Dodaj do ulubionych

Rola wyksztalcenia w zwiazku

26.04.05, 17:26
Temat „podprowadzilam“ z innego forum, bo wydaje mi sie ciekawy. Jaka waszym
zdaniem role gra wyksztalcenie w doborze zyciowego partnera?

(ja sie dopisze pozniej, bo musze jeszcze pare kampanii zaplanowac :(.

Xurek

--
czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
Edytor zaawansowany
  • ertes 26.04.05, 18:10
    Bardzo prosta zasada: mezczyzna musi miec conajmniej takie same wyksztalcenie
    jak kobieta inaczej zwiazek jest skazany.
  • basia553 26.04.05, 18:18
    skazany na co, ertesie? tak tylko pytam:))))
  • ertes 26.04.05, 18:25
    Na niepowodzenie.
  • basia553 26.04.05, 18:28
    rozumiem: jak mezczyzna ma odpowiednie wyksztalcenie to zwiazek tez jest
    skazany (na wieczne trwanie:)))))
  • ertes 26.04.05, 18:31
    Oczywiscie ze nie.
  • basia553 26.04.05, 18:33
    no to bym wyciagnela z tego wniosek, ze wyksztalcenie meza nie ma znaczenia dla
    zwiazku.
  • sabba 26.04.05, 18:35
    jak mezczyzna i kobieta patrza tylko i wylacznie lub glownie przez pryzmat
    wykszatlcenia (wspolni znajomi, wspolne tematy dot. pracy, tematu, wyksztalcenia
    itp) no to klops. Ale moim zdaniem Wyksztalcenie tu nie gra roli gorzej jest
    jesli jeden partner glupi jak pietruszka a drugi inteligentny eurydyta. Ale
    jesli im milosci starczy na dlugo lub beda udawac ze starczy to moga nawet razem
    umrzec:)
    Mam taka znajoma ktora sie skarzy /la ze nie moze sobie znalesc faceta bo na nia
    leca sami "niewyksztalceni" a ona by chciala takiego wyksztalconego. Z jakich
    pobudek nie wnikam. W kazdym razie na razie udaje sie jej byc szczesliwa ze
    sluzarzem - ktory na wszytskich imprezach przysypia wiec porouzmawiac z nim sie
    nie da. Na razie jej to nie przeszkadza ale co bedzie poznie czarno to widze.
    Ale co ja tam wiem.
    --
    Szable w dlon!
  • don2 26.04.05, 18:54
    Moi kochani,pieprzycie jak maly Kazio.Dobor pod wzgledem wyksztalcenia ,lub
    intelektualnego poziomu jest decydujacy !!!!! To tylko w sowieckiej rosji Ona
    byla lekarz a on traktorzysta i ip.idiotyzmem jest zaprzeczac ,ze rowny poziom
    intelektualny,wyksztalcenie nie jest wazne.takie " nierowne malzenstwo"
    niesie w sobie rone grozby: socjalne,zrozumienie w malzenstwie i zycia
    codziennego.taka nierownosc doprowadza do degradacji tego malzonka ,ktory
    znajduje sie wyzej ,a prawie nigdy nie prowadzi do podniesienia poziomu tego " s
    mniej wyksztalconego" jak nigdy nie byliscie z mezem tokarzem ,miedzy lekarzami
    lub zona idiotycznie chichoczaca lub zadajaca glupie pytania,to nie wiecie co
    mowicie.Gdy zona ma pretensje ,ze maz tylko siedzi w swoich glupich ksiazkach a
    nie patrzy na jej zdjecia w albumie z lat dziecinstawa i wioski rodzinnej(setny
    raz) Gdy zona usiluje mezowi pokazac jakis ciekawy artykul w gazecie a on nie
    ma zielonego pojecia co to,nawet w przyblizeniu ! to po pewnym czasie i tak to
    sie rozleci z dyskonfortu i zmeczenia soba.I zadne przyklady nic nie dadza ,to
    tylko potwierdza rzadkosc zjawiska.nawet w obecnej rosji ,gdzie jest rownowaga
    w ilosci plci zadna sobie nie pozwoli na " mezalians" Po rewolucji byla taka
    moda a po 2 wojnie koniecznosc-byle jaki chlop byle by chlop.Gineli mlodzi i
    utalentowani.zadne tam liberalizmy- bzykac sie mozna ale najpierw trzeba zdjac
    gumiaki i czapke zanim sie do wyra wskoczy
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • ertes 26.04.05, 19:03
    Kazio, kto pieprzy?
  • basia553 26.04.05, 18:40
    moi znajomi, oboje po 50-tce, zyja juz razem (slubnie, a jak) 30 lat.
    Oboje wyzsze wyksztalcenie z Polski. On: typowy smierdzirobötka, ona ambitna.
    Ona ma dobra prace, on sie imal tego i owego, zawsze byly powody aby rzucic.
    wiele lat temu przestal udawac ze czegos szuka, powiedzial ze jest dostatecznie
    nowoczesny, aby prowadzic dom. Prowadzi. Ale ona pierze, prasuje, myje okna.
    wiec niby jak? ja bym mu dala juz dawno kopa. a ona nie. no wiec co: trzyma go,
    bo wyksztalcony? Nie, nie, ona go naprawde kocha! Fakt ze idiotka mimo
    wyksztalcenia, ale i idioci maja prawo do milosci. No wiec ja tez nic nie wiem.
  • don2 26.04.05, 19:08
    basiu ,ten przyklad jest zly-nie o zaradnosci mowa !
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • bird_man 26.04.05, 18:55
    zakladajac, ze oboje sa wystarczajaco inteligentni i potrafia ulozyc sobie
    zycie we dwoje to osobiscie uwazam, ze formalne wyksztalcenie nie ma
    jakmniejszego znaczenia w udanym zwiazku. W nieudanym natomiast formalna
    roznica moze byc (i czsto jest) alibi przy rozstaniu.

    pozdrawiam
    ptaszek
    --
    kaum macht man richtig, schon funktioniert
  • ertes 26.04.05, 19:05
    Pisanie o pompkach i sixpakach idzie mu wyraznie lepiej bo tego powyzej bez pol
    litra nie rozbierjosz.
  • don2 26.04.05, 19:05
    Wyksztalcenie,to slowo traktujmy umownie-jako jakis poziom.Nie musi byc
    akademickie itp.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 26.04.05, 19:07
    TY nie kazio,ty w kilku slowach napisales recht :))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • ani-ta 26.04.05, 19:19
    i to jest kluczowe zdanie w calej dyskusji:)
    o ile jako taka powstala:PPP

    znam powiedzenie, ze: "wsrod studentow jak i profesorow jest taki sam % idiotow"...
    powiem krotko -acz tresciwie:P - z idiota byc bym nie mogla:)))

    moich przyjaciol z mam calego przekroju spolecznego - od wieziennego klawisza do
    drhab.:) z KAZDYM z nich znajduje wspolna plaszczyzne porozumienia,
    zainteresowan i powodow, by przyjaciolmi ich nazwac:)
    --
    "pierońska gorolka"
    to ja!:-)
  • don2 26.04.05, 19:26
    Anita ,znam to nie znaczy,ze zyje w nierownym zwiazku.Pani Hrabina tez wolalaja
    ja stajenny bzykal Ale do stolu z nim nie siadala,ani Bacha w salonie wspolnie
    nie sluchali.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 26.04.05, 19:31

    --moich przyjaciol z mam calego przekroju spolecznego - od wieziennego klawisza
    do
    drhab.:) z KAZDYM z nich znajduje wspolna plaszczyzne porozumienia,
    zainteresowan i powodow, by przyjaciolmi ich nazwac:)


    Anita a to do czego ma sie wkleic? o czym mowa ? Nie na temat ,siadaj
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 26.04.05, 19:35
    wyksztalcenie to nie to samo co poziom czy inteligencja Donie..

    Alez oczywiscie ptaszku :))))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • bird_man 26.04.05, 19:20
    don2 napisał:

    > Wyksztalcenie,to slowo traktujmy umownie-jako jakis poziom.Nie musi byc
    > akademickie itp.
    *************************************
    wyksztalcenie to nie to samo co poziom czy inteligencja Donie..
    Pytanie bylo o role wyksztalcenia w zwiazku..

    pisa sie klania
    ptaszek


    --
    kaum macht man richtig, schon funktioniert
  • szfedka 26.04.05, 20:09
    Nie wyksztalcenie wazne ale poziom intelektualny.
    Sa wyksztalceni idioci i inteligentni robole.
    Wazne jest aby byc na tycjh samych falach, aby moc pogadac miedzy jednym a
    drugim ;)

    --
    "nie mam sygnaturki"
  • don2 26.04.05, 21:17
    A chciala bys inteligentnego robola za meza ? takiego co w tartaku 8 godzin
    sortuje drzewo.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • basia553 26.04.05, 21:18
    ja - czemu nie? Jesli po pracy w tartaku wröci pieknie pachnacy drzewem, zywica
    i pöjdzie ze mna do kina studyjnego, gdzie nawet lepiej jak ja zrozumie film,
    to przeciez fajnie, prawda?
  • don2 26.04.05, 21:32
    tak ,tak Basiu,komuna w glowie? marzenia scietego drzewa.Akurat robol pojdzie
    do studyjnego kina-najwyzej walnie sie na sofe,otworzy piwko i popatrzy na mecz.
    Cus wam sie kolezanko propagandowki z PRL-u wczesnych lat po glowce krencom.
    :)))))))))))))))))))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • ani-ta 26.04.05, 21:43
    oj don, wroc ty do sygnaturki z nietoperzem:) bo czepiasz sie strrrasznie;)))

    a tak dla przypomnienia.... skoro tak namietnie ogladasz polska TV to zapewne
    pamietasz np. Wielka Gre? albo Miliard w rozumie?:) kto tam wygrywal? panowie z
    habilitacjami w temacie?:))))
    --
    "pierońska gorolka"
    to ja!:-)
  • basia553 26.04.05, 21:50
    jak möwisz o TV to chce Ci powiedziec, ze jest jakis program muzyczny, gdzie sa
    dwa fortepiany i ktos gra jakis fragment melodii i trzeba zgadywac o co chodzi.
    Prowadzacy ma jakies niemieckie nazwisko. W ostatnim nagraniu, tydzien temu,
    bral udzial möj najukochanszy Kubus jako "asystent" jednej z pan przy
    fortepianie. Taki maly pulpet, to on. Prosze ogladac i zdac mi relacje, jak
    wypadl!!! Ja go uwielbiam niezaleznie od tego jak wypadl:))))
  • ani-ta 26.04.05, 21:56
    basienko!!!
    nie kaz mi ogladac "jaka to melodia"!!!:))))))

    no dobra... zrobie to dla Ciebie;) kiedy? i o ktorej? bo ja rozkladu jazdy TV
    nie kupuje;) <w internecie tez nie szukam, bo poco?>
    --
    "pierońska gorolka"
    to ja!:-)
  • szfedka 26.04.05, 21:49
    jak lysy wlosami o beton.
    Wlasnie w naszych czasach mozesz spotkac czlowieka z wyzszym wyksztalceniem
    pracujacego w tartaku...i gdzie Twoja teoria? Wiec wypchaj sie pakulami i daj
    sie polakierowac.
    Mam kolege w pracy ktory oprocz podstawowki ma kursy przygotowawcze do zawodu.
    Zadnego teoretycznego wyksztalcenia. A facet...inteligentny jakich malo. Bardzo
    zainteresowany nauka. Gdy moj synek studiujacy techniczna fizyke na
    uniwersytecie byl u nas na praktyce dyskutowali razem qvarki godzinami.
    Jest szefem, i to bardzo dobrym, bo nie ma lepszego w zawodzie a zarazem ludzie
    maja dla niego ogromny respekt. Wiekszy niz do wielu inzynierow.
    Spytalam sie go kiedys dlaczego sie nie uczyl i odpowiedzial mi ze nie bylo tej
    opcji gdy wyszedl ze szkoly podstawowej. Do pracy i koniec. Zarabiac na siebie.
    Znasz to Don, ta szw2edzka mentalnosc.
    Zaraz przypomina sie co moj ex opowiadal. Tam na polnocy zawsze bylo zle z
    praca i lapal co bylo. W koncu wyladowal w fabryce okien w malarni. A ze zdolna
    i inteligentna bestia wiec w koncu nie wytrzymal i postanowil studiowac. A co
    jego matka na to? No po co Ci to? Przeciez masz prace - powiedziala.


    --
    "nie mam sygnaturki
  • don2 26.04.05, 21:57
    Szfedka o czym ty pierniczysz ? jaki znowu akademik w tartaku? ja nie pisze o
    przypadkach losowych.A ten zdolny co to po kursach dyskutowal to bystra
    bestia ,no i robolem nie jest,tylko szefem.I odwalcie sie od wyksztalcenia-ja
    mowie o poziomie. i do Anity: jasne prawie kazdy albo nauczyciel ,albo
    bezrobotny technik.widzialas robola ,ktory wygral? szczegolnie pytania z fizyki
    kwantowej lub afrykanska fauna:)))))) jeszcze tak dobrze nie ma
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • ani-ta 26.04.05, 22:01
    slabo ogladales:)
    az zaluje, ze nie spisalam dokladnie nazwisk i zawodow - ostatnio byl gdzies
    program z tymi co to juz wszystko wygrali;)

    szwedka ma racje;)
    wyksztalcenie mozna KUPIC - ciezka praca i pieniedzmi za czesne... inteligencje
    sie ma... albo nie;)
    --
    "pierońska gorolka"
    to ja!:-)
  • szfedka 26.04.05, 22:05
    nie tylko na uniwersytecie...
    ot co...



    --
    "nie mam sygnaturki"
  • ani-ta 26.04.05, 22:07
    ... o wyksztaceniu tzw. akademickim:)

    a strone twoja dalej trzymam;))
    --
    "pierońska gorolka"
    to ja!:-)
  • don2 26.04.05, 22:11
    Szfedka ,ty juz tak przesiaklas ta socjalistyczna szwecja,ze nie bardzo lapiesz
    sens dyskusji.Pokaz mi wyksztalcona szwedke ,ktora ma meza robola.I nie rob z
    robotnikow w szwecji jakichs intelektualow,bo to ciemnota niemozebna,lacznie z
    duza czescia ich inzynierow-fach idiotow.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • szfedka 26.04.05, 22:28
    don2 napisał:

    > Szfedka ,ty juz tak przesiaklas ta socjalistyczna szwecja,ze nie bardzo
    lapiesz
    >
    > sens dyskusji.Pokaz mi wyksztalcona szwedke ,ktora ma meza robola.I nie rob z
    > robotnikow w szwecji jakichs intelektualow,bo to ciemnota niemozebna,lacznie
    z
    > duza czescia ich inzynierow-fach idiotow.

    W pewnym sensie sie z Toba zgadzam. Ale co do kompetencji szwedzkich inzynierow
    sadze ze mam wiecej do powiedzenia hehehe. Tylko ze jak slysze te glebokosci
    polskich inzynieroew to tez mi sie rzygac chce.
    I co sie ma wyksztalcenie do inteligencji? Chyba nie jestes takim idiota ze
    glosisz teorie ze szwedzka nacja jest mniej inteligentna od polskiej?
    W takim przypadku to ja Ciem z buta i to nie byle jakiego ale takiego
    spiczastego na pol metra.Znam tez ten niemiecki inzynierski kunszt...hehehe
    Niemcy...herr doktorzy i inni sadza ze jak cos nie jest trudne to nie jest
    warte byc zrobione przez inzyniera, wiec...nagmatwaja, utrudniaja jak moga...
    Ale...co to wszystko ma wspolnego z dobrym ...jak by tu powiedziec? Wieczoerem?

    I tym optymistycznym akcentem...pucio pucio



    --
    "nie mam sygnaturki"
  • don2 26.04.05, 22:32
    nic ,nie porownywalem,czytaj co pisze.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 26.04.05, 22:08
    Lomonosow byl chlopem i co z tego ! ja nie pisze o wyjatkach ,bo to jest bez
    sensu.ja pisze o zyciu i nie ma to nic wspolnego z wyssanymi z palcow wywodami.
    wydawalo by sie ,ze oderwani jestescie od realiow dzisiejszego zycia.Pieprzycie
    jak byscie z marsa spadli.Ja uwazam ,ze dobor na codzien jest taki o jakim pisze
    Najczesciej wlasna grupa spoleczna itp.reszta to bzdury.jakies teoretyczne " a
    czemu nie" nie bo zycie tak jest ulozone i juz.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • bird_man 26.04.05, 21:44
    jak juz pisalem, uwazam ze wyksztalcenie w zwiazku nie odgrywa zadnej roli.
    Postaram sie to uzasadnic..Otoz w moim przekonaniu w kazdym zwiazku
    najwazniejsza jest inteligencja (nazwijmy ja emocjonalna lub socjalna)
    pozwalajaca na rozwiazywanie konfliktow. Zakladajac, ze oboje partnerzy
    posiadaja takowa na odpowiednim poziomie, wszystkie (lub prawie wszystkie)
    konflikty dadza sie rozwiazac na drodze komunikatywnej. Oczywiscte jest, ze
    wiele zwiazkow sa miejscem gdzie prowadzi sie permanentna walke z partnerem
    (kto tu rzadzi, kto "nosi spodnie" itp) lecz w moich oczach sa to zwiazki
    skazane na niepowodzenie wczesniej czy pozniej. Odpowiedni poziom inteligencji
    emocjonalnej pozwala na refleksje wlasnego postepowania i przemyslenia
    argumentow "drugirj strony" - a to jest podstawa do rozwiazania (prawie)
    kazdego konfliktu.
    Z wyksztalceniem nie ma to nic wspolnego.
    A co do rozmow "na poziomie" to prosze o wlasna refleksje. w ilu % wszystkich
    zwiazkow po 5-u lub wiecej latach prowadzi sie rozmowy na "wyzsze tematy"
    lub "uzdrawia swiat" jak to sie robi w studenckich nocnych polakow rozmowach?
    pozdrawiam
    ptaszek

    --
    kaum macht man richtig, schon funktioniert
  • don2 26.04.05, 21:50
    macie racje kochani,strasznescie teoretyki.mowa jest o nierownosciach a nie
    rownym poziomie.I Ptaszek przywalil sie do wyksztalcenia -co jest jakby umownym
    terminem.dwa robole =ok,2 klasa srednia ok,2 akademickie yntelegenty=ok.Ale
    yntelygent + robol = gowno prawda,srednia klasa + akademik ,zaden problem=
    cvzesto spotykane.A jak ktos ma zludzenia to ja mu zycze dosiego roku.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • bird_man 26.04.05, 22:06
    don2 napisał:

    > macie racje kochani,strasznescie teoretyki.mowa jest o nierownosciach a nie
    > rownym poziomie.I Ptaszek przywalil sie do wyksztalcenia -co jest jakby
    umownym
    >
    > terminem.dwa robole =ok,2 klasa srednia ok,2 akademickie yntelegenty=ok.Ale
    > yntelygent + robol = gowno prawda,srednia klasa + akademik ,zaden problem=
    > cvzesto spotykane.A jak ktos ma zludzenia to ja mu zycze dosiego roku.

    *******************************
    niestety masz racje donie (niestety bo swiat bylby lepszy gdyby bylo inaczej)
    rzeczywistosc jak jest powazuje wlasnie taki obraz swiata jaki Ty przedstawiasz
    co nie znaczy, ze nie moze byc inaczej (ja osobiscie znam takie wyjatki
    potwierdzajace regule). Niestety, w 99% jest tak, ze ktos co ma tylko szkole
    podstawowa lub zawodowa nie ma potrzeby intelektualnej aby sie dalej ksztalcic -
    co potwierdza wlasnie Twoje zdanie.
    pozdrawiam
    ptaszek
    --
    kaum macht man richtig, schon funktioniert
  • ani-ta 26.04.05, 21:54
    > A co do rozmow "na poziomie" to prosze o wlasna refleksje. w ilu % wszystkich
    > zwiazkow po 5-u lub wiecej latach prowadzi sie rozmowy na "wyzsze tematy"
    > lub "uzdrawia swiat" jak to sie robi w studenckich nocnych polakow rozmowach?

    :))))
    znam taki zwiazek, co to jak go najdzie to i nocke na GADANIE zarwie;) bo temat
    ciekawy:) tylko - koniecznie musi byc sporny!:)))) < i nie jest to klotnia!>
    co do uzdrawiania swiata... kochany!!! masz tu wojujacych (wierzba energetyczna
    i koza biala wysokomleczna i wysokomiesna) paraekologow;))))))))

    roznica w wyksztalceniu - jest:)
    roznica w zatrudnieniu - jeszcze wieksza:) o dziwo w druga strone;))
    poziom - wyrownany z tendencjami wznoszacymi:))))

    masz racje ze stereotypem! wiekszosc facetow ma gleboka potrzebe bycia
    "madrzejszymi" i gonienia kobiety do garow (jezeli akurat garami sami sie nie
    zajmuja - bo wtedy do miotly:P)... celem? podniesienia swojego ego?:))))

    pytanie ile inteligentnych kobiet UDAJE glupsze od malzowinka... zeby tylko
    spokoj w domu miec?:)))))))

    --
    "pierońska gorolka"
    to ja!:-)
  • don2 26.04.05, 22:02
    Poswiecenia sie zon dla " swietego spokoju" to inny temat. rzadziej poswieca
    sie maz.nic nowego. I ciagle staracie sie udowodnic,ze pomoc kuchenna jako zona
    naukowca to normalka.I Ona wyksztalcona kobieta az piszczy ze szczescia ,ze
    moze wyjsc za maz za robotnika budowlanego. Cos z wami nie tak?
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • ani-ta 26.04.05, 22:13
    donie;)
    nietoperzu ulubiony:)
    no wez ty sie odczep z tym czepianiem:)
    probujemy udowodnic, ze nie papierek ale poziom sa wyznacznikiem "sukcesu" w
    stadzie;)
    jezeli zrobisz sobie srednia ze wszystkich kobiet z wyzszym wyksztalceniem i
    stednia ze wszystkich robotnikow niewykwalifikowanych - to faktycznie bez
    "fluidow" cud sie nie stanie;)
    ale generalizowanie jest ZLE, jako ze kazdy z nas jest INDYWIDUALNOSCIA, a czasy
    sa takie, ze tak naprawde nigdy nie wiesz... czy z pozoru prosty robol nie ma
    habilitacji z filozofii, albo czy doc dr hab. przypadkiem nie jest specjalista
    li tylko w waskiej dzialeczce, ktora gruntownie od 40lat studiowal... a w
    pozostalych aspektach jest CHAMEM (w akademickim slowa znaczeniu);)))))

    i jak teraz sie nie zgodzisz... to pojde do utopic sie w wannie;((((
    --
    "pierońska gorolka"
    to ja!:-)
  • don2 26.04.05, 22:18
    Co ty Anita majaczysz:)) jakie generalizowanie. Pokaz mi Lekarke o zdrowych
    zmyslach i wygladzie kobiety,ktorej by do glowy przyszlo wziasc sobie za meza
    operatora koparki? przeciez to absurdalna mysl.A jak juz dopuscmy cos takiego
    jest,to to jest wyjatek jak ciele z 2 glowami.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 26.04.05, 22:21
    Anita ja cie zadusze.jak robol ma wyzsze wyksztalcenie ,to o czym to swiadczy?
    O kretynskiej rzeczywistosci w ktorej ,taki czlowiek jest zmuszony pracowac
    jako prosty robol.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • ani-ta 26.04.05, 22:23
    a oczym my doniku piszemy? o rzeczywistosci:))))))))))

    nie dus!
    ja matka Polka! daj dzieci odchowac:))))))
    --
    "pierońska gorolka"
    to ja!:-)
  • ani-ta 26.04.05, 22:21
    majaczysz brzmi zdecydowanie delikatniej niz bredzisz;)
    dziekuje;))))

    znam lekarke... na ktorej regularnie wieszasz psy... i na sile wciskasz w
    ramiona operatora koparki:)))))

    don... wanna napelniona... wskakujesz?:)))
    --
    "pierońska gorolka"
    to ja!:-)
  • don2 26.04.05, 22:25
    Anita,a duzo wody w tej wannie? nie utop sie ,bo cie hydraulik z drhab,bedzie z
    rury wyciagal:))))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 26.04.05, 22:26
    ty nie piszesz o rzeczywistosci a o jakis marsjanskich ukladach spolecznych.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • ani-ta 26.04.05, 22:28
    no, bo skad mialabym znac?:PPPPPPPP
    --
    "pierońska gorolka"
    to ja!:-)
  • ani-ta 26.04.05, 22:27
    duuuzo;)
    ino jednoosobowa - tylko 2m:(
    wiec jak sie topic to albo na raty, albo przy wciagnietych brzuchach... inaczej
    nie damy rady:PPPP


    --
    "pierońska gorolka"
    to ja!:-)
  • tos.ka 26.04.05, 22:51
    > Poswiecenia sie zon dla " swietego spokoju" to inny temat. rzadziej poswieca
    > sie maz.nic nowego. I ciagle staracie sie udowodnic,ze pomoc kuchenna jako
    >zona naukowca to normalka.I Ona wyksztalcona kobieta az piszczy ze
    >szczescia ,ze moze wyjsc za maz za robotnika budowlanego. Cos z wami nie tak?


    jesli pomoc mloda a ladna, to i owszem. jesli naukowiec bardzo stary- to nawet
    tylko mloda wystarczy. u boku fischera joschki- pojawila sie nowa (ktora z
    kolei- to nie wiem ale chyba bardzo ktoras)- odpowiednio mloda i wyjsciowa.
    niejaki ryszard kalisz tez poslubil o polowe mlodsza modelke czy cos takiego.
    przykladow tego typu jest mnostwo. te dwa mi przyszly do glowy- bo oba typy
    (jako mezczyzni tez a zwlaszcza) napawaja mnie odrzuceniem i dziwie sie
    dziewczynom nawet za to ze je pokaza w telewizji to chyba za duzo. no ale
    sposob na zrobienie kariery na pewno to jest. chocby ta od zulawskiego (sophie
    marceu- czy jak tam sie ja pisze), podobno byla dziewczyna z ulicy a teraz jest
    aktorka i slawna i moze se pozwolic na mlodego faceta. no i tez dobrze.
    a w druga strone- to nie bardzo. powiadaja ze hrabia ozeni sie z pokojowka, a
    hrabina bedzie miala z koniuszym najwyzej romans a i to po kryjomu, takze
    koniuszemu trudniej sie dostac na salony niestety.
    no i nie ma co sie oszukiwac takie zycie jest. i juz.

  • don2 26.04.05, 22:55
    dzieki za plotki z wielkiego swiata.fascynujace.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • tos.ka 26.04.05, 23:10
    > dzieki za plotki z wielkiego swiata.fascynujace

    ja niestety bardzo nie na biezaco.
  • tos.ka 26.04.05, 23:08
    > hrabina bedzie miala z koniuszym najwyzej romans a i to po kryjomu, takze
    > koniuszemu trudniej sie dostac na salony niestety.

    chociaz czasy sie zmienily i kryc sie moze i nie bedzie chyba ze przed mezem
    trzeba ale na salony- jednak nie wprowadzi- chyba ze milosc wielka, ale
    wielkie milosci- zadza sie swymi prawami i to zupelnie inne historie. dla
    hrabiego mloda zona- nawet jesli pokojowka - bedzie - obok limuzyny- elementem
    jego pawio-meskiego ogona- hrabinie wiecej splendoru doda tajemniczy kochanek.
    troche powazniej-
    trend- ze co najmnije tak samo inteligentny (nie czepiajmy sie "wykszatlcenia")
    jak ona na pewno jest. z wyjatkami oczywiscie. ale jednak.
  • don2 26.04.05, 23:10
    Dziekuje za poparcie :)))))))))))))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • swiatlo 26.04.05, 22:21
    Ptaszniku, wykształcenie partnerki rzeczywiście jest zupełnie niepotrzebne
    jeśli się ma tych partnerek trzysta. Jeśli jednak mamy tylko jedną partnerkę na
    całe życie, to wykształcenie akurat jest fundamentalne.

    --
    Хотели, как лучше, а получилось как всегда
  • ani-ta 26.04.05, 22:25
    witaj!
    a powiedz teraz... czy przyjmujesz do wiadomosci mozliwosc posiadania
    MADRZEJSZEJ zony? i czy wtedy zona... z toba by wytrzymala?:)

    tak tylko hipotetycznie:)
    o rzeczywistosci z donem rozmawiam, wiec sie przeciez nie rozerwe!:)))))
    --
    "pierońska gorolka"
    to ja!:-)
  • don2 26.04.05, 22:28
    Ty nie scurviaj ,tematu.Tu nie chodzi o madrosc ktorejs stron a o
    dobor.feministka teoretyczka sie odezwala.i zabierz sie za kolacje meza bo
    bedzie konflikt
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 26.04.05, 22:30
    ja nie mam zamiaru sie topic-zreszta wanna dla mnie to taka z perelkami wodnymi
    model wiekszy.innaczej to prysznic tylko mam
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • ani-ta 26.04.05, 22:30
    maz wyjechany:)
    stop.
    kolacji nie jadam:)
    stop.
    prawie nie jadam:)
    stop.
    nie gon mnie do garow:)
    stop.
    ty mnie zawsze do miotly gonisz:)
    stop.
    miotle zgubilam:PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP
    stop.
    jaka matka taka corka.
    stop:)))))))))))))))))))))))))))
    --
    "pierońska gorolka"
    to ja!:-)
  • don2 26.04.05, 22:34
    teraz rozumiem twoje wywody,jak nie ma kota to myszy harcuja :)))))))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • ani-ta 26.04.05, 22:40
    oj tam harcuja;))))
    od razu...
    tak tylko sobie stukam, zeby nudno nie bylo:)))))
    z dobrym uczynkiem! bo i ty sie nie nudzisz:PPPP

    ale wiesz co... wyobrazilam sobie tego DRWALA... takiego styranego po calym dniu
    machania siekiera (albo Stihlem:P), ktory przychodzi do domu... a ja mu lyzke
    ryzu nieluskanego, marcheweczke na parze i piers z kurczaka zawijana z serem
    serwuje;))))))))

    a pojde cos zjesc:P
    --
    "pierońska gorolka"
    to ja!:-)
  • don2 26.04.05, 22:45
    No Anito zaczynasz wracac na ten swiat? do tego jedzonka podluz mu jeszcze
    ostatnia recenzje z Tanga Mrozka,to chalupa zamieni ci sie w drobne drzazgi:)))
    nie ma tak lekko,co innego zycie a co innego zawracanie dupy na " wysokich
    obcasach"
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • ani-ta 26.04.05, 22:53
    kanapeczka na kolorowe sny. raz;)

    zawracanie dupy na wysokich obcasach - cokolwiek znaczy - jest mile bo:
    - pozwala na tworcza dyskusje z jednym tylko "majaczeniem":)
    - pozwala na oderwanie sie szarej rzeczywistosci dnia codziennego zon drwali i
    malzonkow lekarek:) badz tez innych operatorow koparek:)
    - pozwala poczuc nam sie wolnymi od stereotypow;)
    - pozwala nam sie jeszcze bardziej ukorzenic w starych stereotypach;)*
    <do wyboru>
    - pozwala poznac zdanie o miedzynarodowej kadrze inzynierskiej;)))
    - nie pozwala zasnac przed 23;)
    --
    "pierońska gorolka"
    to ja!:-)
  • swiatlo 26.04.05, 22:29
    ani-ta napisała:

    > witaj!

    Peace!

    > a powiedz teraz... czy przyjmujesz do wiadomosci mozliwosc posiadania
    > MADRZEJSZEJ zony? i czy wtedy zona... z toba by wytrzymala?:)

    Moja żona JEST mądrzejsza ode mnie.

    --
    Хотели, как лучше, а получилось как всегда
  • szfedka 26.04.05, 22:32
    Madrzejsza czy bardziej wyksztalcona?
    Ja jestem najmadrzejsza w swiecie ale nie najbartdziej wyksztalcona.
    --
    "nie mam sygnaturki"
  • ani-ta 26.04.05, 22:33
    bo cie tu chopy zlinczuja;)))))))

    trzymaj sie ptaszka! on jest z opcji "wszystko mi jedno"... a tu akurat na jedno
    wychodzi:)))))))))))))))
    --
    "pierońska gorolka"
    to ja!:-)
  • ertes 26.04.05, 22:45
    To mamy cos wspolnego bo moj grubas tez jest madrzejszy.
  • don2 26.04.05, 22:48
    moje wszystkie kobiety byly i sa madrzejsze.I co na to mozna?Bic sie nie bede?
    Poklepie po dupci i przyznam racje-nic nie kosztuje a spokoj jest.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • ertes 26.04.05, 22:56
    I przeciez o to chodzi!
    Babom trza przyznawac racje nawet jak jej nie maja dla swietego spokoju a poza
    tym ona i tak zapomni co chciala do nastepnej awantury gdzie ci i tak wypomni
    cos co zrobiles 4 lata wczesniej.
  • don2 26.04.05, 23:00
    Ertes ,przemawia przez ciebie doswiadczenie meza.Mialem taka ,ktora mi
    regularnie przypominala jaki bylem swolocz,gdy ona miala 17 a ja 20 lat.
    A bylo to jakies 25 lat pozniej :))))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • ertes 26.04.05, 23:01
    No chyba normalka ze tylko maz tak ma.
    Jak jestes narzeczony to sie dupczysz na okraglo i nie ma czasu na klotnie.
  • swiatlo 26.04.05, 23:16
    ertes napisał:

    > I przeciez o to chodzi!
    > Babom trza przyznawac racje nawet jak jej nie maja dla swietego spokoju a poza
    > tym ona i tak zapomni co chciala do nastepnej awantury gdzie ci i tak wypomni
    > cos co zrobiles 4 lata wczesniej.

    U mnie to idzie 23 lata wcześniej.

    --
    Хотели, как лучше, а получилось как всегда
  • ertes 26.04.05, 23:23
    Dlatego ja mam druga zone. Moze mi wypominac tylko 5 lat wstecz.

    Za jakis czas trzeba bedzie jaki upgrade zrobic.
  • bird_man 26.04.05, 22:25
    swiatlo napisał:

    > Ptaszniku, wykształcenie partnerki rzeczywiście jest zupełnie niepotrzebne
    > jeśli się ma tych partnerek trzysta. Jeśli jednak mamy tylko jedną partnerkę
    na
    >
    > całe życie, to wykształcenie akurat jest fundamentalne.
    >
    ******************
    :-)



    --
    kaum macht man richtig, schon funktioniert
  • don2 26.04.05, 22:36
    Swiatlo ma racje,chyba ,ze sie szuka sluzacej
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 27.04.05, 12:43
    „A co do rozmow "na poziomie" to prosze o wlasna refleksje. w ilu % wszystkich
    zwiazkow po 5-u lub wiecej latach prowadzi sie rozmowy na "wyzsze tematy"
    lub "uzdrawia swiat" jak to sie robi w studenckich nocnych polakow rozmowach?“

    Z reka na sercu przysiegam, ze do konca mojego rownie udanego zwiazku jak i
    rozwodu „nocne polakow rozmowy“ stanowily prawie ze glowna jego czesc, co
    okazalo sie byc jednym z glownych jego problemow :)).

    PS: zwiazek trwal 10 lat, rozwod nastepne 3 (z czego 2 przebiegaly paralelnie
    do nowego malzenstwa :)).

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • ertes 26.04.05, 22:03
    Zadziobia Cie hehehe
  • basia553 26.04.05, 22:35
    znam lekarke co to byla wiele lat zona lekarza. nastepnie opuscila go dla
    kierowcy karetki z pogotowia, z ktörym jest teraz od wielu lat szczesliwa.
    Musi nie rozmowy intelektualne ja pociagaly:))))
  • don2 26.04.05, 22:39
    basiu a ja znam ksiedza ,ktory zrzucil sutanne i wyjechal w sina dal z zona
    soltysa.Ale kierowca karetki,to przynajmniej z branzy i nie tak chyba czesto
    spotykany wypadek.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 26.04.05, 22:40
    A ile lat ta lekarka ma? a kierowca? stary lysy i cierpi na owrzodzenie
    dwunastnicy?
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 26.04.05, 22:42
    Ciupci dupci,wam te normalne zycie i dobrobyt na leb wali !!!!
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • szfedka 26.04.05, 22:43
    basia553 napisała:

    > znam lekarke co to byla wiele lat zona lekarza. nastepnie opuscila go dla
    > kierowcy karetki z pogotowia, z ktörym jest teraz od wielu lat szczesliwa.
    > Musi nie rozmowy intelektualne ja pociagaly:))))

    A skad wiesz? Moze maja bardziej intelektualne rozmowy niz jej z dochtorem?Ale
    o chorobskach nie rozmawiaja?



    --
    "nie mam sygnaturki"
  • don2 26.04.05, 22:46
    Szfedka ,walnij se lampke i nie marudz :))))))))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • szfedka 26.04.05, 22:58
    don2 napisał:

    > Szfedka ,walnij se lampke i nie marudz :))))))))

    Tylko jedna?


    --
    "nie mam sygnaturki"
  • don2 26.04.05, 23:01
    Jestes w szwecji i do roboty autem jedziesz ! pamietaj o zasadzie 48 godzin.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • szfedka 26.04.05, 23:13
    don2 napisał:

    > Jestes w szwecji i do roboty autem jedziesz ! pamietaj o zasadzie 48 godzin.

    Zapomnij....
    Cale szczescie miedzy 8 a 9 - ta policja spi jeszcze.
    I co ja biedna mam zrobioc?



    --
    "nie mam sygnaturki"
  • maria421 26.04.05, 23:42
    Don ma racje.
    Malzenstwo musi opierac sie na czyms mocniejszym niz cztery nogi lozka, i jak
    przychodzi czas kiedy "prysly zmysly", to trzeba moc tez o czym z ta druga
    polowica gadac. Zona musi rozumiec, ze kiedy maz uzywa slowa "indoktrynacja",
    to nie ma na mysli nowego przypisu na nadzienie indyka. I odwrotnie.
    Ja nie wyobrazam sobie partera na cale zycie, ktorego jedyna lektura
    byloby "Bild Zeitung" , i ktory nie potrafilby poslugiwac sie nozem i widelcem,
    choc do tego ostatniego co prawda dypolom magistra nie jest potrzebny.
  • jutka1 27.04.05, 11:24
    Slowo "wyksztalcenie" w tym kontekscie jest troche mylace, bo wskazuje na
    formalne, akademickie, dyplomy itepe. Wsrod docentow bywaja tez polglowki, a
    ktos z "wyksztalceniem" srednim moze miec wiecej wiedzy, inteligencji i kultury.

    Chyba chodzi o to, zeby prezentowac podobny, czy zblizony, "poziom". Ze to jest
    wazne, to wiedzieli nawet starozytni Fenicjanie, kiedy mawiali "w antraktach
    pogawari't tozhe nado" ;-)))

    Swoja droga zauwazylam, ze panowie czesto-gesto wola zwiazywac sie ze slodka
    idiotka... No, ale roznych ludzi rozne rzeczy kreca, nespa?

    J.
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • xurek 27.04.05, 14:49
    Dodajac do wyksztalcenia (badz poziomu intelektualnego) wiek i wyglad :)). No
    to co? Zaczynamy na temat roli wieku i wygladu w udanym zwiazku?

    Jak sie nad tym zastanowie, to od razu obijam sie o kanciasty paradox. Wiec
    partner mlodszy i “wygladowo atrakcyjniejszy” chyba jest lepszy, ale jezeli
    tak, to z drugiej strony tak samo i pytanie gdzie tu miejsce na kompromis :)?

    Xurek chwilowo niezbyt powazny :)

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • don2 27.04.05, 15:17
    I tak dalej i wkolo Macieju.kazda powtarza to samo,madre slowa,banalne
    przyklady i puciu puciu zawracanie dupy.Po primo pierwsze ,wasze opowiesci o
    ludziach z wyzszym wyksz.ktorzy sa na poziomie troglodyty,potwierdza tylko moja
    teorie o awansie spolecznym i jego przydatnosci w niektorych przypadkach.jest
    to tez takie same opowiadanie jak o ksiezach pedofilach lub innych odstepstwach
    od normy. jest takie powiedzenie ,ze rowne dzieci bawia sie najlepiej. I moze
    choc raz oderwiecie sie od tego wyksztalcenia itp. Ja twierdze:
    dobor najlepszy to wlasna klasa spoleczna,wyksztalcenie podobne i co nie mniej
    wazne RELIGIA,to tak wazne ,ze zapomnieliscie o tym w waszym wyimaginowanym
    swiecie egalitaryzmu i tolerancji.Reszta to rozwazania nad wyzszosia wielkanocy
    nad BN
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 27.04.05, 15:22
    do ataku ,moje panie
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 27.04.05, 15:38
    Zaczne od pytania: kto to jest ten Twoj „Wy“ :))? Ja sie nie poczuwam, bo
    nie “jezdze na wyksztalceniu jak na lysej kobyle” :)). Z ta religia to masz
    sluszosc absolutna – jest bardzo wazna, aczkolwiek trudno mi to ubrac w detale.
    Mnie na ten przyklad gleboki chrzescjanizm mojego meza nie przeszkadza – jemu
    moj sceptycyzm tez nie. Ale z wielu gleboko wierzacymi rzeczywiscie ciezko
    dochodze do ladu, wiec znow sie zastanawiam, czy ta „istotna waznosc“ nie
    odgrywa sie na innej plaszczyznie a religia jest jedynie wyrazem zachowan owej
    plaszczyzny w tej dziedzinie?

    Wlasna klasa spoleczna mowisz? Ktora? Ta „przyrodzona“ czy ta „wlasnymi rencami
    wyrobiona“? A jezeli ta przyrodzona, to ktora w wypadku „mezaliansu rodzicow“?
    A jezeli ta wypracowana to ktora: ta wynikajaca z kasy czy wynikajaca z
    intelektu czy wynikajaca z „chciejstwa i dorabianego sobie imagu“? Czy oprocz
    tej „wysokourodzonej“ i tej „bardzo bogatej“ w tzw. „przedziale srodkowym“
    naprawde jeszcze da sie wyroznic konkretnie zarysowane klasy spoleczne?

    Z rozwazaniami typu „roznica definicji, wysokosci i przydatnosci“ klas
    spolecznych z roznych kultur w miejscach emigracji dam sobie na raziespokoj :)).

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • don2 27.04.05, 16:04
    oCZYWISCIE TE "KLASY SPOLECZNE" brzmia troche mgliscie,ale nic na to nie
    poradzimy.popularne pojecia nam powinny wystarczec.
    wies,miastowi robotnicy,technicy,urzednicy,artysci,inzyniery ,akademiki wsiego
    rodzaju.klasa jako srodowisko raczej.niech bedzie " chcienie bycia"juz mowimy o
    zadomowieniu sie w kategorii.O " mieszanych malzenstwach" z racji koloru.kraju
    pochodzenia,religii pogadamy osobno.Mialo byc o wieku
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 27.04.05, 16:32
    Z wiekiem jak i z reszta – musi “pasowac”. Pasowac pod tym wzgledem, ze
    partnerzy znajduja sie na tym samym “etapie rozwoju”, co daje moim zdaniem
    mksymaly poslizg “+/- 10 lat” przy czym ten “minus na dol” ja dla siebie
    ograniczylam o nastepne 5 z przyczyn czysto “zewnetrzne – socjalnych”
    typu “porozumiewawcze spojrzenia i usmieszki” na widok zony starszej o 10 lat.
    To taki moj prywatny uklon w strone utartych norm :)).

    Zwiazek z duza roznica wieku to moim zdaniem zawsze “jakis biznes”, co nie musi
    znaczyc, ze nie jest to “win to win” biznes :).

    PS: “popularne pojecia” jako kryterium powaznego wyboru, to rzeczywiscie
    poruszanie sie w dosc gestej mgle :)).

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • don2 27.04.05, 17:14
    Dobilyscie mnie tym Hollywood :)))
    Piszac o dopasowaniu wieku lub nie wychodze z zalozenia:on starszy.motywuje to
    tym ,ze ona starsza mnie ,nie interesuje jako temat dyskusji.Mozecie mnie
    nazwac nietolerancyjnym,ale pozostaje przy swoim smaku i odczuciach optycznych.
    zacznijmy od tego ,ze nie wszystko jest biznes gdy ona 23 a on 58.czasami tak
    jest ,ze dziewcze zobaczylo w takim mezczyznie jakby to nazwac postac
    ojcowska,jakas taka perwersja:) jednoczesnie taki facet daje jej poczucie
    bezpieczenstwa,czesto imponuje jej srodowisko starszych itp Przytocze przyklad
    z zycia
    Ona 18-on 35,ladna bestia,wysoka blondyna,piekna figura.On taki w rodzaju
    trapera,przystojny-Anglicy.jakos tam ja do siebie przywiazal.Zyja razem.juz
    uplynelo 25 lat.Ona z mentalnoscia kobiety w jego wieku.Madra faktycznie
    jest.Mila i kocha go ,czego dowody mialem ,jak faceta walnal kolejny zawal (
    nie przy pompkach)Wszystko cacy ,cacy.Rozmawiajac z nia doszedlem do
    wniosku ,ze ta kobieta nie miala mlodosci.Przeskoczyla z 18 na 35 w ciagu
    dnia,gdy go poznala.Dzieci nie maja.Ona twierdzi ,ze jej dobrze.Ale ostatnio
    jej zycie jest podobne do zycia prywatnej pielegniarki i gosposi. tak tez bywa.
    Roznica do 15 lat,po 40-tce prawie sie zaciera i wizualnie i chyba
    mentalnie.Wczesniej troche wzbudza sensacje.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 27.04.05, 17:17
    zzarlo mi tekst.mialo byc ,gdy sie poznali ,ona 18 on 35
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 27.04.05, 17:39
    “Piszac o dopasowaniu wieku lub nie wychodze z zalozenia:on starszy.motywuje to
    tym ,ze ona starsza mnie ,nie interesuje jako temat dyskusji.“

    Don, czy pierwsza rzecz, o ktora pytasz poznana kobiete to data urodzienia? A
    jezeli nie i po „zawarciu znajomosci“ sie okaze, ze starsza, to co? Moj wlasny
    przyklad: poznalam faceta, mialam 22 lata. Myslalam, ze on ma wiecej (tak
    gadal i wygladal :), wiec czemu nie. On mial 20 i myslal, ze ja mam mniej a
    poglady mial podobne do Twoich. Jak sie dowiedzial o tej “strasznej roznicy
    wieku”, to sie musial “zastanowic”. Jak juz sie zastanowil, to doszedl do
    wniosku, ze mu to nie przeszkadza. Zastanawial sie jednak za dlugo, ja
    pojechalam w tym czasie na wakacjie i nie liczac na przeblyski tolerancji u
    takiej konserwy zakochalam sie (tym razem w 37 latku, ktory to dopiero po
    pokazaniu mu mojego paszportu uwierzyl, ze nie mam 16 i w ogole sie
    zdecydowal). Wiek, to sprawa dalece wzgledna, dopoki nie zaglada sie komus w
    dokumenty :).

    Twoj przyklad 18 / 35 to zwiazek, ale czy udany? Z jej perspektywy? Czy to
    naprawde „dobry wybor“?

    “Roznica do 15 lat,po 40-tce prawie sie zaciera i wizualnie i chyba mentalnie.”

    W przedziale “30-50” wiele jest podobienstw, dlatego wiele roznic wiekowych (w
    obie strony :)) dziala niezle przez kilka lat. 50 – 75 to juz zupelnie inna
    para kaloszy, albo nastepuje rozstanie, albo ta mlosza/szy sztucznie
    przedwczesnie staje sie “stary”.

    Ja nie mam juz ochoty na “LPAs” (czyli LebensAbschnittPartner), nie chce ani
    zostac „samotna wdowa na cale lata“ ani tez zostac porzucona przez „wesolego 50-
    latka“, ktory brzydzi sie widokiem moich sztucznych zebow w szklance :)).
    Dlatego staram sie przynajmniej “programowo” tego uniknac, co oczywiscie nie
    znaczy, ze zlosliwosc losu nie przetasuje mi kart :).

    PS: biorac statystyczna dlugosc zycia mezczyzna powinien byc mlodszy o chyba 5
    lat :)).

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • don2 27.04.05, 18:15
    2 lata to zadna roznica.A facet widzac
    dziewczyne i myslac ,ze jest za mloda ,jeszcze sie zastanawia? Kompleks jakis
    czy przykre doswiadczenie.za mloda? stare powiedzenie mowi:jak ma udo grubsze
    od...to sie nadaje.sorry za wulgaryzm.PS jak mam np45 a ona 47 i mi sie podoba
    to czemu nie.Ale jak moge mlodsza to tak jak z samochodami.daja mi za ta sama
    cene mlodsze to oczywiscie ,ze biore.Rozne motywy i rozni ludzie i ja to
    rozumie.Co nie znaczy ,ze ja bym tak chcial.To samo tyczy sie kobiet-woli
    mlodszego i sie jej uda.. to wszystkiego najlepszego.Nie ma za starych
    kobiet,to faceci za dlugo zyja :))))))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 27.04.05, 18:34
    Duzo starszy facet angazujac sie w bardzo mloda kobiete,popelnia ogromny blad.
    zabiera jej najlepsze co w zyciu MLODOSC i wszystko co z tym sie laczy.
    Nie spi po nocach ,bo sie boi ,ze jakis mlody i przedsiebiorczy
    byczek ,przyprawi mu rogi.
    kazdego dnia sie panicznie boi ,ze zawiedzie dziewczyne w lozku i ,ze to moze
    byc poczatek konca,bo gdzies o tym slyszal :)) nawet jak lekarz powie ,ze to
    sie zdarza,to i tak nie wierzy.
    Ciagle sie pyta jej ,czy go kocha i czy ma z nim dobrze.I tak zaczyna
    podejrzewac ,ze ona jest z nim za pieniadze i ygodne zycie.
    (prawie nie zdaza sie by mloda i atrakcyjna dziewczyna byla zona lub zyla
    razem ze starym i biednym)
    facet dostaje joba ,jak mloda zona lub tp ma isc z rowiesnicami na "imprese"
    bez niego (i ma racje:)) )
    Idiotycznie sie usmiecha ,gdy kelner pyta:a dla corki co podac do picia ?
    Prostuje sie i wciaga brzuch ,gdy mija znajomych i robi mine koguta w stadzie.
    na zlosliwe pytania o zdrowie szanownej malzonki w sklepie lokalnym,burczy cos
    niezrozumiale.
    W sklepie gdy mloda wybiera ciuchy lub tp nie wie co odpowiedziec ,gdy
    expedientka z kwasna mina pyta: i pan jako ojciec pozwala corce na takie krotkie
    spodniczki.
    I na koniec,czesto gesto: Papa to z nia zyjesz teraz? ona mlodsza o 10 lat
    odemnie.
    nielatwe jest zycie biednego mezczyzny lubiacego kwasne jablka :))))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 27.04.05, 18:47
    zawsze mowilam, ze baby sa praktyczniejsze i maja mocniejsza psyche :)).

    Stara baba bioraca mlodego chlopa zawsze zadba o to, by byl z kraju „bez
    statusu“, przez co wie, ze co najmniej 5 lat (zalezy od jej kraju zamieszkania)
    jej nie porzuci :).
    Ten niezwykle wazny element zwiazku malzenskiego zapewnia jej rowniez pozytywna
    odpowiedz na wszelkie przez Ciebie zadane pytania i to z usmiechem na twarzy i
    o kazdej porze :). Moc paszportu o odpowiednim kolorze jest zreszta do tego
    stopnia magiczna, ze kazdy facet MOZE, z kazda baba i o kazdej porze :).
    Bogata wcale byc nie musi – wystarczy, ze naciula (albo porzyczke wezmie)
    na „Pauschalreise in die... ( tutaj mozesz wpisac wiele krajow z Ameryki Pd,
    Azji, Afryki, Karaibow a nawet niekotre europejskie)“ – o reszte, jezeli nie
    wystarcza, zadba odpowiedni AMT :).
    No i chlop jej sie nie starzeje, bo po 5 latach malzenstwa i jednym niezwykle
    harmonijnego rozwodu baba wybiera sie na nowa „Pauschalreise in die....“ .

    Eh, ze tez na tym forumie kazdy powazny temat musi sie jakos tak scurvic :)).

    Xurek, w wysmienitym humorze, bo ostatni plan na dzis zaplanowany i za piec
    minut DO DOMU!!!!

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • don2 27.04.05, 18:57
    :)))))) widzialem taki niemiecki film:Ona starsza niemka a on jakis marokaniec
    czy cos.
    ta aktorka zawsze mi kojarzy sie z jakas sprzataczka i to w kazdym filmie.
    Ale kupowac sobie fiuta za pomoca paszportu? fuj niemoralny szantaz.
    A z drugiej strony to na pobyt staly trzeba sobie zapracowac to fakt:))))))
    Uwazam ,ze w takim przypadku ,obie strony wiedza co robia i czemu nie.
    maja chlopy prawo sobie malpki z filipin przywozic,moga i kobiety miec pozytek
    i radosc.Swiat to okropny i ogromny burdel,czasami z szampanem,czasami z woda
    z kranu.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • tos.ka 27.04.05, 20:59
    najpierw

    >zacznijmy od tego ,ze nie wszystko jest biznes gdy ona 23 a on 58.czasami tak
    >jest ,ze dziewcze zobaczylo w takim mezczyznie jakby to nazwac postac
    >ojcowska,jakas taka perwersja:) jednoczesnie taki facet daje jej poczucie
    >bezpieczenstwa,czesto imponuje jej srodowisko starszych itp Przytocze przyklad
    >z zycia

    a post nizej

    > (prawie nie zdaza sie by mloda i atrakcyjna dziewczyna byla zona lub zyla
    > razem ze starym i biednym)

    no to jak biznes czy nie biznes? milosc, perwersja, bezpieczenstwo czy
    pieniadze? czy tak wsyzstko i na raz?

    no i gdzie sie tu miejsce dla obdyskutowanego wykszatlcenia?
    pare postow wyzej- nie podobala ci sie kucharka dla naukowca.
    czy przypuszczasz- ze 23- to obiecujaca studentka fizyki a 58 to majetny
    wlasciciel warsztatu samochodowego? albo dyskoteki dzielnicowej, a nawet dwoch?
    chyba nie bardzo pasuje?
    no a gdy 58- to co najmniej profesor, i to z jej dziedziny minimum - tak juz
    lepiej nie?
    no to jak, biznes czy nie biznes?
  • don2 27.04.05, 21:14
    Tobie toska jak zwykle,przyszla ochota pogadac dla samego gadania.na twojej wsi
    to bywalo co?
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • tos.ka 27.04.05, 21:38
    fiu fiu, very inteligent donnnie, to takie wprawki pod te 23?
  • jutka1 27.04.05, 18:22
    Xurek, gdzie ja poszerzalam o wiek i wyglad?
    ja napisalam:
    " Slowo "wyksztalcenie" w tym kontekscie jest troche mylace, bo wskazuje na
    formalne, akademickie, dyplomy itepe. Wsrod docentow bywaja tez polglowki, a
    ktos z "wyksztalceniem" srednim moze miec wiecej wiedzy, inteligencji i kultury.

    Chyba chodzi o to, zeby prezentowac podobny, czy zblizony, "poziom". Ze to jest
    wazne, to wiedzieli nawet starozytni Fenicjanie, kiedy mawiali "w antraktach
    pogawari't tozhe nado" ;-)))

    Swoja droga zauwazylam, ze panowie czesto-gesto wola zwiazywac sie ze slodka
    idiotka... No, ale roznych ludzi rozne rzeczy kreca, nespa?"
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • xurek 27.04.05, 18:24
    Owa slodka idiotka :)). Zakladam iz molda i piekna no bo CUS pociagajacego musi
    miec :))

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • jutka1 27.04.05, 18:31
    no wlasnie nie, Xurku, nie musi byc mloda i piekna :-)))

    inne CUS tysz bywajom... ;-))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • jutka1 27.04.05, 18:29
    Don,
    po pierwsze, przepraszam, ze do Xurka napisalam podwieszajac sie po ciebie

    po drugie, to co napisalam o poziomie, bylo troche w strone tego, co ty
    rozwinales. docent balwan jest najczesciej porewolucyjnym wytworem. elektryk
    Radziwill (Radziwillow za hipotetyczny przyklad przepraszam) mial na pewno i
    wiedze ogolna, i kindersztube, i kulture.

    pisalam o spoleczenstwie z naszego regionu

    w innych miejscach ciagle swoj sie swojego trzyma

    ps. puciu puciu napisalam? hmmm :-)))
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • xurek 27.04.05, 11:20
    ze sie kiedys z Birdmanem zgodze :).

    Po dlugich latach przemyslen i eksperymentow :) doszlam do nastepujacych
    wnioskow:

    Wyksztalcenie nie gra zadnej roli w zwiazku „od wewnatrz“, gra „odczuwalna“
    role w tym, w jak czlowiek czuje sie ze swoim zwiazkiem „na zewnatrz“. Zwiazek
    nie pasujacy do „socjalnie utartych norm“ stwarza dodatkowe problemy (mogace
    sie odbijac na wzajemynch stosunkach), grozi socjalna izolacja i wymaga (jezeli
    chce sie go dalej prowadzic) osobistego dystansu do „utartych norm“.

    Wazny w zwiazku jest podobny „potencjal intelektualny“ i charakter partnera,
    ktory to implikuje stopien mozliwosci „dogadania i uzupelniana sie na wzajem“.
    Wyksztalcenie niewatpliwie czesto idzie w parze z potencjalem itelektualnym,
    ale kierowanie sie wyksztalceniem w wyborze „intelektalnego potencjalu“ to jak
    kierowanie sie opakowaniem przy wyborze jedzenia.

    Bardzo wazna w zwiazku jest „emocjonalna i seksualna“ kompatybilnosc. Czynniki
    czesto w wyborze partnera (a przynajmniej werbalnej komunikacji kryteriow
    wyboru) pomijane i rownie czesto „mszczace sie“ za ich pominiecie.

    Bardzo wazna jest podobna „wizja przyszlosci“. Czynnik rowniez rzadko brany pod
    uwage i prowadzacy do tragedii typu “zona, co chciala miec 5-cioro dzieci i maz
    co chcial spedzic zycie na podrozach” badz na odwrot.

    Wazne jest satysfakcjonujace podloze materialne. Chroniczny brak
    wystarczajacych srodkow (poziom subjektywny) materialnych do realizacji
    potrzeb „zalatwi“ zwiazek szybciej, niz „brak intelektualnych rozmow“.


    Bardzo czesto spotykam sie ze zdaniem, iz „rowne wyksztalcenie“ jest faktorem
    decydujacym o powodzeniu malzenstwa. Sama tak myslalam lata cale
    i „przejechalam“ sie na „wlasnej zasadzce“ dobre pare razy.

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 27.04.05, 12:02
    Xurku, masz duzo racji, to wszystko, co wymienilas jest rowniez wazne w
    zwiazku, ale pytalas przeciez o role wyksztalcenia w zwiazku, a nie o role
    seksu czy zgodnosci charakterow.

    Jedna z moich kolezanek, kobieta z dyplomem uniwersyteckim, wyszla z milosci za
    chlopaka po zawodowce. Zalozyla sobie, ze on pod jej wplywem zrobi mature i
    skonczy studia, w czym byla bardzo gotowa mu pomoc. Sam fakt, ze miala takie
    plany swiadczyl o tym, ze zdawala sobie sprawe z roznicy, jaka ich dzieli.
    Niestety, jak bylo do przewidzenia, facetowi chec do nauki przeszla szybko po
    malzenstwie. Po kilku latach sie rozwiedli.
  • maria421 27.04.05, 12:14
    Moja corka ma kolezanke, z ktora sie przyjazni od kiedy obie mialy po 10 lat,
    Taka przyjazn na smierc i zycie. Dziewczyna jest mila, dobra, ale jakos nauka
    ciezko jej przychodzila. Moja corka poszla do gimnazjum , ona do Hauptschule,
    moja na uniwersytet, tamta do zawodowki.
    Nadal sie przyjaznia, mimo z biegiem lat kazda inaczej sie rozwinela, ale jest
    to przyjazn opierajaca sie tylko na starej zazylosci, bo coraz truidniej jednej
    z druga sie dogadac.

    Podobnie moze byc i w malzenstwie. Dwoje mlodych, zakochanych ludzi, moze sie
    rozwinac w zupelnie inny sposob. Im wieksza roznica w wyksztalceniu na starcie,
    tym wieksza mozliwosc nierownego dalszego rozwoju malzonkow.
  • xurek 27.04.05, 12:33
    Twoja corka idzie na uniwerek, tamta dziewczynka do zawodowki. Obie jednak
    nadal uczesczaja do amatorskiego teatru, w ktorym interesuja je glownie ci sami
    autorzy sztuk badz ich rodzaje. Obie sa tak samo utalentowane i udaje im
    sie „skok do ligi profesjonalnej“. Obie pracuja w tym samym teatrze – jedna po
    Uniwerku, druga po zawodowce. Co wtedy?

    Albo ten nieszczesny maz – nieuk. Chlopak po zawodowce dalej olewa szkolna
    lawe, zawodu uczy sie “ w zawodzie”, pnie do gory, zostale majstrem, potem
    kierownikiem zakladu. Dalej by jej przeszkadzalo, ze jest po zawodowce?

    No i “przyklad odwrotny”. Dwoje absolwentow, wezmy na to ekonomii. Zdaja, sie
    pobieraja, dzieci rodza, ida do pracy. On robi kariere w banku i powoli staje
    sie “banierem z charakteru” (bo tak naprawde juz zawsze nim byl), ona obejmuje
    kierownictwo zakladu pomocy socjalnej. W pracy przypadkowo styka sie z
    wyznawcami Haare Krishna i stwierdza, ze to juz zawsze bylo jej powolaniem. Co
    dalej?

    Mnie po prostu dziwi (rowniez u siebie samej) do jakiego stopnia “mylone sa”
    pojecia wykszstalcenia (b. czesto zawezonego do czysto formalnego) z
    zainteresowaniami, potencjalem, predyspozycjami itd.

    Ta “reszta” mojej wypowiedzi (charakter & sex) to rozwiniecie tematu :)

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 27.04.05, 13:16
    xurek napisała:

    > Twoja corka idzie na uniwerek, tamta dziewczynka do zawodowki. Obie jednak
    > nadal uczesczaja do amatorskiego teatru, w ktorym interesuja je glownie ci
    sami
    >
    > autorzy sztuk badz ich rodzaje. Obie sa tak samo utalentowane i udaje im
    > sie „skok do ligi profesjonalnej“.

    To jest, Xurku, niemozliwe. Teatry wymagaja przedlozenia dyplomu ukonczenia
    szkoly aktorskiej lub szkoly muzycznej.

    Obie pracuja w tym samym teatrze
    > – jedna po
    > Uniwerku, druga po zawodowce. Co wtedy?

    Jezeli udzielaja sie w tym samym teatrze amatorskim, to maj o jedna plaszczyzne
    porozumienia wiecej. Ale nie samym teatrem czlowiek zyje.

    > Albo ten nieszczesny maz – nieuk. Chlopak po zawodowce dalej olewa szkoln
    > a
    > lawe, zawodu uczy sie “ w zawodzie”, pnie do gory, zostale majstrem
    > , potem
    > kierownikiem zakladu. Dalej by jej przeszkadzalo, ze jest po zawodowce?

    Rownie maloprawdopodobne, gdyz do objecia funkcji kierowniczych wymagane jest
    swiadectwo ukonczenia technikum.

    > No i “przyklad odwrotny”. Dwoje absolwentow, wezmy na to ekonomii.
    > Zdaja, sie
    > pobieraja, dzieci rodza, ida do pracy. On robi kariere w banku i powoli staje
    > sie “banierem z charakteru” (bo tak naprawde juz zawsze nim byl), o
    > na obejmuje
    > kierownictwo zakladu pomocy socjalnej. W pracy przypadkowo styka sie z
    > wyznawcami Haare Krishna i stwierdza, ze to juz zawsze bylo jej powolaniem.
    Co
    > dalej?

    Rozne sa koleje roznych ludzi i nie jestesmy w stanie przewidziec kazdego
    przypadku.
    Podobnie, rozpatrujac Twoje zalozenie, ze jedna z podstaw dobrego zwiazku jest
    udane zycie seksualne mozemy spekulowac, co by sie stalo, gdyby malzonek stal
    sie impotemtem, lub zona kaleka na wozku.

    > Mnie po prostu dziwi (rowniez u siebie samej) do jakiego stopnia “mylone
    > sa”
    > pojecia wykszstalcenia (b. czesto zawezonego do czysto formalnego) z
    > zainteresowaniami, potencjalem, predyspozycjami itd.

    Xurku, oczywiscie, ze jest duzo magistrow ignorantow i duzo inteligentnych
    ludzi bez wyzszego wyksztalcenia. Jeszcze ze dwa pokolenia temu normalna rzecza
    bylo, ze maz mial wyzsze wyksztalcenie niz zona i wielokrotnie takie zwiazki
    byly bardziej udane, niz dzisiejsze zwiazki miedzy pania doktor i panem
    docentem. Nie mniej jednak, podobny poziom wyksztalcenia jest z pewnoscia
    lepszym warunkiem do porozumienia sie dwoch osob, co w malzenstwie jest rzecza
    nieodzowna.
  • xurek 27.04.05, 13:26
    “To jest, Xurku, niemozliwe. Teatry wymagaja przedlozenia dyplomu ukonczenia
    szkoly aktorskiej lub szkoly muzycznej.“

    Na calym swiecie? Szczerze watpie. A biorac pod uwage biografie wielu aktorow
    (rowniez teatralnych) to chyba jednak tak nie jest..

    “Jezeli udzielaja sie w tym samym teatrze amatorskim, to maj o jedna
    plaszczyzne porozumienia wiecej. Ale nie samym teatrem czlowiek zyje.”

    Sama „uczelnia“ tez nie :).

    „Rownie maloprawdopodobne, gdyz do objecia funkcji kierowniczych wymagane jest
    swiadectwo ukonczenia technikum.“

    Znow pytanie „gdzie“? Ja tutaj znam cala mase kierownikow z jedynie „KV“
    (szwajcarski odpowiednik ekonomicznej zawodowki).

    „Nie mniej jednak, podobny poziom wyksztalcenia jest z pewnoscia lepszym
    warunkiem do porozumienia sie dwoch osob“

    Ten stereotyp wbity mlotem pneumatycznym do mojej glowy kosztowal mnie duzo
    czasu i rozczarowan. Dzisiaj jestem zdania, ze „pielegniarz i lekarz“
    porozumieja sie lepiej niz „fizyk atomowy i filolog“. I ze nieraz najlepiej
    porozumiewaja sie ci, ktorzy w czasie wolnym graja w tym samym amatorskim
    teatrze.

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 27.04.05, 16:30
    xurek napisała:

    > “To jest, Xurku, niemozliwe. Teatry wymagaja przedlozenia dyplomu ukoncze
    > nia
    > szkoly aktorskiej lub szkoly muzycznej.“
    >
    > Na calym swiecie? Szczerze watpie. A biorac pod uwage biografie wielu aktorow
    > (rowniez teatralnych) to chyba jednak tak nie jest..

    Xurku, dlaczego mam rozwazac co by bylo , gdyby Ania i Judith mieszkaly w
    okolicach Hollywood, kiedy one mieszkaja w Hesji?

    > “Jezeli udzielaja sie w tym samym teatrze amatorskim, to maj o jedna
    > plaszczyzne porozumienia wiecej. Ale nie samym teatrem czlowiek zyje.”
    >
    > Sama „uczelnia“ tez nie :).

    Nie, ale uczelnia chyba jednak cos daje czlowiekowi? Chyba go jakos jednak
    rozwija, pobudza zainteresowania tematami, ktorymi czlowiek po zawodowce na
    ogol sie nie interesuje.

    > „Rownie maloprawdopodobne, gdyz do objecia funkcji kierowniczych wymagane
    > jest
    > swiadectwo ukonczenia technikum.“

    Konkretny przyklad pochodzil z polskiego podworka, W Niemczech tez nie
    zostaniesz majstrem bez odpowiednich kursow, ani Abteilungleiterem bez
    odpowiedniego papierka.

    > Znow pytanie „gdzie“? Ja tutaj znam cala mase kierownikow z jedynie
    > „KV“
    > (szwajcarski odpowiednik ekonomicznej zawodowki).
    >
    > „Nie mniej jednak, podobny poziom wyksztalcenia jest z pewnoscia lepszym
    > warunkiem do porozumienia sie dwoch osob“
    >
    > Ten stereotyp wbity mlotem pneumatycznym do mojej glowy kosztowal mnie duzo
    > czasu i rozczarowan. Dzisiaj jestem zdania, ze „pielegniarz i lekarz̶
    > 0;
    > porozumieja sie lepiej niz „fizyk atomowy i filolog“. I ze nieraz n
    > ajlepiej
    > porozumiewaja sie ci, ktorzy w czasie wolnym graja w tym samym amatorskim
    > teatrze.

    Slusznie mowisz ze zdarza sie to "nieraz".
  • xurek 27.04.05, 16:35
    “Nie, ale uczelnia chyba jednak cos daje czlowiekowi? Chyba go jakos jednak
    rozwija, pobudza zainteresowania tematami, ktorymi czlowiek po zawodowce na
    ogol sie nie interesuje.“

    A dzialalnosc aktorska w amatorskim teatrze nie?

    “Xurku, dlaczego mam rozwazac co by bylo , gdyby Ania i Judith mieszkaly w
    okolicach Hollywood, kiedy one mieszkaja w Hesji?”

    Masz racje. Moje przyklady rowniez odnosily sie do “mojego podworka”
    (szwajcarskiego), wiec musialy doprowadzic do nieporozumien. Na przyszlosc
    postaram sie o ogolniejsze sformulowania :).

    „Slusznie mowisz ze zdarza sie to "nieraz".“

    Pytanie tylko, czy to „moje nieraz“ jest naprawde rzadsze, niz
    to „wyksztalceniowo rowne nieraz“...

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • szfedka 27.04.05, 17:46
    maria421 napisała:

    > Jedna z moich kolezanek, kobieta z dyplomem uniwersyteckim, wyszla z milosci
    za
    >
    > chlopaka po zawodowce. Zalozyla sobie, ze on pod jej wplywem zrobi mature i
    > skonczy studia, w czym byla bardzo gotowa mu pomoc. Sam fakt, ze miala takie
    > plany swiadczyl o tym, ze zdawala sobie sprawe z roznicy, jaka ich dzieli.
    > Niestety, jak bylo do przewidzenia, facetowi chec do nauki przeszla szybko po
    > malzenstwie. Po kilku latach sie rozwiedli.

    Z milosci wyszla za maz? Nie wierze...Bo chyba nie byla w nim zakochana. Jak
    mozna kochac kogos i zakladac ze pod jej wplywem sie zmieni, bedzie sie
    ksztalcic i robic kariere?
    Czy jak sie kocha czlowieka to nie takim jakim jest?
    Sorry mario, ale to nie jest zaden argument. Baba byla glupia, ot co.

    --
    "nie mam sygnaturki"
  • maria421 27.04.05, 18:56
    szfedka napisała:

    > Z milosci wyszla za maz? Nie wierze...Bo chyba nie byla w nim zakochana. Jak
    > mozna kochac kogos i zakladac ze pod jej wplywem sie zmieni, bedzie sie
    > ksztalcic i robic kariere?
    > Czy jak sie kocha czlowieka to nie takim jakim jest?
    > Sorry mario, ale to nie jest zaden argument. Baba byla glupia, ot co.

    Podobno milosc slepa jest...
    Przypuszczam, ze musiala byc bardzo zakochana, jezeli myslala, ze milosc
    wszystko pokona.
  • wkrasnicki 27.04.05, 19:59
    Zakładam naiwnie, że gdzieś ukaże się drukiem streszczenie tego wątku jak i paru innych. No ale, żeby
    nie pozostać obojętnym i wnieść wkład słów kilka jednak należy dołożyć do tej lawiny.
    Wykształcenie takie czy owakie weryfikowane jest najczęściej w pościeli, gdzie wiedza o niuansach
    twórczości Prousta lub zawiłości fizyki teoretycznej są przydatne jak eskimosowi lodówka.
    Przypomina mi się dowcip gdy ktoś pytał w popularnej audycji radiowej, czy lepiej mieć żonę brzydką
    czy ładną, bo ładna to również dla kolegów, a brzydka wyłącznie dla siebie.
    Odpowiedź była również pytaniem- czy lepiej jeść w kilku tort czy samemu g****?
  • don2 27.04.05, 21:11
    masz racje Kras,zycie to lozko i nic wiecej.Powinno sie miec 2 zony jedna nocna
    druga dzienna co?
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • szfedka 27.04.05, 21:13
    don2 napisał:

    > masz racje Kras,zycie to lozko i nic wiecej.Powinno sie miec 2 zony jedna
    nocna
    >
    > druga dzienna co?

    i nieograniczony dostep do viagry :)


    --
    "nie mam sygnaturki"
  • i.p.freely 27.04.05, 21:32
    szfedka napisała:
    > i nieograniczony dostep do viagry :)

    Ze tez jeszcze nikt nie wpadl na to by puscic na rynek kombinacje Viagry z
    Doans Pills (pastylka na bol w plecach) - taka pastylka zalatwilaby dwie
    sprawy:))
    1. would keep the peter from backing out
    2. would keep the beck from petering out






  • tos.ka 27.04.05, 21:44
    dawno juz stwierdzilam ze 2-3 mezczyzn(mezow? czemu nie?) , to wlasciwie
    koniecznosc. i dzienna i nocna. wszytskiemu winne te idiotyczne "uwarunkowania
    kulturowe".

    pzdrw
  • don2 27.04.05, 21:52

    A w lustro kiedy ostatnio spojrzalas :)))))))))
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • tos.ka 30.04.05, 09:56
    > A w lustro kiedy ostatnio spojrzalas :)))))))))

    dziwne pytania zadajesz.. czy interesuje cie rowniez kiedy umylam zabki lub
    zrobilam siusiu? zapewniam cie ze wszystkie te czynnosci wykonuje co najmniej
    kilka razy dziennie:)))
    --
  • don2 30.04.05, 10:13
    ech ty entelegencjo! nawet nie lapiesz sensu wpisu.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • tos.ka 30.04.05, 10:43
    > ech ty entelegencjo! nawet nie lapiesz sensu wpisu.

    juz dawno zauwazylam ze twa "jenteligancja" wyszczekania ale dosc w gruncie
    rzeczy prosta (by nie uzywac okreslen bardziej w twym typie) i bardzo
    drobnomieszczanska.
    tutaj powinno nastwpic tlumaczenie- kto i czego i dlaczego tutaj nie zrozumial--
    ale daruje sobie.

    pomysl, to moze wpadniesz na.

    --
    .
  • don2 30.04.05, 12:29
    rzeczy prosta (by nie uzywac okreslen bardziej w twym typie) i bardzo
    drobnomieszczanska.

    I tym wpisem dalas dowod na inteligencje !! A co juz dawniej pisalem: nie
    lepiej bylo zostac na gospodarce? meza odpowiedniego z morgami
    dobrac,powiekszyc gospodarke.I po cholere bylo pchac sie do miasta jak wiocha
    i tak pozostala.A teraz kolku wiejski ,zajrzyj do linku i
    poczytaj:drobnomieszczansywo !
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • tos.ka 30.04.05, 12:42
    owszem, powinnam napisac, ze chce unikac okresl w twym stylu.
    co i tak zminia faktu, ze wyszczekanie, wyszczekaniem- ale w gruncie to ty
    jestes prosciutki, prosciutenki.
    --
  • don2 30.04.05, 12:49
    fakt-garbaty nie jestem
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • tos.ka 27.04.05, 21:41
    Dwa pokolenia temu mezsczyzna byl bardziej wykszatlcony—no ale dwa pokolenia
    temu wykszatlcona kobieta byla rzadkim luksusuem wiec sie nie liczy.
    Dzisiaj- tez jednak- latwiej wyobrazic sobie- on dochtor- ona pielegniarka niz
    na odwrot.
    (choc wyjatki som). Moje pytanie- kto decyduje? Czy to mezczyzni lubia kociaki-
    czy kobiecie trudniej zdecydowac sie na bycie z kims mniej inteligentnym niz
    ona?


    pzdrw.
  • maria421 28.04.05, 09:56
    Wlozcie te opowiesci o inteligentnych i madrych choc niewyksztalconych miedzy
    bajki.
    Mamy XXI wiek, a nie czasy Antka muzykanta, czy kariery od pucybuta do
    miliardera. Dzisíaj, przynajmniej w Europie, edukacja jest powszechnie dostepna
    i kto tylko ma wystarczajace IQ korzysta z niej, tymbardziej, ze do byle
    jakiego zawodu potrzebne sa coraz wyzsze kwalifikacje i odpowiednie papierki.
    Dawniej wystarczylo, ze dziecmi w ochronce zajmowaly sie siostry potrafiace je
    nauczyc dyscypiliny i rozanca, teraz od przedszkolanki wymaga sie dypolomu
    ukonczenia studiow.
    Tak wiec, kto dzis sie nie uczy, ten albo jest tepawy, albo leniwy.
  • xurek 28.04.05, 10:25
    Przyklad najbardziej ewidentny:
    Swiat nie konczy sie na Europie + USA. Wychylajac nos poza tez kawalek
    stwierdzam, iz cala masa uczyc sie nie moze, nawet jezeli chce, a wyksztalcenie
    czesto zdobywane jest poza szkola bo takie wciaz sa tradycje. Twoja teoria „bez
    dyplomu = glupi badz leniwy“ bardzo zaweza ilosc ludzi, w stosunku do ktorych
    mogla by byc prawda.

    Przyklady mniej ewidentne:
    Dom rodzinny: czesto (przynajmniej w Szwajcarii) tradycje domu rodzinnego
    glosza, ze lepiej uczyc sie zawodu w zawodzie a nie szkole i czasem dzieci
    dostosowuja sie do tych tradycji. W rodzinach imigranckich fenomen jeszcze
    bardziej rozpowszechniony.

    Jednostkowe predyspozycje:
    Nasz byly asystent (teraz planista w innej agencji z pensja 5’500 CHF netto w
    wieku 23 lat) jest jedna z inteligentniejszych osob, ktore udalo mi sie w zyciu
    spotkac. „Zauwazylam“ go na szkoleniu przeprowadzanym dla stacji telewizyjnej,
    w ktorej pracowal i od razu powiedzialam, ze jezeli bedzie kiedys szukal pracy,
    to niech dzwoni. Chlopak skonczyl z wieloma trudnosciami ekonomiczna zawodowke
    i zaczal pracowac majac 17 lat. Do dalszego ksztalcenia nie byli go w stanie
    zmusic ani rodzice, ani obietnice duzych pieniedzy (proponowali mu 50'000 CHF
    za mature – relacja jego ojca), ani presja srodowiska. P. twierdzi, ze ma
    wrodzony wstret do tego typu przyswajania informacji i nie interesuja go
    absoultnie „konsekwencjie“ braku „dyplomow“.
    Nie jest leniwy – jest bardzo dobrym i bardzo szybko samodzielnie pracujacym
    planista – dlatego tez szybko awansuje i dobrze zarabia. Jestem przekonana, ze
    P. „daleko zajdzie“ pracujac i ksztalcac sie tak, jak jest mu to mozliwe, czyli
    w ramach gora 3-dniowych „teoretycznych kursow“ na tematy potrzebne mu w pracy.
    W czasie wolnym P programuje gry komputerowe i pisze opowiadania. Chociaz jest
    tak mlody zdazylo nam sie przegadac dobre pare dlugich wieczorow i nigdy nie
    bylo mi nudno. Nie pracujemy razem juz od ponad roku i wciaz jeszcze sie
    spotykamy, by pogadac. Z wygladu P. tez „nie wyglada“ – gacie spadajace z
    tylka, tatuaze od nadgarstkow po obojczyki, wieczny skateboard pod pacha. Nie
    przeszkadzalo to ani nam, ani stacji telewizyjnej ani miedzynarodowej agencji
    powierzyc mu samodzielne i odpowiedzialne zadania.
    P nigdy nie skonczy zadnych studiow, bo NIE CHCE. Gdybym miala 20 lat mniej P
    bylby dla mnie bardzo atrakcyjnym kandydatem na meza – mimo
    iz „wyksztalceniowo“ dzieli nas wiele.
    Najlepszy przyjaciel P, „pol-Tamil“, przestal marnowac swoje zdolnosci na
    narkotyki i rozmyslania o beznadziejnosci swiata dopiero w wojsku. Teraz tak
    samo jak P pnie sie do gory mimo braku wyksztalcenia innego, niz zawodowka. Tez
    bardzo inteligentny i interesujacy chlopak. Mysle, ze nie sa „jedynymi swego
    rodzaju“.

    „Antkow muzykantow“ tez jest jeszcze wielu, ktorym udaje sie z „ghetta na
    swiatowe sceny“. Wielu mimo wszystko pozostaje „idiotami“, niektorzy nimi juz
    przedtem nie byli i dalej sie rozwijaja.

    Bardzo uproszczona na Twoja teoria.

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • don2 28.04.05, 10:37
    A twoja Xurku jeszcze bardziej uproszczona !Ty ciagle piszesz o " zdolnych i
    leniwych" I piszemy o europie.Reszta swiata nie byla tematem naszej dyskusji o
    malzenstwie nespa.jestes niestety skazona kompleksem " bo nie tylko ,i w 3
    swiecie tez...." mam generalnie w dupie 3 swiat i ich problemy.To inny temat i
    inna para kaloszy.Maria ma racje !!! trzeba popatrzec realnie a nie z pozycji
    wojownika o szanse dla kazdego.dodam wojownika ,teoretyka domowego :)))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 28.04.05, 11:27
    Donie,

    Cos mnie sie zdaje, ze kazdy widzi swiat takim, w jakim sie obraca :).

    W „moim“ swiecie cala masa „zdolnych“ ma wyksztalcenie dwa szczeble nizsze od
    mojego. Co drugi manager w moim wieku (czyli potencjalny kandytat :)) na
    krowiej gorce poszczycic sie moze jedynie zawodowka. Statystycznie „zauwazalna“
    ilosc „obiecujacego narybku“ takoz. Malzenstwa z „udzialem trzeciego swiata“
    (do ktorego pod wzgledem wyksztalcenia spokojnie zaliczyc mozna w „moim
    swiecie“ Portugalie i Wlochy) to rowniez „statystycznie zauwazalna“ czesc
    malzenstw.
    Temat byl generalnie o mazlenstwie a nie „malzenstwie z partnerem z tego samego
    kraju w owym kraju majacym miejsce“.

    „Moj swiat“ to bynajmniej nie trzeci swiat, tylko Szwajcaria. I w tym swiecie
    rowniez nie mowie o „podswiecie typu slumsy zamieszkale przez imigrantow
    ostatniego gatunku“.
    Jak maria zauwazyla, mamy XXI wiek, w ktorym to coraz rzadziej spotyka
    sie “tradycyjne europejskie uklady z poprzedniego stulecia”. I jak ja zauwazam
    nawet „Europa Europie nie rowna“. Rowniez pod wzgledem podejscia do „zwiazku
    inteligencji z wyksztalceniem“.

    Trzeci swiat jako taki i jego problemy to rzeczywiscie inny temat i na ten nic
    tutaj nie napisalam – interesuje mnie na tyle, na ile musi :).

    PS: pisze o „zdolnych i niewyksztalconych z wyboru“ a nie o leniwych nierobach.

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • don2 28.04.05, 11:50
    Dobrze ,nie bede sie spieral niech ci bedzie.Ale zaliczac Wlochy i Portugalie
    do 3 swiata ,to troche zbyt naciagane-a juz wlochy to nawet przesada
    I nie neguje tego ,ze po zawodowce w Szwajcarii ma sie prace na
    poziomie ,ktory w innych krajach swiata wymaga troche wiecej niz zawodowka-po
    prostu nie mam pojecia o szwajcarskich warunkach.Co byc moze swiadczyc o
    niewyobrazalnie wysokim poziomie zawidowej szkoly.To po cholere te lata studiow?
    jezeli wiedza z zawodowki wystarcza.I jakos to brzmi malo prawdopodobnie,ale
    nie podejrzewam cie o brak dobrego rozeznania.Pozostaje sceptykiem,gdyz
    wiem ,ze kazdy menadzer na swojej wizytowce ma tytul co najmniej Dr,tak
    popularny w swiecie niemieckojezycznych wizytowek.mam taka z jednego banku ,i
    jednej firmy metalowej ,wlasnie szwajcarskiej.I moge nazwac sie menager majac
    firme w aktowce i robiac mimo wszystko dobra robote.Ale nie moge sobie,wybacz
    wyobrazic ,faceta po zawodowce,menadzera duzej powaznej firmy,nie moge i juz.
    No chyba ,ze u ojca pracuje :))))))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 28.04.05, 12:00
    PS oczywiscie zalezy w jakim swiecie sie obraca.Akurat mam skromny swiat.M.inn.
    jestem przedstawicielem na scandynawie ,takiej firmy z Winterthur na
    Tösstalstr.:)))))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 28.04.05, 12:13
    Don, nie bede publikowac nazwisk, ale z mojej branzy podam Ci na maila jezeli
    chesz bez zastanowienia 5ciu, ktorzy sa szefami stacji telewizyjnych badz
    wieklich agencji i nie skonczyli nic oprocz KV i tzw „Media Planner“ (szkoly (a
    raczej kursu), w ktorej ja teraz nauczam :)). Jak zapytam Behemota, to dojdzie
    nastepnych 10ciu, a az taaka wiekla to ta branza nie jest. Na bankach /
    bankierach malo sie znam.

    Dokladnie, jak Maria pisze, tak mi „mamusia, tatus, pani nauczycielka i
    przyjaciolki z „intelektualnych domow““ wbily do paly bardzo skutecznie, bo na
    dobre „nascie“ lat. I z ta pewnoscia niezlomna bardzo konsekwentnie trzymalam
    sie „mojej linii“, czyli kazdy, kto nie mial dyplomu wyzszej uczelni badz nie
    zajmowal sie wlasnie jego zdobyciem odpadal w przedbiegach. Wszystkie moje
    zwiazki „sobie rownych“ konczyly sie wczesniej czy pozniej z powodu zawsze
    takiego samego: ci faceci byli dokladnie tacy jak ja, czyli „bez polotu i
    odwagi do alternatywnych drog“.
    Ci z kolei, co mnie zawsze fascynowali, czyli glownie „Alternatywa :)“ w 99%
    nie spelniali warunku koniecznego czyli owego „dyplomu“.
    W Szwajcarii ten sposob myslenia okazal sie nie dosc ze „zwiazkowa tragedia“ to
    na dodatek jeszcze „zyciowym szokiem“. Co rusz to gdzies spotykalam jakiegos
    faceta, o ktorym bylam przekonana, ze conajmniej dwie uczelnie skonczyl, a
    potem sie okazywalo, ze niestety tylko KV plus masa zyciowo – zawodowego
    doswiadczenia. To powoli otwarlo mi oczy na fakt (przynajmniej tutaj)
    oczywisty – wyksztalcenie i wiedza (po niemiecku mozna to lepiej oddac –
    Bildung und Ausbildung) to dwie rozne rzeczy i wcale nie ida tak czesto w
    parze, jak by sie na pierwszy rzut oka wydawalo.
    Ten „szwajcarski KW plus odpowiednie stanowisko / zarobki“ nie byly jednak az
    tak trudne do przelkniecia jak fakt, ze nadal „Alternatywa“ byla dla mnie
    znacznie bardziej pociagajaca. Malo tego, wielu z owych „Lebenskünstler“ wcale
    nie wydawalo mi sie glupszymi niz ja, choc staralam sie „dziure w calym“
    znalezc jak moglam. Zaczelam wiec pytac i dziry wiercic „dlaczego sie nie
    ksztalca, skoro moga“ i w koncu zrozumialam, ze dla pewnego typu
    psychiki „tradycyjne szkolenie“ jest „zabojcze“ i „niemozliwe“ i ze do wlasnie
    tego typu psychiki ja „lgne jak mucha do lepu“ :). Z czego konkluzja wyciagnela
    sie sama, iz w zwiazku wazna jest kompatybilnosc zupelnie innego typu
    niz „porownanie ilosci swiadectw renomowanych instytutow“.

    Ten wniosek nie dotyczy bynajmniej wylacznie „amatorow pieknoduchow“. Dotyczy
    tak samo sportowcow, zbieraczy etykietek od piwa, pedantow, ciulaczy,
    rozrzutnikow, podroznikow, amatorow „rodzinnej sielanki“ itp itd. I bardzo
    czesto dlatego zle dobieraja sobie partnera, bo kieruja sie zlymi, czesto tak
    jak mnie „wbitymi w pale“ kryteriami.

    Wiecej niz polowa moich „dzieciatych znajomych“ w podobnym do mojego wieku
    skarzy sie na „niekompatybilnosc partnera do roli ojca rodziny“. Dzieje sie tak
    dlatego, iz szukaly albo „zywiciela“ albo „intelektualisty“ zapominajac o
    kryterium „ojciec dzieciom“. To samo z „romantyczkami“, ktore wyszly
    za „naukowcow“. Ostatnio przezylam sytuacjie na odwrot, gdzie to „wystudiowany
    ojciec“ zostal sam z dwojka dzieci porzucony przez „wystudiowana zone“, ktora
    (przy udziale spoleczenstwa) do posiadania owych zmusil i ktorej przy
    koniecznosci „zrezygnowania z nastepnej wielkiej szansy do kariery“ przelala
    sie miarka, wiec spakowala walizki i pojechala robic kariere do Londynu.
    Zapomnial facet sie zastanowic, czy chcac miec rodzine wybral sobie „matke“.

    To sa przyklady ekstremalne – wielu nie decyduje sie na drastyczny krok, tylko
    dalej dusi w swoim „domowym sielankowym nieszczesciu“, ktorego byc moze mozna
    bylo uniknac.

    Co wszystko bynajmniej nie znaczy, ze nie mam zamiaru „zmusic“ Piranhii do
    studiow. Ja absolutnie nie neguje przydatnosci wyksztalcenia jako takiego – nie
    jest ono jednak moim zdaniem kryterium „udanego zwiazku“. Czyli jak
    wystudiowana Piranha przywlecze do domu „sprzataczke“ i przedstawi ja jako
    swoja przyszla zone, to najpierw postaram sie ja poznac, zanim zaczne
    wrzeszczec „mezalians“.

    A teraz ide planowac, bo to moje wyksztalcenie, charakter i powolanie :)).

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • don2 28.04.05, 12:30
    Wierze ci oczywiscie.sam nie jestem akademikiem,kilka razy pomieszalo mi to w
    zdobyciu pozycji.Ale to byly mlodziencze ambicje.dyplomami wszelakich kursow
    moge sciany tapetowac :)) od 1 dniowych ,do kilku miesiecznych.I nie formalne
    wyksztalcenie jest wazne a zblizony poziom malzonkow i na tym sie sprawa
    opiera.
    To moze teraz o mieszanych malzenstwach co? nie mam na mysli mieszane w
    zrozumieniu kobieta mezczyzna oczywiscie:)))))))))))))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 28.04.05, 12:50
    Mnie kilka razy w zyciu bycie kobieta badz “wyglad zbyt mlody = niepowazny”
    pomieszalo szyki, ale jak to sie ma do przydatnosci wyksztalcenia w zwiazku :)?

    “To moze teraz o mieszanych malzenstwach co? nie mam na mysli mieszane w
    zrozumieniu kobieta mezczyzna oczywiscie:)))))))))))))“

    Prosze bardzo, tylko rzuc jakas “teze” do dyskusji :). Ja jestem malo kreatywna
    I musze miec “podkladke” :).

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • jutka1 28.04.05, 12:55
    a moze by tak osobny watek na te mieszane malzenstwa czy pary (nie zawezajmy...
    :-)))


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • don2 28.04.05, 12:58
    Mozna osobny-zaloz bo leniwy jestem okrutnie.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • jutka1 28.04.05, 13:02
    Ja jestem tez leniwa, wlasnie za chwile wychodze
    Jesli nie bedzie do czasu jak wroce, to zaloze :-)))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • don2 28.04.05, 13:05
    cholera z tymi babami,zadnego pozytku z nich nie ma
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • bird_man 28.04.05, 12:25
    bo i tak nie wygrasz, a z xurkiem juz na pewno..
    Zwroc uwage, ze ona opisywala przypadek bardzo (w jej oczach) inteligentnego
    chlopaka ktoremu sie pomimo wrodzonej madrosci "po prostu nie chcialo" i mimo
    to jejst TAKI MADRY i INTELIGENTNY!
    Kwestia w tym, jak zdefiniujemy inteligencje? Jak widac wg. Xurka jest to zasob
    wiedzy i umiejetnosc jej "sprzedania " w rozmowie..
    ja natomiast uwazam, ze inteligencja jest zdolnoscia do uczenia sie nowych
    zachowan, aby zapewnic sobie i swojemu potomstwo jak najlepsze "przezycie" na
    tym swiecie oraz umiejetnosc zastosowania tych umiejetniosci w praktycznym
    zyciu.
    Tym samym chlopak jaki by nie byl madry (nauczyc sie wielu wspanialych rzeczy w
    dzisiejszych czasach z miliardami informacji dostepnych wszedzie i prawie dla
    wszystkich - pomijam tzw. trzeci swiat- jest proste i nie swiadczy o
    inteligencji - jak bysmy nazwali kogos co sie uczy na pamiec ksiazek
    telefonicznych?) -ten chlopak jest w moich oczach nie dosc ze nieinteligentnyy,
    jest wrecz wprost glupi. Pokrywanie swojego ciala od nadgarstkow do obojczykow
    tatuazem, prawie niemozliwym do usuniecia w przyszlosci i uniemozliwiajacym tym
    samym znalezienia sobie pracy w jakiejkolwiek organizacji/firmie dzialajacej
    poza tzw. "scena" swiadczy o prymitywizmie i BRAKU INTELIGENCJI . Niech ten
    mlody czlowiek sprobuje sobie znalezc prace gdziekolwiek, gdzie bedzie mial do
    czynienia z bezposrednimi kontaktami z klientami ...
    Ale przeciez chodzilo o wyksztalcenie w zwiazku..
    pozdrawiam cie
    ptaszek

    ************************************
    don2 napisał:

    > Dobrze ,nie bede sie spieral niech ci bedzie.Ale zaliczac Wlochy i Portugalie
    > do 3 swiata ,to troche zbyt naciagane-a juz wlochy to nawet przesada
    > I nie neguje tego ,ze po zawodowce w Szwajcarii ma sie prace na
    > poziomie ,ktory w innych krajach swiata wymaga troche wiecej niz zawodowka-po
    > prostu nie mam pojecia o szwajcarskich warunkach.Co byc moze swiadczyc o
    > niewyobrazalnie wysokim poziomie zawidowej szkoly.To po cholere te lata
    studiow
    > ?
    > jezeli wiedza z zawodowki wystarcza.I jakos to brzmi malo prawdopodobnie,ale
    > nie podejrzewam cie o brak dobrego rozeznania.Pozostaje sceptykiem,gdyz
    > wiem ,ze kazdy menadzer na swojej wizytowce ma tytul co najmniej Dr,tak
    > popularny w swiecie niemieckojezycznych wizytowek.mam taka z jednego banku ,i
    > jednej firmy metalowej ,wlasnie szwajcarskiej.I moge nazwac sie menager majac
    > firme w aktowce i robiac mimo wszystko dobra robote.Ale nie moge sobie,wybacz
    > wyobrazic ,faceta po zawodowce,menadzera duzej powaznej firmy,nie moge i juz.
    > No chyba ,ze u ojca pracuje :))))))


    --
    kaum macht man richtig, schon funktioniert
  • maria421 28.04.05, 12:31
    I kto by pomyslal, ze zgodze sie z Ptaszkiem? Moja reakcja na opis tatuazy
    zdolnego, lecz niewyksztalconego chlopaka byla identyczna:-)
  • don2 28.04.05, 12:47
    sa kraje w ktorych wyglad nie ma tak strasznego znaczenia-no moze jest wazny
    przy sprzedazy samochodow w salonie,albo kosmetykow w
    superbutiku.Osobiscie,jest mi wszystko jedno czy szympans podpisze ze mna
    kontrakt czy facet o wygladzie modela.Byle kasa sie zgadzala.Ale ja jestem
    okropnie liberalny w sprawach pienieznych:)))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 28.04.05, 12:48
    “Jak widac wg. Xurka jest to zasob wiedzy i umiejetnosc jej "sprzedania " w
    rozmowie..“

    Ja cos takiego gdzies napisalam? Gdzie?

    “ja natomiast uwazam, ze inteligencja jest zdolnoscia do uczenia sie nowych
    zachowan, aby zapewnic sobie i swojemu potomstwo jak najlepsze "przezycie" na
    tym swiecie oraz umiejetnosc zastosowania tych umiejetniosci w praktycznym
    zyciu.”

    Oprocz tego “potomstwa” (mozna by sie pokusic na intepretacje, ze kto dzieci
    nie ma to matol) zupelnie sie zgadzam.

    “Jak najlepsze przezycie” oznacza dla mnie “jak najwiecej zadowolenia i
    satysfakcji”. Kto wiec w rachunku “optymalnego przezycia” nie bierze pod uwage
    WLASNEJ PSYCHY i zwiazanych z nia “WLASNYCH POTRZEB” jest zupelnie
    nieinteligentny.

    Jezeli zas chodzi o P, to mnie rowniez nie podobaja sie tatuaze i przy naszym
    pierwszym spotkaniu powiedzialam “wie stellst Du Dir das vor, zum Kunden zu
    gehen”, na co P odpowiedzial “geb’ mir die Chance und wir werden sehen, wie man
    sich das vorstellen soll”. On MA bezposredni kontakt z klientami i pewnie masz
    racjie, nie nie mialby na niego szansy w banku, ale on NIE CHCE byc bankierem.

    Kij mozna by tez odwrocic i przylozyc Twoja reakcje do „inteligencji = uczenie
    sie nowych zachowan“. Reagujac jak reagujesz na tatuaze powtarzasz swoje stare
    wzorce – i gdzie tutaj „nauka“?

    Zdegradowanie tego co napisalam o P (ze sam programuje i pisze opowiadania)
    do „nauczenia sie ksiazki telefonicznej na pamiec“ tez chyba nie swiadczy o
    zrozumieniu „innych zachowan“, ktore jest warunkiem do ich
    ewentualnego „nauczenia sie“ :).

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 28.04.05, 13:10
    Mysle ze to Ty zawezasz problem do kilku przypadkow w KILKU zawodach.
    Moze i zdarzy sie jakis dobry programista- samouk po zawodowce, ale jest cala
    masa zawodow, w ktorych nie pomoze zaden talent, jezeli nie jest poparty
    porzadnymi studiami.

    Jak sobie wyobrazasz lekarza, prawnika, architekta, urbaniste, konstruktora
    mostow, nauczyciela, psychologa, pilota awiacji itp itd po zawodowce???

    Co do inteligencji, to wiemy o niej ze dzieli sie na poznawcza i na emocjonalna
    i ze nie zawsze jedna idzie w parze z druga.
  • don2 28.04.05, 13:13
    nauczyciel-zaden problem
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 28.04.05, 13:19
    teraz zupelnie mylisz pojecia. Ja caly czas nawiazuje do tego, iz wysztalcenie
    (moim zdaniem) nie jest zadnym kryterium udanego zwiazku. Kryterium jest (moim
    zdaniem) podobny "potencjal intelektualny". Moje przyklady mialy na celu
    jedynie zobrazowanie calej gamy mozliwosci "nierowne wyksztalcenie a rowny
    potencjal".

    To, o czym Ty teraz mowisz to "zwiazek wyksztalcenia z szansami w pewnych
    zawodach". I rzeczywiscie, trudno mi sobie wyobrazic astrofizyka, ktory
    zakonczyl "formalne wyksztalcenie" na podstawowce a potem "sam sie wszystkiego
    nauczyl i profesorem zostal". Teoretycznie moze nawet do zrobienia, tylko po
    co. Przy takim wyborze zawodu uczelnia jest najoczywistsza do niego droga. Im
    bardziej jednak zblizamy sie do "mglistych branz" (do ktorych ja na przyklad
    zaliczam cala ekonomie) tym mniej oczywisty staje sie ow zwiazek. I im bardziej
    oddalamy sie od Europy (np. "lekarz w Afryce" itd) rowniez.

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • don2 28.04.05, 13:22
    jak ekonomia jest mglista ,to ja jestem filharmonik cymbalista
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 28.04.05, 13:25
    w senise "niekoniecznej kompatyblinosci wyuczonych wzorcow i sprawdzonej
    praktyki". Badz ujmujac inaczej wielu "dyplomowanych ekonomistow" nimi w
    doslownym sensie tego slowa nie jest. Hayek (ten od Swatcha) napisal kiedy moim
    zdaniem b. madry artykul na ten temat wypraszajac sobie przy okazji nazywanie
    go "managerem" (on jest Geschäftsmann). Jak bede miec wiecej czasu, to moze
    jeszcze gdzies to znajde.

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • don2 28.04.05, 13:42
    Gdybym byl w pozycji tego od zegarkow ,to bym pieprzyl glodne kawalki i co z
    tego.kazdy sobie moze walic co chce.Nie znosze jak nazywaja mnie panie cos tam
    w innym jezyku a ja przeciez po polsku nazywam sie zwyklym durniem.A oni nic
    tylko idiota i idiota. A jak mozna miec dyplom ekonomii i nie byc nim" w
    doslownym sensie
    tego slowa" to dla mnie rzeczywiscie mgliste.mozna bedac ekonomista pisac
    wiersze.co nie zmienia nic w tytule zawodowym itp.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 28.04.05, 13:49
    Panie Dyrektorze.....i po co te tytuly Kowalski,przeciez razem jestesmy w tym
    wiezieniu.Oczywiscie -odmeldowuje sie wiezien 412154,dowidzenia Kowalski
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 28.04.05, 14:07
    Wezmy mnie jako przyklad. Wybor kierunku "bo cos trzeba studiowac a tam latwe
    przedmioty do zdania i paru fajnych ludzi. Specjalizacjia "marketing".
    Czyli "wszystko, co pomoze w sprzedazy produktu". Taki ze mnie "marketingowiec"
    jak z koziej dupy rajzetasche. Ani "wyczucia rynku" jak cyferek nie zobacze,
    ani "zainteresowania branza" ani "talentu sprzedawcy" za grosz. Druga
    specjalizacja "analiza rynku". Jako ze liczyc umie i lubie a takich "wierzacych
    w cyferki" w naszym swiecie jest cala masa, to chwala bogu mam z czego zyc. Na
    temat "przydatnosci tego dzielenia wlosa na czworo" w dobrze pojetym interesie
    wlasnym nie bede sie wypowiadac.

    Pisarzem mialam zostac, ot co :)). Pisanie idzie mi w takim tempie, ze na akord
    zarobilabym wiecej, niz jako analityk :)))

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • don2 28.04.05, 14:25
    Odnosze wrazenie ,ze Szwajcaria jest jakby odcieta od europy z wlanego wyboru i
    ma falszywy i przestarzaly obraz poziomu takich krajow jak Italia i Portugalia.
    jeszcze im z glowy nie wylecialo ,ze kazdy pportugalczyk to kelner a kazdy
    italiano robi lody i pizze.W tamtych krajach czas poszedl do przodu w a Szwyc
    nic tylko z gory patrzy sie na inne nacje.jak dluigo sie mozna podbudowywac
    zmierzchlymi czasami przodowania w kilku dziedzinach gospodarki.Mam to samo
    u siebie,tylko ci rozsadni widza to innaczej.Nawet Swissair poszedl sie
    kapac,nie mowiac o technologii.banki same nie wystarcza juz dzis.I od dzis
    odmawiam jezdzenia po mostach w szwajcarii projektowanych przez " absolwentow"
    zawodowki i nie dam sie dotkmac lekarzowi ,ktory jest sanitariuszem + kursy.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 28.04.05, 14:27
    Uczelnie w calej Europie przepelnione studentami a xurek nic tylko zawodowka i
    kursy :)))))))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • sabba 28.04.05, 14:31
    a ilu z nic bezrobotnych badz przekwalifikowanych zawodowo:))))
    --
    Szable w dlon!
  • don2 28.04.05, 14:40
    Sabba,a kto powiedzial ,ze wszyscy musza prace miec po w.uczelni jak w CH ich
    robote robia "po zawodowce" :))))))) Ludzie dajcie sobie na luz,Xurek sie
    zakalapuckal i teraz pisze dla zachowania twarzy.Powinna faktycznie dopisac do
    sygnaturki " demagog domorosly" :))))))))))))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • maria421 28.04.05, 14:52
    don2 napisał:

    > Sabba,a kto powiedzial ,ze wszyscy musza prace miec po w.uczelni jak w CH ich
    > robote robia "po zawodowce" :))))))) Ludzie dajcie sobie na luz,Xurek sie
    > zakalapuckal i teraz pisze dla zachowania twarzy.Powinna faktycznie dopisac
    do
    > sygnaturki " demagog domorosly" :))))))))))))

    Tez mysle, ze Xurek sie troche zaplatal.

    Pomyslec, ze nawet od gwardzistow szwajcarskich w Watykanie wymagaja matury...
    A co do uczelni szwajcarskich, (przynajmniej niektorych) to w Niemczech panuje
    przekonanie, ze tam najlatwiej dyplom kupic....Kiedys byla nawet afera o to,
    aby Niemcom, ktorzy sie doktoryzowali w CH odebrac prawo uzywania tytulu "dr".
    Tylko niemiecki doktor moze byc w Niemczech doktor! :-)
    I wlasciwie dobrze, bo jak pomyslec o wszystkich italianskich dottori....
  • xurek 28.04.05, 15:57
    Don, przytocz mi prosze te moje wypowiedzi, w ktorych to pisalam, ze w
    Szwajcarii mosty buduje sie „po zawodowce“ a pielegniarze sa lekarzami. Po
    drugie nie wypowiadaj sie na temat obrazu Protugalii w Szwajcarii na podstawie
    moich z rozmyslem opacznie zinterpretowanych wypowiedzi, gdyz kolportujesz
    Klischees nie majace zadenj bazy.

    Mario, obowiazkowa az do uniwersytetu? Bo chyba o tym mowilismy? Bezplatna i
    obowiazkowa do lat 16-tu jest rowniez w Nigerii. I co z tego?
    To, by kazdy, kto ma “IQ i chec” mogl skonczyc uniwersytet (albo nawet “tylko”
    zrobic mature) wymaga nie tylko bezplatnego szkolnictwa, lecz rowniez checi i
    materialnej mozliwosci rodzicow zapewnic utrzymanie w tym czasie i zrezygnowac
    z “dochodow” dziecka. Fenomen “gastarbeiterow” swiadczy min. o braku takowych
    na powszechna skale. Nikt nie zostaje gasrarbeiterem “for fun”. Paru
    gastarbeiterow? Jestes pewna, ze jest ich paru, czy tylko tak Ci do osmieszenia
    moich wypowiedzi pasuje? No i moze tym razem odpowiesz na moje pytanie
    brzmiace: dlaczego wypowiedz gastarbeitera na temat jego wlasnego kraju ma byc
    mniej wartosciowa od Twojej na temat jego kraju?

    Tak, sa lekarze leczacy bez dyplomu. Dokladnie tam, gdzie powiedzialam, czyli
    np. w Afryce. Naprawde sie przestraszylas? Naprawde nie wiedzialas? Nie
    ogladalas ani jednego „Doku“ na ten temat?

    PS: jezeli ja wyraznie pisze, ze wszystko co mowie ....

    „odnosze moja argumentacje do tezy "rownosci wyksztalcenia i intelektualnego
    potencjalu" a nie "wartosci wyksztalcenia jako takiego" badz "zwiazku z
    wyksztalceniem a szansami zawodowymi".“

    ... a Ty mi nadal wmawiasz, ze jest inaczej, to chyba dalsza dyskusje mozemy
    sobie podarowac. Ty potrafisz lepiej wymylsic, co ja chcialam powiedziec.

    Don, ja sie w niczym nie “zakalapuckalam”, tylko nadal trzymam tematu, a
    konkretnie mojej tezy, ze “wyksztalcenie i potencjal intelektualny” to nie
    jedno i to samo, rowniez w Europie nie. Podane przeze mnie przyklady sa
    przykladami na zobrazowanie tej tezy a nie synteza na temat “ Szwajcarskiej
    gospodarki” badz podobnie. Wszystkie dotyczna znanej mi brazny, co tez juz pare
    razy podkreslilam.

    Poza tym powoli zaczynam watpic w moj potencjal dajac sie wciagnac w te czesc
    dyskusji. Na cale szczescie pozostaje mi przynajmniej materialny dowod
    na “wyksztalcenie” coby calkiem w siebie nie zwatpic.

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • don2 28.04.05, 16:32
    Demagog jestes nie ma co.faktem jest ,ze unikasz ,niektorych wprost
    pytan,wynikajacych z kontestu,lawirujesz i tendencyjnie skrecasz i przeinnaczasz
    sens naszych wypowiedzi.I jak ci pasuje to dyskutujesz o wyksztalceniu ,gdy
    nie ,rakiem wycofujesz sie na pozycje i wyglaszasz tyrade ,ze bylo o
    malzenstwie itp.Do tego twoje folklorystyczne obciazenia,nie pozwalaja ci
    oderwac sie od Afryki,ktora nic tu nie ma do rzeczy.zwisa mi luzno ,czy lekarz
    w Afryce ma czy nie ma wyksztalcenie i czy mozna to nazwac lekarzem w naszym
    zrozumieniu.Tu chodzi o Europe itd.I ta dyskusja nie wymaga szczegolnego
    potencjalu.nie wszystko musi byc jak w naszych wioskach i srodowiskach w
    jakichs sie obracamy.jak usilowalac z ironia mnie poinformowac.I to byl
    najlepszy przyklad ,ze rowni bawia sie najlepiej ze soba.!!!
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 28.04.05, 16:35
    PS ja nic opacznie nie interrpretuje -ale 3 swiat to bylo typowe stwierdzenie
    patrzacego z gory na tak " zacofane " nacje jak Poertugalia i Italia.Az
    smierdzialo ponizeniem-niestety
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 28.04.05, 17:56
    podaj mi te pytania, na ktore nie odpowiedzialam. zaraz nadrobie. Od Afryki
    oderwac sie Ty nie mozesz - ja pisalam NAJPIERW o duzych pozaeuropejskich
    czesciach swiata, potem zawezylam do czegos, co wiem ze zrodel innych niz
    mowione i pisane. Wyjasnij prosze, kto to sa rowni, bo boje sie
    cokolwiek "wykreconego" powiedziec. Powtarzam jeszcze raz, ze na zadna pozycje
    sie nie wycofuje, gdyz nigdy jej nie opuscilam.

    Chyba zaczne plakac zamiast planowac. Nie chce mi sie ani troche a musze.

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • wkrasnicki 28.04.05, 17:29
    Jaka waszym zdaniem role gra wyksztalcenie w doborze zyciowego partnera?
    ______________________________________________________________________________________
    Na wszelki wypadek wkleiłem sobie pytanie, żeby nie lawirować choćby i nieświadomie.
    Gdzieś w międzyczasie zostało narzucone, że chodzi o Europę to może się załapuję troszkę.
    W wyborze życiowego partnera wykształcenie w niemal wszystkich znanych mi przypadkach nie gra
    absolutnie żadnej roli. To zauroczenie, gorączka zmysłów, zaślepienie, które nie chce odpuścić wbrew
    sugestiom "kibiców", czy naciskom rodziców.
    Nie tylko wykształcenie nie ma tu znaczenia, również aparycja na pewnym, zaawansowanym etapie
    tego magnetyzmu, nie znaczy wiele.
    Wystarczająco często można ujrzeć kaszalota u boku faceta o wyglądzie żurnalowym, lub piękną
    kobietę za którą drepce z pozoru lebiega.
    Owszem zasada, swój do swego, ma często zastosowanie w środowisku aktorskim, ale są to grupy
    jednak dość wyizolowane, zresztą w tej branży często za dyplom robi cycek połączony z talią osy, lub u
    samca klatka piersiowa rozmiarów gdańskiej szafy, a zresztą trwałością zazwyczaj nie imponują.

    Tak przy okazji to Janko Muzykant jest przykładem na- nie, bo raczej nie poznaliśmy kompozytora czy
    wirtuoza o tym nazwisku. :-)
  • don2 28.04.05, 17:53
    masz racje Kras.I jak bym chcial przytocze setki przykladow by to potwierdzic
    A czy to kto sprawdzi? Daj jeden przyklad jak znasz np Lekarza z dziewczyna z
    wiejskiego sklepiku.Tylko z zycia a nie z kiepskiej nowelki dla fryzjerek.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • wkrasnicki 28.04.05, 17:59
    Większość ludzi podejmuje taką decyzję zanim zdobędzie dyplom lub utknie w wiejskim sklepiku. W
    Polsce oczywiście. Przypadki dinozaurów sa oczywiście zwykle już bardziej skalkulowane.
  • wkrasnicki 28.04.05, 18:02
    Don skąd wiesz, że nowelki dla fryzjerek są kiepskie?
  • don2 28.04.05, 18:13
    Czytywalem oczywiscie,nawet ci powiem ,ze po hiszpansku jak czekalem w kolejce.
    Teraz mam dlugie i dawno niestrzyzone wlosy,wiec jestem do tylu.Ale czytam
    SE,NIE,GW,Wprost oraz ogladam M jak milosc.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • wkrasnicki 28.04.05, 18:18
    don2 napisał:

    > Czytywalem oczywiscie,nawet ci powiem ,ze po hiszpansku jak czekalem w kolejce.
    > Teraz mam dlugie i dawno niestrzyzone wlosy,wiec jestem do tylu.Ale czytam
    > SE,NIE,GW,Wprost oraz ogladam M jak milosc.
    ______________________________

    Jasne jak słońce, teraz już wiem skąd wena w poprzednim poście.
  • don2 28.04.05, 18:10

    --No coz Kras,pulkownik ma zone jak drapak kuchenny i glupia jak sciana,czemu?
    A no widzicie zolnierzu,jak pulkownik byl sluchaczem szkoly oficerskiej ,to
    poznal tam w kasynie pomoc kuchenna.zawsze jakies zarcie przyniosla,uprala i
    podporucznik mial bzykania ile chcial.Az jej zmachal dzieciaka.I dowodca szkoly
    wezwal go na dywanik i rozkazal zenic sie.No i co mial z tym zrobic gdy
    zaczynal kariere?Rozwiesc sie? alimenty placic? z czego?I tak czas poszedl....
    Przed wojna oficer bez zgody dowodcy nie mial prawa sie zenic i kandydatka
    musiala miec conajmniej mature.Ale to byla sanacyjna polska i klasowa ! Tfuj
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • maria421 28.04.05, 18:28
    Nie bede sie na temat Portugalii wypowiadac, bo jedne wakacje tam spedzone do
    tego mnie nie upowazniaja. Ale na temat Wloch i na temat wloskich
    gastarbeiterow w Niemczech wiem dosyc duzo.

    Liczba nowych wloskich imigrantow w Niemczech od lat zdecydowanie maleje.
    Wloskie knajpki zatrudniaja niemiecki, turecki czy inny personel, bo nie ma
    dostatecznego naplywu mlodych ludzi z Wloch. W naszej okolicy jedna pizzeria
    jest w rekach Iranczyka, a druga Pizza-Taxi jest turecka.
    Co to oznacza? Ze na Sycylii, w Kalabrii czy W Apulii musialo sie na tyle
    polepszyc, ze nie warto juz szukac chleba za granica.

    Piszesz, ze imigranci z Anglii sa inni niz imigranci z Wloch. Prawda. Ale ilu
    imigrantow z Anglii przyjechalo do Niemiec, czy do Szwajcarii w latach 60 tych
    za chlebem? To jest zupelnie inny typ imigracji, nie za chlebem, lecz za
    przygoda lub za lepsza posada.

    Dalej piszesz, ze nie kazda rodzina we Wloszech moze sobie pozwolic na to, aby
    dzieci studiowaly i ze to bieda jest przeszkoda w studiach.
    Xurku, jezeli ktos we Wloszech chce studiowac, to studiuje! Mieszka z
    rodzicami, studiuje i pracuje. Powiedzialabym, ze we Wloszech biednemu jest
    latwiej moze studiowac niz gdzie indziej, gdyz na ogol nie musi w tym celu
    zmieniac miejsca zamieszkania. Poza tym, Wlochy oferuja duzo sezonowych miejsc
    pracy wiec studenci dorabiaja.

    Uwierz mi, Xurku, to napewno nie jest trzeci swiat ludzi biednych, ktorzy
    chcieliby a nie moga studiowac.

  • don2 28.04.05, 18:54
    U nas nie ma zadnych italiancow ani portugalcow,koniec juz od 70-tych z
    emigracja.Pelno z Etiopii,Kosowa i Somalii,arbeiter ich nazwac nie
    mozna ,raczej gast.Gdyby komus powiedziec w hiszpanii by pojechal za praca,to
    by pekl ze smiechu.Hiszpanskie specjal brygady jezdza do francji na zbiory
    winogron,ale tylko dlatego,ze pozniej biora udzial w dalszej obrobce jako
    specjalisci i to dobrze platni,to samo robia zreszta siebie.Portugalcow od
    groma w Andorra w hotelarstwie,oni sa wszedzie i w Arabii i na statkach
    pasazerskich.tak jak w prawie kazdym kilku gwiazdkowym resorcie na calym swiecie
    sa Niemcy i Szwajcarzy.
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • don2 28.04.05, 18:56
    I tak jak zwykle skonczylo sie na narzekaniu na cudzoziemcow :))))))))))))
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 28.04.05, 19:07
    to gl. Tamile. Tylko co z tego wynika w temacie "wyksztalcenie jako
    kryterium..."

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • don2 28.04.05, 19:16
    1.jak tamilka ladna to moze byc
    2.wywyzszylas sie
    3.nie wiedzialem ,ze z mezem zaczynaliscie na budowie :)))
    4 dyskusja zaczyna byc nudna i dawno sie scurvila
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 28.04.05, 19:50
    1 to glownie faceci. Wlosy tych paru lasek, ktore tutaj sa, podziwiam zawsze z
    otwarta geba i duza zazdroscia.
    2 pokaz mi gdzie
    3 budowa byla w przenosni. Ja zaczynalam na winobraniu a potem u pszczelarza
    (mam powazna alergie na jad owadzi, wiec z narazeniem zycia). Maz akurat w
    gastronomii przy zmywaniu garow.
    4 ze sie dawno scurvila juz dawno zauwazylam.

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • don2 28.04.05, 19:55
    Malzenstwa z „udzialem trzeciego swiata“
    (do ktorego pod wzgledem wyksztalcenia spokojnie zaliczyc mozna w „moim
    swiecie“ Portugalie i Wlochy)
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 28.04.05, 20:43
    wyrwane z kontekstu rzeczywiscie tak brzmi. To co chcialam powiedziec to "pod
    wzgledem "kazdy ksztalcic sie moze jezeli tylko chce" itd. Z kontekstu to moim
    zdaniem wynikalo, ale moze sie myle. Bylo odpowiedzia ta tekst Marii, ze
    wszedzie w Europie kazdy moze, jezeli nie jest leniwy.

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • don2 28.04.05, 20:58
    .......bo ja mam swoj zaczarowany maly swiat...... jest taka ladna piosenka
    --
    ----------------------------------------
    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
  • xurek 28.04.05, 19:06
    polowa Wlosi, cwierc Portugalczycy, cwierc Ex-Jugoslawia. Ex-Yugo chetnie by
    przejelo wieksza czesc, ale Szwajcarzy wola Wlochow, bo latwiej im sie dogadac.
    Moja portugalska kolezanka i moja portugalska pani do sprzatania twierdza obie
    to samo (nie znaja sie): sa tutaj, bo tam nie ma perspektyw, buduja hoteliki i
    obie licza na to, ze zdaza, zanim dzieci beda za duze, by moc je
    bezproblemowo "przepflancowac". Nie chca tutaj byc, tylko musza. I jeszcze raz
    powtarzam (dla Dona): ja sie nad tymi ludzmi nie wywyzszam, bo tak samo
    zaczelam i ja i moj maz, tylko nadal twierdze, iz "studiowanie dla kazdego" nie
    jest w tych krajach takie oczywiste i nadal twierdze, ze Portugalczyk bez
    wyzszego wyksztalcenia niekoniecznie go nie ma, bo jest na nie za glupi badz za
    leniwy. A wszystko to by wyjasnic, iz Portugalczyk bez wyksztalcenia rownego
    mojemu nie musi ani byc ode mnie glupszy ani niezdatny na mojego meza.
    Osobiscie nie znam zadnego Wlocha oprocz mojego tutaj urodzonego sasiada, wiec
    moze rzeczywiscie ci na budowie to "czysta przygoda". I co ma do tego emigracja
    Angielska czy inna "innego rodzaju" sprzed 20-tu lat to juz zupelnie nie wiem.
    Ja przynajmniej mowie o "nieoczywistosci mozliwosci wyzszego wyksztalcenia" w
    nawiazaniu do "wyksztalcenia jako kryterium doboru partnera" i nie widze
    zwiazku.

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • xurek 28.04.05, 14:31
    akturat bylo li tylko o uniwerku a dokladnie o moim. Ale jak juz dwa razy
    wspomnialam, wszystko mozna doprowadzic do absurdu. Teraz dodam jeszcze
    pytanie: tylko po co?
    No a teraz juz naprawde lece, bo Svoboda czeka. Potem bedzie mnie bolal zab,
    wiec moge byc zlosliwa :)))

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • xurek 28.04.05, 14:29
    gdzie indzie, wszystko mozna "ad absurdum". Z takiego np Deutschlandu badz z
    takiej np. Anglii (i jeszcze pare innych) przyjezdza do Szwajcarii znacznie
    inny "rodzaj pracownikow" niz z Portugalii badz Wloch. A Ci, ktorzy tutaj
    przyjezdzaja wiele opowiadaja, min. o tym, ze procent tych, ktorzy "nie moga
    jak chca" jest w tych krajach wyzszy niz np. w Niemczech. Tylko o to mi
    chodzilo i tylko PO TO, by pokazac, iz nie w calej Europie "kazdy kto nie jest
    na to zbyt glupi moze na Uniwerek". A teraz ide do dentysty, nazywa sie
    Svoboda, wiec chyba nie musze sie bac, ze to tylko pielegniarz, jak myslisz?

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 28.04.05, 13:46
    xurek napisała:

    > teraz zupelnie mylisz pojecia. Ja caly czas nawiazuje do tego, iz
    wysztalcenie
    > (moim zdaniem) nie jest zadnym kryterium udanego zwiazku.

    Xurku, wydawalo mi sie, ze ostatnie wpisy dotyczyly tylko relacji
    wyksztalcenie - wykonywany zawod, a nie roli wyksztalcenia w malzenstwie.

    > oddalamy sie od Europy (np. "lekarz w Afryce" itd) rowniez.

    Trzymajmy sie moze jednak Europy, Xurku, bo wiekszosc z nas nie ma pojecia o
    Afryce i nie moze na ten temat dyskutowac.

    Przy okazji , Xurku, umieszczenie Wloch i Portugalii w trzecim swiecie, to byl
    zart z Twojej strony, prawda?
  • xurek 28.04.05, 13:53
    pod wzgledem "tylko durnie i lenie sie nie ksztalca" jest to trzeci swiat.
    Wielu wciaz dlatego sie nie ksztalci, ze albo nie ma na to kasy albo rodzina
    jest przeciwko. Skoro Ty uznalas, ze "cos takiego w Europie nie ma juz miejsca"
    kraje te na bazie moich doswiadczen musza nalezec do trzeciego swiata.

    Trzymamy sie Europy przy wyborze partnera czy jak? No i nie mow, ze
    wiekszosc "nie ma pojecia" badz nie zdaje sobie sprawy z tego, iz w duzej
    czesci naszego padolu wyksztalcenie wciaz odbywa sie na drodze innej, niz
    wyzsza uczelnia. Rowniez w lecznictwie i przy budowie mostow.

    Jeszcze raz powtarzam, ze caly czas odnosze moja argumentacje do tezy "rownosci
    wyksztalcenia i intelektualnego potencjalu" a nie "wartosci wyksztalcenia jako
    takiego" badz "zwiazku z wyksztalceniem a szansami zawodowymi".

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 28.04.05, 14:27
    xurek napisała:

    > pod wzgledem "tylko durnie i lenie sie nie ksztalca" jest to trzeci swiat.
    > Wielu wciaz dlatego sie nie ksztalci, ze albo nie ma na to kasy albo rodzina
    > jest przeciwko. Skoro Ty uznalas, ze "cos takiego w Europie nie ma juz
    miejsca"

    Xurku, we Wloszech i w Portugalii edukacja jest powszechna, obowiazkowa i
    bezplatna.

    > kraje te na bazie moich doswiadczen musza nalezec do trzeciego swiata.

    A te doswiadczenia, to kto, Xurku? Paru gastarbeiterow?

    > Trzymamy sie Europy przy wyborze partnera czy jak? No i nie mow, ze
    > wiekszosc "nie ma pojecia" badz nie zdaje sobie sprawy z tego, iz w duzej
    > czesci naszego padolu wyksztalcenie wciaz odbywa sie na drodze innej, niz
    > wyzsza uczelnia. Rowniez w lecznictwie i przy budowie mostow.

    O matko, Xurek, nie strasz! Sa lekarze leczacy bez dyplomu????

    > Jeszcze raz powtarzam, ze caly czas odnosze moja argumentacje do
    tezy "rownosci
    >
    > wyksztalcenia i intelektualnego potencjalu" a nie "wartosci wyksztalcenia
    jako
    > takiego" badz "zwiazku z wyksztalceniem a szansami zawodowymi".

    Alez, Xurciu, przeciez sama mowilas o tym, ze "nie matura lecz chec szczera" i
    to jest tematem ostatnich kilkunastu wpisow, o malzenstwie juz zapomnielismy.
  • xurek 28.04.05, 14:33
    upewniajac sie, ze to naprawde Maria zaczyna od "alez Xurciu". O czym Ty
    zapomnialas w dyskusji nie jestem w stanie przewidziec, ja wciaz pamietalam o
    temacie.

    "Xurcio"
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • bird_man 28.04.05, 13:24
    przeciez pisalem, ze nie warto z Toba dyskutowac, bo za wszelka cene starasz
    sie udowodnic TWOJA PRAWDE, niech ci bedzie...

    **********************************
    xurek napisała:

    > “Jak widac wg. Xurka jest to zasob wiedzy i umiejetnosc jej "sprzedania "
    > w
    > rozmowie..“
    >
    > Ja cos takiego gdzies napisalam? Gdzie?
    **************
    a wlasnie, ze napisalas.. cytuje Cie
    "W czasie wolnym P programuje gry komputerowe i pisze opowiadania. Chociaz jest
    tak mlody zdazylo nam sie przegadac dobre pare dlugich wieczorow i nigdy nie
    bylo mi nudno. Nie pracujemy razem juz od ponad roku i wciaz jeszcze sie
    spotykamy, by pogadac. Z wygladu P. tez „nie wyglada“ – gacie spadajace z
    tylka, tatuaze od nadgarstkow po obojczyki, wieczny skateboard pod pacha. "
    koniec cytatu....

    No widzisz, przegadalas z nim pare dlugisz wieczorow i juz wiesz na pewno, ze
    on jest bardzo inteligentny (dobrze to przeciez swiadczy o Tobie, ze potrafilas
    go "odkryc"..) drogi Xurku, ja tez programuje od ponad 20 lat i zapewniam cie,
    ze programowanie nie ma nic wspolnego z inteligencja, jest to po prostu
    rzemioslo ktorego KAZDY sie moze nauczyc (zakladajac, ze potrafi myslec scisle
    i logicznie) Programowanie mowiac prosto jest to uzywanie gotowych algorytmow
    typu: "jak zrobie to, to jako wynik koncowy otrzymam to" - moge ci
    matematycznie udowodnic, ze za kazdym razem, gdy wstawiasz pranie do pralki to
    wlsnie programujesz chociaz sama o tym nie wiesz - no ale do tego jez potrzebna
    matematyka na poziomie szkoly ponadsredniej..
    Pisanie opowiadan nie swiadczy o niczym... wiesz ze tylko w samych niemczech co
    roku ukazuje sie ponad 600.000 NOWYCH ksiazek? Nie chcesz chyba przez to
    powiedziec, ze wszstkie sa wartosciowe i warte przeczytania..


    >
    > “ja natomiast uwazam, ze inteligencja jest zdolnoscia do uczenia sie nowy
    > ch
    > zachowan, aby zapewnic sobie i swojemu potomstwo jak najlepsze "przezycie" na
    > tym swiecie oraz umiejetnosc zastosowania tych umiejetniosci w praktycznym
    > zyciu.”
    >
    > Oprocz tego “potomstwa” (mozna by sie pokusic na intepretacje, ze k
    > to dzieci
    > nie ma to matol) zupelnie sie zgadzam.
    >
    > “Jak najlepsze przezycie” oznacza dla mnie “jak najwiecej zad
    > owolenia i > satysfakcji”. Kto wiec w rachunku “optymalnego przezycia” nie
    > bierze pod uwage > WLASNEJ PSYCHY i zwiazanych z nia “WLASNYCH POTRZEB” jest
    zupelnie > nieinteligentny.
    *********************
    Niech Ci bedzie, ja uwazam, ze swiadome (!) zmniejszanie swoich szans
    spolecznych swiadczy o braku inteligencji. Sa ludzie ktorzy dla "wlasnych
    potrzeb i wlasnej psychy" sie upijaja a potem wsiadaja za kierownice samochodu
    lub bija zone i dzieci..
    >
    > Jezeli zas chodzi o P, to mnie rowniez nie podobaja sie tatuaze i przy naszym
    > pierwszym spotkaniu powiedzialam “wie stellst Du Dir das vor, zum Kunden
    > zu
    > gehen”, na co P odpowiedzial “geb’ mir die Chance und wir wer
    > den sehen, wie man > sich das vorstellen soll”.
    **************************
    No i widzisz.. wlasnie o to chodzi.. "Gib mi Chance"....
    Problem w tym, ze on sobie ta szanse sam odbiera, bo olbrzymia wiekszosc ludzi
    (nie kazdy jest tak tolerancyjny jak don czy ty) mu tej szansy nie da !
    (nawiasem mowiac, ja tez nie..)

    On MA bezposredni kontakt z klientami i pewnie masz racjie, nie nie mialby na
    niego szansy w banku, ale on NIE CHCE byc bankierem.
    >
    > Kij mozna by tez odwrocic i przylozyc Twoja reakcje do „inteligencji = uc
    > zenie > sie nowych zachowan“. Reagujac jak reagujesz na tatuaze powtarzasz
    swoje stare wzorce – i gdzie tutaj „nauka“? Zdegradowanie tego co napisalam
    o P (ze sam programuje i pisze opowiadania) do „nauczenia sie ksiazki
    telefonicznej na pamiec“ tez chyba nie swiadczy o zrozumieniu „innych
    zachowan“, ktore jest warunkiem do ich ewentualnego „nauczenia sie“ :).
    ***************
    drogi xurku, ja wiem ze ty jestes inteligentna, nie o to mi chodzilo, ale
    jestes rowniez demagogiem..
    Idac Twoim sladem i za Twoja argumentacja musialbym sie uczyc od np. narkomana
    zazywajacego heroine dla doznania nowych wrazen.. nie badz smieszna i nie
    zmuszaj mnie prosze do rozlozenia Twojej argumentacji na czynniki pierwsze bo
    wcale mi nie zalezy na tym aby Ci dokopac.
    Nadal podtrzymuje moje zdanie: kazdy osobnik, ktory swiadomie zmniejsza swoje
    mszanse zyciowe (nie tylko tatuazem..) daje przyklad swojego braku (lub
    ograniczonej) inteligencji.
    pozdrawiam
    ptaszek
    > Xurek
    >


    --
    kaum macht man richtig, schon funktioniert
  • xurek 28.04.05, 13:35
    Birman, krotko:

    Na temat „okolicznosci odkrycia inteligencji P napisalam:

    „Zauwazylam“ go na szkoleniu przeprowadzanym dla stacji telewizyjnej, w ktorej
    pracowal i od razu powiedzialam, ze jezeli bedzie kiedys szukal pracy, to niech
    dzwoni.“

    W czasie szkolenia nie wiedzialam, ze pisze opwiadania, ze ma cos ciekawego do
    powiedzenia i ze programuje. Jedyne co zauwazylam, toze „szybciej lapie“ i ze
    wykonuje zadania planistyczne szybciej, z wiekszym zrozumieniem materii i
    lepszym „wyczuciem nieznanych sytuacji“ niz reszta 20-osobowej grupy i niz
    wiekszosc w wielu grupach szkolonych przedtem.

    I kto tu jest demagogiem?

    Z tym « ciagnieciem przykladu « wlasne potrzeby – narkoman – alkoholik » ad
    absurdum zgadzam sie, ze mozna. Nie o to mi jednak chodzilo – alkoholik
    popelniajacy samobojstwo nie wykorzystal swych mozliwosci do « bycia
    szczesliwym », wiec nie spelnil postawionej przeze mnie tezy (no chyba ze
    uznal, ze « zycie po zyciu » jest lepsze i nie ma co marnowac czasu a alkohol
    mial mu tylko dodac odwagi). Wszystko mozna « rozlozyc na lopatki » przy
    odrobinie inteligencji, nieco wiekszej ilosci czasu i duzej dozy demagogii :)).

    PS : nie musisz rezygnowac z wlasnej argumentacji by mi „nie dokopac“. Ja nie
    jestem taka mimoza :)).

    Xurek

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • maria421 28.04.05, 13:50
    xurek napisała:


    > W czasie szkolenia nie wiedzialam, ze pisze opwiadania, ze ma cos ciekawego
    do
    > powiedzenia i ze programuje. Jedyne co zauwazylam, toze „szybciej lapie&#
    > 8220; i ze
    > wykonuje zadania planistyczne szybciej, z wiekszym zrozumieniem materii i
    > lepszym „wyczuciem nieznanych sytuacji“ niz reszta 20-osobowej grup
    > y i niz
    > wiekszosc w wielu grupach szkolonych przedtem.

    Xurku, tak z reka na sercu, na ile Twoja ocena byla uwarunkowana tym, ze
    lubisz "alternatywne" typy?

    Na ile byla to obiektywna ocena profesjonizmu chlopaka?
  • xurek 28.04.05, 13:57
    gdybym kierowala sie "Alternatywa" w wyborze wspolpracownikow juz dawno firma
    by sie rozleciala. "Pieknoduchy" do planowania a juz tym bardziej administracji
    sie nie nadaja. Poprzedni wybrany przeze mnie asystent jest kwintesencja tego,
    czym nie moglby byc moj maz. Na pomysl zatrudnienia meza tez jeszcze nie
    wpadlam. Robota to robota a zycie prywatne to zycie prywatne. Szczegolnie,
    jezeli prywatnie wklada sie to do garka, co wlasna firma przyniesie :)).
    Poza tym jak juz wspomnialam po dwoch latach u nas P zostal "odwerbowany" do
    duzej internacjonalnej agencji. Czy myslisz, ze jej szef (mezczyzna) kierowal
    sie rowniez "luboscia do Alternatywy"?

    Xurek
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
  • tos.ka 30.04.05, 10:36
    troche mie dziwi buzliwa dyskusja na temat dosc chyba oczywisty. a oczywistym
    (przynajmniej dla mnie) jest- ze "wyksztalcenie" w sensie papierka- znaczenia
    jako takiego nie ma, co najwyzej jako papierek lakmusowy, ale nie wartosc sama
    w sobie. aby znalezc odpowiednie przyklady ilustrujace - na prawde nie trzeba
    sie odwolywac do krajow trzeciego swiata. choc przyklady braku wyksztalcenia z
    powodow ekonomicznych nawet w polsce dosc- podam przyklad malzenswta w ktorym
    on jest stolarzem; matka chora, kilkoro mlodszego rodzenstwa- trzeba bylo ojcu
    pomagac od dziecka; chlopak zreszta jest zlota raczka i artysta w swym fachu,
    dorobil mature i w tej chwili studiuje; zdolnosci, charakter, nawet jesli nie
    podparte "papierkiem"- w przykladach takich jak ten- jak
    najbardziej "procentuja".
    inny przyklad- nasz znajomy - tymrazem w niemczech-(tzn "pierwotnie"- znajomy
    meza) swego czasu wieczny student, w efekcie bez dyplomu...no tak, tylko
    chlopak w trakcie studiow opatentowal zaprojektowany przez siebie produkt,
    rozwinal fabryke (zaczynajac od symbolicznego garazu:)) dzis jezdzi po targach
    tropiac "podrobki" a w garazu stoi mu (m.in.) porsche. z wyksztalcenia-
    pochwalic sie moze ino matura. moj maz - (choc z dyplomem) tez zrezygnowal w z
    wielu propozycji pozostania na "uni" (tu i w usie) bo zachcialo mu sie swojej
    firmy. a bylby juz pewnie w trakcie habilitacji. czyli - patrzac wg papierka-
    jest o iles tam stopni nizej w kategorii pt "wykszatlcenie". to nie sa znowu
    az tak rzadkie wyjatki. po prostu "ten typ tak ma", co go bynajmniej nie
    dyskwalifikuje, jesli nawet nie odwrotnie.

    bardziej interesujacy jest problem- jekie znaczenie ma inteligencja- szeroko
    rozumiana - ta "pragmatyczna"- czyli wykszatlcenie, inicjatywa i ta mniej
    pragmatyczna- oczytanie, zainteresowania- w doborze partnera i czy sa roznice
    na lini: on-ona.
    to ze dla onej- inteligencja onego- ma wieksze znaczenie niz na odwrot - jest
    chyba triuzmem. tylko dlaczego i do jakiego stopnia?
    no...w pracy patrze sobie na pielegnarzy, meski kwiat, do wyboru do koloru,
    duzy i meski, taki cieplo-opiekunsczy typ (pewnie sie w doktory wybiera bo o
    wszystko pyta:))), inny- nie wysoki brunet (slooodki:))) przypadkiem powiedzial
    ze nie ma "freundin":) nic tylko brac i rwac: ))) no dobra to tylko zarty:)))
    powaznie- czy "zdobylabym sie" na malzenswto? pomimo ze z wygladu mi sie
    podobaja. sa mlodzi, sympatyczni... no i nie moge sie oprzec mysli - ze tak-ale
    musieliby sie jeszcze czyms oryginalnym wykazac. i wymagania "oryginlnosci"-
    bylyby wieksze- niz w stosunku do konurenta- z tzw "wykszatlceniem"....innymi
    slowy- oczekuje- i zawsze oczykiwalam- choc nie do konca swiadomie (tak sie po
    prostu "zakochiwalam":))- ze partner mi czyms zaimponuje...

    ps. wpisuje sie na koncu bo watek dlugi

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka