Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 432

21.11.19, 21:47
Otwarte :-)
Przepraszam, że przegapiłam setkę, i przepraszam, że nie mam czasu na wklejenie dzisiejszych wpisów.
Ktoś wklei pls? :-)


--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe
*
Obserwuj wątek
    • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 432 22.11.19, 00:59
      Poprzednie wpisy zaczynajac od wpisu Xurka poniżej.

      Re: D-Day minus 4
      21.11.19, 10:24
      czyli byle do poniedzialku :). Trzymam kciuki za powodzenie i brak dalszych niespodzianek

      --
      czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
      Odpowiedz Cytuj Link
      stokrotna
      Re: D-Day minus 4
      21.11.19, 15:05
      Ditto Pytonku. Trwaj do poniedziałku, bo wtedy się dopiero, rozumiem, zacznie Faza II ostrej jazdy po bandzie.
      Mnie się także udało zrobić kilka niemożliwych rzeczy przed śniadaniem. Fakt, zjadłam je ok 13.00 - wcześniej bezapetycie mnie gnębiło.

      Gratuluję Ertesowi zdrowienia rodziny, ożywczego deszczu, a innym życzę aby im się pożary nie paliły tak blisko tyłków :(

      No i dla podróżników wszelkich rodzajów, stopy wody pod kilem, pomyślnych wiatrów, oraz ogólnie, pociechy z potomstwa lub - z jego braku, pożytku z żywiny oraz urodzajnej gleby ;)

      Odpowiedz Cytuj Link
      roseanne
      Re: D-Day minus 4
      21.11.19, 16:29
      ha ha ha
      cos jest na rzeczy
      M widzac dzis dzieci sasiadow wyturlajace sie w "snow gear" skomentowal, ze bardzo sie cieszy, ze nie ma juz malych dzieci

      --
      co bylo to bylo
      co moze byc jest
      a bedzie to co bedzie

      --
      Kan_z_oz
      • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 432 22.11.19, 07:28
        U mnie koniec też maratonu na ten tydzień, aż do niedzieli gdy znowu się zacznie i potrwa aż do świąt. Sezon. Nie narzekam bo cenię sobie możliwość, gdzie w styczniu pewnie tradycyjnie zwolni.
        Jutro bedę miała majstrów, bo nie mieli czasu przez ostatni miesiąc. Okiennice przybywaja 3-go tylko, że framugi do okien jeszcze nie zainstalowane, pomalowane (przez nas oraz wszystkie dziury załatane).
        Zablokowana cała sobota...uff...jako dzień wolny.
        Kupiłam dzisiaj materiał na zasłonki na oszklone drzwi, które zdołałam zawieść do znalezionej lokalnej krawcowej. Umyć samochód w końcu.

        Wieje chłodny wiatr cały dzień...uff... ulga po środowym i wczorajszym skwarze.
        Kwitnie już san perdo oraz kuku mają młode - jakiś miesiac wczesniej niż normalnie.
        Jest więc pięknie, bo dziecko przytaluje też na święta.
        --
        Kan_z_oz
        • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 432 22.11.19, 11:33
          nie lubie, jak organizmus jest nadgorliwy. mialam wstac o 6.30, wiec juz od 4 sie wybudzam, co 20 minut. Do bani z takim spaniem. moze sie uda kimnac w samolocie

          --
          co bylo to bylo
          co moze byc jest
          a bedzie to co bedzie
          • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 432 22.11.19, 19:25
            roseanne napisała:

            > nie lubie, jak organizmus jest nadgorliwy. mialam wstac o 6.30, wiec
            > juz od 4 sie wybudzam, co 20 minut. Do bani z takim spaniem. moze sie
            > uda kimnac w samolocie
            ************
            Już pewnie jesteście na miejscu? Nawet nie wiesz, jak Wam zazdroszczę.


            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            *
    • jutka1 TGIF Final 22.11.19, 21:48
      No to tak. Przeżyłam czy też całą drużyną przeżyliśmy. Jutro wolne. W niedzielę ja i część zespołu zbierzemy się na kilka godzin podopinać ostatnie logistyki. Ludzie!!!!... Kurdę!!! Przeżyłam!!! :-)))

      Jutro w nagrodę od siebie dla siebie, zabieram siebie-misia w teczkę i jadę na wycieczkę - do innej ulubionej lokalnej knajpy. Przedtem jakieś zakupy, coś.

      Może będę mieć normalne sny? OK, w miarę normalne?

      Czekam jak kania dżdżu momentu powrotu do domu. O.

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • stokrotna Re: TGIF Final 22.11.19, 22:27
        Łomatkoż... zaras mnie obsra !!!

        Trzy projekty "nadgryzione" - NIKT nie zrealizował nic do czego się zobowiązał, NIKT nie pamięta NIC apropos uprzednich ustaleń :( Zbiorowa AMNEZJA. Zbiorowa niemożność skupienia się na jednej rzeczy przez więcej niż 10 minut...
        Na szczęście dzisiaj się udało zgrać jakieś kawałki video potrzebne do zrealizowania projektów, wyszło lepiej niż myślałam. Co mnie ucieszyło jak cholera, bo jakbym miała to robić drugi raz, to wolę się rzucić z tarasu na trawnik :D

        Ha! a tu nagle zimno, listopad, i musiałam wyciągnąć z szafy kożuch...

        • jutka1 Re: TGIF Final 23.11.19, 10:28
          stokrotna napisała:

          > Łomatkoż... zaras mnie obsra !!!
          >
          > Trzy projekty "nadgryzione" - NIKT nie zrealizował nic do czego się zobowiązał,
          > NIKT nie pamięta NIC apropos uprzednich ustaleń :( Zbiorowa AMNEZJA. Zbiorowa
          > niemożność skupienia się na jednej rzeczy przez więcej niż 10 minut...
          ***********
          Też to u ludzi zauważam, i też mnie to wkurza. Obietnic - nie dotrzymuje się. Terminów - nie dotrzymuje się. A wina zawsze jest kogoś innego. :-/

          > Na szczęście dzisiaj się udało zgrać jakieś kawałki video potrzebne do zrealizo
          > wania projektów, wyszło lepiej niż myślałam. Co mnie ucieszyło jak cholera, bo
          > jakbym miała to robić drugi raz, to wolę się rzucić z tarasu na trawnik :D
          **********
          Czyli dzień nie był stracony. Congrats. :-D

          > Ha! a tu nagle zimno, listopad, i musiałam wyciągnąć z szafy kożuch...
          *************
          A ja debil w paltociku jesiennym. :-(


          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          *
    • jutka1 Sobota :-) 23.11.19, 11:09
      Jak już 100K napisała, zimno się zrobiło. Rano było minus jeden. Brrr.

      Zgodnie z moim chytrym planem - mam dzisiaj wolne. Łypię wprawdzie od czasu do czasu w maila, ale tylko od czasu do czasu, i mało się tam dzieje na szczęście.

      Zaraz wychodzę na zakupy, potem obiad z książką, wrócę i sjesta. Ładuję akumulatory.

      Miłej soboty :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • ewa553 Re: Sobota :-) 23.11.19, 12:22
        Moja nowa pani od sprzatania byla dzis po raz drugi. Jest znakomita. Wprawdzie musialam wstac juz o osmej (bo przychodzi o 9-tej), ale warto. Ciesze sie, ze ja znalazlam, ze miala jeszcze te wolne terminy w soboty.
        Mieszkanie pachnie czystoscia i jest milo... Na fejsie ktos zapodal haslo, ze sprzatanie jest rownie szkodliwe jak palenie dwudziestu papierosow dziennie, wiec ciesze sie dodatkowo ze zyje zdrowo:)

        --
        Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
        • kan_z_oz Re: Sobota :-) 24.11.19, 00:46
          W takim układzie wypalam codziennie chyba dwa wagony tych papierosów fejsbukowych.

          Tutaj najbardziej 'zdrowe' jest powietrze w miastach dzieki pożarom od miesięcy. Porównywalne do tego w Indiach. U mnie pokropiło. W czwartek przyjeżdża jednak woda bo pomimo chmur opady są tylko symboliczne.
          Ewa, ja do pracy na 9-tą często wstaje o 8-mej...haha. Wcześniej bo wysączenie dwóch kaw zajmuje 30 minut.
          Co Ty robisz? sprzątasz?

          --
          Kan_z_oz
          • ewa553 Re: Sobota :-) 24.11.19, 11:46
            no wlasnie nie sprzatam, kanie:) tzn. jeden tydzien ja tylko odkurzam (koty!!), a drugi tydzien ta dziewczyna robi gruntowne sprzatanie. Ja potrzebuje duzo snu. No i wstawanie przed osma ma u mnie tylko wtedy usprawiedliwienie jesli jade na urlop:) Ale mi sie udalo, bo dziewczyna ustalila ze jednak bedzie od osmej sprzatac u mojej psipsiolki (4 godz) a nastepnie czyli po 12-tej przyjezdzac bedzie do mnie. Tak wiec wszystko gra. (i buczy, jak tu ktos kiedys mowil:)

            --
            Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
          • stokrotna Kawa, papierosy, fejsbuk, wino i inne używki... 24.11.19, 13:00
            Nie palę, ale używam.
            Kiedyś dwie kawy rano to była norma. Niestety od czasu dłuższego, -ismus reaguje na kawę źle. Kawa nie tylko źle robi po spożyciu, ale po prostu nie smakuje. Chociaż nadal pięknie pachnie. Świństwo życia, ot co!

            Dobrze się za to wchłania czerwone wino - byle nie więcej niż 1/4 - max. 1/3 butelki. No i nie tak dzień w dzień. Oczywiście pod dobre żarełko. I najchętniej w towarzystwie dobrego towarzystwa.

            Nie palę, ale używam mediów społecznościowych. Foruję - jak wiecie - od kilkunastu lat. Fejsuję krócej. Fejs ostatnio często robi źle :( Za dużo hejtu, agrecha, żółci się leje. Ale to nałóg. Robię sobie duże przerwy, ale - jak bagnisko dla gada - od czasu do czasu się tam muszę wytaplać, bo inaczej mi skóra wysycha i takie tam. Może mi kiedyś w ogóle przejdzie - oby.

            Teraz zaś mam dylemat - czy sobie zaryzykować małe espresso? Jednak? Malutkie takie?

            Tak jak Ewa - jestem fanką spania. Lubię. Jak nie mogę spać, to jest dramat na kółkach. Spanie do popołudnia, od czasu do czasu - po czytaniu do rana jakiegoś kryminału lub innej wciągającej książki - to esencja mojego JA. Kiedy się JA budzę o 6 albo nawet o 9 rano, wyspana i nie chce mi się już potem szybko w ciepłe bety wskoczyć - to już nie czuję że to JA. Jakaś esencja mojego jestestwa jest zagrożona.

            Jak ktoś chce to niech się swoimi nałogami podzieli, albo powie co uważa za esencjonalne jestestwu. Nie wiem czy to jest pierdóła, czy dylemat, ale skoro się tu wpisało, to tu zostawiam.
            • ewa553 Re: Kawa, papierosy, fejsbuk, wino i inne używki. 24.11.19, 13:12
              Robie porzadki w dokumentach waznych i zupelnie niewaznych i wpadl mi w rece wydruk z forum, kazdy wpisywal kiedy ma urodziny, stad ten wydruk. Jest to z roku...2003!! Powiem Wam kto wtedy pisal a dzis nie pisze, bo chyba tu wspominalismy tych niepiszacych. Otoz morsa, sabba, ma_teusz, atg, pani-i-toto, akawill, waldek, ani-ta,szfedka, jan.kran, mordyga, swiatlo, anzza, wkrasnicki, vaud, ozpol. Niezle, co? Niektorych wogole nie znam, wiec prawdopodobnie krotko potem opuscili forum. Dodatkowo pamietam Alaskanke i Tosce.

              --
              Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
              • roseanne Re: Kawa, papierosy, fejsbuk, wino i inne używki. 24.11.19, 14:39
                No tak, Mk przestał pisać w podobnym czasie, bo stwierdził, że jako para to głupio, choć wydało się chyba znacznie pozniej

                Nie pale, bo mam ataki astmowe, CJ może potwierdzić.
                Alkohol lubię, głównie czerwone wino i gin, ale większość ok, tylko piwo wersja Gf
                Olejek z marychy, w wersji cbd sobie bardzo chwale, wersja europejska jest teraz w bazie w Zurychu. Tutejsza wciąż do kupienia. Niby legalne od dłuższego czasu, a wciąż kłopot zpodaza, zioło zawsze jest. Olejki znikają jako pierwsze z dyspensarium.

                Poza tym jest pięknie, Cieplo, marakuja dostępna do śniadania..

                M idzie moczyc kuper a ja mam pół dnia solo.

                Posylam więc Tony pozytywnej energii

                --
                co bylo to bylo
                co moze byc jest
                a bedzie to co bedzie
                • roseanne Re: Kawa, papierosy, fejsbuk, wino i inne używki. 24.11.19, 14:53
                  No i dzień bez kawy dniem straconym. Kiedyś spec medyczny mi powiedział, że mniej soli, mniej czerwonego mięsa, ale ani kawy, ani procentów ograniczać nie przykazywal. Skrzętnie się stosuje. Ośmiornica i kalmary smaczniejsze od stela, anyway...

                  --
                  co bylo to bylo
                  co moze byc jest
                  a bedzie to co bedzie
                    • stokrotna Re: Kawa, papierosy, fejsbuk, wino i inne używki. 24.11.19, 15:18
                      STĘKA !!!

                      Hahahaha :)

                      I miał rację mk - istotnie głupio jako para, a z tym wydaniem - to sądzę że do tej pory nie wszyscy wiedzą :)

                      Ja do tej pory uznaję, regułę za złotą "co się dzieje w Vegas, zostaje w Vegas" - czyli tym co na forumie się nie dziel, chyba, że zostało specyficznie uzgodnione. I odwyrtnie :)
                      • maria421 Re: Kawa, papierosy, fejsbuk, wino i inne używki. 24.11.19, 16:58
                        Nie pale od ponad 30 lat, lubie dobre wino do dobrego posilku, zawsze w towarzystwie. Nie wyobrazam sobie rozpoczecia dnia bez kawy. Jestem raczej pasywnym uzytkownikiem FB, TT i Instagrama.

                        Oprocz tego ze musze miec kawe rano, musze absolutnie miec jablko wieczorem. Bez jablek w domu czulabym sie jak palacz bez zapasu papierosow.


                        • ewa553 Re: Kawa, papierosy, fejsbuk, wino i inne używki. 24.11.19, 17:11
                          Mnie sie zdarza ze wczesnym popoludniem przypominam sobie ze jeszcze nie zjadlam sniadania. Bio ja MUSDZE wypic rano trzy kawy. Z odrobina cukru, paroma kroplami mleka. I to na tyle syci, ze dzis np.przypomnialo mi sie o sniadaniu, a w tej chwili, bo w temacie, przypomnialam sobie o obiedzie:) Wczorajszy wieczor u Greka, wiec duzo miecha, wiec teraz ide sobie cos lekkiego zapodac. Nie lubie za czesto miesa.

                          --
                          Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
                          • jutka1 Re: Kawa, papierosy, fejsbuk, wino i inne używki. 24.11.19, 18:58
                            Kawa espresso rano musi być - podwójna. Z mlekiem owsianym, bez cukru.
                            FB - nie nałóg, ale patrzę często, co tam u kogo. Ponieważ moje konto jest troche obwarowane, to dostaje tam treści od ludzi, których lubie, i ze źródeł, które mnie nie denerwują. Mogę żyć bez przez kilka dni do tygodnia, więc nałóg połowiczny. :-)
                            Instagrama nie mam, twittera tylko czytam od czasu do czasu (i też nie pokazuje mi się nic denerwującego).
                            Pod tym względem jestem w bańce, czyli dziecko tych czasów.

                            Mogę żyć bez czegokolwiek, prócz nikotyny. Rzuciłam palenie dawno, chyba będzie 8 lat niedługo, ale e-dym przyjmuję, bo nikotyna. A nie. Jestem uzależniona od zupy pho. Na wsi sie nie objawia, ale jak tylko zjeżdżam do Warszawy, to musi być.

                            Słodycze - nie przepadam, zresztą od małego.

                            Jestem umiarkowanym mięsożercą; umiarkowanm, bo na wege sorry ale nie przejdę. No chyba, że mi się odmieni. :-D

                            Czytać kocham od zawsze, czyli od kiedy potrafiłam składać litery w słowa i zdania w wieku jakichś 5 lat. Ostatnio (od kilku lat) czytam mniej, bo oczy mnie bolą od komputera, ale czytam.

                            I kocham kryminały. Od wczesnego wieku nastoletniego czytałam, co babcia czytała. Pozostało mi do dzisiaj. Ale, disclaimer, Remigiusza Mroza nie czytam, chociaż mama mi poleca. Jak ktoś pisze i wydaje tranzylion książek rocznie (poważnie, z osiem tomów a kilkaset stron potrafi napisać w rok, i wydać), to dla mnie to robot, i niekcemisiem.

                            Z C2H5OH, to lubię czeskie piwo, gruzińskie wino, i wódkę fińską na literę "F" - 1/3 do 2/3 z H2O. :-)

                            Trawy nie palę, choć paliłam i lubiłam.

                            Od kiefy przejęłam ten &%$@@%^&* projekt, jestem uzależniona od malisy. :-D

                            I tyle. :-)

                            --
                            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                            Wysadzam skrzynki balkonowe
                            *
                                • kan_z_oz Poniedziałek 24.11.19, 21:53
                                  Odnośnie wakacji oraz turystów: mieszkając w regionie bardzo turystycznym. Weekend to barykada w chałupie. Najlepiej w ogrodzie lub pracy, byle nie musieć do sklepu. Chleb ulubiony wykupiony przed 12-tą, pod wieczór nie ma ulubionego szamponu, pasty do zębów, organicznego mięsa czyli dupa z zakupów. W automacie nie ma pieniędzy (automat jest jeden i jedyny z głównego banku). Nawet jest wykupione ulubione wino, które w ciągu tygodnia nie jest ulubionym.

                                  Najlepsze dni to poniedziałek, wtorek i środa bo już od czwartku się zaczyna. Współczuję ludziom w takiej Venecji i się wcale nie zdziwię jak ją kiedyś zamkną i będą wpuszcząć tylko liczbowo określone grupy. Żyć w tym jest trudno.

                                  Chyba najbardziek wkurzające jest parkowanie i zatrzymywanie się samochodów wszędzie gdzie są widoki. Nwet jesli droga ma limit 90km/h, jest wąska, kręta, górzysta i nie ma absolutnie pobocza. Sa dwa miejsca w okolicy instagramowo-bucket list dla tysięcy, gdzie te tysiace muszą sobie zrobić zdjęcie i wlepić na ten Instagram -podobno. Chłop musiał postawić płot druciasty w miejsce parę latu tylko z drutem elektrycznym dla krów.(żeby go ktoś nie zasądził) I tak ma tłumy za tym płotem na własnej działce cykające dalej zdjęcia między tymi krowami.
                                  Ostatnio tłumy cykały zdjęcia pożaru z punktu widokowego, oblężonego na max do pikniku.

                                  --
                                  Kan_z_oz
                                  • ewa553 Re: Poniedziałek 24.11.19, 22:16
                                    horror kanie! Dobrze ze masz przynajmniej te trzy dni od poniedzialku do srody, kiedy mozesz normalnie zyc:)

                                    --
                                    Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
                                    • kan_z_oz Re: Poniedziałek 24.11.19, 22:37
                                      Turyści są Ewo mile widziani. Gorzej z tymi, którzy na wakacjach zostawiają mózg w domu. Główna droga, którą jeżdżą samochody...i sru...prosto pod samochód włażą patrząc w kamerę i psrykają zdjęcia. Qurva, zasady ruchu są wszędzie takie same. Kto włazi na jezdnie prosto pod jadący samochód i jeszcze ma pretensje, że taki trąbi.

                                      Nie wiem, te tłumy ostatnio tu obserwowane to plaga morońska. Przydałaby się sprawnie działajaca policja ale co ostatni daja tylko mandaty za przekraczanie prędkości bo muszą wyrobić budżet roczny.

                                      Moje mistaeczka ma śliczną kapliczkę z przepieknymi ogrodami. wszystko wykonane z kamienia, szkła i drewna ręcznie wyrzeżbionego. Właściciel zostawil otworzone aby ludzie mogi miec pikniki i musiał zamknąć, bo rodzice wpuścili bachory do środka kapliczki, które grały w piłkę. Rodzice zrugali faceta, że się czepia ICH dzieci. Facet postawił żelazny płot i wszystko jest zamknięte na kłódkę. Otwierane tylko gdy ktoś wynajmuje obiekt na śluby/recepcje/wesela.

                                      X-mas i styczeń to najgorszy czas tutaj. Aż drżę na myśl.

                                      --
                                      Kan_z_oz
            • xurek Re: Kawa, papierosy, fejsbuk, wino i inne używki. 25.11.19, 10:57
              Ja zdecydowanie nie moge bez miesa. Wegetarianizm badz o zgrozo weganizm bylby najgorszym co mogloby mnie spotkac. Wszystko inne daloby sie zniesc – jedno latwiej drugie trudniej. MIeso jem prawie codziennie, nieraz nawet 2 x dziennie.

              Pije rano kawe, bo sie przyzwyczailam. Ale byly cale dlugie okresy w moim zyciu, ze kawy nie lubilam. Rano wypijam szklanke cieplej wody. Jak mi osteopata zaproponowal te terapie bylam przekonana, ze bedzie to ohyda i nie dam rady, bo wody a szczegolnie niegazowanej nie lubie. A tu prosze niespodzianka: woda ciepla po przebudzeniu wchodzi z przyjemnoscia i stala sie milym rytualem.

              Alkohol sluzy mi glownie do «poprawy humoru”: moze byc prosecco, biale wino, moze gin tonic, moze pina colada. Bardzo zas nie lubie “bimbrow” wszelkich na czele z grappa, whisky i ouzo. Pije w towarzystwie badz sama, albo nie pije ani w towarzystwie ani sama, bo akurat mam taka faze.
              Palilam prawie 20 lat, szczytowo po 2 paczki dziennie, wydawalo mi sie, ze przestac jest w ogole niemozliwe, wiec nawet nie probowalam. Przestalam z dnia na dzien w drugim podejsciu 14 lat temu i od tego czasu nie pale wcale.

              Dragi przerozne wyprobowalam w okresie 26 – 35, potem porzucilam kompletnie i nigdy nie poworcilam. Najmilej wspominam hash, najgorzej LSD.

              NIe lubie prawie kazdego sportu. Kombinacja pocenia sie i powtarzania bezcelowych bezmyslnych ruchow jest dla nie wysoce irytujaca. Jedyne ruchy wchodzace w gre to taniec badz wedrowka, jezeli jest cos fajnego do zobaczenia badz plywanie / nurkowanie / snorklig pod tym samym warunkiem. A juz sporty zespolowe to totalny koszmar.

              Lubie za to medytacje i wszelkie “rozciagajace” tudziez “urochamiajace» cwiczenia, pod warunkiem, ze sa powolne, wymagaja koncetracji i czlek sie przy nich nie poci 😊. Bardzo lubie wode w kazdej postaci: jeziora, rzeki, morze, jaccuzi 😊. Dotyk wody ma na mnie uspokajajace dzialanie: kapiel w wannie jest dla mnie nieodzowna terapia stanow stresowych. Wanna to chyba po miescie rzecz z ktorej najtrudniej byloby mi zrezygnowac.




              --
              czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
              • ewa553 Re: Kawa, papierosy, fejsbuk, wino i inne używki. 25.11.19, 17:12
                Jutka napisala:
                "...Jak ktoś pisze i wydaje tranzylion książek rocznie (poważnie, z osiem tomów a kilkaset stron potrafi napisać w rok, i wydać), to dla mnie to robot, i niekcemisiem. "
                Tez bym tak powiedziala, ale sa wyjatki. Takim jest dla mnie Jeffrey Archer. Pare dni temu skonczylam Sage rodu Clintonow. 7 tomow po ca.600 stron. Dostalam trzeci tom nier wiedzac ze to czesc tasiemca. Zamowilam reszte i przeczytalam przyslowiowym jednym tchem. On rewelacyjnie pisze, swietnie opowiada i ma znakomite pomysly. Duzo w tej ksiazce o Parlamencie angielskim - autor sam byl dlugo politykiem. Ciekawe nieslychanie. Ksiazka mimo ze to normalna beletrystyka, pelna faktow historycznych, jak Churchil czy Margret Thatcher. Zaleta tasiemca jest to, ze jakby kto chcial to kazda z tych ksiazek moze byc przeczytana jako jedyna. Tresc znakomicie zamknieta w tych 600 stronach. Przyznaje ze w jednej z tych ksiazek opuscilam nie czytajac conajmniej 6 stron na ktorych z detalami tlumaczyl gre w krykieta, wdajac sie w nudne szczegoly:) Tak wiec jak juz mocno odpoczne, to znowu cos jego poczytam. Acha, to nie jest jego pierwsza ksiazka ktora przeczytalam.

                --
                Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
    • ania_2000 Poniedzialek 25.11.19, 18:37
      Krotki poniedzialek - potem tylko wtorek i krotka sroda w pracy - a potem oficjalne zaczynamy Holiday Season:) bo w czwartek Thanksgiving.
      Przecietny amerykanin w tym okresie tyje okolo 5 kilogramow. Ciezki los.
      Ale potem od stycznia jest ostre odchudzanie, wiec nie ma sie co zbytnio teraz przejmowac tylko sie cieszyc roznymi smakolykami:)

      A propos picia cieplej wody rano - to tez od dluzszego czasu pije szklanice duza cieple wody - z plastrem grubym cytryny - i bardzo to polecam, bo dobre na caly organizm. Potem pije wylacznie kawe, ktora jak wiadomo - odwadnia. A i jeszcze - codziennie biore Magnez - 400 g, ze wzgledu na te kawe. Bo kto pije duzo kawy, to bardzo wyplukuje magnez - i to trzeba uzupleniac. A z kawy nie zrezygnjuje, bo to jest moja "woda zycia":)

      milego Poniedzialku wszystkim!
      • kan_z_oz Wtorek 26.11.19, 07:26
        Uff...ciepło. Na szczęście po południu można usiąść na tarasie i jest bryza. Noce też bardzo chłodne jak na listopad tutaj. Lubię taka zmianę pomimo pocenia się w ciągu dnia.
        Wszystkie pensjonaty oblężone. Też się nie dziwię.
        Pracować można więc na okrągło - gdyby ktoś chciał.

        W chałupie do pomalowania framugi paru okien oraz drzwi przed zainstalowaniem okiennic. Pokój gościnny potrzebuje nową warstwę farby bo wszystko upaćkane po ekipach.

        Zrobiłam cztery słoiki kompotu z małego krzaku czarnej jaboticaby. Smakuje jak czarna porzeczka na resorach. Szkoda, że zajmuje lata aby taki krzew urósł do drzewka w pełni produkującego. Wsadziłam dwa następne parę lat temu i nie wiem czy doczekamy w tym domu.

        Poza tym to czekam już na święta i wolne dni.



        --
        Kan_z_oz
        • kan_z_oz Re: Wtorek 26.11.19, 11:51
          Przy okazji zamawiania tych zasłon na okno, całego certolenia się z materiałem, koronką n awykończenie oraz szukaniem wykonawcy.
          Przyszło mi do głowy w ciągu ostatnich 15 minut. Zakupiłam całą rolkę materiału na welony poniżej 50AUD. Będąc w okolicy ślubnej - wyprodukuję kilka zajebistch welonów ślubnych na wynajem, jako biznes boczny.(niekoniecznie sama wykonam) ozdobionych cekinami oraz kryształami swarowskiego.
          Jak nie wyjdzie to będzie ozdoba sypalni/ pokoi na całego.

          --
          Kan_z_oz
          • ewa553 Re: Wtorek 26.11.19, 17:34
            Podziwiam Twoja pomyslowosc, kanie. Dlaczego Twoje okolice sa slubne? Przynosza szczescie czy sa takie malownicze?

            --
            Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
          • roseanne Re: Wtorek 26.11.19, 18:38
            Interujacy pomysł.
            Tu zas dziś będę realizować mój bucket list - crashing strangers wedding!

            --
            co bylo to bylo
            co moze byc jest
            a bedzie to co bedzie
            • ania_2000 Re: Wtorek 26.11.19, 18:54
              Roseanne właśnie mi wpadła w oczy porada jak się należy opalać. Ponieważ jesteś w ciepłych krajach to pomyślałam od razu o tym żeby się te porad podzielić 🤪
                • kan_z_oz Re: Wtorek 27.11.19, 07:04
                  haha...dobre opalanie.

                  Ewa, okolica tutaj jest mocno turystyczna oraz ślubna. Widoki? Pewnie tak. Kupa biznesu z zakwaterowaniem oferująca wszystko od a-z. Kupa na wynajem np; ogrodów na ceremonię. Część gdzie można postawić wynajęte namioty. Dokładniej dlaczego to nie wiem bo tego całego biznesu ślubnego nie rozumiem - jest i tyle. Kwitnie do tego.

                  --
                  Kan_z_oz
                  • xurek Re: Wtorek 27.11.19, 10:59
                    Kan, Ty to masz wyobraznie, w zyciu nie wpadlabym na produkcje i wypozyczanie welonow :). Trzymam kciuki za powodzenie i wlep zdjecie gotowego produktu, najlepiej a Twojej glowie :).

                    Rose, tez prosze o zdjecie w jedynie slusznej pozycji do opalania :) :) :).

                    Ja mam dzisiaj dzien doopiasty:

                    z racji turbulencji trawiennych mialam rano stress i poprosilam S. by spakowal mi do plecaka moje sniadanie. Nie spakowal.

                    Polecialam na autobus w ostatniej chwili i nie zdazylam wziac parasola - lal lodowaty deszcz i kompletnie zmokla mi fryzura a dzisiaj w pracy impreza.

                    Pociag spoznil sie 10 minut, dzieki czemu nie zdazylam na metro, musialam wziac nastepne w inne miejsce i isc w lodowatym deszczu 5 minut pieszo do pracy. Bez parasola rozumie sie.

                    W garmazerii na przeciwko kupilam bulke, ugotowane jajko i dwa plasterki szynki. Pani mi spakowala a jako ze sie spieszylam, porwalam torbe niewiele myslac i pognalam do pracy.

                    Przed drzwiami nie moglam znalezc bagde i musialam czekac, az w koncu ktos sie zjawi i otworzy mi dzwierza, co trwalo wieczonsc.

                    Rozpakowujac w ciepelku i zadowoleniu sniadanie zauwazylam, ze kobita z garmazerii nie spakowala mi szynki, wiec musialam poleciec po nia z powrotem. Bez parasola i w lodowatym deszczu.

                    Moj ulubiony zastepca, pokrewna dusza, oznajmil mi, ze ma dosc tej agencji i tutejszych przepychanek, wiec mimo glebokiej do mnie milosci od stycznia zacznie szukac nowej pracy.

                    Mysle, ze reszte dnia najlepiej byloby na wszelki wypadek przespac.....

                    --
                    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
                    • kan_z_oz Re: Wtorek 27.11.19, 23:08
                      Jak znajdzie nową pracę może Cię wyciągnie z obecnej agencji?
                      U mnie za parasol robi samochód. Na szczęście na wsi można parkować niemalże wszędzie tuż pod drzwiami.
                      Listopadowego deszczu nie zazdroszczę w szczególności tego padającego na głowę.


                      --
                      Kan_z_oz
                        • ania_2000 Re: Wtorek 28.11.19, 04:54
                          Tez nie mam parasola - bo za parasol rowniez sluzy samochod, ale dodatkowo- moje jesienne i zimowe kurtki maja kaptury. To jest moj "musthave" ;) tutaj czesto pada deszcz, i przejscie nawet kawalek moze calkowicie zmoczyc. Nie cierpie tez wiatru, wiec kiedy kaptur mam na glowie kiedy wieje. Np nad oceanem zawsze wieje - wiec bez kaptura ani rusz.
                          • kan_z_oz Re: Wtorek 28.11.19, 06:43
                            Też wolne aż do poniedziałku. Woda przyjechała z rana. Za oknem pochmurnie i mży. Opady solidne - po X-mas według prognozy. Pół roku bez - rekord.

                            Na dalekiej północy spalił się kawał mokrego lasu równikowego. Nidgy do tej pory się tutaj nie palił. Nie pisały o tym gazety. Yeppoon National Park.
                            To co miało się stać za 100 lat tutaj się już dzieje.
                            Obserwacja tylko. Ciekawe lato przed...nami, które mam zamiar świetnie spędzić.

                            www.abc.net.au/news/2019-11-10/queensland-fires-cooroibah-cobraball-homes-lost/11689894

                            --
                            Kan_z_oz
      • roseanne Czwartek 28.11.19, 14:58
        Ostatni pełen dzień tutaj. Polakomilam się do kolacji na churro, swiezutkie, jeszcze gorące i cierpię okropnie... Pół nocy spacerów do WC..
        Dobrze, że spakowalam apteczke podstawowa.

        Wczoraj Eek Balam, wkleila trochę na fb, po wielu próbach. Jak będzie lepszy net wkleje na zdjęciowy.

        Happy Thanksgiving dla tych co świętują


        --
        co bylo to bylo
        co moze byc jest
        a bedzie to co bedzie
        • kan_z_oz Re: Czwartek 29.11.19, 08:18
          Zdrowiej Rose. Dołączam do życzeń dla tych, którzy świętują.
          Nie świętuję ale chętnie korzystam z przedłużonego łykendu. Naciagnęłam parę dni temu kciuka. Nawet nie zauważyłam, że mam jeden i ten sam sposób wyciagania odkurzacza z samochodu, gdzie wszystko wisi właśnie w lewej ręce na tym kciuku. Muszę się teraz odzywaczaić i zacząć korzystać też z drugiej ręki.

          --
          Kan_z_oz
          • xurek Re: Czwartek 29.11.19, 09:15
            tutaj nie ma zadnego swieta, ale pracuje z domu i tylko pol dnia, wiec spoko. Dzisiaj jest black Friday, wszyscy szaleja z reklamami i zakupami - ja musze tylko na normalne zywnociowe zakupy, ale juz sie boje co sie w tym sklepie bedzie dzialo :).

            Jutro jedziemy z wizyta do kolezanki, ktora sie przeprowadzila nad jezioro bodenskie zobaczyc nowe lokum. Po drodze przejedziemy przez taka mala wies, w ktorej facet z forum "polacy w szwajcarii" na facebooku ma wyrob i wedzarnie polskich wedlin, serow i wedzonych ryb. Normalnie jest mi to za daleko, ale on wysyla rowniez poczta, wiec przy okazji wizyty wpadniemy tam i zobaczymy co ma i jak to smakuje, to mozna bedzie w przyszlosci ewentualnie zamawiac.

            A teraz zmykam do pracowego kompa, by przygotowac sie na telekonferencje.

            --
            czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
            • kan_z_oz Re: Czwartek 29.11.19, 09:52
              Zazdroszczę tych wyrobów, bo od czasu do czasu przdałaby się dobra kiełbasa po którą nie chce mi jechać do Brisbane ani też zamawiać wysyłkowo- co podejrzawam nie istnieje.
              Zjechaliśmy dzisiaj na wybrzeże korzystając z Pan męża dnia biurowego pod koniec miesiąca.
              Kupiliśmy owoce morza, które w niektórych przypadkach zaczęły osiągać tutaj astronomiczne ceny.

              Niemniej, kupujemy w większych ilościach zamrożone już tylko mięso; kraba, krewetki zielone oraz rodzaj małej ryby, którą robimy tylko otoczoną w mące na patelni przez 2 min. Pysza na ciepło oraz zimno.
              Czasem odmianę homara tylko nieco droższego od tych krewek oraz przegrzebki, mniej więcej tyle samo co mięso kraba.
              W sumie chyba to samo co dobrej jakości wołowina czy organiczny kurczak.

              Sms- y mam od bladego świtu z tym czarnym piątkiem sklepowym.

              Jestem ciekawa tego lokum nad szwajcarskim jeziorem ale rozumiem jeśli nie wlepisz. Z tych zdjęć co wklejsz to Szwajcaria wydaje się krajobrazowo absolutnym rajem na ziemi.

              Okien malowanie już prawie zakończone. Ostatnia warstwa dzisiaj przy lampie. Później tylko ściany.
              W czwartek ekipa wstawi okiennice i będzie można wsunąć łóżko, szafki, usunąć graty z pokoju gościnnego oraz wolnego.

              --
              Kan_z_oz
              • ewa553 Re: Czwartek 29.11.19, 10:26
                U mnie nie ma problemu z polskimi wyrobami. Mamy dwa sklepy ktore sprowadzaja wszystko z Polski oraz pana na targu, ktory sprzedaje polskie wedliny produkowane oczywiscie w wytwoirni tu na miejscu. Wedlin prawie nie jem, czasami nabede w tym polskim sklepie wyprodukowana w Polsce mysliwska, aby przypomniec sobie czasy mlodosci:) Nabywam raczej slodycze, ogorki malosolne prosto z beczki, serek waniliowy. Jestem serowa raczej i najbardzioej lubie moje stoisko serow kozich. Sa w Mannheim tylko raz w tygodniu, wczoraj zrobilam ostatnie zakupy: kozy sa na urlopie macierzynskim i dopiero znowu w lutym produkcja serow ruszy. Wczoraj na koniec sezonui wlascicielka czestowala nas pralinkami z koziego sera! Wybralam taka kuleczke swiezego sera otoczonego w kakao. Rewelacja! Wieczor spedzilam oczywiscie z serem i czerwonym winkiem...


                --
                Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
        • xurek Re: Czwartek 29.11.19, 09:10
          Eh, wszystko co piekne, kiedys sie konczy :). Czyli juz dzisiaj wrocisz do pogody rownie pieknej co u mnie za oknem :).

          Nie mialam pojecia co to jest churro, sprawdzilam w necie i na sam widok mnie zemdlilo, to chyba straszne slodkie musi byc?

          --
          czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
          • roseanne Re: Czwartek 29.11.19, 11:54
            Nawet nie bardzo slodkie, smazone ciadto w postaci rurki, samo prawie neutralne
            Czasami nadziewane skondensowanym mlekiem czasami czekolada, a na gore cukier z cynamonem, lub miod lub skondensowane mleko
            To moje mialo tylko cukier, lecz owszem, zwykla maka
            W Mtl ma byc lekki minus i snieg w niedziele

            Kan, wspolczuje urazu, zadziwiajace, jak codzienne powtarzane ruchy nam moga utrud nic zycie na dluzsza mete

            --
            co bylo to bylo
            co moze byc jest
            a bedzie to co bedzie
            • xurek Re: Czwartek 29.11.19, 12:57
              zakonczylam prace pracowa, teraz ogarne nieco mieszkanie a potem na zakupy. W miedzy czasie pieke kaczke na bardzo wolnym ogniu, z pieprzem i pomarancza, zobaczym, co z tego wyniknie.

              --
              czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
    • jutka1 Kooonieeec! 29.11.19, 18:45
      Mattcobosco. Koniec. Zamknęłam, skończyłam, jutro wracam do domu. Tylko troche faktur w Warszawie popodpisuję jutro, troche papierów poprzekazuję, i jadę DO DOMU!

      Jak ja te ostatnie 6 miesięcy przeżyłam, to nie wiem. Na pewno przybyło mi siwych włosów, a jakie będą skutki dłuższoterminowe - to się dopiero okaże.

      I tyle. Mam ten etap za sobą. I z dobrym wynikiem. Ejment. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • ania_2000 Re: Kooonieeec! 30.11.19, 03:39
        Jutko, wznosze za twoje zdrowie psychiczne toast dziekczynnym winem:) Dzisiaj dojadamy resztki indyka, i klepiemy sie po brzuchach. Jaki przyjemny dzien - rano leniwe sniadanie, potem leniwe nic nienorobienie - maz na internecie zrobil pare zakupow czarnopiatkowych - a popoludniu ubralismy choinke.
        No wiem - dosyc wczesnie, ale mamy sztuczna, wiec sie nie bedzie sypac, a juz bedzie z glowy.
        teraz kolejne lenistwo - przed tv, kolacja ze swiecami i z winkiem. i pomyslec - ze jeszcze cala sobota i cala niedziela przede mna:))))

        milego dnia wszystkim:)
      • xurek Re: Kooonieeec! 30.11.19, 09:44
        Gratuluje i zycze pelnego wypoczynku w domowych pieleszach. Rozpieszczaj sie :)

        --
        czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
          • ewa553 Re: Kooonieeec! 01.12.19, 13:12
            Jaki ladny brzydki dzien. Czasami udaje sie odwrocic od tego co za oknem i urzadzic sobie mily dzien. Dobra ksiazka (Anita Shreve), dobra muzyka (Barock), koty spacyfikowane dobrym jedzeniem i za 2 godziny dobry film z moim ulubionym Hugh Grant. Czego chciec wiecej? (Wiem, wiem, jest wiecej mozliwosci, moja lista zyczen bylaby dluzsza, ale nie chce przesadzac i ciesze sie tym co mam, a jest to naprawde wiele)

            --
            Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
            • roseanne Re: Kooonieeec! 01.12.19, 15:06
              Który film? ☺
              Tu mieszanka.
              Radośnie, bo M urodziny.
              Smetnie, bo za kilka godzin wylatuje

              Lodowato

              --
              co bylo to bylo
              co moze byc jest
              a bedzie to co bedzie
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 432 30.11.19, 08:28
      Aniu, sliczna choinka w slicznym wnetrzu.
      Jutka, nalezy Ci sie medal.

      Dzisiaj Andrzejki. Kiedys, dawno temu, w Andrzejki lalysmy z corka wosk, miala ubaw i nauczyla sie tego polskiego zwyczaju, ktorego potem nigdy nie kontynuowala. Ja dzisiaj ide na kolacje do znajomych, ale lania wosku tam nie bedzie, wino sie bedzie lalo.

      Milego dnia :-)
    • stokrotna Niedziela :) 01.12.19, 15:56
      Wróciłam wczoraj ze służbowej podróży, była udana, choć bardzo pracowita :) W domu zastałam bezet, czyli pusta co prawda lodówa, ale nikt nie podrzucił kupy śmieci, była ciepła woda, wygodne łóżko...

      Niestety, okazało się, iż korzystając z mej nieobecności, też jest bezet - czyli nikt nie zrobił absolutnie NIC do czego się zobowiązał, plus na moje dyskretne przypki - odpowiedział gburowato i po chamsku. Czy to polska norma, aby własną bezkompetencję, dupy danie i lenistwo pokrywać chamówą, buractwem i arogancją bez granic, czy to jakiś trynd ogólny ???

      Teraz zaś przyjemności, czyli kawka, czytanie foruma i francuskie piosenki z online FIP, plus książka Zagadki kryminalne PRL (więcej o niej napiszę na Molu Książkowym).



      • ania_2000 Re: Niedziela :) 01.12.19, 20:15
        Co to znaczy bezet? Rozumiem nerwy jak robota nie zrobiona i lezy. Zadania niewykonane. Moze osboa glucha? eee?? i niedoslyszala polecen?;)))

        u mnie ostatni dzien lenistwa poindykowego. Wczoraj bylismy ogladac choinke miastowa, na glownym rynku a dzisiaj pada deszcz i sie nie chce juz nigdzie chodzic. Narazie.
        Moze pozniej pojde do sklepow, bo ciagle mnie tutaj atakuja dobrymi deals, wiec chyba nie wytrzymam.
        Nie lubie specjalnie kupowac online - lubie rzeczy dotknac. Wiec chyba sie zwloke na to "dotykanie".

        Na razie przygotowuje sie teoretycznie do sezonu narciarskiego ogladajac zawody profesjonalistow :)
    • jutka1 Poniedziałek, szaro, wietrznie i chłodno 02.12.19, 14:44
      Pierwszy dzień urlopu. No, pół dnia, bo do 13:00 jeszcze musiałam coś tam porobić. Teraz wyłączyłam łącza z pracą i już. Niekseradzom. :-)

      Wczoraj miałam "dzień dogorywania". Nawet myślałam, że zaczynam chorować, ale nie, wykaraskałam się.

      Za oknem szaro, buro. Nie chce się wychodzić, doprawdy. Grasuję więc po Netflixie, dojadam wczorajsze resztki, i NIC więcej robić nie będę. URLOP. :-D

      Miłego dnia/wieczoru Wam życzę ja - jutka sponiewierana. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • ania_2000 Re: Poniedziałek, szaro, wietrznie i chłodno 02.12.19, 18:38
        Milego URLOPU Jutko:) co patrzysz na Netflixie? Ja jestem w szponach "How to get away with murder" i wszystkim polecam.

        Pierwszy dzien w pracy po swiatczenym indyku. Ludzie laza jak muchy w smole - czesc wogole nie przyszla, a na drogach taki rano ruch jakby wszyscy sie bardzo spieszyli do pracy. Widac to byli INNI - nie nasi lol
        Z okazji zakupowego szalenstwa wczoraj weszlam do sklepu i kupilam sobie sweterek. A dzisiaj pojde jeszcze raz do innego i kupie rekawiczki. Kurde, nawet mi sie nie chce - tlumy mnie ogromnie odstraszaja, nastroj w sklepach jakos mnie "omija" - no ale trzeba isc i spelnic obywatelski obowiazek wydaniem kasy.

        milego dnia wszystkim:)
        • jutka1 Re: Poniedziałek, szaro, wietrznie i chłodno 02.12.19, 19:57
          ania_2000 napisała:

          > Milego URLOPU Jutko:) co patrzysz na Netflixie? Ja jestem w szponach "How to ge
          > t away with murder" i wszystkim polecam.
          *********
          "The Crown". :-)

          HTGAWM obejrzałam dwa sezony i chyba mi się znudziło, albo nie miałam czasu - nie pamietam. Tak czy siak, na tym skończyłam.

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          *
        • xurek Re: Poniedziałek, szaro, wietrznie i chłodno 02.12.19, 21:13
          Dzisiaj w pracy bylam wyjatkowo produktywna - chyba ilosc do przerobienia mnie wystraszyla. Zrobilam wszstko, co zaplanowalam mimo bolu gardla i glowy i wrocilam do domu godzine wczesniej niz sie obawialam. Jutro kieratu c.d. i tak do konca tygodnia. W czwartek Frankfurt i w poniedzialek Frankfurt, obydwa wyjazdy o 6:30, czyli wstawanie 4:30, bo jakos nie potrafie sie przemoc do wykonywania makijazu i fryzury w pociagu, chociaz wiele pan tak robi.

          Bylismy w sobote u kolezanki, ktora sie przeprowadzila. Miasteczko przepiekne, mieszkanie rowniez. Mieszkanie na poddaszu, wszystkie pomiszczenia ze skosami, ale zaczynajacymi sie na wysokosci ok. 1.20 i konczacymi na wysokosci 6 m. Niesamowita przestrzen. Chociaz salon mniejszy od mojego, robi wrazenie bycia znacznie wiekszym.

          Po drodze zajechalismy do Pana reklamujacego na Facebooku polskie wyroby made in Switzerland :). Zakupy bardzo udane, para produkujaca te zywnosci niesamowicie mila i profesjonalna. W malutkiej wiosce i starej szwajcarskiej chatce ogrzewanej drewnem w piecu bedacym ogrzewaniem, gotowaniem, pieczeniem chleba i wedzarnia w jednem realizuja swoje marzenie zycia blisko natury i z natury. Produkty przepyszne, napewno bede zamawiac. Wklejam kilka zdjec ich domu i wioski, w ktorej mieszkaja oraz „milosci do kota“ zobaczonej po drodze ;)





          --
          czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
          • ania_2000 Re: Poniedziałek, szaro, wietrznie i chłodno 02.12.19, 21:22
            Och, jakie piekne wiosenne zdjecia:) pisze wiosenne - bo sniegu nie ma haha.
            Wyglada na bardzo sielsko-anielska a okolice relaksujaca i spokojna. Pewnie tam mieszkaja happy cows:)

            fryzury i makijaz w pociagu? hmm.. rzeczywiscie raczej niewykonalne. Co innego w aucie, spoko. Ale jak sie na ciebie inni gapia? to bym sie na clowna wyrysowala chyba lol
            • kan_z_oz Re: Poniedziałek, szaro, wietrznie i chłodno 03.12.19, 06:11
              A przepraszam, nie doczytałam z tym makijażem...haha.
              To jest wspinanie dla kota? Nie miałam odwagi zapytać; gdzie te koty się wspinają - na dach, poddasze, jakiś koci dom?

              Tutaj upał. Klima pracuje. W nocy się schładza ok. Na wybrzeżu piekło i lepiej nie zjeżdzać. Albo słońce pali w roku jak nie wiem co, albo się tak z nim źle czuję. Czuję się jak kawałek piersi kurzej na patelni.

              --
              Kan_z_oz
              • xurek Re: Poniedziałek, szaro, wietrznie i chłodno 03.12.19, 15:20
                Koty sie wspinaja na taras :).

                Tutaj slonecznie i cholernie zimno. Poszlam do sklepu na przeciwko firmy bez plaszcza i omal nie umarlam.

                W przerwie obiadowej polecialam do centruma handlowego w celu nabycia zielonych kolanowek - udalo sie, ale sa troche przygrubawe, mam nadzieje, ze nie rozepchne sobie nimi butow. Potem poszlam na lunch do libanskiego bufetu, ale cos mi nie podchodzilo to, co sobie nazbieralam, wiec zostawilam ponad polowe. Okolo 14-tej zrobilam sie glodna wiec polecialam do tego sklepu na przeciwko, w ktorym trudno mi bylo zdecydowac, na co mam ochote, az w koncu usmiechnely sie do mnie suszone wegierki. Zezarlam pol opakowania o wadze 250 g. i teraz mam wrazenie, ze za chwile mnie od srodka rozsadzi. Musialam odpiac spodnie, dobrze, ze mam taka dluga tunike, to nie widac :) :) :). Ciekawe ile potrwa, az wroce do "zapilanego" rozmiaru, bo jezeli bede musiala isc do domu w tych rozpietych gaciach, to mi z tylka zleca.

                --
                czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
    • stokrotna "Cool" poniedziałek i stresujący wtorek. 04.12.19, 00:35
      Poniedziałek choć zimny, udało się sporo porobić i zaliczyć film "Lighthouse". Na chłód mam dobry kożuch, a film - wbijający w ziemię. Świetne kino.

      A wtorek... no niestety nie ma już rodzinnego psa Guci :( Przyjmuję kondolencje, ale proszę się wstrzymać od dociekliwych pytań.

      Natomiast UDAŁO się odzyskać kontakt z Ojcem - nic nie pisałam ale urwał się. Okazuje się, że przyczyną była awaria komputera. A nie Ojca. Prąd także od czasu do czasu ma. Więc, wielkie ufffff - ulgi.
      • roseanne Re: "Cool" poniedziałek i stresujący wtorek. 04.12.19, 02:14
        Przykro z powodu Psiny
        Pozytywnie z racji kontaktu

        Tu lekkie ocieplenie, z -12 w niedziele do -2 , po Meksyku znacznie bardziej mroz odczuwalny.

        Wczoraj na kucharzeniu, cusine collective, ot kolejne zajecie w towarzystwie, byla produkcji chlebla socca z ciecierzycy, zupy jarzynowrj z fadolka i natas- rowniez w wersji erzacowej
        W tym samym czasie jedna z pan, Libanka, przygotowywala jedyna wlasciwa wersje babaganush i hummusu
        Na koniec kazda wziela porcje w pudelka - taki format, wspolne pichcenie, podzial dobr

        Zdecydowalam, ze jedynie sluszna wersja hummusu zbyt cytrynowa troche na moj gust, ale i tak palaszuje


        Powolnie zastanawiam sie nad tym, co spakowac swiatecznie dziecieciu do Bc i kiedy wyslac, by doszlo na czas

        --
        co bylo to bylo
        co moze byc jest
        a bedzie to co bedzie
        • ania_2000 Re: "Cool" poniedziałek i stresujący wtor 04.12.19, 04:07
          Wspolczucia sle Stokrotko.

          Ja ze swoistych wyrafinowanych kucharzen ugotowalam KRUPNIK. na podrobkach - (z indyka) i szyjce. I teraz go musze sama jesc, jako extrawagancje. Nie wiem czy dam rade. Mimo ze podrobki poszatkowalam prawie na miazge, zeby nie czuc ich konsystencji.


          No i juz tez paczke swiateczna szykuje mojemu dziecieciu - w moim przypadku to sa same "niepotrzebne" i "mamine" rzeczy - ciepla pizama, skarpety, podkoszulki, czapka cieply sweter - i slodycze rozne cukierki.
          Aha - i jeszcze smieszna gra planszowa " exploding kittens" - bo maja kota. Wysle chyba pod koniec tygodnia, bo na poczcie juz zaczyna sie kolchoz, i bedzie niedlugo maskara.
          • kan_z_oz Re: "Cool" poniedziałek i stresujący wtor 04.12.19, 05:57
            Rano wysiadła maszyna do kawy na amen...haha. Nie było wyjścia tylko spakować i zabrać na wybrzeże bo wszystko przestanie tutaj działać za dwa tygodnia aż do odwołania.
            Pan mąż się podjął i maszyna poleci do Sydney. Następnie poczekamy aż zostanie wszystko sprocesowane i będzie albo nowa z zakupem gwarancji albo zreperowana już bez gwarancji. Obecna ma gwarancje do 2021.
            Wygrzebałam z szafy; mam kilka plungerów' różnej wiekości oraz jakości. Jest włoskie espresso na gaz. Jest młynek nie używany od lat, bo maszyna była na wół profesjonalna i mieliła, parzyła i robiła pianę od lat.
            Armagedon urządzeń kuchennych i innych się więc kontynuuje w tym roku. Kupiłam na wyrost czainik na gaz z gwizdkiem...haha...bo elektryczny ma już 10 i powiennien paść.
            Nie ma to jak proste manulane rozwiązania.
            Ekipa wchodzi jutro rano aby dokończyć okiennice. Upał się rozwija i będzie kontynuował.
            W następną środę firma planuje wyłaczenie prądu na 8 godzin...haha...musimy z Panem mężem ustalić rotacje obsługi genaratora, bo wszystko pełne na święta.

            --
            Kan_z_oz
              • ewa553 Re: "Cool" poniedziałek i stresujący wtor 04.12.19, 09:27
                mam nieciekawe brwi i tez mi sie marzy taki tatuaz. Ale mysl o tym ze bede musiala potem wlasne brwi depilowac regularnie, zniecheca mnie. Edda ktora wlasnych brwi nie posiada, dala sobie juz pare lat temu zrobic tatuaz. Tylko ze po paru latach, tak jak u wielu innych, brwi zmienily kolor na zielonkawy:) Tak wiec jesli tatuaz to tylko u wyprobowanych przez innych kosmetyczek (?). Pytaj wiec nie tu, lecz w okolicy

                --
                Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka