Dodaj do ulubionych

O pierdulach -- Odc. 47 :-)))

28.10.08, 08:08
Otwieram, i kopiuję ostatnie wpisy z poprzedniego:

mam kolejnego kota:))))
ewa553 27.10.08, 20:09 Odpowiedz
narazie na probe. Po tym jak sie Polkot nie mogl ode mnie ani
wczoraj ani dzis oderwac i jeczal i szedl za mna placzac do furtki
ogrodowej, zabralam go/jom do weta. Ten stwierdzil plec dziewczencom
i Polkot zostal nazwany Kika (nic innego mi na poczekaniu nie wpadlo
do glowy). Kika ma piekne, zadbane futerko i zadnych w nim
mieszkancow. Piekne zeby ktore zdradzily mniej wiecej jej wiek: 2
latka. Jest tu na probe, musze jeszcze Bombla i Karola przekonac, ze
to kochany kotek, na ktorego caly czas czekalismy....


Re: Początek kieratu po miłym week-endzie
jutka1 27.10.08, 20:41 Odpowiedz
Raport krótki - dzień się przewinął, sporo zrobiłam, jutro mam jeszcze
więcej,pracuję więc z domu, żeby nie tracić czasu na dojazdy.

Teraz daję mózgownicy odpocząć nieco przed jutrzejszym maratonem.
Kota uprawia swoją ulubioną - ostatnio - dyscyplinę, czyli przypinanie pani do
sofy pod swoim ciężarem. :-) Tyłek na sofie, dłuuuugi korpus na kolanach,
głowa i wyciągnięte łapy po drugiej stronie na sofie. Klincz. Czyli: nigdzie
cię nie puszczam, masz tu być i mnie głaskać, a jak zasnę, to masz czekać, aż się
obudzę. :-)))
Laptop na fotelu przede mną, trudno się pisze. Nie szkodzi. Ona bidula siedzi
sama w domu całymi dniami, to się wytęskni. Słyszy moje kroki w korytarzu i
czeka. Piesokot, kotopies. :-)))


Wpisze w pierdolach
kan_z_oz 28.10.08, 06:11 Odpowiedz
aby nie uroslo...tfu, tfu.
Dostalam po powrocie z wycieczki (3 tygodnie temu) wezwanie na
zwyczajowe 'jury duty' czyli stawienie sie w sadzie kryminalnym w
roli potencjalnego przysieglego...Dotychczas zawsze mialam dobry
powod aby byc zwolniona - dziecko w szkole i obowiazki z tego
powodu...Tym razem, nie mialam nic.
Pojechalam dzisiaj z nastawieniem, ze byc moze bede musiala odbyc
typowe 4-5 tygodni...No i mnie strzelilo na miejscu...

Najwiekszy proces w historii chyba - 9 fundamentalistow islamskich
oskarzonych o terroryzm...5000 ludzi takich jak Ja...i Ja tym razem -
bez wymowki takiej jak zwolnienia lekarskie, odmowa z miejsca pracy,
skomplikowane sytuacje rodzinne etc. wszystko na pismie przedlozone
do sedziego glownego do rozpatrzenia.
Na koniec pierwszego dnia - pozostalo Nas 48 osob z 400 chyba???
Nastepne spotkanie w piatek - mam nadzieje, ze nie przyjdzie mi
zasiasc na sali z 9 terrorystami i 15 prawnikami przez nastepny
rok???heheheh
Ale jaja...
Niemniej przeszlam do nastepnej rundy...niestety...chyba???

Kan


--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe
Edytor zaawansowany
  • jutka1 28.10.08, 08:31
    Mam do napisania dużą rzecz dzisiaj, i pracuję w domu cały dzień. Zaczynam koło
    dziewiątej, kończę jak skończę. Albo i później. :-/

    Cokolwiek gada meteoparis nic mnie nie obchodzi, bo raczej nie będę nigdzie
    wychodzić... Czytanie, myślenie, pisanie, czytanie, myślenie, pisanie. Obiad i
    kolacja - barszcz ukraiński ugotowany w niedzielę. Wyścig z czasem.

    Rozmawiałam wczoraj z moim "uczniem" sprzed kilku lat, osobą delikatnie mówiąc
    majętną. Dostał bidul po de, bo lubi ryzyko, i choć ma dobrego nosa w normalnych
    warunkach, to teraz niestety sporo stracił. Dla mnie sumy zawrotne, dla niego
    mniej, ale fakt pozostaje faktem. Jorstruli, w sprawach finansowych nie lubiąca
    ryzyka, ma straty, ale nic o co się można rzucać z okna.
    Tak czy siak, patrzę na to i strach się bać. Zastanawiam się, jak się będzie
    zachowywać biedniejsza Rosja, bo dostała nieźle po doopie w tym kryzysie:
    spokornieje? skorzysta z okazji i znacjonalizuje, co wykupiła w ramach
    "ratowania"? stanie sie jeszcze agresywniejsza? Jedno jest pewne: czasy
    prosperity minęły na czas jakiś, może nawet na dość długo.

    I z tymi dywagacjami oddalam się do papierów, a Wam życzę dnia milszego niż mój
    dzisiejszy. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • lucja7 28.10.08, 09:36
    Pitou pisze:
    "Jedno jest pewne: czasy prosperity minęły na czas jakiś, może nawet
    na dość długo."

    Oprocz Polski, gdzie, ktos mi niedawno tlumaczyl, dzieki roznego
    rodzaju zbiegom okolicznosci, kryzysu nie bedzie. Zaraz, zaraz, kto
    to byl? pamietasz moze Pitou?
    :-))))

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • jutka1 28.10.08, 09:53
    Lulu, cherie, po pierwsze: pisałam w moim wpisie o "czasach prosperity _w
    Rosji_", nie ogólnie. A w Rosji skończyły się na czas jakiś sny o potędze, rynek
    finansowy w rozsypce (zarządzanie kryzysem za pomocą zawieszania giełdy to
    żarty), inwestorzy zwiali, ceny ropy poszły w dół tak, że prawie nie opłaca im
    się wydobywać, .... cała lista.

    Po drugie, jak mówiłam o Polsce, to mówiłam że polski sektor bankowy powinien
    ucierpieć _mniej_, bo w PL są dość sztywne regulacje dot. np. wyprowadzania
    kapitału z PL przez zagranicznych właścicieli banków w celu np. zapłacenia tym
    dywidend czy pokrycia innych strat.
    W praktyce takie operacje są niemożliwe, tak więc scenariusze "państwo wykupuje
    banki" w Polsce są wg. mnie i nie tylko mniej prawdopodobne.
    Inną rzeczą natomiast jest giełda i rynek papierów wartościowych, plus rynek
    walutowy: inwestorzy patrzą na całą Europę Środkowo-Wschodnią jak na jeden
    stwór, i się wycofują, sprzedają waluty etc. Stąd spadki na giełdzie, osłabienie
    złotego.
    Plus banki zaostrzające przyznawanie kredytów, przez co cierpią firmy, a więc i
    gospodarka, etc. etc. etc.

    Tak to widzę prywatnie, finansistką nie jestem, czytam jeno i słucham. I mam
    dobrego doradcę, który dba o mnie od prawie 4 lat, niech mu niebiosa
    błogosławią. :-)
    A mój uczeń najbardziej stracił na inwestycjach poza Polską. :-)


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • lucja7 28.10.08, 10:11
    Chèrie, uspokuj sie, bo jak tak dalej pojdzie to sie upodobnisz do
    tych co nam serwuja zelazne prawdy o "sektorach bankowych" jak w
    informacjach Foxa :-)))))
    Jakby nie bylo Polska da dupy, i to jeszcze bardziej spektakularnie,
    ale jak zwykle z przesunieciem w czasie.

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • jutka1 28.10.08, 10:16
    Ależ ja się nie mam z czego uspokajać, bo nie jestem zdenerwowana ani
    zirytowana. :-)))
    Też uważam, że Polska dostanie po dupie, jak wszyscy zresztą (w większym lub
    mniejszym stopniu). Przecież się nie kłócę :-) - wyjaśniałam tylko konteksty
    moich poprzednich wypowiedzi. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • maria421 28.10.08, 10:32
    W niedziele, kiedy wracalam z Polski, bylo jeszcze 16-17 stopni, dzis rano tylko
    5, ale na szczescie nie pada.

    Zmienilam opony z letnich na zimowe. Oczywiscie nie sama, nie wlasnorecznie,
    lecz w salonie, ale nie w moim tylko "u dealera", tzn. u autoryzowanego
    sprzedawcy samochodow marki Volvo :)
  • jutka1 28.10.08, 18:13
    Napisałam com miała napisać, a teraz wolny wieczór. Jippi.
    Jutro c.d. kieratu, następne rzeczy trza płodzić. Ech.
    Zastanawiam się, czy nie wyjść na kolację - na barszcz nie mogę już patrzeć :-))))
    A może nie wyjdę. Zobaczę. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • chris-joe 28.10.08, 10:36
    Widze, ze w Paryzu pogoda sie wyprostowala z letka. U nas zas rozpoczyna
    paskuda. Od dzis mokra szaruga, jutro -akurat na pozegnanie- deszcz ze
    sniegiem, dzikie wiatry. Tusze jedynie, ze nie uziemia samolotow...

    Kot dostaje pierdolca od samego ranca i lata po scianach. Az nie mam serca mu
    wyznac, ze zostaje sam na ponad miesiac i ze dochodzic bedzie obca mu nasza
    somsiadka, co pewnie po hiszpansku bedzie z nim nawijala, bo jest z Chile. Z
    trzeciej- dla kota to nie pierwszyzna.
    Dopiero teraz -po czasie- uznalismy, ze bez sensu wzielismy urlopy w tym samym
    czasie, skoro i tak rozjezdzamy sie osobno.

    Zjezdzam do roboty.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • jutka1 28.10.08, 10:41
    SiDżej, donoszę, że za oknem słońce :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • maria421 28.10.08, 10:54
    dowiedzialam sie w piatek z polskiego radia na trasie Swiecko-Poznan.
    Jako ze podobno Polacy maja wiecej dlugow niz ulokowanych oszczednosci, to
    kryzys dotknie szczegolnie tych, co maja kredyty do splacania, szczegolnie
    kredyty zaciagniete we frankach szwajcarskich.

    Mijajac kantory widzialam napisy "€ 3,82". A jeszcze pod koniec maja wymienialam
    po 3, 20 zl czy cos kolo tego.
  • iwannabesedated 28.10.08, 20:30
    Ludzie, przestańta się tym kryzysem onanizować. Nie wiem jak Wy, ale
    ja w minionej prospercie udziału nie brałam, ani nieruchomości nie
    nakupiłam, inwestycji nie narobiłam, ani kredytów nie nabrałam,
    wysokich stołków nie zajmuję więc ryzyka utraty owych też nie mam.
    Podniecać się za tem czym nie mam, a tak patrząc po forumie, to i
    nie rozumiem, czemu się Wy dobre ludzie tak podniecata. Potentatów
    bowiem, inwestorów wielkich, czyteż kredytobiorców rozpasanych wśród
    nas jakoś nie widzę. Za to kan być może będzie ławnikiem nad
    terrorystami, co mnie w refleksyjność wpędziło. Bo czy ja będąc
    terrorystą bym wolała żeby mnie pragmatyczny kan rozpatrywał, który
    pewnie moich ideologicznych podstaw do przyczepiania się do bomby
    szelkami czyteż gumką na pewno nie zrozumie, czyteż bym wolała na
    ten przykład Ewę lub Marię co mój strach i nienawiść do innych
    mogłyby hipotetycznie zrozumieć, a nawet na muzułmanizm się nawrócić
    w końcu jak pewna dziennikarka nad-empatyczna co najpierw reportaż
    napisała, potem porwali ją, a potem muzułmański punkt widzenia
    przyjęła i się prze-muzułmaniła.

    --
    wasza stokrotka
  • jutka1 28.10.08, 21:50
    100K, nie o to chodzi, czy i ile kto stracił, zadłużył, czy leci ze stołka etc.
    Gospodarki się po prostu zesr...
    Zmniejszy się produkcja, zwiększy bezrobocie, i różne inne takie niemiłości,
    bankructwa, co ja będę wyliczać.

    A swoją drogą przypomniało mi się, jak mnie pot obleciał, kiedy w samym środku
    najważniejszych końcowych egzaminów dostałam wezwanie na jury duty. Po czym
    oprzytomniałam, zadzwoniłam i zawiadomiłam, że nie jestem obywatelka, i po
    sprawie. :-)


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • kan_z_oz 29.10.08, 06:06
    iwannabesedated napisała:

    > Ludzie, przestańta się tym kryzysem onanizować. Nie wiem jak Wy,
    ale
    > ja w minionej prospercie udziału nie brałam, ani nieruchomości nie
    > nakupiłam, inwestycji nie narobiłam, ani kredytów nie nabrałam,
    > wysokich stołków nie zajmuję więc ryzyka utraty owych też nie mam.
    > Podniecać się za tem czym nie mam, a tak patrząc po forumie, to i
    > nie rozumiem, czemu się Wy dobre ludzie tak podniecata. Potentatów
    > bowiem, inwestorów wielkich, czyteż kredytobiorców rozpasanych
    wśród
    > nas jakoś nie widzę. Za to kan być może będzie ławnikiem nad
    > terrorystami, co mnie w refleksyjność wpędziło. Bo czy ja będąc
    > terrorystą bym wolała żeby mnie pragmatyczny kan rozpatrywał,
    który
    > pewnie moich ideologicznych podstaw do przyczepiania się do bomby
    > szelkami czyteż gumką na pewno nie zrozumie, czyteż bym wolała na
    > ten przykład Ewę lub Marię co mój strach i nienawiść do innych
    > mogłyby hipotetycznie zrozumieć, a nawet na muzułmanizm się
    nawrócić
    > w końcu jak pewna dziennikarka nad-empatyczna co najpierw reportaż
    > napisała, potem porwali ją, a potem muzułmański punkt widzenia
    > przyjęła i się prze-muzułmaniła.

    ODP: Stokrotko - zobaczymy jak wyjdzie.
    Co mnie osobiscie 'przerazilo' to nie sami terrorysci - tych akurat
    nie mialam przyjenosci/lub nie, spotkac.
    15 prawnikow + sedzia, fuck to jest dziwne lub przynajmniej 'scary'
    jesli wezmie sie pod uwage, ze 'terrorysci' zostali 'zakiblowani' w
    2004!!!
    No i chuc gawiedzi - zaistnienia w swoim marnym i w sumie chyba z
    ich punktu przekichanym zyciu - na ten jeden moment. Przyznam sie,
    ze jest mi to obojetne - widzialam natomiast niezdrowy blysk w
    oczach przyszlych przysieglych aby przywalic, zaistaniec,
    zrealizowac sie przez nastepne 30 sekund calego zycia...i mnie to
    przerazilo najwiecej, mozliwosci obcowania z fanatykami roznej masci
    na wirtualnej jeszcze wciaz w tym momencie wspolnej
    lawie...brbrrrr...

    Kan


  • luiza-w-ogrodzie 29.10.08, 00:21
    Obudzilam sie prawie jak nowa, moge chodzic bez kustykania i
    siedziec (chociaz wstawanie nadal jest bolesne). Od wczorajszego
    wieczora caly czas mzy drobna, gesta mzawka, ktora wiatr uklada w
    locie w malownicze welony i faldy. Niby nic, w rynnach slychac tylko
    kapanie, ale wg wodomierza napadalo juz 8 mm. Fantastyczny deszcz,
    najlepszy rodzaj deszczu dla ogrodu, bo powoli wsiaka w ziemie,
    zamiast splywac po powierzchni.

    Kurki zostawilam zamkniete w kurniku, zeby nie przemokly i sie nie
    przeziebily - sa jeszcze mlode i nie maja porzadnych pior i puchu.
    Staly przy drzwiach kurnika i smetnie popiskiwaly gdy odchodzilam.
    Krolikow tez nie wypuszczalam, spia teraz w zagrodzie w roznych
    pozycjach z bezwladnymi lapkami zwisajacymi z polek i stolikow. Za
    oknem szaro i sennie, ale ta szarosc zdobia plamy fioletu
    zaczynajacych kwitnac jacarand. Jutro ma byc ok. 30 stopni i troche
    deszczu zas w piatek 35 i burze. Czuje ze w tym sezonie ogrod znowu
    bedzie rosl jak szalony.

    Nie moge sie doczekac kiedy wydobrzeje mi noga i wroce do ogrodu
    popracowac. Wlasnie dzwonilam na gielde mebli i okazalo sie ze
    wylicytowalam metalowy luk do pnacych roslin i dwie piramidy, ktore
    mozna rowniez uzyc do pnaczy albo jako zwienczajace ozdoby. Buszmen
    wyskoczy z pracy w czasie lunchu i przywiezie te zdobycze do domu.
    Projektowanie i meblowanie ogrodu to dla mnie taka zabawa jak z
    wnetrzem domu, albo i wieksza, bo rosliny zyja i wszystko sie
    zmienia wraz z pogoda i porami roku. W ramach owego projektowania
    przed latem powinnismy miec zainstalowane zbiorniki na deszczowke,
    czyli bede mogla sadzic warzywai owoce wymagajace duzo podlewania,
    na przyklad truskawki (tu puszczam oko w strone Chrisa).

    Pozdrawiam i ide troche popracowac...
    Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • jutka1 29.10.08, 08:14
    Odespałam deficyty, odetchnęłam trochę, dziś wracam do moich normalnych zajęć -
    już teraz "zaległości", bo wczorajszy
    dzień "straciłam" na tę nieplanowaną robotę w zastępstwie nieobecnych. Nic to,
    dam radę.

    Za oknem szaro. Wierzyć się nie chce, że już niedługo Zaduszki. Chodząc z
    BratSisterem po Pere Lachaise w sobotę pomyślę o "moich" przodkach
    porozrzucanych hen daleko. Czasem tak daleko, że i grobów nimo.

    Idę się zanurzyć w jesiennej codzienności. Miłego dnia :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • chris-joe 29.10.08, 10:22
    Na polu duje az huczy, +1, "feels like" -6... Flurries, wet snow.
    Kurwa, trzeba zjezdzac.

    --
    Atenção, curva perigosa!
  • maria421 29.10.08, 10:46
    Jest zimno, ale slonecznie.
    Jestem zaproszona na obiad, ktory pewno sie przedluzy do poznego popoludnia.
  • ewa553 29.10.08, 09:20
    nie sadze abym sie przekonala i "przechrzcila", stokrotko:))))
    Ale ciesze sie ze nie jestem na konfrontacje z terrorystami
    skazana, bo przeraza mnie wszelkiego rodzaju fanatyzm, beton do
    ktorego nie trafia zaden argument, zamkniecie sie na wszelka
    rozmowe/argumentacje/przekonywanie. Akurat w lecie mialam dluga
    rozmowe na ten temat z moja siostra, ktora przez wiele lat byla
    sedzia. Pozwolilo mi to na pewne sprawy spojrzec inaczej, ale i przy
    okazji ucieszylam sie, ze nigdy nie bylam i nie bede sadzona przez
    osobe o tak twardych zasadach moralnych. No, ale to temat niemalze
    na osobny watek.
  • maria421 29.10.08, 09:45
    Stokrotko, nie tylko krezusow kryzys dotyka, moje oszczednosci tez stopnialy :(
    A co do sadzenia podejrzanych o terroryzm, to jezeli bylybym przekonana beyond
    any reasonable doubt ze sa winni, to bym glosowala ze sa winni, prosta sprawa, nie?
    Co do mojej ewentualnej konwersji na islam- dopoki bede w pelni wladz umyslowych
    to mi nie grozi:)
  • lucja7 29.10.08, 10:56
    Kan ciekawie spostrzeglas negatywne nastawienie czupurnych jurorow
    do oskarzonych, jeszcze przed procesem, jeszcze przed ich
    ewentualnym skazaniem. Czy tacy ludzie potrafia byc obiektywni? Czy
    maja wiec prawo zasiadac w jury? teoretycznie bezstronnym? No bo
    jesli sie takich akceptuje, to znaczy to ze jest to jedynie parawan
    naszej "demokratycznej sprawiedliwosci". Zeby nie bylo ze skazuje
    ich sie bez procesu, na czarno, jak u "dzikich".
    Albo jest sie zawracajacym glowe Henry Fonda, albo spieszacymi sie
    na mecz 11oma pozostalymi jurorami ktorzy, jak rzeznicy, skazuja
    jeszcze przed procesem.

    A teraz czekam na ataki ze bronie terroryzmu :-)))))))))
    islamskiego, ma sie rozumiec :-))))))

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • lucja7 29.10.08, 11:03
    Nie wiem czy znacie stary cmentarz w Montmorency, gdzie sa groby
    wielkiej polskiej emigracji, cmentarz Montmartre, na gorce, gdzie
    Slowacki ma niepokazny grobik (od niedawna podobno ambasada go
    ukwieca), zapuszczony i zapomniany, no i Montparnasse, z artystami.
    Duzo tego....

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • jutka1 29.10.08, 11:24
    Montmartre i Montparnasse znam. Niech sobie SiDzej wybierze, ktory cmentarz
    woli. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • maria421 29.10.08, 11:11
    Lucja, Ty lepiej zadaj pytanie czy system anglosaski gdzie o winie orzekaja
    jurorzy ludowi moze byc bardziej obiektywny niz system europejski gdzie o winie
    orzeka zawodowy sedzia.

    Tzn. czy jurorzy z ludu moga byc bardziej obiektywni nie tylko w stosunku do
    podejrzanych o terroryzm, ale tez w stosunku do gwiazd takich jak O.J.Simpson.
    Albo w stosunku do oskarzonych o pedofilie, rozboj czy o inne przestepstwo.

    I czy czasami jednak taki brak obiektywizmu jurorow ludowych nie jest lepszy niz
    orzekanie skandalicznie lagodnych wyrokow przez zawodowych sedziow.
  • lucja7 29.10.08, 11:18
    To ty zadaj jesli masz ochote zamiast mi radzic.
    A gwoli scislosci, informuje ze Francja osadza "przedstawicielami
    narodu", a debata jest prezydowana sedzia.
    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • jutka1 29.10.08, 11:22
    Ty sie lepiej zbieraj, bo na obiad sie spoznisz :-))))))))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • maria421 29.10.08, 11:23
    No wlasnie zadalam to pytanie, wyreczajac Ciebie :-)

    Masz jakies preferencje? Ktory system uwazasz za bardziej obiektywny,
    sprawiedliwy i lepszy?
  • iwannabesedated 29.10.08, 16:47
    Nie martw się Marysia, trochę stracisz, potem się odkujesz - człek
    bowiem jest (finansowo) jak kupa na kole - raz na górze a raz na
    dole. Co do obiektywności procesu, to ja się w ogóle dziwię, że
    ktokolwiek ma jakiekolwiek wątpliwośći!
    Oczywiście jest to szopa, pic i fotomontaż ku uciesze gawiedzi.
    Proces po 4 latach kiblowania? Już choćby dlatego muszą ich skazać -
    żeby potem nie było że siedzieli niewinni ludzie. A zresztą nie ma
    ludzi niewinnych, rżnąć wszystkich, Allach wybierze swoich - to znów
    pewnie maksyma podsądnych będzie. Jednym słowem mieczem wojujesz, od
    miecza giniesz. I akurat w wypadku podsądnych to może nawet i jest
    sprawiedliwe. No ale co z resztą?

    --
    wasza stokrotka
  • maria421 29.10.08, 16:59
    He he , przypomnialo mi sie: "sad sadem a sprawiedliwosc musi byc po naszej
    stronie" :)
  • ewa553 29.10.08, 17:33
    albo ulubione zdanie mojej siostry, jak podsadny w tzw. ostatnim
    slowie prosi o "sprawiedliwy wyrok". No bo kurcze sugeruje, ze
    akurat mial dostac niesprawiedliwy:)))))
  • jutka1 29.10.08, 18:47
    Myslę sobie. Myślę o niemożliwych kompromisach. Kurwamać. Pardon.
    Trudne kompromisy przede mną.
    Idę spać.

    Buuuuuu.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • ewa553 29.10.08, 18:52
    nono, i ja notuje, ze sie wyrazasz w tytule:))))
    Co to sa niemozliwe kompromisy? Niemozliwe do zaakceptowania?
    Niemozliwie glupie? Czyco?
    A ja rozmawialam na skypie z odnaleziona na naszej klasie kolezanka
    szkolna i sie ubawilam. Opowiadala, ze przyjechal do jej domku na
    weekend kolega Z. i jej maz ktory nie lubi gosci, wkurzyl sie. A ona
    nie, "bo wiesz, Z. dal mi na maturze cala matme odpisac, to naprawde
    fajny gosc". Mature zdawalysmy prawie pol wieku temu, ale odpisanie
    liczy sie jeszcze dzis. Fajne, prawda? Zobowiazanie na cale zycie:)))
  • luiza-w-ogrodzie 29.10.08, 23:16
    jutka1 napisała:

    > Myslę sobie. Myślę o niemożliwych kompromisach. Kurwamać. Pardon.
    > Trudne kompromisy przede mną.

    Wpadlas na ten temat po obiadku z Lucja? Wspolczuje. To te
    kompromisy sa niemozliwe, czy trudne? Bo jak te pierwsze, to
    przerabane, a jak te drugie, to masz przynajmniej poczucie ze sama
    podjelas decyzje. W kazdym razie trzymam kciuki, cokolwiek to jest -
    sprawy zawodowe, rodzinne czy sercowe.

    > Idę spać.
    >
    > Buuuuuu.

    Moze jak sie przespisz swiat bedzie inaczej wygladac? Przypomnisz
    sobie ze jestes piekna, mloda, zdrowa i bogata, mieszkasz w
    romantycznej stolicy swiata i masz ciekawa prace wplywajaca na losy
    tegoz swiata, wiec przestan buczec, ok?

    Pozdrawiam

    Luiza-w-Ogrodzie
    Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
    lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
  • jutka1 30.10.08, 03:19
    Luizo, kompromisy są zawodowe i z obiadem nie maja nic wspólnego. Przede mną
    trudne wybory, typu "tak źle i tak niedobrze". Jak widać na załączonym obrazku
    sen z oczu itepe.
    No nic. Coś tam wymyślę.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • luiza-w-ogrodzie 30.10.08, 04:40
    Z kompromisami zawodowymi sobie poradzisz, jestem pewna. Byleby
    zdrowie i chec zycia dopisaly, "cala reszta to betka, to nie ma
    takiej rury na swiecie..." etc etc
    Trzymam kciuki za pomyslne rozwiazanie i za powrot snu, bo bez snu
    dni sa bardziej nerwowe. Pozdrawiam, posylajac fluidy o temperaturze
    30 stopni, ktore 3 godziny temu dotarly do nas znad rownika.
    Hugs and kisses.
    Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • jutka1 30.10.08, 07:45
    Jasne, że tak. Z pomoca zielonych i dobrych ludzi wszystko będzie ok :-))) Musi być.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • jutka1 30.10.08, 17:26
    Raport.
    Pogadałam dziś z dwiema osobami. Dostałam informacje (l.mn.), rady, i zaczynam
    przemyśliwać dalsze kroki. Niełatwe jest to myślenie, ale rozjaśnia mi się.
    Powoli, krok po kroku. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • luiza-w-ogrodzie 30.10.08, 23:22
    ...powoli sie Tobie rozjasni, im wiecej sie gada z sensownymi
    ludzmi, tym wiecej widac. I spij jak najwiecej, takie sprawy trzeba
    przespac, najlepsze rozwiazania przychodza wtedy same z siebie rano.

    */Fluidy sa gorace, bo dzis mamy bardzo gorace wiatry, 36 stopni w
    cieniu. Bierz, poki daja - o polnocy ma przyjsc zimny front i
    temperatura spadnie o 14 stopni.

    Pozdrawiam
    Luiza-w-Ogrodzie
    Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
    lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
  • jutka1 31.10.08, 08:10
    Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć. :-)
    Ciepła szczerze zazdroszczę, bo tutaj ziiiimnooooo. :-/

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • lucja7 30.10.08, 10:01
    Luiza:
    "Wpadlas na ten temat po obiadku z Lucja? Wspolczuje. To te
    kompromisy sa niemozliwe, czy trudne? Bo jak te pierwsze, to
    przerabane, a jak te drugie, to masz przynajmniej poczucie ze sama
    podjelas decyzje. W kazdym razie trzymam kciuki, cokolwiek to jest -
    sprawy zawodowe, rodzinne czy sercowe."

    A to co znowu? Lucja juz sie sni w koszmarach?
    Widze ze jestem wszechobecna :-)))))))

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • luiza-w-ogrodzie 30.10.08, 12:25
    ...a gdybym miala to na pewno na inny temat jako ze trudno
    koszmarzyc o kims kogo sie nie zna, czyz nie?
    Jutka w jednym poscie wolala Ciebie na obiad a w nastepnym narzekala
    na kompromisy, stad moje pytanie czy istnieje zwiazek przyczynowo-
    skutkowy.

    Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • jutka1 30.10.08, 17:18
    ... i w sumie z czytania li-tylko, zadała logiczne pytanie, to ja nie
    skojarzyłam, że moje dwa wpisy można będzie tak zinterpretować :-D

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • maria421 29.10.08, 17:54
    Pare tygodni temu moja corka przyslala mi przez skype artykul z prasy o
    studencie prawa ktory ma byc wydalony z Niemiec. Chlopak przyjechal tu z Kosowa
    w ramach kontyngentu uchodzcow wojennych. Teraz Kosowo jest niepodleglym krajem,
    wojna sie skonczyla wiec chlopak powinien wrocic tam skad przyszedl. Pod linkiem
    do artykulu napisala mi "Mama, co ty na to? Ja go znam"
    W kazdym razie, corcia tak sobie wziela do serca losy tego chlopaka, ze juz sie
    zapisala na seminarium z prawa dla uchodzcow, chce napisac z tego rozprawe i kto
    wie czy nie bedzie sie w tym specjalizowala. Nigdy jeszcze w ciagu calych
    studiow nie widzialam u niej tyle zapalu, a ostatnio nawet widzialam raczej
    frustracje z powodu prawa bankowego, hedge fonds, hipotek itp.

    I tak sobie mysle, jak to nigdy nic nie wiadomo, i czy ja bym , kurcze blade,
    uchodzac z Polski w stanie wojennym pomyslala...

    No, wiecie co chce powiedziec.
  • lucja7 29.10.08, 18:31
    Przyjechal w kontyngencie, wyjechal prywatnie, w kajdankach i ze
    skoczem na ustach.
    Ale ciekawe w tym co pisze Maria jest to ze "corcia zna". Ano
    wlasnie, inaczej patrzymy gdy znamy i nie mowimy ani o masach, ani o
    kontyngentach i innych anonimowych "brudasach" czy alibabach.
    I nagle wszystko sie zmienia gdy patrzymy na nich jak na ludzi.
    Dokladnie o tym wypisuje tu od wiekow.

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • maria421 29.10.08, 19:23
    lucja7 napisała:

    > Przyjechal w kontyngencie, wyjechal prywatnie, w kajdankach i ze
    > skoczem na ustach.

    Nie wyjechal. Przyjmajmniej jeszcze nie wyjechal. A zreszta w kajdankach
    odsylaja tylko tych, ktorzy sami nie chca dobrowolnie wyjechac.

    > Ale ciekawe w tym co pisze Maria jest to ze "corcia zna". Ano
    > wlasnie, inaczej patrzymy gdy znamy i nie mowimy ani o masach, ani o
    > kontyngentach i innych anonimowych "brudasach" czy alibabach.
    > I nagle wszystko sie zmienia gdy patrzymy na nich jak na ludzi.
    > Dokladnie o tym wypisuje tu od wiekow.

    Lucja, upraszczasz.
    Masy ludzi pomagaja doslownie dzien w dzien innej masie nieznanych ludzi
    bedacych ofiarami powodzi, trzesienia ziemi, tsunami czy kleski glodu. Jest to
    zwykla ludzka solidarnosc, ale moze nawet bardziej cenna niz pomaganie komus
    kogo sie osobiscie zna.

    W kwestii owego chlopaka ja rozumiem tak jego racje, jak i racje prawa
    niemieckiego, ktore przyjelo kontyngent uchodzcow wojennych na czas trwania
    wojny i zadnemu z nich nie robilo zludzen ze to bedzie na zawsze. Chlopak
    wykorzystal ten czas najlepiej jak mogl, czyli ksztalcac sie. Gdyby to ode mnie
    zalezalo, z pewnoscia pozwolilabym chlopakowi zostac przynajmniej do konca
    studiow. Jezeli panstwo stac na miliardy dla bankow, to na oplacenie kilku lat
    studiow tez powinno byc stac. I wlasciwie o to tylko on sie narazie, ze
    wsparciem innych studentow, bije. Ale jako prawnik in spe powinien wiedziec ze
    "dura lex, sed lex" i ze kiedys bedzie musial wrocic do kraju, co moze zreszta
    dla niego okazac sie nawet bardziej korzystne niz zostanie tutaj.
  • iwannabesedated 29.10.08, 21:01
    Moja znajoma prowadzi program aktywizacji zawodowej kobiet
    finansowany przez Unię. Panie dostają 3 godziny zajęć językowych 2
    razy w tygodniu, książki za darmo, bilety na dojazd na zajęcia,
    dietę na posiłek, oraz pieniądze na opiekę nad dziećmi poniżej 6
    roku życia.
    Znajoma idealistycznie oczekiwała, że panie będą zadowolone,
    zmotywowane, no ogólnie doceną taką możliwość - skoro inni muszą
    słono bulić za kursy językowe bo są one drogie.
    A tu dupsztajn. Moja znajoma zetknęła się z murem roszczeniowości,
    obrażonej nadętości i ogólnie podejściem pt. "Dlaczego nie... "
    Czyli:
    Dlaczego bilet godzinny a nie dobowy?
    Dlaczego kurs nie trzy razy w tygodniu a tylko dwa?
    Dlaczego 12 a nie powiedzmy 20 lub najlepiej 200 złotych diety
    dziennie?
    Dlaczego nie...
    Dlaczego nie...
    Dlaczego nie...
    Miałam też na moich warsztatach biżuteryjnych taką panią. Sąsiadki
    jej natychmiast mnie poinformowały scenicznym szeptem, że ta pani ma
    niepełnosprawne dziecko. Pani potrzebowała drugiej pary kleszczy.
    Grubszego drucika. Cieńszego drucika. Pani zdecydowała, że zamiast
    przewidzianego w planie wisiorka ona zrobi cały naszyjnik. I
    dlaczego nie ma rzemyka? Dlaczego nie ma więcej większych kamieni?
    Dlaczego drut jest posrebrzany, a nie srebrny? I na koniec
    postanowiła zabrać worek kamieni do domu, i była w szoku że sie nie
    zgadzam. Wybrała więc jeden największy najbardziej wrzeszczący
    kamieni i powiedziała że dla dziecka chce wziąć (sic!). Ciekawym
    było obserwowanie innych uczestniczek - bo o ile na początku były
    bardzo w kierunku Pani opiekuńcze, to na koniec widziałam w oczach
    sztylety, a z nosów obłoki siary szły :)

    Obok naszego istnieje jakiś inny dziwny świat, myślę sobie.
    Zetknięcie przedstawicieli tych dwóch światów jest z reguły
    nieprzyjemne.



    --
    wasza stokrotka
  • ewa553 29.10.08, 21:48
    ja takie cos obserwuje na forum polonii niemieckiej. od czasu do
    czasu pisze ktos z polski, kto sie na stale do niemiec wybiera.
    prosi o rozne rady, rownoczesnie mowiac ze wie iz mu/jej nalezy sie
    kurs jezykowy, mieszkanie, praca i inne "drobiazgi". I nie da sie
    takiej osobie wytlumaczyc, ze czekajac na wyjazd, moze sie zaczac w
    polsce uczyc jezyka, ze mieszkanie sie nie nalezy, trzeba szukac i
    placic itd. ludzie tacy z reguly nie wierza. oni wiedza, ze im sie
    nalezy.
  • maria421 29.10.08, 22:14
    To sa jednak chyba dwa rozne typy- kobieta opisana przez Dorotke to musi byc
    jakas strasznie zgorzkniala osoba robiaca z siebie ofiare wszystkiego i
    wszystkich; typy opisane przze Ewe to zwykle cwaniaki.
  • luiza-w-ogrodzie 29.10.08, 23:07
    Siedze z laptopem w najmniejszej sypialni gdyz werande trzeba bylo
    oproznic - dzis beda tam zakladane okiennice. Na biurku i podlodze
    lezy pelno niechlujnie splatanych kabli, ale pocieszam sie ze to
    tylko na jeden dzien, dzis wieczorem ustawimy wszystko z powrotem na
    werandzie. Majster przed chwila przyjechal a teraz lata w te i z
    powrotem po zewnetrznych schodach wnoszac panele okiennic. Dom jest
    pelen mebli i sprzetu z werandy poutykanych gdzie sie da. To
    ostatnie planowane w tym roku przerobki we wnetrzu domu, wiec gdy
    zawisna okiennice, zrobie porzadek i wreszcie wszystko trafi na
    swoje miejsce. Jeszcze tylko odnowie stary kredensik i moze uda mi
    sie ustrzelic druga cedrowa szafke biblioteczna i kwestia meblowa
    rowniez bedzie rozwiazana, przynajmniej dopoki dopoty nie bede miala
    nowych pomyslow :o)

    Za oknem bez zmian, szaro i mokro, chociaz nie pada. Prognoza mowi o
    popoludniowym przejasnieniu i ociepleniu dzieki polnocnym wiatrom.
    Kroliki wymyslily nowy sposob wydostawania sie z klatki skaczac ze
    stolika do gory tak zeby spasc miedzy plastikowy panel sciany i
    siatke przeciw komarom. Jednego stamtad wydostalam, nieco
    sprasowanego, dwa siedzialy w klatce a czwarty, buszujacy w
    krzakach, grzecznie przyszedl gdy przynioslam jedzenie.
    Prowizorycznie zablokowalam te droge ucieczki, trzeba bedzie zrobic
    nowa sciane gdy zbudujemy chodnik wzdluz klatki.

    Przede mna dlugi dzien: praca i sprzatanie werandy, wieczor tez mam
    zajety: o osmej odbieram corke z jej nowej pracy (rzucila McDonald's
    i znalazla prace w ksiegarni) a o dziesiatej mam poltoragodzinna
    konferencje ze swiatowym zespolem analitykow, konczaca sie przed
    polnoca. A jutro rano trzeba wstac do pracy, bleee. Koncze blogowac
    i ide poslizgac sie na watkach - ta szara pogoda nie zacheca do
    pracy :o)

    Luiza-w-szeleszczącym gąszczu uroczynu
  • maria421 30.10.08, 09:38
    nie chce mi sie wyjsc z domu, ale musze:(
  • ewa553 30.10.08, 14:05
    czy mozesz mi powiedziec w jakim celu wlasciwqie hodujesz kroliki?
    Jestem pewna, ze nie w celach kulinarnych, a innych pomyslow nie mam.
    A swoja droga znajomy mial zaprzyjaznionego krolika ktory podrosl
    tak, ze przestal byc towarzyszem zabaw jego dzieci. Wiec wybudowal
    duze pomieszczenie z siatka, z podloga, w ogrodzie. Opowiadal potem
    o wymyslnych sposobach wyzwalania sie krolikow. Skonczylo sie w koncu
    wybudowaniem plotu na glebokim fundamencie:))))
  • iwannabesedated 30.10.08, 14:17
    Ewa, Luiza przygotowuje się na koniec świata. Gospodarstwo musi być
    całkowicie samowystarczalne. Niedługo oczekuję informacji o
    umieszczeniu w ogrodzie ula (miód), zagrody dla owiec (wełna), kóz
    (mleko), zasadzenia bawełny (bawełna) i winorośli (wino);)



    --
    wasza stokrotka
  • ewa553 30.10.08, 14:19
    dorotko, jak Luiza zacznie jesc swoje kroliki, to faktycznie bedzie
    to znak, ze koniec swiata nadszedl:)))))
  • iwannabesedated 30.10.08, 15:28
    Niewątpliwie zjadanie królików przez Luizę jest jednym z
    przewidzianych, acz pewnie nie jedynym znakiem ;)


    --
    wasza stokrotka
  • jutka1 30.10.08, 17:08
    Pamiętam, jak kiedyś na wątku kulinarnym napisałam, że jadłam potrawkę z
    królika, to w nawiasie dodałam, że "Luizę przepraszam" :-)))))))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • ewa553 30.10.08, 17:17
    i slusznie, slusznie. jako osoba subtelna szanujesz uczucia innych,
    za co Cie pochwalam:))))
  • jutka1 30.10.08, 17:20
    Hehehe, teraz to o rosole z kury będę się bała napisać ;-)))))))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • luiza-w-ogrodzie 31.10.08, 00:39
    jutka1 napisała:

    > Pamiętam, jak kiedyś na wątku kulinarnym napisałam, że jadłam
    potrawkę z królika, to w nawiasie dodałam, że "Luizę przepraszam" :-
    )))))))

    Bardzo rzadko czytam watek kulinarny, wiec chyba to przegapilam, w
    kazdym razie nie pamietam. Ale przeprosinym przyjmuje :o)
    Kilka tygodni temu bylam z corka w polskiej restauracji i w pewnym
    momencie zapytala sie co je biesiadnik dwa stoly dalej. Mial na
    talerzu male cialko z czterema konczynami a w menu byla pieczen z
    krolika... Powiedzialam jej wiec ze to krolik i byla z tego powodu
    nieszczesliwa i lypala zlym okiem na owego pana. Nic dziwnego,
    sprobujcie sobie wyobrazic wlasnego ukochanego pieska/kotka/kanarka
    na talerzu w postaci potrawki!

    Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • luiza-w-ogrodzie 31.10.08, 00:35
    iwannabesedated napisała:

    > Ewa, Luiza przygotowuje się na koniec świata. Gospodarstwo musi
    być całkowicie samowystarczalne. Niedługo oczekuję informacji o
    umieszczeniu w ogrodzie ula (miód), zagrody dla owiec (wełna), kóz
    > (mleko), zasadzenia bawełny (bawełna) i winorośli (wino);)

    He he he, nie czytacie uwaznie, kolezanko Stokrotko, wbrew pozorom
    mam ogrod w miescie o pol godziny od City of Sydney, obrabiany po
    godzinach pracy biurowej, a nie ferme w buszu obrabiana 24/7/365. To
    znaczy ze niestety odpada trzymanie pszczol (za blisko sasiadow),
    owiec (j.w. i smrod straszny, poza tym po co mi welna w
    australijskim klimacie???), ani bawelna ani winorosl klimatycznie
    sie nie nadaja. Ale te kozy przemysle, Buszmen kilka razy sugerowal
    ze powinnismy je miec, moze wyobraza sobie ze gdy w 2012r. nadejdzie
    koniec swiata ostaniemy sie jako Robinsony? A tak na serio, chyba
    kupimy sobie kaczki - ale to dopiero gdy zrobimy stawek. Bedzie co
    jesc, gdy nas przypili.

    Z ta samowystarczalnoscia to jest tylko czesciowo zart. I nie tyle
    chodzi o przygotowanie na czasy glodu, co o zmniejszenie naszego
    wplywu na srodowisko, propagowanie nastawienia do wody i swiatla
    slonecznego jako bogactwa no i oczywiscie chodzi tez o zdrowe
    jedzenie. Juz taka jestem bloody tree-hugging greenie w gumiakach i
    coraz bardziej mi sie pogarsza, za co z gory przepraszam co bardziej
    cywilizowane dusze :o) Oszczedze Wam dzisiaj kompostowej
    liryki :o) cieszycie sie?

    Luiza-w-Ogrodzie z zielonym pozdrowieniem
    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • luiza-w-ogrodzie 31.10.08, 00:02
    ewa553 napisała:

    > czy mozesz mi powiedziec w jakim celu wlasciwqie hodujesz kroliki?
    > Jestem pewna, ze nie w celach kulinarnych, a innych pomyslow nie
    mam.

    Ewo, ja ich nie hoduje w zadnym celu poza rozrywkowym, pozwolilismy
    sie im rozmnozyc zeby miec mlode, bo mamy duzo miejsca. Cala
    historia wygladala tak: jakies 5 lat temu corka chciala miec cos
    futerkowego (oprocz czterech myszek), ale ja postawilam weto na psy
    i koty, wiec padlo na krolika. Miala go przez pare lat az trzy lata
    temu gdy pojechalismy na wakacje biedak padl w czasie drugiego
    najgoretszego dnia w historii Sydney. Znajomi nie dopatrzyli a bylo
    46 stopni. Corka plakala az spuchla a kilka tygodni pozniej
    kupilismy drugiego, nazwanego Harley. Rozpieszczony i puchaty jak
    pluszowy mis czesto nam towarzyszyl na kanapie przy ogladaniu
    telewizji.

    Poltora roku temu kolega Agaty z rodzina przeprowadzil sie do
    Melbourne a mieli starsza kroliczyce, ktora kupili wtedy, gdy corka
    dostala swojego pierwszego krolika. Nie chcieli zwierzatka narazac
    na podroz, wiec zostawili ja u nas. Siedzialy w osobnych klatkach i
    obwachiwaly sie przez druty az postanowilismy z corka je skrzyzowac
    i zobaczyc co bedzie. Starsza pani urodzila jednego kroliczka w
    pierwszym miocie (to JarJar, ten czarny) wiec postanowilysmy
    sprobowac jeszcze raz zeby miec dwa mlode i dwa stare. A ona zrobila
    nam kawal i miala 5 mlodych, wiec nagle mielismy 8 krolikow! Po czym
    miesiac pozniej zarazila sie myxomatoza i musialam ja dac do
    uspienia :o( Oddalismy 3 mlode kroliki w dobre rece, samce zostaly
    odsekszone i zyja teraz w poczwornej harmonii a my pekamy ze smiechu
    patrzac na ich harce.

    > A swoja droga znajomy mial zaprzyjaznionego krolika ktory podrosl
    > tak, ze przestal byc towarzyszem zabaw jego dzieci. Wiec wybudowal
    > duze pomieszczenie z siatka, z podloga, w ogrodzie. Opowiadal
    potem o wymyslnych sposobach wyzwalania sie krolikow. Skonczylo sie
    w koncu wybudowaniem plotu na glebokim fundamencie:))))

    Sama widzisz, ze o krolikach mozna gadac i gadac :o) Jesli dobrze
    wytrenowane, to bawia sie z dziecmi w kazdym wieku, choc nie tak jak
    psy czy koty; najbardziej lubia sie scigac. Co do podkopywania i
    ucieczek, to znam ten bol. Nasze kroliki biegaja po obszarze
    ograniczonym w jednej strony sciana domu, z drugiej podmurowanym
    plotem sasiadow, z trzeciej chodnikiem (i postawionym wzdluz niego
    plotkiem) a problemem jest czwarta strona, gdzie na razie jest
    prowizoryczny plot na czas budowania nowego tarasu. Ale ile zabawy
    jak uciekna :o)

    Pozdrawiam
    Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • luiza-w-ogrodzie 31.10.08, 01:13
    Wieje silny wiatr od rownika, dajacy uczucie ze stoi sie przed
    otwartym paleniskiem lokomotywy. Za oknem tanczy las, ptaki siedza
    cicho z powodu upalu. Temperatura w cieniu ma dojsc do 36 stopni,
    troche martwie sie o zwierzaki w ogrodzie, o siebie mniej, bo w
    biurze siedze w klimatyzacji i na boso, czyli w piatkowo niedbalym
    odzieniu (poza tym nikt nie siedzi w poblizu). Kroliki i kury maja
    ocienione miejsca i duzo wody do picia zas wieczorem ma przyjsc
    nagle ochlodzenie i deszcze wiec noc bedzie chlodna. Powinny byc OK.
    A na jutro zapowiadaja 14 stopni mniej - chyba jednak sie nie
    zdecyduje na kapiel w oceanie...

    Teraz podpieram sie nosem za biurkiem po wczorajszej globalnej tele-
    i webkonferencji, ktora aczkolwiek interesujaca i plodna skonczyla
    sie o polnocy a ja bylam tak nabuzowana, ze nie moglam potem zasnac.
    Trzyma mnie w pionie jedna mysl: zostalo tylko niecale 5 godzin do
    weekendu. Kupie po drodze do domu jakies sushi i walne sie do lozka
    na kilka godzin, a potem zobacze co da sie zrobic z piatkowym
    wieczorem ;o)

    Pozdrawiam goraco :oP
    Luiza-w-Ogrodzie
    Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
    lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
  • jutka1 31.10.08, 08:26
    Meteoparis gada, że ma być pochmurno i chłodno: 7-9 C. Brrr.
    Wczoraj wieczorem wreszcie uzgodniliśmy ostateczną wersję raportu, który pisałam
    "w zastępstwie" za urlopującego kolegę, dzisiaj więc mogę się zabrać na poważnie
    za obrabianie swojego poletka i nadrabianie zaległości.
    A potem week-end, jippi. :-)))
    PS. Mózg mi paruje i jestem zmęczona. :-/

    Miłego piątku :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • iwannabesedated 31.10.08, 11:56
    Wczoraj był zdumiewająco ciepły dzień, oszołomione ludziska wyległy
    na ulice jak to się mówi "do figury", a niektórzy nawet w krótkich
    gaciach i sandałach.
    Zadzwonił też do mnie Pytun, zaraz mający się udać na super tajne
    przez poufne spotkanie w vipem jakowymś. Ponieważ Pytun jakiś taki
    był niewyraźny i nieswój, więc poczęstowałam go wyrażeniem "czohrać
    pompona" niedawno gdzieś zasłyszanym. Pytun się zborsuczył, śmiać
    się zaczął grubo i soczyście i powiedział, że teraz nie wie jak z
    tym vipem rozmawiać bo mu ten pompon bąbelkuje w głowie wychodząc
    uszami i nosem - bo Pytun bujną wizualną wyobraźnię ma.
    Ja natomiast nabyłam sobie drogą kupna książkę "Nocny pociąg do
    Lizbony" i będę ją czytać, a dzisiaj jest już chłodniej lecz
    niemniej nadzwyczaj słonecznie. Z przyjemnością oglądam krajobraz za
    oknem, cały w żółciach i zieleniach i sobie dziękuję za to, że część
    tego krajobrazu własną piersią przed zakusami faceta z piłą tarczową
    oraz pierdziela z góry obroniłam.

    --
    wasza stokrotka
  • jutka1 31.10.08, 14:05
    Zaiste, 100Krocie, mialam lekkie problemy z przeprowadzeniem owego spotkania,
    bom sie musiala skupiac na niemysleniu o pomponach, co mi sie udalo podczas
    samego spotkania, ale po nim niestety zaczelo mi bomblowac oczyma i uszoma. Na
    szczescie przsebywalam w zaciszu domowym, bezpieczna i odgrodzona od swiata. :-)))

    Moje wszystkie plany zawodowe na dzien dzisiejszy diabli wzieli, bo mnie
    osiodlano i kazano przerabiac nastepny dokument, splodzony przez wspolpracownika
    przebywajacego na urlopie. Qrv. Chyba wezme laptoka do domu czycus, bo nie da
    sie, no nie da sie. :-/

    Ach, i w ogole.
    :-(

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • iwannabesedated 31.10.08, 15:37
    Hm, Pytoniem, znowu Cię obsiadła chmara muszów i Ci psuje ten piękny
    paryski czas. Nie daj się! Odpękaj pańszczyznę byle szybko i plany
    swoje realizuj na pohybel hołocie i ryjem do przodu!


    --
    wasza stokrotka
  • jutka1 31.10.08, 20:43
    iwannabesedated napisała:

    > Hm, Pytoniem, znowu Cię obsiadła chmara muszów i Ci psuje ten piękny paryski
    czas. Nie daj się! Odpękaj pańszczyznę byle szybko i plany swoje realizuj na
    pohybel hołocie i ryjem do przodu!
    ***********
    100Krocie, musze i trzeby odwaliłam, 20% zostało na niedzielę, jest OK. Do tego
    gadałam z szefem i załatwiłam, co trzeba. Złe moce mogą mnie niniejszym
    pocałować w dupę. Pardon.
    Ryjem do przodu, ryjem do przodu. Hehehe. :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • ewa553 31.10.08, 14:45
    prosze o blizsze wyjasnienie w jakich okolicznosciach czochra sie
    w/w. nie wiem czy mozna tego uzywac w tzw. powaznym towarzystwie...
  • iwannabesedated 31.10.08, 15:20
    hm, w poważnym towarzystwie zdecydowanie nie, sytuacje zaś z
    pomponem są analogiczne do poczynań z gruchą, ogórem czyteż
    fredem :))
    --
    wasza stokrotka
  • ewa553 31.10.08, 15:25
    nie uwierzysz, ale tych innych powiedzen tez nie znam. Na wszelki
    wypadek zapominam te wszystkie powiedzenia Twojego pochodzenia:)))
  • iwannabesedated 31.10.08, 15:41
    Koniecznie po przeczytaniu moich wpisów poddawaj się oczyszczającej
    lobotomii.
    To mi przypomina, moja Babcia posiadała taką znajomą przed wojną co
    zdradzała męża zawsze w sobotę. Dlaczego w sobotę? Bo w niedzielę
    rano biegła do spowiedzi i w związku z tym była bezgrzeszną kobietą
    przez sześć i pół dnia w tygodniu, a grzeszną tylko przez pół.

    --
    wasza stokrotka
  • jutka1 01.11.08, 08:56
    iwannabesedated napisała:

    > To mi przypomina, moja Babcia posiadała taką znajomą przed wojną co
    > zdradzała męża zawsze w sobotę. Dlaczego w sobotę? Bo w niedzielę
    > rano biegła do spowiedzi i w związku z tym była bezgrzeszną kobietą
    > przez sześć i pół dnia w tygodniu, a grzeszną tylko przez pół.
    *************
    Najlepiej by było, gdyby zdradzała od razu przed pójściem na mszę: wtedy tylko
    dwie godziny grzeszności, a reszta to cały ocean grzeczności :-)))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • jutka1 01.11.08, 09:09
    ... jednym słowem "pogoda barowa", co też niniejszym z SiDżejem uczynimy :-)))))
    Szampan się chłodzi, maliny do szampana są, po spożyciu pójdziemy na pobliski
    ogrzewany taras na obiad, po obiedzie odwiedzimy cmentarz lub dwa, odbierzemy
    bilety na Cohena, po czym pójdziemy do Marais na jakiś taras i będziemy
    spożywać, gapiąc się na lokalną florę i faunę. Taki jest gryplan. :-)

    Fajny dzień. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-))))))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • ewa553 01.11.08, 09:41
    idziecie na Cohena! A akurat leci u mnie jego CD - ale to jasne, to
    nie jest to samo, wiec zazdraszczam pozdrawiajac.
    U nas czy<ste niebo i slonecznie, ale chlodno. Najwazniejsze: sucho.
    Mam kilka grobow do odwiedzenia: z roku na rok ich wiecej, co
    nastraja refleksyjnie.
    Wczoraj pierwsza skypowa rozmowa z kolezanka szkolna,
    niewidziana/nieslyszana od matury. Swietnie sie rozmawialo (ponad
    godzine), ale widze, ze niczym ja nie przekonam: balam sie spytac,
    ale sadzac z roznych wypowiedzi, jest skala-beton w przekonaniach
    jak zywcem z PISu. Tak sie cieszylam z odnalezienia, ale tu widze
    problem. Mamy diametralnie rozne spojrzenie na pewne wazne sprawy.
    Wiele nas tez laczy, wiec moze jednak bede miala ciekawa
    rozmowczynie na przyszlosc? Wlasnie, przyszlosc pokaze.
  • jutka1 01.11.08, 09:53
    Na Cohena idę ja z drogą mi osobą pod koniec listopada, a CJ kupował mi
    internetem bilet, bo jak rozpoczynali sprzedaż to byłam w samym środku
    ukradzionych kart kredytowych i nie mogłam tego sama zrobić. Tak więc bilety są
    na SiDżeja nazwisko, do odebrania w Olympii. :-)))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • ewa553 01.11.08, 10:19
    "droga ci osoba"???? Co sie za tym kryje? Natychmiast raportuj!!!
  • jutka1 01.11.08, 10:30
    Hehehehehe, zmieniłaś garderobę na czarną sukienkę z koloratką? :-))))))))))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • ewa553 01.11.08, 12:52
    pierwszens: w kosciele katolickim nie ma damskich ksiezy;
    drugiens: spowiadasz sie tu czesto nie wolajac o ksiedza, wiec
    myslalam, ze mi sie uda cos wyciagnac:)))))
  • jutka1 02.11.08, 07:37
    Basieńko, _aż tak_ to się nigdy tutaj nie spowiadałam. :-))))))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • iwannabesedated 01.11.08, 15:29
    Siedzę w otwartych drzwiach tarasu z laptokiem na kolanach i
    rozkoszuję się słońcem oraz kawą - wczoraj zaduszki się skończyły
    późno tańcami w "Zwiąż mnie", gdzie jakiś facet myślał że moje
    włosy to peruka i chciał mi je/ją zabrać. Więc ja mu w odwecie
    zabrałam turban taliba i został biedaczek z czarną doczepioną brodą
    i własnymi włoskami w kolorze świńskiej kupki.


    --
    wasza stokrotka
  • jutka1 02.11.08, 07:35
    A było tak:
    - Flaszka szampana u mnie
    - Lunch z moją koleżanką i jej pracownicą, 3 flaszki wina i pół (to pół to od
    knajpy w prezencie, chyba z powodu zachwytu kelnera SiDżejem ;-D)
    - Dwie flaszki szampana u mnie w trójkę, bo pracownica poszła pracować
    - Marcel P. musi poczekać na nstępną wizytację :-)))))
    - Olympia ma mi przysłać bilety do domu, bo fizycznie ich nie mieli
    - No i tyle :-))))

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • jutka1 02.11.08, 08:02
    Wstaje dzień. BratSister pewnie już na lotnisku, ja ze zdumieniem stwierdzam
    brak kaca :-D, układam sobie czasowe klocki na dziś.
    3 telefony, kilka stron do napisania, w południe psiapsiółka z mężem
    nadinspektorem szkockiej kryminalnej. Fajny facet, i fajna historia miełosna. :-)))
    I tyle, bo poza tym odpoczywam. :-)))

    Miłej niedzieli :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • luiza-w-ogrodzie 03.11.08, 01:22
    W nocy spadl rzesisty deszcz (2 mm) a od rana jest cieplo, wieje
    lekka bryza, po niebie wedruja malownicze biale chmury. Ma byc 28
    stopni, mam nadzieje ze na basenie po pracy nie bedzie zbyt wielu
    plywakow...

    Weekend byl pochmurny i chlodny, ale nie padalo. W sobote pracowalam
    w ogrodzie od 8-mej do 19-tej, z jedna przerwa na jedzenie. Mialam
    duzo drobnych prac, ktore nie mogly czekac. Obralam stara pomarancze
    z duzych pluskwiakow, bylo
    ich okolo setki. Maja 2cm dlugosci i 1.2 cm szerokosci, sa
    jaskrawopomaranczowe i pryskaja zracym, smierdzacym plynem, wiec
    trzeba je zbierac w rekawiczkach, dlugich rekawach i okularach.
    Zaluje ze sie zagapilam i pozwolilam im sie rozmnozyc, bo siedzialy
    glownie na lodyzkach nowych lisci i zawiazanych owocow (na razie
    wielkosci groszku). Mam nadzieje ze nie dokonaly za duzo zniszczen i
    bedziemy miec owoce przyszlej zimy.

    Poza tym przygotowalam wielkie donice do wsadzenia krzewow pomidorow
    koktajlowych, zasadzilam stokrotki wyhodowane z cietych galazek,
    zebralam reszte sciolki pozostawiona w kacie, spryskalam sadzonki
    datury srodkiem na gasienice, zasadzilam na ocienionym tarasie kilka
    paproci, ktore wysialy mi sie do doniczek (nie wiem, czy to nie sa
    przypadkiem paprocie drzewiaste, ale co tam) i ta drobna przyjemna
    ogrodowa krzatanina zajela mi cala sobote.

    A w niedziele rano poszlismy na plenerowa wystawe "Sculpture by the
    Sea", gdzie kilkadziesiat rzezb jest wystawionych wprost na plazy
    Tamarama i na klifach wzdluz chodnika prowadzacego do slynnej plazy
    Bondi. Bardzo mi sie podobalo, zrobilam duzo zdjec, ale jeszcze ich
    nie zladowalam - podrzucam cudze zdjecie:
    cache.daylife.com/imageserve/0do73gNcQrbH0/610x.jpg
    Zabieram sie do platnej pracy, przede mna tydzien miesiecznych
    raportow, a Wam zycze spokojnego poczatku tygodnia.
    Luiza-w-szeleszczącym gąszczu uroczynu
  • jutka1 03.11.08, 08:14
    Meteoparis gada, że ma być 15 C i bez deszczu. Tyszpiknie.
    Gra radio FIP, kota spi, a ja układam sobie w głowie dzień. Ryjem do przodu.
    Miłego poniedziałku :-)


    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • jutka1 03.11.08, 23:46
    Pogoda była dziś jak drut, i co mi z tego, jak miałam Sajgon z Kongiem. Tyle,
    że w drodze do domu pozachwycałam się złotym światłem, prześlizgującym się
    między bladozielonymi żółcieniami liści i odbijającym się od fasad budynków.
    Złoto, złocistość o mandarynkowym odcieniu.
    Ciepło.
    Dopiero poniedziałek, a już jestem zmęczona. Kurdebalans.

    Poza tym cóż. Za trzy tygodnie jadę na Wschód, potem po kilku tygodniach do ZD
    na Święta i Nowy Rok. Jak ten czas leci.
    Za kilka dni minie 5 miesięcy od mojego przyjazdu tutaj. Matkobosko.

    I tyle na dziś. Od jutra to samo.
    Dobranoc

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • kielbie_we_lbie_30 04.11.08, 08:50
    luiza-w-ogrodzie napisała:

    > zasadzilam stokrotki wyhodowane z cietych galazek,

    Wytlumacz Luiza co to za stokrotki bo jak swiat swiatem to te nasze polskie czy
    nasze szwedzkie nie maja galazek ...



    --
    30 stoi za wiek oczywiscie
  • luiza-w-ogrodzie 04.11.08, 23:23
    kielbie_we_lbie_30 napisała:

    > Wytlumacz Luiza co to za stokrotki bo jak swiat swiatem to te
    nasze polskie czy nasze szwedzkie nie maja galazek ...

    Te o ktorych pisalam sa bardziej rozgalezione i mozna je
    przystrzygac, wowczas intensywniej kwitna. O, wlasnie tak wygladaja:
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1094027,2,63.html
    Baw sie dobrze w Chinach, na pewno bedziesz zdumiona wielkoscia
    tego, co sie tam dzieje. Napisz cos jak wrocisz, ciekawa jestem czy
    bedziesz miala podobne wrazenia jak ja.

    Pozdrawiam
    Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • luiza-w-ogrodzie 04.11.08, 03:09
    Rano mzylo z szarego nieba, potem zaczal wiac zimny poludniowy wiatr
    i powoli wychodzi slonce. Pracuje z domu, dziubiac rutynowe
    miesieczne raporty. Corka lezy w lozku zasmarkana po uszy i oczy.

    W perspektywie popoludnia mam skonczenie zeznania podatkowego (pare
    dni temu zawiesil sie serwer urzedu podatkowego, wiec nie moglam
    wyslac moich rozliczen) i moze jakies prasowanko? A wieczorem
    pojedziemy na grupe medytacyjna, z ktora wybieramy sie na ten
    weekend znowu do Pearl Beach.

    Pozdrawiam, zyczac Wam spokojnego wtorku
    Luiza-w-szeleszczącym gąszczu uroczynu
  • jutka1 04.11.08, 09:50
    Zanim mnie wessie wir roboty, doniose uprzejmie, co nastepuje:

    - Chyba nie moge juz pic rano kawy, albo nie moge tak mocnej, bo mnie zoladek
    boli :-///

    - Snilo mi sie, ze pojechalam do Gruzji i dzialy sie rzeczy straszne, na kazdym
    froncie: od hotelu z lozkiem dlugosci metr dwadziescia, przez permanentne
    nieporozumienia/niezrozumienia/niedorozumienia, po rozbijajace sie samochody,
    uciekajace samoloty, gubione paszporty i zatrucia pokarmowe. Jedyne, czego nie
    bylo, to czolgi i wojna, cala reszta jeden wielki koszmar.

    - Powietrze dzis zanieczyszczone; maskara, ktora miala byc wodoodporna splynela
    beztrosko na poludnie, i znow ludzie patrzyli na mnie jakby chcieli zapytac "a
    pszepani czemu pani placze?"

    - Lista rzeczy do zrobienia dzisiaj wydluza sie coraz bardziej. Chyba sie
    pochlastam.

    I tyle moich pierdul. Ide pracowac. Lunch chyba bedzie przy biurku, bleeeeee.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • luiza-w-ogrodzie 04.11.08, 23:25
    Jutko, czy to nie powinno isc na watek narzekajacy?
    A wizja Gruzji to chyba nie byl sen, tylko rzeczywistosc.
    Nie pij kawy. Nie pal papierosow. Spij dobrze i dlugo.
    Pozdrawiam
    Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • jutka1 05.11.08, 07:35
    Luizo, nie wiem jak w reszcie Gruzji, ale w Tbilisi niekoniecznie. :-) Sen
    pewnie odzwierciedlał inne aspekty mojego jestestwa, kifijute wie.

    Co do reszty, rozważam. :-)))

    Wracając do dnia dzisiejszego: Meteoparis przewiduje dzień jesienny, 10-12 C,
    przed południem deszcz. W pracy sporo do zrobienia, ale już mniej nerwowo niż
    przedwczoraj i wczoraj.

    Ameryce życzę, żeby nowy Prezydent dał sobie radę z zastanym bałaganem, otoczył
    się dobrymi doradcami, i wykazał się mądrością.

    Miłego dnia :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • kielbie_we_lbie_30 04.11.08, 08:51
    A ja siem pakuje bo jutro do Chin lecem

    Pa robaczki

    --
    30 stoi za wiek oczywiscie
  • jutka1 04.11.08, 09:41
    Uomatko, tam Cie jeszcze Kielbiu nie widzieli :-)))))
    Wracaj cala i zdrowa, rob zdjecia :-)
    Pa robaczku :-)

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • luiza-w-ogrodzie 04.11.08, 23:15
    Od kilku dni jest chlodno jak na wiosne. Coz, pazdziernik i poczatek
    listopada to okres kiedy w Sydney przepychaja sie zima (na
    skrzydlach antarktycznych wiatrow z poludnia) i lato (wilgotne z
    tropikalnym wiatrem z polnocy albo pustynno-suche przylatujace z
    zachodu). Dzis po kilku dniach zimnych wiatrow maja przyjsc wiatry
    cieple. Te przepychanki oznaczaja rowniez wieksze prawdopodobienstwo
    deszczu. Gdy ustabilizuja sie wielkie letnie wyze, to moze oznaczac
    tygodnie slonecznej pogody. Pamietam tez taka zime, kiedy przez trzy
    _miesiace_ bylo nieprzerwanie sucho i slonecznie. Dzisiaj za oknem
    widze welniste chmury na blekicie i jest dosc cieplo.

    Rozpisuje sie o pogodzie, bo naprawde nie ma o czym. W pracy nadal
    przerabiam miesieczne raporty, w domu corka smarcze, wczoraj kroliki
    zwialy w ogrod po znalezieniu malej szczeliny pod tymczasowym
    plotkiem, kurki sypiaja jak dorosle kury na grzedzie, Buszmen
    przywlokl kilka konarow eukaliptusow zwalonych przedwczorajszym
    wiatrem ... Dzien plynie za dniem, a za dokladnie 7 tygodni beda
    Swieta czyli dla mnie poczatek miesiecznego letniego urlopu.

    Pozdrawiam i ide zaparzyc zielonej herbaty z jasminem
    Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
    Australia-uzyteczne linki
  • jutka1 05.11.08, 10:21
    Nie mialabym nic przeciwko temu, zeby przez chwile "dzialo sie nic". :-) Moze w
    week-end uda mi sie ponicnierobic (slow. zam. (c) Jutka ;-D) jeden dzien.
    Wracam do pisania. Klik klik klik.

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe
  • maria421 05.11.08, 08:54
    Teraz swiat stanie sie lepszy! Zapanuje pokoj i dobrobyt na swiecie, bedziemy
    mieli czyste powietrze, rzeki i oceany a Stany Zjednoczone beda swietlistym
    przykladem dla calego swiata.
    Tak Obama obiecywal w Berlinie. Trzymam go za slowo :)
  • lucja7 05.11.08, 10:59
    Dla mnie interesujace jest to ze zwyciestwo Obamy jest tak
    miazdzace, co bylo dla mnie zaskoczeniem.
    Ale moze nie az takim, w koncu tylko mala mniejszosc glosowala za
    samobojstwem Ameryki.

    --
    lucja,
    kobieta wyuzdany luksus
  • xurek 05.11.08, 11:18
    a imie jego czterdziesci i cztery :)))) no i babcia zmarla w dzien
    przed wyborami. Diaspora Afrykanska dopatruje sie wplywu mocy
    tajemnych na wynik wyborow, co byc moze wyjasnia te miazdzaca
    przewage wspomniana przez Lucje :)))
    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful
    bad boy!
  • maria421 05.11.08, 12:03
    Jaka znowu "miazdzaca przewaga"? Ponoc tylko 3% absolutnej przewagi oddanych glosow.
  • xurek 05.11.08, 12:37
    ja tam sie nie znam i znac nie chce:)) ale Stern jest chyba
    wiarygodny i wie co mowi a 338 to dwa razy tyle co 163 i siem moim
    zdaniem na "miazdzaca" kwalifikuje :)

    www.stern.de/politik/ausland/:US-Wahl-Obama-Sieg/644251.html

    --
    czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful
    bad boy!
  • maria421 05.11.08, 12:49
    Te liczby to wlasciwie "punkty" jakie przysluguja danemu stanowi i nie do konca
    odzwierciedlaja rzeczywisty wynik glosowania.
    W poprzednich wyborach Al Gore mial przewage pol miliona glosow, a wygral Bush,
    ktory zarobil wiecej punktow stanowych.
  • iwannabesedated 05.11.08, 14:28
    Mnie to nie dziwi. Mają nadzieję, że coś zrobi z kryzysem. Zawsze
    tak robili.
    A skoro ich straszą, że kryzys jest na miarę tsunami to wzięli
    głęboki oddech i w końcu wybrali Murzyna. Tylko mało murzyński jest
    ten Murzyn, i raczej zachowawczo brzmi. Ale za to dobrze może zrobi
    na psychikę - przyjemnie mieć estetycznego prezydenta. No i człowiek
    taki wyzwolony i tolerancyjny się może poczuć.

    --
    wasza stokrotka
  • iwannabesedated 05.11.08, 15:19

    --
    wasza stokrotka
  • jutka1 05.11.08, 15:34

    --
    Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
    Wysadzam skrzynki balkonowe

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka