca ze mną została zakończona - skwitowałam głośnym śmiechem.

            Tak czy owak, kolejny raz opuściłam salon sieciówki z idealną, świetnie ostrzyżoną głową, za cenę reklamowaną na szybie (choć mogłam nie płacić wcale, z uwagi na powyższe incydenty). A to co w pomiędzy, cóż, niezbędne bajprodukty uboczne docelowego działania ;)

            Fryzura po przespaniu w niej nocy wygląda równie dobrze jak wczoraj btw ;)
          • xurek Poniedzialek: raport z podrozy do PL 18.11.19, 11:05
            Wrocilam z biznesowo-rozrywkowej podrozy do Polski i stwierdzam, co nastepuje:

            - Mielismy niesamowite szczescie z pogoda: bylo slonecznie, bezwietrznie I jak na listopad bardzo cieplo.

            - Ruch w Polsce jest makabryczny, wszedzie i prawie non-stop korki, kierowcy maja przepisy drogowe w doopie, jezdza agresywnie i bezmyslnie. Skutki: na trasie Bydgoszcz – Torun naliczylam 10 przydrozrnych krzyzy znakujacych miejsca smiertelnch wypadkow. Autostrada A 1 na odcinku Czestochowa – Lodz zostala kompletnie zablokowana na wiele godzin, bo zderzyly sie dwie ciezarowki i z jednej wylal sie cielky asfalt.

            - Powietrze jest trujace co od razu da sie «wyczuc» po opuszczeniu samolotu. Najmniej nad morzem, srednio w Warszawie, najgorzej na Slasku.

            - Ceny wszystkiego coraz wyzsze: hajlajty to np. Kilo wedzonej gesiny z koscia za 120 PLN, sniadanie w Novotelu w Wa-wie za 78 PLN na osobe, stek z frytkami w Marinie w Darlowku za 110 PLN no i czarne gacie od dresu z przyklejona na doopie plastikowa blekitna kieszenia za 3’500 PLN w zaj…drogiej galerii w Wa-wie pod tytulem “Witkac”. Jezeli chodzi o ciuchy i bizuterie to globalizacja postapila w tak galopujacym tempie, ze nie bylam w stanie nabyc niczego, co nie byloby takie samo jak do nabycia w Szwajcu.

            - Wyglad miast i wsi poprawil sie niesamowicie – jest czysto, nie widac zrujnowanych budynkow, nowo powstajace osiedla sa ladne i maja wiele zielonych przestrzeni. Marina w Darlowku bedzie piekna, jak ja skoncza, Slask nabiera coraz bardziej nowoczesno-tradycyjnego “industrialno-slaskiego” stylu, Warszawa jest bardzo przyjemnym I ladnym miastem (S. jest zachwycony i mysli nawet o przeprowadzce), w Pszczynie, gdzie juz zawsze bylo ladnie jest teraz pieknie. Wyjatek: Bytom – tam od lad jaki syf byl taki syf pozostal.

            - Estetyka i roznorodnosc materialow wykonczeniowych (kafelki, ceramika lazienkowa, dekoracje scian itd) wzrosla niesamowicie a sklepy z takowa sa nieporownywalnie ladniejsze i “malostresowe” w porownaniu z D badz CH. Ceny wciaz przystepne.

            - Tom razom zero spiec ze znajomymi badz krewnymi, powoli wszyscy akceptuja moja “apolitycznosc” i udaje sie im nawet usasc przy jednym stole bedac z innych partii 😊. Bardzo mile spotkania.

            - Moja mama to osoba naprawde godna podziwu. Chapeau przed tym, co udaje jej sie osiagnac po 80-tce. Jedyna osoba w mojej rodzinie, ktora naprawde socjalnie sie udziela I to z efektami.

            - Spotkanie z Jutka takie, jakby nie bylo tych wszstkich lat pomiedzy – bardzo “swojsko” i milo. Spotkanie ze Stokrotka tez bardzo fajne, mam nadzieje ze nie ostatnie. Ponownie zapraszam do Szwajcarii. Tanie loty z Wa-wy bo Bazylei, na ten przyklad wylot to Bazylei czwartek 9 stycznia o 15 I powrot do Warszawy w niedziele 12-go o 13-tej za 145 PLN. Prawie tyle, co ten wedzony polgesek 😊. I ten jeden piatek wolnego to chyba nawet Jutka w robocie dostanie 😊.

            --
            czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
            • stokrotna Re: Poniedzialek: raport z podrozy do PL 18.11.19, 13:48
              Nie potwierdzam, nie zaprzeczam, lecz się podpisuję wszystkim kończynami pod tym co napisała Xurek :)
              Dopiero post factum przypomniało mi się, że jedyny ciekawy sklep w okolicy to rękodzielnia "Las rąk" na Chmielnej. Jeśli zaś chodzi o Vitkaca, to potocznie nazywają to budowlisko "Katafalk" czy też "Mauzoleum" - zawartość zaś zgodna z tym co opisujesz.
              Mnie i towarzyszącej osobie też było miło, do tego stopnia iż "towarzyszący" się z wrażenia (lub korzystając z okazji ... ;) ) pochorował, ja zaś z tego stresu nie byłam w stanie się ostrzyc tego dnia, lecz dopiero następnego - bo już doszczętnie zdziczeliśmy do tego stopnia, że poznanie normalnych, sympatycznych nowych ludzi, powoduje szok pozytywny nie do zniesienia ;)

              Tak czy owak, też mam nadzieję na dalsze spotkania w przyszłości.
            • jutka1 Re: Poniedzialek: raport z podrozy do PL 18.11.19, 21:36
              xurek napisała:

              > - Spotkanie z Jutka takie, jakby nie bylo tych wszstkich lat pomiedzy – bardzo
              > “swojsko” i milo.
              ***********
              Ditto. :-D
              Te wszystkie lata pomiędzy jakby się skurczyły do miesiąca-dwóch. Niesamowite.
              I pomyśleć, że - jak wspomniałaś - Piranha miał 2 lata, jak byliście u mnie w ŻD.

              To forum to fe-no-men.
              Cieszę sie, że któregoś wieczoru czytając w Paryżu GW, kliknęłam na "Forum", i potem kliknęłam na "Polonia", po czym się zniesmaczyłam, ale zobaczyłam wątek Światły "Zapraszamy na Polonia Bis", no i reszta to historia.
              Niewielu nas sie ostało w porównaniu, ale jesteście (-śmy) ostoją normalnych rozmów, nieagresji wobec poglądów innych od naszych własnych, a dla mnie osobiście balsamem na skołataną duszę. O. :-)

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              *
            • jutka1 Re: Poniedziałek 18.11.19, 21:24
              ertes napisał:

              > Ludzie co za upal dzis!!! Ja naprawde mam dosc. 32C o 12:17.
              ************

              BAD Ertes, bad bad bad!
              :-))))))))))

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              *
                • stokrotna Re: Poniedziałek 18.11.19, 23:50
                  Tia... no tragedia... Ertesie... ZUA, ZUA pogoda. Wszystko przeciw Tobie :(

                  Gorzej jeszcze, iż okazuje się, po całym huku, szumie i trudzie ... zostaliśmy ostoją nieagresji, wzajemnej tolerancji i balsamem... I ja to jeszcze ja, ale Ty...

                  Straszszszneeee....

                  Swoją drogą, nidy nie lubiłam tzw. "Bisa" z powodu dwuznaczności osoby będącej właścicielem. Uważam, że nasza "dwójeczka" jest dużo fajniejsza.

                  Na "primie" grasowało w tym morzu obrzydliwości mnóstwo znakomitych ników, cały "Klub" z niedożałowanym prezesem Baloo, dziwaczny wątek "Spotkanie w Londynie" - gdzie porozumiewano się gwarą dla nikogo niezrozumiałą, pisująca z Holandii kiciuś... RENKA!
                  Eh.... przestańcie bo mnie opowieści weterańskie ogarną...

                  Hehehe...

                  Stąd też nam zniknęła masa fajnych osób, jak ktoś wydłubie z archiwum jakiś wątek - to dopiero wtedy widać jakie mamy straty w ludziach i wodzie ognistej.



                  • ertes Re: Poniedziałek 19.11.19, 00:09
                    Ja nic nie rozumiem. Skad nagle sie wzial BIS? Bylo i nie ma. Tak samo jak z dyskusjami sprzed lat. Ludzie odeszli w inne miejsca, innych znudzila ta forma.
                    Calkiem sporo przychodzilo tutaj glownie ze wzgledu na klotnie, jak te sie skonczylyu to i znikneli. A ja? Mnie sie niechce juz z nikim klocic i sprzeczac. W tzw realu staram sie odsuwac od ludzi ktorzy maja za radykalne jak dla mnie poglady. Nie cierpie rasizmu, homofobii, wywyzszania sie na zasadzie "my Polacy", dwulicowosci, pisizmu...
                    Za czym to plakac 100tka? Chyba za tymi latami co uciekly gdzies tam.

                    Coz ciepla mam organicznie dosc. I tyle. Znaczy takiego ciepla powyzej 30 stopni.

                    • maria421 Re: Poniedziałek 19.11.19, 10:57
                      Widze ze sie forumowi na wspominki wzielo :-)
                      Ja zaczelam forumowanie od Polonii, tam byl m.inn Stary Wiarus z Australii i Renka ktora w Kanadzie polska restauracje prowadzila i narzekala ze Polacy tlumnie nie przychodza na jej pierogi. Potem z Polonii zrobila sie Polonia 2 i Polonia Bis.

                      Milego dnia wszystkim weterenom Polonii 2 :-)
                      • kan_z_oz Re: Poniedziałek 19.11.19, 12:52
                        Ciesz się Ertesie, że nie masz pożarów. U nas się zaczyna od nowa i na szczęście daleko od chałupy.
                        SA ma jutro wakacje - 111 szkół zamkniętych.
                        Podeślijcie ten vortex polarny.
                        Moze przybyć w tych ciuchach z 'katafalku' warszawskiego.

                        Dobranoc.

                        --
                        Kan_z_oz
                      • ertes Re: Poniedziałek 19.11.19, 18:03
                        Ot taka ciekawostka.
                        Choc na forum chyba z miesiac lub dwa wczesniej. Na poczatku bylem na USA i Kanada. Zorganizowalismy nawet jakies spotkanie z ktorego przez kilka lat mielismy dobrych znajomych. Chyba nawet z 10 ale potem troche im palma odbila. Kolega pracowal w Hollywood i chyba woda sodowa do glowy uderzyla. Szkoda bo naprawde sympatyczny gosc.
                        W kazdym razie w czerwcu 2002 mielismy spotkanie na plazy. Bylo chyba z 10-15 osob. Z forum osobiscie poznalem tylko 3 osoby: Jutka, Stokrotka i ten dziwaczny acz sympatyczny gosc z San Diego, za groma nie pamietam Nicka.
                        • jutka1 Re: Poniedziałek 19.11.19, 18:50
                          ertes napisał:

                          > sympatyczny gosc z San Diego, za groma nie pamietam Nicka.
                          *************
                          Tortugo. :-)

                          --
                          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                          Wysadzam skrzynki balkonowe
                          *
    • stokrotna Wtorek 19.11.19, 13:14
      Dzień piękny, słoneczny, i kolorowy. Trochę chłodno, ale cieplej już chyba w tym miesiącu nie będzie.
      Dużo się mi nawarstwiło pracy. Chyba końcówka roku się zawodowo daje wszystkim we znaki.
      Co do płakania za przeszłością, to bo ja wiem?
      Nic złego powspominkować to co fajne było. Rzeczywistość zaś taka, że - istotnie, prim był z obecnych szczególnie perspektyw miejscem kompletnie nie do przyjęcia, sposób odnoszenia się do siebie był generalnie wulgarny, a w pewnym momencie ilość postów śmieciowych przez które się należało przebić, była za duża. Tak samo jak i osoby co stąd odpadły - zwykle z powodu nieumiejętności trzymania pewnego poziomu przez długi czas.

      Tak czy owak, przyjemnego, na tyle na ile możliwe wtorku życzę koleżeństwu.
        • roseanne Re: Zima HU... HU... HU... 19.11.19, 16:07
          he he he
          nie da sie ukryc, winter is coming...
          tu dzis mokro i paskudnie, deszcz, zwykly i marznacy

          w planach wieczornych wypad do koreanczyka rodzinny

          --
          co bylo to bylo
          co moze byc jest
          a bedzie to co bedzie
      • xurek Re: Wtorek 19.11.19, 16:16
        16:12 i powoli zapada zmierzch. Tego chyba nie lubie najbardziej: wstawac po ciemku i wracac z pracy po ciemku.

        Zimno, za oknem ostatnie opadajace liscie, ale przynajmniej dzisiaj nie pada.

        Mnie szkoda kilku osob, ktore juz nie pisza, z tych "nowszych" np. Blues i Luiza. Ale w sumie podobnie jak Jutka uwazam, ze byc czlonkiem takiego forum to bardzo fajna rzecz i ze warto o nie dbac :).



        --
        czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
        • ertes Re: Wtorek 19.11.19, 17:47
          No wlasnie co z Blues? Czy ktos mial poza forumowe kontakty. Mnie sie wydawalo ze walczyla z jakas choroba? Chyba ze zle cos zrozumialem.
          U mnie ciemno robi sie po 17stej a jasno jest zaraz po 6 rano. Bonus bycia blizej rownika jest taki ze mamy dluzszy dzien niz Wy.
          Zurich: 7:35 am - 4:46 pm
          Los Angeles : 6:25 am - 4:46 pm
          Ale w lecie jest odwrotnie, niestety.
          • ewa553 Re: Wtorek 19.11.19, 18:04
            w grudniu zeszlego roku bylam w Madrycie i chcialam sie z Bluesem spotkac, ale akurat sie wybierala na Swieta do Polski, wiec sie nie udalo. Szkoda. Brak mi tez jej wpisow tutaj.

            --
            Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
        • maria421 Re: Wtorek 19.11.19, 18:10
          xurek napisała:

          > Mnie szkoda kilku osob, ktore juz nie pisza, z tych "nowszych" np. Blues i Luiz
          > a.

          Dodam jeszcze Fedorczyk.

          >
          >
          >
            • stokrotna Re: Wtorek 19.11.19, 22:29
              Jeśli już udzielamy info z "offu" - to zarówno o Bluesie, Luizie i Fedorczyk są wieści.
              Mianowicie, żyją, mają się (mniej lub więcej) o.k. i ktoś tam z foruma (nie, niekoniecznie ja) jest w kontakcie z każdą z nich.

              Nie wiedziałam, że LAX się tak wcześnie ściemnia... W Wawce co prawda jest gorzej, albo - inaczej. Jest długi zmierzch. Zmierzchać zaczyna czasem nawet jeszcze przed 15.00, i trwa ta pora dość długo. W odróżnieniu od Afryki - gdzie różnica długości dnia między zimą a latem prawie niezauważalna, natomiast ciemność zapada nagle i gwałtownie. Fajnie to obserwować, jak słońce nagle robi "ryms", i zapadają egipskie ciemności.

              Mnie głównie deprymuje ten krótki wieczór. Latem mnie natomiast wnerwia drące się o 2.30 ptactwo bo za pół godziny słońce wzejdzie i będzie jarało, a dla mnie to akurat jest środek nocy i czytam kryminał. Muszę sobie porządne ciemne kotary sprawić. Widziałam takie w Ikei, z grubo tkanej bawełny, kolor ciemno granatowy.
              • ertes Re: Wtorek 19.11.19, 23:14
                Troszku masz przesrane pod tym wzgledem:

                Warszawa: 7:02 am 3:39 pm
                Zurich: 7:35 am - 4:46 pm
                Los Angeles : 6:25 am - 4:46 pm
                Inna sprawa ze to tez zalezy gdzie sie jest wzgldem strefy czasowej. Nie tylko od szerokosci geograficznej.
      • roseanne Sroda 20.11.19, 19:17
        Rano spadł śnieg, wielkimi płatkami, którego wcale nie zapiadali, więc jest ślisko i mokro

        Na leksji bawiliśmy się akwarelkami,

        Zaobserwowałem dziś pierwszy punkt sprzedaży choinek. Parada Mikołajowa jest w sobotę, dowiedziałam się wczoraj

        Pora na pranie i wyciąganie walizki
        Jutro pakowanie




        --
        co bylo to bylo
        co moze byc jest
        a bedzie to co bedzie
    • jutka1 D-Day minus 4 20.11.19, 23:16
      Jak w tytule.
      Robię bokami, ale jakoś się trzymam.
      Codziennie niespodzianki, zażegnywanie kryzysów (tak naprawdę po prostu zdarzeń niespodziewanych, ale na tym etapie każda niespodzianka wydaje mi się kryzysem :-/ ), plus zmęczenie. By nie rzec - wyczerpanie. No nic. Dam radę i ryjem do przodu.

      Poza tym nic innego.


      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • xurek Re: D-Day minus 4 21.11.19, 10:24
        czyli byle do poniedzialku :). Trzymam kciuki za powodzenie i brak dalszych niespodzianek

        --
        czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
        • stokrotna Re: D-Day minus 4 21.11.19, 15:05
          Ditto Pytonku. Trwaj do poniedziałku, bo wtedy się dopiero, rozumiem, zacznie Faza II ostrej jazdy po bandzie.
          Mnie się także udało zrobić kilka niemożliwych rzeczy przed śniadaniem. Fakt, zjadłam je ok 13.00 - wcześniej bezapetycie mnie gnębiło.

          Gratuluję Ertesowi zdrowienia rodziny, ożywczego deszczu, a innym życzę aby im się pożary nie paliły tak blisko tyłków :(

          No i dla podróżników wszelkich rodzajów, stopy wody pod kilem, pomyślnych wiatrów, oraz ogólnie, pociechy z potomstwa lub - z jego braku, pożytku z żywiny oraz urodzajnej gleby ;)

          • roseanne Re: D-Day minus 4 21.11.19, 16:29
            ha ha ha
            cos jest na rzeczy
            M widzac dzis dzieci sasiadow wyturlajace sie w "snow gear" skomentowal, ze bardzo sie cieszy, ze nie ma juz malych dzieci

            --
            co bylo to bylo
            co moze byc jest
            a bedzie to co bedzie
            • ania_2000 Piatek! 22.11.19, 17:03
              Milego zakonczenia tygodnia wszystkim - i witaj WEEKEND!

              zimno sie zrobilo! rano temp kolo 0 - szron na trawnikach, chodnikach, dachach - ale jest w dzien slonecznie, i nawet sie sporo rozciepla.
              mam sporo zajecia w pracy - co-polroczny audit, wiec trzeba byc odpornym na zawracanie glowy.
              wyczekuje nadal sniegu - nie tutaj ale w gorach, za dwa tygodnie jedziemy na narty, a tam 2 cm na ziemii!

              W przyszlym tygodniu mamy swieto, indyk juz kupiony - od poniedzialku sie bedzie rozmrazal. Menu jak zwykle nieskomplikowane - ziemniaki, fasolka, kukkurydza, broccoli, cranberry - no i w glownej roli indyk z piekarnika.
              dorobie moze jeszcze slodkie ziemniaki - bo lubie, a nie jem ich czesto - w sumie moze 2 razy w roku? musze o nich pamietac.
              czlowiek zalatany, ze nie wiadomo w co rece wlozyc. a dni przez to leca jak szalone, zaraz X-Mas bedzie:))!

              aha - chcialam powiedziec, ze piekne zdjecia Xurka :) a wogole to ona mi bardzo przypomina nasza Pink (piosenkara) - no sami powiedzcie, czy nie jest identyczna? w tej punk fryzurze ?:)


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka