Dodaj do ulubionych

Rzym w lutym

11.01.07, 16:37
zatesknilam za moim najukochanszym miastem i korzystajac z prawie darmowych
biletow RyanAira lece 1. lutego do Rzymu! Jestem cala szczesliwa. Mam
nadzieje, ze nie bedzie padac - reszte biore jak leci. Czy ktos byl tam taka
zimowa pora? Ciekawa jestem czy nocne zycie kwitnie jak w lecie. No bo co z
wieczorami, ktore sa jeszcze dlugie?
--
日増しに秋も深まり
Edytor zaawansowany
  • maria421 11.01.07, 16:42
    ewa553 napisała:

    > zatesknilam za moim najukochanszym miastem i korzystajac z prawie darmowych
    > biletow RyanAira lece 1. lutego do Rzymu! Jestem cala szczesliwa. Mam
    > nadzieje, ze nie bedzie padac - reszte biore jak leci. Czy ktos byl tam taka
    > zimowa pora? Ciekawa jestem czy nocne zycie kwitnie jak w lecie. No bo co z
    > wieczorami, ktore sa jeszcze dlugie?

    Bylam na Boze Narodzenie w 1996 roku. W Wigilie bylo 17 stopni, na drugi dzien
    lalo, bylo zimno i wietrzyscie.
    Co z wieczorami? Shopping! Restauracje!

    Ja mniej wiecej w tym czasie bede w Parmie.
  • lucja7 11.01.07, 16:55
    Jezdze regularnie przez obowiazki uniwersyteckie.
    Normalnie jest szaro i deszczowo na zmiane w tym roku z przejasnieniami i
    razacym bialym sloncem.

    Zycia nocnego juz nie ma, restauratorzy wyniesli sie do Londynu, podobnie
    zreszta jak greccy. O ile wiec zalezy ci na dobrej kuchni italskiej, proponuje
    Londyn ;-))))

    Zartuje :-)

    Ale fakt ze Rzym sie mocno zmienil i jest martwy.

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • ewa553 11.01.07, 17:04
    w lecie Lucjo nie byl martwy. Ale z tym Londynem mi przypomnialas, ze bedac tam
    w sierpniu jadalismy wylacznie u dwoch wspanialych Wlochow:))))) Ew.deszczem
    mnie zmartwilas.
    Mario, dobrze ze bedziesz w Parmie a nie w Rzymie, bo mialabym pokuse sie
    spotkac, a nie bede sama (siostrzenica i jej syn, uwielbiany przeze mnie
    i jezdzacy co roku ze mna na wakacje). Jedziesz w interesach czy prywatnie?
    --
    日増しに秋も深まり
  • maria421 11.01.07, 17:24
    ewa553 napisała:

    > Mario, dobrze ze bedziesz w Parmie a nie w Rzymie, bo mialabym pokuse sie
    > spotkac, a nie bede sama (siostrzenica i jej syn, uwielbiany przeze mnie
    > i jezdzacy co roku ze mna na wakacje). Jedziesz w interesach czy prywatnie?

    Zawioze moja corcie na uniwerek.
    Semestr na Uniwersytecie Lodzkim juz dobiega konca, a nastepny semestr ma
    studiowac w Parmie.
    Przez nastepne dni bede miala niezly kociol. Za tydzien ona przylatuje na jej
    urodziny. Odlatuje 22, ma potem jeszcze jakis egzamin do zdania w Lodzi, a ja
    za dwa dni jade po nia samochodem zeby ja z Lodzi z jej bagazami odebrac.
    Do Parmy wybieramy sie 28 stycznia.
    Czy to nie cyrk? Wszystkie egzaminy w Lodzi musi zdawac przed terminem.

    W Parmie miejsca w akademiku nie dostala, znalazlam jej mieszkanko w tzw.
    Residence. Nawet nie pytaj za ile...

  • lucja7 11.01.07, 17:37
    Za ile?
    :-))))
    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • maria421 11.01.07, 17:49
    lucja7 napisała:

    > Za ile?
    > :-))))

    Za sznurek koralikow i dwa lusterka:-)
  • lucja7 11.01.07, 17:53

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • jutka1 12.01.07, 15:10
    28 stycznia bede wylatywac do Polski z Neapolu. Moze sie miniemy w powietrzu.
    Chyba, ze jedziesz samochodem. :-)))

    Nigdy nie bylam zima w Italii - czego sie spodziewac po pogodzie w Neapolu,
    calym Avellino i na Capri?
    Zupelnie nie wiem, jakie ciuchy i buty wziac :-( A poniewaz jade na caly tydzen,
    to nie moge brac "podwojnych" rzeczy na wszelki, bo mi sie z tego 2 walizki
    zrobia. A jedna z 2 walizek przeznaczam na specjaly kulinarne. :-D


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • ewa553 12.01.07, 15:46
    noooo, to beda Wlochy w forumowych rekach:))))) Lece RyanAirem - a Ty?
    Tez lecimy na 6 dni i sie zastanawiam co zabrac. Zwazywszy to, ze jestem
    jeansowym typem, to pewnie dwie pary tychze wezme. Uwielbiam biale bluzki
    koszulowe, wiec pare takich, marynarka jeansowa i sweterki. Dwie pary baaaardzo
    wygodnych butow!
    Zazdroszcze Neapolu, w ktorym nigdy nie bylam. Ale zaprzyjazniony chlopak spod
    N. opowiadal mi - zachlystujac sie - o muzeach w N. Czekam juz na Twoje
    opowiesci.
    --
    日増しに秋も深まり
  • maria421 12.01.07, 18:10
    ewa553 napisała:

    > noooo, to beda Wlochy w forumowych rekach:))))) Lece RyanAirem - a Ty?
    > Tez lecimy na 6 dni i sie zastanawiam co zabrac. Zwazywszy to, ze jestem
    > jeansowym typem, to pewnie dwie pary tychze wezme. Uwielbiam biale bluzki
    > koszulowe, wiec pare takich, marynarka jeansowa i sweterki. Dwie pary
    baaaardzo
    >
    > wygodnych butow!

    Dla Ciebie tez cos zebys sie odpowiednio nastroila na Rzym:

    www.youtube.com/watch?v=IM44I5gRg4M
  • maria421 12.01.07, 17:51
    jutka1 napisała:

    > 28 stycznia bede wylatywac do Polski z Neapolu. Moze sie miniemy w powietrzu.
    > Chyba, ze jedziesz samochodem. :-)))

    Ja jade samochodem, bo przeciez musze zawiezc corke i jej tone bagazu.
    Zdecydowalam jechac przez Austrie, nie przez Szwajcarie. Wychodzi 70 km wiecej,
    ale droga przez Austrie latwiejsza.
    W drodze powrotnej bede sama, wiec zatrzymam sie na nocleg w Monachium.

    > Nigdy nie bylam zima w Italii - czego sie spodziewac po pogodzie w Neapolu,
    > calym Avellino i na Capri?
    > Zupelnie nie wiem, jakie ciuchy i buty wziac :-( A poniewaz jade na caly
    tydzen
    > ,
    > to nie moge brac "podwojnych" rzeczy na wszelki, bo mi sie z tego 2 walizki
    > zrobia. A jedna z 2 walizek przeznaczam na specjaly kulinarne. :-D

    Zwiedzalam kiedys Pomopei na poczatku grudnia, wystarczyla lekka kurtka.
    Koniecznie idz na pizze do jednej z pizzerii na Wezuwjuszu. Najlepsza na
    swiecie. Margherita, oczywiscie, czyli oryginalna neapolitanska pizza.
    Capri zima? Moze troche bujac na morzu. Ale przynajmniej nie bedzie tyle ludzi.
    I , pal szesc Neapol, jedz do Amalfi, Positano, Ravello!
    Juz sobie wyobrazam- cytryny, mandarynki jeszcze na drzewach... Dobre
    limoncello w tamtych okolicach robia.

    Dedykuje Ci cos na wprowadzenie w nastroj:

    "When the moon hits your eyes like a big pizza pie....

    www.youtube.com/watch?v=aS6-b7CONDI
  • jutka1 12.01.07, 20:07
    Mario,
    Limoncello jest na liscie, razem z oliwa "od chlopa", balsamico, parmezanem,
    ziolami, cafe napolitano, winem. To do walizki nr 2 :-)))

    Po calym Avellino bedziemy jezdzic 4 dni, potem Neapol i Capri.

    Ewciu, muzea w Neapolu sa w planie podrozy. I mnowstwo innych rzeczy tez.

    Wrazenia bede spisywac na laptoku, i zapodam po powrocie - nie sadze, zebym
    miala latwy dostep do internetu podczas pobytu w Italii.

    No i zdjecia bede robic oczywiscie.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • maria421 12.01.07, 23:07
    jutka1 napisała:

    > Mario,
    > Limoncello jest na liscie, razem z oliwa "od chlopa", balsamico, parmezanem,
    > ziolami, cafe napolitano, winem. To do walizki nr 2 :-)))


    Wino koniecznie z tych:
    www.mastroberardino.com/ita/index.asp
    szczegolnie Greco di tufo i Lacryma Christi del Vesuvio bianco.
  • jutka1 12.01.07, 23:49
    Mario, zakonotowalam, dzieki! :-D

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • chris-joe 11.01.07, 22:33
    Ja wam tych wszystkich rzymow, lodzi, londynow i parm na wyciagniecie reki-
    strrrasznie zazdroszcze...
    --
    Atenção, curva perigosa!
  • maria421 11.01.07, 22:45
    chris-joe napisał:

    > Ja wam tych wszystkich rzymow, lodzi, londynow i parm na wyciagniecie reki-
    > strrrasznie zazdroszcze...

    Lodzi tez???

    W Parmie jeszcze nigdy nie bylam, kojarzy mi sie jedynie z szynka parmenska i z
    parmezanem.
  • chris-joe 11.01.07, 22:54
    A co mi tam? Bedac w Rzymie, nie sposob przeciez o Lodz nie zahaczyc:)
    Zwlaszcza, ze... nigdy w Lodzi nie bylem.
    --
    Atenção, curva perigosa!
  • lucja7 12.01.07, 10:22
    Maria:
    "W Parmie jeszcze nigdy nie bylam, kojarzy mi sie jedynie z szynka parmenska i z
    parmezanem."

    A Stendhal? z jego "Chartreuse de Parme? Nie pamietam tytulu polskiego.
    A przy okazji napomkne ze Stendhal nienawidzil wszystkiego co religijne, dzieki
    tatusiowi ktory, wlasnie odwrotnie, pragnal usilnie zaszczepic mu wiare.

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • maria421 12.01.07, 11:01
    lucja7 napisała:

    > A Stendhal? z jego "Chartreuse de Parme? Nie pamietam tytulu polskiego.

    Polski tytul "Pustelnia parmenska". Nie czytalam.

    > A przy okazji napomkne ze Stendhal nienawidzil wszystkiego co religijne,
    dzieki
    >
    > tatusiowi ktory, wlasnie odwrotnie, pragnal usilnie zaszczepic mu wiare.
    >
    No i?
  • lucja7 12.01.07, 10:09
    Tez bym zazdroscila, miasta europejskie to cud swiata ;-)

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • maria421 12.01.07, 11:02
    lucja7 napisała:

    > Tez bym zazdroscila, miasta europejskie to cud swiata ;-)
    >
    ... a szczegolnie Lodz:-)
  • chris-joe 12.01.07, 11:22
    Nie smialbym z Lodzi pokpiwac, bo -jak wspominalem- Lodzi nie znam.
    Pacholeciem bedac, planowalem zawsze i Lodz i Gliwice odwiedzic, bo tam ponoc
    maja duzo ladnej secesji. A ja na secesje jestem bardzo lasy.
    Planu do dzis, niestety, nie zrealizowalem.
    --
    Atenção, curva perigosa!
  • lucja7 12.01.07, 11:35
    W Lodzi bylam raz, pol dnia. Miasto wydalo mi sie smutne, a to co teoretycznie
    jest uwazane za bogactwo Lodzi (mowie o architekturze), czyli burzuazyjne
    kamienice, dla mnie stanowi to przyklad wyjatkowo zlego smaku.
    Duzo bardziej wole niedaleki przemyslowo-ceglany Zyrardow i jego przemyslowa
    architekture.

    ;-)
    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • maria421 12.01.07, 13:23
    W Lodzi sie urodzilam i przezylam 29 lat, wiec chyba nie moge byc obiektywna w
    ocenie tego miasta, bo wszystko co tam jest, choc brzydkie, jest niejako "moje".
    Nie wiem, co Lucja zdazyla zobaczyc przez pol dnia. Jezeli
    wg.Lucji "burzuazyjne kamienice" sa przykladem "wyjatkowo zlego smaku", to
    chcialabym wiedziec, czy to sie odnosi tylko do lodzkich kamienic secesyjnych,
    czy do paryskich "burzuazyjnych kamienic" rowniez.
  • lucja7 12.01.07, 15:51
    masz wiedze dosc posegregowana, Maria. Lucja niewiele zdazyla zobaczyc w pol
    dnia.
    Ale Lucja wie duzo o architekturze, rowniez polskiej. Gdy slyszyme
    slowo "secesja" wielu ludzi w Polsce kleka i wznosi oczy do gory, poniewaz sa
    to nieliczne przyklady ktore byly maltretowane przez wojny oraz chec "budowania
    nowego" w latach powojennych, no i w zwiazku z powyzszym uwaza to za skarbiec
    zabytku narodowego. Zgadzam sie ze jest to wyraz jakiejs tam architektury,
    niemniej jednak jest to architektura bardzo, bardzo mierna i ktora, niestety
    odzwierciedla bardziej indywidualne gusciki owczesnych szmalcownikow niz
    postepowej architektury europejskiej tamtych lat. Wiecej mozna mowic o
    zalozeniu urbanistycznym Lodzi.

    Jesli chodzi o Paryz, w odroznieniu od Lodzi, architektura miejska jest
    regulowana od setek lat, stad mozna mowic o pewnego rodzaju monotonnosci
    kamienic (bo o nich mowa): wszystkie tak samo wysokie, metalowe ciagle balkony
    na 1szym i 5tym pietrze, w srodku brama dla koni i dorozek, identyczne
    proporcje okien. Ta monotonia, albo jak to nazywamy "architektura banalna",
    pozwala przez to uwartosciowac budynki publiczne: domy towarowe, koscioly, domy
    spektakli........

    Ja wiem Mario ze w Lodzi zrobiono duzy wysilek renowacji miejskiej, co sie
    chwali, ale to naprawde niezalezne od tego czy ty tam bylas 29 lat.
    Wiec nie ma sie co obrazac (jeszcze raz), pozwolic mi wolec architekture
    Zyrardowa i nie porownywac rzeczy nieporownywalnych.

    :-)))
    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • ewa553 12.01.07, 16:02
    "Trzy razy pomysl, potem mow - a wyda czyn owoce" (mundrosc chinska)
    Temperament Cie poniosl, Lucjo.
    Szmalcownik – gwarowe słowo, które w Polsce przed II wojną światową miało kilka
    podobnych znaczeń: przemytnik, paser lub łapówkarz.

    To z Wikipedii. Czy naprawde jestes pewna, ze secesyjne polskie kamieniczki
    odzwierciedlaja gust szmalcownikow? I jaki oni mieli wplyw na budownictwo? Tak
    sie tylko pytam.
    --
    日増しに秋も深まり
  • lucja7 12.01.07, 16:35
    Mozesz tez dorzucic czlowiek interesu i wiele jeszcze innych...
    Secesyjne, i nie tylko, odzwierciedlaja gusciki nowobogackich, niekoniecznie
    dobrego smaku. Niestety, polska secesja nie posiada przykladow wielkiej
    jakosci, wiecej w tym eklektyzmu, wiecej "checi zrobienia" niz dyscypliny. Coby
    to nie bylo, eklektyzm, secesja, roznego rodzaju neo..renesanse, gotyki,
    klasycyzmy, czesto pomieszane w za duzym pseudo bogactwie, sa tworczoscia
    prowincjonalna, to jest ich, jedyny chyba, wspolny mianownik.

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • jan.kran 12.01.07, 17:03
    Jak jesteś łasy na secesje ( podobnie jak ja ) to polecam Oslo.
    Zaraz idę na zakupy w mrok i chłód i jedyne co mnie pociesza ze znowu sobie
    pooglądam pobliskie kamienice:))
    Kran
    --
    Wielojęzyczność w rodzinie

    Forum rzadkich języków
  • chris-joe 12.01.07, 21:51
    Bede musial sie kiedys wreszcie pokwapic do Skandynawii :)

    Ale i w Rydze i w Tallinie znajdzie sie troche cacek Art Nouveau/Art Deco.
    W Buenos tyz.
    A i w NYC, i w Vancouver, SF, czy nawet w Montrealu. Ale oprawa tu inna, wiec i
    odbior nie ten...
    --
    Atenção, curva perigosa!
  • maria421 12.01.07, 17:34
    Zeby bylo wiadomo, o czym mowa:

    www.ga.com.pl/secesja.htm
    Lucjo, nie znam sie na architekturze. Ale skwitowanie calego trendu ktory pod
    roznymi nazwami przeszedl przez Europe zdaniem "eklektyzm, secesja, roznego
    rodzaju neo..renesanse, gotyki, klasycyzmy sa tworczoscia prowincjonalna"
    wydaje mi sie wielkim nieporozumieniem.
  • lucja7 12.01.07, 20:17
    Maria:
    "Lucjo, nie znam sie na architekturze. Ale skwitowanie calego trendu ktory pod
    > roznymi nazwami przeszedl przez Europe zdaniem "eklektyzm, secesja, roznego
    > rodzaju neo..renesanse, gotyki, klasycyzmy sa tworczoscia prowincjonalna"
    > wydaje mi sie wielkim nieporozumieniem."

    Oczywiscie mowie o Lodzi, bo przeciez o tym mowa.
    Bo widze ze zaczynamy znow o czyms, by zaatakowac w temacie innym.
    Wiec zeby zrozumiec o czym mowie, prosze porownac obrazki europejskie, te
    ogolnie znane z tymi, niestety lodzkimi, "polskiej polnocnej".

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • chris-joe 12.01.07, 22:07
    Jak sie siedzi w paryzach, czy innych wiedniach, to mozna grymasic, Lucja :)

    W PL mojej mlodosci kazdy szmalcownikowy eklektyzm nawet byl na wage zlota- wiec
    byl swiatynia, luksusem, sentymentem i ikona.

    Mieszkaniec Nowego Swiata, wychowany w peerelowskiej izolacji, co przez Europe
    przemknal jak meteoryt. Dzis jedynie jako turysta tam niekiedy zagladam- i
    cierpie od zawrotow glowy :))
    Czemu, ty myslisz, tak kocham Buenos Aires? Choc ty -byc moze- w tym miescie
    bys wybrzydzala. Byc moze slusznie.

    Wszystko, wszystko jest wzgledne- nawet, jak sie okazuje, piekno :))



    --
    Atenção, curva perigosa!
  • ewa553 12.01.07, 22:33
    roznie juz scurvialismy wontki, ale Rzym na Lodz.......
    --
    日増しに秋も深まり
  • lucja7 12.01.07, 23:33
    Mozna sie zgodzic z tym co piszesz. Ale im wiecej widzisz i wiesz tym bardziej
    stajesz sie obiektywny. Ja wiem ze czesto co sie uchowalo, bylo w Polsce
    pakowane w gruby sos swietej "secesji" do tego stopnia ze chyba sami autorzy
    tych kamienic nie mogliby sie nadziwic. Pewnie ze dobrze ze zachowalo sie
    przynajmniej tyle.
    Chce jedynie powiedziec ze ta polnocna i srodkowa geograficznie "secesja"
    polska (w tym ta lodzka)jest skazona roznymi niechlujnymi neo nie wiem jakimi,
    z eklektyzmami wlacznie i ze czesto jedynym autentycznym walorem tych tworow
    jest ich wiek. Sama w tego typu kamienicy mieszkalam w Warszawie, w poludniowej
    i zabytkowej pierzei Aleji Jerozolimskich, goraczkowo malowanej na olejno w
    kolko i w kolko. W rzeczywistosci ponury budynas z czarnym dziedzincem bez
    swiatla, z fredzelkami na gorze i grubymi blokami pseudo kamienia na parterze.
    A ze takich bylo w Warszawie po wojnie i po pierwszej fali odbudowy niewiele,
    wcale nie oznacza ze stala sie ona obiektywnie piekniejsza.

    W koncu secesja jako taka istniala w Polsce tak naprawde w srodowisku
    krakowskim, bardziej wyeksponowanym na wplywy wiedenskie. No i troche tak sie
    tego rozsypalo coraz dalej od Wiednia, przez Krakowy, troche na polnoc.

    A co do Buenos Aires, to podobnie, starajac sie patrzec obiektywnie, to
    niewiele, oj niewiele.
    Ale przeciez nie to jest najwazniejsze. Najpiekniejsze jest to ze potrafimy
    znajdowac piekne zakatki wszedzie i ze cos takiego moze miec na nas wplyw
    wylacznie pozytywny.

    Przy okazji powtarzam ze muzyka Mozarta wprowadza mnie w stan drgawkowego
    podenerwowania i powoduje migrene.

    ;-)))

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • maria421 13.01.07, 14:14
    lucja7 napisała:

    > Mozna sie zgodzic z tym co piszesz. Ale im wiecej widzisz i wiesz tym bardziej
    > stajesz sie obiektywny. Ja wiem ze czesto co sie uchowalo, bylo w Polsce
    > pakowane w gruby sos swietej "secesji" do tego stopnia ze chyba sami autorzy
    > tych kamienic nie mogliby sie nadziwic. Pewnie ze dobrze ze zachowalo sie
    > przynajmniej tyle.
    > Chce jedynie powiedziec ze ta polnocna i srodkowa geograficznie "secesja"
    > polska (w tym ta lodzka)jest skazona roznymi niechlujnymi neo nie wiem jakimi,
    > z eklektyzmami wlacznie i ze czesto jedynym autentycznym walorem tych tworow
    > jest ich wiek.

    Po raz drugi piszesz o skazeniu roznymi neo i eklektyzmem.
    Czy to jest ogolny zarzut do calej architektury neo-costam i eklektyzmow, czy
    tylko do polskiej secesji?
    Bo widzisz, jak wrzuce slowo eklektyzm do googla, to mi Opere Paryska jako
    przyklad podaje. A jako przyklad neo-costam Semper Oper w Dreznie.

    > Przy okazji powtarzam ze muzyka Mozarta wprowadza mnie w stan drgawkowego
    > podenerwowania i powoduje migrene.

    I nie lubisz zupy pomidorowej z ryzem oraz nie znosisz zapachu kielbasek z grilla:-)


  • ewa553 13.01.07, 14:31
    zeby oszczedzis Lucji powtarzania sie, zrobmy liste Jej upodoban/awersji.
    Ja dodaje: nie lubi Niemcow i niemieckiego poczucia humoru:)))))
    --
    日増しに秋も深まり
  • maria421 13.01.07, 14:45
    No to skompletujmy:

    Lucja nie lubi:
    -polskiej secesji
    -Niemcow i ich humoru
    -muzyki Mozarta
    -zupy pomidorowej z ryzem
    -zapachu kielbasek z grilla

    Moze ama cos doda
    :-)
  • lucja7 13.01.07, 15:04
    Raczej sprostuje:

    - nie polskiej secesji, ale moze tej ktorej chorobliwy wyraz mamy w Lodzi, o
    czym pisalam dosc jasno (sprostowanie #3, na upychanie klamstw), nalezaloby
    sprecyzowac oprocz tego co ktos nazywa "polska" secesja,
    - niektorych Niemcow, a nie wszystkich, byloby to i nieprawdziwe i zbyt
    pretensjonalne, nie lubie raczej wszystkiego co pruskie z wychowaniem,
    tradycja, dyscyplina, slepym respektem hierachii.
    Oprocz tego: strzelania obcasami na powitanie (z heil albo bez, i tak sie
    boje), sztywnosci w tancu, tuszy, skorzanych ohydnych spodenek na ogromnych
    dupach.....................moznaby pisac i pisac,
    - niemiecki humor nie istnieje, wiec nie mozna mowic czy sie go lubi, czy nie,
    jest to tez niemozliwa,
    - kielbasy, kielbasy z grilla i zapachow z tym zwiazanych,
    - zupa z Mozartem, sama prawda.

    :-(((
    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • ewa553 13.01.07, 15:07
    naduzywac slowa "klamstwo" ktore jest slowem mocnym i obrazliwym.
    --
    日増しに秋も深まり
  • lucja7 13.01.07, 15:11

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • maria421 13.01.07, 15:48
    ewa553 napisała:

    > naduzywac slowa "klamstwo" ktore jest slowem mocnym i obrazliwym.

    ... inne mocne slowa tez lubi a poza tym

    -komunarda lubi
    -zakupy na rynku lubi
    - no i pewno forum lubi
  • maria421 13.01.07, 15:39
    lucja7 napisała:

    > Raczej sprostuje:
    >
    > - nie polskiej secesji, ale moze tej ktorej chorobliwy wyraz mamy w Lodzi, o
    > czym pisalam dosc jasno (sprostowanie #3, na upychanie klamstw), nalezaloby
    > sprecyzowac oprocz tego co ktos nazywa "polska" secesja,
    > - niektorych Niemcow, a nie wszystkich, byloby to i nieprawdziwe i zbyt
    > pretensjonalne, nie lubie raczej wszystkiego co pruskie z wychowaniem,
    > tradycja, dyscyplina, slepym respektem hierachii.
    > Oprocz tego: strzelania obcasami na powitanie (z heil albo bez, i tak sie
    > boje), sztywnosci w tancu, tuszy, skorzanych ohydnych spodenek na ogromnych
    > dupach.....................moznaby pisac i pisac,

    Lucjo, musze stwierdzic, ze masz nadzwyczaj eklektyczny obraz Niemca.
    Jest to Prusak w Lederhose (skorzane spodnie na szelkach) strzelajacy obcasami
    pewno w bawarskie buty z cholewka :-)

    > - niemiecki humor nie istnieje, wiec nie mozna mowic czy sie go lubi, czy nie,
    > jest to tez niemozliwa,

    Cos Ty? Te wszystkie niemieckie opowiadania uropowe o Francuzach to tylko
    dowcipy, nie bierz ich tak serio:-)

    > - kielbasy, kielbasy z grilla i zapachow z tym zwiazanych,
    > - zupa z Mozartem, sama prawda.

    A Mozartkugeln? Marcepanowe pralinki w czekoladzie? Czy slodyczy tez nie lubisz?
  • lucja7 13.01.07, 16:02
    Oh, moja droga, o Niemcach mam wyobrazenie jeszcze mniej niz eklektyczne,
    chetnie i otwarcie to mowie. A jesli chodzi o niemiecki humor i podobno
    smieszne opowiadania to po prostu nie wiedzialam ze nalezalo sie smiac (nie
    bylo zaznaczone). Nawet pamietam ze tu kiedys prosilam cie zebys wytlumaczyla
    mi jakis obrazek z niemieckiej gazety, podobno smieszny, ale pomimo to nic.....
    A juz o niemieckiej kuchni, blagam, bo tu oskarze cie o chec torturowania
    przeciwnika. Juz samo slowo kuchnia czyni ze powietrze zamienia sie w opary
    kapuchy...

    ;-)))

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • ewa553 13.01.07, 16:43
    jak lysy o beton. Opary kapuchy to unosza sie w polskim kosciele w Mannheim.
    Opary kapuchy i kapuchy skutkow ubocznych:))))
    Nota bene: czy wiecie, ze kapusta kiszona to "wymysl" Chinczykow?
    --
    日増しに秋も深まり
  • maria421 13.01.07, 17:05
    lucja7 napisała:

    > Oh, moja droga, o Niemcach mam wyobrazenie jeszcze mniej niz eklektyczne,
    > chetnie i otwarcie to mowie. A jesli chodzi o niemiecki humor i podobno
    > smieszne opowiadania to po prostu nie wiedzialam ze nalezalo sie smiac (nie
    > bylo zaznaczone). Nawet pamietam ze tu kiedys prosilam cie zebys wytlumaczyla
    > mi jakis obrazek z niemieckiej gazety, podobno smieszny, ale pomimo to nic.....
    > A juz o niemieckiej kuchni, blagam, bo tu oskarze cie o chec torturowania
    > przeciwnika. Juz samo slowo kuchnia czyni ze powietrze zamienia sie w opary
    > kapuchy...
    >
    > ;-)))

    Lucjo, Niemcy jak sama powiedzialas, to zdyscypilnowany narod. I pracowity. I
    uczyc sie lubiejacy. I w kwestii kuchni bardziej na swiat otwarty niz sasiedzi z
    zachodu. Michelin podaje, ze Niemcy sa drudzy po Francuzach pod wzgledem pod
    wzgledem ilosci gwiazdkowych kucharzy.
    A w miedzynarodowych zawodach gourmet bija ich tylko Szwajcarzy albo Szanghajczycy.

    Pamietam, bylismy kiedys na wakacjach w Cap d´Agdes. Kuchnia, jak na hotelowa
    byla doskonala. Dopiero przed wyjazdem dowiedzielismy sie ze chef byl Wlochem:-)
  • lucja7 14.01.07, 16:45
    Maria pisze:
    "Pamietam, bylismy kiedys na wakacjach w Cap d´Agdes. Kuchnia, jak na hotelowa
    byla doskonala. Dopiero przed wyjazdem dowiedzielismy sie ze chef
    byl Wlochem:-)"

    Cap d'Agde jest rozbudowana, od lat 60tych, machina dla turystyki masowej.
    Wpisuje sie jak ulal w paragraf masakry naturalnego srodowiska
    srodziemnomorskiego i jest jednym z lepszych jej przykladow, obok la Grande
    Motte. Coz moge dodac oprocz tego ze nigdy tam nie bylam i wyrazic wspolczucia
    z powodu wyboru miejsca wypoczynku?
    A jesli chodzi o sukces Wlocha, mysle ze sukces chyba zasluzony, poniewaz
    istnieja tam jedynie pizzerie i MacDo ;-)))

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • maria421 14.01.07, 20:47
    lucja7 napisała:

    > Cap d'Agde jest rozbudowana, od lat 60tych, machina dla turystyki masowej.
    > Wpisuje sie jak ulal w paragraf masakry naturalnego srodowiska
    > srodziemnomorskiego i jest jednym z lepszych jej przykladow, obok la Grande
    > Motte. Coz moge dodac oprocz tego ze nigdy tam nie bylam i wyrazic wspolczucia
    > z powodu wyboru miejsca wypoczynku?
    > A jesli chodzi o sukces Wlocha, mysle ze sukces chyba zasluzony, poniewaz
    > istnieja tam jedynie pizzerie i MacDo ;-)))

    Bije sie w piersi, Lucjo, ze wczesniej nie poradzilam sie Ciebie gdzie jechac na
    wakacje. Z pewnoscia podalabys mi jakis szykowniejszy adres, a tak, cholera,
    musialam sie zdac na biuro turystyczne.
  • ewa553 12.01.07, 19:09
    moze Ty mi wreszcie wytlumaczysz co musze zainstalowac, zeby te wszystkie fajne
    filmiki z yotube ogladac????
    I dlaczego wolisz jechac przez Austrie? Wierz mi, ze jadac przez Ch nie
    bedziesz miala zadnych problemow, droga prosta, przez zadne padorki nie
    pojedziesz. No, chyba ze masz klaustrofobie, to Gothard nie dla Ciebie...
    Ale ja na tej trasie zawsze przez CH jezdzilam i bylo OK.
    --
    日増しに秋も深まり
  • maria421 12.01.07, 23:24
    ewa553 napisała:

    > moze Ty mi wreszcie wytlumaczysz co musze zainstalowac, zeby te wszystkie
    fajne
    >
    > filmiki z yotube ogladac????

    Moze Windows Media Player?

    > I dlaczego wolisz jechac przez Austrie? Wierz mi, ze jadac przez Ch nie
    > bedziesz miala zadnych problemow, droga prosta, przez zadne padorki nie
    > pojedziesz. No, chyba ze masz klaustrofobie, to Gothard nie dla Ciebie...
    > Ale ja na tej trasie zawsze przez CH jezdzilam i bylo OK.

    Do Mediolanu jezdzilismy zawsze przez CH, do Verony zawsze przez A, znam wiec
    obie drogi na pamiec.
    Jadac przez CH musze przejechac przez caly kociol wkolo Frankfurtu. Szwajcaria
    bardzo malownicza, ale te bardzo czeste ograniczenia do 80 km/h, tunele itd
    sprawiaja ze podroz jest wolniejsza i w sumie bardziej meczaca.
    Jadac przez A zostawiam Frankfurt z boku, kolo Norymbergi i Monachium tez
    czasem jest ciasno, ale nie to, co kolo Frankfurtu. Przez A droga jest prosta
    jak nitka (no, prawie), nie ma tyle tuneli, nie ma tyle ograniczen predkosci.
    W sumie, do pierwszego wloskiego Autogrilla dojezdzam wczesniej jadac przez A:-)

    No i jezeli pojade przez CH. tzn, ze musze objechac Mediolan- kolejny kociol i
    kolejna strata czasu.
  • bella-donna 13.01.07, 04:36
    styczen -Rzym: szaro, chlodno, ponuro, ciezkie chmury,
    zreszta w tym okresie kazde miasto wyglada podobnie.

    wiosna -neapol: cieplo, przygotowac sie na korki,
    przepisy drogowe w tym miescie nie istnieja
    "zobaczyc neapol i umrzec" -kto pamieta ?
    -ciekawa jestem wrazen

    wiosna -capri: b. cieplo, mnostwo tulipanow, antyczne schody,
    na zawsze pozostanie mi w pamieci

    styczen -Alpy -Cortina, slonecznie i goraco niczym w lecie

    zamiast bluzeczek radze zabrac jakies kaszmiry,
    praktyczne, cieple a zarazem eleganckie

    zycze przyjemnego pobytu
    --
    nie akceptuj zachowania nie do przyjecia
  • jutka1 13.01.07, 10:12
    Wrazenia beda ze styczniowego Neapolu et. al.
    Zaczelam sledzic prognozy - wyglada na taka kwietniowa pogode.

    www.bbc.co.uk/weather/5day.shtml?world=0066
    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • ewa553 13.01.07, 16:44
    lubi wyglaszac autorytatywne sady nie tylko o tym na czym sie zna, ale - chyba
    szczegolnie? - o tym, o czym zielonego pojecia nie ma.
    --
    日増しに秋も深まり
  • lucja7 13.01.07, 20:43
    No toscie sie ubawily......
    Cap d'Agde, boze uchron....

    Ale ja nie mowie o kapuscie chinskiej czy polskiej. Ja mowie o niemieckiej!

    Pracowity humor niemiecki!


    ;-))))
    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • maria421 13.01.07, 23:43
    Cap d´Agde jak Mozart, secesja, zupa pomidorowa z ryzem, kielbasa z rozna i
    niemiecki humor z kapusta.

    Lista sie wydluza.

    Zaloze, ze jak jutro powiem, ze jade do Pernambuco, to i Pernambuco sie na tej
    liscie znajdzie:-)
  • ewa553 14.01.07, 00:01
    Lucjo, a jaka jest niemiecka kapusta? Czy smierdzi inaczej jak polska czy ta
    chinska? Domyslam sie, ze francuska pachnie Chanelem, a je sie ja z odchylonym
    paluszkiem.
    --
    日増しに秋も深まり
  • maria421 14.01.07, 10:58
    juz z samej nazwy jest bardziej elegancka. Zadne tam Sauerkraut tylko "choucroute".

    Wymowisz ladnie "choucroute" i juz ci sie wydaje ze zamiast kapuchy dostaniesz
    cos co musi, z definicji, lepiej smakowac. A juz jak powiesz "Choucroute
    alsacienne", to masz gwarancje, ze musi to byc o niebo lepsze niz zwykly bigos.

    Kiedys w Cannes, (Canneses? uchowaj Boze!) na poczatku jesieni, jadlam taka
    elegancka choucroute zapiekana ze smietana i owocami morza. Dobre to nawet bylo.
  • ewa553 13.01.07, 17:07
    a jakie winko wlasciwie mnie polecasz, Mario? Nie znam sie niestety, a
    uwielbiam czerwone. Z braku znajomosci (dokladniejszej) innych, zamawiam na
    okraglo Chianti, dla odmiany tylko rozne gatunki:)))) No to co, co mam pic?
    --
    日増しに秋も深まり
  • maria421 13.01.07, 17:34
    ewa553 napisała:

    > a jakie winko wlasciwie mnie polecasz, Mario? Nie znam sie niestety, a
    > uwielbiam czerwone. Z braku znajomosci (dokladniejszej) innych, zamawiam na
    > okraglo Chianti, dla odmiany tylko rozne gatunki:)))) No to co, co mam pic?

    Ewa, moje rady sa tak cenne, ze ich nie moge upubliczniac:-) Moge je tylko dawac
    osobiscie, odpowiednio je ilustrujac:-)

    W Rzymie powinno sie pijac "vini dei castelli", czyli wina z rzymskich zamkow,
    to jest taka nazwa obejmujaca caly region, ale tez nadawana niektorym
    poszczegolnym winom.
    Z bialych masz znane i w Niemczech "Frascati" albo "Colli Albani"

    www.fontanadipapa.it/prodotti/index.php?vl_id=1

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka