Mariachi nie znosze wogole, a wersja operatyczna choc zaszkodzic juz nie moze,
napewno nie pomaga.
Podrzucam wiec ulubiony kawalek ulubionego koncertu Chopina, w optymalnej dla
mych poszukiwan wersji video.
Gra Aussie z wyboru, Bryt z urodzenia. W jego wersji moja ulubiona partia
fagota (shooo!) wchodzi w circa 7:30 min (prawie pol minuty pozniej niz u
Rubinsteina):
ca.youtube.com/watch?v=wN4VYfA2Glo&feature=related
--
Atenção, curva perigosa!