Dodaj do ulubionych

Mój walizek - zdumiewające wyczyny.

01.12.19, 16:11
Kilka lat temu, będąc - co zupełnie jest dla mnie ewentementalne - kupiłam sobie walizeczkę rozmiaru średniego, tekstylną, leciutką, poszowej firmy Wittchen. Zapłaciłam masę siana.

I natychmiast w trakcie pierwszej podróży jakaś menda urwała mi sprytny zameczek z kłódeczką, psując kłódeczkę i kradnąc dwie śliczne zawieszki :( W środku nic nie miałam takiego - trochę butów, odzieży, książek po polsku, ot tyle.

W trakcie obecnej podróży, okazuje się - nic też nie ukradli, ale walizkę otwierano i przeszukano. Nakrzyczałam na walizę, że się daje bebeszyć, i wiecie co ???

W drodze powrotnej walizek dał odpór - jakimś sposobem sie zeszczał sam sobie do środka - i lepkie łapki trafiły w kieszonkę boczną. Wprost w kłąb moich użytych i ... mokrych na dobitkę gaci :)))

Swoją drogą, do czego to dochodzi, aby w trakcie krótkiej podróży nie obeszło się bez prób okradzenia zwykłego bagażu...

Tak czy owak, walizek się nadaje jednak jedynie do kabiny. Jest rozmiarem nadający się na kabinówkę na normalny lot rejsowy, do tanich linii jest za duży.

Natomiast jak dokonał zeszczania sam sobie do środka tu już nie wiem. Płyn bezwonny, jakby woda... W środku tylko był mokry. Nic w moim bagażu nie było mokrego.

Obserwuj wątek
    • roseanne Re: Mój walizek - zdumiewające wyczyny. 01.12.19, 17:39
      rozrywkowe zwierze ta twoja walizka


      bebeszono mi wielokrotnie, raz znalazlam karteczke z info, ze bagaz zostal wyrywkowo otworzony

      ukradziono mi raz srebrne bizu, gdy walizki jadace na swieta z toronto do warszawy trafily do moskwy i byla poruta bo ani sie w co przebrac, ani nic, bo dotarly opoznione o 48 godzin


      M polamali kiedys raczke od bagazu, ale dali pieniadze na lotnisku na zastepstwo

      Malej uszkodzili kieszen zewnetrzna i kolko


      wilgoc w srodku zaobserwowalam raz, walizka z tkaniny i ciezka ulewa przy ladowaniu,

      --
      co bylo to bylo
      co moze byc jest
      a bedzie to co bedzie
      • xurek Re: Mój walizek - zdumiewające wyczyny. 01.12.19, 18:57
        nie zamykam walizek, po przewaznie zapominam potem kod :). I nigdy nic mi nie zginelo, nie znam tez takiego przypadkdu w mojej rodzinie. Az mnie dziwi, ze cos takiego jest mozliwe biorac pod uwage procedury ladowania i rozladowywania bagazu.

        --
        czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
          • stokrotna Re: Mój walizek - zdumiewające wyczyny. 01.12.19, 19:27
            Mnie raz zginął aparat - no ale to już z głupoty. Powinnam go mieć w podręcznym. Natomiast gmeranie w bagażu jest notoryczne gdy podróżuję do Afryki. Nic nie ukradziono, bo nic tam takiego nie wkładam.

            Teraz było gmerane i to dwa razy. Nic nie ukradli. Gmeranie mnie wnerwia.

            Mojemu staremu notorycznie gubili bagaż, ale to było dawno. Też nie skradywali nic, ale za to wysyłali do Honolulu, Singapuru, lub Berdyczowa.
            • roseanne Re: Mój walizek - zdumiewające wyczyny. 01.12.19, 19:53
              ta kradziez byla 2004, 2005? nie pamietam dokladnie, ale od tej pory wszelkie bizu lata w podrecznym z lekami

              mialam 3x klopot z bagazem,
              minimum obsuwu 36 godzin, w czasie tygodniowego pobytu
              max 5 dni, na szczescie lot do domu, tylko butow potrzebowalam , bo ortopedyczne, jak powiedzialam ,ze bede kupowac na koszt linii lotniczych, rzedu kilku stowek nagle walizka sie znalazla...

              --
              co bylo to bylo
              co moze byc jest
              a bedzie to co bedzie
              • ania_2000 Re: Mój walizek - zdumiewające wyczyny. 01.12.19, 20:25
                nigdy mi nic nie ukradziona - a walizek nigdy nie zapinam na zadne klodeczki etc - bo tutaj u nas nie mozna, chyba ze sie ma specjalne.
                natomiast dwa razy bagaz nie dolecial i trzeba bylo czekac - a raz osobiscie sie fatygowac w Warszawie - to bylo niesamowite, cos tam sie zepsulo gdzies, na drugi dzien po przylocie kazali nam isc na hale pelna walizek i wybierac swoje - i ludzie jak te bociany lazily i szukali.
                A i wtedy pamietam niesamowity widok jednej kobiety, co trzymala w reku dwie rozbite butleki po winie - wyciagniete z jej walizki. Okuzwa! kto to wozi flaszki nie zabezpieczone niczym?
                • kan_z_oz Re: Mój walizek - zdumiewające wyczyny. 02.12.19, 00:35
                  Też nie zamykam walizki. Różne lotniska, mają różne przepisy i sprawdzanie wyrywkowe co jest w środku jest tutaj praktykowane. Nie koniecznie w samej Australii ale z AU gdziekolwiek daleko i przez egzotyczne kraje.
                  Raz miałam chyba tylko trochę zmoczoną walizkę. Kilka razy gdzieś zawieruszoną, mniejniej nic nie zginęło. Od tak nie wożę już nic wartościowego typu biżuteria, zegarek jakieś ciuchy markowe. Mam zawsze część do wyrzucenia, starych rzeczy ,które ida do kosza w podróży oraz w pierwszych dniach po. Trochę sportowych. Parę do wyjścia.

                  --
                  Kan_z_oz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka