Dodaj do ulubionych

Gdzie na starosc

24.08.05, 09:37
Temat kolacze mi sie po glowie w zwiazku z sytuacja moich rodzicow.

Dlatego chcialam zapytac, czy zastanawiacie sie, gdzie i jak spedzicie swoja
starosc tudziez czy moglibyscie powiedziec, jak spedzaja ja wasi rodzice?
Chodzi mi o wiek, w ktorym nie jest sie juz w stanie funkcjonowac calkowicie
samodzielnie.

Xurek

--
czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
Obserwuj wątek
    • maria421 Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 09:48
      Moja mama, lat prawie 86, mieszka jeszcze sama, robi sobie sama mniejsze
      zakupy, sama sobie pierze.
      Wieksze zakupy robi dla niej moj brat. Raz w tygodniu przychodzi sprzataczka.
      Kiedy nie bedzie w stanie juz mieszkac sama, moj brat wezmie ja do siebie, ma
      duze mieszkanie i jeden pokoj wolny.
      • basia553 Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 10:32
        Mysle ze o wlasnej sytuacji na starosc, to ja tu jako jedyna mysle. A mysle
        intensywnie od paru lat, odkad obejrzalam ciekawy reportaz w TV. Otöz w
        Niemczech coraz czesciej möwi sie o takich wspölnych mieszkaniach czy domach
        dla ludzi albo starszych, albo co jest lepsze: dla mieszanego towarzystwa.
        Na zasadzie: pani starsza przypilnuje ci dziecka, a ty przyniesiesz jej ciezkie
        zakupy. Mam niejasne wrazenie, ze juz o tym pisalam. Przepraszam wiec, jesli
        sie powtarzam. No wiec po pierwszych niesmialych pröbach, ruch sie rozwinal i
        coraz wiecej takich grup sie laczy. Panstwo nawet zaczelo pomagac finansowo
        takim ludziom, bo to zawsze tansza- nie tylko przyjemniejsza, alternatywa do
        domu starcöw. Ja bylam miesiac temu na spotkaniu z taka grupa zainteresowanych,
        bylo nas 25 osöb, ktöre sie dopiero musza podzielic na tych ktörzy maja podobne
        wyobrazenie o tym domu/mieszkaniu. Mnie teoretycznie bardzo odpowiadal pomysl
        takiej milej pary ok. 50-tki, ktörzy chca zaadaptowac jakies pomieszczenia na
        starej winnicy, czy inne gospodarstwo, w ktörym zylibysmy razem, ale posiadajac
        oddzielne mieszkania. Möwie teoretycznie, bo na sama mysl o opuszczeniu mojego
        kochanego mieszkanka ogarnia mnie straszny zal. Problem polega na tym, ze nie
        mozna czekac az bedzie tak daleko, ze juz sie bardzo potrzebuje pomocy. Trzeba
        sie zzyc, pomieszkac razem, zaprzyjaznic itd. Tak wiec jest mi teraz za
        wczesnie, a potem byloby za pözno. Tak wiec flirtuje z mysla o takim
        rozwiazaniu, bo wydaje mi sie wspaniale (szczegölnie jak sie nie posiada wcale
        rodziny), ale nie möwie ostatecznie "tak", zobaczymy jak sie nasz projekt
        rozwinie.
        Gdyby moi rodzice jeszcze zyli, to bym sobie jako idealne rozwiazanie
        wyobrazala wynajecie im mieszkanka w poblizu, tak aby byc razem, ale osobno.
        Ale to oczywiscie teoria. Pamietam jak moi rodzice byli juz mocno starsi i moja
        siostra proiponowala im wlasnie takie rozwiazanie: mieli sie przeniesc do
        Warszawy, aby im mogla na mioejscu pomagac. Möj Tato, uwielbiajacy koncerty,
        chodzacy na wystawy i do teatru przy kazdej wizycie w Warszawie, nie dal sie
        skusic perspektywa posiadania tego wszystkiego na miejscu i powiedzial
        kategorycznie, ze nie opusci Katowic. Starych drzew sie nie przesadza - to nie
        takie puste powiedzenie.
        --
        .
      • bird_man Re: Gdzie na starosc-zeglowanie w towarzystwie 24.08.05, 23:37
        A propos zeglowania..
        jak sobie tak dla jaj na internetowych stronach tajlandzkich i filipinskich
        zamiescilem ogloszenie, ze szukam na podroz dookola swiata pan w wieku powyzej
        27 lat ze znajomoscia angielskiego (bez wlasnych kosztow - no powiedzmy poza
        naprawde drobnymi oplatami) i napisalem ze mam 55 lat, jestem niemieckim
        inzynierem i na rencie (co nie jest prawda) to mi sie moja skrzynka mailowa na
        msn zalamala - mialem w ciagu tygodnia ponad 6.000 zgloszen ze zdjeciami od
        dziewczyn ktore gotowe bylyby na wszystko za taka podroz (nawet etapami co
        wyraznie zaznaczylem)
        Zycie moze byc jednak przyjemne...
        pozdrawiam

        --
        kaum macht man richtig, schon funktioniert
        • drapieznik wspanialy pomysl na stracenie kasy 26.08.05, 02:27
          takie numery to ja odwalilem na rozntych forach. Dodaj jeszcze ze zostalo ci 5
          miesiecy zycia to dopiero bedzie jazda!

          Wszystkie sa gole i chca cos dorobic.


          bird_man napisał:

          > A propos zeglowania..
          > jak sobie tak dla jaj na internetowych stronach tajlandzkich i filipinskich
          > zamiescilem ogloszenie, ze szukam na podroz dookola swiata pan w wieku
          powyzej
          > 27 lat ze znajomoscia angielskiego (bez wlasnych kosztow - no powiedzmy poza
          > naprawde drobnymi oplatami) i napisalem ze mam 55 lat, jestem niemieckim
          > inzynierem i na rencie (co nie jest prawda) to mi sie moja skrzynka mailowa
          na
          > msn zalamala - mialem w ciagu tygodnia ponad 6.000 zgloszen ze zdjeciami od
          > dziewczyn ktore gotowe bylyby na wszystko za taka podroz (nawet etapami co
          > wyraznie zaznaczylem)
          > Zycie moze byc jednak przyjemne...
          > pozdrawiam
          >
    • triskell Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 10:50
      Moi rodzice mają odpowiednio 70 i 61 lat, sprawiają (przynajmniej dla niezbyt
      obiektywnej córki :-P) wrażenie znacznie młodszych, oboje są bardzo aktywni
      fizycznie (Dwie główne pasje mojego ojca to grzybobranie i działka, na tej
      ostatniej sam buduje altanki, szklarnie, zajmuje się roślinami - praktycznie
      przez cały rok coś tam ma do zrobienia. Moja mama natomiast jest po AWF-ie i
      również prowadzi aktywny tryb życia. Oboje są na emeryturze, ale oboje pracują
      jeszcze zawodowo). Jakoś zupelnie nie myślę o nich jako o osobach starych.

      Mnie samej do starości jeszcze daleko, ale gdybym planowała zestarzeć się w
      Stanach (a nie planuję), to idealnym wyjściem byłoby osiedle takie jak Panorama
      City tu w Olympii. Zamiast próbować je jeszcze raz opisać, wkleję swojego posta
      na ten temat z innego forum:
      Starzy
      ludzie, których tutaj znam, w wieku 80-90 lat dziarsko tańczą ludowe tańce i
      często zapominam, ile oni tak naprawdę mają lat. Paru z nich mieszka w części
      Olympii, która nazywa się Panorama City. Jest to osiedle dla starszych osób, na
      każdą kieszeń (od małych mieszkań po domki). Byłam tam raz - więcej sklepów
      związanych z hobbies (sklepów dla wędkarzy, majsterkowiczów, krawcowych,
      działkowiczów) niż spożywczych, aktywna grupa tańców ludowych (kilka osób z
      naszej grupy jest również i tam), regularne imprezy kulturalne i wycieczki,
      sklep z używanymi rzeczami obsługiwany ochotniczo przez mieszkańców (tam kupiłam
      moją maszynę do szycia, to właśnie była ta jedna wizyta :-) ), dużo zieleni,
      ogrodnik zajmujący się ogródkami przed domem dla tych, którzy tak wolą, dobra
      komunikacja autobusowa z centrum Olympii, oczywiście koty i psy jak najbardziej
      dozwolone.
      --
      Support bacteria. They're the only culture some people have.
      • basia553 haha, Triskell! 24.08.05, 11:01
        ja tez jestem taka zwawa staruszka w wieku Twojej Mamy:)))))))
        Z mojej perspektywy, to oczywiscie jeszcze mlodosc, choc moze druga juz?
        Granica starosci przesuwa sie w miare, jak sie starzejemy. Gdybys widziala moja
        70-letnia siostre!!!!
        Osiedle ktöre opisujesz, wyglada bardzo zachecajaco. Az mi zal, ze w Niemczech
        jeszcze czegos takiego nie ma. Czy tam mieszkaja tylko starsi ludzie? Bo jesli
        tak, to wydawalo by mi sie troche deprymujace. Z drugiej jednak strony wlasnie
        Amerykanie swietnie sobie starosc organizuja, sa szalenie aktywni i wogöle.
        --
        .
          • triskell Re: haha, Triskell! 24.08.05, 11:32
            basia553 napisała:
            > ja tez jestem taka zwawa staruszka w wieku Twojej Mamy:)))))))

            Za szybko mi się poprzednia wiadomość wysłała, chciałam i to skomentować. Tak
            jak już pisałam, nie jestem tu obiektywna, ale ja nie uważam mojej Mamy za starą
            :-).

            A tak w ogóle, Basiu, to jesteś nie tylko w wieku mojej Mamy, ale masz też tak
            samo na imię :-).
            --
            Support bacteria. They're the only culture some people have.
    • sabba Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 11:43
      No coz wiec mojej mamy starosc na razie nie wyglada rozowo albowiem ona sie juz
      czuje bardzo stara na wskutek przezyc i samopoczucia (ma 61 lat). Jest zdana na
      swoje dzieci, niestety tak sie zlozylo. MOwie niestety bo gdyby ona mogla
      jeszcze raz zaczynac pewnie by do tego nie dopuscila. Ja osobiscie nie uwazam ze
      to jest jakas tragedia, bo kto sie ma nia opiekowac na starosc jak nie my.I tez
      mam nadzieje ze moje dzieci (jesli takowe nastapia) nie beda wyrodkami i nie
      beda zamykac w ciemnym pokoju o glodzie i chlodzie. Mam jednak nadzieje ze nie
      bedziemy dla nikogo przeszkoda i w momencie kiedy nie bede zdolna do wykonywania
      podstawowych czynnosci zyciowych rodzina bedzie mnie mogla z czystym sumieniem
      oddac pod opieke do domu starcow.
      --
      Szable w dlon!
      • don2 Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 13:14
        :))))))))))),juz jestem " starosc " w oczach mlodszych.Moja mama zyje sama w
        wielkim miescie ma 81.Ma jakas tam pomoc,ktora miasto posyla do wszystkich w
        tym wieku.Pomoc na godzine,przyniesie zakupy,zrobi tzw.grube sprzatanie.raz na
        14 dni.jakos sobie daje rade.Potrafi tez bez problemu (tak sie wydaje) co jakis
        czas pojechac do corki.Niestety,ja mieszkam za daleko.Do brata rzadko wpada
        mimo ,ze to blisko.jakos ma lepszy kontakt z corka.Odwiedzamy ja czasami (za
        rzadko)Nie jest to najweselszy temat.Jak ja widze moja starosc? Ano narazie nic
        nie widze i wole nie myslec.Starosc to shit !Podziwiam ludzi ,ktorzy planuja
        jakies domy starcow,jakies projekty tego typu o ktorych pisze Basia.Nigdy by mi
        nie przyszlo do glowy takie wspolne zycie.Znam ludzi zbyt dobrze.natomiast na
        takie cos jak pisze trixi,zgodzil bym sie.Co prawda wykluczajac tance ludowe
        itp.Nie znosze stadnego zycia.jakos na razie mam zajecia ,ktore mi dostarcza i
        aktywnosci i troche grosza.juz od wiosny dojdzie mi podrozowanie z psem na
        wystawy itp.To jest na tyle absorbujace,te wszystkie przygotowania itp ,ze
        nudzic sie nie bede.Nie wiem co bedzie jak juz bede na tyle niedolezny i
        senilny (juz chyba mam napady:)).Ale jeszcze do tego mam ,troche czasu.Takie
        pawilony w ktorych sie miesci u mnie dom starcow omijam z daleka.Wole nie
        wpadac w przerazenie.jak zwykle i" w tym temacie " jestem pesymista.Odstrasza
        mnie mysl ,ze bede od kogos zalezny w zwyklych ludzkich i codziennych
        czynnosciach.To ,ze w moim przypadku bede samotny,to wiem na 100 %,gdyz wiez
        rodzinna u mnie rowna sie 0,i tak bylo zawsze.Zreszta nie wiadomo ,czy nie
        przyjdzie mi spedzac starosci z kims o odmiennej plci-to stoi zapisane w
        gwiazdach,gdyz w zyciu nie ma pewnikow.I nawet po zlowieniu najwiekszej ryby
        oraz po zbudowaniu super altanki,starosc to shit.Juz 4 lata temu mialem oznaki
        tego stanu.Okazalo sie ,ze " na starosc" jakis blad prawego oka,nie majacy
        znaczenia na codzien,uniemozliwil mi strzelanie,tak ,ze trzeba bylo odsprzedac
        ukochana bron i pozegnac towarzyszy.zawsze jezdzilem noca-teraz irytuje mnie
        swiatlo nadjezdzajacych aut i to juz nie tylko koniec przyjemnosci ale i
        niebezpieczenstwo.Starosc to shit !!!!!!!!!!!
        --
        ----------------------------------------
        www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
        ja i tak wiem swoje
        • mon101 Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 13:29
          Moja babcia zawsze powtarzala, ze panu Bogu nie udaly sie dwie rzeczy - starosc
          i zeby :))) Moja mama lat 82 szczesliwie jest zdrowa i rzeska, wlasnie
          pojechala z kolezanka na wycieczke Helsinki- Tallin -Wilno. Mysle,ze swoja
          rzeskosc zawdziecza barzo pozytywnemu i optymistycznemu nastawieniu do zycia i
          ludzi. Czasem az jest to denerwujace.... Mysle jednak z przerazeniem o tym co
          bedzie jak nagle bedzie obloznie chora. Co ja wtedy zrobie, sciagniecie jej do
          Szwecji to chyba nie rozwiazanie, nawet zreszta nie wiem ( nie interesowalam
          sie tym jeszcze, choc moze powinnam)jak to formalnie zalatwiac (zeby miec
          subwencjinowano sluzbe zdrowia, reszta, to "male piwo"). Po prostu odsuwam te
          mysl od siebie jak najdalej, bo o ile wiem to w Polsce nie ma dobrych
          rozwiazan. Naprawde nie wiem co bym zrobila, ten watek troche mnie przerazil bo
          zmusil do zastanowiena sie....
          • don2 Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 14:19
            mon,bez paniki.jako obywatelka/ mieszkanka EU,ma te same prawa co szwedzi itp.
            Mozesz ja do siebie przygarnac-polska emeryture ,tu jej wyplaca i doloza co
            trzeba.Troche trzeba uporu i bezczelnosci z biurokracja.Nie wiem jaki masz
            status w Szwecji-ale to idzie zalatwic.Zdaje sie formularz ma numer E
            11,ubezpieczenie zdrowotne i socjalne emerytow zyjacych w innym kraju niz
            stale zamieszkanie lub zmieniajacych je.
            --
            ----------------------------------------
            www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
            ja i tak wiem swoje
            • mon101 Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 21:58
              dzieki don, wiem ze to powinno tak funkcjonowac, ale wlasnie ta szwedzka
              biurokracja mnie przeraza. Zaprzyjazniony, wzeniony tu Anglik zalamuje rece i
              drze resztki wlosow z glowy;) Ja tu za obywatelke miejscowa robie, wiec nie
              powinno byc problemu....Babcia ma dosc duza emeryture i pewien kapital, wiec
              dokladac jej nic nie musza, chodzi mi tylko o to zeby mogla korzystac ze sluzby
              zdrowia i nie zrujnowac sie. Narazie zdrowa, ale leciwa, wiec nie wiadomo co
              sie moze przydazyc
              • don2 Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 22:43
                A co ten Anglik taki jakis nie taki :)) jako EU i wzeniony ma jakies problemy?
                pierwsze slysze ! A jak juz pisalem ,mamusia bierze w ZUS-e odpowiedni
                formularz i sprawa zalatwiona.Urzednika zawiadamiasz o szczypiacych dusze
                detalach z zycia samotnej staruszki i ok Zreszta Karolinska jako panstwowy
                szpital ma obowiazek bez gadania przyjmowac kazdego.Powodzenia zycze.Moga
                somalijczycy i inna cholota zyc na nasz koszt,zgadzam sie placic podatek i na
                twoja mame :)))Zawiadom o rezultacie.Mam 40-letnie doswiadczenie w tym zadupiu
                i nie takie przypadki sie rozwiazywalo.
                --
                ----------------------------------------
                www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
                ja i tak wiem swoje
    • basia553 wiesz co Trixell? 24.08.05, 13:33
      szkoda, ze dopiero teraz sie poznalysmy. uwazam Cie za ciekawa postac, a rok
      temu byl u mnie zjazd forumowy i byl tez - wyobraz sobnie - kolega ze Stanöw!
      No wiec mysle, ze moze tez bylabys przyjechala...
      --
      .
      • triskell Basiu, Re: wiesz co Trixell? 25.08.05, 09:08
        basia553 napisała:
        > szkoda, ze dopiero teraz sie poznalysmy. uwazam Cie za ciekawa postac, a rok
        > temu byl u mnie zjazd forumowy i byl tez - wyobraz sobnie - kolega ze Stanöw!
        > No wiec mysle, ze moze tez bylabys przyjechala...

        Pewnie nie. Nie dlatego, że nie chciałabym, ale dopiero w tym roku po raz
        pierwszy od wyjazdu udało mi się odwiedzić Europę. Nie brakowało w ciągu tych
        prawie dwóch lat okazji, przy których coś w środku rwało się do Polski, ale nie
        mogłam. Kiedy moja siostra napisała mi, że ma żółtaczkę typu C, kiedy moja
        przyjaciółka była bita przez męża, kiedy ta sama przyjaciółka urodziła córeczkę,
        kiedy 2 tygodnie temu mój ojciec obchodził 70-te urodziny... tak bardzo chciałam
        być przy tych osobach w tych i innych momentach (chciażby po to, żeby je
        przytulić).

        Podróż stąd do Polski to ponad $1000. Pewnie następnym razem uda mi się polecieć
        tam za kolejne 2 lata. Już wiem, że choć byłam w tym roku w Polsce na ślubie
        mojej bardzo bliskiej przyjaciółki, we wrześniu ominie mnie ślub innej
        przyjaciółki, a w listopadzie 40-ta rocznica ślubu moich rodziców.

        Do czego zmierzam? Ano do tego, że może lepiej (dla mnie), że nie znałaś mnie
        wtedy i nie zaprosiłaś na taki zlot. Uniknęłam kolejnej okazji do gryzienia
        palców z rozpaczy, że znowu coś mnie omija. :-)

        Tak czy owak, to bardzo miłe, co napisałaś. Dziękuję. Może kiedyś. :-)

        Ściskam Cię serdecznie, konspiracyjna Basiu-nie Basiu :-)
        --
        Support bacteria. They're the only culture some people have.
    • xurek Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 14:31
      Moj tata chyba nie ma szans innych niz cud, by wyleczyc sie ze swojej choroby.
      Ma 70 lat, 1,5 roku temu byl glowna pomoca sasiada w budowie domu, pracowal z
      moim mezem w ogrodzie, znosil fizycznie caly dzien wesolego miasteczka z
      Piranha, spedzal ¼ roku na samochodowych podrozach po Europie, jezdzil 1000 km
      do Polski bez przystanku. Dzisiaj ma trudnosci z przejsciem odcinka „sypialnia –
      lazienka“ wynoszacego kilka metrow.

      Dopoki tata byl zdorwy widywalam rodzicow raz w miesiacu, glownie oni
      przyjezdzali do nas. Nikt od nikogo nie potrzebowal zadnej pomocy, byly to
      spotkania czysto „przyjemno – towarzyskie“. Od kiedy zachorowal sytuacja
      diamentralnie sie zmienila. Racjonalnie rzecz biorac rodzice nie potrzebuja
      mojej pomocy, poniewaz maja ja zapewniona w ramach ubezpieczen, maja pania do
      sprzatania jak rowniez mama jest aktywna, zdrowa i silna osoba. W praktyce
      rzecz wyglada tak, iz moj tata, ktory zawsze byl samotnikiem i potrzebowal
      niewiele towarzystwa nie jest w stanie przezyc kilku godzin bez obecnosci
      ktorejs z nas bez popadniecia w depresje i totalne fizyczne oslabienie. Ja
      mieszkam 600 km od rodzicow, mam prace i male dziecko, moja siostra mieszka w
      Kanadzie i rowniez pracuje. Znakomita wiekszosci psychicznego balastu spadla na
      mame, ktora od prawie roku nie spedzila ani jednego dnia bez taty badz poza
      domem, chociaz wczesniej miala w zwyczaju kilkutygodniowe samotne wyjazdy. Nas
      wszystkie sytuacja niesamowicie obciaza, bo z jednej strony b. chcialybysmy
      umilic tacie zycie na ile to mozliwe, z drugiej zyjemy w ciaglym stresie, bo
      wszystko dzieje sie na ostatnia minute, ostatnia resztka sil i czasu itp itd.
      Glownym powodem takiego stanu rzeczy jest odlegosc – gdyby ktoras z nas
      mieszkala blisko rodzicow, problem bylby nieporownalnie mniejszy.

      Jestem pewna, ze damy sobie rade i tata nie jest glowna osoba sklaniajaca mnie
      do takich mysli. Jest nia moja mama, ktora oswiadczyla kategorycznie, ze
      jezeli tata umrze, to ona wroci do Polski. Mama nigdy nie chciala wyjechac i
      przez caly okres emigracji utrzymywala bardzo zywe kontakty z Polska i
      przyjaciolmi, twierdzi, ze dla niej Niemcy to obczyzna (mimo 16 lat pobytu,
      zdobytego nowego zawodu i 10 lat pracy zawodowej), ze nowi znajomi to zupelnie
      nie to samo, co jej przyjaciele w Polsce. Twierdzi rowniez, ze nie potrzebuje
      niczyjej pomocy, co na dzien dzisiejszy jest prawda, ale co bedzie jutro ?

      Niby ma racje w tym, co mowi, ja jednak nie potrafie sytuacji widziec inaczej
      niz przez pryzmat choroby taty, przez pryzmat znacznie gorszej opieki
      zdrowotno – socjalnej w Polsce jak i zdwojonej odleglosci miedzy mna a mama.
      Mysl o jej starosci w Polsce napawa mnie przerazeniem.

      Idac dalej „tym tropem“ coraz czesciej zastanawiam sie nad sama soba, nad
      moim „globtroterskim zyciem“, nad moja znow narastajaca checia ponownej
      zmiany „ukladu gwiezdnego nad moja glowa“ (zastanawialysmy sie z siostra nad
      emigracja na Nowa Zelandie – nie tak calkiem niepowaznie), nad moimi niestalymi
      i rozrzuconymi po swiecie znajomymi, nad wiezia z moim dzieckiem a to wszytko
      pod katem „jaki bedzie wynik mojej dzialalnosci, gdy bede miala 80 i przestane
      byc tak samodzielna“. I podobnie jak u Basi nie chce naginac mojego zycia do
      domniemanych potrzeb za 40 lat rownoczesnie nie chcac, by za te 40 lat stanac
      przed potrzeba bliskosci rodziny/ przyjaciol rownoczesnie jej pod reka nie
      majac.

      Xurek

      --
      czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
      • don2 Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 15:28
        No i widzisz Xurku,nie odbiega to niczym od tego co ja pisze,starosc to shit.A
        starosc obciazona choroba i samotnoscia to milion razy shit ! Nic nasza
        cywilizacja nie wymyslila poza tym ,ze starosc przychodzi pozniej i jest
        mozliwosc opieki.I tak zaliczam siebie do szczesliwych ,ze nie jestem
        eskimosem,bo by mnie zostawili w sniegach,bym godnie zamarzl na smierc ,lub byl
        pozywieniem misia.Kiedys podobno w szwecji zrzucali starcow ze skaly i po
        klopocie.

        --
        ----------------------------------------
        www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
        ja i tak wiem swoje
        • xurek Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 15:48
          “No i widzisz Xurku,nie odbiega to niczym od tego co ja pisze,starosc to shit.A
          starosc obciazona choroba i samotnoscia to milion razy shit !”

          Starosc i choroba to dwie rozne rzeczy i z czym sie zgadzam, to ze choroba taka
          jak mojego taty, odbierajaca czlowiekowi powoli ale ciagle wszelkie
          mozliwosci “zycia jak dawniej” to los, ktorego ani sobie ani nikomu nie zycze,
          ale takie sytuacje to chyba raczej wyjatek a nie regula.

          Starosc, ktora postepuje “normalnym powolnym krokiem”, przynajmniej w kilku
          zaobserwowanych, byc moze “chwalebnych wyjatkach” (znow klaniaja sie moi
          dziadkowie) nie musi byc “shit” – oni potrafili ja pogodnie zaakceptowac a ja
          juz wtedy zadalam miliony pytan i mam w glowie pare odpowiedzi, ktore mysle ze
          mi pomoga podejsc do zjawiska podobnie.

          Z tego jednak co widze “ciagle i naokolo” wynika, ze starosc samotna to koszmar
          dla prawie kazdego. Nie wiem czy i jak mozna tego uniknac, ale bardzo
          chialabym. Dla mamy, dla siebie, dla mojego meza. I nad tym sie zastanawiam.
          Kiedy i jak nalezy zaczac nad tym „pracowac“, by tak sie nie stalo?

          Xurek

          --
          czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
            • ania_2000 Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 16:41
              Starosc i choroby zwiazane ze staroscia to dwa odrebne tematy - chociaz bardzo
              zwiazane ze soba. "zdrowa starosc", kiedy sie jest sprawnym fizycznie i
              psychicznie - to nastepny etap zycia, ktory np. jak juz pisala Triskell - w
              stanach, moze byc bardzo przyjemny i beztroski. dzielnice/miasteczka takie jak
              w olympii - sa wszedzie, w kazdym stanie. osiedla pietrowych domkow, gdzie
              rezyduja tylko ludzie po 60, przy polach golfowych, z uliczkami gdzie jezddzi
              sie tylko wozkami golfowymi - to nie jest nic dziwnego.
              wogole, to przez wielu wysmiewany i ironizowany "kult mlodosci" w stanach -
              daje takie efekty, ze normalnym jest to, ze widzi sie wiele seniorow na
              basenach, kortach, parkach - gdzie spaceruja, biegaja. Podczas ostatniego
              wyjazdu pod namiot obok nas namiot rozbily dwie panie - na oko po 80 -
              przyjechaly pochodzic na trails po lasach na pare dni. takich przykladow jest
              pelno - wiele osob dba o siebie, o swoja sprawnosc fizyczna przez dlugie lata. I
              Oczywiscie co innego, jezeli ktos choruje...
              Mysle jednak, ze z wylaczeniem oczywiscie chorob na ktore nie mamy wplywu - na
              swoja "starosc" zapracowujemy sami. To w jaki sposob zyjemy, pozniej sie
              odzwierciedla zarowno w zyciu fizyczno-zdrowotnym, a takze psychicznym.
    • tortugo Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 18:11
      nie mam pojecia jak to sie naprawde ulozy, ale jakbym mogl wybrac, to pewnie
      starosc spedzilbym w Szwajcarii ;) Gdzies n.p. w Zermatt, gdzie moglbym
      wylegiwac sie dniami calymi na lezaku i kontemplowac malenkosc swego
      niespelnionego zywota w cieniu majestatu Matterhorna.
      ~:O:=o
    • bird_man Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 20:06
      Co do pytania podstawowego to oboje moi rodzice juz nie zyja, reszta rodziny ma
      wlasne zycie i nie liczy sie w moich "przyszlosciowych" zyciowych kalkulacjach
      (tzn. nie dostanie ode mnie ani grosza i nie musi oczekiwac, ze bede z nimi
      mieszkal i beda sie musieli mna opiekowac)
      Jezeli chodzi o starosc, to nic przeciwko niej nie mam bo jedynym srodkiem
      zapobiegawczym byloby umrzec mlodo, ale jako ze mam jeszcze sporo planow na
      przyszlosc to zamierzam:
      1. Plan A
      Zbudowac sobie katamaran 14,5 x 7 m (aktualnie jest wg. moich planow u
      konstruktora-fachowca ktory ma sprawdzic statyke i zrobic rysunki kadlubow w
      formacie 1:1 dla stoczni) - budowe mam zamiar rozpoczac w pazdzierniku i
      zakonczyc najpozniej do lata 2007. Potem wsiadam i wysiadam na stale. Do tego
      punktu mam czas na zlikwidowanie wszystkiego tego co mam i uregulowanie
      wszystkich spraw ktore nie beda mi w przyszlosci niezbedne do zycia.
      Katamaran ten zapewnic mi ma pelna niezaleznosc i samowastarczalnosc w zakresie
      mieszkania, energii i pobytu tam gdzie jest cieplo i mi sie bedzie podobac.
      Swiat sie sklada w 75% z morz i oceanow i jeszcze jest wiele miejsc gdzie mnie
      nie bylo i wiele jest takich do ktorych chcialbym wrocic bez stressu i terminow.

      Finansowo jestem zabezpieczony na zycie na przyzwoitym poziomie na nastepne 30
      lat - dluzej zyc nie zamierzam, zreszta zobaczymy.
      To wszystko przy zalozeniu, ze nie stanie sie jakas duza katastrofa zyciowa,
      ktory nie pozwoli mi na prowadzenie takiego trybu zycia (ciezka choroba,
      kalectwo itp) Jezeli zdazyloby by sie cos takiego niestety to w gre wchodzi:
      2. plan B
      Przeniesc sie na stale do azji (prawdopodobnie do polnocnej malajzji-blisko do
      tajlandii, tajskie jedzenie i tajki bez problemu, kraj stabilny politycznie i
      klimat jaki mi odpowiada lub do tajlandii). Tam sobie kupic 2-3 pokojowy
      apartament w przyjemnym miejscu, wynajac "pomoc domowa" i dac sie rozpieszczac
      do konca zycia.
      Oczywiscie zakladam, ze bede dbal nadal o swoja sprawnosc fizyczna - ostanie
      badania w monachijskiej klinice gdzie mam kolege specjaliste wykazuja, ze stan
      fizyczny mojego organizmu odpowiada mniej wiecej wiekowi 37-38 lat u
      przecietnego mezczyzny (mam aktualnie 55) i sadze, ze uda mi sie do wieku
      biologicznego 75-80 utrzymac sprawnosc fizyczna 45-50-tka.
      Potem moge sobie spokojnie umrzec, jak bede widzial, ze sam nie moge sie
      obslugiwac i jestem (lub bede niedlugo ) skazany na inna osobe to sobie wyplyne
      na otwarte morze i w srodku nocy zrobie po prost krok za burte. Uwazam, ze
      mialem do tej pory wspaniale zycie i nawet gdybym musial umrzec jutro to
      naprawde nie wpadlbym w panike..Poza tym mam jeszcze pistolet jako ostatnie
      wyjscie, gdyby wszystko inne zawiodlo.
      Mimo wszystko mam nadzieje, ze powiedzie mi sie moj plan A
      pozdrawiam
      ptaszek przewidujacy

      --
      kaum macht man richtig, schon funktioniert
      • don2 Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 20:45
        jako byly marynarz ( nie zeglarz ) zycze powodzenia w wykonaniu zamierzen.
        W imieniu wlasnym i zakladu, skladam najserdeczniejsze zyczenia dobrej lokaty
        kapitalu ,by go inflacja nie pozarla wczesnie,zmiany przepisow o rezydentach
        powyzej 3 miesiecy w Thaj i okolicach,zarazy ktora by wygubila piratow
        malajskich i innych drobiazgow praktycznych,ktore tak roznia turystyke urlopowa
        od zycia na "stale ".I radze jako czlowiek praktyczny,doswiadczony i kolega
        wielu "odflipowanych" zlozenie w depozycie bankowym nienaruszalnej
        sumy,wystarczajacej na pokrycie biletu powrotnego do Heimatu.Konsulaty
        przestaly juz pozyczac na bilet i bulke z serem,bez gwaranta w heimacie :))))
        --
        ----------------------------------------
        www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
        ja i tak wiem swoje
        • bird_man Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 21:10
          don2 napisał:

          > jako byly marynarz ( nie zeglarz ) zycze powodzenia w wykonaniu zamierzen.
          > W imieniu wlasnym i zakladu, skladam najserdeczniejsze zyczenia dobrej
          lokaty kapitalu ,by go inflacja nie pozarla wczesnie,
          **************************************
          Drogi Donie, moje zasoby (nie pisze zauwaz PIENIADZE !) mam ulokowane w 6-u
          krajach, w roznej walucie i pod rozna postacia (np. ziemie nad morzem w polsce
          rowniez) W RFN mam na koncie smieszne sumy nie przektraczajace 25.00 euro i
          kazdy moze mi tu nagwizdac..

          zmiany przepisow o rezydentach> powyzej 3 miesiecy w Thaj i okolicach,
          ****************************************
          znam dobrze przepisy prawne dotyczace "osiedlania sie" w tajlandii - stad
          malajzja (nie zapominaj jeszcze o filipinach !)

          zarazy ktora by wygubila piratow malajskich i innych drobiazgow
          praktycznych,ktore tak roznia turystyke urlopowa od zycia na "stale ".
          ********************************
          Uwierz mi prosze, ze na ostanim "urlopie" bylem 16 lat temu - reszta moich
          wojazy to praca i prawatne podrozowanie "na wlasna reke" po zakonczeniu
          kontraktu

          I radze jako czlowiek praktyczny,doswiadczony i kolega
          > wielu "odflipowanych" zlozenie w depozycie bankowym nienaruszalnej
          > sumy,wystarczajacej na pokrycie biletu powrotnego do Heimatu.
          **************************************
          Mam 12 kont w sumie i kazde z nich jest osiagalne "online" poza tym wiele kart
          kredytowych z roznych bankow swiatowych....

          Konsulaty > przestaly juz pozyczac na bilet i bulke z serem,bez gwaranta w
          heimacie :))))
          ***********************
          konsulaty niemieckie moga o mnie zapomniej, jedyne czego od nich bede wmagal to
          przedluzenia mi paszportu..


          pozdrawiam
          ptaszek samowystarczalny i odpowiedzialny

          --
          kaum macht man richtig, schon funktioniert
          • don2 Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 22:55
            Ptaku,jestem powalony na kolana twoja zapobiegliwoscia,planowaniem i zasobami.
            Mozna pozazdroscic,gratulacje.Juz widze te rubryki w lokalnej prasie:
            To nie byl pozar w burdelu ,to Ptaszek zawinal do portu i odstawil male
            party :)))))
            --
            ----------------------------------------
            www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
            ja i tak wiem swoje
            • basia553 Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 23:24
              a ja uwazam ze Ptaszek powinien wziasc od lekarza na pismie zaswiadczenie o
              swojej mlodocianej kondycji. I to w kilku jezykach. No bo jak jakas panienka
              nie uwierzy????
              --
              .
            • bird_man Re: Gdzie na starosc 24.08.05, 23:29
              ano wlasnie drogi donie, popatrz na moje motto zyciowe..
              dodaj do tege jeszcze: "nie wierz nikomu na swiecie i licz tylko na siebie" to
              (prawie) wszystko jest mozliwe.. (cholera jak tu trzasnac drzwiami
              obrotowymi ? )
              --
              kaum macht man richtig, schon funktioniert
    • bird_man Re: Gdzie na starosc-zeglowanie z zaloga.. 24.08.05, 23:41
      A propos zeglowania..
      jak sobie tak dla jaj na internetowych stronach tajlandzkich i filipinskich
      zamiescilem ogloszenie, ze szukam na podroz dookola swiata pan w wieku powyzej
      27 lat ze znajomoscia angielskiego (bez wlasnych kosztow - no powiedzmy poza
      naprawde drobnymi oplatami) i napisalem ze mam 55 lat, jestem niemieckim
      inzynierem i na rencie (co nie jest prawda) to mi sie moja skrzynka mailowa na
      msn zalamala - mialem w ciagu tygodnia ponad 6.000 zgloszen ze zdjeciami od
      dziewczyn ktore gotowe bylyby na wszystko za taka podroz (nawet etapami co
      wyraznie zaznaczylem)
      Zycie moze byc jednak przyjemne...
      pozdrawiam

      --
      kaum macht man richtig, schon funktioniert
      --
      kaum macht man richtig, schon funktioniert
        • bird_man Re: sorry za podwojny post 25.08.05, 21:41
          don2 napisał:

          > Cholera !!! Ptaku ty sie zaj...na smierc :)))
          ******************
          chyba nie..
          mnie chodzilo raczej o cos w rodzaju marketingu, zbadanie rynku..
          Nigdy w zyciu bym nie podejrzewal, ze az taka ilosc pan moze byc chetna na
          przygode na oceanach.. jak do tego dojdzie to oczywiscie zrobie selekcje..
          Popatrz Donie to jest tak: zeglowac potrafie sam (nawigacja, praca zaglami,
          naprawy itp) pozostaje mi wiec znalezienie kogos kto bedzie mi gotowal i bedzie
          mnie "zabawial". Z natury rzeczy oraz jako, ze na statku moze byc tylko jeden
          kapitan, nigdy nie wezme zadnego meskiego zaloganta na poklad - pozostaja wiec
          kobiety.. najlepiej 2-3 aby mogly trzymac wachty i zajmowac sie reszta..
          pozdrawiam


          --
          kaum macht man richtig, schon funktioniert
          • don2 Re: sorry za podwojny post 25.08.05, 22:19
            moj brat ma jacht,chyba ze 12 m. nie pamietam.w pojedynke lata ze szwecji do
            polski ,kiedy chce.pokazywal mi urzadzenia do nawigacji ,automatyke,elektryke
            do wciagania zagli itp -ma lat59. Widac ,ze tez ma chec prysnac tylko zony sie
            boi :)) Zona to gorsza od najgrubszej cumy portowej ! Mocniej trzyma :))
            --
            ----------------------------------------
            www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
            ja i tak wiem swoje
    • bella-donna Re: Gdzie na starosc 25.08.05, 01:04
      lepiej zostawic ten temat, co bedzie to bedzie, a starac sie zyc tak
      i cieszyc kazda chwila, aby, kiedy ona nadejdzie i kiedy na wszystko
      bedzie juz za pozno, nie zalowac, ze moglo sie zycie przezyc inaczej...

      --
      corka nie(albo zle)wychowana
      ...ta zgorzkniala baba(swietne)
      i...ozywiam zdechle wONtki
    • lucja7 Leonardo 25.08.05, 10:42
      A propos przewidywan w zyciu,
      Leonardo da Vinci (jeden chyba z nielicznych autorytetow tutaj) powiedzial:
      nie przewidywac, to juz mlodniec (tlumaczenie wolne).

      --
      lucja,
      kobieta wyuzdany luksus
      • basia553 Re: Leonardo 25.08.05, 10:48
        ladne to Lucjo, ale jednak..... nie chce sie obudzic kiedys tam i stwierdzic,
        ze moglam sie lepiej na taka ewentualnosc przygotowac. I zapewniam Cie, ze mimo
        wieku i mimo przygotowan na godzine zero, jestem bardzo mlodziencza z
        usposobienia.
        --
        .
        • don2 Re: Leonardo 25.08.05, 10:58
          Wielki Leonardo to juz dla mnie za wysoka polka autorytetu.ja to raczej wole
          pamietac sentencje Rabina z Buczacza lub Gazdy z Limanowej.tacy jakos bardziej
          na czasie i przyziemni :)))
          --
          ----------------------------------------
          www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
          ja i tak wiem swoje
            • don2 Re: rabin i gazda 25.08.05, 11:34
              Ano Rabin jak to Rabin,na temat " gdzie na starosc " itp nie zdazyl sie
              wypowiedziec.W czasie gdy zagladal do Tory i usilowal znalezc madre
              wskazowki.wpadl pijany Kozak i bez ceremonii trzasnal go szaszka bez leb i tak
              do dzis nie wiadomo co rabin z Buczacza by powiedzial.On juz gdzies tam sie
              znalazl.Natomiast inny rabin ,tez z Buczacza,ten sie uratowal z pogromu ,bo
              akurat byl w Kamiencu Podolskim u lekarza Goldberga,o ktorym to wszyscy
              wiedzieli ,ze tanio bierze za leczenie.ten to Rabin odpowiedzial: Ty sie
              martwisz co bedzie na starosc? Niech sie twoja rodzina martwi,ich jest wiecej !
              Takie to byly czasy A gazda to nic nie powiedzial tylko burknal ,ze jak juhasie
              nie wezmieta sie za robote,to starosci nie dozyjeta ! Tyz byli czasy hej
              --
              ----------------------------------------
              www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
              ja i tak wiem swoje
    • basia553 wiesz co Don? 25.08.05, 19:32
      wymyslilam sobie cos: jestes obeznany w Hiszpanii, co by to bylo, jakbysmy tam
      zalozyli jakas fajna kolonie dla mniej i wiecej starszych? Moge sobie
      wyobrazic, ze byloby to niezle. Jakis sad pomaranczowy, jakis ogröd z warzywami
      dla mnie, oczywiscie moje koty wylapujace myszy, Twöj pies pilnujacy porzadku,
      a dla wszystkich innych tez by sie pozyteczne zadania znalazly. Nawet mi sie ta
      mysl podoba:)))))
      --
      .
      • don2 Re: wiesz co Don? 25.08.05, 19:40
        Absolutnie wyborna idea :))) taki azyl dla forumowiczow P2.I w kazdym
        pomieszczeniu komp,bysmy mogli do siebie klikac,bo watpie bysmy umieli
        rozmawiac w realu bez tych emotikonow i innych typowych net trikow ,lacznie z
        nikami ( wieloma) ;)) Praktycznie to zaden problem z lokalizacja.jak nie przy
        samym morzu,to jest pelno starych chalup dla starych ludzi,sady zaden problem
        samo wszystko rosnie-pelargonie maja po 2 metry i kaktusy kwitna co roku,albo
        i czesciej.
        --
        ----------------------------------------
        www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
        ja i tak wiem swoje
          • basia553 Re: wiesz co Don? 25.08.05, 19:51
            moze rozpiszesz tu konkurs na nazwe? nazwa musi byc albo z forum zwiazana, albo
            zwariowana, bo ja tylko do zwariowanego osrodka sie wprowadze. zaden tam haj
            lajf czy bontony:))))
            --
            .
        • lucja7 Re: wiesz co Don? 25.08.05, 19:49
          Strasznie fajnie.
          Wszyscy byliby szczesliwi, papugi by krakaly, jak w raju, wszyscy starcy
          usmiechaliby sie do siebie swymi bezzebnymi szczekami......itd, itd...

          --
          lucja,
          kobieta wyuzdany luksus
          • basia553 Re: wiesz co Don? 25.08.05, 19:57
            nie uwierzysz Lucjo, ale nawet w Hiszpanii sa dentysci. I tak jak u
            Ciebie "biletem wstepu" jest pewnie muszka i frak(czy co?), tak w tym osrodku
            bylby obowiazek noszenia zeböw w pyszczku, a nie w kieszeni. To Ci wyjasniam na
            wypadek, gdybys chciala zlozyc podanie o przyjecie (Dona przepraszam za
            mieszanie sie do spraw Dyrekcji).
            --
            .
            • lucja7 Re: wiesz co Don? 25.08.05, 20:01
              No i gest w strone Marii, wywieszka z napisem nie chodzic nago! oraz zakaz
              Alzheimera!

              Proponuje zainstalowac tez cichy gabinet eutanazji, zarzadzany przez adminow.

              --
              lucja,
              kobieta wyuzdany luksus
          • don2 Re: wiesz co Don? 25.08.05, 19:59
            Lucjo,nie badz zlosliwa.zawsze bedziemy mieli w szafie komplet filizanek,bys
            mogla paluszek odginac ,jak nas odwiedzisz.I szczeki bedziemy zakladali :))
            I jak Maria wpadnie z wizyta ,to zalozymy majtki na wszystko co obwisle tez.
            --
            ----------------------------------------
            www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
            ja i tak wiem swoje
        • luiza-w-ogrodzie Azyl dla forumowiczow P2 26.08.05, 02:36
          Basiu, to jest genialny pomysl! Prosze mnie wpisac na liste. Mam tylko jedno
          wymaganie: musi tam byc duzy basen, najlepiej z woda morska!

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
            • jutka1 Re: Azyl dla forumowiczow P2 26.08.05, 12:31
              No prosze, ja myslalam, ze to taaaaki powazny watek i nawet balam sie tu
              wchodzic, a tu balanga sie szykuje :-))))))

              Ja sie jak najbardziej zapisuje, o ile Derechsja mnie przyjmie. Moge gotowac,
              sprzatac, byle tylko nie prasowac!!

              Bardzo mi sie podoba pomysl z 90 litrami wina dla mnie na dobry poczatek.

              Pytanie do Basi: dlaczego ja mam jedna reke wolna teraz, i co to ma do klusek? :-)
              Laptok zaiste chrancuska wersja ptoka ;-)))))))))))

              Musi tam byc osloneczniony taras, zebym mogla piegi kultywowac. I jakas knajpa w
              poblizu z dobrymi tapas.

              PS. Na eutanazje sie nie pisze, tym bardziej w formie zrzucenia ze skaly -
              bolesne i malo estetyczne :-)

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              • basia553 Re: Azyl dla forumowiczow P2 26.08.05, 12:43
                knajpa????? po cholere, przeciez bedziemy sie u siebie upijac, przynajmniej nie
                bedzie daleko do lözka:)))) ja sie moge nauczyc robic tapasy, choc sama nie
                lubie. co do eutanazji, to kaze sie w razie czego wywiezc do grenlandii, bo
                wole zamarznac, to chyba mniej bolesne i bardziej estetyczne.
                --
                .
                • jutka1 Re: Azyl dla forumowiczow P2 26.08.05, 12:51
                  Nienienienie Basiu, knajpa musi byc bo w knajpie sa piekni kelnerzy i barmani!
                  ;-)))))))))

                  Nie to ze Derechsja nie jest piekna, bo jest, ale zawszec to nowe wyzwania :-)))))

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                  • jutka1 Pi Es 26.08.05, 12:54
                    Nie odpowiedzialas Basiu na moje pytanie ws. wolnej jednej reki i klusek! :-)

                    --
                    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                    Wysadzam skrzynki balkonowe
    • basia553 Re: Gdzie na starosc 25.08.05, 20:20
      dobra, Grazyna bedzie piekla drozdzowe z posypka, a ja sie zajme roladami.
      robie przepyszne! Kto sie zglasza do klusek? moze byc Jutka, bo chyba ma teraz
      jedna reke wolna:))))
      --
      .
      • kan_z_oz Re: kiedy sie zaczyna starosc? 27.08.05, 12:26
        Starosc sie zaczyna gdy zdecydujemy, ze jestesmy starzy. Wyrzucilam wiec z
        mojego slownika to slowo. Fakt, ze z czasem bede pomarszczona i kolana moga mi
        wysiasc nie oznacza jeszcze starosci.

        Ze staroscia zylam cale moje zycie. Staroscia mojej matki. Ojciec moj zginal w
        wypadku; zabil go prad gdy reperowal gniazdko elektryczne (nie zartuje, mowie
        serio). Wiem tylko z opowiadan matki. Wyszedl na klatke schodowa bo nie mieli
        pradu i juz nie wrocil. Matka byla wtedy w ciazy (ze mna). Nigdy nie wyszla z
        szoku i nigdy nie byla w stanie sobie ulozyc zycia. Do tego rodzina wyrzekla
        sie jej i mnie, i takie bha bha bha.
        Zajelo mi wiele lat by zrozumiec jej stan; dla mnie jest to stan gdy umiera
        wszystko co jest w srodku. Czlowiek jeszcze zyje, chodzi i funkcjonuje ale tak
        naprawde to go nie ma miedzy zywymi. Starosc jest wiec dla mnie wyborem i sa
        gorsze rzeczy od smierci. Mam nadzieje, ze ktoregos dnia moze jeszcze zdaze
        (zdazymy z siostra) z nia porozmawiac. Na dzien dzisiejszy zero komunikacji, ma
        74 lata, wiec zegarek tika. Zyje w swoim swiecie do ktorego nie mamy dostepu.
        Nie zauwazylam starych na tym Forum!!!

        Sorry za takie personalne wynuzenia ale tak to widze.

        Pozdrawiam
        Kan
    • jutka1 Re: Gdzie na starosc 27.08.05, 17:09
      Tak powaznie.

      Nie myslalam o tym jeszcze za bardzo. Moja Mama niezle sie trzyma mimo wieku,
      jest zadbana, w miare atrakcyjna pania, odmawia kategorycznie zmiany mieszkania
      na cos innego na nizszym pietrze (nie ma windy). Zapowiedziala mi kiedys, ze
      jesli zacznie niedolezniec to mam ja odstrzelic ;-))))

      Ja sama nie zaprzatam sobie tym jeszcze glowy. W najgorszym wypadku zwale sie
      mlodszej siostrze na glowe! :-))

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • don2 Re: Gdzie na starosc 27.08.05, 17:28
        Sprawia mi przyjemnosc Was czytac,az sie odmladzam.jako oznake blyskawicznego
        powrotu w lata gdy sie pilo mleko,wlasnie nalalem sobie mleka do szklanki....i
        dopelnilem koniakiem Henri Maison (okreg Borderies )i troche cukru-
        tradycyjne "mleko pantery" z Hermandad Nacional Caballeros Legionarios.Wlasnie
        mam 15 lecie lokalnego oddzialu ,na ktore niestety nie moge pojechac.Salud y
        memoria !
        --
        ----------------------------------------
        www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
        ja i tak wiem swoje
    • basia553 a wiesz don, 27.08.05, 17:45
      przypomniales mi möj ulubiony napöj, ktöry dlugie lata pijalam: zimniutkie
      mleko+kalhua. to byly jeszcze czasy, gdy tenn cenny dodatek do mleka mozna bylo
      tylko od amerykanöw (PeEx) kupic... oj, lza sie w oku kreci... te galony rumu i
      whiskacza, nie wspominajac o tanich papierosach i ostrzezenia
      naszego "zaopatrzeniowca": jakby was zlapali, to kupiliscie to od murzyna
      ciemna noca pod dworcem:))))
      --
      .
        • jutka1 Re: a wiesz don, 27.08.05, 18:28
          Nie mam koniakow ani kahlua. Mam mleko, wino, wode Staropolanke niegazowana,
          oraz 0.75 l. wodki zmrozonej.

          Czy cos sie z tego da sklecic, zebym tez jak Wy z klasa sie mogla _drinka_ napic?
          Czy po prostu otworzyc merlota?
          ;-))))))))))))

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          • bella-donna Re: a wiesz don, 27.08.05, 19:07
            hej...poczekajcie na mnie, mam kahlue ale nie mam mleka
            (poratowalam sie juz lodami )
            ps. Don tym Stock'em przypomniales mi mojego Tate...


            --
            corka nie(albo zle)wychowana
            ...ta zgorzkniala baba(swietne)
            i...ozywiam zdechle wONtki
            ? dobra kobieta ? o;
    • basia553 Re: Gdzie na starosc 27.08.05, 19:03
      merlot jest dobry na wszystko:))) od przyszlej soboty bede pijala go w wydaniu
      tyrolskim. i jak co roku: jak zamöwie "merlot", to mnie poprawia na "merlo",
      jak zamöwie "merlo", to... troche juz nudna ta zabawa:)))
      pozwole sobie wspomniec, ze na deser - tez jak co roku - bede
      pila "gruszeczke", pieknie schlodzona i z kawaleczkie gruszeczki. oczywiscie
      tylko ze wzgledu na trawienie:)))) a poniewaz trawie zle, wiec zdarza sie tego
      lekarstwa wypic i wiecej. Psenny najlepszy (to nie literöwka!)
      --
      .
      • drapieznik fascynacja woda 27.08.05, 20:43
        to chyba sport narodowy polakow tu i tam. nigdy nie moglem zrozumiec, ze:
        1. jest piwo, wypijemy piwo, bedzie piwo, pyfko, zimne itp czyli fascynacja
        2. alesmy sie napili, nikt nie byl trzezwy czyli dobre wspomnienia
        3. merlot, kaluha, moze jeszcze bacardi 150 proof- jeden gwint
        4. riesling, ryzie czy mozelskie -merlot i inna cholera
        5. wodka czysta oczywiscie polska najlepsza na swiecie-taa, a ja jestem donald
        duck.
        wg mnie wlewanie tych powyzszych to glupota bo przeciez wiadomo o skutkach
        akoholu w tym rowniez mieszanek skladajacych sie na wino czy piwo. kraj picia
        czy zakupu bez znaczenia. oby ludzie jak najwiecej pili- dla mnie wiecej
        miejsca zostanie. zachecam rowniez do palenia papierosow, fajek, skretow oraz
        zucia i gotowania grzybow. zyc dla poklasku to jest to.


        basia553 napisała:

        > merlot jest dobry na wszystko:))) od przyszlej soboty bede pijala go w
        wydaniu
        > tyrolskim. i jak co roku: jak zamöwie "merlot", to mnie poprawia na "merlo",
        > jak zamöwie "merlo", to... troche juz nudna ta zabawa:)))
        > pozwole sobie wspomniec, ze na deser - tez jak co roku - bede
        > pila "gruszeczke", pieknie schlodzona i z kawaleczkie gruszeczki. oczywiscie
        > tylko ze wzgledu na trawienie:)))) a poniewaz trawie zle, wiec zdarza sie
        tego
        > lekarstwa wypic i wiecej. Psenny najlepszy (to nie literöwka!)
        • jutka1 Re: fascynacja woda 27.08.05, 20:50
          Oj, Drapie, nie ma sie co irytowac - rzeczywiscie moze wiecej miejsca dla Ciebie
          zostanie... A ja, sonczonc (ort.zam.) merlota, przypominam niesmialo, ze
          czerwone wino w umiarze jest dobre dla zdrowia :-)))

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          • bella-donna Re: fascynacja woda 28.08.05, 00:20
            ja juz sobie zapamietalam, no more kahlua nawet z lodami...o;

            Ps...ale w takim razie CO ?????
            --
            corka nie(albo zle)wychowana
            ...ta zgorzkniala baba(swietne)
            i...ozywiam zdechle wONtki
            ? dobra kobieta ? o;
            • morsa Gdzie na starosc? 28.08.05, 01:03
              Sa sytuacje, kiedy nie mamy wyboru.........
              Mozemy planowac, myslec.......
              Nie zawsze mozna.
              Sa sytuacje, kiedy najblizsi musza podjac decyzje.
              Ja nie mysle, nie planuje, nie chce byc w sytuacji osoby mi najblizszej....
              --
              Carpe diem :-))
              • i.p.freely Re: Gdzie na starosc? 28.08.05, 01:12
                Jak juz kiedys mowilam: pod cyckami dam sobie tatuaz "do not resuscitate" by
                oszczedzic bliskim agonii wahan w ostatecznej decyzji.

                Gdzie na starosc??? Jeszcze nie wiem. Pelno tu fajnych miejsc tylko czy "end
                result of Intelligent Design" nie popsuje nam WSZYSTKIM planow:))))
              • basia553 Re: Gdzie na starosc? 28.08.05, 09:01
                wczoraj byl piekny dzien. lubie moje miasto w takie dni: sloneczny, ale nie za
                goracy, ludzi mniej jak zwykle, bo wakacje i wiekszosc gdzies sie byczy ny
                poludniu. wlöczylam sie, robiac takie i siakie zakupy i czulam sie szczesliwa.
                nagle ryk karetek, zamieszanie. mam na takie zdenerwowanie metode: moi znajomi
                w polsce jezdzili na brydza na syrenie, ot, mlodzi lekarze, bawili sie. wiec
                zawsze w takim momencie mysle: jada na brydza. lazilam dalej, az doszlam do
                miejsca, gdzie te karetki staly - na glöwnym placu mannheim zreszta.
                olbrzymi tlum naokolo, zerknelam i tylko zobaczylam "pompujacego" lekarza.
                uslyszalam opowiesc jednego z przechodniöw, ze jakis pan zbladl, przewröcil
                oczy i padl. i ze juz...10 minut pompuja, a on nie wraca do zycia. pomijam to,
                ze mnie nie wolno czuc sie szczesliwa, bo zawsze dostaje taki prysznic;
                pomyslalam, ze to odpowiedz dla mnie na temat "gdzie spedzic starosc". im wiecej
                planöw zrobie, im wiecej przygotuje, tym wieksza szansa, ze padne na
                paradeplatzu. czy to znaczy, ze nalezy wszystko olac, niczego nie
                przygotowywac? nie wiem, bede teraz nad tym myslec.
                pozdrawiam wszystkich: starych i mlodych, przygotowanych i olejewajacych, w ten
                piekny, sloneczny poranek.
                --
                .
                • jutka1 Re: Gdzie na starosc? 28.08.05, 10:09
                  Wszystko mozna Basiu zaplanowac, oprocz momentu grade finale, chyba ze to sie
                  tez wezmie w swoje rece.
                  Ciesz sie sloncem, nie mysl za duzo o tym bo wpadniesz w depresje :-))
                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                    • basia553 Re: Gdzie na starosc? 28.08.05, 10:34
                      to dales przyslowie! przeciez RACHUJESZ, ze uzbierasz cos na obiad:))))
                      Jutka, mnie nie mysl o smierci, lecz mysl o zyciu wpedza w depresje:)))))
                      a tak wogöle: prosze zalozyc nowy wontek!!!!!
                      --
                      .
                    • bella-donna Re: Gdzie na starosc? 28.08.05, 12:54
                      don2 napisał:
                      >teraz jade na grzyby.Podobno 3 km dalej
                      > dobre miejsca na prawdziwki.

                      Don, i znowu mi kogos przypomniales...chetnie tez poszlabym,
                      cale wieki nie bylam. Moge Cie zapewnic, ze nie znasz takiego
                      miejsca jakie ja przypadkowo odkrylam, prawdopodobnie w calym
                      swoim zyciu nie widziales tylu prawdziwkow ktore moglbys
                      nazbierac tam jednego dnia.

                      Ps.a znasz Ty sie chociaz troche na grzybach...? o;

                      --
                      corka nie(albo zle)wychowana
                      ...ta zgorzkniala baba(swietne)
                      i...ozywiam zdechle wONtki
                      ? dobra kobieta ? o;
                • bella-donna Re: Gdzie na starosc? 28.08.05, 13:04
                  basia553 napisała:

                  >czy to znaczy, ze nalezy wszystko olac, niczego nie
                  > przygotowywac?

                  ...dokladnie wlasnie tak. Myslac zbyt czesto o starosci
                  to tak jakby umrzec za zycia. Chociaz z drugiej strony o czym
                  mysla Ci po 60-70-80-tce ? TO jest juz coraz blizej, to musi
                  byc straszne uczucie.
                  ps. coz za horrrorystyczny temat z samego rana ! i za oknem
                  jeszcze deszcz...brrrr , alez "pieknie" niedziela sie zaczela

                  --
                  corka nie(albo zle)wychowana
                  ...ta zgorzkniala baba(swietne)
                  i...ozywiam zdechle wONtki
                  ? dobra kobieta ? o;
                  • basia553 Re: Gdzie na starosc? 28.08.05, 13:52
                    glupstwa piszesz, jak zwykle. poniewaz jestes chyba jedyna osoba tutaj ktöra
                    nie wie ile mam lat, to Ci powiem: 61. i nie jest to dla mnie horrorystyczny
                    temat i nie mysle o starosci jako o zlym czasie, chce sobie wlasnie tak
                    zorganizowac, aby dalej zycia uzywac, bo mam wreszcie czas na wszystko.
                    a wiec nie jest to dla mnie straszne uczucie, bo TO jest coraz blizej. -
                    rozsmieszylas mnie tym. niby CO jest coraz blizej? Smierc? alez moja droga,
                    przeciez taka masa mlodych ludzi umiera, ze nawet Ty juz powinnas co ranka
                    dziekowac Losowi, ze jeszcze sie obudzilas. Oj belka, jak Ty pieprzysz
                    niemilosiernie...
                    --
                    .
                    • drapieznik Re: Gdzie na starosc? 28.08.05, 14:15
                      no to jestes w wieku poborowym.

                      basia553 napisała:

                      > glupstwa piszesz, jak zwykle. poniewaz jestes chyba jedyna osoba tutaj ktöra
                      > nie wie ile mam lat, to Ci powiem: 61. i nie jest to dla mnie horrorystyczny
                      > temat i nie mysle o starosci jako o zlym czasie, chce sobie wlasnie tak
                      > zorganizowac, aby dalej zycia uzywac, bo mam wreszcie czas na wszystko.
                      > a wiec nie jest to dla mnie straszne uczucie, bo TO jest coraz blizej. -
                      > rozsmieszylas mnie tym. niby CO jest coraz blizej? Smierc? alez moja droga,
                      > przeciez taka masa mlodych ludzi umiera, ze nawet Ty juz powinnas co ranka
                      > dziekowac Losowi, ze jeszcze sie obudzilas. Oj belka, jak Ty pieprzysz
                      > niemilosiernie...
                    • bella-donna Re: Gdzie na starosc? 28.08.05, 15:21
                      basia553 napisała:

                      > to Ci powiem: 61.

                      aaaa ...to Cie bardzo w takim razie przepraszam,
                      ale wybacz mi, nie ja rozpoczelam taki temat,
                      wczesniej zreszta ostrzegalam, aby nie wchodzic
                      na slizka sciezke.
                      Ps. a tak naprawde to ja sie bede bala smierci...

                      u nas nadal mzy i jest szaro-buro, ale cieplo

                      --
                      corka nie(albo zle)wychowana
                      ...ta zgorzkniala baba(swietne)
                      i...ozywiam zdechle wONtki
                      ? dobra kobieta ? o;
                        • bella-donna Re: Gdzie na starosc? 28.08.05, 22:08
                          drapieznik napisał:
                          > aka sliSka sciezka?

                          czyzbys zapomnial na jakim forum jestes ???

                          > mam nadzieje ze raz dziennie schodzisz na ziemie aby oddac
                          > mocz.

                          chyba teraz juz wiesz, dlaczego omijam szerokim lukiem
                          costco, bj, sam'y i wszelkiego rodzaju wallmart'y

                          --
                          corka nie(albo zle)wychowana
                          ...ta zgorzkniala baba(swietne)
                          i...ozywiam zdechle wONtki
                          ? dobra kobieta ? o;
                    • ani-ta Re: Gdzie na starosc? 28.08.05, 22:23
                      baska!
                      kto ci pozwolil sie glupotami przejmowac?!
                      ha?:)

                      i nie chwal sie tak tym swoim wiekiem, bo to zaden wyczyn:)
                      <a i tak ja ci nie wierze:P>
                      --
                      "pierońska gorolka"
                      to ja!:-)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka