Dodaj do ulubionych

StarychCiotek Kółko Sztrykowania Mereżki i Blamażu

22.06.08, 15:36
Czyli dalsze losy Stokrotkowej monety.
Rzecz dzieje się w winnicy gdzieś na południu. Zamieszkiwanej przez grupę
upierdliwych staruszek.

--
wasza stokrotka
Obserwuj wątek
    • iwannabesedated Dramatis Personae 22.06.08, 15:39
      Członkinie Kółka (Stare Ciotki)
      Boua
      Wasza Stokrotka
      Jola-Mów-Mi-Moher
      Eliza od Krzaków
      Holenderka
      Wrzeszczący Kot
      Bad Boy Kameleon
      KrysiaJasia
      Belzebubia

      Jakiekolwiek podobieństwo do osób żywych lub martwych jest oczywiście
      zamierzone. Uprasza się także o zgłaszanie pozostałych Ciotek wraz z oficjalnym
      pseudo, bo jak wiadomo grasuje tutaj Niemiec, niejaki Alzheimer i kradnie.
      --
      wasza stokrotka
    • iwannabesedated Akcja 22.06.08, 15:43
      Był czerwiec i do winnicy Starych Ciotek zawitała właśnie zima. Zima to w
      winnicy spokojny okres. Nie trzeba nadzorować zbiorów, sztorcując witkami oporne
      chłopstwo. Nie trzeba pilnować jurnych dziewoj i urodziwych młodzieńców aby
      wygniatali wino zamiast – siebie nawzajem. Można spokojnie o poranku obejść
      włości nogami lub objechać na rowerze lub konno. Można podziwiać wschody i/lub
      zachody słońca. Grać w szachy, pustoszyć zasoby piwniczki, palić cygara i faje,
      a wieczorem zasiadać przy kominku snując wspominki, opowieści i kłócąc się dla
      rozrywki w pomiędzy.
      Jest taki właśnie kominkowy wieczór i Stokrotka zakończyła swoją opowieść o monecie.
      --
      wasza stokrotka
    • iwannabesedated Akcja cd. 22.06.08, 15:45
      - I juz?... Kuniec? Nie bedzie juz o bankach? – wygramolił się spomiędzy
      poduchy i kota Boua rozczarowany bo takie zakończenie w przaśnym wagonie PKP
      wydało mu się całkowicie odarte z szarmu, o przygodach wzburzonych południowych
      mórz nie wspominając.
      – To jakbyś powiedziała, że Jaś wcale nie kochał Małgosi tylko ją wyruchał w
      krzakach – i tutaj umilkł nagle palnięty w czoło lagą przez Elizę od Krzaka,
      której zaraz potem wypłaciła liścia KrysiaJasia, a Jola plaskacza. Niestety,
      szczególna drażliwość Ciotek na punkcie imion własnych plus upośledzenie
      słuchowo kojarzeniowe równało się częściej niż nie gorszącym scenom jak wyżej.
      - A co z bankami? Myślisz że banki hobzdnęły mi monetę??? – ożywiła się
      Stokrotka. Stokrotka bowiem była dumną dziedziczką po mieczu i kądzieli wielkiej
      nienawiści do srutur wszelakich, a już całkowicie osobistą animozję żywiła do
      banków. Dlatego też, to Stokrotka właśnie została uroczyście mianowana hersztem
      ciotkowej grupy Sztryk’em dokonującej regularnych napadów na banki (w tym banki
      danych) w domenie Szarego.
      - Monete w woulcie ma SrutuBank. Dlatego takie hopsztosy Ci urzadzal.
      Trzecie oko mi sie otworzylo, kur... ja pierd.... – wystękał trzymając się za
      obolały płat czołowy Boua.

      --
      wasza stokrotka
        • iwannabesedated Re: Akcja cd. 22.06.08, 20:01
          Dzięki Pytoniem. Muszę dodać iż sztukę pisania poezji dnia codziennego tylko
          nieudacznie małpuję po Tobie. No i trochę też od Luizy, zwłaszcza kawałki o
          kominku, szachach i orzechach.

          --
          wasza stokrotka
          • jutka1 Re: Akcja cd. 22.06.08, 20:49
            Pytun siem zarumienił, zwinął się w spiralę, i w kącie zaczął kuństatować. Boua
            czyli Pytun ma kilka skaz genetycznych. Po primo, jest niespodziewanym
            skrzyżowaniem pytona z kobrą. Po drugie, część pytonowa mu nie wychodzi, bo ma
            za słabe mięśnie i nie potrafi się owinąć i kogoś zadusić, ani nawet być
            pytunem-bluszczem. Zresztą część kobrzasta też nie wychodzi, czyli dupa-czapa,
            Boua jest genetycznym nieudacznikiem.

            I też sobie myśli Boua, jak tu żyć w takiej komunie.
            Winnica OK, ale kiedy będzie to wino?
            Tłok jest.
            Pytun ma też skazę genetyczną polegającą na rozdwojeniu Jasia. Część Pytuna chce
            być z ludźmi, a część chce samonikowania.
            No nic, w poniedziałki, środy i piątki Boua będzie się owijać wokół własnej osi
            na osobności, a resztę czasu będzie w komunie, której oczywiście kij w oko.
            :-))))))))))

            Reszta scenariusza się pisze w trzecim oku. :-D


            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            • iwannabesedated Re: Akcja cd. 23.06.08, 12:53
              E tam, Pytuniem, zaraz nieudacznikiem. Wyjątkowym, jedynym w swoim rodzaju się
              jest. A nie tam zaraz... Skazy, szmazy.
              Zresztą to się dzieje w przyszłości, wszystkie mamy co najmniej 80 lat, ponadto
              posiadłość duża i rozległa jest umożliwiając każdemu mieszkanie w oddzielnym
              bungalowie gdzie może się do woli owijać i przewijać każąc sobie jedynie wino,
              wyrafinowane przekąski, tytoń oraz ręcznie mereżkowane ręczniki i sztrykowany
              papier toaletowy.

              --
              wasza stokrotka
              • jutka1 Re: Akcja cd. 23.06.08, 21:41
                O kur... stęknął Boua, ja pier...
                Bo płat czołowy zaczął boleć od tego ciągłego walenia. Czy wieloryba.
                Poskrobał się Boua ogonem po trzecim oku, zamyślił, i nagle jak nie wrzaśnie!:
                "QRV! Co one mi tu wyskakują z mereżkami, sztrykowaniami i innymi?!?! - przecież
                Boua odnóży ani odręczy nie posiada, jedynie się umie pacnąć ogonem w trzecie
                oko czyli płat czołowy! Odjebało tym babom na stare lata, czycuś?".
                I odpełznął Boua w stronę bungalowu Stokrotki w celu urządzenia karczemnej
                awantury połączonej z tupaniem ogonem i ogólnym strzeleniem FOCHA. KJAP.
                Niestety, Stokrotka pod osłoną nocy jako ten nieznany sprawca oddawała się
                bzykaniu Jasia od Małgosi, Małgosia zajmowała się koniuszym, zaś Holenderka
                żłopala młode wino prosto z beczki, patrząc z wyrzutem na Bouę i mamrocząc cos w
                stylu "to wszystko twoja wina Bouowniczko, gdybyś mnie wtedy w Paryżu nie
                rozpiła..."
                KJAP! Wściekle pomyślała Boua, co za sodomia z gomorią i ogólny syf. Zaraz od
                tego łupieżu dostane na nowo, po 40 latach. Odpełzam do karczmy, w ogonie z
                gadupy mam taką komunę. Cygara mi wypaliły, wino jeszcze za młode, a one mi tu
                służbę i postaci mityczne bzykają, Belzebubia pojechała na wschód, reszta siedzi
                po kątach i nic nie gada... kjap... I nic nie ma do jedzenia, nawet moherowa nic
                dziś nie ugotowała, a pan od sprzątania na strajku. Rzeźnia, po prostu rzeźnia.
                Jak Boua pomyslała, tak i uczyniła, podpełzła do wiejskiej karczmy, wpełzła na
                stołek przy barze, owinęła się wokół własnej osi, patrzy... jej zdumionemu
                trzeciemu oku ukazał się nowy barman... ach....




                ---
                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                Wysadzam skrzynki balkonowe
                • iwannabesedated Re: Akcja cd. 25.06.08, 14:01
                  ...i tak się Boua rozjątrzył tym syfem, łupieżem, oraz rzeźnią a tyż i
                  rozrzewnił barmanem iż nadużył napitków odrobinę. I barmana, całkiem poważnie
                  nadużył, że aż musiano go odesłać w celu regeneracji nadwątlonych sił. Trafiony,
                  zborsuczony - mruczał pod nosem pełznąc w ogólnym kierunku pieleszy domowych Boua.
                  - Znowu będzie dym, bo limit borsuczenia przekroczony - zasromał się i poskrobał
                  wyfrenczowanym paznokciem w inkryminowany płat.

                  --
                  wasza stokrotka
                  • jutka1 Re: Akcja cd. 26.06.08, 00:14
                    ... Boua, zmęczony i utrudzony nieplanowanym borsuczeniem, dopełznął z trudem na
                    plantację, i podrapawszwszy się w trzecie oko ogonem WRESZCIE pomyślał. O KJAP,
                    limity przekroczone, błędy popełnione. Podpełznął więc pod ścianę, nałożył
                    chybcikiem gaztową czapeczkę, i już już miał się sam rozstrzelać, kiedy usłyszał
                    Ciotki. I tłum ciągnący za nimi do SritiBanku.
                    Wypełznął więc Boua ze swej bańki, i przepełznął do innej.
                    Stąd też powiedzenie "z innej bańki".

                    Po czym owinęła się Boua wokół własnej osi, westchnęła, i refleksyjnie poszła
                    spać -- jako nieznany sprawca pod osłoną nocy.

                    --
                    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                    Wysadzam skrzynki balkonowe
    • luiza-w-ogrodzie Mereżki sie nie sztrykuje, tylko haftuje 23.06.08, 03:13
      ..ale rozumiem ze ciotkom nie wypada haftowac na watku, fi donc
      (mimo ze oprozniaja piwniczki hurtem, szczegolnie te zawierajace
      sfermentowany plyn z winogron odmiany shiraz). Przerzucanie kompostu
      wplywa na wyrobienie bicepsow, deltoidow i miesni wzdluznych
      kregoslupa oraz szarych komorek. Polceam te aktywnosc na czas
      zimowego zastoju w winnicy.
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • iwannabesedated Re: Mereżki sie nie sztrykuje, tylko haftuje 23.06.08, 13:00
        Miało być "sztrykownia, mereżki i blamażu" ale gazeta ograniczył miejsce i
        przecinek się nie zmieścił :((((
        Wracając do mereżki, to owszem, nawet podjęto takie próby ale jedna ciotka się
        pokłuła w palce, druga sobie mereżkowaną serwetkę przyszyła do kiecki a trzecia
        nieopatrznie z rozpędu wyhaftowała słowo "chuj" - więc mereżkę zostawiono
        zwinnym smukłym rączkom damskiej obsługi, a samemu zajęto się rolowaniem cygar,
        otwieraniem butelek wina a dla utrzymania kondycji uzupełnianiem warstwy trawy
        na dachu, spacerowaniem kotów oraz psów i planowaniu oraz realizacji śmiałych i
        brawurowych napaści na banki i urzędy.
        --
        wasza stokrotka
    • iwannabesedated Akcja cd. 24.06.08, 13:58
      - Madre de Dios!!!!Wiedziałam!!! – wrzasnęła rozjątrzona do białości Stokrotka -
      Dziurkacze więc w dłoń piracka załogo i szykować się do abordażu!!! –
      wykrzykując zerwała się i wypadła na podwórzec łopocząc pledem jak wojennym
      proporcem -
      Już zbiera się nasza armada, już rozwarcholona zapijaczona załoga stawia się do
      pionu, już toczą na pokłady beki wina i armatnie kule, a żagle niecierpliwie
      łopoczą pośpiesznie będąc szyte grubymi nićmi...
      Drżyj i rżyj przegniła Sruturo, bo zaraz nasza bańka rozwali twoją ohydną bańkę
      uwalniając moją monetę, kupy skarpet nie od pary, zęby hidalgów, wisiory, pióra,
      twórcze weny i w ogóle!!!! – darła się latając po dziedzińcu i strasząc
      oszołomione nietoperze, ćmy, ropuchy oraz obsługę domową, aż reszta ciotek nie
      zgłuszyła jej i nie upchała do wora jak susła na procesie Alicji w Krainie czarów.
      Niemniej już następnego dnia po (no powiedzmy, posiłek miał miejsce koło
      południa) śniadaniu wszystkie Ciotki z namaszczeniem zasiadły do planowania
      kolejnego wypadu na terytorium Szarego tym razem na celu mając obszerne woulty
      Srutubanku. Ciotki były bardzo przejęte własną zuchwałością, pełne nadętej
      powagi lecz jednak pączkując jakimś świerzbiącym wewnętrznym chichotem.

      --
      wasza stokrotka
      • iwannabesedated Re: Akcja cd. 24.06.08, 17:21
        Tylko Holenderka, w dupie powagę i zadęcie mając z niecierpliwości przytupywała
        nogami w rytm sączącego się z patefonu ukochanego flamenco.
        Holenderka bowiem była flamenco wielką miłośniczką i w przypływie ułańskiej
        fantazji wykonywała często ogniste sevillanas – niestety czasem w całkiem
        nieodpowiednich do tego miejscach, na przykład raz w kadzi z winogronami, raz w
        woulcie grabionego banku a raz na bufecie z którego się spierdoliła wraz z
        kryształową zastawą w lawinie zmarnowanych przekąsek (a wtedy były włąśnie
        świeżutkie ogonki raków w sosie koperkowym dostarczone przez zaprzyjaźnionych
        kapitanów Żeglugi Środlądowej, którym w drodze absolutnego wyjątku nie dodano do
        digestivów ani grama arszeniku, ba, nawet nie zborsuczono).
    • iwannabesedated Akcja cd. 25.06.08, 13:41
      Rychło więc sporządziły śmiały lecz realistyczny plan, który jak się potem okaże
      na chuj się zdał, rozdzieliły zadania i wyznaczyły tak zwany Di-dej. Nie
      później niż dwie doby później wszystkie Ciotki w pełnym rynsztunku bojowym (Jola
      z beretem, reszta z lagami) pomknęły jak burza i wkrótce wkroczyły na terytorium
      Szare. Otrząsnąwszy się z obrzydzeniem, ruszyły wprost do centrum Srutopolis by
      zasięgać języka od przydrożnych przechodniów.
      I już niedługo popierdują Ciotki ławą, główną arterią metropolis Srutopolis
      zasiegając języka u pomykających pod murami przygarbionych ludzi, głośno
      pytając, gdzie kurwa Srutubank bo idziemy tam opierdolić woulty i zaczęło się
      dziać coś co do tej pory nie miało miejsca. Mianowicie, ludziska pokręcone o
      kosych spojrzeniach, nie tylko zaczęli udzielać informacji gdzie, ale też od
      siebie dodawać jak, którędy, gdzie woulty, jak strażników ogłupić, gdzie wejść,
      a jeden nawet kod do wejścia podał, inny swoją kartę wstępu, a trzeci nic nie
      dał tylko pokazał dupę (bo tam miał wytatuowany kod do woultu). I w ogóle
      zaczęli prostować się jakoś, a ten i ów najpierw chyłkiem boczkiem, potem coraz
      bardziej wprost i enfas zaczął za Ciotkami iść i już jeden pod nosem bąknął
      Pierdolić Srutubank, to już zaraz inny powiedział na głos a dwóch wzniosło
      okrzyk. Ciotki skonfundowały się nieco, ale zaraz naprostowały. Szary uwielbia
      kofundacje, skrupuły, wątpy i wapory, w tym się lubuje i rozrasta, więc Ciotki
      zaraz się w sobie zwarły jak zwieracz i hajda do przodu na czele wiwatującej już
      całkiem głośno i coraz głośniej tłuszczy i już walą samym środkiem głównej
      arterii metropolis Srutopolis, a z pobocznych ulic i zaułków dołączają inni, już
      z wielkich wieżowców nagle porzuciwszy (horrendum!) stanowiska pracy bez
      stosownego pliku formularzy, zaświadczeń i zezwoleń, dołączają inni, i idą, idą.
      Ciotki ławą a z przodu, z tyłu i obok wali tłum i okrzyki wznosi, aż tak
      rozjątrzyli Belzebubię iż pod nosem zaczeła sobie nucić Marsyliankę…

      --
      wasza stokrotka
    • iwannabesedated Akcja cd. 01.07.08, 22:03
      Allons enfants de la Patrie… (zanuciła rozjątrzona tłuszczą Belzebubia)lecz
      jakaś dziwna akustyka to sprawiła że zabrzmiało całkiem głośno, i Boua się nie
      mógł opanować i zaryczał na fula …Le jour de gloire est arrivé…aż Joli beret
      spadł z głowy na ulicę. No to już nie było wyboru, wszyscy to wszyscy babcia,
      ehem, ciotka też, więc już wszystkie ciotki z wybałuszonymi gałami basują…Contre
      nous de la tyranie…i ten dźwięk potężnieje i wibruje, i huczy…
      A huk ten niesie się i jest słyszany we wszystkich sąsiednich bańkach. A nawet w
      bazie Zielonych.
      I doszło by do bógwie jakiej katastrofy gdyby nie zainterweniował Zielony
      wysyłając w pierdolocie Wiz-z-Oz, by Ciotki otrzeźwił i im przemówił do rozsądku.
      - Stare głupie prukwy, czyście już całkiem ochujały? – zjechał na dzień dobry
      ciotki Wiz i zgarnął je do pierdolotu dając na wejście Belzebubii fangę w nos a
      reszcie po szczutku w czoło – Co wy wyrabiacie z tym zidiociałym tłumem???
      Chcecie doprowadzić do rewolty? I co wtedy? Przecież to motłoch nędzny i
      tchórzliwy, inaczej by tutaj nie trafił. Musi mieć kogoś, żeby ich nękał, żeby
      im zrobił plan i kazał wykonać, żeby potem stał jak kat i pilnował, żeby
      sporządził system kar i nagród, zapełnił im każdy dzień i każdą minutę tego dnia
      – inaczej natychmiast popadną w nałogi, zaczną się mordować, okradać i gwałcić,
      przestaną sprzątać, myć się i zaczną srać w publicznych miejscach lub wprost pod
      siebie. Część się wymorduje, a reszta udusi własnymi śmieciami i szitem. Dobrze
      o tym wiecie, bo już było to przerabiane nie raz. Chcecie tu zostać i ich
      pilnować? Szczęścia życzę. Tylko kto będzie wtedy nadzorował winnice, tańczył
      flamenco, robił ostrygi Rockefeller i borsuczył męską obsługę? Bo Wy, obiecuję
      Wam, nie będziecie już na to mieć ani minuty czasu – z furią zakończył swoje,
      nie pozbawione niestety słuszności, parlando Wiz i wsadził sobie gazmaskę na głowę.

      --
      wasza stokrotka
      • jutka1 Re: Akcja cd. 12.07.08, 07:58
        Zawstydzone ciotki wsadziły natentychmiast mordy w beczki po śledziach, i
        nastąpiła trzydniowa cisza dzienna cisza nocna. Tłuszcza w tym czasie zdążyła
        się nieco uspokoić, a ponieważ Wiz-z-Oz rozrzucił na nich krem Wolanda zwinięty
        Małgorzacie pod osłoną nocy, toteż i cały ten incydent zaczął z łopotem beretów
        odpływać w zapomnienie.

        Po dniach trzech ciotki obudziły się, wyjęły mordy z beczek po śledziach,
        popatrzyły po sobie w skupieniu i chorem zamruczaly: "Co dalej?...".

        Stokrotka zamyśliła się, odmyśliła się, po czym się z hukiem rozmyśliła.
        "Nienienie. Na Srutubank przyjdzie pora, teraz czas na zupełnie inną bańkę"...
        Po czym wzięła dewtroki, i oddaliła się, lekko kołysząc biodrami. A Ciotki
        pobiegły do kuchni, zobaczyć czy w lodówce jest wystarczająco szampana, żeby
        starczyło na śniadanie.

        c.d.n.


        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • iwannabesedated Re: Akcja cd. 15.07.08, 11:50
          Pajtonie to chyba nawet nie trzecie, tylko czwarte i piąte oko Ci się otworzyło:)))
          Apropos, to domiszcze gdzie się odbywały warsztaty - mogłoby służyć za ciotczyną
          rezydencję. Tyle miało zakamarków z kanapami i poduchami, werand, patio i
          wykuszów z hamakami i bujankami, tyle przytulnych kazamatów z kominkami, że mimo
          iż mieszkało tam 30 osób to było cicho, spokojnie i odludnie na pozór a jak się
          poszukało to się znalazło i rubasznych dowcipasów opowiadanie, i ciche gapienie
          w dal, i plotki przy kominku i z płonącymi uszami czynione zwierzenia.

          --
          wasza stokrotka
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Akcja cd. 15.07.08, 11:53
            fajnie, szkoda ze mnie tam nie moglo byc..
            czytalam ze stadnina koni w poblizu gdzie uczyc sie jezdzic mozna by bylo a to
            mnie sie marzy.
            Moze w nastepny rok
            --
            30 stoi za wiek oczywiscie
            • iwannabesedated Re: Akcja cd. 15.07.08, 11:57
              No nareszcie, jakieś życie się pojawiło na forum!
              W tym pensjonacie nawet mają dwa konie pod wierzch do wypożyczenia - instruktor
              też się pałętał. Tylko ta kuchnia do dupy, szfedzia. Ale pewnie można to sobie
              inaczej zorganizować.

              --
              wasza stokrotka
          • jutka1 Oka 15.07.08, 21:48
            Czecie czy czfurte. Siem otwiera. :-)))

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
          • jutka1 Re: Akcja cd. 26.07.08, 09:00
            Boua otworzyła (trzecie) oko, ziewnęła leniwie, i mruknęła ponuro: "Kjap. Znów
            trza się rozpytunić i gdzieś popełznąć. A żeby to jasny pytun."
            Niechętnie odpełzła w stronę kuchni, gdzie jej zdumionemu (trzeciemu) oku ukazał
            się widok reszty ciotek bijących się o butelkę wody toaletowej marki Coty.
            Masumi tsunami czycuś.
            "Odyebło wam stare gropy? Przecież szampan jest w lodówce, a tsunami przecież na
            czarną godzinę! Dawać mi tu!"
            Stokrotka wyrwała tsunami i wrzasnęła: "To JEST czarna godzina! Odpytuń się Boua
            bo ci przypytunię, a sio".
            Boua wzruszyła ogonem. "A pijta co chceta, co mi do tego, ja mam u siebie
            zapasy. Jolka! Przestań iskać beret, tylko jakieś śniadanie zrób. Jajecznicę na
            kanadyjskim bekonie ze szczy-prem, i szampana nalej. Co za rozpasanie,
            pytuniakrew. Lenistwo i bezproduktywnosc, i pijaństwo perfumeryjne..."
            Ale Jolka udała, ze nie słyszy, zajęta czychaniem na butelkę tsunami, którą
            Stokrotka usiłowała schować pod biustonoszem.

            cdn

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            • iwannabesedated Re: Akcja cd. 31.07.08, 11:12
              Boua wobec tego postanowiła posiedzieć na tarasie coby stać się jeszcze bardziej
              rudą, wysuszoną i piegowatą. Wzięła więc poduch naręcze, książkę, cygaro i
              filiżankę esspresso z kropelką Mellow Wooda i zaczęła się już wygodnie
              rozmaszczać, gdy nagle... Jep! Na taras chlasnęła wielka mokra i żółta kupa
              gówna... I jep! Druga! "Co kurwa!!!" wyszeptała oniemiała Boua. "Jak to co?
              Czarna godzina!!!" odpowiedziały telepatycznie na nieme zapytanie Ciotki.
              c.d.n.
              --
              wasza stokrotka
              • iwannabesedated Czarna Godzina 31.07.08, 11:44
                Czarną Godziną popularnie nazywa się zderzenie dwóch baniek. Raz na przykład
                bańka Ciotek się zderzyła z bańką Vivat Transylwania i na posesję wdarły się
                wampiry i zaczęły napastować robotników w winnicy, i też wypiły wino. Od czego
                dostały strasznej sraczki i sobie poszły. A raz nastąpiło zderzenie z bańką
                Zrzeszonych Chórów Męskich - co to się działo to lepiej nie opisywać, dość
                powiedzieć iż istniała groźba iż świat nie usłyszy już żadnego chorału
                gregoriańskiego gdyż zborsuczeni mnisi dostawali napadów uporczywych wzwodów co
                uniemożliwiało odpowiednie wydobycie głosu. Raz też nadciągnęła Burza znad
                znienawidzonego przez procuratora miasta Jeruszalaim, a raz w odległym kącie
                posesji wyrosła katedra Notre Dame i trzeba się było wiele natrudzić żeby ją
                spowrotem umieścić w bańce paryskiej.
                Tym razem jednak, było dużo, dużo gorzej.
                Nad Ciotkowym domostwem latał bowiem skrzecząc bardzo pokraczny i bardzo duży
                PTERODAKTYL.
                --
                wasza stokrotka
                • iwannabesedated Re: Czarna Godzina 31.07.08, 15:19
                  W tym przypadku, żadne z poprzednio zastosowanych rozwiązań nie wchodziło w grę.
                  Sraczka mu widać niestraszna, bo ewidentnie już ją miał. Borsuczyć go nikt nie
                  będzie bo niby jak? i czym? Zresztą, penisa to nawet niema, wiadomo przecież że
                  pterodaktyl może i znosi jajka, ale z pewnością ich nie posiada. Inne stwory
                  podstępnie nakłaniano na przykład do wsadzania mord w beki po ogórach, a burzę
                  znad Jeruszalaim przepędzono śpiewem i tańcem. Przemieszczenie zaś Katedry było
                  pracą grupową pospolitego ruszenia chyba wszystkich Wolnych Baniek, bo to
                  przecież dobro kultur jest. Dokąd zaś odstawić pterodaktyla? Do tej pory
                  zderzenia z bańkami prehistorycznymi nie zdarzały się... Prehistoria daleko
                  dryfuje na obrzeżach Wolnych Klajstrów, od jednej bańki do drugiej daleko jak
                  skurwysyn, a ściany mają mocne i grube... Więc ki fjute, pterodaktyl w dość
                  epicentralnie położonej ciotkowej bańce??? Zastanawiały się Ciotki wszystkie
                  razem i każda z osobna, usiłując dorwać się do buteleczki tsunami, gdy brutalnie
                  dywagacje te przerwała kolejna seria żółtych sraczkowatych sraczek spadających
                  kolejno na klematisy Holenderki, krzaki Luizy, i drób Joli.
                  --
                  wasza stokrotka
                  • jutka1 Re: Czarna Godzina 31.07.08, 16:30
                    Boua owinela sie wokol wlasnej osi, i zaczela instensywnie
                    przemysliwac. "Zara zara" szepnela do siebie "przeciez to nie ta
                    banka. To jest banka z serialem Power Rangers Dino Grzmot, a ten
                    tutaj Zolty Dino uciekl z serialu, i ze strachu co to bedzie dostal
                    zoltej sraczki".
                    "Yellow!!! Yellow!! Stare gropy!!" zakrzyknela triumfalnie
                    Boua: "Dawac mi tu projektor i DVD!!".
                    I zaprojektowaua Boua projektorem w niebo odpowiedni odcinek serialu
                    Power Rangers, coby Pterodaktyl Zolty Srajacy Dino mogl trafic na
                    powrot do serialowej banki, i tym samym skonczyla sie ta tutaj
                    akurat sasrana ZLA GODZINA.

                    Po czym wychlala Boua dwie butelki tsunami, a Ciotki pobiegly po
                    szampana na dobra godzine. I po motocrotte do posprzatania kupy.

                    c.d.n.

                    --
                    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                    Wysadzam skrzynki balkonowe
                    • iwannabesedated Re: Czarna Godzina 31.07.08, 16:55
                      Lecz ponieważ najpierw wypiły szampana, a do sprzątania chciały się zabrać
                      potem, to potem nie było co sprzątać. Bo na żyznej ściółce z kupy wyrosły całym
                      łanem ogromne kanie. Kanie jak wiadomo są pyszne. Panierowane z patelni. Czyteż
                      z rusztu z masełkiem czosnkowym i grzanką oprószoną parmezanem.Kań zebrano całe
                      kosze, i rychło w czas ponieważ zbliżał się akurat termin bankietu dla
                      somerlierów z zaprzyjaźnionych baniek i Ciotki nie miały bladawca ani koncepcji
                      jak by tu onych z klasą, niebanalnie i niedrogo ugościć. Kanie rozwiązały ten
                      problem w sposób cudny - rozpali się węglem pod wielkimi rusztami w ogrodzie, i
                      tam się będzie przyrządzać ogromniachne kapeluchy. W piecu na dziedzińcu upiecze
                      dostarczone świeżo ostrygi - a la Rockefeller oczywiście. Do tego sałaty, sery,
                      oliwki, i inne łot noty. I wino, wino, przede wszystkim wino.
                      --
                      wasza stokrotka
                      • jutka1 Re: Czarna Godzina 31.07.08, 18:08
                        Mniam, zglodnialym glosem zaslinila sie Boua.
                        Poprawila niedbale trzecie oko, poruszala biodrowo ogonem i odpelzla
                        w strone strawy. I wina, biensjur, i wina...
                        :-)))

                        --
                        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                        Wysadzam skrzynki balkonowe
                        • iwannabesedated Re: Czarna Godzina 31.07.08, 21:52
                          I wszystko byłoby buzi-dupci pięknie. Tyle, że następnego dnia zniknęła Jola z
                          beretem. A kolejnego Edka z korkami i z beretem. A potem wszystkie berety
                          wszystkich Ciotek. Pół męskiej siły roboczej z winnicy. Część bek
                          najprzedniejszego wina. Blady strach padł na Ciotki a zaraz potem wkurwienie. Bo
                          bo co kurwa. Ten tego ten.

                          --
                          wasza stokrotka
                          • jutka1 Re: Czarna Godzina 01.08.08, 00:12
                            Boua powrocila z konsumpcji w wioskowej gospodzie, pelzem, nie powiem,
                            zygzakowatym - i zauwazyla znikniecia. O KJAP, pomyslala, zle sie dzieje w
                            panstwie, ale kto by tam Panstwu zagladal pod koldre - wazne, ze zle sie dzieje
                            UNOSZ.
                            Nimo, bylo i nimo?
                            Dozygzakowala sie Boua do stajni, stweirdzila brak stajennych. O KJAP. Brak byl
                            rowniez: kań w postaci jakiejkolwiek, świeżej czy tez smażonej; ostryg w postaci
                            jakiejkolwiek, ibid.; chleba, masla... OKJAP!!! Brak szampana na śniadanie!
                            "No nie, no nie" zasępiła się Boua. Po czym się zhieniła i skojociła, i
                            przetrzeźwiawszy nagle zauważyła resztki, walające się po kompaundzie, resztki
                            wskazujące na ślady bytności Kolegów z innych baniek winniarzy i sommelierów.
                            "Wszystko jasne. Pochlali się pod osłoną nocy, zborsuczyli w krzakach, i
                            brakujące Ciotki z brakującą siłą roboczą wsiedli nie do tych baniek i odlecieli
                            kifjutewiedokąd".
                            "Jak szukać? Co robić?!?!" blady strach padł na Bouę, i popełzła kurcgalopkiem
                            do swego bungalowu po "Autostopem przez galaktykę". A może "ZEn and the art of
                            motorcycle maintenance".
                            Zagłębiła się Boua w kartkowaniu i przypominaniu (sobie głównie).
                            Po paru minutach Eureka! Czycuś.

                            Wyjęła Boua z futer-ału Zaczarowanego KiFlete, i zaczęła grać. Na dźwięk ten
                            Jolka, w bańce kifjutegdzie, uczepiła się go myślami, i siłom bereta zawróciła i
                            oczom ciotek ukazała się powrotna karawela ze wszystkim: Jolką, Edką, beretami,
                            bekami wina, stajennymi, i sommelierami zsomelionowanymi i zborsuczonymi na
                            umór. Nawet parę ostryg się ostało, didonk.

                            Z radości Ciotki zaczęły się borsuczyć, borsuki w lesie się zjeżyły, jeże wlazły
                            na gąbki do mycia naczyń, a stajennym stanęło.

                            Czyli wszystko wróciło do normy, rozpito wino, rozlano tsunami, i właściwa kolej
                            wszech-rzeczy została przywrócona, uffff.

                            cdn

                            --
                            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                            Wysadzam skrzynki balkonowe
                            • iwannabesedated wakacje 13.08.08, 13:42
                              Cały ten natłok zdarzeń ogólnie jednak był niezwykle męczący i Ciotki
                              postanowiły sobie zafundować wakacje, czyli zajęcia indywidualne i w podgrupach.
                              Jedne pojechały w góry, drugie do Paryża, trzecie zamówiły pierdolot żeby
                              odwiedzić Wiza. Ktoś tam się wybrał na spływ rzeczny z połowem raków, ktoś tam
                              do lasu a inny na plener malarski w bańce bohemskiej. W winnicy zapanował błogi
                              spokój. Stokrotka przechadzała się w długich butach z fajką obchodząc włości na
                              których ścieliło się bursztynowo ciepłe jesienne słońce. Cieszyła się już na
                              kolację gdzie sporządzi sobie penne z mulami i parmezanem, i wypije całkiem sama
                              butelkę wina bez potrzeby dzielenia z kimkolwiek. Nie musząc gadać, przepychać
                              się i słuchać. Postanowiła przez cały miesiąc nie otworzyć do nikogo gęby. Na
                              dodatek bańka Pisarzy, po radykalnej sanacji z osadu grafomaństwa zaczęła na
                              nowo produkować znakomite powieści których skrzyneczkę właśnie dostarczył
                              pocztolot.
                              Tak sobie snuła leniwie plany Stokrokta, gdy nagle...
                              Stanęła jak wryta, zdarła z siebie odzież i w samych butach, kapeluszu i z fajką
                              pognała goło, rżąc jak koń poprzez całą winnicę, aż wpadła na dziedziniec, gdzie
                              stała jeszcze wielka kadź z resztką moszczu, rzuciła się do tej kadzi i
                              wytarzała się.

                              --
                              wasza stokrotka
                              • jutka1 Re: wakacje 13.08.08, 23:55
                                Boua przefrunęła w swej wiejskiej bańce nad rancho, i pomyślała: "Kjap, ale
                                pusto. A ta czego się tu obnaża? I odnóża?"
                                Po czym wzięła pisaka i kawał tektury, i napisała: "C u gropy po urlopy", i
                                wrzuciła tekturę do bungalowu 100K. I natychmiast jej bańka się sfrąknęła.... i
                                nagle! Boua została przeniesiona do bańki finansowej, nieruchomościowej,
                                upierdliwej, i zastygła w niemocy. "KJAP. Co robić co robić" --- w odpowiedzi na
                                co Boua pacnęła się ogonem w (trzecie) oko i stwierdziła, że ma to w ogonie. A
                                raczej pod ogonem. I odpełzła krocząc, obmyślając zemstę na SrutuBanku. A zemsta
                                będzie słodka, i najlepiej serwowana na zimno....

                                Cdn.
                                --
                                Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                                Wysadzam skrzynki balkonowe
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka