Film wylacznie dla milosników zwierzat, szczególnie dla milosników
psów. Jesli ktos ma stosunek obojetny, zwyczajnie toleruje psy, nie
mówiac juz o tych co ich nie lubia, nie znajdzie w tym filmie nic,
najwyzej lzawa i ckliwa historyjke, niewarta dwóch godzin czasu.
Film oparty jest na realnej historii, która miala miejsce w okresie
miedzywojennym w Japonii. Glebokie przywiazanie miedzy profesorem
uniwersytetu w Tokio a jego psem rasy Akita, Hachiko. Pies
codziennie rano odprowadzal swojego pana na stacje kolejki Shibuya w
Tokio i w tym samym miejscu oczekiwal na niego po poludniu. Nawet po
smierci profesora, pies codziennie przez dlugich dziewiec lat, po
poludniu przychodzil na stacje oczekiwac swojego pana. I nie
zaniechal tego az do ostatniego dnia swojego zycia w marcu 1935 roku.
Od 1934 roku Hachiko ma swój pomnik, statua z brazu u wejscia na
stacje Shibuya w Tokio.
W roku 1987 na kanwie tej historii Seijirô Kôyama nakrecil
film "Hachiko monogatari".
W 2009 Lasse Halstrom zrobil remake tego filmu pod tytulam "Hachiko,
a dog´s story".
Film bardzo prosty, bez nadzwyczajnych wydarzen, bez popisowego
aktorstwa, historia psiego zywota i jego glebokiego, niezlomnego
przywiazania do swgo pana. Bez zadnych sztuczek i chwytów, tylko
krótkie plany psiego spojrzenia (ach, ten psi wzrok – bez
skojarzenia pejoratywnego) i jego niekonczacego sie cierpliwego
oczekiwania.
Hachiko, cudny okaz rasy Akita, absolutamente adorable jako
szczeniak, dumny i bardzo godny jako dorosly pies i gleboko
wzruszajacy jako stare, posiwiale stworzenie, nie sluzy, nie
aportuje; jest zwyczajnie przykladem godnosci i niezlomnosci
wiezów.
Ja, w kazdym razie i w pelni zdajac sobie sprawe, ze rzecz nie jest
w dziele filmowym a w wiernosci psa, zaraz po premierze zdobylam
piracka kopie. Na takie dni, kiedy potrzebne jest antidotum na
brzydote swiata i rodzaju ludzkiego.