Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 433

04.12.19, 08:29
Otwarte


--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe
*
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy 04.12.19, 08:32
      stokrotna "Cool" poniedziałek i stresujący wtorek. 04.12.19, 00:35
      Poniedziałek choć zimny, udało się sporo porobić i zaliczyć film "Lighthouse". Na chłód mam dobry kożuch, a film - wbijający w ziemię. Świetne kino.

      A wtorek... no niestety nie ma już rodzinnego psa Guci :( Przyjmuję kondolencje, ale proszę się wstrzymać od dociekliwych pytań.

      Natomiast UDAŁO się odzyskać kontakt z Ojcem - nic nie pisałam ale urwał się. Okazuje się, że przyczyną była awaria komputera. A nie Ojca. Prąd także od czasu do czasu ma. Więc, wielkie ufffff - ulgi.


      roseanne Re: "Cool" poniedziałek i stresujący wtorek. 04.12.19, 02:14
      Przykro z powodu Psiny
      Pozytywnie z racji kontaktu

      Tu lekkie ocieplenie, z -12 w niedziele do -2 , po Meksyku znacznie bardziej mroz odczuwalny.

      Wczoraj na kucharzeniu, cusine collective, ot kolejne zajecie w towarzystwie, byla produkcji chlebla socca z ciecierzycy, zupy jarzynowrj z fadolka i natas- rowniez w wersji erzacowej
      W tym samym czasie jedna z pan, Libanka, przygotowywala jedyna wlasciwa wersje babaganush i hummusu
      Na koniec kazda wziela porcje w pudelka - taki format, wspolne pichcenie, podzial dobr

      Zdecydowalam, ze jedynie sluszna wersja hummusu zbyt cytrynowa troche na moj gust, ale i tak palaszuje


      Powolnie zastanawiam sie nad tym, co spakowac swiatecznie dziecieciu do Bc i kiedy wyslac, by doszlo na czas


      ania_2000 Re: "Cool" poniedziałek i stresujący wtor 04.12.19, 04:07
      Wspolczucia sle Stokrotko.

      Ja ze swoistych wyrafinowanych kucharzen ugotowalam KRUPNIK. na podrobkach - (z indyka) i szyjce. I teraz go musze sama jesc, jako extrawagancje. Nie wiem czy dam rade. Mimo ze podrobki poszatkowalam prawie na miazge, zeby nie czuc ich konsystencji.


      No i juz tez paczke swiateczna szykuje mojemu dziecieciu - w moim przypadku to sa same "niepotrzebne" i "mamine" rzeczy - ciepla pizama, skarpety, podkoszulki, czapka cieply sweter - i slodycze rozne cukierki.
      Aha - i jeszcze smieszna gra planszowa " exploding kittens" - bo maja kota. Wysle chyba pod koniec tygodnia, bo na poczcie juz zaczyna sie kolchoz, i bedzie niedlugo maskara.


      kan_z_oz Re: "Cool" poniedziałek i stresujący wtor 04.12.19, 05:57
      Rano wysiadła maszyna do kawy na amen...haha. Nie było wyjścia tylko spakować i zabrać na wybrzeże bo wszystko przestanie tutaj działać za dwa tygodnia aż do odwołania.
      Pan mąż się podjął i maszyna poleci do Sydney. Następnie poczekamy aż zostanie wszystko sprocesowane i będzie albo nowa z zakupem gwarancji albo zreperowana już bez gwarancji. Obecna ma gwarancje do 2021.
      Wygrzebałam z szafy; mam kilka plungerów' różnej wiekości oraz jakości. Jest włoskie espresso na gaz. Jest młynek nie używany od lat, bo maszyna była na wół profesjonalna i mieliła, parzyła i robiła pianę od lat.
      Armagedon urządzeń kuchennych i innych się więc kontynuuje w tym roku. Kupiłam na wyrost czainik na gaz z gwizdkiem...haha...bo elektryczny ma już 10 i powiennien paść.
      Nie ma to jak proste manulane rozwiązania.
      Ekipa wchodzi jutro rano aby dokończyć okiennice. Upał się rozwija i będzie kontynuował.
      W następną środę firma planuje wyłaczenie prądu na 8 godzin...haha...musimy z Panem mężem ustalić rotacje obsługi genaratora, bo wszystko pełne na święta.



      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 433 04.12.19, 08:47
      Podnosi sie poranna mgla, mam nadzieje ze sie rozejdzie zanim z domu wyjade. Czas teraz szybko mija, co dzien jakies spotkania, kawki, herbetki, kolacyjki, dupa rosnie nie czekajac na Swieta.

      Zejscia Guci wspolczuje.

      Milego dnia.
    • jutka1 Środa 04.12.19, 09:12
      Strasznie przykro, Stokrotku, współczuję. :-(

      Jest zimno, tylko 2 stopnie, ale świeci słońce.
      W ramach urlopu robię następne pranie, w planach ogarnięcie kuchni i łazienki. Może ugotuję kapuśniak. Jednym słowem - laby c.d. wydanie domowe. Ze wsi się dzisiaj nie ruszam.

      Miłego dnia Wam życzę :-)


      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • ewa553 Re: Środa 04.12.19, 09:31
        smutne ze psinka odeszla. wspolczuje.
        u nas teraz codziennie, a raczej co ranka mgla. Jest do teraz. To taki urok, jak sie mieszka kolo Renu.
        Zaraz ruszam "w teren" zalatwiac sprawy sluzbowe. O 14-tej przychodza psipsiolki na Szegediner Gulasz ktory zrobilam wczoraj (uwielbiam). Potem pomoga mi zawiesic siatke ze swiatelek, sama nie dalam tym razem rady rozplatac :(

        --
        Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
        • xurek Re: Środa 04.12.19, 11:03
          Wspolczuje Stokrotko Tobie ale przede wszystkim Tacie, bo chyba najbardziej to odczul mieszkajac z Gucia na codzien, no i dobrze, ze kontakt sie odnalazl.

          Ja tez mysle o tatuazu brwi, bo codzienne malowanie jest upierdliwe, ale jedna kuzynka zrobila i wyszlo swietnie, a drugiej wyszly takie czarne belki nad oczami, wiec ztchurzylam i nadal maluje.

          Sliwki maja dzialanie zdecydowanie sraczkotworcze, nie bede dalej wchodzic w detale. Poza tym pracuje dzisiaj z domu i jakas taka rozmemlana jestem. Tutaj wciaz jeszcze zamglone i zimno.

          --
          czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
          • stokrotna Re: Środa 04.12.19, 13:25
            Eeeee, środa.
            Nie chce mi się pisać, ale przeczytałam z przyjemnością.
            Xurek - problem brwi rozwiązuje henna. Najlepsza jest Delia Henna do brwi z Rosmana za 3 złote. Jest grafitowa, czarna, i brąz.
            W sklepie w internetach też jest. Henna Delia
    • jutka1 Czwartek, słońce, szron na trawie 05.12.19, 09:01
      Pogoda na świecie - jak w tytule.

      Ruszam dziś "w miasto" załatwić kilka spraw, ale od południa znowu będzie wolne. Mam nadzieję, że 'wolne', bo wczoraj na przykład musiałam pracować mimo urlopu - jakieś pożary były. :-(

      Jutro natomiast idę (jadę) na kolację urodzinową przyjaciela, do - podobno - jednej z lepszych knajp w okolicy. Towarzystwo znane i lubiane, politycznie spójne ;-) - obejdzie się więc bez kłótni przy stole. :-) Tak się teraz porobiło, że na imprezach potrafią się ludzie tak pożreć o politykę, że psują wszystkim zabawę i trują atmosferę. Przodują w agresji szczególnie zwolennincy wiadomo kogo.

      A w niedzielę chyba pojadę z Mańkiem na placki ziemniaczane do naszej ulubionej spelunki. Jednym słowem - chyba wracam powoli między żywych. :-D

      Miłego dnia :-)


      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • kan_z_oz Re: Czwartek, słońce, szron na trawie 05.12.19, 09:18
        Wracaj między żywych i odpoczywaj. Mnie minął dzień nijako.
        Okiennice się spóźniły, bo przed świętami i człowiek robił bokami. Przyjechały sporo po 12-tej zamiast 8mej rano.
        Zdołam wykonać plan i pomalować deski werandy oraz schody. Niby nic, tylko w domu było 32C, w słońcu nie wiem ile. Się ugotowałam przy małej pracy.

        Pomogłam facetowi pokroić opakowania, oraz pozbyć się śmieci, aby wreszcie odzyskać kilka godzin z dnia. Okiennice już w pozostałych pokojach też zamontowane. Pokój gościnny jutro zostanie przemalowany i wreszcie bedę mogła wsunąc graty i pozbyć się bałaganu.
        Myślę, że zamówię takie same do pokoju gdzie obecnie śpimy po NY. Przy obecnych upałach dają dużo lepszą ochronę od słońca od tych co mamy. Odkurzanie czy czyszczenie to 2 minuty pracy.(klienci mają)

        --
        Kan_z_oz
      • ania_2000 Re: Czwartek, słońce, szron na trawie 05.12.19, 21:19
        Ach, czwartek mglisty bardzo - spozniona dotarlam do pracowego garazu i "moje" miejsce juz bylo zajete, pojechalam wyzej na nastepne pietro, no i czekam z parkowaniem - az laska raczy zamknoac drzwi, bo grzebie, a otwarte drzwi siegaja do nastepnego miejsca. no i tak czekam i czekam, az mnie zobaczyla - a ja przez to czekanie cos przycmilo mnie i zawadzilam lewym tylnim blotnikiem o slup ktory oddziela te parkingowe miejsca.
        Jak szurnelo, to az mi wlosy stanely. No nic wielkiego, tylko kolejna szrama - cos mam czarna serie, pare dni temu zamykalam drzwi od garazu po blotniku, bo nie dojechalam odpowiednio autem do konca.
        No i tak.
        Ciagle w miare cieplo i sucho - deszcze w poludniowej Calfornii, maz na delegacji w San Diego przeslal mi zdjecie ulewy takiej, jakby wybilo rzeki na ulicy. A u nas slonce.

        Chodzicie na jarmarki swiateczne? W PL pewnie sa przepiekne - o Niemczech nawet nie wspomne, - u nas tez sa, ale nie takie wystawne.
        • kan_z_oz Re: Czwartek, słońce, szron na trawie 06.12.19, 00:24
          Chodzę sporadycznie i też są bardzo skromne. Aniu, dobrze że Tobie nic się nie stało. Klientce ostatnio szczury polne przegryzły kable w samochodzie. Jest to tutaj dosyć często spotykane. Nam opędzlowały kabel od pompy wodnej. Na szczęście starej i do wymiany.
          W warsztacie sie okazało, że w tym wszystkim ludzie zapomnieli ten samochód ubezpieczyć. Jeżdziła przez 2 lata nowym mercedesem...haha.

          Cieszę się, że się podoba i wyszło bo ten kat mnie przygnębiał. Poprzedni właściciel wstawił w niego biureczko i telefon, jako biuro. Bez komentarza kto chciałby w takim koncie siedzieć.

          Upał się kontynuuje. Dymy unoszą nad dolinami i wybrzeżem. Solidnego deszczu nie widać w prognozach. Ma pokropić w niedzielę. Znowu trzeba zajrzeć do zbiornika z wodą by zamówić na wszelki wypadek. Nie da rady oszczędzać bo potrzebujemy umyć balkon pod ciśnieniem. Dach też, bo czekamy od kilku miesięcy. Jest pranie ekstra przed świętami. Jest po zimie - też czekałam z ciuchami, które powinny być odświeżone. Okna - nawet nie wspominam, bo moge umyc w jednym wiaderku wody, chociaz wolałabym od zewnątrz wężem.
          Aż się zmęczyłam gdy przeczytałam i muszę odpocząć...haha

          Miłego frajdulka.

          --
          Kan_z_oz
          • kan_z_oz Re: Czwartek, słońce, szron na trawie 06.12.19, 00:34
            Ewa, aż sprawdziłam te klamki. Wszystkie w drzwiach są na normalnej wyskości. Na zdjęciu widać siatkę na owady, która jest zabezpieczeniem. Klamka jest wyżej bo siatka ma trzy bolce. Jeden przy tej klamce, następne powyżej i poniżej aby tych drzwi nie dało rady zbyt łatwo wyrwać i zbić szklanych drzwi.

            --
            Kan_z_oz
        • maria421 Re: Czwartek, słońce, szron na trawie 06.12.19, 09:17
          ania_2000 napisała:


          > Chodzicie na jarmarki swiateczne? W PL pewnie sa przepiekne - o Niemczech nawet
          > nie wspomne, - u nas tez sa, ale nie takie wystawne.

          Chodze regularnie raz w tygodniu na najlepsze na swiecie placki kartoflane, ale chodze w poludnie, wieczorem jest za wielki tlum jak na moj gust.
          Od trzech lat, czyli od czasu islamskiego zamachu polska ciezarowka na jarmark w Berlinie, wszystkie ulice wkolo jarmarkow sa zablokowane betonowymi klocami podobno bedacymi w stanie dac opor ciezarowce, przeciw innym metodom siania terroru uzywanym przez Allahsynow nie ma zabezpieczen.

          A tu Norymberga :

          www.youtube.com/watch?v=tzoR7SdJqOw
          • ewa553 Re: Czwartek, słońce, szron na trawie 06.12.19, 10:17
            niepotrzebnie Marysiu napisalas, ze to byla polska ciezarowka. Dla nieznajacego szczegolow moze to wygladac na polski zamach. A to przeciez Allachsyn (znakomite!) zamordowal polskiego kierowce i jego ciezarowka urzadzil ta masakre.
            Ja dzis na 18-ta ide na koncert (Bach), a nastepnie dwa kroki stamtad na Weihnachtsmarkt. Dawno nie bylam, chetnie polaze.

            --
            Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
    • jutka1 Piątek bez TGIF z mojej strony :-) 06.12.19, 09:18
      Wręcz przeciwnie: żałuję, że już piątek, bo to oznacza końcówkę urlopu i zbliżający się poniedziałek. No dobra, staram się o tym nie myśleć.

      Za oknem nadal słonecznie. Zero stopni, ma dojść do 3 C. Zima. :-)
      Podobno na Sylwestra ma spaść śnieg. Zobaczymy. Święta niestety tradycyjnie już - bez śniegu, i szkoda.

      Szwałędam się po domu od wczesnych godzin, bo obudziłam się o szóstej, to i wstałam. Codzienność okołodomowa: sprzątanie, potem spacer do sklepiku, książka, prasa. Wieczorne wyjście. Dzięń praktycznie idealny. :-) TFU, odpukać i przez lewe ramię...

      Miłego dnia/wieczoru Wam życzę :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • ania_2000 Re: Piątek bez TGIF z mojej strony :-) 06.12.19, 17:09
        A ja sie ciesze ze juz wreszczcie koniec tygodnia - bo od jutra ja ide na urlop:)
        W Whistler nadal ze sniegiem krucho, w gorach troche narobionego jest - no coz, jest jak jest - odpoczniemy tak czy owak:).
        Dziwna ta zima - temp raz zimniejsze niz normalnie, raz cieplejsze - wogole deszcz nie pada. No co to jest? Jak na ocieplenie klimatu to mi nie wyglada - ale na pewno na jakies zmiany.

        W sprawie Xmas bazarow - to u nas jest organizownay w Portland - ale taki pod dachem, w Expo Center, gdzie nie ma zadnego nastroju, swiezego powietrza, platkow snieznych i picia grzanego wina na mrozie.

        A propos czerwonego wina, po ktorym coraz czesciej mnie boli glowa, i zatyka w nosie - wymyslono specjalne filtry :) do kieliszka sie wrzuca - i zalewa winem. Czeka 4 minuty. Ma przefiltrowac wszystkie siarki, hitaminy i co tam jeszcze do niego dodaja. Musze natychmiast nabyc:)
        Nazywa sie Wine Wand i mozna u nas to kupic oczywiscie na Amazonie.



        Tekst linku
        • roseanne Re: Piątek bez TGIF z mojej strony :-) 06.12.19, 17:20
          oooo, wielce interesujace

          co prawda na wino nie reaguje w ten sposob, lale mam w otoczeniu kilka osob z tymi klopotami


          znow sniezek poprusza, blocka w kolo duzo, al jakos nie przygnebiajaco
          przyrasta dekoracji w kolo
          na glownej ulicy mojego zakatka pogrywa swiateczna muzyka, ale nie koniecznie koledy

          M poszukuje kiszonych ogorkow w Zurychy, ale pewnie polegnie, mi sie nie udalo znalesc


          powoli sie zastanawiam nam drzewkiem, w koncu Mikolajki juz, to mozna zaczac dekorowanie
          moze na poczatek girlanda i lampki / sniezynki na okno

          --
          co bylo to bylo
          co moze byc jest
          a bedzie to co bedzie
          • kan_z_oz Re: Piątek bez TGIF z mojej strony :-) 06.12.19, 23:47
            Najgorszy ból głowy to można nabyć po wypiciu wina bezalkoholowego. Nawet szkoda mysleć co taki napój zawiera. Trzymam się zwykle tylko tego co znam - mowa o trunkach.

            Mam zrobine brwi. Dostałam się do fryzjera (baber) bez kolejki i czekania...hurra.
            Mam obecnie swoje włosy i tak ciemno brązowych w życiu nie miałam. Pan mąż myslałam, że się ufarbowałam na czarno...haha.

            Na zewnątrz wściekły upał. W miasteczku było jak w piekarniku i nie często się zdarza. Wybrzeże zadymione chyba z pożaru na południu Brisbane? Nie wiem czym ludzie oddychają w tym ostatnim, bo czystego powietrza czyli bez dymu nie mają od 3 miesięcy.
            Jedziemy zaraz na spacer aby po 11-tej-tej zabarykadować okna, drzwi i poleżeć na sofach.

            --
            Kan_z_oz
                • kan_z_oz Re: Piątek bez TGIF z mojej strony :-) 07.12.19, 06:09
                  Współczuję. Po latach korków sydnejskich nawet nie chcę patrzeć.

                  Upał się kontynuuje. Nie daje rady wyjść. Znoszę upały bardzo dobrze oraz bardzo lubię ciepło ale nie piekarnik włączony na smażenie kuraczaka. Przyszedł wiatr z południowego zachodu co oznacza, że bez obuwia nawet trudno dojść do oceanu by się wymoczyć...ufff

                  Wyschła farba szybko i gościnny pokój już gotowy dla dziecka lub gości.
                  Mieliśmy też owada długości 5 cm na werandzie. Pierwszy raz widziałam - piękny.



                  --
                  Kan_z_oz
    • jutka1 Sobota, nie wyściubiam nosa 07.12.19, 08:52
      Pogoda na świecie: teraz 3 C, maks dzisiaj 6 C. Pochmurno, wiatr. Plany na dziś jak w tytule. :-)
      Obrobię drugą połowę sprzątania kuchni i jedną łazienkę, a potem książka(-i), prasa, muzyka. Luz.

      A propos jarmarków świątecznych: nasz wrocławski jest uznawany za jeden z najpiękniejszych w Europie. :-)
      www.europeanbestdestinations.com/christmas-markets/wroclaw/

      Miłej soboty :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • ewa553 Re: Sobota, nie wyściubiam nosa 07.12.19, 10:22
        Zmiluj sie Jutka, Ty tez mowisz "klimatyczny"??? Dla mnie okropne slowo. Nic nie mowiace. No bo jaki klimat?
        Natomiast wroclawski jarmark z lotu ptaka wyglada slicznie. A pod zdjeciem reklamy hoteli wroclawskich: ceny wyzsze jak w Rzymie czy Londynie! Obled co sie porobilo. Ciesze sie ze niedawno Wroclaw odwiedzilam (z zachwytem) i nie musze tyle forsy wydawac:)

        --
        Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
        • jutka1 Re: Sobota, nie wyściubiam nosa 07.12.19, 10:36
          ewa553 napisała:

          > Zmiluj sie Jutka, Ty tez mowisz "klimatyczny"??? Dla mnie okropne slowo. Nic ni
          > e mowiace. No bo jaki klimat?
          *********
          Sorry Ewo, ale jest to słowo występujące w polszczyźnie i oznacza "posiadający szczególny nastrój, mający swój specyficzny urok" (Słownik Języka Polskiego).
          sjp.pl/klimatyczny
          Czasem warto, zanim się na kogoś rzucisz, sprawdzić najpierw.
          Google nie gryzie. :-)

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          *
          • ewa553 Re: Sobota, nie wyściubiam nosa 07.12.19, 10:56
            po pierwsze: nie rzucilam sie na siebie. Po drugie: jak wiesz nie zyje w Polsce od 45 lat i spotykam sie z jezykiem polskim tu i na fejsie. I wlasnie na fejsie zaobserwowalam w ostatnich dwu latach pojawienie sie tego slowa w uzyciu. Zalozylam wiec - jak sie okazuje blednie - ze jest to nowoslowo. A poniewaz jest na fejsie naduzywane, razilo mnie. Tu na forum zostalo uzyte po raz pierwszy.
            Shit. Coraz czesciej jestem za cos rugana, mam takie uczucie ze sie mnie czepiaja. Moze zamiast grozic mi paluszkiem (nie Ty pierwsza) warto normalnie porozmawiac? Chyba nikt nie odniosl tu wrazenia, ze chce komus celowo dokuczyc? Spadam, nie chce mi sie. Mam dosc.

            --
            Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
            • jutka1 Re: Sobota, nie wyściubiam nosa 07.12.19, 11:15
              Ewa, masz czasem styl wypowiedzi, którego przekaz jest właśnie taki, o co mnie teraz oskarżasz. Nie atakowałam Cię, tylko zareagowałam na Twój wpis.

              Mario, słowo klimatyczny (czy frazę, że "coś ma klimat") znam od dekad, więc to nie jest słowo włączone niedawno do SJP, czy też w nieuprawniony sposób używane jako słowo zastępujące inne słowa.

              Wystarczy powiedzieć, że się jakiegoś słowa nie lubi, a nie od razu rugać za używanie, tylko dlatego że na facebooku bywa nadużywane, z komentarzem, że nic nie znaczy i że jest okropne.

              Nosz kurczę.

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              *
              • ewa553 Re: Sobota, nie wyściubiam nosa 07.12.19, 13:08
                jezeli powiedzenie "Zmiluj sie Jutka, Ty tez mowisz "klimatyczny" nazywasz ruganiem, to ja sie poddaje, znaczy sie ze zupelnie zapomnialam uzywania jezyka polskiego. Poza jednym: powinnam byla zaznaczyc ze "slowo jest okropne i nic nie znaczy" jest wylacznie MOIM zdaniem, a nie obiektywnym jak zawsze zdaniem gugla. Przepraszam, ale myslalam ze to oczywiste. Wiekszosc z nas wyraza tu swoje odczucia i opinie bez nadziei na to, ze zostanie to przez ogol przyjete. Czepiasz sie troche, prawda?

                --
                Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
                • jutka1 Re: Sobota, nie wyściubiam nosa 07.12.19, 14:10
                  ewa553 napisała:

                  > jezeli powiedzenie "Zmiluj sie Jutka, Ty tez mowisz "klimatyczny" nazywasz ruganiem,
                  ***********
                  Tak Ewo, fraza "zmiłuj się, ty też mówisz 'klimatyczny' ", po której następowało, że słowo nic nie znaczy i jest okropne - dla mnie jest ruganiem, i co najmniej uwagą nieprzyjemną "ad personam".


                  > Czepiasz sie troche, prawda?
                  ***********
                  To nie było czepianie się, tylko reakcja na nieprzyjemny wpis w moją stronę.

                  Wyobraź sobie, ja również czasem odczuwam przykrość. I tyle.


                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                  *
          • maria421 Re: Sobota, nie wyściubiam nosa 07.12.19, 10:56
            Tez nie znosze rozpowszechnionego ostatnio zastepowania slow "urokliwy", "nastrojowy" slowem "klimatyczny". Co z tego, ze SJP wlaczyl takie uzycie slowa "klimatyczny", uzycie slowa "laska" w odniesieniu do mlodej, atrakcyjnej dziewczyny tez wlaczyl :-)

            Po wczorajszej wichurze dzisiaj oslepiajace slonce.

            Milego dnia :-)
            • kan_z_oz Re: Sobota, nie wyściubiam nosa 08.12.19, 00:31
              Dziękuje Jutka. Na dzień dzisiejszy pokój nie ma jeszcze wiele aby dorósł do słowa nastrojowy. Urokliwy to chyba nigdy nie będzie bo zbyt mało miejsca moim zdaniem na wstawienie odpowiednich rzeczy czy przedmiotów aby go upiększyć. Ma wciąż niebieską wbudowaną szafę, której nienawidzę oraz szaro-bury dywan na tej pięknej podłodze, który z czasem planuje wyrwać i podłogi w ostatnich pokojach wycyklinować. Plus tego dywanu taki, że można byloby chyba nawet zwymiotować, wytrzeć i nie byloby śladu...haha

              Slowo 'laska' lubię. laska nebeska.

              --
              Kan_z_oz
    • xurek NIedzielaNIedziela: kuniec swiata sie zbliza: 08.12.19, 13:13
      Slonecznie, 15 stopni. Wczoraj sasiad kosil trawe, bo miala juz ze 20 cm. U nas podobnie. Poza tym kwitna: petunie, roza, nandina i….. rozmaryn. Zamieszczam zdjecia z dzisiaj. Jestem gleboko skonfundowana i sie zastanawiam.....

      Dzisiejszy sloneczny dzien niestety przeznaczony jest na zajecia domowe: podatki oraz gotowanie, bo mamy gosci na kolacje. Bedzie kaczka w sosie pomaranczowo-cytrynowym z pomarancza i jablkiem, do tego pieczone kluseczki (po ugotowaniu mam zamiar usmazyc, zobaczymy co to bedzie :)), salata zielona i buraczki. Na deser sernik z brzoskwinia nabyty w tej „wedzarni“ i czekajacy w zamrazarce.

      Kan, kacik z nowymi zaluzjami i rozwiazaniem na „dziury po wywalonej scianie“ wyglada super. Co do slowa „klimatyczne“ to wydaje mi sie, ze za „moich polskich czasow” nie bylo uzywane, nie nalezy do mojego aktywnego slownictwa I wydaje mi sie w czestym uzyciu nowe. Mam tez wrazenie, ze mieszkajac za granica i nie majac ciaglego kontaktu z jezykiem nasze slownictwo sie nie rozwija i nie dopasowuje, przez co slowa nowe badz „nowoczeste“ wydaja nam sie dziwne badz nas raza, jezeli zas ktos mieszka w Polsce, to w sposob naturalny i automatyczny przejmuje je do swojego slownictwa.

      To samo z jezykiem niemieckim, ktory nieco sie rozni w stosunku do tego, jak mowimy w Szwajcarii. Tak wiec zauwazylam w Niemczech „nowomode“ na ciagle uzywanie slowa „tatsächlich“. Niemcy uzywaja go w prawie kazdym zdaniu, czego nie bylo np. 10 lat temu i chociaz to slowo jest mi znane od lat, nowy sposob jego uzycia mnie razi, pewnie do momentu, az sie przyzwyczaje i sama zaczne uzywac jako przerywnika :)





      --
      czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
        • ewa553 Re: NIedzielaNIedziela: kuniec swiata sie zbliza: 08.12.19, 18:20
          Xurku, co do niemieckiego to mnie rowniez razi naduzywanie slowa quasi oraz mowienie "teoretycznie moznaby", gdzie wsrod znajomych zawsze dodaje, ze praktycznie rowniez:) Nie robie tego pouczajaco, lecz raczej jako zarcik i tak to jest zawsze odbierane, na szczescie.

          --
          Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
          • kan_z_oz Re: NIedzielaNIedziela: kuniec swiata sie zbliza: 08.12.19, 23:23
            Odpoczynek od upału na dzień. Korzystam i mam zajęty większość dnia. Jutro powrót.
            Scott nie widzi potrzeby zwołania federalnego spotkania ze strażakami, którzy próbują ogarnąć pożary w kilku stanach na raz. Ten na północy zachód od Sydney jest poza kontrolą i zajmie tygodnie aby ugasić.

            Mam nadzieję, że nie zaczną strajkować. Linie lotnicze zapowiedziały na święta. Mam nadzieję, że dziecko jakoś przyleci na te kilka dni?

            Czytając co kogo razi u innych teoretycznie należałoby należałoby przestać wpisywać cokkolwiek(też rażące). Teoretycznie, bo praktycznie nie mam zamiaru...haha

            --
            Kan_z_oz
            • kan_z_oz Re: NIedzielaNIedziela: kuniec swiata sie zbliza: 09.12.19, 09:24
              Jakie Mario?
              Podciełam dzisiaj parę róż. Na dole jest paskudnie ciepło i zadymione.

              Na górce jest tradycyjnie chłodniej ale tylko o parę stopni tym razem. Nie ma dymu bo wszystko wisi na dole. Ta jedna róża ostatnio kwitła jak szalona i nie wiem jakim cudem przy tych temperaturach.

              Zazdroszczę Xurku tej trawy pod kolana. U mnie tylko wypalone siano pod nogami.

              --
              Kan_z_oz
      • stokrotna Re: Poniedziałek i powrót do kieratu 09.12.19, 14:30
        Wczoraj udało się zaliczyć film "Irishman" - reż. Martin Scorsese... Robert de Niro, Al Pacino, Joe Pesci i 100 innych znakomitości, w związku z tym film trwa ponad 3 godziny - ale warto.

        Inne - bezet (Ania pytała co ów ten "bezet" - jest to skrót od bez zmian, czyli b.z.). Po traktowaniu mnie arogancko, gburowato i po chamsku, potencjalny zleceniodawca, który nie miał ani minuty czasu aby chociaż spojrzeć na wykonane specjalnie "demo" i wysłuchać informacji o ofercie - nagle w sobotnią noc zalał mnie rządaniami przyszykowania na cito, wczoraj, i przedwczoraj pełnej kalkulacji budżetowej, spisu usług, sprzętu, z rozpisaniem na szczegóły. HHAHAHAHA. Dobra, ja fachura, budżet (zywkle sporządzenie takiego budżetu jest płatne), zrobiłam. Potem zostałam zalana roszczeniami p.t. jak rozliczyć i rozpisać te koszty we wniosku o dotację (usługa jeszcze bardziej płatna) - PO CZYM zaczął szczegółowo się wypytwać o zawodowe "knify", zasoby, źródła oraz pod-wykonawców HAHAHAHA
        PO CZYM się obraził, zwrócił do "wiarygodnej firmy zewnętrznej" o wycenę.
        Gdy krzyknięta zawodową firmą z grubsza cena podstawowa była ponad 10 razy wyższa od tej którą oferuje nasz tajny/poufny bandycki kolektyw - ugrzeczniony potencjalny zleceniodawca (kasy której zresztą jeszcze nie ma) przyczołgał się skamląc z podkulonym ogonem ...

        Nie wiem, czy to tylko Polska, ale ta chamówa i arognacja, potem desperacja i roszczeniowość, etc.... czy to stały element pejzażu zachowań dopuszczalnych - czy to tylko Polska A.D. 2019

        ????

        O jakieś fidbaki (wiem, że anglojęzyczny żargon jest rażący, tutaj go używam zamierzenie), szeringi oraz kołczyngi od szanownego Towarzystwa forumowego :)
        • jutka1 Re: Poniedziałek i powrót do kieratu 09.12.19, 17:21
          stokrotna napisała:

          > Nie wiem, czy to tylko Polska, ale ta chamówa i arognacja, potem desperacja
          > i roszczeniowość, etc.... czy to stały element pejzażu zachowań dopuszczalnych -
          > czy to tylko Polska A.D. 2019
          >
          > ????
          ***********
          Niestety, chyba to drugie. I nie tylko A.D. 2019: od dobrych kilku lat. :-/

          Chgamstwo, arogancja, roszczeniowość - w rozkwicie. :-(


          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          *
        • xurek Re: Poniedziałek i powrót do kieratu 10.12.19, 13:08
          Tutaj jest podobnie, ale znacznie milej.

          Wiec zazwyczaj ktos dzwoni i mowi, ze jest zlecenie do wziecia, i ze trzeba sei spotkac by omowic detale. Umawia sie z Toba, funduje ci obiad badz kolacje, kadzi ile wlezie na temat Twoich niepowtarzalnych kompetencji, powalajacej ynteligencji i zabojczego seksapealu, potem przedstawia problem i prosi o «zarysowanie» mozliwego rozwiazania, pyta o tysiace detali, nieraz pisze jeszcze maila dnia nastepnego proszac o wiecej detali i wskazowek.
          Ty jak jestes na poczatu tej drogi (czyli los poczatkujacy) czujesz sie dowartosciowana, odpowiadasz rzetelnie i szczegolowo, jestes coraz bardziej pewna, ze zlecenie jest w drodze a potem…. nie dzieje sie nic. Za dni kilka dzwonisz i dowiadujesz sie, ze niestety, nic ze zlecenia nie wyszlo, bo… (klient zrezygnowal, medium sie wycofalo, podjeto inna strategiczna decyzje albopodobne) i ze bardzo przykro i nastepnym razem beda o Tobie pamietac, dziekuja za Twoj czas itp itd. A kilka tygodni pozniej dowiadujesz sie przypadkiem (albo i nie), ze projekt zostal zrealizowany wg. Twoich wskazowek przez kogos innego albo wewnetrznie. Szczytem na tej drodze bylo, jak firma, ktora mnie tak wyrolowala nazwala formule liczenia zasiegow intermedialych, ktora wymyslilam i polecilam, moim nazwiskiem (czyli ….ski – Formel) i do dzisjaj jej pod ta nazwa uzywa.

          Jak nabylam doswiadczenia (czyli los doswiadczony) to nauczylam sie bardzo dobrze odwracac kota ogonem.
          Czyli dawalam sie zaprosic, zamawialam co bylo najdrozszego, dziekowalam wylewnie i z wzajemnoscia za komplementy, wysluchiwalam z wielkim zainteresowaniem detalow projektu, zadawalam tysiace pytan na temat klienta i zlecenia, potem rzucalam mundre pustoslowia na temat wlasnie modnych rynkowych wydarzen i po skonczeniu konsumpcji i zanim zapraszajacy mial szanse zadac jakiekolwiek pytanie konczylam spotkanie zapewnieniem, iz z opisanym problemem spotkalam sie juz wiele razy, mam na temat gleboka wiedze i doswiadczenie, jestem predestynowana do wykonania owego zlecenia a wiedza zdobyta w czasie spotkania pozwoli mi na wykreowanie idealnej niepowtarzalnej indywidualnej strategii dla tego klienta. Tak wiec jak beda tak daleko, ze zlecenie bedzie gotowe do podpisania, to niech mi je wrzuca na maila. W ostatnim zdaniu pytalam, czy maja jeszcze moje taryfy czy tez moze mam przeslac na nowo, po czym buzi buzi, wielkie dzieki, ze o mnie pomysleli, wyrazenie dzikiej radosci z ponownego spotkania i niezlomnej nadziei, ze wkrotce rozpoczniemy wspolprace.

          Czasem dzialalo, przewaznie nie, ale przynajmniej nie czulam sie jak glupek (tudziez los wykolegowany) no i wytworna kolacja nie przyprawiala mnie o niestrawnosc 😊




          --
          czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
      • ertes Re: Poniedziałek i powrót do kieratu 09.12.19, 17:46
        Jutko, zacznij pozytywnie ten poniedzialek.
        Pozytywne mysli i zrobi sie od razu przyjemniej.
        U mnie poniedzialek, mokry i zimny. Jadac do pracy napawam sie widokiem gor w sniegu choc juz troche mniej bo sie zaczelo ocieplac. Wczoraj byl ostatni dzien deszczu. Od dzis ma sie ocieplac i pod koniec tygodnia do 25C.
        Dzis jeszcze chlodno, rano mokro i wilgotno z 9C.
        Milego dnia, wieczoru i za niedlugo switu :)
        • kan_z_oz Re: Poniedziałek i powrót do kieratu 09.12.19, 23:19
          Wtorek już.
          Siła pozytywnego myślenia w przypadku chamstwa, które próbujeCie wyrypać na parę tysięcy działa tak samo panadol na migrenę. Usuwa skutki, nie przyczynę z którą musisz się spotkać następnego dnia by operacje powtórzyć.
          Stówka, siedzę w swojej bańce mydlanej i wszelkie typy roszczeniowe wyrzuciłam w procesie eliminacji.

          Zjawisko jest dosyć powszechne wszędzie już chyba. Bardziej gdy musisz spotykać ludzi by sprzedać im jakąś usługę - się domyślam. Z czasem rusza coraz mniej. Przygląda się tylko człowiek jak na ufo-ludka i po 5 minutach kończy bo marnuje sobie czas, który w przypadku samozatrudnienia czy bycia opłaconym od sprzedaży jest luksusem na który nie każdy może sobie pozwolić.

          Miałam kiedyś klinikę, która zawsze była zdziwiona gdy wystawiałam fakturę oraz rządałam zapłaty za pracę wynajdując każdy możliwy powód braku $. O, święta się zbliżają i nie ma $...haha...nie dało rady nic zmienić bez względu jaką metodę zapłaty by człowiek stosował.
          Obecnie sami sobie sprzatają, bo po przeleceniu fury dziewczyn nie ma już chętnych.

          Mario, przepis wygląda dobrze.
          Pogoda też. Zachmurzyło się na deszcz, co nie oznacza, że spadnie. Chmury chyba troche zbyt wysoko. Niemniej jest nadzieja, czyl główny pozytyw na który czeka tutaj każdy. Jest to też jedyny temat wszystkich rozmów przypadkowych - deszcz.

          --
          Kan_z_oz
          • stokrotna Wtorek :) 10.12.19, 00:14
            Tak właściwie, to dla rozruszania i rozbawienia towarzystwa zamieszczam :)

            Oczywiście, że w porównaniu do klęsk żywiołowych i pożarów, to jest gównoproblem, bo pogoda jest dobra, a nawet bardzo. W piątek się udało nakręcić piękny "footage" - czyli surowy materiał do obróbki - znad Wisły. Piękny i kolorowy, mucha nie siada. Jak znajdę troszeczkę czasu, to zamieszczę kilka fotek, a film też gdzieś upcham, gdzie będzie ogólnodostępny.

            Co mnie naprawdę cieszy, to jest fakt, iż z wora p.t. "łoś do darmo-roboty" przeszmuglowałam się do wora p.t. "łoś płatny", a następnie będzie "płatny niełoś". Jak się bym miała kompletnie uwznioślić w.g. standardów A.D. 2019 to jest jeszcze wór pt. "świetnie płatny sprzedawca kitu". No ale jakoś chyba coś w rodzaju etyki zawodowej - mi uniemożliwi, może by tak wyciąć ten obszar sobie z mózgu.

            Dobrego humoru, braku klęsk żywiołowych, przerw dostaw prądu i wody, dobrego zdrowia i nadającego się do oddychania powietrza - całkiem serio życzę całemu koleżeństwu na najbliższe i następne Święta. Obyśmy je mogli obchodzić w komplecie jak najdłużej.
            • jutka1 Re: Wtorek :) 10.12.19, 10:37
              stokrotna napisała:

              > Co mnie naprawdę cieszy, to jest fakt, iż z wora p.t. "łoś do darmo-roboty"
              > przeszmuglowałam się do wora p.t. "łoś płatny", a następnie będzie "płatny niełoś".
              ***********
              Congrats. :-)

              > Dobrego humoru, braku klęsk żywiołowych, przerw dostaw prądu i wody, dobrego
              > zdrowia i nadającego się do oddychania powietrza - całkiem serio życzę całemu
              > koleżeństwu na najbliższe i następne Święta. Obyśmy je mogli obchodzić w komplecie
              > jak najdłużej.
              **********
              Ditto, ditto, ditto!

              Wtorek nam wstał słoneczny, temperatury +2-3 C. Zimnawo, ale słońce jest najważniejsze - najgorsze są te ciemne szarówy.

              Odpukać, chyba zarysowuje się powrót do zawodowej normalności, tfu przez lewe ramię.

              Miłego dnia :-)

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              *
        • stokrotna Połer pozytywnego myślenia po polsku :) 09.12.19, 23:35
          Hehehehe, a tak poza tym - bezet.

          Bardziej mnie to już śmieszy niż oburza, i tak do końca nie wiem, czy to dobrze czy źle.
          Bo gdy trafiam - co się zdarza i to coraz częściej - na normalnych ludzi, to wtedy mam stres pozytywny i mój świat się wali :)
          Plus boję się, że funkcjonując już tyle lat w "siurniętej" rzeczywistości sama się w ten sposób bezświadomie zachowuję i nie będę się już mogła odkształcić do normalności :D

          • kan_z_oz Re: Połer pozytywnego myślenia po polsku :) 10.12.19, 09:06
            Stokroć, ja się niesamowiecie cieszę, że przeszłaś z wora 'łosia darmowego' do 'łosia płatnego".
            Kataklizmy w Australii nie ujmują absolutnie nic z osiągnięć.

            Porównywania problemów na różnych kontynentach jest błędem.
            Klęski żywiołowe są tutaj normalością dnia codziennego. Jest to jak kupowania tuńczyka w sklepie.
            Oczywiście ludzie dotknięci nie są tej samej myśli, bo dotyka jakoś każdego.

            --
            Kan_z_oz
            • stokrotna Re: Połer pozytywnego myślenia po polsku :) 10.12.19, 14:58
              Dzięki Koleżeństwu za napisanie co napisało :) Właśnie mi było potrzebne takie info. Iż nie jestem jedyna, którą dotyka ten problem. Że ten problem występuje ogólnie, lecz w dużo łagodniejszej i uprzejmiejszej odmianie.

              Dużo bardziej wolę być zaproszona przez potencjalnego zleceniodawcę na dobry lunch lub obiad, gdzie przynajmniej da mi do zrozumienia, iż wie czym się zajmuje, i szanuje moją pracę. Do tego aspiurję :)

              Na razie osiągnęłam tyle, iż cennik usług naszej kooperatywy znalazł się na rynku i jest czytany. Spodziewam się niezadługo iż sporządzony na rzecz "dziwacznego" zleceniodawcy budżet zostanie niebawem sfirmowany logo pośpiesznie zarejestrowanej firmy na przykład narzeczonej brata - oczywiście zostanie tam dodane kilka zer (... w towarzystwie zer w ramach ekipy wykonawczej, oraz tzw. słupków) :)

              Potem spieprzony bratankami materiał zostanie mi wrzucony do realizacji za pięć dwunasta w towarzystwie krzyków "ratuj" oraz "rozliczymy się potem, dogadamy się" :)

              Ja - przyjmę projekt o godzine za dwie dwunasta, ale w towarzystwie duuuużej zaliczki :) Czy coś ??? Heh, tak sobie marzę. A potem będę narpief zapraszana na te eleganckie obiady...

              Przepraszam, że się tak tutaj wyprodukowałam, ale mam różne plany, pomysły na prowadzenie takiej kooperatywy a brakującą wiedzę zdobyłam na świetnym szkoleniu, na które zostałam zaproszona, gdzie spotkałam świetnych profesjonalistów, którzy podeszli do swoich zadań uczciwie i rzetelnie. Okazuje się są precedensy dla takich kooperatyw prowadzonych na zasadzie spółdzielnianej, tyle że pewnie muszę tego typu działalność zarejestrować poza PL - co jest mi na rękę i chyba mam takie możliwości.

              Te kwitnące w dziwnych porach kwiaty o których pisze Xurek, to coś z czym się zetknęłam w Afryce, gdy rodzina mieszkała na płaskowyżu Wysoki Weld w prowincji Freestate. W "zimie" były na przykład łyse krzaki róż z samymi kwiatami, albo łyse poinsecje z samym czerwonym. Teraz są takie właśnie łyse krzaki róż z kwiatami na międzybudynkowych patio oraz w ogródeczkach. A także kwitnące hortensje i rododendrony. Nie niepokoi mnie to, choć stanowi dziwactwo. Aberracje pogodowe są rzeczą normalną. Niepokoiło mnie to amarantowo ołowiane niebo, kilka zim do tyłu. Na razie, stuk, puk - go nie ma.
              • kan_z_oz Re: Połer pozytywnego myślenia po polsku :) 10.12.19, 23:03
                Jakość powietrza wczoraj w okolicach sydnejskich gdzie kiedyś mieszkałam; 729PM2.5.
                Ponad 200 jest bardzo niezdrowa, powrównywalna z powietrzem w Chinach. Pierwsza strona gazet.
                Scott zostanie chyba politycznie zlinczowany - nie widzę inaczej.
                U mnie buro szara masa pyłu i dymu wokół. Nie widać wybrzeża.

                Woda przyjeżdża w przyszłym tygodniu, bo firma ma 2 tygodnie wakacji. Nikt nie będzie przez święta i Nowym Rok rozwoził. Jak sobie ktoś nie kupił bo będzie mógł zamieszkać w hotelu.
                Obejrzałam jeszcze raz ubezpieczenie na chałupę.
                Firma wyceniła, że aby obecnie odbudować do stanu w jakim jest, ze sprzątaniem działki, planami, mediami, zakwaterowaniem na 12, czyli wszystko ekstra na boku bez mienia własnego czyli tego co jest w środku -1,088,000 AUD. Ci ludzie, którzy znaleźli sie w okolicach gdzie nie dostaną już ubezpieczenie mogą sobie kupić trailer.

                Jestem poza paniką czy niepokojem. Zdecydowanie oczekuję jakieś akcji ze strony rządu.


                --
                Kan_z_oz
                • stokrotna Pozytywny pałer, c.d. 11.12.19, 16:17
                  Trzymaj się Kan !
                  Oczywiście problemy z różnych kontynentów nie są porównywalne.
                  Natomiast dobrze jest mieć tę perspektywę, bo ustawia człowieka do pionu.
                  Przebił się do mnie znowu mój Stary i wiecie, dumna jestem z niego, choć jest to stary palant. Mimo lata leje deszcz i jest zimno. Prąd włączają na kilka godzin dziennie. Siedzi więc całymi wieczorami po ciemku, przy świeczce, bez możliwości dogrzania się, bez netu, bez czegokolwiek. Sam. Po żarcie nawet skuterem nie może jechać, bo co chwila leje deszcz. W tym wszystkim, zreperował sam swój komputer używając jakichś odpadków (m.n. mój stary mały laptok). Wymyślił, że zostanie trollem internetowym. Wymyślił, ze założy sobie farmę takich trolli. Zamówił, choć nie chciał, nowego psa, szczeniaka. Bo jest niezbędny dobry duży pies obronno towarzyski. "Poderwał" nową miłą panią weterynarz która mu obiecała pomóc przy odchowaniu szczeniaka. A to wszystko z 80-tką na karku.

                  Patrzę na tych wszyskich ludzi, którzy przebijają te kilometry niemożności, tony oporu, hektolitry i cysterny jakiś produktów przemiany materii - no i nie wiem. Mam wrażenie, że tego pierwszego jest za mało. A to drugie w jakimś okropnym nadmiarze :(

                  Dzisiaj nie mam pozytywnego dnia, ale się uparłam aby jednak mimo wszystko mieć.

                  • kan_z_oz Re: Pozytywny pałer, c.d. 11.12.19, 23:03
                    Ochłodziło się...uff. Była burza z piorunami jak nie wiem co oraz 1 minuta małego deszczu. Tyle z zapowiadanych od kilku opadów.
                    Wyskoczylismy wczoraj na późny lunch w ramach świętowania urodzin. Chłop od bladego świtu dp nocy w Brisbane. Znowu jakieś spotkanie/lunch przed X-mas. Trochę brzmi jak powtórka z zeszłego roku, bo prawie te same daty.

                    Firma wyłączyła wczoraj prąd punktualnie o 8-mej rano co zastało mnie w trakcie mycia zębów, czyli bez wody. Generator się sprawdza, tylko spala znacznie więcej czyli pracuje krócej mając lodówkę, pompę oraz zamrażarkę. Niemniej działa i gdyby nie było wszystko z zamrażarki musiałoby pójść do kubła bo włączono po 15-tej przy 36C.

                    Wyczytałam właśnie Stówka, że jest jakiś IOP, czylii układ powietrza nad oceanem indyjskim, który normalnie siedząc między Afryką a Australią zapewnia umiarkowane temperatury oraz opady na obydwu kontynentach. W przypadku przesunięcia w lewo lub prawo, któreś jest zalewane a drugie jest suszone na pieprz.

                    Oczywiście dlaczego sie przesuwa, kiedy oraz na jak długo nie wiadomo.
                    W Nowej południowej Walii bilans; 2.7 miliona spalonych HA, 680 domów. Poszedł z dymem Park narodowy z sosnami wollemi. Ten starożytny las odkryty dopiero w latach 90-tych. Dalej się pali część Gór Błękitnych w części z 3-ma siostrami. Maski na twarz dla sydnejczyków są już normą i mamy uchodzców. Małe osady gdzie poszło z dymem wszytko i ludzie nie mają gdzie pójść.
                    Scott przeznaczył 11 milionów na dodatkowe samoloty wodne, których brakuje do gaszenie pożarów. Kwota pokryje opony - może.

                    Zaczyna się powoli ruszać część ministrów. Nie dziwię się, bo giną pomniki przyrody, rezerwaty z przyrodą, zwierzęta. Tego nie da się wymienić czy odbudować.
                    Turyści - trzymać się z daleka. Wybrzeże Słoneczne - nope. Złote - nope. Sydney - nope. Góry Błękitne - nope, Hunter dolina z winnicami - bardzo duże nope.

                    --
                    Kan_z_oz
                    • roseanne Banany, zima i duperele 12.12.19, 17:25
                      Poniedziałek było +5 I deszcz
                      Wrorek podobnie
                      Wczoraj - 5 I przeczyste niebieskie przez większość dnia,
                      wieczorem zamieć.
                      Dulo tak, że mi zamknięte drzwi trzeszczaly
                      Dziś - 8

                      Znow jakieś wirusy

                      W poniedziałek fete de Noel w lidze, znaczy Centre des femmes.
                      Powoli zacznę przygotowania świąteczne, choć zupełnie nie wiem co...




                      --
                      co bylo to bylo
                      co moze byc jest
                      a bedzie to co bedzie
                      • jutka1 Re: Banany, zima i duperele 12.12.19, 18:45
                        Dojechałam w jednym kawałku, ale zmęczona. Dziś już nie pracuję, postanowiłam. I tak, jak zwykle tutaj, obudzę się bladym świtem, więc to co planowałam na dziś wieczór - zrobię jutro rano. Pies to drapał.

                        Podróż była jakaś taka, nie wiem... spięta, z braku innego słowa. Mgły, szarości, w sumie niechęć do przyjazdu ponownego do roboty, bo nikogo nie zobaczę z braku czasu, weekend też pracuję bo mam zaległości, i w sobotę przedświąteczną zjadę do domu. Niedziela-poniedziałek: wyjazdy do mamy, która przez złamaną rękę potrzebuje pomocy zarówno przy kąpieli jak i w przygotowaniach świątecznych.

                        Wtorek u siostry. Środa - może odsapnę, ale też duszenie wołowiny w sosie grzybowym na czwartek. Czwartek - obiad dla wszystkich u mnie. I po świętach, a ja padnę.

                        No nic to. Jakoś trzeba dać radę. Sorry za jojczenie.

                        --
                        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                        Wysadzam skrzynki balkonowe
                        *
                        • kan_z_oz Re: Banany, zima i duperele 13.12.19, 00:43
                          Wysiadłam mi właśnie myszka od komputera. Wygrzebał Pan mąż coś w zastępstwie.

                          Zachmurzyło się bardzo...czyżby na deszcz??haha
                          Wyczytałam, że dwa dni temu Brisbane zostało zalane. Tego samego dnia gdy u nas łomotało w mieście lało. 100mm w 2 godziny na centrum, 130mm na sam środek miasta, 9mm do zbiornika z wodą, 4mm lub 0 na pożary.
                          Chyba się coś tutaj na nas uwzieło. Miasto miało oczywiście powódź, bo żadna kanalizacja miejska nie jest przystosowana do takiej ilości wody.

                          Musi być koniecznie przez te małżeństwa gejowskie.

                          Jutka, jesteś już w alternatywnym czyli świątecznym tygodniu? U mnie następny tydzień to jedno wielkie sprzątanie, gdzie z całą pewnością dojdzie jeszcze dodatkowe sprzątanie oraz bardzo pilne sprzątanie. Te dwa ostatnie mogę tylko przyjąć ze wzruszeniem ramion bo się nie rozdwoje a przy tych temperaturach i zapyleniu nawet nie będę próbować.

                          Wczoraj wpadłam na świetny pomysł. Zadzwoniłam na wyspę czy aby nie mają jakimś cudem jeszcze czegoś wolnego na święta. Przepraszając oczywiście, że z tak głupim pytaniem się wyrywam. Do tego wyspa przyjmuje wycieczki jedno-dniowe, czyli przylot rano wylot popołudniu.
                          Pani pomruczała i ze zdziwiem oswiadczyła, że jest. Wszystko. Jeden domek sie właśnie zwolnił. Samolot rano, tak jak sobie życzę. Jaja.
                          Lecimy więc na lady Elliot na święta. Kupiłam lunch świąteczny dla naszej trójki. Dziecko nie wie bo to niespodzianka. Przylatuje tylko z bagażem ręcznym...haha...na snorklowanie. Liczę na nie zadymioną plażę.

                          --
                          Kan_z_oz
                          • jutka1 Re: Banany, zima i duperele 13.12.19, 06:12
                            kan_z_oz napisała:

                            > Jutka, jesteś już w alternatywnym czyli świątecznym tygodniu?
                            ************
                            Nie, nie. Do soboty przedświątecznej jestem w Warszawie, w pracy. Opisywałam przyszły weekend i dni bezpośrednio poprzedzające święta.

                            --
                            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                            Wysadzam skrzynki balkonowe
                            *
                            • kan_z_oz Re: Banany, zima i duperele 13.12.19, 08:20
                              Rozumiem. Gdzieś uciekło. Z frontu pracy mało do opisywania.
                              Całe szczęście, ze Pan mąż odszedł z dużej firmy do żołnierzy rozrzucających tylko produkty dla multi korpo. Grupa spokojna mająca gdzieś rozwijanie marzeń, wizji oraz budowania otoczki. Wygląda, że może spokojnie przeciagnąć tyle ile mu sił wystarczy bez większego stresu oraz sie szarpania.

                              Podcieliśmy krzaki z przodu domu bo był juz na nie czas kilka miesięcy temu. Nie da rady czekać na zmianę pogody.
                              Jutro z rana więc przyczepa z zielenią do wywalenia.

                              Piątek 13-tego. Minął miło.

                              --
                              Kan_z_oz
                              • ewa553 Re: Banany, zima i duperele 13.12.19, 10:41
                                brzydko, mokro, szaro-buro, a ty kanie sobie na wyspe wybywasz. pozazdroscic mozna. akurat w swieta nie moge sie nigdzie ruszyc, no bo jak zostawic komus w takie dni porzychodzenie do moich kotow? trudno. kocham te kociska, wiec postanowilam nie narzekac nadmiernie. jesli chodzi o pozazdraszczanie, to bardziej od wyspy korcil by mnie zasniezony poejzaz. ach, te niegdysiejsze swieta, gdzie w mrozie szlo sie po skrzypiacym sniegu. sople za oknami. cudo. dobrze ze mam co wspominac. mlodsza galaz rodziny nie wiedzialaby prawdopodobnie o czym mowie. czas wypic trzecia sniadaniowa kawe, zanim sie calkiem rozkleje...

                                --
                                Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
    • jutka1 TGIF! :-) 13.12.19, 19:27
      Teraz już z czystym sumieniem mogę napisać: TGIF. Rano nie miałam pewności, czy nie zapeszę aby. :-)

      Jutro chyba (achtung!) będę mogła zrobić sobie dzień przerwy od pracy. Wezmę więc książkę i pomaszeruję do pobliskiej knajpki, gdzie w ramach prezentu urodzinowego zapodam sobie STEKA. I będę sobie siedzieć, gapić sie na ludzi, czytać, jeść, i popijać czyms dobrym. Powoli i leniwie. A spacer 3 km tylko mi dobrze zrobi. :-)

      Ten prezent od losu to efekt tego, że dzisiaj ku mojemu własnemu zdziwieniu zrobiłam również to, co miałam w planie zrobić jutro. O.

      Pogoda na świecie. Wczoraj było mroźno, dzisiaj trochę lepiej, od jutra ocieplenie do +6/8 stopni. Mżyło dziś i padało. Jutro i w niedzielę też ma padać. Mam duży parasol, i deszcz mi niestraszny.

      Kanie, wypadu na wyspę zazdroszczę bez zawiści. :-)
      A te banany, a propos, robią wrażenie! Czegoś takiego w życiu nie widziałam.

      Rose, kuruj przeziębienie. Warunków pogodowych współczuję.

      Miłego weekendu Wam życzę :-)


      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • kan_z_oz Re: TGIF! :-) 13.12.19, 23:49
        Wyspy sobie mama już zazdroszczę. Pobliska plaża też ok tylko obecnie trochę - wiadomo co i nie wiadomo z której strony wiatr przywieje. Zbieraliśmy się od kilku lat aby razem wyskoczyć tylko dziecko zawsze wpada do nas w ostatniej chwili na parę dni. Do tego najcześciej pracuje. Wyspa nie ma internetu ani zasiegu komórki. Jest budka telefoniczna - można zadzwonić jak ktoś musi...haha...nie sądzę aby dziecko kiedyś z takiej budki korzystało. Będzie więc miał nowe doświadczenie typu - jak kiedyś było...hlehle

        Nie będzie też przyklejony do telefonu...haha oprócz sprawdzania czasu na posiłki.

        Wypadu w jakiś bush, niestety też się nie chcielismy ryzykować aby się nagle nie pakować. Mam nadzieję, że pora cyklonowa poczeka skoro już tyle wytrzymała.

        Miłej soboty. Jedziemy zaraz na śmietnik z zieleniną i chyba śniadanie do innego okolicznego i też M miasteczka.

        Ewa, rozumiem - koty. Rose kuruj się.

        --
        Kan_z_oz
          • kan_z_oz Re: TGIF! :-) 14.12.19, 08:02
            Prawda? Jaka tragedia wakacyjna. Sami prawie australijczycy w Nowej Zelandii.
            Wyspa koralowa od wschodniego wybrzeża AU. Nie ma aktywności wulkanicznej - jeszcze. Wciąż piękna rafa bo na samym południu. Na północy nie chcę oglądać zniszczeń.

            Tutaj nie daje rady wytrzymać. Się człek gotuje oraz dusi.
            Ten wombat oddaje jak się człowiek przy fali upałów czuje.



            --
            Kan_z_oz
    • jutka1 Sobota 14.12.19, 20:02
      Jak pisałam wczoraj - wzięłam misia w teczkę na wycieczkę, czyli zaprosiłam sie do knajpy na moje urodziny. Stek przedni, carmenere zarówno. Ale jutro niestety pracuję na 100+ %. :-(((


      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
    • jutka1 Niedziela quasi-pracująca 15.12.19, 20:25
      Zrobiłam zawodowo, co było na dziś do zrobienia. YAY.
      Poszłam na spacer.
      Pomijam, że pobudkę mi organismus zrobił o 5:30. :-/ No, coś jakoś, mi się tutaj "nie śpi".
      Plus sny z chaosowcem w roli głównej (czy wspominałam, że znowu mi się zaczął wtranżalać do projektu, mimo że już go teoretycznie i formalnie w projekcie nie ma?)

      Jeśli ktoś z przewielebnego foruma zna kogoś, kto potrzebuje osoby do opieki/łamane przez/prywatnego szefa kuchni//łamane przez/osoby do konwersacji i towarzystwa (czy tez wszystko na raz) gdzieś na Zachodzie Europy czy świata, za wynagrodzeniem, to proszę dać mi znać. Bo tutaj albo chaosowiec, albo ja. :-///

      Najgorsze dla mnie jest to, że szacowny kolega chaosowiec jest kłamczuchem bez żadnych zahamowań, i najważniejsze dla niego jest chronienie własnego tyłka. Nie zawaha się przed niczym, więc i na mój temat opowiada wyssane z palca przypadki (których sam jest autorem/sprawcą). No i ja dostaję opieprz od najwyższego szefostwa za rzeczy, z którymi nie mam nic wspólnego. Cóż. Gnida.

      Szefostwo wierzy. Mnie skręca. Jeszcze jestem na etapie, gdzie kindersztuba etc. biorą górę, ale nastąpi moment, kiedy wybuchnę i wygarnę, włącznie z informacją o (nieudanych i oczywiście udaremnionych) próbach chaosowca fałszowania dokumentów finansowych (mam udokumentowane, żeby nie było). QŹVA.

      No a poza tym to oczywiście gra i buczy... hahaha.

      Tak naprawdę - jest mi do kitu.

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
      • ania_2000 Re: Niedziela quasi-pracująca 15.12.19, 21:41
        och, Jutko - moze w nowej dekadzie sie obroci? Chaosowiec stanie sie cudownym czlowiekiem?

        A wogole to rob job search - z twoimi umiejetnosciami na pewno jest sporo mozliwosci - tylko trzeba je odkryc:) Zareklamu sie na LinkedIn. Powaznie mowie - szkoda zdrowia na kopanie sie z koniem.
    • ania_2000 Re: O pierdułach -- Odc. 433 15.12.19, 20:57
      Wrocilam z najgorszego narciarskiego wyjazdu. Tragedia. Zero sniegu. Wiosna. Nawet nart nie wyciagnelismy. Na gorze otwartych pare tras ze sztucznym sniegiem. z 240 trails otwarte 11.
      Tyle ze wakacje - odpoczelismy, wyspalismy sie, i chodzilismy codziennie na spacery. Takie miastowe. I dookola troche - na fitbicie mialam 16 tys krokow dziennie, wiec duzy plus:) Pojezdzilismy troche po okolicy, jedlismy niezle burgery, i pilismy piwo. Whistler jest pieknie przystrojony swiatecznie, ale co z tego, jak sniegu nie ma.



      • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 433 16.12.19, 00:31
        Ten chaosowiec nie jest przypadek patologicznego kłamczucha? Słyszałam jak równiez znałam przypadek, gdzie kłamanie dotyczyło nawet o której godzinie odchodzi pociąg ze stacji kolejowej oraz na którym roku studiuje.

        O ile na którymś roku ktoś utknął jest mało interesujące dla innych to podanie komuś złej godziny odjazdu pociagu jako pewnik sprawdzony to było rzeczywiście chamstwo niezłej klasy.
        Nie da się żyć z typem, obok funkcjonować ani pracować.
        Współczuję Jutka.

        U mnie 'blast from the past'. Odezwałam się znajoma od sympatii, która wedle jej relacji jest oszutem i naciągczem śpiącym z kobitami dla $. Mało mnie w sumie interesuje tylko, że ciągnie się od roku 2011 on/off. Mamy się spotkać po świętach. Zastanawiam czy dziewczynie odstrzeliło i wymyśla bzdury na faceta w ramach, że się nie układa jakby chciała? Czy też typ pracuje nad nią/domem, bo z opowieści nic się nie klei.?

        Nie bardzo miałam chęć na spotkanie boyfrienda ale była w jakieś desperacji, że na dzień dzisiejszy się zgodziłam. Nie wiem czy się wybiorę. O czym rozmawiać??? w takiej sytuacji.

        Poniedziałek. Mały dzień, dzięki wielkie.
        Pali sie Mt Tomah kolo Sydney. Mam nadzieję, ze ogród botaniczny się uchowa.


        --
        Kan_z_oz
        • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 433 16.12.19, 10:44
          Jutka, wspolczuje gleboko, sytuacja zaiste doopiasta. Tym niemniej ewentualna zmiana powinna byc dobrze przemyslana, zeby nie wpasc przypadkiem z deszczu pod rynne. Ja mialam w ostatnim tygodniu dwie propozycje, na pierwszy rzut oka wygladaly wspaniale, na drugi srednio a na trzeci jeszcze bardziej doopiascie niz moja obecna robota. Tak wiec siedze dalej w tym samym frustrujacym miejscu ale jestem mniej sfrustrowana, bo widze, ze moze byc naprawde gorzej.

          Kan, czy to ta sama wyspa na ktorej juz kiedys byliscie i jest pelno ptakow? Super pomysl, tam na pewno nie bedzie sie palic a w razie upalu mozna zawsze wskoczyc do wody.

          Ostatni tydzien przed Swietami, w pracy mieszanka z «koncoworocznej paniki» i «przedswiatecznego lenistwa», bardzo niezrownowazone i «dziwne» dni. Poza tym wieczorami zajmujemy sie podatkami, ktore w koncu musza byc zrobione, co niekoniecznie poprawia nam humor.

          Swieta beda absolutnie wyluzowane. Zadnej choinki, ktora potem trzeba rozbierac, kilka swiec i bombek powieszonych na swiecznikach plus swiatelka w oknach, ktore uwielbiam. Jesc tez bedziemy to co lubimy a nie to co tradycja nakazuje: 24-go rybnie, 25-go miesnie. 28 i 29 mam wizyte Behemota i bylej szefowej marketingu naszego “owczesnie” najwiekszego klienta, bedziemy zarly, pily I plawily sie we wspomnieniach przez dwa dni. Dziewczyny zazyczyly sobie barszcz i pierogi: pierogi udalo mi sie zamowic wspaniale u tego pana od wedzonek, barszcz musze zrobic sama “od zera”, bo nie mam ani zakwasu ani “z tytki”. Zakisilam podle instrukcji mojej mamy i ciekawam, co z tego wyniknie. Jak na razie sloj z intensywna czerwienia przezentuje sie bardzo dekoracyjnie :). Mama zas wpada w panike, bo na Swieta przyjezdza siostra ze swoim przyjacielem, ktorzy przeszli na wegeterianizm i teraz mama usiluje zmontowac “tradycyjna wegetarianska wiligie” :).

          31-go odlot do Marrakesch, gdzie spedzimy 10 dni: polowe w Marrakesch i okolicach a polowe w Essaouirze. Juz sie ciesze.



          --
          czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
          • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 433 16.12.19, 11:00
            Wyspa jest ta sama. Nic się na niej będzie paliło nie nia ma co. Ptaki są wszędzie i mamy domek a nie namiot co oznacza, że będą wyły spod podłogi...haha.
            Zatyczki w uszy działają. Dużo alkoholu też jako alternatywa lub można się wałęsać między domkiem, oceanem. Nie ma żadnych węży, pająków ani nic z tego co jest na kontynencie.

            Nie robię żadnego zakwasy do barszczu czerwonego. Sok z jednej cytryny na koniec i tyle. Buraki z puszki z puszki w trakcie. Wychodzi bardzo dobrze i nikt nigdy nie narzekał.

            --
            Kan_z_oz
            • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 433 16.12.19, 11:16
              tutaj nie ma burakow w puszce, ale sa ugotowale zapakowane prozniowo w folie. Ale co potem z nimi robisz? Bo ja chce tylko te "wode" - czy ona jest w puszcze czy tez gotujesz te buraki?

              --
              czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
          • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 433 16.12.19, 13:45
            Xurku, moj cioteczny wnuk ktory przyjezdza na Swieta, jest tez wegetarianinem. Bylam w polskim sklepie i kupilam naprawde znakomite ruskie pierogi i drugie z feta i szpinakiem. Poza tym sa tam polskie barszcze w tytce, jak dasz znac ze chcesz, to Ci jutro podesle.

            --
            Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
                • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 433 16.12.19, 18:17
                  ciasto na ciasteczka Maryski jest w lodowce, wiec mam godzinke na to aby Wam opowiedziec, jakie wzruszajace przezycie dzis mialam. Otoz pisalysmy tu o roznych Waszych wyjazdach swiatecznych i ja sie pozalilam, ze z powodu kotkow nie moge nigdzie wyjechac. Chyba sie niezbyt precyzyjnie wyrazilam uzalajac sie nad swym smetnym losem, bo Xurek zrozumial ze zoistaje sama na Swieta. I otoz ku mojemu zaskoczeniu dostalam dzis od niej zaproszenie na Wigilie i 1.Swieto. Wypisala mi bezposrednie polaczenia pociagiem i stwierdzila slusznie, ze poltora dnia kotki wytrzymaja. Czy to nie piekne? Naprawde sie wzruszylam. Nie jestem wiec zupelnie sama na tym swiecie, jest ktos kto kto op mnie mysli, kto gotow jest pomoc. To nie jest takie zwyczajne, nie zdaza sie na codzien, prawda? Tym bardziej sobie to cenie i jeszcze raz: wielkie dzieki, Xurku!!
                  P.S. Na Swieta nie bede sama. Bede miala odwiedziny.

                  --
                  Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
                  • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 433 16.12.19, 20:18
                    piekny gest ze strony Xurka, ale to tak ciepla osoba, ze w zasadzie mozna by sie spodziewac :)

                    tu znow mroz

                    kota probuje sie ukladac na moich kolanach kazdy moment, gdy przysiade

                    --
                    co bylo to bylo
                    co moze byc jest
                    a bedzie to co bedzie
          • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 433 16.12.19, 22:01
            xurek napisała:

            > Jutka, wspolczuje gleboko, sytuacja zaiste doopiasta. Tym niemniej ewentualna z
            > miana powinna byc dobrze przemyslana, zeby nie wpasc przypadkiem z deszczu pod
            > rynne.
            ***********
            Zdaję sobie z tego sprawę, i na razie zaciskam szczęki. Ale też rozpuszczam małe wici wśród znajomych i zaufanych kontaktów zawodowych z poprzedniego zawodowego wcielenia (bo z tego aktualnego wcielenia - od razu się szefostwo by dowiedziało od życzliwych).

            Najbardziej by mnie cieszyło, gdyby chaosowiec dostał niezwykle atrakcyjną propozycje pracy i poszedł sobie, bo bez niego mogłabym tam i 10 lat jeszcze popracować. Toxic, Inc.

            A propos, ja też chyba nie będę mieć choinki, bo ani czasu ani siły na kupowanie, ubieranie, potem rozbieranie. Też światełka w oknach, a na nich kilka bombek powieszę, i już.

            Zadzwoniłam dzisiaj do mojej byłej szefowej Malarii, bo potrzebne mi były informacje z byłego miejsca pracy. Otrzymałam je, plus dodatkowo wiadomości smutne: jeden z naszych wspólnych znajomych, wysportowany i niepalący, we wrześniu poszedł do lekarza z bólem pleców. Rak płuc czwarte stadium. W końcu października zmarł. Druga informacja - nasza z Malarią była asystentka ma alzheimera, nie ma się kto nią zająć, wdała się w jakąś hiper-ultra-skrajna-katolicką sektę co nie uznaje Watykanu etc., i sekta usiłuje ją skłonić, żeby na nich przepisała swoje paryskie mieszkanie. Nóż się w kieszeni otwiera. :-(

            Poza tym, cóż - liczę dni do powrotu do domu. W pracy mam jak Xurek: jedni z paniką w oczach "dopinają" sprawy, inni chodzą z błogim uśmiechem, mając wszystko w głębokim poważaniu. Klasyka gatunku, rok w rok to samo.

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            *
            • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 433 16.12.19, 22:33
              Xurku, barszcze czerwony; gotuję wywar na warzywach podobny nieco poczatek do tego na rosół, marchewska, celuba opalona na ogniu, seler, pietruszka i na co masz chęć, plus przyprawy. Lubię pikantny. Pod koniec buraki. Jak sie już zagotuje wyciskam cytryne lub dwie. Może być kwasek cytrynowy jeśli nie masz wystarczajaco cytryny. Można dodać kostkę rosołową - warzywną, jeśli masz gości wegeteriańskich.
              Można oczywiście zrobić ten barszcz na kostce lub ćwiartce kurczaka. Nawet cały gar.

              --
              Kan_z_oz
              • jutka1 Not to rain on the parade... 16.12.19, 22:41
                ... ale Xurku, z tych gotowanych i próżniowo sprzedawanych buraków to kij nie barszcz wychodzi. Sok już został wygotowany przecież. Takie buraki to na sałatki.

                Bulion, potem dodajesz surowe buraki (ja kroję je w cienkie plastry), i na maleńkim ogniu pyrkolisz. Nie można doprowadzić do wrzenia, bo kolor się zrobi brązowy. Zamiast soku z cytryny od kilku lat dodaję ocet, zwykły ocet, po trochu - żeby kontrolować smak. Czosnek, majeranek, pieprz, sól.

                Oczywiście, barszcz na zakwasie ma ten dodatkowy aromat, ale i tak nawet z zakwasem - trzymam się powyższego.

                --
                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                Wysadzam skrzynki balkonowe
                *
                • kan_z_oz Wtorek 17.12.19, 07:12
                  Temperatura spadła z 38C wczoraj do 24C dzisiaj.
                  Zmiana była widoczna. Wiało, duło, dmuchało jak nie wiem co. Zero wody czyli deszczu.

                  Pierwszy dzień gdzie w pracy odpoczęłam. Wczoraj się ugotowałam.
                  Byle do końca tygodnia dotrwać.

                  Póżniej będziemy rozpatrwywać panele słoneczne lub możliwe wiercenie studni. Lub obydwa na raz.

                  --
                  Kan_z_oz
                  • ewa553 Re: Wtorek 17.12.19, 13:45
                    Xurku, barszczyk nabylam, wsadzilam do specjalknej koperty, poszlam na poczte. A tam dowiedzialam sie, ze od roku juz sa nowe przepisy, taka wypelniona koperta to "przesylka towaru" (Warensendung) i kosztuje... od 16 Euro w gore... Mam nadzieje, ze zrozumiesz ze sie wscieklam i nie wyslalam. Jeszcze rok temu taka przesylka kosztowala w granicach 2 Euro. Ciesze sie, ze Dziewczyny podaly Ci dzisiaj przepisy na barszczyk bez zakwasu.

                    --
                    Nie przejmuj sie zyciem. Ono minie (cyt.)
                      • ania_2000 Re: Wtorek 18.12.19, 05:22
                        uwielbiam barszczyk i bardzo ubolewam ze nie mam dostepu do polskiego sklepu gdzie mozna kupic taki prawdziwy gesty zakwas. Sama nie jestem w stanie tego dokonac, bo tam potrzeba czarow marow, ale dla mnie wystarczajacy jest taki z torebki. Knorr. blyskawiczny.
                        Jescze go sobie podleje ocetem, albo sokiem z cytryny - i do tego dodam sriracha na ostrosc i niebo w gembie.

                        A wogole to jestem wychowana na zestawie szczecinskim - barszczyk i pasztecik. To byla Szczecinska wylacznosc:))
    • xurek siemka ziomy :) :) :) 17.12.19, 15:54
      zaczne od cytatu, ktory jeszcze raz utwierdzil mnie w przekonaniu, ze wegetarianizm zle wpylwa na organizmus :) :):

      "my to patointeligencja
      rzucamy chuj....mi
      i nie jemy miesa".

      A teraz na powaznie: posluchajcie i powiedzcie mi, co myslicie. Bo ja nie wiem, co myslec:





      --
      czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!

      • kan_z_oz Re: siemka ziomy :) :) :) 17.12.19, 22:47
        Xurku, nic nie rozumiem. Dla mnie to bełkot.
        Nie słucham takich 'utworów' z żadnym języku i zupełnie mnie nie obchodzą 'problemy' wykonawców. Rap to raczej nie kojarzy mi się z wegeterianizmem ale jakieś manifesto jak się nie ma wiele do powiedzenia można zmontować pod każdym sztandarem.

        Dietę, gdzie się czasowo ogranicza konsumpcje mięsa uważam za zdrową. Natomiast weganizm, gdzie się proteinę zastępje niezidentyfikowanym proszkiem, produkowanym ch..j wie gdzie po ostrych cenach - to jest brak tłuszczu w mózgu do przeprocesowania faktu bycia niego pozbawionym. Dłuterminowy brak B12 to niestety bycie ostro wkurzonym i paranoicznym, czyli parówki atakują a weganizm zbawia świat.
        Ci co trend wykreowali nieźle na tych proszkach 'zarabiają', zagryzajac dobry kawałek steka - się domyślam.

        --
        Kan_z_oz
        • kan_z_oz Re: siemka ziomy :) :) :) 17.12.19, 22:53
          "Chicken stock" ostatnio nabyty z dużą nalepką wywar z kury - z tyłu qrva - wegański. Ryba w chlodziarce z owocami morza - wegańska, z nadrukiem przez lupę, kosztująca fortunę.

          --
          Kan_z_oz
          • kan_z_oz Re: siemka ziomy :) :) :) 17.12.19, 23:10
            W te kotlety sojowe ostaro zainwestował jakiś sławny rapez JayZ something. Masz teraz całe stada unikalnych sobowtórów rapujacych o tych kotletach. Różnica taka, że ten Z zarabia...haha...a reszta ma nadzieję zostać influencerami czyli zostania sławnymi z bycia sławnymi.
            Poza tym bez zmian - kotlety pewnie tłuczone w Chinach, bo nie ma żadnych regulacji. Można więc przerobić kota,psa, karaluchy do tej soji. Kto to sprawdzi? Tutaj trafiają setki takich produktów na tydzień.

            --
            Kan_z_oz
      • ania_2000 Re: siemka ziomy :) :) :) 18.12.19, 05:15

        Osobiscie jak slysze takie polskie "rapowanie" to mnie smiech ogarnia. I te "ruchy" i miny - i glowny chloptas oblizujacy sie co chwila jak krowa. OMG.
        Prawdziwy rap wg mnie ofkorz moze byc wykonywany wylacznie przez czarnego artyste, w afro amerykanskim slangu. - no moze z wyjatkiem Eminiem. Ta muzyka ma korzenie, i wylacznosc.
        Wszelkie inne podroby to zalosc.
        A te dzieci nie dosc ze sie pozuja na totalnie inne srodowisko to sluchac tej "tforczosci" sie nie da. Pozerstwo i obciach. Dojechalam do polowy tej piosenki, i nie dalam rady wiecej. Az

        W moich czasach protest songs byly wykonywane przez Jacka Kaczmarskiego.
        Albo - Grzegorz Ciechowski - pamietacie "Nie pytaj o Polske"??

          • kan_z_oz Re: siemka ziomy :) :) :) 18.12.19, 08:56
            Bardzo miły tydzień w pracy. Dostałam kilka pudełek z czekoladkami, napiwków od klientów, uścików, życzeń oraz jeden naprawdę tłusty bosun świąteczny w postaci $.
            Czuję się więc bardzo specjalnie.

            --
            Kan_z_oz
        • xurek Re: siemka ziomy :) :) :) 18.12.19, 09:10
          Aniu, nie wysluchalas do konca i dlatego nie wiesz, ze Mata prawie sie z Toba na temat pochodzenia rapu zgadza :) (cytat):

          "a nigdy nie chcialem byc bialy
          i zawsze tu chcialem byc gangsa
          i zawsze tu chcialem byc z blokow
          i zawsze tu chcialem byc z getta
          i pier....le mame i tate
          za te rododendrony, jaccuzi, trzy pietra" :)

          Ja sie w sumie z Wami na ten temat nie zgadzam. Moim zdaniem nikt nie ma wylacznosci na nic, poza tym rap to tez rodzaj "poezji spiewanej", ktora od dawna ma miejsce w europejskiej tworczosci, ja tego slucham chetnie, ale wybiorczo. Niemiecki rapper Sido, szwajcarscy raperzy Stress i Bligg tworza moim zdaniem calkiem sensowne rapy. Natomiast jak slysze takiego "Bushido" czy innych "gangsterow", to mi sie nie podoba i mnie denerwuja.

          Z polskims rapem skonfrontowal mnie kolega z pracy,zupelnie nie wiem, co o tym myslec. Ze zrozumieniem tez mialam problemy, ale mniejsze niz moj mlodszy kolega mieszkajacy poza Polska znacznie krocej niz ja, moze wlasnie dlatego, ze mam wieksza wprawe w sluchaniu tego rodzaju muzyki :)

          --
          czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
            • kan_z_oz Pożary 19.12.19, 07:40
              Nowa Południowa Walia płonie prawie w całości. Front pożarów jest tak wielki oraz z tylu stron, że o ile nie nadejdzie natychmiastowa zmiana pogody i ulewne deszcze lub zorganizowane i intensywne gaszenie przy użyciu samolotów - będzie pustynia. Nic się nie uchowa.

              PM wybywa na rodzinne wakacje na Hawaje - życze, ładnej pogody oraz udanych zdjęć rodzinnych. Najlepszy PM w kwestii, jak zapewnić całemu stanowi natychmiastowy powrót do nieba...hahaha

              Na serio; dziecko przylatuje w poniedziałek. Rodzina dziewczyny w pogotowiu bo pożar wylał się do Gross Doliny ze strony Sydney idącej prosto do Blackheath. Nie zadroszczę mieszkania lub posiadania inwestycji.
              Jak tak dalej pójdzie to nie będzie parków narodowych.

              Nie ma to jak początek lata dla NSW oraz początek sezonu bez deszczu.

              Trudno się temu przyglądać.



              --
              Kan_z_oz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka