• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Watek kulinarny (2) Dodaj do ulubionych

  • 18.04.08, 16:56
    upowazniona przez Jutke otwieram.

    U mnie jutro debiutuje krolik. Tylko nie krzyczcie, corcia juz dosyc ten
    pomysl oprotestowala :-)
    Edytor zaawansowany
    • 18.04.08, 17:03
      Jaka upowazniona? to Twoj watek! :-)))

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 18.04.08, 17:47
      Dlaczego protestowac?
      Krolik dobre miesko.

      Ja wyznaje zasade P.I.T.A wiec zezre wszystko co sie rusza.
      • 18.04.08, 18:17
        P.E.T.A. -- People for Eating Tasty Animals. Tez jestem wyznawca.

        Jutko, wybacz, za skojarzylas mi sie kulinarnie, ale wyczytalem, ze
        ponownie do Paryza uchodzisz. Wiec gratuluje i zycze cudownego vie,
        a w tym spelnienia zawodowego jak i duchowego.

        ~:O:=o
        • 18.04.08, 18:54

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 18.04.08, 19:08
      od kad moja psiapsiola ma kicajace po kuchni, to ja nie jadam, choc smakowo
      lubie i przyzwyczajona jestem do tego mieska od dziecinstwa
      lekkostrawnem chude i mozna przygotowac na mase sposobow


      u mnie dzis nalesniki z jablkami
      --
      Inny Swiat - Zespół Aspergera
    • 18.04.08, 20:05
      Oswiadczam ze kupilam tylko filety z krolika, ktore krolika wcale nie przypominaja.
      Kupienie calego krolika i pocwiatrowanie go byloby dla mnie wyzwaniem nie do
      pokonania.
      • 18.04.08, 23:53
        Trzeba bylo sprowadzic kilka z Bliskiego Wschodu wtedy nie mialabys problemu z
        zaszlachtowaniem.
        • 19.04.08, 00:17
          Below the belt, Ertesie.

          To jest watek kulinarny. Daj prosze jakis przepis, he?
          :-)

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          • 19.04.08, 03:47
            oops.
            Ale mysle ze Maria zaprawiona w bojach ze mna wiec pewnie jej zbytnio nie ruszy ;)

            A przepisow nie znam zadnych. Ewentualnie moge zaproponowac najlepsze jedzenie
            na swiecie czyli Big Mac z Myki Djis. ;)
            • 19.04.08, 10:01
              ertes napisał:

              > oops.
              > Ale mysle ze Maria zaprawiona w bojach ze mna wiec pewnie jej zbytnio nie ruszy

              Masz zamiar prowadzic boj o krolika, Ertes? :-)
              Nie boj, tu zywych krolikow w sklepach nie sprzedaja, wlasnych nie hoduje, wiec
              szlachtowanie odpada.
              • 19.04.08, 12:12
                - Muscadet Sèvre et Maine,
                - raie na zimno,
                - cabillaud na parze, troche kalafiora i brocolie, tez na parze,
                troche, tak do chrupania z ryba.
                - jablka.


                --
                lucja,
                kobieta wyuzdany luksus
                • 19.04.08, 12:57
                  Bardzo zdrowo, Lulu :-)
                  Raie (plaszczka (czyt. puaszczka) po polsku :-)) z kaparami, czy jak?

                  Moj dzisiejszy obiad - chyba kanapka z czyms tam.
                  Kolacja: podryzacze do wina z kumplem, czyli wloskie pepperoncini nadziewane
                  feta, wloska gorgonzola, czeski ser kozi brie, belgijski pasztet z watrobek,
                  polski kindziuk i polska surowa wedzona poledwica. Polski chleb ze sklepiku
                  wiejskiego. ;-D
                  Niezbyt zdrowe, ale pod australijskiego shiraza pasuje. :-)
                  I wychodzi, zem niepoprawna internacjonalka i kosmopolitka, a nawet pedal, i do
                  tego rudawa. Na stos ze mna. Hehehehe. :-D

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                  • 19.04.08, 13:18
                    Przyszly mi na mysl nastepujace dania polskiej kuchni:

                    -ruskie pierogi
                    -fasolka po bretonsku
                    -ryba po grecku
                    -karp po zydowsku
                    -barszcz ukrainski
                    -chlodnik litewski
                    -ciasto francuskie
                    -sernik wiedenski
                    -angielka
                    -kawa po turecku
                    -wloskie lody

                    Cos zapomnialam?

                    Wracam do kuchni:-)
                    • 19.04.08, 13:43
                      Sledz po japonsku
                      Placek po wegiersku
                      Bulka paryska
                      :-)))

                      --
                      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                      Wysadzam skrzynki balkonowe
                      • 19.04.08, 22:43
                        Ertes ma PITA.
                        Ja mam NA WINIE - to znaczy, co sie nawinie.
                        Czasami udaje mi sie zrobic cos super.
                        Niestety, przepisow nie podam.
                        Nie umiem: korzystac z ksiazek kucharskich,
                        nie umiem podac swoich przepisow...
                        Lapie, co mam, dodaje cus niecus, przyprawiam czym sie da...
                        Czasami zastanawiam sie - po co mi ta cala masa
                        ksiazek kucharskich, skoro i tak z nich nie korzystam?
                        ---
                        Carpe diem :-))
                        • 20.04.08, 00:14
                          Krolik gosciom smakowal, ale ja nie bylam zachwycona, wiec krolik na moj stol
                          juz nie wroci.

                          Posprzatalam,wymylam kieliszki, wlaczylam zmywarke i ide spac.

                          Dobranoc.
                        • 20.04.08, 14:21
                          od ogladania?


                          moje sa raczej podpowiedzia lub czytadlem , niz scislymi wskazowkami

                          no chyba ze jakies eksperymenty smakowe z dalszych kawalkow swiata
                          --
                          Inny Swiat - Zespół Aspergera
                          • 20.04.08, 14:35
                            Zrobie tarte z wedzonym lososiem i porami (biala czescia), plus salatke z
                            "truskawkowych" pomidorow z feta i swieza bazylia. Ciasto francuskie mrozone ze
                            sklepu. :-)
                            Na deser sery.
                            Prosto i nieskomplikowanie.

                            Ksiazek kucharskich mam dwie polki. Czasem uzywam ich dla przepisow, ale
                            najczesciej po prostu je czytam dla przyjemnosci. :-)

                            --
                            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                            Wysadzam skrzynki balkonowe
                            • 20.04.08, 21:40
                              Potrzebne są filety z udek kurczaków. Najlepiej zamarynować na
                              godzinę dwie (może być np. oliwa, ocet balsamiczny kilka kropel, sos
                              sojowy, czosnek, lub łotewer). W filety zawijamy plasterki szynki
                              parmeńskiej lub innej długodojrzewającej i kawałeki sera (może być
                              także dojrzewający lub delikatny pleśniowy). Przebijamy wykałaczką,
                              układamy w naczyniu wysmarowanym masłem lub oliwą. Do piekarnika i
                              podawać na przykład z ziemniaczkami podsmażanymi z rozmarynem.
                              Czycoś.
                              Z braku filetów udkowych mogą być piersiate.
                              --
                              wasza stokrotka
    • 24.04.08, 15:25
      Sezon pozbywania sie przez Pytona zimowych zlogow toksyn, oczyszczania watroby i
      innych czesci kadlubka. Won z chlebem, ziemniakami, cukrem, alkoholem, wedlinami
      i ogolnie wieprzowina. 3-4 razy w tygodniu ryba. Warzywa, chude bialko, jogurty,
      zielona i czerwona herbata. Tylko rano jedna kawa. Na czczo haust mieszanki:
      lyzka oliwy EV, lyzka swiezego soku z cytryny, lyzka soku z aloesu.

      I tak przez 5-6 tygodni. :-)

      Dzis na lunch: zupa miso + salatka z tartej bialej rzodkwi, 4 rzodkiewek, duzego
      pomidora z sosem jogurtowym.
      Kolacja: jajko na twardo, grillowana cukinia, awokado, pomidor, ogorek swiezy i
      ogorek malosolny (pierwsze dzis kupilam :-))))
      Zielona herbata z jasminem albo z mieta.
      Duzo H20.

      Bede eksperymentowac z rybami. Jesli wyjdzie dobre, to sie podziele przepisami. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 24.04.08, 15:54
        jutka1 napisała:

        > Bede eksperymentowac z rybami. Jesli wyjdzie dobre, to sie podziele przepisami.
        > :-)

        Najlepszy przepis na rybe jest zawsze taki sam:

        swieza rybe, najpozniej 24 h po zlowieniu, czyscimy i wkladamy do pieca lub na
        grilla, po upieczeniu rybe fachowo rozbieramy, posypujemy ja sola, pieprzem,
        polewamy cytryna i oliwa extravergine.
        Popijamy schlodzonym bialym winem.

        • 24.04.08, 16:19
          1) Na Dolnym Slasku przy granicy swiezych ryb niet. Chyba, ze pstragi hodowlane,
          ale ich nie lubie.
          2) Wino na 5-6 tygodni poszlo na drzewo. :-)))))))

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          • 24.04.08, 17:32
            Ty sie co roku tak oczyszczasz?
            • 24.04.08, 17:57
              go.ga napisała:

              > Ty sie co roku tak oczyszczasz?
              ***********
              Staram sie :-)

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
          • 24.04.08, 17:34
            jutka1 napisała:

            > 1) Na Dolnym Slasku przy granicy swiezych ryb niet. Chyba, ze pstragi hodowlane
            > ,
            > ale ich nie lubie.

            Pstragow tez nie lubie. Chyba ze lososiowe pstragi.
            • 24.04.08, 18:19
              Nie lubie pstragow hodowlanych. Dzikie - owszem. Tylko, ze w naszych okolicach
              kroluja te hodowlane.

              Najbardziej lubie: dorsza (tak, tak), plaszczke, rekina, miecznika (swordfish),
              tunczyka, sole, zabnice (monkfish, Lophius) lososia dzikiego, i oczywiscie rozne
              ryby syberyjskie np. jesiotra (pierwszej swiezosci ;-) ).

              Nienawidze wegorza i barweny (rouget).

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              • 24.04.08, 19:02
                Jesiotr- absolutnie najlepsza ryba. Niestety, rarytas.
                Bardzo lubie dorade, loup de mer (branzino) i sandacza. Za nimi idzie dopiero
                losos. Dorsza tez lubie.
                I podobnie jak Ty, nie znosze wegorza.
                • 24.04.08, 19:12
                  Dorade tez lubie, zapomnialam. :-)
                  Sandacza nie. Szczupaka tez nie.

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                • 24.04.08, 19:57
                  A propos dorady. Jak bylam w Grecji, to pasjami zajadalam sie ryba o wdziecznej
                  nazwie cipura (przysiegam, nie zmyslam). Wygladala na dorade, ale czy to dorada?
                  Chris?
                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 25.04.08, 14:12
        Obiad, czy tez lunch :-)

        Przecierany sos z ekologicznych pomidorow od kolezanki, troche oliwy z oliwek,
        sol i pieprz, zabek czosnku, posiekany szczypiorek, ogorek malosolny w kostke.
        Wlasnie sie toto chlodzi w lodowce. Do tego jajko na twardo, tez wlasnie sie
        chlodzi w zimnej wodzie.
        Czerwona herbata.
        :-)))

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • 25.04.08, 14:42
          Wyglada to na obiad, bez cienia watpliwosci ;-)

          Co tu sie dzieje z muzyka na tym forum?!
          Co robi Glowny DJ, czyli CJ!?

          Jestem zszokowana, powaznie:-(

          --
          lucja,
          kobieta wyuzdany luksus
          • 25.04.08, 14:48
            Bylo pyszne. :-)

            To jesli bez cienia watpliwosci byl to obiad, to czym bylby lunch? Tzn. co bym
            musiala przygotowac, zeby nazwac to lunchem a nie obiadem?

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            • 25.04.08, 16:11
              Odpowiedzi moze byc wiele, a najprostsza moze byc np to ze w Gorach
              Sowich ide na obiad bo mowie po polsku, a w Ny ide na lunch, bo
              mowie po amerykansku ;-)

              --
              lucja,
              kobieta wyuzdany luksus
            • 25.04.08, 16:13
              jutka1 napisała:

              > Bylo pyszne. :-)
              >
              > To jesli bez cienia watpliwosci byl to obiad, to czym bylby lunch? Tzn. co bym
              > musiala przygotowac, zeby nazwac to lunchem a nie obiadem?
              >
              Lunch, jako posilek spozywany w porze poludniowej to po polsku obiad.
              Lunch kojarzy sie jednak z posilkiem lekkim, jednodaniowym.
              Twoje gazpacho jak ulal pasuje do okreslenia lunch. Ale byl to tez obiad:-)
              • 25.04.08, 16:25
                Czy ktos robil i moze ma doswiadczenie?

                • 25.04.08, 16:35
                  Podawali go w la scali, bylam, ale nigdy nie preparowalam.
                  --
                  lucja,
                  kobieta wyuzdany luksus
        • 26.04.08, 15:26
          Pisze to podpinajac sie pod moj wpis o wiosennym detoksie :-)

          Sniadanie: jogurt, kawa z mlekiem ale bez miodu.

          Obiad: znow gazpacho jak wczoraj.

          Podwieczorek: galaretka malinowa bez cukru.

          Kolacja: pieczona czerwona papryka (wlasnie sie piecze. W calosci 8 duzych
          papryk do piekarnika na 120C, i piecze sie godzine-dwie, dopoki nie oklapnie. Po
          wyjeciu obieram ze skorki - sama schodzi - ukladam warstwami, z czosnkiem,
          sokiem z cytryny i oliwa). Do tego moze tunczyk, moze dorsz na parze, zobacze.

          Poza tym zrobie dzis wreszcie bulion krewetkowy. Czesc zamroze, z czesci zrobie
          jutro zupe z krewetek (mam w zamrazarce krewetki).

          W ogole zaczynam powoli oprozniac zamrazarke. Ryby, zupy, grzyby, szpinak w
          lisciach, orzechy. Ha. Ha. Ha. :-)))

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          • 26.04.08, 19:53
            jutka1 napisała:

            > Pisze to podpinajac sie pod moj wpis o wiosennym detoksie :-)

            Na wiosenny detoks najlepsze sa szparagi polane tylko oliwa i cytryna.
            • 26.04.08, 20:06
              maria421 napisała:

              > jutka1 napisała:
              >
              > > Pisze to podpinajac sie pod moj wpis o wiosennym detoksie :-)
              >
              > Na wiosenny detoks najlepsze sa szparagi polane tylko oliwa i cytryna.
              **********
              Jakos sowiogorski rolnik nie chce szparagow na targu sprzedawac :-))))) A do
              Wroclawia nie bede ponad godzine w jedna strone zaiwaniac, zeby w supermarkecie
              dostac albo i nie. Poczekam do poczatku czerwca. :-)


              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              • 27.04.08, 14:50
                Na obiad byl roast beef na cieplo (kupuje w plasterkach i podgrzewam w piecu) i
                ruccola.
                • 27.04.08, 18:18
                  Bulion krewetkowy: do wywaru warzywnego (bez marchewki), z ziolami do ryby
                  (bouquet garni pour poissons), wrzucilam torbe krewetkowych pancerzykow i glow
                  (zamrozilam po jakiejs krewetkowej orgii). Posolilam troche, dodalam troche soku
                  z cytryny, owoce tamaryndowca i swiezy imbir, i gotowalam jakas godzine.
                  Przecedzilam przez gaze, zeby bulion byl super-klarowny.

                  Czesc bulionu przelalam do malego garnka, podgrzalam na nowo, dodalam sosu
                  Sriracha i krewetki, doprowadzilam do wrzenia, dodalam kolendre i swieza
                  bazylie, i voila! na stol.

                  Musze przyznac nieskromnie, ze wyszla tak jak trzeba. :-))))

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                • 28.04.08, 15:33
                  Sniadanie; jogurt naturalny, jajko na miekko, zielona herbata.

                  Obiad: salatka z pomidorow, ogorkow, cebuli i papryki.

                  Kolacja: mam ochote na rybe, i wymyslilam panierke bez maki i bulki tartej,
                  tylko jajko z nasionami sezamu i sproszkowanym imbirem, moze z paroma kroplami
                  sosu sojowego. Podsmaze na mieszance oliwy i oleju sezamowego.
                  Do tego reszta pieczonej papryki i salatka ze swiezego ogorka.
                  Czerwona herbata.
                  I juz. :-)

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                  • 28.04.08, 16:09
                    Jutka, panierka fajnie sie zapowiada (napisz jak sie udala to moze odkupie
                    pomysl), ale jak sie chcesz detoksowac to moze lepiej te rybe w folii
                    aluminiowej upiecz?
                    • 28.04.08, 16:42
                      Ciasto na strudel najlepiej kupic gotowe, zamrozone, gdyby takiego nie bylo
                      mozna zastapic, tez gotowym, ciastem na tarte.
                      Rybe pokroic w drobne kawalki, doprawic sola, pieprzem, swiezymi ziolami,
                      skropic cytryna.
                      Rozwinac ciasto, ulozyc na nim rybe, zawinac rybe w ciasto, piec ok 20 minut.
                    • 28.04.08, 19:16
                      Panierka dobra. Dodalam, oprocz ziaren sezamu i kilku kropli sosu sojowego,
                      zaathar i mieszanke przypraw japonskich (dosc ostra). Lepsza bylaby z maka, ale
                      moj detoks nie dopuszcza weglowodanow, wiec...

                      Oliwa z oliwek jest dobra na detoks, nie musze robic ryby na parze. :-)

                      --
                      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                      Wysadzam skrzynki balkonowe
                      • 28.04.08, 20:09
                        jutka1 napisała:

                        > Panierka dobra. Dodalam, oprocz ziaren sezamu i kilku kropli sosu sojowego,
                        > zaathar i mieszanke przypraw japonskich (dosc ostra). Lepsza bylaby z maka, ale
                        > moj detoks nie dopuszcza weglowodanow, wiec...

                        Wlasnie odkrylam brak w mojej kuchni- nie mam ziol japonskich. Zaatharu tez nie.

                        > Oliwa z oliwek jest dobra na detoks, nie musze robic ryby na parze. :-)

                        Ale pewno swieza oliwa, nie smazona?
                        • 28.04.08, 20:20
                          Najlepsza swieza, ale krotkie obsmazenie na goracej patelni szkody nie robi. Co
                          innego dlugie smazenie - ale tak czy siak oliwy z oliwek nie nalezy stosowac do
                          dlugiego smazenia.

                          Co do ziol i przypraw - wejdz kiedys do jakiegos orientalnego sklepu i nakup
                          roznych roznosci. :-)

                          --
                          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                          Wysadzam skrzynki balkonowe
                          • 30.04.08, 13:41
                            Pierwsze sniadanie - nie zdazylam. :-(
                            Drugie sniadanie: pomidory, ricotta, sol, pieprz i ziola. Kapka oliwy.

                            Obiad: Mam piers indycza, boczniaki, cebule, papryke i te dziwna plaska fasole.
                            Potne wszystko (oprocz fasoli) na paski, obsmaze na szybkim ogniu, a potem
                            poddusze. Bedzie cienki gulasz indykowy. Do tego szparagi. :-))) Plus zielona
                            herbata z jasminem.


                            --
                            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                            Wysadzam skrzynki balkonowe
                            • 30.04.08, 13:47
                              No i popatrz, nawet szparagi sie w Gorach Sowich znalazly:-)
                              Biale czy zielone? Ja wole zielone.
                              Jak jade do Polski samochodem, na trasie Swiecko- Nowy Tomysl co jakis czas jest
                              strzalka "Frische Spargeln", swieze szparagi, musi w tamtych stronach je
                              uprawiaja. Wiec jaki problem do GS (nie do Geesu tylko do Gor Sowich) dowiezc?
                              Szparagi prawie ze nie maja kalorii !
                              • 30.04.08, 14:19
                                Szparagi kupilam wczoraj w sklepie w rynku - pisalam gdzies tu o tym. Biale, a
                                tez wole zielone. Ale darowanemu... tzn. kupionemu... ;-)

                                --
                                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                                Wysadzam skrzynki balkonowe
                              • 30.04.08, 16:44
                                Musze przyznac, ze wyszla nad wyraz smakowicie. Dodalam jeszcze mieszanke
                                przypraw "Moroccan rub", i to bylo to.
                                :-)
                                --
                                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                                Wysadzam skrzynki balkonowe
                                • 01.05.08, 13:18
                                  Spotkalam niedawno w sklepie pania ktora kiedys u mnie sprzatala. Pani ,
                                  pochodzaca z Kazachstanu, trzymala w rece dwa opakawania zamrozonych pierozkow i
                                  mowila ze , jak na produkt mrozony, sa wyjatkowo dobre. Powiedzialam ze musze
                                  kiedy sprobowac, na co pani pobiegla do dzialu mrozonek i wrocila dzierzac w
                                  rece jedna paczke tego specjalu dla mnie.
                                  Oryginalny rosyjski produkt z napisem w cyrylicy "russkaja kuchnia".
                                  No i dzisiaj ugotowalam te pelmenie na lunchobiad, podalam ze smietana, jak sie
                                  nalezy.

                                  Wiecej tego specjalu russkoj kuchni nie kupie :(
                                  • 04.05.08, 12:33
                                    nie jadlam ich nigdy w oryginale ale jadlam te z edeki. jak zwykle w takich
                                    "pierogach" nie wiadomo co wlozyli do srodka. no fakt, pychota to nie jest, jak
                                    ma sie tylko to w domu, to ujdzie - ale trzeba suto smietany dodac..
                                    --
                                    Szable w dlon!
                                  • 04.05.08, 18:24
                                    znaczysie kozlatko mlode. Nigdy czegos takiego ani nie gotowalam ani
                                    nie jadlam. Ma ktos pomysl, co z tym zrobic?


                                    --
                                    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful
                                    bad boy!
                                    • 04.05.08, 18:51
                                      Zerknij tutaj:
                                      www.laffin-k.com/recipes.asp
                                      www.dmoz.org/Home/Cooking/Meat/Goat/
                                      --
                                      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                                      Wysadzam skrzynki balkonowe
                                    • 04.05.08, 19:44
                                      Xurku, kozlatko czyli cabrito to bardzo typowe danie w Hiszpanii.
                                      Podaje Ci najprostszy przepis jaki znam: kozlatko pieczone (jadlam
                                      wiele razy, ale sama nie robilam- jak nie wyjdzie, nie bic;-)))):
                                      - 1/2 kozlatka
                                      - glówka czosnku
                                      - peczek pietruszki
                                      - sól
                                      - oliwa

                                      Opcjonalnie: przed pieczeniem mozna namoczyc kozlatko w litrze mleka
                                      o odstawic na godzinke, wyjac, wytrzec do sucha.
                                      Wlaczyc piekarnik na 200 stopni (musi nagrzac sie conajmien 10 min).
                                      Na blasze pieca ulozyc kozlatko, lekko posolic.
                                      Rozgniesc zabki czosnku, drobniutko posiekac pietruszke, dodac
                                      troszke soli i oliwe (mieszanka ma byc niezbyt gesta). Smarowac
                                      obficie ta mieszanka przy pomocy pedzelka kozlatko z obu stron.
                                      Wlozyc do rozgrzanego piekarnika i piec godzine w temperaturze 180
                                      st. Po godzinie przewrócic kozlatko na druga strone i piec jeszcze
                                      ok. 30-40 min.
                                      Przez caly czas peiczenia regularnie polewac/zraszac woda (na blasze
                                      powinno byc zawsze troche wody. Jak wyparuje, dolac.). Pietruszke
                                      mozna zastapic tymiankiem.

                                      Podawac np. z pieczonymi ziemniakami.
                                      • 05.05.08, 10:21
                                        dzieki dziewczyny, jak ja juz zrobie i zjemy (na razie zamorzilam)
                                        to wam napisze co zrobilam i jak bylo :))

                                        --
                                        czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful
                                        bad boy!
    • 05.05.08, 18:30
      "Po gruzinsku" - czyli posypany mieszanka przypraw przywiezionych przez kumpla z
      Gruzji. Nie mam pojecia, co z tego wyjdzie, ale zaraportuje.

      Zrobilam szpinak z czosnkiem i sokiem z cytryny na oliwie, przelozylam do
      zaroodpornego naczynia. Dorsza polalam sokiem z cytryny, posypalam przyprawami,
      podsmazylam na oliwie z jednej strony, i przelozylam na szpinak. Naczynie
      przykrylam folia, i wlozylam do piekarnika na 15-20 minut. Na blache w
      piekarniku polozylam tez 6 pomidorkow truskawkowych polanych oliwa.

      Zaraz konsumuje. Ciekawe, co z tego wyjdzie. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 05.05.08, 19:00
        Niezly, nie powiem. Aromatyczny, wilgotny, w sam raz.
        Pomidorki posypalam liscmi swiezej bazylii, podartymi recznie na kawalki.
        :-)

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 07.05.08, 17:19
      ... ale tylko troche.

      3 baklazany pokroilam wzdluz na 1-cm paski. Posolilam, odczekalam 15 minut,
      wysuszylam. Na blache do piekarnika rozgrzanego do 180-200 C, na kazdy plaster:
      oliwa, sol, chili, i piec 20-30 minut. Nowosc: zamiast wszystko po
      przestygnieciu zmiksowac w blenderze, zmiksuje polowe, z czosnkiem, kapka oliwy
      i jogurtu, i z tahini. Druga polowe rozdrobnie widelcem/nozem - w ten sposob
      bedzie mix pasty z kawalkami baklazana. Przyprawie sola/pieprzem, sokiem z
      cytryny. Przed konsupcja posypie swieza mieta i bazylia z ogrodu.
      Amen. :-))))))))


      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 07.05.08, 17:46
        Czegos tak boskiego juz dawno nie jadlam. Serio.
        Polecam ten przepis, o ile rendycje jorstruli mozna nazwac przepisem. :-)

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 08.05.08, 18:03
      Wymyslilam dzis zupe na winie.
      Cebule, 4 zabki czosnku posiekalam, biala czesc pora pokroilam na cienkie
      talarki i podsmazylam na oliwie. Potem pokroilam zielona i czerwona papryke w
      cienkie paski, paski na pol, tez podsmazylam na oliwie. Wrzucilam wszystko do
      gotujacej sie wody. Podsmazylam na zloto-brunatnie jedna cukinie pokrojona w
      drobna kosteczke, wrzucilam do garnka. Do tego troche soli, ziola prowansalskie,
      chili, i spora garsc kaszy jeczmiennej. Popyrkalo z pol godziny i wyszedl
      krupnik srodziemnomorski. Niezle, niezle. :-)))

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 09.05.08, 23:26
      Dziwnostka jest dla mnie cos, co nazywam "kultura salatkowa. I nie chodzi mi
      tutaj o zielona salate z dodatkami.
      Otoz idzie sie tutaj na kolacje, i zawsze jest "salatka". Czyli mix pomieszanych
      ugotowanych warzyw pokrojonych w kostke, plus jakies mieso/ryba, i majonez.

      Wymieniaja sie przepisami, a dobra salatka potrafi byc powodem do dumy i chwaly,
      i znakiem firmowym.
      I ja, pytun, nie rozumiem :-///
      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 10.05.08, 22:14
        tak tak, majonez jest wszedobylski! nie powiem, pomieszany z jogurtem smakuje
        wybornie np w takiej delikatnej salatce porowej:)
        --
        Szable w dlon!
        • 11.05.08, 07:42
          Rzadko kto ze znanych mi tutaj miesza majonez z jogurtem...

          Ale wczoraj na imprezie jedna z trzech salatek byla wyborna, no ale to byla
          salatka caprese z duuuuza iloscia czosnku, mniam. :-)

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          • 11.05.08, 08:54
            jutka1 napisała:


            > Ale wczoraj na imprezie jedna z trzech salatek byla wyborna, no ale to byla
            > salatka caprese z duuuuza iloscia czosnku, mniam. :-)

            Czosnek do mozzarelli?
            No, grazie:-)
            • 11.05.08, 09:08
              Pasuje wysmienicie, o dziwo. :-)
              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
          • 14.05.08, 10:48
            mnie tutejszy nie smakuje dlatego dodaje ten jogurt, dopierprzam dosalam itp.
            najlepszy bylby kielecki. a z salatek takowych to jadlam jeszcze przepyszna tzwa
            wartwowa: warstwa marchewki startej na tarku, wartswa jaj na twardo tez na
            tarku, wartswa pora, i jablka. na wierzchu przykryte pierzyna z tego jogurtowego
            sosu. jadlam to raz niestety - bo na grillach niemieckich kroluja tzatziki albo
            salata zielona - tez dobra
            --
            Szable w dlon!
            • 14.05.08, 12:06
              Aha, ja z reguly mieszam majonez z jogurtem, bo lzejsze.
              Chyba, ze majonez zrobie sama, wtedy nie mieszam. :-)

              Twoja warstwowa jest nie dla mnie, bo nie-na-wi-dze gotowanej marchewki.
              Prawde mowiac, jakos nie przepadam za takimi salatkami z majonezem. wole
              swieze/grillowane warzywa z vinaigretem jakowyms. Albo po prostu z oliwa i octem
              balsamicznym lub sokiem z cytryny.

              A juz jak mnie czestuja salatkami z kombinacja typu szynka - ananas - kukurydza
              z puszki.... bleeeeee....
              :-)

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              • 14.05.08, 13:02
                jutka1 napisała:


                > A juz jak mnie czestuja salatkami z kombinacja typu szynka - ananas - kukurydz
                > a
                > z puszki.... bleeeeee....
                > :-)

                Zupelnie jak ja:-)
                Pamietam ze lata temu, krotko po moim przyjezdzie do Niemiec modne byly tutaj
                "Hawai Toast", czyli z szynka, serem , plastrem ananasa i wisienka . Ohyzda.
                W Niemczech tez sie dowiedzialam ze mozna jesc pizze z ananasem...

                Kukurydzy tez nie lubie, z puszki tym bardziej nie lubie:-)
              • 14.05.08, 13:07
                ta marchew jest surowa. gotowane sa tylko jaja i por lekko sparzony (tak mniemam)
                --
                Szable w dlon!
              • 14.05.08, 14:36
                To widze ze ananas z kiedys zostal zastapiony asparagusem, bo do
                jakiej knajpy nie wejsc w Berlinie, to polecaja asparagusa w formach
                nieskonczonaych, w zupie, sosach, smietanach, salatach, do miesa, do
                ryby, do wszystkiego. Widac jest to zwierze latwe i spokojne, da sie
                z niego zrobic wszystko ;-)

                --
                lucja,
                kobieta wyuzdany luksus
                • 14.05.08, 15:34
                  Mattcobosco! To w Niemczech zapanowala moda na dodawanie do jedzenia przybrania
                  do bukietow?!?!?? .......... ;-)))))))))))))))))))
                  (znow sie draznie z galicyzmow - szparagi, cherie, szparagi :-D)

                  (flaszka chablis, raz ;-D)

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 11.05.08, 09:56
      Nie przepadam za majonezem, wiec tzw. slalatek na ogól nie jadam.
      Ale to fakt, ze jak jestem w Polsce, to gdziekolwiek sie nie
      pójdzie, "salatka pani domu" wjezdza na stól ;-)

      Dzis beda udka drobiowe poniewaz zostaly wyjete z zamrazalnika a nie
      dlatego zebym miala na nie specjalna ochote. Ale skoro juz sa na
      wpólrozmrozone, to pewnie zrobie je w warzywach (obrumienione na
      zloto udka przekladam do plaskiego rondla, zalewam szklanka bulionu
      i dusze z zeszklona cebula, papryka, pomidorami i co tam sie
      nawinie). Podam z ryzem ;-)
      • 11.05.08, 15:26
        Na obiad byla bruschetta - jedna z gorgonzola, miodem i orzechami, druga z
        kremem z czarnych trufli.
        Potem dorada z grilla. Do tego Gavi di Gavi.

        Co do polskiej tradycyjnej salatki, to lubie jezeli jest naprawde tradycyjna,
        nie lubie udziwnionych.
        Sama robie raz, dwa razy do roku, doprawiam sola, pieprzem, musztarda, oliwa z
        oliwek. Majonez daje tylko cienko na wierzch i to posypuje startym jajkiem.
    • 12.05.08, 09:11
      Jakies pomysly na mloda kapuste?
      Mam glowke i szukam nowych pomyslow. Oczywiscie, zawsze moge ja lekko poddusic
      ze swiezym koprem, ale moze jakies inne przepisy?
      Z gory dziekuje :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 12.05.08, 09:44
        Jutka, narobilas mi apetytu na mloda kapuste.
        Dla mnie kapusta to jedno z dan jakie pamietam z domu, z dziecinstwa, wiec musi
        byc przyrzadzana tylko wedlug oryginalnego przepisu Mamy. Czyli ze swiezym
        pomidorem i drobniutko pokrojonym boczkiem.
        • 12.05.08, 10:38
          Swiezy pomidor to dobry pomysl. Ale bez boczku, bo wracam do wiosennego detoksu.
          :-)))

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          • 14.05.08, 16:55
            No, Jutka, udalo mi sie cie przylapac ;-)
            Asparagus uzywalismy w Polsce, czyli dla udziwniania uzywalismy
            nazwe lacinska, bo szparagi nam sie nie podobalo.
            Asparagus to lacina jak ci wiadomo a nie zaden galicyzm.
            Asparagus jakistam (dziki) i jakistam (hodowany w piasku).
            Oddawaj chablis ;-)
            --
            lucja,
            kobieta wyuzdany luksus
            • 14.05.08, 17:03
              Cherie, ja nie o etymologii, ale o uzusie. ;-ppppp
              Nie oddaje zadnego chablis, i nie widze inaczej.;-D

              A poza tym, to poczte glosowa w komorce odluchaj, gapo. :-D

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
    • 14.05.08, 22:46
      U mnie dzisiaj na obiadek byla... salatka ;-) I o zgrozo, z z kukurydza z puszki
      ;-)))) Kukurydza + troche zielonej salaty debolistnej + czerwona fasola
      "kindey" + awokado + kawalki pokrojonego befszytka, podsmazonego z dodatkiem
      ziolowej meksykanskiej mieszanki. Sos z oliwy z oliwek, soku cytryny, odrobiny
      musztardy i cukru. Do tego podryzlam czipsy tortilla i napilam sie rozowego
      chilijskiego wina. Plus: mniej niz 10 minut roboty ;-) Dzieki befsztykowi domowe
      zwierze miesozerne rowniez usatysfakcjonowane ;-)
      • 15.05.08, 14:08
        W niektorych niemieckich restauracjach kariere robi ostatnio Flammkuchen, czyli
        tarte flambée. Podany na drewnianej desce, wielkosci pizzy , na cieniutkim
        ciescie, w kilkunastu wariantach. Doskonala alternatywa dla pizzy.

        W Polsce jada sie pierogi, w Niemczech Maultaschen, w Rosji pelmenie, we
        Wloszech tortelli.

        No i jeszcze: piadina, tortilla (meksykanska), burrito.
        Sycylijskie arancini i japonskie onigiri.
        Kebab i szaszlyk.
        Blini, nalesniki, crepes, palacsinta.

        Niby podobne, a inne, niby takie same, a jednak rozne.


    • 15.05.08, 17:46
      ... czyli oproznianie zamrazarki :-)

      Dzisiejsza kolacja: rydze na masle (niewielkiej ilosci) z oliwa od chlopa z
      Toskanii. Plus czosnek, sol, pieprz, starta skorka z cytryny. Nic wiecej. Na
      talerz z natka pietruszki.
      Do tego schlodzone chardonnay.
      Plus usmiech.
      :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • 15.05.08, 20:23
        A masz lustro do ustawienia naprzeciwko ciebie by bylo milo?
        I swieczke miedzy toba i lustrem?
        I sukienke juz skonczona?

        ;-))))))))))

        --
        lucja,
        kobieta wyuzdany luksus
        • 15.05.08, 20:33
          Nie
          Nie
          Nie

          A co, powinnam byla, bo inaczej sie nie liczy?

          PS. Attention, pms alert...

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
        • 16.05.08, 13:51
          Obiad dzis bardzo malo wytworny: serek wiejski 2.5% z pikantnym gruzinskim sosem
          pomidorowym. Do tego lampka dzisiejszego znaleziska z polek winnych: J.P. Chenet
          Founder's Reserve Chardonnay. Drugie od gory po lewej stronie:
          www.thekirkwoodgroup.com/suppliers/wine/chais.asp
          Dosc zacne, nie powiem, a i cena niezbyt wygorowana jak na polskie tendencje
          wyceniania francuskich win gruuuubo ponad ich wartosc.

          Podwieczorek tez bedzie malo wytworny: baklazany wlasnie sie "pocom" w soli,
          piekarnik sie nagrzewa, i nie musze chyba dodawac, ze znow robie babaghanouj
          mojej wariacji na temat przepisow. :-)

          Na kolacje jeszcze nie wiem, ale cos z awokado, bo udalo mi sie kupic dojrzale i
          akurat do spozycia dzisiaj. Moze guacamole z jogurtem zamiast smietany? Sie zobaczy.

          Wszystkie trzy posilki spozyje bez lustra, bez swiec, i bez nowej sukienki.
          :-))))))))))))

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
          • 17.05.08, 12:13
            Przypomnialo mi sie ze mam cos takiego w domu, wiec dzisiaj beda azjatyckie ( z
            nazwy) warzywa i kawalki piersi z indyka robione w woku.
            • 17.05.08, 13:41
              :)))))))))))))
              Wok jest podstawa mojej kuchni.

              Jezeli jemy mieso , kure czy rybe to tylko ze spora iloscia warzyw.
              Wlasnie moj wok sie konczy i musze kupic nastepny.
              W woku mozna wszystko, curry z ciecierzyca , miesa rozne marynowane w jogurcie
              , sukiyaki i sporo innych...

              Natomiast wiem ze to jak uzywam woka na mojej kuchni ceramicznej jest bardzo
              oddalone od oryginalu.

              Przyjaciolka Mlodej , Chinka mnie dokladnie uswiadomila jak uzywanie woka ma
              wygladac choc moje pseudo - azjatyckie jedzenie Jej tez smakuje:)))
              Kran
              • 17.05.08, 14:31
                Danie z woka bylo zjadliwe, ale nic ponad to.
                Nie jestem specjalistka od wschodniej kuchni.

                Kranie, jak to "Wok Ci sie konczy"? Przedziurawil sie czy co?
              • 17.05.08, 15:09
                > Natomiast wiem ze to jak uzywam woka na mojej kuchni ceramicznej jest bardzo
                > oddalone od oryginalu.

                A wlasnie, JAK uzywasz woka na ceramicznej kuchni? Bo taki wok przeciez nie jest
                plaski na dole. Chyba ze masz jakas patelnie wokopodobna.
                Mnie tam do ceramicznej kuchni nic nie przekona, bede zawsze dinozaurem
                gotujacym na gazie ;-)
                • 17.05.08, 16:15
                  Goga jak ja bym sobie mogla wybrac to bym te kuchnie ceramiczna wyrzucila w
                  krzaki:PPPP i zapodala gaz.


                  Ale w Norwegii gaz chyba w ogole nie istnieje albo rzadko:(
                  Musze przeprowadzic dochodzenie:)

                  Mario, kupilam wok sredniej klasy i oblazi mi od srodka i od zewnetrza.
                  Na sasiednim forum kucharskim zapuszcze pytajacego i kupie cos porzadnego :)))
                  Kran
                  • 17.05.08, 16:19
                    Tez mam kuchnie ceramiczna, wiec moze dlatego moje dania wokowe nie najlepiej
                    wychodza.

                    Kranie, jezeli powierzchnia woka czy patelni sie zdziera to naprawde nalezy
                    wyrzucic.
                    • 17.05.08, 22:46
                      Juz jest w kuble ...
                      Zebym tylko chwile czasu znalazla co by nabyc szybko nowy:)))
                • 18.05.08, 13:14
                  Goga, masz szczescie, ze masz wybor: gaz czy plyta.

                  Do mojej wsi nie ma doprowadzonego gazu, choc niektorzy maja w ogrodach takie
                  silosopodobne (mniejsze oczywiscie) kontenery (?) na gaz. Wygladaja szkaradnie,
                  poza tym nigdy mnie nie przekonano, ze to jest naprawde bezpieczne.

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                  • 18.05.08, 14:19
                    jutka1 napisała:

                    > Goga, masz szczescie, ze masz wybor: gaz czy plyta.

                    Zaczynam doceniac moje szczescie ;-) Nawet mi do makowki nie przyszlo, ze mozna
                    miec plyte z koniecznosci. Byc moze dlatego, ze tutaj wiele osob plyte
                    _wybiera_, poniewaz jest bardziej nowoczesna, trendi oraz latwiej sie ja czysci ;-)
            • 18.05.08, 13:05
              Niestety, o dobrej kuchni z woka mozna zapomniec, jesli uzywa sie plyty
              witroceramicznej. Nie ta temperatura, inaczej cieplo sie rozchodzi. Cierpie
              okrutnie, bo od mw. 6 lat mam plyty, i zapowiada sie, ze czas jakis bede miec to
              samo. :-/
              Przerobilam juz 3 woki "do plyt ceramicznych", w tym jeden cholernie drogi, i to
              nie to.
              Zastanawiam sie, czy nie kupic sobie palnika z butla, takiego jak na camping, i
              uzywac do normalnego wokowania. Tym bardziej, ze wreszcie bez problemow bede
              mogla kupic niektore ingrediencje - tutaj z tym wprawdzie coraz lepiej, ale
              wielu ziol i przypraw, jak np. swiezej kolendry nimo. Sialam wprawdzie,
              wysadzalam z doniczki kupionej we Wroclawiu, ale nic z tego. Pozostaje mi
              kupowanie kolendry w doniczkach za kazdym razem, kiedy jestem we Wroclawiu.
              Starcza na dwa-trzy posilki. :-(

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              • 18.05.08, 13:45
                Jutka, ten wok to u mnie wlasciwie przez przypadek sie znalazl, bo jak juz
                mowilam, nie znam sie na azjatyckiej kuchni.
                A bylo to tak: mam karte stalego klienta w Galeria Kaufhof. Za kazdy zakup
                dostaje jakies tam punkty, ktore sie sumuja, i potem moge sobie wybrac jakis
                artykul gratis.
                No i kiedys wybralam wok, ladny , duzy , chromowany, bo jak daja to czemu nie brac:)

                Dzis na obiad sandacz pieczony w piecu, do tego zielone risotto (ze szpinakiem)
                i paski grillowanej cukinii doprawianej oliwa i octem winnym.
                Ech, zeby ta moja corka wino chciala pic....
                • 18.05.08, 14:04
                  Na lunch zjadlam szparagi przywiezione z winnicy.

                  Na wczesna kolacje zjem resztke piersi pieczonego kurczaka z surowka z kiszonej
                  kapusty.

                  Same resztki dzisiaj. :-)

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                  • 18.05.08, 14:09
                    jutka1 napisała:

                    > Na lunch zjadlam szparagi przywiezione z winnicy.
                    >
                    > Na wczesna kolacje zjem resztke piersi pieczonego kurczaka z surowka z kiszonej
                    > kapusty.
                    >
                    > Same resztki dzisiaj. :-)
                    >
                    Kto zjada ostatki ten jest ? mily i gladki?
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.