Dodaj do ulubionych

Dzisiejsza Francja

23.10.04, 13:53
Otwieram ten temat bo interesuje mnie obraz jaki maja dzisiejsi Polacy zyjacy
wszedzie na swiecie o tym kraju.
Bardzo was prosze o wasze opinie, bez "mysli odtylnych", i obiecuje ze
odpowiem na wszystko co napiszecie. Kraj ten stal sie terenem mojego zycia od
lat, prywatnego i zawodowego, naprawde mnie to interesuje.

Caluje nasza znakomita grupe,

lucja
Edytor zaawansowany
  • jutka1 23.10.04, 14:45
    Rozumiem, ze pytanie nie do mnie, (jeszcze) lokalnej? ;-)

    bises, J.
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • lucja7 24.10.04, 11:46
    Zle rozumiesz, jest do ciebie,
    bo obiecalas,
    bo troche czasu tu spedzilas,
    bo lubie cie czytac.

    bonjour Pituniu,
    lucja
  • jutka1 24.10.04, 11:56
    Bonjour, toi :-))

    Ja moja obietnice wzielam na tyle powaznie, ze pol-przemysleniami dzielic sie
    nie moge... taka jestem... Pisalam juz, ze powoli, krok po kroku wychyla sie
    obraz Francji, ale czekam na "dojrzenie" mysli.

    Jak widzisz sama, slonce, wprawdzie zamglone ale jednak, wiec idziemy na taras
    kultywowac piegi i spozywac :-))))

    Bises,
    Jutka :-))
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • basia553 23.10.04, 16:02
    Powstrzymuje sie od odpowiedzi, bo jestem obciazona zlymi stosunkami sluzbowymi
    z nasza firma w Paryzu. Bylabym wiec z cala pewnoscia niesprawiedliwa.
    Brak mi poza tym szerszego spojrzenia na ten kraj. Ale ciekawa jestem, co
    powiedza inni i co powie na koncu Lucja, ktöra - mam nadzieje - podsumuje
    swojom opiniom. (przypominam ze ortograficznie nie mam fiola, tylko tak lubiem)
  • lucja7 24.10.04, 11:48
    Basiu, nic nie podsumuje, ale rozumiem cie i szkoda ze twoje relacje z Francja
    ograniczaja sie do niedobrych stosunkow z jakas tam filia.

    lucja :))
  • ertes 23.10.04, 16:23
    Mnie interesuje wczorajsza Francja. Ale tego pewnie nie znasz bos ty taka
    francuzka jak z koziej traba. Szkoda.
    Wlasciwie nie, Lucja, mam pytania. Czytam ze wlasnie teraz sa w Paryzu 3 calkiem
    sympatyczne babki z Foruma. Jesli to prawda ze mieszkasz po drugiej stronie
    rzeki zastanawia mnie twoja niechec do poznania ludzi z ktorymi dyskutujesz
    codziennie na forum. Czyz nie ciekawi cie poznawania innych? Czego sie boisz
    albo co ukrywasz? A moze ta twoja Francja to raczej wymarzone miejsce zamieszkania?
    Jak to jest Lucjo w tej dzisiejszej Francji?
  • jutka1 23.10.04, 16:29
    Ertesie, gwoli scislosci, dzisiaj juz tylko dwie, bo Morsa rano poleciala.

    I dla porzadku wszechrzeczy, jakos umknelo nam zaproponowanie sasiadce, zebysmy
    sie spotkaly, a wiec odmowic nie odmowila..

    :-)
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • starypierdola 23.10.04, 16:37
  • jutka1 23.10.04, 16:41
    Nie rozumiem Pierdulo, co chcesz przez to powiedziec...
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • starypierdola 23.10.04, 20:38
    Ja, prosty el guajiro z Calavasito moge wielu rzeczy nie rozumiec.

    Ale Ty, choc piszesz zes glab, jestes wyraznie swiatowa kobieta i wyraznie
    mnie, prostaka, wypuszczasz :)))

    SP
  • ani-ta 23.10.04, 19:26
    ... ze nie chce i juz!
    i uwazam, ze nalezy USZANOWAC jej wole i nie gnebic pytaniami.
    chce byc tutaj lucja i tylko lucja - to jej wybor.
    chce byc nierozpoznawalna - to jej wybor.
    chce miec o innych forumowiczach zdanie zbudowane TYLKO na podstawie postow,
    nie przycmione realem - to jej wybor.

    nie podzielam. uwazam, ze wiele traci (zwlaszcza w paryzewie... no i ten
    pers:P)... ale to JEJ WYBOR! i nam NIC do tego!

    mysle ertes, ze zle robisz TYm razem czepiajac sie lucji - ale to tylko
    MOJE zdanie:)


    a.:)
  • jutka1 23.10.04, 19:33
    czyz ja tego nie szanuje??? :-))))))))

    a ze sie czasem podrocze... bon.... lubie sie z Mru droczyc ;-)))

    ps. anita ty lizusie!!!..... ;-))))))))))))))))))))
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • ani-ta 23.10.04, 20:24
    a czy ja do ciebie pisalam???!!!:)))))))

    do ciebie to sie tylko PODLIZYWALAM!:)))))))))))))

    no!
    zeby jasnosc w temacie byla!:)))))))))

    a.:)))))))
  • lucja7 24.10.04, 12:08
    ani-ta, gdyby nie ty, to chyba ta sytuacja moglaby jeszcze trwac i trwac. Ja
    nie pisalam o tym bo w koncu bylo to dla mnie bardzo oczywiste, no ale gdybym
    miala juz napisac, to napisalabym to dokladnie jak ty.
    Dziekuje ci wiec pasierbiczko bardzo serdecznie. I faktem jest ze jestem juz na
    tyle dojrzala by moc ocenic straty nieprzedluzania zycia wirtualnego.

    Caluje, lucja :)))
  • akawill 23.10.04, 19:53
    ...no czemu się czepiasz lucji? Zwróć uwagę że daje poniekąd okazję popsioczyć
    na Francję i Francuzów. Uwaga może się więc przesunąć z USA i Germanii na
    Francyę. Dalejże! Huzia na Józia!
    Ja ...eee ...nic nie mam do powiedzenia. Ale co można dobrego powiedzieć o
    krainie gdzie żaby jedzą ;))

    --
    a poza tym to mu mu i kwa kwa
  • lucja7 24.10.04, 12:12
    Bardzo dokladnie to. Otworzylam wysypisko smieci dla tych kto chce bluzgac, ale
    moze nietylko.

    lucja
  • lucja7 24.10.04, 12:01
    Ertes: "Jak to jest Lucjo w tej dzisiejszej Francji?"
    -Zabieram glos na tym forum od dlugiego juz czasu miedzy innymi po to zeby cos
    na ten temat pisac,
    -postawilam ten watek po to zeby dotarly do mnie, mieszkanki paryskiej od
    dlugich juz lat i zyjacej aktywnie w tworzeniu tego miasta i jego aglomeracji,
    wyobrazenia o tym kraju ludzi, a konkretnie polskich emigrantow, mieszkajacych
    wszedzie na swiecie. W koncu o tym kraju kazdy cos slyszal, moze byl, moze zyl,
    w koncu interesuja mnie konfrontacja rzeczywistosci i rzeczywistej sytuacji
    tego kraju z naszymi wyobrazeniami czy tez utartymi i czesto niemozliwymi juz
    stereotypami,
    -wiec w funkcji tego co napisane wyzej, twoje uwagi czy ja chce czy nie
    poznawac ludzi sa jedynie upirdliwym skundleniem tematu ktory chcialam widziec
    jako szlachetny.

    lucja
  • starypierdola 23.10.04, 16:50
    Francja elegancja widziana z Calavaito:

    Kraj piekny, kobiety wiekszoscia znosne, trunki dobre, jedzenie i maniery dla
    wybrednych.

    O panstwie: jak na 'sredniej wielkosci' kraj wiekszosc rzeczy ok (polityka,
    gospodarka). Czytam ze jako jedyny z 'duzych' krajow Europejskich maja ostatnio
    pozytywny przyrost naturalny i ze za 10 lat beda drugim najwiekszym krajem w EU
    (ludnosc). Potencjalny problem to milliony muzulmanow; to oni chyba sa
    odppowiedzialni za ten przyrost. I te piec muzulmanek wyrzuconych ostatnio ze
    szkol moga kiedys byc swietymi.

    Francuzi jako ludzie (choc to pewno stereotyp) srednio przyjemni. Jak cie moga
    ocyganic to to zrobia bez wahania; maja poczucie wyzszosci kulturowej i uwazaja
    ze inni 'sa im winni'.

    Gwoli scislosci jest w tym pewna doza prawdy. W koncu wiekszosc oficerow w
    armii rewolucjnej Stanow (Washington)to byli Francuzi; flota francuska nie
    dopuszczala floty angielskiej do zbuntowanych kolonii i to wlasnie Francja
    sfinansowala praktycznie cala Rewolucje Amerykanska. Nie zeby to robili
    bezinteresownie; Anglia to byl ich glowny przeciwnik. No i bawidamek Ben
    Franklin obskakiwal zrecznie wplywowe Paryzanki ....

    W sumie przyjemny kraj na kilka tygodni letnich wakacji. I pewno dla tego sa
    najwieksza 'tourist destination' w swiecie.

    :))
    SP

  • lucja7 24.10.04, 12:16
    No wiec wlasnie okazuje sie SP ze nie tylko najwieksza na swiecie "tourist
    destination", bo rowniez inwestycji. A troche to zmienia ten "sielski" obrazek
    Francuza z bagietka.

    lucja :)))
  • chris-joe 23.10.04, 18:35
    swego czasu bedac mlodym Polakiem bylem tez zapalonym galofilem. Z przyjacolka,
    zapalona anglofilka, spieralismy sie na temat wyzszosci naszych idoli.

    Nad mym mlodzienczym lozkiem wisial olbrzymi plan miasta Paris zakupiony w
    warszawskim sklepie "Budapeszt", na ktorym pozaznaczalem wszystkie proustowskie
    adresy. Do dzis w mej szczatkowej biblioteczce mam komunistyczne trzytomowe
    wydanie na papierze toaletowym "Prob" Montaigne'a. Nikt nie ma prawa ich
    dotknac, bo by sie rozlecialy.

    Gdy swego czasu utkwilem na dwa lata w Grecji usilowalem sie "przebic", bez
    skutku, do "La France eternelle".

    Miast do Paryza, dotarlem na wiele lat do Vancouver. Z czasem sie
    zanglicyzowalem do reszty. Wreszcie, trzy lata temu, trafilem do "Nouvelle
    France", do Montrealu. Lecialem tam, jak do echa mlodzienczego mitu- z
    podnieceniem, wypiekami na twarzy, z napieciem.
    Do Galii jeszcze nie dotarlem.
    Jednakze na Montreal patrze juz okiem anglosaskim- mierzi mnie brud i
    niechlujstwo, anarchia zycia codziennego, brak wzajemnego szacunku wsrod
    przechodniow, kierowcow, petentow i urzedasow. Rwe wlosy na glowie, gdy widze,
    jak mieszka przecietny Montrealczyk. Do szalu mnie doprowadza Quebecki
    egocentryzm, uwazanie siebie, swego miasta i kraju (Quebec, nie Kanada) za God
    given gift to humanity.

    Slysze z wielu zrodel, ze Francja jest podobna i dlatego tez, podswiadomie,
    nabylem anglosaskie poczucie wyzszosci wobec "les choses Francaises".
    Niechetnie sie temu kompleksowi poddaje, bo kompleksy sa be. Ale jednak...

    Ma mentalna i domyslna Francje widze wiec, o wybaczenie prosze, w taki wlasnie
    sposob. Co nie oznacza jednak, iz nie mysle takze o cudach architektury,
    przybytkach kultury.
    Paryz, na ktory z pewnoscia sie szykuje, stawiam jednak na boku. Bo Paryz to
    chyba nie Francja, tak jak New York City to nie Ameryka, a Berlin to jednak nie
    Niemcy.

    Korekty do mego mentalnego szkicu beda mile widziane :)
  • maria421 23.10.04, 21:34
    Francja to byl pierwszy kraj zachodni jaki zobaczylam i od razu pokochalam
    plomienna miloscia,ktora trwa do tej pory.
    We Francji spotkalam moja Wielka Milosc, wiele zakatkow Paryza kojarzy mi sie z
    moja Wielka Miloscia.
    Jezeli koniecznie chcecie wiedziec, to moja Wielka Milosc nie zostala moim
    mezem... i chyba nawte dobrze sie stalo, bo Wielkie Miloscie na ogol sie nie
    bardzo na mezow nadaja...

    Byly to lata 1975/76, a ja bylam piekna i mloda....)))

    Potem, juz z Niemiec, z rodzina jezdzilismy kilka razy do Paryza, kilka razy na
    wakacje (Prowansja, Camarque, Cannes i okolice, Cap d´Agdes, Bretagna,
    Normandia) kazde wakacje wspaniale, kuchnia znakomita, ludzie sympatyczni.

    Zazdroszcze naszym Paryzankom.
  • lucja7 24.10.04, 12:22
    CJ, moge ci powiedziec ze generalnie, Francuzi bardzo lubia sluchac francuski w
    przeroznych akcentach. Znajduja szarm we wszystkich, slowianskich,
    prowansalskich, burgundzkich, japonskich, angielskich, greckich, amerykanskich,
    wallonskich i wszystkich innych.
    Jest jeden, jedyny ktorego nie moga strawic i uwazaja go za niemozliwy do
    sluchania. I jest to akcent quebecki.

    Ciao, lucja
  • jutka1 24.10.04, 16:41
    Bardzo lubie accent du Midi, czyli poludniowy.

    Akcent z Kebeku (albo jeszcze gorze, jego rendycja z Ottawy) przyprawia mnie o
    torsje i palpitacje.

    Czy to znaczy, ze rzeczywiscie zasluzylam na przydomek, ktorym mnie obdarza moja
    wies?
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • blues28 23.10.04, 21:28
    Pierwsze co mi przychodzi do glowy to oczywiscie Paryz. Jak do tej pory nie
    trafilam na piekniejsze miasto. I Muzeum d’Orsay. Ach, i zamki nad Loara, o
    których tak cudnie prawil Waldorf, a których jeszcze nie udalo mi sie
    zobaczyc.

    Jednak lata w Hiszpanii sprawily, ze teraz patrze na Francje przez tutejszy
    pryzmat. Hiszpanie nie lubia Francuzów i Francji. Generalna opinia jest,
    ze “Franchutes” to zabojady (a jak) i perdonavidas (laskawie wybaczajacy, ze
    zyjesz). Moze to ma historyczne korzenie (mieli swoje wojny) a moze kompleks
    przed potezniejszym sasiadem?
    Kompleks? Hiszpania jest nowoczesnym, rozwinietym krajem, równorzednym
    partnerem Francji we wszystkim. A jak zaczynam porównywac, to jakos mi tak.....
    Kuchnia: Obie sa znakomite. Hiszpanska, choc bardzo róznorodna, jest tez
    bardziej sródziemnomorska, dlatego ja wole.
    Wina: Kwestia gustu. Francuskie sa bardziej znane, ale przed wydaniem opinii
    warto spróbowac Rioja, Rueda czy Ribera del Duero, zwlaszca z roczników
    excelente.
    Hotele: Relacja ceny/categoria/poziom uslug/czystosc znacznie korzystniejsza w
    Hiszpanii.
    Nawet Metro w Madrycie jest ladniejsze i czysciejsze.
    Ludzie: Dla mnie bez watpienia Hiszpanie sa bardziej otwarci, sklonniejsi do
    pomocy, weselsi. Przyjazniej nastawieni do swiata niz Francuzi, którzy maja
    wiecej rezerwy i oschlosci (wyzszosci?). To sie wyczuwa na ulicy, w sklepie, w
    kawiarni. Mówie z punktu widzenia turysty dukajacego cztery slowa po francusku,
    jak przechodzien, sklepowa czy kelner nie spika po angielsku.

    Mialo byc o Francji a wyszla oda do Hiszpanii. Nic, tylko wychodzi na to, ze
    uwielbiam Paryz, a na reszte Francji patrze hiszpanskim okiem.

    P.S. Uroczy drobiazg (ale znowu Paryz): Kubeleczki z rozzazonym weglem
    zawieszone nad stolikami na wolnym powietrzu w kafejkach na Blvd. St. Germain.
    Cupniesz sobie na kawe, patrzysz na swiat a mile ciepelko splywa na ciebie.....
  • morsa 23.10.04, 22:06
    Moje wrazenia -

    Pierwsza wizyta we Francji,
    Paryz, jedynie 2 dni.

    Zadnych oczekiwan ani uprzedzen.
    Znajomosc francuskiego - zero,
    znajomosc angielskiego - marna.

    Wrazenia? Bardzo pozytywne. Nie tylko pogoda;-))
    Ludzie uprzejmi, uczynni; Mozna sie dogadac.

    Komunikacja sprawna - korzystalam z metra...
    Zarcie bardzo do strawienia...Ceny w normie.

    Architektura warta blizszego przyjrzenia sie.
    Miasto, do ktorego trzeba koniecznie wrocic.
  • blues28 23.10.04, 22:36
    morsa napisała:

    > Paryz, jedynie 2 dni.
    Paryz jest cudowny na dzien, dwa, tydzien, ile sie da. Podczas pierwszej wizyty
    tez sie wdrapalam po schodkach do Najswietszego Serca.

    > Ludzie uprzejmi, uczynni; Mozna sie dogadac.
    No, przeciez bylas u Jutki, to jak mialo byc inaczej?)))))))

    Saludos))))
  • morsa 23.10.04, 22:45
    :-))))
    Nie tylko u Jutki - bylam takze chwilami niezalezna......
    Ja mowie o zabojadach, nie o Pol(a)kach
    Nie stwierdzilam niecheci do innojezycznych u Chrancuzow.
    --
  • blues28 23.10.04, 23:09
    Wiesz, a moze ja mam "skrzywienie narodowosciowe" i za bardzo sie
    przyzwyczailam do wylewnosci hiszpanskiej????
    Nie to, ze mnie zle traktowano, ale Hiszpanie sa jakby cieplejsi dla
    inostranców.
    No, moze z wyjatkiem band, co to niby usluzni, a zanim sie Japonczyk obejrzy to
    juz nie ma kart kredytowych, paszportu, kamery i co tam jeszcze. Fakt, ze
    troche tu tego jest, zwlaszcza latem.
  • lucja7 24.10.04, 15:13
    Moze "cieplejsi". Ale to chyba dlatego ze znalazlas "cieplejszego" Hiszpana niz
    Francuza, moze "wylewniejsi", nawet napewno. Bardziej na prowincji sa wylewni,
    ale rowniez "wlewni". Ale wlasnie wszystko to sa to rzeczy namacalne ulicznie i
    powierzchownie. Bo gdy porownam cyfry, to moge sobie zadac pytanie: inwestycje
    zagraniczne 2003 w Hiszpanii byly 1,9 miliardow dolarow (bilionow) dla ertesa,
    we Francji 2,7 miliarda, ilosc ofiar kradziezy we Francji (ciagle 2003)
    wyniosla 1% ludnosci, w Hiszpanii 1,6. Nie mowie juz o ilosci turystow, ludzi
    osiedlajacych sie by pracowac, zyc czy tez spedzac czas post aktywny,
    emerytalny....itd. Twierdze wiec ze cyfry przecza tej chwalebnej niegoscinnosci
    francuskiej czy tez powsciagliwosci w relacjach.
    Moj samochod byl doszczetnie oprozniony w Barcelonie (sprawnie, podczas kolacji)
    ale wcale nie twierdze ze Hiszpanie to zlodzieje.

    lucja
  • lucja7 24.10.04, 15:36
    Kupilam sobie w zeszlym tygodniu gazete Challenges, francuski dwutygodnik
    ekonomiczny i stad czerpie cyfry tutaj mowiace o ekonomii dzisiejszej Francji.
    Cyfry te byly przejete ze znanego wam amerykanskiego Fortune, wiec nie mozna
    podejrzewac upiekszania.
    Pozwolilo mito odkryc wiele ciekawych danych, a mianowicie ze Grupa EADS jest
    po Boeingu druga w przemysle aeronautyczno-obronnym, ze grupa AXA jest druga po
    niemieckim Allianz ubezpieczeniowcem, ze Renault jest 5tym producentem
    swiatowym samochodow, ze Paribas jest 4tym bankiem swiatowym, ze Bouygues jest
    1szym przedsiebiorstwem budowlanym swiata, a drugim jest rowniez francuski
    Vinci, ze w dystrybucji Carrefour jest drugi na swiecie po amerykanskim Wal-
    mart, ze francuski EDF jest drugim na swiecie dystrybutorem energii po chinskim
    State Gird, a Suez 4tym, ze Air France jest pierwszym transporterem
    powietrznym...........ze Alstom jest 4tym dostarczycielem wyposazenia
    maszynowego przemyslow, po niemieckim Kruppie, amerykanskim Caterpillar i
    japonskim Mitsubishi.
    A gdy pojechalam ostatnio do Polski (1999), moi znajomi pytali mnie czy we
    Francji gra sie ciagle na akordeonie...
    Ten kraj jest wiec potega przemyslowa. Ale sadze ze nie przeszkadza Francuzom
    ze mowiac o nich mysli sie o detalach typu moda czy perfumy. Wrecz przeciwnie.

    Caluje, lucja
  • ani-ta 24.10.04, 15:51
    > A gdy pojechalam ostatnio do Polski (1999), moi znajomi pytali mnie czy we
    > Francji gra sie ciagle na akordeonie...

    oooooo!
    na takie pytanie na 100% bym nie wpadla!:))))))))))))

    a.:))))
  • starypierdola 24.10.04, 19:08
    "...A gdy pojechalam ostatnio do Polski (1999), moi znajomi pytali mnie czy we
    Francji gra sie ciagle na akordeonie..."

    Uprzejmie donosze ze kilka dni temu ogladalem francuska telewizje i sam
    widzialem ze jeszcze graja na akordeonach!!! Tylko jakichs takich smiesznych: z
    obu stron guziki, zamiast z jednej guziki a z drugiej klawisze.

    Wiec przekonalem sie ze postep jest, przynajmniej z akordeonami!!!

    :)))
    SP
  • jutka1 24.10.04, 19:57
    Pierdulo,
    uzywa sie tutaj i akordeonu guziki-klawisze, i akordeonu guziki-guziki. Od dawna
    zreszta.

    Ten guziki-guziki znany jest tez gdzie indziej, np. w Rosji. Nazywa sie bajan.
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • ertes 24.10.04, 20:11
    Sam widzialem jak wiejskie paniusie zagrywaly i podspiewywaly podczas gdy my
    pilismy Broully.
  • ani-ta 24.10.04, 20:13
    skad wiesz ze byly wiejskie?:)
    po akcencie/ubiorze/zachowaniu/lisciu na glowie/itp. poznales?:)))


    a.:)
  • jutka1 24.10.04, 20:21
    ani-ta napisała:

    > skad wiesz ze byly wiejskie?:)
    > po akcencie/ubiorze/zachowaniu/lisciu na glowie/itp. poznales?:)))
    ***********

    Bosmy z nimi gadali

    i byly z regionu gdzie wino degustowane robili

    proste...

    i tyle.... :-)))
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • starypierdola 24.10.04, 22:24
    >... uzywa sie tutaj i akordeonu guziki-klawisze, i akordeonu guziki-guziki. Od
    dawna zreszta....<

    No wiesz, Jutka! Chcialem sprawic Tobie i Lucji przyjemnosc podkreslajac postep
    i rozwoj kraju / kultury a Ty tak jakos 'realistycznie' sprowadzasz mnie na
    ziemie...

    SP
  • ani-ta 24.10.04, 22:27
    postepem jest zamiana guziczkow na klawiorki? czy klawiorkow na guziczki?:)
    moj dziadzius slicznie gra na tym klawiorkowo-guziczkowym...
    boszzzzzzzzzzzzz... a moze on CHRANCUZ!??????????????????????????

    a.:))))))
  • starypierdola 24.10.04, 22:31
    ... i mowia ze to oni???

    SP
  • ani-ta 24.10.04, 22:34
    hmm...
    od chrancuzow dziadzius jeszcze rekompensat nie dostal...
    podrzuce pomysl przy najblizszej wizycie!:))))

    a.:)))
  • jutka1 25.10.04, 11:02
    starypierdola napisał:

    > No wiesz, Jutka! Chcialem sprawic Tobie i Lucji przyjemnosc podkreslajac
    postep i rozwoj kraju / kultury a Ty tak jakos 'realistycznie' sprowadzasz mnie
    na ziemie...
    ***********
    No popatrz Pierdulo jak latwo jest nie zrozumiec intencji... ;-)))
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • lucja7 25.10.04, 10:04
    Jasne ze sie gra, glownie zreszta na tzw bal musettes, czyli balach
    strazackich, co ma swoj bardzo swoisty urok i jest obrazkiem wesolego zycia
    ludu.
    Jako produkt optymalny jest sprzedawana tu 70cio letnia Yvette Horner,
    stworzenie nieziemskie, rude rozwichrzone wlosy, cynobrowo i obficie umalowane
    usta za ktorymi widac drobne nieregularne zabki, no bo szeroki usmiech
    akordeonistki zobowiazuje. Ubrana przy tym w krotka i szeroka spodnice, przez
    JP Gaultier i zrobiona przez niego na obraz kiczu do oporu. Wyobrazam sobie ze
    obraz ten jej odpowiada.

    lucja
  • jutka1 25.10.04, 10:18
    na bal strazakow poszlam pare razy i swietnie sie z chrancuskim ludem
    bawilam... :-))))))))

    Bonjour, toi :-)
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • lucja7 25.10.04, 10:24
    A jest miejsce gdzie ty bys sie nie bawila swietnie?

    Bonjour, bonjour,
    i dzieki za obrone przeciw atakom z jakiejs zapyzialej Hiszpanii,

    lucja :)))

    Data ciagle wazna???
    Bo ja bylam na weselu w sobote, on 55, ona 45, gromadka dzieci wokol kazdego z
    nich. Musialam odsypiac, glowa mi pekala.
  • jutka1 25.10.04, 10:37
    lucja7 napisała:

    > A jest miejsce gdzie ty bys sie nie bawila swietnie?
    *********
    Jest pare :-))))))).... ale niewiele, fakt... Pewnie sobie miejsca
    instynktownie dobieram? :-)

    > i dzieki za obrone przeciw atakom z jakiejs zapyzialej Hiszpanii,
    *********
    Mru, jak trzeba, to ja jak lwica mlode ;-)
    Ale jak juz kiedys pisalam - mojej obrony z reguly nie potrzebujesz :-))))

    > Data ciagle wazna???
    **********
    Jasne ze tak. 2 listopada wieczorem :-)))

    gros bisous, Pitunia :-)
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • blues28 24.10.04, 21:23
    Lucjo, pisalam o moich wrazaniach, jak ja odbieram Francje i, fakt, nie
    odrobilam lekcji statystycznych. Przed pierwszym wyjazdem przestudiowalam
    zabytki i miejsca, które koniecznie chcialabym zobaczyc, potem dreptalam,
    patrzylam i chlonelam klimat. Zakochalam sie w Paryzu. Statystyki nawet nie
    przyszly mi do glowy, wiec zanim pójde do kata, to uznaje za dobre cyfry i
    procenty podane przez Ciebie i Ertesa. Nawet nie bede skakala po encyklopedie
    ani rocznik statystyczny. Kiedy zwiedzam inne kraje lubie patrzec, czuc,
    chlonac i statystyka idzie na dalszy plan.

    Zrozumialam, ze pytasz jak widzimy Francje, wiec napisalam o moich odczuciach,
    opartych na trzech krótkich pobytach. Oczywiscie, ze sa to, jak to trafnie
    ujelas: „rzeczy namacalne ulicznie i powierzchowne“. Tak odebralam ludzi, bo na
    dodatek niewatpliwie wlaczyl sie odruch porównawczy. A wiec piszac mniej
    otwarci, z dystansem, naprawde nie napisalam zamknieci, nieuprzejmi,
    niegoscinni.

    I tak kocham Paryz))))))))

    P.S. Mówisz, ze „wysprzatali“ Ci samochód w Barcelonie. Wierze. Mnie niedawno
    wyczyscili torebke w Madrycie i to tak sprawnie, ze zauwazylam brak portfela
    dopiero w domu. Ale Jutce w Paryzu zdarzylo sie chyba to samo....
    A statystycznie podajesz, ze u Was ofiary kradziezy to 1% ludnosci, a u 1,6%.
    To my znowu górom )))))))))))))))))))))))))
  • jutka1 24.10.04, 21:41
    a propos wyczyszczenia portfela....

    Blues, cos za duzo czytasz i pamietasz ;-)))))))

    A mojej narzeczonej sie nie czepiaj... :-))))))
    Mru jest pod ochrona.
    Czasem.
    ;-))))))))))))

    Mru, désolée, une blague..... bibibises :-)
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • starypierdola 24.10.04, 22:34
    Mnie wyczyscili samochod zaparkowany w srodniesciu Amsterdamu, tuz pod
    posterunkiem / komisariatem policji.

    A jak poszedlem do Hertz'a po nowy samochod (bo mi wybili szybe) to pani z za
    kontuaru mowi: 'mnie w tym roku dwa razy okradli samochod w Hiszpanii na
    wakacjach!'.

    Trzeba uwazac z kim sie czlowiek zadaje ...

    SP
  • ani-ta 24.10.04, 22:37
    a ja pamietm jak dzis...
    jak ponad rok temu doradzalam szewdzi, zeby autoalarm przed przyjazdem do PL
    zalozyla...:)))))))))))))))
    mowta o chceta... ale u nas to kradna!:PPPPPP

    koniec licytacji!
    Polak potrafi i nikt mu w tym temacie nie podskoczy:P


    a.:)
  • blues28 25.10.04, 00:04
    Ja sie narzeczonej nie czepiam, palabra de honor, gdziez bym smiala )))

    Paryz uwielbiam, tylko staram sie wytlumaczyc, ze (moim zdaniem) Hiszpanie sa
    sympatyczniejsi, o!
  • ertes 24.10.04, 22:37
    Ja statystyke podawalem?
    Chyba ilosci smieci w niedzielny poranek na polach elizejskich.
    Tak to wygladalo jakby kilka smieciarek jechalo i wysypywalo tygodniowy zbior hehe
  • starypierdola 24.10.04, 22:47
    Wiec podaj jakies statystyki zeby nie sprawic Paniom zawodu! A nie zebys im
    zaprzeczal. Pamietaj: Francja-Elegancja!

    Ze trzy tygodnie temu The Economist mial obszerna wkladke n/t Unii. Porownywali
    tam wszystkie kraje i ich perspektywy. Francja, o ile pamietam, wypadla jako
    tako. Ani najlepiej ani najgorzej; inaczej bym pamietal.

    SP
  • lalka_01 25.10.04, 09:10
    nic zlego nie moge powiedziec, cholerka:-). Paryz lubie bardziej niz bardzo,
    wszyscy Francuzi, ktorych prywatnie poznalam to fajni ludzie, najbardziej
    zwariowane wspomnienia mam z Francji. Mieszkam przy Alzacji, wiec bywam akurat
    tam bardzo czesto. Zawsze gdy przekraczam granice pancerzyk (niemieckich
    ograniczen)peka.
    O- francuskiej polityki zagranicznej nie trawie :-)
  • lucja7 25.10.04, 11:02
    Lalka, a wiesz na czym polega polityka zagraniczna Francji?
    Moze pomozesz mi troche, bo ja jak narazie oprocz interesow ekonomicznych jako
    motywu wiodacego widze tylko jakies motywy towarzyszace. Po prostu ten kraj
    dobrze upycha swoj towar gdzie sie da. Podobno Amerykanie tez nie lubia bo
    mowia ze Francja oszukuje. Ale Francuzi mowia to samo o Amerykanach.
    Specjalisci rozpatruja punkt po punkcie w jakiej postaci panstwo pomaga swoim
    prywatnym firmom. No bo przeciez wiadomo jest ze Boeing nie korzysta z zadnych
    ulg, ze farmerzy amerykanscy nie sa doplacani...itd.

    A czy to polityka zagraniczna?
    Chyba tak skoro wojny sa dzis ekonomiczne.

    lucja :))

    Ale napisz co ci sie w tej polityce nie podoba.
  • lalka_01 25.10.04, 11:13
    ja jestem apolityczna! Tak mi sie tylko wyrwalo.....
  • lucja7 25.10.04, 11:19
    Ja tez :))))

    lucja
  • xurek 25.10.04, 11:21
    Francja jest taka, jakie moim zdaniem powinno byc zycie. Dazaca do idealu ale
    nie-idealna, piekna marzeniem o pieknie i brzydka ludzka niedoskonaloscia,
    autentyczna w swych emocjach – tych pociagajacych i tych odrazajacych. We
    Francje latwo sie wzyc, bo schemat jest bardzo szeroki i luzny.

    Francja to przepiekny poranek w Ardeche przy kawie i rozmowie pelnej glebi,
    przemyslen i ciepla z ludzmi, kotrzy swiadomie wybrali swoj model zycia i
    poznonocne rozmowy przy kolejnej butelce wina, pelne bezdennych otchlani
    watpiacej, zawistnej i sie szamocacej duszy tych samych ludzi.

    Francja to euforia wieczornego przypadkowego spotkania i naglego,
    niespodziewanego stopienia sie dusz i cial i niesmak milczacej porannej kawy
    zaprawionej gorycza pytania, kiedy i jak wczorajsza krolewska para zamienila
    sie w ropuchy.

    Francuskie pejzarze, stopienie sie natury i architektury sa jak brzoskwiniowa
    cera mlodej pieknosci z niespodziwanie pojawiajacymi sie szpetnymi przyszczami
    zaniedbanych domow, szmatlawych przedmiesc, zniszczonej przyrody.

    Francja to rowniez palmy pod tropikanlym niebem i blyszczace od potu czarne
    ciala w erotycznym tancu szepcace „ça kay, doudou, mwe aimè ou cette nuit“, a
    pozniej dodajace „j’ai besoin d’argend, mon bijou“ przeniesione na te wyspy w
    sposob rownie brutalny lecz nieporownywalnie piekniejszy i wdzieczniejszy.

    Francja to moja przyjaciolka z ktora idziemy do klubu skracajac po drodze
    sukienki, powiekszajac dekolty i nakladajac karminowa szminke i jej mama,
    ktorej bardzo plastacznie przedstawilysmy czekajaca nas kolacje z kolegami
    studentami pelna intelektualnych rozmow, ktorej zycie przebiega miedzy
    niezliczonymi „il faut“ i „il ne faut pas“, aksamitnymi zaslonami, uczesanym
    ogrodkiem i pieskiem-maskotka. To dreczaca mnie zagadka, jak te dwie kobiety
    moga byc matka i corka.

    Francja to moja pierwsza samodzielna praca, pierwsze zetkniecie z obcymi
    kulturami, to moj pierwszy niezalezny „styling“, to moje pierwsze LSD, pierwsze
    ukradzione spodnie, pierwsze rowazania na temat polityki swiata i swiadek
    wzlotu i upadku mojej wielkiej milosci.

    Paryz to kwintesencja, kondensacjia i przerysowanie Francji. To Francja na
    kilku kilometrach kwatradowych. Zycie w wielu postaciach i z wieloma
    twarzami. „Moj“ Paryz to przede wszystkim Montmartre i Place Pompidou –
    zwiazane ze wspomnieniami, ktore wciaz jeszcze przyspieszaja bicie serca.

    Kiedys Francja byla moim idolem – idealem pelnym blasku. Potem doroslam i
    zobaczylam rysy, plamy, do pieknych fasad kamienic doszly ich brudne podworka.
    To uczynilo Francje namacalna i sympatyczna. Francja to wiele sprzecznosci,
    ktore w dziwny sposob zdaja sie ze soba harmonizowac: to filozoficzna
    dulszczyzna, purytanska perwersja, tchorzliwa odwaga itd itp.

    Bardzo lubie Francje, spedzilam tam wiele szczesliwych chwil, ale swiadomie
    zdecydowalam sie nie zamieszkac w kraju moich marzen. Dlaczego? Nie wiem,
    sadze, ze to jakas intuicja podpowiadajaca mi, iz Francja na odleglosc do dla
    mnie lepszy wybor.

    Pytan na razie nie mam, ale zglosze sie, kiedy moj plan prezentu urodzinowego
    dla meza w postaci weekendu w Paryzu stanie sie aktualny (czyli wiosna).

    Xurek





    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • jutka1 25.10.04, 11:34
    XUREK KOCHAM CIE (nic sie nie zacielo)

    Wyznanie bynajmniej nie seksualne.
    :-)))))))
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • lucja7 25.10.04, 11:38
    Xurku, to dopiero!! Bardzo, bardzo wiele twoich spostrzezen podzielam, naprawde
    swietne.
    Moze oprocz tej wlasnie latwosci wzycia we Francje ktora jest dla mnie pozorem,
    a czesto jest pulapka.

    lucja :)))
  • jutka1 25.10.04, 11:55
    lucja7 napisała:

    > Moze oprocz tej wlasnie latwosci wzycia we Francje ktora jest dla mnie
    pozorem, a czesto jest pulapka.
    **********
    Lucjo, tym zdaniem trafilas na moje spostrzezenia i przemyslenia, ktore
    sa "gotowe"...

    Latwosc wzycia sie w ten kraj mogla byc fatamorgana spowodowana mlodym wiekiem,
    kregiem mlodych znajomych, ktorzy - jeszcze - nie zaczeli przypominac swoich
    rodzicow. Jesli przyjezdza sie tutaj w wieku hmmm, zawodowej dojrzalosci,
    zupelnie inaczej to wyglada..

    Z moich doswiadczen, Francja jest krajem hermetycznym i do bolu klasowym.
    Hermetyczna przy czym nie tylko vis-à-vis cudzoziemcow, ale tez ludzi nie
    bedacych czlonkiem tej samej klasy, czy tego samego millieu. Klasa i kasa, co
    za tym idzie adres, wyznaczaja, do ktorej szkoly dziecko idzie (a poziom i
    renoma szkol publicznych roznia sie od dzielnicy do dzielnicy), na jakie
    studia.. Przyjaciol sie ma z czasow szkolnych i studenckich, i nowe to sa
    znajomosci, nie przyjaznie. Do "grupy" mozna wejsc poprzez parowanie sie czy
    malzenstwo - po rozejsciu sie zwykle grupa wraca do poprzedniego stanu.

    Zajelo mi sporo czasu, zeby poznac paru "tubylcow" na tyle, zebym mogla ich
    teraz nazwac dobrymi znajomymi, u ktorych bywam w domu i ktorzy u mnie bywaja,
    i z ktorymi regularnie rozmawiam przez telefon, i dziele ich sprawy dnia
    codziennego.

    Lucjo, jesli masz inne odczucia, to mnie popraw. Nie mowie ze wiem, mowie, ze z
    mojego doswiadczenia tak wyglada "wzycie sie" w ten kraj.

    Jutka :-)
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • lucja7 25.10.04, 12:33
    Wiec dlatego tez tak zareagowalam na spostrzezenia Bluesa, ktora pisala o
    niegoscinnosci francuskiej. Ja ich uwazam wlasnie za bardzo goscinnych i
    jednoczesnie bardzo hermetycznych. Przypomina mi to klub prywatny, wejdziesz do
    niego tylko wprowadzona przez jakichs parrain a i tak pozniej musisz sie
    sprawdzic. Tak jak piszesz, ludzie ktorzy kupuja tu gdzies chalupe w innym
    regionie sa uwazani przez miejscowych za obcych. Ale znow paradoksem jest to ze
    moga tam zyc doskonale, w doskonalych relacjach sasiedzkich. Swedzi sie to male
    niewielkie "jest w porzadku ale to nie jest nasza, czy nasz". Praktycznie
    niewyczuwalne.
    Co dla mnie jest rezultatem ich starej, przyziemnej kultury chlopskiej.
    Ale stanowi to rowniez ogromna sile i ciagle "sciaganie" do realiow tego kraju
    ktory wbrew pozorom funkcjonuje potwornie logicznie, czego na pierwszy rzut oka
    nie widac.
    Gdy Francuz podpisuje kontrakt, wie ze on mu sie oplaci. Jak tu mowia, wojna w
    Iraku to idiotyzm, ale armie amerykanska trzeba zywic, no i zywia ja Francuzi
    za gruby amerykanski szmal.
    Co wcale nie wyklucza ich naprawde duzej fantazji.

    A jesli chodzi o szkoly publiczne, to wybor istnieje. Teoretycznie szkoly sa
    sektoryzowane, ale przez to sa jak piszesz gorsze i lepsze, dobor odbywa sie
    naturalnie i kazdy kto rzeczywiscie chce moze sobie zmienic "przydzielona" mu
    szkole na lepsza, pod warunkiem dobrych rezultatow.
    Zeby jednak wytrzymac tempo takiego np Louis le Grand, trzeba miec warunki
    ktore nie kazdy ma. I na zebraniu rodzicow sa naprawde wylacznie obecni ludzie
    reprezentujacy wysokie kadry.
    Wiec masz absolutna racje gdy piszesz o stratyfikacji tego spoleczenstwa.

    No a w ciagu dnia wszystko to sie miesza, dlugie obiadki, panienki, panowie,
    same mezalianse, skandale i od nowa .....
    Jak piszeXurek, samo zycie.

    lucja
  • xurek 25.10.04, 12:02
    Bedac w Ardeche (mialam wtedy 17 lat) po raz pierwszy w malej knajpce
    zobaczylam czarnego Rasta – basiste. Gral Jazz na kontrabasie, wlosy do pasa,
    czarny jak smola. Facet zafascynowal mnie niesamowicie, zapytalam wiec ojca
    mojego przyjaciela, skad ten facet jest. Odpowiedz: Lui? Il est Ardéchois, il
    habite pas loin d’ici. Doszlam do wniosku, ze nie zostalam zrozumiana, wiec
    zapytalam jeszcze raz « mais d’ou est qu’il vient – il n’est pas d’origine
    ardéchoise » - na to otrzymalam odpowiedz « eh… ben….. il est donc un Ardéchois
    d’origine exotique »

    Niewazne, kim ten facet byl – w zabitej dechami Ardeche bylo wystarczajaco duzo
    miejsca, by stworzyc nisze dla jazzowego basisty o wygladzie Rastafari i uznac
    go za « swojego ». Nie upieram sie, ze jego miejsce bylo takie samo, jak
    chodujacego od generacji owce i zbierajacego kasztany « prawdziwego »
    Ardéchois – tym niemniej nie bylo ono miejscem tak typowym dla niemieckich
    miasteczek « er ist ein Ausländer, ein Fremder ». Ale moge nie miec racji, bo
    nigdy nie zylam we Francji naprawde dlugo.

    « Moze oprocz tej wlasnie latwosci wzycia we Francje ktora jest dla mnie
    pozorem,
    a czesto jest pulapka”

    Co rozumiesz przez pozor badz pulapke? Wyjasnij prosze blizej.

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • lucja7 25.10.04, 12:49
    Xurku, masz racje i przyklad twojego czarnego Ardéchois jest niezwykle czesty.
    Prawdziwych, francuskich rodzin "od zawsze", bez zadnych egzotycznych zabarwien
    jest niewiele, wszystko zgoda.
    Niemniej jednak wiele z tych osob zyje na marginesie spolecznym, czesto zreszta
    dobrze materialnie, a gdy jest sie mlodym jest napewno latwiej.
    Ale prawda jest ze tu we Francji nie ma tego problemu czystosci rasowych
    miasteczek czy osiedli.

    lucja :))
  • xurek 25.10.04, 13:13
    Lucjo, chyba nieco inaczej rozumiemy to slowo. Dla mnie „dobrze materialnie“
    wyklucza margines – margines to slumsy, bieda (aczkolwiek i ta jest pojeciem b.
    relatywnym), niedouczenie, znacznie mniejsze szanse na cokolwiek badz tez ich
    brak.
    To, co Ty opisujesz dla mnie “margines psychiczny” – co w spoleczenstwie
    wysoce “kastowym” nie jest niczym innym, niz jeszcze jedna kasta.
    Zgadzam sie z Toba i z Jutka, ze spoleczenstwo Francuskie jest wysoce
    hermetyczne i kastowe, rowniez dla Francuzow przejscia „z kasty do kasty“ nie
    sa latwe ani oczywiste. Co nie znaczy, ze nie mozna sie wzyc, jezeli ma sie
    otwarte oczy. Wzyc mozna sie w „sobie wlasciwa“ kaste, albo w kaste „przybyszy“
    albo w te, na ktora czlowieka „stac“. Przez „latwosc“ wzycia rozumiem ze latwo
    jest znalezc taka „kaste“, ktora czlowiekowi odpowiada (co przy „uniformizacji“
    czyli braku roznorodnych spolecznych profili w np. Niemczech wcale nie jest
    takie oczywiste) i ze wejscie w nia nie jest niemozliwe.

    Asymilacja staje sie wszedzie trudniejsza z wiekiem – zarowno dla przybysza jak
    rowniez dla grupy, ktora miala by go zasymilowac – obydwie kostnieja z czasem i
    traca zainteresowanie „nowym“.

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • lucja7 25.10.04, 14:39
    Zgadzamy sie. W koncu w kazde spoleczenstwo sie wchodzi wnoszac w nie cos.

    Piszac margines mialam na mysli brak dostepu do "lepszych" przedszkoli, szkol,
    szpitali, lekarzy, kontraktow, pensji, mieszkan. O ile oczywiscie to kogos
    interesuje i ten ktos akceptuje ten system. Bo to jest system.

    No i mialam na mysli ze problemy moga sie zaczac od momentu gdy czegos
    zaczynasz chciec. Wtedy otwartosc i przyjaznie zaczynaja sie dziwnie kurczyc.

    lucja :))
  • ickis 25.10.04, 13:10
    Daleki jestem od pozytywnych mysli. Moze dlatego, ze narod mnie tak wkurza swoja
    ignorancja, co ma bezposrednie przelozenie na kraj...
    Ile razy mam okazje rozmawiac z jakims Francuzem, zwlaszcza ze stolicy jestem
    pod wrazeniem nie przemijajacej glupoty, pewnosci siebie i czegos tam
    nieuchwytnego, co zalatuje nieswiezo.
    Powaznie, Francja dla mnie to bajzel, TGV Libria(bodajze), brudne lazienki,
    smrod skarpet, ale tez dobre wino, chociaz nie wiedziec czemu wole hiszpanskie
    ostatnio, piwo smierdzace spirytusem, czasem dobre pieczywo, przystojni faceci,
    spodnie, ktore kupuje i nie umiem ich pozniej wyprasowac.
    Taak francja to przebrzmiala melodia, ale coz...Wszystko czego byla uosobieniem
    rozeszlo sie po swiecie, zeby to dostac trzeba byc wszedzie, ale z dala od RF!
    Szkoda...
    --
    Раз, два, три!
    Посмотри!
    Пионеры там идут...
  • lucja7 25.10.04, 14:50
    Widze ze jestes daleki od pozytywnych mysli. Ale postaraj sie, moze cos ci sie
    zmieni!
    ".....nie przemijajaca" glupota. "Brudne lazienki, smrod skarpet".

    Hiszpanskie lepsze bo tansze, powinienes jednak wiedziec skoro twierdzisz ze
    nie jestes glupi, w odroznieniu od Francuza.

    Doskonale,

    lucja


  • lalka_01 25.10.04, 14:59
    Lucja, dopuszczasz jednak krytyczne opinie, co? Bo slepa proamerykanskosc Cie
    wkurza; dlaczego profrancuskosc mialaby byc lepsza? I to w temacie win...
  • lucja7 25.10.04, 15:19
    Pewnie ze dopuszczam, jestem pierwsza krytycznie nastawiona,
    ale jak ktos mowi ze francuskie skarpetki smierdza bardziej niz inne, to wybacz.

    lucja :)))
  • ickis 25.10.04, 15:43
    Wskaznik smierdzacych skarpet w gospodarstwach domowych jest pieciokrotnie
    wyzszy we Francji niz w innych cywilizowanych krajach. Walajace sie brody w
    mieszkaniu, czy reczniki od pol roku wiszace w lazience...
    Porownaj francuskiego i jakiegokolwiek innego studenta z EU!


    --
    Раз, два, три!
    Посмотри!
    Пионеры там идут,
    пес&#
  • lucja7 25.10.04, 16:06
    hahahaha

    piszesz troche po pioniersku i smiesznie.
    Gdzies ty mieszkal (la)?

    Ale w moim biurze pracuje mlody Amerykanin, gdybys ty zobaczyl ilosci brudu za
    jego paznokciami!!!! ja czegos podobnego naprawde nie widzialam. Jest
    inteligentny, niezwykle oczytany i to mnie w koncu interesuje.

    Wskaznik smierdzacych skarpet. Genialne. Jest to rowniez wskaznik ze walcza,
    jak koty, o teren, wlasnym odorem.

    lucja
  • ertes 25.10.04, 16:25
    na to ze Lucja jest siostra Swiatlo i Vipera.
    Caly swiat wie ze francuzi i mycie to jak pies i kot ale dla Lucji najbrudniejsi
    sa amerykanie.
  • lucja7 25.10.04, 16:35
    Ty sie chyba nie dobudziles jeszcze.
    To nie ja temat tego watku, naprawde nie zasluguje na tyle uwagi, wiec sobie
    daruj i zajmij sie reperowaniem twojej wysokiej technologii.
    Albo dobudz rzeczywiscie Swiatlo zeby ktos tu bluznal nareszcie bo zaczyna byc
    nudno.

    Zapomniales tez o sknerstwie Francuzow. Bo o brudzie juz bylo.
    (Wszystko trzeba podpowiadac).

    lucja
  • ertes 25.10.04, 16:45
    Alez Lucjo ty wystarczajaco zapelniasz luke jaka powstaje gdy znika Swiatlo czy
    Viper.
  • ertes 25.10.04, 15:47
    Przeciez Lucja to siostra vipera i swiatly.
    Poglady i slepe zapatrzenie takie same tylko obiekt inny.
  • xurek 25.10.04, 15:52
    Cos prawdy w slowach Ickisa jest - ja nie pamietam co prawda smrodu skarpet,
    ale te stuletnie wilgotne reczniki jak rowniez moje kolezanki idace po imprezie
    prosto do lozka skrzetnie omijajac lazienke i owszem. Ale Ickis przesadzil i
    brzydko to opisal a na dodatek wyrazil sie nieprecyzyjnie - faktem jest ze
    smierdzaca skarpeta smierdzi wszedzie tak samo :))) - dlatego tez nie dziwie
    sie Lucji - jak by mi ktos tu tak nieladnie o Szwajcarach napisal to tez bym
    bronila krowiej gorki, co bynajmniej i boze uchowaj nie czyni mnie krewna
    Vipera :)))

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • lucja7 25.10.04, 16:09
    Witam pana. Jak przyjemnie zes juz wstal,

    lucja
  • ertes 25.10.04, 16:12
    Lucjo rozbrajasz mnie. Jaka ty dzis jestes mila.

    Cmok.
  • xurek 25.10.04, 16:14
    martwie sie o Was. Znaczy o Wasze pozycie po slubie. Sama wiem, jak ciezko sie
    zyje, kiedy znajomi jednego nie lubia drugiego i na abarot. A tutaj siem mnie
    zdaje, ze bardzo niewielu “wspolnych funow” macie – jak Wy biedulki dacie sobie
    z tym rade?
    W kazdym badz razie musicie wziac sobie do serca i nie dac sie sklocic
    forumowym elementom ubocznym – w koncu to tylko garstka nieprawdziwych imion w
    przeciwienstwie do Waszej prawdziwej milosci :)))))))))

    Xurek zyczacy wszystkiego najlepszego na nowej, zblizajacej sie milowymi
    krokami drodze :)))


    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • jutka1 25.10.04, 16:21
    :-))))))))))))))))

    sama sie nad tym pozyciem zastanawiam, choc nie z powodow zwiazanych z
    forumowymi sympatiami czy antypatiami.... :-)

    Xurek, czy myslisz, ze Lucja po slubie chociaz telefonicznie ze mna raz
    porozmawia? gotowa jestem dac swoj numer komorki, ale nie chce sie narzucac,
    zona nie zona, ale narzucac sie nie lubie... :-))))))))))

    Dziekuje ci Xurku za troske.. mysle, ze jakos sobie poradzimy ;-))))))))))))
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • jutka1 25.10.04, 16:42
    jutka1 napisała:

    > Xurek, czy myslisz, ze Lucja po slubie chociaz telefonicznie ze mna raz
    > porozmawia? gotowa jestem dac swoj numer komorki, ale nie chce sie narzucac,
    > zona nie zona, ale narzucac sie nie lubie... :-))))))))))
    *********
    Nie to ze gadam sama do siebie, ale tempo rozmowy jest tu piorunujace, i
    zastanawiam sie,
    dlaczego Mru znowu udaje ze nie widziala pytania?
    nie daje sie sprowokowac?

    a to pytanie to ja na powaznie...

    Lucjo jakby co, podpowiadam, ze istnieje opcja "schowania" numeru, z ktorego
    sie dzwoni i u mnie w telefonie sie pokaze tylko "privé"...
    :-)

    Twoja przyszla zona-
    Pitunia :-)
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • lucja7 25.10.04, 16:29
    Tez nie wiem co to bedzie. Juz Plesser cos o tym pisal.
    Poza tym Pitunia wszystkich i wszystko tu lubi bez granic, wiec jest dla mnie
    katalizatorem, ja sama dawno wyrzucilabym juz komputer przez okno czytajac tu
    niektore bzdury.

    Na zadne motanie nie zwracam uwagi.

    lucja :)))
  • ertes 25.10.04, 16:35
    > katalizatorem, ja sama dawno wyrzucilabym juz komputer przez okno czytajac tu
    > niektore bzdury.

    O! Coz za samokrytyka!
  • ickis 25.10.04, 15:08
    Napisalem, ze ostatnio mi smakuje, nie da sie przeskoczyc smaku cena.
    Czyz nie?
    Lubie francuski jezyk, ale rozumiem tez ten ich angielski ;)
    francuskie samochody:
    Citroën DS, 2CV, CX...


    --
    Раз, два, три!
    Посмотри!
    Пионеры там идут...
  • xurek 25.10.04, 15:27
    ze „moi“ Francuzi byli zdecydowanie „najdramatyczniejszymi“ kochankami i ze
    nigdy przedtem i nigdy potem nie czulam sie tak piekna jak owego pierwszego
    paryskiego lata, po zamianie warkocza na „pierwsze trwale loki“ i ach jakze
    wygodniej i zdrowej bawelnianej bielizny w kolorze bialym na sztuczne koronki i
    jedwabie we wszystkich kolorach teczy (na jedwabie i koronki prawdziwe nie bylo
    mnie stac :))).

    Eh, to se ne vrati :(((((((

    Xurek pograzony w pieknych marzeniach i nudnej prognozie widowni nudej
    szwajcarskiej stacji telewizyjnej :))

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 25.10.04, 15:45
    Tu takie wyznania a biedny swiatlo chory a tyle razy prosil o takie posty.
  • lalka_01 25.10.04, 15:47
    ze czytac nie moze?????
    Bez Swiatly ten watek jest bez sensu :-)
  • xurek 25.10.04, 15:48
    nie wiedzialam, ze cos takiego to juz "wyznanie", bo wlasciwie to nie chcialam
    niczego wyznawac :))). Nastempnom razom wymailuje najpierw do Ciebie w celu
    ocenzurowania :))).

    PS: jak tam telewizor :))?

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 25.10.04, 15:56
    > PS: jak tam telewizor :))?

    Przekazalem pytanie ale nic nie odpowiedzial. Moze dlatego ze zepsuty.
    Nie wiem.

    Ja jestem przeciwny cenzurze. W kakiejkolwiek postaci.
  • xurek 25.10.04, 15:58
    ten nowy juz sie zepsul?

    Jezeli chodzi o cenzure to w zasadzie tez jestem przeciw, ale nie chcem na
    forumie uchodzic za frywolnom a jak widac nieraz siem zagalopujem :)))

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 25.10.04, 16:10
    Aaa, nowy, zupelnie zapomnialem. O tak, ten gro i bucy wspaniale. Zwlaszcza ze
    mojej strasznie grubej zony nie ma wiec ogladam 24 na dobe.

    Dlaczego uwazasz ze sie zagalopowalas? Ja tylko tak sobie taka, nijaka uwage
    zrobilem ze moj szanowny sasiad bylby zadowolony.
  • xurek 25.10.04, 16:16
    kiedys, dawnymi czasy, to mnie to zwisalo i powiewalo. Ale od kiedy cenzura
    domowa zabronila rozglaszania wszelkich intymnosci :)))) to ja na zimne
    dmucham, nawet jezeli dotyczy to czasow "sprzed cenzury" :))).

    PS: ciesze sie, iz nowy pozostawia Ci choc troche czasu na forum :))

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 25.10.04, 16:21
    Gruba i TV: to sa dwie wazne rzeczy.
  • ertes 26.10.04, 04:41
    PARIS (Reuters) - President Jacques Chirac was told by a French supermarket
    magnate on Friday that he may be too old at 71 to understand the hard-nosed
    retail business.

    Michel-Edouard Leclerc, chief of the E. Leclerc supermarket empire, riposted
    after Chirac voiced caution about his campaign to scrap rules that strictly
    limit price discounting in France.

    "Chirac is advocating a soft approach, which is normal at his age," Leclerc told
    i-TELE television.

    He hardened the punch by singing the praises of 49-year-old Finance Minister
    Nicolas Sarkozy, who makes no secret of eyeing Chirac's job. "Sarkozy is a
    little more enthusiastic," he said.

    "As for those who do not want prices to go down -- no matter how soft their
    rhetoric is, they're going to have to put it in their election manifesto and
    justify it, whether they are president or candidate for the presidency," Leclerc
    said.

    He vowed to press ahead with his campaign for the right to cut prices more
    heavily despite Chirac cautioning on Thursday against anything that would
    unleash a price war that could hurt small shops, suppliers and even the retail
    giants.

    "I'm going to fight for this and ... give a red card to anyone who doesn't want
    it," Leclerc said.

    Chirac, whose known sensitivity about age was highlighted earlier this year when
    advisers sought to head off newspaper stories of hearing troubles, has not yet
    said whether he will seek a third term in an election scheduled for 2007.
  • lucja7 26.10.04, 17:36
    To co mnie we Francji autentycznie uderza to problem jaki ten kraj ma ze swoimi
    ludzmi uposledzonymi psychicznie czy tez fizycznie.
    Juz nawet nie mowie o niewystarczajacej ilosci struktur i kadr dla nich, ale
    glownie o ich nieakceptowaniu w swiadomosci spolecznej i, co za tym idzie,
    politycznej.
    Zyje wiec z tym problemem mnostwo rodzin na ktore spada koszmar przyszlosci
    tych ludzi, niepewnosc co potem, koszty zwiazane z opieka i adaptowaniem domow
    czy mieszkan. Istnieja wprawdzie roznego rodzaju assocjacje, ale z niewielkimi
    funduszami i mozliwosciami, bo bija sie w koncu same i w wyizolowaniu.
    Gdybyscie wiedzieli co znaczy w tym kraju moc wybudowac w jakims miasteczku dom
    dla uposledzonych dzieci, zrozumielibyscie o czym mowie.

    Sa wiec bardzo powazne problemy,

    lucja
  • ertes 26.10.04, 19:09
    "Over the period 1997-2001 crime rose by an average 4% across the EU. The
    greatest rises were in France, Greece and Portugal (16%)"


    "Here are Interpol 2001 crime statistics (rate per 100,000):
    4161 - US
    7736 - Germany
    6941 - France
    9927 - England and Wales"

    "Violent crime in the United States dropped 3 percent last year, continuing
    the downward trend in the nation's crime rate over the past decade"
  • i.p.freely 26.10.04, 20:30
    >"Violent crime in the United States dropped 3 percent last year, continuing
    >the downward trend in the nation's crime rate over the past decade"
    ------

    To co bedzie z "three strikes and you are out" prawem? Wypuszcza rzezimieszkow
    czy nie? Jak wypuszcza to statystyki znow w leb wezma.

  • starypierdola 27.10.04, 02:38
    Czytam z zaskoczeniem ze wiele Pan wyraza sie o wspolforumowiczu Swiatlo z
    brakiem naleznego mu powazania. Oswiadzczam wiec co nastepuje:

    Moj kolega wirtualny i sasiad, Swiatlo, jest jedna z niewielu osob na tym Forum
    ktora ma przyzwoite i "normalne" poglady. Zyje stale z pierwsza zona (i ja
    chwali!), chodzi do kosciola, przykladnie wychowuje dzieci, jest patriota,
    pracuje na siebie i rodzine i .... ma pick-up truck!!

    To dzieki takim ludziom i podstawom USA doszlo do obecnego statusu,
    niekwestionowanej i jedynej 'superpower', podczas gdy Francja z jej koronkowymi
    majtkami (i biusthalterami) spadla ze statusu 'superpower' (Ludwik XVI,
    Bonaparte) do, praktycznie, trzeciorzednego mocarstwa. Uprzejmie donosze ze
    Colombia, Pld. Ameryka, ma obecnie wiecej miliarderow niz Francja.
    Zaciekawionym polecam lekture Forbes.

    Mysle ze wiekszosc z Pan piszacych na tym Forum cicho marzy aby zlapac meza
    takiego wlasnie jak Swiatlo.

    SP

    PS. Swiatlo, jestes mi winien!
  • lalka_01 27.10.04, 09:00
    no bo jesli Ty juz jestes zajety....
  • lucja7 27.10.04, 09:13
    SP - wszystko zalezy od tego po co komu maz.
    Juz kiedys wyrazilam tu opinie ze w dzisiejszych czasach mozna sobie zadac
    powaznie to pytanie.
    Ale wiem rowniez ze zapotrzebowanie na taki material nie wymarlo jeszcze
    zupelnie(dowodem malejaca wprawdzie ale ciagle istniejaca produkcja kapci) :)))
    A ty jestes w tej jakze licznej liczbie miliarderow zyjacych w Kolumbii? Nic o
    tym nie piszesz, a wiadomo ze miliarderzy nigby o forsie nie mowia, wiec mam
    prawo miec podejrzenia.
    A jesli nie jestes, to jak zyjesz w cieniu i zapachu nietwoich miliardow?

    A jesli chodzi o watek, zeby nie bylo, to francja jest czwarto albo
    pieciorzednym mocarstwem (gdyby liczyc wszystkie).

    lucja
  • starypierdola 27.10.04, 16:21
    Nie, ja jeszcze nie miliarder, ale staram sie jak moge :))) Ale, z drugiej
    strony, na koronkowe majtki mnie stac (import z Francji).

    No i jak by co to zawsze moge sie rozwiezc (rozwiesc?), albo porzucic zone z
    kupka dzieci. Ja nie Swiatlo. Kto mnie tam znajdzie w Calavasito! Nawet Ertes
    nie dal rady choc uzywal Google!

    :)))
    SP
  • jutka1 27.10.04, 16:42
    starypierdola napisał:

    > Nie, ja jeszcze nie miliarder, ale staram sie jak moge :))) Ale, z drugiej
    > strony, na koronkowe majtki mnie stac (import z Francji).
    **********
    Pierdulo!!!!

    Jestem zbulwersowana wizja ciebie w koronkowej bieliznie (import z Francji)!!!
    Ale co? Szczegoly prosze!!! boksyszorty? kalesony na wietrze????
    biustgaltery?? POD-WIA-ZKI????????

    ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

    PS. Kolor jakis preferowany?? Fason???...... Mozemy wymienic doswiadczenia,
    y'know..... Ja preferuje La Perla, ostatecznie Vicktoria's Secret tez moze
    byc, ale nie te fasony wulgarne - wole stonowana elegancje.... ;-))))))))))

    hahahahahaha to sie usmialam!!!!! :-)))))
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • starypierdola 27.10.04, 16:47
    .... trzykolorowe: czerwono-bialo-niebieskie. Ale nie tylko zeby dobrze
    wygladaly; musza byc wystarczajaco silne zeby utrzymac spodnie!

    ... bo inaczej bedzie widac moje koronkowe boxery!!

    SP
  • jutka1 27.10.04, 16:53
    Szelki tez koronkowe??? Wow!!!!!! :-))))

    Te bokserszorty w jakim kolorze??
    ;-)))
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • starypierdola 27.10.04, 16:59
  • jutka1 27.10.04, 16:59
    I gdzie je kupujesz, bo Gwiazdka sie zbliza.... ;-))))))
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wasza Zabka, skok skok, цмок цмок
  • starypierdola 27.10.04, 17:00
  • starypierdola 27.10.04, 17:03
    moga tez byc z Taylor, Niemann-Delius, Famous Barr ....
    Victoria Secrets nie ma nawet dobrego kremu do golenia!

    SP
  • jutka1 27.10.04, 17:05
    starypierdola napisał:

    > Victoria Secrets nie ma nawet dobrego kremu do golenia!
    ***********
    Ma, ale do golenia lub depilowania innych i bardziej zenskich czesci ciala ;-)))))
  • starypierdola 27.10.04, 18:40
  • jutka1 27.10.04, 19:18
    hahahaha
    zalezy co usilowales golic ;-))))))))))))))

  • jan.kran 30.10.04, 02:08
    Ide sie schowac do konta ( ort, zamierzona ), ale o dzisiejszej Francji wiem
    tyle co z gazet:-(((

    Ale poniewaz watek sie skrecil w ramach nostalgii...
    Francuskiego uczylam sie dlugo i z efektem roznym.
    Wymowe do dzis mam dramatyczna natomiast byly czasy , ze znajomoscia gramatyki
    ( w teorii :-(( imponowalam rodowitym Francuzom.

    Wyladowalam na dzien dobry w Lyon co wspominam zle i po pol roku znalazlam sie
    w Paris co wspominam dobrze:-))

    Za kilka dni bedzie 21 lat jak wyjechalam z PL i spedzilam moj pierwszy
    emigracyjny francuski lykend w Ardeche zbierajac kasztany. K.
  • lucja7 27.10.04, 17:58
    Ty nosisz spodnie na twojej koronkowej bieliznie??

    To albo masz genialne spodnie, albo zly gust :))

    lucja
  • starypierdola 27.10.04, 18:19
    Mesmerized cotton; majtki jak juz wspomnialem washed silk. Zeby mi nic nie
    obcieralo a wrecz odwrotnie, przyjemnie laskotalo (te koronki!) :)))

    SP

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka